GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Wyobraźnia- najpiękniejsza rzecz na świecie...

30.05.2002
13:27
[1]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

Wyobraźnia- najpiękniejsza rzecz na świecie...

Tak sobie siedze i marze...i pomyslalam sobie, ze gdyby miano mi odebrac czesc duszy i zabranoby wyobraznie, to nie potrafilabym bez tego zyc. Ano dlaczego? Mam bujną wyobraznie, a to jest bardzo wazne w zyciu. Wyobraznia jest piekna, to wrzosowiska i pola ciagnace sie poza horyzonty naszego umyslu. Wyobraznia jest jednak wymagajaca-trzeba ją karmic i pielegnowac sztuką, literaturą i kulturą, gdyz zwiednie i umrze, a nasze wrzosowiska zmienia sie tylko w wyszniete szare pola...

to taka moja mala refleksja na temat najpiekniejszej rzeczy na swiecie jaką jest wyobraznia...co Wy myslicie?

30.05.2002
13:29
[2]

kathulu [ Generał ]

Popieram.

30.05.2002
15:25
[3]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

Ej czy nikogo nie fascynuje glebia i piekno wyobrazni:(?

30.05.2002
15:29
smile
[4]

Riven [ infamousbutcher ]

Nie. ;) Ofkoz zartuje, robie ci na zlosc + nabijam posty (2 w 1 ;) :P

30.05.2002
15:30
[5]

Daethar_Rumarth [ Konsul ]

Mnie fascynuje glebia i piekno kobiety, ale wyobraznia tez jest ciekawa. Najlepiej gdy wyobraznie mozna w czesci przeniesc w realja, co sie laczy z urzeczywistnianiem marzen.

30.05.2002
16:20
[6]

Solith [ Legionista ]

mnie fascynuje wyobraznia bo moge na chwile uciec od tego glupiego zycia

30.05.2002
17:37
smile
[7]

zarith [ ]

FoxxxMagda --> popieram. Chociaż bez wyobraźni mogłabyś żyć, popatrz na biedaqw poddanych lobotomii. Tyle, że nie zdawałabyś sobie sprawy, jakie Twoje życie jest ubogie :-(. Ja sobie też bez wyobraźni życia nie wyobrażam.... ale 'wyobrażam' zakłada że wyobraźnie posiadam, więc sama rozumiesz :-)

30.05.2002
17:51
[8]

TAILEREKK [ Senator ]

niektórzy nawet nie mają czasu spobie pomażyć ale czasem w łużeczku gdy sobie leże fajnie jest pomyśleć sobie o czymś wspaniałym :)

30.05.2002
18:04
[9]

Mackay [ Red Devil ]

Madzia w pelni sie z Toba zgadzam, wlasciwie to wyobraznia to jedyna rzecz bez ktorej nie mogl bym zyc...jest tylko jedna rzecz lepsza od wyobrazni - sen, to znaczy nie samo spanie tylko to co sie podswiadomie przysni, bo wyobrazic sobie mozna wszystko a sen jest w pelni podswiadomy (tak mi sie wydaje) pozdrawiam

30.05.2002
18:09
smile
[10]

tygrysek [ behemot ]

gdyby nie moja wyobraźnia to nie mógłbym być dobrym MG

30.05.2002
18:20
smile
[11]

Mackay [ Red Devil ]

tygrysek --->> wez mi wytlumacz skrot MG, bo znam tylko jedno rozwiniecie (machine gunner) ale to chyba nie o to chodzi...

30.05.2002
18:22
[12]

zarith [ ]

mackay --> mistrz gry (w RPG)

30.05.2002
18:23
[13]

Daethar_Rumarth [ Konsul ]

MG = Mistrz Gry, gostek od prowadzenia sesji RPG w roznych systemach- dobry MG=skarb :)))

30.05.2002
18:23
[14]

tygrysek [ behemot ]

GM - Game Master MG - Mistrz Gry (polska wersja) Mistrz Gry to osoba prowadząca sesję RPG, czyli narrator i jednocześnie cały świat.

30.05.2002
18:33
smile
[15]

zarith [ ]

hihihi zapomniałeś Tygrysie o biednych graczach :-). Też jakąś tam rolę w kreacji świata biorą.... pod warunkiem że się odzywają w inny sposób niż ' to ja go za 14' :PPPP

30.05.2002
18:39
[16]

tygrysek [ behemot ]

zarith --> jak prowadzę to gracze dla mnie i tylko dla mnie są dodatkiem :-)

30.05.2002
18:39
[17]

Mackay [ Red Devil ]

Chlopaki dzieki za wytlumaczenie :)

30.05.2002
18:41
[18]

massca [ ]

a ja sie nie zgodze...

30.05.2002
18:42
smile
[19]

tygrysek [ behemot ]

z czym massca ??

30.05.2002
18:43
smile
[20]

Danger [ Konsul ]

Gdyby niewyobraźnia żyło by nam się o wiele gożej.

30.05.2002
18:43
smile
[21]

zarith [ ]

tygrys --> a dla mnie świat jest dodatkiem :-). Jak widzę, pochodzimy z dwóch różnych szkół mg :-)

30.05.2002
18:47
smile
[22]

tygrysek [ behemot ]

zarith --> żartowałem, najważniejsi są dla mnie gracze oczywiście, a to gdzie się rozgrywa akcja to tylko dodatek. Wystarczy, że uruchomię swoją wyobraźnię i pole buraków czy ustynia zaczyna się robić ciekawym miejscem.

30.05.2002
18:48
[23]

tygrysek [ behemot ]

ERRATA: ustynia = pustynia

30.05.2002
18:49
smile
[24]

massca [ ]

z twierdzeniem ze wyobraźnia jest najpiekniejsza rzecza na swiecie... trzeba by najpierw zdefiniowac co to jest wyobraznia ? czy myslenie kreatywne, ktore pozwala nam wyjsc poza standardowe myslenie schematami, czy raczej wyobraxnia = skolonnosc do marzen? czym sa marzenia ? czyz nie ucieczka od rzeczywistosci? czy warto zyc marzeniami? a moze nie potrafimy cieszyc sie tym co mamy, czerpac radosc z tego co przynosi dzien, nie zauwazamy dobrych rzeczy wokol nas i uciekamy w marzenia ? mialem niedawno taki okres w zyciu - poznalem kogos naprawde wyjatkowego, kobiete mojego zycia i dalem sie wlasnie poniesc marzeniom (czyt: planom) : wspolne wakacje, wyjazdy, rozne takie rzeczy, moze nawet slub i rodzina .... i nagle wszystko sie skonczylo... moje wlasne marzenia staly sie z dnia na dzien moim koszmarem.... i co ? mam marzyc ze cos takiego znowu mi sie przytrafi czy raczej cieszyc sie tym co mam i tym jak zyje tu i teraz ?

30.05.2002
18:52
smile
[25]

zarith [ ]

massca -> żebyśmy się dogadali, musiałbyś najpierw zdefiniować słowo definicja :PP. Ale pomyśl sobie tak - gdybyś nie miał wyobraźni, nie miałbyś czego wspominać. W ogóle bys zreszta nie wspominał, bo po co, zarobić się na tym nie da. A wspomnienie to rzecz piękna.... jak minie trochę czasu, i przestaniesz podchodzic do tego tak 'uczuciowo', myślę że się ze mną zgodzisz...

30.05.2002
18:53
[26]

tygrysek [ behemot ]

nie da się żyć bez wyobraźni, tak samo w drugą stronę, zbyt duża ilość wyobraźni jest bardzo zgubna ... tylko skąd wiedzieć, ile jest "w sam raz" wyobraźni ?? są jakieś ramy czy regóły marzenia sobie ???

30.05.2002
18:56
smile
[27]

Requiem [ has aides ]

wyobraxnia pozwala mi pisać historyjki takie, jak ta: GDZIEŚ W STANIE GEORGIA Jest noc. Gdzieś poza terenami zaludnionymi, ciemną szosą, jedzie jedyny samochód tej porze samochód. Jego reflektory niezbyt dobrze oświetlają szosę, a wycieraczki co jakiś czas przecierają przednią szybę samochodu, o którą rozbijają się krople małego deszczu. 30 letniemu kierowcy samochodu wyraźnie chce się spać. Co chwila przeciera oczy. Na siedzeniu pasażera siedzi jego żona. Kobieta już śpi. Wycieńczona jest siedzeniem w samochodzie przez cały dzień. Tak samo dzieci małżeństwa, które oparte o siebie, na tylnym siedzeniu wzięły przykład z mamy i zasnęły. Ojciec, starając się nie zasnąć, włączył radio samochodowe tak, aby nie przeszkadzało pasażerom. Leciały właśnie wiadomości z kraju. Dziennikarz: ...koszt usunięcia ruin World Trade Center szacowany jest na miliardy dolarów. Strażacy i służby, które usuwają szczątki, coraz częściej znajdują nowe ciała. Cała akcja potrwa prawdopodobnie pół roku. Na miejscu dawnego WTC powstanie park, gdzie amerykanie będą mogli uczęszczać w niedziele i weekendy. Prowadzący radio: To były najważniejsze wiadomości. Zapraszamy teraz na pogodę. Spiker: Dobry wieczór państwu. Dzisiaj w nocy zapowiada się ostra ulewa, a nawet burze. Front atmosferyczny odpowiedzialny za to przyszedł znad oceanu i prawdopodobnie zagości u nas na parę dni. Czas przygotować parasole i kurtki przeciwdeszczowe. Co do temperatury, to będzie się wahała między 7 a 14 stopni Celsjusza. - zatrzymajmy się gdzieś – zaproponowała żona, która właśnie się obudziła. - Jak widziałem na mapie, za jakieś 2 kilometry będzie hotel. Możemy wynająć pokój na noc. Żona odetchnęła z ulgą – obudzę dzieci – dodała, odwracając się do tyłu. Samochód dosyć szybko jechał drogą. Deszcz zaczynał padać coraz mocniej. W końcu po prawej stronie drogi ukazała się oświetlona tabliczka z nazwą. „THE PEST HOTEL” - głosił napis na szyldzie. Samochód podjechał pod same schody. Rodzina wysiadła z niego, a kierowca ruszył, aby odstawić go na mały parking. Hotel nie był jednym z tych najlepszych. Kwalifikował się, z wyglądu zewnętrznego, na jedno-gwiazdkowy. Ze słabo oświetlonych schodów, widać było przy wejściu jakieś pajęczyny. - no to wreszcie spędzimy noc w hotelu - powiedział mężczyzna idący do rodziny. Wszyscy razem weszli do środka. Wewnątrz panowała specyficzna atmosfera. Światła na wpół przygaszone, jakby przepalone. Brudne tapety, czerwony dywan, bardzo stara recepcja. Żona z dziećmi usiadły na skórzanej kanapie, która przy rogach rwała się. Ojciec podszedł do recepcji i zadzwonił dzwoneczkiem, który stał tam. Naprzeciwko niego były brązowe, dębowe drzwi, które nagle otworzyły się. Wyszła z nich kobieta, z wyglądu 45 lat, niezbyt ładnie ubrana, można by nawet powiedzieć, że była wyglądała tak jak na wsi. - czym mogę służyć? - zapytała - witam, chciałem wynająć pokój dla czterech osób - powiedział wskazując ręką na rodzinę - jestem z rodziną Kobieta wzięła dziennik i otworzyła go w połowie. Wyjęła również długopis i wpisała nim numer 24. - pokój numer 24, proszę się wpisać - powiedziała podając zeszyt - 10 dolarów - dodała. Mężczyzna podpisał się jako Mike Barboe, a następnie wyjął z portfela 10 dolarów i podał je dla recepcjonistki. Kobieta odeszła od lady i po chwili wróciła z kluczem ‘24’. Rodzina ruszyła na górę, schodami, które układały się w łuk. - tato, dziwnie się tu czuje... - powiedział chłopiec. - to nic, to tylko jedna noc. Jutro ruszamy dalej - odpowiedział ojciec. Kiedy drzwi do pokoju zostały otwarte, dzieci natychmiast rzuciły się do łóżek. Mike spojrzał na żonę, Catherine, uśmiechając się. GODZINA 23:50 Z zewnątrz hotel wydaje się opustoszały. Pali się jedynie kilka świateł. Rodzina, która tu niedawno przyjechała, wykończona, już śpi. Zegar znajdujący się na piętrze, w holu, bardzo głośno tyka. Słaby jego dźwięk słychać w pokoju. Nagle dźwięk rozbijającego się wazonu wyrywa mężczyznę ze snu. Mike spogląda na żonę i dzieci - śpią jak zabici. Sam wstaje i rozgląda się po pokoju, szukając na ziemi szkła, które przed chwilą się rozbiło. Jego noga weszła w jakiś płyn. Pewnie wazon spadł i wdepnąłem w wodę z niego - pomyślał. Nagle uderzenie pioruna rozświetliło pokój. Mężczyzna ujrzał na podłodze dużą plamę krwi, prowadzącą do drzwi wyjściowych. Po jego reakcji, można było się domyśleć, że jest człowiekiem odważnym. Natychmiast cofnął się do łóżka, nałożył buty i wybiegł na korytarz. Cienka linia krwi ciągnęła się wzdłuż dywanu. Mike zaczął biec wzdłuż niej, co zaprowadziło go, po schodach, na ostatnie piętro. Na środku korytarza, w miejscu dużej ilości krwi, „ścieżka” kończyła się. Krew kapała z sufitu. Barboe zobaczył, że jest tam wejście na strych. Nagle, nad nim, rozbrzmiały dziwne dźwięki, jakby ktoś walił w podłogę. Słychać było też niewyraźnie mówione słowo HELP. Mężczyzna zaczynał się bać, jednak postanowił zaryzykować. Otworzył właz na strych i rozłożył drabinę. Niestety brak latarki zaczął mu dokuczać. Na strychu nic nie było widać. Jedynie przy błysku z burzy, rozświetlało się całe pomieszczenie. Mike wszedł na strych. Chwilę później, samo zamknęło się wejście tutaj. Mike zaczął panikować. Najwyraźniej dał się zapędzić w pułapkę. Lecz w kogo czy czego pułapkę. Wiedział, że zaraz pozna odpowiedź. W dalekim końcu strychu słychać było zbliżające się kroki. Słychać było oddech... jakby sapanie. Ciemność niestety nie pozwalała zobaczyć kto to. Z drugiej strony również pojawiły się odgłosy stóp. Coś lub ktoś zmierzał w stronę Mike’a. Zdesperowany mężczyzna zaczął walić z całych sił w klapę od wejścia. Bez skutecznie. Kroki były coraz bliżej... coraz bardziej Mike się bał... W końcu zaczął krzyczeć. Jego krzyk rozbrzmiewał w całym hotelu. Jednak recepcjonistka nic nie słyszała, czytała jakąś powieść kryminalną. Rodzina Barboe też spała jakby nigdy nic. Nagle głos się urwał... Z ARCHIWUM X (...) :))))

30.05.2002
18:56
[28]

massca [ ]

zarith - nie bardzo rozumiem. co ma wyobraznia do wspomnien? do tego chyba potrzebna jest dobra pamiec :) owszem, zgodze sie ze wspomnienia to wspaniala rzecz, tak tez staram sie zyc - przezyc tyle zeby w momencie kiedy bede sobie mościł wygodne miejsce w trumnie mogl spojrzec wstecz i miec naprawde duzo do wspominania. ale marzenia chyba nie maja z tym duzo wspolnego ?

30.05.2002
18:58
[29]

tygrysek [ behemot ]

albo takie: Przyszła. Po prostu się pojawiła. Bezgłośnie. Przestraszyłem się Jej oddechu na mym karku ... ciężkiego jak topór kata. Powiedziała, że mnie stąd zabierze ... że pokaże mi Krainę Wiecznej Szczęśliwości ... że będę wolny od wszystkich ludzkich ścieżek. Obiecała dać mi przyjaciela ... poszedłem. Szliśmy tak wiele dni i nocy, i nic się nie działo. Wiatr dął nam w twarz, jakby się z nas śmiał. "Patrzcie, szaleńcy się kłaniają". I wiał, i dął, i gwizdał, i próbował nas zawrócić. A my szliśmy. Uparcie ... i spotkaliśmy Deszcz. A on wkradał nam się do oczu, uszu ... pod koszulę ... wielkie Łzy Anioła. I walczył ... mocno. A my szliśmy. Pewnej nocy zatrzymała się, nagle. Tak po prostu. Usiadła. Popatrzyła na mnie. "Tyle ci obiecałam ... obiecałam ci Krainę Wiecznej Szczęśliwości ... przepraszam ... zawiodłam ciebie ... nie potrafię ... jestem słaba ... nie mam już sił". I patrzyliśmy na siebie i oboje wiedzieliśmy, że trafiliśmy do Nikąd. "Stąd nie ma Wyjścia, bo nie ma i Wejścia" - powiedziała. A ja ciągle patrzyłem w te jej piękne oczy i nie widziałem w nich żalu, chociaż były pełne łez, a ona płakała. Położyła się na ziemi i ucałowała ją i odeszła. Zostałem sam. W środku Niczego, nie wiedząc dokąd mam pójść. Nawet nie wiedziałem gdzie jest Północ, gdzie Południe, gdzie Zachód a gdzie Wschód. Poszedłem więc w lewo. Szedłem i szedłem i szedłem. Przed mną stanęła Góra. Wielka ... nie do pokonania. Zawróciłem i dotarłem do miejsca gdzie leżała Ona. Martwa? Nie ... wstała, otrzepała ubranie, wzięła mnie za rękę i powiedziała "Chodźmy". Przez chwilę patrzyliśmy na siebie ... i zobaczyłem żal w jej oczach. A ona uśmiechnęła się do mnie. Nagle nieopisana i niezmierzona Światłość opanowała świat. To ona rozwinęła swoje złocisto-czerwone skrzydła. Przytuliła mnie do siebie i unieśliśmy się do Nieba. Lecieliśmy tak wiele dni i nocy i ... "Patrz, przed nami Kraina Wiecznej Szczęśliwości ... dolecimy tam razem ... ty i ja". I przytuliła mnie mocniej i zapłakała ... i puściła. Rozwarła ramiona ... a ja spadałem. Spadałem i spadałem ... i nagle rozwinąłem skrzydła. Musiałem uderzyć o ziemię i odejść ... przecież tylko Anioły mają skrzydła. I wzniosłem się z powrotem w górę i tam była Ona. Zawieszona w nicości czekała na mnie. "Musiałam to zrobić ... tylko martwi mogą wejść do Krainy Wiecznej Szczęśliwości". I weszliśmy ... i tam był mój Przyjaciel ... i wyparł się mnie. troszkę dużo "...", ale ten przekaz tego wymagał

30.05.2002
18:58
[30]

zarith [ ]

massca --> bez wyobraźni nie odczuwa się potrzeby wspomnień. Rozwinę to kiedy indziej, muszę lecieć :-(. Na razie!

30.05.2002
19:00
[31]

massca [ ]

zarith - no szkoda ze nie mozesz rozwianac tej mysli , bo dla mnie troche to dziwne twierdzenie.

30.05.2002
19:05
[32]

Adi [ Pretorianin ]

Massca, z wyobraźnią tak to już jest, że jej nadmiar może być zabójczy dla nas (ale również jej brak). Tworzymy sobie w głowie własny świat, a jego zderzenie ze światem realnym bywa bardzo bolesne. Sam to kilkukrotnie przeżyłem, więc wiem jak to jest. Z drugiej strony bez wyobraźni czym byłoby życie. Więc pomimo wszystko nadal tworzę swoje wersje świata, dzięki temu jakoś ciągle mam nadzieję na lepsze jutro. Dla mnie to doskonały system obronny przed otaczającym nas często okrutnym i prozaicznym światem. Nie poddawaj się, jeszcze będzie przepięknie.

30.05.2002
19:07
smile
[33]

Requiem [ has aides ]

foxxx, wyobraź sobie, ze nie masz wyobraźni:P

30.05.2002
19:09
[34]

massca [ ]

Adi - masz racje. ciezko nie marzyc, ale trzeba sie trzymac pewnych limitow.... zdaje sobie sprawe z tego co moge osiagnac i z tego co moze mnie spotakac. wyobraznia to tez z drugiej strony rozsadek i chlodne spojrzenie na swiat... wszystko zalezy od definicji, samo slowo "wyobraznia" ma wiele znaczen..

30.05.2002
19:11
smile
[35]

tygrysek [ behemot ]

"sie trzymac pewnych limitow" o te limity wcześniej się pytałem ... istnieją wogóle ??

30.05.2002
19:15
[36]

massca [ ]

tygrysek - sam musisz je sobie ustalic. wiem ze nigdy nie bede milonerem wiec nie wyobrazam sobie siebie w wielkiej willi z basenem i limuzyna na parkingu. o to mniej wiecej mi chodzilo.

30.05.2002
19:44
[37]

Adi [ Pretorianin ]

Dla mnie wyobraźnia jest bliska myśleniu abstrakcyjnemu. Jest to to, co tworzymy w sobie analizując nasze otoczenie, na podstawie posiadanej przez nas wiedzy oraz dążeń i uczuć. Bardzo rzadko ten nasz wewnętrzny świat przystaje do tego, który nas otacza. Ale tak to już jest, że tyle światów ile ludzi. Massca właśnie dlatego nie będziesz milionerem, bo sobie tego nie wyobrażasz. Ludzie, którzy osiągnęli sukces (różnorako rozumiany) osiągnęli go, dlatego, że marzyli o tym i wyobrażali sobie siebie jako osiągających tenże sukces. Nie znaczy to, że jeżeli będziesz wyobrażał sobie siebie jako milionera to nim zostaniesz, ale będziesz do tego dążył a to już stwarza szansę i na willę i na basen.

30.05.2002
19:51
[38]

massca [ ]

Adi - i tak i nie. dla mnie wyobraznia to tez myslenie abstrakcyjne. ostatnio zastanawialismy sie z przyjaciolmi z ktorymi znamy sie od wielu lat i z ktorymi wiele przezylem razem co nasza grupke rozni i czemu wielu ludzi uwaza nas za troche dziwnych - moze wlasnie dlatego ze jadac na weekend gdzies za miasto potrafimy przez wiele godzin gadac o totalnych glupotach - taki luzny freestyle, podczas gdy inni rozmawiaja tylko o faktach - komu sie urodzilo dziecko, kto gdzie byl na wakacjach, kto ma jaka prace - ot takie przyziemne sprawy, zero dyskusji na wyzszym poziomie abstrakcji. z drugiej strony - to co mowisz o byciu miliionerem - byc moze swiadomie nie marze o takim zyciorysie bo nie chce sie potem rozczarowac. chyba najgorsze co moze byc to zyc marzeniami ktore nie maja szans na spelnienie. mimo wszystko trzeba byc realista i liczyc sily na zamiary. poza tym jestem chyba za leniwy na dazenie do fortuny. to nie jest najwazniejsze w zyciu.

30.05.2002
20:51
[39]

yosiaczek [ Generał ]

Tygrysek ---> świetne... a szczególnie to "i wyparł się mnie"...

30.05.2002
20:58
[40]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

O widze ze wiekszosc forumowiczow ma wyobraznie;) Zgadzam sie ze nadmiar moze byc szkodliwy...ja osobiscie uwielbiam tworzyc sobie wyimaginowane swiaty albo brac je z filmow czy ksiazek i...rozwijac je, dokladac przygody, czesto ze swoim udzialem...ale ja marze w kazdej chwili, teraz, na lekcjach, nawet kiedy spie jestem w tych moich wyimaginowanych krainach:) czesto to one pomagaja mi przetrwac trudne chwile:)

30.05.2002
21:40
[41]

Moniash [ Generał ]

no, ja też mam wyobraznie , i to jaką:)

30.05.2002
21:50
[42]

PODmanka [ Pretorianin ]

czy wyobraznia łaczy sie z pomyslami?..............jesli tak to chyba ja mam bo wszyscy mi mowią ze mam duzo pomyslow.......i to szczegolnie głupich

31.05.2002
15:52
[43]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

Mysle ze wyobraznia to rowniez kreatywnosc- mozliwosc znalezienia wielu wyjsc z jednej sytuacji, i wymyslania 100 pomyslow/minute :)

06.06.2002
19:23
[44]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

massca-->Znam to. Gdy wyjezdzam na wakacje z przyjaciolmi z ktorymi znam sie od dziecinstwa, i tak mozemy rozmawiac tygodniami codziennie przez wiele godzin:)) wyobraznia podsauwa pomysly i gry jak "co by bylo gdyby...":P

06.06.2002
19:27
[45]

Hayabusa [ Niecnie Pełzająca Świnia ]

Ja na razie siedze cicho, bo to co podsuwam mi wyobraźnia jest lekko szalone. Ale bez niej nie umiałbym żyć.

06.06.2002
21:24
[46]

Kuzi2 [ akaDoktor ]

Jezeli za zadzialanie wyobrazni bylo automatyczne harakiri czy tam seppuku jak kto woli :) to nie pozylbym dlugo :)

06.06.2002
21:31
[47]

TAILEREKK [ Senator ]

Kuzi2 cuś masz racji ;)

06.06.2002
21:33
smile
[48]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

O qrcze tygrysku, fajnie by było pograć pod Twoim MGtronatem...

06.06.2002
23:24
[49]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

Hayabusa-->Ja sie tez na temat moich fantazji nie wypowiem lepiej;))

06.06.2002
23:33
[50]

Annihilator [ ]

no coz... opieram przedmowcow :) wyobraźnia roolz!

06.06.2002
23:34
[51]

Fucker [ Centurion ]

ja tam nie wiem ale nikt nie zaprzeczy że bez wyobraźni nie byłoby Gwiezdnych wojen, Dzieł Tolkiena , S.Lema i wielu wielu innych super rzeczy ;)

06.06.2002
23:34
smile
[52]

Alisha [ Junior ]

Racja!!! Dla mnie bez marzen zycie nie mialo by sensu.....

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.