GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Cudze wkuwacie, swego nie znacie

23.05.2002
12:06
[1]

Bancomatt [ Pretorianin ]

Cudze wkuwacie, swego nie znacie

Szara, szkolna codzienność, ludzie z jakimi spotykam się każdego dnia, jednym słowem zwyczajne życie skłoniło mnie do pewnych reflaksji. Zastanawiałem się ostatnio nad znajomością języka polskiego w naszym społeczeństwie. Postnowiłem przeprowadzić małe doświadczenie i okazało się iż większość moich znajomych jest strasznie ograniczona językowo. Swoje braki zauważyłem już dawno i od pewnego czasu staram się przyswajać wszystkie nieznane mi słówka, które w trakcie jakiejś lektury wynajdę. Myślę jednak iż warto głebiej zastanowić się
nad problemem półanalfabetyzmu przeciętnego Polaka. Zapraszam więc do dyskuji - przyczyny, skutki, rozwiązania
problemu (podkreślam iż nie chodzi tu o ortografię, lecz o zwyłą nieznajomość słownictwa)

23.05.2002
12:09
[2]

Schwarz [ Konsul ]

hmmm... chodzi Ci o nieznane słówka. Wiadomo takich słówek używa się bardzo rzadko, najczęsciej w kichsi pracach naukowych... to powiedz mi po co je znać wszystkie??? Bez znajomości paru słówek z działu nauki którą akurat się niezajmuje przeżyje. ta jak każdy, a jak ktoś ma wielką potrzebe to prosze bardzo - słownik j. polskiego w łape i go!

23.05.2002
12:14
[3]

Bancomatt [ Pretorianin ]

Schwarz==> Nie , nie chodzi mi o jakieś naukowe określenia tylko o słowka rodzaju - relatywny, ambiwalentny, amant, pryncypialny ect. Wbrew pozorom bardzo duży odsetek młodzieży nie zna znaczenia takich słów, a użycie ich w rozmowie wywołuje jedynie uśmiech politowania.

23.05.2002
12:15
[4]

mi5aser [ Nawiedzający Sny ]

Schwarz --> nie to jest istotą sprawy, problem nie polega na tym że nie znasz naukowego slangu z jakiejś konkretnej dziedziny wiedzy, tylko na tym że ludzie nie rozumieją prostych słów, słownik jest coraz uboższy pomimo że rodzi się coraz więcej nowych wyrazów związanych chociarzby z rozwoiem techniki. Bancomatt --> nie wiem czy celowo czy nie chcący ale wrzuciłes dwa problemy do jednego worka. jedną sprawą jest to że ludzie używają małej ilości słów, a drugą całeki modrębną chodź nie mniej ważną jest analfabetyzm. Badania mówią że ponad 20% ludzi mimo że potrafi czytać to kompletnie nie rozumieją co czytają.

23.05.2002
12:20
[5]

Dreamquest [ Generał ]

Wydaje mi sie, ze tu nie chodzi o jakies pokombinowane slowa, ale o umiejetnosc swobodnego wypowiadania sie i sprawnego przekazywania tego, co chce sie powiedziec. Zalewa mnie krew, gdy slysze w autobusie - no wiesz, nie... bo ten, nie, kurde, zategowal i poszlo, nie - aha - kumasz, no bo wiesz, nie. bajerancko i cool - jasne! I tak moga rozmawiac pol dnia. Pol biedy jesli tylko ze soba rozmawiaja - widac wiedza o co im chodzi. Ale gdy odzywa sie do mnie ktos w ten sposob nie mam pojecia o co mu chodzi. Polskie spoleczenstwo jest glupie, w rozumieniu niewyedukowane. Dzieciakom brak kontaku z rodzicami, nie sa nauczone myslec, kojarzyc fakty, analizowac sytuacje. Dzis sadzasz dzieciaka na fotelu, puszczasz mu papke w telewizorze (mangi czy pokemony czy inne bzdury) i to wszystko. Jak dziecko moze sie nauczyc prowadzic rozmowe, zadawac pytania, udzielac wyczerpujacych odpowiedzi? W szkole ich tego nie naucza - przecietny nauczyciel zarabia zbyt malo aby mu sie chcialo taki rzeczami zajmowac. Nauka prowadzona jest na "odwal sie". Ile osob czyta ksiazki??? Ja kiedys czytalem setki ksiazek rocznie. Lykalem slowa jak spragniony czlowiek wode. Dzis... czytam moze okolo 50 ksiazek rocznie. Z braku czasu. Ale znam osoby, ktore "nie splamily" sie czytanie jakichkolwiek ksiazek. Bo po co... Toz to wtorny analfabetyzm. Coz jednak zrobic... /

23.05.2002
12:23
[6]

Schwarz [ Konsul ]

hm... no niezna się niektórych słow takich fakt... ale myśle że ludzie po LO akurat takie słowa znają... a czemu ich nieznamy? no bo nikt takich słów nie używa, niesłychać ich w telewizji radiu, czasem może w książkach, ale kto dziś czyta wiecej niż książke na miesiąc(nieskromnie jestem wyjątkiem:PPP). Cóż wygląda hyba na to, że język ewoluuje, a zamiast tych anachronizmów(BTW relatywny to przeta hyba każdy qma) uzywa się obecnie innych słów, zrozumiałych dla kazdego.

23.05.2002
12:24
[7]

Bancomatt [ Pretorianin ]

mi5aser--> Celowo nagiąłem nieco definicję analfabetyzmu. W mojej wypowiedzi analfabetyzm to nie tyle ogólna nieumiejętność czytania i pisania ile, jeśli można użyć takiego słowa, połowiczność tej umiejętności w społeczeństwie (nierozumienie niektórych słow) - stąd określenie półanalfabetyzm.

23.05.2002
12:27
[8]

Dreamquest [ Generał ]

Schwarz - jezyk nie ewoluuje ale wrecz cofa sie w ewolucji. Przykladem niech bedzie : poolka, qmac, pshyjsc... Z przyzwyczajenia nie uzywam polskich liter, gdyz przez kilka lat pisze w ten sposob - niezgodnosc klientow poczty tudziez kilka innych podobnych problemow. Ale coś czuję, że czas i to zmienić ;)

23.05.2002
12:30
[9]

Bancomatt [ Pretorianin ]

Dreamquest--> Święte słowa. Mnie też denerwuje język ulicy i nieumiejętność wysłowienia się. Jeśli zaś chodzi o czytanie książek to z tym jest rzeczywiście tragicznie. Schwarz --> Uczę się w porządnym LO i wierz mi - 75% osób nie zna. W radiu i prasie takie słowa są używane dosyć często (czytam wiele gazet i spotykam się z takim słownictwem) problem w tym, że ludzie albo w ogóle nie czytają, albo pomijają trudniejsze zwroty i czytają dalej.

23.05.2002
12:34
[10]

Gambit [ le Diable Blanc ]

Wczoraj w Wiadomościach bodajże, dali informację, że co piąty uczeń kończący podstawówkę jest analfabetą funkcjonalnym, tzn. potrafi przeczytać tekst, ale go nie rozumie...i ta statystyka robi się coraz gorsza...

23.05.2002
12:38
[11]

Dreamquest [ Generał ]

Hm... ;) Przypomniało mi się pewne wydarzenie, które związane jest z nieznajomością słownictwa... Razem z kolegą wybraliśmy się do znajomego na jakąś imprezę - urodziny czy coś w tym stylu - mało ważne na co. Weszliśmy do kuchni, napić się czegoś mocniejszego i był tam idealny przedstawiciel tzw. młodego pokolenia (17-20 lat). Siedział zasępiony, i ciągle wszystko komentował (na "nie"). Kolega nie wytrzymał i mówi - Słuchaj, nie bądź taki malkontent, co? Chwila ciszy, chłopaczyna się podnosi... - Sam jesteś chujem. I wychodzi. Pozostawię to bez komentarza...

23.05.2002
12:41
[12]

Schwarz [ Konsul ]

Dreamquest -> język netowy to całkiem co innego, przynajmniej jeśli o mnie chodzi to zwroty, czy polskie ltery to to nieprzenosi mi się na życie codzienne... sie znaczy to ne przed kompem...:P

23.05.2002
12:50
[13]

Bancomatt [ Pretorianin ]

Dreamquest--> Ciekawy przykład - groteskowy. Niestety groteska często niesie ze sobą tragiczne treści. Tak jest w tym wypadku. Nie dziwię się że na maturze właśnie język polski cieszy się najgorszą sławą. Myślę że wypadałoby zmienić program szkolny, przynajmniej z jęz.polskiego.

23.05.2002
12:56
[14]

mi5aser [ Nawiedzający Sny ]

Ludzie zwyczajnie omijają duży łukiem gazety (wogóle literature) bądź programy telewizyjne których nie rozumieją bądź wymagają od nich jakiego kolwiek wysiłku intelektualnego, a więc i takie które używaja języka zbyt trudnego. Dreamquest ---> heheh ale on pewnie był laikonikiem w tych sprawach ; )))) mi się też jeden dowcip przypomniał Facet przychodzi do loekarza i mówi: -Pani doktorze chcę żeby mnie pan wykastrował !! lekarz nie pewnie patrzy i mówi - ale jest pane pewny ?? to poważna decyzja i wogóle... ale facet nie ubłaganie żąda wykastrowania. W końcu lekarz poddał sie dokonał zabiegu. Ale learz postanawia podpytać jeszcze o motywy - dlaczego pan się na to zdecydował ?? - No bo wie pan ja mam narzeczoną żydówkę i jej rodzina powiedziała że abyśmy mogli wziąć slub to musze się wykastrować - CHYBA OBRZEZAĆ - mówi lekarz - A TO JEST JAKAŚRÓŻNICA ???

23.05.2002
13:07
[15]

Dreamquest [ Generał ]

Ah... ależ oczywiście, że był laikonikiem w tych sprawach!! ;o) To nie tylko wina szkoły i języka polskiego (ja nienawidziłem tych lekcji ze względu na nauczycielkę...). W głównej mierze to wina rodziców - umiejętność komunikacji powinno się rozwijać od najmłodszych lat! Nie wystarczy dziecku kupić malowanki z durnymi pokemonami. Trzeba mu czytać, rozmawiać z nim. Pytać i odpowiadać. Wiadomym jest, że dzieci zadają tysiące pytań. Co to, po co, dlaczego, skąd, gdzie... Jeśli zaś kupujemy dzieciakowi komputer i sadzamy go przed nim, tylko po to, żeby uniknąć pytań, na które nie chcemy odpowiadać, bo jesteśmy zmęczeni (albo sami nie znamy odpowiedzi, hehe)... to nie ma się co potem dziwić, że nastolatek kończący szkołę nie rozumie połowy rzeczy, które do niego docierają. Nie rozumie, bo nikt go nie nauczył analizowania faktów. Został nauczony obchodzić problem. Zatem, miast zastanowić się coż znaczy dane słowo, ignoruje je. Wydaje mi się, że tu leży pies pogrzebany.

23.05.2002
13:12
[16]

Bancomatt [ Pretorianin ]

Dreamquest--> Masz całkowitą rację. Jednak w mojej opinii przydałoby się wprowadzić do szkół rozmaite dyskusje, polemiki ect. które pozwoliłyby na konfrontację własnych pogładów ze zdaniem innych, przy okazji rozwijając słownictwo oraz retorykę.

23.05.2002
13:13
[17]

Schwarz [ Konsul ]

jeśli chodzi o słówka to co rodzice mają powiedzieć jeśli sami niewiedzą??? własnie, nieto żebym się czepiał czy wyśmiewał, ale dopiero niedawno nastąpiła migracja ludności do miast ze wsi+biedota miejska... po co im kiedykolwiek było takie słownictwo... I tak teraz wiecej ludzi rozumie te słowa niż parenaście-dziesiąt lat wcześniej...

23.05.2002
13:40
[18]

Bancomatt [ Pretorianin ]

Schwarz--> Poruszony przez Ciebie problem to temat na oddzielną dyskusję. Myślę jednak iż jeśli chodzi o ludność rdzennie miejską, to znajomość języka jest gorsza niż kilkanaście lat temu. Z każdym pokoleniem jest corac gorzej.

23.05.2002
18:10
[19]

Bancomatt [ Pretorianin ]

No i kolejny wątek odświeżam - jaki ja jestem niegrzeczny.

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.