GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Kobieta

14.09.2005
16:12
[1]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Kobieta

Idac ulicami miast, poruszajac sie wsrod ludzi, kozystajac ze srodkow komunikacji, sluchajac mediow, spotykajac sie ze znajomymi czesto analizuje pozycje kobiety w spoleczenstwie.
Kim jest kobieta sama dla siebie, co soba reprezentuje, jaki jest jej stosunek do siebie, do swiata, jaki jest stosunek mezczyzn i dzieci do kobiet.

Kim dla Was jest kobieta? Czy jest nosicielka zycia, czy cenicie sobie jej plodnosc? Czy kobiety nalezy szczegolnie traktowac?

Ciekawi mnie jak Wy postrzegacie kobiete na codzien i w wyobrazni. Jakie sa Wasze idealy kobiety. A moze nie macie zadnego idealu?
Kobieta matka, kobieta kochanka, kobieta szef, kobieta pracujaca, kobieta kokietka, kobieta agent...

14.09.2005
16:20
[2]

Goofy23 [ FC Barcelona ]

Bez kobiet życie byłoby puste i nieszczęśliwe, mężczyźni mogliby być ślepi :)

14.09.2005
16:22
smile
[3]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Kobiety są zupełnie niepotrzebne. Wsytarczy mi mój Jaś Łolker ;)

14.09.2005
16:23
smile
[4]

waslo [ Manager Ajaxu ]

Goffy23--> zgadzam się, kto by nam wtedy sprzątał, gotował i zaspakajał potrzeby barabara

14.09.2005
16:24
smile
[5]

Misio-Jedi [ Legend ]

Ja uważam że kobiety są wogóle lepsze od mężczyzn.
Przede wszystkim za sprawą istnego cudu jakim jest zdolność dawania życia.
Poza tym mają szczególny rodzaj wrażliwości, no i mają jakąś taką pierwotną radość życia. Jednym z przejawów owej radości życia jest powszechne ignorowanie przez kobiety wyścigu karier. - Zauważcie że kobiety w większości raczej nie biorą się ani za karierę, ani za żadną twórczość związaną z kreowaniem cywilizacji, - mówi się że cywilizację stwożyli mężczyźni, ale cóż to za cywilizacja ? J.P. II nie wiele przesadził nazywając ją "cywilizacją śmierci".
Raczej jest tak że kobiety bardziej inspirują niż kreują.
Ja tam jestem fanem kobiet :)

14.09.2005
16:27
[6]

KRIS_007 [ 1mm[]R+4l ]

Misio-Jedi ---> Ja tam jestem fanem kobiet :) No to chyba kazdy mezczyzna jest fanem kobiet. W koncu zycie bez nich jest takie puste :)

14.09.2005
16:28
[7]

hilander [ ]

wypowiedź szowinisty - to element rozrodczo-wychowawczo-sprzątająco-gotujący

14.09.2005
16:28
[8]

Misio-Jedi [ Legend ]

KRIS_007 ---> "W koncu zycie bez nich jest takie puste" - otóż to !

14.09.2005
16:29
smile
[9]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

KRIS_007 - Mamy 21 wiek. Nie każdy mężczyzna ;)

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-09-14 16:29:13]

14.09.2005
16:29
[10]

DeLordeyan [ The Edge ]

Kim dla Was jest kobieta?
Kobietą :] a czym ma być? kurą? :)
Czy jest nosicielka zycia,
oczywiście, że jest
czy cenicie sobie jej plodnosc?
sensu nie widzę
Czy kobiety nalezy szczegolnie traktowac?
A czy kobiety szczególnie traktują nas? :]

btw. sorki jeśli kogoś moje zgryźliwe wypowiedzi uraziły

14.09.2005
16:30
smile
[11]

Goofy23 [ FC Barcelona ]

Eeee no waslo :) Nie o to się rozchodzi :) Wystarczy mi,jak jadę rano do pracy,zaspany i ogólnie nie do życia, że wsiądzie jakaś piekna i miło wyglądająca Pani/Dziewczyna/Kobieta (niepotrzebne skreślic) i od razu się robi milej :D

14.09.2005
16:30
[12]

Misio-Jedi [ Legend ]

KRIS_007 ---> Zapewniam cię że nie każdy mężczyzna jest fanem kobiet (i nie mam tu wcale na myśli "kochających inaczej").
Zresztą, przyjżyj się paru wypowiedziom ;)

14.09.2005
16:32
[13]

Aen [ MatiZ ]

Inna rasa, bez której jak i z którą trudno wytrzymać

14.09.2005
16:33
smile
[14]

Sami-Wiecie-Kto [ Legionista ]

Tak, tak, tak... ale tylko te ładne :D
Szkoda, ze wszystkie kobiety nie sa piękne. Podobno to plec piekna, a czasami zdarzają sie konkretne wynalazki.

14.09.2005
16:35
smile
[15]

Kharman [ ]

Odpowiedź jaką mam może być nieco prosta ale cóż. Moja kobieta definiuje mnie, ja definiuję moją kobietę. A jak wypada definicja to już zależy od okoliczności. :>

14.09.2005
16:37
[16]

Dziki Tur [ Konsul ]

Uażacie że my faceci sa płytcy ,a kobiety szukają we wnetrzu? Wg. mnie to nie prawda kobiety też szukają bogatych, wysokich, przystojnych i silnych mężczyzn(chociaz nie zawsze)
sorry za zmianę tematu

14.09.2005
17:21
smile
[17]

Misiak [ Pluszak ]

Ahhh! O Kobiecie można mówić nieskończenie długo, a i zawsze znajdzie się coś o czym się jeszcze nie powiedziało czy nie sposób powiedzieć.

Kim jest kobieta? Pytanie to może być zbyte krótką wypowiedzią lub prawdziwym parogodzinnym wykładem a to i tak za mało będzie.
Otóż Kobieta to chyba najpiękniejsze stworzenie na tej Naszej Ziemii :) Prawdziwy Boski dar :) Który został stworzony do kochania, wielbienia, a przedewszystkim - dawania życia, jako najpiękniejszy a zarazem najważniejszy i najodpowiedzialnieszy z "Jej" "tajemniczych mocy" :-)
Nic zatem dziwnego, że przez wieki była symbolem wszechogarniającego nas piękna, weną dla poetów oraz malarzy.
Bez niej życie było by tylko pustą egzystęcją wulgarnych nas (czyli facetów). Bez Was (czyli kobietek) pozabijalibyśmy się przy pierwszej lepszej okazji. To przecież kobieta stoi na straży domowego ciepła, domu, rodziny. Jest zabezpieczeniem spokoju i harmoni.

Bez Was Jesteśmy Niczym. Z Wami, Jesteśmy Dopełnienii

Pozdrawiam

Ps. Przecież Bóg też jest kobietą :)

14.09.2005
17:41
[18]

Guderianka [ Konsul ]

w dzisiejszych czasach spojrzenie na kobiete sie znacznie zmieniło-kiedys kobieta była "kimś" -albo była 3XK - ideał niemiecki, albo była kobietą matką i westalką domowego ogniska alb kurytyzaną-ale była kimś, jej rola w społeczeństwie była jasno określona. teraz nie można powiedziec ze kobieta jest "nikim" ale nie można przyporządkowac jej do konkretnego miejsca bo jest wszędzie-począwszy od tv, poprzez politykę, kuchnię, wielkie firmy. sam fakt tego rozdrobnienia -latanie między domem a pracą powoduje nic innego jak nie możnosc oceny roli kobiety.

14.09.2005
17:47
smile
[19]

Misio-Jedi [ Legend ]

To może nasze drogie panie nam powiedzą co dla nich oznacza bycie kobietą ?

14.09.2005
17:53
[20]

Rellik [ Kuciland ]

odpowiadajac

"Czy kobiety nalezy szczegolnie traktowac? "
Jak Ci na kims zalezy to wypadalo by taka osobe szczegolnie traktowac. Niekoniecznie mowie o żonie czy czyms w te gusta ale to samo tyczy sie chyba przyjaciol (tak mi sie zdaje :P)

"Kim dla Was jest kobieta? "
huh, latwiej chyba powiedziec czym nie jest :D

"czy cenicie sobie jej plodnosc?"
Plodnosc fajna sprawa, a jak sie z jakas kobieta planuje miec dzieci to wręcz bardzo przydatna.

"Jakie sa Wasze idealy kobiety"
Nie ma na tym swiecie niczego idealnego.

Ja kobiety nie widze w roli _kumpel_z_ktorym_fraguje_w_FPP_ ale to moze dlatego ze w FPP nie grywalem z kobietami...

14.09.2005
18:22
smile
[21]

Janczes [ You'll never walk alone ]

wiem ze to malo na temat ale wątpie w przyjaźń róznych płci bez miłości

14.09.2005
18:25
[22]

Danielsson [ Centurion ]

ja podziwiam kobiety za to ze nawet po calonocnej mocno zakrapianej imprezie chce sie im posprzatac. W ogole kobiety czesto maja ochote sprzatac, chcialbym tak czasem bo ja nigdy na to nie mam ochoty a niestety czasem posprzatac trzeba

14.09.2005
18:26
[23]

earthquake [ Konsul ]

Pantoflarze ;-). Jak napisali moi poprzednicy opisanie roli kobiet w naszym życiu i w ogóle kobiet to temat rzeka, prawie niemożliwy do ukończenia dla "prawdziwego":-) męzczyzny. Napisze więc tylko,że według mojego mniemania kobieta jaki i "facet" sa jakby elementami wielkich puzzli, każde z nich coś wnosi i kazde z nich coś bierze, a jak wiadomo gdy nie ma choćby jednej częsci w tej układance to w życiu człowieka zaczyna czegoś brakować.

14.09.2005
18:32
smile
[24]

Kyahn [ Kibic ]

O takie one są, takie :) (za www.pap.com.pl)

W trakcie orgazmu wiele obszarów mózgu kobiet ulega wyłączeniu, nawet te odpowiedzialne za emocje - ujawnili badacze z Holandii za pomocą techniki obrazowania mózgu.

"Wygląda na to, że w czasie orgazmu kobiety nie doznają żadnych emocji" - komentuje prowadzący badania Gert Holstege z Uniwersytetu w Groeningen.

Jego zespół przeprowadził badania mózgu w grupie 13 zdrowych, heteroseksualnych kobiet. Wykorzystano do tego celu pozytronową tomografię emisyjną (PET).

Okazało się, że w czasie orgazmu dochodziło do wyłączenia bardzo wielu obszarów mózgu, np. jądra migdałowatego i hipokampa, struktur, które biorą udział w odczuwaniu strachu i wzmagają naszą czujność. Spadek aktywności dotyczył też kory przedczołowej, odpowiedzialnej za rozpoznawanie i kontrolę emocji.

Z punktu widzenia ewolucji, wyłączenie obszarów, które odpowiadają za emocje, może zwiększać szanse na reprodukcję, tłumaczą badacze. Dzięki temu perspektywa uzyskania potomstwa staje się ważniejsza, niż ryzyko grożące osobnikowi z zewnątrz.

Takie zachowanie obserwuje się u niektórych zwierząt w czasie sezonu rozrodczego, kiedy to potrzeba krzyżowania się staje się silniejsza niż strach przed drapieżnikami.

W pewnym sensie badania te tłumaczą też dobrze znaną prawdę - że kobiety nie mogą cieszyć się seksem, gdy są spięte i przeżywają jakieś poważne problemy.

Pomimo wszystko, naukowcy są bardzo zaskoczeni, że w czasie orgazmu wyłączeniu ulegało aż tak wiele obszarów kobiecego mózgu.

Tylko jedna mała część mózgu, zlokalizowana w móżdżku, była bardziej aktywna w czasie orgazmu, niż w innych sytuacjach, komentują. Móżdżek jest zaangażowany w kontrolę ruchów ciała, ale istnieją też dowody, że pomaga w regulowaniu emocji. Dlatego, na razie autorzy nie wiedzą, jak tłumaczyć wzrost jego aktywności.

Gdy kobiety udawały orgazm, nie dochodziło do tak silnej dezaktywacji mózgu, a rosła jedynie aktywność obszaru, który kontroluje świadome ruchy ciała.

Podobne badania przeprowadzone w grupie 11 mężczyzn wykazały, że orgazm nie powoduje wyłączenia tak wielu obszarów w męskim mózgu. Jednak Holstege uważa te wyniki za mało wiarygodne. "Problem w tym, że aby badanie mózgu z użyciem PET było coś warte, powinno trwać przynajmniej 2 minuty, ale u mężczyzn orgazm trwa zaledwie kilka sekund" - tłumaczy badacz.

Holendrzy zaprezentowali swoje badania w poniedziałek na dorocznej 21. konferencji Europejskiego Towarzystwa Reprodukcji Człowieka i Embriologii w Kopenhadze.

14.09.2005
19:22
smile
[25]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Kyahn ---> ooo bardzo ciekawy artykul :)

Danielsson ---> nam tez sie nie chce, ale myslimy na przyszlosc - kiedy sie budze, wole nie myslec o pracy :))). Sprzatanie po imprezie to jak powiedzenie sobie - to jest ostatni etap przed meta, zacisnac zeby i przed siebie a potem mozna z sil opasc.

Janczes --- > hihi, a ja nie watpie :PP mozna sie przyjaznic, uprawiac sex a mimo to nie musi byc milosci.

Misiak ----> zostan moim idealem mezczyzny!!! :D Kobiety kochaja, kiedy je sie czci.

Sami-Wiecie-Kto -- > nie ma brzydkich kobiet, czasem tylko wina za malo ... :P

DeLordeyan ---> wypowiedz nie jest zgryzliwa. Raczej dowodzi niezrozumienia tematu. Nie martw sie, Ty tez kiedys dojzejesz :)

Misio-Jedi ---> hehehe normalnie wariat na punkcie kobiet :PP (pozytyw) proponuje Seksmisje (chce byc kobieta! chce byc kobieta! )

Jestem kobieta. Lubie kiedy mezczyzna prawi mi komplementy wlasnie dlatego, ze jestem kobieta, kiedy widzi we mnie moja naturalna role przynosuenia zycia, kiedy jestem dla niego alfa i omega. Lubie kiedy mezczyzna czeka, az to ja podejme pierwszy krok.
Kobiecosc dla mnie to umiejetnosc wykozystywania seksapilu. Kokietowanie, uprzyjemnianie czasu, nawet jezeli sa to zwykle stosunki towarzyskie. Kobiecosc to usmiech, blysk w oku, radosc kiedy mezczyzna zwraca na to uwage. Kobiecosc to cieplo, oderwanie od brutalnosci, cieple gniazdo...

14.09.2005
19:29
[26]

Katane [ Useful Idiot ]

Kobiety:
- od mezczyzn znacznie bardziej wyrachowane
- intelektualnie na tym samym poziome
- mniej uczuciowe niz faceci
- maja wiecej taktu generalnie

A ideal? Idealu piekna fizycznego nie bede opisywal, bo to banalne. Kobieta z mojego punktu widzenia powinna byc spokojna, taktowna, inteligentna, czula i miec urzekajacy usmiech ;)

14.09.2005
19:43
[27]

Coolabor [ Piękny Pan ]

Kobiecość to zmienność i radość nie tylko do przyznawania się do tego, ale i również szczycenia się tym. Zmienność, która jest idealną wymówką, nieraz powodem do żartów, ale nigdy przenigdy, gdy mówi o niej mężczyzna. Kobiecość to swoista niezależność i umiejętność manipulacji facetami. Kobiecość to zdolnośc to szybkiego zapominania i przestawiania się na inne myślenie.

Kobiecość to rozdawanie kart w kontaktach z mężczyznami. Tak naprawdę, to kobieta decyduje, ustala rodzaj relacji z mężczyzną, po prostu reguluje długość łańcucha (albo zezwala na chodzenie bez niego w końcu temu jednemu). Mężczyzna zdobywa, kobieta wybiera i decyduje. Kieruje się przy tym swoim zdaniem, chociażby było ono niewiadomo jak dziwne i niezrozumiałe.

Kobiecość to szerokie pole manewru do wyboru, to oczekiwanie. Kobiecość to góra, na którą wspinają się mężczyźni. Kobiecość to komfort wybierania, a nie zdobywania. Kobiecość to granie na nosie facetom: emanowanie seksapilem, czerpanie przyjemności z atrakcyjnego wyglądu i tworzenie swoistej bariery niedostępności. Kobiecość to robienie smaku, nadziei. Kobiecość to dyktowanie warunków. Kobiecośc to prawo do pierwszego kroku, ale równiez i prawo do oczekiwania na pierwszy krok z drugiej strony. Kobiecość pod tym względem to niejako patent na prawdę. W końcu kobiecość to powód do smutku i nieszczęścia dla wielu (większości) mężczyzn.

Litości...
Dlaczego nie jestem kobietą? :(

14.09.2005
19:45
[28]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Jednym z przejawów owej radości życia jest powszechne ignorowanie przez kobiety wyścigu karier.

Uuuu... starej daty jesteśmy, starej daty... ;o)

14.09.2005
23:40
[29]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Coolabor ---> dziekuje za obszerna wypowiedz. Tak wlasnie to czuje jako kobieta, chociaz czesto nie wykozystuje, a powinnam.

14.09.2005
23:45
[30]

Coolabor [ Piękny Pan ]

arthemide >>> to dlatego zyjecie dłużej, to dlatego macie pod tym względem lepiej...

Napisz teraz dlaczego potrzebujesz mężczyzn(y)

14.09.2005
23:46
[31]

Fett [ Avatar ]

najgłupsze jest to że niby równouprawnienie, a w ostatniej ławce nigdy nie moge siedziec: |

14.09.2005
23:49
smile
[32]

Coolabor [ Piękny Pan ]

Aha, być z taką kobietą jak opisałem, to niewiarygodne szczęście i wyzwanie. Coraz więcej takich jest...

14.09.2005
23:58
[33]

Mul Bagienny [ Pretorianin ]

Szkodliwość feministek

Refleksja:
--Feministka nie nadaje się do poważnego związku damsko-męskiego bo jest puszczalska: "wyzwolenie sexualne kobiet" = puszczalstwo, narobi tylko mężczyźnie przykrości lub wstydu.
--Feministka nie nadaje się na kochankę bo z reguły albo jest lesbijką, albo ma poczucie krzywdy w stosunku do mężczyzn: "wieki męskiego ucisku" = paranoja, nikt nie bierze sobie kochanki po to żeby wysłuchiwać w nieskończoność paranoidalnych pretensji.
--Feministka nie nadaję się na matkę: bo z reguły nie chce mieć dzieci, a już na pewno nie chce ich wychowywać: "walczmy z tradycyjna wizją kobiety jako matki" = brak instynktu macierzyńskiego, po co decydować się z kimś takim na dziecko skoro i tak wychowywać je będzie obca opiekunka, czy nie lepiej już mieć dziecko z tą opiekunką, przynajmniej będzie dbała jak o własne?.
--Feministka nie nadaje się na przyjaciółkę bo z reguły jest arogancka, agresywna i bezczelna "niezależna, silna kobieta" = socjopatyczny przemądrzały babochłop, nikt nie oczekuje od przyjaciela nieustannego wywyższania się i braku empatii oraz agresywnego pozerstwa.
--Feministka nie nadaje się na dobrego pracownika bo z reguły uważa mężczyzn za coś gorszego i popiera tylko inne kobiety: "my siostry musimy trzymać się razem" = kumoterstwo w wydaniu sexistowskim, trudno o dobre stosunki w pracy jeśli ktoś kogoś uważa za podczłowieka i popiera tylko własną kilkę.
--Feministka nie nadaje się kierownika lub przywódcę bo jedyną abstrakcyjną koncepcją którą jest w stanie wymyślić jest zdobywanie przywilejów wyłącznie dla kobiet: "parytety wyborcze, promowanie kobiet" = sexistowskie przywileje, przewodzenia to coś więcej niż tylko zabieganie o przywileje dla własnej kliki, szczególnie jeśli z racji swojego urodzenia i cech fizycznych nie należysz to takiej kliki.

Wniosek:
Feministki są formą szkodnika i pasożyta na współczesnym społeczeństwie, powodującego generalną degradację zarówno więzi międzyludzkich jak i starzenie się społeczeństw i spadek efektywności ekonomicznej.

Rozważanie problemu:
Izolować zarazę i omijać z daleka zarówno w życiu osobistym jaki i zawodowym oraz publicznym, a po kilku pokoleniach zwyczajnie biologicznie wyginą, a ich szkodliwe idee zejdą na margines życia.

15.09.2005
00:27
[34]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Mul Bagienny ---> i ja wyznaje teorie, ze co za duzo, to niezdrowo. Ani feminizm (wyzwolenie, takze wsrod mezczyzn) ani szowinizm (nie rzadko wsrod kobiet) nie sa dobre. Przekraczanie granic srodka - w kazdej dziedzinie - prowadzi do exstremizmu.


Coolabor---> kobiety zyja dluzej, bo sa biologicznie tak do tego "stworzone". Chociazby to, ze w nas plynie wiecej hormonu estrogen, ktory oprocz regulacji krwawienia miesiecznego za zadanie ma ochrone serca przed chorobami wiencowymi serca. Wazne dla kobiet ze wzgledu na ciaze i porod.

Co do pracy fizycznej - wbrew pozorom - kobiety pracuja jednakowo ciezko jak mezczyzni. Moze nie potrafimy podniesc na raz 50kg ciezaru, ale za to umiemy zorganizowac sobie prace i nosimy czesciej, ale mniej :). No inna sprawa kiedy o przeprowadzke chodzi i ciezkie, nierozkrecalne meble :P Faktem jest, ze mezczyzni maja wiecej sily i nie uwazam tego za wykozystywanie dla swojego widzimisie, a jako koniecznosc. Mezczyzni sa silni, a kobiety wytrwale i tu dochodzi do rownowagi.

Napisz teraz dlaczego potrzebujesz mężczyzn(y)

Mezczyzni sa dopelnieniem. Nie ma dobra bez zla, nie ma kobiety bez mezczyzny. Gdyby nie bylo mezczyzn, kto by nas podziwial i w wierszach wychwalal? Kto dogadzalby naszej proznosci?
Kogo moglabym kokietowac, na palec nawijac?

15.09.2005
01:14
smile
[35]

Misiak [ Pluszak ]

arthemide--> Przykro mi, ale nie zostanę Twoim idolem bo jestem chyba jeszcze za młody (ot 19 latek) :) Pozatym kobiety nie należy czcić, bo się znudzi w końcu. Kobiete trzeba szanować, a nie być "psem na wysyłki". Ta gra działa na zasadzie równości obu stron, z przewagą oczywiście kobiety. Bo nic tak nie satysfakcjonuje faceta jak powie jakiś komplemencik, potrzyma torębkę, jest uczynny cz szczery, z powodu jednego malutkiego uśmiechu i uczucia poddania się kobiecie :)

15.09.2005
01:35
smile
[36]

alpha_omega [ Generał ]

Kobieta - gatunek człowieka charakteryzujący się daleko posuniętą przebiegłością i niepohamowaną tendencją do intryganctwa, z tej m.in. przyczyny wynika dyspozycja kobiet do traktowania innych osobników w sposób przedmiotowy i ukierunkowany na osiągnięcie własnych, nie poddających się logicznej analizie celów. Fakt ostatni uogólnia się na całościowe ujęcie procesów myślowych kobiet. Niektórzy badacze zwracają także uwagę dysonans świadomościowy kobiety, która uznając się za słabszą zarówno psychicznie jak fizycznie (czemu przeczy nauka) żąda dla siebie praw równych mężczyźnie na wszelkich polach przecząc przy tym wszelkim różnicom fizjologiczno-psychicznym stwierdzonym między oboma gatunkami człowieka współczesnego.

15.09.2005
01:45
[37]

alpha_omega [ Generał ]

errata do wydania pierwszego:

str.1 słabszą - w znaczeniu 'mniej odporną, wytrzymałą (na ból, na stres)'

15.09.2005
01:54
smile
[38]

Deepdelver [ aegnor ]

arthemide --> zadajesz dwa bardzo odmienne pytania "Kim jest kobieta sama dla siebie?" i "Kim jest kobieta dla was?". O ile na drugie można wylac tony papieru, to na pierwsze niewiele znajdziesz interesujących odpowiedzi.
Kobiety od wieków były tylko dopełnieniem mężczyzny i w gruncie rzeczy nawet zupełnie świeża "kultura kobieca" jest ukształtowana wedle męskich oczekiwań i wzorców. Zwróć uwagę, że kobiety nie wytworzyły swojego oryginalnego wzorca kobiecości - według nich de facto kobiece jest to co za kobiece uważają mężczyźni. Dla porównania: wzorców męskości masz dwa - ten rysowany oczekiwaniami kobiet oraz ten, który mężczyźni stworzyli na swoje "wewnętrzne" potrzeby.
Zresztą nawet "kultura feminizmu" jest zwykle tylko negacją "światopoglądu mężczyzn", a nie czymś twórczym. Dlatego z niecierpliwością oczekuję pojawienia się "kobiecego czynnika" w naszej kulturze, co mam nadzieję nastąpi wkrótce.

A ideał kobiety jest dla mnie jeden - kobieta inspirująca i zainspirowana zarazem. Nic mi więcej nie trzeba.

15.09.2005
04:47
[39]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

arthemide

Kobieta? Jest źródłem nieustającej fascynacji, niezgłębioną tajemnicą, nieświadomą inspiratorką, Wszechświatem do poznania, wdziękiem polującego kota, pustynną różą, melodią poruszającą najgłębiej skrywane cząstki osobowości, tańcem kropli deszczu w słoneczne jesienne popołudnie, oczami o nieskończonej głębi i porywającym snem, z którego nikt nie chce się obudzić.

W wersji skróconej: axis mundi - osią świata.

W odróżnieniu od kobiety.

Bywa także osobistym demonem.


Nie uważam jej jednak za nosicielkę życia, nie w większym stopniu niż mężczyznę. Wkład początkowy mają podobny, choć kobiety bardziej ponoć przyjemny i dłuższy, a nawet czasami (o bogowie!) wielokrotny. To natomiast, że jest nośnikiem dla rozwijającego się nowego życia jest kwestią przypadku, któryś partner musiał nim być. Nie oznacza to, że nie szanuję kobiet z tego partykularnego powodu. Nie wpadam jednak w jakiś dziwaczny zachwyt, bo nie ma nic bardziej naturalnego. Fizyczne dolegliwości i uciążliwości natomiast, związane z ciążą i z porodem, którymi kobiety tak lubią szafować w rozmowach z mężczyznami, są rekompensowane poczuciem niewiarygodnej emocjonalnej więzi z kształtującym się dzieckiem i świadomością niezwykłej wspólnoty, przeżyciem, które jest dla mężczyzn całkowicie niedostępne. Ponadto podobno prawdziwe kobiety, nie ogłupione czasopismami w rodzaju Cosmopolitan, doświadczają czegoś co nazywa się instynktem macierzyńskim - naturalną, silną potrzebą posiadania i opieki nad dzieckiem. Bez względu na to jak to ma się do aktualnej najnowszej mody importowanej zza oceanu.


Ciekawe sformułowanie: czy cenicie sobie jej płodność. Odpowiedź nie jest jednoznaczna: w przypadku matki moich przyszłych dzieci - oczywiście będę ją cenił jak najbardziej. Jednak w chwili obecnej? Idealnym rozwiązaniem byłaby niemożność zajścia w ciążę przed zalegalizowaniem związku. Oszczędziłoby to wielu stresów i raz na zawsze skończyłoby głupawe "dowcipy" pt. "Jestem w ciąży". Na taki przejaw skrajnego kretynizmu można odpowiedzieć tylko jedno: "Hmmm, a z kim?"...


Kobiety należy traktować tak, jak na to zasługują. Punktem wyjścia w nowej znajomości powinien być szacunek. Nie uważam jednak, że stan ten ma trwać wiecznie, bez względu na okoliczności. Znaczna część kobiet nie jest tego warta, niestety. Kultura jednak obowiązuje zawsze.


Cenię sobie kobiety inteligentne, o rozbudowanej osobowości, dość niezależne, ale i zarazem wrażliwe, pełne uczuć i ciepła. I takie kobiety zapełniają świat mojej wyobraźni. Ostatnio jednak z niepokojem obserwuję błyskawiczną i modną maskulinizację płci pięknej. Świat realny coraz częściej zapełniają dziwaczne hybrydy - ciało kobiety, osobowość mocno popieprzona. Swoje naturalne cechy, będące często zaletami, w połączeniu ze "stajlem", czy też może jakąś pokraczną próbą dopasowania się do środowiska, przekuwają w jakiś dziwaczny koszmar szaleńca. Stają agresywne, wulgarne, wyrachowane, pamiętliwe i bezwzględne. Oraz oczywiście, choć to już cecha ogólnoludzka, zarazem przekonane o własnej doskonałości i zapatrzone w siebie jak w obrazek. Atrakcyjna powłoka skrywa w sobie pustkę i zgniliznę. Nikos Kazandzahis pisał, że ciało jest duszą kobiety. Z przerażeniem zaczynam dochodzić do podobnego wniosku.


Realistyczne przybliżenie ideału kobiety mógłbym określić trzema cechami: atrakcyjność fizyczna wywołująca u mnie entuzjastyczny pociąg i nieustanne kosmate myśli, elastyczność charakteru i zachowania oraz rozwinięta osobowość. Kolejność podyktowana względami stylistycznymi.

W przypadku pierwszej cechy liczy się poza estetyką ciała, zależną od indywidualnych preferencji, także sposób w jaki kobieta się nim posługuje. Sposób w jaki się porusza, siada, gestykuluje, spożywa posiłek itd. Bardzo istotna jest także mimika twarzy, będąca wyrazem "klasy" kobiety. Opanowany powinien zostać bogaty arsenał uśmiechów i spojrzeń - od powalających do zmrażających. Ogromną uwagę zwracam także na sposób w jaki wygląda kobieta w chwili zamyślenia. Jest coś cudownego w tym wyrazie zarazem skupienia i rozproszenia.

Elastyczność charakteru i zachowań pojmuję oczywiście jako umiejętność dostosowania się do sytuacji. Kobieta zmienną jest i stanowi to jej potężną broń, która jest jednak niestety często wykorzystywana w niewłaściwy sposób - bezmyślnie. Idealna kobieta powinna łączyć majestat bogini z wdziękiem skradającego się kota, zmysłowością tajemniczej kobiety Wschodu i wariacką spontanicznością młodej dziewczyny. A wszystko to zaprawione szczyptą erotyzmu, wybuchającą oczywiście w odpowiednich okolicznościach siłą wulkanu i dostosowane do sytuacji.

Wreszcie ostatnia cecha - osobowość. Do tego wymagane są oczywiście odpowiednie pokłady intelektu. Osobiście straszliwie dla mnie irytująca jest roszczeniowa postawa znacznej części kobiet, wynikająca właśnie z braku inwestycji intelektualnej w siebie. I nie mam tutaj na myśli nauki niezbędnej do wykonywania zawodu, a raczej wyszukanie sobie zainteresowań i samoobserwację. Spotykam się dość często z sytuacją, że kobieta żąda niejako od mężczyzny zabawiania jej i dbania o jej samopoczucie. Ta rola jest oczywiście w pełni przeze mnie rozumiana i akceptowana, ale po pierwsze - powinna działać w dwie strony (vide spontaniczność), po drugie - w rozsądnych granicach, bo facet nie jest nakręcaną zabawką, a po trzecie nie może być wymuszana - jeśli kobieta regularnie nudzi się w samotności, lub bez aktywnego udziału faceta, to jest po prostu nudną i beznadziejną kretynką, bo w towarzystwie interesujących ludzi nie sposób się nudzić.
Nudzi Ci się? To poodychaj.


Jak zwykle pewnie tego nikt prawie nie przeczyta, bo za długie ;) Zaintrygował mnie wątek: jakiego koloru macie oczy? Wypowiedzi zapierają dech w piersiach. A jakie zaskakujące...

15.09.2005
17:25
[40]

la fessée [ je ne taime plus ]

... kobieta jest dla mnie wyzwaniem, któremu staram się sprostać ;)

15.09.2005
17:57
[41]

earthquake [ Konsul ]

Przeczytajcie te pare cytatów na załączonym obrazku i zrozumiecie jak pozycja kobiet zmieniła sie od starożytności. Tylko mnie nie bijcie, osobiście zadnego z tych panów nie popieram :-) ----->

15.09.2005
18:12
[42]

stanson_ [ Manieczki ]

Kobieta jest w moim mniemaniu najbardziej skomplikowaną istotą jaka kiedykolwiek powstała i jaka kiedykolwiek powstanie. Lepiej tego nie mogłem wyrazić.

15.09.2005
18:14
smile
[43]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Ezrael --> przeczytalam od deski do deski nie oddychajac, bo mi sie nie nudzilo :) Lubie obszerne wypowiedzi, a jak juz ciagly sens w sobie zawieraja to mmmMMMmmmMMMmmm miodzio. Piekna wypowiedz. Potwierdziles kilka moich wlasnych obserwacji i mysli. Widze, nie tylko ja mysle podobnie.

lafe ---> metoda prob i bledow?

a&o czyli alpha_omega ---> hmmm brzmi naukowo, a co Ty o kobiecie sadzisz?

Misiak ---> to byla propozycja, ktora nie musiala byc przyjeta :P. Niemniej jednak bardzo podoba mi sie Twoja postawa i myslenie.

Deepdelver ---> owszem kobiecosc wspolczesnych kobiet opiera sie o podobienstwo lubo antagonizm do mezczyzn. Ale to calkiem logiczne, inaczej nie funkcjonowalaby komunikacja, kiedy obie plcie nie poruszalyby sie na tej samej plaszczyznie. Gdyby kobiety nie staralyby sie przypodobac mezczyznom, nie przyciagalyby ich uwagi, a nie o to nam chodzi. Jednak: jest cala masa kobiet tworzacych wlasna kobieca kulture ale wlasnie te kobiety nie wydaja sie mezczyznom kobiece, bo nie trafiaja do mezczyzn jako kobiece.

-----------------------------------------------------------------------------------------

Urodzic sie plci zenskiej dlugo jeszcze nie gwarantuje pozostania kobieta. Wiekszosc zycia nie wiedzialam co to znaczy byc kobieta. Moze to wyda wam sie dziwne, lub nie do pojecia, ale wlasnie teraz - majac 30 lat konsekwetnie ucze sie byc kobieta. Wasze wypowiedzi sa dla mnie drogowskazami i konsultacja. To Wy MEZCZYZNI kreujecie kobiety :)

15.09.2005
18:17
[44]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

earthquake ---> goraco polecam Ci ksiazke Dana Browna "Kod Leonardo Da Vinci""

15.09.2005
18:18
smile
[45]

Janczes [ You'll never walk alone ]

Arthemide------> ja mialem miłość na myśli jako seks (jakby co)

15.09.2005
18:23
smile
[46]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

no Janczes - mylisz maslo z margaryna (nie obrazliwie) *smieje sie* :PPP milosc to uczucia a sex to hmm.. sposob na spedzanie czasu? :D

15.09.2005
18:23
smile
[47]

Mortan [ ]

Devastator -- > Masz gdzies moze jakies linki do tych badan ? Bo z praktyki, to raczej nie wynika

15.09.2005
18:26
[48]

earthquake [ Konsul ]

arthemide ---->"Kod.." już przeczytałem ;-). I chyba nawet wiem co masz na myśli. Według mnie Brown trochę "wyolbrzymił" znaczenie kultów tzw. Matek Rodzicielek np greckiej Demeter i legipskiej Izydy. Z tą matriarchalnością starożytnych społeczenstw to też troche przesadził.

15.09.2005
18:32
[49]

hopkins [ Wieczny Optymista ]

Kobieta to zło

15.09.2005
18:32
smile
[50]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

earthquake ---> to, ze Brown wyolbrzymia to fakt, ale przez to latwiej zrozumiec co chce przekazac. Jednak nie o starozytny kult matriachalny mi chodzi, a raczej o ponizenie wszystkiego co kobiece prez panujaca nam od 2 tysiecy lat religie. Nie bede jednak szerzej sie wypowiadac, bo religia to temat tabu na GOLu.

15.09.2005
18:33
smile
[51]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Opuszczam Was teraz, bo mnie obowiazki gonia. Moze pozniej wpadne i z checia podyskutuje.

15.09.2005
18:37
[52]

earthquake [ Konsul ]

arthemide----> a mi chodziło o to, że nie chrzescijanstwo zapoczątkowało upadek pozycji kobiet, bo on zaczął się już nieco wczesniej.

15.09.2005
18:53
[53]

D:-->[email protected]<--:D [ Żubr z puszczy ]

Co by było gdyby nie było kobiet?? Hmmm... Odpowiedź jest prosta faceci by sie nawzajem pozabijali, prosta piłka. To kobiety powodują, że faceci łagodnieją...

15.09.2005
18:54
[54]

qweks [ Spy from Thrillerland ]

Coz co ja mysle o kobietach hm ... mysle ze sa sensem egzystencji mezczyzn, zas mezczyzni dodatkiem do kobiety. Kobieta jest natchnieniem, inspiracja, muza. Mysle, ze nature kobieca doskonale odzwierciedlil Kochanowki w utworze "Raki", choc nie jestem zwolennikiem "anagramu" ale niestety taki typ niewiast takze poznalem. O rownouprawnieniu powiem tyle, ze sa zajecia dla kobiet i dal mezczyzn i w niektorych nie chcialbym widziec kobiety i odwrotnie, gdyz jakos kulturystki i bokserki nie budza we mnie pozytywnych reakcji, tak samo nie widze mezczyzn w roli szwaczki/szwacza :P

15.09.2005
19:09
[55]

settogo [ Nie zgadzam się ]

Osobą która:
1. Łamie serce
2. Gada bzdury
3. Nienawidzi mezczyzny poza rodzina i chlopakiem (do czasu pierwszej zdrady czyli jakies 2 miechy)

15.09.2005
19:16
smile
[56]

Sasanka [ Generał ]

w brednie Cainoora o kobietach w zyciu nie uwierze :)
gdyby kobiety wymarly, to pierwszym facetem, ktory umarlby z tesknoty za nimi, bylby wlasnie Cainoor

15.09.2005
19:20
smile
[57]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Sasanka - Cholera. Przejrzałaś mnie :P

btw. Jedziesz na piknik?

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-09-15 19:20:57]

15.09.2005
19:23
smile
[58]

Sasanka [ Generał ]

Cainoor, a kto by Cie nie przejrzal ?:D

nie wiem czy jade...
tzn chcialabym,ale tym razem juz pociagiem, bo po czerwcowej wyprawie do Krakowa mik zasypial autentycznie za kierownica i nie dal nikomu innemu prowadzic.
ale sam sie chce sie zgozic ja jazde pociagiem:)
pewniebedziemy wiedziec tuz przed wyjazdem czy jedziemy :)
a chcesz sie zabrac ?
Pijus i Kiowas tez jada?

15.09.2005
19:23
[59]

Sasanka [ Generał ]

Cainoor, a kto by Cie nie przejrzal ?:D

nie wiem czy jade...
tzn chcialabym,ale tym razem juz pociagiem, bo po czerwcowej wyprawie do Krakowa mik zasypial autentycznie za kierownica i nie dal nikomu innemu prowadzic.
ale sam sie chce sie zgozic ja jazde pociagiem:)
pewniebedziemy wiedziec tuz przed wyjazdem czy jedziemy :)
a chcesz sie zabrac ?
Pijus i Kiowas tez jada?

15.09.2005
19:46
smile
[60]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Pijusa namawiam i może się skusi, a z kiowasem juz jakis czas nie mialem kontaktu. Jakbysmy jechali, to pewnie tez pociagiem :)

15.09.2005
20:12
smile
[61]

Misiak [ Pluszak ]

arthemide--> mi też, ale niektórzy nazywają to młodzieńczą głupotą :) Pozatym przy takiej postawie ciężko znaleść "Tą jedną, jedyną" :)

15.09.2005
20:28
smile
[62]

Bodolsog-Börged [ Legionista ]

Misio-Jedi ---->
- Zupełnie pomijasz tak samo kluczową rolę mężczyzny w procesie dawania życia (zdaje się, że chodzi Ci o to, że w nich rozwija się życie, aczkolwiek mężczyzny rolą jest/powinno być od tej pory dawanie wszystkiego, co potrzebne do przeżycia tych dwóch istot dopóki są złączone i po rozłączeniu, dlatego argument moim zdaniem mało sensowny).
- Radość życia? Wszak to kobiety przodują w statystykach samobójców. Ale co do wrażliwości zgodzę się, tyle, że homoseksualnym mężczyzną także jej zupełnie nie brakuje, a jest też spora grupa kobiet pozbawionych (już) tego daru.
- Zupełnie nie zgadzam się z tezą o ignorowaniu wyścigu karier. Moje obserwacje dają mi przeciwny obraz.
- Z cywilizacją też kręcisz. Co do twórczości związanej z kreowaniem cywilizacji nie wypowiem się, bo nie rozumiem o co dokładnie chodzi, to jednak mężczyźni sami cywilizacji nie stworzyli. Kobiety również nie tylko brały w tym udział (dwa przykłady: pomaganie powstańcom podczas wojen światowych - walczyły o Polskę i tym się przyczyniły do tworzenia cywlizacji 'made by Polska'; dwa - emancypacja). Nie można pomijać ich roli w tym.
- A teza, że bardziej inspirują niż kreują to trochę jak stwierdzenie, że dobrze się o nich mówi, ale jak one się odzywają to pożal się Boże - takie głupoty. Choć w sumie dużo by bylo w tym racji ( :] )

Kharman ----> Świetna definicja pozytywnego związku dwojga ludzi, a przy tym roli kobiety. Ukłon i słowa uznania.

Dziki Tur ----> Chyba trzeba rozgraniczyć gdzie się kończy kobieta, a zaczyna twór naszej wspaniałej cywilizacji - wymięty z natury ze sztucznymi pragnieniami i celami wpajanymi od dziecka przez szkołę, reklamę itp.? I czy są jeszcze prawdziwe kobiety? :] Bo wg. mnie ta prawdziwa szuka we wnętrzu prawdziwego człowieka, a współczesna szuka w kieszeniac prawdziwych pieniędzy... i seksu, i szpanu, i pozycji społecznej itp. itd.

Misiak ---->

- "Otóż Kobieta to chyba najpiękniejsze stworzenie na tej Naszej Ziemii :)". Ekhm, stwierdzono wiele kopii - lepszej i gorszej jakości z przewagą tych drugich. (rzecz jasna jakość kopii - kwestia gustu).
- "Prawdziwy Boski dar :) Który został stworzony dostworzony do kochania, wielbienia, a przedewszystkim - dawania życia, jako najpiękniejszy a zarazem najważniejszy i najodpowiedzialnieszy z "Jej" "tajemniczych mocy" :-)" - a mężczyzna do pomiatania nim, służenia kobiecie, jego rola w dawaniu życia jest nieistotna... Opanuj się ;P
- "Nic zatem dziwnego, że przez wieki była symbolem wszechogarniającego nas piękna, weną dla poetów oraz malarzy" - mężczyzna był szybszy. Patrz: sztuka Hellenów (starożytna Grecja). Wówczas kobieta była tylko durnym czymś, co trzeba było mieć, żeby mieć syna, a facet był przedmiotem bożyszczy innych facetów. (co wynikało głównie z tego iż kobietom nie pozwalano się edukować, czym zarazem obniżano ich wartość dla mężczyzn, ale to szczegół.)
- Przez kobietę też się zabijamy. Do niedawna częściej niż z innych powodów :D A kobieta-emancypantka nie ma w sobie nic z tej "stojącej na straży domowego ciepła, domu, rodziny. Zabezpieczenia spokoju i harmonii."
- Ale, że z nimi jesteśmy dopełnieni zgodzę się, tyle, że w ich stronę również i identycznie. (w wersji heteroseksualnej).

Guderianka ----> Tak. System zrobił z nas wszystkich "nikogo" egzystującego dla konsumpcji, a podział kobieta-mężczyzna nic już nie znaczy. Nie określa ról przynajmniej, chyba, że na linii szef-sekretarka itp. :-/

Misio-Jedi ----> Słuszne pytanie.

arthemide ----> każdy lubi jak się łechce jego próżność...

Coolabor ----> Słuszne spojrzenie z innej strony niż poprzednicy. Poza tym polecam "Sonatę Kreutzerowską" Tołstoja. "Kobiety są jak Żydzi. Nie mogą rządzić światem w sposób męski, więc postanowiły zawładnąć mężczyznami wykorzystując bezwzględnie ich słabości." (uwzględnijcie XIX w., gdy słowa te byly pisane, teraz nieco straciły, w tej formie, na aktualności).

Mul Bagienny ----> Buehehehehhehehehehe, genialne. Ale ograniczyłbym to tylko feministek skrajnych ew. agresywnych. Reszta jest bardziej z nazwy niż zachowania feministkami i postulaty feministyczne to tylko używane od czasu do czasu argumenty jako pretekst do uzyskania czegoś od meżczyzny (ale da się z taką dogadać i to bardziej na tradycyjny (naturalny/instynktowny) sposób niż zdaje się przekonywać o tym stereotyp feministki). Oczywiście te skrajne są nieukładne jak zaznaczyłeś :]

Misiak do arthemide ----> Nie tylko wywoływanie uśmiechu na twarzy kobiety działa na tej zasadzie. Ogólnie w stosunku do każdego.

Deepdelver ----> Dobrze gada, polać mu. Poza tym patrz moją odp. do Dzikiego Tura.

Sorry, jak ktoś poczuł się zaatakowany. Wyrażam swoje zdanie, może niezbyt delikatnie, ale szkoda miejsca na formułki.

-----
Teraz ja się wypowiem. Otóż k o b i e t a (w sensie p ł e ć . ż e ń s k a) jest przede wszystkim człowiekiem, a człowiek (w tym także dla kobieta, co podkreślam) w moim mniemaniu powinien dążyć do doskonałości (harmonii ze światem/naturą, duchowej w sensie nakazów religii, czy jakiej tam wolisz zależnie od Twoich poglądów, ale w tym sensie*). Używać rozumu po to, żeby żyło się wygodnie, ale przede wszystkim bez szkody dla innych (w tym zwierząt i harmonii natury*). Dążyć do wyzwolenia się ze słabości, także forowania własnych genów tj. traktować wszystkie dzieci jak swoje.**

Aha - i akceptować swój wygląd takim jakim jest. Bez 'upiększania', jeżeli szukamy w którejkolwiek człowieka, zawsze znajdziemy piękno. Aczkolwiek na różny sposób wyrażone (różne gusta różne formy wolą).

A to co teraz jest? Hybryda popkultury. Mało, że pod dyktando przyjętego ogólnie ideału piękna (dyktowanego przez mężczyzn, odsyłam do posta Deepdelvera, odpowiedź do arthemide), do którego wszystkie się próbują upodobnić szpecąc mniej lub bardziej swoje naturalne piękno (a ukrywając je w każdym wypadku :-/) to jeszcze pomieszanie tradycyjnej kobiety (chęć uwielbienia) z emancypantką (bądź nawet feministką), będącą rozszczeniem sobie praw do równouprawnienia. Ogółem pomieszanie sprzeczności. (Tu odsyłam do pierwszego posta Coolabora). Do tego omamiona sztucznymi celami wyznaczanymi przez system (od ideału piękna po karierę i pieniądze) i goniąca za szczęściem, którego nie rozumie i nie chce się zastanowić nad tym. (Stąd nie dostrzega jego pozorności). Z resztą teraz mało kto chce myśleć, nauczeni wierzyć, że to co powiedziane jest prawdziwe (bo uważa tak dużo ludzi), więc po co myśleć, oni myśleli. Dalej o kobiecie: na umór konsumująca. Niechętna prokreacji, bo zbyt e g o i s t y c z n a (argument: dzieci pokrzyżują plany życiowe, koniec zabawy, dzieci chce mieć koło 40-tki, jak już całą młodość przeżyję itp. - traktuje je jak kolejny mebel, który można nabyć kiedy chcesz, postawić w kącie, żeby sobie wyglądał). I ogólnie skupiona na korzystaniu z życia, braniu, a niedawaniu niczego nikomu w zamian (chyba, że to konieczne, więc ogranicza się do minimum potrzebnego, by utrzymać przy sobie faceta). Że bawiąca się facetami i ich uczuciami to nie wspomnę.***

(poza tym zwracam uwagę na post Ezraela do którego treści bezpośrednio się nie odnoszę, ale wiele z jego zdań podzielam)

------------------------------
*w razie wątpliwości a chęci rozwinięcia - pytać
**sorry za ogólniki jedynie zakreślające myśl, ale pełna wypowiedź byłaby zbyt rozległa
***opisana tu wizja kobiety tyczy się każdej, ale w różnym stopniu. Nie wszystkie mają wymienione tutaj wady równie silnie przedstawione (niektóre jakiś z nich nie mają), ale ogółem i tak są o lata świetlne od ideału.

15.09.2005
20:59
[63]

Bodolsog-Börged [ Legionista ]

Zapomniałem dodać. Większość z tej krytyki tyczy się też facetów.




A Arthemide życzę powodzenia w pracy nad sobą*, czemu mam nadzieję choć trochę pomoże moja wypowiedź, i pozytywnego rozwoju dla siebie i innych :)


* nauka bycia kobietą (zaczerpnięte z wypowiedzi a.), czyli, jak podejrzewam, dojrzewanie w sensie prawdziwym tego słowa, stawanie się C Z Ł O W I E K I E M.

15.09.2005
21:12
smile
[64]

SzPiEg_KF [ Konsul ]

A KOBIETA TO WOGULE CZŁOWIEK?:p:p:p:P;P;P;P;P;
nie bieżcie tego do siebie ja tylko taki żarcik;)

15.09.2005
21:48
[65]

mariaczi [ OutsideR ]

Kobieto puchu marny!!!
ale taki kochany!

15.09.2005
21:59
smile
[66]

alpha_omega [ Generał ]

Mortan ----------> Niestety :) - nie posiadam. Praktykować należy w gronie kobiet, które czują się pewnie i są skłonne zdradzić kulisy zawodu. Zresztą to indukcja-humorus :D Jeśli zaś nie chodzi Ci o całokształt wypowiedzi, a jedynie o jej część pseudonaukową, to powiem tyle, że gdzieś (ale to było jakieś napomknięcie w artykule) zdarzyło mi się coś takiego przeczytać, ale czy to prawda?

19.09.2005
20:36
smile
[67]

Misiak [ Pluszak ]

BB--> Zapominasz, że obie płcie są równoważne, ale z dwojga wole Kobiety, ponieważ jako facet z natury jestem lesbijką :) Dlatego, wolę uśmiech kobiet niż facetów :)
Taaa Grecja, oczywiście, a zapominasz kto był inspiracją dla Akropolu? a dokładnie światyni poświęcejonej Atenie (lub Zeusowi, nie pamiętam dokładnie :P) A zresztą to były inne czasy, a my tu mówimy o obecnej rzeczywistości
To co, twierdzisz, że nie mógłbyś zabić w obronie swojej dziewczyny, żony, córki? A jakie są to powody? Pamiętasz wojnę Trojańską?
Imho, uważam, że chyba nie lubisz zbytnio kobiet :)
Pozdrowienia

19.09.2005
20:40
smile
[68]

chickenom [ Konsul ]

Skomentuje krótko:

Z nimi jest źle, bez nich jeszcze gorzej :)

19.09.2005
23:58
smile
[69]

la fessée [ je ne taime plus ]

Arthemide ... jaka znów metoda prób i błędów ?? przecież się nie ma lat 15 ... ;)

Bodolsog-Börged ... Roszpunka come back ??

20.09.2005
00:44
smile
[70]

eros [ Generał ]

Kobieta jest przede wszystkim istota alogiczna. Nawet nie to, ze nie potrafi sie logika poslugiwac - po prostu istnieje jakby obok niej. Poza tym wszystkie kobiety "lubieja" powtarzac bezmyslnie jak to facetami rzadzi okreslona czesc ciala, podczas gdy same w rownym lub (wg mnie) wiekszym stopniu sa poddanymi wlasnej seksualnosci. Tylko, ze tego zwykle nie dostrzegaja. To pare rzeczy in minus, a in plus: kochamy je, a to wystarczajaca przeciwwaga ;)

20.09.2005
00:51
[71]

eros [ Generał ]

Poza tymi uwagami ktore teraz przyznam w zadnym stopniu nie odpowiadaja na pytania, w kwestii odpowiedzi musze sie zgodzic z Guderianka. Kobiety kiedys byly kims, teraz wola rozmieniac sie na drobne. Wybor indywidualny... Zreszta, kto moze wiedziec kim w dzisiejszyc czasach powinna byc kobieta. Na pewno nie ma racji bytu bez mezczyzny, co wilokrotnie powtarzaja feministki (to akurat jest aktualne w obie strony). Na pewno kobieta, ktora nie przezyla macierzynstwa, nie zalozyla rodziny nie jest w moim mniemaniu kobieta tylko inaczej ubranym mezczyzna. Na pewno nie powinna pozostawa w cieniu malzenstwa i niczego od zycia oczekiwac. Odpowiednie dozowanie pewnosci i pokory jest wlasciwe rowniez i w tym wypadku...

20.09.2005
01:28
[72]

<Tito> [ Centurion ]

Ciezko z nimi wytrzymac. Bez nich zreszta tez

20.09.2005
03:27
[73]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

eros
Nie sądzę, żebyś miał rację. Kobiety operują logiką na takim poziomie abstrakcji, że najczęściej faceci nie zdają sobie sprawy z jej rozpiętości. Nie jest to jednak jakiś rodzaj "wyższej" logiki, tylko inny sposób posługiwania się nią. Mężczyźni są zazwyczaj bardziej bezpośredni w swoich dążeniach i polegają na swojej spontaniczności, czy wirtuozerii. Z lepszym, bądź gorszym skutkiem. Natomiast logika kobiety przybiera raczej kształt długo i misternie tkanej pajęczej sieci - opracowują skomplikowany plan uwzględniający możliwości i opcje często bardzo nierealne, bądź zupełnie nieprawdopodobne, podchodzą do tematu z różnych stron i atakują go różnymi metodami. Przypomina to trochę kocią zabawę muchą - to ją pacnie łapą, to ugryzie, to rzuci się na nią całym ciężarem ciała. Obydwie metody mają swoje wady i zalety, co łatwo można prześledzić na przykładzie uwodzenia, w które to działanie zarówno mężczyźni, jak i kobiety inwestują sporą część swojego czasu, energii i umiejętności. Spora część facetów początkowo czai się, ogląda potencjalną ofiarę, próbuje przy tym wyglądać jak najbardziej interesująco, po czym prędzej, czy później podchodzi nagle i pod wpływem impulsu prosząc o taniec, rzuca dowcipnym tekstem w celu zagajenia rozmowy itd. Operuje przy tym dość prostym algorytmem - uda się-->to świetnie, tak być powinno / nie uda się-->shit happens, mam nadzieję, że się nie zbłaźniłem. Proste i statystycznie skuteczne.

Przypuszczam, że byłeś kiedyś uwodzony przez kobietę bardziej wysublimowaną niż przeciętna bywalczyni tancbudy dowolnego rodzaju, która traktuje temat po męsku, czyli sportowo i będziesz miał możliwość weryfikować moje słowa swoimi doświadczeniami. Być może temat zainteresował Cię na tyle, że poruszyłeś go w rozmowie z kobietami, które znasz na tyle dobrze, żeby móc być przekonanym o ich otwartości i szczerości. Otóż kobieta potrafi stworzyć niezwykle szczegółowo zaplanowane okoliczności pierwszego "świadomego" spotkania, najwyraźniej w myśl zasady: "nigdy nie masz drugiej okazji, aby zrobić pierwsze wrażenie". Potrafi w tym celu zmobilizować armię przyjaciółek i informatorek, specjalnie zrobić imprezę i to taką, że znajdziesz się na niej, choć jest to praktycznie rzecz biorąc niemal niemożliwością, na imprezie tej "przypadkiem" dochodzi do chwili chociaż romantycznego tete-a-tete (wszystko zostało już ustawione - muzyka, światło, nastrój i zgodność z Twoimi upodobaniami, które ona czasem zna już lepiej od Ciebie), które ma dużą szansę zbliżenia Was do siebie i stworzenia zainteresowania drugą stroną etc. etc.

Przewaga kobiety tkwi w umiejętności i chęci stosowania obydwu rodzajów strategii - "na żywioł" i "na pajęczą sieć". Napisałem "strategii" jeszcze pod wpływem rozważań nt. uwodzenia, ale podobnie działa ich logika, która trochę bardziej niż męska przypomina działanie komputera - preferuje całkowite zaspokojenie danymi wejściowymi w celu dokonania obliczeń w przeciwieństwie do bieżącego opracowywania danych. Zaletą typowo męskiej logiki jest elastyczność wynikająca z naturalnej umiejętności uwzględniania nieprzewidzianych parametrów, wadą - ograniczenia "dostępnej mocy obliczeniowej", niezbędnej do przetrawienia materiału w danej chwili. Z kolei zaletą logiki kobiecej jest wspomniane podejście strategiczne, gdzie plan jest już opracowany i wprowadzone są jedynie niewielkie, kosmetyczne poprawki, wadą - oczywiście mniejsza elastyczność wyrażająca się w skrajnych sytuacjach nieukierunkowaną i nie mającą "obiektywnego" źródła agresją, tak kochaną przez partnerów, wybuchem płaczu itp. Faceci natomiast najczęściej w podobnej sytuacji zaciskają zęby i wybierają działanie probabilistyczne, albo intuicyjne, jedno z drugim zresztą ma bardzo wiele wspólnego.


Oczywiście pisząc o "męskiej" i "kobiecej" logice nie przyporządkowuje ich automatycznie do określonej płci. Sądząc po moich obserwacjach, podział ten wykształca się wtórnie i z pewnych powodów jest po prostu nieświadomie preferowany i co za tym idzie - rozwijany, ze względu na specyficzne działanie umysłu określonej płci. Stosowane są zatem równolegle obydwa rodzaje logiki, choć w różnym stopniu.

Przypuszczam, że ten determinizm ma swoje źródło w znacznie większej impulsywności i emocjonalności kobiet. Każdy rodzaj stosowanej logiki jest w tym ujęciu uzupełnieniem i dopełnieniem typowego działania oraz zarazem stawia kobietę i mężczyznę po obydwu stronach tego samego medalu. Jeżeli przyjąć za słuszne wspomniane stwierdzenie o większej emocjonalności kobiet itd., to uzupełnieniem dość częstego kobiecego "Bo tak chcę!", "Bo tak uważam!", czy "Chcę cukierka!" jest rozbudowany system strategicznego, długofalowego i drobiazgowego myślenia i wnioskowania, uruchamiany jednak niezbyt często, jako wyczerpujący i rzadko potrzebny. W takim przedstawieniu kobieta na codzień jest jakby częściowo "uśpiona" intelektualnie, zachowuje się nieco jak tratwa poddania działaniu fal emocji i bieżących, drobnych potrzeb. W sytuacji kryzysowej, czy wymagającej zastanowienia uruchamia jednak swoje pokłady intelektualne i przekształca się w pracujący w systemie równoległym superkomputer.

W przeciwieństwie do niej logika męska jest zawyczaj bardziej pobudzona i dominuje nad strefą emocjonalną. Tratwa dostaje wiosła, czy silnik motorowy i dąży do upatrzonego celu nie dryfując zanadto na boki. Stąd rzadko spotykane przejmowanie się sytuacjami, które nie zaistniały, czy nie urosły jeszcze do rangi problemu (brak półświadomych analiz pt. "co by było gdyby?", brak nadinterpretacji). Stąd drastycznie większa różnica między stanem upojenia i trzeźwości niż w przypadku kobiet, kiedy wyłączony, bądź osłabiony zostaje element logiczny umysłu, zwana fachowo w męskich kręgach "myśleniem dupą (bądź jajami)", czy nie przejmowanie się opiniami innych (nie zostaje tworzony zalążek sieci wokół danej osoby na wypadek ewentualnych przyszłych spotkań o różnym stopniu prawdopodobieństwa) itd. Wsparciem natomiast w sytuacjach krytycznych jest, poza chwilowym "overclockingiem" umysłu (kochana adrenalina...), uśpiona zazwyczaj intuicja i wspomniane działanie probabilistyczne wynikające z uaktywnienia podświadomości i pierwiastka irracjonalnego. W takim stanie mężczyzna podejmuje decyzje na podstawie niekompletnych danych wybierając najbardziej obiecującą, choć złudną czasem alternatywę , czym różni się od typowej kobiety, która w takiej sytuacji nie podejmie najczęściej decyzji w ogóle.


Rozważania te opierają się oczywiście na pewnych założeniach, które wynikają z moich obserwacji, ale niekoniecznie muszą być słuszne, bądź właściwie interpretowane. Nie posiadam monopolu na prawdę, ani nie miałem niestety nigdy możliwości zamiany umysłu na kobiecy na kilka godzin, więc wszelkie komentarze, zwłaszcza ze strony Szanownych Forumowiczek są mile widziane.

20.09.2005
03:30
[74]

Maliniarz [ The Watcher ]

Ezrael -> o ja pierd... chcialo Ci sie to wszystko pisac? ;P

20.09.2005
06:21
[75]

Bodolsog-Börged [ Legionista ]

Misiak --->

Zapominasz, że obie płcie są równoważne, ale z dwojga wole Kobiety, ponieważ jako facet z natury jestem lesbijką :) Dlatego, wolę uśmiech kobiet niż facetów :)

Ok, widać źle zrozumiałem intencje.

Taaa Grecja, oczywiście, a zapominasz kto był inspiracją dla Akropolu? a dokładnie światyni poświęcejonej Atenie (lub Zeusowi, nie pamiętam dokładnie :P)

Mówisz o schyłku okresu, kiedy ówczesne dziwki już się na tyle wyedukowały, że stały się interesującymi partnerami :D Ale chodziło mi o zaznaczenie, że kobiety nie mają (nie zawsze miały) monopolu na piękno. Aczkolwiek, że przez wieki były inspiracja itp. zgadzam się, wszak to niepodważalny fakt :), ale w moim mniemaniu nie jest to takie oczywiste jak zaznaczyłeś. Dodam tu jeszcze małą uwagę, że ideał kobiety zmieniał się, a kobiety przez wieki nie były artystkami, dlatego mężczyźni nie byli inspiracją... :] To też weźmy pod uwagę.



A zresztą to były inne czasy, a my tu mówimy o obecnej rzeczywistości

Sto lat temu też były inne czasy. 20 lat temu też. Nie powiem już, że porównując kulturę wsi i miast czy poszczególnych państw różnice są podobne do "innych czasów". Więc albo ograniczamy się do absolutnego minimum, albo mówimy ogólnie, na ile potrafimy coś stwierdzić. :)


To co, twierdzisz, że nie mógłbyś zabić w obronie swojej dziewczyny, żony, córki? A jakie są to powody? Pamiętasz wojnę Trojańską?

Nie wiem o czym Ty mówisz :D Najpierw, że bez nich pozabijaliśmy się. Więc dodałem, że przez nie też się zabijamy... A Ty wyciągnałeś z tego wniosek, że nie broniłbym żeńskiej części swojej rodzny... Możesz jaśniej?

A wojny Trojańskiej nie pamiętam. Odbyła się nieco przed moim przyjściem na świat (joke).

Imho, uważam, że chyba nie lubisz zbytnio kobiet :)

Wypowiedzianych pochwał (i nagan) nie powtarzałem. Aczkolwiek ich współczesnego - płytkiego i plastikowego - wydania nie trawię, co wyżej skrytykowałem. Ale analogicznych facetów też.

Również pozdrawiam.



la fessée ---> non, madamoisielle. Niestety nie wiem kto to/co to Roszpunka. Można jaśniej?



Ezrael ---> Bardzo ciekawa koncepcja, co więcej, zdaje się być słuszna. Zastanawiam się tylko, czy sposób myślenia nie jest jednak nabyty.

Mężczyźni od początku życia, na ogół, są kreowani na mężczyzn. Poczynając od towarzystwa, poprzez idoli z tv/gier (przeważnie to herosi) plus stereotypy - mężczyzna nie płacze, mężczyzna musi być duży i silny itd. Czy przy tym nie jest przekazywany sposób myślenia?

Wszak, wydaje mi się, nie mam konkretynych badań ani nawet wyszczególnionych obserwacji z naciskiem na to, faceci oderwani od tego musu bycia mężczyzną myślą bardziej konstruktywnie, tacy zostają naukowcami :] Faceci akceptowani w towarzystwie kobiet na prawach kumpla-kumpeli mają sposób myślenia zbliżony do żeńskiego (częściej myślą w sposób "kobiecy").

I vice versa. Tzw. chłopczyce myślą typowo jak facet - krótka piłka. A chłopczyce to głównie efekt wychowywania się z chłopcami, bawienia z nimi w ich 'męskie' zabawy itd.

Co o tym sądzisz? Jeżeli by tak było to obarczyć 'winą' za taki podział myślenia między kobietami a mężczyznami nie należałoby natury (czy Boga czy czego tam zależnie od światopoglądu), a kulturę.

20.09.2005
12:27
[76]

eros [ Generał ]

Ezrael--> wszystko to pieknie i ladnie, tylko tam gdzie Ty piszesz o logice ja postawilbym wyraz sposob postepowania. Dla mnie ten wyraz jest tam odpowiedni, poniewaz nie wydaje mi sie aby dzialanie instynktowne lub/i emocjonalne mialo cos wspolnego z logika. Nawet jesli moznaby bylo uzyc tego wyrazu to tylko w cudzyslowiu.
Bodolsog-Börged-->wg mnie to co Ty uznajesz za przyczyne jest rezultatem, jesli ktos nie ma zadatkow na naukowca to nim nie zostanie, w rodzinie patologicznej nie wyksztalci sie taki sposob myslenia by to bylo mozliwe. Roznice miedzy oboma plciami nie sa tylko kwestia umownosci. Nawet w wypadku kobiet, ktore wykazuja meskie cechy nie dzieje sie tak ze wzgledu na sposob wychowania, poziom meskich hormonow u takich osob jest znacznie wyzszy od przecietnej i raczej to formuluje sposob ich postepowania. Odwrotna sytuacja nie jest mozliwa, mozliwosc przebywania w meskim srodowisku nie zmieni charakterystyki hormonalej danej kobiety.

20.09.2005
13:29
smile
[77]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Arthemide - musisz się straszliwie nudzić:D
Albo potrzebujesz męskiego towarzystwa. Rzuć hasło, a chętnych znajdzie się zapewne wielu:). Zwłaszcza, że (o ile się nie mylę) jesteś osobą pociągającą (nie, nie mosem - chociaż zapewne i to może się zdażyć:D) Ja, niestety, nie mogę ci służyć, ale myślę, że bez problemu znajdziesz kandydata:D Może i nie będzie tak doskonały, jak ja jestem:D, ale może wystarczy ci na otarcie łez:D

A tak wogóle, to jako zwierzęta dwupłciowe samce nastawione są na umieszczenie swego nasienia w ciałach jak największej ilości kobiet a kobiety do przyjęcia nasienia osobnika wykazującego cechy warte powielania:D (zasługę za ten obces ponosi niejaki Darwin:D). Tyle natura. Reszta to kultura. Stereotypy, mity, bajki, plotki, doświadczenia domorosłych badaczy itp itd. W każdym razie w zależniości od nastroju kobieta jest jędzą i przytulanką, lekkomyślną idiotką i twardo stąpającą po ziemi matroną, furiatką i delikatną damą itp itd. Tak naprawdę to tylko od was zależy, byście jak najrzadziej były złe i byśmy bez większych wewnętrznych oporów mogli wykonywać dyspozycje zachodniej kultury (oczywiście nie tych liberalnych amerykańskich pomyj, ale tej wywodzącej się jeszcze ze średniowiecznego archetypu rycerskości).

20.09.2005
14:05
smile
[78]

Chupacabra [ Senator ]

sa dobre do roznych prac, ktorych nie lubia sie mezczyzni podejmowac, typu pranie, sprzatanie, praca w kiosku ;)

20.09.2005
14:08
[79]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

eros

Zwróć uwagę, że opisywałem sytuacje skrajne i oderwane od rzeczywistości służące jedynie jako pewien model. Podkreśliłem, że nie zdarza się, żeby aktywny był tylko jeden sposób wnioskowania, ale że uzupełniają się one wzajemnie i występują z różnym natężeniem u różnych płci. Nie ma zatem kobiety, która wyłącznie reaguje na świat impulsywnie i bez zastanowienia. Zawsze następuje weryfikacja wydarzeń, ich interpretacja, a dopiero potem działanie.. Sposób postępowania w moim rozumieniu jest zatem wtórny do rodzaju myślenia logicznego, jest niejako wynikiem, który pojawia się na wyjściu informacyjnym układu.

Zgadzam się, że postępowanie emocjonalne/impulsywne jest pozbawione logiki (W rozumieniu jakim tu się posługuję, nie biorę pod uwagę logiki emocjonalnej - nieuświadomionej najczęściej, jednak zadziwiająco skutecznej, czego przykładem może być uczucie miłości - często destruktywne, nieprzyjemne itd., ale będące niezwykle silnym bodźcem do łączenia się z partnerem seksualnym i ewentualnie - tworzenia potomstwa. Jest ono tak silne, że doprowadza często swoją "ofiarę" do roli marionetki sterowanej niewidocznymi sznurkami przez kogoś/coś niemal "zewnętrznego"), ale o tym przecież pisałem wyżej, posiłkując się przykładem upojenia alkoholowego i cukierka. Jest bieżącym zaspokajaniem potrzeb, pragnień i naturalnego dążenia do przyjemności bez szczegółowych rozważań nad konsenkwencjami.

Bodolsog-Börged

Myślę, że raczej te stereotypy są wykształcone wtórnie do pewnych naturalnych cech i zachowań. Jest w mężczyznach pewna pierwotna agresja, widoczna już w bardzo wczesnym wieku i przejawiająca się głównie chęcią dominacji nad otoczeniem, a zwłaszcza nad potencjalnymi konkurentami o kobietę. Cechy te zostają wzmocnione i ugruntowane w trakcie rozwoju osobniczego, ale bardziej na zasadzie sprzężenia zwrotnego, niż zewnętrznego nacisku. Nikt nie zabrania chłopcom bawić się lalkami, czy grać w The Sims, ale odsetek bawiących się w ten sposób jest znikomy, lub w pewien sposób wypaczony (bójka Kenów o Barbie, wyimaginowane pościgi policyjne z nimi w roli głównej itp.). Interesują ich natomiast Batmany i inne Supermany, żołnierze G.I. Joe, czy co tam teraz jest aktualnie popularne.
Można i owszem wychować chłopca na damską modłę, oscarową rolę spełnia tutaj nadopiekuńcza mamusia - "mamusia Cię nakarmi", "mamusia skrzyczy tych niedobrych chłopców" itd. W efekcie otrzymujemy pierdołę niezdolną do samodzielnego życia, wrażliwą, mocno emocjonalną, potrzebującą czasem solidnego męskiego ramienia, na którym można się oprzeć. Brzmi znajomo?
Zdarzało mi się być zapraszanym na tzw. "babskie pogaduchy", czyli w pewnym sensie w roli "kumpeli", tylko że w takich przypadkach ów wieczorek zamieniał się często w interesującą rozmowę na tematy właśnie damsko-męskie. Nie było tam klasycznych rozważań nt. koloru szminki i gęstości podkładu, tylko wzajemna wymiana spostrzeżeń, bardzo zbliżona do tej, w której właśnie uczestniczymy. Przypuszczam, że katalizatorem była właśnie obecność mężczyzny, siłą rzeczy o odmiennym spojrzeniu na świat i w ten sposób cenna.

Podobnie działa to z drugiej strony. Zdarzyło mi się poznać kilka kobiet o wybitnie męskich cechach, tutaj jednak nie mam jakiś głębszych wiadomości, bo nie gustuję w tego rodzaju towarzystwie. Bywało jednak, że pod twardą zewnętrzną powłoką dostrzegało się delikatną i mocno zagubioną dziewczynę, której sposób bycia bardziej przypominał maskę, niż naturalną skórę, stawał się bronią defensywną kryjącą wrażliwe wnętrze. Wyjątkiem jest tu pewna spotkana kiedyś lesbijka, lub biseksualistka, która wydawała się być bardziej męska ode mnie. Nie miałem niestety możliwości spędzenia z nią dłuższego czasu, mimo wielkich chęci, przypuszczam jednak, że rozważania o niej byłyby na marginesie tematu, jako pewnego rodzaju wypaczeniu umysłu bądź co bądź.

20.09.2005
18:03
[80]

Bodolsog-Börged [ Legionista ]

eros, Ezrael

Ok, przekonaliście mnie, że prawdziwe 'ja' jest określone w genach i od tego głównie zależy jakim się jest człowiekiem w sensie: jak się myśli, podchodzi do spraw itp. Po głębszym przemyśleniu przyjmuję Wasze argumenty jako słuszne, ale nie odstępuję zupełnie od swojego zdania - ludzi można zmieniać, co postaram się niżej udowodnić.

Ale wychowanie też ma wpływ na człowieka. Wszak to 'ja' można świadomie tłumić, chociaż to nie będzie się formowanie go poprzez naukę, jak sądziłem na początku, a co ustaliliśmy za błędne twierdzenie. Człowiek np. nie lubiący posługiwać się logiką, działający 'po męsku' jak to zostało określone, uczy się gry w szachy. Ani tu pośpiech, ani jedno rozwiązanie, ani w ogóle nic 'męskiego'. Trzeba spokojnie zastanowić się nad wieloma możliwościami i wybrać taką, gdzie następny ruch przeciwnika nie będzie mógł postawić go w sytuacji podbramkowej, a jednocześnie da mu dobrą pozycję wyjściową do zaatakowania. Jakkolwiek w życiu dalej jest spontaniczny, to grając zna podstawową zasadę - spokój i analiza - i dzięki temu zwiększa swoje szanse. Z czasem potrafi to przełożyć na inne dziedziny życia, czy nawet sytuacje stresujące*, jeżeli podczas stosowania tej zasady w życiu jej (wynikły od sytuacji) rezultat nie rozczarował go wystarczająco wiele razy, żeby poniechać jej stosowanie (do doświadczenia powrócę dalej). Świadomością blokuje swoje 'ja' przy czym nie odczuwa złych skutków sprzeciwiania się sobie wewnętrznemu (pierwotnemu). Zastępuje je zadowoleniem z tego iż osiągnął jakiś sukces (zapanowanie nad sobą, co postawił sobie za cel w tej sytuacji).

Tak samo z agresją u młodych mężczyzn. Można ich nauczyć panowania nad tym i jeżeli sami będą się zgadzać z tym panowaniem (sami tego będą pragnąć), będą potrafili (choć z trudem) bez negatywnych skutków poskromić siebie. Co innego gdyby odbywało się to bez udziału ich woli. Wówczas, z tego co obserwuję, świadomość nakazu nie potrafiłaby działać w chwilach, gdy agresja spontanicznie wywołana chce się uwolnić. No, chyba, że poparta świadomością bardzo silnych sankcji, ale i to rzadko (na tym opiera się wychowanie poprzez bicie).

Wobec powyższego dochodzę do wniosku, iż poprzez naukę można w pewnej części zlikwidować negatywne (w określonych warunkach) wpływy naszej natury. To też by tłumaczyło spostrzeżenie Ezraela dotyczące 'chłopczyc', a jednocześnie tym samym (właściwie tylko w pewnym sensie) polemizowałoby ze zdaniem erosa o tym, że nie można wpłynąć na charakter danej osoby (ponieważ ów jest określany hormonami (i genami)).

Ale, mimo wszystko 'ja' musi (powody za chwilę) się jakoś objawiać, w jakiś sposób zaznaczać wartość człowieka (jego odmienność?). Człowiek musi przechodzić swój proces władzy (polecam "Manifest Unabombera" skąd zaczerpnąłem pojęcie), swój sposób wyrażania wyższości nad innymi, zdobywania poczucia wartości (naturalnie - w podświadomym kontekście zainteresowania jak najlepszej samicy/jak najlepszego samca). W kulturze takiej jak nasza do tego służy przede wszystkim sztuka. Ale też, w mniej wyrazisty sposób, tworzenie/uczestnicznie w tworzeniu czegoś. Robienie czegoś, gdzie dana osoba ma jakiś wpływ na efekt końcowy. Warunki te spełnia, w różnym stopniu dla różnych ludzi, zależy też od umiejętności, zarówno np. malowanie obrazu, jak i dowolna praca w małej grupie, gdzie nie ma podziału władz (w przypadku hierarchii proces władzy przejdzie tylko osoba rządząca).

Osoby, które nie mają jak wykazać własnego 'ja' najczęściej popadają w depresję, a ogólniej - czują się niedowartościowane. Typowy obraz współczesnego mieszczucha: W pracy kilka poziomów kierowników, którzy nakazują mu robić coś w określony sposób, w określonym czasie, praca nie dająca satysfakcji, bo jego udział w efekcie końcowym jest tak nikły, że nie może uznawać go jako swoje dzieło i brak czasu na sztukę. Jeżeli ma ludzi, którymi rządzi to przynajmniej ma na kim wyładować swoją frustrację powodowaną tym, iż jego 'ja' jest od góry tłumione z czym się nie zgadza (np. ubiór identyczny z cała resztą pracowników) oraz brakiem innej możliwości ekspersji swojego 'ja' (jeżeli nie ma nikogo w pracy najpewniej wyładuje się na rodzinie, dzieciach w sczególności). A ponadto - podlega masie praw, których może nie akcpetować (państwowych), płaci podatki, z czego najczęściej nie odczuwa pozytywnego efektu (wszak dziury w drogach, blokersi pod klatką itp.), do tego masa durni w rządzie i jeszcze większa ich masa w urzędach, których ani on nie zna, ani oni nie znają jego, decydują o losie tego mieszczucha. A on swoje 'ja' przez wszystkie te nakazy zewsząd musi tłumić, choć wcale się z tym nie zgadza. Więc zostaje mu tylko deprecha :D A kobiety ponadto muszą jeszcze zajmować się domem albo walczyć ze stereotypem, że kobieta powinna się zajmować domem. Sorry, jak niepotrzebna dygresja.

Wracając do tematu, który rozpocząłem: o wpływie wychowania. Oprócz świadomych ograniczeń 'ja', są jeszcze podświadome. W postaci kompleksów, których najwięcej nabawiamy się w pierwszych latach życia ("- Jesteś be, mama przez ciebie jest smutna." - z tego, jeżeli wejdzie do podświadomości, może wyjść niskie poczucie wartości ciągnące się przez całe życie. I takich podobnych cała masa.), ale także nabyte później (wszechogarniający płeć żeńską kompleks dotyczący masy ciała, pośladków, ogólnej urody czy czego tam jeszcze; płeć męśką kompleks małego penisa itp.).

I ostatni, dostrzeżony przeze mnie, czynnik: doświadczenie. Jeżeli, przykładowo, pani A próbowała zainteresować sobą 4 panów próbowała opisanego przez Ezraela 'żeńśkiego' sposobu przy trzech próbach, za każdym nieskutecznie, a przy czwartym los zrządził, że doszło do sytuacji, iż przebywała w pobliżu pana 4, zagadała tekstem o pogodzie i dalej potoczyło się z górki, pan 4 zwrócił na nią uwagę, zainteresował się nią. Biorąc pod uwagę doświadczenie pani A w przypadku kolejnej próby zwrócenia na siebie uwagę najprawdopodobniej będzie próbowała 'męskiego' sposobu, gdyż tylko ten okazał się skuteczny (chociaż w rozważaniach z oczywistego niedopatrzenia nie zwróciła uwagi na to, iż pierwsi trzej panowie mogli się nią nie zainteresować z innego powodu niż jej błąd taktyczny).




Natomiast nie zgodzę się z twierdzeniem, że nikt nie broni chłopcom bawić się lalkami i grać w The Sims itd. Istnieje coś takiego jak propaganda męskości. Nie potrafię powiedzieć skąd dzieciaki zaczerpują to, ale wszak przez kulturę, przez wszystkich nas, przekazywane są im takie wartości jak te, że chłopcy bawią się autkami, a dziewczynki lalkami. Zaobserwowanie faktu zabawy lalkami chłopca przez jego kolegów skończy się wyśmianiem. Jak zapytasz takiego dzieciaka dlaczego nie chce się bawić lalkami to najczęściej ze wstrętem odpowie, że to zabawa dziewczyn. Gdyby był wolny od tego uprzedzenia znalazłby argument typu, że to jest nudne, jeżeli naprawdę by go to nie interesowało. Ale dzieciakom, w tym chłopcom przede wszystkim, najbardziej zależy na opini męskiego (czyli bardzo wartościowego).

Co od wieczorków. Widać daleko Ci było do typowiej baby :D A wzięty do towarzystwa byłeś jak już wszyscy byli wyrobieni, już ukształotowani i krótko w tym towarzystwie przebywałeś. W zamyśle pisząc poprzedni post miałęm sytuację, gdy np. na osiedlu jedna dziewczyna i 5 chłopaków w podobnym wieku razem spędzają wolny czas. Od pierwszych lat podstawówki. Jeżeli dziewczyna nie będzie miała prawie w ogóle kontaktu z płcią tą samą (np. w klasie niewiele dziewczyn z którymi np. nie kumpluje się z jakiśtam powodów), to najpewniej bardziej będzie myślała, zachowywała się itp. na wzór mężczyzn. Może chociażby przez doświadczenie. Wspomnę tu jeszcze o jednym autentycznym przypadku, dość skarajnym. Facet, kolega mojej ciotki ze szkoły, przez 4 lata liceum był w klasie w której były same dziewczyny. W ciągu tych lat tak się dostosował do towarzystwa, że był praktycznie kobietą ze wszystkimi kompleksami, zainteresowaniami (moda, dobory kolorów itp.) w ciele mężczyzny.

I krótkie podsumowanie: Można wpłynąć na charakter poprzez wychowanie/naukę (choć nie jest to łatwe) lub obcowanie, aczkolwiek trzeba uwalniać i akceptować swoje 'ja' jakiekolwiek by ono nie było i jakkolwiek byśmy nie chcieli go zmieniać, trzeba mu dać pozytywne ujście (choćby w postaci determinacji i radości z późniejszego panowania nad sobą).

--------------------------------
*aczkolwiek nie na tyle, żeby udział świadomości został zablokowany.

20.09.2005
18:04
[81]

la fessée [ je ne taime plus ]

Bodolsog-Börged ... Roszpunka - księżniczka lalek ;) ale chodzi mnie o użytkownika tego forum, a ściślej o kobietę, która myślała, że wszystko wie najlepiej ;)

20.09.2005
18:29
smile
[82]

Bodolsog-Börged [ Legionista ]

la fessée ---> aha, thnx. Nie, nie jestem nią, ani też, raczej, podobny do niej. W każdym bądź razie umiem dyskutować, słucham przeciwników i jeżeli mnie przekonają to przyznaję im rację. A w dyskusji nigdy (no praktycznie nigdy, próżność :-/, ale staram się to zwalczać!) nie chodzi mi o dominację, czy żeby moje było na wierzchu, ale o wyciągnięcie sensownych wniosków.

Przykro mi, że moją wypowiedź na którą odpowiadałaś zinterpretowałaś jako wymądrzanie się :-/ Przedstawiłem swój przez lata wypracowany pogląd, do którego jak najbardziej dopuszczam polemikę.

20.09.2005
22:01
smile
[83]

Mazio [ Mr Offtopic ]

kobieta - towarzyszka, inspiracja, motywacja, muza i nadzieja...

jak ja lubię Ci przeszkadzać
na kolanach Cię usadzać
targać włosy, kręcić loki
patrzeć sobie gdzieś w obłoki
delikatnie szczypać w pupę
rozbić wazon, wylać zupę
wypiąć kabel, enter zgubić
za coś musisz mnie polubić..

kobieta - marzenie, kusicielka

bo mi się wszystko kojarzy
muszelka co leży na plaży
kwiatuszek co rośnie na łące
i owce radośnie beczące
pończocha co wisi na sznurku
dziewczyna w przykrótkim mundurku
i pani co stoi w aptece
blondynka na dyskotece
tylko spojrzę dookoła
wszędzie jest pokusa goła
i nie ma w tym mojej winy
to wasza wina - dziewczyny!

a tak naprawde - wyrzekajac sie stereotypow - kobiety to tez ludzie (!) - roznia sie od siebie za bardzo by uogolniac :)

07.10.2005
22:40
smile
[84]

Misiak [ Pluszak ]

https://wiadomosci.onet.pl/1252755,2679,kioskart.html

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.