GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Jak resocjalizować piratów komputerowych?

02.08.2005
14:25
[1]

Indoctrine [ Konsul ]

Jak resocjalizować piratów komputerowych?

No właśnie, ponieważ wedle wielu tutaj obecnych ściągający z sieci gry i programy są takimi samymi złodziejami jak dresy kradnące radia z samochodów albo nawet same samochody, jakie macie pomysły by walczyć z tym zjawiskiem?

Nie chodzi mi o penalizację, ale o resocjalizację. Co uczynić by piraci zrozumieli, że są niebezpiecznymi przestepcami i zaprzestali swojej działalności?

Uznajmy dla celów dyskusji, że nie ma znaczenia cena gry, podejście producenta czy dystrybutora. Winny jest użytkownik, który ściąga i on musi się zmienić. Jak tego dokonać?

02.08.2005
14:27
smile
[2]

KRIS_007 [ 1mm[]R+4l ]

Pod mur i wystrzelac :D

niebezpiecznymi przestepcami i zaprzestali swojej działalności?

ROTFL


Ps. Jestes z policji???

02.08.2005
14:27
smile
[3]

Dagger [ Legend ]

Skoro w UK większość nie uznaje piractwa za kradzież to nie widzę powodu żebyśmy mieli być święci :)

02.08.2005
14:28
[4]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

oo nie, nie sa tacy sami... na pewno inteligencja przewyzszaja dresow... a jak walczyc z piractwem? Moze jakies kontrole, kampanie?

02.08.2005
14:29
smile
[5]

alpha4175 [ Konsul ]

Piractwo należy popierać! A nie jak to ująłeś "resocjalizować"!

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CLASS, RAZOR 1911, BACKLASH, MYTH, DEVIANCE, KALISTO, ECHELON, BMI & TITAN, SPHINX

02.08.2005
14:31
smile
[6]

Mack5 [ GENOC1DE ]

alpha4175 <--- zapomniałeś o PROPER i HUDLUM (nie pamiętam jak to się pisze).

BTW - Właśnie zostałe Generałem.

02.08.2005
14:32
[7]

Mack5 [ GENOC1DE ]

Shiet - zostałem chciałem napisać.

02.08.2005
14:34
[8]

alpha4175 [ Konsul ]

Zapomniałem o HODLUM niewybaczalny błąd,to oni spiracili GTA:SA :)

02.08.2005
14:34
[9]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

Mack5 ---> urzekla mnie Twoj historia.

02.08.2005
14:34
[10]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

Kurde --- Twoja chcialem napisac

02.08.2005
14:34
[11]

Fett [ Avatar ]

kiedys było tak, że gra demo zawierała 3/4 gry (np. Doom). Teraz demo zajmuje 570mb i ma jeden poziom na 2-3 minuty. To ja wole z internetu sciagnac pełną wersje która ma 620mb.

02.08.2005
14:35
[12]

eJay [ Gladiator ]

Co uczynić by piraci zrozumieli, że są niebezpiecznymi przestepcami i zaprzestali swojej działalności?

Obnizyc ceny gier??

02.08.2005
14:36
[13]

Da5id. [ Snufkin ]

Chwila, to znaczy ze teraz piratem jest nawet ktos, kto tylko sciaga gry z neta?
Kiedys tym mianem okreslano tylko ludzi, ktorzy handlowali nielegalnym oprogramowaniem...

02.08.2005
14:43
smile
[14]

jethro [ Legionista ]

rożróżnijmy słowo PIRAT i pirat, bo to 2 różne pojęcia... ten pierwszy to nigdy ci nie kupi oryginała choćby po 2 zeta schodził... i tych należy resocjalizować... i to ostro... o chlebie i wodzie trzymać w pokojach bez klamek... a ten drugi... jest złodziejem tylko dlatego że wydawca też jest, kupi ci oryginalną grę do 79 złotych włącznie, ale dalej to już szaleństwo... poza tym, znałem wielu ludzi (patrz ja) którzy po grze na piracie kupowali oryginał, przecież nie będe inwestował w rzeczy o których nie mam pojęcia, a dema najczęściej nie oddają tego co pełna gra... Jeszcze tylko dodam, jak tu nie być piratem kiedy san andreas kosztuje 130 złotych? mam małą prośbę, niech ci którzy są za resocjalizacją piratów pochwalą się ile procent ich płyt jest oryginalnych:]
p.s. a jeśli gra jest niewydana w Polsce... a jesteś napalony na tytuł... to czy będziesz kupował grę za 4 razy drożej za granicą żeby tylko pograć na oryginale czy ściągniesz z neta za darmo?

02.08.2005
14:44
[15]

Milka^_^ [ Kinder Metal ]

Wiesz, tak mi się wydaje: Jeśli jest jakaś gra do zdarcia, to kto nie wykorzysta takej sytuacji? A pozatym co one tam są, jeśli nie po to, żeby je...

02.08.2005
14:48
[16]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

jethro ---> takie podejscie jest dziecinne, oczywiscie jesli probujesz siebie tlumaczyc... tak samo mozna powiedziec: po co kupowac Mercedesa za 300 tys. zł jesli mozna kradzionego za 20 tys? Zastanow sie co mowisz? Stac Cie na kompa zaa kilka tysciecy a na gry to juz nie? Nie stac Cie to nie kupuj.

02.08.2005
14:52
[17]

erton [ Pretorianin ]

Kiedys slyszalem opowiesc o gosciu ktory caly dzien jezdzi autobusami i w momencie kiedy zatrzymuje sie na przystanku robi "szuuuuu" i rozchyla zlaczone wczesniej dlonie. Wydaje mu sie, ze kontroluje drzwi i ludzie moga dzieki niemu wsiadac i wysiadac. To jest tak zwany "czlowiek z misją"

Wydaje mi sie, ze niektorzy na tym forum tez maja swoja "misje"

02.08.2005
14:53
[18]

Fett [ Avatar ]

Saluteer - na kompa zbierałem 2 lata. Teraz zbieram na inne rzeczy

po co kupowac Mercedesa za 300 tys. zł, jeżeli moge skopiować(podróbke) takiego samego od sąsiada i jeździć nim tak samo jak oryginalnym?

02.08.2005
14:54
smile
[19]

jethro [ Legionista ]

Saluteer-> inna waga tematu, powiedz mi że każdy w Polsce ma w garażu kradzionego mercedesa za 20 tysięcy. poza tym jak jestem przy kasie to zawsze kupuję oryginały a nie bawię się w ściąganie, ale wiesz, stówka piechotą nie chodzi i nie każdy ma tyle kasy co ty że całe swoje oprogramowanie masz legalne, nieprawdaż?? najczęściej to rodzice kupują swojemu dzieciakowi kompa wykładając jednorazowo te 4000 żeby mieć spokój i myślisz że jeszcze potem będą co tydzień dzieciakowi dawać 2 stówki żeby sobie mógł pare gierek kupić... powiedz mi że sam zarobiłeś na swojego kompa...

02.08.2005
14:55
smile
[20]

anksma1 [ BloodRayne ]

jethro bardzo dobrze napisał, ci którzy są za resocjalizacją piratów pochwalą się ile procent ich płyt jest oryginalnych:] ??

Saluteer --> na kompa mozna sobie składać jakiś czas kase.A na gre tez mam składać??Jak by tak każdy chcial kupowac oryginalne gry to może jednąna miesiąc by kupil,pod warunkiem żeby pracował.A ci co nie pracują w takim razie nie mają prawa grac,bo nie mają za co gry kupic ,tóre czasem kosztują ponad 100 zł.Albo kupią sobie jedna grę na miesiąc.Albo będa czekac aż gra wyjdzie w jakiejś gazecie.

02.08.2005
14:56
[21]

jethro [ Legionista ]

Fett -> kiedyś kupię i złoże sobie kit kara lamborghini za 70 000... :] nie będe skupował przecie kradzionch merców za 20 ;]

02.08.2005
14:58
[22]

Fett [ Avatar ]

jethro - kiedys to ja takiego kitkara sobie z internetu sciagne ;)

02.08.2005
15:00
[23]

TeadyBeeR [ Legend ]

jethro --> Nie ma roznicy czy sciagasz gre za 20, 50, czy 150 zeta. Tak czy siak kradniesz. Gry nie sa niezbedne do zycia wiec sie nie tlumacz. Nie stac Cie na gry, nie kupuj.

02.08.2005
15:01
smile
[24]

TeadyBeeR [ Legend ]

anksma1 --> "na kompa mozna sobie składać jakiś czas kase.A na gre tez mam składać??" lol, a czemu nie? Tylko dlatego, ze gre latwiej ukrasc?

02.08.2005
15:02
[25]

erton [ Pretorianin ]

TeadyBeeR --> Napisz mu jeszcze czy jak go nie stac na mercedesa to kradnie!!! Napisz!!!

02.08.2005
15:03
[26]

alpha4175 [ Konsul ]


No pochwalcie się ilu z Was ma orginalne gry,albo system!

Ja mam UWAGA: 1 orginalną grę Gothic 2! Ale i tak jej nie kupiłem tylko zgarnąłem za punkty w programie 5Plus sieci PlusGSM. he he

02.08.2005
15:03
smile
[27]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

- nie wolno publikować postów naruszających Polskie Prawo, a w szczególności nie wolno publikować żadnych treści związanych z piractwem komputerowym


A za chwile Pan Soulcatcher powie, teraz to ja jestem Sprite a Wy pragnienie.

02.08.2005
15:04
[28]

Fett [ Avatar ]

Teady - ... nie kupuj ... ściagaj :P Problem polega na tym że na gre za 20zł moge sobie pozwolić, ale na 150zł niestety już nie. I tutaj nie chodzi o moją dume, czy o to że jestem pazerny i szkodam i tej kasy. Po prostu 150zł to dla mnie to jest kupa kasy na ktorą nieraz się musze ostro napracować. Dlaczego Earth 2150, albo Painkiller mogą być sprzedawane po 19,19 a GTA:SA po 150zł?

02.08.2005
15:05
[29]

jethro [ Legionista ]

Fett ->Model do posklejania z papieru :P miło by było :] tylko ciężko by było umyć trośku...

Podsumujmy zatem.
Nie każdego stać na oryginalnego merca.
Każdy może zakupić mercedesa z silnikiem elektrycznym dla pociechy.
Prawie.
Dlaczego nikt nie próbuje robić tego co people can fly... wydali w Polsce gre za 20 złotych, za granicą tą samą grę wydali w wersji rozszerzonej za 20$.
Kto mi powie że ta gra nie cieszyła się wzięciem..
Sam ją także mam...
Na dodatek nie zdążyłem do sklepu bo mi wykupili...
Dodatek wygrałem...
Ale gdyby spróbowano wydać 2 różne wersje gry, może nie tak bardzo różne ale nieco okrojoną w wersji tańszej dla pospólstwa i pełnej droższej dla Saluteera..
tak doświadczalnie...
jaki byłby efekt?

02.08.2005
15:06
[30]

mikmac [ Senator ]

tak, ci ktorych nie stac na gry nie maja prawa grac. NIe maja prawa korzystac z Windows, jezeli ich na to nie stac. Temat walkowany w kolko, z ludzie i tak swoje. Swiadomosc przestepstwa jest tak zenujaco niska, ze az szkoda gadac.
Nie moge tylko zrozumiec, czemu nie kradniecie tych komputerow ze sklepow.. no nie moge tego zrozumiec...

02.08.2005
15:07
[31]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

Fett ---> a wiesz ile musza sie napracowac programisci i tworcy zeby taka gre wydac? Myslisz ze gry sie same tworza i ktos Ci na zlosc robi ze musisz za nie placic az 130 zł? A teraz wyobraz sobie ze polowa kupic piraty i ile mniej zarobia tworcy? Stary zastanow sie co Ty mowisz?

02.08.2005
15:09
[32]

Fett [ Avatar ]

Saluteer - w zadnym momencie nie napisałem że sciagam gry, posiadam gry, popieram sciaganie gier. Pisze tylko o pozycji graczy na świecie. A tutaj mam coś dla Ciebie;)

- nie wolno formułować postów napastliwych i obraźliwych
- nie wolno dopisywać się do wątków wyraźnie łamiących zasady opisywane w tym regulaminie.
- nie wolno atakować, ośmieszać, poniżać innych czytelników tego forum

02.08.2005
15:10
[33]

TeadyBeeR [ Legend ]

erton --> Pewnie, ze nie kradnie. Mercedesa nie sciagniesz z sieci. Przy probie kradziezy zostal(a)by zatrzymany i wsadzony do pierdla.

System mam oryginalny i gry na nim zainstalowane sa albo darmowe, albo oryginalne.

Nie chodzi mi o to, ze nie sciagam gier/fimlow z sieci, bo tak nie jest (akurat teraz jestem "czysty" :) ). Chodzi mi o podejscie. Niektorzy wydadza cala kase na mega wypasionego kompa za kilka tysiecy, a pozniej marudza, ze nie stac ich na gry. Oczywiscie kazdy wychodzacy gniot musza miec, wszystko przetestowac, demo nie oddaje tego co gra, bla bla bla. Jezeli sciagam cos z sieci, to zdaje sobie sprawe z tego, ze kogos okradam i staram sie robic to jak najrzadziej.

02.08.2005
15:11
[34]

jethro [ Legionista ]

Saluteer ->Człowieku, nie muszą kosztować aż tyle, widziałem genialne gry, instalki po 500, 600 mega, gra na godziny a była uwaga FREE. Powiedz mi że się z takim czymś nie spotkałeś...
A wiesz czemu była za free? bo nie była kontrolowana przez żadne wydawnictwo tylko stworzona przez programistóww amatorów... kto tu ciągnie kasę? programiści? czy wydawca...

02.08.2005
15:12
[35]

noname4 [ Pretorianin ]

Ja wiem tylko jedno. Podawali ostatnio na x86, że w krajach, gdzie piractwo jest najmniejsze ceny oprogramowania należą do najwyższych na świecie. Interesujące szczególnie jak się weźmie pod uwagę argumentację niektórych, że zapanuje nam raj na ziemi jak piractwo zniknie.

EOT

02.08.2005
15:12
[36]

TeadyBeeR [ Legend ]

Fett --> "Dlaczego Earth 2150, albo Painkiller mogą być sprzedawane po 19,19 a GTA:SA po 150zł?"

A dlaczego Reanult Megan kupisz za 50tysiecy, a na Dodge Vipera nie starczy nawet 10x tyle?

02.08.2005
15:12
smile
[37]

Fett [ Avatar ]

Saluteer - z Painkillerem jakos im sie udało, i nie powiedziałbym żeby ktoś miał pirata tej gry w domu:| Pomyślałeś że jeżeli GTA:SA byłaby za 30-40 zł to by ludzie kupowali oryginał, czy ściagali by piraty?

02.08.2005
15:14
[38]

Milka^_^ [ Kinder Metal ]

Saluteer => A wiesz, ile potrzeba cierpilowści, żeby to co napisałeś przeczytać? Pewnie dostajesz kasę od mamusi albo tatusia to masz wszystko orginalne. Pozatym nie wszystkich stać na orginały, bo rodzice im nie dają kasy, włącznie ze mną. Więc okaż się na tyle inteligentny, żeby to zrozumieć.

02.08.2005
15:14
[39]

jethro [ Legionista ]

TeadyBeeR -> zauważ że Painkillera Renault Megane to ja bym nie nazwał. 20 złotych to on tylko w Polsce kosztował...
noname4-> a podawali tam jaki jest poziom życia i roczny dochód na mieszkańca?

02.08.2005
15:15
[40]

Tomuslaw [ Konsul ]

Nie wiem czy można z tym walczyć. Moim zdaniem po prostu obecne pokolenie (którzy mieli rodziców za komuny) musi wymrzeć, aby ludzie zaczęli podchodzić do tej sprawy, bo musi zmienić się mentalność ludzi.

Ktoś napisał, że pewne gra kosztuje ponad sto złotych. Mentalność ludzi jest jednak taka, a mam powody by tak twierdzić bo nie raz widziałem taką sytuację, że gdyby obniżono ceny pięciokrotnie to i tak mały odsetek ludzi zacząłby kupować oryginały. Nadal "te dziesięć złotych mniej" będzie tymi dziesięcioma złotymi i lepiej będzie sobie ściągnąć.

Powiem więcej. Ojciec opowiadał mi, jak to pewien człowiek w firmie, w której pracuje, przejechał 20-30 km po... wodę mineralną, "bo mu się należy, gdyż w tym miesiącu nie wypił ani kropli, bo był na urlopie" (oczywiście nie należy mu się, gdyż była to woda w butli, którą podaje się pracownikom, aby mogli sobie nalać w jednorazowy kubek). Jednak owa osoba przyjechała specjalnie po jakieś 5-10 litrów tejże wody, mimo iż pewnie wydała więcej na paliwo. Ale cóż, "należy mu się" przecież ta woda.

Nie jestem za tym, aby niczego nie robić przez te 25-50 lat, ale prawdziwy "przełom" może, wg mnie, nastąpić właśnie w tym okresie czasu.

Ktoś napisał, że wydawca gry komputerowej / firma, która napisała danę grę kradnie. Bardzo proszę o jakiekolwiek dowody. Po pierwsze, nawet jeśli kradną to to nie jest powód do robienia tego samego. Jeśli ukradną mi samochód to ja nie mam prawa ukraść innej osobie, ludzie. Czekam na dowody kradzieży.

Jeśli zaś chodzi o ceny - taki jest rynek. Trzeba ustalić daną cenę, aby sioę opłacało, bo za coś trzeba opłacić programistów, grafików, a coś musi być dla dystrybutora, który też musi wypłacać pensje (i nie tylko). Zresztą, gdybym projektował ubrania dla dzieci, czy robił co innego, to mam prawo ustawić taką cenę, jaka mi się podoba. To, czy to kupicie, czy nie, Wasza sprawa. Nie musicie ich kupować swoim pociechom. Zawsze znajdzie się inny projektant.

02.08.2005
15:15
[41]

Fett [ Avatar ]

pewnie dlatego że Dodge Viper nie jest dystrybowany w Polsce, a nie wiem czy w Europie. MOże lepiej dlaczego ksiazka w twarde oprawce kosztuje 50 zł a w miekkiej 20zł?

02.08.2005
15:15
[42]

wysiu [ ]

Fett --> Painkiller to zly przyklad, on kase zarabial za granica, a niska cena byla tylko w Polsce, taki prezent. W Niemczech kosztowal 30 euro.

02.08.2005
15:18
[43]

TeadyBeeR [ Legend ]

jethro --> Wiem, ze tylko tutaj tylko tyle kosztowal. W sieci byl do zassania i zaloze sie, ze Polacy tez sciagali. To po prostu taki chwyt marketingowy dla nas. "Tylko u nas! Gra przez Polakow dla Polakow!" Jak by wyszla za 50 zeta, to juz by nikogo nie obchodzilo, ze to "nasi" napisali i kradli by razem z reszta swiata.

02.08.2005
15:18
[44]

Fett [ Avatar ]

w takim razie wymieniam Painkillera na Baldur`s Gate:) W polsce gra jest dopstepna za 19zł.

02.08.2005
15:19
smile
[45]

erton [ Pretorianin ]

Ok, mam juz jeden pomysl jak mozemy walczyc z piractwem!!

Proponuje akcje plakatowa!!

02.08.2005
15:20
smile
[46]

Fett [ Avatar ]

Teadybeer - o co sie zalożysz i jak mi udowodnisz. A ja sie załoze że gdyby GTA:SA był po 20zł to by nikt jej z internetu nei sciagnał:/ Argumenty takie to mi mama mówiła jak miałem 3 lata i obiadku nie chciałem jesc :|

02.08.2005
15:20
[47]

wysiu [ ]

Fett --> Tak, 6 lat po premierze. LOL.

02.08.2005
15:21
[48]

jethro [ Legionista ]

Przyłaczę się do Milki^_^ , Milkiego^_^ czy jak to odmienić.
Ja także nie dostaję kasy od rodziców
mam tyle kasy ile zarobię, nie ukradnę, ZAROBIĘ.
ale wyobraź sobie że parę lat temu to ja za całą swoją kasę kupiłem kumplowi na urodziny nagrywarę..
za kasę zbieraną miesiącami...
kasy nie wydaje się tylko na gry..
kasy nie dostaje się za nic..

02.08.2005
15:22
[49]

TeadyBeeR [ Legend ]

Fett --> Jezeli bedziesz sie czepial, ze Viper nie jest sprzedawany w Europie, to nie mamy o czym gadac. Podstaw sobie w jego miejsce inne ekskluzywne auto jezeli poprawi Ci to zrozumienie.

Kiedys gry kosztowaly pod 200 zeta. Ludzie mowili - "spadnie do 100 to bede kupowal same oryginaly" Teraz wiekszosc gier wychodzi ponizej 100, z wyjatkiem hitow za ~130, a ludzie jak kradli, tak kradna.

02.08.2005
15:23
[50]

Fett [ Avatar ]

Wysiu - ja mam wlasnie edycje z Extra Klasyki. I nie zaprzeczysz ze gra jest dalej popularna i kupowana. CDA w jakis sposob potrafiła umiescic w swojej gazecie gre Devils and Angels mimo iż była kilka tygodni po premierze

02.08.2005
15:25
[51]

TeadyBeeR [ Legend ]

Fett -> Jak wyszeld Painkiller, to nawet na tym forum chyba ktos pisal, ze bedzie sciagal z sieci. Nic Ci nie musze i nie bede udowadnial. Twoja sprawa czy kradniesz.

02.08.2005
15:26
[52]

jethro [ Legionista ]

Teddy, Teddy, Teddy...
Ale jednak dało się wydać w Polsce dobrą grę za 20 zł? nieprawdaż?
I może nie przeczytałeś ale napisałem na początku
"rożróżnijmy słowo PIRAT i pirat, bo to 2 różne pojęcia... ten pierwszy to nigdy ci nie kupi oryginała choćby po 2 zeta schodził... i tych należy resocjalizować... i to ostro..."
wiem że byli Polacy którzy i tak to ściągali z neta... Wiem... Ubolewam nad ich stanem umysłowym...
Ale większość tego nie robiła... nawet nie wiesz ile kiosków złaziłem żeby dostać tą grę... i to był ostatni egzemplarz...

02.08.2005
15:26
[53]

wysiu [ ]

Fett --> A ja kupilem BG za 169 pln kiedys (w komplecie z czescia 2 i dodatkami). Zaloze sie za to, ze za 6 lat GTA:SA tez bedzie w sklepach po jakies 20 pln, i nikt wtedy nie bedzie juz sciagal pirata. Przyjmujesz zaklad?

02.08.2005
15:28
[54]

TeadyBeeR [ Legend ]

jethro --> Tez sie nachodzilem zeby znalezc PK i tez znalazlem akurat ostatni (moze wysylali po jednym w kazde mijsce?:) ) egzemplarz.

02.08.2005
15:28
[55]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

zamykam dyskusje............
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||

02.08.2005
15:28
[56]

Tomuslaw [ Konsul ]

wysiu - za 6 lat nikt nie kupi GTA: SA :)

02.08.2005
15:30
smile
[57]

Fett [ Avatar ]

Teadybeer - ok podstawie sobie Forda Mystanga, ktorego w Polsce tez nie kupie... Albo malucha za 600zł :| Wogóle z kąd sie wziął pomysł porównywania gier do samochodów <sciana> uwierz ze gdybym mógł sobie skopiowac od sasiada samochod, ktory bedzie wygladal jak mercedes, bedzie jezdzil jak mercedes i jedyne czym sie bedzie roznil to ze nie bede mial w nim klimatyzacji i instrukcji pisze! Wiesz co nawet by mi odpowiadało gdybym mógł sobie malucha skopiowavc bo narazie mnie nie stać na oryginał:/ Ale samochod nie jest mi niezbedny i nie jezdze samochodem:/ Gry tez mi sa niezbedne, ale jakby nie patrzyl do gier moge mieć dostep w kazdej chwili, do samochodu niestety nie

02.08.2005
15:32
[58]

alpha4175 [ Konsul ]

Wystarczająco dużo kasy ładuje się w sprzęt żeby te gry chciały poprawnie działać,poza tym net i prąd też nie są za darmo...Mój komp ma 2 lata,wymieniłem grafe ale i tak nowe gry na nim nie pójdą i będe musiał w przyszłym roku nowy kupić.Jeżeli wywale ciężko zarobione 5 kafli na sprzęt to nie będe bulił po 100 zeta za 1 tytuł!!!

02.08.2005
15:35
[59]

Tomuslaw [ Konsul ]

uwierz ze gdybym mógł sobie skopiowac od sasiada samochod, ktory bedzie wygladal jak mercedes, bedzie jezdzil jak mercedes i jedyne czym sie bedzie roznil to ze nie bede mial w nim klimatyzacji i instrukcji pisze

Koszty byłyby większe, niż normalnie. Zresztą, na płytach CD/DVD wypalane są jedynie informacje laserem. Dlatego jest możliwość. Lecz to wcale nie jest powód, aby kupować pirata.

Wiesz co nawet by mi odpowiadało gdybym mógł sobie malucha skopiowavc bo narazie mnie nie stać na oryginał:/

Jest możliwość tworzenia własnego samochodu. Ale jest to trochę drogie i też by maluch był tańszy. Do czego zmierzam: przy kopiowaniu gier nie ponosi się kosztów (ew. prądu) i dlatego tak łatwo to zrobić.

Gry tez mi sa niezbedne

To najpierw się z tego wylecz, potem się "wyleczy" piractwo.

02.08.2005
15:36
[60]

TeadyBeeR [ Legend ]

Fett --> Pomine juz nawet fakt, ze piszesz nie o tym o czym ja pisalem. Moze w kwestii przypomnienia.
"Fett --> "Dlaczego Earth 2150, albo Painkiller mogą być sprzedawane po 19,19 a GTA:SA po 150zł?"

A dlaczego Reanult Megan kupisz za 50tysiecy, a na Dodge Vipera nie starczy nawet 10x tyle?"

Moze maly tips. Widzisz moze jakas roznice jakosciowa miedzy tymi produktami(gra-gra, auto-auto)? Moze jakies roznice w ilosci czasu potrzebnego do produkcji?

Samochodow niestety nie da sie nielegalnie kopiowac. Aby je ukrasc tez trzeba by bylo powalczyc z ochrona i/lub policja.
Gry da sie kopiowac i praktycznie nie ma kogo sie bac. Dlatego ludzie czesciej kradna gry niz samochody.

02.08.2005
15:43
[61]

jethro [ Legionista ]

TeadyBeeR -> też mi się coś wydaje że był tyklo jeden egzemplarz... dzięki temu każdy mógł usłyszeć : masz szczęście... to ostatni... chwila najpiękniejsza dla Polaka :] Ja MAM ci w kolejce za mną NIE :]
Samochody da się kopiować... ale tylko legalnie :] a właściwie kupujesz za dużo niższą cene elementy potrzebne do budowy...
A jakby tak zaczęli sprzedawać fragmenty kodu źródłowego gry z podręcznikiem C++ za 1/20 ceny gry?? :P
ciekawe kto by na to poszedł?

02.08.2005
15:44
[62]

Mistrz Giętej Riposty [ Zrób koledze naleśnika ]

"ściągający z sieci gry i programy są takimi samymi złodziejami jak dresy kradnące radia z samochodów albo nawet same samochody".

Prymitywne stanowisko, ludzi, ktorzy tak uwazaja takze nie da sie zresocjalizowac. Sa glupi, i takimi pozostana.

02.08.2005
15:47
[63]

jethro [ Legionista ]

Mistrzu, nie obrażaj nikogo tylko dlatego że ma inne zdanie od ciebie. Nie nazywaj nikogo głupim tylko przez różnice poglądów. TO JEST DYSKUSJA. Kazdy ma prawo do własnego zdania i może je wypowiedzieć nie oczekując że usłyszy w odpowiedzi że jest głupim... Bądźmy dorośli...

02.08.2005
15:48
[64]

Pichtowy [ Konsul ]

"Zbrodnia to nie zbrodnia kiedy nie jest ukarana"
Moze slowo zbrodnia to zbyt mocno powiedziane ale sedno tkwi w tym ze jesli bylaby odpowiednia policja do zwalczania tego procederu to ludzie zaczeliby przestrzegac prawa, a teraz to co? kazdy czuje sie nieuchwytny johnny i sciaga z neta nie tylko gierki ale filmy/ksiazki/muzyke tez.

Fett -- dodge viper jest w sprzedarzy w europie pod nazwa chrysler viper. Widzialem w zeszly weekend w salonie nowiutkiego SRT10.

02.08.2005
15:49
[65]

MarcinRegin [ Generaďż˝ ]

Tomuslaw -->> zauważ że w Anglii na przykład nie było komunizmu, a mentalność mają taką samą jak u nas. Tam też ściąganie z sieci nie jest uważane za coś strasznego. Ba, zarabiają "trochę" więcej od nas, a mimo to oszczedzają na filmach, muzyce, grach itp.

Mi się wydaje, że w dużej mierze w grę wchodzi tu po prostu zazdrość ludzka. Z jakiej racji ktoś zarabia kilka milionów dolarów za np jeden film. I każdy myśli, że przecież jak on ściągnie np film z sieci, to ten ktoś nie zbiednieje, ma i tak tyle. Z drugiej strony pazerność producentów. To jest niestety typowo ludzkie zachowanie i raczej wykorzenić się tego nie da. Dopóki istnieją na świecie takie różnice klasowe, że jeden zarabia miliony, a drugi żre trawę, to będzie istniało i takie coś jak piractwo w szeroko pojętym kontekście.

02.08.2005
15:52
smile
[66]

plastuss [ Centurion ]

w skrócie,ściaganie przez net było ,jest i będzie LOL ;-)))

02.08.2005
15:56
[67]

jethro [ Legionista ]

i niestety jakkolwiek byśmy sie nie starali to na rozmowa na tym forum nie ma większego wpływu na to co dzieje się na "zewnątrz", może zmienią sie poglądy paru osób ale niestety nie stąpi duch święty i nie odmieni serc wszystkich piratów... w tym także i mnie... niestety tylko jakieś 10 procent moich płyt jest oryginałem... zgrzeszyłem... i czuje swoją winę... ale będe grzeszył dalej bo niestety inaczej nie mogę... wiecej grzechów nie pamiętam...

02.08.2005
16:05
[68]

Mistrz Giętej Riposty [ Zrób koledze naleśnika ]

jethro - ale sa pewne obiektywy. Jesli ktos nie zauwaza, ze wlasnosc intelektualna to cos zupelnie innego niz materialna, to niestety... rozanica jest bardzioej niz subtelna. Nawet niektorzy na tym foprum szanowani, i uchodzacy za inteligentynych ludzie ( np. Korwin-Mikke ) podwazali istnienei czegos takiego jak wlasnosc intelektualna. Korwin Mikke nie jest jakims moim szczegolnym idolem, nie uwazam go za zadnego geniusza, ale w tym wypadku taki tok rozumowania jest dosc ciekawy:

1. Dlaczego, jesli ktos wybudowal sobie ladny, i oryginalnie wygladajacy dom, ja nie moge postawic sobie identycznego, jesli mnei na to stac? Czy kopiujac cudzy pomysl albo wyglad, zabieram mu jego?

2. Wyobrazmy sobie, ze jakis homo erectus czy inny tam pitekantrop tysiace lat temu wynalazl kolo. Ludzkosc dostala unikalna szanse rozwoju. Ale ów erectus zakazal innym korzystac z "koła", opatentowal do niej prawo intelektualne. A kazdego, kto rowniez wpadl na taki pomysl, pozbawil mozliwosci czerpania poztykow z "koła".

02.08.2005
18:37
[69]

Child of Pain [ Chor��y ]

Lol Painkiller cyz Earth czy inne tanie serie kosztują tyle bo przez piratów, ludzi ściągających przez sieć jest taka sytuacja i twórcy chcą liczyć na JAKIKOLWIEK zyska i tak ludzie ściągają.

02.08.2005
18:51
[70]

alpha4175 [ Konsul ]

Akurat Painkillera nie sciągałem z sieci,spiraciłem z orginała he he...;)

Child of Pain==>> A twórcy nie muszą liczyć na "JAKIKOLWIEK zyska" bo i tak zarobią.

02.08.2005
19:06
[71]

goldenSo [ AnomaliA ]

Zdefinujmy o jakim piracie mówimy? Czy o zwykłym kowalskim który ściąga gry z sieci bo go na nie niestać. Czy o panu rysiu z bazarku który tym handluje?

02.08.2005
19:06
[72]

Child of Pain [ Chor��y ]

No nie zawsze, podobna jedna gra siem sprzedała w Polsce po tygodniu w 700 egzemplarzach(orginalnych oczywiście).

02.08.2005
19:08
smile
[73]

Mistrz Giętej Riposty [ Zrób koledze naleśnika ]

Child opf Pain - a jaka to gra; i czy twym zdaniem to jest duzo czy malo ?

02.08.2005
19:54
smile
[74]

Deepdelver [ aegnor ]

Irytują mnie smarki, które pracą się nie skalały (chyba że tatusiowi auto wypucowali za 200 zł) a grzmią groźnie na tych niecnych złoczyńców, którzy mają czelność korzystać z komputera, chociaż ich nie stać. :/
Prawda jest taka, że jedyną nadzieją na zniszczenie piractwa jest miłość do gier. A tą można rozbudzić poprzez zachowanie minimum lojalności wobec gracza, drobne gesty wydawców wobec tych, którzy kochają ich "dzieci" a nie tylko wobec tych, którzy bulą forsę. Jedni potrafią to robić (np. Elder Scrolls - Arena czy GTA 1 i 2 za friko) a inni zdychają wskutek własnej chciwości i cynizmu (vide Lucasarts). Nie tylko kasa się liczy w tym biznesie. Gdyby GOL był w 100% płatny to wliczając Soulcatchera miałby chyba 10 userów. A w ten sposób dyskusje tutaj stają się zachętą do dostania się do strefy płatnej serwisu.

BTW - nigdy bym nie kupił Baldura za przeszło 100 zł jeślibym wcześniej go nie sprawdził. Nie zamierzam wydawać ciężko zarobionej kasy na knot, któremu zafundowano reklamowy "lifting".

03.08.2005
11:53
[75]

Indoctrine [ Konsul ]

Zacząłem wątek a potem zniknąłem, przepraszam :)

Zacznę od tego, że dyskusja oczywiście poszła w stronę za i przeciw piractwu, a nie o to mi chodziło.

Uznałem roboczo tezę, że piracenie poprzez ściąganie gier z netu jest złe, jest przestępstwem(i to dość powaznym biorąc pod uwagę możliwe kary, nawet do 5 lat pozbawienia wolności dlatego bo prawie każdy ściągający jednocześnie udostępnia to co ściąga).

Uznajemy też, że wina leży po stronie ściągających, a konkretnie w ich mentalności traktujących to jako nic złego.

Nie chodzi o sytuację pana Ryśka handlującego na bazarku, ale ściąganie osiołkiem czy torrentami itp..

Jeszcze raz więc zapytam, jakie trzeba przedsięwziąć kroki by uświadomić ludziom, że ściąganie z netu gier jest naprawdę przestępstwem, nie mniejszego kalibru niż napad rabunkowy na ulicy.
Jak tłumaczyć? Pokazywać jakoś obrazowo konsekwencje ich działań? Czy to coś zmieni?


Nie rozmawiamy o tym co mogą zrobić firmy od gier(typu zmniejszyć ceeny itp, bo nie o to chodzi oczywiście).

Ewentualnie(choć nie chodzi mi raczej o penalizację, bo nie zmienia ona wiele w mentalności reszty ludzi poza penalizowanymi), czy może sądzicie, że naprawdę surowe respektowanie przepisów przez strużów prawa coś by zmieniło? Na przykład konfiskata kilkuset tysięcy komputerów i wielotysięczne grzywny, a w przypadku bardziej masowych ściągaczy kara więzienia?

Proszę o odpowiedzi :)

03.08.2005
11:55
smile
[76]

Dagger [ Legend ]

Jeszcze raz więc zapytam, jakie trzeba przedsięwziąć kroki by uświadomić ludziom, że ściąganie z netu gier jest naprawdę przestępstwem, nie mniejszego kalibru niż napad rabunkowy na ulicy.
Jak tłumaczyć? Pokazywać jakoś obrazowo konsekwencje ich działań? Czy to coś zmieni?


Z jakiej racji mamy ludzi okłamywać?

03.08.2005
11:56
smile
[77]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Dagger - należy ci się PIWO za ten tekst. Albo nawet dwa.

03.08.2005
12:13
smile
[78]

Indoctrine [ Konsul ]

Dagger--> Ależ przecież prawo jasno formułuje te sprawy. Ściągacz może dostać 2 lata, udostępniacz i 5, bo to forma paserstwa(zyskiem jest szybsze ściągnięcie własnej gry oraz w przypadku niektórych torrentów wogle dostęp do niektórych plików - serwisy rankingowe). ;)

Nie wnikamy teraz w dywagacje moralne czy to jest to samo czy nie, zastanawiamy się jak nakłonić ludzi by myśleli zgodnie z ustanowionym prawem.

03.08.2005
12:14
[79]

hopkins [ Wieczny Optymista ]

ale sie rozmowa nawiazala. Prawda jest, ze jak chcesz jakas gre baaardzo to ja i tak sobie kupisz. Mam orginalnego Baldura II. Zaluje, ze nie poczekalem, bo kupilem odrazu jak premiera byla. Orginalnego Majesty, Gothic'a, Manhunta i costam jeszcze. W gry, ktore teraz pogrywam to werske nielegalne. Nie mowie, ze sciaganie jest dobre, zle, nie popieram go, ani go nie potepiam. Sciagam duzo nowych gier, ale i tak powracam do staroci po jednym dniu grania. Wiem, ze takiej gry bym nie kupil. Baldura kupilem w ciemno i dobrze =]. Jak kogos nie stac na gry to go nie usprawiedliwia, sciaganie z sieci. Sam siebie usprawiedliwia i jego moralnosc na tym nie traci =]. Malo kogo stac chyba na Offica za ponad 1000 zlotych. To samo tyczy sie Windows'a, wiec podsumowujac: wedlug mnie piractwo takie, jak sciaganie stuff'u w domu i nie sprzedawanie go jest normalne =]. Ale pierdoly powypisywalem, ale jakis taki niewyspany jestem =]

03.08.2005
12:16
[80]

Fett [ Avatar ]

hopkins - wg. niektórych jak Cie nie stać na windowsa i office to pracuj na linuxie i open office:]

03.08.2005
12:19
[81]

hopkins [ Wieczny Optymista ]

Fett--> prawda, ale nie wszyscy potrafia sie przyzwyczaic do Linux'a, moze byc za skomplikowany itp. Open Office tutaj nie mam zadnych zastrzezen =], chyba, ze niektorzy wola markowe produkty

03.08.2005
12:24
[82]

Dagger [ Legend ]

==>Indoctrine
Piractwo w żaden sposób nie przystaje do napadu rabunkowego - nawet, a może przede wszystkim, od strony prawnej.

Już wyżej pisałem że nawet zdroworozsądkowi legalistyczni Angole nie uważają tego za przestępstwo - nie rozumiem dlaczego my mielibyśmy odnieść "sukces".

Przy okazji jak chcesz równie "poważne" i egzekwowane przestępstwo to prosze przykład pierwszy z brzegu :)

art 117 § 3 kk

Kto publicznie nawołuje do wszczęcia wojny napastniczej,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

03.08.2005
12:30
[83]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

To to jeszcze nic - poczytajcie sobie prawo wykroczeń. Gdyby odnieść się do niego legalistycznie, większość uczestników forum należałoby ukarać grzywną.

A to, co napisał Dagger to przestępstwo tak poważne, że w I instancji właściwy rzeczowo jest Sąd Okręgowy.

03.08.2005
12:32
smile
[84]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

A może autorowi chodzi o piractwo ze 166 kk?

03.08.2005
12:34
smile
[85]

Dagger [ Legend ]

==>gladius
Raczej ze 170 kk :)

Ide coś uzbroić albo przysposobić ;)))

03.08.2005
12:43
[86]

Indoctrine [ Konsul ]

Dagger-->

Ja widzę pewną absurdalność, ale jednakże prawo to prawo :)
Cóż więc z tym fantem zrobić?

To, że Anglicy też nie uważają tego za przestępstwo nie powinno być dla nas usprawiedliwieniem.
Pytanie tylko, co jednak robić?? Wytłumaczyć komuś, że kradzież radia z samochodu jest zła to w miarę prosta sprawa. Ale jak to zrobić w przypadku gry ściąganej z sieci? Pokazać głodującego producenta, który przez piratów traci dach nad głową? Nie uwierzą. Dawać ciągle porównania do kradzieży samochodu? Nie da się, bo to kopiowanie a nie zabieranie konkretnego egzemplarza.
Naprawdę nie mam pojęcia...

Gladius, a o co chodzi konkretnie z tymi grzywnami? Za co?

03.08.2005
12:45
[87]

Dagger [ Legend ]

==>Indoctrine
Porównujesz nieporównywalne - przestępstw nie można zestawiać wg teoretycznego zagrożenia karą twierdząc że to to samo.

03.08.2005
12:53
[88]

Indoctrine [ Konsul ]

Dagger-->

Wielokrotnie tu na forum ludzie porównywali piractwo to pospolitej kradzieży. Można nawet pokusić się o pojęcie kradzieży wyjątkowo bezczelnej bo niewiele osób się kryje z tym procederem.

Ale w takim wypadku, jeśli uważasz, że różnica jest istotna, to jak to ująć w kwestiach resocjalizacyjnych?

03.08.2005
13:01
smile
[89]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Indoctrine - art. 49, 52a, 58 (tak tak, prośby kto mi wyśle kraka), art. 61, art. 129 (był nawet wątek na ten temat), art. 141, art. 142 Kodeksu Wykroczeń.

03.08.2005
13:10
[90]

Dagger [ Legend ]

Pewnie że różnice dla tego co nazywasz "resocjalizacją" są istotne.
Piractwo jest społecznie akceptowalne z wielu powodów i niekoniecznie te finansowe sa najbardziej istotne.

1. Inne dobro podlega naruszeniu - co wpływa na postrzeganie społecznej szkodliwości (powinno również od strony prawnej).

2. W ramach samej ochrony tzw. "własnosci intelektualnej" obowiązują inne regulacje zależnie od przedmiotu ochrony. Inaczej jest chronioną książka, utwór muzyczny czy program komputerowy

Zachowania dozwolone przez prawo w odniesieniu do jednego rodzaju "produktów" są karalne w stosunku do innych.

3. Karalność zależy również od kręgu osób, które biorą w tym udział - zgodnie z prawem legalnie możesz wymieniać się utworami z rodziną czy kręgiem bliskich znajomych (tym samym wzrasta akceptacja takiego zachowania, którego i tak nie sposób byłoby zabronić). Tzw. dozwolony uzytek jest tym ciekawszy że nie obejmuje programów komputerowych.

Więc kto będzie stosował się do prawa, które pozwala przegrać płytę audio a nie zezwala na używanie programu komputerowego na drugim komputerze w ramach jednej rodziny. I któż będzie świadom tego że to jest przestępstwo.

Jak mądrze ktoś zauważył w komentarzu zamieszczonym w The Economist firmy medialne same robią ze swoich klientów przestępców.

03.08.2005
13:14
[91]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Przecież nie tak trudno zorientować się, że te przepisy prawa autorskiego to efekt bardzo silnego i popartego finansowymi argumentami lobbingu. Niewiele to się różni od górników wymuszających przyjęcie określonych ustaw. Metody są może subtelniejsze, ale rezultat - identyczny.

Dagger ma rację - z jakiej racji wyłącza się dozwolony użytek prywatny programów komputerowych? Skoro tak bardzo naciskacie na podobieństwo między ściąganiem z sieci programu, a kradzieżą samochodu, to czemu nie widzicie różnic (albo jak kto woli, podobieństw) między dozwolonym użytkiem filmu, książki czy programu?

03.08.2005
13:22
smile
[92]

Artur20 [ Generaďż˝ ]

WOW, to ja jestem groźnym przestępcą i trzeba mnie resocjalizować! Nie wiedziałem. O kurcze, wczoraj dozwoloną prędkość przekroczyłem, to w ogóle kara śmierci powinna być!

03.08.2005
13:32
[93]

Dagger [ Legend ]

Wypadałoby dodać że nie wiedzieć czemu zagrożenie karą w wypadku programów komputerowych jest wyższe niż w wypadku pozostałych utworów.

03.08.2005
13:35
[94]

Dziubek90 [ pjona ]

hmm jeszcze VENGEANCE, RELOADED

03.08.2005
13:42
[95]

smutek [ Centurion ]

dojechalem do polowy watku i zrezygnowalem z czytania bo w kolko to samo sie powtarza. oczywiscie jestem z tych ktorych nie stac na gre za ponad 100 zl. zeby nie bylo kompa mam z lat kiedy siana bylo w brud. teraz zdarza mi sie cos tam sciagnac. ale nie kazcie mi wierzyc w to ze przez sciaganie odejmuje chleb od ust programistom bo spadne ze smiechu z krzesla w kaluze lez. oni takie siano na tym bija ze wam sie nawet nie snilo. a te akcje przeciw piratom to z pazernosci organizuja. powiesz mi ze niektory firmy padly przez piratow? nosem chyba... padly bo robily kiepskie gry. a jak juz zrobily dobra to albo za pozno albo im sie egzemplarz udal.

podsumowujac...

piratom - sciagajacym, kopiujacym i zarabiajacym na tym - STOP
a pozostalym ludziom dajcie spokoj - [ skoro nie stac ich na oryginal] jesli maja na wlasny urzytek

uff

03.08.2005
14:06
[96]

Anoneem [ Melodramatic Fool ]

gladius --> popraw mnie jeśli się myle, ale dozwolony użytek własny obejmuje i tak tylko korzystanie z "utworu" przez pewną grupę osób powiązanych rodzinnie czy towarzysko; także i tak mógłbyś co najwyżej przegrać program od kolegi a nie ściągnąć go z sieci

03.08.2005
14:08
[97]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Anoneem - ale nie możesz. Co do dozwolonego użytku - masz generalnie rację.

03.08.2005
14:26
[98]

Indoctrine [ Konsul ]

Dagger-->

"1. Inne dobro podlega naruszeniu - co wpływa na postrzeganie społecznej szkodliwości (powinno również od strony prawnej)."

Jak wartościować, czy ważniejsze jest dobro intelektualne od materialnego? Jakie kryteria wartościowania przyjąć?

"2. W ramach samej ochrony tzw. "własnosci intelektualnej" obowiązują inne regulacje zależnie od przedmiotu ochrony. Inaczej jest chronioną książka, utwór muzyczny czy program komputerowy"

Owszem, wynika to z możliwości technicznych zabezpieczenia praw jak też nakładu środków.

"3. Karalność zależy również od kręgu osób, które biorą w tym udział - zgodnie z prawem legalnie możesz wymieniać się utworami z rodziną czy kręgiem bliskich znajomych (tym samym wzrasta akceptacja takiego zachowania, którego i tak nie sposób byłoby zabronić). Tzw. dozwolony uzytek jest tym ciekawszy że nie obejmuje programów komputerowych."

Jakie są argumenty na to, że dozwolony użytek nie odnosi się do programów komputerowych?
Czy to tylko przepis tak bo tak, czy stoją za tym jakieś merytoryczne przesłanki?

"Więc kto będzie stosował się do prawa, które pozwala przegrać płytę audio a nie zezwala na używanie programu komputerowego na drugim komputerze w ramach jednej rodziny. I któż będzie świadom tego że to jest przestępstwo. "

Mamy więc w dużej mierze sytuację popełniania nieświadomych przestępstw. Ale czy samo uświadomienie wystarczy? Jeśli powiesz jakiejś osobie, że zainstalowanie tej gry na komputere w pracy jest przestępstwem(nawet jak tylko on będzie grał) albo pożyczenie jej koledze, to czy zmieni coś? Raczej nie, bo jednak większość wie o tym, że to są wykroczenia przeciw prawu, lecz nie przejmują się tym.

"Jak mądrze ktoś zauważył w komentarzu zamieszczonym w The Economist firmy medialne same robią ze swoich klientów przestępców."

Dobre określenie. Ale czy nie usprawiedliwi ono i innych przestępstw? Na przykład drogowych?

Gladius-->

"Przecież nie tak trudno zorientować się, że te przepisy prawa autorskiego to efekt bardzo silnego i popartego finansowymi argumentami lobbingu. Niewiele to się różni od górników wymuszających przyjęcie określonych ustaw. Metody są może subtelniejsze, ale rezultat - identyczny."

Czy możemy w tym momencie uznać, że piracenie jest nieposłuszeństwem obywatelskim przeciw idiotycznym przepisom?

Dagger-->

"Wypadałoby dodać że nie wiedzieć czemu zagrożenie karą w wypadku programów komputerowych jest wyższe niż w wypadku pozostałych utworów."

A nie wynika to z tego, że potencjalnie jest większa możliwość czerpania zysków z używania programów? (mowa o programach oczywiście nie grach).

03.08.2005
15:09
[99]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Indoctrine - oczywiście, że nie możemy uznać piracenia za obywatelskie nieposłuszeństwo. Podkreślam tylko, że są to przepisy powstałe z inicjatywy bogatej i wpływowej grupy, a zakres ochrony posunięty jest do absurdu.

Wracając jeszcze do kwestii społecznego zezwolenia na piractwo - wynika to też m. in. z tego, że nie utożsamiamy się z pokrzywdzonym. Jeśli kogoś brutalnie pobiją, zlecą się Wrony i inne ptaszyska, "Pod napięciem" pokaże obitego, płaczącą rodzinę itp. Normalnemu człowiekowi powinno być zasadniczo przykro z tego powodu, że ktoś zebrał baty i cierpi. Natomiast straty koncernów - przede wszystkim podmiotów bezosobowych, jakoś nikogo nie wzruszają. Normalny cżłowiek odbiera to w ten sposób: "Zarobili 100 000 000 mln dolarów zamiast 105 000 000 mln. Co mnie to obchodzi, i tak to więcej niż moja rodzina zarobi przez kilkanaście pokoleń. Policja niech łapie prawdziwych przestępców". O ile mogę zozumieć awersję do piractwa ze strony przedstawicieli koncernów, że ich te niezarobione 5 mln. może obchodzić, to dziwię się zajadłości, z jaką niektórzy tutaj bronią tychże koncernów, i to zupełnie bezinteresownie.
Ja to widzę raczej w ten sposób - macie kasę, to sobie radzcie - róbcie lepszy produkt, lepiej go zabezpieczajcie, sprzedawajcie taniej. I tak sobie świetnie radzicie nawet mimo tego, że w niektórych krajach piractwo wynosi ponad 90% udziału w rynku. Moim zdaniem to, że ktoś tam sobie ściągnie jakąś gierkę od czasu do czasu nie wpływa w znaczącym stopniu na kondycję finansową koncernów. Rynek i tak jest ogromny a dobra intelektualne i tak sprzedają się świetnie. Mimo tego, że nie ma właściwie problemu z uzyskaniem pirackich kopii, zdecydowana większość użytkowników kupuje oryginały. Ciekawe byłyby wyniki badań o szacowanym poziomie piractwa na świecie - rośnie, czy spada?

03.08.2005
15:11
[100]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

A nie wynika to z tego, że potencjalnie jest większa możliwość czerpania zysków z używania programów? (mowa o programach oczywiście nie grach).

Idąc tym tropem - potencjalnie, to powinieneś być sądzony za gwałt albo np. obowiązkowo płacić na fundusz alimentacyjny. (Wydaje mi się, że ten drugi absurd chciała wprowadzić moja ulubiona Jaruga).

03.08.2005
15:36
[101]

Indoctrine [ Konsul ]

Gladius-->

"Wracając jeszcze do kwestii społecznego zezwolenia na piractwo - wynika to też m. in. z tego, że nie utożsamiamy się z pokrzywdzonym."

Owszem, ale z drugiej strony nie tolerujemy kradzieży w supermarketach, a jest to prawie to samo. Też duża firma, i można tłumaczyć że "nie zbiednieje".

"O ile mogę zozumieć awersję do piractwa ze strony przedstawicieli koncernów, że ich te niezarobione 5 mln. może obchodzić, to dziwię się zajadłości, z jaką niektórzy tutaj bronią tychże koncernów, i to zupełnie bezinteresownie. "

Ja bym to tłumaczył w niektórych przypadkach podejściem praworządnym oraz z drugiej strony zawiścią, że on musiał kupić orginał(bo np. się bał) a ktoś ma za darmo. Ale To nie wy czerpuje listy możliwości.

"Ja to widzę raczej w ten sposób - macie kasę, to sobie radzcie - róbcie lepszy produkt, lepiej go zabezpieczajcie, sprzedawajcie taniej."

To jest rozwiązanie, ale czy nie prowadzi do podejścia: "Złodziej się włamał do sklepu bo zamek był za mało skomplikowany, ale wina sklepu, mogli założyć lepszy"?

"Moim zdaniem to, że ktoś tam sobie ściągnie jakąś gierkę od czasu do czasu nie wpływa w znaczącym stopniu na kondycję finansową koncernów."

Owszem, ale nie to jest głównym problemem...

"Idąc tym tropem - potencjalnie, to powinieneś być sądzony za gwałt albo np. obowiązkowo płacić na fundusz alimentacyjny. (Wydaje mi się, że ten drugi absurd chciała wprowadzić moja ulubiona Jaruga)."

Hmm, racja:D


Ale dalej co zrobić z problemem?

Uznać, że jest, dać spokój, nie przejmować się, ignorować, udawać może nawet, że nie ma? Nie robić nalotów policyjnych, nie zamykać stron z torrentami?
Czy wziąść się do roboty i siłą nauczyć ludzi jak mają przestrzegać prawa jak nie ma możliwości inaczej wpłynąć?

03.08.2005
15:54
[102]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Uznać, że jest, dać spokój, nie przejmować się, ignorować, udawać może nawet, że nie ma?

Generalnie tak. Poza tym jest i druga strona medalu - gdyby nie piractwo, to w tej chwili bylibyśmy jeszcze bardziej zacofani informatycznie. gdyby nie piractwo, to wielu użytkowników nie mogłoby np. korzystać z tego wspaniałego forum. Piractwo nakręca sprzedaż sprzętu, motywuje programistów do tworzenia coraz to lepszych zabezpieczeń (a innych do ich łamania).

Co do samej walki koncernów z piractwem taka mała uwaga - nie podoba mi się, że koncerny uważają wszystkich za złodziei dybiących tylko na możliwość ściągnięcia płyty britnej spirs. IMO problem skali piractwa realnie jest zdecydowanie mniejszy, niż próbują nam to wmówić koncerny. A z kondyncją praworządną społeczeństw nie jest tak źle - te milionowe zyski koncernów z czegoś się jednak biorą?


Nie robić nalotów policyjnych, nie zamykać stron z torrentami?

Zdecydowanie nie. Policja powinna zająć się prawdziwymi przestępcami. Uważam, że wydawanie publicznych pieniędzy na naloty do studentów, którzy ściągają filmy (przyjmując, że takie coś rzeczywiście miało miejsce) to przesada.
Co do zamykania stron z torrentami - to i tak nic nie daje, bo powstają nowe.

Czy wziąść się do roboty i siłą nauczyć ludzi jak mają przestrzegać prawa jak nie ma możliwości inaczej wpłynąć?

Siłą nie nauczysz, chyba, że jak Hitler albo Kaczyński. Myślę, że człowiek generalnie ma poczucie tego, co jest prawem właściwym i akceptowalnym, a co nie. Normalny człowiek raczej zdaje sobie sprawę z tego, że nie powinno się np. zabijać. Ale skoro aż tak wielka (jak chcą koncerny) grupa ludzi nie widzi w piractwie nic złego - albo niewielkie zło - to może jednak oni mają rację? IMO ludzie mają poczucie prawa naturalnego i normalnie rozwinięci rozróżniają dobro od zła. Z tym piractwem to nawet nie jest tak, jak z innym przestępstwem. Można powiedzieć "kradnę ze sklepu bo..., ale mam świadomość, że wyrządzam zło czy krzywdę". A tutaj nie ma tego poczucia wyrządzania zła - najwyżej świadomość, że przepis zabrania.

03.08.2005
15:55
[103]

Dagger [ Legend ]

==>Indoctrine
Jak wartościować, czy ważniejsze jest dobro intelektualne od materialnego? Jakie kryteria wartościowania przyjąć?

Inny jest też charakter strat - szkoda rzeczywista a utracone korzyści.

Jakie są argumenty na to, że dozwolony użytek nie odnosi się do programów komputerowych?
Czy to tylko przepis tak bo tak, czy stoją za tym jakieś merytoryczne przesłanki?


Przepis skonstruowany jest na zasadzie "nie bo nie" albo innymi słowy mówiąc "jeden komputer jedna licencja dla MS" :P

Mamy więc w dużej mierze sytuację popełniania nieświadomych przestępstw. Ale czy samo uświadomienie wystarczy? Jeśli powiesz jakiejś osobie, że zainstalowanie tej gry na komputere w pracy jest przestępstwem(nawet jak tylko on będzie grał) albo pożyczenie jej koledze, to czy zmieni coś? Raczej nie, bo jednak większość wie o tym, że to są wykroczenia przeciw prawu, lecz nie przejmują się tym.

Nie chodzi o uświadomienie - bzdurnego przepisu i tak nikt nie będzie przestrzegał. Jednak skoro z mocy prawa staje się wtedy piratem ze wszystkimi konsekwencjami (iluzorycznymi na szczęście) to co mu szkodzi piracić dalej - w końcu odpowiedzialność jest taka sama. Podobnie zresztą z licencjami OEM - duża część ludzi nawet nie wie że jest piratami.

A nie wynika to z tego, że potencjalnie jest większa możliwość czerpania zysków z używania programów? (mowa o programach oczywiście nie grach).

To jedynie kwestia lobbingu.

Ale dalej co zrobić z problemem?

Uznać, że jest, dać spokój, nie przejmować się, ignorować, udawać może nawet, że nie ma? Nie robić nalotów policyjnych, nie zamykać stron z torrentami?
Czy wziąść się do roboty i siłą nauczyć ludzi jak mają przestrzegać prawa jak nie ma możliwości inaczej wpłynąć?


Pewnie że problem powinniśmy zignorować - z racji pozycji naszego kraju i języka o mocno ograniczonym zasięgu jesteśmy skazani na bycie importerem "własności intelektualnej".

Właściwie można uznać że jeśli chodzi i piractwo komputerowe to nie problem - biorąc pod uwagę, iż takie zachowanie umożliwiło komputeryzacje kraju.

Jedyny problem wynikający z piractwa komputerowego to paradoksalnie wzmacnianie monopolu na rynku oprogramowania (przy czym gier to prawie nie dotyczy) - brak miejsca na tańszy, mniej profesjonalny soft - skoro można dostać za darmo najdroższe, profesjonalne programy.

A z problemem piractwa sobie jeszcze nikt nie poradził i sądzę że zjawisko będzie się nasilać wraz z rozwojem komunikacji elektronicznej - szybsze łącza, już niedługo pewnie p2p na komórki 3G :)

03.08.2005
16:04
[104]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Indoctrine - a co sądzisz o brazylijskiej praktyce "piractwa" leków? Brazylia ignoruje patenty na leki i produkuje odpowiedniki wszystkich chyba leków, oczywiście wiele tańszych niż opatentowane. Brazyliscy politycy stwierdzili, że ważniejsze jest to, żeby ich obywatele mogli kupować tańsze leki, a nie amerykańska ochrona patentowa.

Oczywiście, koszt badań na lekiem i wprowadzeniem go do obrotu jest ogromny, firmy farmaceutyczne wydają na to mnóstwo pieniędzy. Ale te leki są drogie. Na skutek istnienia patentów nie zawsze są też tańsze odpowiedniki. Czy powiedziałbyś choremu - nie masz kasy na leki, to zdychaj?

03.08.2005
16:48
[105]

Ptosio [ Legionista ]

gladius- Od braku gier nie zdechniesz.

Indoctrine

"jak dresy kradnące radia z samochodów albo nawet same samochody"

- Sytuacja jest zupełnie inna, jeżeli ci coś ukradną, to tego nie masz, a producent cały czas licencję na swój program ma, w większośi przypadków nawet nie wie, że został okradziony. A gdyby nawet nie został okradziony to i tak by tego nie odczuł, gdyż osoba która ściągneła grę z internetu prawdopodobnie by jej za te 100-200 zł nie kupiła.

"niebezpiecznymi przestepcami"

Dlaczego niebezpiecznymi ? Nie twierdzę, że piractwo nie jest zjawwiskiem złym, ale tutaj to chyba lekko przesadziłeś.

04.08.2005
13:02
[106]

Indoctrine [ Konsul ]

Gladius-->

"Generalnie tak. Poza tym jest i druga strona medalu - gdyby nie piractwo, to w tej chwili bylibyśmy jeszcze bardziej zacofani informatycznie. gdyby nie piractwo, to wielu użytkowników nie mogłoby np. korzystać z tego wspaniałego forum. Piractwo nakręca sprzedaż sprzętu, motywuje programistów do tworzenia coraz to lepszych zabezpieczeń (a innych do ich łamania)."

Hmm, ryzykowne twierdzenie, że wykroczenia sprzyjają ogólnie społecznej świadmości w jakiejś dziedzinie. Chociaż masz dużo racji. Tylko czy to jest wystarczający argument by zaniechać jakiekolwiek działania?

"Co do samej walki koncernów z piractwem taka mała uwaga - nie podoba mi się, że koncerny uważają wszystkich za złodziei dybiących tylko na możliwość ściągnięcia płyty britnej spirs. IMO problem skali piractwa realnie jest zdecydowanie mniejszy, niż próbują nam to wmówić koncerny. A z kondyncją praworządną społeczeństw nie jest tak źle - te milionowe zyski koncernów z czegoś się jednak biorą?"

Sądzisz, że dane o ilości pirackich kopii są zawyżane?
Ja przyznam się, że mam wrażenie całkiem odwrotne, prawdopodobnie w skali światowej ppiratów jest znacznie więcej niż koncerny wyliczają.

Ale racja, zyski mają, tyle, że woleliby mieć większe.

"Zdecydowanie nie. Policja powinna zająć się prawdziwymi przestępcami. Uważam, że wydawanie publicznych pieniędzy na naloty do studentów, którzy ściągają filmy (przyjmując, że takie coś rzeczywiście miało miejsce) to przesada. "

Prawdziwy przestępca lub nieprawdziwy.
Choć intuicyjnie rzeczywiście ściągacz netowy nie wydaje się przestępcą, to wedle prawa jednak nim jest.
Nie zapomnij też, że wielu ludzi uważa, że szkody społeczne wyrządzone przez piractwo są większe niż jakieś napady czy pospolite kradzieże. Chodzi o szkody dla gospodarki, ludzkiej świadomości w tym co jest przestępstwem a co nie itp..
Jak do tego podejść w takim razie?

"Co do zamykania stron z torrentami - to i tak nic nie daje, bo powstają nowe."

Tutaj można posłużyć się analogią z fabrykami amfetaminy :)
Na każdą zamkniętą powstają dwie nowe;)

"Myślę, że człowiek generalnie ma poczucie tego, co jest prawem właściwym i akceptowalnym, a co nie. Normalny człowiek raczej zdaje sobie sprawę z tego, że nie powinno się np. zabijać. Ale skoro aż tak wielka (jak chcą koncerny) grupa ludzi nie widzi w piractwie nic złego - albo niewielkie zło - to może jednak oni mają rację?"

Moralność społeczna.. A jeśli gwałt stałby się czymś takim, to trzeba by przestać go ściagać?
Wiem, ostre porównanie, ale zastanawia mnie czy samo podejście społeczne, co do danych czynów jest wystarczającym usprawiedliwieniem i powodem by dać spokój ze ściaganiem.

Dagger-->

"Inny jest też charakter strat - szkoda rzeczywista a utracone korzyści."

Tak, ale też prawnicy argumentują, że to tak naprawdę żadna różnica. Spodziewane zyski i ich brak jest stratą taką samą jak strata w przypadku kradzieży.

"Przepis skonstruowany jest na zasadzie "nie bo nie" albo innymi słowy mówiąc "jeden komputer jedna licencja dla MS" :P"

Czy mi się wydaje, czy przepisy powinny mieć jednak jakieś lepsze uzasadnienia? Jak nie ma to rzeczywiście wątpliwe jest jego przestrzeganie społeczne.

"Nie chodzi o uświadomienie - bzdurnego przepisu i tak nikt nie będzie przestrzegał. Jednak skoro z mocy prawa staje się wtedy piratem ze wszystkimi konsekwencjami (iluzorycznymi na szczęście) to co mu szkodzi piracić dalej - w końcu odpowiedzialność jest taka sama. Podobnie zresztą z licencjami OEM - duża część ludzi nawet nie wie że jest piratami. "

Nikt nie będzie przestrzegał... A może tu jednak chodzi o jakieś uświadomienie? Prawa autorskie w przypadku informatyki to rzecz stosunkowo nowa i skomplikowana..
A co do OEM, to zawsze można powiedzieć, że powinno się czytać EULA ;)

"Pewnie że problem powinniśmy zignorować - z racji pozycji naszego kraju i języka o mocno ograniczonym zasięgu jesteśmy skazani na bycie importerem "własności intelektualnej"."

Lecz jeśli nie będzie żadnej ochrony intelektualnej, to nie będzie u nas zupełnie opłacało się cokolwiek tworzyć.

"Jedyny problem wynikający z piractwa komputerowego to paradoksalnie wzmacnianie monopolu na rynku oprogramowania (przy czym gier to prawie nie dotyczy) - brak miejsca na tańszy, mniej profesjonalny soft - skoro można dostać za darmo najdroższe, profesjonalne programy."

Rzeczywiście, wcale o tym nie pomyślałem...
Więc to w dużej mierze piractwo odpowiada za obecną niską pozycję linuxa i innych open source.. I będzie jeszcze gorzej pewnie...

"A z problemem piractwa sobie jeszcze nikt nie poradził i sądzę że zjawisko będzie się nasilać wraz z rozwojem komunikacji elektronicznej - szybsze łącza, już niedługo pewnie p2p na komórki 3G :)"

Właściwie to nie udało się poradzić z rzadną patologią społeczną, ale nie można uznać, że jej nie ma i nic nie robić:)
Albo przedefiniować niekjtóre wartości...

Gladius-->

"Indoctrine - a co sądzisz o brazylijskiej praktyce "piractwa" leków? Brazylia ignoruje patenty na leki i produkuje odpowiedniki wszystkich chyba leków, oczywiście wiele tańszych niż opatentowane. Brazyliscy politycy stwierdzili, że ważniejsze jest to, żeby ich obywatele mogli kupować tańsze leki, a nie amerykańska ochrona patentowa.

Oczywiście, koszt badań na lekiem i wprowadzeniem go do obrotu jest ogromny, firmy farmaceutyczne wydają na to mnóstwo pieniędzy. Ale te leki są drogie. Na skutek istnienia patentów nie zawsze są też tańsze odpowiedniki. Czy powiedziałbyś choremu - nie masz kasy na leki, to zdychaj?"

Mam dylemat.

Właściwie uważam, że dobrze, że takie patenty są łamane przez firmy. Chodzi tu o życie ludzi..
Ewentualnie powinny być inne przepisy nakazujące zmniejszać potem koszty leków albo udostępniać w jakiś przypadkach patenty innym bez opłat...

Ptosio-->

"- Sytuacja jest zupełnie inna, jeżeli ci coś ukradną, to tego nie masz, a producent cały czas licencję na swój program ma, w większośi przypadków nawet nie wie, że został okradziony. A gdyby nawet nie został okradziony to i tak by tego nie odczuł, gdyż osoba która ściągneła grę z internetu prawdopodobnie by jej za te 100-200 zł nie kupiła."

To argument, który sam często przytaczam :)

"Dlaczego niebezpiecznymi ? Nie twierdzę, że piractwo nie jest zjawwiskiem złym, ale tutaj to chyba lekko przesadziłeś."

Starałem się ująć to w odniesieniu do potencjalnych kar..
Ale to rzeczywiście trochę było chybione.

04.08.2005
13:09
[107]

artrak [ Konsul ]

sposób na piratów---> dać wszystkim dobrze płatną pracę i po problemie

04.08.2005
13:11
[108]

steward [ Narew Ostrołęka ]

Jeżeli ceny orginałów będą takie jak piratów to wiadomo że orginały się będą lepiej sprzedawały... (wiem że to nierealne :))

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.