GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Kolejny do piachu...

30.07.2005
10:47
smile
[1]

Trapez [ Petrolhead ]

Kolejny do piachu...

No więc tak, nigdy nie sądziłem że JA napiszę coś w tym stylu. Nigdy nie miałem ochoty upubliczniać moich wewnętrznych przeżyć, ale cóż... życie weryfikuje pewne poglądy, może jak to wyskrobie to będzie mi troche lepiej (mam nadzieję) bo podobno trzeba to z siebie "wyrzucić".

Przechodzę do ad remu: otóż od roku dokładnie spotykałem się z panną, kłóciliśmy się regularnie, gryźliśmy, drapaliśmy itd ale cały czas się kochaliśmy i to nie tak na pół gwizdka tylko prawdziwą miłością a nie jakimś szczenięcym zauroczeniem (ja mam 24 ona 22 lata). No tylko że ostatnio coś się jakby lekko popsuło, zaczęliśmy się jakby odsuać od siebie co w sumie normalne bo takie rzeczy zdarzają sie co jakiś czas: odsuwanie-zbliżanie i tak w kółko. Tak było do tej pory. W poniedziałek widziałem ją po raz ostatni. Stwierdziła że potrzebuje przerwy, że musi to przemyśleć, nie odzywa się, nie pisze smsów nie puszcza strzałek (dzis puścila ale o tym za chwile). No właśnie dziś puściła to zadzwoniłem do niej i odbyłem długą rozmowę. Powiedziała że nie wie czy chce być ze mną, że jeśli chcę to mogę sie spotykać z inną, że mnie jeszcze troche kocha i dlatego mnie nie rzuciła i że w przyszłym tygodniu się spotkamy jak "ona będzie gotowa". I teraz jestem zawieszony w próżni. Powinienem być na nią zły i wściekły, ale nie potrafie. Przez ostatnie 12 miesięcy całe nasze życia poświęciliśmy sobie, dziś siędzę sam i stwierdzam że nie potrafie tak żyć. Wciąż ją kocham, chce z nią być. Mówie sobie że mam być silny i nie myśleć o tym, przeczekać to wszystko, ale nie potrafie ;(

Dobra nie nudzę Was już, może ktoś to przeczyta, może nie, ale chciałem choć trochę tego wyrzucić z siebie. Dziękuję za uwagę

Pozdrawiam
Zdołowany jak nigdy
Trapez

30.07.2005
10:51
smile
[2]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

"Klocilismy sie i gryzlismy kochajac sie prawdziwa miloscia, nie na pol gwizdka!!!"
Kpisz, czy o droge pytasz? Ludzie obrazaja sie wzajemnie i nazywaja to "prawdziwa miloscia"! Nie na pol gwizdka, o nieeee! *rechocze*

30.07.2005
10:52
[3]

Dorotkadk [ Konsul ]

no to mozemy sobie podac reke mialm to samo 4 miesiace temu. Chodzilam z chlopakiem ponad dwa lata, raz bylo lepiej raz gorzej, a tu nagle powiedzial mi ze ona mnie bardzo kocha ze moze sie ze mna ozenic i wogole ale jeszcze nie teraz bo teraz to on chce sie bawic. I jak pozniej bede wolna to on chce byc ze mna...

30.07.2005
10:55
smile
[4]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

puszczanie strzalki - hehehe LOL :]

30.07.2005
10:57
smile
[5]

Trapez [ Petrolhead ]

rothon --> wiesz, są różne rodzaje miłości wśród różnych osob roznie to bywa. My sie na przyklad dosc mocno roznimy charakterami, ale caly czas uczucie bylo silniejsze, dawalismy rade. Jeśli dla Ciebie klocenie sie i kochanie w tym samym czasie to kpina to gratuluję.

30.07.2005
10:59
smile
[6]

Adamss [ -betting addiction- ]

Jak ustalicie date spotkania to ją zaskocz czymś :).

30.07.2005
11:00
[7]

Vasago [ spamer ]

Definicja klotni nie musi obejmowac nawalania czyjac glowa o szafe, polaczonego z wrzeszczeniem "Ty j....a wywloko!!!". Dlatego ja tez nie rozumiem co tak zdziwilo rothona.

30.07.2005
11:02
[8]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

rothon ----> racja tak sie zdarza... i predzej czy pozniej takie zwiazki sie rozpadaja, ale ze po roku to tez mi sie wierzyc nie chce.

30.07.2005
11:02
smile
[9]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

To ja inaczej napisze, panie Trapez: jezeli wedlug ciebie "kochanie sie prawdziwa miloscia" i jednoczesne obrzucanie obelgami w klotniach jest normalne, to gratuluje! Nie pojmuje, jak mozna obrazac kogos, kogo sie kocha. Jak mozna osoby, ktora sie kocha, nie cenic? Bo klotnia mozliwa jest jedynie z osoba, ktorej sie nie ceni. Albo ja, albo ty, kompletnie nie rozumiemy definicji slowa 'milosc', drogi panie.

Saluteer--> Wlasnie! Blokowiska pelne sa takich "kochajacych sie prawdziwa miloscia" :-D
Czasem przechodze i slysze przez otwarte okna:
"Ku*wa, mowilam kuta*ie jeden, zebys mi tu je*anego piwska nie znosil, nieeee?"
Szanujemy sie, bo sie kochamy :-)))

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-07-30 11:03:23]

30.07.2005
11:03
smile
[10]

Trapez [ Petrolhead ]

Saluteer --> co w tym smiesznego? zawsze to jakis sposob na pokazanie ze sie o kims mysli.

Adamss --> mamy sie niby spotkac w nastepnym tygodniu, ale nie wiem czego sie spodziewac. Może się oświadczyć? :)

30.07.2005
11:04
[11]

Vasago [ spamer ]

Zawsze jak sie z kims klocisz to go wyzwyasz od najgorszych?

30.07.2005
11:07
smile
[12]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

Vasago--> Tak wlasnie wyglada 'klotnia'. Jezeli dialog jest na poziomie, bez wyzwisk i emocji, to zwyklo okreslac sie go jako 'dyskusje'.

30.07.2005
11:07
[13]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

Trapez ---> chodzi o okreslenie... rozumiem "puszczac sygnal, albo wysietlac sie komus" ale o puszczaniu strzalek nie slyszalem jeszcze. Dlatego mnie to rozbawilo bo brzmi to przynajmniej smiesznie... i dziecinnie.

30.07.2005
11:08
[14]

dave_iserlohn [ hola 6108 ]

rothon - nie masz racji bo milsoc nie polega tyko na obdarywowyaniu sie prezentami ale tez na kompromisie, akcptacji wlasnych wad, spzreczek, przebaczaniu i dawaniu kolejenj szansy...

30.07.2005
11:09
[15]

la fessée [ je ne taime plus ]

... skoro ona się waha, czyli coś nie tak jest albo z Twej strony, albo ma te swoje niesmaczne dni, jak każda kobieta, poczekaj daj jej szansę, w sumie jesteście umówieni, czyli nic straconego, może to faktycznie tylko chwilowe ;)

30.07.2005
11:10
smile
[16]

Trapez [ Petrolhead ]

rothon --> nie wiem jak daleko posunięta jest twoja umiejętność czytania, ale pokaż mi z łaski swojej gdzie napisałem coś o wyzywaniu się? A drapanie i gryzienie to taka ME-TA-FO-RA. No i gratuluje znajomości tematu. Bo kłotnia to w związku który trwa dłużej niż 2 miesiące coś tak normalnego jak pocałunki. Po prostu w związku są potrzebne ustępstwa, a czasami cięzko jest którejś z osób je zrobić i wtedy jest kłotnia, czyli wymiana mniej i bardziej sensownych zdań. Nie wiem jak u Ciebie wygląda kłótnia, karetka przyjeżdża?

30.07.2005
11:11
smile
[17]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

dave_iserlohn--> Milosc polega przede wszystkim na wzajemnym szacunku. A to oznacza, ze w tej sytuacji klotnia jako taka nie moze miec miejsca. Mam 34 lata i jestem zonaty. Ani razu nie klocilem sie z Agata. Mielismy inne zadnia tysiac razy. Ale nigdy nie doszlo do klotni. Chwytasz cos takiego? :-)

30.07.2005
11:13
[18]

Vasago [ spamer ]

To mamy inne definicje klotni. W mojej kluczowym elementem jest slowo "emocje". I zdarza mi sie zrec zarowno ze swoja kobieta jak i rodzina. Obelgami sie raczej nie obrzucamy.

30.07.2005
11:15
smile
[19]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

Trapez--> Klotnia to cos tak normalnego jak pocalunki. Buehehehehehe, to czym sie przejmujesz, koluniu? Za dwa dni sparujesz sie z inna, ktorej powiesz, ze jest suka, a ona bedzie sie smiac dookola glowy. Ona na to, ze ty jestes dretwym aparatem, a w tym momencie ty bedzies sie slinil z rozkoszy. Przeciez to normalne wszystko jest *smiech*

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-07-30 11:27:31]

30.07.2005
11:15
smile
[20]

hopkins [ Wieczny Optymista ]

ja mowie, ze bedzie dobrze =]. Milosci potrzeba troche zimna, zeby zostala swieza.

30.07.2005
11:16
[21]

dave_iserlohn [ hola 6108 ]

rothon - to gratuluje zwiazku
ja sie w to nie mieszam bo jak jest naprawde wie tylko trapez i to on powinien dac sobie z tym rade chca uratowac zwiazek

30.07.2005
11:16
[22]

Bzyk [ Offensive ]

Mam coś podobnego obecnie. Stawiam na to, że do waszego związku zakradł się symptom znudzenia na tyle silnego, że jedna ze stron wymięka powoli. Być może znalazła ona na horyzoncie jakiegoś "nowego" kolesia, a poznawanie (te początki znajomości) jest przecież takie ekscytujące... Z drugiej strony ad. znudzenia - jeśli Wasz związek był burzliwy.. obfitował w najróżniejsze niezaplanowane zwroty akcji, to... w sumie może i tym właśnie osoba się znudziła - niepewnością tego wszystkiego, bo niby się kochacie a tak często rozchodzicie... a gdzie miejsce na stabilizację?

Ale to tak sobie gdybam tylko.

30.07.2005
11:17
[23]

hopkins [ Wieczny Optymista ]

rothon--> dowartosciowujesz sie piszac ze dwudziestolatek to nastolatek?? =] ja jestem nastolatkiem, a nie jakies wapniaki!!! spory to przeciez normalna rzecz. rozladowuje emocje i pomaga byc dalej razem =]

30.07.2005
11:19
smile
[24]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

dave_iserlohn--> A wiesz czamu zawdzieczam tan sukces? Temu, ze ozenilem sie 1,5 roku temu, w wieku 32 lat. I nie z pierwsza, ktora "kochalem prawdziawa miloscia, a ona mnie tez itede", ale z ta, ktora do mojego nedznego charakteru pasuje jak zadna inna. Bo co nagle, to po diable :-))

30.07.2005
11:20
[25]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

hopkins--> Nigdy. Dla mnie klotnia to nei sluchanie drugiej strony. To podniesiony ton i emocje. Tego nie przypominam sobie. Odmienne zdania sa jak u kazdego, ale zwykle, albo sie doagadujemy, albo kazde robi swoje :-)

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-07-30 11:21:06]

30.07.2005
11:21
[26]

hopkins [ Wieczny Optymista ]

rothon cofam to, ze sie dowartosciowujesz =P. wy sie nigdy nie klocicie?

30.07.2005
11:21
[27]

Saluteer [ Generaďż˝ ]

rothon ---> Twoj posty tez sie trudno czyta niestety... :\

30.07.2005
11:21
smile
[28]

Yo5H [ spammajster ]

prawda hyhy :D

30.07.2005
11:22
[29]

Yo5H [ spammajster ]

ta prawda to do posta rothona z 11:19 ;]

30.07.2005
11:23
[30]

hopkins [ Wieczny Optymista ]

rothon--> chodzilo mi o to: W zwiazku potrzebe sa momenty rozladowania emocji. Klotnia nie zawsze wyglada w ten sposob, ze rzuca sie przeklenstawami na lewo i prawo. Mozna sobie pokrzyczec, powiedziec to co nas gryzlo itp. Pozniej opada napiecie

30.07.2005
11:23
[31]

dave_iserlohn [ hola 6108 ]

rothon - hmm wiesz ja jestem z dziewczyna od 3 lat i wiem ze to ta jedyna. Nigdy nie wyjedzie z Polski bo ma tu plany a ja nie chce tu zostac. Ciekawe kto ustapi bo przeciez ja nie jestem do niej przyzwyczajony ale po prostu ja kocham, akceptuje i skupiam sie na innych rzeczach, nie na milosci bo te juz mam
mam 20 lat....ty jetses troche starszy i pewnie wiecej przeszedles ale w tej kwestii nie powinno sie nikomu doradzac. Uczucia sie nie wybiera a tymbardziej rozkazuje

30.07.2005
11:26
smile
[32]

Trapez [ Petrolhead ]

rothon --> gratuluję, naprawdę, szczerze Ci zazdroszcze. Ale to w każdym związku jest sprawa zupełnie indywidualna. Twoja definicja kłótni znacznie odbiega od mojej więc może jakieś inne słowo zaproponujesz dla takiej sytuacji jaką opisał Vasago. A rzucanie inwektyw pod moim adresem nie najlepiej świadczy o twojej kulturze osobistej. Mimo wszystko dzięki za wyrażenie opini, kłocąc się z tobą przynajmniej troche mi sie humor poprawia :)

Bzyk --> no właśnie też rozgryzam, czy to brak emocji czy ich nadmiar :/ Ale jesteśmy ze sobą rok i w sumie nie traktowaliśmy tego związku jako jednego z wielu, tylko jako ten w którym chcemy być. Wiesz gadanie o rodzinie, dzieciach itp. Mieliśmy dużo przebojów ale były one przeżywane "na wyrost". Nie dlatego że robiliśmy jakieś straszne rzeczy tylko dlatego że nam tak na sobie zależało. A teraz już nie wiem...

30.07.2005
11:26
smile
[33]

eJay [ Gladiator ]

Szczerze wspolczuje. Choc sadzac po opisie byla to milosc drapiezna:) Bedzie ok. Musi byc OK.

30.07.2005
11:30
smile
[34]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

Trapez--> Masz racje, czasem szybciej napisze niz pomysle. Sorry, juz zmieniam. No i powodzenia zycze, choc tak patrzac z boku zalecalbym danie sobie z ta panna spokoj :-)

30.07.2005
11:34
smile
[35]

Trapez [ Petrolhead ]

rothon --> i to jest wlasnie cały urok patrzenia z boku. Ja niestety nie mam tego luksusu, bo siedzę w samym środku tej burzy :) i choćbym powiedział sobie tysiąc razy że nie warto że trzeba zapomnieć itd, to juz zrobić tego sie niestety nie da :( Dlatego się tu uzewnętrzniam, w nadzieji że choć troche lepiej się poczuję i nawet to wychodzi więc dziękuję wszystkim któzy tu piszą.

30.07.2005
11:39
smile
[36]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

Trapez--> Znam ten bol. 20 lat temu "zapoznalem" *smieje sie* pierwsza babe :-)
I za kazdym razem sadzilem, ze to ta jedyna :-) No coz, nie da sie Ci pomoc w rozmowie. Zwyczajnie musi minac troche czasu. Ot, co. Musisz sie czyms zajac. Nie inaczej :-)

30.07.2005
11:41
[37]

kasztaneczuszek [ mały kasztanek ]

Trapez :) poszukaj jakiegos kwadrata albo trójkąta:)

nie no bedzie OK:D a jak nie to i tak nie bedzie tak zle:D

30.07.2005
11:45
[38]

Trapez [ Petrolhead ]

rothon --> wiesz nawet takie glupie gadanie na forum z obcymi ludzmi moze pomoc. Nie duzo ale w mojej sytuacji wszystko sie liczy. A to ze musze sie zając czyms to wiem tylko tak to jakoś jest ze wszytko mi sie kojarzy z pewna osobą i robienie czegokolwiek bez łapania doła nie wchodzi w rachubę :)

eJay --> jest cały czas. Dlatego pisze ze to nie bylo na pol gwizdka. Bylo namietnie, wybuchowo, taka miłość przez duże M. Bedzie ok. Bedzie ok. Bedzie ok...

30.07.2005
11:46
[39]

_Luke_ [ Death Incarnate ]

Doskonale Cie rozumiem Trapez. Ok 2 m-cy temu rzucila mnie kobieta, o ktorej myslalem, ze zostanie moja zona i matka moich dzieci. Bylismy ze soba 5,5 roku (ja mam 26 lat, Ona jest rok mlodsza), wlasnie pojawila sie realna szansa na wlasne mieszkanie i... Ona sie rozmyslila. Przypuszczalnie poczula sie zmeczona, wpadlismy w rutyne i po prostu znudzila sie moja skromna osoba. Juz raz wyciela mi podobny numer, 2 lata temu. Wtedy pare osob mi radzilo, zebym dal sobie z Nia spokoj bo kiedys sytuacja sie powtorzy... i sie powtorzyla. Na poczatku rowniez wydawalo sie, ze potrzebuje czasu dla siebie, odpoczynku od tego naszego zwiazku. Po rozstaniu spotykalismy sie jeszcze przez ok. 3 tygodnie, dopoki nie poznala jakiegos nowego. Z tego co wiem to zwykly burak, co nie zmienia faktu, ze to ktos dla Niej nowy i przez to pewnie bardziej interesujacy.
Moim problemem jest to, ze za bardzo Ja kocham i nawet teraz, potrafilbym Jej wybaczyc i pozwolic na powrot (wbrew zdrowemu rozsadkowi), jednak Ona nie chce wracac. Srednio wiem jak sobie z tym poradzic... Praktycznie mam wszystko czego potrzebuje (zaraz mieszkanie, mam samochod, prace, kochajaca rodzine) - nie mam jednak tego co jest dla mnie najwazniejsze - miliosci... Wiem, ze to banalnie brzmi ale tak wlasnie jest. Ciagle o Niej mysle. Sam jestem juz tym wszystkim zmeczony ale jest to silniejsze ode mnie. Jakos nie moge zrozumiec, jak mogla sie odkochac bedac ze mna i nie pokazujac nic po sobie. Doskonale wie, ze Ja kocham ale i tak - woli zerwac dlugoletni zwiazek i szukac swojego idealu, heh...

30.07.2005
11:48
smile
[40]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

Tiaaaaa, skoro jestesmy w temacie... wchodze sobie do sypialni co by zerkść na regal z plytami cd i co wiedze? Agata zawalila cale lozko (2,5 x 2,5 albo lepiej) szmatami. Bluzeczki, kiecki, biustonosze, co chcecie... I tak to bedzie lezec, az sobie nie odgarne, zeby sie polozyc i jakis mecz obejrzec. W blokowisku jest to powod do awantury, ale tu... jest to jedynie powod do smiechu :-)))

30.07.2005
11:50
[41]

Bzyk [ Offensive ]

rothon napisał:

I za kazdym razem sadzilem, ze to ta jedyna :-) No coz, nie da sie Ci pomoc w rozmowie. Zwyczajnie musi minac troche czasu. Ot, co. Musisz sie czyms zajac. Nie inaczej :-)


jestem prawie pewien, że gdybyś nie miał tyle lat ile masz, nadal uważałbyś że to nie ta jedyna. Natomiast człowiek dochodzi w pewnym momencie do wieku tzw. "mobilizacyjnego" i zaczyna inaczej myslec. Gdyby dawniejsze milosci ktore obecnie nazywa "ulotnymi, nie tymi jedynymi" pojawily sie xx lat pozniej... moze cos by wyszlo. Inne podejscie. A milosci tak naprawde nie ma, jest tylko chcec stabilizacji, kompromisy itp. Tzn. milosc istnieje, ale nie taka "filmowa"... natomiast milosc z przywiazania do danej osoby, rzeczy (np. samochod ;) itp. itd... w sumie to zbyt skomplikowane, nie chce mi sie teraz o tym rozwodzic.

30.07.2005
11:55
smile
[42]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

Masz sporo racji Bzyk. W pewnym wieku czlowiek przestaje eksperymentowac. Jeden konczy eksperymenta, bo mu ojce kazali to zrobic w wieku 21 lat (Bo juz pora sie parowac, inaczej co powiedza Maćkowe? Ze stary kawaler bedzie? :-D ), inny robi to w wieku 32 lat, a jeszcze inny nigdy nie przestaje. Takie zycie :-)

30.07.2005
12:04
[43]

Bzyk [ Offensive ]

rothon >> no , takie zycie, ktore i tak kiedys sie skonczy :)

Ostatnio duzo wlasnie myslalem o tej prawdziwej milosci. Kilka dni temu, w moim miescie na swiatlo dzienne wyszedl rozpad pewnego wrecz idealnego malzenstwa. Nie bede podawal szczegolow, w kazdym razie facet (spolecznik, czlowiek wydawaloby sie wielkiego serca i wielkiej duszy) zdradzal od kilku lat swoja zone. I gdzie tu milosc? Gdzie milosc, gdy ktos wychodzi za kogos i np. po jakims czasie dowiaduje sie, ze jednak ta druga osoba jest nieco oziebla.. fakt, przed slubem powinien byl o tym wiedziec, no ale co to ma do rzeczy.. jesli sie za kogos wychodzilo to nie tylko chyba dlatego, ze mozna z nim sobie pokoziolkowac w lozku ? Sorry za leki OT.

30.07.2005
12:05
smile
[44]

Trapez [ Petrolhead ]

_Luke_ --> okrutne to jest niestety :( to jest ból na który nie ma lekarstwa. Wiem tylko że chcę by znów była przy mnie... :(

Bzyk & rothon --> no właśnie tylko nasz związek miał naprawdę dużo symptomów tego że będzie już tym ostatecznym. Ciągle mam nadzieję, chyba jutro pojde na tace dać :)

30.07.2005
12:10
smile
[45]

LooreNz [ Konsul ]

ja mialem podobną sytuacje... ale byłem na tyle twardy, .że zakonczyłem tą znajomość. Teraz nie narzekam na to chodz zbieralem sie pół roku.

30.07.2005
12:16
[46]

Bzyk [ Offensive ]

Trapez, a nie będziesz pluł sobie w twarz, jak jednak wpłyniesz jakos na ten powrót kobiety do Ciebie i po kilku latach będzie Ci wypominać, że miała watpliwości, chciała sama podjąć decyzje a ty obiecałeś jej że wszystko będzie ok i że jesteście sobie pisani ?

Wiem wiem, napiszesz, że pluć to będziesz sobie w twarz, jak wymiękniesz w tym momencie i nie będziesz o nią walczyć. To kwestia podejscia, charakteru. Ja nie walczę, jak widze, że ktos jest mna znudzony. Ewentualnie zeby uniknac takich dylematow, jeszcze w fazie zwiazku robie wszystko, by bylo inaczej. Jesli zas dojdzie do chociazby tymczasowego rozstania, to daje sobie spokoj - zawsze wchodze z zalozenia, ze milosc powinna byc obopolna (moze to troszke chore..) - jasne, klotnie, sprzecki itp. to ze tak powiem standard, ale jesli laska po kilku konfliktach jasno daje do zrozumienia, ze chce spokoju i ewentualnie za jakis czas podejmie decyzje - niech spada :) Albo kogos poznala i czeka na to, jak sie sytuacja wyklaruje albo najzwyczajniej w swiecie nie odpowiadam jej.

30.07.2005
12:25
smile
[47]

Trapez [ Petrolhead ]

Bzyk --> nie ma co pocieszyłeś mnie :) ale moze powinienem sie zdolowac do oporu zeby juz bardziej sie nie dalo, wtedy moze byc tylko lepiej :/ Tez wychodze z zalozenia ze jesli w zwiazku nie ma obopolnej miłości to nie ma sensu tego ciągnąć, nawet jej to mowilem, ze jesli mnie nie bedzie juz kochac to niech ze mna zerwie. Tylko że ona się "waha" własnie, dając mi nadzieję ze to tylko tymczasowy "wybryk" a nie koniec. To chyba jest najgorsze, to miotanie się między nadzieją a rozpaczą.

30.07.2005
12:34
[48]

Bzyk [ Offensive ]

sorry za reklamę, ale wlasnie kilka dni temu bedac w podobnej sytuacji napisalem to (link niżej)..

a apropo czekanie: jasne, czekaj, ale tydzien, dwa, a nie miesiac albo i dluzej.... w sumie musisz dokladnie pogadac za kilka dni, a nie czekac na jej ewentualnie zlitowanie sie nad Toba. Lepiej uslyszec smutna prawde i moc na nowo ukladac sobie zycie, niz tkwic na dni butelki i nie zauwazac innych pieknych kobiet obok...

30.07.2005
12:38
smile
[49]

Trapez [ Petrolhead ]

Bzyk --> racja, racja, właśnie o tyle dobrze ze ona mowi ze w tygodniu sie spotakamy, wiec to nie bedzie az takie dlugalasne (chociaz dla mnie to wieczność). No i wiadomo: wóz albo przewóz :)
Dzieki :)

30.07.2005
12:49
[50]

Bzyk [ Offensive ]

Trapez >> a to luzik, moze ona ma tylko chwilowy kryzys... moze ktos jej zle doradza (?) ? Kontroluj sytuacje i udawaj podczas rozmowy twardego - tylko nie becz ;)

30.07.2005
14:14
smile
[51]

Trapez [ Petrolhead ]

Bzyk --> na to licze, ze to tylko chwilowe. A z byciem twardym moze byc ciezko :) Teraz jestem "mientki" do bólu.

30.07.2005
20:24
[52]

Bzyk [ Offensive ]

Trapez >> daj znac niebawem jak poszlo :) Trzymam kciuki, zeby jednak sie udalo!!!

30.07.2005
20:31
smile
[53]

Mazio [ Mr.Offtopic ]

a pozniej co? "rodzina slowem silna"?
lepiej teraz niz po 11 latach malzenstwa :P

30.07.2005
20:33
[54]

.:[upiordliwy]:. [ Ball tongue ]

Trapez -> jeśli Ci bardzo na niej zależy to WALCZ. Może nie jstem jakimś tam specjalistą ale ogólnie jest taka reguła że o to na czym Ci zaeży się walczy.

30.07.2005
21:01
smile
[55]

Belert [ Generaďż˝ ]

Eeeee Trapez niestety to juz koniec nie łam się , możesz ewentualnie ty się nie odzywać , powiedz jej że przemyslaleś wszystko i nie wiesz czy ją kochasz , że się zastanawiasz, i tez potrzebujesz czasu.To pozornie niekonsekwentne ale ona i tak tego nie zauwazy bo one nie myslą logicznie .Na większość panienek to działa.Generalnie im bardziej będziesz jęczał to Cie szybciej kopnie :)

30.07.2005
21:30
smile
[56]

Trapez [ Petrolhead ]

Belert --> heh dzięki. Wiem że opcja przeczekac jest najlepsza, tylko niestety najtrudniejsza :| No nic deprim juz kupilem i wsuwam sobie troche pomaga ale nie za bardzo :/

30.07.2005
21:31
smile
[57]

Trapez [ Petrolhead ]

Bzyk --> dzięki za słowa otuchy, dam znać jeśli to przeżyję :))

01.08.2005
14:25
smile
[58]

Trapez [ Petrolhead ]

Na 17 mam spotkanie być albo nie być :) Mam głębokie przeświadczenie że jednak będzie dobrze. Trzymajcie kciuki! :)

01.08.2005
14:45
[59]

Mistrz Giętej Riposty [ Zrób koledze naleśnika ]

Moim zdaniem po takich deklaracjach to juz jest nie do uratowania, wiec nie ma co przedluzac agonii. Nalezy za to szybkim zdecydowanym cieciem odciac sie od przeszlosci i znalezc sobie szybko w zyciu nowe cele, jakim moze byc na przykład zagranie w hokejowej reprezentacji Polski.

Ja teraz tez mam zreszta podobna sytuacje, moja wrocila z wyjazdu, i czuje ze cos jest nie tak, pewnie poznala tam kogos, i wlasnie sie zastanawiam czy nie wykonac takiego ciecia, bo klamstwem i przedluzanym nieszczerym zwiazkiem brzydze sie.

01.08.2005
19:10
[60]

Bzyk [ Offensive ]

Trapez: oby się udało.. moze troche przekoloryzowałeś... a tak naprawde laska miala trudny dzien, cos tam powiedziala a wszystko jest ok ;)

Mistrz: wiesz co, mam prawie to samo, co u Ciebie....

03.08.2005
08:35
smile
[61]

Trapez [ Petrolhead ]

Dobra teraz jest tak: spotkaliśmy sie w poniedzialek, nie dala mi sie dotknac i powiedziala ze jak chce to moge sie umawiac z innymi panienkami. No i zaczeliśmy gadać jak kumple i zacząłem jej opowiadać o wsyzstkich panienkach jakie mi wpadły w oko kiedy z nią byłem i o tym że teraz chyba sobie kogoś znajde, bo to najlepsze rozwiazanie i że ide na balety dziś (środa). Umówiliśmy się że damy sobie czas na ostateczną odpowiedź do piątku. Na dziś rano dostaje smsa (ona wysłale wczoraj ale ja wyłączam komórke na noc) że ona chce być ze mną jeśli jej wybacze i że to zależy ode mnie tylko itd. Heh i co ciekawe nawet mnie jakoś nie ulżyło. Dalej mam doła i nie wiem co o tym myśleć. Spotkam się dziś pewnie z nią i spróbujemy to jakoś poskładać, bo wiadomo że co nas nie zabije to nas wzmocni :) Jestem sceptyczny ale to tez przez zmęczenie fizyczne i psychiczne. Dzięki wszystkim któzy tu się wpisali bądź też pofatygowali się żeby to przeczytac.

Pozdrawiam
Trapez

03.08.2005
10:23
smile
[62]

eJay [ Gladiator ]

Wjechales jej na psyche:)

03.08.2005
10:38
[63]

kns3k [ Pretorianin ]

Chyba raczej traciles jej psychike gadka o innych panienkach, pewnie poczula zazdrosc, wydalo jej sie ze nie jest atrakcyjna czy jakies tam inne bajki. Po tak dlugim czasie przyzwyczaila sie do mysli, ze tylko ona ci sie podoba. A tu taki zonk:) Zycze Ci jak najlepiej, ale czy to jednak nie agonia i ostatnie podrygi dawnego uczucia?? Powodzenia....

03.08.2005
11:13
[64]

Guderianka [ Konsul ]

jestem takiego samego zdania jak MGR- nie ma sensu przedłużać agonii. to co będzie teraz miedzy wami można nazwać gra-ty nagadałe jej o innych laskach, on apoczuła zazdrość , chce wybaczenia, ty nie wiesz co robić . teraz bedziecie kroki odpowiednie do gry którą narzuca druga strona anie do tego co czujecie. kobiet jest wiele.;)

03.08.2005
11:19
smile
[65]

legrooch [ Legend ]

Mazio dobrze prawi! :D

Ja z własnego doświadczenia (4,5 roku, zaręczyny, plany przyszłości) nauczyłem się jednego - dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Będzie ona może spokojniejsza, ale i tak porwie pewnego razu i spróbuje lepiej utopić.

Mimo że związek wygląda bardzo dobrze, może jednak wyglądać lepiej. Dotarło to do mnie przez ostatnie pół roku.

Porównując byłą dziewczynę do obecnej, to była przegrywa 8:0 :)

I nie myśl, że to jest to. Jestem w twoim wieku. Miałem również dziewczynę w wieku twojej. (myślałem, że to może ktoś prowokuje :> ) Za krótko żyjemy, żeby powiedzieć, że to ta. Za dwa/trzy lata będziemy lepiej rozróżniać nasz stan związku (kłaniam się ku rothonowi - dobrze określił "miłość").

Nie daj się. Nie przejmuj się. Życie musi iść do przodu. Mała szansa jest, że to jest ta jedyna. Słowo.

03.08.2005
11:30
[66]

Bzyk [ Offensive ]

Trapez >> przykro mi to pisac, ale bym ją olał. Chyba że by potem łaziła za mną dłużej niż powiedzmy miesiąc.... musiałaby pokazać, że naprawdę zależy jej na mnie. Bo teraz to to wygląda na chwilową zazdrość a przy okazji z kimś tam jej pewnie nie wyszło do końca i woli jeszcze trzymać się Ciebie, bo nie chce być sama.

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.