GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

ilu paskowe dresy preferujesz? :-)

07.04.2002
13:08
smile
[1]

~Łupieżca~Umysłów~ [ sp. z o.o. ]

ilu paskowe dresy preferujesz? :-)

Jak w temacie :-)

07.04.2002
13:09
[2]

Moniash [ Generał ]

?????? jezeli zrozumiałam to polecam 3 paskowe dresy:))))

07.04.2002
13:12
[3]

Zdzisiek [ Generał ]

ja 7-dmio bo to sczesliwa liczba :))))))

07.04.2002
13:14
smile
[4]

Madril [ I Want To Believe ]

LOL \\ \\ \\ \\ \\ \\ /\ |\ | |\ /\ < /-\ |/ | |//-\ > LOL

07.04.2002
13:14
smile
[5]

tygrysek [ behemot ]

ja preferuję paski na całym Ciele :-) ~Łupieżca~Umysłów~ --> wracasz do korzeni czy może się nudzisz czekając tak jak na na niedzielny obiad ??? ;-) AvE

07.04.2002
13:15
smile
[6]

Morbus [ - TRAKER - ]

jak mniej niz 24 to nie nosze ehhh w wiezienu to maja fajne ale ile jest tam paskow ? ;)

07.04.2002
13:15
[7]

NicK [ Smokus Multikillus ]

ja też preferuję 3 paskowe, ale jak w hipermarkecie kupowałem to w promocji 4-ty pasek za darmo dostałem :)))))) ;PP

07.04.2002
13:15
smile
[8]

~Łupieżca~Umysłów~ [ sp. z o.o. ]

W naszym mieście jest wesoło Tłum złodziei naokoł I wieśniaków cała masa -DYSKOMUŁÓW jest to rasa Smród za nimi wciąż się niesie No bo każdy chodzi w DRESIE ...

07.04.2002
13:16
smile
[9]

Madril [ I Want To Believe ]

beee :( nie wyszlo, a tak sie staralem ;>

07.04.2002
13:17
smile
[10]

~Łupieżca~Umysłów~ [ sp. z o.o. ]

tygrysek ----> Nudzi mi się jak cholera :-)

07.04.2002
13:19
[11]

Prezes_Krzychu [ PREZES ]

...dres to dres...czy ma 3 czy ma 8...

07.04.2002
13:21
smile
[12]

~Łupieżca~Umysłów~ [ sp. z o.o. ]

dresiarz - łysy, małpoludopodobny osobnik wyróżniający się w tłumie bardzo brzydkim, wręcz odrażającym wyglądem i mimo swojego nieszczęścia nawet nie próbuje ukryć odrzucającego brzydactwa, wręcz przeciwnie, goli swoją łysą główkę, a niekiedy nawet poleruje, by być bardziej widocznym, zwłaszcza w nocy; nigdy nie uderzy innego dresiarza, chyba że jest on bardziej łysy i brzydki od niego, takie przypadki obserwuje się w szczególności na meczach piłkarskich. U dresiarza nie zaobserwowano nawet minimalnych objawów myślenia, ale udało się ustalić naukowcom, iż rozpoznają się oni po zapachu narządów rozrodczych, jednak gdy i ta metoda zawodzi, dresiarz powoli liże genitalia drugiego dresiarza w celu stwierdzenia ostaniej kąpieli, dokładniej mówiąc jego wieku, gdyż dresiarz od urodzenia się nie mył!!!. Klasyfikacja dresiarzy: dresiarze, podobnie jak wojsko, mają swoją hierarchię ważności. W ich przypadku jej wyznacznikiem jest ilość pasków na spodniach. Im pasków więcej, tym osobnik wyżej w hierarchii. Dresiarz, w nagrodę za wzorowe wypełnianie swych obowiązków, może awansować, ale równie dobrze może spaść ze swej pozycji. Celem każdego dresiarza jest osiągnięcie stopnia Arcydresa - króla wszystkich dresiarzy. Oto jak przedstawia się ich hierarchia: NIE KLASYFIKOWANY : Znaki szczególne: dres bez pasków. Występowanie: wszędzie. Zajęcia: zbieranie doświadczenia na stopień Zwykłego chodnikowego. ZWYKŁY CHODNIKOWY : Znaki szczególne: dres z 1 paskiem. Występowanie: jak sama nazwa wskazuje, głównie chodniki. Zajęcia: szwędanie się tam i z powrotem po chodnikach, przeważnie z czapką z daszkiem założoną na odwrót (zaraz będzie wracał), opluwanie wszystkiego dookoła, szukanie grzybów na asfalcie, odstraszanie przechodniów swym wyglądem, zaczepianie innych. STARSZY CHODNIKOWY : Znaki szczególne: dres z 2 paskami Występowanie: chodniki, czasem ulice. Zajęcia: Te same co w przypadku stopnia Zwykłego chodnikowego, prócz tego zaczepianie przedstawicieli tegoż gatunku (próby odrywania pasków i nielegalnego podniesienia się w hierarchi) POD-RONDZIARZ ZWYCZAJNY : Znaki szczególne: dres z 3 paskami Występowanie: przejścia pod rondami oraz wszystkie inne przejścia podziemne Zajęcia: głównym zajęciem przedstawicieli tego gatunku jest stanie w jednym określonym miejscu i zaczepianie przechodniów na odległość: „te, poć no tu”, a gdy już uda się im kogoś zwabić, to: „te, pjenć złoty abo wfierdol”. Zazwyczaj jednak próby te kończą się fiaskiem ze względu na niemożność ruchu dresiarza z miejsca (przyrośnięcie brudem do ściany). UPIERDLIWIEC WĘDROWNY : Znaki szczególne: dres z 4 paskami, poobijana twarz Występowanie: przejściowe (możliwość przemieszczania się w różne miejsca). Zajęcia: Szwędanie się po osiedlach, zaczepianie przechodniów. Najlepszym sposobem na uniknięcie nieprzyjemności spotkania się z tym dresiarzem jest jak najszybsze kierowanie się w jegp stronę. Gdy ten zauważy zbliżającego się osobnika, nie będzie wiedział co zrobić (niemożność powiedzenia „te, poć no tu”) natychmiast odejdzie z niesmakiem. KOMUNIKACYJNY : Znaki szczególne: dres z 5 paskami Występowanie: przystanki autobusowe i tramwajowe Zajęcia: przesiadywanie bez celu na przystankach pod pozorem czekania na autobus lub tramwaj, czasem wsiadanie do lepszego nadjeżdżającego. Gatunek ten został postawiony w hierarchii tak wysoko ze względu na umiejętność posługiwania się środkami lokomocji. Co sprytniejsi są w stanie nawet zapamiętać przystanek, na którym wsiedli. ARCYDRES : Znaki szczególne: dres z 6 paskami Występowanie: wszędzie Zajęcia: Jak na króli wszystkich dresiarzy przystało, dowodzenie wszystkimi z mniejszą liczbą pasków. Szpanowanie oraz polerowanie swoich pasków w miejscach publicznych. Oprócz tego oczywiście bicie innych. Ze względu na wysokie IQ (około 75) czasami potrafią nawet wymyślić powód dla którego kogoś biją. Arcydres jest również upoważniony do seksualnego wykorzystywania niższych gatunków w hierarchii i kopulowania z nimi gdzie tylko popadnie.

07.04.2002
13:24
smile
[13]

~Łupieżca~Umysłów~ [ sp. z o.o. ]

Prezes_Krzychu---> I to właśnie jest dresiarz :-))))))

07.04.2002
13:28
smile
[14]

Prezes_Krzychu [ PREZES ]

...wielkie dzieki uswiadmoiles mnie...nigdy nie zaloze dresow...

07.04.2002
13:31
smile
[15]

paladin [ Konsul ]

mi wszystko obojętne

07.04.2002
13:38
smile
[16]

hyba [ Pretorianin ]

z tej klasyfikacji wyszło mi że jestem nieklasyfikowana lajf is brutal

07.04.2002
13:39
smile
[17]

~Łupieżca~Umysłów~ [ sp. z o.o. ]

hyba ----> Jesteś drechem :-) Buahahahaha od kiedy ??? :-)

07.04.2002
13:40
smile
[18]

paladin [ Konsul ]

tzn. chciałem powiedzieć, że dresy nosze tylko w domciu

07.04.2002
13:45
smile
[19]

hyba [ Pretorianin ]

~Łupieżca~Umysłów~ -----------> jeszcze nie wiesz o mnie wszystkiego

07.04.2002
13:46
[20]

Fudoshin [ Generał ]

ja preferuje 0, lub 1 pasek

07.04.2002
13:46
smile
[21]

Grul [ Konsul ]

To ja zakładam dres wierczorowy i ide z kumplami w bejsbola pograć ;-)

07.04.2002
13:48
smile
[22]

Pijus [ Legend ]

A ja preferuje " łyżwę ":)))) Grul - pamietasz,ze dzisiaj gramy o 15.15 ???

07.04.2002
13:50
smile
[23]

Grul [ Konsul ]

Pijus-- jasne że tak, juz pakuje manatki :))) Czuje ze dzis moja druzyna wygra :)))

07.04.2002
13:52
smile
[24]

Grul [ Konsul ]

Dla niezorientowanych mowie, że nie bedziemy grac w bejsbola( zeby sobie nie kojarzyli:)))

07.04.2002
14:21
[25]

yosiaczek [ Generał ]

najlepsze są dresy z czterema paskami i z guzikami wzdłóż nogawek ;)

07.04.2002
14:37
[26]

KfiT [ Chorąży ]

yosiaczek ---> i rozporkiem :)

07.04.2002
17:08
smile
[27]

Robert Ciulo CD-ROM [ Legionista ]

Dzień z życia dresiarza Głosy N - narrator G - Gładki W - Wiechu M - Mariola O - ochroniarz N: - Sobota, jak co tydzień, była dla Gładkiego dniem wolnym od wszelkich zmartwień i rozmyślań. Około 12:00 był jeszcze w stanie głębokiego snu, delektując się wizją nowych, wspaniałych dresów w kolorze purpury, przepasanych olbrzymimi zamkami błyskawicznymi. Obudził się, usiadł na łóżku i zmienił dresy nocne na świeżutkie dresiki z napisem "Najki", których używał do wypadów na miasto. Zabrał też dresy na wieczór - zwane dyskotekowymi, bo głupio byłoby przecież chodzić cały dzień w tych samych; dodatkowo, miały one najwięcej znaczków "Adidas", "Najki" i "Vans", co świadczyło o statusie posiadacza, a bajeranckie odblaskowe gadżety dawały Gładkiemu zwiększoną widoczność na dyskotekach. Założył więc dresiki, zapiał guziki wzdłuż szwa, dokleił jeden pasek, który często się odlepiał, "kurna tej!" - pomyślał - i udał się do toalety na codzienną kontrolę długości włosów. Tam chwycił suwmiarkę i zaczął mierzyć... koło ucha 1.2 mm, z tyłu 1.4 mm, na czubku głowy 1.1 mm, a z przodu... 2.5!!! G: - To niedopuszczalne tej! N: - ...wrzasnął. Otworzył niewielką szafkę wiszącą na ścianie i wyciągnął z niej elektryczne nożyce do strzyżenia owiec. Po chwili w mieszkaniu rozległ się cichy, acz przejmujący dźwięk pracującego oręża. Po ponownym mierzeniu wszystko było już w porządku. Jego głowa świeciła idealną fryzurą, a wysepka na środku jak zwykle przyprawiała panienki o szybsze bicie serca. Dochodziła godzina 13:00, a to znak, że należy udać się na siłownię. W drodze do tego przybytku intelektualnych rozkoszy Gładki kupił sobie dwie skrzynki Pepsi, będące jego standardowym śniadaniem oraz nowe baterie do walkmana. Stare w przypływie werwy twórczej potraktował zeszłego wieczoru baseballem (podobnie jak i jakiegoś gościa stojącego za rogiem, ale to było mniej ważne). Założył słuchawki na uszy i wówczas uderzył go nieprzerwany ciąg błogich nutek. Z 200-watowych słuchawek wielkości arbuzów płynęły słowa refrenu jego ulubionej piosenki: Wszedłszy do siłowni, Gładki udał się od razu do szatni. Tam zdjął swoje wyjściowe dresy i założył dresy treningowe z wielkimi napisami z tyłu oraz z szerokimi nogawkami i rękawami (aby mięśnie miały gdzie się rozwijać). Po chwili był już na sali. Rozejrzał się dookoła i zauważył kogoś znajomego... W: - You Gładki! G: - Graba Wiechu tej! N: - ...odpowiedział, przyglądając się swojemu kumplowi. Gładki zawsze podziwiał Wiecha. Był on właścicielem najbardziej cynkoskich butów w całym mieście (podobno wartych tyle co dwa maluchy), a także wypasiastych spodni, których krok modnie ciągnął się po ziemi. Wiechu był potężnym facetem, mierzącym prawie dwa metry, posiadaczem półmetrowych bicepsów oraz glacy tak wygolonej, że na lekcji fizyki służyła jako przykład zwierciadła wypukłego. Ponieważ standardowe przyrządy treningowe niewiele mogły mu pomóc, Wiechu zawsze przynosił ze sobą dwie pompowane 300 kilogramowe sztangi. G: - Niezłe adiki... W: - No, wczoraj se kupiłem za czternaście baniek, spas, co nie? G: - Cholipa, żeś przywalił tej... ja mam swoje już tydzień, więc muszę se kupić nowe, bo te już wszyscy widzieli. W: - Ty no Gładki tej, skroiliśmy wczoraj kilka kartonów adików. Wciągasz? G: - No nie wiem stary tej, masz coś za dziewiątkę? W: - Tej no stary, za dziewiątkę to ja bym się wstydził po chacie chodzić... w takich złomach to se możesz ponurkować... N: - Zdegustowany Gładki odszedł w stronę swojego ulubionego przyrządu ćwiczebnego. Położył się na ławeczce, wrzucił na klatę jakieś 30 kilo i zaczął odliczać: G: - Jeden, dwa, cztery, pięć, siedem... N: - ...przerwał mu gromki śmiech Wiecha. W: - Ale ty jesteś frajer!!! Nie umiesz nawet liczyć... zażyłeś trzy!!! G: - Co??? W: - Pomiędzy pięć a siedem jest trzy, cycku jeden! N: - ...odrzekł z pewnością siebie Wiechu. G: - Jesteś pewny??? W: - Oczywiście, kiblowałem z matmy tylko 3 razy i to dopiero w czwartej klasie!!! G: - No to pewnie masz rację. Słuchaj Wiechu, masz może jeszcze trochę mety??? W: - Meta!!! To gówno nic nie daje. Od jakiegoś roku walę testosteron, do ma dopiero pałer, tej. G: - A jak tam interes, prochy, auta? Przywaliłbym jakąś elkę, bo wpieprzyliśmy wczoraj kilku plackom i jest kasa. W: - Może radyjko, elegancki Soniacz, zakosiłem staremu z bryki... (wyciszenie) N: - Po skończonym treningu Gładki postanowił odwiedzić swoją towarzyszkę życia. Wyłączywszy piętnaście auto-alarmów blokujących dostęp do jego nieco już rozkładającego się dwuletniej bejcy, wsiadł do środka i odpalił gablotę. Przełożył kasetę z walkmana do samochodowego radio-odtwarzacza i zaczął ponownie delektować się kunsztem muzycznym kapeli "Dancing Mix volume 500". Swoją drogą - pomyślał - warto było wydać te 500 baniek na 35 głośników wewnątrz samochodu; to co że siedzenia z tyłu były całe zastawione, ale za to jak zapuszczę muzę to aż towary podskakują... Na miejsce dotarł po 20 minutach. To o 10 więcej niż zwykle, ale w międzyczasie miał małą sprzeczkę z 60-letnim taksówkarzem. Kopnął go dwukrotnie i musiał wrócić do domu aby umyć buty. Zamiast jechać do domu Mariolki, Gładki skierował swoje kroki oczywiście prosto do solarium, gdzie można ją było zastać o każdej porze dnia i nocy. Jako że laski nie było w poczekalni, postanowił na nią zaczekać. Z tą myślą udał się w kierunku stojącej nieopodal czarnej sofy. Już miał na niej usiąść, gdy poczuł pod sobą dziwnie nienaturalne kształty i usłyszał ciche jęknięcie. Obrócił się gwałtownie i zobaczył leżącą na sofie Mariolę; była tak opalona, że nie odróżnił jej od sofy!!! Mariola wstała, otrzepała się, a na jej smukłe ramiona opadły włosy tak utlenione, że mogłaby nimi oddychać pod wodą. Niebiesko-purpurowy makijaż podkreślał dzikość drzemiącą w jej oczach, a magiczne 44 kolczyki rozmieszczone na całym ciele świadczyły bezapelacyjnie o poezji ukrywającej się w jej sercu. Gładki odpalił od jej ramienia papierosa i rozpoczęła się rozmowa. M: - Cześć Gładki... N: - ...rzuciła słodko. G: - No cześć! N: - ...odparł. G: - Idziemy dzisiaj z wiarą na balety. Wpadnij, będzie niezła jazda. Przyjdzie Wiechu z hydrantem, Jano i jego kumple ze sprężynowcami... co ty na to? M: - OK. Spotkamy się na miejscu... tylko Gładki, powiedz jeszcze że mnie kochasz. G: - No jasne że Cię kocham tej! N: - Tu, nie wiedząc czym poprzeć tę szczerą argumentację, dodał: G: - ...bejbe. Przecież jestem twoim szczonem aż od ostatnich baletów, nie? M: - Nie byłeś wczoraj u tej farbowanej ździry, Gładki, prawda, powiedz? G: - No byłem, ale tylko pożyczyć musztardę... przecież Cię nie walę po rogach, nie? ...bejbe. M: - Ale Gładki, jak możesz mi to robić... ty mnie naprawdę nie kochasz... błeee... G: - Cicho być! N: - ...warknął Gładki i, równie szarmancko jak Romeo, Leonardo diCarpio i Robert Redford razem wzięci chwycił ją w pół, i, nie wypluwając fajki, gorąco pocałował. Dalej kłótnie już się skończyły; nikt jak Gładki nie umie tak postępować z towarami. Razem z Mariolką rozmawiali jeszcze jakieś 40 minut - na bardzo różne tematy: o butach z zapalniczkami, o cynkoskiej nowej katanie Ciemnego i o wielu innych, równie pasjonujących rzeczach... Nadchodził wieczór. Gładki czuł narastające w nim podniecenie spowodowane dzisiejszym wyjściem na dyskę. Przygotowania rozpoczął już koło 18:00. Wyczyścił baseball i wbił w niego kilkanaście gwoździ. Naładował swoją nową komórkę i ustawił ją tak, aby dzwoniła bez powodu co 4 minuty. Sprawdził czy diody umieszczone w jego odświętnych, oryginalnych ADADISACH świecą jeszcze i upewniwszy się że tak jest zaczął się ubierać. Na wymiętoloną i przydługawą koszulę włożył swój ulubiony dres w kolorze śniegu, który w świetle ultrafioletowym mienił się wspaniałymi odblaskami. Do pasa przypiął komórkę, a ponieważ było już zimno, nałożył na to wszystko foliową kurtkę za którą schował baseballa. Całości dopełniła czapeczka z dwumetrowym daszkiem, obitym nierdzewną blachą z napisem "N.Y. Raps". Splunął w kąt pokoju i wybiegł na ulicę, po drodze potykając się cztery razy o rowerowy łańcuch, wiszący z tyłu spodni. Wsiadł do bejcy i ruszył z piskiem opon. Klub "Zsiadłe mleko" cieszył się niemalejącym powodzeniem wśród tutejszej młodzieży od wielu lat. Zawdzięczał to przede wszystkim codziennym imprezom, serwowanej tu muzyce oraz niezaprzeczalnej i unikatowej atmosferze. Gładki zaparkował niedaleko, aby wracając na haju mógł trafić do swojej gabloty. Wiechu i szczony czekali już na niego przed wejściem. G: - Po ile wjazd? O: - Po dychę. W: - To my od Czarnego. O: - Dobra, właźcie. (po chwili) G: - Kto to jest Czarny? W: - Myślałem że ty go znasz!? O: - Hej, wy, wracajcie! Co tam macie? W: - My? Nic... (słychać uderzenie) Szybko Wiechu za pomocą ważącego 150 kilo hydrantu wytłumaczył nachalnemu bramkarzowi, że wnoszony przez niego ekwipunek nie służy do walki, ale jest pamiątką po pierwszej komunii, która stała się dla niego nieodzownym elementem egzystencji. Gładki dodał do tego wywodu słowo "dziękuję", uderzając z baseballa w kolano wykidajły. Na sali panowała kompletna ekstaza. Z olbrzymich kolumn wydobywała się muzyka i bombardowała zgromadzonych wewnątrz ludzi potworną falą basów i anielskim brzmieniem sopranów. G: - Te zobacz jakie lachy, tańczą z jakimiś dupkami, trzeba im będzie wpieprzyć... (uderzenie) W: - Ej gostek, tańczysz za blisko tej laski, spieprzaj bo dostaniesz w mordę! (uderzenie) G: - Co jest - coś ci jeszcze nie pasuje, nie gap się głupio tej synu! (uderzenie) N: - Gładki zobaczył w oddali Mariolę tańczącą z jakimś fagasem... Podszedł bliżej i krzyknął coś do faceta. Ten odwrócił się i wtem Gładki pociągnął mu z basi. Na sali zawrzało... W ruch poszły krzesła i stoliki, które znajdowały się na balkonach. Z odsieczą nadciągnął Wiechu; wymahując hydrantem, wypłacał klientom raz po raz plaskacze (ciosy). Mariola, zaprawiona w tego typu imprezach, po cichutku wymknęła się z dyski. Jej szczon, zobaczywszy że osiągnął strategiczną przewagę, też powoli zaczął się wycofywać. Razem z Wiechem wyszli tuż przed przyjazdem Smerfomobilu z bandą dziarskich niebieskich ludków z pałkami przy boku i gwiazdą szeryfa na klacie. W bryce czekała na nich Mariola. M: - To była wspaniała impreza... N: - ...rzekła. G: - Tak... N: - ...odparł Gładki... G: - Życie jest piękne...

07.04.2002
17:47
smile
[28]

hyba [ Pretorianin ]

Dresiarze zalewaja ziemie Dresiarze to istoty zyjace na ziemi i swoim wygladem zblizone do naczelnych.DRESOLOGIA-czyli nauka o dresiarzach(zwanych rowniez:plastki,plastiki,lodziarze,pajace lub klałni).Żyją wśród nas,spotkać ich możemy w mieście,szkole,w kinie,na podwórku,u siąsiada czasem nawet we wlasnej rodzinie.Pojawiły się niedawno prawdopodobnie przywędrowały do nasz Zachodu.Dresolodzy nie ustalili jescze pochodzenia plastików,istniejehipoteza,ze należy ich szukać w popie lat 70-tych.Przez ostatnie latażyją oni w istnej symbiozie z ludźmi Europy Wschodzniej i Środkowej. 1.Występowanie Dresy występują obecnie na całym obszarze Polski i pozostałej części Środkowej Europy. Ich cała "kultura" przyszła do nas z Zachodu i zmierza dalej na Wschód do Rosji i innych zacofanych krajów trzeciego świata w Europie. W Niemczech i innych krajach Unii Europejskiej ich liczba stale się zmniejsza,ponieważ są ostro tępieni. 2.Wierzenia W kręgu lodziarzy występuje politeizm. Mają oni trzy najważniejsze Bóstwa: Adidas-pan dresów Nike-pani koszulek i czapek Reebok-pan firmowych butów Noszenie ubrań podrobionych na wzór tych trzech Bóstw uznawane jest za największą zniewagę religijną. Plastki mają także swoje przykazania, jest ich 13 1.Noszenie dresu wartego mniej niz 300 zł. jest zakazane. 2.Każdy dres musi mieć wielki znak jednego z Bóstw. 3.Przynajmniej raz w tygodniu nawiedzić solarium, a przed Każdym rytualnym solarium golic nogi. 4.Nie pożyczać żelu. 5.Na każdy dzień przypada jeden dezodorant. 6.Musisz posiadac komorki i chwalic sie nimi wszędzie gdzie jesteś. 7.Kremu i zelu nigdy nie za wiele. 8.Kradnij wszystko oprocz dresow twoich bliznich 9.Cudzołoz. 10.Nie pracuj. 11.Nie pożądaj dresu bliźniego swego. 12.Musisz miec przynajmniej jednego kaszlaka(fiat126p zwany potocznie maluchem). 13.Im dres bardziej jaskrawy i im wiecej paskow na dresie tym lepiej. 3.Wygląd Plastiki tak jak inni naczelni(np.ludzie)mają głowę,tułów,nogi i ręce. Wyróżniamy przy tym dwa gatunki lodziarzy: UZBROJONY-posiada on na głowie ostro zakończone włoso-żele. NIEUZBROJONY-występuje w postaci łysej. Czesto wystepujacym elementem na twarzy drecha sa szramy, ktore dodaja ozdoby. Twarz ich jest czarna od rytuału zwanego solarium oraz świecąca od magicznej substankcji zwanej kremem (powstrzymuje efekty starzenia,gdyż nie dopuszcza do organizmu plastika tlenu).Jedynym ubraniem plastika jest oczywiście,jak sama nazwa wskazuje, nic innego tylko: DRES.Występują one we wszystkich kolorach tęczy! Najpopularniejsze są żarówiaste, białe oraz różowe. Strój dresa nie jest kompletny,jeśli ma nogach nie znajdują się firmowe buty.Mniej ważnym elementem plstik-wdzianka jest czapeczka z daszkiem. Łatwo rozpoznac dresiarza rowniez po specyficznym chodzie. Polega on na nadmiernym wymachiwaniu rekami i nogami, czyli nadmiernym kozaczeniu sie. Wygalda to bardzo zalosnie, ale posmiac sie mozna. 4.Muzyka Lodziarze słuchają śmiesznej,prostej,monotonnej,ograniczonej muzyki zwanej DISCO-POLO. Teksty jej nie mają najmniejszego sensu,są tworzone w taki sposób,aby słuchający plastik mógł je zrozumieć. Muzyka też nie sięga tutaj wyżyn,gdyż umiejętności pseudomuzyków disco-polo wołają o pomste do nieba i piekła zarazem. Specyficzne głosy, od których chce się rzygać, plastik uzyskuje po wcześniejszym zabiegu kastracji. Takie coś jak RAP jest jednym z odłamów DISCO-POLO. Ta najniższa forma muzyki jaką słyszały ludzkie uszy ma wspaniałe,jak mówią rapmeni,poważne i osobiste teksty. Składaja się one z kilku zaledwie "słów": YO,AHA,MOTHERFUCKER,WHAT'S UP,YEAH,MAN,FUCK YOU, FUCK ME, FUCK MY MOTHER!!!. Ten niezwykle różnorodny dobór "słów" powoduje,że słuchający jej plastik potrafi w ciągu nawet tygodnia opanować tekst.Inny odłam to TECHNO, ale przerobione tak aby drechy to zrozumialy np. house. Jak to mówią lodziarze muzyka XXI wieku. Niestety w tej muzyce nie ma żadnego tekstu. Wspaniała idea tego czegoś opiera się na dwóch, no góra trzech innych uderzeniach basowych(normalny człowiek łapie wtedy doła giganta),zabawa przy niej jest sztywna,chora i wogóle zjebana. Natura jednak nie obdarzyła plastika w coś,co się nazywa gust,także bawi on się wyśmienicie macając rękoma powietrze,robiąc krok do przodu,do tyłu,a mniej głupsi potrafią nawet w bok. 5.Rozum Plastiki nie myslą.Ich iloraz inteligencji pozwala jedynie na wykonywanie najprostszych czynności fizjologicznych.Mózg ich posiada zredukowaną o połowę liczbę szarych komórek.Zmniejszanie się ich spowodowane jest częstym solarium, wtedy to szare komórki są wypalane przez lampy. Psycholodzy opublikowali niedawno zawody,jakie mogą wykonywać lodziarze.Są to m.in.:fryzjer,łopatolog,sprzedawca butów,katecheta,zasiewacz choinek,segregator śmieci,sprzedawca krasnali,kiblarz. Lodziaze czesto potrafia mowic, ale ich zasob slow jest bardzo maly i ogranicza sie zazwyczaj do prawie samych przeklenstw lub slow zaczerpnietych z "piosenek" rapowych. 6.Choroby Dresy cierpią na wiele chorób,które atakują tylko przedstawicieli ich gatunku. Są to z reguły dolegliwości psychiczne,lecz także choroby mózgu,skóry itp. Należą do nich:homoseksualizm,wodogłowie,dresofobia,wyłysienie,porażenie minimózgu. Skejci-kim sa i czego od nas chca? Skejt, sk8 czy jak tam kto woli to wlasciwie nikt inny jak tylko pajac w spodniach odziedziczonych po wiekszym ojcu. SKEJTOLOGIA -nauka badajaca zachowanie i trudna (nie ukrywajac pojebana) psychike skejtow. 1.Wystepowanie Podobnie jak dresy sa to stworzenia podobne do czlekoksztaltnych, przybyli oni do nas najprawdopodobniej z Czarnobyla, zmutowani po eksplozji atomowej. Obecnie zalali juz caly swiat wlacznie z krajami 3 swiata. 2.Wierzenia Najwiekszym i najwazniejszym bogiem, a zarazem najchujowszym jest bog MORO Drugim troche niedojebanym jest FISHBONE(skejci modla sie do szkieletu ryby). Podobnie jak chrzescijanie maja swoje przykazania jest ich 10 + przykazanie milosci 1.Nie bedziesz mial zadnych bogow poza MORO i FISHBONE 2.Nie bedziesz marnowal spodni swoich nadaremno 3.Pamietaj abys spodnie swoje swiecil 4.Czcij deske(lub wrotki) swoje i bluze swoja 5.Nie chlaj - cpaj! 6.Nie kradnij ziola kupuj je. 7.Szanuj dresow, pamietaj ze moga ci wpierdolic. 8.Kupuj najwieksze ubrania dostepne w skejtszopie. 9.Nie pozadaj spodni blizniego swego. 10.Nie nos drechow. A oto najwazniejsze przykazanie w ich religii: Bedziesz milowal ubrania swoje cala swoja dusza,calym cialem i sercem, a siebie samego bardziej niz blizniego,a spodnie swoje bardziej niz siebie. 3.Wyglad. Kazdy szanujacy sie skejt musi miec odpowiedni stroj, czyli spodnie. Musza one byc minimum 3 razy wieksze, wytarte, poprzypalane szlugami i brudne.Spodnie powinny byc tak uszyte aby krok znajdowal sie minium w kolanach, a najlepiej w kostkach,bo skejci musza ukrywac brak jaj. Wazna role spelnia rowniez bluza, musi rowniez byc wielka najlepiej do kolan, ewentualnie bluze moze zastapic plucienny worek po ziemniakach. Obowiazkowym obuwiem sa kalosze w zwiazku z tym ze wiekszosc czasu spedzaja w kanalach(to ich glowna siedziba, gdyz ukrywaja sie przed ludzmi, bo sie wszystkiego boja). Zazwyczaj sa przystojni i dlatego leci na nich wiekszosc panien. Ale to tylko pozory gdyz skejci tak naprawde sa pedalami, tyle tylko ze potrafia sie doskonale maskowac. 4.Zachowanie Najlatwiej jest poznac ich (rzecz jasna poza strojem) po sposobie biegania, poniewaz biegaja jak cioty(w sumie nimi sa). Na ogol sa lamuchami, wszyscy ich napierdalaja, a glownie dresy. Najlatwiej ich spotkac(poza kanalami) w ciemnych zaulkach murzynskich dzielnic(a w Polsce w slamsach) jak sa dupczeni, albo na lawkach na osiedlach jarajacych blanty. Czesto rowniez mozna zobaczyc ich wjezdzajacych na deskorolce(lub wrotkach) pod autobus lub pociag, czy tez lezacych na ulicy zapolatanych we wlasne ciuchy. 5.Choroby Choroby na jakie zapadaja to najczesciej: Sukinsynstwo, homoseksualizm, pedofilia, zoofilia, spodniofobia, choroba popromienna, skurcz spodni, schizofremia, gruszkomania. 6.Muzyka. Skejci podobnie jak drechy maja szczegolne upodobania w tym kierunku. Sluchaja oni mulowatej, nudnej, monotonnej, smutnej(bo lubia walic smuty), zalosnej, dennej, beznadziejnej, bezideowej, kurwiszonowatej, wiesniackiej, sukinsynowatej, glupiej, prostackiej, pijackiej, przygnebiajacej, dolujacej, wolojacej o pomste do nieba oraz ogolnie zjebanej muzyki(muzyka-to za duzo powiedziane) zwanej hip-hopem. Hip-hop polega na laczeniu glupich tekstow i zjebanych podkladow zaczerpnietych z rosyjskiej muzyki pogrzebowej, teksty natomiast pisane sa pod wplywem narkotykow i wodki nawiazujace zazwyczaj do ich sposobu zycia i pogladu na swiat, czesto wywyzszajace tych tumanow wzgledem ludzi.Teksty glownie mowia o jaraniu ziola i o nudnym zyciu szarego blokersa na osiedlu, urozmaicajacego sobie dni cpaniem.Poniewaz ci pseudomuzycy nie potrafia spiewac gadaja,a wlasciwie poniewaz sa naspawani niewyraznie mamrotaja do mikrofonu. Przyklad zwrotki(zazwyczaj jest tylko jedna lub pol) : "joł czlowieku, ale mam loty, tak sie sprulem ze nie wiem o co biega, dlaczego wciaz powtarzasz ze jestem sukinsynem, a ja przeciez nie jestem az taka pierdola, bo sprzedalem juz milion tych dupnych plyt, jestem najlepszy, zadze na osiedlu, chlopaki mnie kochaja, codziennie mam innego, ale mamy jaranie, sprzedalem matke i chate za zajebista sztuke zielska, moi kumple sa najlepsi, zadze ta ekipa jebakow, mam nowe spodnie i jestem de best-ja wiedzialem ze tak bedzie" czas na refren(jeszcze bardziej nie dosrany) : "sie zyje, sie pali, sie pije, sie dupczy chlopakow, wiedzialem ze tak bedzie, znowu wyladowalem na komendzie, tak zjarany bylem ze sie podpalilem!" Na koniec warto rowniez przedstawic historie powstania hip-hopu: Pierwsi ludzie-->Plemienne okrzyki bojowe-->Arykanskie przyspiewki pogrzebowe-->Afganska muzyka weselna-->rosyjskie przyspiewki ludowe-->hitlerowska propaganda nacjonalistyczna-->polski slogan pijacki-->Hiroszima i Nagasaki(bomba atomowa)-->wojna w Wietnamie-->zydowskie przyspiewki niepodleglosciowe-->wybuch w czarnobylu i powstanie pierwszej na swiecie grupy muzycznej ktora gada zamiast spiewac o nazwie "napromieniowani"-->murzynska muzyka zalobna-->pierwsi narkomani-->problem AIDS-->Disco-->RAP-->pierwsze disco polo-->prostackie gadanie blokersow-->powstanie ziola-->Sraff Pedi(Puff Duddy)-->TEMPAK(2Pac)--> problem bezdomnych-->masowe bezrobocie w Polsce-->skejci-->muzyka popaprancow czyli HIP-HOP Informatycy - jak ich zrozumiec? Wiec moze na poczatek charakterystyka komputerowca - nie patrzy, lecz skanuje, - nie słucha, lecz sampluje, - nie myśli, lecz kompiluje, - nie rozwiązuje problemów, lecz debbuguje, - nie ogląda telewizji, lecz digitalizuje obraz, - nie przypomina sobie, lecz odświeża cache, - nie chodzi za potrzebą, lecz opróżnia kosz, - nie leczy się, lecz odpala MkS_Vira, - nie traci pamięci, lecz ją formatuje, - nie chodzi, lecz się scrolluje, - nie maluje, lecz tworzy fraktale, - nie pakuje się, lecz kompresuje, - nie sprząta pokoju, lecz go defragmentuje, - nie zamawia pizzy, lecz ją downloaduje. A oto i czesto uzywane przez nich skróty: MS-DOS - Mistrzowski Sposob Dobijania Operatorow Sprzetu WINDOWS - Wielce Interesujaca Nakladka Doskonale Opozniajaca Wszelkie Sprawy INTEL - Irytujaco Namolni Teoretycy Elektroniki Lutowanej GUS G*** Ulepszenie Slyszalnosci ADLIB - Amatorsko Dlugo Lutowana Imitacja Bzyczka Architektura otwarta - Termin powiadamiajacy potencjalnych nabywcow reklamowanego sprzetu, ze trzeba don dokupic to co normalnie komputery maja wbudowane fabrycznie CPU Cmentary Processor Unit DOS Dead Operator Slow BAT Buy ATari ! WAV Warning Achtung Volume GIF Green Is Fine RAM Randomly Acces Memory BMP BatMan Picture HDD Hong-kong Disk Dupe WIN Way Into Nothing VGA Very Good Absurd BASIC Bardzo Ambitny System Inteligentnych Cwaniakow DOS - Doskonala Okazja Samobojstwa WINDOWS 1. W lacz komputer 2. I nstaluj system 3. N ie denerwuj sie 4. D aj kompuetrowi pomyslec 5. O dpocznij 6. W ylacz komputer 7. S korzystaj z mlotka PC - P*** Cyrk CDROM - Cegi (cengi) Do Recznej Operacji Mozgu NETSCAPE - Nawet Efektowny Tylko Strasznie Chamsko Awaryjny Program dla Emerytow Informatycy - na wesoło A teraz moze kilka kawalow na ich temat: Cechy zdeklarowanego linuksowca - Gdy widzi w ZOO antylopę GNU, zastanawia się, gdzie jest jej kod źródłowy i dlaczego spakowano ją w formacie ZOO, a nie w tar.gz. - Gdy idzie do łóżka z dziewczyną, czyta wcześniej HOWTO. - W łóżku zastanawia się, jakie parametry dać do mount. - Noc kończy, kompilując kernel do obsługi formatu brunetka czy blondynka. - Idąc na bal, przypomina sobie, że nie zainstalował jeszcze samby. - Rozmawiając przez telefon z kolegą, włącza pppd. - Gdy jego dziecko nie chce iść spać, robi shutdown -h now. - Nie czytał "Pana Tadeusza", czeka na niego w formacie man. - Gdy chce, żeby mu dostarczano codziennie mleko pod drzwi, wpisuje mleczarz do crontaba. - Separuje mieszkanie od korytarza firewallem i zastanawia się, co zrobić z Windows, bo mają za dużo bugów, żeby je zabezpieczyć. - Idąc do sklepu, nie bierze pieniędzy, liczy, że część artykułów będzie dostępna jako GPL. - Gdy chce przewietrzyć mieszkanie, próbuje otworzyć okna przez startx. - Gdy widzi budynek z napisem Holiday Inn, myśli, że w środku jest serwer newsów. Programista staje u bram nieba. Święty Piotr go pyta: - Chcesz iść go nieba czy do piekła? - Chciałbym się rozejrzeć. - Patrz. Tak wygląda niebo. - Św. Piotr pokazuje mu nudną krainę. - A tak piekło. - i pokazuje programiście najnowsze komputery, kobiety, piwo i pyta - Niebo czy piekło? - Hmm... wolałbym piekło... - wychodzi z windy na poziomie piekło i widzi kotły ze smołą i mnóstwo ognia. Programista krzyczy: - A co się stało z tamtym?! Święty Piotr odpowiada: - To była wersja beta! Wchodzi mężczyzna do kawiarenki internetowej i pyta: - Są wolne komputery? Na to oburzony właściciel: - Nie, mamy same szybkie! Dlaczego informatycy mylą Wigilię Bożego Narodzenia z Halloween? Bo 31 Oct = 25 Dec Ostatnie słowa hakera przed śmiercią? "Log Out" Kolega zwraca się do kolegi informatyka z prośbą: - Pożycz mi 1000 zł. Na to informatyk: - No dobra niech będzie okrągłe 1024. Informatyk poszedł w niedziele do ZOO z dzieckiem. - Tato patrz, jakie dziwne gęsi! - mówi dziecko wskazując na egzotyczne ptaki. - To nie gęsi, tylko pelikany. Z tego się robi wkłady do drukarek atramentowych. Siedzi "Admin" w serwerowni i myśli: - Newton nie żyje, Einstein nie żyje, Edison umarł i ja też się bardzo źle czuję... Jak odpowiedzą programiści pytani o drogę: Piszący w C++: Pójdzie pan do tego skrzyżowania, skręci pan w prawo, potem prosto, prosto, prosto, w lewo i już pan jest na miejscu. Piszący w Pascalu: Pójdzie pan do tego skrzyżowania, skręci pan w prawo w ulice: Mickiewicza, dalej ulica: Prusa, a potem skręci pan w lewo w: Żeromskiego i już pan jest na miejscu. Piszący w Asemblerze: Pójdzie pan do tego kiosku, kupi pan bilet za złotówkę, pójdzie pan na tamten przystanek i wsiądzie pan do autobusu, wysiądzie na trzecim przystanku, przejdzie pan przejściem podziemnym i już pan jest na miejscu. Piszący w Prologu: Widzi pan tamten wysoki budynek z wielkim czerwonym szyldem? To tam. Piszący w Lispie: Dojdzie pan do tego skrzyżowania, a dalej się pan zapyta. Trzech hakerów i trzech graczy wybrało się w podróż pociągiem. Gracze kupili 3 bilety, a hakerzy jeden. Jadą. W pewnym momencie widzą, że zbliża się konduktor. Hakerzy wzięli bilet i zamknęli się w ubikacji. Kontroler sprawdził bilety graczom i poszedł dalej. Przechodząc obok ubikacji zauważył, że ktoś tam jest. Zapukał, hakerzy wysunęli bilet przez szparę, kontroler sprawdził, podziękował i poszedł dalej. W drodze powrotnej gracze wzięli przykład z hakerów i kupili jeden bilet, a hakerzy nie kupili ani jednego. Zbliża się konduktor. Gracze zamykają się w jednej ubikacji, a hakerzy idą za nimi. Pukają w drzwi, biorą bilet i szybko zamykają się ubikacji na drugim końcu wagonu... Co się dziej z programistą po śmierci? Zostaje realokowany, jego lokalizacja jest niezdefiniowana, jego funkcje życiowe wykonały niedozwoloną operację, czeka na Sad_Ostateczny_1.0_patch Żona wysyła męża - informatyka do sklepu po zapałki. Po kwadransie mąż wraca. - Bardzo dobre zapałki. Wszystkie działają... Próbowałem czy nie dali wersji demo... SEX JEST JAK... ...jak Nokia (Connecting People) ...jak Nike (Just do it) ...jak Coca-Cola (EJOY!) ...jak Pepsi (Ask for more) ...jak Peugeot (Zaprojektowany, by cieszyć) ...jak TP S.A. (Łączy nas coraz więcej) ...jak Philips (Let's make things better) ...jak ERA (TAK, TAK) ...jak Jogobella (Rozkosz extra dużego...ehmm.. :) ...jak OB (OK) ...jak Redbull (Dodaje skrzydeł) ...jak Milka (Daj się skusić) ...jak Mars (Krzepi) ...jak Snickers (Na co czekasz?) ...jak BMW (Rozkosz z jazdy) ...jak Pollena Rex (Bądź sprytny - po co przepłacać?) Prawa Murphy'ego i inne PRAWA MURPHY'EGO DOTYCZĄCE ELEKTRONIKI 1. Im program dłuższy tym mniej sprawny. 2. Jeżeli tylko coś może się popsuć, to na pewno się popsuje. 3. Jeżeli coś może się popsuć w wielu miejscach, to pierwsze uszkodzenie wystąpi tam, gdzie wyrządzi najwięcej szkód. 4. Jeżeli przewidziałeś cztery możliwe awarie i zabezpieczyłeś się przed nimi, to natychmiast wydarzy się piąta, na którą nie byłeś przygotowany. 5. Sprawy pozostawione samym sobie zmieniają się ze złych na gorsze. 6. Jeżeli wydaje się, że wszystko działa dobrze, to z pewnością coś przeoczyłeś. 7. Natura zawsze stoi po stronie zła. 8. Nie wierz w cuda, polegaj na nich. 9. Wymiary zawsze podane będą w najmniej użytecznych jednostkach. Na przykład prędkość będzie wyrażona w furlongach (220 jardów) na dwa tygodnie (ang. fortnight). 10. Każdy przewód przycięty na długość okaże się za krótki. 11. Układ zabezpieczający zniszczy układy zabezpieczane. 12. Tranzystor zabezpieczony przez szybko działający bezpiecznik, zabezpieczy go - paląc się w pierwszej kolejności. 13. Cokolwiek zostanie upuszczone na układ elektroniczny pod napięciem, spadnie zawsze tam, gdzie wyrządzi najwięcej szkód. 14. Stopień głupoty twojego postępowania jest wprost proporcjonalny do liczby przyglądających ci się osób. 15. Prawdopodobieństwo wyczerpania się baterii jest wprost proporcjonalne do zapotrzebowania na nie. 16. Dowolne urządzenie, uszkodzone w dowolny sposób (z wyjątkiem całkowitego zniszczenia),będzie doskonale działało w obecności wykwalifikowanego personelu naprawczego. 17. Element wybrany losowo z grupy o 99-procentowej wiarygodności, będzie należał do pozostałego 1 procenta. 18. Konieczność znaczących zmian w projekcie jest odwrotnie proporcjonalna do czasu pozostającego do oddania tego projektu. 19. Ciężar upuszczonej części jest wprost proporcjonalny do stopnia złożoności i ceny obszaru uderzonego. 20. Jeżeli zakres bezpieczeństwa jest ustalony na podstawie doświadczenia twórców i obsługi naprawiającej, to dowolny użytkownik natychmiast znajdzie sposób aby go przekroczyć. 21. Jeżeli projekt został całkowicie określony i wszystkie sposoby badań zostały wyczerpane to niezależny, niedoinformowany amator eksperymentator odkryje fakt, który bądź zlikwiduje zapotrzebowanie na ten projekt, bądź tez rozszerzy jego zakres. KOMENTARZ O'TOLE'A DO PRAW MURPHY'EGO Murphy był optymistą! TWIERDZENIE STOCKMAYERA: 1. Jeżeli problem wydaje się łatwy, to jest trudny. 2. Jeżeli problem wydaje się trudny, to jego rozwiązanie jest prawie niemożliwe. 3. Jeżeli problem wydaje się niemożliwy do rozwiązania, to poradzi sobie z nim nawet twoja teściowa, i to bez pomocy komputera. PRAWA WEILERA: 1. Każdy działający program jest przestarzały. 2. Każdy program, po każdym uruchomieniu drożej kosztuje i zabiera więcej czasu. 3. Jeżeli program jest użyteczny to będzie musiał być zmieniony. 4. Pełną dokumentacje maja tylko bezużyteczne programy. 5. Każdy program rozszerzy się tak, by zająć cala dostępną pamięć. 6. Wartość programu jest odwrotnie proporcjonalna do jakości wyników jego pracy. 7. Złożoność programu rośnie do momentu przekroczenia zdolności programisty konserwującego ten program. OBIEKTYWNE PRAWA ORGANIZACJI : 1. Im więcej mamy czasu na wykonanie konkretnej pracy, tym więcej czasu praca ta zabierze. 2. W hierarchii każdy pracownik stara się wznieść na swój szczebel niekompetencji. Stąd z biegiem czasu każde stanowisko zostanie objęte przez pracownika, który nie ma kompetencji do wykonywania swoich obowiązków. Prace zaś wykonują ci, którzy nie osiągnęli swego stopnia niekompetencji. 3. Jeśli coś może pójść źle, to pójdzie. 4. W sytuacji kryzysowej, kiedy trzeba wybierać miedzy różnymi alternatywami, większość ludzi wybierze rozwiązanie najgorsze. 5. Jeśli jakaś praca została od początku źle zrobiona, wszelkie usiłowania jej poprawienia jeszcze ją pogorszą. 6. Prawdopodobieństwo pożądanego wyniku jest odwrotnie proporcjonalne do stopnia pożądania tego wyniku. 7. Każda sprawa ma dwie strony z wyjątkiem przypadku gdy rozważający jest osobiście zaangażowany. W tym przypadku istnieje tylko jedna strona. 8. Każda organizacja, o ile temu nie przeciwdziałać dąży do pogrążenia się w chaosie. 9. Ci którzy mają, dostają najwięcej. 10. W biurokracji awansuje się za działalność, nie za wyniki. 11. Rozwiązanie jednego problemu natychmiast stwarza następne. REGUŁA WESTMEIERA: Aby oszacować czas potrzebny na wykonanie danego zadania należy określić czas potrzebny na rozwiązanie zadania, pomnożyć przez dwa i zamienić jednostkę miary czasu na bezpośrednio wyższą. Tak wiec na godzinne zadanie należy przeznaczyć dwa dni. PRAWA MARAKIJEWA: 1. Pisanie programu komputerowego jest rozkoszą. 2. Uruchamianie programu jest zmorą. REGUŁA MARTWEGO PRZEDMIOTU: Każdy przedmiot, niezależnie od konfiguracji, położenia, budowy i przeznaczenia, może w dowolnej chwili zadziałać w zupełnie nieoczekiwany sposób z przyczyn, które są albo całkowicie niejasne, albo zupełnie tajemnicze. PRAWO CHEOPA: Nic nigdy nie zostało zbudowane w zaplanowanym czasie lub zgodnie z kosztorysem. REGUŁA DOKŁADNOŚCI: W poszukiwaniu rozwiązania problemu najbardziej pomocna jest znajomość odpowiedzi. PRAWA PUDDERA: 1. Wszystko co zaczyna się dobrze, kończy się źle. 2. Wszystko co zaczyna się źle, kończy się jeszcze gorzej. PRAWO NIESKOŃCZONOŚCI LUBARSKIEGO : Zawsze jest jeszcze jeden błąd. SKRÓCONE TWIERDZENIE O WIRUSACH: Masz o jednego wirusa więcej niż myślisz. ZASADA LEPKICH CIECZY (ZWANA RÓWNIEŻ ZASADĄ COLI I SŁODKIEJ KAWY): Filiżankę lub szklankę wywrócisz tylko wtedy, gdy została w niej resztka płynu.

07.04.2002
17:58
smile
[29]

~Łupieżca~Umysłów~ [ sp. z o.o. ]

Macie może jakieś ciekawe adresy stron o drechach ??? Jeżeli tak to prosze wrzucajcie je tu .

07.04.2002
18:03
smile
[30]

Raziel [ Action Boy ]

polecam strone Klubu Czterech Paskuff:

07.04.2002
18:11
smile
[31]

~Łupieżca~Umysłów~ [ sp. z o.o. ]

Raziel ----> Nie działa :-(

07.04.2002
22:46
[32]

mateusz2 [ Senator ]

ja sobie kupiłem 3 paskowy ale mama na urodziny mi doszyła jeszcze jeden i teraz chodze i woże się po miescie:))

07.04.2002
22:51
smile
[33]

Mudvayne [ Konsul ]

Raziel--> Od dawna mam ją w Ulubionych ;-)). Ql sajt! A co do pytania... 4 oczywiscie.

07.04.2002
23:06
smile
[34]

Peleque [ Generał ]

"Tekst oparty na zdarzeniach prawdziwych, występujących w Poznaniu...... Boydrome to zjawisko, które jak wiele innych pojawiło się na ulicach od momentu przejścia polskiej gospodarki w wolnorynkowa. Duża cześć młodzieży mogła nagle liczyć na pieniążki obrotnych rodziców albo na pełne splendoru prezenty w postaci samochodów. I tu zaczyna się jazda... Boydrome - to nazwa zmyślona przez teoretyzujących adeptów marketingu - w pierwszej wersji istniała jako grupa konsumencka - target group każdej firmy produkującej odzież sportowa. Boydrome to mały fragment śródmieścia Poznania, trójkąt ulic 27 grudnia, Mielżyńskiego, Ratajczaka, który głownie w piątki i soboty staje się miejscem spotkań towarzyskich boykow (dresiarzy, samochodziarzy, karków, baobabów, gumbasów, plastikowych laluń, smurfetek, barbie, dyskoboli itp.) Integralną częścią boydromu jest szeroki chodnik (pit stop) u podnóża Okrąglaka, naprzeciw McDonalda. Jest to w zasadzie Mekka boyasow, wyznacznik ideologiczny tej grupy. Gdyby jeszcze ktoś wywiesił na okrąglaku telebim i wyświetlał tam na żywo VIVE, byłoby to miejsce święte. Teoretycznie boydromem można nazwać każde takie miejsce, które spełnia pewne założenia techniczno - ideologiczne. W każdym większym mieście w Polsce na pewno można takie znaleźć. Podstawowa sprawa na boydromie są oczywiście wózki. Im bardziej stunowane tym lepiej (tuning - przystrajanie samochodu czasem odpadającymi elementami, nadającymi mu przeważnie charakter sportowy). Najpopularniejsze modele to: BEJCA 3-ka,VW GOLF, OPEL KADETT, FIAT 126p.(uszeregowane wg prestiżu). Przy tym ostatnim właśnie tuning nabiera szczególnego znaczenia... Temat tuningu można zostawić obserwacjom własnym, ponieważ jest to zjawisko nadzwyczaj dynamiczne i zróżnicowane terytorialnie, chociaż pewne elementy można uznać za swoiste „must have”, czyli standard (szyby dymki, szyby prądy, grzany zydel, kolorowa skórka na kierownicy, spoilery, felgi aluski, lusterkowy CD). Skoro wiemy już cos o sprzęcie czyli hardware, teraz cos o stronie behawioralnej boydromu. Pewne tendencje są na boydromie temporary (tymczasowe) np. białe czapeczki adidasa w sezonie letnim, ale jest mnóstwo zasad i zwyczajów, które pozostają ponadczasowe. Na przykład styl prowadzenia samochodu: - incognito - ciało mocno pochylone w prawo, prawa ręka na manetce zmiany biegów, lewa wyprostowana, trzymając kierownice spełnia funkcje osłony przed wzrokiem osób siedzących w Macu, lub idących po ulicy, - zimny łokietek - lewy łokieć wsparty o drzwi, okno otwarte, - zegarek - okno otwarte, ręka wysunięta, wisząca swobodnie (przejęte od taksówkarzy, rodowodem sięgające krajów arabskich) - cogito ergo tune (na myśliciela) - prawa ręka prosto na kierownicy lewa wsparta o podłokietnik na drzwiach, palce gmerające wokół ust lub nosa dla podkreślenia bogatego wnętrza. W zależności od ilości osób w samochodzie, rozróżniamy jazdę na: - Lone Raider (1 osoba) - pośród tej grupy najczęściej można spotkać pozycje cogito (patrz wyżej) - Rebound (2 osoby) - na reboundzie (pasażerze) ciąży obowiązek wnikliwej obserwacji ulicy, pit stopu, w poszukiwaniu plastików, ewentualnie rywali w konkurencji tuningu lub racingu. Przeprowadza analizę konkurencji, przekazuje rekomendacje kierowcy: "nie daj się chujowi", "pociśnij", albo "puść go, to jakiś wypas". - Center (3 osoby) - charakterystyczna pozycja osoby siedzącej z tylu, z rękami obejmującymi zagłówki foteli z przodu, głowa jak najdalej wysunięta do przodu - w jednej linii z drugim reboundem i kierowca. Center ma za zadanie klejenie wózków, które chcą podjąć manewr wyprzedzania, poza tym spełnia normalna funkcje rebounda. - Strefe (4 osoby) - kierowca daje, pozostała trojka klei - Full Team (5 osób) - wygląda groźnie. Jak należy się poruszać po boydromie? Oto program obowiązkowy: I - presentation lap - (wg szkoły behawioralnej również: warm-up lap) Pierwsze kolko na boydromie rozpoczyna się piskiem na rogu Ratajczaka i 27 grudnia. Na maksymalnej pycie podjeżdża się 30m i hamowanko przed pasami dla pieszych na wysokości Maca. Przed oknami Maca przejeżdża się nie szybciej niż 20 km/h, wnikliwie obserwując wnętrze lokalu, bądź pit stop i wózki prezentowane tego wieczoru. Celem przejazdu jest zapoznanie uczestników boydromu z własnym sprzętem oraz rozpoznanie terenu, dlatego też prędkość przejazdu MUSI być maksymalnie zredukowana. Minąwszy łukiem Okrąglak, wjeżdża się z jak najgłośniejszym piskiem w ulice Mielżyńskiego, co traktowane jest jako zapowiedz qualifying lap. II - qualifying lap - Maksymalna pyta przez całą trasę przejazdu. Z powodu niemożności wyrobienia zakrętu w Mielżyńskiego, stosuje się manewr tzw. Boydromu przedłużonego - po minięciu Okrąglaka jedzie się prosto w ulice Fredry, aby po wymanewrowaniu na Aleje Niepodległości przez Plac Cyryla R. powrócić spokojnie na boydrom, gdzie parkuje się w pit stopie i zażywa odpoczynku (zjeżdża się "do boxu"). III - rest - Stojąc w pit stopie, boykowie najczęściej pozostają w samochodach, otwierają szyby i słuchając muzyki dance, kleją. Dochodzimy do muzyki, która stanowi osnowę działań na boydromie. Istotnym elementem wyposażenia fury u szanującego się boyka jest tzw. sprzęcicho, czyli zaplecze muzyczno-techniczne wózka. To właśnie ono daje możliwość bycia słyszalnym w terenie - do kanonów należą kilkusetwatowe głośniki, CD ze zmieniaczem, wzmachol oraz tuba. Ażeby jakość sprzęcicha miała odzwierciedlenie w muzyce należy "pizgac na maxa" Britney Spears, techno lub "Freestyler'a" (dla chcących podkreślić bogate wnętrze). Kierowca klejący i przebywający w furze nie może pod żadnym pozorem dawać ponosić się muzie, najmodniejszy jest brak reakcji na bodźce dźwiękowe i wzrok twardo wbity przed siebie. Uwaga! Pod żadnym pozorem nie wolno mieć zamkniętych szyb oraz rozmawiać z Teamem aktualnie siedzącym w furze. Dodając do muzy pełną pytę i dobrze opracowana pozycje za kierownica możemy być pewni, ze Barbie same zleca się do fury. Sposób w jaki odpoczywają bywa bardzo różnorodny: posiłek w MacDonaldzie, bądź papieros przy samochodzie są rzeczą zupełnie normalna. Widziano również ekipę, która ustawiła sobie koło samochodu grilla i smażyła kiełbaski. W pit stopie właśnie nawiązuje się kontakty z płcią przeciwna (głownie jednak z wszelkimi izotopami disco-plastiku), załatwia interesy, rozmawia przez telefon, pije piwo itp. Odpoczynek w boksie jest raz po raz przerywany startem któregoś z bolidów (pasy dla pieszych przed Mac Donaldem pokryte są grubą warstwą czarnej gumy zostawionej przy takim "typowym" starcie). -------------------------------SŁOWNICZEK------------------------------ tuning - współgrający lub nie zestaw elementów upiększających samochód, nadających mu sportowy lub luksusowy charakter. kleić - uważnie obserwować dawać - szybko jechać pełna pyta - gaz do dechy na fiolecie - jakiś element samochodu upiększony jarzeniówką ultrafioletową szyby dymki - szyby pokryte przyciemniającą okleina szyby prądy - elektrycznie otwierane grzany zydel - grube, chromowane zakończenie rury wydechowej lusterkowy CD - kompakt zawieszony na lusterku (powoli wychodzi z mody, widziany jeszcze w samochodach niższej klasy, np. maluchach) jazda na zderzaku - dwa samochody jeden za drugim, jadące z dużą "V" smurfetki - dziewczęta chodzące w białych butach na koturnach i wysokich obcasach boykowie - chłopcy w wieku 15-25 lat (czasami więcej), krótko obstrzyżeni, ćwiczący na siłowni, dużo czasu i energii poświęcający swoim samochodom. Z reguły ubrani na sportowo; dopuszczalne są dżinsy, t-shirty , zawsze adole, często czapeczki baseballowe (zresztą nieważne, i tak najważniejsza jest fura i komora). Preferowane firmy to adidas i nike. fura, wózek - samochód bejca, BMW - generują w znacznym stopniu image dla całego Boydromu. rebound - pasażer wózka, jego zadaniem jest klejenie. pizgac na maxa - puszczać głośno muzykę."

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.