GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Forum CM: The Brotherhood of War (TAEGUKGI)

21.04.2005
09:30
smile
[1]

Da real Odi [ Konsul ]

Forum CM: The Brotherhood of War (TAEGUKGI)

Polecam szanownej braci wymieniony w tytule film. Z pewnoscia wiekszosc z Was go nie zna - to koreanska (poludniowokoreanska - zeby byla jasnosc :D) epopeja o wojnie z lat 1950-53, wyprodukowana w 2004 roku. Efekty i sceny batalistyczne niesamowite - spokojnie na poziomie Ryana i Kompanii Braci, jesli nie lepsze...

Nie wiem czy jest u nas na DVD - ja sie zaopatrzylem...hm...w necie (wersja 3CD). Polecam. Warto obejrzec.

21.04.2005
11:29
smile
[2]

ArtVolf [ Pretorianin ]

Deja vu - czy rzeczywiście już kiedyś tutaj czytałem o tym filmie...? ;)

21.04.2005
13:19
[3]

oskarm [ Future Combat System ]

Wszystko byłoby fajne w tym filmie, gdyby nie scena gdy bracia szukają się w środku bitwy (obaj walczą po przeciwnych stronach) Przypomina to troche filmy Rambo. Poza tym film dosyć dobry (mocno antywojenny). IMO Lepszy do Szeregowca, jednak kompania braci bardziej mi się podobała.

21.04.2005
14:10
[4]

Sgt.Luke [ Pathfinder ]

ArtVolf --> nie, nie myli ci sie, kiedyś już ten temat był wspominany

21.04.2005
22:19
[5]

joozzeekk [ Pretorianin ]

Oglądałem ten film i rzeczywiście sceny batalistyczne są zrobione świetnie. Zauważcie jednak że każda scena batalistyczna kończy się zwykłą bijatyką na pięści. Sądziłem że w XX wieku żołnierze większą wagę przywiązywali do celnego strzelenia niż naparzania się po gębach. A scena końcowa to już całkiem śmiech na sali. Gościu w mundurze poludniowokoreańskim zupełnie bez problemów biega sobie po pozycjach komunistów. Albo ta jednostka flagowa. Nie widziałem żeby którykolwiek z jej żołnierzy oddał jakiś strzał. Od razu poszli na bagnety. To już nawet armia czerwona najpierw zużywała amunicję a dopiero potem rzucali się na bagnety.

04.09.2005
22:32
[6]

ZgReDeK [ Wredne Sępiszcze ]

swietny film polecam
pare typowo hollywodzkich akcji razi ale BOW zdecydowanie lepszy od Ryana

20.12.2005
01:08
[7]

Llordus [ Generał ]

Ufff, wlasnie udalo mi sie dopasc ten film w swoje rece. I wywarl on na mnie takie wrazenie ze postanowilem wygrzebac ten watek z historii - jesli ktos jeszcze nie widzial tego filmu, to naprawde powinien go zobaczyc. "Szeregowiec" przy tym jest jakis taki plytki (znaczy sie duzo bardziej niz zwykle). "Kompania braci" - pomimo tego ze sobie ja bardzo cenie, tez jest slabsza. Chyba tylko "Stalingrad" broni sie jakos w zestawieniu. No ale to moje subiektywne zdanie.

Bylo nie bylo - film naprawde warty uwagi i spedzonego czasu.

20.12.2005
22:49
[8]

Lt Ursus [ Generał ]

Zgadza się i film jest obecnie ogolnie dostępny na DVD.Świetnie pokazane jak opłakana była sytuacja zwykłych ludzi w czasie tej wojny gdy obie strony tępiły podejrzanych o współpracę z wrogiem i wcielały do wojska kogo popadło jak w angielskich brankach do floty w XvIII i XiX w a ten same obszary zmieniały kilkakrotnie właściciela tak że przypadkiem sąsiedzi i rodziny mogły z konieczności walczyć po obu stronach.

21.12.2005
11:50
smile
[9]

oskarm [ Future Combat System ]

Przypomniała mi siejeszcze jedna rzecz. Twn fil ma jedną niezaprzeczalną zalete nad "Kompanią braci" i "Szeregowcem" jest nią .... siostra głównego bohatera :-)

21.12.2005
11:59
[10]

Llordus [ Generał ]

Lt Ursus --> a mozna zapytac gdzie to widziales na DVD i w jakiej cenie?

21.12.2005
12:24
[11]

Dibbler [ Gardło Sobie Podrzynam ]

Lt Ursus ==> Media Markt, 35zł.

31.12.2005
18:39
smile
[12]

Marder [ Konsul ]

Obejrzałem go dzisiaj. REWELACJA. Bez wątpienia nr 1 jeśli chodzi o filmy wojenne. Szeregowca i Kompanię... zostawia w tyle. W tym filmie nie tylko mamy dynamiczne sceny walk, ale posiada on coś więcej. Świetną, momentami wzruszającą historę znakomicie opowiedzianą od początku do końca. To nie jakaś tkliwa amerykańska historia o "naszych chłopcach" pełna patosu i powiewających w tle amerykańskich flag. Naprawdę polecam.

02.01.2006
10:33
smile
[13]

lonia [ Centurion ]

Film naprawde niezly.Radzilbym obejrzec jeszcze jeden koreanski film " Joint Security Area", film opowiada o konflikcie na granicy Pln i Pld Korei w czasach terazniejszych.

06.01.2006
10:58
[14]

van der Rob [ Konsul ]

Panowie, ja rozumiem że nowa "zabawka" moze się podobać, ale żeby od razu "numer 1"? No bez przesady. Wspomniana scena końcowa psuje naprawdę dużo z wcześniejszego realizmu. Poza tym pomijajac cały wątek "co wojna robi zwykłym ludziom" nie widziałem tam scen które mogłyby konkurować z wrażeniem mrozu np. w "Stalingradzie" - nie wiem jak Wy.. ale ja oglądając Stalingrad poprostu czułem ten ziąb i beznadzieję.

Jesli chodzi o "Szeregowca" podzieliłbym go na rewelacyjną scenę lądowania i ...resztę filmu. Myślę że jeśli chodzi o realizm pierwszej czesci to na długo ustanowiła ona nową jakośc. Ja w kinie po prostu schowałem się głębiej w fotelu jak otworzono przedni właz barki desantowej.

06.01.2006
23:17
[15]

Llordus [ Generał ]

van der Rob --> chyba jednak jest roznica kiedy dzielisz film "pierwsza scena i reszta" a "reszta i ostatnia scena" ;)
Poza tym nieskromnie Ci dopisze, ze u mnie ten film nie przeszedl wyzej niz "Stalingrad" (patrz moj wczesniejszy post), ale "Szeregowca" zostawil jednak w tyle (a film ten wspominam z sentymentem rowniez dlatego, ze byl to pierwszy film na ktory poszedlem z moja obecna zona do kina :) ).

P.S.
A w temacie "ostatnich sceen" - obecnie jestem pod wrazeniem ostatniej sceny z "Wojny zimowej" - jak dla mnie bomba.

06.01.2006
23:20
[16]

Llordus [ Generał ]

no i maly update:
zamiast "pierwsza scena i reszta" a "reszta i ostatnia scena"
winno byc
"pierwsza scena ok i reszta do bani" a "reszta ok i ostatnia scena do bani"

06.01.2006
23:56
smile
[17]

joozzeekk [ Pretorianin ]

Moim zdaniem doskonale widac wzorowanie sie filmu koreanskiego na Szeregowcu. Nie tyle pod katem historii ile jesli chodzi o sceny batalistyczne.

Kompania Braci rowniez podobala mi sie bardziej. Lepiej zostalo tam przedstawione zycie zolnierza na froncie. Nie tylko brutalne walki ale rowniez np. dluga wegetacje pod okazjonalnym ogniem artylerii ktora dla psychiki byla bardziej wyczerpujaca niz jedna intesywna walka.

Koreanski film przedstawia skomplikowana sytuacje i brutalnosc wojny ale te wypady jednego z glownych bohaterow niemal zywcem przeniesione z Rambo, stosy trupow ktore za soba zostawia i bitwy ktore wygrywa praktycznie w pojedynke przypominaja bardziej akcje naszych dzielnych czolgistow ze 102.
W Kompanii Braci doskonale widac ze wojna jest "gra" zespolowa a nie pokazem solistow.

Filmy takie jak Stalingrad czy Zelazny Krzyz zasluguja na uznanie ich za najlepsze filmy wojenne. Koreanski film bardziej przypomina Szyfry Wojny

12.01.2006
12:13
[18]

Marder [ Konsul ]

joozzeekk -----> Absolutnie się nie zgadzam z Twoją tezą. W Kompani było kilka ciekawych akcji, ale były też odcinki w których wiało nudą. No i ciągle ten styl "nasi wspaniali chłopcy uratowali świat". W BB nie widziałem żadnego Rambo tylko człowieka z krwi i kości, któremu zależy na ocaleniu brata. "Stalingrad" i "ZK" to wielkie filmy. Jednak wraz z pojawieniem się Szeregowca... realizm i dramaturgia walki poszły zdecydowanie naprzód.

12.01.2006
19:52
[19]

joozzeekk [ Pretorianin ]

Marder--> Kazdy subiektywnie odbiera filmy. Jednym moze sie on podobac. Mnie nie przypadl do gustu.

Co do kompanii to wlasnie to o czym mowilem. Ta nuda jest rowniez (przypuszczam nawet ze stanowi lwia czesc) zycia zolnierza.

Styl "nasi chlopcy uratowali swiat", pojawia sie we wszystkich amerykanskich produkcjach. Tacy juz sa. Ogladajac je, z gory biore juz na niego poprawke. Sadze tez ze w kompanii nie byl on jakos razaco wyeksponowany. W koncu jest to film o amerykanskiej armii.

Co do glownego bohatera. Sceny w ktorych:

a) samodzielnie po walce na piesci z zaloga, niszczy bunkier
b) samodzielnie przelamuje impas w walkach w miescie
c) samodzielnie (naturalnie po zacietej walce na piesci) zabija jakiegos czerwonego oficera

jakos do mnie nie przemawiaja. Praktycznie kazde starcie w tym filmie konczy sie zbiorowym okladaniem piesciami. Czytalem rozne pamietniki zolnierzy z roznych wojen ale tego w nich niebylo. moze to jakis koreanski styl...

13.01.2006
09:27
[20]

Marder [ Konsul ]

Dokładnie. Musisz wciąć poprawkę na to że to Azjaci. Inna kultura i psychika. O ich fanatyzmie i zawziętości w walce przekonali się amerykańce podczas II WŚ. Walki twarzą w twarz na froncie wschodnim to już było apogeum zaciętości. Na Dalekim Wschodzie to była normalka.

13.01.2006
16:02
[21]

joozzeekk [ Pretorianin ]

O fanatyzmie i zawzietosci w walce koreanczykow slyszalem ale jakos o masowych bitwach na piesci pomiedzy armiami uzbrojonymi w karabiny maszynowe, artylerie, czolgi i lotnictwo w ksiazce Inchhon-Seul 1950 wydawnictwa Bellony nic nie widzialem.

13.01.2006
16:51
[22]

McClanesHungOver2 [ Konsul ]

joozzeekk >>> W zupełności się z tobą zgadzam. Film zupełnie nie przypadł mi do gustu , tak samo jak nie przypadły mi do gusty "Szyfry Wojny". Dużo się o nim nasłyszałem , o tym że jest lepszy od "Szeregowca..." i wogóle najlepszy film wojenny , a okazało się że jest zupełnie inaczej. Przez cały film czuć tą azjatycką mentalność i sposób kręcenia (tak samo jak w "Szyfrach..." , których reżyserem jest John Woo) , czyli mamy skoki między niewiarygodnym patosem ,a straszną infantylnością , sory ale mi to nie podchodzi wogóle. A "Szeregowiec Ryan" , ma cos czego temu filmowi zdecydowanie brakuje -zajebiste postacie takie jak np Pvt Jackson , dlatego ten film jest taki przekozacki - oglądasz go bo chcesz zobaczyć jak się zachowają w danej sytuacji.

13.01.2006
18:55
[23]

Marder [ Konsul ]

McClanesHungOver2 ----> Szeregowiec wgniatał w fotel pierwszą sceną lądowania na plaży. Znakomita była także końcowa walka w miasteczku. Niestety kulała opowiedziana w nim historia. Ja jako oglądający nie zidentyfikowałem się tak mocno z główną postacią graną przez Hanks'a. Natomiast w produkcji koreańskiej świetne sceny walk nie były sztuką dla sztuki ale tylko dodatkiem do pięknej historii. Naprawdę utożsamiałem się z głównymi bohaterami i miałem skrytą nadzieje, że wyjdą z tego cało. I to jest zasadnicza przewaga tego filmu nad dziełem Spielberga.

joozzeekk ----> A gdzie Ty tam widziałeś masowe walki na pięści ? Jakby Ci na głowę zwaliła się horda fanatyków to zrozumiałe jest, że walczył byś w zwarciu a nie ustawiał na trójnogu MG 42 :-)

13.01.2006
19:29
smile
[24]

joozzeekk [ Pretorianin ]

Masowe walki na piesci. Tak z pamieci, nocna proba wyrwania sie z okrezenia konczy sie masowym okladaniem piesciami.
W koncowej scenie jaka komunistyczna jednostka idzie do kontrataku. Przyjrzalem sie tej scenie dosyc dokladnie i moge powiedziec ze ani jeden nie oddal zadnego strzalu. Ciekawe po co im te karabiny;)
Piszac to dochodze do wniosku ze w filmie Glory (o wojnie secesyjnej) w walce w zwarciu padlo wiecej strzalow niz w analogicznych walkach w koreanskim filmie o wojnie XX wieku;)

Mysle ze z horda fantykow latwiej walczyc uzywajac broni palnej niz piesci.

13.01.2006
20:03
smile
[25]

Pejotl [ Senator ]

joozeekk -> czy to takie dziwne że w nagłym nocnym szturmi doszło w okopach do walki na bagnety, kolby i pięści? Poza tym jesli pamiętam nieźle tam oberwali od czujnego gości, który wywalił w zajęty okop cały magazynek z pepeszy. No i mieli problem z Ckm-em.

13.01.2006
22:56
[26]

joozzeekk [ Pretorianin ]

Pejotl--> Ja nie twierdze, ze na wojnie nie dochodzi do walk wrecz czy tez, ze w tym filmie nie uzywaja broni palnej. Twierdze ze jak na moj gust zbyt duzy nacisk polozono wlasnie na zwykle mordobicie robiac z tego Mortal Kombat osadzone w realiach wojny koreanskiej.

© 2000-2022 GRY-OnLine S.A.