GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Kapitan Nemo miał być Polakiem - pare słów o J.Verne

24.03.2005
20:21
smile
[1]

Dagger [ Legend ]

Kapitan Nemo miał być Polakiem - pare słów o J.Verne

Ulubiony pisarz mojego dzieciństwa, obdarzony niesamowitą wyobraźnią (aż chciałoby się powiedzieć jak P.K.Dick o Lemie - że nie miał prawa istnieć ;))

A dzisiaj natykam się na ciekawy tekst na jego temat - polecam.


Sekretne życie Juliusza Verne`a


Wojciech Orliński 24-03-2005, ostatnia aktualizacja 24-03-2005 19:15

Francuzi hucznie obchodzą właśnie stulecie śmierci Juliusza Verne'a, pisarza którego książki wszyscy znają, ale o którym wiadomo właściwie niewiele. Nawet w najnowszych czasach zdarzają się przecież sensacyjne odkrycia, takie jak odnalezienie manuskryptu nieopublikowanej powieści "Paryż w XX wieku". Kim właściwie był twórca Phileasa Fogga, kapitana Nemo, inżyniera Cyrusa Smitha i dzieci kapitana Granta?

W czasach PRL obowiązującą wykładnią była radziecka praca Kiryłła Andriejewa "Potrójne życie Juliusza Verne'a", w której klasyka fantastyki naukowej przedstawiano jako zdeklarowanego zwolennika postępu społecznego, niemalże socjalistę (do czego główną przesłanką miała być przyjaźń łącząca Verne'a z kilkoma radykalnymi zwolennikami lewicy). Nie tylko dla PRL-wskich miłośników Verne'a poznanie prawdziwych poglądów pisarza wiązało się jednak z gwarantowanym szokiem - Verne miał do demokracji stosunek w najlepszym wypadku obojętny, przez sporą część życia zaś popierał różne tendencje monarchistyczne lub autorytarne. Co zaś najważniejsze, przez całe życie był też chorobliwym wręcz antysemitą.

Odnalezienie w 1989 roku manuskryptu powieści "Paryż w XX wieku" zachwiało z kolei stereotypowym odbiorem Verne'a jako entuzjasty postępu technicznego. Powszechny był pogląd, zgodnie z którym dopiero pod koniec działalności pisarskiej Verne zaczął wątpić w to, że postęp ten przyniesie wyłącznie dobre skutki. Okazało się tymczasem, że na dość wczesnym etapie kariery pisarskiej, tuż po ukończeniu przełomowej powieści "Pięć tygodni w balonie", Verne napisał ponurą dystopię pokazującą Paryż roku 1960, w którym wszechobecna technika zabiła kulturę i zdolność do przeżywania uczuć.

Namiętności ówczesnych Francuzów

Nie da się zrozumieć tych paradoksów, jeśli nie spróbuje się zrozumieć czasów, w jakich żył Verne. Dobrym symbolem tej epoki jest wieża Eiffla, świadectwo inżynierskiej zuchwałości, pomnik wystawiony stali, parze i elektryczności. Sam konstruktor wieży Gustaw Eiffel nie był jednak obecny na jej uroczystym otwarciu w marcu 1889 roku. Od miesiąca siedział w więzieniu w związku z udziałem w aferze Towarzystwa Budowy Kanału Panamskiego, oszukańczej spółki giełdowej, która zamiast budować kanał, korumpowała dziennikarzy, posłów i ministrów, by ci zaświadczali swoim autorytetem, że budowa rzeczywiście jest prowadzona.

W aferę zamieszani byli inżynierowie kojarzeni z największymi sukcesami ówczesnej techniki, poza Eiffelem za kratkami znalazł się też Ferdynand Lesseps, budowniczy Kanału Sueskiego. Okazało się, że łapówki przyjmowali ludzie z rodziny prezydenta Juliusa Grevy, wybitni publicyści i autorytety moralne, wsławieni bohaterską postawą w opozycji demokratycznej z czasów dyktatury Napoleona III, jak Georges Clemenceau czy Charles Floquet, przewodniczący parlamentu.

Ta afera doskonale podsumowywała namiętności, którymi żyli ludzie z czasów Verne'a oraz sam Verne: splatały tu się giełda (i niewiara w jej uczciwość), demokracja (i niewiara w jej sprawność), technika (i strach przed nadużyciami związanymi z nią), a także czeki z bardzo wieloma zerami, jednocześnie pożądane i pogardzane za to, co potrafią robić z ludźmi.

Był też jeszcze jeden ważny element - Żydzi. Jeden z czołowych aferzystów, baron Reinach, był naturalizowanym Żydem. Afera panamska sprawiła, że antysemityzm, pogląd dotąd wyznawany raczej pokątnie i ze wstydem, stał się modnym poglądem wyjaśniającym wszystkie niedomagania francuskiej gospodarki i polityki. W kilka lat później doprowadziło to do afery Dreyfusa, w której skazano za szpiegostwo oficera pochodzenia żydowskiego. Choć zesłano go do strasznej kolonii karnej na Wyspie Diabelskiej, kontrwywiad nadal przechwytywał meldunki pochodzące z tego samego źródła, którym w rzeczywistości był major Walsin-Esterhazy.

Mimo oczywistych dowodów wielu Francuzów uważało, że Dreyfus powinien pozostać na zesłaniu, honor armii był bowiem ważniejszą rzeczą od niesprawiedliwości, która przydarzyła się byle Żydowi. Wśród nich był Juliusz Verne, działacz ligi intelektualistów sprzeciwiających się wznowieniu procesu Dreyfusa.

Siła perswazji wydawcy

Jak to się zatem stało, że mimo wszystko Verne tak rzadko dawał wyraz swoim uprzedzeniom w swojej prozie? Odpowiedź jest prosta i brzmi: Pierre-Jules Hetzel, wydawca Verne'a. Obaj panowie poznali się w roku 1862. Hetzel miał za sobą bardzo idealistyczną młodość. Zdeklarowany demokrata, wyemigrował do Belgii po zamachu stanu Ludwika Napoleona, by publikować tam opozycyjne wydawnictwa. W miarę jak reżim się liberalizował, wrócił jednak do kraju i szukał dla siebie jakiegoś intratnego i apolitycznego zajęcia.

Verne dosłownie spadł mu z nieba, ale i jemu potrzebny był ktoś taki jak Hetzel. W chwili spotkania Verne miał 35 lat (Hetzel zbliżał się do pięćdziesiątki), z umiarkowanym powodzeniem grał na giełdzie pieniędzmi własnymi oraz swoich klientów, bez powodzenia próbował też sił jako literat i dramaturg (opublikował między innymi obłędnie antysemickie dzieło "Martin Paz"). Potrzebował przełomu, którym okazało się napisane dla Hetzla "Pięć tygodni w balonie", wielki bestseller roku 1863.

Być może po raz pierwszy w dziejach popkultury Hetzel i Verne stworzyli tandem potem powielany w różnych krajach, przypadkach i gatunkach. Beatlesi i Brian Epstein. Elvis i pułkownik Parker. John W. Campbell (redaktor naczelny pisma "Astounding") i odkryci przez niego pisarze, tacy jak Isaac Asimov czy Robert Heinlein. Z jednej strony ogromny talent, z drugiej zaś - świetne wyczucie tego, czego w danej chwili potrzebuje masowy odbiorca.

To oczywiście nie jest tak, że Hetzel pisał powieści za Verne'a, tak jak Epstein nie śpiewał za Beatlesów. Ale to właśnie Hetzel narzucił Verne'owi obowiązkowy optymizm tryskający z jego wczesnych powieści. Odrzucił rękopis "Paryża w XX wieku" właśnie dlatego, że masowy młodzieżowy czytelnik nie zaakceptowałby lektury tak ponurej. Verne zazwyczaj bez oporu godził się z werdyktami swojego wydawcy po prostu dlatego, że miał już dosyć okresu, w którym pisał, co chciał - ale nikt nie chciał tego czytać.

Zgodnie z sugestiami Hetzla Verne dodawał więc akcenty komiczne, zmieniał charakter bohaterom, a nawet dorabiał szczęśliwsze zakończenia. "Tajemnicza wyspa" miała kończyć się tym, że rozbitkowie wprawdzie ratują się, ale do końca życia dręczy ich nostalgia za miejscem ich uwięzienia. Zamiast tego pojawił się - z inicjatywy Hetzla - dziwaczny happy end, w którym bohaterowie używają fortuny zmarłego kapitana Nemo, by w sercu USA zrekonstruować dokładną kopię wyspy, na której spędzili tyle lat (co samo w sobie ma interesujące freudowskie podteksty - uwolnieni budują kopię więzienia, by siedzieć w nim dobrowolnie?).

Kapitan Nemo był Polakiem

Jedna z największych ingerencji Hetzla (bez wątpienia najważniejsza dla polskiego czytelnika) dotyczyła właśnie kapitana Nemo. Sprawa ta była tak ważna, że w PRL-owskim wydaniu radzieckiej książki o Vernie polski wydawca zdecydował się jednak na posłowie, w którym polski tłumacz dodawał to, co radziecki badacz pominął. W rękopisie Verne'a kapitan Nemo był Polakiem mszczącym się na Rosji za śmierć swojej rodziny w represjach po niedawno zdławionym powstaniu styczniowym.

Hetzel nie zgadzał się na to, bo, po pierwsze, miał w Rosji wielu prenumeratorów, po drugie zaś, Rosja była wtedy bliskim sojusznikiem Francji, a cesarz Napoleon III wręcz osobiście przyjaźnił się z carem Aleksandrem II. Argument o rosyjskich czytelnikach był naciągany, wielu czytelników miał też przecież w Wielkiej Brytanii, co nie przeszkodziło ostatecznie uczynić kapitana Nemo Hindusem mszczącym się na Anglikach. Najważniejsza oczywiście była polityka, czyli oficjalna przyjaźń francusko-rosyjska.

Sytuacja była paradoksalna - Hetzel, jeszcze nie tak dawno republikański idealista, cenzurował dzieło pisarza, który w ogóle nie miał buntowniczych skłonności, ale po prostu pasowało mu to do kompozycji czysto literackiej (ostatecznie w "20 000 milach podmorskiej podróży" narodowość Nemo nie zostaje wyjaśniona, nie dowiadujemy się też, za co i przeciw komu się mści; dużo późniejsze wyjaśnienie z "Tajemniczej wyspy" jest nonsensowne - gdyby Nemo był Hindusem, profesor Arronnax powinien był przynajmniej zauważyć jego azjatyckie pochodzenie). Postawa Hetzla jako wydawcy bestsellerów była jednak doskonałą ilustracją tego, że nie ma większego cynika od wczorajszego idealisty. Ostatecznie Hetzel postawił na swoim.

Po raz pierwszy Verne zbuntował się przeciwko Hetzlowi w siedem lat później, doprowadzając do wydania w 1877 roku powieści "Hector Servadac", w której wrócił do swojego ulubionego wątku antysemickiego. Powieść opowiada o grupie podróżników, którzy przypadkowo opuszczają Ziemię na blisko przelatującej komecie. W kosmosie spotykają wyjątkowo niesympatyczną istotę, mianowicie żydowskiego kupca Izaaka Hakhabuta, postać jakby wprost wyciętą z karykatur z późniejszego "Der Sturmera". Hetzel, dla którego Verne był już wtedy kurą znoszącą złote jajka, tym razem nie protestował, ograniczył się do złagodzenia niektórych akcentów.

Pesymizm obecny w późnych powieściach Verne'a, jak dylogia "Robur zdobywca"/"Pan Świata", wynikał więc nie tyle z rozczarowania pisarza postępem technicznym, ile z uwalniania się spod wpływu swojego wydawcy (który zmarł w roku 1886). Sam Verne od początku zaś spoglądał na wszelki postęp - społeczny czy techniczny - bez entuzjazmu.

Zasępiony prorok astronautyki

Podkreślić należy, że spojrzenie w przyszłość Verne'a było wyjątkowo trafne i przenikliwe, zwłaszcza na tle XIX-wiecznej fantastyki. W dylogii "Z Ziemi na Księżyc"/"Wokół Księżyca" uderzająco trafnie przewidział program Apollo. Ocenił, że w USA wchodzą w grę dwa miejsca startu do lotu na Księżyc - Floryda i Teksas, ze wskazaniem na Florydę. Tym samym przepowiedział rywalizację dwóch ośrodków NASA w Houston i na przylądku Canaveral. Przewidział też, że szczęśliwy powrót astronautów najlepiej będzie przeprowadzić przez lądowanie na Oceanie Spokojnym, a także konieczność używania chemicznych pochłaniaczy dwutlenku węgla.

Zdumiewająco celny jest też opis Paryża w XX wieku - Verne przewidział nawet telefaks ("telegraf fotograficzny"), wynalazek, o którym nie myśleli nawet dwudziestowieczni fantaści koncentrujący się zwykle na czymś tak absurdalnie niepraktycznym, jak wideofon. Przewidział też metro, zjawisko wypierania domów mieszkalnych z centrum przez sklepy i biurowce, a nawet muzykę dodekafoniczną. "Robur zwycięzca" przyniósł zaś aż nadto trafną, niestety, przepowiednię pierwszego poważnego zastosowania maszyny latającej cięższej od powietrza - jako ludobójczej broni.

Verne uwikłany był silnie w przesądy i poglądy swojej epoki, ale na w przyszłość spoglądał trzeźwo i klarownie, aczkolwiek bez entuzjazmu. Z większym chyba entuzjazmem my dziś sięgamy po obraz epoki Verne'a w jego powieściach, nawet jeśli entuzjazm ten chłodzi świadomość tego, że ich optymizm był wynikiem sztucznego podkolorowania piórem wydawcy. Stulecie śmierci pisarza to jednak dobra okazja, by zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście te dwie epoki tak bardzo się między sobą różnią.

24.03.2005
20:23
[2]

hopkins [ Wieczny Optymista ]

Aktualnie wlasnie czytam 20 tysiecy mil podmorskiej zeglugi =]

24.03.2005
20:33
smile
[3]

Mazio [ Mr.Offtopic ]

dlatego rondo we Włochach powinno być przy odrobinie delikatności nazwane imieniem Nemo... nie Dudajewa.

dzięki za tę ciekawostkę - czytałem swego czasu wszystko Verne'a - nie można być w pełni dwunastolatkiem nie znając jego książek... Dodam Maja i już znowu pamiętam biurko z podstawówki.

Miło, że czytacie :)

24.03.2005
21:23
smile
[4]

Dagger [ Legend ]

===>Mazio
<===

Swoją drogą ciekawe czemu pojawił sie ten tekst czyżby dorzucili do GW jakiegoś Verne'a i przegapiłem?

25.03.2005
08:31
smile
[5]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

Wczoraj oglądałem program o nim, i naszło mnie na powrót do dzieciństwa i przeczytanie paru książek. Tylko ciekawe, czy znajdę je w piwnicy :)

25.03.2005
09:00
smile
[6]

Garbizaur [ CLS ]

Hehe parę lat temu się czytało...

25.03.2005
09:02
smile
[7]

Garbizaur [ CLS ]

Dagger ---> Chyba nie było, bo bym pewnie kupił. :) Zresztą w linku cały spis. :)

Mazio ---> popieram

25.03.2005
17:50
[8]

Dagger [ Legend ]

==>Garbizaur
THX Jakoś nigdy nie mogłem trafić na tą listę :)

25.03.2005
17:57
[9]

*-David-* [ Centurion ]

Ja czytam właśnie "Podróź do wnętrza Ziemi"
Świetna książka, tak jak i autor, polecam!!!

25.03.2005
18:03
smile
[10]

Mastyl [ Legend ]

Do listy pisarzy dziecinstwa dorzucilbym Szklarskiego i Niziurskiego ( odpowiednio serie Tomek i Pan Samochodzik ) :)

25.03.2005
18:04
smile
[11]

Mazio [ Mr.Offtopic ]

O tak - Niziurski jest super - serie o Niekłaju, o Żabie... nawet jego socjalistyczne Naprzód wspaniali to moje dzieciństwo... a Samochodzika pisał Nienacki - też da radę ale tylko stara seria

25.03.2005
18:08
[12]

Garbizaur [ CLS ]

Taaa Pan Samochodzik był wyczepisty... Te pojedynki z Waldemarem Baturą... Ehhhhhhh!!!!!

Myślę, że mogliby znowu zekranizować Pana Samochodzika. Jako odtwórcę głównej roli proponuję Bogusia Lindę, a w rolę Batury mógłby się wcielić Mirek Baka. :) To by było coś...

25.03.2005
18:23
smile
[13]

Mazio [ Mr.Offtopic ]

i tekst Batury - Co Ty ku*wa wiesz o Historii??

25.03.2005
18:41
smile
[14]

Mastyl [ Legend ]

mazio - jasne, walnalem sie. Niziurskiego to czytalem dwie takie slabizny co sie nazywalo "Ksiega urwisow" i "Awantury kosmiczne". I faktycznie, tam lapali bumelantow i zgłaszali ich na MO :)

A taka ciekawostka - Nienacki poza panem amochodzikiem napisal glosna w PRL powiesc pornograficzną "Wielki las". Chyba pronograficzna, ale w kazdym razie rodzice zawsze zaslaniali mi oczy w ksiegarni, bo na okladce tej ksiazki było zarośniete kobiece łono, czyli tzw "bóbr" :)

25.03.2005
18:45
smile
[15]

Mazio [ Mr.Offtopic ]

wybacz zaprzeczenie wprost, ale kiepski ze mnie handlowiec - bzdura :)

napisał co mu w duszy grało... zrozum, to było przed wiagrą :) "Raz w roku w Skiroławkach" było drugą podobną... ale to tak jakby "Motory" Zegadłowicza porównać do pornografii... ot specyficzna nisza, specyficzny autor... a skandal był niezły - miałem mało lat ale Pan Samochodzik nagle stał się Panem z Dużą Pompką :)

25.03.2005
19:07
smile
[16]

Mastyl [ Legend ]

Ano, dla wyobrazni 5 latka starczy taka fotka na okladce, i skojarzenie ze slowem "porno". Taką łatke u mnie dostal "Wielki las" na cale zycie. Zreszta nie czytalem tego, i ciekaw jestem co w środku. Ale sie boje, że jakiś atak żuławszczyzny mnei w srodku czeka :)

25.03.2005
22:31
smile
[17]

Dagger [ Legend ]

==>Mastyl
Kurde jak wspomnienia potrafią być podobne - z tym że u mnie "Wielki Las" leżał gdzieś na półce w domu.

26.03.2005
15:23
smile
[18]

captain_nemo [ Generaďż˝ ]

Dziekuje za ciekawostke nt mojego ojczyma :)

26.03.2005
15:27
smile
[19]

Lord_Braska [ Pretorianin ]

Okladka "Wielkiego Lasu" wypaczyła mi obraz prawdziwej przyrody:(

26.03.2005
15:33
[20]

xanat0s [ Wind of Change ]

Verne to jeden z moich ulubionych autorow, przeczytalem spora czesc jego ksiazek i bardzo milo zaskoczyla mnie ta informacja :) Jednak ktos tam na zachodzie interesowal sie tym, co sie dzieje w Polsce... Inna sprawa, ze takich ludzi bylo malo...

Szkoda tylko, ze w ksiazce bylo inaczej... Wiele osob dowiedzialoby sie czegos o Polsce, a przez tych glupich francozow nic z tego nie wyszlo :(

BTW: Czytaliscie "Michala Strogowa"? Czy to co sie tam stalo jest w ogole mozliwe? Chodzi mi o [UWAGA SPOILER :)] to, czy to, ze mial tyle lez w oczach moglo spowodowac, ze nie stracil wzroku wskutek przysuniecia mu do oczu rozzazonego miecza? Bo ja w sumie nie wiem... :)

26.03.2005
15:45
smile
[21]

Mastyl [ Legend ]

Uwaga. Zamieszczam zdjęcie wspomnianego bobra. Dzieci zamknąc oczy!

26.03.2005
15:46
smile
[22]

Lord_Braska [ Pretorianin ]

->Mastyl
NIEEEEEEEEEEEEE!Koszmar powrocił

26.03.2005
15:47
[23]

Mastyl [ Legend ]

xanato0s - czytalem keidsy Michała Strogowa, ale szczerze mowiac niemal nic juz z tego nie pamiętam. Oślepianie mieczem to mi sie raczej kojarzyło z filmem Krzyżacy i sposobem załatwienia Juranda ze Spychowa. :)

26.03.2005
15:47
smile
[24]

xanat0s [ Wind of Change ]

Mastyl! To nie kategoria 18+!!!!! Czuje sie zgorszony!

To jest szerzenie pornografii wsrod mlodziezy... Za to mozna dostac kilka latek...

26.03.2005
15:53
[25]

Garbizaur [ CLS ]

Piękny las... :)

26.03.2005
15:55
smile
[26]

Mazio [ Mr.Offtopic ]

niom... las krzyży

26.03.2005
15:55
[27]

Lord_Braska [ Pretorianin ]

Rzekłbym ,piękny i gęsty:)

26.03.2005
15:57
smile
[28]

Mastyl [ Legend ]

xanat0s - ale Mazio juz wyjasnil ze to nie pornografia :) Poza tym dalem ostrzezenie, bylo zaslaniac oczy a nie sie gapic :)

26.03.2005
16:00
[29]

Dagger [ Legend ]

==>Mastyl
O widzisz - to ja miałem wersję z inną okładką.

26.03.2005
16:05
smile
[30]

Mastyl [ Legend ]

Ja chyba tez, na tej co pamietam, ten bobrzysko byl na wiekszym zblizeniu, ale nie jestem pewien czy to nie dziecieca fantazja :)

© 2000-2025 GRY-OnLine S.A.