Romanujan [ Konstruktor Katapult ]
Anegdoty
Witajcie! Znacie jakieś ciekawe anegdoty na temat sławnych ludzi, postaci historycznych? Wpisujcie te, które się wam najbardziej podobają. Ja zaczynam:
Do mędrca Diogenesa przyszedł młody człowiek i zaczął się chwalić, że wygrał igrzyska olimpijskie. Diogenes na to:
- A więc udowodniłeś, że jesteś najsilniejszy.
- No tak, przecież otrzymałem wieniec z liści laurowych! - odparł młodzieniec.
- Masz się z czego cieszyć. Pokonałeś słabszych...
Pewnego razu Dedekind przeczytał w pewnym czasopiśmie informację, że umarł. Napisał więc do redakcji list następującej treści: Bardzo dziękuję o pamięć o mnie. Proszę jednak zwrócić uwagę, że data mojej śmierci została podana bardzo niedokładnie.
Pewnego razu sir Arthur Conan Doyle wysłał do pięciu szanowanych obywateli, powszechnie znanych z surowych zasad moralnych depeszę: "Wszystko się wydało. Uciekaj natychmiast!". W ciągu 24 godzin wszyscy ci ludzie bez skazy opuścili Anglię.

captain_nemo [ Generaďż˝ ]
Watek ciekawie sie zapowiada, a co do mojej anegdoty to nie jest to konkretna osoba, po prostu gdzies to wylowilem...
Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość, który lubił jeść kapustę z grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja następowała w jego organizmie, krótko po spożyciu owej skądinąd wyszukanej potrawy. Pewnego dnia spotkał dziewczynę i się w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy zdecydowali się pobrać, młody człowiek uzmysłowił sobie że nie może już więcej jeść grochu z kapustą, i będzie to jego poświęcenie za znalezienie szczęścia osobistego. Po krótkim czasie ożenił się. Trzy miesiące minęły i młody człowiek powracając do domu z pracy, przechodził koło restauracji. Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dla nosa zapachu grochu z kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając się długo wszedł do knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojego przysmaku, wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawy powinien zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesoło popierdywał, przybywając pod swoje drzwi całkiem bezpiecznie, że nic z gazów już nie zostało w żołądku.
Żona przywitała go od progu i wyglądała na podekscytowaną:
- Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz przy obiedzie!
Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nic pociągnęła do stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie podglądał, aż ona nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu oczy, w tym samym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle poczuł że znowu ma ochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała mu obiecać że nie będzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał ten moment podniósł jedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że był on głośny ale również i śmierdział jak tuzin zgnitych jajek. Facet miał problemy przez moment ze znalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i rozdmuchał powietrze wokół siebie, po tym jednym poczuł się znacznie lepiej, ale następny już czekał, nie zastanawiając się długo, mąż podniósł drugą nogę i sruuuuu, następny wyleciał mu z hukiem. Tym razem był on jeszcze bardziej śmierdzący, więc musiał się odwachlowywać rękami przez dobrą chwilę zanim smród opuścił go. I znowu poczuł, że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak głośno, że było słychać pobrzękiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywiędły. Cały czas przysłuchiwał się czy żona już kończy rozmowę i dotrzymując przyrzeczenia nie podglądał co żona przygotowała mu na obiad. Przez następne 10-ęć minut mąż podpierdywał sobie, a że smród był za każdym razem okropny, więc musiał się odganiać od niego serwetką. Kiedy usłyszał że żona odkłada słuchawkę szybko położył serwetkę na kolanach, uśmiechając się z zadowolenia i udając niewinnego. Żona przepraszając, że tak długo musiał czekać i upewniając się, że nie podglądał, zdjęła mu chusteczkę z oczu i wykrzykneła radośnie:
NIESPODZIANKA!!!
Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a przy nim tuzin gości siedzących i czekających na rozpoczęcie imprezy imieninowej.

hilander [ ]
Swiątynia Shaolin, Uczen pyta Mistrza:
- Mistrzu, jaka jest roznica miedzy perla a kobieta?
Mistrz: - Roznica jest taka, ze perłe mozna nawlec z dwoch
stron, a kobiete z jednej tylko...
Uczen (zmieszany) : - Chcialbym zaprzeczyc madrosci jego
wspaniałosci Mistrza, ale slyszalem o kobietach, ktore
mozna nawlec z obu stron.
Mistrz: -To nie kobiety, TO PERŁY!
a tak mi się przypomniało
DrZK [ Konsul ]
Anegdota z zycia Omara Sangare (czy jakos tak) - aktora Teatru Polskiego we Wrocławiu, jako ze ze jest to aktor czarnoskory gral on w "Otellu" Szekspira. Powtarzając swe monologi do tejze sztuki, szedl przez ulice, bardzo zaobsorbowany swym zajeciem. Stale powtarzal role... przez co wszedl na ulice na czerwonym swietle. W ostatniej chwili ktos sciagnal go sila z przejscia, przez ktore sekunde pozniej przejechal samochod z duza szybkoscia. Omar spoglada na swego wybawce - starego dziadka i wywala mu takii tekst: "Bardzo żem rad, ze uratowal mnie pan byl, przed niechybna i jakze haniebna smiercią pod zabojczymi kołami tego samochodu". Na co dziadek glupawo sie usmiecha i mowi: "Auto....bum,bum!!!"
Jak to pierwszy raz uzlyszalem to sie prawie zesralem ze smiechu, nie wiem czy na ekranie przedstwaia sie to rownie smiesznie...