
Attyla [ Legend ]
lista - ciąg dalszy
Jak pewnie każdy pamięta, niemal natychmiast po opublikowaniu w żydowniku textu na temat listy Wildsteina zaczęły się ruchawki w celu ukarania kogoś. Przecie nie może być tak, że jawna lista jest przekazywana bez zgody jej dysponenta. Naturalnie bolszewiki chciały dorwać się do d*** samemu Wildsteinowi.
I tak najpierw prawnicy bolszewików wpadli na pomysł, żeby przyczepisć się do naruszenia ustawy o danych osobowych. Dzisiaj dowiaduję się, że zbrodnię popełnił ten, który pomógł Wildsteinowi z listą, ponieważ umieścił na niej dane osobowe aktywnych pracowników wywiadu polskiego. Abstrahuję tu od wywiadu. Chodzi mi o to, że nagle zaczęto używać terminu "dane osobowe" wobec czystych imion i nazwisk umieszczonych na liście. Nie wiem jak was, ale mi się na wymioty zbiera, kiedy widzę dowody na to, że prawnicy (do których sam się zaliczam) dają dowody na to, że przynajmniej w stosunku do niektórych z nich stwierdzenie, że pozbawieni są jaj, kręgosłupa i właściwie nikomu nie stałaby się krzywda, gdyby zamienić im miejscami d*** i głowę, jest jak najbardziej uzasadnione.
Tak się zastanawiam, czy te matoły wogóle zastanawiają się nad tym co i jak robią? Czy oni mają jakiekolwiek wątpliwości etyczne? Czy może wszelkie wątpliwości załatwiają tak jak esesmani po 2 WS, którzy twierdzili, że oni "tylko wykonywali rozkazy". Z jednej strony słychać stąd i zowąd zapewnienia korporacji zawodowych o tym, że ich głównym celem jest utrzymywanie wysokiej jakości merytorycznej i etycznej ich członków, a z drugiej słychać takie "kwiatki". Nie chcę tu generalizować. Znam kilku świetnych fachowców, którzy prócz tego, że znają się na rzeczy posiadają wysokie kwalifikacje etyczne.
To co zrobili ci kauzyperdzi w sprawie listy woła o pomstę do nieba i zaliczyć się da chyba do czynów, które opisać można jako podłe.
Nie wiem. Być może przesadzam. Ale też nie raz i nie dwa zdażyło mi się widzieć podobnych "fachowców" w podobnych akcji. Czy waszym zdaniem to, że prawnik ma za zadanie służyć pomocą swemu mocodawcy lub zleceniodawcy uzasadnia wszelkie podejmowane przez niego działania? Innymi słowy, czy "wykonywanie rozkazów" powinno być ślepe?
Vader [ Senator ]
Czy waszym zdaniem to, że prawnik ma za zadanie służyć pomocą swemu mocodawcy lub zleceniodawcy uzasadnia wszelkie podejmowane przez niego działania? Innymi słowy, czy "wykonywanie rozkazów" powinno być ślepe?
- Skoro mu za to płaci ? Pieniądz wartością najwyższą, czyż nie ?

yogers [ Pretorianin ]
Dokładnie mamona rządzi w dzisiejszych czasach , a w wielu przypadkach prawnik broni oskarżonego , mimo tego że wie iż jest on winny, ale za to mu płacą i taka jest jego praca więc stara sie udowodnić , że jest inaczej .
rothon [ Malleus Maleficarum ]
Zwariowales Attyla. W swojej nienawisci do wszystkich, w latwosci z jaka w internecie mozna wskazywac bolszewikow i innych psubratkow, w calym tym kabarecie, ktory nalezy zmilczec, kto rozumny, Ty zwariowales. Krwi Ci trzeba. Niewazne czyjej, bolszewicka ja nazwiesz i tak. Eeeee...

Swidrygajłow [ ]
Wildstein odwalił kawał dobrej roboty. Ja też jestem na liście tzn moje imię i nazwisko i chcoiaż choćby z racji wieku nie jest możłiwe żebym był współpracownikiem SB to i tak musiałem się użerać z kilkoma idiotami z pracy oraz z sąsiadem-patriotą-idiotą.

Anoneem [ Melodramatic Fool ]
Nie mam siły na takie przemyślenia - mam dziś egzamin z Tworzenia i Stosowania Prawa :))
Vader [ Senator ]
W sumie yogers poruszył ciekawa sprawe. Niech ktoś kompetentny przedstawi mi jakieś konkrety, na podstawie których można - przynajmniej teoretycznie - uważać prawnika za osobę posiadającą wysokie kwalifikacje etyczne.
(to nie jest tekst ofensywny, pytam z ciekawości)
Attyla [ Legend ]
Vader: prawnik nie piecze bułeczek. Prawnik to zawód zaufania publicznego. Podstawą świadczonej przez niego pomocy jest zaufanie, jakim obdaża go zleceniodawca. Oczywiście to kwestia tylko oceny, by stwierdzić, czy prawnik wykonując swoje zadania ma działać na zasadzie "cel uświęca środki", czy też musi brać pod uwagę także i to, że inni prwnicy chcą pomagać w granicach prawa i nie kreować rzeczywistości, ale ją opisywać i traktować jako element subsumcji przepisów. Nie chodzi tu zatem o dylemat "zarabiać czy nie", ale o dylemat, czy wykonywanie swego zawodu należy traktować wyłącznie jako środek do uzyskania kasy, czy też powinno się to wiązać z realizacją celów, dla których zawód ów został przez prawodawcę ustanowiony. Nie możemy przecie zapominać o tym, że prwnicy zrzeszeni w korporacjach posiadają określone przywileje (takie jak chociażby przymus adwokacji). Czy pwileje te należą im się na takiej samej zadsadzie jak zasiłki motłochowi, czy też mają za te przywileje płacić chociażby koniecznością zachowania określonych wymogów etycznych?
Attyla [ Legend ]
Vader: tak jak powyżej. Nie tale prawnik posiada wysokie kwalifikacje etyczne, co powinien je posiadać, ponieważ przysługują mu wyjątkowe przywileje.
Rothon: przesadzasz. To opisane zdarzenie to pretekst a nie przedmiot mych wątpliwości. Nie chodzi o to, że to co zrobili ci kauzyperdzi w sprawie listy jest wyjątkowo podłe. Chodzi mi o to, że działań o podobnych charakterze można doszukać się właściwie na każdym kroku. W tym przypadku chodzi o wątpliwość, czy człowiek, do którego postawy etycznej wyrażającej się np. bezwarunkową dyspozycyjnością można mieć zastrzeżenia, powinien być adresatem norm ustanawiających przywileje?
Prawdę mówiąc to problem związany też z filozofią. Tzn. czy jedyną podstawą do działania prawa są spełnione wymogi formalne, czy też muszą być realizowane wymogi materialne, których skodyfikowanie może być trudne? Jest tu odwołanie do logos, idei, wzorca, czyli w zasadzie samoistnego i obiektywnego wyznacznika, który tylko dlatego, że jest realizowany przez ludzi samoistnym i obiektywnym być nie może. Innymi słowy czy sam fakt poważnych trudności interpretacyjnych unieważnia postulat przestrzegania norm prawa naturalnego?
Suhoj [ Fochmistrz ]
Attyla
Też jestem prawnikiem i uważam, że prawnik jest jak dziwka, idzie tam gdzie płacą. Nie unoś się więc jakąś pseudoetyką, dobrze wiesz na jaki kierunek studiów szedłeś. Są jednak pewne granice, jednak spór o ich położenie to już co innego...
Ogólnie najlepiej opisuje sytuację RYBIŃSKI na drugiej stronie dzisiejszej Rzeczpospolitej. Przeczytajcie sobie gazetę albo wejdźcie na strnę... Naprawdę nic dodać nic ująć. Niby kumu zależy na tym by lista była tajna? No przecież nie mi. Jest na niej nawet nazwisko ojca mojego kumpla - i nic dziwnego, był pilotem na rejsach międzynarodowych, na pewno go inwigilowali. Nikt go jakoś nie szykanuje, społeczeństwo nie jest AŻ tak głupie. Dobrze przecież wiemy kto mógl, a kto ni mógł być agentem.
Jak moj kumpel powiedział, problem jest w tym, że ci co decydują o jawności tych teczek, to sami w nich figurują. dlaczego więc mieliby je ujawniać.
Attyla [ Legend ]
Suhoj: zdaję sobie strawę z tego, że prawnik to dziwka robiąca dobrze swemu klientowi. Tyle, że nawet dziwki mają swoje zasady (min nie całują w usta). Mi też nie chodzi o nic innego jak przestrzeganie takich właśnie regół. Poza tym dziewczyna wychodząc na ulicę nie otrzymuje żadnych szczególnych uprawnień. Dokładnie odwrotnie prawnik. Coś w zamian powinien jednak dać.
pasożyt [ amator brzoskwinek ]
rothon---->jedyna pocieszajaca rzecz jest taka ze juz praktycznie wszyscy zaczynaja ignorowac watki Attyli,chociazby patrzac po ilosci postow w tym watku.Ten czlowiek jest chory na nienawisc do wszystkiego.A juz niestety jest za stary zeby sie zmienił.Wspolczuje jego rodzinie , musza miec niezłe jazdy w domu