GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Zdrada - powiedzieć czy nie?

06.02.2005
11:13
smile
[1]

ArturKraków [ Legionista ]

Zdrada - powiedzieć czy nie?

Wczorajsza impreza skończyła się tragicznie...
Wszystko było super, nasi przyjaciele bawili sie jak nigdy dotąd, oprócz jednej rzeczy...
Moja największa przyjaciółka po wypiciu paru piw zadzwoniła do swego chłopaka, a ten ją w tym momencie olał...
Ona wpadła w rozpacz...a ja, jako jej przyjaciel zacząłem ją pocieszać...przytuliłem ją, mówiłem że będzie dobrze itd...
Aż wkońcu doszło do tego....zaczęliśmy się całować...nieważne kto zaczął, bo ja jako facet mogłem być mądrzejszy i to przerwać, a tego nie zrobiłem...
I teraz dochodzimy do sedna sprawy - zarówno ja, jak i ona jesteśmy w związkach na których nam cholernie zależy... kochamy nasze drugie połówki...
I tu dochodzimy do sedna sprawy - czy powiedzieć o tym naszym partnerom? Ja yślę i myśle od kilku godizn i nic wymyślec nie mogę;(;(

06.02.2005
11:18
[2]

Valturman [ Konsul ]

no to macie przeryćkane :(.
Cokolwiek zrobisz i tak przegrasz

06.02.2005
11:20
[3]

lucyferr [ Junior ]

Nie mów, taki wylew sprawiedliwości wcześniej czy później nawet jak ci wybaczy odbije się na związku. Musisz to ztrawić niestety i wrócić do rzeczywistości, czas jestnajlepszym lekarstwem w tych tematach, sam miałem taką wpadkę i wierz mi : TO PRZECHODZI ! pod warunkiem że nie będziesz jej pocieszał już więcej .

SZANUJ MIŁOŚĆ ! bo o nią coraz trudniej.

06.02.2005
11:21
smile
[4]

steward [ Legia Warszawa ]

Oczywiście ze nie mów ! A powiedz jej dopiero jak się rozejdziecie :) [zeby bardziej bolało :P]

06.02.2005
11:22
[5]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Nie.

06.02.2005
11:24
[6]

Kargulena [ ostatnio bez ości ]

Nie mówić !

06.02.2005
11:31
[7]

Lewy Krawiec(łoś) [ I can change ]

nie mów = okłamuj ją
mów = ponoś konsekwencje

06.02.2005
11:34
[8]

bartek [ ]

Lewy Krawiec(łoś), ewentualnie:

nie mów = koleżanka powie = zdychaj ;)

Oj tam, całowanie przyjaciółki, przecież ona jest dla Ciebie jak siostra i nigdy byście nie pomyśleli, że... już wiesz co mówić.

Sam bym nie powiedział, ale miałem kiedyś kilku przyjaciół i wiem jak to bywa...

06.02.2005
11:36
[9]

Czamber [ Czamberka ]

Gdyby Wam "cholernie zależało", jak piszesz, to nie dopuścilibyście do takiej sytuacji.. :|

A czy mówić?
Zależy, co chcesz osiągnąć:
1.) jeśli chcesz być w związku, w którym zdradziłeś swoją dziewczynę, chcesz jej nie mówic prawdy i wyrzuty sumienia Cie nie zjedzą, to nic nie mów, bo to gwarantuje, że dziewczyna bedzie przy Tobie jak gdyby nic się nie stało [ po prostu nie będzie o tym wiedzieć.. gorzej, gdy się dowie od kogos innego.. :> ]..
2.) jeśli uważasz, że prawda w związku jest najważniejsza, to powiedz jej o wszystkim modląc się o to, by przebaczyła..
[ bo przecież ją kochasz, chcesz z nia nadal być.. ]

06.02.2005
11:37
[10]

Czamber [ Czamberka ]

ps: tak, uważam, że całowanie z koleżanką to też zdrada :>

06.02.2005
11:38
smile
[11]

Jade^1 [ Konsul ]

naszła mnie teraz myśl, czy lepiej być zdradzającym czy zdradzonym :]

06.02.2005
11:40
[12]

oksza [ Senator ]

No niestety. Przychylam się do powyższego. Jakby ci zależało, to bys jej nie wylizywał.
Nie ma że boli, trzeba sobie to uświadomić :)

06.02.2005
11:52
[13]

Arczens [ Legend ]

Nie mow, a jak sie dowie od kogos innego zaprzeczaj do samego konca.

06.02.2005
11:58
smile
[14]

Perykles [ Chor��y ]

Nie nie mów... Kiedyś sam byłem w podobnej sytuacji - (przyznam - jak recydywista - kilkukrotnie) Raz powiedziałem - i cała sprawa przerosła zarówno moją partnerkę jak i mnie... Teraz - jeśli coś się zdarza - (uwierz lub nie - ale nasz pamięc pod tym kątem to cudowne urządzenie - po miesiącu nie pamietasz:-)) zachowuję to dla siebie... nigdy nic nie mów a jak cie złapią za rękę - mów że to nie twoja ręka :-)

Pozdrawiam Peryklo

06.02.2005
12:09
[15]

pinkowski [ Pretorianin ]

eee powiedz jej co zrobiles, najwyzej zerwie, fajnych dupeczek jest mnostwo nie ta to inna (np twoja skubnięta przez Ciebie przyjaciolka) think about it pozdro

06.02.2005
12:12
[16]

Jałokim [ mniej głupoty ]

koleś... przegiełeś pałe z deka.. :/ Nie chciałbym byc w twojej skórze. NIe powiem ci co masz zrobić, bo to sam będizesz wiedział najlepiej, moge ci jedynie powiedzieć żę ja na 100% bym powiedział, bo taki już jestem - szczery do bólu (dosłownie). Nie zawsze to się podobało.. Czasem były stwierdzenia, że mogłem już lepiej przemilczeć, ale ja tak nie potrafie, co w głowie to na język spływa. POd tym względem jestem jak dziecko.
To jest bardzo delikatna sprawa i sposób jej podejścia zależy od tego kim jest twoja partnerka. Najprawdopodobniej jakiej decyzji nie podejmiesz to rozstanie na jakiś czas dobrze wam zrobi i jest nieuniknione, bo im dłużej wstrzymujesz bąka z tym donioślejszym okrzykiem oznajmia światu swe przybycie. Jeśli puścisz go teraz to szybciej wywietrzeje moim zdaniem. Jeśli darzycie się na prawde głębokim uczuciem to przetrwacie tę próbę, ale to wymaga czasu... niestety...

06.02.2005
12:12
smile
[17]

Lewy Krawiec(łoś) [ I can change ]

pinkowski - przeraziłeś mnie - po pierwsych 4 słowach myślałem nawet nad Twoimi dobrymi intencjami

06.02.2005
12:12
[18]

Justa_ [ lady in blue ]

nie mów, jedne co prawda może przynieść to polepszenie twojego samopoczucia, sam ponieś konsekwencje i użeraj się ze swoim sumieniem, po co jeszcze ją ranić, jeśli ci się poszczęsci nie rozwali cię to psychicznie i uda się kontynuować wasz zwiazek
i oczywiście nie powtarzaj tego

btw. kolejny dowód że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń miedzy mężczyzną i kobietą, wszystko sprowadza się prędzej czy później do jednego (pomijając przyjaźć ludzi w związku)

06.02.2005
12:15
[19]

pinkowski [ Pretorianin ]

Lewy--> swiat jest okrutny, trzeba z niego max. korzystać, a nie zamartwiać sie takimi sprawami ;-)

06.02.2005
12:15
[20]

Lewy Krawiec(łoś) [ I can change ]

Justa_-->a chciałabyś być w skórze tej dziewczyny:/ ?

06.02.2005
12:16
[21]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Lewy :::> Ja będąc w jej skórze, nie chciałbym o niczym wiedzieć.

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-02-06 12:14:22]

06.02.2005
12:16
[22]

Vader [ Senator ]

Chłopie dam Ci dobrą radę:

NIE MÓW. Bo po co ? Czy jeśli powiesz, będzie między wami lepiej ? Sądzisz że zaimponuje jej Twoja szczerość i przez wzgląd na to będzie gotowa zapomnieć całkowicie o tym wyskoku ? W życiu. Trzeba sobie powiedzieć tak: jesteśmy tlyko ludzmi, nie jesteśmy w stanie całkowicie uwlnić się od zwierzęcego atawizmu. Ulegamy pokusom, szczególnie cielesnym. Ale to nie powód by zawsze parnterce się z tego zwierzać. Mało kto ma taki poziom uświadomienia, dlatego trzeba niektóre rzeczy zatajać. Pogadaj z przyjaciółka, obróccie to w zapomnienie a dziewczynie nic nie gadaj. Finito, sprawa załatwiona - wszyscy na tym najlepiej wyjdą.

06.02.2005
12:16
smile
[23]

_Jotun_ [ spamer ]

...

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-02-07 12:28:22]

06.02.2005
12:19
[24]

_MyszooR_ [ Ass Kicker ]

A ty bys chcial zeby ci o tym powiedziala ? Jesli tak to powienies powiedziec .

06.02.2005
12:20
smile
[25]

Lewy Krawiec(łoś) [ I can change ]

Paudyn --> ja w jej skórze chciałbym jednak coś wiedzieć o tym, z kim jestem w związku

06.02.2005
12:20
[26]

Justa_ [ lady in blue ]

Lewy Krawiec tak jak Paudyn, gdybym była nie chcialabym wiedzieć

06.02.2005
12:23
smile
[27]

Storm Shadow [ Semper Fidelis ]

Ojj urzekła mnie twoja historia. Wykorzystałes dziewczynę w chwili jej słabosci, choć sam pocałunek to nie przestępstwo :>. Ale z tego wynika ze wcale nie kochasz tej swojej tak jak myslisz i starasz sie teraz przed kims nieznajomym usprawiedliwić. Po co nie wiem...
Prawdopodobnie znasz na tyle swoję drugą połówkę o ile Ty mozesz tak o niej mowić - czemu domysl sie, zeby wiedziec ze Ci raczej nie wybaczy. Ale moja rada: nie mów i tyle. Czego oczy nie widzą tego sercu nie zal..

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-02-06 12:47:40]

06.02.2005
12:23
smile
[28]

Monther [ Generaďż˝ ]

Tak to bywa z przyjaciółkami... Dobrze, że nie poszliście do łóżka, to też się zdarza w przyjaźni damsko-męskiej ;-)

Nie mów. To bez sensu. Wyrzutów sumienia - jeśli takowe Cię trapią - i tak się nie pozbędziesz, a jeszcze zatrujesz życie jej. Chyba, że boisz się, że ktoś jej doniesie. Jeśli zrobiliście to gdzieś na osobności, i wiesz o tym tylko Ty i przyjaciółka, to nie mów.

06.02.2005
12:24
[29]

Jałokim [ mniej głupoty ]

Paudyn ----> Tutaj jest wybór: czerowna, czy niebieska pigółka... Jak dla mnie każda klatka, nie ważne czy złota, czy żeliwna, nie zależnie od jej wartości, będzie mnie niewolić i wywoływać u mnei myśli o tym co za świat czekałby mnie poza nią.

06.02.2005
12:26
smile
[30]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Lewy :::> Tego nie dowiesz się do końca nigdy, nie łudź się :o)) Gdyby mi powiedziała, to nawet gdybym spróbowal wybaczyć, nie wiem, czy bym sobie z tym poradził. Swiadomość, że może to zrobić ponownie i wieczna niepewność pewnie by mnie wykończyły. Jeśli o niczym nie wiem, nie mam takich mąk. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Tak, jak powiedział Vader, jesteśmy tylko ludźmi i w zależności od okoliczności, może się jednak zdażyć, że jedna ze stron "pęknie jednorazowo", nie będąc całkiem pod wpływem władzy umyslowej, że tak się wyrażę :o))) Czy warto wtedy poświęcać wszystko? Dla mnie nie. No, ale to już zalezy od indywidualnego podejścia.

Jałokim ::::> Więc rozważ wszystkie za i przeciw, a potem wybierz mniejsze zło.

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-02-06 12:33:07]

06.02.2005
12:30
smile
[31]

Kargulena [ ostatnio bez ości ]

Jalokim ja uważam , że mówienie o tym to czysty egoizm, ja na miejscu tej dziewczyny wcale nie chciałabym wiedzieć o jednym przypadkowym wyskoku. Co innego , gdy facet wali po rogach non stop a ty jesteś jedyna nieuświadomioną środowisku, tu jednak sytuacja jest zupełnie inna. Zrani te dziewczynę prawdą, jak się kochają to i tak ze sobą zostaną, to po co komu ta cholerna prawda ?

06.02.2005
12:31
[32]

Arczens [ Legend ]

Poza tym jak powiesz, powinienes sie liczyc z tym, ze moze sobie pomyslec: skoro on mnie zdradza to ja jego tez.

06.02.2005
12:35
[33]

LooreNz [ Konsul ]

Jesli nie powiesz to bedzie Cie ta mysl zrzerac od osrodka! jak jej to powiesz bedzie Ci lzej ale mozesz ponies mega konsekwencje za to! Ciezka sprawa ale ja na twoim miejscu bym jej o tym powiedzial!

06.02.2005
12:36
smile
[34]

Monther [ Generaďż˝ ]

Kargulena --->
jak się kochają to i tak ze sobą zostaną, to po co komu ta cholerna prawda

No właśnie, po co!?!

06.02.2005
12:36
[35]

mrEdDi [ ShoguN ]

lepiej nie mow ani ty ani ona niech to pozostanie miedzy wami ! po co wasi partnerowie maja sie o tym dowiadywac i zaczna sie martwic itp . ja bym nie mowil ale i tak zrobisz jak uwazasz

06.02.2005
12:41
[36]

Kargulena [ ostatnio bez ości ]

Monther--> Zostaną ale ze zbukiem , który będzie smrodził im przez długi czas. Wiem cos na temn temat i wiele głupich rzeczy pózniej mozna zrobi, takich które cofnąć ciężko. O wiele głubszych niż jeden przypadkowy błąd.
Genralnie odnoszę się do zdrady jako takiej a nie do samego pocałunku, co dla mnie nie jest poważnym problemem.

06.02.2005
12:43
smile
[37]

pasożyt [ amator brzoskwinek ]

Justa wierzysz ze faceci mają w tych czasach cos takiego jak sumienie?

06.02.2005
12:44
smile
[38]

Monther [ Generaďż˝ ]

Kargulena ---> ależ ja się z Tobą zgadzam. Dziwię się tylko, że takie zdrowe podejście prezentuje kobieta. Macie (wy, kobiety) przecież tendencje do "przyłapywania" swojego faceta na niecnych uczynkach, tropienia, przeglądania smsów itd.... Ja to nazywam skłonnościami autodestrukcyjnymi.

06.02.2005
12:47
[39]

Mask [ Generaďż˝ ]

Zalezy czy skonczylo sie tylko na calowaniu czy na czyms wiecej..

06.02.2005
12:51
[40]

Sir klesk [ Sazillon ]

Lepiej powiedz jej teraz... jezeli rzeczywiscie sie kochacie to moze wszystko bedzie ok.

Jak jej nie powiesz to pamietaj, ze predzej czy pozniej ona sie dowie... i to jest pewne, a jezeli dowie sie tego od kogos innego to juz po tobie. Tak wiec lepiej wyjasnij jej wszystko teraz.

06.02.2005
12:53
[41]

Justa_ [ lady in blue ]

pasozyt wierze i większość większe niż u kobiet :)

06.02.2005
12:54
smile
[42]

davis [ ]

Nic nie mówić! ...zdradzać dalej :)

06.02.2005
12:57
smile
[43]

:Serafin: [ Neutralny Dobry ]

Poczekaj aż ona Cię zdradzi a wtedy i Ty bedziesz miał na nią haka :)

06.02.2005
13:02
[44]

Jałokim [ mniej głupoty ]

Paudyn ---> za nieuświadomieniem o zdradzie jest więcej argumentów, natomiast po stronie "prawdy" stoi MOJE (podkreślam jeszce raz że to jest to co według MNIE jest słuszne i to co pisze to MOJE typowania) sumienie, które nie pozwoliło by mi zamknąć gęby. Widać jestem typem romantyka, a nie racjonalisty :P:) Bo jak mi serce zagra tak zatańcze. Jesteś realistą i stąd różnice naszych zdań. Owszem, pewne kwestie należy rozmyślać racjonalnie, ale według mnie sprawy sercowe to nie jest coś w co warto inwestować, obmyślać sttrategie działania i kalkulować co przyniesie zyski, a co porażkę. Jak dla mnei sprawa jest duzo prostsza: Czuje, wiec wiem. To co czuje jest odpowiedzią na moje pytania i nie potrzeba mi do tego zbędnych rozmyślań. Tylko w ten sposób osiągnę szczęście, lub go nawet nie zaczerpne, ale jeśli już pójde w tym "korzystnym" dla siebie kierunku to będzie to na maksa.
Wracając do tej 'klatki': Mam gdzieś żę żarcie w niej będzie mi podstawiane pod nos, ktoś będzei się mną opiekował, podcierał mi dupę,a me życie bedzie pozbawione trosk i zmartwień. Mam to gdzieś. Myśl że tam za ukratowaniem czeka mnie większa przestrzeń pełna możliwości i nieograniczenia nie da mi spokoju i będzie mnie ogarniać z każdym dniem pobytu w klatce. Wiem żę być moze sobie tam, 'na zewnatrz' nie poradze. Przez uniesamodzielnienie i uzależnienie od mojego ‘Pana’ (Elwirki :) ) moge zdechnąć z głodu, ale wole zdechnać wiedząc, żę stać mnie na to by "Iść pod prąd" wbrew światu stawiajac mu opór, niż żyć długo i kipnąć ze świadomością tego, że nie stać mnie było na spełnienie się.
Wiem ze to oznacza, że jeśli sie nie zmienie, to ciezko będzie mi osiagnać pełnię szczęścia, bo pełno 'tu' zakłamań i matriksów, ale na pewno będę niego bliższy niż racjonalista, bo on dokonuje WYGODNIEJSZYCH wyborów.

Amen, rzekłem


Kargulena --> pisząc, że to egoizm masz po części rację, bo jest to w pewnien sposób ulżenie swemu cierpieniu wynikajacemu z sumienia, ale to zależy od tego jak sprawę ‘prawdy’ widzi Ona. Można też powiedzieć, że gdyby świat się nie dowiedział o holokauście to też wszystko było by w pożo i życie toczyło by się dalej, a nikt by nie przejmował się tym, że wytłuczono połowę narodu, bo po co komu ta okrutna prawda???
Owszem, niewiedza nie boli, ale to nei zmienia faktu żę cos złego się jednak stało.

06.02.2005
13:12
smile
[45]

Małe Wkurzone Coś [ Chor��y ]

Jakie to wygodne tlumaczyc sie, ze jestesmy tylko ludzmi, ze mamy instynkty zwierzece, ze sa pokusy i czasem nie sposob im nie ulec. Bla, bla, bla!
Moim zdaniem to wlasnie walka z tym, by nie ulec swiadczy o naszym czlowieczenstwie. A zreszta jesli ktos sie meczy, zeby nie zdradzic to lepiej niech od razu odejdzie.

06.02.2005
13:13
[46]

hola' [ koniczynka ]

calowanie to nie jest zdrada!

06.02.2005
13:24
[47]

Jałokim [ mniej głupoty ]

hola' ---> no tak.. to w końcu tylko nic nieznaczący fizyczny kontakt ust i języków dwojga ludzi. Można i tak... :]
Tylko powiedz mi ile twoich dziewczyn/facetów (zależnie od orientacji i płuci ;) ) obojętnie patrzyło jak lizesz się z kolezanką/kolegą? :]

06.02.2005
13:29
[48]

MAROLL [ Legend ]

Nie mów i tyle powiedz jej żeby to zostało między wami i nikim innym, chyba że was widzieli:)

06.02.2005
13:33
[49]

ArturKraków [ Legionista ]

ale najgorze jest to.....że w jednym dniu zraniłem 2 najważniejsze dla mnie osoby....dziewczyne i przyjaciółkę
boję się, że stracę takze przyjaźń....

06.02.2005
13:35
smile
[50]

dudka [ ! szypon ! ]

Zgadzam się ze Stewardem :PPP

06.02.2005
13:38
[51]

Jałokim [ mniej głupoty ]

no cóz rzec chłopie... zrobileś kawał świństwa i obok tego nie da się przejść obojętnie. Wyciagnij wnioski i uważaj na przyszłość, bo wracać do przeszłości nie warto. Jedyne co możesz zrobić to zadbać o to co będzie, bo to co było jest nietykalne.

06.02.2005
13:40
[52]

koci_kwik [ Pretorianin ]

po prostu pograły wam hormony
biorac pod uwage młody wiek i wypity alkohol takie " wypadki " sa często zdarzajace
Masz wyrzuty sumienia - to wazne. tO znaczy że kochasz szczerze a to się liczy
Uwarzam że jAK Powiesz to poczujesz sie jakby " oczyszczony"
W tedy ważne jest to jakich słów uzyjesz i jaka forme "twoje wyznanie" przybierze
Najpierw bym porozmawial z tą dziewczyną z imprezy że czujesz się głupio itd....
że masz kogoś kogo kochasz i nie chcesz swojego związku zepsuć itp.

Ja bym postawił na uczciwość jesli kocha to zrozumie
Oczywiście swojej sympatii w jakiś miły sposób to zrekompensuj!

06.02.2005
13:42
[53]

ArturKraków [ Legionista ]

koci_kwik --------->
Ale ona ma identyczną sytuacje jak ja....też kocha i boi się to powiedzieć swojemu facetowi...

06.02.2005
13:45
[54]

Ptosio [ Legionista ]

Mam nadzieję że nie masz jakiś znajomych na GOL-u?

Ty ją znasz, więc ty lepiej wiesz czy zrozumie... A na przyszłość nie pij tyle na imprezach:P

06.02.2005
13:46
[55]

szagrad [ XIII. STOLETÍ ]

JASNE ZE POWIESZ ZWIAZEK POLEGA NA ZA ZAUFANIU!!!!

06.02.2005
13:47
[56]

hola' [ koniczynka ]

jalokim - pewnie to boli , pewnie to nieprzyjemne uczucie ale co sie stalo sie nie odstanie! dla mnie to pierdoly i tyle! jezeli nie ma zaufania w zwiazku to jest on do kitu a jesli dziewczyna albo chlopak ma to gdzies to jest zwyla szmata i tyle!

06.02.2005
13:47
[57]

ArturKraków [ Legionista ]

Ptosio - byłem trzeźwy całkowicie....

06.02.2005
13:48
[58]

Jałokim [ mniej głupoty ]

w takiej sytuacji najlepsiejszym wyjściem byłby siakiś kwadracik, prostokącik, czy inny czworokąt... <lol>

to taka puenta kończąca na dzisiaj moje 'romantyczne' wywody <lol>

06.02.2005
13:50
smile
[59]

D:-->K@jon<--:D [ Konsul ]

Jeszcze można inna możliwość przemyśleć: Ona powie( albo sie w jakiś inny sposób dowie), swojemy chłopakowi, a on na ciebie naśle paczke swoich kupli. Jak najbardziej prawdopodobne, ja tak miałem, na szczęście szybko wyjaśniłem...

06.02.2005
13:51
smile
[60]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

ja jako facet mogłem być mądrzejszy ...nie dosc ze zdradza to jeszcze szowinista pieprzony.
powiedz jej. mam nadzieje ze cie rzuci...

ja z cala pewnoscia wolalabym wiedziec. jesli sie rzeczywiscie tak kochacie (albo przynajmniej ona ciebie) to wszystko by sie ulozylo. natomiast jesli bedziesz milczec a sumienie bedzie cie zzerac od srodka to predzej czy pozniej cos sie stanie - ty sie od niej odsuniesz, ona wyczuje ze cos jest nie tak. bedziecie musieli porozmawiac a wtedy i tak wszystko wyplynie. wiec powiedz jej teraz zeby zaoszczedzic jej pozniejszego upokozenia ze zyla z facetem ktory ja przekrecil i nawet niczego nie zauwazyla.

06.02.2005
13:52
[61]

koci_kwik [ Pretorianin ]

aaaa to takie buty...

wiec teraz to jest jasne!!!!
Nie możesz powiedziec prawdy bo wkopiesz tą " drugą...."
jesli z ciebie taki Don Kichot to dbaj o honor kobiety i siec cicho!

Ale czy wyjdzie to wam na dobre to czas pokaże....

06.02.2005
13:55
[62]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

errata: upokorzenia oczywiscie

06.02.2005
13:59
[63]

??? [ tomi_boss ]

jezeli ja naprawde kochasz to sumienie cie zje

06.02.2005
14:06
[64]

Kargulena [ ostatnio bez ości ]

Jałokim --> Wiesz co przegiołeś tym porównaniem ! bzduty piszesz, jakby facet mnie notorycznie zdradzał to pewnie, że chciałabym wiedzieć, to oczywiste. Nie ma również co udawać , że nic sie nie stało, bo nawet przypadkowa zdrada nie jest nadal zdradą przecież. Warto jednak przemysleć co dalej, jeśli wyciągasz z tego wnioski na przyszłość a jednocześnie bardzo kochasz tę drugą stronę to będę się uperać przy tym, że lepiej to zostawić dla siebie. Powiedz , tylko czy byłeś w takiej sutyacji , czy głosisz tylko swoje teorie wyssane z palca., świat nie jest taki prawyani czarbo biały.

06.02.2005
14:08
[65]

Kargulena [ ostatnio bez ości ]

edit (przegiąłeś)

06.02.2005
14:10
smile
[66]

Mortan [ ]

...nie dosc ze zdradza to jeszcze szowinista pieprzony.

Co nie zmienia faktu, ze madrzejszy :)

06.02.2005
14:11
[67]

Kargulena [ ostatnio bez ości ]

Pospiech mnie gubi "przypadkowa zdrada jest zdradą .."

ok dskutujcie sobie dalej ja muszę spadać

06.02.2005
14:17
smile
[68]

cneyhaz [ Generał dywizji ]

ArturKraków
Powiem krotko: Ty gnoju!!A co dalo Ci prawo do dobierania sie do czyjejs laski?Taki z Ciebie
honorowy czlowiek ze trzeba ja bylo w ten sposob pocieszyc?
Jako jej chlopak gdybym sie dowiedzial to nie zyczylbym Ci mnie spotkac.Jako kolega tamtego goscia tez mialbys prze******.Chciales masz wiec plac lub uciekaj

06.02.2005
14:29
[69]

ArturKraków [ Legionista ]

On wiedział, że jestem jej przyjacielem...i ona mu mówiła,z ę czasem pociesza się w ramionach innych...ale nie całuje:/ w przytuleniu przyjaciółki nie widzę nic złego....ale wyszło gorzej....
cneyhaz - akurat tego, że mi moze rpzyłożyć to się nie boję.....zapewniam cie ze on jest rozsądny i nie porwie się na takie rzeczy....co nie zmienia faktu że na jego miejscu bym go załatwił tak ze by go rodzona matka nie poznała...

06.02.2005
14:31
[70]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

Mortan --> po tobie sie tego nie spodziewalam

06.02.2005
14:36
[71]

Marksman [ Promyk ]

Nie mów... szkoda jej nerwów... poradź sobie z tym sam... wyrzuty sumienia są najgorszą karą... i szkoda jej niszczyć świat i mniemanie o sobie...

06.02.2005
14:38
smile
[72]

Mortan [ ]

Sayyadina ---> Zartowałem feministko :)

06.02.2005
14:40
smile
[73]

cneyhaz [ Generał dywizji ]

ArturKraków
Potwierdza sie regula NIE MA PRZYJAZNI MIEDZY KOBIETA A MEZCZYZNA predzyj czy pozniej wymyka sie to spod kontroli.

"zapewniam cie ze on jest rozsądny i nie porwie się na takie rzeczy"
To nie jest rozsadny tylko glupi i szacunku nie ma do siebie

"że na jego miejscu bym go załatwił tak ze by go rodzona matka nie poznała"
Po cholere robisz drugiemu co tobie nie mile??

06.02.2005
14:43
[74]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

Mortan --> no sorry ale pod tym wzgledem jestem przewrazliwiona i nie potrafie wyczuc zartu :>

06.02.2005
14:49
[75]

Najstarszy Indianin [ Legionista ]

czasem nawet Najstarsi Indianie nie znają odpowiedzi.
Spojrz na to z drugiej strony...przynajmniej wiesz jak pracuje język przyjaciółki

06.02.2005
15:40
smile
[76]

Jałokim [ mniej głupoty ]

Kargulena ---> ty sobie idziesz, ale zapytałaś mnie o coś wiec musze odpowiedzieć, bo w końcu nie mogę tego tak zostawić :]
Co do tego czy znam tego typu sytuację z własnego doświadczenia to musze przyznać, że nie. Dziwie się że w ogóle o to pytasz skoro (jak mi się wydaje) wyraźnie zaznaczyłem że to są MOJE przypuszczenia MOICH ewentualnych zachowań. A wiesz o czym to świadczy, ze nie mam tego typu przejść? Dowodzi to tego, żę do nich nie doprowadziłęm... Skoro, ani ja, ani Ona nic w tym kierunku nie zrobiliśmy (chyba ze na przekór temu co mówiła coś przedemną ukrywała i o czymś nie wiem ;) ), to znaczy że niczego nam nei brakowało i nie trzeba było tego szukać u osób trzecich. A i samokontrola też odgrywa ważną rolę, bo w końcu nie jesteśmy bezmyślnymi narzędziami hormonów. ‘Doswiadczenie’ mam zdobyte tylko na jednym poważnym zwiazku, a to też świadczy o tym, że wiem czego chce, a uczucia to dla mnie poważna sprawa i nie bawię się niczyimi szukajac ‘tej właściwej’.
Nawet gdybym dopuścił do czegoś takiego to nie zamknął bym tego w sobie, bo kochałem tę osobę i nie potrafiłbym patrzeć jej w oczy i udawać, że nic się nei stało. W moim mniemaniu jest to równoznaczne z kłamstwem niezależnie od intencji (z tym że intencje po części mogą usprawiedliwiać). Być może to jest oznaka mojej słabości, być może świadczy to o tym, że nie potrafie się poświęcić, ale punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia. Wszystko jest względne, a TAKA prawda poważnie by zachwiała (zniszczyła) naszym zwiazkiem. Ale sądząc po sile z jaką lgnęliśmy do siebie to po pewnym czasie znowu byśmy się zeszli i wszystko skończyło by się chapi endem. Tak samo można stwierdzić egoizm u osoby ‘milczącej’. Przecież robi to żeby zwiazek się nie rozpadł, więc po części dba o swoje dobro zachowując oczywiście w tym interes tej drugiej osoby. Do tego też dochodzi strach przed konsekwencjami. On też nei pozwala powiedzieć.
Obydwa warianty mają swoje dobre i złe strony i rozwiazanie zależne jest od ‘układu’ miedzy dwojgiem ludzi. W moim wypadku poszedłbym za stwierdzeniem „Prawda was wyzwoli” <lol>
Widze, że strasznie oburzyło cie to moje porównanie. Widać miałaś tego typu przeżycia i zapewne dla tego tak cię to uderzyło. Cóż... lepiej zapobiegać niż leczyć...

Nie przejmuj się, mam dość dobrą orientację jeśli chodzi o odcienie szarosći

06.02.2005
19:52
[77]

Kargulena [ ostatnio bez ości ]

Jałokim nie lubie rozmawiać z takimi osobami jak TY na takie tematy, wybacz. Zwłaszcza gy padają porównania typu holokaust itp. Uważam, że jesli nie byłeś w takiej sytuacji i nie usłyszałeś tej prawdy, lub jej nie powiedziałeś , to nie wiesz jakie to niesie ze soba konsekwencje, Wiadomo, że jest to konsekwencją czynów ale to już się stało, trzeba mysleć co dalej.
Tak sobie myślę jak ciebie czytam, że myślałam podobnie,ale to było kiedyś, bardzo dawno temu I jeszcze jedno teraz wiem, że wlaśnie wtedy gówno wiedziałam.

06.02.2005
20:19
[78]

Varin [ Legionista ]

Eeeetam... Ja to widze tak, na swoim przykladzie.... Trzeba miec kogos kto Cie kocha, z kim chcesz spedzic reszte zycia, z kim wiazesz przyszlosc, masz z ta osoba plany, kochasz ją, chcesz z nia przebywac, mieszkac, kochac sie.... A laski ktore przelecisz na boku to Twoje doswiadczenie... zycie jest za krotkie, trzeba z niego na maxa czerpac, i jak najwiecej przezyc... z pierwszym razem mialem taka rozkmine jak Ty, tyle ze ja nie tylko sie lizalem :] potem idzie jak z gorki... jednak trzeba pamietac ze nie z byle kim, ale z kims z kim mozesz sie czegos nauczyc... Jesli kochasz swoja kobiete, to nie zaszkodza ci odskoki na bok, jedynie czegos naucza... jesli sie zakochasz w swojej kochance, to znaczy ze swojej wybranki nie kochales... To nie malzenstwo, to jedynie zwiazek dwojga ludzi - kto powiedzial ze nie mozesz szukac :>

06.02.2005
20:22
[79]

morrina [ Konsul ]

Twój związek, Twoja kobieta, Twoja koleżanka... Pomysl... co byś wolal gdyby Twoja kobieta byla w takiej sytuacja jak Ty aby poinformowała Cie o tym zdarzeniu czy niet...

ach panowie, hehe

ale to jest dobre:

bo ja jako facet mogłem być mądrzejszy i to przerwać, a tego nie zrobiłem...

06.02.2005
20:22
smile
[80]

Artur20 [ Generaďż˝ ]

To juz lepiej nie mowic, ale tez nie pisz tutaj jak bardzo kochacie swoje drugie polowki, bo to jest smieszne majac na uwadze to co sie stalo wczoraj.

06.02.2005
20:23
smile
[81]

anianella [ Pretorianin ]

Arturo -> kłam kłam kłam i tak ten świat to stek bzdur i kłamstw ....

06.02.2005
20:23
[82]

morrina [ Konsul ]

Twój związek, Twoja kobieta, Twoja koleżanka... Pomysl... co byś wolal gdyby Twoja kobieta byla w takiej sytuacja jak Ty aby poinformowała Cie o tym zdarzeniu czy niet...

ach panowie, hehe

ale to jest dobre:

bo ja jako facet mogłem być mądrzejszy i to przerwać, a tego nie zrobiłem...

06.02.2005
20:26
[83]

morrina [ Konsul ]

sorki za dwa razy ale to przypadek ;-)

anianella >>> wiatr sieją burze zbierać będą ;-)

06.02.2005
20:28
[84]

hola' [ koniczynka ]

stary twoja sprawa i twoja decyjza! zrobisz to co uznasz za sluszne! jak ci sie nalezy cie dziewczyna rzuci i juz a jak kocha to nie rzuci, chyba ze jest strasznie dumna i zrobi to dla zasady!
wez zadzwon do niej, albo idz a nie pytaj dzieci na forum co o tym sadza!

06.02.2005
20:28
smile
[85]

anianella [ Pretorianin ]

Morinko --> problem w tym ze niektórym brak owej świadomosci siania wiatru nie mówiąc o konsekwencjach ...
ale jak to napisał i podsumował bo ja jako facet mogłem być mądrzejszy i to przerwać, a tego nie zrobiłem...
to czegóż tu wymagać ??

06.02.2005
20:32
[86]

morrina [ Konsul ]

anianellko >>> umarł mężczyzna niech żyje mężczyzna ;-)

06.02.2005
20:32
[87]

Jałokim [ mniej głupoty ]

Kargulena ---> Cóż.. nikt nie powiedział, że musisz się ze mną zgadzać. Każdy ma swoje racje, ja wierze w swoje, a ty w swoje. Zdrada jest zdradą i jeśli do niej dochodzi to świadczy to o osobie, która jej dokonuje. Jak można kogoś kochać i jednocześnie robić mu takie świństwo? Wszyscy się hormonami, chemia usprawiedliwiają... Błahahaha jak cipki i pyty was swędzą i nie potraficie się podrapać tylko potrzebujecie kogoś do pomocy to nic dziwnego, że potem macie problemy skoro tą osobą nie jest wasz partner :) Trzeba umieć się kontrolować albo dobierać sobie partnerów tolerujących takie skoczki na boczki, bo w innych wypadkach mamy takie problemy jak ten tutaj :) no i przy okazji ktoś niewinny cierpi :/
Wiem jak jest... Jestem niemałym zbolem, ale wiem gdzie mi wolno wejsć, a gdzie będą problemy z wyjściem... ;)
Uczcie się dzieci boże... uczcie się wyzbycia uległości... ale NA PERUNA! starajcie się nie robić tego po trupach...
Tak w ogóle to nie pisz mi, że kiedyś myślałaś tak jak ja, bo widać nie do końca rozumiesz co myśle, bo jednak coś się stało i zdobyłaś te doświadczenie, którego mi brak...

06.02.2005
20:34
smile
[88]

anianella [ Pretorianin ]

:| ekhm ja tam nigdy nie widzialam w nim mężczyzny ...

06.02.2005
20:37
[89]

Varin [ Legionista ]

Jałokim << Jednak mysle ze nie masz za grosz pojecia jak to jest, jak sie przespicz z kims innym niz Twoja babka, wiec Twoje wypowiedzi sie opieraja JEDYNIE na przypuszczeniach, i sam w tej chwili nie mozesz na 100% powiedziec co bys zrobil... wiec lekko bez sensu mowisz, i krytykujesz ludzi ktorzy to przezyli i sa "doswiadczeni" :]

06.02.2005
20:39
smile
[90]

morrina [ Konsul ]

ekhm ekhm

to ogólne stwierdzenie ;-) Obawiam się że ja też tego pana nie znam :?)

06.02.2005
20:56
[91]

Jałokim [ mniej głupoty ]

Varin ---> i stąd właśnie krytyka... z braku mojego 'doświadczenia'. Oczywiście.. nei mam pojecia.. no niby skąd mam mieć pojęcie skoro nigdy nie uległem pokusie szatana. Kuźwa... poważny temat, a ja mam humora i nie potrafie jakichś głupich wstawek miedzy zdania wrzucić :) Z rańca troche świeżej tu pisałęm, ale cóz... skoro tego posta zaczałem pisać to i skończe :)
Jak moge nie skrytykować kogos kto świadomie (no.. mozę na wpółświadomie, bo w przypływie podniecenia to kawał mózgownicy idzie sie...) krzywdzi i siebie i drugą osobę, a w przypadku naszego Arturka, wplatuje w to jeszce 2 dodatkowe osoby... Wybaczcie, ale ja jako katolik... no... mozę nie przesadzajmy... po prostu JA nie wierze żę nagle opętał was szatan, chochoł, czy jaki inny hormon i nie było nic co mogło by go powstrzymać. Wytłumaczcie mi czemu nigdy u mnei do tego nie doszło? Czemu nigdy nie zdradziłem? Może jestem ciotą? Może ze mnie cipa a nei żaden facet, bo w końcu to takie męskie móc sie pochwalić takimi osiągnięciami jakie nam przedstawiłeś ;)

ja czegosnie rozumiem. Za głupi widać jestem (pisze poważnei w tym momencie.. no... może z dega żartem.. :) )

06.02.2005
21:04
[92]

Varin [ Legionista ]

Jałokim << ja jako pozadny antychrzescijanin powiem tak :] Po kiego grzyba sie powstrzymywac?? Wszystkie decyzje jakie czlowiek w swym zyciu podejmuje sa czysto egoistyczne...czyniac komus dobro liczymy na nagrode, a jesli nie, to wiemy ze bedziemy sie lepiej czuli... dlaczego wiec np. nie szukac wlasciwej kobiety, bedac w zwiazku... Kolesia zaden chochol, kikimora czy tez inny cudak nie opetal, poczul jedynie miete do kolezanki.. zwlaszcza ze byl trzezwy... ja na jego miejscu bym ja jeszcze pyknął i sprawdzil czy fajnie (buehehehe) :] jakby sie spodobalo to czemu nie zmienic obiektu zainteresowan :] Skoro koles ja przelizal to raczej w tamtej chwili nie myslal raczej o swojej kobicie. Raczej mu tego brakowalo - ja bym radzil dzialac dalej i poszerzac horyzonty... ale kobiecie nic nie mow, zatrzymaj ja, po kilku skokach w bok, flirtach z innymi moze ja docenisz... zycze Ci tego.. a jesli nie, to widac, to nie bylo to, i wtedy najlepszym wyjsciem jest rozstanie, po co sie meczyc?

06.02.2005
21:28
[93]

Jałokim [ mniej głupoty ]

Varin ---> w twojej wypowiedzi jest odrobina hedonizmu który tak sobie cenie :) [właściwie to hedonizmem jest ona przesiąkniętą aż z niej cieknie, ale pisze tu jego części którą lubie :P] ale ja mam blokade. Jestem jak dziecko i nie da się żębym przemilczał kiedy ktoś bądka zapoda, nawet jeśli to bedę ja to i tak jebie nie? No a jak dzieciakowi jebie to co? To zaraz powie żę jebie. No bo jak inaczej? Przemilczy? A SKĄD! :) No i widzisz... u mnei to tak jest i raczej taki tryb życia nie wypali. Nie umiałbym tak, Jestem pieskiem który sie przywiazuje do swojego Pana i nawet czasem w szmycz dam se załozyć i siakiś kaganiec :) Z resztą jak już mam Pana to nie czuje potrzeby szukania se drugiego. Jeden mi wystarcza. Jeśli zaś o samą naukę "sztuki miłosnej' chodzi to wole lepiej studiować ją z jedna osobą, bo przy każdym zbliżeniu coraz to lepiej poznaje się jej ciało dzieki czemu można mu dostarczyć coraz to większej rozkoszy. To tak jak w Draon Balu... wiesz... kolejne stadia supersajana i nie widać ich końca :))) Owszem, czasem ktos z zewnątrz gdyby "doradził" to na pewno by to troche pomogło, ale ryzyko wyrządzenia krzywdy jest zbyt wielkie. Nie uprawiam hazardu, a juz na pewno nie gdy stawką jest czyjeś szczęście, a właczając w to egoizm, hedonizm, potrzebę samozadowolenia itd itp to przeciesz od tego szczęscia jest też zależne moje szczęście. To się buduje wspólnie na gruncie dwojga ludzi. Przynajmniej moje poczucie architektonicznej estetyki podpowiada mi, że tak należy stawiać mój domek szczęścia :)

06.02.2005
21:32
[94]

Maevius [ Czarownik Budyniowy ]

Coz, nie zgadzam sie z wieloma opiniami tutaj. Powiem malo, mianowicie - dla wszystkich zwolennikow metody 'nie mow'. Spoko, zycze Wam, by wasze Panny / Panowie robily Was w przyslowiowego ch*** kazdego dnia z innym poznanym piec minut temu czlowiekiem.

Rozkwitniecie, gdy wyjdzie na jaw :-)

06.02.2005
22:05
smile
[95]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Jałokim ::> No widzisz, a mnie poleganie wyłącznie na tym co czuję przyniosło tyle szkody, że zacząłem do całej zabawy dokładać pierwiastek rozumu. Zdążyłem już dzięki temu uniknąć nie lada tarapatów. Ale, jak już wspomniałem, wszystko zalezy od człowieka, jego przekonań i podejścia. Mam wrażenie, że jako racjonalista, jak to ładnie okresliłeś, będę zdecydowanie bliżej szczęścia, niż jako czystej krwi idealista. Z biegiem lat coraz bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu...

06.02.2005
22:13
[96]

hazard [ Pretorianin ]

kłamstwo ma krótkie nogi, aaallleee......
Nie mów!!!!

06.02.2005
22:17
[97]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Nie ma sensu mówić o takiej rzeczy. Tylko zranisz drugą osobe. Miej odwage samemu się z tym męczyć.

06.02.2005
22:17
smile
[98]

Jałokim [ mniej głupoty ]

Paudyn ---> co do czystości krwi to jest ona u mnie zdecydowanie ARYJSKA... Troche przegiąłem z tą wypowiedzią, bo nie dokońca taki jestem. Raczej staram się taki być i na ogół mi samoczynnie wychodzi, ale zawsze gdzieś tam pozostaje ta świadomość tego co robie, a wras ze świadomością wiążą się przemyslenia i kalkukacje. Lecz zawsze bazą wyjściową jest u mnie serducho.
Skoro rozum mi pada to wole postawić na nie

07.02.2005
10:48
smile
[99]

Attyla [ Legend ]

Artur: a mówił ci już ktoś, że jesteś śmierdzącą gnidą?

07.02.2005
11:29
smile
[100]

PalooH [ Generaďż˝ ]

hazard ~~> aaallleee szybko nimi przebiera :P jak byś nie zrobił to powinno Cię nauczyć, że nie ma sensu zdradzać. Ja bym nie powiedział. Powiedziałem raz i się skończyło. Teraz nie mam zamiaru zdradzać mojej obecnej Miłości :)

07.02.2005
12:07
smile
[101]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

PalooH --> Dobrze musi mieć z Tobą Twoja Miłość :)
Jednak zastanawiające jest to: "nie ma sensu zdradzać. Ja bym nie powiedział. Powiedziałem raz i się skończyło. "
A teraz jak ja to rozumiem: nie zamierzasz zdradzać, ale.. jakby coś.. to byś się nie przyznał... :P

07.02.2005
12:13
[102]

legrooch [ Legend ]

Nagwintowanie holi na imprezie od tyłu też nie jest zdradą! Zresztą on każdemu na to pozwala :)

Znam chłopaka :)

07.02.2005
12:16
smile
[103]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Blond_Alex ~~> oczywiście że nie :P Kobieta owa jest znana ze swoich zamołowań do noży, a ja lubię mojego ... przyjaciela mieć przy sobie :P Dlategoż nie wiem czy to strach czy przywiązanie ale nie zamierzam niczego kombinować :P

07.02.2005
12:29
smile
[104]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

PalooH --> Więc powiadasz, że boisz się tej ostrej kobiety do tego stopnia, że potrafiłbyś ukryć przed nią taki podły uczynek??!
Czy też owo: "oczywiście, że nie" oznacza, że nie zamierzasz zdradzać?? :]
Poproszę o jasnaodpowiedź (dla jasnej blondynki :P)

07.02.2005
12:34
[105]

papaboss [ Generaďż˝ ]

Nie mow. Byla impreza, takie zeczy sie zdazaja. W razie czego powiedz ze byles zalany w trzy dupy i nic nie pamietasz :)

07.02.2005
12:39
smile
[106]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

papaboss --> gdyby mi facet z takim textem wyskoczył - jako usprawiedliwieniem zdrady - zabiłabym na miejscu ( posiekała, spaliła, ugotowała, obdarła ze skóry i powiesiła na suchej głałęzi) bez litości!! Nie słuchałabym żadnego jego gderania. W takiej sytuacji żadne wytlumaczenie nie jest dobre...

07.02.2005
13:05
smile
[107]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Blond_Alex ~~> kiedyś tak zrobiłem, wiem jak to jest, nie, nie zamierzam ... wystarczająco jasno ?? :P

papaboss ~~> jak miałem tyle lat co Ty też tak myślałem, poglądy Ci się zmienią jak dojrzejesz :)

Blond_Alex ~~> Bosheee, jest was jeszcze więcej ??? :P

07.02.2005
13:17
[108]

_MyszooR_ [ Ass Kicker ]

Wy tu piszecie a nie widze ze koles co zalozul ten watek sie odezwal :D

07.02.2005
13:19
smile
[109]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

PalooH ---> moje uznanie i zarazem... zazdroszczę Twojej Miłości. Taki Facet to skarb :)).
btw: Czy jesteś może brunetem...?? :]

07.02.2005
13:20
[110]

Bushido [ Generaďż˝ ]

Z tego co słyszałem w związku liczy się szczerość i zaufanie.
A pozatym powinieneś ponieść konsekwencje swoich czynów.

07.02.2005
13:24
[111]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

Bushido ---> święta racja...

07.02.2005
13:27
smile
[112]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Blond_Alex ~~> zgadłaś :P hmm ... a czy Ty jesteś blond ?? eee znowu błysłem :P

Bushido ~~> "A pozatym powinieneś ponieść konsekwencje swoich czynów." bo co ?? bo Ty tak mówisz ?? Bez obrazy, ale na inkwizytora sie nadajesz :P ino, że to trochę nie te czasy :)

07.02.2005
13:30
[113]

papaboss [ Generaďż˝ ]

PalooH - To byl dowcip, prosze Pana :) ale mimo wszysko dziekuje za wiare we mnie :)

07.02.2005
13:31
[114]

Sebaa [ Konsul ]

ehhh jedni za dużo drudzy za mało , ja się męcze z jedną dziewczyną , a ty chłopak drugiej zawracasz w głowie , no dobra , przesadziłem , dla mnie teraz trudno jest sobie wyobrazić żeby zdradzić osobę , którą się kocha, no ale alkohol robi swoje , marne to usprawiedliwienie , może zastanów sie naprawde cyz Ci an tej drugiej soobie tak zależy skoro byle sytacja sprawiła że "zapomniałeś sie "

07.02.2005
13:31
smile
[115]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

PalooH --> zgadłeś :D

Czy czujesz się czasem "zablondynkowany" czy cuś? Bo mi tak jakoś wyszło z Twoich wypowiedzi... :P

07.02.2005
13:44
[116]

Attyla [ Legend ]

Bogowie! O czym ta dyskusja? Toż sprawa jasna jak słońce. Jeżeli jest się z kimś blisko, to osoby te związane są ze sobą zaufaniem. Najpierw zbeszcześcił ją puszczając się z inną a następnie okłamuje ją nie ujawniając prawdy. Słyszałem, że klina leczy się klinem, ale w tym przypadku jest to całkowicie niedopuszczalne. Rozumiem, że mogłaby mu ona wybaczyć zdradę, choć zgodnie z zasadą Oewella "raz kur**, zawsze kur**", ale nie wierzę, że mogłaby wybaczyć zdradę fizyczną i zdradę polegającą na ukrywaniu tej pierwszej. Nie da się usprawiedliwić zdrady zdradą.
Tu zresztą on sam powinien mieć duże problemy z patrzeniem w lustro bęz chęci splunięcia sobie w gębę. A jeżeli nie ma, to szkoda jej dla niego, bo nie jest wart niczego więcej poza pogardą.
Człowiek nie jest zwierzęciem w rui, który rżnie (sorry za wulgaryzm) wszystko co się rusza i z grubsza przypomina własny gatunek. Człowiek ma jeszcze swoją kulturę i parę innych hamulców, które uwłasnowalniają go. ńaden narkotyk, alkohol czy cokolwiek innego nie może tu być usprawiedliwieniem. Wręcz przeciwnie. To jak z wypadkiem w jeździe po pijaku. To jest okoliczność zwiększająca odpowiedzialność. Jeśli ma słabą głowę to nie powinien pić i tyle.

07.02.2005
14:01
smile
[117]

PalooH [ Generaďż˝ ]

papaboss ~~> będzie Ci wybaczone :P

Attyla ~~> czy dla Ciebie wszystko jest czarne albo białe, nie wiem czemu ale bardzo mi pasuje do Ciebie stopień Moralizator :)

07.02.2005
14:08
smile
[118]

Attyla [ Legend ]

PalooH: a co tu jest szare? Przy zaufaniu nie ma odcieni. Albo je zawiedziesz albo nie. Nie ma tu żadnego "lub". Jeśli kobieta ci ufa a ty się będziesz szlajał z inną to jest to szare? A jeżeli ukryjesz przed nią fakt zdrady nie będzie to zdradą taką samą a może i większą? Co w tym jest szarego?

07.02.2005
14:23
[119]

legrooch [ Legend ]

Wiem! UPR na to nie pozwala! :)

07.02.2005
14:24
[120]

Sebaa [ Konsul ]

Attyla -> zależy co masz na myśli przez szlajać , bo wyjście gdzieś z ina dziewczyną , przy wcszesniejsyzm uprzedzeniue kochanej osob o tym , przy zaufaniu to jeszcze nie katastrofa , przyjaciółkę można mieć przecież , no ale too co zrobił założyciel tego wątka to już io wiele za dużo , zero szacunku dla swojej kobiety , nie wiem co facet teraz zrobi , ale coraz trudniej jak już ktoś powiedział o miłośc i anleży cholernie o nią dbać , bo bez niej i da do niczego to całe życie

07.02.2005
14:31
[121]

Attyla [ Legend ]

Legrooch: z UPR nie mam wiele wspólnego, więc nie rozumiem przytyku

Sebaa: ależ temat wątku jest aż nazbyt wyraźny. Pisząc "szlajać" nie mogłem zatem myśleć o kolacji ze znajomą a raczej o śniadaniu:D.

07.02.2005
14:34
smile
[122]

legrooch [ Legend ]

Attyla ==> No dobra :)
Szukałem podtekstu do wojny politycznej :)
Myślałem, że uda się od buzi przejść do sejmu :)

07.02.2005
14:34
[123]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Attyla ~~> chłopak wie, że źle zrobił. Nauczyło Go to czegoś. Wie, że tak nie zrobi więcej, bo kocha tą jedyną. Każdy popełnia błędy. Ma powiedzieć i zmarnować swój związek?? Dziewczyna od niego odejdzie i trafi na gościa, który będzie ją bił. Wiele jest rozwiązań, wiele jest odcieni szarości.

07.02.2005
14:40
smile
[124]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

PalooH --> Przypuśćmy, że nie powie dziewczynie o zdradzie. A jak się ta druga wygada?? Bo ją sumienie będzie gryzło na przykład... I co wtedy?? Jeszcze gorzej dowiedzieć się od trzeciej osoby... :/
I co, że nie zrobi tego więcej?? JUŻ zrobił! Za późno...

07.02.2005
14:46
[125]

Drozdi [ Konsul ]

przerombane chłopie...mówia że mądry polak po szkodzie :| ... mogles to przerwac...a co teraz...ja bym powiedzial i jak kocha to powinna wybaczyc....ale nie łudź sie że to przejdzie bez echa w waszym związku :/

07.02.2005
14:59
smile
[126]

Attyla [ Legend ]

PalooH:
1. "chłopak wie, że źle zrobił"
powinien był wiedzieć ZANIM to zrobił. Teraz jest po ptokach.
2. "Nauczyło Go to czegoś"
Czego? Że ta druga jest gorsza w łóżku? Żadnych innych NOWYCH wiadomości nie mógł z tego uzyskać.
3. "Wie, że tak nie zrobi więcej, bo kocha tą jedyną"
wie o tym teraz czy wiedział o tym zanim? Czy to ma coś wspólnego z jakością przeżyć erotycznych? Zresztą gdyby kochał tą jedyną to nie figlowałby z inną. To, że się zeszmacił to jego sprawa, ale to, że potraktował tę "jedyną" jak pieluchę, to nie wygląda mi na miłość.
4. "Każdy popełnia błędy."
To nie jest usprawiedliwienie dla popełnienia następnej niegodziwości. Jeżeli ludzie są ze sobą, to oczywistym jest, że każde z nich podejmuje wobec drugiego zobowiązanie, że przynajmniej w czasie przebywania razem, nie będzie zadawał się z innymi. Można nie winić się o zdażenia sprzed podjęcia tych zobowiązań, ale dokonanie czegoś takiego PO tym fakcie jest złem. Ale złem jeszcze większym jest zdradzić a następnie okłamywać nie informując o zdradzie. Tu zaniechanie jest równoznaczne z zaprzeczeniem, bo jeżeli z nią nadal przebywa, to daje jej do zrozumienia "możesz mi ufać". Daje jej to do zrozumienia w chwilłi kiedy wiadomo, że jest to wierutna bzdura.
5. "Ma powiedzieć i zmarnować swój związek?"
Wyznajesz teorię mniejszego i większego zła? ciekawe. Powiem tak: ten związek jest nie tylko jego. Zadając się z inną kobietą dokonał wyboru. Uczciwie jest teraz dać prawo wyboru partnerce. Popełnił błąd. Zgadza się. Jeżeli teraz przyzna się i odda decyzję w jej ręce, to związek (jeżeli przetrwa) będzie rzeczywiście ICH związkiem. Ale jeżeli się nie przyzna, to związek będzie uczciwy tylko z jej strony. On zaś jest nie dość, że śmierdzącą gnidą, to jest jeszcze oszustem, bo tak tylko nazwać można kogoś, kto uzyskuje to na czym mu zależy posługując się kłamstwem.
6. "Dziewczyna od niego odejdzie i trafi na gościa, który będzie ją bił"
po pierwsze: skąd ta pewność? Po drugie będzie to jej błąd, którego konsekwencje poniesie

Nadal nie widzę tu niczego szarego. Autor niniejszego wątku jest ewidentnie gnidą. Do tego jest jeszcze szmaciarzem skoro zastanawia się czy czy wyznać ujej swój błąd czy nie. Jeżeli by się przyznał bez żadnych wewnętrznych oporów, to wtedy zdrada byłaby rzeczywiście błędem. Ale zachowanie tego w tajemnicy jest zdradą podwójną.

07.02.2005
15:07
smile
[127]

papaboss [ Generaďż˝ ]

Pełen skruchy i chęci poprawy dziękuję :)

07.02.2005
15:09
[128]

papaboss [ Generaďż˝ ]

to oczywiście do PalooHa. Zapomniało mi się.

07.02.2005
15:13
smile
[129]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

A ja jestem ciekawa, czy winowajca już się przyznał... Jakoś dziwnie milczy...

07.02.2005
15:14
[130]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Pocałunek (choćby nawet nie wiem jak namiętny) i do tego po pijaku (niewielka okoliczność łągodząca) to jeszcze nie koniec świata, dobrze że nie poszliście dalej...

Miałem podobny przypadek, zdecydowałem się, że powiem swojej drugiej połówce gdyż postawiłem na szczerość. Zrozumiała, przebaczyła...ale trudno przewidzieć jak będzie u Ciebie w końcu każda kobieta jest inna...

07.02.2005
15:26
[131]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Attyla ~~> wszystko wiesz najlepiej, też tak miałem, ale już nie popełniam tego błędu. Ty oczywiście wiesz zanim popełnisz błąd. Jest po ptokach ?? znam kilka związków, którym się to przytrafiło a jednak są razem. Powiesz pewnie, że to jacyś zboczeńcy, zwyrodnialcy. Nie każdy ma takie staroświeckie podejście do tych spraw jak Ty. Przytrafiło się, trudno jak będzie nadal się przytrafiało to niech sami rozważą czy chcą być jeszcze razem. Nie rozumiem takich ludzi jak Ty, DLA MNIE to zacofanie. Dla Ciebie nie do przyjęcia jest zdrada, OK, ale mówić od razu że gość jest gnidą ?? Strasznie irytuje mnie jak ktoś się wymądrza, ale sam nie spojrzy na temat z innej strony. TAK, UWAŻAM, że Twoja nieumiejętność spojrzenia na problem z innej perspektywy to zacofanie. Czy stwierdzenie, że każdy popełnia błędy jest usprawiedliwieniem wszystkiego ?? może w Twoim rozumowaniu tak jest, nie w moim. Nadal uważam, że człowiek uczy sie na błędach, w moim przypadku tak jest. Zgadza się, wyznaję teorię mniejszego zła, jeżeli moje decyzje odnoszą się nie tylko do mnie ale i do mojego otoczenia. Powiem jej, (teoretycznie) trafi na bijącego, ale mnie to już nie obchodzi. Pstryk, zdradziłem ją, nie czuję do niej nic. Uważasz, że tak się da ?? Znam kilka kobiet, i nie chciałbym, żeby żadnej z nich przytrafiło się coś złego, jakieś uczucie nadal pozostaje. Nie jest to miłość ale szacunek, przywiązanie i kilka innych. Twoje wypowiedzi mają taki ton jakbyś sam coś takiego przeżył i nie za bardzo sobie z tym poradził.

Blond_Alex ~~> za późno, dla Ciebie może tak "zabiłabym na miejscu ( posiekała, spaliła, ugotowała, obdarła ze skóry i powiesiła na suchej głałęzi) bez litości!! Nie słuchałabym żadnego jego gderania. W takiej sytuacji żadne wytlumaczenie nie jest dobre..." Ale czasami uczucie miłości jest większe niż żądza zemsty. Każdy zareaguje po swojemu.

Dziwi mnie, że oboje spisujecie chłopaka na straty, tacy jesteście doskonali ??

07.02.2005
15:37
[132]

Attyla [ Legend ]

PalooH:
1. Jeżeli uznajesz uczciwość za zacofanie to tak. Jestem zacofany. I jestem z tego mego zacofania dumny.

2. Nie, nigdy niczego takiego nie przeżyłem. I owszem. Miałem okazje, ale nie zdażyło mi się to i nie zdaży.

3. Jakie spojżenie z jakiej strony? Zdaje się, że to ja interesuję się tą drugą stroną układu: zdradzoną kobietą. Ty zaś zmieżasz bez końca do usprawiedliwiania tego, co usprawiedliwienia znaleść nie może. Co dla ciebie jest tą drugą stroną jeżeli pierwszą jest zdrada? Unikanie odpowiedzialności za podjęte wybory? To jest ta druga strona?
To ja powiem tak. Jeżeli z jednej strony jest zdrada a z drugiej brak odpowiedzialności, to nie są to dwie strony. To jest wyłącznie strona wiarołomcy. Zadufanego i zakochanego w sobie macho, dla którego jedynym pryzmatem jest własna przyjemność i unikanie własnych cierpień (nawet jeżeli te mają się nijak do tych, które sprawił swojej partnerce). Nie próbuj nawet uzasadniać oszustwa chęcią darowania zdradzonej świadomości zdrady. Ona się prędzej lub później dowie. A wtedy będzie znacznie gorzej.

07.02.2005
15:42
[133]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

PalooH --> A może to raczej Twoje podejście jest za bardzo "do przodu"??
"Ale czasami uczucie miłości jest większe niż żądza zemsty. Każdy zareaguje po swojemu. " - Czyli Ty postąpiłbyś tak, żeby Tobie było dobrze. Postąpisz "po swojemu". I uważasz, że tak jest ok. Twoje sumienie już jest spokojne? To jest dla Ciebie "nowoczesność"? To jest szacunek dla tej osoby? Bo ją kochasz, a śpisz z inną? I to nazyawasz szacunkiem?
A gdyby się jednak dowiedziała?? I wcale nie od Ciebie. I niekoniecznie tak od razu...Pamiętaj, że kłamstwo ma krótkie nogi i nawet jeśli szybko nimi przebiera, to może się łatwo potknąć...
"
Znam kilka kobiet, i nie chciałbym, żeby żadnej z nich przytrafiło się coś złego, jakieś uczucie nadal pozostaje. Nie jest to miłość ale szacunek, przywiązanie i kilka innych" - do wszystkich kobiet, które znasz, z którymi spałeś, jesteś tak przywiązany?? Uważaj w takim razie, żebyś się nie zagubił w tym "haremie" i nie zapomniał, która z nich jest tą "właściwą". Wszystkich nie uszczęśliwisz...

07.02.2005
15:55
[134]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Attyla,

spójrz na to z innej strony. Nie mówimy tu o osobach, które mają za nic uczucia innych osób. Mówimy o facecie, któremu zależy na swojej ukochanej. Zdradził ją i co teraz...
Nie roztrząsajmy kwestii zdrady. Jest zła i koniec. Jednak zadaża się i to nawet wydawałoby się ludziom idealnie zakochanym. Zdradził ją i co teraz...
Dla mnie ktoś, kto zdradził musi się samemu z tym męczyć. Jeśli ma odwagę to niech nie zrzuca na barki swojej beloved takiego ciężaru. Niech ją oszczędzi. Jeśli jest pewien, że ją kocha i chce być z nią do końca życia - niech nic nie mówi.

Co przyjdzie z tego, że powie o zdradzie? Sprawi tylko jej cierpienie. Taka jest prawda. Gdyby nie dowiedziałą się o zdradzie, nic by nie poczyła. A tak poczuje potworny ból w sercu. Dla mnie ktoś kto zdradził, a potem mówi o zdradzie jest tchórzem. Samemu nie potrafi sobie poradzić z tym porblemem i musi się nim z kimś podzielić. Boji się, że jego psycha tego nie wytrzyma, że zniszczą go wyrzuty sumienia. A ja uważam, że jeśli już dopuścił się czegoś tak paskudnego jak zdrada - niech poradzi sobie z tym samemu.

Nie mówię o przypadku, gdy ktoś zdradza raz za razem. Wtedy nie ma mowy o takich rzeczach. Jest nie z tą co powinien być i tyle. Mówię o przypadku, gdy ktoś kocha nad życie, a przydaży mu się jedna, jedyna w życiu 'wpadka'.

07.02.2005
15:56
[135]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Attyla ~~>
DLA MNIE zacofaniem jest Twoje podejście do tej sprawy. Zaznaczam, DLA MNIE. Ja mam inne podejście i MNIE Twoje śmieszy. Kto Ci powiedział, że Twoje jest prawidłowe?? Bóg??

Wiesz, powiem Ci, że z moim dzoswidczeniem, jeżeli bym się cofnął w czasie do tamtego momentu, zrobił bym to samo, albo i więcej.

Rozbawiłeś mnie tym Macho, z jednej strony masz rację, ale czy wiesz czym się kierowałem robiąc to co zrobiłem?? nie wiesz i nie dowiesz się bo tego nie zrobisz. Zdradziłem jedną dziewczynę, obecnej nie zamierzam, ja mam porównanie, a Ty?? Przedstawiasz mi jedyną stronę medalu jaką znasz i starasz się mi wmówić, że jest jedyna dopuszczalna.

ps. sorki, nie robię tego bo sam robię straszne błędy, ale "spojRZenie" to chyba tak się pisze. (nie odbierz tego jako nabijanie się)

07.02.2005
15:58
[136]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Blond_Alex ~~> miłość mam tylko dla jednej, więc nie mów mi tu o haremie.

07.02.2005
16:22
[137]

kacper16x [ Legionista ]

powiedz-tak będzie sprawiedliwie szczerze i najlepiej

07.02.2005
16:26
[138]

Dziubdziak [ Pretorianin ]

Nie wiem czy ktoś to już opisała lae powiem tak:
Poinformowanie partnera o zdardzie to próba przerzucenia gorącego kartofla na drugą strone.
Nabroiłeś?? Cieżko Ci?? Noś ten kamień sam i nie podrzucaj go partnerce (partnerowi) nic to nie zmieni z zranisz osbe którą podobno kochasz. Noś wine w sercu i nigdy tego nie powatarzaj. Wyspowiadanie usówa poczucie winy.

A teraz sie zastanów czy jesli ją tak kochasz to czemu ją zdradziłeś :) ale to już inna histria...

07.02.2005
16:28
smile
[139]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

<--- Dziubdziak

07.02.2005
17:10
[140]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

PalooH --> Miłość, miłość.... Dobra, ja już nic nie mówię. Masz inne pojęcie o tych sprawach...

07.02.2005
17:13
smile
[141]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

A ja i tak trzymam stronę Attyli :)

08.02.2005
10:55
[142]

Attyla [ Legend ]

PalooH:
Kto Ci powiedział, że Twoje jest prawidłowe?? Bóg??
Też. Ale przede wszystkim logiczne rozumowanie (choć niektórzy twierdzą, to jedno i to samo).

Wiesz, powiem Ci, że z moim dzoswidczeniem, jeżeli bym się cofnął w czasie do tamtego momentu, zrobił bym to samo, albo i więcej.
Tym gorzej. Współczuję twoim partnerkom.

Rozbawiłeś mnie tym Macho, z jednej strony masz rację, ale czy wiesz czym się kierowałem robiąc to co zrobiłem??
Podejżewam, że wiem, bo sam nie jeden raz odcówałem coś podobnego. To się nazywa porządanie (wszystko jedno w jak szlachetną spórkę to obleczesz dla celów propagandowych). Tyle, że ja prócz porządania odczówam jeszcze coś takiego co się nazywa odpowiedzialnością za siebie i mego partnera. Szesnasty rok jestem po ślubie. Parę lat przed też byliśmy razem. W tym czasie przez moje życie przeciągnął korowód atrakcyjnych kobiet. Jednak najważniejszym zawsze okazywała się lojalność wobec siebie i partnerki. Ona była i jest ze mną nie dlatego, że jestem jakiś super hiper, ale dlatego, że mi ufa, że ma we mnie oparcie i wie, że na takim fundamencie może budować swoją i naszej małej dziewczynki przyszłość. zresztą ja mam to samo zaufanie do niej. Ponieważ nie trzeba wiele, by to zniszczyć, to trzeba być ostrożnym. Pękniętego życia nie skleisz Hermolem ani Butaprenem.

"Przedstawiasz mi jedyną stronę medalu jaką znasz i starasz się mi wmówić, że jest jedyna dopuszczalna."
Dopuszczalną? Nie. Dróg dopuszczalnych jest bardzo wiele. Ta droga jest słuszna, jeżeli za wyznacznik tej słuszności uznać nie krzywdzenie innych.

"ps. sorki, nie robię tego bo sam robię straszne błędy, ale "spojRZenie" to chyba tak się pisze. (nie odbierz tego jako nabijanie się)"
Papierami musiałem się legitymować na maturze. teraz muszę podobne wyrabiać mojej córce, chociaż jednocześnie robię to, czego mi zabrakło w młodości.

Cainoor
Dla mnie ktoś, kto zdradził musi się samemu z tym męczyć

Powtórzę raz jeszcze: utrzymanie tajemnicy nie gwarantuje sukcesu. Świat jest pełen "życzliwych". To jednak jest żaden argument. najważniejsze jest to, że zdradę chcesz okrywać oszustwem. To wygląda tak jakbyś zgwałcił dziewczynę a następnie ją zabił, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Wiesz o tym, że gwałt jest zły. OK. Ale twierdzenie, że zmniejszysz negatywne jego skutki zabijając ofiarę jest conajmniej przewrotne. Ja wolę twierdzić, że zły jest gwałt i złe jest zabójstwo. W omawianym przypadku jest o tyle gorzej, że ofiarą obydwu tych niegodziwości jest osoba najbliższa.

Alex: dzięki, że nie jestem sam.

08.02.2005
11:43
[143]

Dziubdziak [ Pretorianin ]

Atylla ja sie w sumie z Tobą zgadzam ale po co ma zrzucac z siebie odpowiedzialność? Przecierz jak to powie to zrzuci z siebie cieżar. Niech się męczy. Oczywiście pod warunkiem że naprawde ją kocha bo jak nie to niech jej powie co zrobił ale to że Ona bedzie musiała podjąć decyzje co dalej to nie jest fair. Ona nie zawiniła i jęsli jest szansa że On to zrozumiał i nigdy czegos takiego więcej nie zrobi to lepiej aby żył z tym sekretem jak szczur.

08.02.2005
12:10
[144]

Attyla [ Legend ]

Tak, tylko ja nie wiem, czy ta "Ona" zasłużyła na szczura.

08.02.2005
12:44
[145]

Dziubdziak [ Pretorianin ]

Każdy ma prawo do błędu sęk w tym aby go zrozumiał i nie powtarzał. Jeżeli jest inaczej to już schodzimy na rozwarzania o skurwysyństwie a nie o chłopaku który z głupoty (niedoświadczenia, hormonów etc) mógł zburzyć coś na czym mu (jak widać) bardzo zależy. Teraz jest bogatszy o wiedze że naprawde mu na niej zalezy bo wstydzi sie tego co zrobił. (to wszystko sa założenia ale mam nadzieje że jest tak jak On to przedstawia inie scimnia)

08.02.2005
13:04
smile
[146]

Nyhos [ Droogie ]

Ja miałem jeszcze ciekawszy przypadek. Moja miłóść (niestety platoniczna) zerwała ze mną w niedzielę. W poniedziałek dostałem mail, żebym jej pomógł wysfatać ją z moim kumple >:P
Głupia pipa :)

Ps. Na szczęście kumpel okazał się spoko i ją olał :)

Dobrze, że to tak dawno było i mogę się z tego śmiać, ale wtedy byłem załamany, a wyzywać damy nie umiem (ale potem to zrobiłem, bo całkiem niedawno mnie oberaziła :) )

08.02.2005
13:10
smile
[147]

.:[upiordliwy]:. [ Ball tongue ]

Nyhos --> lol ale miała tupet:/

08.02.2005
13:29
[148]

Attyla [ Legend ]

Dziubdziak: powiedz to samo chirurgowi, który będzie miał cię operować. Jakoś wszyscy chętnie abstrachują od tego, że do związku konieczne są conajmniej 2 osoby. Jedna popełni błąd. Co z drugą?

10.02.2005
15:21
[149]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Attyla ---> Właśnie, co z drugą?

Czy myslisz, że drugiej osobie będzie lepiej, gdy dowie się, że ją zdradził ukochany?
Czy nie lepiej by się jej żyło w nieświadomoście jego czynu?

Skoro on zrozumiał i już tego więcej nie zrobi, to po co ma mówić? W jakim celu?

10.02.2005
15:30
[150]

Mirmił [ Legionista ]

Masz usprawiedliwienie - alkohol.
ja bym nie mówił - gorzej jak przyjaciółka powie swojemu chłopakowi lub twojej dziewczynie
A na przyszłość uważaj :)

10.02.2005
15:32
[151]

Attyla [ Legend ]

Cainoor: bo to
1. akt skruchy
2. akt uczciwości w najtrudniejszych nawet okolicznościach
3. daje możliwość podjęcia decyzji i tej drugiej stronie
4. lepsze niż półsłówka, głupie uśmieszki, podejżenia, czy wręcz informacje przekazane przez "życzliwe przyjaciółki"

Ostatecznie masz rację co do tego, że takie wyznanie może stanowić dla kobiety szok, ale też wydaje mi się, że tak naprawdę ty nie o jej przeżycia się martwisz ale o nieuniknione sankcje związane z niedotrzymaniem wiary.

Powiem tak. Takie przyznanie się przypomina cięcie wrzodu. Jest to bolesne, ale jego dokonanie oszczędzi większego bólu lub wręcz śmierci w cierpieniach

10.02.2005
15:39
[152]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

Attyla --> w 10000% sie z Toba zgadzam. wiadomosc o tym ze partner zdradzil mnie np 2 lata temu jest o wiele bolesniejsza niz 2 dni temu. kobieta ktora dowiaduje sie o zdradzie po tak dlugim czasie jest nie tylko upokoorzna sama zdrada ale i faktem ze przez caly ten czas dawala sie robic w balona, niczego nie zauwazyla itd.

10.02.2005
15:40
[153]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Sayyadina Av'Lee ---> To rozpatrz jeszcze ten przypadek. Kobieta, którą zdradzono i się o tym dowiedziała, i kobieta, która nigdy o tej zdradzie pojęcia nie miała. Która jest bardziej szczęsliwa?

10.02.2005
15:47
[154]

Attyla [ Legend ]

Cainoor: która jest bardziej szczęśśliwa: ta która jest okradana przez całe życie nie wiedząc o tym, czy ta, która wie, że została okradzina, czemu może przeciwdziałać w przyszłości?
"Co cię nie zabije to cię umocni"
A ta zdradzona kobieta może poprostu ulokować swoje "kapitały" u innego, być może bardziej uczciwego, bankiera.

10.02.2005
15:57
[155]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Attyla

Kobieta zdradzona, która się o zdradzie nie dowiedziała, co straciła? Nic.
Kobieta zdradzona, która o tym wie, co straciła? Zaufanie. A to jest podstawa związku. Bardzo ciężko potem zbudować związek, gdy nie ma zaufania.

Nie mówię o przypadku, gdy ktoś zdradza nagminnie. Wtedy kopa w dupe i papa.

10.02.2005
16:05
[156]

Attyla [ Legend ]

Cainoor: rozumiem, że nie przeszkadzałoby ci życie w oszustwie z najbliższą osobą? To jedno. A po drugie: to jakie dasz gwarancje, że ta kobieta nigdy się o tym nie dowie? Powiedzmy, że oszustwo jest dopuszczalne w wyjątkowych sytuacjach. W każdych innych prawda, nawet najboleśniejsza, jest o niebo lepsza.

10.02.2005
16:07
[157]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

Cainoor --> dla mnie sprawa jest oczywista. zawsze chce wiedziec. bo tu nie chodzi tylko o ta biedna kobiete ale o pewne zasady. a zasada jest taka ze ja pojmuje milosc i inne wzniosle uczucia bardzo idealistycznie i jesli perfekcyjnie nie jest chce o tym wiedziec aby nadal nad tym pracowac. a nie umrzec jako traba myslac ze przez cale zycie bylo pieknie i wspaniale. bo szczerosc i idealy sa (przynajmniej dla mnie) o wiele wazniejsze niz zwiazek z facetem ktory nie potrafi dochowac wiernosci a na dodatek mnie oklamywal i staral sie ratowac swoja marna skore oszustwem.

10.02.2005
16:08
smile
[158]

Chacal [ ? ]

I jak czytam takie opowiesci to cieszę się że poszedłem z moją dziewczyną na układ w którym takie pocałowanie (ale tylko pocałowanie) nie będzie uznawane za zdradę. Działa to w dwie strony, mówimy sobie o tym (chociaz sytuacji takich było naprawdę niewiele) i nikt do nikogo nie ma najmniejszych pretensji. Może to z pozoru chory układ, ale zapobiega takim własnie rozterkom, bo wiadomo że takie nieplanowane pocałowanie kogos na imprezie może się przydarzyć. Młodzi jestesmy i doszlismy do wniosku, że brakuje nam tego elementu wolnosci, tego korzystania z życia. A że stawiamy na wzajemne zaufanie, to nawet lepiej, że się z tym przed sobą nie kryjemy.

Inna sprawa, że jak jakas dziewczyna ma już kogos, to dobieranie się do niej w jakikolwiek sposób uważam za gówniarstwo...

10.02.2005
16:08
[159]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Attyla,

Jeżeli nie wiedziałbym o tym oszustwie, to raczej wolałbym sie nie dowiedzieć. Źle bym zareagował. To jedno. A po drugie: gwarancji nie dam żadnych, że prawda nie wyjdzie najaw. To juz zalezy od sytuacji. Dlatego trzeba racjonalnie ocenić, czy może wyjść, czy nie. Jeśli tak, to lepiej powiedzieć samemu, niż kobieta miałaby się dowiedzieć od osób trzecich (to najgorszy scenariusz z możliwych). Jeśli nie ma szans na to, by prawda ujrzała światło dzienne - dla mnie lepiej to przemilczyć. Raz. Bo za drugim razem to wszystko o czym pisze nie ma sensu.

Sayyadina Av'Lee - dla mnie idealistyczne pojmowanie miłości skończyło się w liceum. Niestety życie jest, jakie jest... Zakochasz się w łajdaku i wtedy zaboli. Chyba, że będziesz miała szczęscie i pokochasz coś na krztałt baśniowego rycerza :)

Chacal - niestety jestem zbyt zazdrosny na taki układ :)

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-02-10 16:09:26]

10.02.2005
16:14
[160]

kami [ malutkie maleństwo ]

Ja jestem za tym, zeby jednak mowic. Nie bede pisac co sadze o tych, ktorzy jak napisala Sayyadina Av'Lee ratuja swoja marna skore oszustwem.

Chacal --> rzeczywsicie chory uklad. Moze kiedys jednak bedziecie zdolni do milosci (bo temu ukladowi do ego daleko).

10.02.2005
16:21
smile
[161]

Chacal [ ? ]

kami -> pff... :) Zawsze z takim przekonaniem oceniasz ludzi na podstawie 5 linijek tekstu, lub innych równie dokladnych i obrazowych przesłanek ?

10.02.2005
16:24
[162]

Attyla [ Legend ]

Rozumiem zatem, że decydując czy poinformować kobietę o twoim łajdactwie czy nie stawiasz z jednej strony na szali szok wywołany tym, że dowie się wo wszystkim od kogoś innego a z drugiej prawdopodobieństwo uniknięcia konsekwencji swoich czynów? Bardzo to etyczne. Nie ma co...

Poza tym zapominasz o jeszcze jednym efekcie: wpływie bezkarności na zachowanie. Nie twierdzę, że jeżeli uda ci się ukryć przed Nią twoje łajdactwo, to będziesz sią szlajał na lewo i prawo. Twierdzę, że bądziesz miał opory o niebo mniejsze, niż gdybyś o wszystkim ją poinformował. Udało się raz uda i następny. Nie chodzi tu zatem tylko o to, że zasłaniając się Jej "dobrem" unikasz odpowiedzialności, ale przede wszytskim o to, że okazja czyni złodzieja. A jeżeli już raz ukradłeś i nie poniosłeś za to kary, gdy okazja się pojawi ukradniesz prawie na pewno. Co wtedy? Nadal bądziesz "chronił" Ją przed wiedzą z kim lub z czym się związała? Nie rozumiem takiej "moralności". To dulszczyzna pierwszej wody.

Chacal: nie ukrywam, że nie potrafiłbym żyć w takim związku. I nie wiem czy podziwiać was, czy wam współczuć. Wydaje mi się jednak, że takie rozluźnienie warunków układu doprowadzi do tego, że zwasze będzie on nijaki. Ani gorący ani zimny. Wydaje mi się jednak, że szansa na "geronimo" rodem z Teorii spisku jest lepsze niż ciepłe kluchy.

10.02.2005
16:24
[163]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

Cainoor --> zdaje sobie sprawe na co sie pisze :). moze kiedys w jakiejs sytuacji bede zmuszona zrezygnowac z tego sposobu myslenia. ale poki co tylko sie w nim umacniam. naprawde wole byc sama niz...
Uklad w ktorym kobieta ma sama prawo zadecydowac co zrobic z takim facetem jest ukladem uczciwym. I nie chcialabym aby ktorakolwiek tego prawa byla pozbawiona. Tak sobie mysle ze kazda para na poczatku znajomosci powinna sobie takie rzeczy omawiac 'co by bylo gdyby'...

10.02.2005
16:29
[164]

kami [ malutkie maleństwo ]

Chacal --> nie unos sie swoim pff;) nie oceniam ani Ciebie ani Twojej lubej, a jedynie wasz uklad. Zdanie o zdolnosci do wyzszego uczucia byc moze moglo Cie zmylic, ale to tez tylko na podstawie oceny ukladu.

10.02.2005
16:33
smile
[165]

ssaq [ Konsul ]

Ze swojego doswiadczenia wiem ,ze nie warto mowic takich rzeczy. No bo niby po co?! Tobie przejdzie po krotkim czasie, a jak jej powiesz to waszemu zwiazku napewno to nie pomoze. Swoim laskom najlepiej nie mowic polowy rzczy ktore sie robi , bo wtedy jest lepiej :›

10.02.2005
16:38
smile
[166]

Chacal [ ? ]

Attyla -> Naprawdę wolę, jesli już dojdzie do takiej zdrady (o ile dojdzie, bo nie jest powiedziane że mamy to wykorzystywać bez umiaru), powiedzieć sobie "nic nie szkodzi - wyjasnilismy już to sobie" niż potem się zastanawiać "czy powiedzieć ?", lub też "czy skoro mi powiedziała to wybaczyć ?"

kami -> ok, jesli kiedys się okaże, że ten układ nam zaszkodził, albo nagle uznamy że "to nie to", to złożę na GOLu samokrytykę i będziesz mogła sobie rozprawiac nade mną i moimi układami do woli :)

10.02.2005
16:38
smile
[167]

Attyla [ Legend ]

Sayyadina: wcale nie masz przed sobą wyboru albo albo. Chyba, że uznasz, że facet to oszust z urodzenia, a wtedy zawsze będziesz sama. Może w przelocie z tym lub z tamtym, ale zawsze sama. Poza tym w takim razie po niedługim czasie ty byłabyś prawdopodobnie częściowo przyczyną problemów o jakich piszemy. Chyba, żebyś wchodziła w układy z innymi kobietami.
Możesz też zaryzykować. Pewności nigdy nie bądziesz miała, ale znam wystarczająco wielu uczciwych facetów, żeby móc twierdzić, że istnieje niemała szansa na to, że trafisz tego właściwego.

10.02.2005
16:41
smile
[168]

Mortan [ ]

Mam dylemat...bo uczucia mają mało wspolnego z logika wiec roznie to bywa, jednak coz trzeba byc uczciwym cały czasz...dlatego jak to mawiali "prawda przeciw światu"

10.02.2005
16:42
[169]

Attyla [ Legend ]

Chakal: ciekaw jestem, czy sam wierzysz w to co piszesz. Ja nie wierzę, że potrafiłbyś przejść nad tym do porządku dziennego. Jeżeli potrafiłbyś to chyba zbliża się czas wspólnych żon, o który modliły się XIXsto wieczne komuchy.

10.02.2005
16:44
[170]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Attyla ---> Jak już powiedziałem, tak można postąpić tylko raz. Za drugim, trzecim, kolejnym razem to już podpada pod skurwysyństwo. Takim przypadkiem się nie zajmujemy. Argumentacja, że okazja czyni złodzieja jest błędna. Nie mówimy tu o kimś, kto zdradził z pełną premedytacją i zrobi to jeszcze raz "bo mu się udało uniknąć konsekwencji"> Mówimy tu o kimś, kto męczy się z tymi konsekwencjami zdrady w samym sobie, z własnym sumieniem. To, że nie powiedział o zdradzie drugiej osobie nie oznacza, że mu się upiekło. Oznacza to tyle, że nie chce zrzucać tego ciężaru na barki tej durgiej osoby.

10.02.2005
16:47
smile
[171]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

Attyla --> nie wiem dlaczego mialabym byc przyczyna czegos takiego. nie mam zamiaru wchodzic w zwiazek z zajetym facetem chocby nie wiem jak wspanialy byl. takie zagrania przynosza same problemy. zwiazki z kobietami tez mnie nie kreca :P. tym bardziej ze nie wydaje mi sie zeby kobiety byly jakies lepsze pod tym wzgledem. nie o plec chodzi ale o pewien sposob myslenia. tez znam uczciwych facetow... ale oni sa zajeci :P.
no coz. ja wole wiedziec. i wole zeby inne kobiety tez wiedzialy..... nawet jesli one nie chca ;);).

10.02.2005
16:48
smile
[172]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

nie ta buzka
<<< powinna byc ta :)

10.02.2005
16:49
smile
[173]

Mortan [ ]

Wypraszam sobie jestem uczciwy i obecnie wolny

10.02.2005
16:54
[174]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

Mortan --> czy to jaka aluzja ;)

10.02.2005
16:57
smile
[175]

Mortan [ ]

Tak apropos tego jakobym nie był uczciwy :) I tak jestes za młoda :)

10.02.2005
17:00
smile
[176]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

a Ty masz zle pukladane wartosci ;);)

10.02.2005
17:02
[177]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Attyla ~~> powiem krótko, SKĄD TY TO WSZYSTKO MOŻESZ WIEDZIEĆ ?? to sa tylko Twoje domysły, przypuszczenia itp. Nie przeżyłeś nic takiego ale najgłośniej "szczekasz". Dla mnie to kompletna ignorancja, żeby człowiek wypowiadał się w ten sposób na temat, którego nawet nie zna w połowie. Bóg Ci powiedział, że tak ma być ?? zastanów się wiec jak byś sie zachował, gdyby okazało się, że Twój Bóg jest jedna wielka mistyfikacją, która wymyślona została aby kontrolować słabe jednostki.
ps. Czekałem tylko aż napiszesz coś o komuchach, utwierdziło mnie to w moim wcześniejszym przekonaniu.

10.02.2005
17:05
[178]

Attyla [ Legend ]

Cainoor: coś zbyt wyidealizowany ten potencjalny zdrajca. Z kobietą jest jak z wódką. trzeba mieć niezłą siłę woli i wyczucie by się nie upić. Dlatego wolę nie pić. Nie ufam sobie:D

Sayyadina:
nie wiem dlaczego mialabym byc przyczyna czegos takiego
1. nie przyczyną a jedną z przyczyn. ludzie, a zwłaszcza kobiety, nie szukają na bokach ot tak sobie.
2. choćby dlatego że od pewnego momentu innych nie będzie. Trzeba się zatem śpieszyć, bo potem będą faceci "drugiego albo i dalszego sortu" albo "z odzysku". Nie wiem co gorsze.
3. kobiety mają swoje potrzeby. Niekoniecznie uświadomione (zwłaszcza w młodych latach). Należy do nich min potrzeba posiadania potomstwa. Możesz oczywiście postarać się o dziecko "na boku", ale to nie jest dobre ani dla dziecka ani dla ciebie. Znam pewną równie, co Ty, pryncypialną kobietę i widzę jak się z tym męczy. Faceci nie są doskonali. Wiem o tym, bo jestem jednym z nich:D Ale też widzę w realu po moich znajomych, że życie z nimi jest lepsze niż bez nich.

ale oni sa zajeci
No widzisz. Trzeba się spieszyć. Oni nie bądą czekali. Zwłaszcza, że tak naprawdę idą te tej, która ich zaprosi, a nie do tej, do której się dobijają.

10.02.2005
17:11
smile
[179]

Mortan [ ]

PalooH ---> Wiesz co to takiego prawda ? Potrafisz odroznic kłamsto od prawy ?


Sayyadina --> Jakos nie zauwazyłem ;)

10.02.2005
17:20
[180]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

no sorry ale boga i komunistow w to nie mieszajcie :|. i PalooH zobacz ze Ty tez nie mozesz wiedziec. Twoj bog co powiedzial ze jest inaczej? no darujcie taka dyskusje...

Attyla --> ekhem. czuje sie troche dziwnie gdy tak analizujesz moje przyszle mozliwe zachowania tym bardziej ze raczej mnie nie znasz :). Nie szukam faceta idealnego bo raz ze takich nie ma dwa ze taki chcialby idealnej kobiety ktora zdecydowanie nie jestem. trzy ze facet idealny to czlowiek nudny a nuda nie jest w moim stylu ;). ale takiego ktory tak jak ja uwazalby ze szczerosc jest bardzo wazna jesli nie najwazniejsza i gdyby juz do czegos doszlo niczego by nie ukrywal... tak jak ja gdybym to mnie przydarzyl sie skok w bok. co do kobiecych potrzeb natomiast poki co nie mysle o dziecku i wydaje mi sie ze przez spory kawalek czasu jeszcze nie bede planowac zalozenia rodziny. a w ogole to nie wiem skad ta rozmowa o mnie i facetach :P. dziwne :P

10.02.2005
17:20
[181]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Mortan ~~> nie potrafie odróżnić prawdy od kłamstwa, może czasami mi się uda, ale nie posiadam takiej zdolności.

10.02.2005
17:22
smile
[182]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

Mortan --> bo poukladaly sie tak ze ich nie zauwazasz :P
/to zaczyna schodzic na zle tory ;]/

10.02.2005
17:23
[183]

Attyla [ Legend ]

PalooH:
SKĄD TY TO WSZYSTKO MOŻESZ WIEDZIEĆ ??
a choćby stąd, że obsewuję. Zresztą dlatego, że nie przeżyłem tego sam, mogę zachować dystans i przedstawić w miarę obiektywną ocenę. Żeby uciąć temat: entomologia polega na obserwowaniu owadów a nie doświadczaniu przeżyć muchy tse tse.

Nie przeżyłeś nic takiego ale najgłośniej "szczekasz".
Jak rozumiem, miało być to obraźliwe. Jako, że jednak psy kocham pasjami, nie widzę w tym nic złego, że wraz z Szantą (moim Nowofunlandem) "gaworzę" sobie czasami.
Po wtóre nie ma na tym forum takich środków, by przekrzyczeć innych. Chyba, że trafiam w sedno i tym budzę twoją agresję. Zapewne dlatego widzisz przede wszystkim moje posty.

zastanów się wiec jak byś sie zachował, gdyby okazało się, że Twój Bóg jest jedna wielka mistyfikacją, która wymyślona została aby kontrolować słabe jednostki.
Czytałem i Nietzchego i paru innych głosicieli "dobrej nowiny" i jakoś nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Zwłaszcza, że są/byli inni (jak chociażby Pasqual), którzy twierdzą coś dokładnie odwrotnego.

ps. Czekałem tylko aż napiszesz coś o komuchach, utwierdziło mnie to w moim wcześniejszym przekonaniu.
Nie mogę zawieść twoich oczekiwań! Voile: komuchy do pieca!:D

10.02.2005
17:23
[184]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Sayyadina Av'Lee ~~> nie wierzę w Boga, nie w takiego. Dla mnie nie ma istoty wszechmogącej.

10.02.2005
17:26
[185]

Mortan [ ]

PalooH ----> Wspołczuje, zrob ankiete wsrod kobiet i zadaj pytanie autora wątku, jesten przekonany ze wynik bedzie z goła odmienny od Twopich pogladów.

10.02.2005
17:27
smile
[186]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Attyla ~~> nigdy nie miałem zamiaru Cię obrazić, jeżeli tak to odczułeś to przepraszam. Nie ma sensu obrażać kogoś kto ma inne poglądy.

do ps. nie kocham komuchów :)

10.02.2005
17:29
smile
[187]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Mortan ~~> chcesz mi wmówić, że Ty zawsze wiesz co jest kłamstwem a co prawdą ?? <LOL>

10.02.2005
17:32
smile
[188]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

Heh, ta dyskusja do niczego nie prowadzi :/ Każdy ma swoje zdanie i ostro przy nim stoi.

10.02.2005
17:33
[189]

Sayyadina Av'Lee [ Konsul ]

PalooH --> taak tez nie wierze w takiego boga... i co z tego? co to w ogole ma do rzeczy? komunisci?? bog?? juz wiem! komunisci tak wykreowali mezczyzne XXI wieku zeby ten nie wierzyl z boga tylko zamiast tego zdradzal swoje ukochane na kazdym kroku potem jeszcze o niczym nie wspominali, zyl w zaklamaniu, oszukiwal, byl swinia. a to wszystko spisek syjonistow z czasow p.n.e. ktorzy wszystko przewidzieli i tak pokierowali lotem wspomnianej muchy tse tse zeby te czynnosci i cala ta rozmowa dzisiaj mogla zainstniec.... lalalaal. moge jeszcze tak dlugo. ale do kwestii 'powiedziec czy nie' oraz w ogole do tematu tej rozmowy to sie ma jak dupa do mlotka (prosze nie dziwic sie temu porownaniu... ech niewazne ;]).

10.02.2005
17:36
smile
[190]

PalooH [ Generaďż˝ ]

Blond_Alex ~~> ależ prowadzi, prowadzi. Każda wypowiedź dale do myślenia pozostałym rozmówcom. A co sobie myslą to już ich sprawa :P
włażę do łóżka bo jak kobieta się dowiem, że siedzę na forum to ... ho ho ho :P

10.02.2005
17:38
smile
[191]

Mortan [ ]

PalooH ----> Nie, ale u Ciebie te wartości sie zatraciły nie widzisz zadnych roznicy, ja widze i tym sie roznimy.

Blond Alex --> Ale ktos jednak ma racje :) Po drugie nawet duskusje "sztuka dla sztuki" są uczace dla innych, wiec co szkodzi sie troche posprzeczac ;)

10.02.2005
17:43
[192]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

PalooH --> A skąd wiesz, że TA kobieta nie siedzi na GOL-u...? :]

10.02.2005
17:46
[193]

Blond_Alex [ Nożowniczka ]

Mortan --> powiedziałam co myślalam - akurat w tej chwili :) Mam podły nastrój i to też po części wpływa na całokształt :P

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.