
Straszny_Ninja [ Pretorianin ]
Prośba o pomoc - dysk twardy padł !!!
Ostatnio przepiąłem dysk Barracudę V z jednej taśmy na drugą, i ... spierdolił się (taśmę już wyjebałem). Bios dysk widzi, w Windowsie w menedżeże urządzeń też go widzi, ale tylko tyle. W eksplorerze windowsa, ani po puszczeniu systemu ze startowej dyskietki zachowuje się jakby go nie było. Po puszczeniu Partition Magica pokazuje błąd 100 i go w ogóle nie włącza. Po przejechaniu go Seatool'em pokazuje od początku dysku ze 200 bad sektorów (obejmują też MBR - kurwa). Czy da się zrobić coś żeby go jeszcze uruchomić. Ma służyć jako dysk dodatkowy, więc systemu na nim nie musi być. Pomocy proszę, bo mi szkoda 60 gigowego dysku !!!???
ultiva2 [ Konsul ]
Jest coś takiego jak low level format- tylko to chyba pozostaje. Jeśli nie pomoże to dysk do wyrzucenia

piokos [ ]
zanieś do serwisu, jeśli jest jeszcze na gwarancji.
jeśli nie to poszukaj jakiegoś magika od napraw dysków i oddaj do naprawy, jeśli się to będzie opłacało.
akhkharu [ Konsul ]
Ale Seatool nic nie daje rady naprawić?
Jaki masz system plików?
Jeżeli masz wXP to w konsoli odzyskiwania systemu możesz dać polecenie mbrfix... albo bootfix... nie pamiętam, to może pomoże jeżeli masz na nim instalkę windowsa...
A próbowałeś poczciwego fdiska? Może da się zdjąć i założyć partycję?
A jeżeli Ci się rzeczywiście pojawiło tyle badów, to chyba nie ma ratunku... a przynajmniej ja nic o tym nie wiem... albo pójdź za radą piokos'a, tylko że taka naprawa może być droższa niż nowy dysk, tak więc jeżeli "domowymi" sposobami nic się nie da zrobić i nie miałeś na nim jakichś strasznie ważnych danych, to sobie daruj i kup nowy...