jojko999 [ Konsul ]
PILNE pytanie do linuxożerców (bez urazy:-) )
pożegnałem się dzisiaj z Linuxem na dobre, ale niestety się zemścił.
Miałem na jednym dysku Linuxa Red Hata i WinXP. Ponieważ z linuxa już od dawna nie korzystałem to w menageże dysków Win XP wywaliłem partycje linuxowe i sformatowałem je na jedną FAT32.
Myślałem (oo naiwny) że jak wywaliłem również partycję startową linuxa to i wyleciał Boot Manager. Tak się też stało ale w obszarze MBR (czy jakoś tak) partycji WinXP zostało jeszcze coś.
I teraz po starcie kompa mam powitanie Boot Managera (blink bling czy jakoś tak on się zwie) w stylu BLING COMMAND LINE po czy mi wypisuje dostępne komendy i tyle - czarny ekran.
Jak to wywalić? Jeśli reszta tego programu wraz z plikiem konfiguracyjnym już nie istnieje?
Jak wogóle uruchomić komputer?
Werter [ 1488 ]
odpalasz komputer w trybie dosa i piszesz "sys c:", jeżeli ten loader siedzi w mbr, to "fdisk /mbr".
jojko999 [ Konsul ]
a czy fdisk/mbr nie wywali czegoś w w winXP?
WolverineX [ Senator ]
nie
Werter [ 1488 ]
no raczej niebardzo..

jojko999 [ Konsul ]
Hurrraaaa!!!!
Wielkie dzięki Werter wyszło.
G woli wyjaśnienia:
1 komenda Sys c: powoduje co prawda przekopiowanie plików systemowych z dyskietki startowej na dysk ale pod dosem partycji NTSF nie widać więc to nie działa
2 Za to Fdisk naprawił sektor MBR w jakieś 5 sekund :-)
Wielkie dzięki