wielebny_666 [ Pretorianin ]
Czy ktoś to jeszcze pamięta - System Shock 2
Ostatnio zainstalowałem sobie SS2 i taka refleksja mnie naszła, dlaczego nie produkują już tak dobrych gier o tak wciągającym klimacie, zaraz pewnie się odezwą użytkownicy Doom 3 i HL2 (co ty stary pier**lisz te gry to wymiatają a w tym SS2 to nawet kubka rozwalić nie można), odpowiem tak, ale co te gry wnoszą nowego do wirtualnego świata oprócz feerii barw i możliwości graficznych. Nic w tych grach nie zaskakuje, od początku do końca wiesz co się stanie i co masz zrobić i jak to się zakończy, tęsknię za grami z pożądną fabułą (SS 1 eh stare dobre czasy).
Swidrygajłow [ ]
po częsci masz racje, wynika to z tego że coraz trudniej o dobry pomysł, bo ich pula zdaje sie byc ograniczona, robi soe wiec gry kolorowe, ktore efektami mają rekompensować braki w koncepcji
z drugiej strony starsi gracze po prostu są nasyceni grami, na początku wszystko się podobało, a teraz potrzeba niewiadomo czego.

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]
Mnie się marzy SS2 z grafiką Dooma3.
Ech...
zarith [ ]
przyznam, marzę o tym zeby ktoś wydał ss1 i ss2 na source czy (*spluwa*) silniku d3:)
Dagger [ Legend ]
Pierwsza gra w której podobał mi sie respawn przeciwników.
I w której żeby przesłuchać znalezione wiadomości audio trzeba było przynajmniej mieć ścianę za plecami :)

garrett [ realny nie realny ]
mnie się marzy HF 2 z fabuła na miare SS 2 :) No, w ostatecznosci z jakąkolwieg fabuła ;))))
Dagger [ Legend ]
==>Piotrasq, zarith
To byłoby świętokradztwo :P
Swoją drogą ktoś prowadzi pracę na ulepszaniem modeli postaci z SS2
wielebny_666 [ Pretorianin ]
Swidrygajłow >>>> wrote starsi gracze po prostu są nasyceni grami,
po części masz rację ale wystarczy popatrzeć na wszystkie produkcje Fpp itp. idziesz zabijasz a myślenie zostaw na później, co tu ma mnie wciągnąć, to samo powoli zaczyna się robić z RPG zabij wszytko a jak zabijesz to znaczy że udało ci się dojść do końca gry. Nudne to wszystko jest dlatego powracam do starszych produkcji, które mają to coś w sobie.

garrett [ realny nie realny ]
wielebny_666 --> a z grami to nie jest jak z seksem :) ? W sumie ile nowych pozycji mozna zaliczyc :) ?
Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]
Dagger ----> ulepszone postacie zostały już dawno, ale to jednak nie to...
wielebny_666 [ Pretorianin ]
Dagger >> i właśnie o to mi chodzi ściana za plecami, a i tak przesłuchując wiadomości czy grzebiiąc w ekwipunku miałeś to niejasne uczucie że zarac coś na ciebie wyskoczy i zdąży pożądnie przestraszyć, a respawn przeciwników też jest OK, wczoraj grając w SS2 na chwilę się zapomniałem przeglądając ekwipunek no i dostałem granatami po dupsku = odwiedziny w kabinie do odbudowania postaci cool :d

Dagger [ Legend ]
==>wielebny_666
Zawsze lepsze granaty niż przyjacielskie popukanie po ramieniu z radosnym "Jooooooinnnnn uusssssss" na ustach :)))))
wielebny_666 [ Pretorianin ]
I jeszcze ten głosik podpowiadaczki jak już się okazało że to sztuczna enteligencja z SS 1, eh normalnie boskie :d
Dagger [ Legend ]
Aha byłby zapomniał o ważnej rzeczy:
MUZYKA - jeden z niewielu przypadków, razem zreszta z podobnym Deus Ex'em gdzie umieszczono niesamowitą muzykę w czasie gry.
Dagger [ Legend ]
Tak przy okazji nie odnieśliście wrażenia że Doom 3 usiłował nieudolnie skopiować klimat z System Shock 2 ?
wielebny_666 [ Pretorianin ]
Wczoraj kilka razy zdarzyło mi się podskoczyć w fotelu jak zaczęła do mnie nawijać a ja akurat skupiłem się na celu misji :D

neXus [ Fallen Angel ]
hehe widze ze wracamy do korzeni :)
ja nie jestem wstanie sie opanowac by od czasu do czasu sie nie wystraszyc okrzyku "ruuuun.... ruuun..." czy "sir, where are you?"
wielebny_666 [ Pretorianin ]
Smutne ale prawdziwe, nie ma to jak korzenie :d
Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]
Dagger ----> ja nie odniosłem takiego wrażenia. Ale dla mnie, Doom3 to kalka HL1.
wielebny_666 [ Pretorianin ]
E tam HL1 bije na głowę D3 jakością opowiedzianej historii.
Dagger [ Legend ]
==>Piotrasq
Nie chodziło mi o kalkę ale raczej o zaczerpnięcie paru charakterystycznych elementów - audiologi, głos dowódcy.

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]
Dagger ----> czyli próbowali zaczerpnąć pomysły od mistrzów gatunku.
wysiu [ ]
A mnie do SS2 zniechecily wlasnie te nieustanne respawny wrogow...
wielebny_666 [ Pretorianin ]
wysiu >>> gdyby nie te respawny to nie czułoby się tak bardzo tego elementu zagrozenia, co to za radocha wyczyścić poziom z wrogów i potem zbierać potrzebne informacje, po prostu kiszka, a tak to przynajmniej musiałeś uważać na każdym rogu :d

wysiu [ ]
A co to za radosc wyzynac te same potworki w tym samym korytarzu, ktore sie wyrznelo 2 minuty wczesniej, idac w druga strone...

pasożyt [ amator brzoskwinek ]
no wlasnie, bez tych respawnow nie byloby w ogole klimatu, a jak dla kogos bylo za trudne mogl ustawic mniejszy poziom trudnosci
Dagger [ Legend ]
==>wysiu
Respawny powodowały właśnie tą charakterystyczna atmosferę zagrożenia - konieczność szukania bezpiecznych miejsc itd. Zazwyczaj nienawidzę tego rozwiązania a w SS2 bardzo mi odpowiadało.
M'q [ Schattenjager ]
Ja podobnie jak Wysiu też się tym zniechęciłem. O wiele bardziej podobał mi się DX.
Dabster [ Byle do przodu... ]
Niedlugo nie bedzie juz mozna wymyslic nic nowego. Bedziemy grali w Dooma 7 i SS 5, ale bez nowych pomyslow. Gra bedzie po prostu wieksza, ladniejsza, berdziej kolorowa (chociaz nie chce grac w "kolorowego" SS). Ale nowe pomysly? Musza sie kiedys skonczyc. Tez tesknie za grami, ktore daja troszke wiecej niz: wejdz do pomieszczenia, rozwal wszystkich, idz do kolejnego pomieszczenia. Niestety 90% ludzi na naszym globie wlasnie w takiej bezsensownej masakrze znajduje najwiecej przyjemnosci. Ludzie myslacy sa na przegranej pozycji...
wielebny_666 [ Pretorianin ]
No cóż nadzieja w niezależnych produkcjach, bo giganci rynku raczej nastawieni są na kasę niż jakość :(

neXus [ Fallen Angel ]
Echhh, a pamietacie zabawe z kabelkami od pol silowych w System Shock 1?
to dopiero byl hardcore :D
Yacob_25 [ Centurion ]
Dla mnie SS2 był rewelacyjny (nawet respawny nie przeszkadzały) aż do momentu wyjścia ze statku gdy pojawiły się latające mózgi które jakimś świństwem strzelały. Zupełny brak klimatu (i utrata poprzedniego). Miałem nieodparte wrażenie że pod koniec już się autorom pomysły skończyły. To mnie zniechęciło do dalszego grania i w efekcie gry nie skończyłem. Podobnie miałem z HL - póki akcja była w bazie grało mi się znakomicie ale świat obcych załamał mnie zupełnie.
_Luke_ [ Death Incarnate ]
wysiu --> jesli chcesz jeszcze powalczyc to ostatni patch do ss2 daje mozliwosc wylaczenia zarowno respawn'u wrogow jak i degradacji broni.
Ciekaw jestem co wyjdzie z Bioshock'a...
elemeledudek [ Generaďż˝ ]
Ja nie mam nic przeciwko respawnom, ale jeżeli są zrobione z głową. Niech że ci przeciwnicy przychodzą z pomieszczeń gdzie są jakieś główne drzwi albo wejście na poprzedni poziom czy coś podobnego, ale niech nie wypadaja z pomieszczeń z których przed chwila wyszedłem a w których nie było żadnych innych wejśc. Co, z szafy powychodzili??!! W SS2 też mnie to wpieniało bardzo ale grę ukończyłem na średnim poziomie chyba bo strasznie wciągała. Niestety podchodziłem do niej z trzy razy właśnie przez te respawny nieszczęsne.
wielebny_666 [ Pretorianin ]
właśnie wczoraj po raz kolejny ją skończyłem i jak zwykle czuję niedosyt, mogliby kolejna część zrobić

muhabor [ Konsul ]
ostatnio grałem w SS2 przez cały urlop, i czekam teraz na BioShock
Ezrael [ Very Impotent Person ]
neXus - Pamiętamy :) Problem w tym, że wszystkie ustawienia i kody też pamiętałem. Problem w tym, że potrafiłem strzelać wzdłuż korytarza do plamy czerni, albo rzucić granat do poprzecznego korytarza i zawsze trafiałem, bo wiedziałem, że coś się tam czai... Ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Akurat właśnie wczoraj, zanim trafiłem do tego wątku, mnie naszła ochota na SS1. Fatum jakieś, czy co? ;)
Yacob_25 - Zgadza się, etap w ciele Many jest najsłabszy, zbyt zręcznościowy. Ale to wielki błąd, że przerwałeś grę, bo ominął Cię REWELACYJNY po prostu ostatni etap. Kiedy się tam znalazłem, musiałem przywiązać sobie żuchwę do reszty chusteczką :)
Przyznam, że nigdy (grałem ok 20 razy) nie zdarzyło mi się to, co opisujecie - że "respawn" wyskoczył z zamkniętego pokoju tuż po moim wyjściu. Pamiętam, że od diabła było robotów w części towarowej i w pewnej części 3 poziomu (w okolicach składu materiałów chemicznych) i w zasadzie jedynie tam odrobinę przesadzili. Czasem zdarzyło mi się zauważyć nawet moment respawnu, ale zawsze działo się to na rozdrożach korytarza, lub na większej otwartej przestrzeni. Ale ja generalnie lubię respawn, sprawia, że cały czas jestem spięty i znerwicowany :)
Natomiast jeśli chodzi o kontynuacje dobrych gier - System Shock był chyba pierwszą grą, o której stwierdziłem, że gdybym miał wybór - gra, lub książka, wybrałbym grę - właśnie dla jej klimatu, którego nie czułem długo od czasu pierwszego podejścia do Lovecrafta. Po porażce ostatniego Deus Ex, straciłem trochę nadziei na autentyczny rozwój gatunku nie mierzący się jedynie w liczbach polygonów na mm^2. Doom mi się umiarkowanie podobał (być może właśnie dzięki tym zapożyczeniom z SS, o których wspomniano), ale nie była to fascynacja, która śni się po nocach - świetny początek, potem przyszło lekkie zblazowanie, potem moment kiedy znowu się zestresowałem (to przez te szepczące fruwające dzieciaszki) i końcówka zupełnie wyluzowana. Jednak nie ma co porównywać obydwu - Domm jest rozpierduchą z założenia i po prostu i stwierdzam, że w tym celu sprawdza się dobrze. System Shock jest jedną z nielicznych "autentycznych" RPG. Pisząc "autentyczne" mam na myśli nie jakieś tam klasyczne podziały w rodzaju - rozwój postaci, rozbudowany wątek fabularny etc., tylko to, że w tej grze autentycznie utożsamiłem się z odgrywaną postacią, a w końcu takie jest chyba podstawowe założenie wszelkich RPG. W tej grze zapomniałem o klawiaturze, myszce i ekranie, przestałem je zauważać, bo gra wessała mnie do środka.
Mam nadzieję, że co jakiś czas pojawi się autentycznie świeży pomysł. Jest pewnie kilku dobrych współczesnych pisarzy - można by ich zaprzęgnąć do pracy nad fabułą, a jeśli nie - od czego, do diabła, jest klasyka gatunku? Wystarczy przecież dobry pomysł, rozwinąć go nie jest już tak trudno.
Marzy mi się połączenie mocnych stron SS i Deus Ex - SS3 na Ziemi, z podróżami po różnych miastach i dużą dowolnością rozwiązań. Nawet nie musiałby to być kolejny cyberhorror zaaplikowany nam na pokładzie Von Brauna - równie dobrze mogłoby to być zmaganie Shodan infekującej powoli Ziemską sieć z ocalałym gościem ze statku, który wie co się święci, gdzie Shodan przejęłaby mniej więcej rolę MJ12 - raczej potężną, ale nie rozwiniętą jeszcze i ukrytą.
Ale nie wiem, czy to nie za dużo jak na jedną grę i nie stałoby się z nią to, co kiedyś z Battlecruiser 3000AD.