GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

The future is NOW

11.11.2004
11:57
[1]

Soulcatcher [ Prefekt ]

The future is NOW

Kilkanaście lat temu gdy nie było jeszcze komputerów większości swojego wolnego czasu spędzałem czytając ksiązki. Takie zwykłe papierowe. Nie ukrywam że w większości były to książki o tematyce science fiction opisujące futurystyczne wizje tego co stanie się za 20 – 30 lat. Pamiętam fabułę jednej z nich, choć nie pamiętam jej tytułu. Opisywała społeczeństwo pochłonięte w całości dążeniem do technologicznej doskonałości. Ksiązka pełna była opisów tego co ludzie pragnęli by mieć i co wymyśli. Nie zagłębiając się w szczegóły morałem książki było stwierdzenie że „Przyszłośc już teraz jest razem z nami” i że za życia jednego człowieka większości marzeń zamienienia się w rzeczywistość.

Dlaczego o tym piszę? Tak mnie dzisiaj, po tym co robiłem rano, naszło dziwne wrażenie że przyszłośc z moich dziecinnych lat stała się dzisiaj. Zestawiłem sobie wizję 12 latka jeżdżącego wiele lat temu na „składaku” (ciekawe ile osób widziało takie rowery), pijącego oranżadę w budce z oranżadą i marzącego o pierwszym walkmanie z moją dzisiejszą rzeczywistością.

Dzisiaj rano obudziłem się w domu z uczuciem niepokoju pod tytułem „Gdzie jest moja zamówiona kopia Everquest 2”. Siadłem do komputera. Sprawdziłem pocztę elektroniczną – nic, żadnej wiadomości o tym że przesyłka wyszła. Zalogowałem się więc za pomocą zdalnej konsoli na mój komputer w biurze i sprawdziłem czy na innych skrzynkach pocztowych nie ma żadnej wiadomości, dalej nic. Połączyłem się więc za pomocą systemu online ze swoim bankiem i sprawdziłem stan konta, nie pobrano pieniędzy za przesyłkę. Zaniepokojony połączyłem się więc z systemem billingowym sklepu internetowego w UK gdzie zamówiłem grę. Dalej wyraźnie nic się nie zmieniło. Napisałem więc emaila do obsługi sklepu prosząc o wyjaśnienie. Otrzymałem informację zwrotną że jeżeli mi się spieszy mogę porozmawiać na żywo z operatorem. Wszedłem więc na chata online z obsługą sklepu, gdzie miła pani wyjaśniła iż przesyłka wyszła wczoraj lecz z powodu dużej ilości zamówień status transakcji zostanie zmieniony dopiero dzisiaj i żebym się nie martwił bo już za kilka dni bedę mógł grac z ludźmi z całego świata w EQ2. W międzyczasie czekając na pierwszego emaila ze sklepu i elektroniczne potwierdzenie stanu konta bankowego, wyszedłem na zakupy, wypłaciłem pieniądze z bankomatu za pomocą karty kredytowej. Po powrocie zalogowałem się zdalnie na jedne z serwerów GRY-OnLine znajdujący się w USA i zrobiłem dodatkową kopię bezpieczeństwa danych i zdefragmentowałem tam zdalnie dyski twarde. Teraz piszę tego posta w edytorze tekstu który poprawia (lepiej lub gorzej) zarówno ortografię jak i gramatykę, będąc w stanie zidentyfikować język w którym piszę. Na koniec zadzwoniłem z telefonu komórkowego do znajomego który również niepokoił się o swoją przesyłkę. A teraz publikuję z domu wiadomośc na internetowym forum dyskusyjnym.

The future is NOW, Panowie i Panie, The future is NOW :).

I cieszmy się z czasów w jakich żyjemy.


Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2004-11-11 12:23:12]

11.11.2004
12:02
smile
[2]

LyNx [ Konsul ]

cieszmy się, cieszmy - Dzień Niepodległości jest dniem niepodległości.

11.11.2004
12:06
smile
[3]

Tlaocetl [ Dowódca Aliantów-Gazala ]

Soulcatcher -> fakt, ale prawdziwa rewolucja cywilizacyjna na miarę wynalezienia ognia, koła i maszyny parowej jeszcze nie nadeszła, ale zdaży się to w ciągu najbliższych paru-parunastu lat (mam nadzieję)
co mam na myśli?
otóż zlikwidowanie największego przekleństwa ludzkości - problemu z porozumiewaniem się pomiędzy ludźmi znającymi tylko język ojczysty - w momencie kiedy pojawią się translatory potrafiące doskonale tłumaczyć na dowolne języki zniknie ogromna bariera cywilizacyjna dzieląca ludzi na Ziemi

11.11.2004
12:07
[4]

Arti_gracz [ Pretorianin ]

Pamiętam jak kiedyś jak byłem młodszy myślałem co to będzie w 1999 bo 2000 był poza moim myślowym zasięgiem ;) . Tak samo teraz chce sie śmiać kiedy np. oglądia się filmy o tym co będzie w 2000 roku :) . Pamiętam jak w 1995 zobaczyłem windowsowego pasjansa - przeżycie nie do zapomnienia ;) .

11.11.2004
12:08
smile
[5]

Sky [ Centurion ]

To jest niesprawiedliwe :) Dlaczego musieli EQ2 wysłac akurat do Ciebie... hmm może na sony online jest jakas opcja czatu???

11.11.2004
12:09
[6]

Vader [ Senator ]

Nie.... to dopiero początek !

11.11.2004
12:11
[7]

Verminus [ Prefekt ]

Tak to jest faktycznie niesamowite. Co ciekawe, mój tato, który zawsze podchodził do internetu z ogromną dozą sceptycyzmu nie mówiąc już o zakupach internetowych czy (o zgrozo) wirtualnym koncie bankowym, jest teraz głównym internautą naszym domu :)

Jeszcze tylko babci się nas pytała ostatnio czy od internetu można zwariować, bo coś takiego w "Rozmowach w Toku" słyszała

11.11.2004
12:11
smile
[8]

-=chudy=- [ ]


Akurat ja za młody jeszcze jestem aby stwierdzić zasadniczą zmianę w zaawansowaniu technologicznym, ale tak szybko to leci że nawet ja stwierdzam że Red Alert: Command & Conquer miał kiedys piękną grafikę. Akurat jak byłem młodszy walkmany już były, ale teraz zamiast cieszyć się takowym czekam aż stanieją odtwarzacze CD i MP3 :) No więc... Stukając w klawisze bezprzewodowej klawiatury, słuchając muzyki ściągniętej systemem P2P, używając komunikatora internetowego i czekając na SMS'a piszę tego posta i zgadzam się z założycielem wątku :) Miłego Dnia Niepodległości :)

Pozdrawiam

11.11.2004
12:12
smile
[9]

Mortan [ ]

Nowy Lepszy Swiat


Tlaocetl --- > to jest zdecydowanie zły pomysł, wtedy sie wszyscy powyzynają

11.11.2004
12:12
[10]

Devil's Diner [ Pretorianin ]

W tym całym "The future is NOW" brakuje mi jednego, a mam na to wgląd na przykładzie własnego syna. Jakieś 20 lat wstecz MASA dzieci bawiła sie na podwórkach. Jeździły na rowerach, grały w chowanego, dziewczynki siedząc na ławkach, opiekowały się swoimi lakowymi dziećmi. Domostwa stały prawie puste. Każdy rodzić mógł sobie pozwolić na odrobinę prywatności, ba.. nawet intymności. A teraz? MASA dzieci przesiaduje przed komputerami. Coraz młodsi robią dokładnie to, o czym napisałeś i podkreśliłeś Soulcatcher. Dla mnie tego typu postęp jest zgubny. Technika zaczyna wychowywać dzieci za Nas. A to chyba nie jest dobre rozwiązanie. Jedyne co możemy robić, to ograniczać kontakt Naszych pociech z tym dobrodziejstwem współczesnego świata, ale jednocześnie zaczniemy tracić w oczach syna czy córki - "a Jas Kowalski może, dlaczego Ja nie mogę? Buuuu..."

11.11.2004
12:12
smile
[11]

Prezes_Krzychu [ PREZES ]

Wyobraźmy sobie jakie by było Zycie np. bez komputera … sprawdzenie salda na koncie bankowym, połączenie się na czacie z operatorem np. banku nie było by takie łatwe … Dla większości osób jest stanem normalnym bez którego nie będą w stanie funkcjonować …

Lubimy sobie ułatwiać życie …

Ale czy np. taki 10 latek musi po kilka godzin siedzieć w domu grając i zabijając potwory w Doom III czy eliminując swoich kupli grając w CS-a … Jazda na składaku … a po co przecież są skutery … zmienia się poziom technologiczny i zmieniają się ludzie … ale czy na lepsze …

11.11.2004
12:14
smile
[12]

volvo95 [ Legend ]

Jaki z tego wniosek ??

GOL ma serwery w USA :)

11.11.2004
12:15
[13]

Jake [ R.I.P. ]

Ja jestem w tej chwili młody, ale jednak widze jak się świat zmienia... Dawniej aby w coś pograć chodziłem do salonów gier... teraz mam tyle gier że nawet nie chce mi się w nie grac... Dawniej jak coś chciałem od znajomych bvrałem rower i choćby na drugi koniec miasta jechałem, a teraz, telefon czy gadu gadu i tyle... Widze jak zmieniło się miasto w którym żyje. Dawniej z okna widziałem las i kilka chodzników... Teraz bloki, pełno samochodów, szkołe, 3 hipermarkety... I ja chyba wolałem tamte czasy...

11.11.2004
12:18
smile
[14]

Trzepiskor [ SETH ]

Taaaaa oranzada z saturatora to bylo cos niezapomnianego.
Eeeeech tamte piekne czasy juz nie wroca szkoda.

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2004-11-11 12:18:37]

11.11.2004
12:20
[15]

Novus [ Generaďż˝ ]

"Teraz piszę tego posta w edytorze tekstu który poprawia (lepiej lub gorzej) zarówno ortografię jak i gramatykę, będąc w stanie zidentyfikować język w którym piszę."

no to ladny ten edytor tekstu, jak pozwolil napisac takiego kwiatka jak"mażąc". Chyba ze to slowko mialo byc od "mazać"

11.11.2004
12:22
smile
[16]

-=chudy=- [ ]


Novus ----> w słowie "mażąc" nie ma błędu ortograficznego, dlatego edytor go nie podkreślił :) Słówko pochodzi od "mazać" więc nie zostało podkreślone. A Soul niech się uczy ortografii :)

11.11.2004
12:24
[17]

Jake [ R.I.P. ]

Koncentrujeci sie na formie a nie na treści... A to treść jest najwazniejsza...

11.11.2004
12:25
smile
[18]

SULIK [ olewam zasady ]

He he he a ja pamietam jak moim mazeniem bylo miec Intel Celeron 300 :D - ha ha ha :D

11.11.2004
12:25
smile
[19]

Soulcatcher [ Prefekt ]

Novus ---> dzięki nowoczesnej technologii mogę poprawi każdy błąd :) Poza tym czuj się wyzwolony, odetchnij pełną piersią i napisz marzą przez "ż", to jest dopiero kontestacja :)

-=chudy=- ---> ja już powoli wchodzę o okres "zapominania" :) to ty się ucz :)

11.11.2004
12:26
[20]

volvo95 [ Legend ]

SULIK --> Spełniło sie ?? :)

11.11.2004
12:31
[21]

SULIK [ olewam zasady ]

volvo95 - no proste :) co prawda juz nie mam celeronka - no ale mialem :)
marzylem tez, aby miec GeForce 1 - i mam - niestety dalej :D :D
ale co tam :)

11.11.2004
12:37
[22]

HopkinZ [ Senator ]

Tja, tym bardziej, że 20 lat temu nikt by nie powiedział "the future is now", bo kto by umiał po angielsku :)?.

11.11.2004
12:42
[23]

Misio-Jedi [ Legend ]


Bo ja wiem...
Wszystko co opisuje Soulcatcher dotyczy internetu - napodstawie tego można by dojść do wniosku że to jedyne co się rozwinęło i - w sumie - trochę prawdy w tym jest, bo dla odmiany w takiej np. motoryzacji zmieniło się w sumie nie tak wiele od czasów Warszawy 203 (którą miał mój dziadek) czy pierwszych Fiatów 125p z Żerania - obecne gabloty wcale nie jeżdżą szybciej, palą mniej więcej tyle samo a i wyglądają podobnie. Owszem, mają jakieś tam ABSy i inne bajery, ale to w końcu drobiazgi.

Pozwolę sobie przypomnieć Soulcatcherowi i innym - których pamięć sięga nieco głębiej niż do początku lat 90-tych :) że w czasach składaków i oranżady w proszku obiecywano nam że po roku 2000 to już nie będzie żadnych samochodów tylko poduszkowce, a z serialu Space 1999 (który leciał w Studio2) wynikało że po roku 1999 to już wogóle będzie totalny kosmos :DDD

Panowie z programu Sonda też sugerowali że "future" to będzie super odjazd, że w mieszkaniach będzie całkowita automatyka, może nawet usługiwać nam będą roboty...

Przyznaję - jeśli chodzi o komputery i internet to nie ma się do czego przyczepić, ale poza tym... cienizna - słabizna proszę państwa :(

A tak przy okazji: wie ktoś co się stało z tymi wszystkimi dziewczynkami które skakały kiedyś na podwórkach przez gumę ??? (nie mówcie mi że wszystkie siedzą przed komputerami :)

11.11.2004
12:53
[24]

SULIK [ olewam zasady ]

Misio - jeszcze z 3 lata temu widzialem takie dziewczynki skaczace przez gume :)

a co do future i zapowiedzi - mialem gdzies numer Mlodego Technika z lat 70 to tam juz po 2000 powinnosmy miec sporo bajerow :]

potem poszukam to przepisze kilka smaczkow :D

11.11.2004
13:13
[25]

SULIK [ olewam zasady ]


W roku 1966 w Mlodym Techniku przewidywano takie rzeczy:
ale przepisze tylko to co dotyczy okolic naszego roku :)

1. Osiagniecia nauki
2000 - Mozliwosc Chemicznej regulacji niektorych ujemnych cech dziedzicznych (w drodze interwencji molekularnej)
2000 - Zagospodarowanie hodowlane morz, racjonalne ekonomicznie, zapewniajace produkcje 20% srodkow zywienia w skali swiatowej
2007 - Uzycie srodkow biochemicznych, pobudzajacych odrastanie utraconych narzadow i czlonkow

2. automatyzacja
2000 - stworzenie powszechnego ejzyka jako wynik automatyzacji srodkow lacznosci
2002 - Automatyzacja magistrali drogowych i mozliwosc wyposazenia samochodow w kierowcow automatycznych
2005 - Urzadzenia domowe, sluzace do automatycznego odtwarzania czasopism na odleglosc

3. Postep w opanowaniu przestrzeni kosmicznej
2000 - Transport balistyczny na skale swiatowa
2006 - Stala basa na Masrsie (np. 10-osobowa)

:D:D

11.11.2004
13:13
[26]

Judith [ Gladiator ]

Jest sporo racji w tym co mówisz Soul, ale tak naprawdę jak na razie nie było jakiegoś solidnego przełomu w technice o wpływie naprawdę globalnym. Transakcje przez internet ok, mp3, divx są to wynalazki przełomowe, ale nadal miliardy ludzi ustawiają się w kolejce do banku żeby sprawdzić stan konta albo wypłacić pieniądze bo nie mają karty albo nie ma w ich okolicy bankomatu. Tyle że my, "wielkomiejscy" zapominamy czasem że istnieje mnóstwo innych miejsc, a nie tylko miasta typu Wawa, Kraków, Londyn czy Wrocław, :). A w odludnych małych miasteczkach wsiach ludzie często nie mają jeszcze komputerów, i cieszą się bo położyli kable pod telefon... I jest ich na swiecie więcej niż ludzi w stolicach i dużych miastach.

11.11.2004
13:20
smile
[27]

r.ADM [ Pretorianin ]

niektore z tych wynalazkow z mlodego technika juz istnieja; moze nie sa powszechne, ale sa.

a gdyby zimna wojna sie nie skonczyla, moze nie baza ale lot zalogowy na marsa bylby prawdopodbny ;)

11.11.2004
13:28
[28]

sakhar [ Animus Mundi ]

Z nostalgią wspominam te czasy, kiedy spędzało się większość dnia na dworzu z kolegami (wstawało sie o 8 czy 9, wskakiwało na Wigry 3 i gnało z funflami nad morze czy w lasy) albo czytało się książki kiedy pogoda była do bani lub grało w gry planszowe. A teraz....

11.11.2004
13:30
[29]

LooZ^ [ be free like a bird ]

Eh, Soul, a juz myslalem ze zapowiadasz jakis nowy bajer na GOLu ;)

11.11.2004
13:40
[30]

mar-rol [ Konsul ]

No zgadza sie... future is now. Nie wyobrażam sobie życia bez internetu. Wczoraj był tego dobitny dowód. Okazało sie o zgrozo, że odłączyli mi Internet nie wiadomo z jakiego powodu- spojrzałem na monitor i uznałem że nie mia co robić... Wpadłem na genialny pomysł, żeby posłuchać i pooglądać jakiś konecert na DVD. Przy okazji chciałem sobię ściągnąć teksty z netu, żebym wiedział o czym śpiewają... i sie załamałem. Wniosek z tego taki, że bez internetu bym nie wyżył na tym świecie.

11.11.2004
14:03
[31]

rg [ Zbok Leśny ]

A ja sie zastanawiam czasem, jak mozna siedziec kilkanascie godzin gapiac sie na cos, czego nawet nie mozna dotknac...

Te wszystkie obrazki, teksty, osiagniecia na pc sa niczym, jesli tylko sie go wylaczy...

Jesli chodzi o zmianiy... Coz. Kiedys na podworku siedzieli wszyscy... Dzis mozna spotkac tylko drechow zbyt tepych do obslugi komputera (no offence ;p).
Sam pamietam jak potrafilem caly dzien jezdzic na rowerze, czy wspinac sie po drzewach z kumplami.

Nie jest to tylko wina komputeryzacji (wyroslem troche... jazda po okolicachg juz mnie nie kreci a dalej samemu nie chce m isie jezdzic, wiec jak juz gdzie sie wybieramy to min. 2-3 osoby i na caly dzien...).

Ale to pradwa z tym wplywem sieci...
Juz nawet telefonu stacjonarnego nie uzywam... Komorki uzywam tylko dlatego, ze nie mam pda no i gprs jest dosc drogi na dluzsza mete (nie wpsominajac o G3).
Listy? Nie. Paczki? PAczki beda poki teleportow nie wymysla. Pocztowki - aaa owszem ;] To jest poprostu mile dostac ladna, kartonowa pocztowke z wakacji...

Ok, to ide grac... COD:UO 4eva ;p

11.11.2004
14:08
[32]

viesiek [ hoo-doo ]

lol... :)

11.11.2004
14:09
smile
[33]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Nom ... do tej pory ludzie pala weglem w piecach i pracuja po 12 godzin dziennie za marne tysiac zeta ... Future is now ... ale dostepna tylko dla wybrancow taka smutna prawda.

11.11.2004
14:13
smile
[34]

EBek [ Konsul ]

Misio-Jedi -> U mnie na osiedlu nadal widuję takie dziewczynki... :)
mar-rol -> Gdybyś nie wiedział, że coś takiego jak Internet w ogóle istnieje, to nie miałbyś takiego problemu. :)

11.11.2004
14:16
[35]

MP-ror [ Konsul ]


Dziwne te nasze czasy są. Z jednej strony mam znajomych z całego świata. których na oczy nie widziałem i pewnie nie zobaczę, a z drugiej kumpli dobrych kiedyś już kupę czasu nie widziałem. Chyba zamiast jakości kontaktów między ludźmi zaczyna dominować szybkość i ilość

11.11.2004
14:23
[36]

Requiem [ has aides ]

Kto w czasach pierwszego kinematografu wyobrażał sobie, że filmy będą odtwarzane najpierw z kaset video, a poźniej z kawałka plastiku? Za jakiś czas zapewne wejdą nośniki w stylu tych z filmu "Miniority Report". A do tego nowe telewizory plazmowe i LCD mają zaledwie parę centymetrów grubości.

Kto w czasach całkowicie analogowych gramofonów z tubą wyobrażał sobie odtwarzacze CD, czy mp3?

Fakt, że nie wymyślili jeszcze idealnej sztucznej inteligencji, czy nie polecieli załogowo poza układ słoneczny (vide Odyseja Kosmiczna 2000:), ale sporo rzeczy z filmów/książek S-F jest już dzisiaj i nie są tak ogromne czy wydziwione jak to miało mijesce w wizjach twórców (najlepsze bajery były w "Return to the Future" :)

11.11.2004
14:27
[37]

X-Cody [ Zabójca z Liberty City ]

Piekny modenistyczny post :) Pozakuje, ze jesli czlowiek potrafi korzystac z tego, co swiat mu oferuje, moze byc naprade szczesliwy. Zawsze bylam ciekawa tego, co wymysla, kiedy ja bede juz babcia i bede powtarac moim wnukom, jaki mialam pierwszy komuter a one beda sie smialy:) Taka jest kolej rzcezy.
(w zasadzie juz teraz czasem sie zmieja z mojego pierwszego komputr,a bo mialam Atari:)

Aha - Soul - ja nadal mam skladaka :)))

11.11.2004
14:43
[38]

peanut [ kriegsmaschine ]

prawda, prawda... ale czy do konca? jeszcze na poczatku xx wieku twierdzono, ze wszystkie zagadnienia fizyczne zostaly zbadane. twierdzeniu temu zadal klam einstein, ktory niejako zmienil porzadek owczesnego swiata. ptolemeusz stworzyl wszechswiat, ktory przetrwal 1400 lat, newton stworzyl wszechswiat, ktory przetrwal lat 300. einstein rowniez sworzyl wszechswiat - ale ile on przetrwa, trudno wyrokowac...
podobnie rzecz sie ma z wynalazkami materialnymi, pokroju komputera (oraz internetu jako jednego z kierunkow rozwoju technologii informatycznych). internet dosc niedawno obchodzil swoje okragle urodziny i chociaz istnieje od zamierzchlych czasow polowy xx wieku, z nami jest od niedawna. mimo to, jest juz praktycznie wszedzie, a poziom jego zaawansowania rosnie w tempie geometrycznym i to co dzisiaj nazywamy przyszloscia, byc moze jutro nie bedzie zaslugiwac na miano terazniejszosci?
wszystko to, o czym pisze soul, jest jedynie preludium do prawdziwego skoku w nadprzestrzen przyszlosci. lecz uplynie jeszcze sporo wody w wisle zanim ukaze swoje prawdziwe oblicze...

ps. mimo wszystko, wole grac w pilke nogami, nie palcami - i w tej materii przyszlosc raczej niewiele zmieni;)

11.11.2004
17:35
[39]

Vein [ Sannin ]

peanut - jeszcze troche a nie pograsz ani palcami, ani nogami.. podlacza cie do wirtualnej rzeczywistosci i tam pograsz nawet w quiddicha :P

11.11.2004
17:47
[40]

sYs|yavor [ Generaďż˝ ]

"Wszystko jest przed jutrem"

Dla tego, kto odgadnie autora tego powiedzenia, duze - niestety, jak na przyszlosciowe przystalo: wirtualne - piwo.

11.11.2004
17:50
[41]

lecram2 [ Pretorianin ]

nowłaśnie

11.11.2004
17:52
smile
[42]

CHESTER80 [ no legend ]

Fajnie napisane, admin ma rację (jak zwykle). W sumie taki mega-postęp jaki się cały czas dokonuje jest bardzo fajny i pożyteczny, ale z drugiej strony budzi pewne obawy. Ostatnio jakiś profesorek powiedział mniej więcej, że "ludzkość zatraca się w technologicznym pędzie, a skończy się to niedługo tym, że znowu będziemy skakać po drzewach". I coś w tym jest przerażającego...

A rower typu "składak" pamiętam doskonale. Też miałem taki, nazywał się chyba "Wigry" i był superowy :)

11.11.2004
17:53
[43]

matisf [ X ]

Panie, Panowie ...

Po przeczytaniu postu soula przeszedł mnie zimny dreszcz, bowiem zastanowiło mnie to że Matrix może staś się rzeczywistością... a może my już żyjemy w Matrixie ....

Kto jest Neo ?

11.11.2004
17:57
[44]

rothon [ Malleus Maleficarum ]

Wszystko fajnie, tylko ludzie glupieja. Ludzie glupieja...

11.11.2004
19:31
[45]

sYs|yavor [ Generaďż˝ ]

Bo przestaja rozumiec nauke i technike. A stad krok do jej demonizowania lub manifestacyjnego odrzucania, majacego w gruncie rzeczy ukryc nieuctwo i ignorancje.

Coz, cena postepu.

11.11.2004
19:53
smile
[46]

cycu2003 [ Senator ]

ja raczej nie pamietam kilkanascie lat temu ,bo sam mam kilkanascie lat ,gdzies od podstawowki zaczelo sie,koledzy zaczynali miec kompa a ja mialem "tylko" pegazusa,a neta to juz gdzies kolo gimnazjum,swiat bardzo szybko idzie do przodu

11.11.2004
19:56
[47]

Marek z Lechem [ Konsul ]

Taaak.... wkrotce postawimy nowa wieze babel. Komputery, maszyny, sa juz naszymi ustami, uszami i coraz czesciej oczami, dzieki ktorymi komunikujemy sie ze swiatem. Niedlugo beda tez zyc za nas, beda same sie projektowac, odgadywac i realizowac nasze pragnienia, zanim my wogule o nich pomyslimy. No wlasnie, pozniej beda takze myslec za nas. Czlowiek nie bedzie musial odkrywac bo maszyny beda odkrywaly za niego, ludzkosc, z racji zaniku barier jezykowych i szybkosci komunikacji, bedzie jedna zbiorowa swiadomoscia, mogaca chlonoc ta cale wiedze...

ale na co nam wiedza? Czym bedzie wtedy szczescie? A moze to wlasnie jest szczescie...

11.11.2004
20:22
[48]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

Nie ma wątpliwości, że żyjemy w ciekawych czasach. Od połowy XIX wieku można mówić o przyspieszeniu cywilizacyjnym, ale jeszcze 50 lat temu zmiany, zauważalne niewątpliwie przez pojedynczego osobnika w ciągu jego życia następowały w ciągu kilkudziesięciu lat. Teraz ten okres, kiedy autentycznie można się zdziwić, wynosi zaledwie kilka lat. Pamiętam, jak kiedyś rozmawiałem z moim ojcem, który z cieniem uśmiechu w głosie wspominał wyobrażenia, że na przełomie wieków każdy będzie miał swój helikopter. Cóż, w dalszym ciągu jest to luksus, na który niewielu może sobie pozwolić. Ale postęp jest widoczny w wielu dziedzinach. Soulcatcher pisał o komputerach i dziedzinach pokrewnych, które oczywiście są najbardziej spektakularnym przejawem tempa rozwoju cywilizacji, jednak już np. Misio-Jedi stwierdził, zaskakując mnie mocno, że samochody, jakie były, takie zostały. Z tym stwierdzeniem polemizowałbym. Kiedyś naciskając pedał gazu naciągało się linkę, która mechanicznie otwierała zawór paliwowy itd. Naciskając na hamulec mechanicznie zwiększało się ciśnienie w przewodach z płynem hamulcowym. Teraz wsiadając do auta dobrej klasy przyjmujesz rolę operatora specyficznego rodzaju komputera, czy raczej robota - wydajesz mu jedynie polecenia. Gaz, hamulec, układ napędowy i w zasadzie niemal każdy inny podzespół działa w dużej mierze niezależnie i co więcej koryguje błedy kierowcy. W kwestii spalania - średnio zużyty kaszlak spala 6-8 litrów benzyny na sto kilometrów. Porsche Carrera model z 2003r z silnikiem 400-konnym spala 10l w normalnym trybie jazdy. Wydzielając pewnie przynajmniej kilkakrotnie mniej zanieczyszczeń. Jeśli zaś chodzi o samą jazdę, w tym także prędkość - kiedyś miałem przyjemność jechać Audi Allroad, czyli czymś pośrednim między A6, a dżipem. Jechałem za samochodem, który zostawił mnie na światłach, a ponieważ nie znałem trasy musiałem go dogonić. Nacisnąłem silniej pedał gazu i po chwili zacząłem się dziwić, czemu auta na prawym pasie tak szybko migają. Okazało się, że jechałem 190km/h, czego absolutnie nie poczułem. Auto było stabilne jak pociąg, zero bocznych wahnięć, żadnych wstrząsów od dziur w asfalcie (jechałem w Polsce), w środku słychać było jedynie radio, a ja jechałem sobie w klasycznej pozycji "na zimny łokieć" i trzymałem kierownice trzema palcami. Żeby nie zostać źle zrozumiany dodaję, że nie należę do kozaków drogowych i jeżdżę ostrożnie, bo przeżyłem już jedno dachowanie (co prawda nie mojego autorstwa), więc mam pewnien niespłacony kredyt na górze. Wracając do tematu - nigdy bym nie powiedział, że postęp w tej dziedzinie jest minimalny i ogranicza się do poprawek kosmetycznych. Współczesne auto jest podobne do, powiedzmy 25-letniego, jedynie samą podstawową zasadą działania i w najbardziej ogólnym zakresie - konstrukcyjną. Róznica mniej jest taka, jak pomiędzy łódką wiosłową, a nowoczesnym jachtem. Pływa i wygląda w zarysach nawet dość podobnie.

11.11.2004
20:23
smile
[49]

Chupacabra [ Senator ]

heh, kiedys ,na poczatku lat 90, lecial taki program, poza rok 2000, i tam przedstawiali takie bajery fantasy: jak filmy z dyskow cd, male reczne komputerki i malutkie telefony komorkowe:] To patrzcie, jak potrafiali, byc moze zimna fuzja juz przed nami:D

11.11.2004
20:27
smile
[50]

CHESTER80 [ no legend ]

Ezrael --> Wow ! Czy ty pracujesz może w marketingu ? Po przeczytaniu twojego posta, mam ogromną ochotę kupić Audi Allroad ! :)

11.11.2004
20:42
[51]

tsunami [ PS3 ]

Amen ! Post ukazuje w jak dalece zaawansowanym świecie żyjemy. Milo pomyśleć ze wiele wynalazków służy dobru ludzkiemu (aparatury medyczne, mikroskopy pomagające w badaniach). Az milo pomyśleć, co czeka naszych dzieci (mam dopiero 19 lat wiec może się załapie na jakieś przełomowe wynalazki). Technika brnie do przodu z niesamowita prędkością. Niedawno w kosmos poleciał pierwszy statek kosmiczny wielokrotnego użytku zaprojektowany i wykonany przez cywilów niezwiązanych z NASA czy innymi organizacjami zajmującymi się podróżami kosmicznymi. Również widziałem niedawno film, na którym można było widzieć kobietę w kurtce „przezroczystej”. Widać było, co się za nią dzieje. Ja marze by dożyć jeszcze czasów latających samochodów albo pierwszej podróży na marsa, co jest bardziej prawdopodobne ;-)

uzupełnie jeszcze cytat The Future is NOW dodając:

The future is in the making, we are the future !!!!

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2004-11-11 20:43:21]

11.11.2004
20:46
[52]

WSWH Dibhala [ Generaďż˝ ]

Kilkanaście lat temu gdy nie było jeszcze komputerów

Chyba lekko się pomyliłeś :)

11.11.2004
20:54
[53]

Hitmanio [ KG 21 ]

SoulCather ==> Szkofa, że mi się nie chce nigdy tak rozpisywać :D

11.11.2004
20:54
[54]

Hitmanio [ KG 21 ]

Szkofa = Szkoda

11.11.2004
20:58
[55]

Lewy Krawiec(łoś) [ I can change ]

a ja teraz siedzę przed komputerem i marzę o gitarze elektrycznej za jakieś 20000zł a kto wie czy za 20 lat nie będę siedział przed starą płytą chodnikową i próbował gwoździem wyryć słowa, że marzę nie o gitarze ale o nowym modelu maczugi i świeżym mięsie:P

Pozdrowienia - Fred Flinstone:)

11.11.2004
20:59
[56]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]


za ten post ządam tantiem.
napisałem już taki post.
może niedodkłanie te same wynalazki i trochę krórtszy.
był chyba w jakimś wątku gdzie niektórzy narzejali na ludzką rasę.
tak im chciałem udowodnić, że ludzie są najwyższą znaną ludziom formą życia :)))

Soulcatcher, czy esteś pewien, że to ty wymyśliłeś 100% tego posta ?

11.11.2004
21:09
[57]

yuppie [ Generaďż˝ ]

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jakie to błogosławieństwo spotkało ludzi żyjąc w XXI wieku, wszak wystarczy tylko pomyśleć jaki beznadziejny żywot musieli prowadzić ludzie chociażby w starożytności. Co prawda znalazłyby się osoby, które nie zgadzałyby się z tym stwierdzeniem, podając za argument nieświadomość tamtych ludzi jakie dobrodziejstwa mogą być w przyszłości, ale ja się z tym całkowicie nie zgadzam. Tamci ludzie MUSIELI być niezadowoleni, albowiem mieli na tyle świadomości, że czasy, w których przyszło im żyć nie są ciekawe i wygodne. Tak więc jak powie pan Soulcatcher cieszmy się z tego, kiedy przyszło na żyć.

11.11.2004
21:16
[58]

tsunami [ PS3 ]

yuppie --> idac Twojim tokiem myslenia, my tez jestesmy nieszczesliwi, mozemy miec wiele wiecej, era wynalazkow dopiero sie rozkreca. To, na co bylo stac wynalazcow sredniowiecza, to mieli. Cudow nie mozna bylo wymyslic technika na to nie pozwalala. Inna sprawa ze myslenie bylo inne, teocentryzm, hasla typu "ad maiorem Dei gloriam" (wszystko na wieksza chwale Bogu) czy "memento mori" (pamietaj ze umrzesz). Ludziom wtedy nie byly potrzebne coraz to nowsze wynalazki bo zyli dla wiary.

11.11.2004
21:22
smile
[59]

Paszczak [ Oaza Spokoju ]

yuppie---->
Nieprawda.
To banalny mechanizm.
Czujesz się nieszczęśliwy z tego powodu, że nie możesz polecieć na Marsa ? Nie ?
Uszanuj więc fakt, że starożytne ludy nie były najpradopodobniej nieszczęśliwe z tego powodu, że nie mogły się między sobą komunikować poprzez gadu-gadu czy grać w Dooma.

Internet to wielka rzecz. Ale nie marzę, jak inni, o tym, by świat ewaluował technicznie z prędkością światła. Cieszę się z tego co jest. Wiem - jestem wyjątkiem.
Nie zmieniam co rusz komórki na nową, nie dokładam kości ramu co miesiąc, nie marzę o elektronicznych mapach w palmtopach, bo wolę tradycyjne.

11.11.2004
21:29
smile
[60]

yuppie [ Generaďż˝ ]

tsunami ----------> jesteś właśnie przykładem osoby, która obaliłaby mój tok myślenia. Chciałbym jeszcze dodać, że według mnie ciągle nie żyjemy w świecie doskonałym pod względem uproszczenia życia doskonale zdając sobie z tego sprawę, ale nie ulega wątpliwości, że do tej doskonałości jest znacznie bliżej i to po prostu czuć. Niestety czuć też, że napotykamy na wiele trudności w różnych dziedzinach życia, wciąż istnieją nieuleczlane choroby, wojny i inne takie, ale powtarzam jeszcze raz to doskonałości do tej utopii mamy znacznie bliżej i to jest bardzo pozytywne. Za tysiąc lat prawdopodobnie nie będzie żadnych trosk i problemów co również jest bardzo pozytywne. Mam nadzieje, że rozumiesz o co mi chodzi.

11.11.2004
21:36
smile
[61]

tsunami [ PS3 ]

yuppie --> ja znowu powiem ze sie mylisz :-) Dokladnie chodzi o "Za tysiąc lat prawdopodobnie nie będzie żadnych trosk i problemów co również jest bardzo pozytywne" Przedstwiasz utopijny swiat. Nigdy nie bedzie tak ze wszystko bedzie cacy a na ziemi bedzie "raj". Nie jestem myslicielem jakis wycudowanych teorii ale pozwole sobie powiedziec, ze w swiecie musi byc jakby rownowaga, dobro/zlo, szczescie/nieszczescie. Od tego nie uciekniemy, technika powinna isc w kierunku ulatwiania zycia ludziom. Wg mojego skronnego zdania latanie w kosmos, czy ladowanie na marsie jest bezsensowne. Owszem fajnie popartrzec na rozne zjawiska na niebie, ale nasze miejsce jest tu na ziemi. Powinnismy szukac sposobu na sprostowanie coraz to nowych problemow (chocby efekt cieplarniany). Moglbym sie jeszcze rozpisywac ale mi sie nie chce :P

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2004-11-11 21:37:27]

11.11.2004
23:14
[62]

sYs|yavor [ Generaďż˝ ]

Mylisz sie, tsunami. Motorem postepu nie jest rownowaga, a jej brak. Dlaczego wszystkie zwierzeta - z ludzmi wlacznie - mnoza sie ponad miare? Z dwoch glownych powodow. Pierwszy jest trywialny: wiecej potomstwa, wiecej szans, ze ktores dozyje wieku dojrzalego i doczeka sie potomka. Drugi nie jest trywialny. Nadmiar osobnikow - liczba przekraczajaca mozliwosci danego ekosystemu - wymusza selekcje. Nie dla wszystkich starcza - zarcia, terenu, samic. Zaczyna sie walka o przetrwanie, w wyniku ktorej wygrywaja najsilniejsi - miesniami, zrecznoscia, glowa, niewazne - czym. Motorem ewolucji jest brak rownowagi. Dlatego tez patrzac z punktu widzenia ewolucji, spoleczenstwo europejskie jest spoleczenstwem ewoluujacym powoli: rodziny coraz czesciej maja tylko jedno dziecko, gdyz i tak jest bardzo wysokie prawdopodobienstwo, ze dozyje ono starosci. Potrafimy zapewnic sobie doskonale, zupelnie "nienaturalne" warunki bytowania, dzieki czemu srednia dlugosc zycia zwiekszyla sie do grubo ponad 60 lat, co odpowiada mniej wiecej dwukrotnemu wzrostowi od czasow poprzedzajacych rewolucje przemyslowa. W efekcie jestesmy spoleczenstwami starzejacymi sie i ewoluujacymi wolno. Glodujaca Afryka, choc zapewne kiepskie to pocieszenie dla jej mieszkancow, ewoluuje znacznie szybciej. Ot, kpina losu, ale ewolucja zachodzi poprzez zmiane pokolen.

Teraz pojawia sie pytanie: czy zmiana pokolen naprawde nam sluzy? W zasadzie nie, gdyz wraz ze smiercia osobnika ginie nagromadzona przez niego wiedza. Na szczescie czlowiek poradzil sobie z tym problemem wyksztalcajac jezyk, ktorym procz przeklenstw mogl przekazac czesc swojej wiedzy swoim partnerom, a zatem w pewien sposob zapewnil przeniesienie swojej czesci osobowosci ponad czas trwania swego ciala. Tu dochodzimy do dosc ciekawego wniosku: rozwoj czlowieka byl mozliwy wylacznie dlatego, ze gromadzona przez pokolenia wiedza nie ulegla utraceniu, a jest przenoszona i przekazywana kolejnym pokoleniom. Gdyby jednak technika pozwolila przeniesc swiadomosc na nosnik podlegajacy wymianie, taki, ktory mozna modernizowac, wymieniac, naprawiac... Rola pojedynczego osobnika moglaby byc zupelnie inna. Choc w dalszym ciagu wraz ze smiercia takiego osobnika ginelaby cala jego wiedza, co w przypadku wspoldzialania w spoleczenstwie nie ma miejsca.

Nauka i technika sa wiec pewna forma niesmiertelnosci - tych, ktorzy byli przed nami i ktorzy te nauke tworzyli. Sztuke mozna tworzyc wciaz na nowo, inspirowac sie przypadkiem, nastrojem chwili. Nauke mozna budowac wylacznie na duszach poprzednikow i chocby dlatego nalezy sie jej ogromny szacunek. Szczerze boleje, ze wiele osob tego po prostu nie rozumie - ani tego, jak wiele nauce zawdziecza (z zyciem wlacznie), ani jak wiele sie na nauke sklada.

Po co ten wywod? Bo swieto mamy i mam chwile czasu, a nie chce mi sie pisac kolejnego artykulu :P Drugi powod wywodu to przeciwstawienie sie twierdzeniu, ze latanie w kosmos czy na Marsa jest niepotrzebne, bo nasze miejsce jest "tu, na Ziemi". Dlaczego tylko na Ziemi? Przeciez kiedys bylo tylko "tu, w Europie". A kiedys jeszcze bylo "tu, w tym kraju". Jeszcze wczesniej "tu, w tej wiosze". Bo wtedy tylko wioski byly, wioski, w ktorych z pieciu urodzonych dzieci dozywalo doroslosci gora jedno, a starcem byl gosc w wieku 30 lat. Przypadek? Nie.

Powiekszanie obszaru ludzkich oddzialywan jest naturalna forma obrony czlowieka przed wyginieciem, a jednoczesnie rownie naturalnym bodzcem do rozwoju nowych galezi wiedzy i poglebiania zrozumienia tych galezi, ktore juz znamy. Czym bylaby dzisiaj biologia, gdyby paru jelopow na jakis dziwnych stateczkach nie buszowalo po jakis odleglych oceanach, choc ich miejsce "bylo w Hiszpanii" (dla przykladu)? W jaki sposob moglibysmy zrozumiec nasz wplyw na srodowisko, gdyby nie odkrycie ewolucji? Byloby mozliwe bez dalekich, durnych podrozy? A telefony komorkowe? Ile zyc juz ocalily? Przypomniec, dzieki czemu powstaly? A internet? Jak przyczynil sie do rozwoju wiedzy, do poszerzenia kontaktow miedzy ludzmi (co zawsze lagodzi roznice kulturowe i redukuje ryzyko wojen)?

Zatem: odwalic sie od gadek typu "wyprawy w kosmos sa niepotrzebne, za wydana forse trzeba kupic chleba dla glodujacych w Afryce". Predzej powinniscie powiedziec to pod adresem wojska (choc stamtad tez wywedrowalo wiele technologii na co dzien ratujacych zycie), jeszcze predzej - pod adresem niewydolnych struktur panstwowych (z przyjemnoscia bym wywalil na zbity pysk polowe prawcownikow Urzedow Skarbowych dla przykladu), a i nawet aktorom czy innej "artystycznej elicie intelektualnej" kraju tez bym szybciej po dotacjach pojechal niz obcinal wydatki na nauke. Bo pospiewac sobie potrafie sam lub z kumplami, a lasera za cholere sam nie zbuduje.

Ot, i tyle, milego czytania ;-P

11.11.2004
23:45
smile
[63]

Fett [ Avatar ]

marna prowokacja ;)

dzisiaj włączyłem sobie gierke destrucion derby i co mi sie skojarzylo. Po wejsciu do opcji widze dział "graphic" o super moze uda sie zwiekszyc rozdzielczosc i co widze ?
"smoke on/off"
"tree on/off"
"shadows on/off"

itd.
skojarzyły mi sie komputery gdzie zamiast dyskietek wciskalo sie karty z dziurkami :) Gdyby w dzisiaj przeniesc sie nawet te 10 lat w tył i pokazać im hmm Dooma 3, Vice City, Call of Duty, NFS:U 2 ... i inne tytuły które reprezentują grafike ... uznali by mnie za Boga :) ... pytanie tylko ... co zobaczymy za 10 lat :)

11.11.2004
23:58
smile
[64]

Kuzi2 [ akaDoktor ]


Soul- "Dzisiaj rano obudziłem się w domu z uczuciem niepokoju pod tytułem „Gdzie jest moja zamówiona kopia Everquest 2”."

Czyzby chodzilo tu o kopie zapasowa ? ;-)))))

12.11.2004
00:18
[65]

Kush [ miejsce na twoja reklame ]

No niestety tak to juz bywa ze trzeba zapomniec o artefaktach przeszlosci typu Wigry 3 i byc przygotowanym na to ze aby egzystowac nie trzeba bedzie opuszczac domow...
I taka bedzie przyszlosc - globalna wioska odizolowanych istnien...

12.11.2004
00:31
smile
[66]

Tlaocetl [ Dowódca Aliantów-Gazala ]

Kush -> dramatyzujesz, ludzie zawsze będą sie spotykać - zauważ, że forum i czaty służą do tego żeby poznać osoby o podobnych zainteresowaniach, a potem przychodzi ochota spotkania, stąd różne "zloty" - im bliżej się mieszka tym częstsze
poznałem sporo ludzi przez sieć, z którymi regularnie chodzimy na browara ;)

12.11.2004
00:41
[67]

Kush [ miejsce na twoja reklame ]

Tak, tak
zgodze sie z kolega
ale
zauwaz jak wiele ludzi poprzestaje na kontaktach tylko przez internet
jak wiele ludzi woli spedzac czas grajac w niezliczone gry MMO, zamiast wyjsc i obcowac z innymi ludzmi, natura
i to bedzie narastac
wirtualna rozrywka bedzie dostarczala coraz wiecej emocji i stanie sie prawdziwa konkurencja dla realnego swiata (a moze juz jest?)

12.11.2004
00:49
[68]

sYs|yavor [ Generaďż˝ ]

Tak, tak, znamy te teorie: nie mozna wykryc sygnalow cywilizacji pozaziemskich, bowiem jako bardziej zaawansowane technologicznie stworzyly sobie wlasna wirtualna rzeczywistosc i maja w nosie prawdziwy swiat - siedza i graja.

Tyle, ze tego nie da sie zrobic z uwagi na koniecznosc oddzialywania ze swiatem rzeczywistym (karmienie, wydalanie, naprawa urzadzen potrzymujacych zycie itp.). Poza tym... wlasnie tu widac piekno nauki i techniki: po cholere zamykac sie w sztucznym swiecie wizualizujacym Marsa, skoro my WIEMY, ze on tam JEST, ze jest PRAWDZIWY i ze mozna na niego poleciec? Nawet gdyby wizualizacja byla perfekcyjnym oszustwem, tysiace ludzi chcieliby poznac Marsa w rzeczywistosci. Bo - podobnie jak z gorami - jest.

Nie martwilbym sie wiec specjalnie o fakt odizolowania jakiejs czesci spoleczenstwa przez internet. Czesc izoluje, znacznie wieksza czesc laczy. Rachunek i tak wychodzi na plus.

12.11.2004
01:02
[69]

Kush [ miejsce na twoja reklame ]

Byc moze...
Ale dodaj do swojej teorii wysoko rozwinieta nanotechnologie i sztuczna inteligencje
Problem uszkodzonego sprzetu jest wtedy rozwiazany
Wszystko bedzie funkcjonowalo bez udzialu czlowieka - po pewnym czasie (nie lata, tylko wieki wchodza w gre) maszyny beda same sie budowac, naprawiac, planowac nowe modele, itp.
Czlowiek bedzie egzystowal w wirtualnym swiecie, ktory bedzie idealny i niewymagajacy zupelnie niczego
Oczywiscie nie wszyscy dolacza do tego systemu
Ci, u ktorych zachowala sie naturalna chec odkrywania, wyruszaja na podboj innych planet, by zalozyc Nowa Ziemie...

12.11.2004
01:05
smile
[70]

Kush [ miejsce na twoja reklame ]

Ewentualnie:
Maszyny sie zbuntuja, ludzie przeslonia niebo i trzeba bedzie walczyc o swoje...
Ale ta historie juz chyba wszyscy znaja...

12.11.2004
01:36
[71]

sYs|yavor [ Generaďż˝ ]

Kush, robisz blad. Nie doceniasz natury czlowieka. Nawet jesli Tobie na tym nie zalezy, wielu ludzi marzy o wladzy. O REALNEJ wladzy, w rzeczywistym swiecie, nie wyimaginowanym. Ludzie chca rzadzic w rzeczywistosci, chca moc dokonywac wyborow i sledzic skutki wlasnych decyzji. Cokolwiek nie zrobisz w wirtualnym swiecie, jednego nie zdolasz pokonac: swiadomosci, ze to tylko iluzja, a wiec rzecz, ktora na dluzsza mete nie jest wiele warta. Ta iluzja moze byc narzedziem, ale nie celem samym w sobie. Nawet gdy dla jakiejs grupy stanie sie celem samym w sobie, natychmiast pojawi sie inna grupa, twardo stapajaca w rzeczywistosci, ktorej bedzie zalezalo na panowaniu w rzeczywistym swiecie, gdyz to da od razu kontrole nad tymi, ktorzy tkwia w swiecie wirtualnym. A to z kolei w naturalny sposob zmniejszy zamilowanie ludzi do bezgranicznego przebywania w swiecie iluzji.

Poza tym nie da sie zrobic wszystkiego tak, aby dzialo sie "samo". To oznaczaloby, ze czlowiek przestal panowac nad srodowiskiem, a ponownie srodowisko - w tym wypadku stworzone przez czlowieka - przejelo nad nim kontrole. Moze i 90% ludzkosci jest dostatecznie glupia, aby w taki zaulek ewolucji wejsc, ale przetrwa te pozostale 10%.

12.11.2004
08:21
smile
[72]

tsunami [ PS3 ]

sYs|yavor ---. Ja nie twierdze ze motorem postepu technologicznego jest rownowaga, to tak na marginesie. Jezeli to tak odebrales to sorry.

12.11.2004
09:06
smile
[73]

amoreg1234 [ użytkownik ]

no wlasnie, to ciekawe co bedzie za nastepne kilkanascie lat :o

12.11.2004
09:41
smile
[74]

Garbizaur [ CLS ]

Hehe, postęp technologiczny dotarł nawet do Polski.

Należy jednak zwrócić uwagę (ktoś to pisał powyżej), że większość z nas mieszka w dużych bądź średnich miastach, gdzie dostęp do Internetu, komputera, telefonu komórkowego jest bardzo prosty, nie tylko dlatego, że wszystko jest w sklepach, ale też dlatego że po prostu mamy na to pieniądze! Nawet tak prozaiczna rzecz jak zapłacenie abonamentu za Internet dla wielu ludzi w tym kraju jest trudna, a często wręcz niemożliwa do spełnienia. Jesteśmy po prostu w uprzywilejowanej sytuacji. :)

Warto zadać sobie pytanie do czego to wszystko dąży. Nie mówię teraz o tym jakie będą wynalazki za 10 czy 15 lat, ale o tym jakie będą skutki społeczne tego zjawiska "komputeryzacji". Według mnie mogą się okazać bardzo zgubne. Zwiększanie wydajności, stałe przyspieszanie może prowadzić do wzrostu bezrobocia, napięć społecznych u tych wszystkich, którzy są za mało zaradni/bogaci/inteligentni/wykształceni (wybrać odpowiednią wersję) do poznania/ogarnięcia tego całego rozwoju. Dzięki postępowi społecznemu polskie społeczeństwo coraz bardziej się rozwarstwia, różnice są coraz większe. Dlatego popieram projekty typu komputeryzacja wiejskich szkół, nauka języków obcych. To jest jedyna szansa na dogonienie nas, tych bardziej rozwiniętych (nie przemawia tu przeze mnie pycha, tylko czysty realizm). Jest dużo ludzi zdolnych na wsiach, w małych miasteczkach, którzy bez pieniędzy i oferty działania tracą do nas bardzo szybko dystans. Trzeba coś z tym zrobić, bo to zaprowadzi nas do totalnej katastrofy... :/

12.11.2004
14:49
smile
[75]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

No właśnie. Jak słusznie zauważył sYs|yavor problem sprowadza się do kwestii wyboru - czy żyć w cudownym, wirtualnym świecie, gdzie wszystko jest piękne i przyjazne, czy raczej pchać się przez prawdziwe życie, które nie zawsze jest takie wspaniałe, ale (przynajmniej na razie) potrafi dostarczyć doświadczeń, do których nie umywają się nawet generowane cyfrowo wydarzenia. Przykładem może być chociażby miłość - jedno z najsilniejszych i najwspanialszych (oczywiście nie zawsze) przeżyć człowieka, która jest nieodmiennie związana z rzeczywistym światem. Owszem, może się zawiązać dzięki VR, a za taką w pewnym ograniczonym sensie można by uznać nawet i to forum, ale w końcu albo przychodzi rzeczywiste spotkanie, albo następuje "zmęczenie materiału". Być może w przyszłości spełni się w pewnym zakresie scenariusz znany z Matrix, czy wcześniej z opowiadań Lema (tak dla zainteresowanych - dokładnie o tym samym (sztucznym życiu wewnątrz programu komputerowego) pisał pod koniec lat 60-ych) i realna stanie się perspektywa generowania sztucznego świata nieodróżnialnego od rzeczywistego. W takim wypadku będzie można spędzić życie na miłości z Kobietą W Czerwonej Sukni i nigdy nie obudzić się z pięknego snu.
Tu wracam jednak do wypowiedzi yavora - czy jeśli mielibyście wybór chcielibyście być szanowani, lubiani, podziwiani przez ludzi realnych, czy wirtualnych, choć zarazem doskonalszych, piękniejszych, inteligentniejszych? Na odpowiedź miałoby niewątpliwie wpływ wiele czynników - to, jak się postrzega swoje dotychczasowe życie, czy jest się szczęśliwym, a także prywatne refleksje na temat istoty bytu i rzeczywistości. Dla przykładu - przypuszczam, że dla soliptyka, który wychodzi z założenia, że jest jedynym istniejącym, realnym bytem, rozróżnienie między tym, co nazywamy rzeczywistością i VR nie ma większego sensu, bo i jedno i drugie jest pochodną jego umysłu, czy świadomości. Dla mnie natomiast życie spędzone w nierealnym świecie byłoby w pewnym stopniu uwłaszczające. Byłoby przyznaniem się do porażki w konfrontacji z rzeczywistością, brakiem umiejętności wpływu na własne życie, ucieczką od własnych słabości.
Z tym wiąże się kolejne niebezpieczeństwo - odpowiednio zaawansowany system kreacji świata wirtualnego z rozrywki przekształci się w końcu w narkotyk, bardzo niebezpieczny, bo o ogromnej sile oddziaływania i najprawdopodobniej dozwolony społecznie, a być może nawet gloryfikowany, jako uniwersalne remedium na wszelkie dolegliwości. Takie natomiast społeczeństwo zacznie bardzo szybko degenerować, bo natura nie zna stanu zastoju - brak zmienności jest krokiem w tył. Ogólne powszechne otępienie i zanik żywotności, jako następstwo cyfrowej ucieczki od wyzwań rzeczywistości. Diavolus ex machina. I to bez żadnych apokaliptycznych i spiskowych teorii.

12.11.2004
15:26
[76]

sYs|yavor [ Generaďż˝ ]

Nie sadze, aby ten narkotyk "wirtualnej rzeczywistosci" ogarnal wszystkich. Owszem - jako rozrywka, czemu nie? Fajnie wejsc sobie do domciu, ktory wyglada jak odrapana rudera, wpakowac sie do jakiegos pudla i - bach - jestesmy na pieknej plazy, a morska bryza chlodzi nasze rozpalone obecnoscia znajdujacej sie obok damy ledwie w bikini (albo i bez, zaleznie od programu) ciala. Tylko co z tego, skoro wiadomo, ze to uluda? Ze ta laska to wytwor komputera? Albo - gorzej - ze to wirtualna reprezentacja starej, otylej baby "z powylamywanym zebami", ktora w wirtualnej rzeczywistosci chce rozpaczliwie wskrzesic mlodosc miniona pol wieku temu? I co, to ma mnie pociagac? A feeee....

Narkotyki jak to narkotyki - jednych pociagaja, drugich nie. Z tych, ktorych pociagaja, czesc sie uzaleznia, ale nie wszyscy. Z tych, ktorzy sie uzaleznili, czesc chce z tym zerwac. Z tych, ktorzy chca, czesci sie udaje. Razem wszystko to budzi nadzieje, ze roznorodnosc naszego gatunku, a przede wszystkim pochodna nauki - rozbudowana swiadomosc swiata wokol - nie doprowadza do calkowitego uzaleznienia. Podobnie jak nie wszyscy pala papierosy czy pija alkohol (...i potem wyrastaja na takich wrednych intelektualistow jak ja :P).

Poza tym procz aspektu swiadomosci istnienia rzeczywistego swiata i ciekawosci jego poznawania, mamy tu tez inny bezpiecznik, o ktorym wspomnialem: ci, ktorzy nie uczestniczyliby w wirtualnej rzeczywistosci, mieliby faktycznie wladze nad tymi, dla ktorych stala sie ona drugim domem. I chocby to powoduje, ze nie bardzo wierze w to demonizowanie urokow wirtualnej rzeczywistosci.

12.11.2004
16:02
smile
[77]

megaabol [ Generaďż˝ ]

Ja tam nie jestem takim entuzjastą tej całej nowej technologi

Ponieważ

1 Ta technologia doprowadziłą do powstania Terroryzmu

2 Ta Technologia niedługo sklonuje człowieka

3 Ta Technologia zniszczyła środowisko

4 Ta Technologia doprowadziła do powstatnia pedofili itp. Kiedyś tego nie było

5 Ta technologia wyleczyła człowieka z Jumy , Cholery , Gruźlicy,

6 Ta Technologia doprowadziła do powstania Aids, Wściekłych krów, Sars, Raka, Chorób serca ,

7 Ta Technologia szuka czegoś na Marsie ,a w Afryce dzieci umierają z głodu

8 Ta Technologia niszczy Irak, Afganistan ,

9 Ta Technologia traktuje zwykłego człowieka jak śmiecia i go zmienia

10 Ta Technologia nas ZNISZCZY

12.11.2004
16:08
[78]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

Oczywiście. Jak pisałem - sam uważam to za świetną rozrywkę, ale zauważam też pewne niebezpieczeństwo. Celowo nie zagłębiałem się w Orwellowskie rozważania, bo widzę jak działa chociażby głupia telewizja - wynalazek, który teraz można określić jako prymitywny. Mimo to uzależnionych od niej jest kilkaset milionów ludzi, czyli znaczny odsetek całej ludzkości (z czego ok. 2-3 mld nie ma do niej dostępu). Z przerażeniem patrzę, jak ludzie wgapiają się bezmyślnie w ekran z miną jakby siedzieli na wykładzie doktora Mahoneya opisującego poszczególne przypadki psychiatryczne. Ucieleśnienie pustki intelektualnej na twarzy. Oglądają wszystko, jak leci, łącznie z reklamami. Śpią, jedzą, kochają, czytają (jeszcze!) i wypróżniają się w obłędnym rytmie tańczących elektronów.
Dlatego obawiam się wypaczenia (a tak zazwyczaj kończy się doprowadzenie czegokolwiek do skrajności) kolejnego wynalazku. Posiadający niewątpliwe zalety, stanowi ukryte zagrożenie, które, powtarzam, może, ale nie musi się ujawnić. Zwróć uwagę, że przepaść pomiędzy ludzką dojrzałością i przystosowaniem, a możliwościami technicznymi rośnie coraz szybciej. Nie dorośliśmy do pewnych wynalazków istniejących już teraz. Z upływem lat coraz wyraźniej widzę dominację techniki nad człowiekiem, a przecież z założenia miała być jego sługą. Daleki jestem od wizji w rodzaju wspomnianego Matrix, ale nie patrzę już na technikę oczami ufnego dziecka. Obawiam się, że możemy zgubić samych siebie gdzieś na tej drodze. Zwróć uwagę jak jesteśmy uzależnieni już teraz - podobałaby Ci się perspektywa życia bez prądu?

12.11.2004
16:14
[79]

peanut [ kriegsmaschine ]

megaabol - tutaj nie chodzi o technologie, a sposob jej wykorzystania i to od tego czy bedzie to sposob racjonalny czy nie, zalezy jej wplyw na czlowieka. mniej wiecej, idee postepu i rozwoju technologii nakreslil nobel - dal ludziom dynamit by wykorzystywali go dla wlasnego pozytku, nie niszczenia swoich wrogow...
technologia nas nie zniszczy, zniszczyc moze nas jedynie jej niewlasciwie uzycie. jezeli sie zniszczymy, to tylko i wylacznie na wlasne zyczenie...

12.11.2004
16:16
smile
[80]

Monther [ Generaďż˝ ]

Oranżada była rewelacyjna ;-) Ale najlepsze były napoje w woreczkach nad morzem :-) Pamiętacie to zjawisko? Ten landrynkowy smak... nie zapomnę tego do końca życia.
Nie mówię już o grze Commando na automatach, mieszczących się w autobusie Autosan stojącym na stałe przy deptaku w nadmorskiej miejscowości!!!! Wrzuciłem w tą grę całe miliony bilonowych 10 i 20 złotówek (pamiętacie je??? :-))

A dziewczyny, co skakały w gumę przed blokiem w tej chwili są doradcami kredytowymi w bankach, menadżerami PR, lub leczą nam zęby ;-)

Cały mój post jest tak "bajdełej"

12.11.2004
17:02
[81]

Vein [ Sannin ]

megaabol - LOL czlowieku


1 Ta technologia doprowadziłą do powstania Terroryzmu - lol, "terroryzm" zawsze byl i bedzie, tlyko kiedys inaczej sie nazywal...

2 Ta Technologia niedługo sklonuje człowieka - nie technologia tylko ludzie, a technologia daje tlyko taka mozliwosc, a pozatym i tak clzowiek zostal sklonowany, a pozatym czy to jest negatywne zjawisko ?

3 Ta Technologia zniszczyła środowisko - powiem ci tak, środowisko było niszczone od XVIII wieku

4 Ta Technologia doprowadziła do powstatnia pedofili itp. Kiedyś tego nie było - oj uwierz mi, pedofilia zawsze była, jest i będzie, kiedyś sie poprostu o tym NIE MÓWIŁO... a uprawianie seksu przez prześcieradło z dziurą było normalnością

5 Ta technologia wyleczyła człowieka z Jumy , Cholery , Gruźlicy, - to ma być negatywne ?

6 Ta Technologia doprowadziła do powstania Aids, Wściekłych krów, Sars, Raka, Chorób serca , - nie, AIDS istniało od dawna, i to nie technologia sprawiłą że przeszło to na człowieka z małpy, np koty tez chorująna AIDS, wiediałeś o tym ? ale od kota sie nei zarazisz

7 Ta Technologia szuka czegoś na Marsie ,a w Afryce dzieci umierają z głodu - to nie wina technologii tylko kolonizatorów

8 Ta Technologia niszczy Irak, Afganistan , - irak i afganistan od dawna sie niszczył, od wewnątrz

9 Ta Technologia traktuje zwykłego człowieka jak śmiecia i go zmienia - człowiek zawsze sie zmieniał, to nei technologia traktuje nas jak śmieci tylko inni ludzie

10 Ta Technologia nas ZNISZCZY - jak narazie średnia długośćżycia w krajach ucywilizowanych wzrosła dwukrotnie... nc.

12.11.2004
17:16
[82]

sYs|yavor [ Generaďż˝ ]

Ezrael:

Telewizja wcale nie uzaleznia tak mocno. Znam ludzi, ktorzy nie maja w domu telewizora (wow) i zyja. Wielu moich znajomych przed telewizorami spedza niewiele czasu (za to wiecej przy kompach, fakt... ;-) ).

Natomiast dotknales ciekawego problemu zwiazanego z "pustka intelektualna na twarzy" podczas ogladania telewizji. To faktycznie jest problem, ale wynika on nie tyle z glupoty siedzacych przed telewizorem, co ze skali trudnosci problemow zwiazanych z popularyzacja nauki w telewizji. W calej historii polskiej telewizji byl tylko jeden program popularno-naukowy, ktory potrafil przyciagnac prawdziwe tlumy: Sonda z sp. Kurkiem i Kaminskim. Mialem okazje obejrzec ostatnio pare archiwalnych wydan i z dzisiejszego punktu widzenia sporo rzeczy i tak by nie przeszlo.

Problem tkwi w zlozonosci. Coraz mniej osob orientuje sie ogolnie w zakresie dzialan nauki. Jest coraz wiecej specjalistow, zanurzonych w swojej dziedzinie i nic niewiedzacych o swiecie wokol. Wiedza staje sie specjalistyczna i hermetyczna. Tymczasem dziennikarze nie sa przygotowywani do dzialania w zakresie popularyzacji nauki. Ucza sie operowania tekstem, nastrojem, widzem, nie ucza sie, jak w prostych i obrazowych slowach przedstawiac zlozone idee naukowe. Po prostu: naukowcy siedza w jednym kacie, dziennikarze w drugim i jedni z drugimi nie maja wiele wspolnego. Naukowiec choc swietnie orientuje sie w swojej dziedzinie, nie potrafi tej wiedzy sprzedac ogolowi, nie mowiac juz o tym, ze ze 100, ktorzy by potrafili, tylko 1 bedzie potrafil to zrobic ciekawie. Dziennikarze pojecia nie maja o aktualnych wydarzeniach naukowych, bojac sie ich "hermetycznosci". Na dodatek realizacja programow popularno-naukowych wcale nie jest tania, a o porazke w postaci niklej ogladalnosci latwo. Kolo sie zamyka: latwiej zrealizowac reality show, bo to zrozumiale dla kazdego, a i jakosc przedstawienia jest zwykle prosta funkcja poniesionych nakladow, niz pakowac forse w niepewny program popularno-naukowy. Stad tych programow tyle.

Sytuacji nie ratuja kanaly tematyczne, moim zdaniem. Jedynie National Geographic trzyma w miare poziom (zwlaszcza pod wzgledem montazowym i kompozycji kadrow), ale koncentruje sie glownie na, rzeklbym, spoleczenstwie i geografii z pewnym dodatkiem zoologii i historii. Moze to i fajne dla humanistow, wolalbym co pewien czas cos z zakresu nauk scislych. Zero. Discovery... No, te kanaly to doprawdy temat-rzeka :P Czasami na Science puszcza jakis w miare sensowny program, szkoda jednak, ze z reguly podaje informacje sprzed lekko liczac kilku lat. Reszta programow na tych kanalach to albo pseudokryminalne bzdety, albo naiwne opowiastki o duchach i ufokach, albo jakies programy z ambicjami, ktore jednakowoz tym ambicjom nie dorownuja. Generalnie - beznadzieja. Co zostalo? Pare sporadycznych programow popularno-naukowych na innych kanalach. Poziom tez taki jakis... encyklopedyczny. Cieniutko jak na przekaz adresowany do pokolenia (podobno...) naukowo-technicznego. A przeciez chocby Kurek i Kaminski pokazali, ze jednak o nauce i technice da sie gadac ciekawie...

Coz, od pradu jestesmy uzaleznieni potwornie, co widac, gdy go raz na jakis czas zabraknie. Czy to zle? Zapewne. Ale przeciez od ognia (ciepla) jestesmy uzaleznieni jeszcze bardziej i nikt jakos z tego powodu nie placze. Pomysl, ile bys przezyl na styczniowym mrozie bez pradu, a ile bez ubrania... Uzaleznienie jest kosztem rozwoju cywilizacyjnego, ale czy to uzaleznienie jest zle? To po prostu jeden z wielu elementow walki z niesprzyjajacymi warunkami srodowiskowymi - to wszystko.

megaabol:

...do szkoly, ale juz! ;-P

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.