GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Władca pierścieni - alternatywna recenzja filmu (c.d.)

01.03.2002
13:46
[1]

Shuck [ Prefekt ]

Władca pierścieni - alternatywna recenzja filmu (c.d.)

Ponieważ dyskusja trwa, czasem nawet coś z niej wynika, a oba poprzednie wątki ładują się już niemiłosiernie długo, proponuję nowe miejsce spotkań. Jeśli miałby to być już koniec, to wszystkim osłabły mówię: cześć.

Niestety winienem jeszcze odpowiedź:

zarith -> Człowiek B to wy, którym się film podobał. Czytaj uważniej, tym bardziej że w następnym zdaniu sugerujesz mi, że czytam tylko swoje posty. Chyba, że wprowadzanie zamieszania, to taka taktyka. Argumentów zaś nie przytoczyłeś kilo tylko jeden na poparcie tezy (może ważący kilo?), że elfy, a wśród nich Galadriela jest lepsza w filmie niż w książce. Nie wdawałem się z tobą w dyskusję nad elfami, bo wydaje mi się, że rozumiem powody, dla których tak uważasz. Zauważ jednak, że sam w recenzji jeszcze napisałem, że Galadriela była dumną i groźną, a pretensje do filmu miałem o to, że w dziwaczny sposób tę jej wewnętrzną siłę i rozterki pokazał. Dlatego o ile zgadzam się z tobą, że elfy nie powinny być przedstawiane jako przytulanki do poduszki, o tyle zwracam ci uwagę na to, że to właśnie Tolkien zerwał z wizerunkiem elfów jako motylkopodobnych stworzonek i to on uczynił je nieustraszonymi wojownikami, kochającymi wiele istot, lecz nade wszystko samych siebie.

01.03.2002
14:24
[2]

zarith [ ]

Schuck --> z człowiekiem B to pomyłka, bo rzeczywiście myślałem o Tobie. Jeśli w moich wypowiedziach znalazłeś tylko ten jeden argument, który nim zresztą nie był :-) to gratuluję. Argumentem, jeśli już, było to, że LOTR - film prowadzi dialog z LOTR-em- książką. Ale, widzisz, w tak subtelnej sprawie jak odbiór filmu argumentów nie potrzebuję i nie szukam. Przyznaję Tobie i innym prawo do odbioru filmu w taki sposób, jak sobie zamarzycie. Jedyne, co mnie denerwuje, to autorytatywny sposób wypowiedzi. Nie jesteś Kałużyńskim, co z resztą - bez urazy - widać w recenzji - jest zbyt emocjonalna i trochę nudnawo napisana. A czy film pokazał Galadrielę w dziwny sposób? Dziwny, jak rozumiem, znaczy inny niż u Tolkiena. Owszem, inny, ale dla mnie o wiele bardziej przekonujący. Wydaje mi się, że po prostu szukamy w filmach czegoś innego.

01.03.2002
14:40
[3]

Shuck [ Prefekt ]

zarith, mniejsza o inwektywy, ale o argumencie, iż film jest polemiką z książką zdążyłem wspomnieć kilka postów wcześniej i podać go za przykład jedynego jaki padł.

01.03.2002
14:42
[4]

Shuck [ Prefekt ]

Reasumując: padły dwa. Ty napisałeś, że dwa argumenty to kilo, ja że dwa to jeden. Remis.

01.03.2002
15:16
[5]

zarith [ ]

Shuck --> inwektywy? Nie używam:-) Chyba że chodzi Ci o literówkę w Twojej ksywce, ale to literówka :-). A mój argument/y rzeczywiście waży kilo, gdyż w kompletny sposób uzasadnia mój do filmu stosunek. Jednym słowem - remis przyjęty :-)

01.03.2002
15:20
[6]

[PPS]Pit [ Chor��y ]

Jestem troche spóżniony ale uważam że film był świetny. Specjalnie czytałem książki aby nie psuć sobie smaku filmu , książke przeczytałem dopiero po oglądnieciu aby dopełnić to czego nie było w filmi. Moim zdanie film jest rewelacyjny. Ale każdy ma swoje zdanie.Moim zdaniem film ma swój niepowtarzalny klimat. Gram w wiele gier o podobnej tematyce i wiele elementów w filmie jest rewelacyjnie zrealizowanych. Także wykreowane postacie i ich charakteryzacja jest super zwłaszcza postać Legolasa czy Dimliego. W końcu film dostał 13 nominacji do oscara więc nie można pisać żę jest beznadziejny.

01.03.2002
15:36
[7]

zarith [ ]

[PPS]Pit --> i tu bym polemizował. Titanic dostał 11 a jest szmirą, Gladiator z 8 a też jest IMHO słabiutki.

01.03.2002
15:47
[8]

[PPS]Pit [ Chor��y ]

Bez obrazy. Ale co z ciebie za gość Gladiator kicha , LOTR kicha powiedz jeszcze jeszcze ze MATRIX i STARWARS to też kicha a już bede wiedział z kim mam do czynienia.

01.03.2002
16:00
[9]

zarith [ ]

kicha kicha kicha kicha. Zadowolony? A LOTR wg mnie jest zajebisty, mógłbyś przeczytać któryś z moich postów.

01.03.2002
18:25
smile
[10]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

Ja uwazam zarowno Matrixa, Gladiatora jak i Titanica za dziela...czemu wam sie nie podoba? bo jest to film romabntyczny??"Nie umiecie dostrzec w nim glebszych warstw":PP Mnie sie WP bardzo podobal a nie zaliczam sie do grona analfabetow i idiotow:[ od razu wiedzialam ze film bedzie gorszej jakosci niz ksiazka-nie ma ekranizacji ktora bylaby lepsza niz oryginal! WP RULZ:) Theddas-to czekaj kiedys na maila;)

01.03.2002
19:21
[11]

^quqoch^ [ Paweł Romanowicz ]

Titanic to rzeczywsicie chala, ale Gladiator? OK, rozwija sie jak te uesanskie superprodukcje, ale jest fajny! A czemu wszyscy sie tak Szeregowcem Ryanem zachwycali? Tez kilogramy efektow... Nie zrozumcie mnie zle, uwielbiam ten film. W ogole Spielberg to jeden z najlepszych tworcow ameryki, patrzcie chociazby na przeswietnega Liste Schindlera (nie wiem jak sie to pisze, wiec improwizuje ;)

01.03.2002
20:26
[12]

^quqoch^ [ Paweł Romanowicz ]

Mo, ale nowe wyczyny Szpilberga chwalebne nie sa, vide AI :(

01.03.2002
22:27
[13]

jirian [ Pretorianin ]

zeby byla pelna jasnosc. Ja siebie nie zaliczam do grona analfabetow i idiotow, ktorym film sie nie podobal, bo bylo za malo krwi i efektow. A tamten post byl prosba o trzymanie dyskusji na poziomie, a nie znizanie sie do spamu "ja mysle inaczej, wiec ty nie masz racji i jestes glupi", poniewaz z tego, co czytam, to wszystkich uczestnikow tej dyskusji, oprocz Hrissa, stac na cos wieciej. Co do Titanica, byl baaaaaaaaaaaardzo lzawy i sporo mniej rzeczywisty, a poza tym mial BAAAAAAAAAAARDZO "podniosly" natroj klimat, tak jakby do pociecia kawalka papieru uzyc topora. Ale Gladiator mi sie nawet podobal, tylko jesli przyznac, ze dzial sie nie w Rzymie a w jakies alternatywnej rzeczywistosci, lub cos, zeby sobie wyjasnic te "drobne" niezgodnosci historyczne. Starwars.... z calym szacunkiem, ale to JEST kicha, masowka, robiona na wielka skale (mowie tu, oczywiscie, nie o oryginalnych filmach, ktore sa jednak klasyka, a o tych, ktore sa teraz w produkcji, te prehistorie i reszta.... to jest faktycznie cos bazowane tylko i wylacznie na podnioslych pozach i efektach). Co do Wladcy..... to "generalnie" mi sie podobal, i jesli do Galadrieli jestem w stanie sie zgodzic, ze to rzecz gustu, wkurzaja mnie (doslownie) sceny w sali rady i ta "walka czrodziejow" i smiesza niedorobki w styllu "juz go pobilem, a teraz go zamkne, a potem go przyjde zabic, zeby ta ucieczka bardziej spektakularnie wygladala" lub "lubie i szanuje poprzednich krolow, ale ich miecz, ktory tu tak lezy, wspaniala relikwia niby, to zwale na podloge, nikt nie zauwazy" + wspomniena juz wielokrotnie sceny walki... to nie sprawia, ze film jest "kiepski" (patrz wiesmin), natmiast w moim odczuciu degraduje go do "miernego".... po prostu pozostawia uczucie niedosytu. I tak, umiescilabym go nawet ponizej Gladiatora, gdyby nie wspaniale plenery i charakteryzacja. Wlasnie pod tym wzgledem, ze Gladiator jest dopracowany.

01.03.2002
22:37
smile
[14]

Theddas [ Konsul ]

Shuck => Zapewniam Cie, ze ani za szybko nie czytam, ani za szybko nie pisze. Staram sie jedynie unikac powtorzen, bo o wielu rzeczach juz tutaj pisalem, a 2x o tym samym po prostu mi sie nie chce. Wracajac do Twoich konkluzji o ludziach A i B... Ad.1 Sugerujesz, ze czlowiek B (z ktorym - jak zrozumialem - utozsamiasz osoby, ktorym sie LOTR podobal, a wiec i mnie) jest uposledzony umyslowo czy chociaz intelektualnie i nie wie, czego oczekiwac od filmu. Ad.2 Sugerujesz, ze czlowiek A nie dostrzega tego czegos (tego, czego istnienia swiadom czlowiek B nie jest) w omawianym filmie, chociaz szuka. Ad.3 Po raz drugi sugerujesz, ze czlowiek B nie dostrzega wspomnianego "czegos" w zadnym filmie. Dodatkowo okazuje sie, ze czlowiek B nie odroznia pudelka pustego od pelnego, nawet po jego dokladnym obejrzeniu. Ad.4 Twierdzisz, ze czlowiek A przytoczyl szereg argumentow, na podstawie ktorych omawiany film nie posiada tego "czegos", nie wspominajac slowem, ze czlowiek B przytoczyl inny szereg argumentow, na podstawie ktorych omawiany film to "cos" posiada. Ad.5 Sugerujesz, ze czlowiek B ma jeden argument, ktorym ma byc stwierdzenie, ze "jemu sie film podoba". To moze teraz ja. Po pierwsze: Czlowieku A, czy Ty czasem nie cierpisz na mega-lo-manie? Zdajesz sobie sprawe, ze na podstawie roznej oceny jednego flmu dzielisz ludzi na tych madrzejszych i tych glupszych, jesli chodzi o intelektualne postrzeganie dziel filmowych? Moze w to nie uwierzysz, ale z pewnoscia znajdzie sie niejeden film, ktory ja uznam za pozbawiony "tego czegos", a Ty bedziesz go ocenial jak ja LOTRa. Czy wtedy ja mam Ci powiedziec, ze role sie odwrocily, ze Ty stales sie czlowiekiem B? Czlowieku A, naprawde, zastanow sie co piszesz... Jezeli naprawde (jak twierdzisz) uczciwie piszesz o tym co myslisz i wiesz, to napisz mi prosze, ostatni raz, kilka prostych (tak, zebym zrozumial) argumentow za poparciem tezy, ze filmowy LOTR nie posiada tego "czegos". Fajnie by tez bylo w prostych slowach wyjasnic, czym jest wg. Ciebie to cos. Przepraszam, jezeli zmuszam Cie do powtarzania sie, ale do tej pory w zadnym z Twoich postow (ani w recenzji) tego nie znalazlem. To pewnie dlatego, ze nie dostrzeglem ukrytych warstw. Gdy juz to uczynisz (w mozliwie jak najkrotszej formie), to ja postaram Ci sie odpowiedziec. Pasuje? I wreszcie po drugie - nie napisalem, ze uwazam FILM Robin Hood za lepszy od FILMU LOTR. Napisalem, ze Robin jest serialem, a co za tym idzie mial duzo wieksze mozliwosci ukazania swojej glebi niz LOTR. W kilkunastu godzinnych czesciach stopniowo odslaniana jest tajemniczosc tamtego swiata, a LOTR to samo musi zrobic w niespelna trzy godziny. Nie patrzac na ograniczenia czasowe Robin wypada lepiej, bo mial wieksze mozliwosci i je wykorzystal. Czy gdyby LOTR byl serialem to wypadlby lepiej - nie wiem, nie bede spekulowal. Jirian => Bawimy sie w szufladkowanie? Moglbym przytoczyc tutaj wypowiedzi kilkunastu przeciwnikow filmowego LOTRa (z tego forum, w innych watkach) o poziomie podobnym do wypowiedzi Hrissa, ale to o NICZYM nie swiadczy. W kazdej grupie ZAWSZE znajda sie TACY ludzie. Poza tym szufladkowanie takich ludzi swiadczy takze o Tobie. Hriss moze byc swietnym czlowiekiem, ktory po prostu nie potrafi przelac swoich mysli na papier (czy na kompa). A odnosnie Twojego nowego postu: a) Saruman najpierw pokonal Gandalfa pokazujac mu swoja sile i potege, ale go nie zabil tylko uwiezil, a potem probowal go jeszcze raz przekonac do swoich planow, nie zabil go od razu, bo ciagle liczyl, ze uda mu sie go przekonac, pomoc Gandalfa to przeciez nie byle jaka pomoc, walki Gandalf vs Saruman w ksiazce nie ma opisanej, ale bez watpienia jakas musiala byc, bo Gandalf podstepem by sie pojmac nie dal (na pewno stawial opor), a ta w filmie jest do zaakceptowania b) Boromir wlasnie taki byl! Dumny i zarozumialy wrecz! Nie podniosl miecza, ktory PRZYPADKIEM upadl (odlozyl go niefortunnie), bo nie chcial sie ponizac w obecnosci Aragorna, byl zbyt wyniosly, a Aragorna wrecz na poczatku nie znosil. etc. Jeszcze cos nie pasuje? Bo ja nie rozumiem takiego szukania na sile pojedynczych elementow, ktore maja nie pasowac do calosci. Kazda scena w tym filmie jest przemyslana, a wpadki (takie prawdziwe, a nie sceny, ktore Ty np. nazwiesz wpadkami, a one byly zamierzone) mozna policzyc na palcach jednej reki. Atylla => O tym wlasnie tez pisalem. Juz sam fakt, ze nikt nie pozostaje wobec tego filmu obojetny swiadczy, ze ten film posiada to "cos". Podobnie jest z ksiazka. FoXXXMagda => Ok ;).

01.03.2002
23:04
[15]

jirian [ Pretorianin ]

Theddas --> wiem doskonale, ze nie kazdy musi podzielac moja opinie co do filmu, i DLA MNIE to sa powazniejsze wpadki. Nie twierdze, ze KAZDY powinien miec takie same zdanie, jak ja, ale TY mi nie probuj wmowic, ze jest niesluszne tylko dlatego, ze TY masz inne. Zdaje sobie doskonale sprawe, ze spora czesc moich objekcji bierze sie stad, ze gram w rpg, jak rowniez widuje walczacych czlonkow bractw rycerskich...... I ze wzystkich walczacych w filmie tylko Legolas robil to w sposob naturalny. Walka czarodziejow wg. mnie jest NIE do zaakceptowania. Czemu? Bo o ile sobie poczytasz troche o czarodziejach, to Ci moze cos zacznie switac, na przyklad, ze Mithrandir byl magiem ognia.............. A takie krecenie jeden drugim po podlodze i rzucanie dookola moze i wyglada ladnie (jak dla kogo, dla mnie raczej glupio), ale nawet na filmach animowanych to lepiej wychodzi. A co do tego podstepu..... to glowa twojego zakonu zaprasza Cie do obserwatorium (pokazac ruchy w stronie Mordoru), a potem wychodzi, zamykajac (magicznie) drzwi. Czy nalezysz do tego typu paranoikow, ktorzy nawet przyjaciol zawsze maja na oku, by Ci przypadkiem noza w plecy nie wsadzili? (i to nie jest drwina, bo sama to tego typu ludzi naleze, nie, zebym byla z tego powodu specjalnie dumna) Boromir --> O TAK..... naprawde wielka duma, rzucac starozytnymi artefaktami po podlodze! Ale wlasnie o to chodzi, ze w tym miejscu mi sie zbyt mocno nie zgadza werja ksiazkowa z filmowa, tak samo, jak przy Galadrieli, lub nawet tym brakujacym "biore ten pierscien jako okup za ojca i brata". Po prostu mi te niedociagniecia przezkadzaja. A co do czlowieka A i czlowieka B, to moze sobie przedstawie swoja wersje, przynajmniej, o ile chodzi o mnie i spora czesc moich znajomych: Czlowiek A bardzo duzo czyta, m. in. fantastyki, gra w rpg (normalne i komputerowe), w mniejszym lub wiekszym stopniu bierze udzial w dzialalnosci bractw rycerskiego, ma wiec dosc zywe wyobrazenia na temat tego, jak powinna wygladac walka (w tym magiczna) i jak powinien sie zachowywac elf (w tym nawet elf dumny, czy tez elf zly, inaczej drow). Widzac film, ma bardzo duzy problem z klasyfikacja go, i w konfrontacji przedstawienie walk filmowe naprawde przegrywa (tu znowu klania sie Gladitor, w ktorym walki byly bez porownania lepsze), jak rowniez wyglad,zachwanie sie postaci. Oprocz tego czlowiek A (tu mowie konkretnie o sobie) ma dosc pokecony umysl, i zawsze szuka kontekstow zachowan i ich przyczyn. Tak, powody zachowania Boromira w scenie z mieczem JEST logiczny, ale dla mnie w zaden sposob nie pasuje on do reszty postaci, po prostu brak jest tego, jak zmienia sie jego stosunek do druzyny...... nagle w chwili smierci wszystkich lubi i kocha............ ale jest tu BARDZ duza luka, po prostu za duza, jak dla mnie. To samo w stosunku druzyny do Aragorna, nagle wszystcy do lubia i mu ufaja. NIKT nie jest w stanie zdobyc pelnego zaufani w tak krotkim czasie! Czlowiek B tez bardz duzo czyta, i ma swoje wyobrazenia na ten temat, ale nie sa one w nim utrwalane co tydzien (a czasem kilka rzy na tydzien), wiec, ogladajac film, jest w stanie troche je zweryfikowac, a poza tym widzi film jako dpelnienie ksiazki, troche inna opowiesc o podbnej tematyce. Co do Hrissa --> chyba tlumaczylam juz, ze mowienie mi, co i jak mam myslec jest BARDZO dobra metoda na doprowadzenie mnie do wscieklosci. Generalnie nie bywam mila, gdy jestem wsciekla. Nie zachowuje sie tez wtedy w sposob logiczny.

02.03.2002
01:23
[16]

Theddas [ Konsul ]

Jirian => NIGDZIE Ci nie wmawiam, ze Twoje zdanie jest niesluszne. Tlumacze Ci jedynie rzeczy, ktore sa "bledami" w filmie wg. Ciebie. Jezeli Ty tego tlumaczenia nie akceptujesz to OK. Walka czarodziejow jest CALKOWICIE do zaakceptowania zgodnie z wizja Tolkiena i jego pogladami na ten temat. Srodziemie to nie swiat Warhammera czy jakiegokolwiek innego systemu RPG, gdzie magowie rzucaja czar za czarem posilkujac sie eilixirami many. Na moj rozum obaj podczas tej walki w filmie poslugiwali sie niezwykle silnymi czarami telekinezy i pochodnymi. Gandalf byl tak zaskoczony - bo jak sama wspomnialas raczej nie nalezal do osob paranoidalnie podejrzliwych - ze nie uzywal swojej glownej dziedziny magii (ognia). A moze po prostu wiedzial, ze z Sarumanem to i tak nie przejdzie? W kazdym razie ta walka moze byc wg. mnie i pasuje do ogolnej wizji. Moglo by byc tez pare innych wariantow, ale ten tez jest OK. Boromir: co Ci sie nie zgadza z wersja ksiazkowa? Tej sceny nie bylo w ksiazce, co nie znaczy, ze jest zla! Doskonale pokazuje prawdziwy charakter ksiazkowego Boromira. Dumny i wyniosly. I powtarzam. On NIE RZUCAL starozytnym artefaktem, tylko przypadkiem go upuscil. Nie podniosl go dlatego, ze dojrzal Aragorna. Jako przyszly wladca Gondoru, ktorym sie czul, uznal ze nie musi podnosic tego zlamanego miecza. Tym bardziej, ze mial bardzo negatywne podejscie do pogladu powrotu krola w Gondorze. Ja tak ta scene rozumiem i jako taka jest dla mnie calkowicie akceptowalna. Odnosnie ludzi A i B (alez to brzydko wyglada). Jestem bardzo ciekaw do jakiej grupy wg. Twojej teorii zaliczysz mnie, jesli Ci powiem, ze duzo czytam m.in. fantastyki, gram w RPG glownie jako Mistrz Gry (ostatnio glownie Warhammer, oraz pewna rozbudowany pbem, ktorego jestem Oberguru), ale takze jako gracz, gram w CRPGi, interesuje sie bractwami, ale nie biore w nich udzialu (brak czasu, pasji w tym kierunku). Gdy widze ciekawy program w TV to mam okazje zaobserwowac ich walki. Z walkami serwowanymi przez filmy niewiele ma to wspolnego i z tego chyba kazdy zdaje sobie spawe. Nie mam zadnego problemu z konfrontacja walk filmowych z rzeczywistoscia. Ale przy tym musisz pamietac jeszcze o jednym. Taki Gladiator jest filmem pseudo-historyczno-przygodowym, ale w realiach rzeczywistosci, natomiast LOTR to film fantasy. W tym pierwszym walki powinny byc maksymalnie realne, w tym drugim moga byc nierealne, bo swiat jest nierealny. Pomijajac fakt, ze dla mnie walki w LOTR tak czy siak sa lepsze od tych z Gladiatora, to na polu realnosci walk w oparciu o gatunek filmu Gladiator zostaje o pare kilometrow w tyle. A co do Hrissa - malo mnie interesuje co Cie doprowadza do wscieklosci. Wszystko co napisalem na temat szufladkowania osob takich i siakich jest prawda, a jak Ci sie to nie podoba, to nie czytaj. Proste i skuteczne, a pozwala zaoszczedzic troche nerwow.

02.03.2002
01:36
[17]

Shuck [ Prefekt ]

Theddas -> Forum dyskusyjne ma tę cudowną przewagę nad rozmową, że wszystko, co się na nim pojawiło, już na nim zostaje. Ani nie musisz mnie prosić o pisanie czegoś jeszcze raz, ani nie dasz rady poprawić tego, co sam napisałeś. Od czasu kiedy zarith dał mi trochę do myślenia swoją argumentacją nie pojawiło się w tej dyskusji nic nowego. Pewien niedosyt mam jedynie w związku z moim "nie waham się zauważyć, że ci rozczarowani zwyczajnie dostrzegają więcej warstw dzieła filmowego", gdyż chciałem za to później przeprosić, ale dyskusja poszła do przodu i zastanowiłem się, że nie mam za co. Raz że moje stwierdzenie nie było sformułowane obraźliwe, obraźliwa zaś jego treść zasadza się na problemie znacznie szerszym niż cała nasza dyskusja - na bezkrytycznym uwielbieniu amerykańskich produkcji. Tymczasem Amerykanie tworzą zarówno jedne z najlepszych filmów na świecie, jak i jedne z najgorszych. I jak widzę, nie ma między nami szans na porozumienie. Titanic, Gladiator, Matrix, Star Wars, LOTR to wszystko produkty z tej samej tłoczni - efektowne, puste i pełne niedorzeczności i nie wiem, po co ci to tłumaczę, bo i tak nic z tego, ale powiedzieć, że są całkowicie do dupy nie można, bo są okropnie ładne i kupę pracy kosztowało uzyskanie tego efektu. Jest to jednak produkt, który się spożywa, trawić nawet nie trzeba, bo taki lekki, a i wydalać nie ma co, bo pali się łatwo i szybko. Z przyjemnością te filmy oglądam jeden za drugim, a po roku już nie pamiętam, która scena i jakie zdanie, w którym z nich padło. Swego czasu chodziłem do kina cztery/pięć razy na tydzień i trwało to kilka lat. Jak się domyślasz, oglądałem niemal wszystkie premiery filmowe, jakie tylko zostały do Polski sprowadzone, a jakie tytuły z tamtych lat kojarzę i wspominam? "Wszystkie poranki świata", "Kucharz, złodziej, jego żona i jej kochanek", "Leon Zawodowiec", "Królowa Margot", za cholerę zaś nie mogę sobie przypomnieć setek hollywoodzkich papek, które zaliczyłem dla czystej przyjemności wlepienia oczu w ekran z czymś ładnym. Te filmy nie są robione po to, żeby zapaść w pamięć (jakąkolwiek poza wzrokową). Ciekawe, czy ty za kilka lat będziesz pamiętał pół jakiegokolwiek dialogu z Titanica i czy pamiętałbyś, o co chodziło we Władcy pierścieni, jeślibyś książki nie czytał. Ciekawe, czy za kilka lat sam nie będziesz szukał już innych wartości w filmie.

02.03.2002
01:40
smile
[18]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

Shuck-->Piszesz tak, jakby film miał z założenia być filmem moralistycznym, pełnym wzniosłości i przekazów. Ja kocham ten film i na pewno za 10 lat bede o nim pamietala i bede umiala zacytowac jego fragmenty. A takie Star Wars- ogladalam pare razy, ale znam moze ze dwa cytaty. By znalezc doglebnie ukryte rzeczy w filmie trzeba byc fanem gatunku lub ksiazki, na podstawie ktorej krecony jest film. I juz.

02.03.2002
10:46
[19]

jirian [ Pretorianin ]

theddas --> wybacz, ale mam Cie dosc. Ty nigdzie nie mowisz otwarcie, ze to twoje zdanie jest jedyne, sluszne i najlepsze, ale jako podtekst wystepuje to doslowie wszedzie. Zaskoczony czarodziej --> OCZYWISCIE bedzie rzucal wszystkie zaklecia oprocz najpotezniejszych, tych, ktore mu wychodza najlepiej, i tych, z ktorymi jest najlepiej obeznany. Ty jako mg --> no coz, zycze WIELE szczescia twojej druzynie..... ale ja (na szczescie) nie gram w Warhammera, i system magii, z ktoreg korzystam ja i spora czesc mistrzow, ktorzy dosc czest graja w mojej druzynie jest sporo brdziej naturalny, i jesli na to popatrzec, to sporo bardziej godny z tym, co spdziewalam sie zobaczyn w filmie. Zeby znowu nie bylo, jest to system w wiekszosci wymyslony przeze mnie, i DLATEGO jestem do niego dosc przywiazana. Boromir --> powtarzam JESZCZE raz, ze nie pasuje mi fakt, ze nagle ni z gruszki ni z pietruszki on sie ZMIENIA! Zmienia sie jeg nastawienie do Aragrna i druzyny. NIE JEST MOZLIWE, zeby czlowiek "nagle" sobie uswiadomil, ze cale zycie tego krola kochal...... I doskona rozumiem TWOJA wizje Bormorima, jestes tylko nia taz zaslepiony, ze oprocz niej nie widzisz nic. Szufladkowanie --> wybacz, ale wole to, niz twoja metoda szufladkowania.... Moja jest bardziej naturalna i mniej krzywdzaca. Jest tez bardziej elastyczna, i nie zamyka mi oczu i uszu na to, co zaszufladkowana osoba powie. Ty chyba z zalozienia nie interesujesz sie tym, co mysla i czuja inni ludzie (wybacz, ale to jest prosty wniosek z twojego postu)...... moze dlatego wlasnie nie jestes w stanie dojrzec w filmie tych brakow, ktore ja w nim widze, i kilometrowych dziur w scenariuszu. Ale jak juz powiedzialam, mam DOSC gadania do sciany, od ktorej i tak wszystkie argumenty sie odbijaja i powtarzania tego samego po raz 100-ny, bo do niektorych nic nie docera.... Tak ze mozesz sie nie trudzic, odpowiadajac na ten post, bo dla mnie dyskusja jest zakonczona.

02.03.2002
11:37
[20]

wysiu [ ]

jirian --> Tak sie wtrące tylko w sprawie Boromira... Z tymi pretensjami, ze sie zmienia, to powinnas raczej sie udac do mistrza Tolkiena - albo raczej do autorow filmu, ktorzy nie ukazali wystarczajaca jasno przyczyn tej zmiany..:) Nie mozna powiedziec, ze Boromir byl zly czy samolubny - wrecz przeciwnie - wszystko robil dla swojego kraju, ktory byl zagrozony wojna (rowniez Pierscienia pożądał nie dla siebie, ale dla swojego ojca, zeby pomoc mu w wojnie z Sauronem). Od 3000 lat (? - od smierci ostatniego krola) rzadzil tam rod namiestnikow - jego rod - ktorzy w rzeczywistosci mieli tylko czekac na powrot prawowitego krola, aby zdac mu wladze. Czy mozna sie dziwic, ze Boromir nie ufal Aragornowi od poczatku? Upatrywal w nim uzurpatora, musial miec pewnosc, ze ten czlowiek to prawowity nastepca tronu. On sobie nie uswiadomil nagle, ze tego krola cale zycie kochal - on cale zycie kochal swojego krola, ale dopiero z czasem uznal, ze tym krolem, na ktorego czekaja, jest wlasnie Aragorn - ze ten prosty, obdarty wedrowca jest rzeczywiscie godny sprawowania wladzy w jego ojczyznie. Na tym tylko polegala ta zmiana. Jesli wydaje ci sie ona nielogiczna - to powtarzam - pretensje prosze kierowac do J.R.R. Tolkiena...;)

02.03.2002
13:03
smile
[21]

Deser [ neurodeser ]

Dyskusja nadal się ciągnie ? :))) Może powrócę :))) Shuck - Królowa Margot ????? Toż to holywood w europejskim wydaniu :) Puste, egzaltowane i napuszone, MOIM zdaniem oczywiście :) (co ucina dyskusję na ten temat :) Wkurzające są próby udowodnienia, że jest się mądrzejszym w kwestiach dotyczących indywidualnego odbioru sztuki (obojętnie jakiej sztuki). Polecam film "Atakujące naleśniki z marsa". Wyraźnie wynika z takich prób, że udowadniający są po prostu niedojrzali emocjonalnie albo dojrzali inaczej :) Pozdrawiam

02.03.2002
14:08
[22]

Shuck [ Prefekt ]

Też już bym chciał tę dyskusję zakończyć. Kto odbiera film jako udaną polemikę z książką - dobrze dla niego. Kto nie uważa, że książka Tolkiena zawiera w sobie jakieś wartości godne uwzględnienia, poza swoją malowniczością - też dobrze dla niego. Magda, ja też będę ten film pamiętał, ale jestem pewien, że po pewnym czasie wyobraźnia zacznie mi płatać kawały i zacznę wyraźnie widzieć we wspomnieniach z filmu rzucającego kamień w wodę Boromira, Galadrielę posiadającą pierścień na palcu w rozmowie z Frodem, Elronda wyznaczającego drużynę pod kątem jej użyteczności, a wbrew jej własnym antypatiom i tak dalej. Deser, też pozdrawiam. A co do Boromira. Chciałbym i od siebie napisać, że jest to jedna z moich ulubionych postaci w książce. Tak naprawdę scena śmierci Boromira, choć pięć razy bardziej wzruszająca w książce niż filmie z tym całym orkiem pakującym w niego sadystycznie strzały, zawsze mi troszkę nie leżała. Boromir w moim odczuciu za bardzo kochał Gondor i zbyt mu się serce rozdzierało na myśl o swoich ziomkach, których lada miesiąc czeka zagłada, by położyć całe nadzieje w niziołku niemal samotnie mającym pierścień unicestwić - szanse, że pierścień nie wpadnie w łapy Saurona były prawie żadne. Boromir za dobrze o tym wiedział, a ponadto był następcą godnym i mądrym - nigdy by nie postawił życia całego swojego królestwa i wszystkich, których kochał na uda-się-nie-uda zniszczyć pierścienia i musiałby zaryzykować jego użycie. To że Boromir zaczął żałować swojego postępku w chwili śmierci, było fantastycznym posunięciem (niezależnie od moich odczuć) - oto władca potrafi kochać nie tylko własny lud. To tylko moje dywagacje, już nie związane z filmem. Tyle tylko, że gdy w filmie ten dumny władca, bliski rozpaczy w obliczu nieuniknionej zagłady swojego ludu bierze do ręki miecz swoich przodków i ten mu wypada na podłogę... To jakby to delikatnie rzec: tylko jedno z dziesiątków wypaczeń. Inna sprawa, że była to może i najgłębsza scena w filmie, bo i Boromir sam z siebie podziw dla miecza wyraził, a tym samym dla człowieka, który go nosi, i był zbyt dumny, by się w obecności Aragorna po niego schylić. Tylko ten sam ambiwalentny stosunek Boromira do Aragorna naprawdę można było wyrazić bez poniewierania po ziemi starożytnych artefaktów, co budzi niesmak nie tylko u mnie. A poza tym film oglądałem równo tydzień temu i już mnie to przestało obchodzić, czy Jackson sobie poradził dobrze czy źle, co znacznie utrudnia mi występowanie jako strona w dyskusji. Na szczęście wszystko, co miałem do powiedzenia ja oraz wszyscy inni pozostaje do wglądu dopóki okupowane przez GOL serwery nie zaliczą jakiegoś padu.

02.03.2002
15:12
[23]

jirian [ Pretorianin ]

wysiu --> autor pokazal, jak zmieniaja sie stosunki w druzynie, z poczatkowej antypatii do prawie braterskiej milosci.... w filmie tego NIE MA! I to mi wlasnie przeszkadza, tak samo zreszta, jak fakt, ze jak tylko cos sie dzieje (Balrog ma sie pojawic, czy tez Boromir umiera) wszyscy stoja i sie gapia!

02.03.2002
19:31
smile
[24]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

jirian-->tu sie niestety zgadzam. Za malo pokazano przyjazni w druzynie. Poza przyjaznia miedzy Samem i Frodem i pomiedzy Pippinem a Merry'm, jest tego minimalnie malo! Legolas i Gimli poza sceną narady u Elronda wogole sie niedostrzegaja...Wedlug mnie Boromir swietny, tylko scene jego smierci przedluzali... No i ten Aragorn:)) Ale film mi sie bardzo podobal-moze w nastepnych czesciach bardziej rozwiną uczucia postaci...

03.03.2002
11:53
[25]

Theddas [ Konsul ]

Eh, problemy z kompem sprawily, ze dopiero dzis moge odpisac... No nic, przejdzmy do rzeczy. Shuck => Wiem doskonale co to jest forum dyskusyjne i bynajmniej nie chce "poprawiac" tego co sam napisalem. Po raz kolejny pominales gro tresci w moim poscie (nie ustosunkowales sie do niej), ale trudno. Ja z kolei nawiaze do tresci Twojego - zgadzam sie, ze nie dojdziemy do porozumienia, bo Ty LOTR wrzucasz do jednego worka z hollywodzkimi szmatami, a ja dostrzegam w nim cos wiecej. Z kolei przytaczasz przyklad Leona Zawodowca jako filmu, ktory pamietasz po latach, a to jest jeden z przykladow kina, ktore dla mnie niczym wiecej niz kinem akcji nie jest (pomijajac dobra role Natalie Portman) - obejrzalem ten film dwa razy, a teraz juz nawet nie pamietam dokladnie o co chodzilo. Wypraszam sobie tylko twierdzenie, ze skoro mam inny poglad na LOTR niz Ty to jestem "uposledzony" intelektualnie w postrzeganiu dziel i kiczow filmowych, bo rownie dobrze moglbym tak stwierdzic o Tobie na podstawie podanego tutaj przykladu LZ. Mamy inne gusta i co innego uznajemy za kicz oraz dobry film i tyle. W czesci nasze gusta sie pokrywaja, a w czesci nie. Proponuje na tym zakonczyc, bo nigdzie nie dojdziemy. Jirian => Oszczedz sobie prosze tekstow w stylu "mam Cie dosc". Jezeli nie potrafisz stawic czola powaznej dyskusji i bronisz sie rzucajac takie hasla, to znaczy, ze nie powinnac w ogole zaczynac. Nigdy nikomu nie wmawiam, ze moje zdanie jest jedynie sluszne, a jak Ty to tak odbierasz to byc moze trafiaja do Ciebie moje argumenty, tylko nie potrafisz sie do tego przyznac. Zaskoczony mag moze sie zachowac bardzo roznie, od totalnego skupienia (sily woli, etc), na totalnym tchorzostwie skonczywszy. Nie mozna generalizowac. Moze Gandalf uznal, ze Saruman spodziewa sie ataku ogniem dlatego go nie uzyl ? Nie jestem Gandalfem (ani Ty), wiec na pewno tego wiedziec nigdy nie bede. W kazdym razie ja sie BARDZO ciesze, ze w filmie walka wyglada tak jak wyglada, bo gdyby mial to byc pojedynek na lajtingi+fajerbole to bylby tzw. "obciach". Tak, ja jako MG i raczej z sukcesami. Tak mi pozwalaja myslec o tym co robie moi gracze, szczegolnie teraz gdy zrobilem dluzsza przerwe na uregulowanie roznych spraw daja o sobie znac niemal codziennie, zebysmy wznawiali gre. A system, o ktorym pisze, jest rowniez mojego wspolautorstwa, tak wiec rowniez czuje sie do niego bardzo przywiazany. I zeby bylo jasne - BARDZO rozni sie w pojeciu magii od tego, co taki Gandalf np. wyczynial w Srodziemiu. Trzeba umiec rozgraniczac pewne sprawy. Boromir - bez komentarza. Przeczytaj co napisalas, a potem zastanow sie, czy to czasem nie sa glupoty. Szufladkowanie - ja nikogo nie szufladkuje, gdyby tak bylo nie prowadzilbym z Toba (i wieloma innymi) dyskusji. Ty natomiast od razu skreslilas Hrissa i nawet jeszcze podalas go za przyklad "ludzi ktorym sie podoba LOTR". Zastanow sie nad tym. I jeszcze na koniec o zaleznosciach miedzy czlonkami druzyny, ktorych w filmie nie ma... otoz one sa, tylko nie tak rozbudowane. Najbardziej rozbudowane wydaje mi sie sa (w kilku slowach): * Frodo <==> Sam, wyraznie ukazana przyjazn szczegolnie Sama do Froda i nie tylko * Aragorn <==> Boromir, niechec przeradzajaca sie w koncu w uznanie Aragorna za krola przez Boromira etc. Brak natomiast relacji Gimli <==> Legolas. Ale nic straconego, zostaly jeszcze 2 czesci. Wydaje mi sie, ze tak do konca film bedzie mozna ocenic dopiero po wejscu na ekrany wszystkich czesci. W koncu jest to jedna calosc. Ciekawy jestem bardzo jak wtedy bedzie wygladal stosunek zadowolonych do niezadowolonych...

03.03.2002
12:32
smile
[26]

Hriss [ Pretorianin ]

mam pytanie ale niekłućmy się oglądałem film w kinie wcześniej na divixie i ztego co zauważyłem w kinie jest leprze tłumaczenie chodzi mi ojedną kwestię przy końcu filmu kiedy Frodo przepływa na drugą stronę cała trujka naszych wojów zostaje a dwarw mówi tekst z divixa że wszyscy mamy poczucie winy ale drużyna wypełniła swoje zadanie natomiast w kinie brzmi to tak niepamiętam dokładnie ale mówi a więc niewypęłniliśmy zadania drużyna zawiodła ? jak ma być do cholery czy książka odpowie.

03.03.2002
14:36
[27]

Shuck [ Prefekt ]

Theddas -> Przestań dramatyzować. Ja wcale nie uważam, że jesteś umysłowo upośledzony, tylko mniej wrażliwy. No, wrażliwy na co innego niż ja. Już.

03.03.2002
14:43
[28]

themon [ Pretorianin ]

ogry okrutnie fayne, sceny walk powalające, panoramy twierdzy saurona i najazdy kamery na kopalnie itd. miodne niezwykle (raz nawet miałem zawroty głowy)! ale większość scen i "wyglądów" związanych z tą jasną stroną historii jest godna "titanica". ten gość-reżyser spieprzył sprawę baaaardzo. ten film mógłby stać się pozycją dla mnie kultową ( i wciąż mógłby, gdyby wyciąć z niego ok.1,5 godziny) a tak jest to "zwyklak" z zarąbistmi efektami. tak,tak: malkontent, bla bla, ale tak jest w książce, bla bla. przecież reżyser nie pełni tu roli maszyny czy małpy ale to on jest głównie twórcą końcowego efektu i to on nadaje ogólny charakter filmowi. to, że Tolkien nie umie pewnych rzeczy dobrze napisać, nie znaczy od razu, że w tak samo słabej formie trzeba to ekranizować. nie twierdzę, że sceny rodem z "lessie wróć" są niepotrzebne, ale śmiem twierdzić, że można je dobrze i ciekawie zrobić. podsumowując: w/g mnie reżyser SPIEPRZYŁ SPRAWĘ BAAAARDZO!

03.03.2002
14:45
[29]

jirian [ Pretorianin ]

shuck --> to sie nazywa kompleks.... On nie spocznie, poki mu nie powiesz, ze jest nieskonczenie bardziej wrazliwy od Ciebie. Daj sobie spokoj, bo chyba tobie sie juz tez znudzilo powtarzanie do sciany tych samych argumentow. hriss --> divX gladalam w oryginae, wiec tlumaczen nie porownywalam... ale to kinowe jest nie najlpsze. Przetlumaczenie "our people" na "naszych poddanych" wystarcza.

03.03.2002
16:51
[30]

Shuck [ Prefekt ]

jirian -> Wiesz, jak mi się już tak całkiem znudzi, a ciągle będę miał nadzieję na odkrycie jakiejś cząstkowej płaszczyzny porozumienia tak, jak to się mniej-więcej udało nam z zarithem, to jeszcze pozostaje mi copy-paste. :-) Tylko że zarith miał dobry argument z tą polemiką, który dla mnie był tym lepszy, że przyszło mi coś takiego do głowy jeszcze podczas pisania nieszczęsnej recenzji i pewnie bym o tym wspomniał, gdyby nie zbyt wielka, jak dla mnie, liczba pod nic nie dających się podciągnąć uproszczeń. A tymczasem popatrz: wzmacniają się nasze szeregi. ;-) Hriss -> Weźże się przyłóż lepiej do tej klawiatury, bo można zeza dostać...

03.03.2002
16:55
[31]

jirian [ Pretorianin ]

Shuck --> tia... chociaz wiesz, ostatnio stwierzilam (po przedyskutowaniu ze starszym i doswiadczonym czlowiekiem), ze bym nad ta lzawa scena z Boromirem przeszla do porzadku dziennego (i z tym "szybko facet awansuje", jak to okreslil moj kolega), gdyby nie fakt, ze on ginie, a wszyscy stoja i sie gapia, jak umiera bohater! :))

03.03.2002
17:06
[32]

Theddas [ Konsul ]

Shuck => Mniej wrazliwy mi sie nie podoba. Wrazliwy na co innego niz Ty duzo bardziej :). Jirian => Gdybys jeszcze miala JAKIS argument, to nawet moglbym z Toba dalej podyskutowac. Poniewaz jednak jednym Twoim argumentem od 10 postow staje sie "sciana", przeto "dyskutuj" sobie z innymi. Ponizej pewnego poziomu nie zwyklem schodzic.

03.03.2002
17:49
[33]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

themon--< wyciac poltorej godziny>?! czlowieku, to byloby najgorsze z mozliwych! film jest i tak za krotki(IMHO;)

03.03.2002
19:46
[34]

shogun [ Legionista ]

Oczywiście że film jest za krótki!!!!!Przecież można rozwinąć jeszcze tylke rzeczy które zostały zawarte w książce.Na dodatek jeżeli chce się obejrzeć naprawdę dobry film to chyba nie zwraca się uwagi na czas.

03.03.2002
20:41
[35]

irenicus [ Konsul ]

ja ponoc slyszalem ze film na DVD bedzi o 1 godzine dluzszy,bo dodaja Bombadila

03.03.2002
20:42
[36]

irenicus [ Konsul ]

ale to raczej tylko plotka

03.03.2002
20:48
smile
[37]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

irenicus-->na dvd bedzie pol godziny wiecej:) ALE NIE BEDZIE BOMBADILLA

03.03.2002
20:50
[38]

Theddas [ Konsul ]

W sumie to nie wiadomo ile bedzie na DVD :). PJ ma 3 wersje na kazda okazje. Raz twierdzi, ze 30 minut, raz ze 45, raz ze godzina. A nawet spotkalem sie z jego wypowiedzia, ze bedzie 90 min wiecej, ale to chyba juz tylko plotka.

03.03.2002
22:13
smile
[39]

Deser [ neurodeser ]

Theddas - Jackson doda tyle ile mu pozwolą :( Niestety tak ten biznes jest ułożony :) Tak jak dokonywal zmian w filmie tak dokona ich w tzw. directors cut :))) I nie ma co się łudzić. Jak czytam co niektórzy piszą (i jak :) to zamiast Tolkiena dałbym słownik :) (sam tez robię błędy :) ale nie tyle :))) jirian - mam nadzieję, że nie grasz w Wampira :))) bo jak widzę tych egzaltowanych gości w "pieknych, realistycznych" ubarwieniach twarzy, którzy snują się korytarzami konwentów w poszukiwaniu straconego czasu to podobne teksty mi się przypominają :) A tak ogólnie :) Dyskusja juz dawno nie dotyczy filmu tylko wyobrażeń poszczególnych osób na to jak film powinien wyglądać lub jak nie wygląda :) Czyli wraca moje made in yourself :))))

03.03.2002
23:02
[40]

jirian [ Pretorianin ]

deser --> nie, na konwentach nie bywam, bo stracony czas to moge sobie znalezc, czytajac kolejna ksiazke :))

03.03.2002
23:08
smile
[41]

Deser [ neurodeser ]

jirian - to dobrze :))) bo to już faktycznie stracony czas :) uwaga!!! organizatorzy zrobić konwent na którym czas nie bedzie stracony :) i nikt nie będzie się snuł korytarzami :)))

04.03.2002
12:37
[42]

Shuck [ Prefekt ]

Deser, ty to lubisz mówić ludziom, co mają robić... :-/

04.03.2002
15:34
[43]

jirian [ Pretorianin ]

shuck --> zawsze potrzebni a ludzie, ktorzy mowia innym, co ci maja robic.... ale jednak bardzo lubie to powiedzienie: Ten, kto zna sie na rzeczy, robi, ten, kto sie nie zna, - uczy!

04.03.2002
16:27
[44]

Shuck [ Prefekt ]

Jirian, powiedzenie powiedzeniem, ale prawda jest dość smutna, że przez wzgląd na nauczycielskie zarobki uczą zwykle ci, którzy nie znaleźli pracy gdzie indziej. Jest to wielkie szczęscie, że czasem trafia się ktoś, dla kogo uczenie innych jest pasją. :-))))

04.03.2002
18:45
[45]

jirian [ Pretorianin ]

taaaaak, chociaz ja wole, gdy oprocz tego, ze sie tym pasjonuje, jest tez w tym dobry! :))

04.03.2002
20:20
[46]

rasmac [ Legionista ]

co do filmu to widzilem tylko na divx ale mam zamiar pojsc do kina mozna by powiedziec ze pierwsza plyta byla b.nudna natomiast przy 2. plycie cieshko bylo sie nudzic... ogolnie wg. mnie film wypadl b. fajnie ale chilami przynudzal...wszystko odbil sobie efekatami... zapierja dech w piersiach! Polecam ogladnac (oczywiscie w kinie) :)

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.