GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Modelarstwo i technika wojskowa vol.3

28.02.2002
12:22
smile
[1]

Annihilator [ ]

Modelarstwo i technika wojskowa vol.3

Witam wszystkich :) Otwieram kolejna czesc rozmow o modelach i wojsku! Miejsce to przeznaczone jest dla wszystkich fanatykow historii lotnictwa (i ogólnie pojętej pancerki), którzy lubia i chca pogadac sobie niezobowiazujaco o maszynach ciezszych od powietrzai gasienicowych, ktore zmienily nieodwracalnie ten swiat, i zamilowanie do ktorych jest cecha wspolna wielu ludzi. Bedziemy tu rozmawiali o wszystkim:
1. o nowych konstrukcjach
2. o starych konstrukcjach:-))))
3. o historii
4. wspolczesnosci
5. przyszlosci
6. sposobach odwzorowywania tych wspanialych maszyn z wykorzystaniem roznorodnych technik i materialow (czyli o modelach :))
7. o wielu, wielu innych rzeczach zwiazanych z lataniem (i nie tylko lataniem :))

Ten watem ma nowa nazwe ze wzgledu na nierozpoznawanie starej jako mjejsca rozmow na ww. tematy. Zmienilismy takze logo na pieknego Hornecika :)

28.02.2002
12:32
[2]

tramer [ ]

tak sobie czytam i czytam - była gdzieś część 2 ?

28.02.2002
12:34
[3]

Annihilator [ ]

Druga czesc to Kantyna pod pijanym pilotem a pierwsza to Modele kartonowe (samoloty,czolgi,statki) (nie pamietam pisze z pamieci)

28.02.2002
12:35
smile
[4]

Bratek [ Pretorianin ]

no mam nadzieje ze teraz nikt nie bedzie bręczał na temat nazwy watku :-)))

28.02.2002
12:52
[5]

Bratek [ Pretorianin ]

dziś damy czadu z trochę innej beczki oto picture na dziś .....

28.02.2002
12:52
[6]

Bratek [ Pretorianin ]

..niech żyją katapulty :-)))

28.02.2002
13:00
smile
[7]

Gatar [ Konsul ]

...i poloci..

28.02.2002
13:01
smile
[8]

Gatar [ Konsul ]

Co ja wypisuję. Oczywiście miało być...i piloci..

28.02.2002
13:13
[9]

Annihilator [ ]

ja tez wrzuce obrazek :)

28.02.2002
13:16
smile
[10]

Bratek [ Pretorianin ]

mam cos podobnego ale ja jestem katastroficzny :-P

28.02.2002
13:46
[11]

neXus [ Fallen Angel ]

Hihihi Samodopalacz :)))

28.02.2002
13:49
[12]

tygrysek [ behemot ]

Annihilator --> co to za obrazek ??? co on dokładnie przedstawia ??? (ten pierwszy) AvE

28.02.2002
13:52
smile
[13]

Bratek [ Pretorianin ]

bariera dzwieku - tygrysku

28.02.2002
13:55
[14]

tygrysek [ behemot ]

nie wiedziałem że można barierę dźwiękową zobaczyć, szczerze ja lubię samoloty za ich piękno no i motolotnie za prostotę lotu :-) AvE

28.02.2002
15:32
[15]

Annihilator [ ]

tygrysek -> eee motolotnie takie niepewne... :)

28.02.2002
15:37
smile
[16]

Bratek [ Pretorianin ]

za tp lotniskowce są ok :-))

28.02.2002
15:40
smile
[17]

Attyla [ Legend ]

Tygrysek - przekraczanie bariery dzwieku wiaze sie z rozladowanie olbzymiego cisnienia powietrza wokol samolotu. Powietrze najpierw scisniete a potem nagle rozprezone zachowuje sie wlasnie tak, jak to widac na fotografii. Z tych samych powodow samolot lecacy nad woda z predkoscia bliskiej lub ponaddziekowa powoduja powstawanie za samolotem kolumn wody. Jest taka forka Tomcata na jednym z poprzednich watkow. Wyglada to super!

28.02.2002
15:40
smile
[18]

Attyla [ Legend ]

Tygrysek - przekraczanie bariery dzwieku wiaze sie z rozladowanie olbzymiego cisnienia powietrza wokol samolotu. Powietrze najpierw scisniete a potem nagle rozprezone zachowuje sie wlasnie tak, jak to widac na fotografii. Z tych samych powodow samolot lecacy nad woda z predkoscia bliskiej lub ponaddziekowa powoduja powstawanie za samolotem kolumn wody. Jest taka forka Tomcata na jednym z poprzednich watkow. Wyglada to super!

28.02.2002
15:45
smile
[19]

Bratek [ Pretorianin ]

Attyla==> to chyba nie fotka ale jest super :-)

28.02.2002
15:50
[20]

tygrysek [ behemot ]

Attyla --> właśnie te kłęby wody aka pary mnie dziwiły, bynajmniej nie mogłem "zrozumieć" wysokości lotu. A tak pozatym, to na samolotach dużo się nie znam. Annihilator --> ale jak się zatrze silnik od trampka to można wylądować :-) bez "większych" problemów AvE

28.02.2002
16:01
[21]

Attyla [ Legend ]

Tygrysek - samoloty odrzutowe tez maja niezla doskonalosc lotu i moga ladowac awaryjnie, czy przymusowo (jak kto woli). oczywiscie niebezpieczenstwo jest o wiele wieksze, ale ladowanie jest wcale realne. Samolotow, ktore po odcieciu zasilania zachowywaly sie w powietrzu prawie jak zelazo bylo naprawde niewiele. Takim chyba najbardziej znanym jest Focke Wulf Fw 190 A

28.02.2002
17:27
smile
[22]

wolkov [ |Drummer| ]

A wiec to tu jest kontynuacja ;-)))...a to sie pogubilem ;-)))

28.02.2002
17:39
[23]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

[28.02] 10:53 Bratek [Maverick] "Ale opłacało sie Yorktowna za Soryu Hiryu Kagę i Akagi -czy nie ????" Nie tylko Yorktowna, również wiele samolotów. Ale nie oto tu chodzi. Tak naprawdę to atol był więcej wart niż te wszystkie okręty które brały udział w bitwie. Rzeczywiście Amerykanie mieli więcej szczęścia niż rozumu. Tak naprawdę Pearl Harbor znalazło swój epilog. Zemściła się chęć przeprowadzenia drugiego ataku na atol. Tego którego zabrakło nad PH. Nagumo popełnił drugi niewybaczalny błąd w swojej karierze, błąd który na dłuższą metę oznaczał przegranie wojny. Mógł to jeszcze naprawić. Cała flota desantowa, była nietknięta, wsród niej były również lotniskowce. Wystarzczyło przejąć Midway, a wtedy juz żaden lotniskowiec nie byłby potrzebny. Wadą Japończyków był jednak brak plastyczności w dostosowywaniu działań militarnych do zmieniającego się oblicza bitwy. Moim zdaniem Japończycy juz podczas ataku na Pearl Harbor przegrali wojnę. Tym bardziej że atak na PH był tylko efektownym fajerwerkiem, poza powolnymi pancernikami, które nigdy by nie były w stanie odegrać znaczącej roli w bitwie na pacyfiku, nie zniszczono niczego innego. Lotniskowce albo były na pseudomanewrach (piszę pseudo, gdyż było nie były one przypadkowe), albo stały sobie w portach na zachodnim i wschodnim wybrzeżu USA. Japończycy powinni wysadzić desant na Pearl Harbor i przejąć bazę. Wbrew pozorom nie musiałoby to być takie trudne. Zaskoczenie byłoby decydującym czynnikiem. Opanowanie PH odcięłoby jedyną drogę zaopatrzenia dla Midway, które też by padło. Ba nawet Australia została by odcięta od dostaw. Późniejsze zajęcie Kiribati, Samoa i Fidżi oznaczałoby zamknięcie pierścienia wokół Pacyfiku. Amerykanom znacznie trudniej byłoby odbić zajęte Hawaje. I trwałoby to znacznie dłużej. Ufortyfikowane górzyste wyspy stanowiły by nielada wyzwanie.

28.02.2002
17:44
[24]

Annihilator [ ]

polecam link... wolkov -> jak tam samolocik?

28.02.2002
21:57
smile
[25]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Annihilator - Strona o Iowa jest bardzo dobra. Z forum dyskusyjnym jest już trochę gorzej. Za mało szpasu (spróbuj powiedzieć coś złego pod adresem Iowa ;) Nie radzę :/ Ale i tak Iowa rządzi :-) A raczej Missouri, bo Iowa ma jedna wieżę nieczynną ;>

28.02.2002
22:02
smile
[26]

Annihilator [ ]

Viti -> hehe sprawdz w jakims temacie probowalem powedziec cos zlego o Iowa :)) Pancerniki klasy Iowa rulzzz

28.02.2002
22:09
smile
[27]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Annihilator - żeśmy się zrozumieli :-D Miałem na mysli forum dyskusyjne przy stronie do której linka dawałeś.

28.02.2002
22:18
[28]

Annihilator [ ]

Forum na stronie www.ussiowa.pl? jak tak to wlasnie o to mi chodzilo!

28.02.2002
23:43
smile
[29]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

A mnie wywalili z tego forum, bo dawno nic nie pisałem. ...I tak się tam nic nie działo ciekawego : P

01.03.2002
02:18
[30]

Azirafal [ Konsul ]

Iowa? To jeszcze pływa? Myślałem, że po wojnie z Irakiem wycofali tę blaszaną zabawkę z linii.

01.03.2002
03:45
[31]

Azirafal [ Konsul ]

A'propos pływania to zostałem właśnie zabity przez Annihilatora - "kompiel z kaczuszkom"

01.03.2002
08:47
smile
[32]

Bratek [ Pretorianin ]

Viti, Azirafal ==> jak sie nazywają te lotniskowce na zdjeciach ??

01.03.2002
09:06
[33]

Attyla [ Legend ]

Viti - patrzysz z punktu widzenia kogos, kto wie jakie byly konsekwencje takiego a nie innego postepowania. Co do PH, to zgadzam sie ze zamiast ataku lotniczego trzeba bylo przeprowadzic operacje desantowa. I tu blad Nagumo byl po prostu szkolny. Ale wojne japonczyczy przegrali nie w momencie ataku, ale w momencie podjecia takiej decyzji. 1. przemysl japonski nie byl w stanie sprostac wymaganiom wojny z USA 2. Japonskie szkolnictwo morskie i przede wszystkim lotnicze bylo niewydolne i tak jak u Niemcow juz na poczatku dzialan daly sie zaznaczyc duze trudnosci z dostarczeniem odpowiedniej ilosci wyszkolonego personelu 3. japonskie dowodztwo tkwilo jeszcze w epoce bitwy pod Cuszima. Nie lotniskowce wiec a pancerniki stanowily dla nich wartosc najwyzsza. Przeciez w momencie wybucho wojny Japonia budowala 4 superpancerniki i tylko dwa duze lotniskowce. Poznie dopiero, kiedy przewidywania Yamamoty okazaly sie prawdziwe, w pospiechu zmieniali plany budowlane. Dlatego trzeci z superpancernikow zostal przebudowany na (bardzo kiepski zreszta) lotniskowiec. 4. japonczyczy nie wykazali sie taka pomyslowoscia i elastycznoscia jak amerykanie i zamiast budowac duza ilosc kiepskich, ale prostych i tanich okretow i samolotow, tak jak Niemcy zapedzili sie w jakosc. Przyczym jakosc dziej japonczykow miala sie nijak do tego, co budowali Niemcy.

01.03.2002
09:21
[34]

Bratek [ Pretorianin ]

Attyla ==> z tego co pamietam jakosc lotniskowców japońskich nie była najlepsza a jesli już chodzi o zabepieczenia ppoż i opnacerzenie to była tragiczna ... A kolejna seria amerykańskich ciezkich lotniskowców (zapomniałem jak sie nazywała) nie była bublem z tego co pamietam uss franklin zdrowo oberwał ale dopłynał do stanów a co do japońców poza chyba Taiho to reszta ich lotniskowców w drugim okresie wojny to były przebudowywane pancerniki krązowniki i statki handlowe wiec ich jakość chyba nie była nalepsza :-))

01.03.2002
09:29
smile
[35]

tygrysek [ behemot ]

no dobra ... widzę, że nikt nie umieścił zdjęcia mojego ulubionego samolotu proszę o A10 "Tank Killer" a najlepiej z vulcan'em w czasie "pracy" AvE

01.03.2002
09:37
smile
[36]

Bratek [ Pretorianin ]

tygrysek ==> nie mam Vulcana w czasie pracy :-(((

01.03.2002
09:38
smile
[37]

Bratek [ Pretorianin ]

... i esce jedno :-))))

01.03.2002
09:43
smile
[38]

tygrysek [ behemot ]

kurcze, jak ja lubie tą maszynkę do mielenia wroga AvE

01.03.2002
09:48
smile
[39]

Bratek [ Pretorianin ]

znalazłeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeem :-))))

01.03.2002
09:48
[40]

Bratek [ Pretorianin ]

...

01.03.2002
09:50
smile
[41]

tygrysek [ behemot ]

dzięki Bratek miszczu jednokilogramowe poestki robią wrażenie na każdym do którego się zbliżają AvE

01.03.2002
10:04
smile
[42]

Bratek [ Pretorianin ]

.. z tego co wiem to niestety te maszyny są w rezerwie :-(((

01.03.2002
10:05
[43]

tygrysek [ behemot ]

może kiedyś sobie taką maszynkę kupię AvE

01.03.2002
10:14
smile
[44]

Bratek [ Pretorianin ]

do sklejania ??? czy oryginał ?? :-))

01.03.2002
11:22
smile
[45]

tygrysek [ behemot ]

oryginał 1 do 1 :-) w przyszłości będę bogaty to sobie mogę już planować AvE

01.03.2002
12:00
smile
[46]

Bratek [ Pretorianin ]

tygrysek ==> a powiedz mi a gdzie to Ty to pracujesz ze tak dobrze płacą, bo tam gdzie ja robię to marna forsa /??????????????// :-))))))))))))))))))))))))))))))))))

01.03.2002
12:00
[47]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Attyla - A jak mam patrzyć :-) Przecież dobrze wiem jak to się wszystko później potoczyło. Niestety żeby coś zdziałać trzeba myśleć na różnych przedziałach czasowych. Jakby Japończycy zdali sobie z tego sprawę, być może zastanowili by się co daje im sam atak na PH - nic, albo niewiele. Powinni chociaż zająć Midway. Gdyby Japończycy zajęli Hawaje (z marszu). Następnym skokiem mogłoby być Kiribati, Samoa zach., Fidżi, później Nowa Zelandia. Bezpośrednie odcięcie Australii od dostaw przypieczętowałoby jej los. Na tym kończę gdybanie. Co do przegrania wojny i wojen zacytuję Kazika: "Słuszna strona zwycięstwo ma za sobą Twoich wrogów na stracenie wiodą" Wracając do dyskusji. Zgodzę się z Tobą. Tylko w punkcie 4 mam wątpliwości. Chciałem zapytać. Kto budował dużą ilość kiepskich okrętów ? Bo Amerykańce budowali dużo bardzo dobrych okrętów. Pancerniki typu North Carolina, South Dakota wreszcie Iowa. Lotniskowce uderzeniowe typu Yorktown zaraz później typ Essex. Cała masa, dzielnych wbrew pozorom, lotniskowców eskortowych budowanych metodą potokową w stoczniach Kaisera. Nie będę wspominał o ciężkich krążownikach. W samolotach Amerykanie ustępowali do końca roku 42. Zawsze jakością ustępowały torpedy, ale to był praktycznie wyjątek. Bratek - lotniskowce ze swojej definicji nie powinny być opancerzone. Tylko newralgiczne punkty na lotniskowcu - maszynownie i kotłownie, powinny być opancerzone i ułożone naprzemian. Chodzi o to żeby nie zastopować lotniskowca jedną torpedą (jak to miało miejsce w przypadku Horneta I Yorktowna). Chodzi Ci o lotniskowce typu Essex (Franklin był tego typu). Lotniskowce na moim zdjęciu to Enterprise i w tle Essex. A na zdjęciu w tym poście to też Enterprise. Szkoda że tak zasłużony okręt skończył w piecach hutniczych :'-( Azirafal - Iowa i Wisconsin są w rezerwie floty, pozostałe 2 pancerniki (Missouri i New Jersey) są wycofane z rejestru floty. Czynione są starania aby do czynnej służby przywrócić 2 pancerniki. Fajnie żeś je nazwał - zabawki ;) Ta zabawka przeflancowałaby każdego Nimitza.

01.03.2002
12:09
[48]

tygrysek [ behemot ]

Bratek --> napewno tam gdzie pracuję nie dorobię się do A10, ale napewno będę bogaty, masz zaproszenie na drugi lot (jak przeżyję pierwszy) AvE

01.03.2002
12:20
smile
[49]

Bratek [ Pretorianin ]

..kup wersję szkolną najwyzej oboje sie zabijemy ...

01.03.2002
12:42
smile
[50]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Ostatnie zdjęcie daję. Podpis każdy sobie przetłumaczy ;-) Four classes of US carriers which won the Pacific War: Alameda, California, September 1945. From front to back: Saratoga CV-3, Enterprise CV-6, Hornet CV-12, San Jacinto CVL-30.

01.03.2002
13:19
[51]

2stupid dogs [ Konsul ]

jestem nowy na tym wątku, chociaż interesuję się głównie modelarstwem i techniką wojskową z zakresu II wojny światowej z wyjatkiem marynarki. Jeśli ktoś lubi podyskutować o niemiecjiej broni pancernej to jestem otwarty na wszelkie dysputy.

01.03.2002
13:44
[52]

Attyla [ Legend ]

Przepraszam, Viti, ale okrety budowane wielkoseryjnie to wynalazek Amerykanow. Nawet Niemcy ze swoimi U-bootami przypominali bardziej manufakture niz fabryke:-)))))) Przyklady? lotniskowce eskortowe, eskortowce, niszczyciele, krazowniki i niesmiertelne transportowce typu Liberty. 2stupid dogs - co kleisz?

01.03.2002
13:49
[53]

2stupid dogs [ Konsul ]

dawno dawno temu kleiłem samoloty w małej skali(1:72), a później przeszedłem na dioramy i skalę 1:35 żołnierze, czołgi, działa, wozy pancerne, motocykle, kamienice inne elementy dioram. Niestety ostatni raz coś sklejałem 2 lata temu - aby coś kleić trzeba miec jednak dużo wolnego miejsca a jak się mieszka w kawalerce to jest to trudne.

01.03.2002
13:52
[54]

2stupid dogs [ Konsul ]

ostatnio myślałem o Ju 87 Stuka w skali 1:35 a to z tego powodu, że samolt ten nie ma chowanego podwozia i nie trzeba się od razu decydować. Może zarówno wisieć jak i stać na dioramie ;))) A co do braku miejsca to jest jeszcze jeden ból, nawet jak to skleję, nie mam tego gdzie trzymać ;(((. tak więc wszystko jest w pudełkach odkąd przyjechałem do W-wy .

01.03.2002
14:18
[55]

Azirafal [ Konsul ]

Bratek -----> To Enterprise.

01.03.2002
14:59
[56]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Attyla - Ale Ty miałeś podać przykład kiepskiego okrętu budowanego przez USA. Nie pisz że eskortowe lotniskowce oparte na kadłubie Liberty były kiepskie, bo w swojej roli spisywały się znakomicie.

01.03.2002
15:03
[57]

Attyla [ Legend ]

Wiekszosc amerykanskiej produkcji wojennej sprawdzala sie przede wszystkim z powodu ogromnych ilosci. Tak np. jednym z najgorszych chyba czolgow byl Sherman - a Amerykanie i tak parli do przodu. Parli, bo panowali w powietrzu i na jedna pantere przypadalo z tysiac shermanow. Toz samo bylo z wojna na Pacyfiku. Ilosc przede wszystkim. Przy takiej przewadze ilosciowej niedoskonalosc techniczna byla drugorzedna (choc np. samoloty mieli swietne)

01.03.2002
15:10
[58]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Attyla - co mi tutaj ściemniasz ilością sprzętu. Amerykanie mieli lepsze maszyny lepsze atmaty i lepszą stal. System "wszystko albo nic" to wymysł Amerykanów. Otwarte hangary również. Myślisz że taki Zuiho miałby szanse z Essex. Albo Yamato z Iowa :-D

01.03.2002
15:25
[59]

Attyla [ Legend ]

Jakim cudem Zuiho mialby miec jakies szanse z Essex, gdy lotnicy w czasie, gdy Zuicho wszedl do sluzby robili juz wlasciwie za przynete? Co bylo w bitwie z zatoce Filipinskiej? A do bitwy pomiedzy okretami to doszlo po raz ostatni na morztu Jawajskim - pozniejsze walki z Tokyo Expres byly raczej przypadkiem, niz dazeniem strony japonskiej do rozstrzygniecia za pomoca armat. Zatem - lotnictwo - a w tamtym czasie japonczycy lezeli i kwiczeli. 90% sensownie wyszkolonych pilotow zginelo w walkach o Midway i wyspy w okolicach Australii. W tych warunkach nawet najlepszy okret czy samolot nie mogl w niczym pomoc. Tylko cud. I na to Japonce liczyli.

01.03.2002
15:43
[60]

Azirafal [ Konsul ]

Zuiho to nawet gdyby miał na pokładzie najlepszych pilotów nie miałby cienia szansy z Essex'em. A Yamato z Iowa. Tutaj jakieś szanse dla Japończyków by były.

01.03.2002
15:51
[61]

Attyla [ Legend ]

Azirafal - jak wyobrazasz sobie walke 2 lotniskowcow? Abordaz?:-))))) O sile lotniskowca decyduja jego samoloty pokladowe. Porownywanie tych dwoch lotniskowcow nie ma zadnego sensu, bo tak naprawde roznice tkwily w jakosci sprzetu i jakosci wyszkolenia japonskich pilotow a nie w innych pierdolach. A co do Yamato i Iowa, to tez zalezy od czasu, w ktorym mialoby dojsc do walki. Jesli mialoby to sie zdazyc pod koneic wojny, to wynik bylby mocno watpliwy. Co prawda amerykanie nadal mieli lepsze radary, ale japonctyczy nie byli zupelnie slepi. Jakos zapominasz latwo o wyszkoleniu japonskich artylezystow. Co bylo w bitwie na mozu jawajskim? Co prawda flota sprzymiezonych byla wielonarodowa, miala klopoty z komunikacja itd, ale miala tez znaczna przewage w ilosci ciezkich dzial (204 mm).

01.03.2002
16:10
smile
[62]

Bratek [ Pretorianin ]

Pogrom dla japonćow zaczął sie od Guadalcanalu praktycznie od tego atolu Amerykanie zaczeli przeć do przodu. Co prawda olbrzymie straty w trakcie tych walk były po obydwu stronach. Amerkanie pozbyli sie tam miedzy innymi Horneta ale wtedy do lini zaczła trafiać nowy sprzęt np Hellcaty zastepują Wildcaty itp. Z resztą myślę ze wojne wygrał przemysł amerykański nie narazony na bombardowania utratę dostepu do surowców itp.

01.03.2002
16:42
[63]

2stupid dogs [ Konsul ]

Co do okrętów i wojny na Pacyfiku to się nie znam i się nie wypowiadam, natomiast mogę się zgodzić z Attyla na temat broni pancernej alliantów zachodnich. Większego szajsu i masówy to świat nie widział. Skoro pluton ciężkich czołgów Tiger I był w stanie rozwalić 20-30 Shermanów i takie sytuacje się zdarzały. Gdyby nie lotnictwo to cienko bym ich widział. A poza tym zasieg. Niemiecka broń pancerna wyposażona w najlepsze działo II wojny światowej(to chyba fatk bezsporny) Krupp 8,8 była w stanie przebić pancerz każdego allianckiego czołgu(zachodniego) z odległości 1000m. Z drugiej strony Sherman Firefly przezbrojony przez Brytyjczyków w lepszą haubicę mógł to zrobić z odległości 100-200m. Chyba duża różnica.

01.03.2002
16:55
[64]

2stupid dogs [ Konsul ]

widzę, że znowu wątek umarł

01.03.2002
17:10
[65]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Attyla - Mój błąd. Spieszyłem się z postem. Teraz już mam trochę czasu i moge w spokoju podyskutować. Oczywiście chodziło mi o Zuikaku. Który był jednym z najgroźniejszych lotniskowców Japońskich. Samoloty z Zuikaku przyczyniły się do zatopienia wielu oktętów alianckich, w tym lotnoskowców Lexington i Hornet. Czy pojedynek Essex lub Enterprise vs. Zuikaku jest z góry rozstrzygnięty na korzyść tego pierwszego. Trudno ocenić. Każdy okręt np. w 1942 -3 miałby podobne szanse aby pokonać przeciwnika. Z małym wskazaniem na Essexa (lepsze samoloty w 43, lepsze uzbrojenie i duża żywotność kadłuba) oraz na Zuikaku w walce z Enterprise (możliwość wyeliminowania jedna torpedą). Ale w każdym okresie wojny uzbrojenie lotniskowców amerykańskich bylo lepsze. Armaty 127 mm z pociskami zbliżeniowymi i radarowo prowadzony ogień robi swoje. PS. Zuiho to rzeczywiście był badzie jakich mało. Ale nie wszedł on do służby w momencie kiedy przegrana Japończyków była oczywista, tylko w 1940 r. Ps2 Iowa nie dałaby Yamato żadnych szans. Walka na dalekim dystansie rozstrzygnęła by sie na korzyść Iowa. Jak celne były działa Yamato pokazała walka pod Samar. Superpancernik uciekał przed niszczycielami eskortowymi. LoL

01.03.2002
17:12
[66]

Annihilator [ ]

2stupid dogs -> witamy!!! ja tez z W-wy :) i ja niestety mam klopoty z finansami (bo mam 14 lat a to w tym wieku normalne :(()... ale zrezygnowalem z wielu rzeczy, gier nie kupuje wcale... i jakos sie rzyje :)) ps. dzis kupilem Loty Szpiegowskie czasu zimnej wojny Paula Lashmara - jak narazie swietna ksiazka! Tygrysek --------------------------------------------------->

01.03.2002
17:14
[67]

Annihilator [ ]

tygrysek -> next :) ps. troche jestem wkurzony - patrzcie niemcy sprzedaja wojsku migi 29 za zlotowke... ja bym dal i 1000 zł za jednego...

01.03.2002
17:23
[68]

Azirafal [ Konsul ]

Attyla ----> Zuiho to mały lotniskowiec. Mógł zabrać na pokład 30 samolotów, a lotniskowiec klasy Essex 90. I dlatego Zuiho nie miałby szans, nawet z dobrymi pilotami, bo przy trzykrotnej przewadze Amerykanie by Japończyków zmasakrowali. Nawet z samolotami z 1941 roku. Pojedynek Yamato z Iowa. Yamato miał większy zasięg artylerii, ale był wolniejszy, więc nie miałby szans na utrzymanie dystansu. Raczej stawiałbym na Iowe, ale wiele by zależało od warunków pogodowych i rejonu walki.

01.03.2002
19:31
smile
[69]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

[01.03] 15:51 Attyla [Ilustrissimus princeps] "A do bitwy pomiedzy okretami to doszlo po raz ostatni na morztu Jawajskim - pozniejsze walki z Tokyo Expres byly raczej przypadkiem, niz dazeniem strony japonskiej do rozstrzygniecia za pomoca armat." Co nie zmienia faktu że do bitew takich dochodziło (Guadalcanal, Samar, cieśnina Surigao) A jakie ma znaczenie, czy bitwa była planowana czy nie - żadne. Ważne że do niej dochodziło. Wyszkolenie Japońskich artylerzystów <śmiech> Z dział Yamato nie strzelano ot tak sobie; z obawy o uszkodzenia lufy.

01.03.2002
21:32
[70]

Annihilator [ ]

next...

02.03.2002
10:51
[71]

Annihilator [ ]

up up a way :)

02.03.2002
12:47
smile
[72]

PELLAEON [ Wielki Admirał ]

Heh, dziwne że dopiero zauważyłem wątek, ale już czuję moje klimaty :-)))) W arenę wojny na Pacyfiku nie będę wnikał, gdyz jedynie ogólnie wiem co było i jak. Bardziej mnie interesują działania II wojny światowej na terenie Europy. Jak słusznie zauważył 2stupid dogs, czołgi Aliantów Zachodnich nie były dobre i przewagę zapewniło im lotnictwo. A im bliżej końca wojny, tym Niemcy mieli coraz większe kłopoty ze zwalczaniem go - w końcu musięli "obsługiwać" trzy fronty i na każdym z nich dostając coraz częściej łupnia, nic dziwnego że niedobór we wszystkim rósł (oczywiście cały czas będę mowił o latach 44/45 bo wtedy zaczęły się prawdziwe boje z Aliantami Zachodnimi, Włoch i Afryki nie biorę pod uwagę). Gigantycznym błędem Niemców było, że ciągle eksperymentowali z kolejnymi wersjami czołgów i samolotów, czego efektem było mnóstwo mniej lub bardziej udanych prototypów. A Alianci produkowali jedynie sprawdzone konstrukcje. Oczywiście samoloty niemiecki były bardzo dobre, lecz po prostu było ich za mało. A ich liczba umniejszała się jeszcze poprzez liczne gafy, takie jak np operacja Bodenplatte na początku 45. To już była raczej desperacka próba odzyskania przez "Jerry'ego" panowania w powietrzu - niszczenie alianckich samolotów stacjonujących na ziemi. Ale doszło do tragicznych pomyłek. A to dla jakichś maszyn zabrakło paliwa. A to do jakichś eskadr nie dotarły wogóle rozkazy i 1 stycznia (dzień rozpoczęcia operacji) lotnicy niemieccy w najlepsze świętowali Sylwestra. Ale już największą paranoją było to, że niemiecki Luftschutz, chyba odzwyczajony od widoku własnych samolotów, zaczął strzelać do nich, myśląc że to maszyny wroga. W efekcie z Bodenplatty zrobiła się Boden-klapa. Kilka samolotów pofrunęło sobie nad te alianckie lotniska, parę maszyn zniszczyli, paru wróciło, reszta dobita przez Aliantów. No i los Luftwaffe był przypieczętowany. W lutym 45 cała Luftwaffe nie liczyła więcej niż 300 maszyn. W zastępstwie zapoczątkowano jakiś taki projekt ("Volksjager" to się chyba zwało), gdzie po zaledwie parugodzinym treningu wsadzano Hitlerjugendów do maszyn i wysyłano "na ratunek Ojczyźnie". Ale chyba nawet nie doszło do realizacji tego, nie pamiętam jak to było. No, był jeszcze Luftschutz ze swoimi FLAK'ami 88 ale tam już etat miało coraz więcej HJ, którzy po raz pierwszy spustu dotknęli. Siły lądowe nadal były potężne - najsilniejsze czołgi dowodzone, często przez asów pancernych (chociażby Kurt Meyer, znany jako "Panzer-Meyer") i nadal ogromne zasoby ludzkie. Jednak czołgów ubywało, a zakłady były bezkarnie bombardowane przez Aliantów, a ludziom zaczynało brakować przeszkolenia. No i oczywiście braki paliwa - pamiętacie co się stało w Ardenach. A taki naprawdę pożądny zachodnioaliancki czoł, który mógł konkurować z niemieckimi, został wprowadzony chyba na 3 miechy przed końcem wojny - nie pamiętam nazwy, M15 chyba. No to lotnictwo niemiecki leży, czołgi praktycznie też, a mamy początek 45 roku. Masy ludzkie - nadal są. No to trza je panie Adolfie wysłać na front - robimy Volkssturm. Tworzony był już od września 44, ale jedynie jako uzupełnienia, dopiwro później szli całymi batalionami na front. Czołgi zostały zastąpione przez Panzerfausty i Panzershrecki. Przedział wiekowy - nie pamiętam jak było na początku, ale poźniej Volkssturmiści mieli od 15 do 60(?) lat. Ale była to wątpliwa siła bojowa - brak wyszkolenia, podstawowe uzbrojenie, no i często wolęli poddać się zachodnim Aliantom. Co innego na froncie wschodnim - tam walczyli zaciekle z Ruskami, mając przed sobą wytworzony przez propagandę niemiecką obraz "Barbarzyńskich komunistyczno-żydowskich hord ze wschodu", ale to zupelnie inna bajka z zupełnie innego frontu :-) Jak nie wojsko, to była jeszcze dyplomacja - Hitler bardzo chciał zawrzeć pokój z Aliantami Zachodnimi, by móc przerzucić wojska z zachodu na front wschodni, lub nawet zaatakować Związek Radziecki razem z Aliantami. Oczywiśnie nici mu z tego wyszły. Nawet śmierć Roosevelta i dywersja Skorzennego wymierzona w sojusz Amerykańsko-Brytyjski nie pomogła. Jak się wojna skończyła, wiadomo - dostał Adolf za swoje. A szanse miał na odparcie Aliantów Zachodnich, ale nie było gdzie i z czego produkować nowego sprzętu. Nie było z czego produkować całkiem udanych myśliwców odrzutowych (te turbiny potrzebowały jakiegoś stopu irydu), chodzi mi głównie o Me-262 i He-162 "Salamandra". Inne to były zbyt dziwne i "oszczędne" konstrukcje - Me-163 startujący z drewnianej płozy (katastrofy przy lądowaniu lub starcie), czy jednorazowy Natter - zapas rakiet w płaskim dziobie - do wystrzelania, a potem pilot katapultuje się. A prototypy czołgów były za ciężkie, mimo swej siły ognia - Maus, Pzkpfw VIII, IX. Dobra, kończę już ten chaotyczny wywód o wszystkim i o niczym :-) Jakby co, to chciałem pisać o walkach Niemcy-Alianci Zachodni pod koniec wojny 44/45 :-)

02.03.2002
12:53
[73]

PELLAEON [ Wielki Admirał ]

O, tutaj mamy jeden z prototypow "Jerry'ego" Horten Ho-XVIII B-2 Gdzieś już o nim pisałem w innym wątku. Miał to być bombowiec daleko dystansowy, mający dolatywać nad Nowy Jork i Waszyngton, wyrzucać bombki i wracać. Z braku surowców była to konstrukcja w przeważającej części z płótna(!), drewna no i trochę niskiej jakości stali. Ale jak pisałem wcześniej, nie było gdzie i z czego produkować "taśmowo". Czasu też już nie było. Zdążyli tylko "uszyć" prototyp w jakiejś podziemnej fabryce.

02.03.2002
12:57
[74]

Aksak [ Konsul ]

Pellaeon --> z tymi 300-oma maszynami Luftwaffe w 1945 to troche przesadziłeś. Mieli ich wiele więcej

02.03.2002
13:02
[75]

PELLAEON [ Wielki Admirał ]

Aksak -> Gdzieś tak na pewno przeczytałem. Że pod koniec wojny taki stan był. Może nie w lutym, ale w kwietniu to już na pewno

02.03.2002
14:59
smile
[76]

massca [ ]

mam takie pytanko w temacie "modelarstwo" - kiedys robilem modele okretow (kartonowe ONLY) i zawsze mialem dylemat - robic model z dnem czy tylko powyzej linii wodnej ? w tej drugiej wersji model wygladal zgrabniej, osadzony na ladnym, niebieskim tle (mialem nawet przepis na wymodelowanie wody") wygladal naturalnie i ciekawie , natomiast zawsze mialem watpliwosci natury moralnej ze model nie jest "kompletny" . no i oczywiscie kto lubi kleic wręgi i poszycie dna :))))) co o tym sadzicie ? czy jestescie radykałami ktorzy robia model "as is" czy raczej wolicie freestyle i troche reżyserii ? a tak w ogole jak wyglada scena modelarska kartonowa okretowa dzisiaj ? nie kleilem nic od chyba 10 lat i ostatnio jakos tak nabralem ochoty, wiedzac oczywiscie ze przy moim trybie zycia robilbym glupiego niszczyciela przez dwa lata :))) czy caly czas wychodzi maly modelarz w kioskach czy moze sa profesjonalne wydawnictwa, jakies linki w internecie, sklepy online, adresy sklepow (warszawa, ewnt. poznan mnie interesuje) ? dzieki z gory za podpowiedzi

02.03.2002
16:51
[77]

EMP [ Centurion ]

Dla luftwaffe pod koniec wojny najbardziej dotkliwy był brak wyszkolonych pilotów.Również niemiecki przemysł odczuwał braki materiałowe.To właśnie dlatego powstał program volksjeger. Ale nie sprowadzał się do sadzania volksturmowców za sterami samolotów. W jego ramach miał powstać łatwy do pilotowania i produkcji (jak najmniejsze zużycie surowców strategicznych) myśliwiec. Tak powstał Heinkel He-162 . Jego własności pilotażowe były bardzo dobre - w jednym z pierwszych lotów uczestniczył jego konstruktor nie będący zawodowym pilotem i się nie rozbił. Ten samolot miał być pilotowany przez mało doświadczonych pilotów bo innych już wtedy Niemcy prawie nie mieli a ponieważ pod względem osiągów był lepszy od samolotów aliantów miał wyrównać braki w wyszkoleniu. Ale nigdy nie miało dojść do tego że po kilkugodzinnym wyszkoleniu miał go pilotować Volksturm.

02.03.2002
16:51
[78]

EMP [ Centurion ]

Bachem Ba 349 to prototyp samolotu(?) do zwalczania bombowców alianckich. Na dziobie pod odrzucaną owiewką znajdowała się wyrzutnia chYba 24 rakiet , z tyłu był silnik rakietowy. Jego start miał się odbywać z pionowej wyrzutni rakietowej , po wejściu na odpowiedni pułap i zbliżeniu do bombowców owiewka dziobowa miała być odrzucana i następowało odpalanie rakiet. Po ataku pilot miał skakać na spadochronie. W zasadzie jego rola (pilota) sprowadzała się do roli układu samonaprowadzającego całe to ustrojstwo. Ale okazało się że podczas startów przeciążenie było tak wielkie że łamało karki pilotom więc zrezygnowano z tej konstrukcj.

02.03.2002
16:58
[79]

Annihilator [ ]

O! sam Massca do nas zawital :))) ja moze troche nie w kartonie ale sklepy -> www.modelarstwo.org.pl i tam dzial sklepy... (btw. mieszkam w wawie jakby co :))

02.03.2002
19:26
smile
[80]

PELLAEON [ Wielki Admirał ]

EMP -> Dzięki za korektę. Właśnie o ten program mi chodziło. I thanks za fotkę Nattera, bo akurat go nie mam w kolekcji.

02.03.2002
20:25
[81]

EMP [ Centurion ]

PELLAEON -> Jeśli szukasz wyczerpujących informacji na temat samolotów luftwaffe to bardzo polecam Samoloty Luftwaffe , dwutomowa książka koszty ok 90 zł, niestety nie pamiętam autora ale Nowa Technika Wojskowa zamieszcza kupony na wysyłkową sprzedaż tej książki.Są w niej opisane wszystkie samoloty luftwaffe + konstrukcje projektowane + żyroloty + helikoptery , dużo zdjęć przekroje Me-109 , Fw-190 , Me-163 - MIODZIO! Ponadto w Nowej Technice Wojskowej jest dział historyczny , co miesiąc są 3 artykuły z dziedziny lotnictwa , marynarki i broni pancernej.Zawsze można znaleźć coś ciekawego np.: w numerach 02 i 03 2002 są artykuły o ostatnich prototypwych myśliwcach luftwaffe.

02.03.2002
22:28
[82]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

W Warszawie jest cała masa sklepów modelarskich. Ja znam 5 sklepów. W centrum handlowym na Targowej, na Placu Powstańców, na Siennej przy Żelaznej, na Słowackiego i na Puławskiej przy Madalińskiego. A sklejam cały model, jak ma dno w komplecie to sklejam z dnem.

03.03.2002
11:42
smile
[83]

Attyla [ Legend ]

Massca - nie masz sie czym przejmowac. To kwestia kolekcji, jaka obrales. Jezeli robisz modele "na zywo", to oczywistym jest, ze ponizej linii zanuzenia zadko je bylo widac. Ale wtedy trzeba wprowadzic i inne elementy "urealniajace". Z samolotami jest podobna sytuacja. Mozna robic samoloty w locie (ze schowanym podwoziem i tarcza zamiast smigla), hirurgiczne":-)))) (czysty model - bez automatyzacji, silnikow i innych takich. Smiglo norma, podwozie wysuniete, klapy, lotki i ster nieruszony - swietna alternatywa na brak czasu), dioramy (samotot na lotnistku, rozbity itp. - ja sie lubowalem zwlaszcza w tych ostatnich;-)))))) Takze nie jest to kwestia lenistwa a przyjetej konwencji. To wszystko.

03.03.2002
15:10
smile
[84]

massca [ ]

attyla - no wlasnie. ja wychodzilem z zalozenia ze model powinien wygladac tak jak wyglada prawdziwy okret, a prawdziwy okret WYGLADA tak ze nie widac dna, bo z reguly jest w wodzie. poza tym z dnem - IMO - sylwetka okretu traci na smuklosci . ehhh, gdybym tylko mial czas moze bym sie za jakiegos pancerniczka zabral :)))

03.03.2002
15:16
[85]

Annihilator [ ]

Massca -> proste - mniej gier, wiecej modeli :)))

03.03.2002
15:17
[86]

2stupid dogs [ Konsul ]

==>PELLAEON najwiekszk kwas Luftwaffe to było to, że na poczatku na rozkaz Hitlera Me 262 miał być bombowcem!!! To spowodowało, że Luftwaffe otrzymała te myśliwce około 6 miesięcy później.Tak to jest jak się amatorzy zabierają do spraw, o których nie mają pojecia.W koncu trzeba było atakować do końca. Natomiast co do czogłów to fakt, że była duża liczba prototypów, ale duża ich ilość była udana. Poza tym prawie wszystkie były montowane na jednym podwoziu - o ile mnie pamięć nie myli było to podwoazie tego lekkiego czeskiego czołgu t38albo jakoś tak, oczywiście dodatkowo potem modyfikowane

03.03.2002
15:41
[87]

massca [ ]

anni - to kiepskie rozwiazanie :))) nałóg to nałóg ....

03.03.2002
16:11
[88]

Annihilator [ ]

Massca -> u mnie podzialalo :)))))))

03.03.2002
19:10
smile
[89]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Annihilator - Niezła gablota ;-)))))))) Ja mam taką na stanie :-)))

03.03.2002
19:54
[90]

2stupid dogs [ Konsul ]

Z drugiej strony część wozów była nieudana - patrz niszczyciel czogłów Elephant, który na początku nie miał zamontowanego karabinu maszynowego i od razu stał się ulubionym celem radzieckiej piechoty.

04.03.2002
10:50
smile
[91]

Bratek [ Pretorianin ]

..No witam syskich - No to polej Karczmarzu !! - czy jak to tam konkurencja zaczyna ... Mam pytanie natury modelarskiej a szczególnie kartonowej :-) Otóz robie podwozie - wiadomo z drutu - tylko że do częśc goleni nie ma fragmentów w zestawie - wg instrukcji - ma tam byc po prostu goły drut - więc co zrobic ?? samemu dociąć z papieru ten element i owinąc wokół drutu i pomalować plakatówką czy też pomalowac drut farbą - w moim przypadku Humbrolem ??? :-) Co da lepszy efekt ??

05.03.2002
09:36
smile
[92]

Bratek [ Pretorianin ]

Czy ktos moze mi podac adres stronki gdzie znajdę opisy i zdjecia JSF X35 ?

05.03.2002
11:35
[93]

MMRR [ Centurion ]

o to chodzi?

06.03.2002
08:43
smile
[94]

Bratek [ Pretorianin ]

MMRR ==> tak dzieki o to chodziło , jak byś podał jeszcze linka do X32 to juz wogóle byłoby fantastycznie

06.03.2002
08:53
[95]

Attyla [ Legend ]

Massca - nie przejmuj sie - ja moj obecny model "produkuje" mniej wiecej od polowy zeszlego roku. Dosiadam do niego wtedy, kiedy znajde czas, a ze z czasem krucho, to i klejenie zadko jest moim zajeciem. Na to, poki co nie ma rady. Ale szykuje sie na emeryture:-)))) noooooooo! Wtedy, to bede musial kupic drugi dom na same modele!;-))))))) I bede mogl poswiecic na jeden jak dawniej z 1000 roboczogodzin:-))))))) 2stupid dogs - Nikt nie twwierdzi, ze Niemcy nie mieli swietnych i technicznie zaawansowanych czolgow i nie tylko. Problem z nimi byl taki, ze byly one cholernie skomplikowane a przez to drogie w produkcji i trodne w konserwacji i naprawach. Ruskie T 34 czy amerykanskie Shermany nie byly moze najlepsze ale byly za to cholernie tanie w produkcji i latwe w obsludze. Dzieki temu bylo ich do diabla i ciut ciut, dzieki czemu niemieckie swietne czolgi utonely w powodzi tanszych i prostrzych produktow aliantow. Zreszta ta sama zasada dziala i w gospodarce. Zwroc uwage na to na czym wyrosly dalegowschodnie "tygrysy" - wlasnie na taniej i nawet tandetnej produkcji.

06.03.2002
09:41
[96]

Bratek [ Pretorianin ]

Attyla ==> a może znasz poradę co do podwozia - parę postów wyżej ??

06.03.2002
10:11
[97]

Attyla [ Legend ]

Najlepszy efekt daje nie zaden drut a mala tokarka pracujaca na bazie wiertarki. Wszelkie golenie, lufy, kolpaki itp wychodza najlepiej jesli sa wytoczone na tej tokarce. Wymaga to masy prob i czasu a takze wielkiego doswuadczenia, ale efekt wart jest zachodu. Jezeli jednak bedziesz chcial robic podwozie z mixu kartonowo - drucianego, to rob tak, jak przewiduje instrukcja. Prawdopodobnie miejsce w ktorym nie przewidziano kartonu to czesc pracujaca amortyzatora. Generalnie podwozie malowane jest farbami antykorozyjnymi. Dlatego np. niemieckie samoloty byly od wewnatrz pokryte faba RLM 02 a amerykanie stosuja obecnie farbe biala. Niemalowane pozostaja wylacznie czesci pracujace. W zaleznosci od tego, jaki model tobisz powinienes skrocic troche ten kawalek golego metalu, co mialoby symulowac ciezar wlasny samolotu z paliwem i ladunkiem. Warto tez pomyslec o ugieciu "opon".

06.03.2002
10:22
smile
[98]

Bratek [ Pretorianin ]

Attyla ==. własnie o to chodzi ze to jest nietypowe bo czesć jest nie pracująca i z tąd moje pytanie ... :-((( nie wiem, moze autorowi chodzi o to ze ten element goleni jest znacznei cieńszy i w związku z tym pozostał przy gołym drucie zeby zachowac proporcje....

06.03.2002
10:32
[99]

Attyla [ Legend ]

A moglbys napisac o ktora czesc golenia jakiego samolotu chodzi? Bardzo by to ulatwilo.

06.03.2002
10:50
smile
[100]

Bratek [ Pretorianin ]

Attyla ==> to oczywiscie przykładowy model ale ten który robie ...

06.03.2002
10:53
[101]

Attyla [ Legend ]

OK - Beaufighter - widze - ale ktora czesc golenia cie boli? Czy nie chodzi o rozporki pomiedzy goleniami glownymi?

06.03.2002
10:58
smile
[102]

Bratek [ Pretorianin ]

Nie nie chodzi o rozpórki wierzchołek strzalki dokładnie wskazuje na tą częśc

06.03.2002
11:02
[103]

Attyla [ Legend ]

O ile dobrze widze, to jest to jednak czesc silownika hydraulicznego do wciagania/wypuszczania podwozia glownego. Jest to wiec czesc o przekroju okraglym. Wydaje mi sie, ze z tego wzgledu opisane przez ciebie uproszczenie jest jak najbardziej dopuszczalne. Z tym, ze jest to uproszczenie, bo rzeczywiscie na czesi powinno byc naklejone pogrubienie z kartonu.

06.03.2002
11:06
smile
[104]

Bratek [ Pretorianin ]

..tak własnie czyli ??? wracając do sedna mojego pytania malowac to farbą modelarską czy samemu lepiej zrobic z papieru i pomalować plakatówką ??

06.03.2002
11:12
[105]

Attyla [ Legend ]

Najlepiej by bylo, gdybys dysponowal kawalkami ramek polistyrenowych z modeli. Niektopre maja odpowiednia lub znosna srednice. Wtedy wystarczy maly otwor i umieszczenie w nim kawalka drutu. Pozatyym podobny efekt uzyskasz stosujac drewno. Wtedy wystarczy maznac to odpowiednia farba i po rozmowie. Jezeli i to nie wchodzi w gre, to pozostaje tylko papier i plakatowki:-))))

06.03.2002
11:21
smile
[106]

Bratek [ Pretorianin ]

I esce jedno nie rozumiem robienia efektu ugięcia opon ?? koło w takim razie jest bardziej "sflaczałe" w jego dolnej części a co w przypadku jesli je obrócisz - chyba ze kółka kosztem tego efektu sie nie obracają ???

06.03.2002
11:27
smile
[107]

Attyla [ Legend ]

A po co Ci obracane kola? Jezdzic tym bedziesz?:-))))

06.03.2002
11:30
[108]

Bratek [ Pretorianin ]

no co ??? myslałem ze to tak samo oczywisty element modelu jak obracane śmigła :-))))) !!!!

06.03.2002
11:33
[109]

Attyla [ Legend ]

Tak samo oczywisty i tak samo niepotrzebny. Jesli juz chcesz koniecznie robic ruchome czesci, to zrob odsuwana owiewke, stery i lotki:-))))

06.03.2002
11:33
smile
[110]

Bratek [ Pretorianin ]

..no tak ale przecież ja tym nie bede latał hahahahahahaha proponuje nowy watek tu juz mamy ponad setkę .

06.03.2002
11:35
smile
[111]

Attyla [ Legend ]

To zrob - bo ja nadal nie wiem jak sie robi te linki

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.