GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

9-10 letni Ford Fiesta - prosba uzytkownikow (i nie tylko) o opinie

13.10.2004
11:37
smile
[1]

tomirek [ ]

9-10 letni Ford Fiesta - prosba uzytkownikow (i nie tylko) o opinie

Siemka!
Kolega chce kupic uzywane autko> Ma okazje kupic Forda Fieste z 1995r w dosc atrakcyjnej cenie. No i prosil mnie, zebym popytal o ten samochod - co sie psuje, na co zwrocic szczegolna uwage itd itp.
Wszelkie info mile widziane :)

13.10.2004
11:40
[2]

Azzie [ Senator ]

Ja mialem rok temu Fieste z 1988 roku (a moze 87? Nie pamietam juz). I psulo sie... prawie wszystko :) Ale dzieki temu samochodowi cieszylem sie dwa razy w krotkim czasie :) Jak go kupilem i pare miesiecy pozniej sprzedalem :)

Podobno te pozniejsze sa juz mniej zawodne...

13.10.2004
11:43
[3]

Thomolus [ Generaďż˝ ]

Z tego co słyszałem od kumpla, który miał Escorta, to ponoć części zamienne do Fordów nie należą do najtańszych.

13.10.2004
12:02
[4]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

10-letni Ford Fiesta nadaje się na śmietnik.

13.10.2004
12:05
[5]

Dunkan Mlodszy [ Majonez Kielecki ]

tomirek ---> mielismy (znaczy sie rodzice:)) forda fieste rocznik 94. Autko niezawodne, nie psuje sie. Oczywiscie trzeba wymieniac rzeczy, ktore sie zuzywaja :), ale jakies wiekszych napraw fiescina nie miala. Chyba, ze brac uwage klocki hamulcowe, najlepiej brac, te dorzsze, bo w innym wypadku beda piszczesc (nawet po dotarciu).

13.10.2004
12:05
[6]

tygrysek [ behemot ]

jest wsród mechaników takie powiedzenie:
"ford gówno wort"

nie polecam

13.10.2004
12:07
[7]

Azzie [ Senator ]

tygrysek: U mechanikow to chyba na kazda marke jest wierszyk :)

Ostatnio z kolei uslyszalem wielka madrosc zyciowa gdy koles mi kola wywazal:

Nigdy nie kupuj samochodow na F: Ford, Fiat i... Francuskie :)

13.10.2004
12:08
[8]

wysiu [ ]

tygrysek --> Nie wsrod mechanikow, a wsrod kierowcow, glownie maluchow i polonezow..;) Zreszta historie o autach na F (fiat, ford, francuskie) juz sa od ladnych paru lat nieaktualne, moze poza fiatem...:)

13.10.2004
12:11
[9]

Azzie [ Senator ]

Wysiu: Ej ej. Od Fiata z daleka bo przyjde po Twojego kota :D

13.10.2004
12:14
smile
[10]

wysiu [ ]

Azzie --> Nie mam kota, za to mam forda (wlasciwie teraz ojciec nim jezdzi), escorta z 96 roku, i od 2,5 roku nic sie z nim nie dzieje:)

13.10.2004
12:15
[11]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

tylko japonskie samochody
Honda, Mazda, Nissan, Mitshubishi

niech sobie kupi civica moze nieco starszego ale bedzie mial pewnosc ze zrobi nim 350 tys km. doceni roznice gdy nie bedzie musial zmieniac biegu przy 4 tys tylko przy 7... Pozatym 350 tys dla europejskiego silnika to raczej abstrakcja, a dla japonskiego to norma niezlaeznie od modelu...

13.10.2004
12:17
smile
[12]

wysiu [ ]

QbaX --> Masz Civica? Zmieniasz w nim biegi przy 7 tys obr, i chcesz tak przejechac 350 tys km? Powodzenia...

13.10.2004
12:21
[13]

tygrysek [ behemot ]

przyznaje się, ze też mam słabość do FORD'a
ogólnie chciałbym eskorta ale wersję 2 ...

tylko, że taki samochód nie jest do kupienia :(

13.10.2004
12:22
[14]

Dunkan Mlodszy [ Majonez Kielecki ]

wiecie, tak samo jak wy mowicie, ze ford to gowno, to ja moge sobie powiedziec, iż owi mechanicy to walkonie i lenie, nie znajacy sie na rzeczy. Najlpiej to samochod oddac do serwisu i nie marudzic, ze czegos sie "ni da zrobic".

13.10.2004
12:24
smile
[15]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Qbax - tak, tylko japoskie. Subaru Impreza (i Legacy), Mitsubishi Lancer EVO i Nissan Skyline.

13.10.2004
12:26
[16]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Acha - Ford sam w sobie nie jest zły, ale tu raczej chodzi o wiek tego auta.

13.10.2004
12:28
[17]

Azzie [ Senator ]

Pierwszym samochodem o ktorym marzylem byl Ford Scorpio :) Teraz bym chcial Forda Probe, ale na co dzien jezdze nowa Panda i tez jestem zadowolony :)

A 350 tys jakimkolwiek samochodem to dla mnie abstrakcja niezaleznie czy by dojechal tego przebiegu, czy nie. Po 100 tysa samochod sie sprzedaje i kupuje nowy :)

13.10.2004
12:36
[18]

dudek101 [ Konsul ]

QbaX ->
1. do 7tys obrotow to mozesz krecic VTECi, nie kazdy civic ma ten silnik,
2. jak bedziesz go tak non stop krecil to moze i przejedziesz te 350 000 ale z silnika niewiele zostanie - sprobuj kupic 10-cio letniego civica vtec z niezakatowanym silnikiem - ciezko bedzie

ps
wiesz 'nie musisz' zmieniac biegow przy 4k ? kiepsciutki moment obrotowy
zanim zalaczy sie vtec (~5000-6000 obrotow) auto wlecze sie jak mul,
nawet bez vtec'a cify nie maja zbyt mocnego dolu i trzeba je wysoko krecic, z v. ozywaja dopiero po jego zalaczeniu

dla sprecyzowania - sam mam civica, nienajmlodszego. bardzo go lubie, ale troche zazdroszcze takim TDI ktore ciagna rowno i ladnie od samego dolu, a ja musze ostro mieszac biegami zeby im uciec - ale z reguly uciekam :) no moze poza tymi najmocniejszymi ....

13.10.2004
12:38
[19]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

nie mam, za to znajomy mial i zmienial czesto przy 7,5 tys gdzie bylo odciecie i powiem wiecej ten civic to lubil (moze dlatego ze byl to v-tec 1.6 16V czyli 126 koni przy 1 tonie wagi - chyba nie musze dodawac jaki jest efekt i jakie miny karkow w nowych bmkach na swiatlach :D)
teraz ma crxa a to juz totalna wiertarka 150 koni przy 900 kg.
te samochody sa stworzone do wysokich obrotow, silniki jak w motorach... one naprawde to lubia, za to paskudnie nie lubia byc zamulane...
civic gdy go sprzedawal mial 240 tys i chodzil jak zegareczek
oczywiscie co innego civic 1.3 a co innego z silnikeim v-tec, dohc, czy ed9 one przy 3 - 3,5 tys gdzie w europejskim aucie to juz koniec maja zmiane walka rozrzadu i dopiero zaczyna sie jazda

13.10.2004
12:42
[20]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

mowisz 5-6 tys, prawdopodobnie masz racje...moj blad, myslalem ze v-tec zalazcza sie wczesniej... rowno zdaje sie idzie ed9, v-tecki dopiero pozniej sie rozkrecaja... ale nie ma co porownywac tego z fordem, mimo ze niektore z nich sa naprawde mocne :)

13.10.2004
12:52
smile
[21]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Panowie, o czym tu gadacie. Nie ma to jak turbodoładowany boxer.

13.10.2004
12:57
[22]

Azzie [ Senator ]

Nieeee. Nic tak nie grzeje jak Scania 14.280 :) dopiero silniki o pojemnosci powyzej 12 litrow maja odpowiednia moc :)

13.10.2004
13:02
smile
[23]

tomirek [ ]

hehehehe. Alez dyskusja sie zrobila :) O wyzszosci swiat bozego narodzenia nad wielkanoca :)

13.10.2004
13:07
smile
[24]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Azzie - jak się mamy licytować to... odpowiednią moc posiadają silniki od lotniskowca klay Nimitz.

13.10.2004
13:08
smile
[25]

Azzie [ Senator ]

gladius: Jak podjedziesz nim pod moj dom to przyznam Ci racje :)P

13.10.2004
13:09
[26]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Azzie - gdzie mieszkasz? Może nim nie podjadę, ale mogę ci wysłać posłańca klasy Tomahawk...

13.10.2004
22:04
[27]

Qba19 [ Junior WRC ]

dudek101 -> napewno od 5-6 tys? kolega ma Civica Vtec 1.5 i z tego co ja zaobserwowalem to ten samochod żyje od 4 tys. a na trasie przeważnie biegi się zmienia przy 4 tysiącach. bo wyzej i tak nie ma sensu ciągnąć.

13.10.2004
22:26
[28]

Mr.Paul [ I love Driv3r & Gta Sa ]

mojego kolegi ojciec ma właśnie honde crx - po pierwszej przejażdzce tym samochodem i jak narazie ostatnim ( nawed nie wiem jaką ma to pojemnośc) jak to powiedział jerremi w tp gear jeźdząc slr-em miałem migdałki daleko cofniete w tył -jego ojciec lubi ostra jazdę :) jak dla mnie marzenie :) ale jak narazie to mam 16 lat .... :)

13.10.2004
22:26
[29]

Azzie [ Senator ]

Qba19: Przeczysz sam sobie. Zyje od 4 tys. ale nie ma sensu go wyzej ciagnac? Czyli nie zyje wogole bo nie ma sensu? :)

13.10.2004
22:31
[30]

Qba19 [ Junior WRC ]

Azzie: na trasie, kolega nie ciągnie go wyzej bo i po co? auto ma troche mocy wiec nie slabnie, teraz wiesz o co mi chodzi? po co za kazdym razem do odciecia? tak samo jak w autkach z turbo.
a co do hondy imho to ona przyspiesza caly czas nieźle ale od 4 tys wgniata w fotel. lecz nijak ma się to do efektu z volvo t5 850 :)

13.10.2004
22:42
[31]

sasquath_ [ Pretorianin ]

tomirek--> lepiej niech kolega sie zastanowi czemu jest po "dosc atrakcyjnej cenie". sam teraz szukam samochodu 4-5 lat i wiem ,ze atrakcyjna cena zwykle jest za malo atrakcyjne auto, choz zdazaja sie (baaaaardzo rzadko) okazje.

13.10.2004
22:59
[32]

Logan [ Bad Medicine ]

Hehe, tak się składa że mam forda fiestę z 95r, więc w odróznieniu od niektórych przedmówców coś wiem na jego temat.
Na samochód nie narzekam, nie miał żadnych poważnych awarii, jeśli coś trzeba było naprawić/wymienić to raczej drobiazgi.
Kupując warto zwrócić uwagę na
- karoserię, zwłaszcza okolice błotników, w tym wieku zaczyna korozja wychodzić,
- tłumik - to słaba część wszystkich fordów, ale wymiana nie jest droga,
- kluczyki/zamki/stacyjkę - kolejny słaby punkt fordów, warto sprawdzić wszystkimi kluczykami zamki.
Inne elementy jakoś nigdy mi się nie psuły, generalnie warto więc sprawdzić wszystko to co w każdym uzywanym samochodzie.

A co do samochodów japońskich to zgadzam się że są dobre, mało awaryjne, ale mam wrażenie że nikt z was nie miał okazji naprawiac japońskiego samochodu i nie zetknął się z cenami części :)

13.10.2004
23:13
[33]

reds23 [ redsov ]

nic Ci o tym roczniku nie powiem ... albo jedno ...
jak wracalem ze szkoly widzialem wlasnie stara fieste, a wlasciwie jej zardzewialy wlew do baku ...
dookola niego sama rdza i UWAGA! DZIURY w karoseri :/ :/ :C nigdy czegos takiego nie widzialem ;)

13.10.2004
23:28
smile
[34]

tomirek [ ]

Senkju wery macz wszystkim teoretykom i wlascicielom fordow :)

13.10.2004
23:49
smile
[35]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Logan --> przyjemność z jazdy niektórymi japońskimi samochodami rekompensuje ceny materiałów eksploatacyjnych, koszty kredytu i wizyty na stacji benzynowej. Psują się rzadko.

14.10.2004
00:11
smile
[36]

PanSmok [ Konsul ]

Azzie--> A 350 tys jakimkolwiek samochodem to dla mnie abstrakcja niezaleznie czy by dojechal tego przebiegu, czy nie. Po 100 tysa samochod sie sprzedaje i kupuje nowy :)

Czy twoja teoria dotyczy tez wozow z silnikiem Diesla?

14.10.2004
00:14
[37]

Azzie [ Senator ]

Nie planuje raczej zakupow Diesla bo sie to nie oplaca. Zeby wyjsc na swoje musialbym nim jezdzic duzo dluzej niz 100 000 km a przeciez trzeba nowe zabawki co jakis czas kupowac :)

14.10.2004
10:24
[38]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

mysle ze wolabym taka prelude ze 120 tys niz nowe daewoo w tej samej cenie :/

14.10.2004
10:30
[39]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Za 120 000 to można przywieźć z Niemiec rocznego WRXa. Prelude można kupić za o wiele mniejsze pieniądze.
Są wogóle Daewoo za 120.000 PLN??? Paranoja...

14.10.2004
10:31
smile
[40]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Oh shit, to przebieg, a nie cena. LOL.

14.10.2004
10:32
[41]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

cena tej konkretnej preludki to 4200 Euro

14.10.2004
10:36
[42]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Zależy w jakim jest stanie. Chyba z 10 lat to ma. Stary samochód = zły samochód, zwłaszcza kupowany od nieznajomego. Nie wiadomo do końca co mu było, jak był serwisowany i gdzie, czy nie był po wypadku, jak nim jeżdżono, jak dbano.

14.10.2004
10:51
[43]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

z regoly niemcy dbaja o auta... wiadomo zreszta ze trzeba je obejrzec, zobaczyc czy bylo bite i ewnetulanie jak... wiadomo tez ze mozna sie naciac... ale chyba nie chesz powiedziec ze lepiej kupic auto 2 klasy niezej z salonu, bo boisz sie ze ktos je zle utrzymywal... pozatym jest dosc duzy wybor w tej cenie.
ten jest zdaje sie 95 czyli ma 10 lat z rejstracja w polsce wyjdzie 20 tys pln, nawt nowego daewoo nie kupisz w tej cenie.
stary samochod = zly samochod ... myslisz jak moja mama

14.10.2004
10:57
[44]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

No to masz mądrą mamę, nic tylko pogratulować.

Tak, uważam, że jeśli nie ma się pieniędzy to lepiej kupić auto niższej klasy ale z salonu. Sorry ale ktoś dowartościowujący się starym trupem lepszej marki jest śmieszny i żałosny.

14.10.2004
11:04
[45]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

myslisz ze taka 10 letnia preluda ze 120 tys km i 185 koniami to stary trup?
za ta cene mozesz sobie kupic calkiem nowego trupa... powiedzmy dowartosciowac sie wspanialym Matizem
wogle co znaczy dowartosciowuje sie??? autem? smieszny jestes... samochod jest po to by jezdzic... a chyba nie chcesz porownywac jazdy lastikowo metalowa puszka z taka honda (mimo ze tamten jest nowy, roznica bedzie kolosalna)

14.10.2004
11:04
[46]

wysiu [ ]

gladius --> A kto, poza Toba, mowi o kupowaniu trupow?

14.10.2004
11:10
[47]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

wysiu - każdy nazywający 10 letniego grata "samochodem" i okazją za niską cenę.

qbax - oczywiście, że 10 letnia prelude ze 120000 to trup i do tego skarbonka. Po pół roku będziesz na ty z wszystkimi mechanikami w okolicy, do tego cienko będziesz piszczał kupując części. No chyba, że kupisz na szrocie. Pomyśl, że za tą cenę możesz kupić też 15 letniego MERCEDESA. To jest dopiero bajer, nie to co taka prelude. To nie jest samochód do jazdy tylko dla kogoś, kto sam się zna trochę na mechanice, umie sam sporo naprawić, chce się pobawić w tuning. I ma sporo kasy, DUŻO więcej niż cena zakupu tej Hondy.

14.10.2004
11:19
[48]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

matiz 6 tys euro, honda 4

trup mowisz... gwarantuje ci ze ta honda bez awarii przejedziesz wiecej niz nowym matizem...
"oczywiscie ze 10 letnia prelude to trup.." LOL, popisujesz sie zerowym pojeciem o samochodach

14.10.2004
11:21
[49]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

jeszcze 1 na przykladzie daweoo, skoro juz sie tej firmy uczepilem
orientujesz sie jaki silnik ma to auto?
podpowiem Ci jest to silnik z Suzuki Maruti, 3 cylindrowy rodem z polowy lat 80...
technologicznie 3 epoki wstecz... trup

14.10.2004
11:22
smile
[50]

wysiu [ ]

gladius --> Ok. Powiedz mi jakie auto powinienem kupic za 30 tys, zamiast mojego 7-letniego Accorda 2.0 TDI. Wez pod uwage, ze co tydzien jezdze 700 km w jedna strone do pracy. Wymagam zdolnosci do utrzymywania stalej predkosci >170 przez kilka godzin minimum.
Proponujesz nowego seicento czy matiza?

14.10.2004
11:26
[51]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

qbax - a ty popisujesz się mentalnością i bezmyślnością gówniarza. "Gwarantuję" ci, że z taką hondą spędzisz więcej czasu w warsztatach i więcej zapłacisz za naprawy niż za 2 takie matizy. Tam OD RAZU jest albo wkrótce będzie prawdopodobnie do sprawdzenia/wymiany rozrząd, sprzęgło, amortyzatory i bóg wie co jeszcze a kto wie czy nie silnik do remontu. Założę się, że ten Prelude nie służył do jazdy w niedzielę do kościoła, tylko po to, żeby dać mu trochę w kość.

14.10.2004
11:32
[52]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

czesci do wymiany ze wzgledu na ekspoloatacje to oczywista sprawa...
wiecej czasu w warsztatach... bzdura. za przyklad moze sluzyc wspomniany wczesniej civic 89r 200 tys przebiegu w ktorym sie nic nie dzialo, chodzil jak zegrek mimo ze dostawal w dupe az milo. wyobrazasz sobie matiza z 200 tys przebiegu ?
jesli potrzebujesz auto do jazdy do kosciola to rzeczywiscie kup sobie matiza, albo jeszcze lepiej fiata pande. :]

14.10.2004
11:32
[53]

dudek101 [ Konsul ]

QbaX, szczerze mowiac watpie aby 10cio letnie auto bedzie mialo tylko 120tys przebiegu, wskazanie licznika to jedno a rzeczywisty przebieg to drugie, ludzie czesto cofaja liczniki nie tylko po to aby zrobic maly walek przy sprzedazy, ale zeby uzyskac korzystniejsze warunki ubezpieczenia,
poza tym zgadzam sie z gladiusem 10cio letnie auto to skarbonka, po zakupie takiego z reguly trzeba sporo w nie zainwestowac, czesc elementow niestety ulega zuzyciu nawet jesli auto nie bylo zakatowane to i tak powoli czesc elementow bedzie siadac, nie dlatego ze jest zlomem, kilometry robia swoje

14.10.2004
11:33
[54]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

wysiu - nowe. Na raty. Np. Nowego Accorda albo Avensisa, kombi. 30 tysięcy wpłaty własnej a reszta w leasing na firmę. Odliczasz VAT, reszta to koszty prowadzenia działalności.

qbax - tu jest dla ciebie oferta, pod nr 12. https://subaru.pl/subaru_oferta.html

14.10.2004
11:34
[55]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

qbax - moja dziewczyna jeździ Pandą i uważam, że jest to bardzo dobry samochód do miasta i na krótkie trasy.

14.10.2004
11:36
[56]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

wysiu - dla ciebie jest oferta np. pd nr 40.

14.10.2004
11:37
[57]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

przebieg poznasz nie tylko po liczniku, to ze sa cofane to oczywista sprawa
gladius -> jakos sie nie moge dokopac do tej oferty, w uzywanych?

14.10.2004
11:40
[58]

wysiu [ ]

gladius -->
Pierwsze - nie mam firmy, i nie mam zamiaru zakladac, z roznych powodow.
Drugie - auta kupuje na niecale 2 lata - przejezdzam +/- 100 tys, i sprzedaje. W tym czasie bym nawet tych rat nie splacil.
Trzecie - nowy Accord cDTi kosztuje 115 tys pln, troche duzo. Avensis jest tanszy, ale Avensis 2.0 TDI jezdzi jak kupa, duuuuzo gorzej od mojej starej hondy.

Gdzie ta oferta? Subaru robi jakiekolwiek diesle? Benzyny mnie nie interesuja.

14.10.2004
11:40
[59]

Logan [ Bad Medicine ]

Gladius : przyjemność z jazdy niektórymi japońskimi samochodami rekompensuje ceny materiałów eksploatacyjnych, koszty kredytu i wizyty na stacji benzynowej. Psują się rzadko.


Hehe, napewno. Gdybym miał nieograniczone zasoby finansowe też jeździłbym dla przyjemności, ale zejdźmy na ziemię :)

14.10.2004
11:43
[60]

Azzie [ Senator ]

gladius: Bylem moja Panda w Hamburgu (prawie 1000 km w jedna strone) i jestem zadowolony :)
Nawet 170 km/h na autobahnie pod Berlinem z gorki jechalem :) Takze w dluzszych trasach tez nie jest zle.

I nie kloc sie z dzieciakiem. Kazdy na poczatku marzy o wielkiej wypasionej furze z ogromnym silnikiem ktory samym rykiem powoduje ze dziewczynom majtki spadaja :>
Pozniej sie z tego wyrasta, a wybitnie w tym pomaga przymus utrzymania tego samochodu za wlasne pieniadze... Okazuje sie ze czesci nie sa takie wcale tanie jak kolega kolegi mowil, niskie spalanie to jest jak wyjdzie ponizej 10 litrow, ubezpieczenie swoje kosztuje, a mit o bezawaryjnosci to chyba Parandowski pisal :) Do tego dochodzi ubezpieczenie i wymiany zuzytych czesci :)
I potem taki dzieciak kwiczy i sie cieszy jak mu sie uda za 3/4 poprzedniej ceny sprzedac.

Niech sie uczy na swoich bledach, skoro na cudzych nie chce.

14.10.2004
11:47
[61]

Azzie [ Senator ]

Poza tym to jeszcze kwestia mlodzienczej potrzeby dowartosciowania sie. Przeciez nie bedzie jezdzil jakims malym gownem :) Ani to splendoru nie dodaje, ani nie wygrywa sie ze wszystkimi na swiatlach, ani dresiary na to nie leca :) No wogole nie spelnia podstawowych 3 wymagan dla samochodu. Dlatego takiego seicento czy matiza samochodem nazwac nie mozna :)

14.10.2004
11:48
smile
[62]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

tylko ze taka honda spali wlasnie 10 litrow...
probujesz mnie obrazic nazywajac mnie dzieciakiem?
fiat panda... mit o bezawaryjnosci.. wlasnie siedzi kolo mnie mechanik z amicaru (autoryzowanego serwisu fiata), skoro juz masz ta pande to nie chcesz uslyszec co ma do powiedzenia. Pozdrawiam

14.10.2004
11:52
[63]

wysiu [ ]

Azzie --> Ty jezdzisz po miescie, i na autobahny wskakujesz raz na ruski rok, to i Panda wystarcza. Powiedz jeszcze ile spalila ta Panda przy tych 170? Nie wierze, ze ponizej 10 l.

14.10.2004
11:52
[64]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

pozatym mi samochod potrzebny jest do jazdy a nie do podrywania kobiet (tzn dresiar jak dla Ciebie) nie potrzebuje do tego auta.
jechales kiedys czyms innym niz ta Panda czy Matizem? Wiem, ze kazdy broni swojego, ale trzeba byc obiektywnym. Chyba nie wiesz o czym mowisz porownujac konfort jazdy i ekspoloatacji tych samochodow.
Wiesz jakie jest niemieckie okreslenie Fiata?

14.10.2004
12:19
[65]

sylweek [ Pretorianin ]

Qbax --> masz racje taka honda to bajka. Jak nie masz jeszcze rodziny to sie nie zastanawiaj.
Auto na 2 osoby. Zimą spaliła mi 11 litrów po mieście a silnik 2,3 160 km 7,7 sek do 100 To jest zajebisty wynik. Praktycznie bez awaryjne auta. Wspaniałe wrażenia z jazdy świetne zawieszenie + tylna oś skretna. S U P E R żaden mały samochodzik nie da ci takiej frajdy z jazdy jak prelude.

Jak ktos ma w dupie czym jedzie aby dojechac, to można kupić trabanta, jak sie zepsuje łykasz drugiego :)
zartowałem

14.10.2004
12:43
[66]

Azzie [ Senator ]

wysiu: Ale gdzie ja Cie przekonuje zebys kupowal Pande??? W zyciu bym jej nie kupil jakbym jezdzil jak Ty ;)

QbaX: Nie probuje Cie obrazic. Jedynie stwierdzam fakt. I juz nie mowie nawet o wieku ale o mentalnosci.
I czy ja gdzies pisalem o bezawaryjnosci Fiata? Mam gdzies jego awaryjnosc bo wiesz mam takie dwie rzeczy o ktorych przy tej swojej Hondzie mozesz zapomniec: gwarancje i darmowy assistance. A jak sie skonczy to bede wlasnie w okresie wybierania sobie nastepnego samochodu.
Na pewno bedzie to wiekszy samochod, ale mam nadzieje zarabiac i wiecej wtedy :)
I mozesz mi wierzyc: jestem obiektywny. nie mowie ze Panda to najlepszy, najwygodniejszy samochod jaki stworzono.
Ale obiektywnie patrze na swoje mozliwosci finansowe: jesli nie stac Cie na kupno nowego samochodu takiego jaki chcesz, to znaczy ze nie stac Cie na jego utrzymanie.
Gdybym mial kase na nowa Honde, kupilbym bez namyslu. Ale to nie jest moj pierwszy samochod i juz wiem ze zakup auta to tylko polowa wydatkow (i z reguly ta mniejsza polowa ;))) ) i zal mi dzieciakow co przez rok zbieraja 10 czy 20 tys zl aby kupic sobie 10-15 letnia beemke czy honde.
Rownie dobrze mozesz kupic sobie 15 letniego Mercedesa, albo jeszcze lepiej 20 letniego Jaguara! Ale zesrasz sie przy wymianie klockow, aby pasc trupem przy pierwszej najmniejszej awarii...

14.10.2004
12:46
[67]

Azzie [ Senator ]

A teraz stosuje sie do wlasnej rady i koncze ta dyskusje :)

Kto chce niech kupi sobie 10,15,20 letniego szrota i niech czuje sie lepszy bo ma samochod DOBREJ marki. Taniej leczy sie kompleksy chyba u psychologa, ale co tam.

QbaX: Wiem jak jest po niemiecku. A znasz po angielsku? Fix It Again Tony. A teraz idz i sprzedaj to kolegom z klasy :D

14.10.2004
12:51
[68]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

abax -> Taka Honda z silnikiem 185 KM spali w mieście około 14 litrów/100km i nie ma wała.

14.10.2004
13:11
[69]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

kolegow z klasy pozegnalem 6 lat temu po maturze
hmm to 2.2 vtec, skoro Sylweek pisal ze 2.3 spalilo mu zima 11l to mozliwe ze vtec spali te 13 ale przy ostrej jezdzie....

14.10.2004
13:12
[70]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

qbax - a niby jak chciałbyś tym jeździć? 50 km/h?

14.10.2004
13:13
[71]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

btw. skoro stac Cie zeby wyzygac 40 tys na Pande, to czemu stwierdzasz ze nie masz 20 na honde, nawet jesli (nie wiem niby czemu) mialbys dolozyc...
no niestety nowa honda to juz wydatek
apropo mercedesow i bmek czytaj wczesniej TYLKO JAPONSKIE SAMOCHODY

14.10.2004
13:15
[72]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

no tak gwarancja i assistance przyda Ci sie przy fiacie :D
Przy hondzie to raczej zbedne... zreszta czytales co napisal Slaweek i mozesz jeszcze zapytac wysia jak Acord czesto stoi u mechanika :P

14.10.2004
13:16
[73]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Panda kosztuje 32 tys. a nie 40. A 20k na Hondę to dopiero początek wydatków. Zobacz sobie ile kosztuje rozrząd do takiej Hondy. Po 100.000 (a nawet wcześniej) powinien być wymieniony. Ale jak się uprzeć, to 120.000 też można zrobić, a potem jakiemuś napalonemu sprzedać.

14.10.2004
13:17
[74]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Acha - i nie ma już nawet gwarancji na blachę. Jeśli był bity, co nie jest wykluczone, trzeba bardzo dokładnie obejrzeć. Zostaną jeszcze amorki i sprzęgło z tych grubszych rzeczy.

14.10.2004
13:20
[75]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

wymiana rozrzadu to koszt 1 tys pln, + inne czesci ktore sie eksploatuja, no ale to chyba logiczne... wyjdzie moze 2 i zrobisz kolejne 100 tys...
ta dyskusja jest bezprzedmiotowa...

14.10.2004
13:23
[76]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

W zasadzie tak. Jedni wolą nowe samochody, inni stare rzęchy przywiezione na lawecie. Są też tacy, co przedkładają owce nad dziewczęta...

14.10.2004
13:24
smile
[77]

wysiu [ ]

gladius --> Racja, w tej kolejnosci, jak napisales:)

14.10.2004
13:26
smile
[78]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

wysiu, widzę że udajesz niezrozumienie. Aby uniknąć niedomówień: stare, laweta=owce.

14.10.2004
13:30
[79]

dudek101 [ Konsul ]

gladius -> 1000 lub wiecej zaplacisz za rozrzad w hondzie w aso, ja zaplacilem troche ponad 350 za zrobienie wszystkiego poza pompa wody (ale nawet z nia nie dobilbym do tysiaca)
btw. najdrozszym w utrzymaniu japoncem jest subaru :)

14.10.2004
13:31
[80]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

dudek101 - I don't care. Stać mnie.

14.10.2004
13:36
smile
[81]

dudek101 [ Konsul ]

no i to sie nazywa zdrowe podejscie :)

14.10.2004
13:39
[82]

sasquath_ [ Pretorianin ]

w nowym autoswiecie jest "test" czy lepiej kupic za 30 tys zl NOWA PANDE, 3letnie CORSE, czy 4 letniego FOKUSA, moze 8 letniego PASSATA 19.tdi. Ciekawy artykol w ktorym porownuje sie teakze koszty eksploatacji. Ludzie tak piszacy delikatnie mowiac (nie wprost) odradzaja zakup pandy:)

14.10.2004
14:15
smile
[83]

tomirek [ ]

hmmmm..... Wszystko zalezy co za autko i od kogo. Ja swoj samochodzik zakupilem w 1999r w salonie. Poza naprawami wynikajacymi ze zuzycia (klocki hamulcowe, rozrzad, filtry itp) nie robilem w nim nic. Calkowity koszt przegladow i wymiany zuzytych czesci, plynow, robocizny itp wyniosl okolo 2 tys PLN przez 5 lat (110tys km) - wszystko robione w ASO.
Jak bede kupowal nastepny samochod tez chcialbym nowy ale pewnosci nie ma. Jak trafi sie dobra uzywka w dobrej cenie to napewno rozwaze jej zakup.
Kumpel jakies 3-4 lata temu trafil 10 letniego Opla Vectre za 10 tys PLN. Autko garazowane, uzywane przez niemiecka emerytke, 2l, automat, jak kupowal miala niecale 30tys przebiegu. Jak do tej pory leje do niej tylko benzyne i na przeglady jezdzi. Autko jest praktycznie bezawaryjne choc juz je nieco obstukal hehehe.
Albo wezmy takiego Rovera moich tesciow. Samochod ma 6 lat, 37tys przebiegu, w srodku pachnie jeszcze nowoscia, silnik jak zegarek chodzi, garazowany.
Jak takiego sie trafi to mozna brac w ciemno :) Ale niestety takie okazje trafiaja sie naprawde sporadycznie...


14.10.2004
14:43
[84]

radykal [ Konsul ]

Wracajac do tematu postu i nie udowadniajc czy lepszy jest błyszczacy 12 letni szpachlowóz wypierdziany przez niemieckiego turka ( obity jak gruszka z szafa cofana 3 razy ) czy nowa Panda składana w Polsce ( i troche za droga jak na jej mozliwsci - ale to moja opinia )

w 10 letnich samochodach okazyjna cena jest wtedy kiedy samochod jest troche taniej niz cena srednia i ZNASZ własciciela tego samochodu i historie samochodu ( przebieg naprawy itp... )
Samochody uzywane kupuje sie chłodno i racjonalnie a nie emocjonalnie

Do autora wątku :

10 latek z ulicy troche taniej to na 99 % nie jest okazja ( czasami jest to klasyczne polowanie na jelenia ) i marka tego cuda jest sprawa trzeciorzedna ....
Czy warto to mozna rozwazac przy analizowaniu tego konkretnego egzemplarza i okolicznosci z tym zwiazanych
- blachy , przebieg , stan ogólny , ilosc włascicieli , itp.... rodzaj silnika + wyposazenie dodatkowe
Bez takich informacji sensowana odpowiedz brzmi
Nie wiadomo czy warto kupowac ten konkretny egzemplarz forda fiesty z 1995 w okazyjnej cenie ...

do innych :
Prywatnie wole samochody mlodsze , segmentu nizej niz strasze ale "wypasione" ale ja juz pare bryczek mialem w zyciu i wiem co to znaczy utrzymywac samochod , a nie słuchac opini kolegów jak to jest tanio i fajnie miec taaaka furke ....

A samochod jest dla mnie juz tylko przyjemnym narzedziem i kupuje jak najbardziej potrzebne w tym czasie a nie najbardziej prestizowe lub najszybsze , najładniejsze itp lub najlepsze przedłuzenie ....

14.10.2004
15:35
[85]

QbaX [ Baron Vladimir Harkonnen ]

chyba sie nie rozumiemy... co innego szrot na lawecie a co innego auto jezdzone na niemickich drogach nie polskich polach, z przegladami w servisie hondy itp...
wam sie chyba poplataly czasy, to nie lata 91-96...
pozatym kto mowi o jakies super okazyjnej cenie, takich samochodow miedzy 4 a 5 tys E znajdziesz 50...wystarczy troche pojecia w temacie lub znajomy mechanik i wiadomo czy bylo bite itp...
widac to kwestia gustu....

15.10.2004
15:55
[86]

sylweek [ Pretorianin ]

Każdy ma swoje zdanie. Gdybym miał kasę to bym kupił nowy wóz i olał to że dostane ostro po dupie. Co z tego że masz gwarancje i assistance, płacisz za nie.
Ja jeździłem Preludą przez 1,5 roku. Wyglądała bardzo porządnie ( 96 rok ostatni rok prod. IV generacji ).
Na dzień dobry wydałem 900,- na sprzęgło. I jakoś nic więcej się nie sypnęło. Wymieniłem raz filtry, olej, świece i przewody. To chyba normalne. Auto sprzedałem 1k drozej niż kupiłem.
Ciekawe ile jesteś w plecy kupując nowy i sprzedając po 2 albo 3 latach
generalnie 1 rok - 20% następny -10%. Więc na aucie za 40k masz 6k rocznie w plecy.
Nie piszcie o szpanie bo to jest mało obiektywne.
Sa fani motoryzacji, osoby których interesuje to czym jeździ i niekoniecznie jest szpanowanie.
A znam parę osób co auto ma ich dowieźć z pkt. A do B. I to właśnie większa część tych osób zabija fury. Na takie auta jak Prelude, mr-2 czy bmw nr 8 zawsze znajdzie sie amator a nawet na mazdę 1,8 gtr (limitowana wersja z turbo z 4x4).
Ja mogłem kupić nową pandę czy Tamiza, wybrałem 8 letnią honde.

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.