GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Błąd niemieckiego wydawnictwa

03.09.2004
00:38
smile
[1]

Esqualante [ Jyhad Baghadyr ]

Błąd niemieckiego wydawnictwa

W zasadzie nie wiem, czy to chodzi o rok 1938 czy moze 1984 Orwella...

03.09.2004
02:49
[2]

Esqualante [ Jyhad Baghadyr ]

^up^

03.09.2004
03:06
smile
[3]

CHESTER80 [ no legend ]

Przerażające ! I napewno nie jest to tylko pomyłka w druku...

03.09.2004
07:03
smile
[4]

Nietypowy Dres [ Chor��y ]

Nawet ja rozumiem, że to jest beee!!!

03.09.2004
07:28
[5]

DarkStelix [ Padawan ]

niemiecki jest do bani

03.09.2004
08:10
smile
[6]

Long [ Generaďż˝ ]

Ciekawym wielce, co z tym fantem zrobią nasze władze - niezbyt chętne do zbyt stanowczego stawiania trudnych spraw przed niemieckimi towarzyszmi...

03.09.2004
09:26
[7]

Dzabba [ Konsul ]

takich kwiatkow bedzie wychodzilo na swiatlo dzienne coraz wiecej, ciesze sie ze Polacy nareszcie zaczynaja sie bulwersowac, tak jak Zydzi, uczuleni na wszystko co sie tyczy Holocaustu.
Zreszta jakis konflikt z hitlerowcami (ale nie w sensie doslownym oczywiscie ) wisi na wlosku.

03.09.2004
09:28
smile
[8]

Immacolata2 [ Centurion ]

pozostaje tylko pozwac autora i wydawce - to jest ewidentny przypadek zlej woli

03.09.2004
09:43
smile
[9]

mortan_battlehammer [ Legend ]

czego chccecie, to reciez bardzo mozliwe zeby przez cała ksiazke pisac 38 r :)

03.09.2004
09:43
smile
[10]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Ja wkleje tekst artykulu z WP rowniez swiadczacy o karygonej zmianie i falszywej interpretacji historii.


Co 50 lat Niemcom odbija" - historyk IPN dla WP
WP 14:21




Stefan Kisielewski powiedział kiedyś, że mniej więcej co 50 lat Niemcom coś odbija. Mam wrażenie, że dochodzimy właśnie do takiego momentu. Obciążenie niemieckiej świadomości za lata 1933-1945 było ogromne i jest to w pewien sposób uzasadniona z punktu widzenia Niemców ucieczka przed odpowiedzialnością. Ale nawet w historiografii niemieckiej spotkałem próby przekształcania historii - powiedział Wirtualnej Polsce dr Piotr Łysakowski z Instytutu Pamięci Narodowej.




W Niemczech ukazała się gra komputerowa, według której II wojnę światową rozpętują Polacy. Program ten bije rekordy popularności. Został nawet okrzyknięty "grą lipca 2004 roku", a jego twórcy podkreślają, że jest zgodny z realiami historycznymi. To kolejny przykład fałszowania historii przez Niemców. Co się dzieje z ich świadomością historyczną?

Piotr Łysakowski: Specjalizuję się w historii Niemiec. W czasie mojej pracy naukowej i kontaktów z niemiecką młodzieżą w Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży, miałem okazję z bliska obserwować proces kształtowania się niemieckiej świadomości historycznej. Stefan Kisielewski powiedział kiedyś, że mniej więcej co 50 lat Niemcom coś odbija. Mam wrażenie, że dochodzimy właśnie do takiego momentu. Ale niemieckie przewartościowanie wizji świata i własnej historii wynika z kilku powodów. Między innymi dlatego, że obciążenie niemieckiej świadomości za lata 1933-1945 było ogromne i jest to w pewien sposób uzasadniona z punktu widzenia Niemców ucieczka przed odpowiedzialnością.




Kto ponosi za to winę? Niemieckie szkoły?

Piotr Łysakowski: Niemcy inaczej uczą się świadomości historycznej. Jeśli chodzi o lata II wojny światowej, w szkołach poświęca się przed wszystkim uwagę Holocaustowi, pomijając przy tym to, do czego doszło 1 września 1939 roku i co do 1945 roku działo się na ziemiach polskich. Jeśli już ktoś o tym wspomina, to koncentruje się na wypędzeniach. Równolegle do tego niemieckie programy nauczania "uciekają" w historię regionalną. I to jest świadomy proces.




Czy w takim razie twórcy gry padli ofiarą niewiedzy? Może widzi pan w tym celowe działanie?

Piotr Łysakowski: Niewątpliwie producent czy twórcy tej gry korzystają z braku wiedzy. Nie chciałbym podejrzewać ich o złą wolę, ale muszę przyznać, że nawet w historiografii niemieckiej spotkałem próby przekształcania historii. W dużym dziele poświęconym Manfredowi Messerschmittowi, w którym między innymi znalazło się również kilka tekstów historyków polskich i amerykańskich, jeden z anglosaskich badaczy stwierdził na przykład, że w pierwszych tygodniach II wojny światowej Luftwaffe nie bombardowało polskich miast. Trudno podejrzewać, żeby w tak poważnym dziele znalazła się taka nieświadoma pomyłka. Wydaje mi się, że mamy do czynienia - o czym ostatnio dużo pisze polska prasa - z próbami zmiany historii.




Przedstawiony w grze powód rozpoczęcia II wojny światowej - przekroczenie przez polskie wojska granicy III Rzeszy - jest identyczny z tym, co głosiła propaganda hitlerowska...

Piotr Łysakowski: Chciałbym wierzyć, że to pomyłka.




Ale z naszą świadomością historyczną także nie jest najlepiej. Według badań przeprowadzonych przez Instytut Pentor 77% Polaków nie zna dokładnej daty wybuchu Powstania Warszawskiego, a zaledwie 14% potrafi bezbłędnie powiedzieć, jak długo trwało.

Piotr Łysakowski: Mamy za sobą okres PRL-u, szkoły uczyły nas, korzystając z wybranych wątków historii. W 1989 roku weszliśmy w nowy okres nauczania historii i według nowej metody postrzegania świata wszystkiemu jesteśmy winni, musimy się ze wszystkimi godzić i za wszystko przepraszać. W ramach Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży przyjeżdżały do nas delegacje niemieckich urzędników. W podziemiach Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu, dawnej siedzibie warszawskiego gestapo, znajduje się muzeum. Często proponowałem zaprowadzenie tam grup Niemców wizytujących budynek ministerstwa. I za każdym razem słyszałem od ministrów, że może lepiej nie, bo goście gotowi się jeszcze obrazić.

Jeżeli nie mamy szacunku do własnej historii i w poczuciu jakiejś źle rozumianej delikatności nie chcemy niemieckim przyjaciołom pewnych rzeczy przypominać, to daleko nie zajedziemy. Jeśli przyjrzeć się dyskusjom Internautów w portalach, na marginesie sprawy katyńskiej, to widać, jak często trafiają się głosy: "porzućmy ten temat, po co to ruszać, przecież to działo się 60 lat temu". Jeśli tak podchodzimy do własnej historii, to wolę pozostawić to bez komentarza. O historii trzeba rozmawiać, dyskutować, pokazywać, co się kiedyś działo. Ona wcale nie jest tak niepotrzebna, jak się powszechnie sądzi.


Z dr. Piotrem Łysakowskim z Instytutu Pamięci Narodowej rozmawiał Mariusz Nowik.

03.09.2004
09:52
[11]

The Dragon [ Eternal ]

W sumie to sprawa dosc powazna, ale nie mozna przesadzac z wszystkimi tymi oiniami jakoby to Niemcy ogolnie sie na nas uwzieli... poprostu ich tego w szkolach nie ucza. Jak ktos nie ma o czyms pojecia to ma tendencje do gadania glupot. Zamiast oburzac sie na skutki, wladze polskie powinny wg mnie zabiegac o to, zeby pewne elementy wiedzy historycznej byly w niemieckich szkolach przedstawiane. Jesli wyrobi sie u mlodych ludzi swiadomosc historii, to nie bedzie takich przypadkow, lub bedzie ich znacznie mniej.

03.09.2004
10:04
[12]

Mark24 [ >>>Martinez751<<< ]

to jest bardzo prawdziwe i ważne zdanie:

Jeśli przyjrzeć się dyskusjom Internautów w portalach, na marginesie sprawy katyńskiej, to widać, jak często trafiają się głosy: "porzućmy ten temat, po co to ruszać, przecież to działo się 60 lat temu". Jeśli tak podchodzimy do własnej historii, to wolę pozostawić to bez komentarza. O historii trzeba rozmawiać, dyskutować, pokazywać, co się kiedyś działo. Ona wcale nie jest tak niepotrzebna, jak się powszechnie sądzi.

03.09.2004
10:21
smile
[13]

EMILL [ II w SS-NG / Techniczny ]


arthemide --> wygrzebales sprawe o ktorej uz wszyscy wiedza, ze to jedna wielka pomylka :P

03.09.2004
14:30
[14]

Esqualante [ Jyhad Baghadyr ]

Mark24 >>>>> I tak i nie :/

Już w Biblii Bóg kazał Izraelitom po wyjściu z Egiptu chodzić po pustyni tak długo, aż nie zginęli wszyscy, którzy pamiętali niewolę egipską. Nawet Mojżesz nie mógł wejść do ziemii obiecanej.

Z drugiej strony nieświadomość historii też jest karygodna...

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.