GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Kwiatki z sesji RPG - wpisujcie swoje wesołe wspomnienia z sesji :)

30.08.2004
19:41
smile
[1]

-=chudy=- [ ]

Kwiatki z sesji RPG - wpisujcie swoje wesołe wspomnienia z sesji :)

Na Forum na pewno znajdzie się wielu graczy RPG (nie cRPG) i zapewne jakieś zabawne wpadki się na w/w sesjach wydarzyły :) Na zachętę ja zapodam parę takich kwiatków jakie sam przeżyłem :) Żeby łatwiej się było zorientować podam skład teamu (graliśmy w Neuroshimę):

Debbie Ester - sędzia-siepacz
Chester - siepacz dwa
Cheetos - siepacz trzy :)
Nixon (ja) - złodziej i cwaniak
Triss (grał ją facet :P) - lekarka
Szybki Lopez - drugi złodziej

A oto i pare kwiatków (to co aktualnie pamiętam)

Komentarz Mistrza po stosunku strażnika NPC i Triss
-Strażnik czuje się mile połechtany...

Będąc w barze wykastrowaliśmy barmana, aby dowiedzieć się paru informacji od niego :) Okazało się że nic nie wiedział ale zabawa była przednia :)

I jeszcze tekst Mistrza:
-Debbie wchodzi do baru. Wszystkim miekną pały. Triss wchodzi do baru. Wszystkim twardnieją pały :)

Jeszcze bylo tego trochę ale nie pamiętam :)

Piszcie

30.08.2004
19:44
smile
[2]

PAW666THESATAN [ DP Jasio aka T-666 ]

Ja pamiętam jak gralismy z qmplami w Warhammera i ja byłem czarodziejem-elfem ;p (iście aroganckim), a tak to zawsze wcześniej grałem wojakami-krasnalami, no i w każdym razie mielisy od jakiegoś druida zdobyć księgę, nie chciał nam jej dać ,więc spaliłem mu bibliotekę ;p

Btw. Gdzieś kiedyś widziałem sporo takich śmiesznych akcji, nawet na tym forum było, nie pamiętam czy to było wypisane w jakims jednym wątku czy co, ale bylo ;]

30.08.2004
19:45
smile
[3]

Naarbin [ Centurion ]

Poczatek sesji, ja - mg - zaczynam opowiesc:
Jestes w lesie.
gracz: a co ja tu robie?...
ja: TO NIE JEST ISTOTNE CO ROBISZ W TYM LESIE.


Po szesciu godzinach gyr, gracz( ten sam) stwierdza:
Kurde, skarpetki mi sie spocily...


Jeszcze inna sesja. Ten sam gracz zapytany o historie bohatera snuje dzieje, smutne z reszta. W koncu stwierdza:
I wlasnie wtedy moj bohater postanowil popasc w depresje.

30.08.2004
19:47
smile
[4]

Naarbin [ Centurion ]

Jeszcze cos: Warhammer, moze 40 sesja tymi samymi postaciami. Nowy kolega probuje podkrasc sakiewke mojemu krasnalowi - kapitanowi najemnikow. Krasnal wykonuje pozytywnie test wykrycia kradziezy, po czym "niechcacy" robi zamach na odlew tarcza. iedny halfling trafil na potrojnego krytyka. i tyle go widzieli :D

30.08.2004
19:53
smile
[5]

DarkStar [ PowerUser ]

Warhammer

mg: na horyzoncie widzicie zagle pirackich statkow...
kumpel (gral pierwszy raz): napinam luk
mg: ...
kumpel: ...
mg: cala zaloga wyszla na poklad posmiac sie z idioty z napietym lukiem
kumpel: no co? celuje w mewy...

:)

30.08.2004
20:00
smile
[6]

PAW666THESATAN [ DP Jasio aka T-666 ]

DarkStar - haha, dobre ;]

30.08.2004
20:08
[7]

Dibbler [ Gardło Sobie Podrzynam ]

To ja sobie nasze wkleje kwiatki ze starego watku o RPG (który umarł jak wszystkie stare regularne wątki o RPG)

Drużyna skończyła robić swoje pierwsze postacie do L5K. Jeden z graczy pyta:
-I jak?
-Spodziewałem się bardziej tradycyjnej druzyny.
-A co? Znów same ku...wy i assasini?


System: D&D 3rd. Ed.
Dramatis Personae:
Holgan - Holgan (paladynka)
Dibbler - Rybak (wojownik/saper)
Kapuhy - Albreht (rycerz ze świata Dragonlance)
Winetou - Malanel (sorcerer)
Wojtek - Gork (kapłan)
Ingham - Yaghr (półork barbarzyńca)
Gambit - MG, Hand of Fate, źli kupcy, dumni wieśniacy, wynaturzenia wszelakie


Jeśli w kwiatku jest imię postaci,to jest to wypowiedź związana z grą, jeśli nick gracza, to spoza gry.

***

Drużyna "sprząta po walce". Na drodze leżą ciała beholdera (nie wiadomo co go zabiło), dwóch dziwnych stworzeń (zabitych ze snajperki przez NPC'a - dłuższa historia) i nieprzytomna Holgan.
Rybak (do Gorka): Ja zająłem się Holgan, a Ty beholderem...
Gork: Tja...i nie wiem co było trudniejsze...

***

Drużyna musi się rozdzielić. Albreht medytuje przez 24 godziny, a tu pojawił się w niedalekiej wiosce smok do zabicia. Holgan chce aby drużyna poszła na ratunek, ale ktoś musi zostać z Albrehtem. Padło na Rybaka (bo on plus smok to kiepskie połączenie)
Rybak: Ciekawe jak sobie poradzą bez rozsądnej części drużyny...
Gork: Przecież ja jadę z nimi.

***

Rozważania na temat filozoficzny...
Yaghr: Czy mogę zostać upadłym półorkiem?
Gork: Tak. Jak się przewrócisz.

***

Drużyna pojechała na smoka, Rybak został z Albrehtem. Aby team miaqł większe szanse, Rybak dał im kilka swoich eksplodujących strzał
Dibbler: Jak zabiją smoka moją strzałą, to dostanę za niego expa?

***

Drużyna walczy ze smokiem. Są już wszyscy, Albreht i Rybak zdążyli dołączyć. Smok jest dziwny. Nie ma skrzydeł, nie zionie niczym, tylko biega i gryzie. Jest potwornie duży i cholernie szybki.
Gork: Zręczny jest? Ma pewnie elficką krew.
Rybak: No, na pysku.

***

Gork został zeżarty, przez małego smoka, który wyskoczył z drugiej strony wioski i zaatakował tłuszczę.
Holgan: Wzięłam Twój kawałek do wskrzeszenia.
Wojtek: A może ja na gwarancji jeszcze byłem?


WAMPIR

Dramatis Personale:
Miriam (Gangrel)-Kornelia
Janusz (Gangrel)- Ingham
Szymon (Tremere)- SZymon
Przemysław (Tzimisce)- Rudy
Personel medyczny, Anioły, Facet z hakiem, szum wiatru, wycie wilków i... Mała 12 letnia blondynka- Dibbler

1)Mg do Szymona:
-Budzisz się w szpitalnej koszuli i...
- Nie mam nerek??

2)Postacie siedzą zamknoęte w celi. Wszyscy sa ubrani w szpitalne ciuchy. Nie maja niczego przy sobie.
- Mam zegarek?- Ingham
- Nie-MG
- A wiesz gdzie ja go trzymałem??- Ingham
- Przez trzylata trzymał go w.... -Szymon

3)MG opisuje scene:
-I dostajesz w tym momencie tak w ryj...

4)Przemysław ukradł ze stołówki plastikowy widelec. Do celi wpada strażnik.
-Przemysław dostaje w głowe pałką-MG
- A nie zasłoniłem się widelcem???-Rudy

5)Drurzyna siedzi w lesie. Nagle z lasu wychodzi mały chłopiec ok 6 lat.
-Stój gówniarzu- Przemysław
- Co tu robisz? - janusz
-To nie jest normalne że dzieciek z przećpanymi oczami chodzi sam w nocy po lesie -Przemysław
-Dajcie dziecku eksplorować Świat- Szymon

6)Gracze wypytuja BNa
- Prześladuje nas dziewczynka. Taka mała blondynka...rzuca w nas nożami. - Szymon

7)Postacie dowiadują się że mają uwolnic jakąś dziewczyne.
-Kto ja tam przetrzymuje?- Przemysław
-jej matka- MG
-A matka nie nasywa się przypadkiem "Boska"?- Janusz

8)Ekipa wybiera broń...
-jeszcze napalm i strzelbe rumcajsa na żołędzie.

9)Przykład dyplomacji
-Cześć miło cie poznać -Szymon
... spojrzenie na MG
- Uderzam go mieczem- Szymon

10) I jeszcze jeden przykład dyplomacji. Przemysław wchodzi do pokoju. Na środku stoi murzyn z hakiem zamiast dłoni.
-Rozdzieram koszulę, pokazuje mu wytatułowana swastykę i krzycze "Nienawidze czarnuchów" i pruje z giwery...-Przemysław


I na okniec OffTopicowy żart który spowodował że MG prawie się udławił winem...
- Jak można odbyć stosunek z ptakiem?
- Można wyjeb... orła na schodach.

A oto kilka kwiatków z procesu robienia postaci...

System: 7th Sea
Dramatis Personae:
Dibbler - Phillipe (Castilliański Szermierz)
Krzysiek - Alan Stark (Avaloński Szermierz)
Wojtek - Maurice (Montagijski Mag)
Gambit - Piotr (Usurrański Mag)
Paweł - MG, królowie, okopy, wieśniacy, dary od bogów...

MG opowiada o świecie. Na tapecie temat reputacji postaci:
MG: Kiedy spada Wam reputacja, to zaczynacie być sławni od tej drugiej strony, a w końcu możecie stać się Villain'ami
Dibbler: Tja...straż miejska dziwnie się na Was patrzy...
Gambit: Tak, zadziera głowy do góry, żeby zobaczyć jak dyndacie...

***

Kilka osób losowało sobie ujemne cechy charakteru, Wojtek trafił na chciwość
Krzysiek (do Wojtka): Niby tak...wszyscy jesteśmy chciwi, ale tylko ty masz to na piśmie

***

Rozpoczęła się najbardziej masakratorska część tworzenia postaci...opowiedzenie historii postaci. Wszyscy się na tym wykładają, MG cały czas nas opieprza, że coś jest nie tak. Dibbler próbuje przebić się ze swoją historią, żołnierza siedzącego w okopach
Dibbler: Dbałem o swoich ludzi. Może ich trochę przeczołgałem, ale z akcji zwykle wracali wszyscy. No dobra...nie zawsze wszyscy, w końcu wojna jest jaka jest...
Wojtek: No, a jeść trzeba...

***

Trzecia, czy czwarta wersja opowieści Dibblera...Wyrzucili go z woja, zaczął pić i został pokonany na ulicy, przez jakiegoś szermierza...
Dibbler: Rano budzę się w łóżku. Dawno takiego nie widziałem...
Wojtek: A czy ma drewnianą pokrywkę?

***

Jeszcze inna wersja opowieści Dibblera...a może to część tej poprzedniej...nie wiadomo:) Postać Dibblera bierze udział w obronie miasteczka/wioski na które najechały wojska wroga.
Dibbler: Walczyłem, znosiłem rannych, gasiłem pożary...uwijałem się. Było mnie widać praktycznie wszędzie...
Paweł: Aha...zwłaszcza po trafieniu z działa...

***

A na koniec, coś co okazało się śmieszne dopiero po pięciu godzinach opowiadania przez nas historii postaci.
Dibbler miał opowiadać swoją historię jako pierwszy...oto jego First Words :)
Dibbler: No...to będzie proste...


System: D&D 3rd Edition

Dramatis Personae:
Holgan - Mercantida (Barbarzyńca)
Dibbler – Profesor Mortimer Ekbar (Mag Badacz)
Wojtek - Arkhaine (cholera wie)
Kapuhy - Wulfgar (Barbarzyńca)
Gambit – Remy Do’Veldrin (...)
Winetou – Torus (Barbarzyński kapłan)
Tiamath – MG, klekoczące kości, mgły, pełzające zło...

Kiedy przy wypowiedzi jest imię postaci, to było to mówione w grze, jeśli nick gracza, to jest to tekst/komentarz wypowiedziany poza grą

***

Pobojowisko po niesłychanie ciężkiej bitwie z jakimś ogromnym szkieletem…Walczyli tylko Barbarzyńcy, Arkhaine ciskał kotwiczką, a Remy i Profesor komentowali z boku…
Torus: Aaaarrrggghhhh (leży bardzo ciężko ranny)
Wulfgar: O nie…on miodu nie wypije.
Torus: (z wyraźnym ożywieniem) Jak to nie ??

***

Wulfgar: Czy młotem mogę rzucić?
MG: Tak.
Wulfgar: A jaki byłby efekt?
MG: Miażdżący…

System: D&D 3rd Edition - zdecydowanie non-Heroic :)

Dramatis Personae:
Holgan - Holgan (Paladynka)
Dibbler - Sierżant Rybak (Saper)
Wojtek - Gork (Kapłan)
Kapuhy - Albreht (Wojownik)
Tiamath – Brand (Smoczy Apostoł) – nowa krew w teamie
Gambit - MG, chóry anielskie, złośliwe duszki, źli bogowie, cuda i dziwy...

Kiedy przy wypowiedzi jest imię postaci, to było to mówione w grze, jeśli nick gracza, to jest to tekst/komentarz wypowiedziany poza grą

***

Drużyna została wzięta do niewoli. Wszyscy siedzą na ziemi przywiązani do pali.
Holgan: Czy mój słup się buja?
MG: Nie
Holgan: Ja zaczynam się bujać i próbuje go rozluźnić.
MG: Choroba sieroca?

***

MG: Zakończyliście poranne czynności
Gork: Tak…jedni ćwiczą inni jedzą…Trzeba mieć priorytety…

***

Albreht: Trzy godziny stąd jest wioska, która spłonęła.
Gork: No tak…to się często zdarza wioskom…
Brand: Nadal nic nie rozumiem…
Holgan: To jest wioska, w której ostatnio byliśmy

***

Gork: Coś nadciąga z lasu.
Holgan: Z której strony?
Gork: Nie wiem. Ten krzyczał…no…jak on się nazywa (pokazuje Branda)
Holgan: Brand.
Gork: Właśnie…Eh, ja już ich nie zapamiętuję nawet…tak szybko odchodzą…

***

Rybak o swoich stosunkach z resztą drużyny…
Rybak: Doprowadzę do tego, że w drużynie z Rycerzem i Paladynem, będę mógł zaufać tylko kapłanowi złego boga…
Gork: Nie złego, tylko niezrozumiałego…

***

Drużyna uwolniła się od porywaczy (a właściwie została uratowana), jednak straciła cały dobytek. Mają przy sobie tylko zdobyczne miecze, jakieś ciuchy. Potem Albreht miał wizję, gdzie zobaczył jak dwie istoty grają nimi w „szachy”. Narada…
Brand: Co robimy potem?
Gork: Idziemy do miasta znaleźć coś lepszego niż te wiejski miecze i ciuchy…
Rybak: A potem spuszczamy wpierdziel bogom…
Holgan: Nie bluźnij !!
Gork: Ale tym złym…no nie wszystkim…

***

Bójka z Wilkołakami
MG: Dostajesz cios w żołąd…
Albreht: W żołądź ??!!??!!
Gork: No i koniec dynastii Albrehtów…

***

Wilkołaki są złe, więc Gork wpadł na kapitalny pomysł.
Gork: Chlustam na niego wodą święconą.
MG: W porządku. Chlusnąłeś.
Gork: Trafiłem?? Poczuł to??
MG: Pewnie poczuł…jest przecież mokry…

Sesja w Vampira

Dramatis Personale

Kornelia –Miriam (Gangrel)
Marta- Nina (Toreador)
Rudy- Przemysław (3miś)
Szymon- Szymon (Tremere)
Ingham- Ingi (Ventrue)
Dibbler- mgła, śmiech, lelki, Fred, małe śmiejące się dziewczynki i fajna muzyczka.

1) Początek sesji. Szymon prosi o przypomnienie tego co dział się ostatnio.
Ingham: Szymon, no co ty nie pamietasz?
Szymon: Ja nie żyje w świecie fantasy jak ty. (Patrzy na wszystkich, pokazuje na Inghama) No co? On dzisiaj przyszedł z giwerą na sesje!

2) Drużyna się rozdzieliła. Miriam miała dotrzeć sama na spotkanie.
Przemysław: Nie ma jej jeszcze? Rozglądajcie się może zamieniła się w jakieś zwierze.
Szymon: Gorzej jak zamieniła się w ślimaka i teraz idzie do nas.

3) Scena: Drużyna zrobiła masakrę w magazynie gdzie odbywał się handel żywym towarem. Totalna masakra. Krew na ścianach, porozrywane zwłoki. Całą akcje zorganizował Benedykt (Nosferatu).
Szymon rozglądając się mówi do Benedykta: Jest wszystko pięknie. Cieszymy się że nas tu zaprosiłeś.

4) Po kolejnym przytyku Ingham skrytykował Szymona.
Szymon: Na ile ty masz inteligencji w tych punktach że nie potrafisz odróżnić czy ktoś żartuje czy nie.

5) Rozmowa na tematy czy wampiry mogą palić papierosy.
Rudy: Ja potrafię palić, ale nie mogę wejść do kościoła (wada: strach przed świętymi symbolami)
Ingham: A ja potrafię palić i mogę wejść do kościoła.
Szymon: W kościele i tak nie wolno palić.

6) Drużyna stoi przed opuszczonym domem (House on the Hounted Hill)
Ingi: Wiesz co? Może to nie jest najlepszy pomysł byśmy tam wchodzili po nocy. Może przyjdziemy tu w ciągu dnia?

7) Szymon zaczął strasznie bluzgać na coś...
Nina: Przestań. Jak ty się zachowujesz?
Szymon: A ty co? Biegasz z wielką giwerą a boisz się słowa „Kurwa”?

8) Plany na noc.
Nina: Gdzie Jedziemy?
Szymon: Do supermarketu?
Przemysław: O tej godzinie to możemy sobie najwyżej wózki tam po odczepiać.

9) Przemysław wydaje rozkazy.
Ingi: A może wprowadzimy trochę demokracji do naszego wampirzego rodzaju?

9) Szymon sprawdza aurę Rafała (NPC Brujah) czy nie kłamie.
Szymon: Jest czysty.
Przemysław: jaki czysty. To punol, wstrętny brudas.

10) W nawiedzonym domu Przemysław wygląda przez okno.
Przemysław do MG: Co z gwiazdami?
MG: „Gwiazdy są w porządku” :-)

Więcej grzechów nie pamiętam....
Dziękuję mojej zacnej i zgranej drużynie za współpracę. Rachunki od psyhologa proszę przysyłać pocztą.

P.S. W karzdym mieście jest jakaś Ulica Wiążów :-)


Znowu wampir

Kornelia -Miriam (Gangrel)
Marta- Nina (Toreador)
Rudy- Przemysław (3miś)
Szymon- Szymon (Tremere)
Ingham- Ingi (Ventrue)- po raz ostatni w tej roli.
Dibbler- mrok, wery, paranoja i zły los..

Oto kfiatki....

1) Ingham i Nina przyjerzdzają do Przemysława.
Ingham: Wchodzimy do ciebie do domu...
Przemysław: Jakie wchodzimy jest XXI wiek domofon mam.

2)Ingham: Byłem honorowym krwiodawcą ja mupomoge.

3)Ingham zaczął mieć zwidy, prześladował go wizerunek zabitej dziewczyny. Oto jak Marta skomentowała jego zachowanie.
Marta: -Spoko ja wiem co się dzieje Dibbler znowu sobie robi jaja z małymi dziewczynkami...

4)Szymon:- Z jakiej rasy jesteś
Przemysław: Z rasy panów.

5)Drużyna umówiła sie z NPC przed Halą Olivia (lodowisko)
Przemysław: Dobra wampiry rozgrzewajcie krew idziemy na łyżwy...

6) Po długim planowaniu akcji przeciw obstawie księcia...
Szymon:- Chodzcie pobijemy MG bo trzym strone księcia

7)Drużyna ucieka przed werami...
Przemysław: Strzelam do nich. Krzycze że śmierdzą i obrażam ich matki.

8)Gracze mają wydać eskortowana postać wrogowi.
Szymon:- Chcesz go? Czy chcesz go tylko zabić?

9) Akt Diabolizmu...
Szymon: Pijemy go aż mu penis robi się wklęsły.

10) Po spaleniu zwłok wampira.
Przemysław: Zbieram popiół
Szymon: A co bedziesz robił gorący kubek?

11)Epitafium dla Inghama:
Szymon: Spoko przecież musi być jakaś ofiara...

I jeszcze na koniec... pomysł który obudził chorą wyobraźnie MG. Jak Inghama zaczeły prześladować koszmary i zwidy to Rudy chciał mu za pomocą zniekształcenia zmienić twarz na twarz dziewczyny ktora go prześladowała...


Mam nadzieje że znów się uda jakoś reanimowac watek cykliczny:)

30.08.2004
20:09
smile
[8]

DarkStar [ PowerUser ]

przypomnial mi sie jeszcze jeden kwiatuszek:)

Warhammer

kolezka chcial strasznie isc do burdelu. zapytal sie o jakis przechodnia, ten skierowal go do najblizszego (...)
mg: wchodzisz do pokoju i widzisz naga, srednio atrakcyjna dziwke lezaca nago na lozku
kumpel: klade sie na nia
mg: ...
kumpel: ...
mg: po minucie ciszy dziwka mowi: "wiem, ze ci sie fajnie lezy ale moze bys zdjal spodnie..."

:)

30.08.2004
20:25
[9]

PAW666THESATAN [ DP Jasio aka T-666 ]

Dibbler - hehe dobre dobre ;] Ale to :

"- Jak można odbyć stosunek z ptakiem?
- Można wyjeb... orła na schodach. "

mnie rozwaliło...i jeszcze parę innych "kfiatkuf" (kwiatków, dla czepialskich ;])

30.08.2004
21:25
smile
[10]

Esqualante [ Jyhad Baghadyr ]

tradycyjnie polecam <link poniżej>, jedna z lepszych stron o RPG z niezwykle pokaźną ilością kwiatków

30.08.2004
21:30
smile
[11]

Dibbler [ Gardło Sobie Podrzynam ]

Esqualante ==>Część kfiatkuf które zamieściłem są i u Kalii:) Gambiciasty jej wysyłała

30.08.2004
22:09
[12]

Wlados [ Pretorianin ]

Jezeli ktos z was gral w Warhammera RPG to polecam ksiazki z seri krasnoludzkiego zabójcy !!

pierwsza czesc nazywa sie "Zabójca Troli" i jest niesamowita !!

30.08.2004
22:50
smile
[13]

gofer [ ]

pamiętam jak Hellmaker na ostatnim śląsko-zagłębiowskim spędzie GOLasów uraczył nas właśnie spora dawką takich kwiatków...najbardziej zapadła mi w pamięć jedna akcja

MG - jesteście na polanie, niedaleko jest lasek
Gr1 - i co?
MG - widzicie uciekających wieśniaków
Gr2 - czemu uciekają?
MG - zapytaj się, są przerażeni
Wieśniak - spierdalać! spierdalać!
Gr1 - ej, dlaczego uciekacie?
Wieśniak - spierdalać!
Gr2 - łapię go za kark
MG - ok, trzymasz go
Gr2 - dlaczego uciekacie?
Wieśniak - bo tam jest paladyn!
Gr1 - no i co z tego?
Wieśniak - brakuje mu 3 exp do 20 levelu!

*śmieje się*

30.08.2004
23:06
[14]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Graliśmy w Wampira:Maskaradę….

MG: Wchodzicie do damskiej toalety. W środku dwie kobiety poprawiają sobie makijaż.
Gracz1: Błyskawicznym ruchem zaciągam jedną do kabiny, pożywiam się <tutaj następuje opis>
Gracz2:Robię to samo z drugą kobietę <tj.zaciągam ją do drugiej kabiny>. Zaczynam wysysać krew…
MG: Czy wypijasz całą krew?
Gracz2: (w uniesieniu) TAK! TAK!
MG: W rękach trzymasz stygnące powoli ciało młodej kobiety…Co robisz dalej?
Gracz2:<Zmieszanie na twarzy, chwila zastanowienia> Biorę ciało i wrzucam je do kabiny obok (gdzie znajdował się już jeden gracz wraz ze swoim „pokarmem”)

*Głośny śmiech*

W ten sposób klimat budowany przez dwie godziny nagle szlag trafił….

30.08.2004
23:22
[15]

Giftzwerg [ Konsul ]


Wampir Maskarada.
W grze uczestniczą:

Malkav Fred Einstein - uczony i jednoczesnie Świr
Toreador - Anioł. No comments needede.
Ventrue - przywódca grupy.

Sytuacja: są w porcie na jachcie, zastanawiaja sie cco dalej - po drugiej stronie kei znajduje sie jacht Assamitów z silną załogą.
Z cyklu: jak by tu zlikwidować problem:

- czy na wyspie znajdą sie stalowe beczki ? Boask ? Dwa rowery ?
- Jasne, to duża wyspa, nie ma sprawy. A po co ?
- Bo chcę zrobić lódź podwodną o napędzie rowerowym.

_ czy na wyspie jest lotnisko z hangarem ?
- oczywiście, jest duże lotnisko. A o co chdozi ?
- Bo moznaby wykraść awionetkę...
- ( Malkav ) - podczepić baniak benzyny i pójść śladami Osamy !

-Drużyna znalazła karabin maszynowy z imponującą iloscią amunicji i kombinuje jak go użyć przeciwko Assamitom.
- Dobra, wystawiam CKM i walę serie w jacht.
(Mistrz gry ) : Zastanów się, to jest port, każdy usłyszy ten hałas, zaraz pojawi sie policja, będzie straszne zamieszanie.
- No dobra. Mam tłumik do tego CKMu ?
- TŁUMIK ? DO CKMu ? NIE. Ale mozesz mieć łódź podwodną z tłumikiem .

30.08.2004
23:26
[16]

Beaverus [ Bounty Hunter ]

Raz bylo tak :
- no i wracasz do domu
- a gdzie ja mam dom ?
- nie wazne, wracasz do domu
- a o ktorej
- spokojnie , wracasz do domu z delegacji
- jakiej delegacji
- no to libacji

30.08.2004
23:30
[17]

Werter [ 1488 ]

co prawda w rpg nie gram już od dawna, ale zapamiętałem trzy zabawne historie z naszych sesji.

raz, grając bodajże w kryształy czasu czy tam warhammera łaziliśmy po jakichś podziemiach, oczywiście jeden kumpel dzierżył ołówek oraz kartkę papieru i rysował mapę przemierzonych terenów. łaziliśmy po tych lochach parę dni i nie potrafiliśmy znaleźć wyjścia, wszyscy już toczyli piane z ust, bo od paru sesji jedynie się błąkaliśmy i od czasu do czasu trafiał się jakiś szkielet do utłuczenia. wkońcu mistrz gry zirytowany wziął kartkę od gracza, który rysował mapę.
- pokaż to!
- po co? tutaj nie ma żadnego wyjścia, no ale masz...
(mg przegląda mapę i wskazuje na jej fragment)
- a tutaj co masz baranie?!
- aaa... to? myślałem że mi się przez przypadek taka kreseczka zrobiła...

nie musze wspominać, że gość cudem uniknął linczu ze strony pozostałych graczy.

drugim razem mistrz gry skonstruował dla nas kompleks podziemi, ale zapomniał o wyjściu, przypomniał sobie o tym brakującym elemencie w trakcie gry, oczywiście zręcznie zaimprowizował i wyjście się znalazło - przez kanalizację prowadzącą z latryn do podziemnego strumienia...

trzecim razem trafił się gracz, którego sesja trochę nudziła i po prostu zasnął, nic dziwnego, bo tym razem znowu przemierzaliśmy niekończące się podziemia. spał smacznie do czasu sporej potyczki z jakimiś maszkaronami, kiedy prawie cała drużyna padła przypomnialiśmy sobie o śpiochu (wcześniej zapomnieliśmy w ogólę o jego obecności, bo spał cicho i nie chrapał ani nic).
- wstawaj! musisz walczyć, bo zaraz nas pokonają!
(koleś wodząc jeszcze nie do końca przytomnym spojrzeniem szybko rzuca)
- to ja rzucam w przeciwników bombą!
(na co mistrz gry)
- bomba wybucha, strop się wali, wszyscy giniecie...
(gracze)
- co za kretyn! tylko imbecyl używa takiej broni w lochach, coś ty zrobił!?
- ej, to dlaczego mi nikt nie powiedział, że my jesteśmy w lochach?

30.08.2004
23:39
smile
[18]

Bro-war [ Centurion ]

Ot, kilka kwiatków z sesji w których brałem udział :) A ponieważ MG zawsze był konsekwentny i nie oszczędzał nas bywało ciekawie.

1. Pierwsza sesja w której brałem udział:
Akurat wkomponowałem się w środku kampanii, więc MG musiał znaleść sposób na wciśnięcie mnie do akcji. Znalazł, ale bardzo oryginalny... gracze kupili mnie jako niewolnika... W efekcie służyłem do rozbrajania pułapek, czyszczenia zbroi itp. Moim podstawowym orężem była wędka. Postać zginęła dość szybko przygnieciona głazem podczas rozbrajania kolejnej pułapki :)

2. Podczas eksporacji podziemi magus wyczarował jakiegoś ptaszka czy coś w tym stylu. W pewnym momencie usłyszeliśmy szczęk mechanizmu i ptaszek padł martwy. Więc posłaliśmy złodzieja przodem, aby zobaczył co jest grane. W końcu znalazł pułapkę ze strzałkami, dość kiepsko zamaskowaną (szpara od sufitu do podłogi). Jednak sposób jej badania zaskoczył nas, a złodziejowi przyniósł wieczny spokój :) Stierdził, że "zagląda do szpary".

3. Dla odmiany postanowiłem poganiać magusem. A że było nudno, zimno i głodno postanowiłem zorganizować coś do żarcia. W tym celu ganiałem po wsi i za pomocą ognistych kul smażyłem kurczaki :) Niestety, zostały tylko zgliszcza, więc z żarcia nici, a z wioski trzeba było wiać.

4. Trochę Cyberpunka. Dwaj kolesie postanowili obrobić sklep z telefonami :) I udało im się to. Niestety, długo się nimi nie nacieszyli... gdy wynosili łup zza rogu wyszedł patrol psychosquadu z działem 20 mm :D

31.08.2004
11:16
smile
[19]

xanat0s [ Wind of Change ]

Hehe, kiedys chudy przyniosl do szkoly kilka stron takich kwiatkow i to byl jeden z najsmieszniejszych dni w szkole :) Nauczyciele cos tam gledza, a my sobie na ostatnich lawkach czytamy i dusimy smiech :]

Bro-war --> to drugie mnie rozbroilo :) Mozecie mu przyznac Nagrode RPG-owego Darwina...

I chudy zapomnial czego dodac (a moze zrobil to specjalnie, zeby mi wiochy nie narobic? :p). Tym mistrzem jestem ja...

31.08.2004
11:52
smile
[20]

-=chudy=- [ ]

Ano zapomniałem :) *zonk*

Jeszcze przypomniał mi się numer z sesji Wampira:

Pewien dealer z obstawą dwóch goryli z uzi miał być naszym kontaktem. Udawał że nic nie wie, wkurzał się coraz bardziej a obstawa zaczęła dawać do zrozumenia że mamy z nimi marnę szanse. No i tu wypowiedź kumpla do dealera:
-Sorry, stary, pomyliłem cie z jakimś cwelem z którym się kiedyś biłem...
Resztę dopowiedzcie sobie sami :)

31.08.2004
11:53
smile
[21]

__FurY_of_WinD_ [ Metal Gear Solid RuleZ ]

Vampir: Maskarada

1.
Gracz: Biorę linę z Hammera
Mistrz: w Hammerze nie ma liny
G: No jak nie ma jak każdy Hammer ma linę
M: Ale ten nie
G: A właśnie że tak
M: To ja jestem mistrzem gry...
G: Wyjmuję miecz z pod płaszcza
M: W Hammerze nie ma liny...
G: Ja chcem mój miecz!!
M: Nie mówiłeś że bierzesz go ze sobą...

2.
G:Powiększam uszy za punkty krwi
Wszyscy: śmiech

3.
NPC: Musicie wynieść kolesiowi tą szkatułkę tak zeby on nic nie zauważył
G: <Puk puk> "Dzień dobry panu, skur***u oddawaj tą skrzynkę albo ci łeb rozpier****

4.
M: Albert już nie jesteś Wampirem... zostałeś dekajnizowany
Ja: ...
Wszysyc: śmiech

5.
M: Widzisz młodą ładną dziewczynę
G: No ale Piotrek (mistrz gry) co ja mam robić, kurde chłopak ico ja mam robić? Ej no powiedzcie!

6.
G: Biorę C4 z pojazdu SWATowców i próbuję wysadzić blok oboko
M: W samochodzie nie ma C4...
G: Ograniczasz mnie!

7.
G: Rzucam się na tych policjantów i zaczynam krzyczeć że jestem psychicznie chory...

8.
G: Rzucam w niego kamieniem
M: Właśnie leci w twoją stronę czołg...

9.
M: Musicie wypłoszyć go z kryjówki
G: Wiem! Wjedźmy TIRem w jego dom!

Jak sobie coś jeszcze przypomnę to napiszę:)

31.08.2004
11:58
[22]

Kurdt [ Kocham Olkę ]

Mistrz gry - widzisz białego jelenia.
Kender - jaki fajny jeleń.
MG - pokazuje ci, byś za nim poszedł.
K - a jak to robi?
MG - odwraca sie do ciebie dupą.
K - acha. To idę za nim.
MG - jeleń zaczyna biec.
K - przyspieszam i gonię go.
MG - potykasz się o korzeń.
K (mętnym głosem) - Poczekaj Jeleniu!!!
MG - podążasz za jeleniem i dochodzisz do polanki. Widzisz domek z piernika na kurzej nóżce.
K - o, jaki ładny domek. Wchodzę.
MG - w środku widzisz chłopca w klatce.
K - co robisz chłopczyku??
MG - tuczę się.
K - wychodzę. Olewam chłopczyka.
MG - podchodzi do ciebie przerażający Potwór Pożerach Serc.
K - ojej.
MG - wyrywa ci serce.
K - ała.
MG - nie masz serca.
K - to fatalnie...

MG - idziesz przez las i widzisz owcę przywiazaną do pala.
K - wydoję ją.
MG - owiec się nie doi.
K - dlaczego?
MG - bo takie są prawa natury.
K - ale ja CHCĘ wydoić owcę.
MG - rób co chcesz.
K - podchodzę do owcy, kucam i spoglądam co ona tam ma pod spodem.
MG - nagle nad tobą pojawia się ork. Jest duży, brdydki i uzbrojony.
K - cześć panie ork.
MG - Ork pokazuje na owcę i znacząco chrząka.
K - e no, panie ork. Orki przecież nie chodują owiec.
MG - to przedstawiciel starożytnej rasy orków - pasterzy.
K - no to panie ork, pogadajmy. Bo ja tu tak przypadkiem i nie wiedziłem, że to twoja owca, myślałem, że niczyja, bezpańska.
MG - ork mysli chwilę po czym pokazuje na sznur którym owca jest przywiazan do drzewa i wyciaga broń.
K - ojej. Tylko spokojnie panie ork. Ja tylko tak sobie pooglądać chciałem. Coś pan myślał, że ja ją wydoić chcę?
MG - ork rzuca się na ciebie z wrzaskiem.
K - stosuję starożytą taktykę obronną kenderów. Obrót o 180 stopni, po czym trening ku pobiciu rekordu swiata na kilometr.

MG - Zapada się pod toba ziemia, co robisz?
Krasnolud Samuraj - Łapie się krawędzi.
MG - Nie możesz złapać się krawedzi. Nic nie możesz zrobić. Co robisz?

To jest fragmeny sesji rozgrywanej na koloniach około godziny 2.00 w nocy :).

BTW: DragonLance rls! :)

09.09.2004
18:21
smile
[23]

-=chudy=- [ ]


mały ^up^ :)

Może jeszcze ktoś się znajdzie...

09.09.2004
18:33
[24]

HopkinZ [ Senator ]

hehe, to ja mam całkiem miła historyjkę :).

Rzecz się eidzje w czasie wyprawy po Slaugha :). Duży trakt, który przecina rzeka. Przy moscie trzech gości podejrzanych. Wesoła kompania 4 luda plus sokół oczywiście rozgromiła bandytów i zyskała dwa konie.

NAgle pojawia się z lasu jeno łowca jakis. Orełka ma drugiego na ramieniu :d. Zaczyna się dialog Rakhara (Poza Czasem, Rakharzy mają dziką nature i są mściwy). Chodzi o to, żę owemu Rakharowi wydaje sie ów tajemniczy człowiek podejrzany. Więc skacze mu do gardła =]. Zabije łowcę w kilka sekund jednajk orzełek ołowcy wydłubuje Rakharowi oko =].

"Ojej, ten sku***** wy***** mi oko"". Wszystko odbyło się przy dosyć wesołej atmosferze rzutów koscmi :d. Pozostało więc ratować gościa, który by się wykrwawił.

Kumpel mówi:
"Ok, biorę pochodnię i wypoalam mu ranę na oku"
MG wpada w niepohamowany śmiech i się pyta czy na pewno? Kumpel nieświadomy niczego mówi, że tak :D. MG rzuca kośćmi:
"No spoko, przystawiłes mu palącą się pochodnię do oka i zabiłeś go, spalając mu całą twarz" :).

09.09.2004
18:47
[25]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Ja : Jaki jest poziom trudnosci ?
MG : Musisz wyrzucic szesc niz mniej
Wszyscy : ..... ??? ...... Buahahhaha

Wampir
Mieszkanie w bloku na 4 pietrze -
Gracz : To ja wychodze ....
MG: Odwracasz sie w strone drzwi i powo .....
Gracz: ... przez okno

Tyle tylko pamietam jak na ten moment. Chociaz nasze sesje to zazwyczaj eksplozja niekontrolowanego smiechu ...

09.09.2004
19:19
smile
[26]

Father Michael [ Padre ]

Bylo tego tak duzo, ze juz nie pamietam, a co pamietam to postaram sie opisac:

ZEW CTHULHU:
"Horror w Orient Expressie", druzyna ma dostac sie do szpitala psychiatrycznego w Paryzu w srodku nocy, jeden z graczy w pada na "genialny" pomysl, kaze drugiemu graczowi sie rozebrac i wbiec na dziedziniec, odwrocic uwage straznikow, w tym samym czasie on przesliznie sie i wejdzie na dach, zas pierwszy gracz wejdzie do srodka i sie gdzies ukryje. Tak tez zrobili, straznicy spuscili psy na pierwszego gracza, sami rzucili sie za nim z palkami. Drugi gracz wszedl na dach, skad mial wspanialy widok na straznikow palujacych jego kolege... coz, kto powiedzial, ze w srodku nocy drzwi frontowe beda otwarte? :)

Gracze usilnie probowali zmusic biednego Szwajcara do wykopania sobie grobu, ale ten caly czas tracil ze strachu przytomnosc. W koncu wykopal dolek na kilkanascie centymetrow, a oni go tam zakopali. :)

Jeden z graczy dobudzil drugiego pokazujac mu co czai sie za oknami pociagu. Kosztowalo go to 10 Punktow Poczytalnosci i kilka chorob psychicznych, no ale sie obudzil.

G: Celuje temu fotoreporterowi w glowe zadajac zwrotu aparatu.
MG: Wyglada na przerazonego ale za nic nie chce go oddac.
G: Strzelam!
MG: OK, rozpieprzyles mu leb.
G: Ale... ja go chcialem tylko nastraszyc.

SRODZIEMIE:
Gracz wpadl przez okno do pomieszczenia ze straznikami, niestety upadl tak niefortunnie, ze polamal obie rece, nie przeszkodzilo mu to jednak w strzelaniu z luku do napastnikow. :)

Po zebraniu odpowieniej ilosci kasy gracz kupil najlepszy pokoj w najlepszej karczmie, wynajal najlepsze prostytutki i wykapal sie w wannie wodki. Potem wpadl na pomysl nieuregulowania rachunku i ucieczki przez okno. Naturalnie "dziwnym zbiegiem okolicznosci" pod jego oknem byla gleboka fosa uniemozliwiajaca ucieczke. :)

WARHAMMER:
Plynac statkiem wrzucalem kogo popadnie za burte, nastepnie przebieralem sie w jego ubrania (ktore jakims magicznym sposobem zostawaly mi w rekach). W ten sposob bylem marynarzem, urzednikiem, straznikiem, pokojowka (!), kapitanem, oczywiscie nikogo to nie dziwilo. :)

Ta sama sesja, dostalismy sie z czlonkami druzyny do magazynu, gdzie kapitan ukryl zarekwirowana nam bron. Oprocz oreza wynieslismy nieco klejnotow, oczywiscie kapitan nie skojarzyl, ze kosztownosci mogly ukrasc te same osoby, ktore wyniosly stamtad bron i chodzily z nia po pokladzie. :)

MG: Na rynku widzisz list gonczy za toba, nagroda wynosi 200 sz.
G: No to ide ja odebrac.

G1: Budze spiacego.
G2: Spadaj!
G1: Budze go dalej.
G2: Leje na niego.
G1: Kastruje lenia.

ADnD
MG: Przedzierajac sie przez te zarosla pokaleczyles sobie dlonie.
G: Ale mam rekawice!
MG: Aha... no to pociales sobie twarz. :)

DnD
Walka w tunelu, ork, czlonek druzyny, szarzuje na kultystow, zas gracz stojacy za nim wpada na iscie genialny pomysl siekania do wrogow z luku, naturalnie trafia w kolege, zadajac mu obrazenia krytyczne. :)

Aby wykrasc zwoj z gildii zlodziei, jeden z graczy postanowil odwrocic uwage straznika kobiety, rzucajac jej sie na szyje i calujac, pech chcial, ze po chwili wszedl jej maz, 120 kilo, 2 metry... :)

Wprowadzam nowego gracza do gry, podrozuje on sobie traktem, mijajac wioske, w ktorej starzy gracze akurat nabijali pokonanych przeciwnikow na pale. :)

09.09.2004
19:53
[27]

J0lo [ Legendarny Culé ]

dibbler ----> ja dalej optuje za tym aby utworzyc nowa sesje... musze przyznac ze bardzo mi sie podobalo :)...

10.09.2004
11:36
[28]

Long [ Generaďż˝ ]

To i ja dorzucę parę kwiatków moich graczy :)

------------------------------
„Ars Magica”:
Drużyna: trzech magów i Herman – topornik wielki i niepiśmienny.

1) Las, wzgórza, wąska ścieżka. Z krzaków słychać szelest.
Mag: Chowam się za Hermana.
Herman: A ja chwytam mocniej topór i ruszam w krzaki.
Magowie: Nie idź!
Poszedł. Po paru krokach wdepnął w wesoło szeleszczący strumyk.
Herman: Hej! Znalazłem strumyk!
Magowie chórem: Zabij go! Zabij!

2) Drużyna staje na wzgórzu – u jego stóp widzą wioskę.
Herman: Mistrzu Albercie, ile jest tych chałup?
Mag (liczy): Równo dziesięć.
Herman: Hyyy?
Mag (z roztargnieniem): No... Tyle ile masz rąk u obu rąk.
Gracz Hermana do MG: K***! Znowu im jakieś czary nie wyszły! Ile ja mam rąk?!

3) Drużyna stoi przed drzwiami domu.
Herman: Otwieram.
MG: Zamknięte.
Herman do magów: Wywalić?
Magowie: Nie, nie, trzeba grzecznie...
Herman: JEB! JEB! JEB! Pukam delikatnie...

4) Drużyna wesoło biesiaduje w gospodzie. Mag-abstynent wzgardził zabawą i udał się do łaźni. Wracając, w roztargnieniu zapomniał się ubrać i nagi maszeruje przez salę w drodze do schodów na piętro. Sala ryczy z uciechy. Rozjuszony mag odwraca się i miota kulę ognia w środek pustej podłogi. Sala gwałtownie cichnie. Mag zawraca do kontuaru.
Mag-abstynent: Karczmarzu! Woda dla wszystkich...

5) Drużyna przygotowuje się do noclegu w pokoju gospody.
Herman: Trza by się odlać przed snem. Podchodzę do okna i sikam na zewnątrz.
MG: Pociekło ci pod stopy...
Mag: Było rozewrzeć okiennice durniu...

----------------------------------
”Gwiezdne Wojny”

1) Drużyna po bardzo udanej akcji stoi rządkiem na pokładzie „Chimery” czekając na pochwałę od dowództwa.
MG: od strony wejścia na mostek nadchodzi wysoka postać w białym mundurze.
Drużyna (cichutko): O k****, Thrawn!
Panika – mundury brudne, gęby zarośnięte, drużynowy Jedi zgubił gdzieś służbową czapkę.
MG: Admirał się zbliża...
Jedi: Mamy jeszcze Force Pointy? Skoncentrujcie się - wydajemy i stajemy na baczność!
MG (sarkastycznie): Nawet kanty spodni się wam wyprostowały...
Jedi: Cholera, a ja czapki nie mam!
MG: Już masz. Ale oficer nawigacyjny gdzieś posiał swoją...

2) Drużyna przygotowała zamach na agenta Nowej Republiki. Do jego pojazdu wpakowali 5 detonatorów termicznych z mechanizmami zegarowymi. Teraz lecą za speederem agenta, żeby zobaczyć efekt swojej pracy.
Jedi: 15, 14, 13....
MG: Jak daleko za agentem lecisz?
Pilot: Jakieś 50 metrów.
MG: Naaapeeewnooo 50?
Pilot: Tak, a co?
Jedi: Chwila! Ile włożyliśmy detonatorów?!
Pilot: Pięć.
Jedi (z grozą patrzy na MG): A czy przypadkiem nie wspomniałeś czegoś o amunicji w tym speederze?!
MG: :)))))
Pilot: ZAWRACAM!!! ZAWRA....
..........................
Jedi (bardzo cichutko): Przeżyliśmy?

-----------------------------
Jakiś system fantasy, inny MG, inna drużyna. Tworzenie postaci.
Gracz: Ja chcę mieć skórzaną czapkę-terrorystkę z otworami na oczy.
Drużyna: turla się ze śmiechu
MG (zdruzgotany): No to masz. A w komplecie skórzane skarpetki-terrorystki z otworami na palce...

10.09.2004
11:53
[29]

soso [ Centurion ]

warhammer

mg: idziecie lasem, swieci sloneczko, wieje wiaterek, liscie szeleszcza, ptaszki spiewaja "KRAAA KRAAA" :D

10.09.2004
11:55
[30]

Dibbler [ Gardło Sobie Podrzynam ]

Jolo==\> No coś już drgnęło:) patrz link...

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.