GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Wreszcie ktoś się poznał na Rutkowskim?

15.07.2004
22:12
[1]

Dagger [ Legend ]

Wreszcie ktoś się poznał na Rutkowskim?

Wreszcie ktoś go potraktował jak zwykłego obywatela a nie oberpolicjanta czy też nietykalnego posła.
Facet urządza nielegalne najścia, filmuje to i jeszcze oczekuje pochwał.
W dodatku posługuje się polskim paszportem dyplomatycznym.


"Sztokholmska policja zatrzymała posła-detektywa Krzysztofa Rutkowskiego i jego pięciu ludzi po tym, gdy w środę wieczorem w asyście kamery TVN wdarł się do domu w stolicy Szwecji i pojmał trzech mężczyzn.

Skuł ich kajdankami, wyprowadził na ulicę i tam położył na jezdni. Następnie zawiadomił policję. Ale szwedzcy funkcjonariusze zatrzymali wszystkich - łącznie z posłem i jego ludźmi. - Z uwagi na immunitet dyplomatyczny posła zwolniliśmy po przesłuchaniu, pięciu jego pracowników oskarżono o bezprawne pozbawienie wolności innych osób - powiedział inspektor Christer Sjobloem. Według samego detektywa, jego ludzie zatrzymali groźnych bandytów, którzy zmuszali polskiego biznesmena z branży budowlanej, żeby kupił od nich maszyny pochodzące z kradzieży."

15.07.2004
22:25
smile
[2]

Funthom [ Always with Morith ]

Zapomnial krzysiu ze juz nie jest u siebie ?

15.07.2004
22:26
smile
[3]

RealRufus [ F E A R ]

może mu się kraje pomyliły ...

15.07.2004
22:27
smile
[4]

Łowca Czarownic [ Konsul ]

Pewnie w dostał wtedy "zwiechy". Chciałbym zobaczyć jego zdziwioną gebę w tym momencie ;)

15.07.2004
22:28
[5]

Lóónatyk [ Legionista ]

No taki detektyw aktorzyna, tylko okularkow i koszulki "Hollywood" brakuje. Ja nie wiem, jakim cudem jeszcze sie zaden przestepca nie zorientowal, ze on to on. Albo sie zorientowal...

15.07.2004
22:28
[6]

KRIS_007 [ 1mm[]R+4l ]

Rutkowski to nie zaden detektyw, posel czy bohater. Po prostu showman ktory wie jak zarobic kase wciskajac ludziom kit. Uwaza sie za jakiegos renegata ktoremu w imie prawa wszystko mozna. Jak dla mnie to zwykly pajac.

15.07.2004
22:37
[7]

DKAY [ Generał ]

Rutkowskiego zatrzymali nie po raz pierwszy i zapewne jak za kazdym razem - wyjaśnią sprawę i będzie po zawodach. Co do Rutkowskiego to działa on na pograniczu prawa i dzięki temu jest skuteczny - nie jest tak ograniczony procedurami jak np. Policja.

15.07.2004
22:54
[8]

HopkinZ [ Senator ]

Może i showman ale działa on skutecznie :/.

Tak samo jak to jego ostyatnie zatrzymanie kogoś za granicą z pół roku temu. Działa nielegalnie ale jak powieidząłem, skutecznie, i dobrze, że robi to co robi. (szkoda, że w takim stylu :P)

15.07.2004
22:55
[9]

Maevius [ Czarownik Budyniowy ]

Rutkowski wiekszosc swych sukcesow zawdziecza policji, a raczej informacjom, ktore mu sprzedawala za niemale pieniadze. Coz, Polska ..

15.07.2004
22:57
smile
[10]

lo0ol [ Jónior ]

Wlasnie na TVN'ie lecial detektyw i matka tej ktora chce uciec z tego czegos to moja byla nauczycielka

15.07.2004
22:59
[11]

DKAY [ Generał ]

Maevius -> Jeśli sami nie byli w stanie nic zdziałać to jestem w stanie to jakoś zrozumieć... ale jeśli nie to to jest lekko chore. Mi byłoby zbyt szkoda własnej pracy!

15.07.2004
22:59
[12]

Dagger [ Legend ]

==>DKAY, HopkinZ
Przestępców też nie krępują reguły - co nie znaczy że trzeba się z tego cieszyć.
Natomiast prywatny detektyw wcale nie moze działać sobie dowolnie i nie ma wiekszych uprawnien od Policji.

Ja natomiast widze Rutkowskiego inaczej - facet udowadnia ze jestesmy republika bananową bo pozwalamy sobie na takie akcje w jego wykonaniu.

Jak narazie jako poseł RP ma na koncie porwanie z Czech a teraz nielegalne zatrzymanie i pozbawienie wolności.

15.07.2004
23:00
smile
[13]

oksza [ Senator ]

-->> Dagger
Jeżeli cię to interesuje to w najnowszym, dzisiejszym Przekroju jest cały, spory artykuł o przebojach Krzysia R.

15.07.2004
23:01
[14]

Tortured_Soul [ Pretorianin ]

czesc tu ma racje... bo jakby na to niepatrzec jest skuteczny!

15.07.2004
23:04
[15]

Dagger [ Legend ]

==>oksza
THX znajdzie się pretekst żeby kupić i sprawdzić czy rzeczywiscie tak obniżyli poziom pisma jak mówią

15.07.2004
23:08
[16]

Neo_zion [ Generał ]

HopkinZ --> On działa skutecznie? Chyba nieskutecznie, bo te jego sukcesy są wyłącznie oparte na informacjach policji. Raz zaczął działać san i już porwany chłopak zginął (bo szaleniec dał im 100tys zł, zamiast 100tys Euro). Zwykle jak wpada na miejsce przestępstwa, to policja nie ma tam co robić i to nie dlatego, że jest skuteczny, tylko dlatego, że tak skutecznie zaciera wszystkie ślady (jak ostatnia sprawa Makarewiczów).
Nie na darmo zabrali mu pozwolenie na broń, bo jeszcze jako milicjant zaczął strzelać w tłumie ludzi. A te jego odnalezienia samochodów to też podejrzana sprawa. Ciekawe czy przypadkiem sam w tym nie uczestniczy.
Albo jego ostatni wyjazd do Iraku w poszukiwaniu rakiet. Był, ośmieszył się, wrócił.
On nie działa na pograniczu prawa. On przeważnie dział BEZprawnie. Tak jak kiedyś w swym programie wyrzucał siłą ajentów stacji benzynowych. To też było bezprawne, sąd się potem tym zajmował.

15.07.2004
23:10
smile
[17]

oksza [ Senator ]

-->> Dagger
Nie obniżyli. Po prostu były przetasowania w redakcji + zrobili się trochę ostrzejsi pod publikę. Ale dalej trafiają się ciekawe teksty, polecam.

15.07.2004
23:13
[18]

Dagger [ Legend ]

==>oksza
Ok - od jakiegos czasu i tak chciałem sprawdzić -moj ostatni numer był z wywiadem z Edelmanem.

Jesli ktoś nie chce kupować to od poniedziałku text o Rutkowskim powinien byc na stronie:

15.07.2004
23:24
[19]

HopkinZ [ Senator ]

Neo_zion--->
Racja, bezprawie i te sprawy. Jednak jakby wszystko działało zgodnie z prawem to nic by się w ogóle nie działo, nie posuwało do przodu. (patrz: polskie sądownictwo).

Owszem, można Rutkowskiego potepiać za metody i krytykować za całokształt ale, było nie było, czasem po cichu nie moge sobie odmówić stwierdzenia "dobrze drań zrobił, opłaciło się".

16.07.2004
11:07
[20]

Neo_zion [ Generał ]

HopkinZ --> Chyba żartujesz. Jego wyniki są tak marne, że aż niezauważalne. Dobry detektyw nie robi z siebie błazna w TV, tylko działa. Bo sławę i tak zdobędzie wykonując dobrą robotę, a nie tak jak Rutkowski, wykorzystując do tego TV. Gdyby nie Janas i jego kontakty w Policji, to Rutkowski nic by nie zrobił. On sam nie ma ani wywiadowców (korzysta z informacji policyjnych) ani nie potrafi rozwiązywać żadnych spraw. Jedyne co potrafi to wziąć od policji informację gdzie jest przestępca i udać się tam, koniecznie z kamerami, żeby uwiecznić sukces.

16.07.2004
11:18
[21]

Artur20 [ Generał ]

Ludzie zastanówcie się co Wy piszecie! Policja jest zła, bo jest nie skuteczna, wszyscy nażekają ze ma za małe uprawnienia itd.. Rutkowski jest skuteczny, to też jest zły?

16.07.2004
11:21
[22]

soze [ sick off it all ]

mam to gdzies jak to robi i czy z kamerami czy nie..znam przypadek gdzie pomogł a inni zawiedli i mi to styka..nielubie goscia..

16.07.2004
11:24
[23]

Piotrek.K [ Cyberdine Systems ]

Rutkowski jest skuteczny, bo przekupuje policjantow, zeby mu przekazywali informacje o przestepcach :/:/ i z kazdej nawet najmniejszej akcji robi szol, ktore nie wszystkim sie podoba ...

16.07.2004
11:27
[24]

bartek [ ]

IMO to czysty show, weźmy np. sprawę proboszcza, który niby spał z jakąś dziewczyną, a ona nosiła jego dziecko. Ktoś to widział? A kto zrozumiał? Skoro facet z nią nie spał, to czym się przejmował? Badania DNA są od czego? Na końcu okazało się, że dziewczyna nosi poduszkę pod sukienką. To moje okolice, znam drogę doskonale, ojciec po całym województwie zrobił setki tysięcy kilometrów. Rutkoś leciał drogą szutrową, która prowadzi do domków letniskowych sapiąc do komórki "Jestem na Ax już do Was jadę"...

16.07.2004
11:28
smile
[25]

Miczek[PL] [ Pretorianin ]

heheehe dobre...

19.07.2004
18:47
[26]

Dagger [ Legend ]

Jednak Szwedzi zmienili zdanie:

"Akcja Krzysztofa Rutkowskiego, do której doszło w Sztokholmie w ubiegłą środę, wywołała początkowo szok, lecz Szwedzi przyznają, że była legalna, a szwedzkie firmy ochroniarskie i detektywistyczne same wykonują podobne akcje zarówno w kraju, jak i zagranicą

Detektyw i jednocześnie poseł Krzysztof Rutkowski oraz dziewięciu jego pracowników zostało zatrzymanych w środę w Sztokholmie podczas akcji podjętej przeciw grupie szantażującej polskiego biznesmena. Grupa Rutkowskiego siłą wdarła się do jednego z mieszkań, wyprowadziła z niego trzy osoby, skuła je i zmusiła do położenia się na ziemi. Świadkowie, a także sam Rutkowski powiadomili szwedzką policję, która po przybyciu zatrzymała zarówno szantażystów, jak i pracowników polskiego detektywa. Rutkowski został zwolniony po wyjaśnieniach.

Prowadzący śledztwo prokurator Gunnar Fjaestad powiedział w piątek, że pomimo pewnej krytyki ze strony profesorów prawa nie widzi w akcji polskiej firmy nic nielegalnego. Jak podkreślił, "był to szkolny przykład niesłychanie profesjonalnie wykonanego zadania".

- Pracownicy Rutkowskiego są zatrudnieni jako ochroniarze i pomimo że działali na szwedzkim terytorium, to robili to legalnie, ponieważ w Szwecji każdy ma prawo do wynajęcia ochrony prywatnej. W Unii Europejskiej mamy w dodatku wspólny rynek pracy i wymiany usług, a szwedzkie prawo zezwala na tzw. aresztowanie obywatelskie - powiedział Fjaestad.

Szef policji w dzielnicy Soederort, na terenie której doszło do zdarzenia, Christer Sjoeblom powiedział w debacie telewizyjnej, że "musimy się przyzwyczaić, że w nowej Europie, w której zanikają granice i istnieje wolny rynek usług, tego typu akcje mogą być częstsze".

Szwedzka policja przyznała, że był to pierwszy przypadek, kiedy firma wynajęta za granicą przeprowadzała akcję na terytorium Szwecji i dlatego jest tak o tym głośno w mediach.

Stellan Kjellberg z firmy detektywistycznej Gothia Protection Service powiedział w wypowiedzi dla prasy: "Tego typu działania wykonujemy w Szwecji i za granicą. Pracujemy bardzo podobnie. Zatrzymanie przestępców odbywa się po przeprowadzeniu śledztwa i uzyskaniu dowodów, tak że policja otrzymuje wszystko podane na tacy. Działamy jednak bardziej dyskretnie i nie tak spektakularnie jak Rutkowski i dlatego nie jest o nas głośno"."

19.07.2004
18:57
smile
[27]

Vegetan [ Leń ]

Wy jesteście głupi. Tyle skutecznych akcji Rutkowski zorganizował a wy uważacie go za Biznesmena. Widzicie, działał nielegalnie, ale bandytów złapał. A że filmuje swoje działania, to co z tego? Widzieliście kiedyś Detektyw na TVN?? Bo ja widziałem wszystkie akcje i są świetne, jak on stosuje chłodną logikę. A Agenta 007 widzieliście?? A też nie działał legalnie zawsze. Po prostu jest dobry i już. A może wam chodzi o to że jest w Samoobronie?? To w takim razie sie odpieprzcie od Samoobrony.

19.07.2004
19:01
[28]

Dagger [ Legend ]

==>Vegatan
Coś dla ciebie - poniżej artykuł z Przekroju o Rutkowskim.
Przeczytaj i powiedz jak ci sie podobało :)

"DETEKTYW KOŃCZY SHOW


Jeśli detektyw KRZYSZTOF RUTKOWSKI naprawdę jest kolejnym wcieleniem barona von Münchhausena, to bez trudu sam się wyciągnie z bagna, w które wpadł po same uszy

STEFAN MAKUŁA

Marcina M. bandyci uprowadzili 31 marca w Oborach. Przerażona matka zadzwoniła do detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, bo wiedziała z telewizji, że tylko on może pomóc. Detektyw przyznał, że jest najlepszy. Wystarczy podpisać umowę, zapłacić 20 tysięcy złotych (plus VAT) i zaraz rozpoczną się poszukiwania na szeroką skalę. Potem było jak w telewizorze: detektyw zapłacił sto tysięcy złotych okupu i czekał, aż chłopak wróci do domu. Zamiast Marcina bandyci przysłali jego palec i zażądali więcej pieniędzy. Kilka dni później zmasakrowane ciało 26-letniego Marcina M. policja znalazła w lesie pod Grodziskiem. Krzysztof Rutkowski nie ma sobie nic do zarzucenia.
Jednak policjanci z wydziału terroru kryminalnego, którzy na co dzień zajmują się porwaniami, twierdzą, że do śmierci Marcina mogły się przyczynić nieudolnie prowadzone negocjacje z porywaczami.

ŚMIERTELNY WRÓG TERRORU
Krzysztof Rutkowski zajął się uprowadzeniami z konieczności. Gdy skurczył się rynek kradzionych samochodów, na którym dorobił się majątku, wybrał porwania, bo to gwarantowało godziwe zyski.
- Zwykle uprowadzenia dotyczą bardzo bogatych rodzin, które gotowe są zapłacić każde pieniądze, by odnaleźć najbliższych - mówi R., jeden z byłych współpracowników detektywa.
By prowadzić takie poszukiwania, trzeba mieć wiedzę, siatkę informatorów, możliwości techniczne i rzeszę ludzi, których Rutkowski nie miał.
- Dlatego ogranicza się do negocjacji z porywaczami i nadzoruje przekazanie okupu - opowiada R. - Nigdy nie słyszałem, żeby porywacze zażądali pozbycia się Rutkowskiego, a zawsze domagają się odsunięcia od sprawy policji. Bo policja jest dla nich zagrożeniem, a Rutkowski gwarantem dostarczenia okupu.
Już pięć lat temu policjanci z warszawskiego wydziału terroru kryminalnego zorientowali się, że działalność Rutkowskiego ogranicza się do wyciągania pieniędzy od sparaliżowanej strachem rodziny.
Gdy w 1999 roku za namową policjantów ojciec uprowadzonego Artura K. przegonił detektywa, nie płacąc mu ani grosza, Rutkowski wypowiedział wojnę wydziałowi terroru, a za śmiertelnego wroga uznał komisarza Tomasza Omena.
W październiku 2003 roku ludzie Rutkowskiego poinformowali Centralne Biuro Śledcze, że komisarz Tomasz Omen pomagał gangsterom w porwaniu biznesmena L. z Piaseczna. - Nie trafili z terminem, bo Tomek był wtedy na urlopie w górach - mówi przyjaciel Omena.
Trzy miesiące później pracownicy Rutkowskiego zabronili rodzinie przekazywania policji informacji o porwanym Krzysztofie G., bo - jak twierdzili - komisarz Omen jest osobą najbardziej podejrzaną o kontakty z kidnaperami.

NA TROPIE OMENA
Tropiąc komisarza Tomasza Omena, Rutkowski dowiedział się o napadzie na małżeństwo K., handlarzy ze Stadionu Dziesięciolecia. W tym samym czasie partnerowi Omena skradziono radiowóz. Okazało się też, że była żona komisarza jest sąsiadką małżeństwa K.
Odtąd detektyw był przekonany, że komisarz Omen poza kidnapingiem zajmuje się również rozbojem. - Wystarczyło połączyć w logiczną całość fakty, by wszystko się zazębiło - mówi Krzysztof Rutkowski, dla którego sprawa nagle stała się jasna: Omen użycza bandytom policyjnego samochodu, mąż jego byłej żony Adam Bochiński wystawia sąsiadów, a napada brat Adama z kolegą.
Dlatego Rutkowski oficjalnie poinformował policję, że napadu dokonali Jacek B. i Janusz Ś., a pomagał im Adam Bochiński, brat Jacka. Nie miał wątpliwości, że bandytą jest historyk sztuki z warszawskiego muzeum Jacek B. - niedoszły ksiądz, autor kilku książek, który nie miał nigdy żadnego konfliktu z prawem.
Na podstawie notatki detektywa Jacek B. i Janusz Ś. spędzili rok w więzieniu. - Dopiero w sądzie wyszło na jaw, że Rutkowski wyssał wszystko z palca - mówi Adam Bochiński, brat oskarżonego.
Choć detektyw zapewniał dziennikarzy, że jego informacje są na sto procent pewne, to w sądzie nie mógł sobie przypomnieć, skąd pochodzą. Coraz bardziej plątał się w zeznaniach. Czasem mówił, że muzeum to tylko przykrywka dla zbrodniczej działalności Jacka B., a czasem, że głównym podejrzanym jest Adam Bochiński, którego posądził o przemyt narkotyków i ściąganie haraczy.
Prokuratura na Woli wszczęła już śledztwo w sprawie składania fałszywych zeznań przez Krzysztofa Rutkowskiego.
Z podobnym wnioskiem do prokuratury zwrócił się też komisarz Tomasz Omen, który według Rutkowskiego miał brać udział w napadzie. Dzisiaj detektyw nie jest już tego pewny.
- Gdybym miał sto procent pewności, to- bym ich sam zatrzymał - mówi.

DOŻYNKI INFORMATORÓW
Dla Krzysztofa Rutkowskiego najczarniejszy był rok 2001. Wtedy to wycięto w pień jego policyjnych informatorów. Rzeź rozpoczęła się po serii artykułów w "Trybunie" opisujących, jak detektyw oszukiwał zachodnich ubezpieczycieli, jak podrabiał tablice rejestracyjne swoich samochodów i jak wykorzystywał policjantów.
- Rutkowski przypuszczał, że sypie księgowa, która właśnie odeszła z firmy - wspomina funkcjonariusz Komendy Stołecznej Policji. - Podesłał do niej policjanta, który zagroził, że jak dalej będzie gadać, to jej łeb utną. Przyleciała do nas na skargę i zaczęło się wielkie trzepanie.
Policjanci kolejno wylatywali z pracy. Rutkowski stracił dostęp do baz danych, billingów, do informacji tajnych i operacyjnych.
- Największe sukcesy miał, gdy policja była w totalnym rozkładzie - mówi wysoki funkcjonariusz Komendy Głównej Policji. - Informacje kupował od policjantów i od czasu do czasu wpadała mu taka perełka jak o ukrywającym się na Węgrzech Jędrzeju.
W 2001 roku Rutkowski brał każde zlecenie. Również od powiązanego z "Pruszkowem" "Nastka", któremu właściciele agencji towarzyskich nie chcieli płacić haraczu. - Rutkowski wpadł na genialny pomysł - mówi jeden z detektywów. - Szedł do straży granicznej i mówił, że w agencji X są nielegalni imigranci. Straż robiła nalot, deportowała prostytutki, sutenerzy zaczynali płacić, a Rutkowski znów był skuteczny.
Dariusz K., złodziej samochodów, który czeka na wyrok w areszcie, też mówi, że korzystał z pomocy Rutkowskiego. Zdaniem K. detektyw pośredniczył w sprzedaży kradzionych samochodów za granicę.
Rutkowski miał też pomóc biznesmenowi Piotrowi Głowali poszukiwanemu w ubiegłym roku listem gończym. Głowala, zabity dwa miesiące temu w tajemniczych okolicznościach, został przed rokiem skazany na więzienie. Za kraty nie trafił, bo zaczął się ukrywać. Rutkowski zgodził się wtedy poręczyć za Głowalę, ale za sto tysięcy złotych. Biznesmen zdążył się już pochwalić kilku osobom, że nie pójdzie siedzieć, bo poseł detektyw za niego poręczy. Do transakcji nie doszło - zanim zebrał pieniądze, wpadł w ręce policji.
- Niedługo zostanę posądzony, że brałem udział w ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa - mówi Rutkowski i zaprzecza, że w ogóle znał Głowalę, Dariusza K. czy "Nastka".

DOBRY POLAK RUTKOWSKI
Gwiazda Rutkowskiego zaświeciła na początku lat 90., gdy ogłosił, że tylko on może powstrzymać falę kradzieży samochodów. Zapraszał wtedy dziennikarzy na prezentacje łapania złodziei. Gdy włamywacz próbował odpalić auto, z kartonu na tylnym siedzeniu wyskakiwał agent w kombinezonie "Rutkowski Patrol" i dusił bandziora.
Rodzinnym domem 44-letniego dziś detektywa był komisariat w Teresinie - ojciec milicjant wynajmował swój dom Milicji Obywatelskiej. Zaraz po technikum, w 1981 roku, Rutkowski poszedł na ochotnika do ZOMO. Potem do komisariatu na warszawskim Ursynowie. Wyleciał z milicji w 1985 roku, gdy okradł attaché wojskowego Egiptu, którego przyłapał z prostytutką na warszawskim Pigalaku.
Trzy lata potem poznał w austriackim Grazu swoją trzecią żonę Annę, absolwentkę dwóch uniwersytetów. Razem założyli biuro detektywistyczne. Rutkowski miał w nim odgrywać Rambo. - Ja miałam przekonać zachodnią policję, Interpol i firmy ubezpieczeniowe, że pośród tych złych Polaków, którzy kradną im samochody, jest jeden dobry - wspomina Anna.
Rutkowski szedł w Polsce na policyjny parking i spisywał numery samochodów. Anna w Wiedniu sprawdzała numery w bazie skradzionych aut i dogadywała się z ubezpieczeniem co do ceny. Ubezpieczyciel przysyłał Rutkowskiemu dokumenty, a on odbierał samo- chód z policji.
Wszyscy chcieli z Rutkowskim współpracować. Bo on był jedyny, a zachodnich firm szukających w Polsce samochodów setki.
- W końcu zachodni ubezpieczyciele założyli w Polsce własną firmę i to był koniec Rutkowskiego - mówi jeden z jego ludzi.

JAK DETEKTYW ZOSTAŁ POSŁEM
Detektywa Rutkowskiego dla polskiego parlamentaryzmu odkrył mecenas Andrzej D., który w 2001 roku był jego obrońcą w sprawie o nielegalne posiadanie broni. To on podszepnął Andrzejowi Lepperowi, że znane nazwisko przyciągnie wyborców do list Samoobrony.
- Już trzy dni po wyborach odbiła mu sodówka. Wydawało mu się, że jest ważniejszy od Leppera - mówi D. Dwa lata później mecenas Andrzej D. znów spotyka Rutkowskiego, którego teraz zatrudnił śląski baron paliwowy Henryk M., wcześniej również klient D.
Krzysztof Rutkowski, z wykształcenia mechanizator rolnictwa, miał zapewnić śląskiemu biznesmenowi obsługę prawną. Henryk M. wierzył, że zatrudniając znanego posła, zapewnia sobie nietykalność.
Pomylił się. W listopadzie 2003 roku funkcjonariusze CBŚ zamykają M., a Rutkowski zeznaje w prokuraturze, że aresztowanie to prowokacja dwóch agentów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednym z nich miał być mecenas D. Detektyw ogłosił też, że D. chciał wymusić od barona paliwowego łapówkę w zamian za uwolnienie go z aresztu.
Mecenas D. złożył w sądzie prywatny akt oskarżenia przeciwko Rutkowskiemu i wystąpił o uchylenie mu immunitetu. Poseł detektyw przestraszył się nie na żarty. Napisał oświadczenie, że wszystko, co powiedział, to kłamstwa, i zobowiązał się, że odwoła swoje zeznania w prokuraturze.
- Ale słowa nie dotrzymał - mówi D.

LICHY WARSZTAT DETEKTYWA
Detektyw Marcin Popowski, oglądając w TVN serial "Detektyw", w którym Krzysztof Rutkowski gra główną rolę, zauważył kilka nieprawidłowości. Na przykład detektyw nie powinien do głowy zatrzymanych przykładać pistoletu, latać z nim po ulicy, wyważać kopniakiem drzwi i krzyczeć: "Kriminal Policaj!". Nie powinien też wysyłać do szantażystów księdza z wyciętymi z gazety banknotami imitującymi okup, bo po co narażać osobę duchowną na śmierć.
- Gdybym ja tak działał, już dawno bym stracił licencję - mówi Popowski. Krzysztof Rutkowski nie musi się tego obawiać, bo pozwolenie na działalność detektywistyczną wygasło mu 31 stycznia 2002 r. Dlatego zarejestrował biuro doradcze.
Mimo to skargi na niego płyną do Stowarzyszenia Detektywów Polskich. W jednej detektyw Jerzy Godlewski zarzuca Rutkowskiemu, że jego ludzie włamali mu się do garażu i wyprowadzili stamtąd luksusowego mercedesa SL 300 cabrio. Drugą złożył Włodzimierz Olewnik, któremu Rutkowski poszukiwał uprowadzonego syna Krzysztofa. Z pomo- cą firmy Rutkowskiego naciągacze wyłudzili od ojca porwanego 203 tysiące złotych i 150 tysięcy dolarów.
Krzysztof Rutkowski twierdzi, że wziął tylko 20 tysięcy złotych, a do sprawy dołożył z własnej kieszeni. - Ojciec ma żal, że mój punkt widzenia jest inny niż jego - mówi detektyw.

RUTEK SHOW
Detektyw Rutkowski nie zajmuje się zwykłymi sprawami. Do Bagdadu leci, żeby spotkać się z Paulem Bremerem, choć ten o spotkaniu nie ma pojęcia. Do USA jedzie szukać snajpera psychopaty, a do Iraku - Saddama Husajna.
Nawet grzecznościowy list, który Bill Clinton przesłał uczestnikom konferencji detektywów w USA, jest według Rutkowskiego osobistym podziękowaniem amerykańskiego prezydenta za jedną z akcji polskiego asa.
- Krzysztof w pewnym momencie uwierzył w swoją boskość i wtedy zapadł na chorobę telewizyjną, która trapi go do dzisiaj. Zawsze musi być w centrum uwagi - mówi Anna Rutkowska, była żona detektywa.
To przynosi rezultaty. Firma, która składa się z dwóch pokoików, luksusowych samochodów właściciela i jego dobrych perfum, daje rocznie prawie półtora miliona przychodu. Kłopoty mogą się dopiero zacząć, gdy właścicielowi skończy się immunitet.

STEFAN MAKUŁA"

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.