GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Forum CM: Monte Cassino: Różne oceny

01.06.2004
17:27
[1]

Marder [ Konsul ]

Forum CM: Monte Cassino: Różne oceny

Bitwa o Monte Cassino stala sie jednym z najwiekszych polskich mitów
narodowych. Straty 2. Korpusu wyniosly w niej 4199 osób, z czego 923
polegly, natomiast niemieckie byly czterokrotnie mniejsze. Czy ta
ogromna ofiara sluzyla jedynie zaspokojeniu ambicji gen. Wladyslawa
Andersa?

PAWEL WIECZORKIEWICZ

Rozpoczeta z wielkim animuszem we wrzesniu 1943 r. kampania wloska po
chwilowych sukcesach utknela na zaporze skladajacej sie z dwu pasów
obrony - "Linii Gustawa" i "Linii Hitlera" - przygotowanych umiejetnie
przez feldmarszalka Alberta Kesselringa. Glównym celem strategicznym
sprzymierzonych bylo opanowanie Rzymu. Bezposrednia droge do miasta
blokowaly jednak silnie umocnione pozycje niemieckie z górujacym
starozytnym opactwem benedyktynów w Monte Cassino. Naczelny dowódca
alianckiej 15. Grupy gen. Harold Alexander postanowil zdobyc je
atakiem czolowym, choc dowódca Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego
gen. Alphonse Juin proponowal mu obejscie stanowiska
nieprzyjacielskiego poprzez manewr w rejonie gór Aurunci.

Po krwawych i nieskutecznych trzech natarciach na Monte Cassino 2.
Korpusu Amerykanskiego, Korpusu Nowozelandzkiego i fiasku pomocniczej
operacji desantowej pod Anzio gen. Oliver Leese, dowódca brytyjskiej
8. Armii, której operacyjnie podlegal 2. Korpus Polski, zaproponowal
gen. Wladyslawowi Andersowi podjecie kolejnego uderzenia na klasztor.
Gen. Anders bez zasiegania opinii naczelnego wodza gen. Kazimierza
Sosnkowskiego podjal te brzemienna w skutki decyzje. Tlumaczyl
pózniej, ze powodowala nim chec przeciwstawienia sie propagandzie
sowieckiej, która - wobec napiecia wzajemnych stosunków - szermowala
pogladem, iz Polacy po wyjsciu z Rosji "nie bija sie i bic nie chca".
General Anders myslal takze o "podtrzymaniu na duchu walczacego kraju"
. Mial swiadomosc, ze sukces przyniesie duza chwale polskiemu orezu.

Gen. Sosnkowski byl przerazony, zwlaszcza projektem bezposredniego
czolowego ataku na silnie umocniona pozycje niemiecka, który sztabowcy
brytyjscy od poczatku planowali w sposób uragajacy fundamentalnym
zasadom sztuki wojennej.

Róznica zdan

Pomiedzy obydwoma polskimi generalami doszlo do dramatycznej rozmowy.
Gen. Sosnkowski byl wówczas najbardziej doswiadczonym polskim wyzszym
dowódca. Gen. Anders zajmujacy przed wojna stanowiska dowódcy brygad
kawalerii nie mial praktycznie zadnego doswiadczenia operacyjnego.

Historyk rzadko ma mozliwosc weryfikacji przebiegu tak dramatycznych
zdarzen poprzez porównanie odmiennych stanowisk. W tym wypadku jednak
obydwaj antagonisci odniesli sie do konfliktu na kartach swych
pamietników. Gen. Anders zbyl go kilkoma ogólnymi zdaniami,
sprowadzajac spór do róznicy w pogladach taktycznych. Pisal, ze
naczelny wódz twierdzil, iz straty beda ogromne, a Monte Cassino i tak
nie zdobedziemy. Mozliwosc powodzenia widzial - podobnie jak gen.
Juin - w manewrze oskrzydlajacym na lewej flance frontu.

Gen. Sosnkowski nie byl tak enigmatyczny. Wedlug wlasnej relacji
zarzucil dowódcy 2. Korpusu, ze powoduje sie przede wszystkim
osobistymi ambicjami. "Pióropusz bialy panu sie sni. Powiedzialem mu
jednak wiele wiecej" - pisal po latach. "Przede wszystkim, ze uwazam
jego samowolny postepek za naruszenie dyscypliny wojskowej, przy tym
bardzo niebezpieczne i wysoce szkodliwe na wygnaniu; powiedzialem mu
dalej, ze dysponowanie krwia polska w ciezkiej walce politycznej o
przyszlosc i prawa naszego narodu nalezy do wladz zwierzchnich
Rzeczypospolitej; ze pomijanie tych wladz na rzecz obcych osrodków
dyspozycji ulatwia tym ostatnim wygrywanie ambicji jednostek dla
swoich wlasnych celów, które przeciez moga pozostawac w sprzecznosci z
naszymi celami narodowymi, jak tego dowiodla konferencja w Teheranie".

Chociaz w normalnych warunkach na takie zachowanie dowódcy korpusu
nalezalo zareagowac odebraniem dowództwa, gen. Sosnkowski zrezygnowal
z sankcji dyscyplinarnych, obawiajac sie - i slusznie - skandalu w
stosunkach zewnetrznych oraz nieobliczalnych tarc wewnatrz. Co gorsza,
za pózno bylo na zmiane samej decyzji, tym bardziej ze rozzuchwalony
bezkarnoscia gen. Anders stanal po stronie generalów Alexandra i Leese
'a.

Polskie natarcie

Zle zaplanowane natarcie polskie rozpoczelo sie 12 maja 1944 r. Po
szesciu dniach zazartych zmagan ze wzmocniona jednostkami górskimi
elitarna 1. Dywizja Strzelców Spadochronowych (gen. por. Richard
Heidrich), której pobic, a tym bardziej rozbic sie nie udalo,
zrujnowany klasztor zostal ostatecznie opano-wany przez patrole 12.
pulku ulanów. Opanowany, lecz nie zdobyty, bowiem Niemcy uprzednio go
opuscili.

Bohaterstwo zolnierza walczacego w najtrudniejszych warunkach z bitnym
i znakomicie wyszkolonym przeciwnikiem bylo bezsporne. Kwestia otwarta
pozostaje jednak sposób zaplanowania natarcia. Mjr Ludwik Domon,
dowódca 18. batalionu piechoty w 5. KDP, ocenial przebieg walk
zwiezle, ale mocno krytycznie, podkreslajac brak koordynacji dzialan
wynikajacy z nieumiejetnego dowodzenia na wyzszych szczeblach,
zwlaszcza dowództwa korpusu. - Jedynym wyzszym dowódca, który [...]
wiedzial, co sie dzieje na placu boju i oddzialywal na przebieg walki,
byl zastepca dowódcy 5. KDP plk Klemens Rudnicki. Konkluzja jego
wywodów jest jednoznaczna: bitwe pod Monte Cassino wygral nasz
wspanialy zolnierz, od szeregowca do dowódcy batalionu wlacznie i
kropka.

Wbrew legendzie stworzonej pózniej na Zachodzie przy wybitnym udziale
gen. Andersa, która budowano m.in. za pomoca falszowania dokumentów,
wysilek 2. Korpusu nie odegral w bitwie o Rzym roli decydujacej,
bowiem o wycofaniu sie Niemców z Monte Cassino przesadzilo nie
czolowe, malo skuteczne i krwawe uderzenie, lecz sprawne oskrzydlenie
ich linii obronnej przez korpus gen. Juina, który otrzymal wreszcie
pozwolenie na zrealizowanie swej koncepcji. Potwierdzenia nie znalazla
równiez inna teza Andersa, ze ofiara jego wojsk bedzie miala znaczenie
polityczne, kierujac uwage zachodniej opinii publicznej na sprawe
polska, bowiem zolnierze 2. Korpusu stali sie bohaterami mediów
zaledwie na kilka dni. Premier Winston Churchill skwitowal w swych
pamietnikach ich czyn zdawkowymi komplementami, piszac o tym:
"ogromnie wyróznili sie podczas tych swoich pierwszych powaznych walk
we Wloszech". Pozostala jeszcze zolnierska (lecz nie generalska!)
chwala, ale poza Polska pamietaja o niej co najwyzej historycy
wielkiej bitwy.

W efekcie hekatomba 2. Korpusu pod Monte Cassino posluzyla jedynie,
czego obawial sie Sosnkowski, do umocnienia politycznej pozycji i
falszywego mitu jego dowódcy.

Pawel Wieczorkiewicz
(Autor jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego.)

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.