
Marsellus Wallace [ Fukitol ]
Fragmenty notatników służbowych funkcjonariuszy MO
Przypomniałem sobie o pewnym pliku w moich dokumentach, niestety nie pamietam już, gdzie było to umieszczone w Sieci. Niektóre teksty pewnie zmyślone, reszta to jednak autentyk, biorąc pod uwagę przeciętny poziom funkcjonariuszy MO. Troche tego jest, niektóre sie powtarzają, ale ubaw na 100% :D:
(Fragmenty notatników służbowych funkcjonariuszy MO - zebrał i sformatował Piotr Budziewicz)
...a co do szczęki, to jak zaczęła się wydzierać, a buzie ma od ucha do ucha, to szczeka jej wypadła i sama pękła.
...a na ciele były widoczne ślady ukąszenia przez czarnego psa.
...a swe dziecko obywatel O. chce wychować na postrach W-wa Rakowiec na co ja, jako dzielnicowy, nie mogę się zgodzić.
A.B. zachowywał się arogancko plując na dowódcę radiowozu.
Alkohol nadużywał umiarkowanie. Nie stwierdza się żeby wałęsał się w stanie nietrzeźwym
Awanturnik siedział spokojnie na łóżku. Kiedy zażądałem okazania dowodu osobistego, zaczął wymachiwać do mnie rękami i jednocześnie rękami zapierał się o meble.
Awantury z żoną były podyktowane na tle, dokładnie nie mam pojęcia, bo nie jestem awanturny ani alkoholik.
Był to pies marki wilczur.
Byłem wczoraj u lekarza na kręgosłup a ona zapisała mi biseptol i calcypiryne.
...chęć wypicia wódki wynikała z choroby mojego kolegi po wcześniejszym pijaństwie.
...cichaczem popsuł mi opinie w miejscu pracy.
Dane personalne ustaliłem na podstawie ustnej.
...dlaczego ob. dzielnicowy stosuje do mnie krzyk jako do interesanta?
Do domu sprowadza element, z którym wyprawia gieorgie.
Do Pawła G. przyszedł w nocy jego kolega z pracy i przewrócił telewizor kolorowy, który był spity jak świnia.
Do tutejszego posterunku MO zatelefonowała Eugenia L. mówiąc, że jej mąż Franciszek nie będzie mógł w dniu dzisiejszym zgłosić się na przesłuchanie w charakterze podejrzanego, ponieważ przebywa w szpitalu, gdzie będzie poddany ciężkiej operacji prostytuty.
Dochodzenie było utrudnione, bo świnia została zjedzona.
Dziecko w/wym. ma cechy orientalne, gdyż jest dzieckiem prostytutki i Araba.
Elżbieta T. powiedziała mi ustnie, że mąż często ją bije, lecz gdyby nawet ją zabił, to i tak nie pójdzie na niego ze skargą na policję.
Fragment notatki służbowej do Służby Bezpieczeństwa: ob. Władysław W. do ustroju socjalistycznego i obecnej rzeczywistości ustosunkowany jest bardzo pozytywnie. Tylko jeden raz, podczas meczu piłkarskiego, wykrzyknął: "Precz z komuną", lecz wówczas prawdopodobnie był pijany i nie można tego brać poważnie. Będzie dobrym kandydatem na członka PZPR.
Fragment notatki służbowej dzielnicowego, starszego kaprala Włodzimierza S.: "W wyniku najechania samochodu marki "Kamaz" na furmana i furmankę, na miejscu śmierć poniósł koń furmana. Wspólnie z w/w furmanem podjołem czynności w celu zwleczenia denata z drogi."
Fragment notatki służbowej plutonowego Edwarda K. z posterunku MO w N., dotyczący zajścia na wiejskiej "zabawie tanecznej (1972 r. ): Kiedy zapytałem podchwytliwie Tadeusza T, w jakim celu wyprowadził z zabawy do lasku Barbarę R i rozebrał ją do naga, on odpowiedział mi podchwytliwie, że nie wie. Wskazuje to dobitnie na jego podchwytliwy charakter."
Fragment notatki służbowej z 1969 roku: "w dniu dzisiejszym wymierzyłem mandat karny w wysokości 100 (słownie sto złotych) obywatelowi Janowi O. za to, że wjechał do miasta koniem osranym jak krowa."
Fragment notatki służbowej z 1977 roku: "przesłuchiwany Lesław J., który zasnął w swym samochodzie na przejeździe kolejowym w miejscowości O., wyjaśnił mi, że to nie alkohol spowodował jego zaśnięcie, lecz śpiączka afrykańska, której nabawił się pięć lat temu przebywając na kontrakcie w Libii. Zaproponował mi, abym nie dawał więcej dowodów swojego nieuctwa, lecz pouczył się medycyny afrykańskiej."
Fragment notatki urzędowej: "Podczas służbowej interwencji w restauracji "Glorietta" będący w stanie nietrzeźwości Łukasz D. powiedział do mnie i sierżanta Marka H., że obaj jesteśmy głupsi, niż ustawa przewiduje. Ponieważ wymieniony nie potrafił dokładnie wskazać o jaka ustawę mu się rozchodzi, dlatego byliśmy zmuszeni użyć w stosunku do Łukasza D. pałki służbowej."
Fragment protokółu oględzin miejsca samobójstwa: "kiedy wraz z prokuratorem przybyliśmy na miejsce znalezienia wiszących na drzewie zwłok 46-letniego Michała B. stwierdziliśmy w obecności dwóch obiektywnych świadków, że samobójca nie żyje i samobójstwo to zakończyło się dla niego śmiertelnie."
Fragment protokółu oględzin miejsca włamania: "na miejscu zdarzenia ujawniono na posadzce ślady błota pochodzące najprawdopodobniej od czubków butów ludzkich."
Fragment protokółu przesłuchania Seweryna M., podejrzanego o zgwałcenie Violetty K.: "zeznaje, że nigdy w życiu nie miałem zamiaru zgwałcić Violetty K., lecz ta kurwa dobrowolnie mi się podłożyła, więc sama sobie zawiniła. Wyjaśniam również, że ta cala afera ze zgwałceniem, to wredna robota jej matki Karoliny K. (również stara kurwa), która od pewnego czasu usilnie i osobiście chce się ze mną przespać, lecz ja nie tknąłbym tej maszkary bez zębów bez wypicia przynajmniej jednego litra wódki."
Fragment zeznań 21-letniej Beaty R., pokrzywdzonej w sprawie o zgwałcenie w czasie przyjęcia weselnego: "prawdą jest, że Robert W. zgwałcił mnie kilkakrotnie podczas tego wesela, lecz nie był zbyt złośliwy w stosunku do mojej osoby, gdyż nie wyczyniał żadnych innych ekscesów, co mogłoby urazić moją godność oraz honor."
...gdy się zwracałam do współlokatorki Janiny K., to mi powiedziała, żebym kartofle wsadziła w dupę, lecz na skutek interwencji MO kartofle zwróciła.
Grzesiek coś tam krzyczał, ale o co dokładnie szło, tego dokładnie nie wiem, bo słyszałem tylko jak krzyczał coś w sensie: "kurwy, skurwysyny" itp.
H.W. od dawna nigdzie nie pracuje, ale prowadzi pasożytniczy tryb życia.
...i ubliżał nam słowami jak: "kurwa, kurwa mać", a nawet: "kurwa w dupę jebana, kurwa w mordę jebana, alfonsie" i dodaje, że też: "chuju odpierdol się".
...i jeszcze szarpał furtkę, zapraszając męża do bicia.
...i wspólnie z psem służbowym zaraz podjęliśmy pościg za uciekającym osobnikiem.
Ja stałem ze swoim kolegą przed kinem i rozmawiałem, ale nie powiem o czym, bo nie chce o tym powiedzieć - nie wiem dlaczego nie chce powiedzieć o czym rozmawialiśmy z kolega przed kinem.
Ja to jakbym i chciał bić żonę to nie miałem kiedy. Ona ciągle w rozjazdach, uprawiała turystykę europejską Włochy, Turcja, skóry, sukienki...
Taki wyrok, mogę założyć, był normalny w czasie komunistycznym, ale na dzień dzisiejszy obraża Majestat Prawa Rzeczpospolitej Polskiej.
Ja z nerwów nabawiłem się alergii rąk i pracować nie mogę
Jak wyjaśniłem szwagrowi, obrzucany przez niego obelgami, że sygnet nie jest stracony i najdalej następnego dnia wydalę go.
Z oględzin kurnika: jedna kura: "łeb urwany - nie żyje, druga kura: łeb urwany - nie żyje, trzecia kura: chodzi - pełnosprawna."
Kiedy mąż w swym widzie pijackim chce mnie bić, to tulę to dziecię 4-letnie do swego łona niczym tarczę, osłaniając się od zadawanych razów ręką rozbestwionego pijaka, a czasem i czymś cięższym.
Łapówki w postaci pieniędzy przyjmował do prawej kieszeni spodni mundurowych.
Leżeli nad Wisłą i on dotykał ją w środku odcinka między kolanami i brzuchem. Ruchem ręki emitował przyrodzenie.
Lokatorzy składali skargi, że W. wypija mleko z butelek przed drzwiami, które napełnia swoim moczem.
...lubił wypić, ale żeby chodził i pił to nie, tylko przy okazji.
...ma opinie negatywną z powodu skłonności do nadużywania alkoholu i nocowania obywateli WNP.
...mam 4 letnie dziecko i reumatyzm, a wszystko na skutek tej wilgoci.
Mam dziecko w wieku wychowawczym.
Matka opiniowanego pracuje w przedsiębiorstwie państwowym, ojciec jest alkoholikiem. Innych danych o nagannej postawie w drodze wywiadu nie dokonałem.
Mąż nie chciał żeby wynikła jakaś awantura i zwrócił się do Grzegorza z prośbą, żeby się odpierdolił.
Mąż przy ludziach powiedział, że jestem głupia jak Albin z KC.
Mężczyzna ten włożył rękę pod kołdrę i usiłował pocałować pokrzywdzoną.
Miał członka wyjętego, którego emitował za kioskiem w dłoni.
Mój syn, 11 letni, powiedział, że tata kopnął go tak, że aż go uderzył w żołądek, gdyż wcześniej, w czasie tej akcji, ten sam syn huśtał się na huśtawce, a mój mąż powiedział, że go na tej huśtawce powiesi i wyrażał się i bluzgał przy dziecku.
Na drodze leżał martwy pies, a obok niego prawdopodobnie jego właściciel, też denat.
Na miejscu wypadku ustaliłem, że ofiarą potracenia przez samochód jest Agnieszka D. córka Stanisława, lat 9, zamieszkała w L., panna, bez zawodu i bez przynależności partyjnej. Sprawcy wypadku, oraz ofierze - Agnieszce D., lat 9, pobrano krew do bada na zawartość alkoholu.
Na miejscu zdarzenia spotkałem trzech denatów, z których dwoje dawało oznaki życia w postaci przekleństw, a trzeci był całkiem nieżywy.
Na mojej głowie zbezczeszczono orła z koroną.
Na osiedlu "Niedźwiadek" powinna być stała i częsta kontrol MO, bo dzieją się tam niestworzone rzeczy a chuligaństwo się sadzi i dalej rozwydrza.
Na postoju taxi zauważyłem 2 mężczyzn. Prawdopodobnie oczekiwali na taksówkę.
Na trawniku w rynku leżał jak zwykle obok ławki znany mi Zygmunt J. Wymienionego obywatela nie legitymowałem, gdyż znam go osobiście, a i tak wymieniony nie nosi przy sobie dowodu osobistego, więc legitymowanie nie miałoby najmniejszego celu. Podany mu probierz trzeźwości nie zmienił koloru warstwy wskaźnikowej, ponieważ Zygmunt J. nie był w stanie nadmuchać w probierz.
Na tylnym siedzeniu samochodu siedział nieznany mężczyzna. Miał spodnie opuszczone do kolan i juwenalia na wierzchu.
...nadto wyrażam uzasadnioną obawę, że ściąganie dalszych rat alimentacyjnych z osoby Wacława D. może natrafić na pewne trudności, ponieważ do naszego posterunku MO nadeszła wiadomość ze Stargardu Szczecińskiego, że Wacław D. aktualnie się powiesił.
...nie mogła się uczyć, bo bez przerwy odbywały się hulanki, pijaństwo i swawole.
Nie można było zatrzymanego dokładnie rozpytać, bo był bardzo pijany i tylko bełkotał i charczał odbytnicą.
Nie wiem już jak mam żyć, bo ciągle chce żebym wypierdalała z domu.
Ob. K. został przez nas zatrzymany w łazience, gdzie wpadł rozpędem, wrzucając dowód rzeczowy bezpośrednio w rurę kanalizacyjną.
Ob. S. jest zagrożona rozcięciem nożem.
Ob. F. na naszym terenie powozi koniem obsranym jak krowa.
Obywatel wyzywał pokrzywdzonego wulgarnie słowami: "coś ty zrobił!".
Od gotowania i obowiązków mieszkaniowych żona się uchyla.
Odstąpiłem od czynności, ponieważ para wymagała pomocy medyczno-seksualnej.
Odwołuje swoje przyznanie się, bo na komendzie śledczy mnie sugesterował.
Oględziny przeprowadzono w świetle naturalnym, dziennym, temperatura 5st, padająca mżawka, gęsta mgła, widoczność dobra.
Około dwóch tygodni temu denat Dariusz J. pobił się w restauracji "Wierchy" kategorii III z Zenonem G., po czym zbiegł. Przez następne kilka dni denat był widziany na melinie u Antoniny K., gdzie wyczyniał różne figle, aż w dniu wczorajszym denat zmarł, gdyż zatruł się śmiertelnie denaturatem.
Ona myśli, że jej jako emerytce politycznej wszystko wolno.
Oskarżony do wybitej szyby sklepowej podszedł wyłącznie z własnej ciekawości, towar z wystawy zabrał bezwiednie, gdyż się zdenerwował. Ucieczka oskarżonego na widok funkcjonariuszy policji wynikła stąd, że będąc w przeszłości czterokrotnie karany bał się bezpodstawnego posądzenia o dokonanie włamania. Z tych względów działanie oskarżonego nie nosi cech przestępstwa, a jest jedynie nader dla niego nieprzyjemnym zbiegiem okoliczności
Oskarżony rżnął na mnie ubranie. Sukienki nie porżnął gdyż zdążyłam się rozebrać.
Oskarżony wyraził skruchę na przewodzie, ale po sprawie zaczął od nowa robić to samo.
Oskarżony ze świadkiem J. uzgadniał zakres wykonania robot hydraulicznych, co w efekcie doprowadziło do długotrwałego pijaństwa trwającego co najmniej przez cały dzień.
Osobnik, mimo mojego upomnienia, zachowywał się agresywnie. Wobec powyższego uderzyłem go kilka razy pałką służbowa, więc do radiowozu wsiadł chętnie.
Ostatnio, tj. 8 br. miesiąca, było włamanie w nocy do mieszkania, szkodząc szyby i wyłączając co chwila światło. Napastnik wlazł oknem i zaczynając gwałt, zamaskował się i nie było widać kto to mógł być. Domyślam się, że to było napuszczenie Stefanii R., co nosi mój płaszcz i między innymi inne ubranie.
Pan docent powiedział, że żona pana doktora to laboratoryjna kurwa. Wobec tego pan doktor uderzył pana docenta i powiedział, żeby pan docent w pracy zajmował się czymś innym.
Patrolując ulice zauważyłem spokój.
Po oględzinach stwierdzono, że worek był pusty, ponieważ był dziurawy.
Po przybyciu na miejsce zastałem cudzoziemców: Palestyńczyk, Irak i ob. Niemiec.
Po wejściu do magazynu zobaczyłam leżącą obok biurka na podłodze nogę naszej pracownicy fizycznej G., a obok na podłodze leżącego ubranego tylko w spodnie, nie zapięte, naszego pracownika fizycznego J.
Podczas zatrzymywania zachowywał się średnio.
Podejrzany bił swoją żonę, z która miał pięcioro dzieci za pomocą sznurka.
Podejrzany nie przyznaje się do winy z powodów osobistych i światopoglądowych.
Podejrzany zakopał poszlakę w ogródku.
Podejrzany zrobił dużą i małą potrzebę wewnątrz spodni celem uniknięcia odpowiedzialności.
Podejrzany Witold P. dokonał czynu lubieżnego w ten sposób, że podczas imienin będąc pod wpływem alkoholu uchwycił Mariole E. za jej przyrządy płciowe. Pokrzywdzona nie będzie składać wniosku o ściganie.
Podkreślam ponownie, że patrol pieszy nie jest w stanie w żaden sposób skutecznie ująć i zatrzymać uciekającego samochodu.
Pokropek nie odniósł skutku, denat nadal był martwy.
Pokrzywdzony, natarczywie dobierał się w okolice mojego członka
Ponieważ nikogo nie było w pobliżu, poza dwoma funkcjonariuszami MO, zabrałem ten sweter.
Poszkodowana została kopnięta w siedzącą cześć ciała.
Poszkodowany został odwieziony do szpitala celem umieszczenia w tamtejszym zakładzie pogrzebowym.
Potrafiła mi bezczelnie powiedzieć, że ja się dobieram do córki w celu seksualnym. Jak trzeba być wyrafinowanym i mieć gest, żeby tak bezczelnie mnie oczerniać.
Powiadomiony przez sklepową o włamaniu udałem się od razu na miejsce. Przed sklepem na rozsypanym popiele stwierdziłem ślady. Nie można było rozpoznać czy są to ślady człowieka czy kota. Musiały to jednak być ślady kota, gdyż po wejściu do sklepu zauważyłem wewnątrz siedzącego kota, który się różnie bawił, a na moje wejście nie zareagował. W sklepie pełno było wydzielin od kota. Nic z towaru nie brakowało, tylko były na podłodze rozsypane papierosy. Na pewno papierosy te kot wziął sobie do bawienia. Dlatego stwierdziłem, że włamanie nie miało miejsca, a tylko kot w sklepie rozrabiał i sklepowa niepotrzebnie złożyła doniesienie.
Powiedział do mnie, że mogę go pocałować w chuja, w jaja i w tym podobne.
Przeleciałem mu po plecach i rozładowałem z 5 kg flaków.
Przy nietrzeźwej znaleziono trzeźwe niemowlę.
Przybyłem do śmietnika, aby sprzątnąć zanieczystości.
Rano denat pojechał do pracy w hucie. Po pracy wrócił pijany, pobił żonę taboretem i zaraz poszedł spać. Nazajutrz żona denata zgłosiła na posterunku, że denat nie żyje.
Razem ze mną dowódca warty prowadził obserwacje z ukrycia. Do przejścia na posterunku nr 2 obywatelka T. zbliżała się w podejrzanym rozkroku. Po zatrzymaniu w czasie transportu na wartownie główną obywatelka T. dobrowolnie wyjęła ukrytą w reformach pompę paliwową.
Remigiusz S. zapytany przeze mnie, z jakich przyczyn jechał dziś dużym fiatem torami kolejowymi, zamiast drogą publiczną, narażając się na ewentualne spotkanie z pociągiem towarowym - odpowiedział mi, że żaden pociąg mu nie straszny, a ponadto do miejscowości, gdzie zdążał wraz z pewna panią, nie ma dobrej drogi, tylko same wertepy, dlatego wybrał jazdę torami kolejowymi.
Rozalia W. żona znanego bimbrownika Tadeusza W. zeznała, że jej mąż, zanim umarł, powiedział 20 lat temu, że natychmiast przestanie pić, gdy tylko dostanie pijackiej czkawki - ponieważ nigdy jej nie dostał, więc pił całe życie.
Rozpytywany nie widział poszkodowanej, ani niczego, bo był niewidomy.
Sąsiad G. urządza sceny bandyckie pod moimi oknami, wrzeszcząc zwierzęcym głosem, pozoruje napad. Nadmieniam, że G. chodzi po mieszkaniu w ciężkich drewniakach, co jest sprzeczne z wszelkimi zasadami. Dzielnicowy polecił mu chodzić w bamboszach, ale on nie podporządkował się i nadal zakłóca spokój o rożnych porach.
Stwierdzam, że w wyniku znajomości z nią zauważalne jest w jej życiu partnerskim zboczenie seksualne, przeważnie w sobotę.
Świadek jako długoletni funkcjonariusz w czasie wykonywania obowiązków służbowych ma szczególnie wyostrzone postrzeganie wzrokowe i słuchowe.
Świadek nie mógł widzieć, żebym kradł kury z kurnika jak siedział na strychu, bo okno od strychu zasłaniają mu drzewa. Te drzewa wyciął przed sprawą w sądzie, żeby nie dać mnie się złapać na strasznym swoim kłamstwie.
Tadeusz G. trzymał w ręku trzepaczkę, którą na oczach mieszkańców i dzieci, oraz wychodzącej za szkoły młodzieży, wyprawiał niesamowite orgie.
Tego dnia pełniłem służbę patrolowa razem z E. W pewnym momencie przechodząc koło parkingu nie strzeżonego zauważyliśmy pięciu podejrzanych osobników kręcących się przy samochodach. Gdy podeszliśmy bliżej to powiedzieli do nas: "spierdalajcie stąd!", co niezwłocznie uczyniliśmy.
Teściowa zakradała pensje miesięczną i rozłączyła nas, dając kochankowi nasze przyrządy kuchenne, a mężowi dawała zatruty alkohol chcąc go pozbawić życia.
U Roberta zabawialiśmy się piciem wódki i dwoma Rosjankami zapoznanymi pod stadionem.
Uderzył mnie w prawy barek.
Ukrywał się w śmietniku, przez co cuchnął tak intensywnie, że pies służbowy się skrzywił.
Uprzejmie proszę o zrobienie kontroli, celem przywrócenia do porządku życia codziennego Edwarda K.
Uprzejmie proszę Pana Prokuratora o zmianę trybu postępowania z aresztu śledczego na wolną stopę.
Uprzejmie proszę prokuraturę o pomoc i wskazanie mi drogi ratunku przed awanturnictwem w zachowaniu się mojej żony Jadwigi G., z domu C., która z dnia na dzień staje się ordynarniejsza w buzi i prędka w rękoczynach. Pracowałem jako murarz i dodatkowo jako malarz, żeby więcej zarobić. Ale i tym wiele łask od żony nie zdobyłem. Miałem żonę przy wypłacie, dalej żyłem w celibacie, bo żona chorą udawała i ciągle z dziećmi spała. Dzieci bardzo kochałem, więc rozwodu nie żądałem, choć życie u żony za parobka miałem Skłóciła mnie z rodziną, by gorszą być gadziną. Po pracy sprzątałem, gotowałem, bo w domu puste garnki miałem. Żona nie gotowała, bo odchudzać się chciała, dzieci od gotowanego odzwyczajała, tylko by im szynkę dawała. Odstawiła mnie od siebie całkowicie, przez co ciężkie miałem życie, ale pieniędzy ode mnie ciągle wołała, choć mi jeść nie dawała.
Ustalono, że G. była w 9-tym miesiącu ciąży, która dla zgody przesuwała lodówkę babci, po remoncie przeprowadzonym dla zgody. Na zaistniałe zdarzenie wszedł mąż R. Widząc awanturę, jak też żonę, której to zaczęła odchodzić woda, w obawie przed porodem odepchnął od drzwi obywatelkę F., jak też jej córkę G., które to upadły w swoim pokoju.
...utrzymuje kontakt wyłącznie z elementem zarażonym wenerycznie.
W czasie gdy tu jeszcze mieszkała leżała pijana na podwórzu z obywatelem K. nieżyjącym już od 2 lat.
W czasie jazdy patrolowej zauważyłem dwóch mężczyzn bijących się na jezdni i trzeciego leżącego obok. Ta sprawa wydala się więc mi podejrzana.
W czasie kontroli meliny u obywatelki Joanny H., zastałem siedzącą na krześle sąsiadkę, lecz innych rzeczy pochodzących z kradzieży nie ujawniłem.
W czasie pochodu pierwszomajowego rzucał spojrzenia antypaństwowe.
W dniu 15 lipca żona do mieszkania na noc sprowadziła osobnika o imieniu Józef w stanie nietrzeźwym, który tej nocy spał z moją żoną. Kiedy po przyjściu do mieszkania, zauważyłem Józefa i zapytałem żony co to za człowiek, powiedziała, że to nasz krewny i od tej pory Józef zamieszkał z nami na stałe.
W dniu 17 kwietnia 1980 roku z polecenia oficera dyżurnego udałem się na ulice Partyzantów, gdzie nietrzeźwy Jarosław R. oddawał prywatnie mocz i inne ekstramenty fizjologiczne, co czynił w biały dzień, publicznie, pod oknami budynku Komitetu Miejskiego PZPR. Wezwałem go, by natychmiast zaprzestał tych czynności, lecz na moje wezwanie Jarosław R., zareagował negatywnie.
W dniu 29 maja 1979 r. podczas nocnej służby spotkałem na ul. Franciszkańskiej znanego złodzieja Zygmunta P., który o godzinie 1.20 bez określonego celu wałęsał się po mieście. Po dokładnym potwierdzeniu jego danych personalnych poleciłem mu natychmiast się rozejść.
W domu opieki społecznej są ludzie potrzebujący. Ja wiem jak się sprawa przedstawia na tym odcinku, bo lubię czytać: "Zdrowie", "Służbę Zdrowia", "Nowa Wieś" i wiele innych pism.
W gwałcie brały udział gromnica wraz z butelką.
W lesie zastaliśmy drzewa, krzaki oraz towary niewiadomego pochodzenia.
W miejscu swojego zatrudnienia ma opinie negatywną, ponieważ ma narzeczonego Murzyna, z którym się codziennie spotyka.
W miejscu zamieszkania opinie posiada negatywną, bo lubi wesołe życie i często wałęsa się bez celu.
W miejscu zamieszkania posiada dobra opinię, ponieważ nie utrzymuje kontaktów z miejscowa ludnością i jest mało znany.
W mieszkaniu urządził melinę pijacko-złodziejsko-pasersko-prostytucką.
W okolicy zwłok nie znaleziono żadnych przedmiotów, które mogłyby posłużyć do nagłej śmierci.
W ostatnią niedzielę wracający z kościoła ludzie powiadomili tutejszy posterunek MO, że na trawniku obok kościoła leży spity do nieprzytomności Eugeniusz J. i ksiądz proboszcz bardzo prosi, aby go stamtąd uprzątnąć. Natychmiast udałem się na wskazane miejsce i stanowczym tonem wydałem spitemu do nieprzytomności polecenie, aby natychmiast zmienił miejsce wylegiwania się. On odpowiedział mi bełkotliwie, że nie zna przykazania, które by nakazywało mu stać na baczność pod kościołem i bezczelnie leżał dalej.
W połowie drogi do Warszawy usiadłam na muszli w ubikacji. Po chwili dosiadła się do mnie młoda osoba, tak, że siedziałyśmy we dwie osoby na jednej muszli.
W rodzinie ogłosił mnie jako czerwonego pająka i partyjna kurwę.
W rowie leżały zwłoki mężczyzny - prawdopodobnie trup.
W rozmowie z w/wym. dowiedzieliśmy się, że wynikła wspólna awantura między tymi osobnikami, którzy byli w stanie nietrzeźwym. Powody awantury trudno było ustalić, bo obie strony miały rację.
W rozmowie z zatrzymanym, stwierdziłem jedynie starganie materiału w kroczu, które, według oświadczenia, było wynikiem bójki.
W trakcie doprowadzania do radiowozu wyjął członka i na oczach licznie zgromadzonych pracowników i interesantów w pomieszczeniach służbowych ZUS oddal mocz.
W trakcie interwencji zostałem uderzony miękkim gównem.
W tym czasie rozpoczęła się ingerencja teściowej w nasze pożycie.
W związku z posądzeniem mnie przez oskarżonego o utrzymywanie intymnych kontaktów z jego żoną, składam, wyłącznie do wiedzy Sądu, oświadczenie w sferze czysto biologicznej, dotyczącej mojego zdrowia. Otóż jest to akt złośliwości ze strony oskarżonego, gdyż w spuściźnie genetycznej po moich przodkach otrzymałem przerost gruczołu krokowego (t. j. prostata) - chorobę powodującą niemoc płciową, co dotknęło również i mnie przed ponad dwoma laty.
G. złośliwie stuka do muszli klozetowej w jej najgłośniejszym miejscu.
T. nie było, bo pojechał na zebranie świadków jechowych, nie wiadomo w jakim celu.
W/wym. stwierdził, że w dniu dzisiejszym ok. 13-tej wrócił na Pragę do swojego domu. Przed blokiem spotkał swojego psa. Wziął psa ze sobą i poszli na Bazar Różyckiego na piwo.
Według mojej obserwacji nie był pijany, tylko napity.
Według rozeznania jest zdrowy i całymi dniami wałęsa się z elementem przestępczym i nie pracuje. Ostatnio kombinuje z chorobami na nogi, wrzody i płuca
Widziałam jak leżała na podłodze nago, tj. bez odzieży. W okolicy zwłok nie znaleziono żadnych przedmiotów, które mogły posłużyć do nagłej śmierci.
Wierzę w wysoki organ Generalnej Prokuratury, który sprawi, że karząca ręka sprawiedliwości dosięgnie tę bandę złodziei.
Władysław B. będąc w stanie głębokiego upojenia alkoholowego dostał ataku białej gorączki, gdyż pociął się po rękach nożem rzeźnickim i wygrażał nim wszystkim domownikom. Poza tym nie był agresywny.
Władysław Z. - dróżnik kolejowy - zapytany przeze mnie dlaczego w nocy z soboty na niedziele spał w swej budce pijany na służbie, odpowiedział mi, że to nieprawda, gdyż przez całą służbę wykonywał czynności służbowe. O ile jednak zdarzy mu się, że musi na służbie wypić, to również jest to czynność służbowa.
Właściciel bił konia aż do zdechnięcia.
Według rozeznania jest zdrowy i całymi dniami wałęsa się z elementem przestępczym i nie pracuje. Ostatnio kombinuje z chorobami na nogi, wrzody i płuca.
Wobec powyższego, że żaden z nich nie był w stanie nietrzeźwym nie było podstawy, żeby kogoś zatrzymać
Wspólnie z psem służbowym podjęliśmy pościg.
Współoskarżony przekonywał mnie, że sprawa zostanie umorzona, bo z Kowalskim się pogodził, a proces odbędzie się tylko dla formalności. Przyznaję ze wstydem, że i mi się udzielił ten optymizm, czego dziś po wyroku bardzo serdecznie żałuję.
Wydaje mi się, że Maciej J. postępuje słusznie, bo gdyby wszyscy pijani tak robili, nie byłoby tylu pieszych rozjechanych przez samochody.
Wymieniony cieszy się na tutejszym terenie dobrą opinia i chuliganem nie jest, bo choć czasami się upija, ale cudzych kobiet nie zaczepia i zanadto jak na swój wiek nie chuligani.
Wynikiem kontaktu władzy z obywatelem było 17 dni zwolnienia lekarskiego.
Wysoki sądzie, nie twierdzę, że jestem bez winy, bo nie powinienem tam iść do tego sklepu, ale co ja mogłem poradzić mając 3.17 promila alkoholu we krwi? A jeżeli policja znalazła jakieś łomy to ja jestem przekonany, że w takim stanie w jakim się znajdowałem (3, 17/w), to nawet jeżeli ten łom ważyłby choć tylko 2 kg, to by mnie przewrócił, nie mówiąc o rozrywaniu kłódek
Wyżej wymieniony Obywatel był wyraźnie pod wpływem alkoholu, gdyż zataczał się na nogach. Ponadto dowodem jego nietrzeźwości był fakt, że idąc aleja przytrzymywał po kolei każde drzewo.
Wyżej wymieniona stwierdziła, że została pobita przez trzech nieznanych mężczyzn, z których jeden nazywa się Gulka Andrzej.
Z akt sądowych sprawy rozwodowej w Sadzie Rejonowym w S.: "moja żona Danuta U. od dłuższego czasu całkowicie uniemożliwia nasze współżycie seksualne poprzez grę na flecie, zwłaszcza w godzinach nocnych, co w moim przypadku jest niedopuszczalne i szkodliwe. Moje prośby, by zaprzestała gry na flecie, w czasie kiedy powinna ze mną współżyć, nie przyniosły pożądanego skutku. Dlatego nie widzę dalszych szans na współżycie z tą fleciarą."
Z krzaków dochodziły odgłosy odbywanego stosunku pozamałżeńskiego.
Z mężem mogę współżyć jak jest po alkoholu, ale w stopniu niedużym, a nie mogę gdy jest bardziej pijany, bo mnie wyzywa od kurew i szmat.
Z notatki służbowej członka ORMO: "za odstąpienie od czynności służbowych podejrzana o nielegalny wyrób spirytusu Genowefa F. zaproponowała mi do wyboru: pełne wiadro wysoko procentowego bimbru albo stosunek z jej osobą, przy czym ja w tym dniu na stosunek z jej osobą nie miałem większej ochoty."
Z notatki służbowej dzielnicowego Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w P.: "Izabela J. zgłosiła dziś w tutejszej komendzie, że niejaki Seweryn L. wracając po pijanemu z dyskoteki w restauracji "Carpatia" dopuścił się wybryku nieobyczajnego wobec nieletnich dziewcząt, gdyż okazywał im publicznie swe dewocjonalia."
Z notatki służbowej plutonowego MO: "na miejscu zdarzenia stwierdziłem, że u Grzegorza O. w wyniku porażenia prądem elektrycznym nastąpił śmiertelny zgon."
Z notatki służbowej plutonowego Waldemara K.: "Po powrocie Sebastiana D. z zakładu karnego po odbyciu kary pozbawienia wolności za gwałty, wezwałem go do tutejszego posterunku MO i przeprowadziłem z nim rozmowę profilaktyczno-ostrzegawczą, w czasie której radziłem, aby raczej unikał kontaktów seksualnych z kobietami, które wcześniej zgwałcił. Wymieniony oświadczył mi, że już nie ma zamiaru gwałcić kobiet, które wcześniej zgwałcił."
Z notatki służbowej posterunkowego kaprala Franciszka S.: "Edward J. powiedział mi, iż doszedł do wniosku, że produkowana obecnie wódka czysta skażona jest szkodliwymi dla zdrowia trującymi środkami chemicznymi, które powodują ślepotę, dlatego z dniem dzisiejszym porzucił się na wodę brzozową i denaturat, jako znacznie zdrowsze."
Z notatki służbowej st. sierżanta Władysława M.: "Waleria S., konkubina znanego złodzieja i alkoholika Karola E., zamieszkałą przy ulicy Kazimierza Wielkiego stwierdziła, że jej Karolek ostatnio znacznie się poprawił, gdyż przez cały Wielki Tydzień nie wypił nawet jednej szklanki denaturatu. Dopiero w lany poniedziałek upił się, ale nie denaturatem, tylko bimbrem. Nikogo jednak tym razem nie pobił, gdyż przewrócił się na podłogę i przespał się na niej spokojnie do samego rana."
Z notatki służbowej z 1971 roku: "Zapytany przeze mnie Maciej K. dlaczego wraca dziś do domu rowem melioracyjnym, a nie droga publiczna, jak normalni ludzie, ten odpowiedział mi, że robi tak zawsze, gdy nieco wypije. Szanuje bowiem przepisy kodeksu drogowego i nie chciałby komplikować ruchu pojazdów na drodze publicznej."
Z notatki służbowej: "52-letnia Karolina W. będąc na przyjęciu weselnym w Siedliskach zaczęła znienacka tańczyć na parkiecie solo i zarzuciwszy sobie spódnice na głowę, ukazała swoje grube nogi pokryte żylakami, czym wywołała powszechne zgorszenie wśród wszystkich weselników."
Z notatki urzędowej posterunkowego plut. Michała B.: "Z Dorotą F., młodociana prostytutka rejestrowana przez Wydział Kryminalny KWMO w K., przeprowadziłem dziś rozmowę profiklaktyczno-ostrzegawczą, aby już więcej nie łajdaczyła się ze skinami w parku na ławce, gdyż rozprasza to uwagę osób spacerujących. Pouczałem ją, że może sobie czynić nierząd w burdelu albo w swoim domu, jak czynią to wszyscy porządni ludzie."
Z notatki urzędowej z 1979 roku: "Franciszek R. wycofał dziś swe zawiadomienie o zuchwałej kradzieży swojej sztucznej szczeki, bowiem babka klozetowa, czyli pisuardessa w restauracji "Krakowiak", znalazła sztuczną szczękę wyżej wymienionego w ubikacji, którą Franciszek R. przez własną nieuwagę wyrzygał w dniu wczorajszym wraz z obiadem, przekąską i pól litrem wódki żołądkowej gorzkiej."
Z opinii sołtysa wsi, wystawionej notorycznemu chuliganowi: "W miejscu swego zamieszkania Kazimierz C. cieszy się bardzo dobrą opinią. Wprawdzie czasami upija się do nieprzytomności, ale leży wtedy spokojnie na drodze i nikogo nie zaczepia. Dlatego chuliganem w naszej wsi nie jest i cieszy się u nas dobrą opinią."
Z rozpytania sąsiadów wynika, że podejrzany zakopał poszlakę w ogródku.
Z zeznań Agnieszki T., pokrzywdzonej w sprawie o zgwałcenie: "Nie mam nic do zarzucenia Pawłowi K., ponieważ po obnażeniu mojej osoby był tak spity, że nic mi nie uczynił."
Z zeznań inwalidki 31-letniej Lidii A.: "Zeznaje, że Seweryn O. jest człowiekiem na wskroś obrzydliwym, ponieważ w dniu wczorajszym usiłował lubieżnie obnażyć mi moja sztuczną nogę, która jest protezą, natomiast nie usiłował nawet dotknąć mojej prawdziwej nogi."
Z zeznań Katarzyny P., lat 46, właścicielki meliny w T.: "po wypiciu dwóch butelek wina Włodzimierz L. uniósł moje nogi wysoko do góry (pod sam sufit) i naruszył żyrandol w pokoju, który upadł. Żądam kategorycznie zwrotu wartości tego żyrandola, który upadł."
Zachodzi się do jej mieszkania rożny element pijacki i przestępczy płci męskiej, z którym utrzymuje szerokie stosunki.
Zajście w piwiarni było dla żartu i nie czuje się winnym. Kolega dla śmiechu podstawił nogę Darkowi i on upadł z tym piwem. On się obraził niepotrzebnie i doprowadził do malej bójki, w której nic złego nikomu się nie stało.
Zatrzymanego wraz z łupem i notatką służbową przekazałem oficerowi dyżurnemu.
Zatrzymani szli i głośno śpiewali "Padają deszcze, bija grady, a za nami idą skurwysyny draby". A za w/wym. szliśmy my t.j. ja i plut. K.
Zatrzymanie tych mężczyzn polegało na szarpaniu i kopaniu nas po nogach.
Zauważyłem dwóch mężczyzn w wieku rożnym.
Ze skargi obywatela Marka W. skierowanej do komendanta MO w H.: "Mam pretensje do st. sierż. Bolesława W. za to, że wypałował mnie wczoraj, kiedy wracałem nocą z dyskoteki w H., a biała pałka, którą mnie wypałował była brudna."
Zniknęła perspektywa napicia się wódki, bo nie było za co jej kupić.
...zniszczyła mnie świadomie stylowy tapczan-wersalkę, łamiąc w nim ramę przez skakanie po nim sama i we dwie osoby, a tapicer tapczan ten sprzedał wiedząc, że Julia S. ma zaburzenia psychiczne.
...żona wykonywała prace w domu składanie długopisów, klejenie puderniczek, to ja żonie pomagałem, bo ja jestem bardzo zdolny i nie chwaląc się mam doskonałą pamięć.
Zostałem w dniu 26 stycznia napadnięty z karata w szyje i wciągnięty w bramę oraz przydeptany przez sąsiada, których było dwóch.
Zrobił ze mnie białą niewolnicę, zmuszoną w pokorze usługiwać panu mężowi, a niejednokrotnie pić z nim alkohol bez pożywienia, co zawsze na drugi dzień odchoruje.
Zwłoki wisiały dobrze wyeksponowane, wkomponowane we framugę drzwi.
Żona, jak ją mocniej podpytałem, wypierała się Kowalskiego, a już najbardziej wycieczki z nim do lasu koło Nieporętu.

Enedweth [ Konsul ]
Heh, dzielni milicjanci :D Książkę z tego można by zrobić :D Bestseller

rvc [ Konsul ]
Enedweth- było wydane jakies 5 lat temu w jakies seri kawałów

peeyack [ Weekend Warrior ]
Teksty wymiataja. Niezle byly tez z formularzy powypadkowych (drogówka), mam gdzies na dysku, zawsze jak na nie trafie to sie zasmiewam