
macowka [ Pretorianin ]
Artykul dla gazety Studenckiej
mam pytanko?
<< Czy mozecie mi podsunac temat artykulu go gazety Studenckiej? >>
Pracuje dla niej od 2 miesiecy, ale w tym miesiacu zabraklo mi weny - prosze Was o pomoc...
Wrzucajcie swoje pomysly!
Czekam, MACiej
PS> Gry to nie wszystko (przeciez to tylko 98% naszego zycia ;P) wiec moze wrzucicie jakis sensowny temat! Licze na Was!

macowka [ Pretorianin ]
wysilcie sie prosze ;) [minely juz ponad 4 godziny]
gladius [ Óglaigh na hÉireann ]
"Studenci a seks"

Madtrackus [ spamer ]
czekasz az ktos odwali za ciebie brudna robote ?
ok... ja odwale !
Dzisiaj jak bylem u denstysy na rwaniu trzonowego byl taki plakat na ktorym pisalo " czy feromony sa wazne dla czlowieka :P " rozwin go :D

wysiu [ ]

Globus [ Generaďż˝ ]
gladius -> raczej "Studenci a porzucone dzieci"
macowka [ Pretorianin ]
Dobra dobra - mialem isc na medyczna wiec mi tu z biologia nie wyskakujcie ;) [dlatego jestem na Polibudzie]
PS> O adopcjach tez juz pisalismy [uprzedzam]

Madtrackus [ spamer ]
GL HF :)
macowka [ Pretorianin ]
moze i jestem idiata, ale nie chce nim byc:
co to jest GL HF ;) ??
uklad przyciskow na klawiaturze qwerty wskazuje ze wybranie tych liter to nie przypadek

Quicky [ Senator ]
macowka
> co to jest GL HF ;) ??
To po prostu jakis SFLA... no ale niestety, SSEWBA...
macowka [ Pretorianin ]
ok tez Wam zycze ;)
ale problem pozostaje - o czym napisac??
Attyla [ Legend ]
To zależy jakich tematów łapie się ta gazetka. Jeśli to szmatławiec - czytadło to pisuj jakieś bzdety. Ale jeżeli to pismo traktujących o problemach studenckich to sądzę, że najbardziej palącym jest praca - a właściwie jej brak. Możesz np. napisać tekst o kosztach pracy w tym popieprzonym kraju. Ostatnio zastanawiałem się nad zatrudnieniem jakiegoś niedorobionego prawnika:-))))) do mojego biura - i wyszło mi, że się to za diabła nie opłaca! Jak chcesz napisać coś, co budzi niesamowite emocje to opłacalność zatrudniania (zwłaszcza młodych i niedoświadczonych) będzie chyba odpowiednia.
macowka [ Pretorianin ]
Strzal w dziesiatke! Napisze o tym! Przymysle i jutro moze cos nastukam! Dzieki!
PS>Wiem co o tym, bo moj brat konczy prawo i moze liczyc tylko na 6 miesiecy w ZUSiku ;(

macowka [ Pretorianin ]
brat nie chcial mi pomoc, dlatego napisalem o czyms co lubie... nowej fali funku francuskiego i daje Wam mozliwosc przeczytania go przed drukiem (exclisiv dla GOLasow ;P)... *smiech z umiarem*
>>>ostrzegam, ze artykul jest dlugi<<<
Funk francuski – nowa fala…
David Guetta & Galleon
Pytając na ulicy przypadkowych przechodniów „Czy znacie jakieś funkowe zespoły lub pojedynczych wykonawców z Francji?” z pewnością większość spotkanych osób popukałaby się w czoło i poszła dalej. Gdybym się spytał „Czy znacie coś podobnego do Daftów (Daft Punk)?” miałbym może większe szanse powodzenia, ale na Daftach świat się nie kończy… Rozumiem, że w pierwszym pytaniu zawarta jest pewna nieścisłość – słowo „funk” nie jest chyba najlepszym określeniem muzyki, którą chcę Wam przybliżyć, ale po kolei…
Na początku naszego stulecia (brzmi dumnie, ale chodzi o 2001 rok) na francuskiej scenie muzycznej powstał nowy ruch. Daft Punk (jeszcze sprzed albumu „Discovery”) czy Stardust („Music sound better with you”) zainteresowały grupę kompozytorów nietypową muzyką, którą tak naprawdę ciężko jest zdefiniować. Jest to pomieszanie kilku ciekawych stylów funk, electro, house, R&B, soul, dance, czasami nawet gospel i w to wszystko wmieszana nutka a’la lata 80-te. Z wokalem w tym nurcie bywa różnie (jedni korzystają z niego pełnymi garściami, inni starają się większy nacisk położyć na melodię). Nie jestem do końca pewien kto pierwszy określił ten styl jako nowy funk francuski – prawdopodobnie był to Bob Sinclair (zbyt dużo chyba Wam to nie mówi). Przejdźmy do szczegółów…
Funk francuski reprezentuje wiele projektów muzycznych (zespoły, wokaliści i… DJe) – oto te, których szansa usłyszenia w Polsce jest większa od wygranej w Lotka: Modjo, Junior Jack, Room 5, Galleon, David Guetta. Należy wspomnieć, że utwory tego stylu pojawiają się w tak wielkiej skali we Francji mniej więcej od wspomnianego wcześniej roku 2001. U nas cieszyć się można tymi wspaniałymi kompozycjami zawsze z przeogromnym poślizgiem, co jest w miarę „normalne” w porównaniu z innymi wykonawcami z Francji (rekordzistką jest Alizee, której teledyski widziałem półtora roku przed zainteresowaniem w Polsce – nie wiem czy jest to dobry przykład i czy nie ośmieszam się „Moi Lolita”, ale to już inna bajka). Wracając do tematu przypominam, że kompozycje Yanna Destagnola i Romaina Trancharta (Modjo) zyskały dużą popularność (kto nie nucił „Lady – Hear me tonight”?). W ubiegłe lato też bawiliśmy się przy podobnej muzyce w klubach czy dyskotekach (Junior Jack „E-samba” czy Room 5 „Make luv” choć to cover). Mnie szczególnie ujęła formacja Galleon i DJ David Guetta, o których z racji faktu, że na półkach sklepów muzycznych można na próżno szukać ich nagrań.
David Guetta to jeden z największych francuskich DJów. Skoro ma się moc przyciąnąć swoim nazwiskiem do paryskich klubów Folies Pigalle czy Palace (jego scena) takie sławy jak David Morales, DJ Pierre czy Roger Sanchez, to każde nagranie ma szanse na hit. David do swoich kompozycji potrzebował niesamowitego wokalu. Po długich poszukiwaniach znalazł Chrisa Willisa – człowieka o niesamowitym głosie i wielkim doświadczeniu (współpracował z Lee Ann Rimes, Cher, Ricky Martinem a nawet Dolly Parton). Ich pierwszy singiel „Just a little more love”(2001) przez 4 miesiące okupował pierwsze miejsce w opiniotwórczym „Radio FG Paris”, by stracić tę pozycję na korzyść drugiego utworu „Love don’t let me go”(2002). Kolejne single („People come, people go” czy „Give me something”) pojawiały się aż do lata 2003 roku, kiedy Guetta ogłosił pracę nad nowym albumem łączącym obecny styl z egzotyką Ibizy (premiera we Francji na początku 2004 roku). Krążek ten zawierać będzie remixy innych wykonawców z nutką charakterystyczną dla Davida. Fenomenem pozostaje utwór „Love don’t let me go”, który przez blisko rok znajdował się na liście „Top 20” stacji telewizyjnej stacji M6. Kompozycja ta wyraźnie pokazuje, że funk francuski muzycznie wywodzi się z lat osiemdziesiątych, ale nowoczesna forma przyciąga rzesze wielbicieli.
Galleon to projekt dwójki muzyków Phila i Michela, którzy chcą zachować maksymalną prywatność co po sukcesie debiutanckiej płyty (2002) jest niezwykle trudne. W jednym z wywiadów podkreślili tęsknotę za Yes, Genesis czy Duran Duran. To właśnie te uczucia pomogły im w decyzji o wykonywaniu muzyki tanecznej, która pozwala wplatać piękne melodie sprzed lat. Najbardziej znanym w Polsce utworem tej formacji jest „Freedom to move” (pamiętacie tę patetyczną melodyjkę z reklamy telewizyjnej, podczas której ludzie w pewnych jeansach biegali zarówno przez ściany jak i po drzewach – to właśnie Galleon). Niektórzy mogą kojarzyć teledyski „So I begin” i „I believe". Słowo teledyski zostało użyte celowo, gdyż męska część publiczności po prostu pokochała klipy Galleonu. Medialną twarzą zespołu (teledyski, plakaty, strona internetowa) jest modelka Jitka z pewnej francuskiej agencji modelek. Grała również w filmach, ale to właśnie Galleon przyniósł jej światową sławę. Za wizytówkę albumu uważam utwór „I believe”, który uwidacznia cechy muzyki zespołu – pozytywna, melodyjna, rytmiczna, taneczna. W wywiadach muzycy podkreślają, że ich kompozycje nie pochodzą z sampli, lecz są efektem ciężkiej pracy nad melodią i rytmem (stąd chyba utwór „Rhythm & melody”). Osobiście przyznam, że Galleon słucha się wspaniale zarówno na imprezie, w domowym zaciszu, samochodzie czy nastrojowym spacerze…
Możecie pokochać lub znienawidzić nowoczesny funk francuski. Ja mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem Wam ten styl muzyki. Zainteresowanych odsyłam do Sieci na www.davidguetta.com (teledyski, próbki muzyczne), www.galleon-online.com (może Jitka Was przekona…). Just a little more love, just a little more peace - that’s all it takes…
Maciej „MAC”