
...Soul Surfer... [ Legend ]
Najlepszy dowcip cz. 29 - W NOWYM ROKU jak najwiecej smiechu na kazdym kroku :D
Załozylem kolejna czesc bo tamten za bardzo sie juz rozjechal.... !!!!
Kobiety nie potrafią zrozumieć większości typowo męskich zachowań. A wyjaśnienie jest proste - tak po prostu został stworzony ten świat i skoro tak jest, to oznacza tylko jedno: TAK MUSI BYĆ!
Mężczyźni rodzą się z umiejętnością składania map, ale złożenie ręcznika, serwetki czy prześcieradła absolutnie przerasta ich możliwości.
Kiedy mężczyzna się nudzi, zawsze stosuje te sama trzystopniową kurację: seks, alkohol i seks. W tej kolejności.
Mężczyźni potrzebują zachęty do wykonywania tego, co dyktuje zdrowy rozsądek.
Nie pozwól mężczyźnie, by sam wybierał pierścionek zaręczynowy. Popełni głupstwo i kupi taki, na jaki go stać.
Mężczyźni są jak alarm samochodowy. Robią dużo hałasu, a nikt tego nie słucha.
Mężczyzna nie zatrzyma się i nie zapyta o drogę, ponieważ jazda samochodem zbyt przypomina mu uprawianie seksu: nie może się zatrzymać, dopóki nie dojedzie do celu. Nauczyli się tego od swoich ojców. Kiedy chłopiec pyta ojca, jak się dokądś dostać, słyszy odpowiedz: "Dowiesz się, gdy tam dojedziemy".
Mężczyźni nie dbają o elegancję. Jeśli mężczyzna wygląda tak, jakby przed chwilą wyszedł z domu mody, to znaczy, że ubrała go kobieta. Kobieta ubiera się dla innych kobiet, ponieważ z nimi konkuruje. Jeśli mężczyzna ubiera się dla innych mężczyzn, prawdopodobnie konkuruje z tobą o mężczyznę.
Jeśli w centrum handlowym mężczyzna gdzieś się zawieruszy, to albo poszedł cos zjeść, albo ogląda telewizję, albo się kreci w pobliżu damskiej przymierzalni. Tylko jedno mogłoby zachęcić mężczyzn do robienia zakupów: szklane drzwi w przymierzalniach dla kobiet.
Mężczyźni nie rozumieją kobiet chodzących do sklepu tylko po to, by popatrzeć na rzeczy, na które ich nie stać, i wyobrazić sobie jak by to było, gdyby je miały. Co za problem? Przecież z tego samego powodu mężczyźni chodzą do barów z damska obsługa w strojach topless.
Nie ubieraj się, by podobać się mężczyźnie. Dla niego dobrze ubrana kobieta to tyle samo, co nie rozebrana.
Kobieta w skąpym kostiumie kąpielowym jest seksowna. Mężczyzna w skąpych kąpielówkach przechodzi kryzys wieku średniego.
Prezenty od mężczyzny zmieniają się z upływem czasu. Na początku dostajesz wytworna bieliznę, a po kilku latach - artykuły gospodarstwa domowego.
Kobiety różnią się od mężczyzn. Kobiety długo chodzą w te i z powrotem, i w końcu podejmują decyzje. Mężczyźni kołyszą się przez jakiś czas, i w końcu zasypiają.
Gdy kobieta podchodzi do szafy i mówi: "Nie mam co na siebie włożyć", ma na myśli: "Nie mam nic nowego do włożenia". Kiedy do szafy podchodzi mężczyzna i mówi: "Nie mam co na siebie włożyć" w rzeczywistości chce powiedzieć: "Nie mam nic czystego do włożenia".
Gdy kobieta wychodzi z łazienki, zadaje pytanie: "Jak wyglądam?" Gdy wychodzi mężczyzna, mówi: "Nie wchodziłbym tam na twoim miejscu". Mężczyźni nie słuchają. I dlatego rosną im w uszach włosy. To coś w rodzaju naturalnych zatyczek.
LINK DO POPRZEDNIEJ CZESC ........................

...Soul Surfer... [ Legend ]
Siedzi gościu nad rzeka i łowi rybki. Wtem z tyłu nachodzi go strażnik.
-Dzień dobry, ma pan oczywiście kartę wędkarską ?
- Nie, a po co ?
Strażnik zdziwiony..
-Jak to po co ? A co pan tu robi ?
-Siedzę.
Strażnik próbuje gościa zagiąć.
- A co pan ma w ręce?
- Kijek.
Strażnik już lekko wkurzony.
-A na kijku ?
-Sznurek.
Strażnik coraz bardziej zdenerwowany.
-A na sznurku ?
-Robak.
Strażnik już pewniejszy siebie.
-No i co pan tak? Kijek, sznurek, robak ? Co pan robi ?
-Uczę sku...syna pływać.
-To płaci pan mandacik.
- za co?
- za brak kamizelki ratunkowej.
Bardzo biedny Icek ze wsi pod Lubartowem miał sie żenic za pół roku i z narzeczona uradzili, że dobrze byłoby miec bogatego drużbe (bo to i prezenty drogie i jakie poważanie wsród sasiadów).
Icek przypomniał sobie, że ma dalekiego krewnego, Mosze w Warszawie, który ma własny zakład krawiecki i spełnia wszystkie powyższe kryteria. Pojechał, wiec do stolicy, odnalazł krewniaka, z drżacymi nogami wchodzi do jego mieszkania i oniemiał...
Piekne meble na wysoki połysk, parkiety, dywany na podłogach i scianach, pod oknem salonu olbrzymia 2,5-metrowa palma - słowem cos cudownego.
Przedstawia swoja prosbe Mosze'mu a ten odpowiada:
- Widzisz Icek, wprawdzie jestesmy rodzina, ale ty jestes taki gołodupiec, że mi wstyd byłoby byc u ciebie za drużbe, a już moja Salcia w żadnym razie nie pojechałaby na te twoja zapchlona wioche, bo ona jest teraz wielka pani i z byle kim się nie zadaje. Przykro mi , ale ty się napij u mnie herbaty i zjeżdżaj zanim Salcia wróci z
zakupów.
Tak powiedział i poszedł do kuchni robic te herbate.
Icek, ze zdenerwowania dostał takiej sraczki, że ledwo może ja utrzymac, rozglada sie wkoło wpada do przedpokoju, otwiera jakies drzwi, patrzy , a tam glazury, terakoty, jakies białe siedzenia, olbrzymia biała miska z kranem...
"K**wa," - mysli Icek - "tu nie można!"
Wpada znowu do salonu, popłoch w oczach... jest palma - zerżnał sie do donicy, zasypał ziemia i nie czekajac już na herbate wybiegł od krewniaka i wrócił do domu.
Po miesiacu otrzymuje telegram od Mosze'go:
"Icek ch*j ci w d*pę, zostane twoim drużba, tylko powiedz gdzies ty nasrał, bo my już trzecie mieszkanie zmieniamy".
Synek podchodzi do taty i pyta:
- Tato, a co to znaczy: HDD Format complete?
- To znaczy, że już qrwa nie żyjesz!
Poszedł ślepy na grzyby. Idzie przez las, maca ściółke i próbuje.
O, borowik - włożył do koszyka.
O, prawdziwek - włożył do koszyka.
O, gołąbek, - włożył do koszyka.
O, gówno, dobrze, że nie wdepnąłem!
Pewien facet miał kaczkę, która potrafiła tańczyć. Schodzili się do niego wszyscy, którzy chcieli zobaczyć to widowisko, on ustawiał garnek, puszczał muzykę i kaczka zaczynała... tańczyć!
Pewnego razu, po skończonym przedstawieniu podchodzi do niego kolega:
- Sluchaj stary, jak ty ją tego nauczyłeś?! Ja swoją kaczkę stawiam na garnku, puszczam muzykę, a ona nic!
- A świeczkę pod garnkiem zapalasz?
Przyszedł do lekarza bardzo, bardzo gruby facet, rozebrał się do badania i mówi błagalnie do doktora:
- Panie doktorze! Mam taka wielką prośbę! Niech pan się schyli i zobaczy, czy ON tam jeszcze jest, dobrze?
- No dobrze - powiedział lekarz, schylił się, odgarnął fałdy na brzuchu i mówi:
- No jest, proszę pana, jest. - Och! Panie doktorze, czy może pan go ucałować ode mnie?
Niedaleko małej parafii, zbudowanej przy drodze, stoją rabin i ksiądz. Piszą na tablicy wielkimi literami:''KONIEC JEST BLISKI! ZAWRÓĆ, NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!'' Jak piszą już ostatnią literę, zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i mówi:
- Zostawcie nas w spokoju wy religijni fanatycy!!
Wsiada z powrotem do samochodu, odjeżda po czym wielki huk.... BRUMBUMBUM...
Duchowni patrzą na siebie i ksiądz mówi:
-Eeee...może po prostu napisać ''Most jest zniszczony!''co?...
Byl sobie pewien ginekolog ktory, po przepracowaniu X lat w zawodzie stwierdzil ze ma dosc i postanowil zostac mechanikiem samochodowym. Poszedl wiec do szkoly wieczorowej i pilnie uczeszczal chlonac nowe dziedziny wiedzy. Nadszedl w koncu czas na egzamin praktyczny wiec starannie sie przygotowal i przystapil do niego. Gdy ogloszono wyniki zdziwilo go ze otrzymal ocene 150%. Obawiajac sie ze zaszla jakas pomylka, zadzwonil do instruktora i powiedzial: "Nie chce zeby wyszlo ze jestem niewdzieczy i tak dalej, ale czy na pewno nie popelnil Pan bledu dajac mi 150%" Instruktor odparl: "W trakcie egzaminu rozlozyl Pan silnik bezblednie, co dalo 50% oceny. Nastepnie poskladal Pan go rowniez bez bledu, co dalo nastepne 50%. Dodatkowo przyznalem Panu 50% gdyz zrobil Pan to wszystko przez rure wydechowa!"
- Kto jest królem dżungli?
- Ty,Ty królu - mówi wystraszony zajac.
- Lew puscil go i zlapal zebre:
- Kto jest królem zwierzat?
- Ty Lwie. Ty jestes królem.
- Ok. - Lew puscil zebre.
Lew dorwal niedzwiedzia. Powalil go i pyta:
- Mów kto jest królem zwierzat.
Mis byl nie w sosie wiec mówi:
- No dobra , ty jestes królem zwierzat.
Lew dumny jak paw podchodzi do slonia i pyta:
- Ty slon, kto jest królem zwierzat.
Slon spojrzal i nagle zlapal lwa traba i rzucił nim o skaly.
Wybil mu zeby i pogruchotal kosci. Lew otrzasnal sie i mówi:
- Kufa, son jak nie wies to sie nie denerfuj...

...Soul Surfer... [ Legend ]
I cos o kobietach...
Kobieta jest jak kołnierzyk: Dopiero kiedy masz ją na karku, wiesz co to za numer
Kobiet nieprzystępnych jest o wiele więcej aniżeli mówimy i o wiele mniej aniżeli myślimy
Najsłodszą zaletą pocałunku jest to, że kobieta nie może przy tym mówić
Kobiety o sobie nawzajem mówią tylko źle, ale prawie zawsze mają rację
Najistotniejszą sprawę w liście kobiety zawsze znajdziesz po pozycją Post Scriptum
Kobiety nie można przekonać, można ją tylko namówić
Samobójca z miłości to głupi, który zabija idiotę
Swoją pierwszą i lepszą miłość ofiarowuje kobieta, niestety najczęściej pierwszemu lepszemu
Kobieta jest jak deszcz - pada często
Kobiety swoiście stopniują wyraz "nigdy": nigdy, jeden raz, wiele razy
Mężczyźni najczęściej pamiętają te kobiety, które się zapomniały
Kobiety nie potrzebują pieniędzy. Nie piją, nie palą i same są kobietami
Dla kobiety taniec jest rozkoszą bogów: przechodzi się legalnie z rak do rąk
Kobiety lubią łzy, mężczyźni wino. Krótko mówiąc obie strony lubią wilgoć
Rozgniewaną kobietę łatwiej ugłaskać pocałunkami niż logiką argumentów
Nigdy nie potrafi ci kobieta przebaczyć tego, że nie ma ci nic do przebaczenia
Kobiety nienawidzą się wzajemnie, co stwarza nam pewne możliwości
I dziekuje za uwage :)
Sayet [ White Star Soldier ]
Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
- TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewna młoda kobieta spotyka w barze fantastycznego faceta. Zaczepia go, rozmawiają cały wieczór, na koniec opuszczają razem bar. Wieczorny spacer kończy się pod drzwiami mieszkania faceta. Facet zaprasza kobietę do środka... W mieszkaniu znajduje się mnóstwo pluszowych misiów, cale półki, posegregowane według wielkości. Małe na najniższych półkach, średnie na środkowych półkach i te duże, na samej górze... Kobieta jest zdziwiona, że trafiła na zbieracza pluszowych misiów, ale nic nie mówi, jest zaskoczona, ale z drugiej strony cieszy się, że trafiła na takiego uczuciowego i wrażliwego faceta. Odwraca się do niego... całuje go... zdejmuje suknię... Stało się to, o czym cały wieczór marzyła... Po fantastycznej nocy pełnej namiętności, leży obok swojego wyśnionego faceta i pyta:
- I jak było?
- Możesz sobie wybrać nagrodę z najniższej półki...
------------------------------
Siedzi sobie tasiemiec w żołądku. Nagle patrzy, a tu biegną bakterie.
- Hej, bakterie, gdzie biegniecie?
Bakterie na to:
- Tasiemiec, ty się nie pytaj tylko uciekaj stąd, bo zaraz tu będą antybiotyki!
I pobiegły w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec lekko przestraszony myśli:
- Co jest?
Tymczasem nadbiega glista ludzka z walizkami.
- Ej glista, - pyta tasiemiec - gdzie lecisz?
- Tasiemiec, ty nie pytaj, ty stąd wiej. Za pięć minut będą tu antybiotyki!
I pobiegła w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec przestraszył się nie na żarty, spakował plecaki wieje w dół przewodu pokarmowego. Dobiega do ujścia, a tam siedzi glista na walizkach i beczy. Tasiemiec pyta się:
- No co się stało, czego beczysz?
- A bo mi ostatnia kupa o 14 uciekła...
dobre??

yazz_aka_maish [ Legend ]
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają:
Pierwsza jest Małgosia.
-Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. - tak powiedzieli rodzice
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
-Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymas Jasio (pani łyka valium):
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, stena, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawaja ! Pandemonium ! Dziadek Staszek pruje ze stena ! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filnach z gubernatorem Arnoldem. Z 80. ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemców jak Boryna zborze. Na 30. klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani ,mimo valium w spazmach ,pyta się :
- Śliczna historyjka dziecko ale jaki morał ?
- "Nie wk*rwiaj dziadka Staszka jak se popije"
***
Króliczek jest nekrofilem.
Pewnego dnia niedźwiedź przechodził przez las i zobaczył w krzakach króliczka dymającego zdechłą wiewiórke
Zagroził mu, że jak jeszcze raz to zobaczy to staci głowe
Po 1 tyg. króliczek narazie jest spokojny
Po 2 tyg. już gorzej
Po 3 tyg. nie może wytrzymać, nagle patrzy, a tu w krzakach świeżutka wiewiórka króliczek pomyślał, że niedźwiedź napewno nie zobaczy no i zaczął ją dymać, nagle wyskakuje niedźwiedź i pyta się: Królik co ty robisz??
Króliczek odpowiada: Przysięgam na chuju mi zdechła!
***
W pociągu jest wielki tłok, pasażerowie stoją w przedsionkach.
Nagle słychać głos z oddalonego przedziału:
- Lekarza, czy jest tutaj jakiś lekarz?
Z końca wagonu przez tłok przeciska się lekarz, po dotarciu na miejsce słyszy
pytanie:
- Choroba gardła na sześć liter?
***
Jechałem do domu za potrzebą fizjologiczną...
zza krzaków wyszedł pewien pan w niebieskostalowym mundurze i białą czapeczką na głowie. W ręku dzierżył buławe policyjną charakterystyczną dla drogowego piony Sz. Policji Państwowej czyli lizaczka. Myśle sobie nie wytrzymam. Zaraz popuszcze. Ale żeby to tylko był problem natury ciekłej. Zbliżała się wielkimi krokami fala uderzeniowa związana z poważniejszym wydalaniem fizjologicznym. Zatrzymałem się na poboczu i myśle... Albo ten człowiek pospieszy się i powie mi kilka słów nt. przepisów drogowych i mojego przekroczenia prędkości o blisko 60 km/h albo będzie szedł bardzo wolno i nie świadom moich katuszy każe mi przejść się do radiowozu bynajmniej nie w celu zaprezentowania najnowszego filmu "Za szybcy za wściekli". Wreszcie po jakimś czasie, gdy w moim podbrzuszu zaczęła się rewolucja październikowa szanowny Pan Władza przedstawił się i powiedział "Dzień dobry panu. Dokumenty poprosze". Po krótkiej wypowiedzi związanej z celem zatrzymania mojego pojazdu nie wytrzymałem. Wybiegłem jak głupi z samochodu. Odepchnąłem zdziwionego przedstawiciela władzy i jak głupi pognałem za nasyp ziemny(przecież nie będę mu tłumaczył, że mam parcie). Policjant był jednak cholernie szybki. Wyciągnął klamke z kabury i zaczął się drzeć. Stać policja (jakbym nie wiedział, że to policja). Ale ja już byłem za nasypem. Zanim dobiegł do mnie ja już miałem nachy ściągnięte na dół i wydalałem materiał niezbyt przyjemny dla organizmu. Gdy dobiegł drugi policjant ja kucałem jak kretyn przy śmiejącym się do rozpuku przedstawicielem władzy nr 1. Bo nie wiedział czy ma mi założyć kajdanki czy podetrzeć mi tylną część ciała. Ostatecznie napomknąłem, że mnie ta sytuacja irytuje i chciałbym pobyć troszeczke czasu ze swoimi okolicami krocza aby doprowadzić je do jako takiego stanu higienicznego. Policjanci widać, że jednostki myślące i współczujące odwrócili się, a ja mogłem w spokoju zająć się doprowadzaniem mojej tylnej części ciała do stanu przed wybuchem powstania bakterii nitryfikujących. Po dwóch minutach zlazłem ze skarpy nasypu wraz z policjantami. Widok mojej bladej ale za to zregenerowanej twarzy jeszcze bardziej ich rozśmieszył. Nie chcieli mnie widzieć w radiowozie a tym bardziej podawać mi ręki. Z mandatu zrezygnowali rozumiejąc mój pośpiech. Grzecznie przeprosiłem i wsiadłem do mojego ukochanego auta z otwartymi drzwiami. Pomyślałem sobie: Ale będą mieli ubaw na komisariacie jak to powiedzą kolegom. Nie jestem gorszy i opowiadam to wam. Bo lubie się śmiać z samego siebie...
(~skandal77, 2003-12-13 12:23:19)
Verminus [ Prefekt ]
Zla kategoria! Jako doswiadzony uczytkownik powinienes to wiedziec
---------------------------
Dwaj kumple spotykają się w barze:
- Słyszałeś najnowsze wieści? Staszek nie żyje!
- Mój Boże! A co mu się stało?
- Przejeżdżał tą drogą obok mojego domu, nie zahamował właściwie i bum! - uderzył w chodnik. Samochodem trzepnęło w górę, Staszek wyleciał przez
szyberdach, zrobił dwa salta w powietrzu i rozbijając szybę wpadł do mojej sypialni na piętrze.
- Rany, jaka okropna śmierć...
- Ależ skąd, nie zabił się! Wylądował w mojej sypialni i leżał taki zakrwawiony w potłuczonym szkle. Wtedy zauważył dużą starą zabytkową szafę, która stała w pokoju. Sięgnął w górę i chwycił za nią próbując wstać.
I nagle huk! Masywna szafa przewróciła się na niego, przygniotła go i pogruchotała mu kości.
- Psiakrew, strasznie zginął.
- Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakimś cudem zdołał wydostać się spod szafy i podpełznąć do poręczy. Próbował się na niej podciągnąć ale pod jego ciężarem poręcz złamała się i Staszek spadł z piętra. W powietrzu wszystkie połamane części poręczy tak się obróciły, że spadając na niego, przypięły go do podłogi.
- Ożesz w mordę! Straszny sposób by odejść z tego świata.
- No co Ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok kuchni. Wpełza do środka, próbuje podciągnąć się na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z gotującą się wodą, i chlust! człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i popalił mu prawie całą skórę.
- O rany! Okropne tak umrzeć...
- Nie, nie, teraz też przeżył! Leżał tak na ziemi, poparzony wrzątkiem,gdy zauważył telefon. Próbował sięgnąć słuchawkę, by wezwać pomoc,ale zamiast tego wyrwał gniazdko elektryczne ze ściany. W połączeniu z wodą wyszła mieszanka piorunująca, potężna dawka woltów strzeliła przez niego i facet padł porażony prądem.
- Cholera! Diabelnie przerażająca śmierć.
- Ależ nie, wcale wtedy nie zginął...
- To, do groma jasnego, jak właściwie umarł?
- Zastrzeliłem go!
- Zastrzeliłeś go??? A czemu do diabła go zastrzeliłeś?!
- Kurwa, człowieku, przecież on rozpieprzyłby mi całą chałupę...!!!
---------------------------
Kończy się seminarium poświęcone osmozie cieczy.
Profesor podsumowuje:
-i tak właśnie woda ścieka.
Wstaje czarnoskory student i mówi:
-Ja ciegoś nie rozumieć.Jak to ma być ??.Woda ścieka , pies ścieka.
---------------------------
Idą trzy żółwie przez pustynię i rozmawiają:
- Panowie, jak tu jest gorąco! Przy następnej oazie robimy sobie odpoczynek.
Żółwie dotarły do oazy, odpoczywają, już chcą się napić wody, kiedy jeden z nich krzyczy:
- Czekajcie, skoczę szybko po filiżanki! Tylko nie pijcie sami!
Dwa żółwie czekają. Mijają godziny, dni, tygodnie. W końcu jeden mówi:
- Trochę mnie suszy, może się jednak napijemy, skąd mamy wiedzieć, czy tamten wróci z filiżankami?
Wtem z pobliskich krzaków wyskakuje trzeci żółw:
- Haaa! Jeżeli zaczniecie pić, to ja nigdzie nie idę!

yazz_aka_maish [ Legend ]
Verminus dwa pierwsze świetne, trzeci znałem :)))

Pik [ No Bass No Fun ]
Kawal o dziadku Staszku i pierwszy Verminusa wymiataja :D

Fenris_ek [ Fen ]
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła monitor, wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowę wyrzuciła przez okno a drukarkę utopiła w wannie. Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z miłością do boku swego nic niepodejrzewającego, śpiącego męża. Była przekonana, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na ich miłość.
Do końca życia zostały JEJ jeszcze cztery godziny...
Sayet [ White Star Soldier ]
niewiem czy było ale sproboje:)
biegnie zajac przez las i spotyka zyrafe ktora podpala skreta i mowi:
zyrafo!!! nie pal tego swinstwa.pobiegaj ze mna dla formy i zdrowia!!
zyrafa zakłopotana wyrzucy skreta i biegnie za zajacem.
biegna i spotykaja słonia palacego papierosa i mowia:
niepal tego!!!! pobiegaj z nami dla zdrowia.
słon rzuca papierosa i biegnie.
biegna i spotykaja lwa wstrzykujacego sobie ****do zył i mowia:
nie rob tego!!! to jest niezdrowe!!!pobiegaj z nami dla zdrowia.
lew podchodzi do zajaca i mu w ryj. a słon i zyrafa oburzone wołaja:
dlaczego to zrobiles????!!!! on chce nam pomoc!!!! a na to lew:
no tak. on nam zawsze chce pomafac jak sie extasy nachla!!!!!!
BlackDog [ Centurion ]
Spotykaja sie dwaj kumple i z wspominaja czasy za szkoly:
-A co slychac u Henka?
- Rzucil prace wszystko sprzedal wyjechal do afryki i ozenil sie z orangutanem
- Z samcem
-Nie z samica przecierz Heniek to normalny facet.

Zigen [ Legionista ]
Pewna świątobliwa osoba idzie do wróżki, aby poznać swoją przyszłość. Wróżka spogląda w kulę i mówi:
- Mam dla ciebie dwie wróżby: na dalszą i bliższą przyszłość. Jedna jest dobra, druga trochę gorsza. Którą chcesz najpierw usłyszeć?
- Może najpierw tę lepszą, dalszą.
- A więc będziesz śpiewać w chórach anielskich.
- Wspaniale, a ta bliższa?
- Jutro pierwsza próba.

Zigen [ Legionista ]
Eskimos, będąc w Kanadzie, kupił lodówkę. Zdumiony sprzedawca pyta:
- Po co panu lodówka na Grenlandii?
- To proste! Tam na dworze jest minus 60 stopni Celsjusza, w domu minus 40 stopni, w łóżku minus 30 stopni. W lodówce przynajmniej będę mógł się ogrzać.

Zigen [ Legionista ]
Rozmawiają dwaj profesorowie matematyki:
- Dasz mi swój nr telefonu?
- No pewnie. Trzecia cyfra jest trzykrotnością pierwszej. Czwarta i szósta są takie same. Druga jest większa o jeden od piątej. Suma sześciu cyfr to 23, a iloczyn 2160 .
- W porządku, zapisałem 256 343 .
- Zgadza się? Nie zapomnisz?
- Skądże. To kwadrat 16 i sześcian 7.

Zigen [ Legionista ]
Jak się nazywa żona Mikołaja?
- Merry Christmas.

Zigen [ Legionista ]
Stoi łysy facet przed lustrem i przygląda się swojej czuprynie. Po chwili z dumą mówi sam do siebie:
- Jak na 40-tkę, to całkiem nieźle! Ani jednego siwego włosa!
Zigen [ Legionista ]
Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie.
- Oskarżony twierdzi, że uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą?
- Ano tak - zgadza się góral.
- I od tego ciosu gazetą, poszkodowany doznał wstrząsu mózgu?
- Skoro tak doktor powiedział...
- W takim razie, co było w gazecie?
- Nie wiem, nie czytałem.

Zigen [ Legionista ]
Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie.
- Oskarżony twierdzi, że uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą?
- Ano tak - zgadza się góral.
- I od tego ciosu gazetą, poszkodowany doznał wstrząsu mózgu?
- Skoro tak doktor powiedział...
- W takim razie, co było w gazecie?
- Nie wiem, nie czytałem.
Eliash [ Generaďż˝ ]
Zigen -> Zamieszczaj dowcipy w jednym poście bo Cię Soul wybatozy.

Sayet [ White Star Soldier ]
zigen>>>> niestatsuj. umiesc wszystkie kawały w jednym poscie....
r_ADM [ Konsul ]
Eliash, Sayet--> a jak soul surfer wpisal w 3 osobnych postach to siedzieliscie cicho ?? :PP
stuknijcie sie w glowe zanim cos napiszecie :PP
Sayet [ White Star Soldier ]
soul surfer>>>>>>> no. ty tak samo. pisz w jednym poscie a nie 3 pod rzad!!!
ADM>>> bedzie??

maVes [ Konsul ]
Sayet-------> nie 3 pod rząd tylko 7!! :)

r_ADM [ Konsul ]
Sayet -> nie, nie bedzie !
Jak stary wyjadacz forum statsowal to siedzisz cicho, a jak legionista to od razu mu pojechales.

temp2 [ Konsul ]
Dzien Dobry,
Prosimy o kontakt w sprawie zaleglych platnosci za abonamentowy dostep do
sieci Internet.
W przeciwnym razie zmuszeni będziemy do zablokowania lacza. Koszt ponownej
aktywacji wynosi xxxxxxxxxxxxzl.
Tel. xx xxx xx xx
Pozdrawiam,
Mxxxxxxxxx Lxxxxxxxx
a oprocz tego dam cos innego mam nadzieje ze smiesznego....x2 ale niestety po eng. (lepiej brzmi)
How do you know when Michael Jackson is on a date?
......When there's a tricycle in his driveway! (Laughs)
Why should you NOT take a shower with Pokemon?
......Because he might PEEKACHU!

temp2 [ Konsul ]
Chcialbym dodac ze te joke'i sa autorstwa niejakiej Mercedes co to sie fotografowala z BEtą.Jak tak mozna Mercedes i beta razem...oto i Mercedes ----------------------->

Eliash [ Generaďż˝ ]
r_Adm -> Obrońco uciśnionych :) Soul Surfer nie zamieszczał po jednym dowcipie w poście :P

Sayet [ White Star Soldier ]
tak tylko ze soul naisał co innego i długiego. a zigen to samo i 7 razy pod rzad!!!!:P;P

...Soul Surfer... [ Legend ]
Vermius ---->> zakladajac nową czesc watku z dowcipami nie robilem tego po raz pierwszy to raz a dwa to nie bylo jeszcze kategorii "dowcipy" wiec wyluzuj....
Sayet ----->> no tak ale moje to 3 odrebne kategorie "dowcipow" a statsiarstwem sie brzydze.. :)
Adm ----->> patrz powyzej...

BlackDog [ Centurion ]
Brawa dla posterunkowego

Pirix [ ! KB ! Góry górą ]
Wielkie brawa dla p.posterunkowego - LOL

...Soul Surfer... [ Legend ]
Mam nadzieje ze nie ma tu jakis zagorzalych feministek...
O "zasadach i regułach" zwykle słyszymy od kobiet - przyszedł czas na NASZE męskie zasady. Oto one!!!
Uwaga: wszystkie z nich mają numer 1 - nie bez powodu!
1. Naucz się używania deski klozetowej. Jesteś już dużą dziewczynką.
Jeżli jest podniesiona, opuść ją - my korzystamy z toalety przy desce
podniesionej, ty musisz ją sobie opuszczać. Jeżli nawet jest opuszczona, nie robimy z tego tragedii.
1. Zakupy nie są sportem. I nie zamierzamy o nich myśleć w ten sposób.
1. Płacz to szantaż!
1. Proście o to czego potrzebujecie. Subtelne aluzje nie skutkują!
Mocniejsze aluzje nie skutkują! Oczywiste aluzje też nigdy nie skutkują!
Po prostu powiedzcie to!!!
1. TAK i NIE są w zupełności wystarczającymi odpowiedziami na prawie każde pytanie.
1. Ból głowy trwający 17 miesięcy jest poważnym problemem. W takim przypadku trzeba udać się do lekarza.
1. Niedopuszczalne jest używanie jako argumentu w dyskusjach z nami czegoś, co zostało powiedziane przez nas przed sześcioma miesiącami. W rzeczywistości, wszelkie nasze komentarze stają się nieważne i nieaktualne po 7 dniach.
1. Jeżeli nie ubieracie się jak dziewczyny w "Modzie na sukces", nie oczekujcie, że będziemy zachowywać się jak faceci w operach mydlanych.
1. Jeżeli uważasz, że jesteś gruba, prawdopodobnie tak jest. Nie pytaj nas.
1. Jeżeli coś co powiedzieliśmy może być zrozumiane na dwa sposoby a jedna z tych interpretacji wywołuje waszą wściekłość lub smutek, mieliśmy na myśli tą drugą.
1. Możecie nas zawsze poprosić o zrobienie czegoś lub powiedzieć nam jak chcecie mieć to zrobione. Nigdy jedno i drugie. Jeżeli wiesz już najlepiej jak to zrobić, zrób to sobie sama.
1. Jeżeli to tylko możliwe, mówcie nam to co musicie powiedzieć podczas reklam lub przerw w meczach.
1. Krzysztof Kolumb nie potrzebował wskazówek i my też nie potrzebujemy.
1. WSZYSCY mężczyźni rozróżniają jedynie 16 kolorów, jak ustawienia domyślne Windows. Brzoskwinia na przykład, to nie kolor tylko owoc. Mango to też owoc. Fiołek to kwiatek. Nie mamy pojęcia co to jest blady cyklamen.
1. Jeżeli coś swędzi, trzeba się podrapać. Zrobimy to.
1. Jeżeli pytamy czy coś jest nie w porządku a wy odpowiadacie "nie, nic", będziemy się zachowywać jakby nigdy nic. Wiemy że kłamiecie, ale widocznie nie jest to warte zawracania głowy.
1. Jeżeli zadajecie pytania, na które nie chciałybyście znać odpowiedzi, musicie liczyć się z odpowiedzią, której nie chcecie usłyszeć.
1. Jeżeli musimy gdzieś iść razem, absolutnie cokolwiek ubierzecie - będzie dobrze. Naprawdę.
Dziękujemy za przeczytanie powyższych zasad.

...Soul Surfer... [ Legend ]
Prawdziwy internetoholik też podejmuje zobowiązania noworoczne nie różniące się w zasadzie niczym od zobowiązań normalnych ludzi, ponieważ z nich tez nic nie wychodzi...
1. Spróbuję zrozumieć, do czego “naprawdę” potrzebne mi jest siedem adresów mailowych.
2. Przestanę komunikować się z żoną wyłącznie za pomocą e-maili.
3. Zajmę się pracą z zaniedbanymi dziećmi - własnymi.
4. Zacznę odpowiadać na zwykłą pocztę z takim samym entuzjazmem jak na maile.
5. Raz dziennie będę robił backup twardego dysku. No, powiedzmy raz na tydzień. OK, miesiąc.
6. Będę spędzał dziennie mniej niż godzinę w necie.
7. Kiedy usłyszę słowa “Gdzie chcesz się dzisiaj wybrać?” nie odpowiem, że do pewnego serwisu internetowego. [no chyba, że to będzie JM ;)]
9. Przeczytam instrukcje obsługi oraz wszystkie readme.txt
9. Wymyślę hasło inne niż „hasło”.
10. Przestanę sprawdzać pocztę o 3 nad ranem.
Cokolwiek zrobisz, to i tak będzie źle... Jeśli będziesz się tym przejmował, to zwariujesz. Tak to już jest na tym świecie, że za "błędy" popełniane przez mężczyzn kobiety stosują czas karnego „odstawienia”. A oto, opracowany na podstawie średniej statystycznej, obowiązujący taryfikator:
Śmiejesz się z niej, że się maże pod koniec romantycznego filmu – 4 dni
Nazywasz seks jakimkolwiek innym określeniem niż „kochać się” – 4 dni
Mówiąc o jej mamie używasz tonu głosu, który jej się nie podoba – 5 dni
Faktycznie mówisz, że nie chcesz iść, gdy ona mówi: „Jak nie chcesz iść, to nie ma sprawy.” – 6 dni
Uciszasz ją podczas wiadomości sportowych – 8 dni
Napomykasz o trójkąciku:
z jej koleżanką – 2 dni
z jej siostrą – 19 dni
z jej matką – 6 miesięcy
Wzruszasz ramionami i mruczysz pod nosem, gdy cię pyta, jak wygląda w makijażu, na którego nakładanie poświęciła właśnie półtorej godziny – 2 dni
Spóźniasz się pół godziny, bo w telewizji pokazywali super pościg policyjny – 3 dni
Nie odpowiadasz dość szybko i dość przekonująco, gdy cię pyta, czy kiedykolwiek byś ją zdradził – 12 dni
Mówisz, że ma PMS:
kiedy go nie ma – 8 dni
kiedy ma – 12 dni
Nie traktujesz poważnie testu z „Cosmopolitan” na temat związków partnerskich – 4 dni
Rzucasz luźną uwagę, że gdyby chciała powiększyć piersi, to chętnie zapłacisz za zabieg – 6 dni
finito.

yazz_aka_maish [ Legend ]
Facet wchodzi do knajpy i widzi swojego kumpla, który siedzi przy barze mocno przygnębiony. Podchodzi więc do niego i pyta, w czym rzecz.
- Pamiętasz tę śliczną dziewczynę ode mnie z pracy, z którą chciałem się umówić, ale nie mogłem nawet do niej podejść, bo za każdym razem, kiedy ją widziałem, to mi stawał?
- No pamiętam.
- W końcu zebrałem się na odwagę i poprosiłem, żeby się ze umówiła. I ona się zgodziła.
- Super! To kiedy randka?
- Byliśmy umówieni dziś wieczorem. Ale bałem się, że znów mi stanie. Więc przykleiłem go sobie plastrem do nogi, żeby w razie czego nie było widać.
- No i dobrze! Gdzie problem?
- Poszedłem do niej, zadzwoniłem, a ona otworzyła w takiej cieniutkiej, przezroczystej sukience...
- No i...?!
- Kopnąłem ją w twarz.
Pewnego wieczoru porucznik Rżewski spotkał się w restauracji z pułkownikiem.
- Poruczniku - rzekł pułkownik - widzę, że pan często chodzi do restauracji.
Prawie codziennie. Mnie zawsze brakuje pieniędzy...
- A co pan robi z pensją, panie pułkowniku?
- Wszystko oddaję żonie. A ona na hulanki nie chce dawać...
- Nie umie pan postępować z kobietami, panie pułkowniku. Kiedy nie chce dać pieniędzy, niech pan podejdzie do niej od tyłu, pocałuje w szyję, delikatnie weźmie w ramiona. Na pewno da.
Pułkownik wraca do domu i robi tak, jak mu powiedział porucznik. Podszedł od tyłu do żony, objął ją i pocałował w szyję. Żona przeciągnęła się z rozkoszą i mówi:
- Co, poruczniku, znowu skończyły się pieniążki?

Mad_Angel [ Love Hate Love ]
Na lekcji pani pyta sie dzieci:
- Co jest najlzejsza rzecza na swiecie?
-czlonek meski -mowi spokojnie Jasio
Pani zaklopotana, ale jednoczesnie ciekawa mowi do Jasia
-Zanim pojdziesz do dyrektora wyjasnij mi czemu powiedziales czlonek meski
-to proste pani profesor. Jest najlzejszy poniewaz jedna mysl moze go uniesc
-No dobrze to powiedz mi w takim razie co jest najciezsza rzecza na swiecie?
-to rowniez czlonek meski
-Jakze to? Meski czlonek jest najlzejszy i najciezszy zarazem??
-No to proste. Kiedy wykona juz swoje to zadna sila nie jest w stanie go uniesc
(jak slyszalem ten dowcip bylem wstawiony, a teraz pisze z pamieci ;] mam nadzieje ze zalapiecie sens)
===Elvis=== [ Powrót Króla ]
W pewnej małej angielskiej mieścinie był sobie ksiądz, który oprócz obowiązków duszpasterskich lubił hodowlę drobiu. Któregoś jednak dnia ksiedzu zginął kogut. Poczatkowo ksiądz myślał, że kogut po prostu uciekł, jednak minął jakiś czas a koguta nie ma. Ksiadz zmartwił się i doszedł do wniosku, że mu ukradziono koguta. Po niedzielnej mszy kiedy wierni zbierali się już do wychodzenia, ksiądz ich powstrzymał:
- Mam jeszcze jedną, bardzo wstydliwą sprawę do załatwienia.
(W tym miejscu należy wyjaśnic, że po angielsku słowo cock znaczy kogut, ale może tez oznaczać męskiego członka).
- Chciałbym spytać kto z tu obecnych ma koguta?
Wszyscy mężczyźni wstali.
- Nie, nie to nieporozumienie. Może spytam inaczej, kto ostatnio widział koguta??
Wszystkie kobiety wstały.
- Oj, nie, to też nie o to chodzi, może wyrażę się jeszcze jaśniej, kto ostatnio widział koguta, który do niego nie należy???
Połowa kobiet wstała.
- Parafianie - nie rozumiemy się, spytam wprost - kto widział ostatnio mojego koguta??
Wstał chórek chlopięcy, ministranci, organista i znajdująca się przypadkiem w kościele koza

===Elvis=== [ Powrót Króla ]
Sory ze post pod postem ale dopiero to odszukałem:]
Jak poznać, że nie jesteś już studentem
1. O 6 rano wstajesz, a nie kładziesz się spać.
2. Seks w pojedynczym łózku sprawia Ci trudności techniczne.
3. W lodówce trzymasz więcej jedzenia niż picia.
4. Twoje fantazje o seksie z trzema kobietami o skłonnościach lesbijskich naraz zostały zastąpione przez fantazje o seksie z kimkolwiek.
5. Nie zgłaszasz się już do testów nowych leków na ochotnika.
6. Znasz każdego ze śpiących w twoim domu.
7. Swoją ulubioną melodię słyszysz w windzie w budynku, w którym pracujesz.
8. Nie dostajesz już listów z pogróżkami z banku.
9. Nosisz ze sobą parasol.
10. Siedmiodniowe popijawy już się nie zdarzają.
11. Nie chodzisz do supermarketu ze wszystkimi przyjaciółmi.
12. Korzystasz ze stałych zleceń i kredytu w rachunku bieżącym.
13. W domu działa ogrzewanie.
14. Twoi przyjaciele zawierają związki małżenskie i rozwodzą się, zamiast się po prostu spotykać i rozstawać.
15. Płacisz rządowi co rok tysiące złotych.
16. Zamiast 130 dni wakacji masz ich 20.
17. Dżinsy i pulower nie są już eleganckim strojem.
18. Dzwonisz na policję, bo te cholerne dzieciaki z mieszkania obok nie chcą ściszyć muzyki.
19. Wstajesz rano z łóżka nawet jeżeli pada.
20. Mycie się nie jest nudnym rytuałem.
21. Starsi krewni nie krepują się opowiadać przy tobie kawaly o podtekście seksualnym.
22. Nie masz pojecia, o której zamykają najbliższą budkę z hamburgerami.
23. Ubezpieczenie samochodu jest coraz tańsze, a koszty utrzymania coraz wyższe.
24. Pomysłów na drinki nie czerpiesz z doświadczenia lokalnych włóczęgów.
25. Nie odkładasz niedojedzonej pizzy do lodówki na później.
26. Nie spędzasz połowy dnia na strategicznym planowaniu trasy wieczornej eskapady po knajpach.
27. Nienawidzisz "cholernych studentów - pasożytów".
28. Gdy jesteś pijany nie czujesz juz tego dziwnego pociągu do znaków drogowych.
29. Nie przystoi już spać w poczekalni dworcowej.
30. Nie potrafisz juz przekonać mieszkajacych z tobą do "picia aż do rana".
31. Zawsze wiesz, gdzie jesteś, gdy się budzisz.
32. Nie zdarzają Ci się już drzemki od poludnia do 18.
33. Ogień w kuchni nie jest już powodem do dobrej zabawy.
34. Do apteki chodzisz po Panadol i coś na wrzody, a nie po prezerwatywy i testy ciązowe.
35. Pamiętasz imię osoby, obok której się budzisz.
36. Śniadania jesz w porze śniadania.
37. W twojej kuchni nie mieszkają myszy ani szczury.
38. Lista zakupów jest dłuższa niż zupka z kubka i sześciopak piwa.
39. Używałeś odkurzacza.
40. Łamanie prawa oznacza przekroczenie dozwolonej predkości o 10 km/h.
41. Zamiast mówić "Już nigdy tyle nie wypiję" mówisz "Nie potrafię już pić tyle, co kiedyś".
42. Ponad 90% twojego czasu spędzonego przed komputerem to zwykła praca.
43. Nie eksperymentujesz już z zakazanymi substancjami.
44. Już nie pijesz w domu przed wyjściem do knajpy, żeby tam zaoszczędzić.

zarith [ ]
MYDEŁKO
Korespondencja pomiędzy obsługą jednego z hoteli w Londynie, a jego gościem.
------------------------------------------------------------
Szanowna Pokojówko,
Proszę nie zostawiaj już więcej tych małych mydełek w mojej łazience, jako że kupiłem sobie normalnej wielkości mydło kąpielowe Dial. Proszę wziąć tych sześć nieotwartych mydełek z półeczki pod apteczką i kolejne trzy z mydelniczki w kabinie z prysznicem.
Zawadzają mi. Dziękuję.
J. Martin
------------------------------------------------------------
Szanowny Pokoju 234.
Nie jestem twoją regularną pokojówką. Ona wróci jutro, w czwartek, po dniu wolnym od pracy. Wzięłam 3 mydełka hotelowe z mydelniczki jak prosiłeś. Tych 6 mydełek zabrałam z półeczki, aby ci nie zawadzały i położyłam na pojemnik na ręczniki papierowe, na wypadek gdybyś zmienił zdanie. Tak więc pozostały jedynie 3 mydełka, które przyniosłam dzisiaj, zgodnie z zaleceniami kierownictwa hotelu, aby zostawiać 3 mydełka dziennie. Mam nadzieję, że usatysfakcjonowałam pana.
Betty, Zastępująca Pokojówka
------------------------------------------------------------
Szanowna Pokojówko - mam nadzieję, że jesteś moją regularną pokojówką.
Najwyraźniej Betty nie powiedziała ci o całej sprawie dotyczącej tych małych mydełek. Kiedy wróciłem do mojego pokoju dziś wieczorem zauważyłem, że dołożyłaś 3 mydełka Camay na półeczkę pod apteczką. Mam zamiar przebywać w tym hotelu dwa tygodnie, tak więc nabyłem własne mydło kąpielowe Dial i nie potrzebuję tych 6 mydełek Camay, które znajdują się na mojej półeczce. Zawadzają mi kiedy golę się, myję zęby itd.
Proszę je zabrać.
J. Martin
------------------------------------------------------------
Szanowny Panie Martin,
Ostatniej środy miałam dzień wolny i zastępująca mnie pokojówka, wedle danych nam przez dyrekcję instrukcji, zostawiła trzy hotelowe mydełka. Zabrałam z półki 6 mydełek, które ci zawadzały i włożyłam je do mydelniczki, gdzie było twoje mydło Dial. Dla twej wygody przełożyłam mydło Dial do apteczki. Nie wzięłam 3 zapasowych mydełek, znajdujących się zawsze w apteczce na wszelki wypadek, a co do których nie miałeś obiekcji zaglądając tam w ostatni poniedziałek. Proszę poinformować mnie jeśli mogę czymś jeszcze służyć.
Twoja regularna pokojówka,
Agnes
------------------------------------------------------------
Szanowny Panie Martin,
Kierownik, Pan Preston, poinformował mnie dzisiaj rano, że dzwonił pan do niego wczoraj wieczorem skarżąc się na obsługę pokoju. Wyznaczyłam nową pokojówkę do pańskiego pokoju. Mam nadzieję, że przyjmie pan moje przeprosiny za zaistniałe niedogodności. Jeśli w przyszłości będzie pan miał jakieś uwagi proszę kontaktować się ze mną, bym mogła się nimi zająć osobiście. Telefon wewnętrzny nr 1020 między 8 rano i 5 po południu.
Dziękuję.
Harriet Stone
Kierownik Personalny
------------------------------------------------------------
Szanowna Pani Stone,
Niemożliwe jest dla mnie skontaktować się z panią albowiem wychodzę z hotelu o godzinie 7:45 rano i nie wracam wcześniej jak o 5:30 lub 6 wieczorem. Z tego też powodu dzwoniłem do pana Prestona zeszłego wieczoru. Pani była już nieosiągalna. Jedynie spytałem pana Prestona czy mógłby zrobić coś z tymi mydełkami. Nowa pokojówka, którą mi pani wyznaczyła, musiała dojść do wniosku, że jestem nowym gościem, jako że zostawiła mi kolejne 3 hotelowe mydełka w apteczce, oprócz regularnie zostawianych 3 mydełek w mydelniczce. Przez 5 dni pobytu tutaj uzbierałem już 24 mydełka. Dlaczego mi to robicie?
J. Martin
------------------------------------------------------------
Szanowny Panie Martin,
Twoja pokojówka, Betty, została poinstruowana, by nie dostarczać już mydełek do twojego pokoju i by zabrać wszystkie zbędne. Jeśli będę mogła w czymkolwiek jeszcze pomóc proszę dzwonić pod wewnętrzny 1020 między 8 rano i 5 po południu. Dziękuję.
Harriet Stone,
Kierownik Personalny
------------------------------------------------------------
Szanowny Panie Preston,
Moje kąpielowe mydło Dial zniknęło. Wszystkie mydła zostały zabrane z mojego pokoju razem z moim własnym mydłem kąpielowym Dial. Wróciłem wczoraj wieczorem i musiałem prosić gońca by przyniósł mi 4 mydełka Cashmere Bouquet.
J. Martin
------------------------------------------------------------
Szanowny Panie Martin,
Poinformowałem naszą Kierowniczkę Personalną, Harriet Stone, o pańskim mydlanym problemie. Nie mogę zrozumieć dlaczego nie było w ogóle mydła w pana pokoju, jako że pokojówki są poinstruowane zostawiać 3 mydełka za każdym razem, kiedy sprzątają pokoje. Sytuacja ta będzie niezwłocznie wyjaśniona. Proszę przyjąć moje przeprosiny za zaistniały kłopot.
Andrew F. Preston
Kierownik
------------------------------------------------------------
Szanowna Pani Stone,
Kto u diabła zostawił 54 mydełka Camay w moim pokoju? Wróciłem ostatniego wieczoru i znalazłem 54 mydełka. Nie chcę 54 mydełek Camay. Chcę do cholery moje kąpielowe mydło Dial. Czy zdaje sobie pani sprawę z tego, że mam tu 54 mydełka. A wszystko, czego chcę, to moje kąpielowe mydło Dial. Proszę oddać mi moje kąpielowe mydło Dial.
J. Martin
------------------------------------------------------------
Szanowny Pnie Martin,
Skarżył się pan na zbyt dużą ilość mydła w pańskim pokoju, więc zabrałam wszystkie. Po tym poskarżył się pan panu Prestonowi, że całe mydło zniknęło, więc osobiście je zwróciłam. 24 mydełka Camay, które wcześniej zostały zabrane i mydełka Camay, które jest pan zobowiązany dostawać codziennie (sic). Nic nie wiem o 4 mydełkach Cashmere Bouquet. Najwidoczniej pana pokojówka, Betty, nie wiedziała, że już zwróciłam panu mydełka i też zostawiła 24 mydełka Camay wraz z 3 mydełkami Camay zostawianymi codziennie. Nie wiem jak wpadł pan na pomysł, że nasz hotel daje też kąpielowe mydło Dial. Udało mi się znaleźć dla pana kąpielowe mydło Ivory, które zostawiłam w pańskim pokoju wraz z pozostałymi mydełkami.
Harriet Stone
Kierownik Personalny
------------------------------------------------------------
Szanowna Pani Stone,
Proszę zorientować się w moim ostatnim zestawieniu mydlanego inwentarza.
Jak do dzisiaj posiadam:
- Na półce pod apteczką - 18 mydełek Camay w czterech słupkach po 4 i jeden z 2.
- Na pojemniku na ręczniki papierowe - 11 mydełek Camay w 2 słupkach po 4 i jeden z 3.
- Na komódce w sypialni - 1 słupek z 3 mydełkami Cashmere Bouquet, 1 słupek z 4 mydłami kąpielowymi Ivory, 8 mydełek Camay w 2 słupkach po 4.
- W apteczce - 14 mydełek Camay w 3 słupkach po 4 i jeden słupek z 2.
- W mydelniczce pod prysznicem - 6 mydełek Camay, bardzo wilgotnych.
- Na północnowschodnim rogu wanny - 1 mydełko Cashmere Bouquet, lekko zużyte.
- Na północnozachodnim rogu wanny - 6 mydełek Camay w 2 słupkach po 3.
Proszę poinstruować Betty, aby sprzątając mój pokój wyrównała i odkurzyła słupki. Proszę ją również poinformować, że słupki składające się z więcej niż 4 mydełek mają tendencję do przewracania się. Jeśli mogę coś zasugerować, to mój parapet okienny nie został jeszcze wykorzystany, a jest wspaniałym miejscem dla mydełek dostarczonych w przyszłości. Jeszcze jedno, nabyłem kolejne mydło kąpielowe Dial, które trzymam w hotelowym schowku na wypadek kolejnych nieporozumień.
J. Martin

yazz_aka_maish [ Legend ]
W zasadzie to nie dowcip, ale niezła ciekawostka i nie wiedziałem gdzie to dać, a nie lubię z byle powodu zakładać nowego wątku. Na fotce obok winno znajdować się 7 twarzy...ja widzę tylko 4.....a Ty?
Suhoj [ Fochmistrz ]
ja widze 6
Pirix [ ! KB ! Góry górą ]
yazz_aka_maish ---->twarzy 6
Dwa samochody zderzają się na skrzyżowaniu. Są zupełnie zniszczone, ale nikt nie jest ranny.
-Cud boski, że wyszliśmy cało. Proszę zobaczyć, butelka wina, którą wiozłam, nawet się nie stłukła. Moze pociągniemy łyk za szczęśliwe ocalenie? - mówi kobieta kierująca jednym z samochodów uczestniczących w kraksie.
Kierowca drugiego otwiera butelkę, pociąga długi łyk i wręcza ją damie. Ona jednak odstawia ją na bok.
-Nie pije pani? - pyta zaskoczony kierowca.
-Zaczekam na policję.

...Soul Surfer... [ Legend ]
Ja widze wszystki 7 ale nie jestem pewien co do tej 7... widze powiedzmy ucho i czesc twarzy troche wlosow :).. pomijam fakt ze 3 twarze nakladaja sie na siebie. Zaznaczajac na obrazku gdzie widze te twarze popsul bym innym zabawe wiec tego nie zrobie :D.

...Soul Surfer... [ Legend ]
Największe kłamstwa na świecie
"Właśnie miałem do Pana/Pani/Ciebie zadzwonić" - to najpopularniejsze kłamstwo na ludzkości według plebiscytu magazynu "New Yorker". Wyniki
przytoczyła "Gazeta Wyborcza".
Drugie miejsce zajęło "Kochanie, to nie tak, jak myślisz", a trzecie
"Podobna reklamacja zdarza nam się po raz pierwszy!".
Oto kolejne miejsca:
- "Będę z Tobą szczery",
- "Przepraszam, ja tylko na chwilkę",
- "Mogą o mnie mówić, co chcą, i tak mnie to nic nie obchodzi",
- "Zmarły miał samych przyjaciół",
- "Skoro są ze sobą szczęśliwi, tym lepiej. Życzę im wszystkiego
najlepszego",
- "... lat?! Nigdy bym panu tyle nie dała!",
- "W każdej chwieli jestem gotów złożyć mój immunitet".
Ale bądź szczery(a) i przyznaj się, te kłamstewka poniżej też nie są ci obce, prawda?
- Nie, nic się nie stało,
- Po rozstaniu zostaniemy przyjaciółmi
- Tak, tak właśnie to kończę
- Wyglądasza naprawdę wspaniale.
- Oczywiście, że cię kocham.
- Tu nie chodzi o pieniądze, tu chodzi o zasady.
- Nie martw się, wcale się nie zgubiliśmy, wiem gdzie jesteśmy.
- W tym samochodzie, mogę przejechać jeszcze 20 km kiedy wskaźnik pokazuje że nie ma już paliwa
- Nie, on jeszcze nie ugryzł nikogo.
- Zadzwonię później.
- Nigdy w życiu nie robiłem czegoś takiego.
- Jestem przedstawicielem rządu i przyszedłem tu by panu pomóc.
- Tak, będę ci wierna i do śmierci nie opuszczę.
- Sorry za tego gwoździa. To się więcej nie powtórzy.

...Soul Surfer... [ Legend ]
Co robić podczas nudnego kazania
Jeśli kazania nie wygłasza Wielebny Joe Monster to ono musi być nudne! Co wtedy robić żeby nie zasnąć? Oto kilka niezawodnych sposobów:
1. Wyślij do organisty kartkę z zapytaniem, czy gra piosenki na życzenie.
2. Spoliczkuj swojego sąsiada. Jeżeli nie nastawi drugiego policzka podnieś rękę i powiedz o tym księdzu.
3. Zaprezentuj, jak dostać się na balkon bez używania schodów.
4. Usiądź w ostatnim rzędzie i wypuść całą garść kulek pod przednie ławki. Po mszy przyznaj sobie 10 punktów za każdą osobę, która się przewróci.
5. Używając kościelnych ulotek, zaprojektuj, przetestuj, a później zmodyfikuj nowy samolot.
6. Zaczynając od tyłu kościoła staraj się przeczołgać pod ławkami, tak by nikt Cię nie zauważył.
7. Podnieś rękę i zapytaj księdza, czy możesz wyjść do toalety.
8. Wyjmij chusteczkę do nosa i użyj jej. Wywieraj różne ciśnienie na nozdrza tak by wytrąbić swoją ulubioną pieśń.
9. Dawaj do zrozumienia jednemu z ministrantów, że ma rozpięty rozporek.
10. Unoś co jakiś czas jedną brew i patrz w ten sposób na sąsiadów

...Soul Surfer... [ Legend ]
15 zasad dla prowadzących auto w stolicy
Na naszych oczach powstaje nowy sport ekstremalny - jazda samochodem po Warszawie. Oto garść podstawowych reguł, które pozwolą ci przeżyć (jak będziesz miał szczęście).
1. Zamknięcie lewego pasa ruchu dla robót drogowych to taka zabawa mająca na celu sprawdzenie do ilu dojdzie stłuczek gdy "pośpieszni" pędzący tym pasem będą sie starali uniknąć wpadnięcia na barierkę.
2. Migacze z wyprzedzeniem informują o twoim następnym ruchu w bitwie ulicznej, więc nie używaj ich.
3. Pod żadnym pozorem nie zostawiaj bezpiecznej odległości między tobą a poprzedzającym cię samochodem i to bez względu na szybkość jazdy. Jeśli to zrobisz, to przestrzeń ta natychmiast zostanie przez kogoś wykorzystana i sytuacja stanie się jeszcze bardziej niebezpieczna.
4. Im szybciej przejeżdżasz na czerwonym świetle, tym mniejsza szansa, że w kogoś uderzysz.
5. Samochód o największej masie niejako automatycznie uzyskuje pierwszeństwo. I pamiętaj, że niektórzy mają mniej do stracenia niż ty.
6. Hamulce należy wciskać jak najpóźniej i jak najmocniej aby dać szansę ABSom. Pulsujący pedał zapewnia przyjemny masaż dla zmęczonych stóp.
7. Informacje o robotach drogowych umieszczane są natychmiast za ostatnim miejscem, które umożliwiało zjazd w bok i tuż przed miejscem, w którym zaczyna się korek.
8. Nigdy nie wyprzedzaj z lewej, jeśli możesz z prawej. Zachęcamy do zawadzania o pobocze - po to jest utwardzone!
9. Ograniczenia szybkości to jakieś arbitralne liczby, które są tylko propozycjami dla kierujących.
10. Naucz się gwałtownie zmieniać pas ruchu. Warszawa jest głównym ośrodkiem slalomu drogowego, pozwalającego kierowcom ćwiczyć refleks. Zawdzięczamy to drogowcom, którzy utrzymując odpowiednią ilość dziur w jezdni pozwalaja nam zachować czujność.
11. Za normalne uważa sie trąbienie na samochody, które nie ruszą spod świateł natychmiast w chwili ich zmiany.
12. Wejście w kontakt wzrokowy z innym kierowcą daje ci natychmiastowe pierwszeństwo przejazdu.
13. W razie wątpliwości pamiętaj, że dzięki drogowskazom i tak skręcisz w przeciwnym kierunku niż byś chciał.
14. Zawsze zwolnij i obejrzyj się kiedy zobaczysz wypadek lub że ktoś zmienia koło. Jak będziesz miał szczęście, to będziesz dodatkowo świadkiem napadu rabunkowego.
15. Jeśli zapomnisz skręcić w jakąś ulicę, nie wahaj się wycofać. To da innym kierowcom ciekawszy "ruchomy cel" niż zwykłe pachołki drogowe.
Suhoj [ Fochmistrz ]
trzech facetow sie kloci którego tesciowa jest najgrubsza:
F1-Moja to jest tak gruba ze drzwi musielismy poszerzac
F2- Moja to jak usiadla na kanapie to ją potem z piwnicy wyciągaliśmy
F3- A jak ja bylem ze swoja na plaży to przyjechali z GreenPeace'u i zepchnęli ją do morza
Suhoj [ Fochmistrz ]
co jest smieszniejsze od dziecka w wiaderku???
to samo dziecko w dwuch wiaderkach
hiehie
Suhoj [ Fochmistrz ]
Dlaczego mojżesz przeprowadzil żydow przez pustynie--
-bo sie wstydzil przez miasto
Suhoj [ Fochmistrz ]
Wycieczka przedszkolakow na plac budowy. Pani instruuje:
-Pamietajcie zawsze noscie kask na budowie. Był kiedys chlopczyk, ktory nie nosil i z 10 pietra spadla mu na glowe cegla. Oczywiscie nie przezyl. Za to gdy cegla spadla z 10 pietra na glowe dziewczynki w kasku, ta sie tylko usmiechnela i poszla dalej.
Nagle wyrywa sie Jasio:
-Prosze Pani ja znam te dziewczynke. Ona dalej chodzi w tym kasku i sie usmiecha!!!!

yazz_aka_maish [ Legend ]
Wchodzi Jasiu na lekcje, rzuca tornister, kładzie nogi na ławkę i krzyczy : "sieeeeema"
Widząc to, zszokowana nauczycielka mówi do Jasia:
-Jasiu natychmiast podnieś ten tornister wyjdź z klasy i wejdź jeszcze raz - tym razem tak grzecznie jak Twój ojciec, kiedy wraca z pracy!!!
Jasiu ze spuszczona głową podnosi tornister i wychodzi z klasy.
Po chwili drzwi, pod wpływem mocnego kopnięcia, otwierają się z hukiem, do sali wskakuje Jasiu i krzyczy:
-Haaaaa!!! K..wa, nie spodziewałaś się mnie tak wcześnie!!!???
***
Wraca dresiarz z Paryza i opowiada swojej zonie,co tam widzial:
-Wiesz, Zocha, ide, patrze, a tu kurewsko wielki plac!
Patrze na lewo...ochujeć mozna!!!
Patrze przed siebie...O zesz kurwa mac!!!
Patrze na prawo...O ja cie pierdole...
Zocha zaczyna plakac..
Dres pyta: Zocha, co Ci sie stalo?
Ta odpowiada: O Boze, jak tam musi byc pieknie!
***
Blondzia kupiła sobie sportowy wózek, jakieś Porshe czy coś. Już na
pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie. Pisk opon..
dym z pod kół, wziuuu... trzask, prask, pierdut! i naczepa w rowie...
Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować, za kółkiem siedzi zblazowana
blondzia typu "no co, przecież nic się nie stało". Z kabinki Scanii
wygramolił się mocno (wulg.)ony szofer, wyciągnał z kieszeni kawałek
kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie wyciągnął blondzie,
postawił w tym kółku i krzyczy:
- Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
Blondzia staneła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w porszaku.
Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda się za siebie...,
blondzia nic, stoi i się uśmiecha...
- Czekaj no cholero... - pomyślał facet wyciągając majcher. Spruł
dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie,
blondzia hihoce...
- Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po kanistrer,
oblał porszaka i podpalił grata. Wraca do blondzi, a ta wciąż stoi,
tylko buźka jej śmieje:
- Hihi.. haha.. hihiii..
- No i co w tym takiego śmiesznego?
- Hihi...a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka, hihi!...
***
Blizniacy
12-letni blizniacy, Adam i Jakub, porównują prezenty, które otrzymali na urodziny od rodziców.
- Zobacz Jakub, jak mnie kochają. Dostałem komputer, sprzęt hi-fi, rower, hulajnogę, nowy telewizor i nowe wideo, a ty?
- Ja dostałem tylko ten przerobiony przez matkę wełniany sweter po ojcu i ciepłe skarpety z wyprzedaży. Ale nie narzekam. To przecież nie ja umieram na raka - odpowiada bratu Adam.
***
BlackDog [ Centurion ]
Jasio składa życzenia dziadkowi z okazji 70 urodzin.
- Mam dla ciebie dwie wiadomości jedną dobrą drugą złą.
- No to zacznij od dobrej.
- Na twoje urodziny przyjdą dwie striptizerki.
- To świetnie, a ta zła?
- Będą w twoim wieku!!!
Facet zabrał żonę do lekarza. Po badaniu lekarz wziął go na stronę i
mówi:
- To jest albo Alzheimer albo AIDS...
- Jak to? Nie potrafi pan odróżnić tych dwóch chorób?
- No cóż, wydaje mi się, że może to być któraś z nich we wczesnym
stadium...
Wie pan co, wywieź ją pan na wieś, wywal z samochodu, a jeśli znajdzie
drogę do domu, to jej pan więcej nie posuwaj.
Idzie przez park Matka Polka obładowana siatkami. W jednej ręce 20 klio ziemniaków w drugiej zapasy na najbliższy tydzień. Zmęczona tak, że ledwo powłóczy nogami. W pewnym momencie z krzaków wyskakuje facet i obnaża się przed niš. Ona spojrzała, i po chwili mówi: - No tak, jajek nie kupiłam...
Inspekcja Sanepidu kontroluje wytwornie wielkanocnych pasztetow.
- Czy te wasze zajecze pasztety rzeczywiscie sa robione z zajecy ?
- pyta inspektor jednego z pracownikow.
- O tak !
- I tylko z zajecy ?
- No, szczerze mowiac, to dodajemy troszeczke wolowiny.....
- Troche, to znaczy ile ?
- Pol na pol: jeden zajac, jedna krowa.....

kamil210 [ Generaďż˝ ]
Rzecz się dzieje za starych czasów. Synek pyta się ojca:
-Tatusiu,co to jest:socjalizm,Związek radziecki,partia?
-No synku, socjalizm jest jak Twój wujek: obiecał Ci akordeon,a kupił organki. Związek radziecki jest jak nasz sąsiad: ukradł nam wczoraj królika, a dziś chce nam go sprzedać. Natomiat partia jest jak nasz dziadek: ślepy, głuchy, a chce rządzić.
*****************************************
W pewnym wiejskim gospodarstwie gunęły jabłka co noc. Właściciel pewnej nocy zaczaił się na złodzieja,czeka, czeka, już 2 w nocy, i za płotu wyskakuje jakiś facet który niesie wór jabłek na plecach. Właściciel sadu doskoczył do niego, złapał go za przyrodzenie i pyta się:
- Kto Ty??
-..........(cisza)
Jescze mocniej kręci:
-Kto TY K***??
-.........
Juz kręci do granic możliwosci...
-Kto Ty jestes, bo urwę!
-.....J...J....Jasiu.....
-Który Jasiu,we wsi dużo Jasiów jest??
-....J...J....Jasiu.....niemowa.....

Mad_Angel [ Love Hate Love ]
A co ja sie bede rozpisywal kliknijcie na link ponizej to zobaczycie co maja abonenci GOL-MAX :D

Mad_Angel [ Love Hate Love ]
Tylko spojrzcie na ich niemoderowane forum :D!!! Nie wiem jak wy ale ja musze wykupic GOL-MAX!!

kamil210 [ Generaďż˝ ]
LOL
Ptosio [ Legionista ]
Dobre choć nie wiem czy nie karalne
BlackDog [ Centurion ]
PAMIĘTNIK ARAGORNA, SYNA ARATHORNA.
Dzień pierwszy:
Zabite Upiory Pierścienia: 4. Nieźle.
Spotkanie z hobbitami. Przeszliśmy czterdzieści mil. Wypatroszyłem wiewiórkę, okazała się całkiem niezła i chrupiąca.
Na razie nie jestem Królem.
Dzień czwarty:
Wyruszyliśmy z Rivendell, na przełęczy pełno śniegu, dalej chyba nie przejdziemy. Boromir wkurzający.
Ciągle nie jestem Królem.
Dzień szósty:
Zabite orki: zero. Rozczarowany. Dodałem zarostu: wyglądam szorstko i męsko. Odlot!
Wciąż mam ochotę przykopać temu cholernemu krasnoludowi.
Powstrzymuję się.
Ciągle nie Król.
Dzień dziesiąty:
Sorry za brak wpisów ostatnio. Bardzo ciemno w Morii. Balrog bardzo duży. Gdzieś wpadli razem z Gandalfem.
Dzisiaj również nie Król.
Dzień jedenasty:
Zabite orki: 11. Super. Dodałem zarostu: wyglądam jeszcze bardziej szorstko i męsko.
Legolas jest chyba przystojniejszy ode mnie.
Ciekawe czy będzie mnie chciał poznać bliżej gdy już zostanę Królem?
Dzień dwudziesty ósmy:
Niepokojące: zaczynam uważać że Frodo jest atrakcyjny. Czuję, że gdybym czegoś próbował, Sam mógłby mnie zabić. Poza tym te owłosione hobbickie stopy trochę nieprzyjemnie na mnie oddziaływują.
Ciągle nie Król.
Dzień trzydziesty;
Lothlorien. Myślę, że Galadriela na mnie leci. Niezła szprycha! Fajna rozmowa z Boromirem. W gruncie rzeczy nie jest taki zły... Wziąłem prysznic! Odlot!
Ale ciągle nie Król.
Dzień trzydziesty drugi:
Zabite orki: zero. Dodałem zarostu: jestem nieźle owłosiony.
Legolas powiedział mi, że Cień rośnie w jego umyśle.
Myślę, że Legolas może być gejem.
Nie, nie Król.
Dzień trzydziesty trzeci:
Zabite orki: Niezliczone tysiące! Yes!!! Mega odlot!!!
Boromir zabity przez orki. Szlag. Chociaż umarł jak bohater w moich ramionach, to teraz jestem definitywnie pewien, że był gejem. Nie jestem też pewien krasnoluda...
Spoczywaj w pokoju Boromirze.
Ciągle nie Król, ale przynajmniej Boromir uznał tuż przed śmiercią, że nim jestem. Chociaż przyczyną mógł być upływ krwi...
Dzień trzydziesty czwarty:
Frodo poszedł do Mordoru. Powiedział, że idzie sam, ale jednak wziął ze sobą Sama. Ciekawe dlaczego?
Mój boże, czy wszyscy w tym cholernym filmie to geje?
Nie jestem też pewny samego siebie...
Ciągle nie Król, szlag by to trafił!
CZĘŚĆ DRUGA - DZIENNIK ELFA LEGOLASA
Dzień pierwszy:
Przybyłem na spotkanie Rady Elronda. Byłem na niej najładniejsza osobą.
Zgodziłem się na towarzyszenie jakiemuś kurduplowi do Mordoru by wrzucić pierścionek do wulkanu. Ważna misja, pierścionek podobno klei się do każdego.
Dzień czwarty:
Boromir irytujący. Po cholerę nosi cały czas tę tarczę, wygląda jak kelner z tacą... Wspięliśmy się na Karadhras, ale te pozostałe bubki nie umieją chodzić po śniegu i tak narzekały, że musieliśmy zawrócić.
Jestem definitywnie najpiękniejszym członkiem Drużyny. Jupi!
Dzień szósty:
Kopalnia w Morii. O wiele za ciemno, by się odpowiednio uczesać. Bardzo się boję, że robi mi się kołtun!
Orki są takie niedobre i niemiłe...
Ciągle najpiękniejszy.
Dzień dziesiąty:
Gandalf wpadł w jakąś przepaść. Z innych ważnych wiadomości: myślę, że robi mi się pryszcz na nosie!!! To bardzo poważna sytuacja, jako że elfie pryszcze mogą się utrzymać nawet przez 500 lat, albo więcej!!!
Ciągle najpiękniejszy, pomijając ten cholerny pryszcz.
Dzień jedenasty:
Lothlorien. Podejrzewam, że Galadriela może być piękniejsza ode mnie!
Poza tym jestem pewien, że kopiuje moją fryzurę, jako że jestem tak uczesany od przynajmniej 1000 lat. Niemądra dziewczynka. Trochę była zdenerwowana gdy w jej Lustrzanej Fontannie wziąłem miłą kąpiel z bąbelkami.
Zignorowałem jej zarzut, że moje włosy zatkały rurę kanalizacyjną. Od 800 lat z mojej pięknej głowy nie spadł ani jeden włosek!
Ciągle zdecydowanie najpiękniejszy.
Dzień trzydziesty:
Całe to wiosłowanie nie wpływa dobrze na moje kompleksy.
Aragorn zaczyna uważać, że Frodo jest niezwykle atrakcyjny. Gdyby czegoś próbował, Sam mógłby go zabić.
Nie ma co mówić - najpiękniejszy.
Dzień trzydziesty trzeci:
Boromira przyciąga Pierścień. Nudne. Mnie nie przyciąga, ja już mam wszystko czego mi trzeba – perfekcyjne włosy i wspaniale ukształtowany tyłeczek.
Dzień trzydziesty piąty:
Boromir nie żyje. Bardzo krwawa śmierć, zupełnie niepotrzebna. Kiedy umierał, Aragorn dał mu całusa. A ja wystrzelałem cały kołczan strzał i nic Boromir DEFINITYWNIE nie był piękniejszy ode mnie! Nie mogę tego zrozumieć.
Frodo poszedł z Samem do Mordoru. Dwóch maleńkich hobbitów samych, razem...to naprawdę bardzo miłe i kochane!
Jestem pewien, że Gimli leci na mnie. To niesprawiedliwe! Jest ode mnie niższy, więc w tym mam przewagę, ale ten hełm i broda...bardzo mało atrakcyjne. Przed nam mroczna i niewdzięczna droga, bardzo mroczna i bardzo niewdzięczna...
DZIENNIK BOROMIRA Z GONDORU
Dzień pierwszy:
Przybyłem na spotkanie rady Elronda. Aragorn zachowuje się jakby był lepszy od innych. Myśli, że jest taki wspaniały bo wyrwał sobie tę elfkę. A przecież nawet jeśli ma cudownie wyrzeźbiony tors, wspaniale ukształtowane mięśnie, męski, kilkudniowy zarost i ten ciepły, rozbrajający wzrok, to nie znaczy że...że...uch...zaraz...zapomniałem o co mi chodziło.
Wygląda na to, że niechcący zgodziłem się na jakąś misję. Byłem zbyt zajęty patrzeniem na Aragorna i jego...sposób siedzenia...no i skinąłem głową chociaż nie dosłyszałem o co mnie pytają
Ups...
Dzień trzeci:
Cholerna misja, cholerna Drużyna, cholerny Pierścień!!!
Dzień czwarty:
Frodo upuścił Pierścień. Podniosłem go, ale Aragorn kazał mi go oddać. Arogancki łobuz. Ciekawe co powiedziałby, gdybym wsadził mu Róg Gondoru w...
Cholerny Pierścień.
Dzień piąty:
Wygląda na to, że Aragornowi zaczyna podobać się Frodo. Sam go zabije, jeśli czegoś spróbuje.
Dzień szósty:
Aragorn ciągle leci na Froda. „Boromir, oddaaaaj Pierścień Frodooowi”, „Boromir, to JA przeniosę Frooooda przez Karaaaadhras”, „ Boromir, czy możesz wreszcie zaprzestać prób obcięcia Frodowi głowy gdy śpi, aby zawładnąć Pierścieniem?”
Czepia się tak, że staje się to nie do wytrzymania!
Dzień dziesiąty:
A dlaczego Aragorn nie leci tak na MNIE?
Dzień jedenasty:
Wyniosłem Froda z kopalni Morii.
Nawet mi się to podobało. Mam nadzieję że nie staję się zboczonym miłośnikiem hobbitów, tak jak wujek Windermir. Zwłaszcza, że nie skończył najlepiej.
Ale Merry i Pippin też są niczego sobie małymi stworzonkami...
Acha, Gandalf umarł.
Dzień trzydziesty:
Lothlorien. Galadriela to całkiem niezła laska! Jestem pewien, że przyciąga ją mój męski czar, zwłaszcza teraz, gdy jeszcze się nie umyłem!
Legolas wziął kąpiel w jej fontannie. Teraz ma przerąbane, cha cha cha! Elfi piękniś! Jestem pewien, że te jego włosy są farbowane. Poza tym pół nosa zajmuje mu pryszcz
Aragorn zasugerował abyśmy wzięli prysznic. Dopiero po chwili zrozumiałem, że NIE chodziło mu o wspólny!
Cholerny Aragorn!
Dzień trzydziesty trzeci:
Frodo głupieje z tym swoim Pierścieniem. Nawet nie pozwala mi zerknąć. Trochę razem pouprawialiśmy zapasy na ziemi, gdy chciałem mu go gwizdnąć. Tak długo się siłowalismy aż zniknął. Przez całą walkę miałem chęć aby go przytulić, ale udało mi się powstrzymać (O wiele było łatwiej po tym, gdy dał mi w twarz).
Aragorn byłby zazdrosny. Ha!
Dzień trzydziesty czwarty:
Zabiły mnie orki.
Cholerne orki!
ARDZO SEKRETNY DZIENNIK FRODO BAGGINSA
Dzień pierwszy:
Jestem w Domu Elronda, po długiej drzemce czuję się już o wiele lepiej. Poza tym Sam świetnie wymasował mi plecy i przygotował doskonałą kąpiel z dużą ilością bąbelków (wykąpał się ze mną). Jakże wspaniała jest platoniczna, braterska miłość! Co prawda do samego końca nie jestem pewien po co ssał moje palce, ale przypuszczam, że jest to część elfiej terapii.
Dzień trzeci:
Wziąłem na siebie obowiązek zaniesienia Pierścienia do Mordoru. Chyba był to fatalny pomysł.
Dzień czwarty:
Aragorn i Boromir mieli ze sobę wielką utarczkę o to który z nich będzie mnie niósł podczas przeprawy przez Karadhras. Aragorn wepchnął Boromira w zaspę, Boromir ugryzł Aragorna w ucho. Pierścień musi wywierać na nich silniejszy wpływ niż przypuszczałem.
Dzień szósty:
Obudziłem się w momencie gdy Aragorn starał się rozpiąć guziki mojej bluzki. Pewnie starał się zawładnąć Pierścieniem.
No cóż, Sam go zabije jeśli czegoś popróbuje.
Dzień dziesiąty:
Dzisiaj Legolas głaskał wewnętrzną stronę moich ud swoim łukiem.
Byłem bardzo zdziwiony. Nie wiedziałem, że i on pożąda Pierścienia. Jaka potężna siła drzemie w tym małym kawałku metalu!
Dzień jedenasty:
Gandalf pokazał mi bardzo dziwną sztuczkę. Nie wiedziałem, że ten jego spiczasty kapelusz ma jeszcze inne zastosowanie.
Ciekawe, czy to przez Pierścień, czy też czarodziej jest po prostu lekko skrzywiony...
Dzień dwudziesty czwarty:
Wreszcie odpoczynek. Kopalnie Morii są zbyt mroczne aby Aragornowi udało się mnie dostrzec i uszczypnąć, tak jak to robił ostatnio.
Gandalf wpadł do przepaści. Jego spiczasta czapka też
Dzień dwudziesty siódmy:
Lothlorien jest bardzo piękne. Galadriela również. Chciałem jej dać Jedyny Pierścień, ale go nie przyjęła, tylko wciąż powtarzała: „Nie, jest coś innego co mógłbyś mi zaoferować, Frodo Baggins” i pocierała kolanem o moje spodnie. Cóż, nie mogłem odmówić. Z przyjemnością podarowałem jej swoją zapasową parę spodni. Widocznie mają w Lothlorien jakieś przejściowy deficyt odzieży.
Dzień trzydziesty:
Cały dzień wiosłowaliśmy. Bardzo zmęczony. Merry i Pippin zaoferowali mi grupowy masaż. To wspaniale mieć takich oddanych przyjaciół! Cieszę się, że Pierścień nie ma nad nimi władzy. Chociaż przyznam, że nie musieli mi tak długo masować pleców . Ani innych części mojego ciała.
Mam nadzieję, że Pippin pamięta iż jesteśmy kuzynami. Pamięta, prawda?
Prawda?
Dzień trzydziesty trzeci:
Boromir próbował odebrać mi Pierścień. Nie jestem do końca pewien, ale chyba chciał również do mnie się przytulić. Zwiałem.
Dzień trzydziesty szósty:
Wszyscy się do mnie przystawiają. Nie wiem czy będę w stanie się temu oprzeć. Spadam do Mordoru.
Sam idzie ze mną. To dobrze, czekam na więcej tych platonicznych, braterskich masaży stóp w których jest mistrzem.
Trochę żałuję, że opuszczam Drużynę, coraz bardziej przekonywałem się do Gimlego, brała mnie coraz większa ochota by wziąć go w objęcia. Ten wielki hełm i sękate ramiona nieźle działały na moja wyobraźnię. No cóż, przypuszczalnie i tak mu się nie podobałem
Prywatny dziennik Sama Gamgee
Dzień pierwszy:
Frodo dziabnięty przez Nazgula. „Och, nie!” – krzyczał Pippin. A przecież pan Frodo jest zbyt gorący by umrzeć.
Czy ja to powiedziałem na głos?
Dzień trzeci:
Przybyłem za panem Frodo do Rivendell, gdzie elfy go wyleczą. Gandalf powiedział, abym pomógł biednemu, nieprzytomnemu panu Frodo zdjąć jego brudne ubranie. No to zdjąłem je i bardzo dokładnie go wykąpałem. A potem jeszcze raz. I jeszcze. Przyszedł Gandalf i stwierdził, że sześć kąpieli wystarczy.
Stary pryk przypuszczalnie sam nie kąpał się od Drugiej Ery.
Dzień czwarty:
Ciekawe czy już nadszedł czas na kąpiel dla pana Frodo.
Dzień piąty:
Elfia kąpiel z bąbelkami jest śliczna, bardzo kolorowa i pachnąca.
Gandalf jest wredny. Zabronił.
Dzień szósty:
Pan Frodo się obudził! Czuje się świetnie, chociaż bardzo się dziwi dlaczego jego palce są takie pomarszczone.
Postanowiłem nie mówić mu o tych wszystkich kąpielach.
Dzień siódmy:
Zakradłem się na zebranie Rady Elronda. Frodo postanowił zanieść Pierścień do Mordoru. Pan Frodo jest taki dzielny, przystojny, wysoki i cudowny!
No dobrze, może nie aż taki wysoki.
Dzień ósmy:
Idziemy do Mordoru. Inni członkowie Drużyny bardzo cwani, jeśli ktoś by mnie pytał. Zwłaszcza Boromir. Niby „uczy Pippina i Merry’ego jak posługiwać się mieczem”. Pewnie. Przecież wyraźnie widać, że to zboczony miłośnik hobbitów, który lubi się przytulać do niskich osób w spodniach.
Dzień dziewiąty:
Aragorn jest tak samo zboczony jak Boromir. Wyraźnie widać jak przystawia się do pana Frodo. Myślę, że go zabiję jeśli czegoś popróbuje.
Dzień dziesiąty:
Bardzo ciemno w kopalniach Morii. Za każdym razem gdy Aragorn próbował uszczypnąć pana Frodo w ciemności, płazowałem go mieczem po tyłku.
Gandalf wpadł do wielkiej dziury. Pan Frodo mówił później coś o jego spiczastej czapce, ale nie zrozumiałem, bo jestem tylko młodziutkim, niewinnym hobbitem ze Shire, który nie zna się na sprawach Wielkiego Świata.
Pippin mówił, że Legolas głaskał krasnoluda.
Błe.
Dzień piętnasty:
Lothlorien bardzo piękne. Ta elfia blondynka wyraźnie ma ochotę na pana Frodo. Pippin również się zgadza z moim spostrzeżeniem. Powiedziałem mu, że różnica we wzroście czyni jakikolwiek ich związek praktycznie niemożliwym. Odpowiedział, że przecież Frodo może nosić wysokie obcasy.
Nienawidzę Pippina.
Dzień dwudziesty drugi:
Opuszczamy Lothlorien. Papa, napalona elfico!
Nie za bardzo wiem gdzie teraz ruszamy, ale chyba nasza podróż będzie miała coś wspólnego z wodą, bo dali nam łódki. W sumie mało mnie to obchodzi, tak długo jak wiosłować będę z panem Frodo.
Dzień dwudziesty trzeci:
Boromir wreszcie potwierdził moje podejrzenia i zacząl brutalnie przystawiać się do pana Frodo. Oczywiście dostał kosza (hurra!), ale dopiero jak zrobił z siebie kretyna. Niby się tłumaczył potem, że chodziło mu o Pierścień, ale ja dobrze wiem o co mu chodziło.
Dzień dwudziesty czwarty:
Boromor zabity przez orki. Wiedziałem, że orki się na coś przydadzą.
Pan Frodo ruszył do Mordoru. Wziął mnie ze sobą, hurra! Bardzo potrzebuje pocieszenia, bo zrobił się niespodziewanie smutny, gdy żegnał się z krasnoludem. Wpadł w depresję i stwierdził, że pewnie umrze jako prawiczek na tym niegościnnym, odludnym pustkowiu.
Hehe, to się jeszcze zobaczy
IEZWYKLE TAJNY DZIENNIK GANDALFA SZAREGO:
Dzień pierwszy:
Dotarłem do Shire. Cała ta kraina to jakby wielki koncert niewinności i delikatnej urody. Może to przywidzenie, ale czy przypadkiem Frodo się nie onanizował na polance tuż zanim przybyłem?
Dzień drugi:
Urodziny Bilba niezwykle udane, chyba pół Shire to jego kuzyni. Szyscy tacy mili. Bilbo tesz. Szwiatła takie śliszne. Frodo tesz nie taki zzzzły. Hobbici szom takie chochane. Uuuups...pszyglebiłem...
Dzień trzeci:
Olbrzymi galopujący kac. Ruszam do Minas Tirith po aspirynę.
Dzień dwunasty:
Przybyłem do Sarumana po radę w sprawie Pierścienia, ale ze zdumieniem odkryłem, że opanowało go zło. Nikt mi nigdy niczego nie mówi! Pewnie była jakaś notatka w tej sprawie, tylko ten łotr Radagast znowu gwizdnął listy z mojej skrytki pocztowej.
Dzień trzynasty:
Uwięziony na szczycie wieży. Wspaniały widok, lecz ciągle mży, co nie wpływa korzystnie na moją spiczastą czapkę. Aby trochę się rozerwać zacząłem pluć w dół gumą do żucia. Trafiłem kilka orków
Dzień czternasty:
Wpadł z wizytą Saruman i chciał się podotykać. A takiego!
Dzień szesnasty:
Jestem sam jak palec. Może Saruman nie jest taki nieatrakcyjny? Gdyby tylko nie miał tych wielkich nozdrzy i szponiastych paznokci...no tak, oczywiście. On jest zły. Nie mogę.
Mie mogę!!!
Dzień dziewietnasty:
Uciekłem i jestem w Rivendell. Sam zaczął przesadzać z ilością kąpieli. Wykąpał Froda już dziesięć razy, elfom skończyło się truskawkowe mydełko. Elrond zaczyna się denerwować.
Dzień dwudziesty:
Elrond zdecydował wysłać Froda gdzieś daleko, bo nie mógł się w żaden sposób dostać do łazienki na pierwszym piętrze. Zgodziłem się wyruszyć z Drużyną w razie gdyby Sam chciał wykąpać również MNIE. Przydałoby mi się...
Dzień dwudziesty pierwszy:
Aragornowi zaczyna się podobać Frodo. No cóż, Sam go zabije, jeśli czegoś popróbuje.
Dzień dwudziesty drugi:
Zapytałem Sama, czy ma ochotę mnie wykąpać. Odparł „Ha ha, ale z pana żartowniś, panie Gandalf”. Bezużyteczny smarkacz.
Dzień dwudziesty czwarty:
Na szczycie Karadhrasu bardzo zimno. Aragorn wygrał walkę o to kto ma nieść Froda. Boromir obrażony. Jeśli Legolas tak dalej będzie pomykał po tym śniegu, chyba mu przyłożę kosturem.
Dzień dwudziesty piąty:
Nie chcę ruszać do Morii, Balrog przypuszczalnie wciąż wściekły z powodu naszej nieudanej randki podczas Drugiej Ery.
Dzień dwudziesty szósty:
Jesteśmy w Kopalni Morii. Tak, Balrog wciąż wściekły.
Dzień dwudziesty siódmy:
Wpadłem do przepaści. Balrog to drań! Zrobił ze mną kilka rzeczy, których tu nie opiszę, zanim pozwolił mi opuścić te tunele! Postanowiłem nic nie mówić Drużynie. Wymyślę jakąś historyjkę o bohaterskiej bitwie. Ruszam do Elronda po pomoc medyczną, jestem cały poparzony w miejscach niezwykle wstydliwych. Mam nadzieję, że nie będzie się śmiał. A jeśli będzie to opowiem wszystkim o jego zboczonym weekendzie z Sauronem! Ha!
"Niedostępne zapiski Sarumana Białego"
Dzień pierwszy:
Jestem znudzony. W całym Isengardzie wyłączyli kablówkę. Nie mam nic do roboty, tylko pisanie chamskich listów do Radagasta Brązowego i Manfreda Lekko Beżowego.
Może później wejrzę w kulę...
Dzień drugi:
Poznałem miłego gościa prze kulę. Wydaje się, że mnie lubi i to nie tylko dlatego, że jestem najpotężniejszym czarodziejem w Śródziemiu! Ciekawe jak wygląda...
Dzień trzeci:
Ten gość z kuli zaczyna mnie intrygować. Odmówił mi przysłania swojego zdjęcia (oprócz dużego powiększenia swojego oka). Mówi, że jest nieśmiały, ale ja raczej podejrzewam, że on jest po prostu gruby lub włochaty. Słyszałem dziwne opowieści o związkach ludzi poznających się przez kule. Chyba powinienem na razie dać sobie z tym spokój...
Dzień siódmy:
A niech mnie! Ten koleś z kuli okazał się być mrocznym władcą Mordoru! Ja to mam farta. Chociaż zawsze mogło być gorzej, nie? Sauron nie jest ani gruby, ani włochaty. To tylko bezcielesna forma zła. Dobra, muszę lecieć stworzyć armię demonów która podbije ziemię. No i jeszcze wizyta u kosmetyczki. To nie takie łatwe utrzymać zdrowe i zadbane paznokcie...
Dzień dziewiąty:
Normalka. Gandalf zwalił mi się na chatę bez zapowiedzi, a przecież dobrze wie, że tego nie lubię. Cały czas gadał i gadał o pierścionku, który dał swojemu nowemu chłopakowi, cholerny stary zboczuch! Po prostu chciał mi powiedzieć, że ma hobbita, a ja się umawiam z gałką oczną... Ale Saruman nie zniesie takiego upokorzenia! Pokazłem mu kilka moich chwytów z WWF*. No i go powaliłem. Brawo dla mnie!
Dzień trzynasty:
Jak ja mam dosyć tego ciągłego włażenia i złażenia po tych ośmiu tysiącach schodów. I tylko po to, żeby powk*rwiać Gandalfa. Trzeba było uwięzić go w celi z łatwym dostępem, gdzie dręczyłbym go bez wysiłku. I nie musiałbym czekać do śniadania.
Dzień czternasty:
No dobra, kto pluje gumą do żucia w Orków? No który cwaniaczek się przyzna?
Dzień piętnasty:
Właśnie byłem w samym środku znęcania się nad Gandalfem, kiedy ten zwiał. Co tam - przynajmniej nie będę musiał już się wspinać po schodach...
Dzień szesnasty:
Znowu zaglądałem w kulę. Gandalf ruszył na camping z czterema hobbitami, z elfem i jakimś człowieczkiem. Ja cie pier... - to jest Aragorn syn Arathorna. Beksę wyrzucili z Isengradu za narzekanie, że jeszcze nie jest królem... I jeszcze jakaś ciota oraz włochaty kurdupel. A może krasnolud?
Co za ofermy...
Dzień dwudziesty:
Skrzyżowałem Orków z Goblinami w jaskiniach pod Isengrdem! Całkiem ciekawy eksperyment zważywszy, że Orkowie i Gobliny są niechętne do rozmnażania się. Nawet przy kolacji z winem i świecami! Następnym razem spróbuję czegoś łatwiejszego: skrzyżuję cheerleaderki z Goblinami. Wtedy będę miał całkiem wypaśną armię, która będzie podróżować za dnia i nie będzie narzekać na różowe mundury...
Dzień dwudziesty drugi:
Nawet nie wiem kiedy zrobiłem taką brudną armię dla Saurona. Cholera, że też ze wszystkich kolorów musiałem wybrać bycie Sarumanem Białym. Nie mogłem się nazwać Saruman Błotno Brązowy? Albo Zgniło Zielony? Na białym widać każdą plamkę...
Dzień dwudziesty czwarty:
Wciąż patrzę w kulę - może zobaczę Gandalfa robiącego sztuczkę z kapeluszem?
Dzień dwudziesty piąty:
Gandalf zrobił tę sztuczkę! Powiernik pierścienia jest pod wrażeniem. Aragorn wciąż wpatruje się w spodnie Powiernika, ale Sam zabije go, jeśli ten czegoś spróbuje...
Dzień dwudziesty szósty:
Taaa... ten włochaty kurdupel to krasnolud. Widziałem jak się bawił w schowaj-hełm razem z jednym z Hobbitów. Drugim człowiekiem jest Boromir z Gondoru. Czy tylko ja mam ochotę przejechać się do Minas Tirith i powiedzieć im, że "Gondor" brzmi raczej jak odgłos oddawania wymiocin? Czy tylko mi się zdaje...
Dzień dwudziesty ósmy:
Uruk-hai gotowe na wojnę. Dzisiaj oglądałem drużynę pierścienia w kuli. Boromir przekonał małego Hobbita, żeby ten zagrał na rogu Gondoru. Ha ha ha! Nie śmiałem się tak od czasu, gdy umówiłem Gandalfa z Balrogiem i Gandalf został w oberży z rachunkiem za kolację... Kula jest super - lepsza niż kablówka!
Zatajony pamiętnik Gimliego syna Gloina
Dzień pierwszy:
Grr. Argh.
Dzień drugi:
Utknąłem w Rivendell z napuszonymi elfami i resztą hołoty. Już mam niestrawność... Prosiłem Elronda aby przeniósł mnie na drugie piętro, bo mam dosyć wchodzenia do łazienki Hobbitów i oglądania ich w kąpieli przy świecach. To idiotyczne!
Wczoraj przez przypadek wykąpałem się w balii z truskawkowym mydłem. Przynajmniej jest plus - broda zrobiła się jedwabista...
Dzień trzeci:
Elrond nie chce zamienić mi pokoju! Rano znowu natknąłem się na Hobbitów w kąpieli. Co one wyprawiają z tymi marchewkami?! Banda niewyżytych szczeniaków - nic dziwnego, że nie rosną im brody!
Dzień siódmy:
Podejrzewam Aragorna, syna Arathorna, że napalił się na Hobbity. Całkowicie odpuścił sobie tę gorącą Elfkę i woli kurduple z włochatymi nogami... Na szczęście ja, Gimli syn Gloina, jestem na miejscu i sprawię, by już nie czuła się samotna...
Później.
Zanotować: Elfki są odpowiedniego wzrostu, by nie było mi zimno w uszy... O TAK!
Dzień dziewiąty:
Zgodziłem się iść na wyprawę. Arwena zrobiła się strasznie zazdrosna... Gimli syn Gloina nie będzie się wiązał! Już woli iść na wyprawę z Hobbitami-mięczakami i szpiczastouchymi, niż szwędać się po Rivendell i rozmawiać o "naszym związku".
Dzień trzynasty:
Bardzo zimno w górach. Mieliśmy małą walkę o to, kto będzie niósł Hobbitów. Nie brałem udziału, bo właśnie pokazywałem Legolasowi jak należy właściwie rozczesywać włosy. Walka zakończyła się, gdy Aragorn podniósł powiernika pierścienia i wsadził go sobie w spodnie. Tak jest - uduś powiernika kretynie!!
Dzień czternasty:
Kopalnie Morii. Chyba trochę się przeliczyłem, bo kuzyn Balin nie żyje od sześćdziesięciu lat. Mogłem się tego domyślać, bo już dawno nie dostałem od nich kartki na Boże Narodzenie... Ale przecież nie mogę się zajmować tyloma sprawami!
Dzień piętnasty:
Gandalf spadł w przepaść. Hobbity zaraz użyły tego jako wymówkę, żeby zrobić sobie piknik na trawie. Trochę byłem zakłopotany, bo Boromir ciągle wbijał mi Róg Gondoru w splot słoneczny... Przynajmniej mam nadzieję, że to był Róg...
Dzień szesnasty:
Legolas powiedział mi, że Aragorn leci na Froda. Sam zabije go, jeśli ten czegoś spróbuje. Powiedziałem Legolasowi, że jest nam potrzebny trochę mniej rozpustny przywódca. Zaś Legolas spytał czy chcę się z nim wykąpać... Podejrzewam, że cała ta Elficka poezja o więziach łączących wojowników to tylko przykrywka dla ich sado- masochistycznych igraszek...
Dzień dwudziesty:
W Lothlorien. Galadriel to całkiem niezła laska. Kiedy Hobbici się przytulali, a Boromir gonił Aragorna, miałem trochę czasu, żeby pokazać jej kilka krasnoludzkich sztuczek. Nic specjalnego, ot proste schowaj-hełm i kopanie-w- kopalnii. Wszyscy są zadowoleni oprócz jej męża Celeborna. A może to był jednak Celeborn? Jakoś trudno u Elfów rozróżnić płcie...
Dzień dwudziesty drugi:
Opuściliśmy Lothlorien. Trochę powiosłowaliśmy w tych głupich łódeczkach. Czuję się taki samotny. A Hobbity wcale nie wyglądają tak źle... Całkiem przystojne, gdyby się umiały uczesać. Jednak i tak nie mogę zbliżyć się do Frodo bez ugryzienia przez Sama. Pippin zaś kręci z Boromirem. No cóż, sprawdzę czy Merry ma ochotę na mały spacerek do lasu. Niech żyją więzi między wojownikami!

m_a_c_k [ Pretorianin ]
Niezle - ale chyba długo tego niebedzie :)

Jaelle [ Konsul ]
e to tam wszyscy byli bi hehe
niezłe niezłe :)
BlackDog i skąd Ty to wziąłeś ?? :P:P
Ptosio [ Legionista ]
pewno z jomonstera
BlackDog [ Centurion ]
Dostalem to na mejla
Mirmil [ Konsul ]
Jak odróznic gatunki niedzwiedzia. (metoda praktyczna)
Najpierw trzeba znalezc niedzwiedzia, podejsc do niego po cichutku i
kopnac go w jaja, oczywiscie z calej sily.
Nastepnie spierdalamy i teraz:
- jesli spierdalamy a niedzwiedz nie goni nas to jest to mis pluszowy
- jesli spierdalamy na drzewo a niedzwiedz wchodzi za nami to jest to
niedzwiedz brunatny.
- jesli spierdalamy na drzewo a niedzwiedz zaczyna nim trzasc tak, ze
spadamy w jego lapska to jest to niedzwiedz Grizzly
- jesli spierdalamy na drzewo a niedzwiedz wspina sie za nami i wpieprza
liscie to jest to mis koala
- jesli spierdalamy i nigdzie nie ma drzew to jest to niedzwiedz
polarny...
Mad_Angel [ Love Hate Love ]
rozmowa dwoch chlopakow:
-od małego masz takie krzywe nogi??
-nie. Od kolan
-------------
motor dla facetow ;]

Mad_Angel [ Love Hate Love ]
motor dla kobiet ------->
Mirmil [ Konsul ]
Cała prawda o kotach
Nie jest prawdą, że koty przesypiają 2/3 swojego życia. One przesypiają 4/5.
"Mały, śliczny, słodziutki koteczek" jest stanem przejściowym, krótkotrwającym.
Próba przekonania kota, że kąpiel może być przyjemna kończy się zazwyczaj kupnem środków opatrunkowych.
Kot nie reaguje na żadne imię ani wołanie.
Kot reaguje na dowole imię, jeżeli wołający znajduje się w kuchni.
Wszelkie nieprzymocowane do podłogi chodniki, w czasie nieobecności domowników, zmieniają swoje położenie.
Każda nowo zakupiona przez Ciebie rzecz zostanie sprawdzona przez kota pod względem użyteczności do spania i odporności na zarysowania.
Koty lubią z rozpędu wskakiwać do wanny.
Koty nie lubią, kiedy wanna jest napełniona.
Koty uwielbiają balony... przez chwilę i tylko za pierwszym razem.
Balony nie lubią kotów.
Nie istnieją "nie tłukące się" szklanki, wazony, talerze itp.
Twój ulubiony fotel jest także ulbionym fotelem Twojego kota.
Kot i Twój obiad nigdy nie powinny zostawać "sam na sam".
Czarna sierść na czarnych ubraniach TEŻ jest doskonale widoczna.
Z pozbieranej całej sierści z całego mieszkania można zrobić nawet do dwóch i pół nowego kota.

Kane [ Beautiful St-Ranger ]
poszło dwóch facetów na impreze, i się letko nawalili [ :-) ] jak wracali do domu jeden zaprosił drugiego na chwilę do domu. wchodzą a tam żona z teściową odbierają kurtki, pomagają zdjąć buty, pytają się czy coś do picia, zjedzenia panowię sobie życzą. pochwili kobiety podają do stołu flaszkę i obiad.
na to kolego pana domu pyta się :
- jak ty tak wytresowałeś swoje kobiety że tak tu usługują??
- słuchaj to proste - kiedyś mieliśmy pudla, ale pewnego razu zasrał na mój ulubiony fotel, co zrobiłem? wziąłem maszynkę do golenia i go na łyso ogoliłem; przez jakiś czas był spokój, ale w końcu pudel nasrał do moich kapci, co zrobiłem? wziąłem maszynkę do golenia i go na łyso ogoliłem; przez jakiś czas był spokój ale w końcu nasrał znowu na mój ulubiony fotel, co zrobiłe? wziąłem strzelbę wyniosłem psa za dom i go zastrzeliłem.
- no dobrze, ale jak to się ma do twoich kobiet????
- one są już po drugim goleniu....
Mirmil [ Konsul ]
Amerykanie przechwycili komunikaty przesyłane przez rosyjską misję na Marsa. Nie mogli jednak ich rozszyfrować i zwrócili się o pomoc do Polaków, którzy złamali kiedyś enigmę to może i z tym sobie poradzą.
Po pięciu minutach nadchodzi odpowiedź:
- Ruscy na sto procent znaleźli wodę na Marsie.
Amerykanie w szoku bo nie mogli sobie poradzić z tym przez wiele dni i przy zastosowaniu najszybszych komputerów.
- Jak na to wpadliście!? I skąd ta pewność?
- Bo w pierwszym komunikacie proszą żeby w następnym transporcie przysłać im cukier i drożdże.
Grupa Szkotów w strojach narodowych defiluje w ulicznej paradzie. Gdzieś z przodu wytworzył się korek, więc parada na chwilę przystaje. Kobieta przyglądająca się paradzie z chodnika zagaduje:
- Przepraszam za niedyskrecję, ale zawsze byłam ciekawa, co panowie noszą pod tymi kiltami.
Na to stojący najbliżej Szkot:
- Ja tam nie lubię dużo gadać - niech pani da rękę
Małżeństwo zapisało się do szkoły rodzenia. Aby uświadomić mężowi jak ciąża utrudnia kobiecie ruchy, instruktor przyczepił mu do brzucha worek z piaskiem. Mąż stoi sobie i mówi że wszystko w porządku, nie jest mu źle. Wtedy instruktor upuszcza pióro i prosi mężczyznę aby je podniósł.
- Znaczy chce pan abym podniósł to pióro tak jakbym był w ciąży, w taki sposób, w jaki zrobiłaby to moja żona?
- Dokładnie - odpowiada instruktor.
Mąż odwraca się do żony i mówi:
- Kochanie możesz podnieść mi to pióro?
Szkot w kilcie wędruje z pubu do domu przez wieś. W pewnym momencie ogarnia go nieodparta senność, układa się więc pod drzewem, żeby sobie odpocząć. Gdy śpi, drogą przechodzą dwie turystki z Francji. Słyszą jego głośne chrapanie, podchodzą bliżej i jedna mówi:
- Wiesz co, zawsze byłam ciekawa, co Szkoci noszą pod kiltem.
Obiekt śpi jak zabity, więc dziewczę odważnie przystępuje do czynności badawczych. Po "eksperymencie" jej koleżanka stwierdza:
- No, to rozwiązała nam się wielka tajemnica. Powinnyśmy mu chyba podziękować za tę lekcję.
To mówiąc zdjęła z warkocza błękitną wstążeczkę i zawiązała Szkotowi w wiadomym miejscu kokardkę.
Jakiś czas później Szkot budzi się wezwany głosem natury. Wstaje, przechodzi z drugiej strony drzewa, podnosi kilt... i z niedowierzaniem wytrzeszcza oczy na widok niebieskiej kokardki. Po czym mruczy pod nosem:
- No... stary przyjacielu, nie wiem, gdzieżeś bywał, ale dobrze wiedzieć, żeś dostał pierwszą nagrodę!
Rząd Ukrainy zastanawia się co zrobić z ziemią wokół Czernobyla.
- Nie możemy tam nic uprawiać, ani ziemniaków, ani kukurydzy...
- Możemy zasiać tytoń, a na paczkach papierosów umieścimy napis:
"Ministerstwo Zdrowia ostrzega po raz ostatni"
Ptosio [ Legionista ]
nastepna czesc pamiętników:
Zaszyfrowane zapiski Nazgula nr 5
Dzień 1
Właśnie otworzyłem gwiazdkowy prezent od Saurona. Śliczny, śliczny, śśśśliiiiiczny pierścionek!
Dzień 1,000,967
Dostałem pudełko czekoladek na gwiazdkę od Saurona. Jak zwykle zeżarł wszystkie z toffi, a mnie zostawił te truskawkowe. Oj, ciężka dola sługi...
Nadal jestem bezcielesny.
Dzień 1,001,056
Bardzo znudzony. W Barad-Dur nie mam nic lepszego do roboty, więc gram w scrabble z Orkami. To doprawdy jest bardzo denerwujące, bo one znają tylko ciemny język Mordoru. Spróbuj przeliterować Azg Nazg Gimbatul, aby dostać potrójną premię słowną... Łatwe?
Tak właśnie myślałem!
Dzień 1,001,102
Podejrzewam, że Sauron coś knuje. Natknąłem się dziś na niego jak miał na sobie świecący tusz do rzęs. Myślę, że będzie szczęśliwy gdy odzyska ciało. Wreszcie będzie mógł włożyć tę małą czarną...
Dzień 1,001,105
Tak, Sauron coś kombinuje. Dał rozkaz wylotu i pochwycenia jakiegoś hobbita i jego bliskiego przyjaciela, którzy jakoś posiedli pierścień...
Niestety, moja sugestia, żeby umieścić zdjęcie tego pierścienia na kartonikach z mlekiem została zignorowana.
Dzień 1,001,106
Dostałem wypaśnego konia!
Nie takiego konia... chodzi o żywego.
YEAH!
Ale jest też minus - nadal jestem bezcielesny...
Dzień 1,001,107
Dziś wieczorem byłem bliski pochwycenia powiernika pierścienia, ale dostałem napadu śmiechu, gdy zobaczyłem jak powiernik i jego trzej przyjaciele się przytulali.
Podejrzewam, że Gandalf wybrał hobbita na powiernika bardziej ze względu na jego niebieskie oczy i pełne usta, niż ze względu na heroiczną budowę...
Dobra, co mi tam. Złapię przystojniaczka i jego kurduplowatych kumpli w Bree. Już nie mogę się doczekać tej rzeźni... Rany ale będzie jatka!
Dzień 1,001,109
Cholerny Aragorn. Niech szlag trafi jego potomków. Tych nikomu nieprzydatnych ludzików, których kręcą hobbity. Syna Arathorna zaopiekował się powiernikiem. Cały czas czekałem w Bree, gdzie Sauron kazał zastawić pułapkę. Walka się nie odbyła. Za to mieszkańcy Bree byli bardzo dobrze poinformowani.
Drinki: 10 Mai Tais (potem nabiłem oberżystę na kij od szczotki)
Zabici: 17 ludzi, he he, ale jestem niegrzeczny...
Dzień 1,001,115
Śledziłem następcę Isildura i zgraję hobbitów przez sześć dni.
Aragorn leci na powiernika. Sam zabije go, jeśli ten czegoś spróbuje.
Dzień 1,001,116
Trochę się rozbrykałem z próbą porwania powiernika. Aragorn zrobił się bardzo zaborczy i podpalił mnie. A Sam faktycznie próbował mnie zabić. Dopiero później się zorientowałem, że pociągnął mi patelnią po kolanach...
Dzień 1,001,119
Poznałem elfkę laskę Aragorna. Tak się obśmiałem, że ten zboczeniec na punkcie hobbitów mógłby mieć dziewczynę, że się władowałem w rzekę. Koń nie żyje, zbroja cała zardzewiała. Muszę wrócić do Mordoru po wazelinę.
Naprawdę potrzebuję ją tylko do zbroi...
Jozzo [ Konsul ]
.
Jozzo [ Konsul ]
.
Jozzo [ Konsul ]
.
Jozzo [ Konsul ]
.
Jozzo [ Konsul ]
.
Jozzo [ Konsul ]
.
Jozzo [ Konsul ]
.
Jozzo [ Konsul ]
.
Jozzo [ Konsul ]
1 z dedykacja dla ekipy GOL'a dzieki ktorej mozna zamieszczac gif'y .
Jozzo [ Konsul ]
2
Jozzo [ Konsul ]
3 gif,gif,gif
Jozzo [ Konsul ]
4
Jozzo [ Konsul ]
5
Jozzo [ Konsul ]
6

Hellraiser [ Born To Raise Hell ]
jozzo dobre dobre
Maliniarz [ Konsul ]
Jozzo ---> statsujesz sobie czy na serio masz takie poczucie chumoru ?

Maliniarz [ Konsul ]
Z pamietnika chirurga
Sobota
Jestem trochę niespokojny. Wczoraj zacząłem dość zawiłą operację na panu Łukaszu spod siódemki. Nie zauważyliśmy, jak czas zleciał i zrobiła się szesnasta i koniec roboty. Pan Łukasz został na stole do poniedziałku. Martwię się, że będzie próbował sam się zaszyć.
Poniedziałek
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. W czasie weekendu była przerwa w dostawie prądu. Urządzenia przestały działać i pan Łukasz też. Dzisiaj miałem tylko dwa wyrostki. Dziwne, że u jednego pacjenta. No, ale poniedziałek jakoś zleciał, tym bardziej, że siostra Kulanka znalazła między protezami podręcznik anatomii. Bardzo ciekawy. Nigdy bym nie przypuszczał, że aż z tylu części składa się człowiek.
Wtorek
Od rana pech. Podczas operacji plastycznej znów zabrakło skóry. Pożyczyłem co prawda kawałek ceraty od ajenta bufetu, no ale jak długo można nadużywać dobrej woli człowieka nie związanego przecież ze służbą zdrowia?
Środa
W dalszym ciągu pechowa passa. Siostra Narcyza potrąciła mnie podczas operacji, kiedy akurat zerkałem na siostrę Honoratkę. Wszystko stało się bardzo szybko. Rodzina pana Korytko, który był na stole chce mnie skarżyć o to, że mu przyszyłem butlę z tlenem do pleców. Kiedy już ochłonąłem, to zrobiłem sobie na próbę zastrzyk nową jednorazówką z tego transportu, który dopiero co nadszedł. Bardzo bolesny, dwa razy zemdlałem, zanim wprowadziłem wszystko dożylnie. Siostra Jola powiedziała, że niepotrzebnie się męczyłem, bo igły do tych strzykawek przyjdą w przyszłym tygodniu i iniekcje mają być ponoć łatwiejsze. Eee, pożyjemy zobaczymy.
Czwartek
Dzisiejszy dyżur na oddziale reanimacji minął nadspodziewanie spokojnie. Praktycznie przez cały czas nie było prądu, więc aparatura nie hałasowała. Na szczęście włączyli fazę i zdążyłem jeszcze wypełnić wypiski. Natomiast mocno zastanawiająca historia przytrafiła mi się podczas porannego obchodu. Otóż spotkałem mojego sąsiada z bloku, inżyniera Bazydło. Powiedział, że przyszedł do naszej kliniki do Rentgena. Ciekawe to o tyle, że nikt z pracowników naszej placówki, ani też żaden, żaden z jej pacjentów nie nosi takiego nazwiska. No i kto mi teraz wytłumaczy, dlaczego inżynier Bazydło ukrył przede mną prawdziwy cel swojej wizyty?
Piątek
Obchodzę mały jubileusz. Właśnie dziś wykonałem moją setną operację. Radość tym większa, że dzisiejszy zabieg był pierwszym udanym. Coraz częściej, szczególnie podczas trepanacji czaszki, odzywa się moje najskrytsze marzenie: chciałbym kiedyś rozpocząć studia medyczne. I może nawet je skończyć.
Sobota
To był naprawdę ciężki tydzień. Jestem już bardzo zmęczony. Dosłownie przewracam się o każdego leżącego.
Wtorek
Bardzo silnie uderzyłem się w twarz butlą tlenową. Nigdy by do tego nie doszło, gdybym nie zrobił sobie omyłkowo zastrzyku ze spirytusu. Przypuszczam, że spirytus podrzucił mi pielęgniarz Gniady z zemsty za to, że zamiast od bólu głowy, dałem mu na przeczyszczenie. Kiedy go czyściło, zrobiłem mu trepanację i napchałem do głowy gazet. Myślę, że bredzę. Dobranoc, kochany dzienniczku. Chyba już w tym tygodniu nic nie napiszę.
Środa
Dzisiaj rano otworzyłem pana Bielinka, tego spod czternastki. Już od tygodnia skarżył mi się, biedaczek, że mu coś leży na wątrobie. A jednak niczego nie znalazłem. Ciekawe, dlaczego chciał mnie wprowadzić w błąd. Podobnie zresztą, jak pan Paprotka, który usiłował mi wmówić, że ma zimną krew. A kiedy przetoczyłem mu ją do butli, to się okazało, że jej temperatura wynosi grubo powyżej zera. A ściślej mówiąc, 36 i 6, czyli razem 42. A ten Paprotka, widocznie ze wstydu, już się więcej do mnie nie odezwał.
Czwartek
Popadłem w konflikt z naszym anestezjologiem, doktorem Zegrzyńskim. Zegrzyński uważa, że przekraczam swoje kompetencje usypiając bardziej kłopotliwych pacjentów bez jego wiedzy i na dłużej. A ja pytam co to znaczy dłużej? Te dwa, trzy miesiące zdrowego snu tylko wzmocnią organizm chorego i obsługi.
Piątek
Konflikt trwa. Nie miałem innego wyjścia. Uśpiłem doktora Zegrzyńskiego.
Sobota
Dzisiaj przywieziono czterech pacjentów z wypadków. Po ich uśpieniu i długotrwałej operacji wyszło mi dwóch. Zdecydowałem się ich uśpić.
Niedziela
Zbudzili Zegrzyńskiego, żeby mnie uśpił.
Wtorek
Salowy Wiśniewski powiedział dzisiaj do mnie podczas obchodu Doktorze, dzisiaj nie wtorek, zapnij rozporek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że dzisiaj właśnie jest wtorek. Nie wiem, dlaczego ten cham tak się śmiał. Siostra Kulanka też. Nienormalni.
Środa
Myślałem długo nad wczorajszym incydentem z Wiśniewskim. Sprawdziłem dokładnie w kalendarzyku, potem jeszcze specjalnie włączyłem dziennik. Wczoraj na pewno był wtorek.
Czwartek
Wiem, że dorosły człowiek, i do tego lekarz nie powinien zaprzątać sobie głowy drobiazgami, ale nie mogę zapomnieć o wtorkowym obchodzie. Dziś przezornie przed wyjściem z toalety zapiąłem sobie rozporek. W końcu dzisiaj nie wtorek, tylko czwartek. Jutro piątek. Może się położę na kilka dni.
Z pamietnika hakera
27.06
Dzisiaj tata kupił mi komputer. Po dokładnym zapoznaniu się z instrukcją zacząłem go poznawać. Kolega pokazał mi jak się włącza gry. Grałem do późna w nocy.
28.06
Strasznie boli mnie głowa, to chyba po tym graniu wczoraj. Kolega przyniósł mi fajny film pt. "Hackers". Po krótkim wahaniu postanowiłem zostać hackerem. Zadzwoniłem do serwisu i powiedziałem, żeby mi podłączyli modem. Potem grałem całą noc w quake'a.
29.06
Odpaliłem internet!!!!!!!!! Wow! ale tu jest super, jednak nie chce zaprzątać sobie głowy bzdurami w końcu mam być hackerem. Do wieczora ściągałem gołe dziewczyny, zaczynam kapować jak to jest być hackerem. Potem grałem w quake'a.
30.06
Cholera! zablokowałem się w 3 planszy quake'a, co robić? Dzisiaj znów włączyłem Internet. Znalazłem stronę hackerską, co za radość!!!! Pozgrywałem mnóstwo plików i tekstów, dziś będzie pracowity dzień. Cholera nie wiem gdzie mi się wszystko zgrało!!!! Nie mogę niczego odnaleźć! Daję sobie spokój z szukaniem i gram w quake'a.
1.07
Przyszedł dziś do mnie kumpel, pokazał mi gdzie się zgrało to z wczoraj, będę dziś musiał to wszystko przeczytać!!!! Znów włączyłem Internet, nie wiem czego szukać. Wyłączam Internet i gram w quake'a, cholerny świat nie mogę przejść tej 3 planszy.
2.07
Zacząłem czytać dzisiaj teksty hackerskie, nic z nich nie rozumiem, musze iść do mojego nauczyciela od informatyki. Ponadto doszedłem do wniosku, że muszę się odróżniać od pospólstwa. Po ponownym obejrzeniu "Hackers" poszedłem do sklepu i kupiłem bluzę do kolan, łańcuch od krowy, spodnie z krokiem przy kostkach i kolczyk do nosa. Jestem już hackerem.
3.07
Ale kicha nauczyciel nie wiedział co piszą w tych tekstach, powiedział że to chyba po angielsku, ale ja się nie poddaję w końcu jestem hackerem. Przeszedłem trzecią plansze w quake'u!!!!!!!! Ale zaraz się zablokowałem w czwartej . Dzisiaj kumpel przyniósł mi program mIRC i powiedział, że to coś takiego jak party-line tylko, że na komputerze. Do późna instalowałem ten cholerny program, jak już się zainstalował to wciąż mi pisało "not connected" Cholera wie dlaczego.
4.07
Dzisiaj dowiedziałem się co to lamer. Teraz wiem że ja to hacker a reszta to lamerzy. Kumpel znów mnie poratował i uruchomił mIRCA. Do późna w nocy gadałem na jakimś kanale. Poprzesyłali mi wiele programów które zaraz będę sprawdzał. Mówili że to najnowsze programy hackerskie. Ale fajny ten IRC.
5.07
Cholera oszukali mnie, żaden program się nie odpala!!!! Wchodzę na IRC'a i wyzywam ich od lamerów, oni mi na to że ja sam jestem lamer. No to ja mówię że jestem hacker, a hacker a lamer to różnica.
6.07
Powiesił mi się Windows, czekam na serwisanta, nie mogę grać ani hackować!
7.07
Serwisant powiedział że muszę zapłacić dość dużo za naprawę bo się coś z systemem stało i trzeba pół komputera wymienić. Zapłaciłem i mówiąc mu że jest lamerem pożegnałem go. Znów mam Internet ale nie mam quake'a, cholera znów będę musiał od nowa przechodzić. Dziś na IRC'u wszedłem na kanał #hackpl ale tem kicha nikt nic nie gada. Postanowiłem zagaić jakąś gadkę i się zapytałem czy ktoś ma kody do quake'a, niestety coś się stało chyba z mIRC'em i zanim nadeszła odpowiedź od nich napisało mi że jestem "banned" czyżby znów awaria systemu?
8.07
Dzisiaj pojechałem do babci, powiedziałem jej, że jestem hackerem a ona mi powiedziała że nie wie co to jest. Ale z babci lamer. Po powrocie do domu odpaliłem mIRC'a i wszedłem na #hackpl nikt się do mnie nie odzywa. Powiedziałem, że ten co sie do mnie nie odezwie to lamer. Nikt się nie odezwał.
9.07
Dzisiaj odezwał się do mnie jakiś koleś z #hackpl i powiedział abym zmienił nicka a ja mówię mu że nie mogę bo mi się pilot od TV zaciał, a w końcu co go obchodzi co ja oglądam? Wychodzę z IRC'a i gram w quake'a, kurde już prawie jestem przy końcu.
10.07
Ale ze mnie idiota, dowiedziałem się że, nick to ksywa na IRC'u, ale dlaczego mam ją zmienić czyżby "God_of_Hackers" to zły nick? Ale dla dobra sprawy zmieniłem teraz jestem "Master_of_hack", wchodzę na mIRCA i gadam z tym kolesiem który wczoraj mi powiedział abym zmienił nicka. Pyta się mnie o system no to ja mówię, że mam Windowsa 95.... Niestety komp mi się co chwila wiesza więc dziś już nic nie napiszę.
11.07
Dzisiaj pohackuje na ostro, mam nowego Windowsa 98 to będzie czad. Wchodzę na #hackpl i wyzywam wszystkich od lamerów aby ich sprowokować, nikt nie zwraca na mnie uwagi. Gadam z tym kolesiem co zawsze, a on się mnie pyta czy mam linuxa, ja mu mówię że nie mam dostępu do nowych gier i jeszcze w to nie grałem.
12.07
Dziś jest mój dzień, kolega z #hackpl powiedział, że pomoże mi się włamać gdzieś. Mówi że to będzie jakiś *.org.pl. Czuję się wreszcie doceniony. Będziemy działać wieczorem. Teraz będę grać w quake'a aby się odprężyć. ..To znów ja właśnie się włamuję, kumpel mi mówi co mam robić, jestem już na serverze cokolwiek może to znaczyć. Czuję że to jest właśnie to. Mam już dostęp do ich twardych dysków teraz im pokażę. Kasuje wszystko co mi wpadnie w ręce, gdy już nic nie ma, wracam na IRC'a. Kumpel się pyta czy logi wykasowałem, ja mu mówię, że wykasowałem wszystko i nic nie mają na twardzielu.
13.07
Rano przyszli do mnie jacyś ludzie w czarnych garniturach i powiedzieli że są z NASK'u ja im na to że nie jestem zainteresowany żadnymi promocjami, a oni zabrali mnie na komisariat, gdzie spisały mnie gliny. Powiedzieli mi że nie mam prawa do dotykania żadnego komputera. Więc siedzę i dyktuje kumplowi co ma pisać, ale się nie poddam postanowiłem zostać phreakerem.
Maliniarz [ Konsul ]
take a look
BlackDog [ Centurion ]
Po ostatnim polowaniu w roku koło łowieckie zrobiło sobie imprezkę na świeżym powietrzu. Jest bigosik, wódeczka i dziczyzna, jak to zwykle na takich imprezkach. W pewnym momencie jeden z myśliwych wpada na pomysł, że upolowaną zwierzynę zbiorą na stos, po kolei wszyscy myśliwi z zawiązanymi oczami będą wyciągać zwierzaki z tego stosu i poprzez macanie zgadywać, co to za zwierz i w jaki sposób został zabity.
Podchodzi pierwszy myśliwy, trochę zawiany, zawiązują mu oczy, idzie do stosu ze zwierzakami, łapie kawał futra, ciągnie, zaczyna macać i mówi:
- Hmm... sarna... zabita ze sztucera z 50 metrów.
Ludzie biją brawo, bo zgadł bezbłędnie. Podchodzi drugi myśliwy z zawiązanymi oczami, troszkę bardziej zawiany od pierwszego, wyciąga kawał futra i mówi:
- Ten tego... zając... zabity ze śrutówki z 25 metrów.
Wszyscy bija brawo bo tez zgadł.
Podchodzi trzeci myśliwy, tak pijaniutki, że ledwie się na nogach trzyma. Z ledwością mu oczy zawiązali i puścili w kierunku stosu zwierzaków. Bidula po drodze się potknął i wpadł między nogi żony gajowego. Twardo jednak staje na kolana, wyciąga ręce, maca i mówi radosnym głosem:
- To jest jeż!
Wszyscy osłupieli, a ten po chwili zastanowienia dodaje:
- Zabity saperką...

m_a_c_k [ Pretorianin ]
SIEM uśmiałem :)

yazz_aka_maish [ Legend ]
Maliniarz ZA-JE-Bi-STE! :DDD...no i skłania do refleksji.....:]]]
Wraca gostek zawiany z imprezki i spotyka pana Kazia - rejonowego listonosza.
- Witam Panie Kaziu!
- Witam, witam, widzę że była cięzka nocka.
- Ano była Panie Kaziu. Mieliśmy małą imprezką z sąsiadami. Graliśmy w taką grę "Kto ja jestem"
- Tak? A na czym ona polega?
- Facet ubiera się w wielkie przesćieradło z dziurką, przez którą wystawia "małego", a kobiety po dotyku muszą odgadnąć kto jest pod prześcieradłem.
- To szkoda, że i mnie tam nie było.
- No, nie wiem, nie wiem, panie Kaziu... Parę razy padło Pana imię...
***
Para zakochanych siedzi w parku, całują się, rozmawiają nagle dziewczyna:
- Kochanie, boli mnie rączka.
Chłopak całuje ją w rękę:
- A teraz?
- Teraz już nie, ale zaczął mnie boleć policzek!
Chłopak całuje ją w policzek:
- A teraz?
- Hi, hi! Teraz już nie, ale zaczęły mnie usta boleć.
Chłopak całuje ją w usta:
- A teraz?
- Już nie.
Na to staruszek siedzący niedaleko na ławce:
- Przepraszam, hemoroidy też pan leczy?
***
Cytaty - Radio Maryja:
Ekspert RM: - Człowiek, który nie modli się codziennie, to jest zwykłe bydle.
¤ ¤ ¤
Słuchaczka RM: - Dobrze, że Ojciec Święty nie jeździ tramwajami, bo jak by zobaczył, że dziewczyna siada chłopakowi na kolanach i całuje się z nim, to by musiał pomyśleć tylko jedno: No kur.a jakaś zwyczajna.
¤ ¤ ¤
o. Rydzyk: - Ja już nie mogę się na to wychowanie seksualne patrzeć. I popatrzcie, jak ono jest wprowadzane w Polsce. Rękami katolików jest wprowadzane. To jest normalny instruktaż. Dzieci się instruuje, jak robić samogwałt, jak sobie robić dobrze... bez Boga.
¤ ¤ ¤
Gość RM: - Jestem autorem czterech książek o masonerii, a ostatnio ukazał się mój artykuł w "Naszym Dzienniku". Dostałem po nim list aż z Australii i ten list więcej mówi o masonach niż moje publikacje. Autor pisze w nim: "Jak czytam (wulg.)y, które pan wypisuje, to już nie wiem, czy pan jest głupszy, czy ten debil Rydzyk".
¤ ¤ ¤
Telefon do RM: - Ojciec mówi o pornografii, a może zaczęlibyśmy jej zwalczanie od kościołów, od tych kobiet, które przystępują do komunii w spódniczkach tak krótkich, że im cały interes widać, a kapłan, zamiast to przez mikrofon zganić, to tylko się oblizuje.
¤ ¤ ¤
fragment piosenki śpiewanej przez dziecko na antenie RM:
- Gdy Pan Jezus był malutki nigdy w domu nie pił wódki.
¤ ¤ ¤
Słuchaczka: - Niestety jestem za tym, że jak dziecko jest chore... to znaczy płód jest chory nieuleczalnie, to powinno się dopuszczać aborcję.
Prowadzący audycję: - To panią powinno się w pierwszej kolejności zabić, a nie to dziecko.
¤ ¤ ¤
o. Rydzyk: - Byłem w Białymstoku i widziałem taki perfidny plakat. Taki wielki... niby był przeciwko AIDS. Pisało na nim: "Wszyscy to robicie, ale róbcie to z głową". Jakież to wstrętne... wszyscy robicie, a przecież ja tego nie robię.
¤ ¤ ¤
Słuchaczka: - Ja dzwonię ze Stanów. U nas jest już taka deprawacja i kultura śmierci, że w szkołach stoją automaty do sprzedaży prezerwatyw.
o. Jacek: - To pani nie dzwoni ze Stanów, tylko z piekła.
¤ ¤ ¤
Quiz na antenie RM: - Masz na imię Michał? To pięknie. Pierwsze pytanie naszego quizu brzmi:
- Nad jakim morzem leży wyspa Kapri?
- A ona leży nad morzem?
- No... każda wyspa leży nad jakim? morzem.
- No to nad jakim ona leży?
- Kto tu w końcu komu zadaje pytania?
¤ ¤ ¤
Ekspert RM: - Filmy rysunkowe są narzędziem dewastacji psychiki dziecka. Ich bohaterowie są głosicielami satanizmu... na przykład ten kwaczący kaczor Donald... On nie zna litości. Jest okrutny i bezwzględny. Jeśli nawet dochodzi do jakiegoś celu, to po trupach. Jego prawem jest prawo zemsty.
¤ ¤ ¤
Dowcipy na antenie RM:
- Zmieniłeś rybkom wodę w akwarium?
- Po co? Przecież jeszcze poprzedniej nie wypiły.
¤ ¤ ¤
Telefon do RM: - Właśnie minął mi okres...
- I po co pani telefonuje w tej sprawie do radia?!
¤ ¤ ¤
Słuchacz: - W Oświęcimiu nigdy nie było komór gazowych. Ta propaganda głoszona jest przez lobby homoseksualistów amerykańskich.
o. Piotr: - Chyba przez lobby żydowskie.
Słuchacz: - A to nie na jedno wychodzi?
¤ ¤ ¤
Telefon do RM: - Ja sam na sobie dokonałem eutanazji, bo się zatruwam trucizną o nazwie alkohol. Dzisiaj byłem w kościele - pierwszy raz od wielu lat - i jak posłuchałem co wy tam za idiotyzmy wygadujecie, to Bogu dziękuję, że jestem alkoholikiem.
Nazywam się Marian z Płocka...
Słuchaczka RM: - Idę sobie ulicą, patrzę, a tu takie szesnastoletnie ku... wkładają za wycieraczki samochodów ulotki agencji towarzyskich. Patrzę za chwilę, a jedną taką ulotkę wyciąga nasz ksiądz proboszcz. No to pytam się jego, po co mu ona. A ksiądz odpowiedział, że przyda się jako zakładka do książki. Już nie wiem, co o tym myśleć.
¤ ¤ ¤
Telefon do RM: - Jedna zakonnica przechodziła koło księgarni i zobaczyła na wystawie "Biblię szatana". To było w Lublinie. Zaraz weszła do środka i zaczęła pyskować... to znaczy awanturować się, jakie szkody to robi. Ludzie w środku się zainteresowali i zaczęli kupować tę książkę. Ja też. Takie dała wspaniałe świadectwo prawdy.
¤ ¤ ¤
Słuchaczka: - Jest u nas w Toronto taki jeden Amerykanin, który przez całe życie wyszukuje i opisuje negatywne postacie Żydów. A ja się pytam, czy w imię miłości Chrystusa nie mógłby wyszukać kilku pozytywnych postaci tej nacji?
o. Piotr: - Proszę pani... to za niego robi "Gazeta Wyborcza".
¤ ¤ ¤
Słuchaczka: - Słuchałam pana wypowiedzi i muszę przyznać, że była ona na bardzo niskim poziomie, wręcz na poziomie żenującym.
o. Rydzyk: - Widzicie... to telefonował do Radia Maryja szatan, choć o niewieścim głosie. A jeśli to nie sam szatan dzwonił, to jego niewolnik o imieniu Urszula.
¤ ¤ ¤
Słuchaczka: - Jak już go rozbijemy, to należy obtoczyć w mące, jajku i bułce tartej, a póżniej podać z kremem z brokułów.
o. Jacek: - Tylko, że te brokuły pasują do schabowego jak pięść do nosa.
¤ ¤ ¤
o. Rydzyk: - Są jeszcze w Polsce takie punkty, gdzie nie przyjmują do sprzedaży "Naszego Dziennika", za to biorą "Nie" oraz "Fakty i Mity". Za mało siejemy... Siać... siać... siać, ale też i plewić podobne ohydztwa.
¤ ¤ ¤
Telefon do RM: - Najdroższy ojcze Rydzyku. Jesteśmy z tobą. Jak by ktoś chciał na ciebie rękę podnieść, to ja nie wiem co bym mu zrobiła...najdroższy i uwielbiony ojcze. Ty jesteś dla mnie więcej jak Bóg...
(płacz)
Sto razy więcej jak Bóg... ukochany ojcze. Oni wszyscy będą musieli z tego kiedyś zdać świadectwo. Przed Bogiem i przed tobą, bo ty będziesz siedział na jego prawicy.
¤ ¤ ¤
Słuchaczka: - Moja siostra nie ma już jednej nogi, a teraz jest w szpitalu i grozi jej druga amputacja.
o. Piotr: - Ale Chrystus ją kocha i ma w tym zapewne jakiś plan.
¤ ¤ ¤
Słuchaczka: - Papierosy, chłopcy, trochę alkoholu... no puszczam się i jestem szczęśliwa, i jest mi dobrze.
o. Piotr: - Dziecko... czy ty wykręciłaś właściwy numer telefonu?
¤ ¤ ¤
Słuchaczka: - Czy jak się modlę codziennie i spowiadam, ale też używam wibratora - wie ksiądz, co to jest? - ale po to, aby nie grzeszyć z mężczyznami, to grzeszę?
¤ ¤ ¤
Słuchacz: - Wy tylko alleluja, alleluja, alleluja i do przodu...siać, siać i siać. Czy to nie jest już nudne?
o. Piotr: - A pan się schlał po prostu jak świnia...
***
Poniżej link do osławionego już pingwinka :]]]

następny [ Rekrut ]
Yazz--> Buehehehe

ejpi [ Konsul ]
Najnowszy model Fińskiej Noki

yazz_aka_maish [ Legend ]
Grupa uczniów z klas trzeciej, czwartej i piątej wybrała się w towarzystwie dwóch nauczycielek na miejscowy tor wyścigów konnych. Podczas wycieczki po torze jednemu z uczniów zachciało się do toalety, więc żeby załatwić wszystkich za jednym razem nauczycielki ustaliły jedna z nich weźmie do toalety dziewczynki a druga chłopców. Kiedy nauczycielka zajmująca się chłopcami czekała przed toaletą, jeden z uczniów wyszedł i powiedział że nie dosięga do pisuaru. Nauczycielka nie mając wyboru, weszła do toalety i podniosła małego tak żeby mógł się załatwić. I tak po kolei pomagała wszystkim chłopcom. W pewnym momencie zauważyła jednak, że chłopczyk którego właśnie podnosi jest hojnie "obdarzony" przez naturę. Pyta więc go:
- Piąta?
- Nie proszę pani - odpowiada mały - Gonitwa numer siedem, jadę na Srebrnej Strzale. I dziękuję że mnie pani podniosła
***
Bardzo pobożny i świątobliwy ksiądz umarł i natychmiast znalazł się w Niebie. Przy bramie św. Piotr przywitał go słowami:
- Witamy w Niebie! Czekaliśmy tu na ciebie przez długi czas. Jesteś tu bardzo znany i jako specjalną nagrodę oferujemy ci spełnienie każdego życzenia jakie tylko wypowiesz. Więc co możemy dla ciebie zrobić?
- Cóż - odpowiedział ksiądz - zawsze byłem wielkim wyznawcą Matki Bożej. Bardzo pragnę zadać jej jedno pytanie.
Święty Piotr kiwnął głową w jakimś kierunku i nagle przed księdzem pojawiła się sama Maryja Dziewica.
- O Pani - rzekł zaskoczony ksiądz - Zawsze byłem Pani wielkim zwolennikiem. Studiowałem Pani życie. Znam na pamięć każdy Pani wizerunek i zastanawia mnie, dlaczego na każdym obrazie jest jakaś gorycz w Pani spojrzeniu, jakiś smutek bije z Pani twarzy. Czy mógłbym poznać odpowiedź na to pytanie?
- No cóż - odpowiedziała Matka Boska - Zawsze chciałam mieć córeczkę...
***
Trzech kowbojów siedzi sobie w knajpce...
- Wiem, że zaraz przyjdzie Bob, i na pewno od razu powie coś o swoim nowym, zagranicznym aucie, żeby się pochwalić... - mówi pierwszy
- No coś ty, Bob taki nie jest - mówi drugi - na pewno najpierw się z nami przywita.
- Ja go znam lepiej niż wy - przerywa trzeci - On jest bardzo cwany, jestem pewnien, że wymyśli coś i zrobi obie rzeczy jednocześnie...
W tym momencie otwarły się drzwi i wszedł Bob od progu krzycząc:
- Audi, partners !
***
Do urzędu przychodzi Indianin i mówi:
- Chciałbym zmienić swoje nazwisko...
- A jak się pan nazywa???
- Waleczny Orzeł Spadający z Nieba na Wrogów i Uderzający Ich Znienacka.
- A jak chce się pan nazywać??
- Woops!
***
Pewien bardzo bogaty człowiek umierał... ponieważ całe życie uczciwie i ciężko pracował na swój majątek, marzył o tym, żeby chociaż część ze swoich najcenniejszych rzeczy mógł zabrać ze sobą na drugi świat... Zaczął się o to gorąco modlić...
Anioł usłyszał jego modły i ukazał mu się mówiąc:
- Przykro mi, ale nie możesz za sobą nic zabrać...
Facet zaczął błagać, aby przekazać jego sprawę Bogu i dalej gorąco się modlił...
Anioł pojawił się ponownie z wiadomością, że Bóg poruszony jego uczciwością i czystością duszy zgodził się na zabranie jednej walizki. Uradowany mężczyzna przygotował sobie największą ze swoich walizek, wypełnił ją sztabkami złota i postawił przy swoim łóżku...
Niedługo później umarł i pojawił się u Bram Niebios. Święty Piotr zobaczył walizkę i mówi:
- Nie można nic ze sobą wnosić...
- Ale ja mam zgodę Boga!! Proszę to sprawdzić - odrzekł facet
Piotr zniknął na chwilę, a po powrocie powiedział:
- Zgadza się, jest zezwolenie na jedną torbę, ale muszę najpierw sprawdzić co w niej jest.
Święty Piotr otworzył walizkę z ciekawością co jest tak cennego dla człowieka, że chce to mieć ze sobą w zaświatach. Zajrzał i ze zdziwieniem krzyknął:
- Przyniosłeś ze sobą płyty chodnikowe?
***

Jeremy [ Konsul ]
Montypythonowcy siedzą dookoła stolika, w studiu telewizyjnym zaaranżowanym na elegancki salon. Zaczynają się wspomnienia...
- Wyśmienite, prawda?
- Racja.
- To na pewno jest Chateau’de Chasselas, prawda?
- Masz rację, Obadiah.
- 30 lat temu nie przyszłoby nam do głowy,że będziemy tu siedzieć, sącząc Chateau de Chaselet, prawda?
- Racja, racja.
- Wtedy byliśmy zadowoleni ze zwykłej filiżanki herbaty.
- Tak i to zimnej herbaty!
- Racja!
- Bez mleka i cukru!
- I bez herbaty!
- I w utłuczonej filiżance.
- My w życiu nie mieliśmy filiżanki! Zawsze piliśmy ze zrolowanej gazety!
- A my mogliśmy tylko wysączać wilgoć ze zmoczonej szmaty.
- Ale byliśmy wtedy szczęśliwi, pomimo tego, że byliśmy biedni.
- Ponieważ byliśmy biedni! Racja!
- Mój tata zwykł mawiać: "Pieniądze szczęścia nie dają, synu!"
- Miał rację! Racja!
- Byłem wtedy szczęśliwszy, chociaż nie miałem grosza!
- Mieszkaliśmy w starym, zawalającym się domu, z dziurawym dachem.
- Dom! Mieliście szczęście, że posiadaliście własny dom! My mieszkaliśmy w jednym pokoju, w 26 osób, bez mebli, z oberwaną połową podłogi, siedzieliśmy wszyscy, w jednym kącie, trzymając się, w strachu przed upadkiem.
- To szczęście mieć własny pokój! My mieszkaliśmy na korytarzu!
- My marzyliśmy o własnym korytarzu! To byłby dla nas pałac! My żyliśmy w starej beczce na wysypisku śmieci. Każdego ranka budziliśmy się, gdy zrzucano na nas transport zepsutych ryb!
- Dom...! Kiedy powiedziałem, że to był dom miałem na myśli dziurę w ziemi, przykrytą brezentem, ale dla nas to był dom!
- A my zostaliśmy eksmitowani z naszej dziury w ziemi. Musieliśmy zamieszkać w jeziorze!
- Mieliście szczęście, że mogliście mieszkać w jeziorze!
- Wszystkich 150 z nas musiało mieszkać w pudełku po butach, na środku ulicy!
- W tekturowym pudle?
- No jasne!
- Mieliście szczęście!
- My przez trzy miesiące mieszkaliśmy zawinięci w gazetę w rurze kanalizacyjnej! Każdego ranka wstawaliśmy o szóstej, czyściliśmy gazetę, szliśmy pracować do młyna przez 14 godzin, za 6 pensów tygodniowo, 7 dni w tygodniu, a kiedy wracaliśmy do domu, tata zaganiał nas pasem do łóżka!
- Luksus!
- My każdego ranka budziliśmy się o trzeciej, sprzątaliśmy jezioro, zjadaliśmy garść gotowanych pędraków, pracowaliśmy 20 godzin w młynie za 2 pensy miesięcznie, wracaliśmy do domu, a tata bił nas w głowę i kark utłuczoną butelką, jeśli mieliśmy szczęście!
- Nam to było ciężko!
- Wstawaliśmy z naszego pudełka w środku nocy i wylizywaliśmy ulicę do czysta! Jedliśmy pół garści zamrożonych na kość pędraków, pracowaliśmy w młynie przez 24 godziny za jednego pensa na sześć lat, a kiedy wracaliśmy do domu, tata przekrajał nas na pół nożem do chleba!
- Dobra! Ja musiałem wstawać o 10 wieczorem, pół godziny wcześniej niż poszedłem spać, zjadałem porcję zimnej trutki na szczury, pracowałem 29 godzin w młynie i płaciłem właścicielowi, żeby pozwalał mi pracować. A kiedy wracaliśmy do domu, tata zabijał nas i tańczył na naszych grobach, śpiewając "Alleluja"!
- A kiedy opowiada się o tamtych czasach dzisiejszej młodzieży, to nie wierzą!
- Nie, nie wierzą!

yazz_aka_maish [ Legend ]
-Tatusiu co to znaczy: format ce dwukropek komplited?
-To, że już, kurwa, nie żyjesz!

zarith [ ]
wkleje wam ten rysunek, ale ostrzegam, 3 osoby dostały juz zawału ze śmiechu ;->

Mazio [ Mr.Offtopic ]
W barze spotykają się ojciec i syn.
- Synu. Nasz dom wybudowałem sam, bez niczyjej pomocy, ale czy ktokolwiek nzaywa mnie McGregor - budowniczy domów? Nikt! Ten bar, przy którym stoimy, wypolerowałem cal po calu, ale czy ktokolwiek nazywa mnie McGregor - producent barów? Nikt! A teraz wyjrzyj przez okno. To mole położyłem osobiście montując deskę po desce, ale czy ktokolwiek nazywa mnie McGregor - twórca naszego molo? Nikt! Ale wystarczy, że raz jeden zadasz się z kozą...

yazz_aka_maish [ Legend ]
zarith buhahahahahhaha megawypas :DDDDDDDD

zarith [ ]
yazz --> maziowi podziękuj :)

yazz_aka_maish [ Legend ]
Mazio <--------------- Thx :D

m_a_c_k [ Pretorianin ]
McGregoer --- :)))

maVes [ Konsul ]
Zgadnijcie kto to :D -------->

maVes [ Konsul ]
:D

GROM Giwera [ Sołdat ]
dowcip zaslyszany od kolegi... wiec moge cos przekrecic :P
"No więc łowilem sobie ryby, siedziałem tak i siedziałem aż w pewnym momencie zaczęło coś brać.. okazało się, ze to byla zlota rybka! i ona na to jak to zlote rybki:
- Wypusc mnie rybaku to spelnie twe 3 zyczenia!
- Naprawde? a jakie naprzyklad?
- No.. opowiedz, co tam u Ciebie w rodzinie? jak dzieci? praca? zona?
- no nienajciekawiej.. dzieci ledwo co zdaja z klasy do klasy, zona mnie zdradza a wczoraj zostalem wylany z pracy..
- No to niemartw sie rybaku, wroc do domu i wszystko bedzie dobrze!
No to postanowilem wypuscic zlota rybke, wracam do domu patrze.. a tu zona mi kapcie przynosi, zimne piwko, wysprzatane, wyczyszczone, pilocik w raczce a w nocy niezly sex... nastepnego dnia dzieci przychodza do szkoly i "Tato dostalam piatke z chemi!", "a ja 6 z fizyki"! Normalnie cudownie.. Ide nastepnego dnia na ryby z mysla ze moze spotkam zlota rybke. No i spotkalem i sie pytam jej:
-Rybko, powiedz mi czy to bedzie teraz tak zawsze wspaniale? tak dobrze?
- No wiesz rybaku.. nie, niestety tylko tydzien.
- No a co ja mam zrobic abym byl szczesliwy i mial takie zycie caly czas?
- Jest jeden sposob.. musialbys mnie przerżnąć
- przerznac?! ale jak? rybe?!
- Moze rybe nie.. a co gdybym sie przemieniła w dwunastoletnią dziewczynkę?
NO I TAK TO BYŁO WYSOKI SĄDZIE !!!!! :)))))) "

Conroy [ Dwie Szopy ]
Z forum JoeMonster, o użytkownika imieniem Jaro26:
"Na świecie istnieje tylko jedna zasada - musisz uszczęśliwiać kobiety!
! Zrób coś, co ona lubi a nabijesz za to punkty
! Zrób coś, czego ona nie lubi a stracisz punkty
- Zrób coś, co ona lubi i oczekuje tego od ciebie - a nie dostaniesz za to
żadnych punk-tów.
Zacznijmy od podziałki systemu punktowego - wygląda to następująco:
1) Proste obowiązki
" Ścielisz łóżko +1
" Ścielisz łóżko ale zapominasz ułożyć na nim ozdobnych poduszeczek 0
" Po prostu rzucasz kołdrę na pogniecione prześcieradło -1
" Idziesz jej kupić extra cienkie podpaski ze skrzydełkami +5
" Robisz to samo w burzę śnieżną +8
" Wracasz z tych zakupów ale z piwem -5
" Wracasz z wyprawy po podpaski z piwem ale bez podpasek -25
" Nocami sprawdzasz szelesty które wydają się jej podejrzane 0
" .... nie znajdując niczego 0
" Jeżeli coś znajdziesz +5
" Zabijasz to kijem do golfa +10
" Gdy to był jej kot -40
Zobowiązania socjalne
" Przez całe party zostajesz u jej boku 0
" Zostajesz chwilę u jej boku a potem idziesz do kolegi -1
" .kolega nazywa się Agnieszka -4
" Agnieszka jest tancerką -6
" .z powiększanym biustem -18
" Na jej urodziny zabierasz ją na niezłe jedzenie 0
" Nie jest to bar szybkiej obsługi +1
" Jest to bar szybkiej obsługi -2
" Jest to knajpa z ekranem do transmisji sportowych -3
" Ta sama knajpa z transmisjami \"live\" ` -10
" .a ty pomalowałeś twarz w barwy klubowe -50
" Wychodzisz z kumplem -5
" Twój kumpel jest szczęśliwie żonaty -4
" ... jest kawalerem -7
" Jeździ sportowym samochodem -10
" ... i to włoskim ... -25
" Idziesz z nią do kina 0
" Na film który jej się podoba +1
" Na film którego ty nienawidzisz +5
" Na film który tobie się podoba -2
" Na film w którym cyborgi pożerają ludzi -9
" ... wcześniej ją okłamujesz i mówisz że będzie to film o miłości -15
3) Twój wygląd
" Rośnie ci widoczny brzuch -10
" To samo - ale trenujesz by się go pozbyć +8
" To samo ale ty przerzucasz się tylko na szelki -25
" ... i nosisz koszule typu Hawaje -35
" Mówisz ,"nic nie szkodzi", bo ona ma podobny -800
4) Pytania kłopotliwe
Ona: Czy jestem za gruba?
" Zwlekasz z odpowiedzą -10
" Pytasz: Gdzie? -35
" Każda inna odpowiedz: -20
5) Komunikacja
˘ Słuchasz jej 0
˘ ... i próbujesz wyglądać na skoncentrowanego -10
˘ Ponad 30 minut podczas transmisji meczu w telewizji +12
˘ Robisz to samo nie spoglądając ani razu na ekran +100
˘ Robisz to samo ale ona odkrywa że zasnąłeś -200
Krótki wgląd w barometr szczęścia (punktacja):
(Uwaga: punkty dodatnie przepadają po 2 dniach, punkty ujemne w ogóle nie
tracą ważno-ści)
-1000 (minus tysiąc) już nie będziesz miał stosunków
-100 (minus 100) to będzie kosztowało
0 do +10 Stała migrena
+11 do +15 Musisz iść z nią potańczyć
+16 do +20 Masz pozwolenie iść z nią potańczyć
+21 do +50 Seks powraca w sferę możliwą do wyobrażenia
+51 do +80 SEKS (względnie to, za co ona go uważa)
+81 i więcej Stosunki się kończą! Bo z takim cieniasem ona nie będzie
szczęśliwa!
I motto na dziś
'W życiu nie liczą się tylko ciało i muskuły - ważny jest jeszcze fryz.'
-Johnny Bravo"

...Soul Surfer... [ Legend ]
da nju part: