GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Miłość a przyjaźń.

08.11.2003
20:05
[1]

tymczasowy235380 [ Junior ]

Miłość a przyjaźń.

Z góry zaznaczam: jeśli ktoś ma zamiar się naśmiewać, ironizować itp. lepiej niech nie pisze nic. Dziękuję.

Otóż problem przedstawia się następująco: znamy się od lat 4. W moim przypadku była to miłość od pierwszego wejrzenia. Nie wątpię w to, iż znakomita większość z was ją neguje: ok: zakochałem się w swoim wizerunku jej osoby. Jakkolwiek później okazało się, że ten wizerunek znakomicie zgadzał się z rzeczywistością. Przez pierwsze dwa lata w zasadzie prowadziliśmy ot takie proste rozmowy, typu pogoda, szkoła, nic konkretnego.. Przyznam: brakowało mi odwagi, żeby zejść na poważniejsze tematy, to raz. Dwa, że nie mam w zwyczaju szastać słowami i każdej dziewczynie która mi się spodoba mówić, że ją kocham. Być może był to błąd, dlatego iż zostałem uprzedzony przez innego kolesia, starszego ode mnie o lat 2. Wówczas nie znałem jej zbyt dobrze i niejako akceptowałem to, że są razem i jest szczęśliwa. Nie było to większym problemem. Natomiast ów chłopak w moim przekonaniu nigdy zbytnio się nie angażował w związek. Przykładem był sylwester tego roku, którego to mieli spędzić razem: on wyjechał sobie solo do stolicy pewnego europejskiego miasta. W sytuacji gdy została sama udało mi się skorzystać z okazji i świetnie się bawiliśmy. Potem na wiosnę koleś zdradził ją, wplątał się w romansik. I to taki nie byle jaki. Zerwali ze sobą co w zasadzie zaowocowało nasileniem się moich kontaktów z nią. Wtedy poznałem ją znacznie lepiej i rozmawialiśmy bez przeszkód o wszystkim. I w zasadzie dopiero wtedy zakochałem się po uszy. Powiedziałem jej co czuję i oczywiście dowiedziałem się jakim to jestem cudownym przyjacielem, etc., etc. ale NIGDY nie będziemy razem. Nigdy? Nigdy. Zdziwiła mnie ta pewność, wydawało mi się, że sama nie jest o tym przekonana.. ale często wydaje nam się to co chciałoby się wydawać.

Jakieś pół roku później powiedziała mi, że to było jej największe kłamstwo, nie chciała dawać mi nadziei nie mając pewności.. Potem wakacje: dziewczyn niemało, nie jestem facetem który narzeka na brak powodzenia, próbowałem się odkochać. Nic z tego. Wmawiałem sobie przez 2 miesiące nie widząc się z nią ani razu, że już nic nie czuję. I było genialnie do września, kiedy ją spotkałem. Nic z tego. Wrzesień, październik: kolejne dwa miesiące męki.. przynajmniej z mojej strony. O dziwo wydawało mi się, że ona w jakiśtam sposób jest szczęśliwa. Przez głowę przeszła mi myśl, że może są razem? Nie, skądże. Powiedziałaby. Od nowego roku szkolnego on pojechał na studia, pareset kilometrów od naszego miasta. Z mojej strony zdawało mi się, że dla mnie najistotniejsze jest jej szczęście.. nawet jeśli to będzie na drodze mojej męki i za sprawą jej bycia z tamtym człowiekiem. Byłem o tym przekonany. I nagle, kilka dni temu podczas pewnej przykrej szczerej rozmowy powiedziała mi, że jest z nim od pół roku. !?! No właśnie.. Ból, który wtedy poczułem skutecznie zabił platonizm.. Jak to możliwe? Spędzaliśmy ze sobą całe dnie.. było tak wspaniale.. a ona potem szła sobie do niego. Obiecali sobie wzajemnie, że nikomu nie powiedzą, bo ich związek popsuł się przez plotki innych ludzi (gdyby nie one nigdy nie wyszedłby na światło dzienne ten romans, a jak się okazało plotką nie był). Maksymalna tajemnica.

Nie będę pisał już więcej o tym człowieku.. wystarczy fakt, że nie dał jej do przeczytania żadnego smsa jaki kiedykolwiek dostał czy listu gdy o to prosiła - rozumiem, że to sprawa prywatna. Ale brak jawności w wykonaniu człowieka, który już zawiódł? Niestety miłość jest skrajnie ślepa i ona mu ufa (bezgranicznie). Nie mam zamiaru tego zmieniać, sądzę że dostanie w swoim czasie za to nauczkę. Ale pewnie będzie już za późno... Od poniedziałku do piątku przebywa ze mną, swoim najlepszym przyjacielem itd., spełniam wszystkie jej zachcianki, prośby dostając w zamian uśmiech, po czym na weekend przyjeżdża jej kochaś który nie robi nic poza tym, że sam fakt jego obecności przyprawia ją o nieskończoną radość. Sytuacja jest dla mnie skrajnie męcząca: nie ukrywam, nigdy nie byłem jej przyjacielem. Nie jestem w stanie dłużej z nią być tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Funkcjonować jako ten drugi. Ale z drugiej strony ciągnie mnie do niej jak do przeciwnego bieguna.

Podobno najsilniejszy kwas neutralizuje tylko najsilniejsza zasada. Staraliśmy się być wobec siebie maksymalnie oschli, nieuprzejmi, ironiczni.. ale to była wielka farsa. Nie potrafie intencjonalnie czynić wbrew sobie i tak się zachowywać względem mojej ukochanej. Nie mam żadnej wizji co uczynić dalej. Gdyby była maksymalnie zdecydowana, że go kocha i zupełnie się ode mnie odcięła. Ale ona chce mnie mieć jako przyjaciela.. poza tym stwierdziła, że nie wie co to miłość i w zasadzie jest z nim z przyzwyczajenia: tak było, jest i będzie. A wszelkie myśli poważniejsze jakie jej się pojawiały względem mnie szybko rozwiewała, jako myśli złe. Może były one tylko wynikiem chwilowego kryzysu ich wspaniałego związku. Może. Nie posiadam dalszej koncepcji postępowania.. Czas? Ile czekać można.. o tyle o ile na początku było to znośne to teraz sytuacja się skrajnie pogorszyła i już dłużej tak nie wytrzymuję..

Sądzę, iż przyjaźń damsko-męska jest możliwa i wielce ją cenię. Jakkolwiek wtedy i tylko wtedy, gdy zarówno mężczyzna jak i kobieta kochają w danym czasie inną kobietę i mężczyznę. Mam wspaniała przyjaciółkę - ona ma swojego chłopaka, który nota bene jest moim kumplem, moje serce też nie puste. I to co jest piękne to to, że nigdy bym o niej nie pomyślał jako o ew. dziewczynie czy miłości. Jest przyjacielem. Przyjaźń jest zdecydowanie wspanialsza niż miłość. Wiem, że gdybym się zakochał z wzajemnością w jakiejś pannie to bez przeszkód funkcjonowałbym jako przyjaciel tej, co teraz kocham. Albowiem jest straszliwie wartosciowym czlowiekiem. Jednakze sytuacja jest znacznie gorsza.

08.11.2003
20:25
smile
[2]

SnT [ MokumManiac ]

Wiesz ze przeczytałęm Twoja wypowiedz 10 min temu...i do teraz sie zastanawiam czy przypadkiem nie ja to pisałem...to tak jak bym kims pokierował zeby to napisał, nie zgadza sie jedynei wiek tej dziewczyny i powod dla którego nie jestem z nią...bliżej...jej...uwiez mi wiem co czujesz...bardzo dobze wiem :(.

08.11.2003
20:38
[3]

Nyhos [ Droogie ]

Mam pytanie

1. Pytasz o jakąś poradę,czy dzielisz się z nami poprostu swoimi odczuciami?
2. Jeśli tak (co może wynikać z kategorii i jej użycia ). Powiem Ci jedno.Nic nie jest wieczne. Ona zawsze bedzie twoim przyjacielem. On kiedyś odejdzie. Ty raczej zostaniesz. Chyba reszte skumasz...

Sam to przeżyłem. Współczucia.Z tą różnicą,że ona nie miała nikogo przedtem, bo stara się izolować.
I pomimo rozpadu tego naszego "związku" (bo on taki super nie był) doceniam jej wstrzemienźliwość. Taki zimny kubeł wiele mi dał do zrozumienia.
Najważniejsze to, że uczuć nie da się wymazać. Można je tylko zmienić.

Walcz!

08.11.2003
20:46
[4]

MateyToB [ Aleksander Newski ]

SnT: heh.. jeszcze czas jakiś temu wydawało mi się, że to tak dziwny przypadek, że pewnie nikt nie był w takiej sytuacji etc. Ale na onecie przy którymś atrykule widziałem też podobną sytuację i dużo porad od innych, opierających się na ich doświadczeniach. Heh, niby to jest tyle szczęśliwych par, ale dla równowagi pewnie X ludzi jest nieszczęśliwych.

Nyhos: i to i to. Może ktoś z was zna jakiś złoty środek? W sumie to zawsze lepiej jak się człowiek wygada innym, chociażby i przez net.. kilku moich przyjaciół wie o tej sytuacji, zna obie strony.. ale i oni nie wiedzą co takiego czynić.
W jaki sposób dokonać zmiany uczuć? Czy da się to jakoś narzucić, czy zwyczajnie trzeba czekać? A generalnie chyba łatwiej wejść w związek z dziewczyną bez doświadczeń, bo inaczej nie uniknie się porównań do jej poprzedniej relacji, poza tym jak widać zawsze może się zejść z ex.

08.11.2003
21:03
[5]

Loonatick [ Centurion ]

No sluchaj strasznie sie rozpisales, ale ciekawie i wciagajaco... ja proponuje zebys napisal jeszcze pare rozdzialow wydal to i zarobil kupe kasy...wyjedziesz sobie na Majorke i problem zniknie :)

08.11.2003
21:08
[6]

MateyToB [ Aleksander Newski ]

Loonatick: jakkolwiek nie jest to skrajnie zwiazane z tematem to pomysl nienajgorszy. Tez sobie myslalem, ze jeszcze z miesiac i bedzie temat na taki melodramat, ze hej. Problem w tym, ze tutaj nie bedzie happy endu, to raz. A dwa, ze na cholere mam leciec na Majorke? Gdybym byl przekonany, ze to zapewni mi szczescie to bym nie pisal w tej chwili posta :PP

08.11.2003
21:09
[7]

SnT [ MokumManiac ]

Loonatick------> dowCIPAS sie znalazł....obys nigdy nei miał takeigo problemu...
MateyToB-------->Heh, niby to jest tyle szczęśliwych par, ale dla równowagi pewnie X ludzi jest nieszczęśliwych.
- święte słowa - Respect!!

08.11.2003
21:27
[8]

Coy2K [ Veteran ]

MateyToB >>> po co tworzyłeś nowe konto skoro odpowiadasz pod swoim nickiem ?
a co do tematu, to jak to jest wreszcie ? nadal jesteście przyjaciółmi ? hmm no to dziwne skoro juz dawno przestales postrzegac ja jako przyjaciolke...daj sobie spokoj bo robiac sobie nadzieje krzywdzisz i siebie i ją, a najwyrażniej dzewczyna sama nie wie czego chce...

08.11.2003
21:34
smile
[9]

Krondar [ Death Avatar ]

Ciezka sprawa, ale zastanow sie czy uczucie ktore "marnujesz" wzgledem owej pani, nie sa zbyt cenne aby je tak "deptac"... sorki za porownanie, ale mam nadzieje ze mnie rozumiesz - jest wiele wspanialych kobiet ktore czekaja na kochajacego faceta... i nie tylko ona jest wyjatkowa, kazdy jest na swoj sposob wyjatkowy - i to wlasnie dlatego go kochamy, prawda? Pomysl czy nie warto sie "odkochac" - nie widywac jej przez jakis czas, bo bedziesz sie tylko meczyc.

08.11.2003
21:43
[10]

Loonatick [ Centurion ]

No wlasnie tez nie rozumiem tworzenia tego nowego nicka.... to chyba przez pomylke mowisz teraz jako matey tob.... a co do problmemu to ja naprawde polecam...dodaj tylko ze probowales popelnic samobojstwo, twoj ojciec jest Grekiem a Matka Szwedka i wychowales sie na Bronksie a pierwszy tom napisales wycierajac soki z liscia o murek podczas gdy inni w twoim wieku zajmowali sie...eh...zreszta juz tego ostatniego nie dodawaj - to i tak bedzie bestseller !

08.11.2003
21:58
[11]

MateyToB [ Aleksander Newski ]

Coy2K: humane errarum est :) A z drugiej strony nie ma tego złego.. w sumie po kiego być anonimowym. Co prawda ciężko się przyznać, że ma się problem, ciężko..
Co do tematu: chodzimy do tej samej szkoły, więc siłą rzeczy mijamy się na korytarzu, niektóre lekcje mamy wspólne, siedzieliśmy w tej samej ławce.. i co teraz? Mam zacząć udawać, że się nie znamy? Że nic nie było? Niemożliwe jest całkowite odseparowanie. A co do postrzegania jako przyjaciółkę: nigdy na nią tak nie patrzyłem. Zawsze była miłością, tylko nie od początku byłem tego świadom. Dać sobie spokój? Dobra rada, acz niemożliwa..

Krondar: Pewnie coś w tym jest, aczkolwiek w tym wypadku jestem skrajnie subiektywny i nie widzę innych dziewczyn. Taka prawda. Odkochanie jest genialnym pomysłem. Nie widziałem jej przez 2 miesiące. 0 kontaktu. Co nie zmienia faktu, że omal cały czas o niej nie myślałem.. jak zobaczyłem - historia rozpoczyna się od nowa.

Loonatick: Hm, teraz chyba już przesadziłeś ze swoim "humorem". Życzę Ci, abyś miał kiedyś podobną sytuację. Tylko będziesz w stanie zrozumieć istotę sprawy.

08.11.2003
21:59
[12]

MateyToB [ Aleksander Newski ]

errata: Tylko wtedy będziesz w stanie zrozumieć istotę sprawy.

08.11.2003
22:03
[13]

Loonatick [ Centurion ]

Przepraszam ze cie urazilem, nie mialem na to wcale ochoty, chcialem tylko przyblizyc jak w dzisiejszych czasach zdobywaja popularnosc ksiazkowe bestsellery.

08.11.2003
22:07
smile
[14]

Z Liściem Na Głowie [ Człowiek ]

mateytob: najgorsze co mozesz imho zrobic, to zawracac jej dupe swoja miloscia. nie mowie, ze masz dac sobie spokoj calkowicie, boze bron, ale najgorsze jest naprzykrzanie sie, bo moze sie dziewczyna calkowicie zniechecic...
dziwi mnie tutaj rowniez pomysl nie odzywania sie do siebie, czy 'separacji'. this way or another w koncu znowu zapragniesz pogadac z nia, poczuc jej bliskosc obok siebie, smiem wiec twierdzic, ze najlepszym wyborem byloby utrzymanie przyjazni, bo wierze, ze dziewczyna przyjazni tej chce. jesli czuje cos wiecej, cos z tego wyniknie, jesli nie - no bonus...

08.11.2003
22:17
[15]

Krondar [ Death Avatar ]

MateyToB --> No nie zazdroszcze sytuacji. Ale tej pani do tego nie zmusisz aby z Toba byla. Postaraj sie nie widywac jej tak czesto. Moze troche mniej "przyjacielskich" spotkan? Rozejrzyj sie dookola, kobiet naprawde jest wiele! A mozesz zawsze postawic sprawe jasno - powiedziec co do niej czujesz i ze nie widzisz tego inaczej. Czy na pewno wolisz sie meczyc takim ukladem?

08.11.2003
22:40
[16]

Mr. Mojo Risin' [ Pretorianin ]

MateyToB ----> nie jesteś sam, miałem (mam?) podobną sytuację.

08.11.2003
22:44
[17]

krukilis [ Legionista ]

"Nie ma prawdziwej przyjaźni pomiędzy kobietą i mężczyzną, ponieważ zawsze któraś ze stron chce czegoś więcej"

Moja rada:
Staraj się, aby cały czas czuła, że jest dla Ciebie kimś wyjątkowym. Dawaj jej dowody swojej miłości i oddania, ale absolutnie nie w sposób natrętny. Być może kiedyś zrozumie, że jest ktoś dla kogo znaczy wszystko, ktoś kto jej nie opuścił. Przyjdzie czas, że to doceni.

Jeśli będziesz miał ochotę pogadać, moje gg 3441063

pozdrawiam

08.11.2003
23:49
smile
[18]

sznurowadlo [ Legionista ]

wiem o czym mowisz...

i jedyne co moge poradzic to narazie odpusc sobie
no chyba ze lubisz cierpiec...

podbno przeslychanie plyty joy division - closer
pomaga

coz 3maj sie
wszysko przemija i bleknie z czasem

09.11.2003
01:12
smile
[19]

koloporter [ Junior ]

jedyne co ci moge powiedziec to dupa jestes i tyle nie obraź sie, ale cały czas dajesz dupy i tego nie widzisz. ja tez kochałem mojego psa(suczke, RATLEREK), myslałem ze ona mnie też, nawet 2 razy sex uprawialismy, no i co z tego za każdym razem gdy miałe cieczzke uciekała z innymi psami.......Prosiłem ją , błagałem na nic to wszystko..musiałem ją uspić. Ale mniejsze z ty , chodzi mi oto ze ta gościówka jet jak moja była mała suczka, stary znajź sobie nową lepsza. Ja kupiłem teraz sobie nowa suczke(zwykły kundelek0, stary jajka lize ie samowicie, jeszcze nie zdecydowaliśmy sie na seź , ale myśle żejuz niedługo.moja rada posukaj inną dziewczyne. TEGO KWIATU JEST PÓŁ ŚWIATU!!!

09.11.2003
01:20
smile
[20]

koloporter [ Junior ]

POWIEŚ SIE!!!

09.11.2003
01:23
smile
[21]

koloporter [ Junior ]

NIE FINGEFOIR, POWIEDZ MU!!!!!1

09.11.2003
01:27
smile
[22]

Fingefoir [ Centurion ]

ktos_anonimowy --> hmm cos tu jest nie wporzadku koles, albo ty jestes gejem albo ona lesbijka. Co zgorsza po twojej wypowiedzi to pierwsze wydaje mi sie prawdziwsze, choc nie bierz tego do siebie bo to co powiedizalem to farsa ale jazke prawdziwa. Tylko gej pozwala uciec dziewczynie ktora ty tak niby kochasz, ponizasz sie i w imie czego
przyjazni?Milosc czesto bywa slepa moze to jest odpowiedz na twoj problem;;

09.11.2003
11:23
[23]

Negocjator [ * ]

Tu nie ma co dywagować.
Moim zdaniem, trzeba się zdecydować czy wyznajemy kobiecie miłość i walczymy o nią,
czy odpuszczamy i zrywamy z nią kontakt.

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.