GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Prawo dżungli na uczelni

08.11.2003
14:41
[1]

kiowas [ Legend ]

Prawo dżungli na uczelni

Wlasnie zapoznalem sie ze stosownym artukulem na Onecie i naszly mnie refleksje - jak naprawde jest na naszych uczelniach? Czy jestesmy tak opetani wysigiem szczurow, ze nie dostrzegamy drugiego czlowieka i tracimy jakiekolwik hamulce moralne?
Ze swej strony musze powiedziec, ze na moim wydziale takie rzeczy nigdy nie mialy miejsca. Tlok, przepychanki do dziekanatu czy na egzamin pisemny, owszem, ale wszystko tow tmosferez luzu i tolerancji, bez zadnych wybuchow agresji. A i na pomoc kolegow i kolezanek studentow zawsze mozna liczyc. Nikt nikogo nie 'wykasza' ani nie wygryza.
I z tego co wiem podobnie jest na innych wydzialach prawa w Polsce.
Czyby jedynym ewenementem jest WPiA na UW? Slyszalem juz podobne historie od znajomych, ale zawsez traktowalem je z przymruzeniem oka. Moze jednak sie mylilem.
Co sadzicie na ten temat?

08.11.2003
14:47
smile
[2]

Big Money [ Senator ]

U nas w KSW jest pełny luz... żadnego wyscigu szczurów... Każdy zadał sobie już jedno, zajebiście ważne pytanie : co chce robić w życiu ? :) I to robi :)

08.11.2003
14:51
smile
[3]

a.i.n... [ Kenya believe it? ]

heh - słyszałem różne opowieści o wydziale prawa na UW, z wstawaniem o 5 rano by się zapisac na listę włącznie, ale...
myśle, że wszystko zależy od wydziału na jakim się studiuje...
W końcu nic dziwnego, że inaczej jest na prawie, inaczej na filozofii, o różnych "marketingach i zarządzaniach" nie wspominając :P

08.11.2003
14:51
[4]

Czamber [ Czamberka ]

Hmmm, no nie wiem... Ja w sumie nie studiuję prawa tylko matematykę i mogę liczyć na pomoc typu odpisanie notatek z wykładu czy coś takiego. Ale i u mnie zdażają się niesety ludzie, którzy nie chcą pomóc innym, wykręcają się od pożyczenia notatek, niemówiąc już o na przykład odpisaniu jakiejś pracy - zadania (na prawie to w sumie ciężko by było odpisać od kogoś jakąś pracę), a przecież zdaża się, że nie jesteśmy w stanie się przygotować, zrobić zadane zadania, czy też przyjść na wykład. Na szczęście takich ludzi jest niewielu i szybko zobaczą, że takie podejście nie jest właściwe.

08.11.2003
14:57
[5]

amoreg1234 [ użytkownik ]

a co to KSW ?

08.11.2003
15:10
smile
[6]

Big Money [ Senator ]

Krakowska Szkoła Wyzsza <lol>
Ale tego sie nie da opisac, to trzeba przezyć ;)

08.11.2003
16:09
[7]

Atreus [ Senator ]

Studiuję na UWM w Olsztynie. Kierunek administracja (powinno być prawo i administracja, ale są oddzielne), V rok. Wyścig szczurów ? Coś w tym jest, ale bez przesady. Jestem typowy samouk, rzadko proszę o jakąkolwiek pomoc i jestem też przesadnie uczciwy. A najśmieszniejsze (raczej najsmutniejsze) - jestem jednym z słabszych studentów roku. Poprawki to dla mnie norma. Dziwię się, że jeszcze nie wyrzucili mnie :)

A więc nie walczę z innymi o jak najlepsze wyniki, ale też nie walczę o zaliczenie za wszelką cenę (nie uznaję zasady "cel uświęca środki"). Mogę powiedzieć, że sam szukam kłopotów na tych studiach :).

Ale, ale, przecież wszyscy wiemy, że nawet najlepsi mogą nie dostać pracy po studiach. Walka o najlepsze oceny to po prostu walka o stypendia. Teraz takie czasy, że każdy pieniądz się liczy. I znajomości - a takich najwięcej właśnie na studiach możemy zdobyć. Więc po co się gryźć z innymi o głupie oceny ?

08.11.2003
16:18
[8]

Dagger [ Legend ]

LOL

Taki lepsza notkę mógłbym sam napisać - za bardzo to sie dziennikarz nie postarał.Ale do rzeczy.

Sam studiowałem na WPIA UW.
Przepychanki takie jak opisane w tej notce to norma (niejedno biurko juz połamano) ale maja raczej mało wspólnego z wzajemną niechęcia wśród studentów raczej z warunkami panującymi (pomimo nowej siedziby) na wydziale - razem z zaocznymi jest prawie 1500 osób na roku.
Normalnym jest ze brakuje miejsc na ciekawsze zajęcia, do lepszych egzaminatorów itp.

Natomiast sam nie spotkałem sie z jakimś szczególnym chamstwem ze strony innych studentów. Inna sprawa ze przy takiej liczebnosci trudno znac dobrze wieksza liczbe osob i rzeczywiscie pomocy mozesz oczekiwac przede wszystkim od dobry znajomych.

PS.Dziennikarze zawsze szukają sensacji - a gdzie sie ma student prawa nauczyc przepychania w sądowych korytarzach ;)

08.11.2003
16:19
[9]

Czamber [ Czamberka ]

Atreus -----> No ja popieram taki styl studiowania :D

08.11.2003
16:28
[10]

lukasz1984 [ Pretorianin ]

Lol

Ja jestem na 1 roku informatyki na UZ i nie wiem oczym mówicie, ale ja jeszcze malo wiem i jestem nie doswiadczony.....

08.11.2003
16:30
[11]

lukasz1984 [ Pretorianin ]

^Up^

niedoświadczony...

08.11.2003
16:33
[12]

Mastyl [ Legend ]

A ja sie spotkalem z chamstwem, przepychankami, tłokiem, smordem i sciskiem na WPiA. Czesciowo to wina budynku ( tego starego) ale i w nowym bywa nie lepiej - a przeciez jest przystosowany.

No coz, niby jaki wydzial tacy ludzie. U mnie tragedia, choc wydzial renomowany.

08.11.2003
16:35
smile
[13]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

U nas tego nie ma na szczęście. Tu ludzie są przede wszystkim ludżmi, a nie szczurami.

08.11.2003
17:44
[14]

Priest [ Generaďż˝ ]

Ja studiuje politologie na Uniwerku Slaskim i hmmm gdyby jakis redaktorek sie uparl napisalby podoby artykul do tego na onecie. Tyle ze opisane fakty bylyby zupelnie wyrwane z kontekstu.
Ostra przepychanki sa zazwyczaj przy zapisywaniu sie na konwersatoria oraz inne zajecia. Tyle ze to przeciez normalka. Przede wszystkim sa rozni profesorowie. Jedni bardziej popularni (czytaj nie wyciagaja konsekwecji za brak przygotowania) . Poza tym ludzie chca zapisac sie na zajecia o takiej porze aby nie miec okienek czy szybciej urwac sie z uczelni. Coz nie wszystkich sie zadowoli... Uroki studiowana :-)

Tamta krew przeciez rownie dobrze mogla znalesc sie w wyniku zwyklego otarcia.

Heh przed egzaminami u nas tez jest ostra walka. Ludki nieraz przyjezdzaja kilka godzin wczesniej. Robia liste, potem okazuje sie ze powstaly trzy inne, niektorzy rezygnuja, robia roszady wiec poza paroma pierwszymi osobami kazdy wchodzi tak jak chce :P

08.11.2003
17:56
smile
[15]

clitoris [ Legionista ]

Kazik Staszewski (album 12 Groszy): "Wyścig szczurów, to polega na tym, tego się nie czuje, że się ciągle i ciągle z innymi porównuje"
Moim zdaniem żyjemy w kulturze nacechowanej zmysłem współzawodnictwa. Tak głęboko mamy wbite do głowy dążenie do wyprzedzania innego człowieka, do bycia od niego lepszym, że odczuwamy ten wyścig jako rzecz naturalną. To jest kultura rywalizacji, a wyścig o którym tu mowa przybiera na sile z chwilą skończenia studiów.

Pozdrawiam

08.11.2003
17:59
[16]

Czamber [ Czamberka ]

No faktycznie, u mnie także jest wojna o l;epszą godzinę, ludzie wprost są gotowi pobić sie (no, może przesadzam: pokłócić) byle tylko nie mieć okienek!! [ja też jestem na UŚ...]

08.11.2003
18:08
smile
[17]

Krondar [ Death Avatar ]

A u mnie w Gdansku na WSZ panuje pelna tolerancja - sa wprawdzie kierunki gdzie sie zabijaja, ale my na informatyce "wbijamy" w zasadzie we wszystko :D

© 2000-2024 GRY-OnLine S.A.