GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Al-Kajda atakuje!!!!!!!

31.10.2003
17:48
[1]

Drackula [ Bloody Rider ]

Al-Kajda atakuje!!!!!!!

Poniedziałek 7:00
Allah Akbar Cały świat się o nas dowie. Dziś zamach na okupantów z Polski. Tym razem na ich ziemi. Cel - Okęcie. Tradycyjnie porwiemy samoloty - cztery. Jeden spadnie od razu, trzy sparaliżyją pozostałe porty lotnicze. Zwycięstwo jest nasze!!!

Poniedziałek 17:00
Cały czas nie możemy znaleźć bagaży. Nici z ataku, na dodatek możemy już stąd nie wyjechać... To nic - jutro atak na Balice - tam musi się udać!

Wtorek 7:00
Dziś bracia wyjechali do Balic. Nie mamy bagaży, ale sterroryzujemy obsługę plastikowymi nożami i widelcami. Będzie dobrze.

Wtorek 18:00
Bracia talibowie wrócili - śmierdząca sprawa: kazano im zapłacić za autostradę, a jak byli przy lotnisku (15 minut później) kazali im zapłacić znowu. Wycofaliśmy się żeby nie budzić podejrzeń. Zresztą podobno i tak w polskich samolotach nie dają sztućców, bo je się tylko kanapki. PS Jutro atakujemy siedzibę polskiego rządu.

Środa 8:00
Dziś atak na polski parlament - mamy już dwa autobusy z przyczepami załadowane karbidem. Trotyl ukradli nam w poniedziałek na lotnisku, nic innego nie dało się skombinować. Autobusy wyjeżdzają o 8:30 - godziny wyjazdu przyczep jeszcze nie znamy - tajemnica. Plan jest prosty - przejeżdzamy przez warszawę i pierdut. Allach jest wielki!!!

Środa 17:30
Znów coś poszło nie tak. Bez problemów dotarliśmy do celu, ale droga była zablokowana przez samochody. Na wszystkich biało-czerwone wstążki. W każdym jeden kierowca-samobójca. Chyba przewidzieli nasz atak i wystawili swoich żołnierzy (prawie sami faceci, żadnych starców i dzieci - elita). PS Te dziury po drodze to chyba też nie przypadek - czyżby planowali zaminować drogę? Jutro zmiana planów - cel: Pałac Kultury. Tymczasem wycofamy się pod Warszawę...

Czwartek 7:00
Wstaliśmy rano bo plan wymaga szybkich posunięć, poza tym zadekowaliśmy się pod Warszawą. Wyjazd o 7:10, prejazd przez Janki, Raszyn, wysadzamy Pałac Kultury Nauki i (na) Sztuki, po czym pryskamy do Klewek, gdzie bracia talibowie podstawią helikoptery. BUŁKA Z MASŁEM.

Czwartek 17:30
Oddam życie za bułkę z masłem. Stoimy od rana w Raszynie. Jakieś pacany w biało-czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach. Nie da sie przejechać - probowaliśmy ich staranować, na szczęście Ahmed zauważył leżące po drugiej stronie odwrócone brony. Dobrze że nie szarżowaliśmy - nie byłoby jak wrócić do Janek do McDonalda... PS Tym razem rzucili przeciwko nam starców i baby - widocznie nas lekceważą. Ale my mamy plan - wrócimy w nocy.

Piątek 6:30
Wreszcie przechytrzyliśmy wroga - przyjechaliśmy w nocy. Siedzimy przed stadionem Legii (X-ciolecia był większy, ale jakieś męty się kręciły).

Piątek 7:30
Super wiadomość - namówiliśmy na akcję jakąś wycieczkę - przyjechała autokarami i od razu zgodziła się na akcję. Mają nawet własne siekiery, materiały wybuchowe i transparenty. Idzie nam jak z płatka. Allach nam sprzyja.

Piątek 16:30
Nie, noooo. Co za ludzie - nie dość, że sami dostali pałami, to jeszcze pobili naszych braci talibów. LUDZIE JAK KTOŚ MA BRODĘ TO JESZCZE NIE ZNACZY ŻE JEST ŻYDEM. Żydzi mają PEJSY!!!!! Patrzcie trochę uważniej... Mam tego dość. Kit z polską. Jutro atakujemy SALWADOR!

Sobota 1:30
Jak podaje rzecznik Straży Granicznej, niedaleko przejścia granicznego w Kołbaskowie zatrzymano grupę wychudzonych, obdartych i głodnych starców. Umyto ich i ubrano. Na migi prosili, żeby nie strzyc bród. Niestety - nawet tłumaczom z ośrodka dla zbiegłych rumunów nie dało się ze starcami dogadać. Tyle tylko wiadomo, że chcieli jechać do Ameryki z jakąś "pracą". Zapewne to kolejna grupa Pakistańczyków z jakiejś ubogiej wioski. Odsyłamy ich dziś LOT-em. Wyglądają na wzruszonych.

31.10.2003
17:50
smile
[2]

Kompoholik [ Designed by AI ]

<---

31.10.2003
17:51
smile
[3]

Hellcat [ Legend ]

LOL, ROTFL, HTML :D :D :D
Lepsiejszego textu dawno nie było :)
Kiedyś w CDA było coś podobnego o wysyłaniu wojsk Polskich na Irak [Kajaki Rakietowe itd] :D

31.10.2003
17:55
smile
[4]

Regis [ ]

Moze byc - jakos specjalnie mnie nie ubawilo :)

31.10.2003
18:00
smile
[5]

Xelloss [ Senator ]

"Jakieś pacany w biało-czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach."

:D

31.10.2003
18:05
smile
[6]

Tyrone [ Generał ]

niezle

31.10.2003
18:08
[7]

Dagger [ Legend ]

==>Drackula
Było i to już ze dwa razy

Ale tego chyba nie:



Przewodnik dla terrorysty

W obliczu wojny i terroryzmu jesteśmy – jak zwykle – silni, zwarci i gotowi.W obliczu wojny i terroryzmu jesteśmy – jak zwykle – silni, zwarci i gotowi.

Z dnia na dzień coraz wyraźniej widać, że będzie wojna. I nie dziwota: Amerykanie muszą zadbać o swoje interesy gospodarcze. W walce o te interesy musi Stanom pomóc "przyjaciel Ameryki" i "najwierniejszy sojusznik w Europie" – Polska. Chcą krwi! No to powalczymy.

Bushowi zależy, aby ewentualne akty terrorystyczne miały miejsce poza terytorium USA. Gdzie? Gdziekolwiek. Zdaje się, że Saddam już to podłapał. W połowie stycznia iracki wicepremier Tarek Aziz po raz pierwszy wymienił Polskę jako jeden z filarów amerykańskiej kampanii przeciw jego krajowi. Czym zasłużyliśmy sobie na takie wyróżnienie? Stwierdzeniem naszego ministra spraw zagranicznych, że USA mogą liczyć na wsparcie RP bez względu na stanowisko Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Jak może wyglądać iracka odpowiedź na amerykański atak? Według Saddama "11 września będzie przy niej piknikiem".

Pod koniec stycznia agencje podały, że czeskie służby specjalne biją na alarm z powodu napływu informacji o mogących tam nastąpić atakach terrorystycznych.

Wystarczy 6 facetów wyposażonych w: 2 samochody, kilka telefonów komórkowych, 2 laptopy, 2 atlasy samochodowe Polski z prostymi planami miast, "minirozmówki" polsko-jakieś tam, przeciętną inteligencję, gadżety mieszczące się w bagażnikach tych aut i – po 48 godzinach leżymy!
Leżymy i kwiczymy! I to tak jak nigdy od czasu powstania warszawskiego, bo od tamtej pory nikt nad Wisłą nie widział terroryzmu. No ale czego się nie robi dla Ameryki!

Zakupy u sąsiadów

Czechy zawsze były najlepszym miejscem na zakupy. Najłatwiej na świecie kupić tu semteks – genialny, plastyczny, praktycznie niewykrywalny, bezpieczny i mocny materiał wybuchowy. Przez granicę niemiecko-czeską łatwo też wwieźć towar kupiony tam jeszcze ze starych zapasów armii radzieckiej – gazy bojowe. Przetransportowanie całego zgromadzonego arsenału pod granicę z RP nie stanowi najmniejszego problemu.

Kopnęliśmy się do Jakuszyc, na przejście graniczne, którym wiedzie trasa z Pragi do Wrocławia i Szczecina. Czujność pograniczników wypróbowaliśmy przechodząc lasem przez pas drogi granicznej w Górach Izerskich. W miejscowości Korzenov wpakowaliśmy się do czekającego na nas busa, który wcześniej legalnie przekroczył granicę. Nie niepokojeni przez nikogo wróciliśmy z towarem do ojczyzny. Tu rozdzieliliśmy się na dwie 3-osobowe grupy. Jedna z nich pozostała w furgonetce, druga przesiadła się do samochodu osobowego.

Kilka minut jazdy i jesteśmy w Szklarskiej Porębie. Miasteczko oblężone, bo to czas ferii. Jak najłatwiej sparaliżować okolicę? Podkładając malutki ładunek wybuchowy pod linę nośną wyciągu na Szrenicę. Ładunek odpalany oczywiście drogą radiową, bo nie ma się co wygłupiać z aktami samobójczymi. Gdzie go przyczepić? Tuż pod liną, wystarczy się tylko wspiąć na jedną z licznych i nie pilnowanych podpór. Przed detonacją można jeszcze wsypać trochę trutki do największego w okolicy ujęcia wody pitnej. Sprawdziliśmy: nikt go nie pilnuje. Trupy na wyciągu, trupy w domach, szpitalach, ośrodkach wypoczynkowych, schroniskach itd. Kompletny brak informacji. Zablokowane telefony. Tysiące samochodów zrozpaczonych rodziców mknących, by ratować swoje dziatki. Wypadki, korki, chaos. A wszystko to możliwe do zorganizowania w dwie godziny, z czego jedną można przeznaczyć na zjedzenie śniadania.

Wrocław do piachu

Wrocław, stolica Dolnego Śląska. Wczuwając się w duszę terrorysty wybraliśmy obiekty, których zniszczenie byłoby najbardziej widowiskowe. Takim miłym wyzwaniem dla każdego szanującego się bojownika jest most Grunwaldzki – największa wisząca przeprawa rzeczna w kraju. Jest on częścią głównej osi komunikacyjnej miasta, a także elementem trasy prowadzącej z autostrady A-4 w kierunku Warszawy. Aby mościsko walnęło, trzeba odpowiednio mocnym ładunkiem wysadzić części nośne, w tym liny podtrzymujące z obu stron wielopasmową jezdnię. Nie mieliśmy problemów z dostaniem się do newralgicznych punktów mostu. Równie łatwo jest wejść do wnętrza pylonów, na których wisi konstrukcja. Wystarczy zerwać kłódki i przeciąć zamki. Zadanie to potrwa małą chwilkę, jeśli posłużyć się ciekłym azotem przechowywanym w termosie: stal pęka jak szkło.

Pozostawienie bomby w torbie na kolejowym Dworcu Głównym wydaje się zbyt banalne. Nie zatrzymywani przez nikogo weszliśmy na teren ponoć strzeżonego, największego w mieście wysypiska śmieci w dzielnicy Maślice. Po odpowiednim podłożeniu materiałów wybuchowych wysoką na 120 m górę śmieci można przechylić tak, aby zsunęła się do przepływającej opodal Odry.

Poznań zostaje wspomnieniem

W Poznaniu wzięliśmy na cel tamę Jeziora Maltańskiego. Przy odrobinie fartu spiętrzona woda runęłaby na zachód, wypełniając koryto Warty i zatapiając Ostrów Tumski z biskupią katedrą. Fala powinna dotrzeć też przez Chawliszewo do Starego Miasta.

Pożar najlepiej byłoby spowodować w obiektach Międzynarodowych Targów Poznańskich. Nie ma najmniejszego problemu z wniesieniem i pozostawieniem kilku toreb wypełnionych fosforem. Pali się to cholerstwo wytwarzając temperaturę do 2000 °C, trudno to zgasić, a na dodatek łatwo przyczepia się do ubrania.

Jeśli coś zatruć, to najprościej poldery ze zbiornikami wody w dzielnicy Dębiec. Poznań jest już zakorkowany (popołudniowy szczyt). Ekipa się rozdziela: jeden samochód jedzie do Szczecina, drugi do Krakowa. Po drodze mały posiłek, drzemka podczas jazdy, bo jeszcze sporo roboty.

Szczecin odcięty od macierzy

Właściwy Szczecin, z jego centrum, leży po lewej stronie Odry. Po prawej jest tylko Dąbie – dzielnica u wjazdu. Istnienie Szczecina uzależnione jest od mostów. Wystarczy podłożyć z 5 kg trotylu pod wyjazdową nitkę mostu Nowocłowego. Otwierał go latem premier Miller. Jak dupnie zaminowana przez nas nitka, to wiszący obok stary most – Cłowy (z nitką wjazdową), powinien się zawalić od fali uderzeniowej. I nie ma tu przesady – jest dokładnie w takim stanie.

Jest jeszcze jeden most na tzw. szosie poznańskiej – konstrukcja drewniana. Aby go powalić, wystarczą dwie wiązki granatów RG-42, jeden izraelski B-48 C lub czeski C-208 rozwalający bez problemów nawet metalowe konstrukcje wież wiertniczych.

Maksimum 3 godziny zabawy i Szczecin stoi. Ekipa spieszy do Gdańska, by przygotować mieszkańcom niespodziankę na godziny porannego szczytu.

Kraków do gazu

Do centrum handlowego Zakopianka w Krakowie prowadzą dwie drogi: zjazd z trasy na Zakopane i druga, wiodąca od strony Wieliczki. W centrum mamy Carrefoura, Office Depot, magazyny glazury i piękną stację Orlenu. Obok kolejna ludziarnia – Cinemacity. Ludzi traktujemy gazem: tabun, soman, sarin – do wyboru. Po granacie z fosforem wrzucamy na stacyjkę Orlenu i stojącą po drugiej stronie ulicy stację BP. Nie patrząc nawet na eksplozje, przedzieramy się w porannych korkach w stronę Wawelu.

Na Wawel przeznaczamy 15 granatów dwufozgenu. Wszystko się jara, nikt tego nie gasi, bo wszystkie jednostki straży mkną w stronę centrum Zakopianka. Wyjeżdżając z centrum widzimy ogromny karambol z kilkoma karetkami w środku.

Przy wyjeździe z Krakowa włączamy radio i z ulgą stwierdzamy, że chłopakom w Gdańsku też poszło zgodnie z planem. Wolniutko suniemy w stronę Warszawy. W radiu mówią, że prezydent wprowadził stan wyjątkowy. Trwa liczenie ofiar zamachów w Szklarskiej Porębie, Wrocławiu, Poznaniu i Szczecinie. Brak precyzyjnych informacji o wydarzeniach w Krakowie. Szef BBN przerwał wizytę oficjalną w Iranie. Szef MSWiA nie dojechał do programu III PR. Monika Olejnik odnajduje numer sprzed lat do gen. Jaruzelskiego.

"Grom" opanował wszystkie budynki rządowe – informuje minister Szmajdziński. Zamknięto warszawską Giełdę Papierów Wartościowych. Podobno telewizja emituje na żywo przemówienie premiera Millera. Do studia wprowadził go ubrany w wojskowy mundur prezes TVP Robert Kwiatkowski. Obu obstawia poseł Dziewulski. W Łodzi podobno ludzie plądrują sklepy spożywcze.

Patrzymy na zegarek: 9.30. W Polsce jesteśmy dobę.

Nie warto umierać za Gdańsk

W Gdańsku nie trzeba się specjalnie starać. Aby sparaliżować Trójmiasto, wystarczy podłożyć ładunek wybuchowy pod którykolwiek z licznych wiaduktów Szybkiej Kolejki Miejskiej. Można też zatruć kompletnie niestrzeżone zbiorniki wody pitnej w Straszynie.

Jak ustaliliśmy, wystarczą trzy tygodnie przygotowań, wydzierżawienie na 2 tygodnie jakiegoś drobnego statku i po kilku godzinach pracy mamy zaminowane redy portów Gdańska i Gdyni. I tak się akurat dzieje, że pierwsze dwie wypływają, gdy dojeżdżamy do Elbląga. Nikt min nie zauważa. Dopiero wybuch. Pech chciał, że w pole magnetyczne pierwszej miny wpłynął statek pod banderą Izraela. Ciekawe, jaka będzie odpowiedź Szarona? W sumie warto było zainwestować w zaminowanie dwóch red 23 tys. dolarów (12 tys. koszt wynajęcia statku, koszt 10 min – 8 tys. dolarów, żarcie itp. – 3 tys. zielonych).

Z drugą ekipą spotykamy się w Warszawie dopiero o 14.00, bo przez liczne wypadki jechać jest naprawdę trudno.

Cały naród ginie w swojej stolicy

Dwie godziny zajęło nam zaminowanie 3 mostów: Trasy Łazienkowskiej, mostu Grota-Roweckiego i mostu Poniatowskiego. Proste jak drut. Gliniarze zajęli się pilnowaniem sklepów, BORowiki pilnują VIP-ów, antyterroryści siedzą w pogotowiu, a strażnicy miejscy nie przyszli do pracy.

Bez problemu udało się przyczepić do przęseł łącznie (3 mosty) odrobinę ponad 200 kg semteksu. Tylko spod mostu Grota trzeba było pognać dwóch kloszardów. Ładunki odpalimy we właściwym momencie za pomocą telefonu komórkowego.

Po zaminowaniu mostów ekipa z samochodem osobowym jedzie na Okęcie. Druga parkuje busa na parkingu strzeżonym przy Dworcu Centralnym, bo w Śródmieściu strasznie kradną. Chłopcy rozchodzą się do trzech pobliskich wieżowców. Każdy ma ze sobą pistolet maszynowy "Uzi", butlę z sarinem i maskę przeciwgazową. Przed rozdzieleniem się dzwonią na numer 997 i informują, że w zielonym Peugeocie 206, który faktycznie stoi przed Marriottem, jest bomba. Jest to już dziewiętnaste tego dnia zgłoszenie podłożenia bomby w Warszawie, ale nasi bohaterowie wiedzą, co robią. W odróżnieniu od innych stawiają żądania (przerwanie wojny w Iraku), uprzedzają, że ładunek sterowany jest drogą radiową, podają promień rażenia – 380 m.

Antyterroryści są w szoku. Mogą najwyżej spróbować ewakuować ludzi i czekać. Nie mają robota do rozminowywania (w Polsce jest ich 6), bo ten warszawski psuje się średnio co 3 akcje, po czym na 2 miesiące trafia do serwisu. Przytomny dowódca wysyła do Śródmieścia tylko połowę składu, czyli 39 komandosów. I ma racje.
20 minut później dochodzą informacje o wzięciu zakładników w trzech biurowcach. Co charakterystyczne, w każdym na 20 piętrze. Jest źle! Mimo wieloletnich próśb o dostarczenie jednostce planów budynków nikt tego do dziś nie zrobił... Burdel! Nikt nie wie, czy karetki i straż pożarna mają jechać pod Marriott, czy pod biurowce. Do Śródmieścia walą samochody wsparcia z drugiej strony Wisły, gdy nagle słychać 3 potężne eksplozje: runęły 3 mosty. Nagle w biurowcach zaczyna się dziać coś dziwnego: jak poinformował gliniarzy jeden z zakładników (przez komórkę), ludzie zaczęli umierać. Potem zamilkł. Sarin zabija w kilkanaście sekund...

W ogólnym zamieszaniu przez garaże udaje się wymknąć trzem panom w maskach przeciwgazowych. Po spotkaniu z trudem wyjeżdżają z parkingu i powoli przedzierają się na Okęcie. Nie ma pośpiechu: do następnej akcji mają prawie 3 godziny.

Lotem bliżej do nieba

Miasto zakorkowane, na dodatek lód na jezdni, ale po blisko dwóch godzinach dojeżdżają. W tym czasie jeden z członków pierwszej ekipy zdążył się już odprawić na ostatni lot do Wiednia. W sklepie wolnocłowym kupił dwie kwadratowe, szklane butelki "Jacka Danielsa". Bez problemu wszedł z nimi na pokład. Samolot był jeszcze na pasie, gdy nacisnął przycisk wzywający stewardesę. Kiedy była tuż przy nim, rozbił obie butelki uderzając je o siebie. Miał w dłoniach broń lepszą od noża: dwa malownicze "tulipanki". Pierwszego wbił w szyję siedzącej obok Amerykanki, drugiego przyłożył do szyi stewardesy. Wybucha histeria. Kapitan zatrzymuje maszynę. terrorysta stawia żądania: zakończenie wojny w Iraku, podstawienie na pas startowy autobusu, milion dolarów okupu.

Wieża przekazuje raport dowódcy antyterrorystów, ten informuje ministra spraw wewnętrznych i administracji. Decyzja jest szybka: wszyscy na Okęcie. Jedzie też minister (oczywiście z ekipą telewizyjną). Chłopcy ze Śródmieścia pędzą na lotnisko z pełną determinacją. Niestety. Samochody nie mają klimatyzacji i szyby potwornie parują. Jeden ruch ręki kierowcy w kierunku szyby i nagle poślizg. Musiał przyhamować, bo coś mu się wydawało. ABS-u nie ma, zresztą nic nie pomoże, jeśli się jeździ na oponach letnich... A prosili o pieniądze, jeszcze nie tak dawno, w styczniu... Rozbijają się dwa samochody. Z akcji wypada 16 komandosów. Nie ma czasu, żeby udzielić im pomocy. Kierowca ostatniego z policyjnych busów wpada na pomysł, by ofiarom zabrać długą broń, karabiny MP-5. Po co? Na zmianę, karabiny są już wysłużone i praktycznie wszystkie się zacinają. W dodatku kupiliśmy je tanio, więc u niezbyt renomowanego producenta. Odbicie zakładników okazało się niemożliwe. Do takiej akcji potrzeba 80 policyjnych antyterrorystów, a wszystkich w Warszawie mamy 78, z czego 16 zostało wyeliminowanych w drodze na lotnisko. Nie ma też specjalistycznych drabinek. Minister nie chciał uwierzyć. Dowódca antyterrorystów zaklinał się zaś, że średnio co dwa tygodnie uderzają do MSWiA z prośbami o dofinansowanie, ale jedyne co wywalczyli, to styczniowa decyzja o zwiększeniu przydziału na skarpetki... – Nawet gdyby te drabinki były – uspokajał ministra szef antyterrorystów, akcja i tak byłaby niemożliwa. Jego chłopcy tylko raz, dosłownie jeden raz mieli ćwiczenia w Boeingu. Podczas nich uszkodzony został jeden z foteli i od tej pory nikt nie chce ich wpuszczać do samolotów.

Rozmowy z terrorystą i jego pomocnikami (poinformował, że na pokładzie ma jeszcze dwóch pomocników obwieszonych trotylem) trwały do rana. W końcu zdecydował się na ewakuację. Autobus podstawiono i terrorysta wyszedł z samolotu w środku grupy pasażerów. Do autobusu jednak nie wsiedli, lecz przesuwali się pod jego osłoną w kierunku bramy wyjazdowej obok saloniku VIP-owskiego. Kiedy byli w środku bramy z niespotykaną siłą eksplodował zaparkowany samochód. Ciała w powietrzu, ogień, krew, krzyki, syreny alarmów samochodowych. Nikt nie dostrzegł oddalającego się z piekła mężczyzny. Po kilku minutach przemknął się przez lotniskowe garaże i wsiadł do czekającego na niego busa.

I po balu

Minęła 7.30. Przejechali wiaduktem nad Grójecką i skręcili w Aleje Jerozolimskie. Niespiesznie jechali w stronę Pruszkowa dziwiąc się wielokilometrowemu korkowi na pasie wiodącym w stronę Warszawy. Po co ludzie tam jadą? – zastanawiał się głośno kierowca busa.

Minęli Pruszków i w Otrębusach skręcili na Nadarzyn. Po 4 minutach drogi byli w hotelu Leśna Perła, gdzie umówili się z kuzynem kierowcy. Miał tam dojść z ośrodka dla uchodźców. I doszedł. Śniadanie skończyli o 9.30. Kuzyn "uchodźca" gorąco ich namawiał do poświęcenia jeszcze 25 minut i wysadzenia w powietrze domu szefa BBN Marka Siwca, ale dowódca był nieubłagany: miały być dwie doby i ani sekundy dłużej.

Umówili się na kolejne spotkanie mniej więcej za 10 dni. Do tej pory dadzą się złapać naszym pogranicznikom jako Kurdowie, uchodźcy z Iraku.

Autor : Dariusz Cychol / Bogusław Gomzar / Wojciech Jurczak / Waldemar Kuchanny / Bartek Sapota

31.10.2003
18:11
smile
[8]

Arcy Hp [ Pan i Władca ]

buhahahahahaha D:D:D:D:D:D Poland OWNZ! :D

31.10.2003
18:11
smile
[9]

Cuphay [ Mroczna Dusza ]

<===

31.10.2003
18:18
[10]

Lewy Krawiec(łoś) [ I can change ]

This is a good shit...RotFL;DD

31.10.2003
18:26
smile
[11]

Xelloss [ Senator ]

To drugie nie jest smieszne... jest prawdziwe...

31.10.2003
18:35
[12]

Dagger [ Legend ]

==>Xelloss
Bo i nie miało być śmieszne

Swoja droga to nie sadziłem że komus się bedzie chciało przeczytac :)

31.10.2003
18:42
[13]

TeadyBeeR [ Legend ]

Oba teksty super. Tylko nie wiadomo czy smiac sie czy plakac.

31.10.2003
18:49
[14]

Hadriel [ Screener's ]

ten wątek rzondzi :DDDDDDDDDDDDDDDD BUUAHAHA

31.10.2003
19:00
smile
[15]

Ficket [ BMX ]

Hahaha! It's magnificent! :D

31.10.2003
19:00
smile
[16]

wodnik_szuwarek [ Son of UDT ]

pierwsze:
<====<
drogie: choroba to sie moze zdarzyc...przynajmniej pierwsza faza

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.