GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

NABIJANI W BUTELKĘ?

20.02.2001
10:31
smile
[1]

leo987 [ Senator ]

NABIJANI W BUTELKĘ?

Witam,
właśnie przeczytałem notatkę Soulcatchera pt."Baldur's Gate II - najlepsza gra, której nigdy nie ukończę?". Autor wypowiada w niej opinię, która dała mi wiele do myślenia. Jak to możliwe, że gra, która w oczach recenzentów zbiera najwyższe noty jest grą nie do ukończenia? Czy rzeczywiście oferuje nam coś nowego, wartościowego, godnego uwagi, czy też jest po prostu zbiorem dodatkowych misji i lokacji przedłużających (do znudzenia?) temat zawarty w części pierwszej BG1? Czy nie tego właśnie oczekują gracze? Przecież prawie zawsze narzekają oni, że gra jest świetna, ale za krótka, że nie ma wielu wątków pobocznych itd. Moim zdaniem ilość wątków zawartych w BG2 jest przegięciem w drugą stronę. No bo jak wytłumaczyć fakt, iż właściwie każda napotkana osoba, z którą rozmawiamy, daje nam kolejne zadanie do wykonania. Na początku jest nieźle, ale kiedy liczba zadań wzrasta do powiedzmy 10 na raz, gracz zastanawia się, czy w ogóle rozmawiać z kolejną postacią, która niechybnie zleci nam dodatkową misję. Moim zdaniem zabrakło równowagi pomiędzy grywalnością a ilością wątków, gdyż podobnie jak autora, BG2 znudziła mnie tak skutecznie, iż odstawiłem ją na dolną półkę, którą mozna by nazwać "nie używać nigdy". Być może los ten spotka także Fallout Tactics?

Dlaczego tak się dzieje? Czy jest to spisek wydawców i recenzentów, ulegających presji serwisów zagranicznych i polujących na łatwy zysk i chudą ostanimi czasy kieszeń gracza, czy też jest to sztuka marketingu, sprzedać słaby produkt szerokiej rzeszy nabywców?

Tego niestety nie wiem i prawdopodobnie sie nie dowiem. Jedno jest pewne, zaczynam wracać znowu do korzeni, szukając tytułów w tych mniej znanych firmach, nie mających za sobą wielkich kampanii promocyjnych w mediach, nie liczących na łatwy zysk ze sprzedaży kolejnego sequela.

Kolejna sprawa. Zwróciliście uwagę na fakt, iz w recenzjach nowych gier bardzo często można spotkać takie opinie jak porównanie nowego tytułu z kilkoma starymi, np: gra x to połączenie starej dobrej gry Y, i zaczerpniecie najlepszych pomysłów z gry z. Otrzymujemy produkt idealny, mający zaspokoić nasze oczekiwania.

Zwróćcie uwagę : nie przypadkowo użyłem tutaj słów " STAREJ DOBREJ", ponieważ zauważyłem, iz na tutejszym forum większość doświadczonych graczy coraz częściej zaczyna wracać do tych "starych dobrych" tytułów.
Dlaczego?

Zapraszam do podzielenia sie swoimi uwagami na ten temat.
ps. przepraszam za ewentualne błędy i lterówki.

20.02.2001
11:17
smile
[2]

Soulcatcher [ Prefekt ]

Dalej twierdzę że BG2 jest najlepszą grą cRPG w którą grałem i mam prawo do mojego zdania na ten temat, natomiast faktem jest to że piszę poradniki do cRPG od kilku ładnych lat, najpierw dla siebie, potem z kolegami, potem do inetu i niech mnie jasny piorun strzeli :) z BG2 jest jakiś problem, tylko do końca nie wiem jaki ? :) Bardzo chętnie posłucham waszych zdań na temat jak wam się grało w BG2 ? Bo ja z jednej strony jestem zadowolony a z drugiej cały czas czuję że coś jest źle.

20.02.2001
11:24
smile
[3]

Void [ Gladiator ]

Wielkie dzięki... A ja wczoraj z poczty odebrałem paczkę z kompletem Baldursów - 1, Wybrzeże Mieczy i 2. I jest tu sens w ogóle zaczynać grę? No cóż, chyba zaryzykuję :) Moim skromnym zdaniem idealnie tego rodzaju proporcje zostały rozłożone w Planescape Torment - w sam raz wszelkiego rodzaju wątków gry, więcej rozmów niż walki (co mnie zraziło do Icewind Dale), niesamowicie wciągająca fabuła. Może więc problem nie leży w ilości wątków, ale w ich urozmaiceniu, tak by wywoływały w graczu ciekawość, a nie nudę? I nie upatrywałbym tu spisku wydawców, a raczej w tym, że autorzy chcieli dobrze, aż przedobrzyli. Z innej beczki: Właśnie skończyłem The Longest Journey - gra ideał, która nie nuży ani przez chwilę.

20.02.2001
12:39
smile
[4]

leo987 [ Senator ]

Soul--> kiedy skończyłem BG1 to zagrałem jeszcze raz tylko postacią innej klasy. Do BG2, choć byłem w połowie nie zaciągną mnie dzisiaj wołami :). Może sposób przechodzenia z lokacji do lokacji? W jedynce z miasta do miasta szedłem przez lasy, wzgórza - element podróży. W dwójce tego nie ma. Od razu (podobnie w IWD) przenosi nas do lokacji, która nota bene jest podobna do poprzedniej, a niejednokrotnie już "odkryta". A może to te wyblakłe kolory? Zgadzam sie z Toba co do tego, że coś w niej nie gra, ale co do oceny "najlepszy rpg" mam wątpliwości. Fallout jest lepszy (śmiem stwierdzić, choć to profanacja zapewne, że Sea Dogs w których obecnie gram również - biją BG2 na głowę). :)

20.02.2001
14:18
[5]

Ashen [ Centurion ]

Mi sie gralo bardzo przyjemnie... Ale dopiero za trzecim podejsciem. Pierwszy raz skonczylem gre bardzo szybko. Tzn nie ukonczylem jej, tylko mi sie znudzila. Za drugim razem bylo podobnie. Do trzech razy sztuka ? Mozliwe...

20.02.2001
16:36
smile
[6]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Soul -> Chyba wiem, co z BG2 jest nie tak. BG2 to gra pozorów: 1. Pozornie mamy nieliniowy scenariusz, ale tyczy się to tylko wyboru questów pobocznych. Questy główne muszą być wykonywane wg ściśle przewidzianej przez autorów kolejności i w dodatku wymuszają one rundkę po nowych lokacjach, na zasadzie "tnij wrogów i idź dalej". 2. Pozornie możemy dowolnie pokierować dialogiem, ale i tak w przypadku kluczowych "kwestii", niezależnie od wybranej opcji dialogowej osiągniemy zawsze jeden cel. 3. Pozornie wartka akcja. W rzeczywistości poza pierwszymi godzinami grania, gdy co chwila spada na nas jakaś "nowość", dalsza część gry jest po prostu nudna. Autorzy gry zaprogramowali konieczność przejścia odpowiedniej ilości lokacji w jeden ściśle określony sposób. Praktycznie od początku czwartego rozdziału, kończą się wszelkie przygody i wchodzimy na ścieżkę wytyczoną przez autorów gry. Nawet gdybyśmy nie wiem jak się starali, to nie można zejść z raz obranego kursu. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze zbyt rozciągnięte lokacje. Będąc w Podmroku, wiele razy miałem nadzieję, że już za tymi drzwiami jest wyjście, a to się okazywało, że to nawet nie jest połowa podróży. 4. Ogólnie gra rozczarowuje, gdy z czasem okazuje się, że to co na początku nas tak intrygowało, nie jest tym czym się wydawało być. Autorzy po prostu zasypali nas na początku wieloma bajerami, które nieco na starcie zaskakiwały i wprowadzały zamęt, aby potem okazać się zwykłymi trikami i atrapami. Mówię tu np. o niezgodności charakterów, mimo że mamy w drużynie skrajnie dobre i złe postacie, nie ma to faktycznie żadnego znaczenia. Wprawdzie zdarza się, że któraś z niezgodnych postaci odłącza się od drużyny, ale są to pojedyncze przypadki i łatwo je ominąć opcją save/load. Resztę autorskich "sztuczek" opisałem w poprzednich punktach. Aha, na koniec kwestie solo wypowiadane przez poszczególnych członków drużyny, oraz dialogi między nimi. I tu znowu ta sama sytuacja - na początku fajne i nowe, potem gdy coraz częściej się powtarzają, stają się wkurzające i męczące.

20.02.2001
16:39
smile
[7]

Prestidigitator [ Konsul ]

Ja też mam ambiwalentne odczucia w stosunku do BG2. Najbardziej nie podobały się odkryte lokacje ponieważ lubię znaleźć wszystko (lub prawie wszystko) w grze, w którą gram i odkrywanie mapy bardzo ułatwia zadanie (wiem gdzie byłem, a gdzie nie). Natomiast w BG2 mam do dyspozycji od razu całą mapę (oczywiście niektórych lokacji) i już mi się po prostu nie chce zaglądać we wszystkie zakamarki, co powoduje, że cały czas wydaje mi się, że coś przeoczyłem, czegoś nie znalazłem itd. W moim przypadku właśnie to zadecydowało, że BG2 odstawiłem na półkę z napisem Wakacje 2001 :-).

20.02.2001
17:15
smile
[8]

Raf [ Pretorianin ]

Początkowo BG 2 podobał mi się bardzo, pierwsze dwa rozdziały pochłonęły mnie, grałem dnie i noce, wykonywałem liczne questy, po prostu było super. Lecz w pewnym momencie gry poczułem wielką nudę i naciąganą na siłę fabułę. W moim przypadku w BG 2 rozczarował mnie jeden, ale bardzo ważny dla mnie element – olbrzymie, otwarte przestrzenie. Właśnie to urzekło mnie w BG 1. Uwielbiałem godzinami przemierzać moją drużyną rozległe puszcze, odnajdywać zniszczone ruiny chałup, miejsca obozowania łotrów itp. Myślałem, że w BG2 ten aspekt będzie jeszcze bardziej rozbudowany, niestety rozczarowałem się.

21.02.2001
09:15
smile
[9]

Adamus [ Gladiator ]

leo987 --> Niestety ale Masz rację. Nie bedę się rozpisywał bo praktycznie moi porzedmówcy powiedzieli wszystko. A dlaczego tak się dzieje? Sprawa jest jasna. Wydawcom zależy przede wszystkim na kasie i chcą wypuścić grę przed konkurencją. W myśl zasady kto pierwszy ten lepszy. Stąd się biorą póżniej różne patche wypuszczane jeden za drugim. I zazwyczaj gra która na początku wygląda na genialną, im dalej się w nią zagłębimy tym się okazuje gorsza. Niestety ale pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł a nie przy robieniu dobrych programów. I nie trzeba długo szukać, wystarczy pograć w M&M8, W&W czy omawianego BG2. Początek naprawdę świetny, a im dalej w las, to szkoda gadać (albo grac).

21.02.2001
11:45
smile
[10]

leo987 [ Senator ]

Zauwazyliście, że większość autorów zawartych tu opinii ogólnie uważa, że gra BG2 jest przecietna. Czy to nie jest dziwne, ze recenzenci w gazetach, którzy powinni być z natury wykonywanego zawodu bardziej doswiadczeni (w przeciwnym wypadku ich obecna praca to pomyłka) od przecietnego gracza, za jakiego sie uważam, nie zauważyli tego co my??? Skąd więc takie pochlebne recenzje??? Czy może jest to przypadek że wypowiadaja sie na tym forum sami fanatycy gier :) ??? Co wy na to?

21.02.2001
12:09
smile
[11]

Prestidigitator [ Konsul ]

leo987 --> Moim zdaniem mamy tu do czynienia z syndromem Małysza ;-). Chodzi mi o to, że chyba żaden redaktor nie powie, że drugie miejsce Małysza na ostatnich mistrzostwach to porażka mimo iż w ciągu kilku ostatnich tygodni przyzwyczailiśmy się do wygranych Polaka. Tak samo z BG, pierwsza część zdobyła uznanie zarówno wśród graczy jak i recenzentów dlatego ze świecą szukać kogoś kto publicznie zdecyduje się na krytykę BG2 zwłaszcza, że tak naprawdę nie wiadomo dlaczego ta gra nie "fcionga".

21.02.2001
12:37
smile
[12]

leo987 [ Senator ]

Presti--> masz rację. To coś jak z filmem Blair Witch Projekt. Do dzis nie rozumiem jak takie gówno może sie podobać ludziom :) Chłopaki na ekranie mogli jeszcze rzucać do siebie kamerą, by uatrakcyjnić wrażenia widzowi. I nie wiem doprawdy, jak mozna się zgubić w lesie tak rzadkim jak kupa po przepiciu :))) ? I czego tam sie bać???? Ludzie, coś wam powiem, porównując nagrania mojego tatusia z wycieczek, przy których widzom robi sie niedobrze po 5 minutach z BWP to przyznał bym tacie oskara za montaż i zdjęcia :)))

21.02.2001
14:14
smile
[13]

Soulcatcher [ Prefekt ]

ale przecież BG2 spełnia wymagania jakie stawia większość graczy przed idealnym cRPG ?!?!

21.02.2001
14:29
smile
[14]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Leo i Prestidigitator-> Kilka uwag: 1. Ja nie uważam, że gra jest przeciętna. Jest bardzo dobra jako całość, tylko w miarę rozwoju akcji, zamiast stawać się coraz ciekawsza, staje się coraz nudniejsza - i to mnie wkurzyło. Przez to właśnie wiele osób nie skończyło BG2. 2. Niestety wiele gier i filmów jest robiona przez wielkie wytwórnie pod jak największą publikę. Po takich produkcjach naprawdę nie można się spodziewać czegoś wysublimowanego. Zresztą gdyby BG2 była za bardzo skomplikowana, niewiele osób chciałoby w nią grać. Ponoć bardzo wielu ludzi gubiło się już w IWD....

21.02.2001
14:36
smile
[15]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Soul -> właśnie że nie spełnia: 1. Nieliniowa fabuła (nie spełnia) 2. Wielkie nieodkryte przestrzenie (nie spełnia) 3. Wieloopcyjność dialogów/swobodna interakcja (nie spełnia) 4. Więcej nie pamiętam ;) Pod tym względem seria Fallout jest nadal nie do pobicia :))

21.02.2001
15:19
smile
[16]

Prestidigitator [ Konsul ]

leo987 --> Z BWP masz zupełną rację. Mam kumpli, którzy twierdzą, że na projekcji się bali (!!!) i film im się podobał. Mi natomiast film ten dostarczył doskonałą rozrywkę (śmiałem się jeszcze długo po projekcji :-)) ). Nick --> Nie twierdzę, że BG2 jest przeciętny. Jest po prostu gorszy od jedynki (nie pytaj dlaczego bo sam nie wiem :-) ) i w tym momencie (jeszcze nie przeszedłem całego BG2) nawet IWD mi się bardziej podoba (nie mówiąc o PT).

21.02.2001
17:57
smile
[17]

leo987 [ Senator ]

Myślę że problem leży może w fabule. W IWD sam tworzę sobie drużynę, taką jaką chcę i klimat jest niezły - surowa północ i śniegi - cud miód. Przeważnie sa to ponurzy wojownicy i mroczni magowie, nie zawsze podążajacy ścieżkami dobra. A BG2 co dostaję. Niby bohater jest dwuznaczny moralnie, ale ten główny wątek - co mnie obchodzi jakś Imoen, po jakiego grzyba ją uwalniać, tylko sie pląta pod nogami. Albo Jaheira? Nawet w Diademie zgłasza uwagi dotyczące nocy z kurtyzaną. NPC są buraczani i nie mówcie, żebym sobie zagrał na poziomie multiplayer, gdzie podobno można sobie stworzyć cały skład. BG1 jest lepsza o niebo. Albo filmy. Idą na łatwiznę chłopaki z Interplay - sam bym lepsze narysował. No i te głosiki po kilku godzinkach doprowadzają do szału - macie rację, ciężko sie w to gra.

21.02.2001
18:13
[18]

jaco [ Pretorianin ]

Moim skromnym zdaniem BG2 poczatkowo wciaga wlasnie ogromem mozliwosci i opcji (o czym juz wyzej). A potem przychodzi szara rzeczywistosc - nuda - wiecej nie dalo sie upchnac na czterech plytkach. Mysle, ze autorzy poszli na kompromis - ilosc lokacji z BG1 albo przewielowatkowosc, nowe postacie, nagrody, awanse itd, itp. Wybrali to drugie, dorzucajac szczypte IWD i PT dla odmiany. Zobaczymy co bedzie w trojce, czyli neverwinter nights (czy cos tak). A propos BWP - ten film to byla zenada. Bylo mi przykro, ze tak bezproduktywnie spedzilem czas w kinie. Na szczescie mialem darmowa wejsciowke. Zgadzam sie z leo - ale wez pod uwage, ze przecietny amerykanin, ktorych jest 98 procent, nie rozumie sie na czyms takim jak mapa, kompas, nawigacja wg gwiazd czy slonca, harcerskich sztuczkach z mchem itd. Mialem okazje byc kilka tygodni z amerykaninem na Timorze Wschodnim. On byl zalamany - ten narod bez artylerii, gumy do zucia, czekolady i pilota do TV nie potrafi sobie trafic raczka do dupci. Powiem wiecej - w 6 batalionie des-szt. byli kiedys chlopcy z marinesow - sami instruktorzy, elita elit. W Niepolomicach jest taki fajny stawik. Nad nim wlasnie po zajeciach nasza kadra podejmowala grilem i woda ognista ich kadre. Jak juz chlopaki popili, postanowili urzadzic zawody w plywaniu. Marinesy sie ladnie porozbierali do slipkow i heja do wody. Doplyneli do polowy i wrocili twierdzac, ze plywanie po pijaku jest niebezpieczne. Nasi, dla jaj, wskoczyli jak stali - w mundurach i butach, przeplyneli caly stawik tam i nazad i siedli dalej do picia. Amerykanom poopadaly kopary. Nie musze chyba dodac, ze na drugi dzien nasi byli jak nowki, a marines wygladali jak wysrani. I oni nas chca czegos uczyc! Moze tak by stworzyc wlasny uklad wojskowy i laskawie przyjac do niego USA. Oczywiscie za odpowiednia oplata :))))

24.02.2001
15:35
[19]

soso [ Centurion ]

To co mnie najbardziej rozczarowalo w BG2 to brak odkrywania lokacji(tak jak w BG1) oraz walki z magami. Chodzi mi o to ze kazda walka z uzyciem wrogiego maga zaczyna sie i konczy na probach przejecia przez komputer moich zawodnikow. Pytam sie co sie stalo z pojedynmkami na ogniste kule, pioruny itp. W kazdej ksiazce fantasy pojedynkom magow towarzysza fajerwerki, a w BG2 komputer skupia sie wylacznie na czarach typu mind control. Z tego co pamietam w Bg1 tylko driady(?) posiadaly taka mozliwosc a magowie zadko z tego typu czarow korzystali. Co do ilosci pobocznych watkow, zeczywiscie jest ich troche za duzo(ae chodzi tu raczej o intensywnosc). Gdyby liczba zlecanych questow byla dozowana to umililo by to gry, oraz wydluzylo czas rozgrywki. No... to tyle co narazie wpadlo mi do lepetyny.

31.03.2001
01:27
smile
[20]

eXistenZ [ Pretorianin ]

...?...

31.03.2001
01:34
smile
[21]

Necromancer [ Generał ]

Długie te posty piszecie oj długie...

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.