GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Ona odchodzi .....

21.08.2003
11:22
smile
[1]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Ona odchodzi .....

Piec lat .... piec lat a Ona odchodzi. Czym jest obietnica przyjazni z swiadomoscia tego, ze Ona juz nie czuje ? Co za potworny dol .... co za bezdenna przepasc. Znowu dostalem kopa w dupe ... znowu. Ile jeszcze ? Co zrobic z uczuciem ktore we mnie trwa? Jak zapomniec, co powiedziec .. jak nie umrzec ?

21.08.2003
11:28
[2]

TzymischePL [ Senator ]

Olej to. Rozejrzyj sie. tyle pieknych kobiet po ulicach chodzi...
Tylko czekaja.....
I przestan sie dolowac bo nic to nie zmieni. A na jednej kobiecie swiat sie nie konczy.

21.08.2003
11:34
[3]

VinEze [ Hasta la victoria siempre! ]

posłuchaj w temacie...

21.08.2003
11:35
[4]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

Nie wiem, czy to cie pocieszy, ale u mnie bylo po 11-tu latach.
Nie lam sie. A uczucie w koncu przejdzie...

21.08.2003
11:35
[5]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

de Torquemada----> nie powiem ze bedzie latwo... bo tak nie bedzie. Bedziesz cierpial i tesknil, wlasnie tesknota jest w tym najgorsza.. za dotykem...usmiechem...cieplem jej rak...ale z czasem ta tesknota nie bedzie do konkretnej osoby tylko do bliskiego czlowieka, ktory moglby byc Twoim wsparciem. Milosc ma rozne oblicza...rodzi sie niekiedy w bolu...Bo nikt nie powiedzial ze zycie jest latwe. Twoim zadaniem bedzie teraz znalezc w sobie tyle sily by udowodnic swiatu i sobie...sobie przede wszystkim... ze jestes wielki...ze ta porazka bedaca napewno jedna z wielu (bo zycie ubrane jest nie tylko w dobre chwile) nie jest w stanie Cie pokonac- a wrecz przeciwnie - doda Ci takich sil o jakich jeszcze nie sniles...
Ja wierze w Ciebie jak i w to ze odnajdziesz milosc...zbyt wiele widzialam w tym swoim jakze krotkim zyciu...widzialam porazki po ktorych nadchodzilo wielkie szczescie i wiem i wierze ze i Ciebie w koncu to spotka...Nalezy tylko zaufac sobie, ludziom...swiatu.

21.08.2003
11:37
smile
[6]

ribik [ Konsul ]

----> deTorquemada

Po jakimś czasie dojdziesz do siebie, ale to potrwa. Najlepiej być samemu wtedy wiadomo że żadna inna nie skrzywdzi w taki sposób

21.08.2003
11:37
smile
[7]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Po prostu .... niech mnie ktos przytuli .................................. wszyscy macie racje, ale ... ech ...

21.08.2003
11:42
[8]

X-Cody [ Zabójca z Liberty City ]

deTorquemada --> wiem co czujesz. Nic Cie nie pocieszy...przykro mi. Samo przejdzie.

21.08.2003
11:43
smile
[9]

Kanon [ Mag Dyżurny ]

21.08.2003
11:44
smile
[10]

Jaelle [ Konsul ]

Hey
Olej to ciepłym siurem i pamiętaj:
LIFE IS BRUTAL , AND FULL OF ZASADZKAS , AND SOMETIMES KOPAS W DUPAS. ZA KAŻDYM ROGIEM KRYJE SIĘ DANGER, BUT THERE ARE VERY NICE CHWILE DLA KTÓRYCH WARTO LIFE!!!!!!!
3maj się , będzie lepiej ...
pozdrawiam

21.08.2003
11:47
[11]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

de Torquemada---> mysle ze najlepszym lekiem na zbolala dusze beda przyjaciele...sa jak balsam na smutki i smuteczki...bo od tego ma sie przyjaciol. Wychodz ku nim i staraj sie zajac czas...moze jakies zainteresowania za ktore wciaz chciales sie zabrac a nigdy nie miales czasu..warto bo to Ci pozniej zostani. Widzisz mi tak wlasnie pewnego czasu zaczela sie moja przygoda ze sportem i jezykiem wloskim :)

Glowka do gory a my jestesmy z Toba!

21.08.2003
11:48
[12]

Moby7777 [ Konsul ]

Na poczatek musze podziekowac Ci za ten watek. Wbrew wiekszosci mnie on ucieszyl i podbudowal. Sam od kilku dni sie doluje sprawami sercowymi ale widze ze inni maja jeszcze gorzej...

W kazdym razie ja nie o tym chcialem. Juz kiedys poruszales calkiem fajna tematyke i widze ze naprawde nie masz za wielu powodow do radosci. Oczywiscie mozna powiedziec ze bedzie lepiej... ze wszystko sie ulozy... musisz byc silny... i wiele innych tego typu tekstow ale ja przytocze tylko jedno z powiedzen Foresta Gumpa (wbrew pozorom daje do myslenia):

Jesli wydaje Ci sie ze gorzej juz byc nie moze zacznij tluc sie deska po nodze. Zobaczysz jaka poczujesz ulge kiedy przestaniesz

Nie zacytowalem tu tego zeby sie z Ciebie posmiac... Przemysl te slowa - mam nadzieje ze Ci pomoga (i pamietaj moje poprzednie rady).

21.08.2003
11:54
smile
[13]

Pik [ No Bass No Fun ]

Pragniemy być całym szczęściem osoby kochanej, a jeśli to niemożliwe - całym jej nieszczęściem.

Pier*ol to, poprostu nie warto tracic czasu na ludzi, ktorzy nie sa Nas warci.

21.08.2003
11:54
[14]

el f [ RONIN-SARMATA ]

deTorquemada

Bywa, poboli i po jakimś czasie przestanie...
Moim sposobem było urżnąć się z kumplami w trupa raz i drugi - na ból pomagało o tyle że dawało zapomnienie i jakieś tam odreagowanie agresji... a potem jak najczęściej w ludzi, żeby nie siedzieć samotnie i nie rozmyślać bo to tylko pogłębia doła...
Staraj się tylko nie bywać tam gdzie Ona , to budzi znów ból i poczucie straty a poza tym stawia w niezręcznej sytuacji znajomych...
Po jakimś czasie to minie. zostanie blizna, czasem znienacka o sobie przypomni tępym bólem...
Poznasz kogoś innego , obdarzysz uczuciem i może tym razem uda się ...

Życie jest pełne niespodzianek ... tak miłych jak i nie miłych... może ta miła spotka Cię wcześniej niż myślisz...

21.08.2003
11:54
[15]

massca [ ]

no coz. przejebane. 5 lat razem nie wymarzesz tak od razu na drugi dzien. pozostaje pić po nocach i trzymac sie z przyjaciolmi - o ile takich posiadasz. tez to przechodzilem, nie jest lekko, ale trzeba ciagnac dalej.

caly czas musisz pamietac o tym ze w tych sprawach nie ma nic na sile. to nie umowa , gdzie trzeba sie wywiazac ze zobowiazan. nic na mus.

wyciagnij wnioski z tej akcji. zastanow sie jak ochloniesz troche czemu tak sie stalo ? jesli obiektywnie czujesz ze to twoja wina - popracuj nad bledami nastepnym razem. jesli myslisz ze nie jestes winny - powiedz sobie "chuj z nią - widocznie nie zasluguje".

jesli miales wczesniej kobiete, ktora kochales - przypomnij sobie jak sie wtedy czules kiedy sie z nia rozstawales. przypomnij sobie ze wtedy pewnie tez myslales ze juz nigdy nie trafisz na kogos takiego. i teraz masz to samo. i moze znowu bedzie fajnie a nawet jeszcze lepiej.

zadnej dobrej rady nikt ci tu nie da. to CZAS leczy rany, a im glebsze, tym dluzej sie goja i tym wieksze zostaja blizny. tak ten swiat jest zrobiony, nic na to nie poradzisz.
jedyne co ci moge doradzic to znajdz sobie jakies zajecie zeby nie myslec o tym caly czas, dzwon do najlepszego kumpla jak tylko bedzie cie lapal dolek i NIE STARAJ SIE MYSLEC ze cos jeszcze kiedys - nie ma sensu.

co sie stalo to sie nie odstanie. nawet jak odgrzejesz kotleta, to potem ci sie bedzie po nim odbijac.

21.08.2003
11:55
[16]

Misiak [ Pluszak ]

moby777-> to z ksiazki czy z filmu ?

deTorquemada--> glowa do gory, jestesmy z toba...!

21.08.2003
11:56
smile
[17]

Pik [ No Bass No Fun ]

i jeszcze jedna dobra rada z babcinego pamietnika ;)

- Kiedy się uczyniło wszystko, aby posiąść kobietę, a skutku to nie odniosło, pozostaje jeszcze jeden środek - zaprzestać zabiegów; wtedy właśnie sama się o Ciebie upomni.

21.08.2003
12:07
smile
[18]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Blech ... zycie mnie kopie po dupie caly czas. Nie ... widywac sie? Mieszkamy od siebie 60 kilometrow, wiec raczej nie bedzie szansy, ze na siebie wpadniemy. Ale ja nie mam kurwa nikogoo ..... nienawidze miasta w ktorym mieszkam, tam u Niej byl moj dom, tam byli ludzie ktorych znalem, tam zyje, tu tylko egzystuje ... nie mam przyjaciol ... nie mam nawet znajomych ! .. Boze ... w dupe mnie kopiesz .. a ja pytam za co ? Same problemy .... czym zawinilem ? Ona jest moim zyciem, Ona jest moja bateria ... dla niej ... Ona sprawila, ze depresja odeszla ... dla Niej poszlem do szkoly .. dla Niej pracuje .. dla niej .. dla naszej przyszlosci .. dla wspolnego domu .. dzieci ... teraz nie ma nic. Nie ma .... znowu sam ... znowu ... W takich chwilam mysle o smierci. Zreszta sami wiecie... bo powiedzcie ... co mnie tu trzyma ? Tylko bol ....

Caly czas ... problemy ... ktorych nie potrafie rozwiazac .. udzielacie mi rad ... a ja nie potrafie sluchac ? Zostal nam ostatni weekend ... jutro razem ... Cale to ukrywanie uczuc, gdzie wy jestescie ludzie? Gdzie was szukac ... czemu ja jestem sam jak gdybym stal na dachu wiezowca ... A moze osleplem? Moze ogluchlem ... Pograzam sie coraz bardziej ... to tylko skowyczenie umierajacego psa ... nie ma Jej .. ja znikam .... Za duzo zaangazowania, za malo slow...

21.08.2003
12:14
smile
[19]

Aen [ MatiZ ]

Boze, gdyby moja kobieta porzucila mnie po 5 latach, nie wiem czy kiedykolwiek chcialbym wejsc w jakis inny zwiazek...nie wyobrazam sobie tego....

21.08.2003
12:24
[20]

Swietka [ Pretorianin ]

Wiem, ze to mało pomocne, słowa typu "przejdzie Ci" "zapominj" ale uwierz, że prawdą jest że "czas leczy rany". To potrwa, ale poradzisz sobie, najważniejsze żebyś się nie załamał. Trzymaj się...

21.08.2003
12:27
[21]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Musisz zaczac od nowa...tak jak budowniczy zaczyna stawiac dom od fundamentow tak Ty musisz zaczac swoje zycie. Niedobrze ze zyles jej zyciem- trzeba zawsze miec jakos czaste ktora by byla tylko i wylacznie Twoja - nie wolno zatracic sie tak dla drugiej osoby...a to dlaczego?a dlatego ze to juz obsesja...wiadomo ze praowadzac wspolne zycie robi sie duzo rzeczy wspolnie...ale kazda osoba jest inna ma pewne aspiracje charakterystyczne tylko dla niej. Zbudujesz jeszcze ten dom i bedziesz mial kiedys dzieci...a ze wiele osiagnales dzieki dziej- i chwala jej za to - teraz wiecej masz na swoim koncie - masz cos czym mozesz sie pochwalic.Pewnie powiesz przed kim? Ze nie posiadasz nikogo...
Przyjaciol mozna znalezc wszedzie! Takze w tym miejscu mimo iz nie zdajesz sobie z tegosprawy. Widzisz trafiajac tutaj nie szukalam przyjaciol bo tych mam pod reka , na miejscu,gootwych niesc pomoc ( przyjazn trzeba pielegnowac) ale ironia losu- znalazlam tu ludzi niezawodnych z ktorymi mam ciagly kontakt- pomogli wielokrotnie i zawsze sa chetni pomagac dalej...nie sklamie jesli powiem ze kocham ich z calego serca za te ich bezinteresownosc, za usmiech i za dobre slowo...spotkales ich nawet na jednym z watkow.
Ale na ludzi trzeba sie otworzyc , trzeba ich wpuscic do swojego wnetrza...
Bedzie lepiej ale musisz Ty tez tego chciec!

I za te mowe o smierci mlodszy braciszku powinienes dostac ode mnie wciry ! Raczki nie moga byc takie destruktywne - a szczegolnie te urodzone 27 czerwca :)
Pozycze Ci nawet moja dobra karte by i do Ciebie los sie szczesliwie usmiechnal.

21.08.2003
12:28
[22]

Elum [ Generaďż˝ ]

deTorquemada ---> Spojz na to z tej strony. Przez piec lat Zyles (celowo z duzej litery), kochales, byles kochany... tego nikt Ci nie zabierze. Te wspaniele piec lat juz na zawsze pozostanie czescia Twojego zycia! Oczywiscie teraz, kiedy Twoje zycie stanelo do gory nogami, wydaje Ci sie ze to juz koniec. Ale IMHO naprawde nie warto konczyc czegos, co moze Cie jeszcze nieraz zaskoczyc.

21.08.2003
12:46
[23]

...Soul Surfer... [ Legend ]

Najlepszym lekarstwem jest nowa milosc...ale wierz mi mialem 4 dziewczyny wiem co mowie. Pozatym pamietaj ja... i staraj sie nie patrzec na zle chwile jakie byly miedzy wami. Wiem ze jest ciezko, ale czlowiek ma olbrzymi dar leczenie i obradzania poprzez kolejne uczucie.
Niestety tak w zyciu jest ze nieraz uczucie sie konczy... moze czego bylo za duzo nawet milosci roznie to w zyciu bywa niestety.

I nie zalamuj sie to najwazniejsze. Ponownie mi uwierz bo mowi ci to osoba ktora wie dokladnie jak sie czujesz...

Pozdr. SS.

21.08.2003
12:46
[24]

el f [ RONIN-SARMATA ]

massca

Widzę że czasami mamy bardzo podobne zdanie... :-)D


de Torquemada

A skąd jesteś ... jeśli to nie tajemnica ?
Musisz zmienić nastawienie... pracuj dla siebie, ucz się dla siebie... poznawaj ludzi... nie zamykaj się w sobie , nie budój skorupy którą później coraz ciężej będzie rozbić... zajmij się czymś , jakimś wolontariatem, organizacją pozarządową, społeczną... poznasz wspaniałych ludzi i może odnajdziesz siebie w dawaniu serca innym...

21.08.2003
12:48
smile
[25]

Adamss [ -betting addiction- ]

Cóż, 5 lat to faktycznie trochę czasu, a skoro ona teraz odeszła to ty na to nic nie poradzisz. Taka prawda. Musisz zrozumieć, że trzeba szukać tej jedynej, aż do skutku i nie dołować się....

21.08.2003
12:48
[26]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Byczek ortograficzny

wiem, wiem "kto -uje kreskuje ... " więc daruj sobie wpisy...

21.08.2003
13:14
[27]

Ame_ [ Generaďż˝ ]

deTorquemada - powiedziano juz duzo.
powtarzac nie chce.
slowa bolą.
trzymaj sie cieplutko.
to minie, musi.. jesli nie ma juz szans na bycie razem..


Aneta

21.08.2003
19:10
[28]

Xerces [ Konsul ]

deTorquemada -> No cóż. Tak to jest kiedy jedna osoba, rzecz lub cokolwiek innego przysłania nam całe życie. Tak jest jeżeli jedna osoba lub rzecz jest dla Nas wszystkim - paliwem życia, całym motorem. Problem pojawia się gdy pewnego smutnego dnia ta energia, która jest dla nas baterią znika. Nie różni się to niczym od zwykłego nałogu. Kiedy znika wszystko dla czego żyłeś, i dla czego istniałeś, to każdy doprowadza się do takiego stanu w jakim Ty jesteś teraz. Problem właśnie w Tym, że za ten stan rzeczy częściowo odpowiada ten co steruje Twoim życiem - Ty.
Wiesz, kiedy istniejesz dla jednej osoby, która stanowi 100% Twojego życia to z chwilą Jej zniknięcia tracisz wszystko. Ale jeżeli masz jeszcze innych ludzi, inne rzeczy i radości na których Ci zależy to wtedy tracisz tylko część. Nie całość. Niestety ludziom nie można przetłumaczyć do rozumu kiedy uzależniają się od jednej osoby. Dzieje się tak często kiedy chcesz pokazać drugiej osobie jak bardzo Ci na Niej zależy. Z jednej strony jest to bardzo piękne, a z drugiej: za jaką cenę? Za skrajną depresję kiedy Ona nie daj Boże zniknie?

Nie będę Ci tłumaczył, ani kładł do głowy: uśmiechnij się, znajdziesz sobie inną itp, itd bo to nie ma sensu. Wiem jak takie argumenty nie trafiają do ludzi z takim problemem jak Twój.

Blech ... zycie mnie kopie po dupie caly czas.
>>>nie mój drogi. Życie kopie Cię po dupie tak długo jak sam na to pozwalasz. Tyle że musisz radzić sobie z kopniakami, a nie uginać się pod nimi. Wiem że jest to naprawdę trudne, ale w miarę jak więcej kopniaków zbierzesz tym będziesz sobie lepiej radził w trudniejszych sytuacjach, lepiej od ludzi, którzy wiodą spokojne i sielankowe życie. Tyle że musisz stawić czoła życiu. Uwierz mi, że początki są najtrudniejsze, ale zrób to dla siebie - spróbuj. Zobaczysz jak będziesz się czuł po pierwszych sukcesach.

Nie ... widywac sie? Mieszkamy od siebie 60 kilometrow, wiec raczej nie bedzie szansy, ze na siebie wpadniemy.
>>>Pytanie tylko czy faktycznie nie widywanie Jej jest dla Ciebie najlepszym wyjściem? Najpewniej często, bardzo często będziesz tęsknił za choćby Jej samym widokiem. Pomyśl, że jeżeli zapomnisz o tym widoku i zaczniesz pracować nad sobą to czekają Cię widoki o których nawet nie śniłeś. Nie mówię że takie same, ale czy istnieje tylko jedna definicja szczęścia?

Ale ja nie mam nikogoo
>>>Niestety, ale częściowo sam na to zapracowałeś....Nie znaczy to jednak, że nigdy nikogo nie będziesz miał. Może po prostu wpadałeś na niewłaściwych ludzi? Na świecie jest pełno wartościowych ludzi , ale nie wpadniesz na nich nigdy , jeśli się poddasz.

..... nienawidze miasta w ktorym mieszkam, tam u Niej byl moj dom, tam byli ludzie ktorych znalem, tam zyje, tu tylko egzystuje ... nie mam przyjaciol ... nie mam nawet znajomych !
>>>To może zacznij ich szukać? Może wreszcie poznaj nowych ludzi? Może wpadnij wreszcie na myśl, że na świecie mieszka nie tylko JEDNA wspaniała osoba? Na świecie żyją różni ludzie - nie tylko źli i nie tylko w jednym miejscu.


.. Boze ... w dupe mnie kopiesz .. a ja pytam za co ? Same problemy .... czym zawinilem? Ona jest moim zyciem, Ona jest moja bateria ... dla niej ... Ona sprawila, ze depresja odeszla ... dla Niej poszlem do szkoly .. dla Niej pracuje .. dla niej .. dla naszej przyszlosci .. dla wspolnego domu .. dzieci ... teraz nie ma nic. Nie ma .... znowu sam ... znowu ... W takich chwilam mysle o smierci.
>>>A co Ci da śmierć? Nic. Tylko zabierze Ci ostatni cud, którego nie doceniasz. Życie. Życie, które będziesz o wiele łatwiej przechodził, jeżeli zaczniesz je doceniać jako cud sam w sobie. Życie, które BĘDZIE lepsze, które znajdzie przyszłość i które osiągnie wbrew dzisiejszym pozorom, całkiem sporo. Natomiast śmierć nie da Ci nic. Przeciwnie, zabierze Ci wszystko, a inny też zabierze baaaardzo dużo - Ciebie.

Zreszta sami wiecie... bo powiedzcie ... co mnie tu trzyma ? Tylko bol ....
Trzyma Cię tutaj tyle rzeczy, że nie jestem w stanie nawet ich wymienić. Rzeczy których nie widzisz, albo nie chcesz widzieć. Przede wszystkim przyszłość, nowi ludzie, nowe drogi, nowe ścieżki - ludzie, dla których wbrew pozorom całkiem sporo znaczysz, nowe doświadczenia (nie tylko przykre). Ale to ja mam wymieniać te rzeczy, może skończ płakać i sam ich poszukaj? Wszystko jest w zasięgu ręki. Tylko trzeba umieć i chcieć Ją podnieść.

Caly czas ... problemy ... ktorych nie potrafie rozwiazac
>>>Nauczysz się - możesz mi wierzyć, każdy w życiu prędzej czy później sobie radzi z rozwiązywaniem co raz trudniejszych problemów, jeśli tylko tego chcą i mają choć krztynę wiary i chęci. Czasami zdziwiłbyś się co Ci ludzie osiągają.
Najtrudniej jest przerwać monotonność życia ten sam codzienny i niezmienny zegar, ale wiem i Ty też masz wiedzieć że Ci się uda tę monotonność przerwać. To takie straszne, że pewne rzeczy się po prostu zmienią? To Cię tak hamuje? A skąd pewność że te zmiany przyniosą Ci tylko smutek? Podaj mi choć jeden powód dla którego tak myślisz .


.. udzielacie mi rad ... a ja nie potrafie sluchac ?
>>>Musisz je zrozumieć, a nie słuchać. Z resztą sam powinieneś wiedzieć najlepiej co powinieneś zrobić. Wtedy kiedy już postąpisz z podjętą decyzją będziesz miał świadomość, że była ona Twoja, nawet jeśli Twoja decyzja nie byłą najlepsza.


Zostal nam ostatni weekend ... jutro razem ... Cale to ukrywanie uczuc, gdzie wy jestescie ludzie? Gdzie was szukac ... czemu ja jestem sam jak gdybym stal na dachu wiezowca ... A moze osleplem? Moze ogluchlem ... Pograzam sie coraz bardziej ... to tylko skowyczenie umierajacego psa ... nie ma Jej .. ja znikam .... Za duzo zaangazowania, za malo slow...
>>> A może tak zacząć się angażować w nowe sprawy i nowe rozdziały w życiu, a nie w żal i smutek po tym co stracone?
Jak widzę zależało Ci na Niej. Czyli jesteś jednak zdolny do zaangażowania? Więc dlaczego teraz twierdzisz, że nie dasz rady? Dlatego, że zmienił się podmiot całej Twojej działalności? Czy dlatego chcesz się poddać?


Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechnij się, że COŚ Ci się w życiu przytrafiło.
Zakończyłeś jeden rozdział życia. Koniec tego rozdziału jest bolesny. Od Ciebie tylko zależy ja bardzo? Od Ciebie zależy jak długo. Od Ciebie zależy, kiedy na Twoją twarz powróci uśmiech. Pomyśl ilu osobom możesz dać szczęście. Pomyśl ile ludzi czeka na kogoś takiego jak TY - z takim zaangażowaniem i wrażliwością.

3maj się. Pamiętaj że nie jesteś sam - na świecie zawsze jest jakaś osoba, która w tej chwili o Tobie myśli.

Żyj, i idź dalej. No i życzę przyjemnych wrażeń. :)

Pozdrowienia i powodzenia.

21.08.2003
20:00
[29]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Wszyscy macie racje ... ale czemu myslicie, za ja musze podchpodzic pod te wszystkie regulki. Wiecie, ja rozumiem, ale nie potrafie wdrozyc ... wolnymi krokami ale to trwa ...



Noc .... nadchodzi noc .... koszmar pod powiekami ....

21.08.2003
22:06
smile
[30]

Xerces [ Konsul ]

Wszyscy macie racje ... ale czemu myslicie, za ja musze podchpodzic pod te wszystkie regulki
>>>Bo podchodzi pod te regułki większość ludzi w tym też Ty. A te regułki biorą się z doświadczeń innych. Problem w tym, że sam musisz przejść przez to, przez co przeszli inni.
Podchodzisz pod te regułki bo czy Ci się to podoba czy nie - jesteś człowiekiem, który musi pewne rzeczy zrozumieć i przez pewne rzeczy przejść

Wiecie, ja rozumiem, ale nie potrafie wdrozyc
>>>Nie potrafisz, czy nie chcesz spróbować? Bo to jest spora różnica. Wolisz spróbować nowego trybu życia, czy kurczowo trzymać się starego wmawiając sobie na siłe (bo tak jest najwygodniej): nie potrafie?

Noc .... nadchodzi noc .... koszmar pod powiekami
>>>No cóż. A ja życzę przyjemnych snów :)

22.08.2003
08:04
[31]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

O 10 spotykamy sie ... jedziemy do zakopanego a potem do niej ... ostatni weekend. Przestalem sie ludzic .... chyba macie racje, chyba nie byla tak tego warta ... Czuje sie lepiej, teraz .. bo wiem, ze Ona bedzie przy mnie .... a potem ? Blech ....

Etka --> Szkoda, ze sie nie udalo, chyba dopiero w poniedzialek ... mam nadzieje, ze ...

22.08.2003
08:07
[32]

SULIK [ olewam zasady ]

deTorquemada - o widze ze spales - to dobrze, bo ja od maja zadko sypiam, bo jedyna osoba ktora potrafila mnie "zaciagnac do luzka" i "zmusic" do spania - niesty powiedzial baj - ale z drugiej strony - sen to taka strata czasu (by arthemide)

22.08.2003
08:16
smile
[33]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

de Torquemada ----> ... "ostatni weekend" ? Co to za rozstawanie na raty? Nie rozumiem tego. To sie zalatwia w inny sposob. Rozstanie, to jest rozstanie. Jestes pewny, ze nie wyolbrzymiasz czegos ? Moze to zwykla klotnia, a ty od razu hamletyzujesz?

22.08.2003
08:28
[34]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Piotrasq

Tak na moje oko to masz 100% racji...

" jedziemy do zakopanego a potem do niej ... ostatni weekend" - to jakieś takie... nie takie... dziwne...

22.08.2003
08:30
[35]

SULIK [ olewam zasady ]

Piotrasq, el f - domyslam sie ze wymusila na nim ze bada "przyjaciulmi" i ze wszytko bedzie ok - i takie tam bla bla...
albo ustawili to juz wczesniej

22.08.2003
09:24
smile
[36]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Piotrasq, el f --> Posluchajcie tego. Poznalismy sie na mojej osiemnastce. Jej wcale nie mialo tam byc, kolezanka ja namowila i przejechaly to 60 kilometrow. To ona pierwsza zlapala mnie za reke i powiedziala usiadz. Nie byla wczesniej w dluzszym zwiazku, w zadnym ... ja mialem juz kilka przygod i wiedzialem, ze ten zwiazek bedzie inny. Ona taka niesamowita, dobra do granic niemozliwosci, delikatna ... naiwna i szczera do bolu ... Nie miala ojca ... ktorego ja staralem sie jej zastapic. Nigdy nie naciskalem, rozpieszczalem ja .. uczylem zycia, pokazywalem co i gdzie ... teraz wiem, ze to byl blad. Za wszelka cene staralem sie uchronic ja przed bledami, przed zyciem ... . Bylo kilka przypadkow, gdy jakis inny pojawial sie na horyzoncie, ale zawsze wychodzilismy z tego calo .... wszystko przebaczalem. Ale i Ona byla .. wspaniala. Odleglosc ktora nas dzielila wzmagala tylko tesknote .. stalismy sie jak brat i siostra. Usmiecham sie wspominajac jak bylo nam dobrze. A teraz ... studnia .... Krakow ... nowe znajomosci, kolezanki ... i on ... Chcialem jej dac wszystko. Dom, pieniadze, szczescie .. gdzies tam po drodze zatracilem samego siebie .. delikatnosc, romantyzm .. spokoj ... wyobrazalem sobie, ze chce mezczyzne silnego ... mylilem sie. on ... taki jak ja .. piec lat temu .. zagubiony, spokojny .... Ludzilem sie gdy mowila, "to nic, tylko znajomosc" ... ( nie wiem .. moze nawet teraz sie myle co do niego ) .. Ale meritum ... powiedziala mi .. ze chce zyc. Chce popelnic blad, ktorego nigdy nie miala okazji, chce sprobowac odkrecic potem to wszystko wytknela mi moja opieke ... powiedziala, ze jestem za dobry, za idealny ( jak dla mnie to typowe, chce ukoic moj bol przez takie slowa ) ... a idealy sa nudne - to juz ja sam dodalem sobie. Szuka spokoju i szczescia ... chce wiecej luzu, zeby ten zwiazek nie byl taki "powazny" ... Tak powiedziala, che przyjazni, wybuchnelem smiechem ... Powiedziala mi wprost, ze boi sie, iz sie jej odwidzi .. ze zapragnie mnie ponownie, ze chce zebym byl. Brat i siostra. Mowi .... Kocham Cie .. zawsze bede. Nie wiem czy ja jestem naiwny, czy jednak mam przypomniec sobie, ze zawsze bylo dobrze ... ze i teraz nie klamie. Ale jak ja moge jej pozwolic na cos takiego? Dla mnie to zwykla dziecinada. Teraz dostrzegam, ze jest jeszcze dzieckiem, ktore nasluchalo sie za duzo i chce sobie pozyc ... a ja ... Kocham ja .. Kocham ... Tak bedzie dzisiaj ... pewnie chce zabrac wszystkie rzeczy ... potem jedziemy do niej ... Nie wiem. Moze powinienem jednak zgodzic sie na to. Powinienem jej pozwolic odejsc. Zostac przyjaciolmi. Ale jesli chce poznac zycie, chce dostac kopa, jak sama mowi ... powinienem ja olac. Czuje, ze moglbym dac rade ... ale tylko teraz ... bo bedzie przy mnie ... i co teraz powiecie ? Co powiecie ? Nie szykanujcie jej prosze ... widze wine jedynie w sobie, w swojej glupiej opiece ... naiwnosci. Zreszta ... nie potrafie byc obiektywny ... gdybyscie tylko mogli wysluchac jeszcze Jej ... co Ona powie .... jescze godzina. Godzina ... podejrzewam, ze Ona faktycznie, boi sie tego. Czuje sie pewna bo ma przyjaciol. Potrzebowla mnie zawsze wtedy kiedy byla sama .. kiedy bylo jej zle. A czy zdawala sobie sparawe z tego, ze ja rowniez potrebowalem obecnosci ... caly czas bylem sam .. tylko Ona. Mam ochote udusic tego goscia ... ale mysle .. nie dalem jej tego co potrzebowla, moze on jej bedzie potrafil to dac? Ale jesli sie cos kocha, trzeba o to walczyc. Jestem w matni. Tylko Wy mozecie mi jakos pomoc ... Tylko Wy mnie sluchacie, tylko Wy mozecie powiedziec co o Tym myslicie ... Ale ... nieobiektywne to ... bo Ona nic nie powie .. nie znacie jej strony widzenia. Moze ja sie myle .. moze Ona ma racje ... glupi dzieciak.
Internet wysiadl ... chcialem to jeszcze wkleic zanim przyjedzie .. przeczytac co napiszecie przed wyjazdem do Niej ... zastanowic sie i zdecydowac. Faktycznie ... powinienem ja strzelic w pysk i powiedziec "Odpada" .... "Ten jeden raz to ja podejme decyzje" ...

22.08.2003
09:54
[37]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

VinEze --> Dzieki za kawalek ... prostacki ale cos w sobie ma ...

22.08.2003
09:57
[38]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

To mozesz mi powiedziec, po cholere jedziesz do tego Zakopanego ?

22.08.2003
09:58
smile
[39]

Larin [ Pretorianin ]


de Torquemada ----> Rok temu bylem w podobnej sytuacji. Odeszla po 10 latach i caly swiat sie zawalil. Nie bylo nic i nic juz nie mialo sensu. Bez uczuc, lojalnosci, wiary. Bez przyjaciol, ze zniszczonym poczuciem swojej wartosci. To sie zmienilo. Czas, czas, czas jest najwazniejszy. Minal tylko rok i duzo sie zmienilo i wiem dzis ze dobrze sie stalo. Pamietaj wszystko co sie dzieje dobrego czy zlego obroci sie kiedys na Twoje dobro. To banalne ale to prawda: to jeszcze nie byla ta kobieta. Pozdrawiam. Trzymaj się.

22.08.2003
10:00
[40]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Piotrasq --> Bo pracuje ... mam tam dzisiaj byc ... Ona chce jechac ze mna ... wiec ...

Larin --> ... Pozdrawiam.

22.08.2003
10:07
[41]

Pik [ No Bass No Fun ]

deTorquemada ===> nie czytalem calego watku, chce jeszcze dodac tak na powaznie - moim zdaniem jezeli spotykasz sie z nia po raz ostatni, powinienes pozostawic jak najlepsze wrazenie, ubierz sie bardzo elegancko, uzyj jej perfumow, ktore jej sie podobaly i idz na to spotkanie z usmiechem na twarzy. Zachowuj sie tak jakby nigdy nic sie nie stalo, jakby jutro mial byc kolejny dzien w ktorym bedziecie sie widziec, nie skamlej, nie balagj i nie pros, ona juz i tak podjela decyzje, pomimo wewnetrznego bolu, postaraj sie zachowac usmiech na twarzy. Nie rozstawajcie sie jako wrogowie - pokaz jej, ze nadal jestes facetem z klasa.

Z innej beczki - niestety to co napisze, nie brzmi za ciekawie, a wrecz brzmi tragicznie, moj sasiad takze chodzil z panienka 6 lat, po tym okresie ona powiedziala mu: znalazlam lepszego, ladniejszego, inteligentniejszego, bardziej romantycznego i takie tam po czym odeszla. Sasiad przez dwa lata chodzil jak struty, na nieszczescie mieszkaja w tym samym miescie, jak ja widzial na ulicy to wpadal w takiego dola, ze szok. Jedynie zapachanie wolnego czasu jakimikolwiek zajeciami oraz spotkania z kumplami stawialy go na nogi. Po dwoch latach mu przeszlo - i Tobie tez predzej czy pozniej przejdzie tylko potrzeba czasu. Trzymaj sie brachu.

Powodzenia.

22.08.2003
10:08
smile
[42]

Davidian [ Konsul ]

Powiem jak ja to widze.
Sam przezylem podobna sytuacje bylem z kims 4 lata.Plany byly wielkie a posypalo sie w ciagu sekundy.Wiem ze ten zwiazek ktory mialem to byl BLAD tak wlasnie BLAD zamknalem sie na ludzi byla tylko ONA.Wiem ze juz nie popelnie takiej pomylki czlowiek uczy sie na bledach i uczy sie cale zycie.U mnie bylo na odwrot przez 3 lata mieszkalismy blisko siebie codzienne spotkania, tzw. Idylla.Nagle cos sie zmienilo wyjechalem do innego miasta gdzies jakies 70 km :).
Wtedy zaczely sie naciski na slub i zalegalizowanie naszego zwiazku, nie bylem gotowy na to nie chcialem, klotnie.
No i rozpadlo sie oczy otworzyli mi nowi znajomi ktorzy mili swieze spojrzenie na moja sytuacje pomogli mi. O dziwo wiekszosc naszych wspolnych znajomych i przyjaciol ??? odwrocila sie odemnie.Zostali tylko ci ktorzy zasluzyli na miano moich przyjaciol, i cala nowa paczka.
Druga sprawa to zawsze denerwuje mnie to jak ktos uwaza jestes dla mnie za dobry ?? No to moze lepiej miales ja bic, nie pomagac i spotykac sie w jednym celu ??To nie jest rzadne wytlumaczenie.
Hmm po tak dlugim czasie przyjazn nie jest mozliwa ja sobie tego nie wyobrazam moze dlatego ze jestem skorpionem :).

Ciezko sie bylo otrzasnac ale jakos sie udalo, spotykalem sie z roznymi kobietami starszymi mlodszymi, teraz jestem w zwiazku i czuje sie dobrze.Jest inaczej. W moim przypadku moglo tez byc zle bo to byla moja pierwsza kobieta tak na serio moze dlatego ciezko mi bylo zakonczyc ta znajomosc ? Sam nie wiem teraz jest dobrze :)

Pozdrawiam i zycze powodzenia stary !!

Davidian

22.08.2003
10:09
smile
[43]

Pik [ No Bass No Fun ]

mialo byc: uzyj perfumow, ktore jej sie bardzo podobaly, a nie jej perfumow ;-)

22.08.2003
10:43
smile
[44]

Larin [ Pretorianin ]


Pik----> Masz racje trzeba zachowac klase na koniec.
Mnie sie to nie do końca udało i teraz troche to mnie gryzie.

22.08.2003
11:00
[45]

el f [ RONIN-SARMATA ]

deTorquemada

W jednym masz rację - to Twoja wina i teraz ponosisz konsekwencje...

"Nie miala ojca ... ktorego ja staralem sie jej zastapic." itd... - i udało Ci się , zastąpiłeś Jej ojca a każde dziecko prędzej czy później z pod ojcowskich skrzydeł wyfruwa...
Następnym razem zastępuj męża a nie ojca - unikniesz takich dziwacznych sytuacji.
Nie dziwie się teraz dziewczynie że chce poużywać życia , bawić się, poznawać świat, nowych ludzi... to zupełnie normalne. Dziwię się Tobie że budowałeś cały swój świat na ... dziecku - kochance ( bo jak rozumiem nie wzdychaliście tylko do księżyca ?).
A jakie masz wyjście ?

Wariant 1.
Moim zdaniem dla Ciebie najlepszy choć w stosunku do Niej nie fair...
Jak koniec to koniec , żadnego "ostatniego weekendu", żadnego Zakopanego...
Do widzenia, nie dzwoń do mnie, niech Ci ziemia lekką będzie...

Wariant 2.
Taki trochę bezpłciowy... typu zjeść ciastko i je mieć...
Wspólny weekend w Zakopcu, jesteś miłym brato-tato-kochankiem... wszystko rozumiesz, boli Cię to ale akceptujesz Jej prawo do własnej młodości; Twój numer zna , jesteś, czekasz, zawsze będzie mile widziana, ma dokąd wrócić...
Do swojego brato-tato-kochanka...

Wariant 3.
Całkowita kapitulacja czyli - rób co chcesz ja i tak kocham Cię tak bardzo że wszystko Ci wybaczę byleby jakiś ochłap od czasu do czasu dla mnie skapnął...

Wybór drogi zależy od charakteru... ja , abstrahując od tego że nie wyobrażam sobie siebie dopuszczającego do takiego dziwacznego układu, wybrałbym wariant 1. a z opisu sytuacji jaki przedstawiłeś , myśle że skończy się na wariacji na temat wariantu 2. ...
Pewnie po jakimś czasie znów będziecie razem , gdzie ona takiego ... hmmm... faceta jak Ty znajdzie ?
Tylko nie licz potem na wierność...

22.08.2003
11:18
[46]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Psychologiem nie jestem ale postaram sie choc troche zrozumiec? dzialanie Twojej kobiety

Egoizm na maxa-
rozumiem ze kazdy z nas ma cos w sobie z egoisty ale mysle iz nie jest to zaleta badz nieznaczaca wada...to cos co kazdy powinnien w sobie zwalczac. Milosc zawsze bedzie po czesci egoistyczna ale nigdy nie dla jej bohaterow, odtworcow- to raczej egoizm dla reszty...czego oni odnas chca...
Milosc to cos takiego dziwnego co powoduje ze chcesz oddac wszystko drugiej osobie...zrobisz wszystko i stac Cie na kazde poswiecenie...i Ty taki prawdopodobnie byles. Chciales wyreczyc ja od kazdego bolu - ale nie tedy droga- czlowieka wlasnie ten bol - gorycz swoich czynow i jego niepowodzenia- chartuja i ksztaltuja jego osobowosc.Nieswiadomie nie pozwoliles jej dojrzec, nie pozwoliles poznac tego swiata. I teraz bedzie czerpac lapczywie rekoma wszystko wokol- moze przejdzie przez to calo, moze spadnie jak kot na cztery lapy...ale byc moze i nie skonczy sie to tak fortunnie jak Ty dla niej bys tego chcial....ale na moj gust stworzyles potwora...wielkiego egoistycznego potwora.
Rozstajac sie z kims kogo bardzo kochalam bylabym strzepkiem samej siebie- bo to jest trudna decyzja - ale za kazda z nich podejmuje sie odpowiedzialnosc.
Tu pozniej nie ma wyjasnien- bo jak mi sie nie uda to wroce do Ciebie- skoro podejmuje droge cierpienia - trzeba byc w tym konsekwentnym.
Mysle ze trafile s na osobe bardzo niezdecydowana- ale gorzej dla Ciebie bedzie trzymac ja sila przy sobie - a mysle iz jednak mogloby Ci sie to udac.
Ale nigdy nie dowiesz sie prawdy o sobie...jaki jestes...jak reagujesz na ludzi a oni na Ciebie....bo wiecznie bylbys jej cieniem.
Czas zajac sie swoimi sprawami jak to zrobila Twoja dziewczyna, czas otworzyc szeroko oczy i serce. Nie mozna wyreczac innych - zyjac za nich, zwiazek nie na tym polega...wiem ze chce sie chronic kochana osobe...ale mysle ze lepsze jest wsparcie w zlych chwilach niz wyreczanie od nich.
Wsparcie to cudowny stan dzieki ktoremu wierzysz w milosc i przyjazn. Czujesz obecnosc drugiej osoby mimo iz podejmujesz swoje wlasne decyzje.
Bedzie dobrze Torqu...tylko pozwol by tak sie stalo...los nie jest dla Ciebie okrutny...moze dzieje sie tak wlasnie bys mogl szeroko otworzc oczy????
Jest tyle lojalnych kochajacych kobiet...moze czas znalezc kogos kto jest gotowy na prawdziwy zwiazek partnerski, pelen zrozumienia i zaufania....wolny od zdrady ( jak pamietam byla udzialem Twojej kobiety)
Wiem ze nie od razu Rzym zbudowano, i Ty na poczatku bedziesz drobil w miejscu lub stawial male kroczki ale wierz mi ze kiedys czas pokaze ze nic nie dzieje sie bez przyczyny...
Czesto zle przezycia sa furtka do naszego przeznaczenia... a kto wie ? Moze jest to tak wielkie szczescie o jakim Ci sie nie snilo???
Tego wlasnie z calego serca Tobie zycze!

22.08.2003
11:19
[47]

Mark24 [ >>>Martinez751<<< ]

Ostrzegam Cię przed wariantem nr 2 i 3. Sam byłem w związku może nie długo bo tylko 2 lata. Ale po roku coś się zaczęło psuć.
Ja zakochany, koleżanka chyba była mniej już zakochana w tym momencie. Ja zrobiłbym dla nie wszystko wtedy!
No i wybrałem wariant nr 2 lub 3. Nie jeden raz czy dwa razy. Wybierałem go kilkanaście razy w ciągu ostatniego naszego roku.

Jak to się skończyło? Tak jak można przewidzieć: rozpadło się oczywiście. Strata czasu.... :(

Odpocznij... zajmij się czymś, rób co chcesz, zadzwoń czasami do niej jak chcesz (ale nie wracaj do "bycia razem" - w końcu jesteście przyjaciółmi więc nie zrywaj znajomości w 100% - życzenia imieninowe jej się chyba należą ;)

Są dwa warianty związane z upływającym czasem:
1. Albo ona stwierdzi, że jesteś nadal dla niej najważniejszy i ta decyzja to błąd (ale nie możesz na to liczyć - daj temu wariantowi szanse - 1% - nadzieja matką głupich)
2. albo ty stwierdzisz, że "koleżanka z klatki naprzeciwko" jest całkiem fajna, macie wiele wspólnych tematów i super Ci się z nią gada i nie tylko .... ;)

22.08.2003
11:21
smile
[48]

Satine_ [ Pretorianin ]

Czemu mnie nigdy nikt tak nie kochal....

22.08.2003
11:24
[49]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Mówicie tutaj niemal wszyscy, że przejdzie, że będzie dobrze. Owszem, czas płynie i zabija rany. Ale nie zabija miłości, ona nie umiera.

deTorquemada --> może nie będzie to zbyt optymistyczne... Będziesz Ją kochał nadal, choć będzie w tym tylko pamięć bezpowrotnie minionej przeszłości.
Żyj z wspomnieniami, ale nie nimi. Pomyśl, że to co przeżyłeś było Twoje i tylko Twoje. Nikt Ci tego nie odbierze, nie wydrze. Spróbuj się do tych wspomnień uśmiechnąć.
I ciesz się, że Ona była szczera. Do końca. Zapewniam Cię, że trwanie w niewyjaśnionym półstanie, w agonii jest znacznie, znacznie gorsze.

A tak na marginesie jedno z moich przykazań: Kochać to znaczy pozwolić drugiej osobie odejść.

22.08.2003
11:26
[50]

Mark24 [ >>>Martinez751<<< ]

Aha jeszcze taki mały btw. moja wielka miłość aktualnie jest już mężatką i mamą :) A ja siebie przy jej boku nie widzę już (oczami wyobraźni) od 4 lat. (4,5 minęło od rozstania). A wręcz się zastanawiałem (kiedyś bo teraz już nie) co ja takiego w niej widziałem.

Fakt, że po miesiącu rozstania z "moją wielką i pierwszą prawdziwą miłością" poznałem dziewczynę.
I to jaką dziewczynę!!! :))))))))))))))
I potem żałowałem każdej straconej chwili mojego życia sprzed momentu spotkania z nią. Na serio!!
Więc uszy do góry.

22.08.2003
11:26
[51]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze pierwszy wariant Elfa jest najwlasciwszy.
I nie ma co tutaj pisac, ze jest to nie fair, bo od drugiej strony uczciwej zagrywki nie widze...

22.08.2003
11:29
[52]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

elf->
zgadzam sie z Toba calkowicie. Jak dla mnie nie darowalabym...trzeba byc konsekwentnym...co to znaczy ze laska jak jej sie nie uda wroci? i jak czesto pozniej to bedzie sie jej zdarzac??? cos takiego moze wejsc w krew - a jak bedzie wiedziec ze ujcie jej to plazem...parodia..nienie, to jest zenada.
Nie mowie ze Torqu postapil dobrze chronic ja maksymalnie..
Ale na Boga...ja bym cos takiego doceniela...ma perle a szuka imitacji...
Wiem ze dziewcze pewnie kiedys dojrzeje...moze za rok, dwa, za kilka...ale za swoje bledy sie placi.
Pozwolilabym na to by kiedys usiadla i zaplakala nad strata swietnego faceta jakiego kiedys miala.
Nie - nie jestem w stanie pojac tej sytuacji...moze dlatego ze tak roznie sie od tej kobiety...chcialabym moc ja rozumiec ( w jakims malym sensie byc moze mi sie to udaje) ale chyba tak do konca nie jestem w stanie.

22.08.2003
11:30
[53]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Satine_

Hmmm, Świat się kończy jutro czy pojutrze...

Twoje zdanie byłoby bliższe prawdy w takim brzmieniu :

" Czemu mnie jeszcze nikt tak nie kochal...."

Nie masz przecież stu lat, nad grobem nie stoisz - życie przed Tobą, łap je , formuj , działaj , poznawaj ludzi... daj Mu szanse odnaleść Ciebie...

22.08.2003
11:33
[54]

Larin [ Pretorianin ]


de Torquemada ----> Wariant 1 trudny, bardzo trudny ale tak naprawde jedyny majacy sens.
Jak znajdziesz w sobie wystarczajaco sily to zrob wlasnie tak.
Tego Ci zycze.

22.08.2003
11:34
[55]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

martusia--->a uwazasz ze nie bedzie dobrze? czas leczy rany...dlaczego to piszemy? bo kazdy z nas ma takie doswiadczenie na swoim koncie. Odeszlam od kogos kogo kochalam bo musialam, a teraz :) kocham mocniej, prawdziwiej i kiejmy nadzieje ze na zawsze.Tamtej milosci nie wymazalam- jest we mnie szacunek i sympatiia. Ale moja milosc terazniejsza zmienila oblicze pierwszej. Bo mam milosc dla ktorej niedlugo powiem tak, mam szacunek, zrozumienie , wsparcie...i choc trzy lata temu bym w to nie uwierzyla, to teraz jestem najszczesliwsza kobieta na Ziemii :)

22.08.2003
11:41
[56]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Etko --> zbyt mało jeszcze przeżyłam, żeby móc powiedzieć, że będzie dobrze. Wiem jedynie, że BĘDZIE. Jak - to się okaże... Moje przeżycia trudno nazwać jakimkolwiek doświadczeniem. Ale wiem, co to znaczy uzależnić się od kogoś, jak trudno zatrzymać ten proces szalonego kochania i jak trudno pogodzić się z niepowodzeniem.

Btw. oby każdy z nas znalazł takie Szczęście, jakie znalazłaś Ty :)

22.08.2003
11:42
smile
[57]

tygrysek [ behemot ]

nie przechodzi nigdy zupełnie
nie zapomina się nigdy zupełnie

Nic tutaj nie jest prawdą, bo każda prawda wypowiedziana tutaj jest jednoosobowa. "Pochowałem" 5'cio letni prawie związek niecały rok temu i to co mówili mi wszyscy wtedy, gdy płakałem, że minie, że się zapomni to nie do końca prawda. A ja nadal kocham i ta miłość cały czas krwawi już z zabliźniałej rany. Czas w tym wypadku jedynie otworzy troszkę Tobie oczy, nabierzesz troszkę dystansu do kobiety, którą do szaleństwa kochałeś, ale miłość jest tak silnym uczuciem, że nie można zastąpić go innym. Starałem się znaleźć inną kobietę, ale one wszystkie czują, że mają konkurencję w postaci starej miłości, która zostawiła bardzo silne brzemie w uczuciach.
deTorquemada, pamiętaj o tym, żeby nie zapominać o znajomych i z nimi spędzać jak najwięcej czasu a złoty środek na rany przyjdzie sam.

Pozdrawiam serdecznie.

22.08.2003
11:46
[58]

Satine_ [ Pretorianin ]

el f -> pewnie masz racje... Niestety jak ciagle sie trafia na facetow, dla ktorych jestes niczym jak sie okazuje po jakims czasie, i ktorzy kompletnie cie nie szanuja to uwierz, ze coraz trudniej jest sie pozbyc cynizmu jaki zaczyna cie ogarniac.

deTorquemada --> Uwazam, ze jesli sie kogos kocha to sie o niego walczy do konca, do poki mozna pogadac, dopoki jest szansa jakiegos wyjasnienia to nalezy to robic nawet miliard razy. Nie ma miejsca na dume, nie ma - jak wiele facetow sadzi - "przeczymania dziewczyny to wtedy sama przyjdzie". Ale jesli ta druga osoba cie poniza lub "zmienia" cie na kogos innego to nie ma dyskusji. Zastanow sie. Takie jej zachowanie to zwykla zenada. I zeby bylo smiejszniej jak sie powazniej zastanowisz to okazuje sie, ze nawet cie to nie boli, malo tego przestajesz kochac jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki. Pomysl. Zdrada, odejscie do innego, umawianie sie z nim za twoimi plecami, pewnie nie jedne duznaczne rozmowy na gg.... to jest po prostu dno.

22.08.2003
11:46
[59]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

martusia---> zycze tego kazdemu :)
widzisz ja wiem ze zanim de Torquemada ulozy sobie zycie wiele wody uplynie...bol bedzie najpierw mocny potem bedzie ledwo smil swoim blaskiem....poczatek bedzie ciezki, bo latwo powiedziec zapomnij- trudniej z realizacja- ale w koncu, nadejdzie ten etap kiedy odetchnie pelnia szczescia i bedzie krzyczal : jestem wolny :)
Co do niepowodzen- wiesz pewnie jak chartuja charakter , jak tworza osobowosc...jak pozwalaja dojrzec...i to jest w tym dobre...bo dzieki takim przemysleniom i doswiadczeniom ma szanse ksztaltowac sie nasza madrosc zyciowa.

22.08.2003
11:48
[60]

Satine_ [ Pretorianin ]

kurde normalnie jestem w szoku, prawie każdy z facetow, ktory sie tutaj wypowiedzial nadal kocha swoja byla, nadal za nia teskn, zalujei etc. Czy wy macie jakies znaki charakterystyczne np: czulki na czole, zeby mozn abylo was rozpoznac na ulicy wsrod tlumu?

Ide na kawe.

22.08.2003
11:50
[61]

tygrysek [ behemot ]

Satine_ --> faceci kochają, gdy czują się kochani. Zawsze.

22.08.2003
11:51
[62]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Satine---> owszem mozna walczyc ale nie do konca- pewnych barier przekroczyc nie mozna...nie mozna blagac, i sie ponizac...bo pozniej taka osoba straci do siebie samego szacunek...trzeba znac swoja wartosc, jesli druga osoba tego nie docenila najwidoczniej nie jest tego warta.

Co do mezczyzn z Twojego zycia: moze nie wybieralas wlasciwych? zredukuj pewne cechy inne dodaj i tylko za takimi sie ogladaj, znam wielu dobrych mezczyzn na tym swiecie :) kochanych, czulych , delikatnych- tylko trzeba ich zauwazyc :)

22.08.2003
11:53
[63]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

tygrysek---> zartujesz sobie???

"faceci kochają, gdy czują się kochani. Zawsze."
nie mozna zmusic nikogo do milosci...
Milosc to nie wlacznik swiatla - to sie czuje albo nie


bo w tym wlasnie jest ambaras aby dwoje chcialo naraz

22.08.2003
11:54
[64]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Etka, Piotrasq

Napisałem że jedynka jest nie fair wobec dziewczyny.
Dlaczego ?
Dlatego że starszy facet od początku przyjął rolę substytutu Ojca dla bardzo młodej dziewczyny. Skoro teraz idzie na studia a związek rozpada się po pięciu latach ... to w momencie rozpoczęcia Ona była poprostu zagubionym dzieckiem.
Szukała ciepła, przyjaźni, opieki i znalazła , znalazła to i ... trochę więcej.
Ale to "trochę więcej" tak naprawdę nie było Jej jeszcze potrzebne... nie dziwię się Jej że chce poznać smak życia , że nie czuje się jeszcze w pełni na siłach podjąć roli partnerki w stałym związku, takim "do grobowej deski"...
Zresztą przeczytajcie post Inkwizytora z 09:24, aż się roi od słów "dziecko", "dziecinada" - sam Autor zdaje sobie z tego sprawę że popełnił błąd już na starcie i przez pięć lat brnął w ślepy zaułek.
Dlatego uważam że wariant 1. jest w stosunku do Niej nie fair... to trochę tak jak byśmy chcieli związać się z kimś a nasi Rodzice postawili ultimatum ... nie dokońca tak samo ale ja widzę analogię i żal mi jest nie tylko de Torquemady ale i żal mi tej dziewczyny.

22.08.2003
11:54
[65]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

no chyba ze mowisz o milosci braterskiej... z tym jeszcze sie zgodzic moge...

22.08.2003
11:54
[66]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

moj powyzszy post byl do tygryska

22.08.2003
11:55
[67]

Larin [ Pretorianin ]


Satine_------> tygrysek w tych kilku slowach powiedział wszystko
Nie potrzeba nic dodawać.

22.08.2003
11:56
[68]

tygrysek [ behemot ]

Ecia --> chodzi mi o istnienie związku, prawdziwa miłość nigdy nie wygasa, gdy się jest kochanym.

22.08.2003
11:57
[69]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

tygrysek ----> mylisz sie. Milosc mozna zastapic inna. Mnie sie udalo. Prawda jest, ze nigdy nie wyleczysz sie do konca ze starej, tym bardziej, ze u mnie to trwalo 11 lat, wlacznie z 3 latami malzenstwa. Ale mozna to w sobie gleboko przytlumic, i z biegiem czasu na pierwsze miejsce wyplywa zlosc, za to co zrobila.
W drugim zwiazku jestem juz 6 lat i kocham ja bardziej niz ta pierwsza.
A myslalem, ze juz nigdy do tego nie dojdzie...

22.08.2003
11:59
[70]

tygrysek [ behemot ]

Piotrasq --> wierzę Tobie, że masz rację

22.08.2003
12:00
[71]

Satine_ [ Pretorianin ]

e tam Tygrysku cos twoja zasada chyba nie jest zyciowa za bardzo.

Etka --> wiesz, kazdy ma jakas swoja bariere. Dla mnie jest to np: zdrada, po ktorej nie ma ze mna zadnej dyskusji. Wszelkie klotnie, nieporozumienia, niedogadanie sie IMO nie są powodem do rozstań bo zawse można znależć jakis konsensus i czasem nie warto jest tracic zwiazku przez jakąs klótnie. No chyba, że ewidentnie się różnicie ale to zdarza sie rzadko. Nie ma miejsca na dume, unoszenie sie czy zagrywki typu: "jak bede mocny to sama przyjdzie" albo "no to ja jej pokaze". Dla mnie to dziecinada. Jesli facet za Toba nie dzowni kiedy zawali i nawet kiedy tego nie zrobi a cisza jest zbyt dluga to niestety ale dla mnie jest to jednoznaczne z tym, ze po prstu nic dla niego nie znaczysz, znaczylas, bedziesz nzaczyc. I tak jest w przypadku deTorquemada ale on musi sobie to uswiadomic i ju.

O swoich facetach sie nie wypowiadam.

ps: podziel sie znajomoscia z kochajacym, czulym i delikatnym facetem :) bo dla mnie to okaz wymarly :D

22.08.2003
12:01
[72]

Satine_ [ Pretorianin ]

Larin --> bzdura.

22.08.2003
12:02
[73]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

tygrysie---> zamotales troche!

Zgadzam sie - o ile jest to prawdziwa milosc to owszem- ale to nie tyczy sie tylko facetow bo i kobiety mimo wszystko Tygrysie sa podobnie skonstruowane. sa poprostu wspomnienia mile naszemu sercu ktore na zawsze nosimy w sercu..ale nowa milosc potrafi przycmic wczesniejsze


Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem o kochaniu gdy jest sie kochanym, satine mowi o nieudanych zwiazkach- wiec co z tego ze kochala skoro jej mezczyzni nie wystarczajaco mocno?
wiec jak widzisz to nie jest wspolzaleznosc liniowa, odwzajemnione uczucie nie pojawia sie tylko dlatego ze ktos Cie pokochal - bo kochasz za wady pomimo zalet, a nie za milosc jakas ktos do Ciebie czuje

22.08.2003
12:04
[74]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Etko --> owszem. Takie zdarzenia budują, ale jakże trudno się pogodzić z porażką... Chyba tak już jest człowiek zbudowany, że kiedy giną jego plany, to umiera cząstka jego. Ale Ból jest najlepszym nauczycielem.

Satine_ --> należy znaleźć granicę pomiędzy miłością a obsesją. Zastanowić się, czy dajemy komuś siebie, czy też bierzemy kogoś sobie.
Kochając wiem, że chcę szczęścia tej drugiej osoby. Dla Niego potrafię się wyrzec szczęścia własnego. Nie będę zaspokajać swoich egoistycznych zapędów, bo to On jest najważniejszy, nie ja.

Piotrasq --> istnieje jakaś skala porównawcza? Można kogoś kochać lepiej/gorzej, mocniej/słabiej? Przecież podobno jedyną miarą miłości jest miłość bez miary...

22.08.2003
12:07
[75]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

elf---> ja mimo wszystko nie uspraiwedliwie tej kobiety, to nie jej pierwszy wybryk. Dla mnie jest egoistka...tak sie nie postepuje

Satine---> podziele sie chcetnie ( oczywiscie nie moim bo tego nie oddam nikomu :D) ale kolegi pozycze o ile obiecasz ze go nie skrzywdzisz ;)
musze dbac tez o ich interesy ;)

piotrasq---> jak widzisz i mi sie udalo - do pelni szczescia brak mi tylko jego powrotu z Belgii z delegacji :)

22.08.2003
12:11
smile
[76]

tygrysek [ behemot ]

Może macie rację, a może tylko ja mam rację. Bynajmniej ja chyba nie potrafię kochać albo nie potrafię być kochanym, bo mi nie wyszło ... właściwa to analogia ??

Satine_ --> jestem romantykiem i chyba jednym z ostatnich na tym świecie, bo to w co wierzę jest tutaj w tym świecie i w tym czasie mało znaczące. Powinienem był się urodzic conajmniej 100 lat wcześniej, gdzie to co czuję było prawdziwe ...

Ecia --> prawie nigdy związki nie "umierają" z miłości, więc kochając i będąc kochanym można się spodziewać happy end'u



Wybaczcie, bo chyba naprawdę minąłem się z prawdą, ale ja w nią wierzę. Wierzę jeszcze w miłość i w uczucia i siłę ich. Mam nadzieję, że znowu pokocham i znowu będę mógł wam mówić z pełnym przekonaniem, że miłość jest największym skarbem tego świata. A jeżeli tak nie jest, to chcę umrzeć.

Smutno mi się strasznie zrobiło więc zmykam sobie na spacerek po Krakowie, bo teraz tutaj goszczę.

22.08.2003
12:13
[77]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

martusia---> nie porownuje sie milosci- bo za kazdym razem ma inne oblicze... ale mozna kochac wiele razy, ale nie rownorzednie. Prawdziwa milos - Mysle ze to kwestia dojrzalosci, zaufania i przyjazni. Bo partner musi byc tez Twoim przyjacielem - taka jest moja zasada udanego zwiazku.
Mowia stara milosc nie rdzewieje...och potrafi zmienic sie tak bardzo, ludzie ja tak zniszcza ze przemini sie w stara - przezarta do cna rdze

22.08.2003
12:14
[78]

Larin [ Pretorianin ]


Satine_----> Porazila mnie glebia twojej wypowiedzi, a moze odrobina uzasadnienia. Jezeli tak sie odnosiszz do facetow to zycze szczescia dlugo szukaj moze trafi sie jakis z czulkami :).

W tym co napisał tygrysek jest imho duzo prawdy i zupelnie nie chodzi tu o obsesje czy zmuszanie kogokolwiek do uczuc tylko o wieksze starania i zaangazowanie w uczucia.

22.08.2003
12:14
[79]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Satine_

"na facetow, dla ktorych jestes niczym jak sie okazuje po jakims czasie, i ktorzy kompletnie cie nie szanuja" - może powinnaś zmienić środowisko w którym się obracasz ? To dziwne co piszesz... mam trochę znajomych, miałem wielu kolegów w LO czy na studiach i prawie o żadnym z nich nie mógłbym powiedzieć że traktowali dziewczyny w jakiś niewłaściwy sposób.
Mogę natomiast powiedzieć coś innego, może to tylko takie moje "wypaczone" spojrzenie... ale odnoszę wrażenie że wy, dziewczyny, same lgniecie do takich chamów, mięsniaków... że przedkładacie fizyczność faceta nad jego duchowością. Mamicie się nadzieją że będziecie tą jedyną ktora go zmieni w łagodnego baranka a potem macie pretensje do całego świata że bije, pije i gwałci...

Nie bierz tego do siebie Satine_ , to było tylko takie moje spostrzeżenie natury ogólnej, nic personalnego.

22.08.2003
12:18
[80]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

tygrysku ---> chyba sie nie rozumiemy..ja o jednym ..Ty o drugim :)

oczywiscie ze happy end jest udzialem wielu szczesliwych par...popatrzmy niekiedy na idacych staruszkow trzymajacych sie za reke

kazdy z nas ma czastke romantyka- bo nie tylko Ty wierzysz w milosc- ona istnieje i wiele z nas jej doswiadcza, to uczucie nieodlaczne czlowiekowi od wielu stuleci, tysiecy lat, milionow?

Napewno pokochasz, docenisz i bedziesz dbal o to. Wierze w Ciebie - ale milosc przycjhodzi znienacka - sama Ciebie znajduje - nie trzeba jej szukac.

Przyjemnego spacerku zycze :)

22.08.2003
12:21
smile
[81]

Bzyk [ Offensive ]

satine napisała:

ps: podziel sie znajomoscia z kochajacym, czulym i delikatnym facetem :) bo dla mnie to okaz wymarly :D

sorry, że się wtrącą... ale mam podobne nastawienie do Ciebie, tylko z innej strony.
Nie ma kobiety, która nie byłaby wyrachowana w swojej zagrywce pt. "miłość".
Pozdrawiam.

22.08.2003
12:21
[82]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Etka

"ja mimo wszystko nie uspraiwedliwie tej kobiety" - ja też nie usprwiedliwiłbym tej kobiety ; ja staram się zrozumieć i trochę rozumiem to dziecko...
Co nie zmienia faktu że mój wrednawy charakter głosuje za wariantem 1.
Z pewnym współczuciem wobec kobiety-dziecka ale jednak.

22.08.2003
12:26
[83]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

i po raz kolejny elf musze Ci przyklasnac... tez zauwazylam jak wiele kobiet sie podklada, lapie na jakies tanie slowa i tanie bajery - dlaczego nie widza prawdziwych perl wokol siebie???

moja przyjaciolka jakis czas temu dala popis szczytowi wlasnej glupoty:
bylo dwoch starajacych- obaj przystojni- z pewnym wyjatkiem- jeden uprzejmy przemily inteligentny chlopak pelen szacunku do niej - drugi? lalus, cwaniak otaczajacymi ja slodkimi - nic nie znaczacymi slowkami
Wybrala drugiego...historia po tygodniu zakonczyla sie - do tego wielkim placzem przyjaciolki
A nie sluchala przyjaciol...poleciala na cos wbrew powiedzeniu: nie wszystko zloto co sie swieci
Dastala druga szanse...nie przepascila wszystkiego i wielka milosc jej zycia na nie jeszcze czekala.... A teraz? Jest szczesliwa w zwiazku ze wspanialym facetem, planuja dalsze zycie i rodzine. Coz bajki sie zdarzaja ;)
Wystarczy dobrze wybrac bo jest kupe dobrych facetow. I moj wybor byl najlepszy :)

22.08.2003
12:43
[84]

Satine_ [ Pretorianin ]

Bzyk --> wiem, ze rownie dobrze mozna to odwrocic wlasnie w stosunku do kobiet ale ja w tym wypadku mowie o sobie nie ogolnie. O tym czego ja doswiadczylam i na co po prostu nie zasluzylam.

Larin --> bo slowo "bzdura" to najlepsze slowo jakie moze podsumowac zdanie Tygryska o milosci. Widzisz, jak juz napisalam moge 10983237 razy rozmawiac z powodu klotni czy niedomowienia. Bo zawsze jest cien podejrzenia ze ja tez moglam cos zawalic. Ale nie wtedy jesli facet cie zdradza i oklamuje. Wtedy to on dokonuje wyboru za ciebie i za siebie. Stawia cie przed faktem dokonanym nie mozesz nic z tym zrobic. Co z tego ze kochasz? Co z tego ze dawalas mu z siebie wszystko? Co z tego ze robilas wszystko o czym napisala martusia_a? Co z tego skoro on podjal ta decyzje,a ty musisz ponsic jej konsekwencje? Zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze dopoki jest milosc to nie powinna ona umrzec wlasnie z powodu jakiejs klotni, gdzie zazwyczaj wine ponosza obydwie osoby. Ale nie jesli ktos cie zdradza. Podejmuje caly ciag zdarzen, ktore trwaja przez jakis czas i chociaz dotycza ciebie ty nie masz na nie wplywu, nie masz o niczym pojecia i kiedy w koncu prawda wychodzi na jaw - sama musisz sie z tym uporac. Z czyms o co sie nie prosilas i czego nie chcialas.

el f --> nie jestem typem kobiety, ktora leci na takich facetow jak mowisz. Generalnie nie umawiam sie z takimi i obchodze ich szerokim lukiem. Nie ma nic zlego w tym ,ze ma sie przystojnego faceta ale np miejsce jego poznania i to jak sie zaprezentowal ma znaczenie. A to ze pozniej okazuje sie ze to zwykly lansator... no rodzi wlasnie cynizm i sarkazm.

Etka --> dobra odezwe sie do ciebie na gg to mnie z kims umowisz ;)

I tez glosuje za wariantem nr 1.

22.08.2003
12:55
[85]

Bzyk [ Offensive ]

Napiszę kilka moich spostrzeżeń...

Umawianie się przez internet nie ma sensu, w 90% przypadków jest skazane na niepowodzenie. No tak, jest jeszcze te 10%, ale z reguły po prostu pozostaje przyjaźń a nie głębsze uczucie. Chyba, że ktoś lubi "kupować kota w worku". Generalnie, czasem gdy nie pracuję wchodzę sobie tak dla polepszenia humoru na czaty... np. na kanał regionalny #bygoszcz na wp.pl - dziewczyny, które tam przesiadują są dla mnie zerem. Poziom rozmów jest wręcz żałosny, rzadko rozmawiam dłużej niż minutę po usłyszeniu sakramentalnego "z kond klikasz?". ROTFL :)
Dla mnie internet to jedno a życie to drugie. Nie łączę tych dwóch.

Satine wspomniała coś o miejscu spotkania. Tak, to bardzo ważne. Jak jadę na imprezę drum^bass czy też jakąkolwiek inną spod znaku techno (nie_komercyjnego! Żadne tam "łubudubu", "bum cyk bum cyk") staję się już przed wyjazdem zimny jak góra lodu. Wszelkie spojrzenia małolat lubi kobitek o bardzo charakterystycznym makijażu odrzucam i zajmuję się samym sobą (ja i muzyka), ewentualnie znajomymi :) Na takich imprezach nie liczę na żadną miłość, bo to po prostu nie realne. Może jakiś przypakowany maczo ma tam niezłe pole do popisu.. a niech sobie "wyrywa laski" - pewnie po jednej nocy się kończy. Najlepiej poznać drugą połowę na domowej imprezie u kogoś znajomego. Takie jest moje zdanie.

Raz kiedyś mi się nie powiodło w miłości. Od tego czasu jestem ostrożny. Mój błąd to fakt, że się od razu zakochuję a proces "odkochiwania" trwa średnio 10x dłużej :( Jestem romantykiem, chociaż... ostatnio staram się być twardy na siłę - na zewnątrz, wnętrza jednak nie potrafię zmienić. Może to i dobrze. Na "Zielonej Mili" się popłakałem jak małe dziecko, na "Frequency" podobnie. Mam 23 lat. Dziwne? Smieszne?

Nie ufam kobietom. Najpierw muszę mieć koleżankę. Zwykle na tym się kończy. Podobno laski wysyłają jakieś znaki, których faceci często nie potrafią odczytać? A mam to głęboko w poważaniu. Niech sobie dają te swoje tajemnicze znaki. Ja mam swoją godność. Nie będę się płaszczyć przed "królową". Co innego skromne dziewuchy, ale one są już zwykle zajęte. Czasem mam ochotę na kobietę rozwódkę... ale... chyba najlepiej być samemu, niż żyć w nieudanym związku.

Sorry za smęcenie. Pozdraiwam.

22.08.2003
13:07
smile
[86]

Larin [ Pretorianin ]


Satine_----> Milo przeczytac taka wypowiedz. Masz całkowita racje jeżeli chodzi o zdradę. Zdarzyło mi sie to raz w życiu i wiem ze nic juz pozniej nie mozna odwrócić. Jednak bardziej chodziło chyba o zaangażowanie i emocje w zwiazku który toczy sie bez takich dramatycznych zwrotow. I tu moim zdaniem tygrysek ma jednak racje, ale nie bede sie upierał :)))))).
Pozdrawiam

22.08.2003
13:08
[87]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Bzyk --> piszesz, że dziewczyny z internetu są dla Ciebie żałosne. A czy istnieje jakaś różnica pomiędzy 'dziewczyną z internetu' a 'dziewczyną z rzeczywistości'? To nie są dwa oddzielne światy. Każdy rozmówca istnieje w świecie rzeczywistym, a nie tylko wirtualnym. I jeśli trafisz przykładowo na 'głupią gęś', to taką samą będzie ona w rzeczywistości.
Dla mnie nie ma rożnicy, czy najpierw poznaję czyjeś wnętrze, a dopiero potem fizyczność, czy też na odwrót.

22.08.2003
13:14
[88]

Bzyk [ Offensive ]

martusi_a >> no wiesz... ja piszę o tym, co zaobserwowałem. Fakt, np. tutaj na forum jest zupełnie inaczej. Ale na czaty już nie zamierzam wchodzić, bo tam są "zaczatowane" typy. Nadal podtrzymuję swoją opinię, że internet i codzienne życie to dwa oddzielne światy. Oczywiście jeśli chodzi o szukanie sobie drugiej połowy.

22.08.2003
13:14
[89]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Satine_

"nie jestem typem kobiety, ktora leci na takich facetow jak mowisz" - byłem tego właściwie pewien, dlatego zamieściłem info że to nic personalnego.

Jeśli mogę coś poradzić - zrezygnuj z cynizmu i sarkazmu... odstraszysz tylko od siebie tych wrażliwych, delikatnych i nieśmiałych a na chamach i tak nie zrobisz wrażenia bo ... nawet nie zrozumieją.
Rozejrzyj się wokół, kto wie czy gdzieś w pobliżu nie czeka na podniesienie jakaś nie śmiała a wpatrzona w Ciebie jak w obraz Perła o ktorej wspominala Etka... czasem warto się tak rozejrzeć...

22.08.2003
13:18
[90]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Bzyk --> nie zamierzam podważać Twojej opinii. Inna sprawa, że szukanie a znalezienie to zupełnie odrębne tematy. Czasem można znaleźć nie szukając.

22.08.2003
13:20
[91]

Satine_ [ Pretorianin ]

martusia_a -- dla mnie jest to zalosne jesli poznajesz i wyrwyasz laski z www.randki.pl zwlaszcza jesli w zyciu realnym jestes z kims. Po prostu dno.


Larin --> chyba wszyscy, ktorzy kochaja maja cos takiego ze do ostatniej chwili jesli jest chociaz cien szansy by porozmawiac i znalezc jakies wyjscie - po prostu to robia. I wtedy mozna powiedziec ze jak sie kocha to sie jest kochanym. Ale jak wiesz wszystko ma swoje granice.

Bzyk --> mam takie smao podjescie jak ty. Nie umawiam sie z kolesiami z knajp, znajomosci ( w sensie zamyslu zwiazku) z internetu uwazam za zenade i uwazam, ze korzystaja z nich totalni nieudacznicy ( i popieram twoje podejscie w 100%), zbyt szybko sie zakochuje i ufam czlowiekowi, z ktorym jestem, a potem zbieram za to po pupie. Taki lajf :D

22.08.2003
13:20
smile
[92]

zarith [ ]

torque --> olej to, kobiety przychodzą i odchodzą. teraz wreszcie będziesz miał trochę czasu dla siebie :P
elf -->niezła gadka-szmatka :P

22.08.2003
13:21
smile
[93]

zarith [ ]

zamiast torque miało być DeTorquemada

22.08.2003
13:26
[94]

Satine_ [ Pretorianin ]

el f --> bardzo chciala bym pozbyc sie cynizmu ale nie moge. Wkrada sie w moje mysli jak trucizna. Moze z czasem mi to przejdzie, moze poznam kogos kto to przezwyciezy.. Mimo wszytsko jestem silna osoba. nie mowie nie, spotykam sie z roznymi osobami, daje sie zaprosic do kina etc, zwlaszcza ze nie mam po czym rozpaczac :) I narazie jest mi dobrze.


deTorquemada --> Podjecie decyzji o rozstaniu jest trudne. Zastanow sie jednak jak bedzie wygladalo twoje zycie u boku takiej osoby, ktora juz tak nadwyrezyla twoje zaufanie. Co ci moze zaoferowac oprocz niepewnosci?

22.08.2003
13:28
[95]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Satine_ --> nie miałam na myśli dowartościowywania się kosztem jakichś lasek niewiadomego pochodzenia. W necie istnieje też gro osób, które są prawdziwe, cenne i wartościowe. Boli jedynie stereotyp, że jeśli internet, to tylko tanie szmaty albo wątli cwaniaczkowie. Albo seryjni gwałciciele.
I jeszcze raz powtarzam: czasem wcale nie trzeba szukać, żeby znaleźć.

22.08.2003
13:29
[96]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Bzyk, Satine_

Jestem na tym forum dośc krótko... ale o ile wiem to jeden ślub GOL-owej pary już się odbył...
Może ktoś z dłuższym stażem się wypowie...

Czasem internet może być bardzo dobrą swatką, wszystko zależy od dwojga ludzi...
Moim zdaniem nie można z góry przekreślać Człowieka tylko na podstawie miejsca w którym się Go poznało... Perłę można znaleść nawet w rynsztoku...

22.08.2003
13:30
[97]

Satine_ [ Pretorianin ]

zartih --> jestes moim idolem! Wlasnie to jest sekwencja myslenia faceta, ktory rozstal sie z dziewczyna. I to daje dziewczyna sile. Moj kumpel powiedzial mi tak: "tak mala na pewno on teraz siedzi i zaluje tego co zrobil, zastanawa sie co ci powiedziec i wpatruje sie w telefon oczekujac na sygnal od ciebie" (wlewajac w to duzo sarkazmu). I dlatego poniewaz wiem, ze tego nie robi, ze siedzi z piwem i czipsami w reku i swietnie sie bawi przy kompie, ze wreszcie mysli sobie: " mam spokoj i czas dla siebie" - wlasnie dlatego latwiej jest kobieta odejsc.

22.08.2003
13:34
[98]

Satine_ [ Pretorianin ]

el f --> wiesz co sama bylam z facetem poznanym przez net. Dwa lata. Straszna pomylka mojego zycia i obraz jaki zbudowal mi na czacie o sobie zamydlil mi oczy tym co sie dzialo w rzeczywistosci. Myslalm sobie "to niemozliwe, on jest przeciez inny". Do czasu. I poniewaz to nie byl pierwszy raz w moim zyciu, mam potwierdzenie 100% ze facet, ktory szuka dziewczyn w necie jest totalnym nieudacznikiem, malo tego zawsze ale to zawsze, ciagle i nieprzerwanie bedzie te laski wyrywal nawet jesli juz kogos ma. Po prostu zenada.

22.08.2003
13:40
[99]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

elf--> tak jeden sie odbyl i o ile mi wiadomo beda nastepne :)
przykladem takiej pary jestem ja i Ashura, poznalismy sie dzieki GOLowi- ale mysmy sie nie szukali- to wyszlo samo na ktoryms tam zjezdzie :) owszem lubilismy ze soba pisac ( nie mowiac ze poznanie zaczelo sie od tego ze mnie solidnie opieprzyl na jednym z watkow ;) ale zadnemu z nas nawet do glowy nie przyszlo :)
W kazdym badz razie jestesmy razem od 1,5 roku a od 6 miesiecy wspaniale nam sie mieszka ze soba .


I kto zaprzeczy ze nie mozna? Zycie plata niespodzianki :)

22.08.2003
13:40
[100]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Satine_ --> ale chyba nie mówimy tutaj o chorobach emocjonalnych? Samym literkom na monitorze nie można ufać. Co nie znaczy, że kontakt via net przekreśla możliwość rzeczywistego poznania danej osoby. Myślę, że stwierdzenie, iż trafiłaś na faceta z kompleksem niższości, będzie celne.

22.08.2003
13:41
[101]

Bzyk [ Offensive ]

Zgadzam się z wypowiedzią Satine z godziny 13:34 w 10000%.

El f - wiesz co ? W kontekście Twojej wypowiedzi o rynsztoku, że tam można nawet perłe znaleźć, nie mam słów. W taki sposób "że wszystko się może zdarzyć" to ten wątek można było zakończyć już dużo prędzej. Chyba że lubisz pisać pompatycznie i kwieciście i co ważne teoretyzując. To powodzenia. Ja wymiękam.

22.08.2003
13:46
[102]

el f [ RONIN-SARMATA ]

zarith

"elf -->niezła gadka-szmatka :P" - wiem , ale dzięki za uznanie, jako seryjny gwałciciel i morderca musze jakoś wabić swoje ofiary...


Satine_

Wiem że jesteś silna... miałem okazję się przekonać :-)D
Cynizm - nie możesz , trudno. To chociaż schowaj go na specjalne okazje... czasami łatwo kogoś zranić nawet takim odruchowym cynizmem, małym z pozoru niewinnym złośliwym żarcikiem...
Jest naprawdę dużo mężczyzn z psychiką znacznie słabszą od waszej, kobiecej... łatwo nas zranić, ośmieszyć a to... boli i czasem potrafi z dobrego, wrażliwego chłopaka zrobić... hmmm... psychicznego kalekę...
Tak myślę że generalnie jesteście odporniejszą płcią niż my...

To w sumie jest w cyniźmie najgorsze - najczęście rani nie tego którego byś zranić chciała... Twój cynizm, niewątpliwie inteligentny i celny odbije się od pancerza chamstwa jak piłka od muru...

22.08.2003
13:47
[103]

Satine_ [ Pretorianin ]

martusia_a --> wlasnie w tym rzecz. Ze obraz, ktory mialam z netu w rzeczywistosci dopiero po dwoch latach mi sie rozplynal i okazalo sie jak jest naprawde. Ja po prostu ni emoglam uwierzyc, ze ktos moze byc taki... i jak kazda glupio zakochana kobitka zamiast weryfikowac rzeczywistosc, karmilam sie wyobrazeniem z netu. Inna sprawa jest to o czym pisze Etka. Mozna prowadzic dyskusje na forum, gadac ze soba poza nim, spotykac sie na zjazdach etc i w pewnym momecie okazuje sie ze jest sie zakochanym. To jest dlugotrwaly proces i tak naprawde jak poznawala swojego lubego na forum to nie z zamierzeniem ze szuka i wlasnie sie uparla na niego. Taki uklad moge jeszcze zrozumiec. Ale nie wierze w takie zwiazki gdy ktos szuka kogos przez net z mysla o zwiazku bo mialam dowod na to ze taki ktos w rzeczywistosci jest zupelnie inny. Co ciekawe jego kolejna dziewczyna tez byla z netu. Zenada :D bo w rzeczywistosci nie potrafi zwiazac sie z kobieta poznana zwyczajnie.

22.08.2003
13:50
smile
[104]

Bzyk [ Offensive ]

https://www.allegro.pl/show_item.php?item=15509718

22.08.2003
13:51
[105]

Innova [ Pretorianin ]

Satine: szybko i niezawodnie sądzisz ludzi... "dla mnie jest to zalosne jesli poznajesz i wyrwyasz laski z www.randki.pl zwlaszcza jesli w zyciu realnym jestes z kims. Po prostu dno."

jak stwierdziła martusia, można być głupcem albo człowiekiem w pełnym słowa tego znaczeniu. W rzeczywistości i "na necie". To sprawia, że również na randkach może pojawić się tani laluś czy lala, a może i ktoś, kto faktycznie wie, kogo/czego szuka. Zdziwiłabyś się, ale ludzie mają przeróżne - "dobre" i "złe" - powody, aby dawać ogłoszenia na randkach, i to, że prawdopodobnie większość z nich szuka taniej rozrywki, nie świadczy o tym, że niezawodnie można uogólniać to na pozostałych. (Nie piszę o sobie - zaznaczam dlatego, że pisanie o sobie w tym przypadku obniża obiektywną wartość opinii takiej, jak ta).
Co innego, jeśli się jest z kimś i się to robi (czy odpowiada na ogłoszenia), to fakt, i nie ma tu co bronić kogoś takiego. Ale tak naprawdę definicji słów "być z kimś" jest mnóstwo. A problem - z autopsji - polega zwykle na tym, że w jednej parze są dwie cholernie różne definicje, i to nie w dniu zdrady, tylko znacznie wcześniej.
Tyle a propos osądów.
Zgadzam się natomiast całym "ja", że mężczyźni wcale nie zawsze kochają, kiedy są kochani. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Chyba, że to wyjątkowi desperaci albo wyrachowane jednostki (co btw. nie przeszkadza wielu kobietom, szczególnie jeśli facet nad tym "nie myśli"). Kocha się za nic, albo "za wady i pomimo zalet". Inne podejścia to po prostu układ. Wiem, że wszystko to w pewnym sensie układ - byle tylko nie iść z tą "układnością" za daleko, w te sfery, gdzie nic po niej.

Bzyk: a propos znajomości z netu - chyba nie tyle "z netu", co z pewnych obszarów netu. Wyjątki oczywiście zdarzają się wszędzie, na IRC i na czacie też. Bo moim zdaniem to właśnie szczególnie tam jest te 90% - 10% (a wg mnie nawet jakieś 98 -2).
Dlaczego? Długo by szukać odpowiedzi. Też musiałem w pewnym momencie w życiu rozgraniczyć net i życie jak Ty, bo nigdzie bym nie zaszedł (co nie znaczy, że twierdzę, że to jedyna dobra droga). W moim przypadku dobra. Jestem po prostu zdania, że część ludzi na różnego rodzaju czatach traktuje je i to, co z nimi związane jako główną część swojego życia.
Ponieważ mam pogląd skrajnie różny, uważam, że nie ma sensu szukać tam poważnych znajomości.

martusia: masz rację z tym, że jaki ktoś jest w rzeczywistości, taki jest tak naprawdę i na sieci. Ale całe sedno w tym pojęciu "tak naprawdę". Na sieci (a szczególnie jeśli chodzi o czaty i czasem randki itp. serwisy) trudniej poznać, jaki ktoś jest naprawdę, bo łatwiej uchodzić za kogoś innego, niż się jest. Łatwiej świadomie czy nieświadomie "rozmyć się", przybrać anonimowość, założyć "potrzebną maskę". Później - po zawarciu znajomości "in real" (czasem długo po) wychodzi szydło z worka, uderzający kontrast.
Pomijając oczywiście masę jak najbardziej codziennych powodów, typu dorastanie emocjonalne, zmiana poglądów pod jakimś wpływem, uczenie się miłości (często zanim jest piątka, obrywa się najpierw parę dwój :) ). I tyle.

22.08.2003
13:52
[106]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Satine_ --> i tak oto doszłyśmy do porozumienia :) Zgadzam się z Tobą całkowicie.

22.08.2003
13:52
[107]

Satine_ [ Pretorianin ]

el f --> "Wiem że jesteś silna... miałem okazję się przekonać :-)D"

Taak? A kiedy? :D Wiesz czegos czego ja nie wiem ?? :D

22.08.2003
13:52
[108]

wysiu [ ]

Bzyk, Satine --> Strasznie uogolniacie. Na podstawie jednej czy kilku nieprzyjemnej historii negujecie wbrew faktom mozliwosc nawiazania poprzez net szczesliwego zwiazku.
"bo mialam dowod na to ze taki ktos w rzeczywistosci jest zupelnie inny" - Nie 'taki ktos', a co najwyzej 'ten jeden ktos, konkretny osobnik'. Mialas pecha, ze trafilas na palanta. I tylko tyle. Tylko, ze na palanta mozna trafic rownie dobrze w barze, na dyskotece, czy gdziekolwiek indziej. Net nie ma nic do tego.

22.08.2003
13:55
smile
[109]

szagrad [ XIII. STOLETÍ ]

Wlaśnie tylu ojców ma jeszce piękne córy poszukaj

22.08.2003
13:55
[110]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Etka

To gratuluję , heh nawet nie wiedziałem że tak trafię celnie :-)D

Bzyk

No cóż, używanie przenośni jest chyba jeszcze nauczane na polskim ?
Mnie w każdym razie uczono...
Poprostu nie rozumiem czemu miałbym skreślać dziewczynę którą poznałem na dyskotece ? A co - same kretynki chodzą potańczyć ?
W czym jest lepsze poznanie kogoś na prywatce od poznania na np zjeździe GOL-a ?
I czemu sądzisz że teoretyzuje ?
Akurat większość tego co piszę to przeżycia własne a pozostała mniejszość - przyjaciół i znajomych.

A styl mam taki jaki mam - nie pasuje, nie czytaj. Nie powieszę siez tego powodu.

22.08.2003
13:56
[111]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Oj Bzyku, Satine_ ---> internet to jak olbrzymia wielgachna przepasc- po drodze masz wielkie wystajace polki skalne... i w zaleznosci o ktora sie zaczepisz to miejsce poznasz.
Nie pochwalam chat"ow i nigdy mnie do nich nic nie ciagnelo- nie lubie ich szybkosci- ja lubie przeanalizowac co ktos pisze- bo takim jestem rozmowca- slucham
i dlatego jestem tu w miejscu zwanym GOL, sa tu ludzie tak interesujacy ze nie sposob z tego miejsca zrezygnowac.Owszem to juz nie jest to sprzed prawie 2 lat jak tu dotarlam. Wielu znajomych juz nie pisze...ale dziekie forum poznalam ludzi o jakich mi sie nie snilo - poznalam nowych przyjaciol ( zaznaczam ze ekipa poznanska GOLa + przyjaciele spotyka sie regularnie) na ktorych moge polegac i sie na nich opierac. Moj zwiazek mimo iz poznalismy sie w takich okolicznosciach jest dojrzaly, partnerski - pelen zaufania i przyjazni. Zadne z nas nie jest slabym ogniwem ludzkosci, nie jestesmy nieudacznikami - a wrecz przeciwnie- jestesmy ambitni i osiagamy wyznaczone cele. To co w Piotrze mnie przyciagnelo to jego dobre serce i wspanialy rozum co szczerze mowic widac bylo po wczesniejszych jego postach. To wspanialy mezczyzna co tylko mi udowadnia jakiego wspanialego wyboru dokonalam.
Nie obrazajcie ludzi bedacych w miejscu w ktorych jakkolwiek czesto Was widze.
Bo dla mnie GOL na zawsze zostanie miejscem z ktorego wiele wynioslam...moze powinniscie byc na jakim ze zjazdow aby zrozumiec???
Zycze Wam tego poniewaz wiem ze warto.

Pozdrawiam
Etka

22.08.2003
13:57
smile
[112]

Xanthus [ Pretorianin ]

Stary nie dołuj sie myślisz ze tylko tobie sie przytrafila tak historia. Tak niestety jest poza tym jak nie ona to bedzie następna :D kurde jestes mężczyzna przyjmij to co sie stalo jak facet i nie pękaj. Jak tak soie poprostu odeszla to znaczy ze nie jest warta tego by zanią tęsknić.

22.08.2003
14:01
[113]

Satine_ [ Pretorianin ]

Innova --> osądzam tych, z którymi mialam do czynienia.

"Co innego, jeśli się jest z kimś i się to robi (czy odpowiada na ogłoszenia), to fakt, i nie ma tu co bronić kogoś takiego. Ale tak naprawdę definicji słów "być z kimś" jest mnóstwo. A problem - z autopsji - polega zwykle na tym, że w jednej parze są dwie cholernie różne definicje, i to nie w dniu zdrady, tylko znacznie wcześniej."

Nie no rozlozylas mnie tym. Bycie z kims to jest bycie z kims. To jest mowienie sobie kocham, planowanie przyszlosci, spedzanie razem czasu, sypianie ze soba, dzielenie sie smutkami i radosciami. Bycie z kims to tez zoobowiazania jakie sie ma wg drugiej osoby kiedy mowi sie: kocham i jestes jedna jedyna. Bycie z kims to okreslenie: nie spotykam sie z innymi jestem z Toba. Jesli ktos ma luzny zwiazek bez tego wszystkiego to ok. Jesli jest sie z kims dlugo to jest sie z kims nawet jesli nie mysli sie ze to ten jeden jedyny z ktorym stanie sie na slubnym kobiercu. Jesli jest sie z kims to sie jet i nie jest sie z innymi i nie szuka sie na randkach czatach etc kogos innego. Chcesz to robic ok badz szczery powiedz: sluchaj nie jestes ta jedyna nei chce sie zamykac na swiat chce szukac dalej. Bo tym dajesz wybor. MOge wtedy powiedziec: ok zgadzam sie - i nie miec pretensji. Moge powiedziec: ok - nie zgadzam sie i nie chce byc z kims takim. ALe nie jesli ktos cie stawia przed faktem dokonanym, na ktory nie mialas wplywu, na ktory nie mialas wyboru.
Zwiazek daje ci wybor. Jestes z kims lub nie. Podoba ci sie to ze rozrzuca skarpetki po domu lub nie. Mozesz podjac decyzje byc lub nie. Ale ciagle to twoja decyzja w oparciu o wydarzenia. Jaki masz wybor po zdradzie? ZADEN.

22.08.2003
14:01
[114]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Satine_

Jak nie pamietasz to cieszę się i wybacz ale nie przypomnę... :-)D


All

Czaty, wirtualne randki etc ---> nie wiem, nie znam, nie bywam - jak sobie parę lat temu założyłem modem to ze dwa razy wszedłem i doszedłem do wniosku że szkoda życia... ale nie potępiam ludzi ktorzy to lubią... dla nich moje pasje to pewnie dziecinada i strata czasu...

22.08.2003
14:02
[115]

_Luke_ [ Death Incarnate ]

wysiu --> Dokladnie. Moi znajomi poznali sie wlasnie przez net i juz od 3 lat sa szczesliwi razem.

Do autora watku --> Wiem co czujesz. Moja kobieta zostawila mnie po 3 latach. Probowalem Ja przekonac zeby tego nie robila, strasznie rozpaczalem, czulem sie strasznie. To byla droga przez pieklo... zachowywala sie jak obca osoba. Powiedziala wiele przykrych (i dziwnych) slow, nie bede teraz wszystkiego tu wywlekal. Skonczylo sie Jej powrotem, po 2 m-cach. Od stycznia znow jestesmy razem. Przez te 8 m-cy ani razu nie zalowalem, ze o Nia walczylem. Oczywiscie czy zawsze bede z tego zadowolony to sie jeszcze okaze, ale mam nadzieje ze tak juz zostanie. Drugi raz chyba bym tego nie zniosl. Konczac, obojetnie co by tu nie napisac i tak zrobisz po Swojemu, zycze powodzenia.

22.08.2003
14:05
[116]

Satine_ [ Pretorianin ]

Etka --> :)) bylam ale juz na pewno nie bede :)))

Ok konczac dyskusje: poniewaz mialam przykre doswiadczenia z facetami, ktorzy bawili sie w czatowanie, randki.pl, i gadu-gadu. Nie bede wiecej z kims takim sie zadawac. To moje zdanie. Prywatne. Nie uogolniam. Lubie pogadac na forum, pogadac przez gg etc ale nie umowie sie z nikim w celach zwiazkowych :) Takie jest moje zdanie.

22.08.2003
14:06
[117]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Popieram w 100% Satine_
odkryta zdrada=natychmiastowy koniec

Raz straconego zaufania niesposób odzyskać...

22.08.2003
14:06
smile
[118]

Satine_ [ Pretorianin ]

el f --> nie no to nie fair. :( Powiedz mi plizzzz :)

22.08.2003
14:07
[119]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Satine--> poprostu nie bylas w Poznaniu:)
mysle ze wysiu sie ze mna zgodzi jako iz czesto u nas bywa:) nasze spotkania sa pelnr pprzyjazni, radosci i szczescia...wiec niegdy nie mow nigdy :)
jest tu cala chmara ludzi wartych poznania- wymieniac nie bede boby mi strony nie starczylo ;)

22.08.2003
14:09
[120]

Bzyk [ Offensive ]

el f >> nie myśl nawet o wieszaniu, jeśli moja wypowiedź cię uraziła, to PRZEPRASZAM. Z mojej strony w sumie EOT, ale sobie poczytam jeszcze, bo wątek ciekawy :)

22.08.2003
14:09
[121]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Satine---> Ty nie masz sie umawiac w celach zwiazkowych! nie wolno robic cos na sile i zakochiwac sie przez neta kiedy sie kogos nie zna...ale mozna juz te osobe szanowac i blisko juz do kolezenstwa- co zlego poznac kogos przez internet- toz to tylko ciekawosc swiata ..
Milosc nie przychodzi od tak sobie - to nie tylko slowa- to gesty, smiejace sie oczy... to cala gama roznych zachowan

22.08.2003
14:12
smile
[122]

Black Wolf [ Konsul ]

ojjojoj..Jak dobrz pojdzie to będziesz w depresji....(...tak jak ja kiedys...)Ale jak kcesz temu zapobiec to zalatw sobie Soldier of Fortune po prostu się rozerwij pograj w piłke pogadaj z przyjaciolmi wyladoj gniew.... I PRZEDE WSZSYTKIM NIE MYŚL O NIEJ I WOGOLE O DZIEWCZYNACH JAK WIDZISZ JAKĄŚ ZAKOCHANĄ PARE KTORA WLASNIE SIĘ LIŻE To jednoglosny w tyl zwrot!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Trzymaj się bende cie wspieral duchowo:)

22.08.2003
14:15
smile
[123]

wysiu [ ]

Etka --> A pewnie, ze sie zgodzi:)

22.08.2003
14:21
[124]

Innova [ Pretorianin ]

Satine:
"Nie no rozlozylas mnie tym. Bycie z kims to jest bycie z kims.(...)"

I właśnie to, że moje zdanie na ten temat było identyczne jak Twoje przez wiele lat (po prostu przeświadczenie, że termin "bycie z kimś" jest identyczny dla wszystkich, bo jaki inny niby ma być?), doprowadziło mnie z pewną osobą po kilku latach do czegoś, co się ładnie nazywa "różnicą oczekiwań w związku". No i było smutno, coś w rodzaju jak teraz z Torquemadą.
Na marginesie, moja definicja bycia z kimś tylko bardzo nieznacznie odbiega od Twojej - można powiedzieć, jest zgodna w 95%.
Oby jeszcze było tak samo z definicją wyznawaną przez "tego kogoś"...
Dla wielu ludzi "bycie z kimś" to właśnie nic innego, ale _tylko_ luźny związek, zero myślenia i ustosunkowywania się do spraw typu rozrzucanie skarpet po podłodze, zero ustosunkowywania się do czatów i innych znajomości (jakiegokolwiek), albo owszem, ustosunkowywanie się, tylko zupełnie inne niż Twoje, o czym Ty nie musisz wiedzieć jego zdaniem, bo to też część jego zasad "bycia z kimś". Bo dla niego Twoje zasady mogą być z kosmosu. Bo wcale nie musi się przyznać, że ich nie rozumie. Bo to, co dla Ciebie jest oczywiste - bo jak może być inaczej? - dla kogoś może być równaniem cylindrycznym trzeciego stopnia. Boli, tak, wiem, ale tak jest. Niedojrzałość, gówniarstwo, chamstwo, zdrada - wszystko prawda. Ale nazwanie tego po imieniu wcale nie sprawia, że mniej boli i wcale nie wyklucza, że
przecież _on też chciał z Tobą być_ (tylko, że "być" wg swojego rozumienia).

el f: z chamstwem, pancerzem i cynizmem masz rację - w ogóle jest takie powiedzenie: "Nie dyskutuje się z głupim, bo sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem".

22.08.2003
14:22
smile
[125]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Jak chwalić, to chwalić - GoL pełen jest ciekawych osobistości, jest to niepowtarzalne miejsce. Można znaleźć prawdziwych przyjaciół... i nie tylko.

Innova --> otóż to. Jeśli ktoś mydli nam oczy wzniosłymi słowami, które okazują się pustymi frazesami, to poniekąd także jest poznanie. Wiedząc, że ktoś nie jest tym, za kogo się podaje, poznajemy jego właściwe wnętrze, najczęściej będące hipokryzją i dwulicowością.

22.08.2003
14:33
[126]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Bzyk

Nie obrażam się tylko wyjaśniam, nie masz za co przepraszać.

Pisząc o "perle w rynsztoku" miałem na mysli to że można a nie że trzeba ...
Poprostu - życie jest naprawdę pełne niespodzianek, niespodziewanych zwrotów, okazji które nie wykorzystane, nie złapane natychmiast nie wrócą. Potem do końca życia łapiemy się na mysli " a gdybym wtedy zrbił to czy tamto zamiast odwrócić się i uciec" .
Pewnie że można się sparzyć, pewnie że życie potrafi dokopać tak że się skręcasz z bólu... ale jakie masz wyjście ?
Klasztor ?


Satine_

No mercy :-)D

22.08.2003
14:45
[127]

Satine_ [ Pretorianin ]

Etka --> no wlasnie o to mi chodzi. Ze tak jak napisalam moge jeszcze zrozumiec wasz sposob zwiazania sie ale totalnie nie pojmuje jestem przeciwna wyrywaniu dziewczyn przez net, wszelkim randka czy czata na ktore wchodzisz z zamiarem poznania i znalezienia sobie kogos. W tym tkiw sedno tej sprawy. Nie mowie "nigdy", nie zarzekam sie, ze kiedys mi sie nie zdarzy, ze po dlugich dyskusjach na forum spotkam sie z kims na jakims zjezdzie czy cos ze potem znowu bede z tym kims dyskutowac juz powazniej i moze bardizej osobiscie ale to jest zupelnie inna sytuacja niz to kiedy szukasz dziweczyny przez net, kiedy zaczepia cie jakas laska na gg i mowi: "czesc misiu jestem samotna poklikaj ze mna" czy tez druga lub trzecia rozmoa z ta osoba robi sie osobisto - erotyczna (znowu mnie zbiera na wymioty) i chociaz tak naprawde nie masz ochoty sie spotkac z tym kims albo spotykasz sie i w rzeczywistosci si eokazuje ze to nei to wiec lecisz dalej. Zenada.

22.08.2003
14:51
smile
[128]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Satine---> w takich sytuacjach o ktorych piszesz nie warto tracic czasu na wyjscie chocby z domu...no ale jak sama przyznalas w zyciu jest roznie :) i czasem warto pobawic sie w zjazdy, ktore po pierwsze moga byc fajna odskocznia po drugie sa wspaniala mozliwoscia spotkania ludzi ktorych bez tego nie mialabys mozliwosci spotkac. Ale ciesze sie ze nie mowisz nigdy ;)))

widzisz mysle ze i na GOLu rozne osoby sie trafiaja- ja lubie czytac...gdy ktos mnie zainteresuje intelektualnie jestem w stanie przegrzebac wiele watkow by poczytac ta osobe..w ten sposob wyrabiam sobie zdanie... nawet nie wiesz ile tu jest perelek ;)

22.08.2003
14:55
[129]

Satine_ [ Pretorianin ]

el f --> to powiedz chociaz czy mowisz o "porachunkach" w dyskusji na forum czy moze kiedys w zyciu cie napotkalam online? (hihi)

22.08.2003
15:01
smile
[130]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Satine_

"czy moze kiedys w zyciu cie napotkalam " - gdybyś napotkała mnie w życiu, to niezatarty ślad w Twym sercu i dogłębne poczucie straty nie pozwoliłoby Ci o mnie zapomnieć... :-)D

No dobrze, przypomnę Ci się - podaj prosżę definicję miłości, oczywiściem z linkiem do odpowiednio naukowych publikacji :-)D

I co ?

22.08.2003
15:04
[131]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

elf, Satine --->mysle ze dobrze byloby Wam sie poznac ;)))
lubie bawic sie w swatke :D

22.08.2003
15:09
[132]

Satine_ [ Pretorianin ]

el f ---> aaaa nooo tak :D pamietam <haha>.
No to polechotalo mnie, ze uznales mnie za twardego przeciwnika w tej rozmowie :)))) Rosne, rosne, nie mieszcze sie juz w ciuchy :)

ps: "gdybyś napotkała mnie w życiu, to niezatarty ślad w Twym sercu i dogłębne poczucie straty nie pozwoliłoby Ci o mnie zapomnieć... :-)D" ---> fala ciarkow przeszla mi po plecach, a kazda komorka skorna odzyla na nowo aby po chwili wyslac bodziec do mozgu o niespelnionym dotyku i doglebnym poczuciu straty :D

Joke to byl oczywiscie :)))) (widzisz wlasnie o takim sarkazmie mowie)

22.08.2003
15:10
[133]

Innova [ Pretorianin ]

Etka: generalnie to jest tak - tam, gdzie ludzie przychodzą, żeby wyrazić to, co myślą o czymś i o czym są przekonani, jest duża szansa, że mają poukładane w głowie, tak czy inaczej, ale mają COŚ poukładane. Tam, gdzie ludzie spotykają się po to, żeby powiedzieć "zieeeew", "beeek", "z kond klikasz" czy "ale chujnia", i przy okazji tylko "raz na rok" wyjdzie jakiś ciekawy temat, jest duża szansa, że perełki szukać będziesz baaaardzo długo (co nie znaczy, że w ogóle nie można jej znaleźć). Sprawa prawdopodobieństw - dyktowanych przez specyfikę miejsca, w które zaglądasz. Emocjonalny dzieciak nie zagrzeje długo miejsca w ambitnym wątku, człowiek z wyrobionym i popartym doświadczeniem światopoglądem (choćby nawet źle swoje doświadczenia interpretował), którym chce podzielić się z innymi po długim-niedługim czasie stwierdzi, że czat generalnie rzecz biorąc plasuje się na dość dalekim miejscu, jeśli wziąć pod uwagę możliwość komunikowania tego typu treści.
To samo dotyczy randek - jest na nich masa poznających świat dzieci, szukających tanich wrażeń zgredów, czy też tlenionych laseczek mających o sobie mniemanie co najmniej miss osiedla w lecie 1975. To właśnie _ich_ infantylny eskapizm od rzeczywistości definiuje jakość takich "miejsc", której obrazek przenika później do świadomości większości ludzi. Dlatego tak wiele osób nie wierzy w te perełki.

22.08.2003
15:21
[134]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Satine_

"fala ciarkow przeszla mi po plecach, a kazda komorka skorna odzyla na nowo aby po chwili wyslac bodziec do mozgu o niespelnionym dotyku i doglebnym poczuciu straty " - a ja to odbieram jak najbardziej poważnie i dosłownie. Nie widze tu nigdzie żadnego cynizmu, sarkazmu ani nic do śmiechu. Tak po prostu jest. Wiem. :-)D

Mam bowiem taki lekki pancerzyk, kamizelkę antycyniczną... utkaną wprawdzie nie z jakiegoś szczególnego chamstwa (mam nadzieję) ale dobrego samopoczucia... :-)D

ps

swoją droga zmusiłaś mnie do przekopania się przez kilka całkiem ciekawych stron... przez co zupełnie wypadłem z dyskusji i nawet nie wiem jak się skończyła...
ale może to i lepiej ... :-)D

22.08.2003
15:22
[135]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Innova--> zgadzam sie oczywiscie iz tak wlasnie jest. Mam te same pozytywne odczucia zarowno do dluzszej formy wypowiedzi jaka jest forum (albo jaka powinno byc). A negatyw taki sam do formy zubozonej, prostszej- aby nie powiedziec dosadnej. Ale coz jest multum ludzi oblegajacym miejsca z ktorych nic nie wynosza i sprowadzajac rozmowe do banalnych wypowiedzi- bo co mozna napisac w miejscu gdzie teksty przemijaja w mgnieniu sekundy? a tym bardziej jak mozna nad tym sie zastanowic? czesto jest to awykonalne.
Ale mysle iz w miejscu w ktorym wlasnie jestesmy perel szukac nie musimy- bo w kazdej rozmowie (nie dotyczacej naturalnie pogody) znalezc mozna godnego rozmowce. po co szukac czegos co masz na wyciagniecie reki. I tym razem piszac perla juz nie mam na mysli partnera na cale zycie, tym razem mam na mysli kolezenstwo i jakas chec zrozumienia przez drugiego czlowieka :) Nieprawdaz? :)

22.08.2003
16:02
[136]

Innova [ Pretorianin ]

Etka: jasne - partner jest jeden a wartościowych znajomych / przyjaciół mozna mieć wielu (chociaż zwykle ma się niewielu). Jeśli idzie o mnie, dla każdej osoby, z którą dobrze się rozmawia o czymś konkretnym, nie szkoda mi czasu. Z drugą stroną różnie bywa. Jeśli stosowałbym swoją zasadę tylko do partnerki, musiałbym dziś ograniczyć swoją obecność na necie do odbierania maili z banku ;) Co może i ma sens, ale uważam, że np. na takim GOLu od czasu do czasu zagłębiam się w dyskusję, która mi może przynieść coś pożytecznego (choć po moich statystykach widzisz, jak z tym jest - nie znaczy to, że dyskwalifikuję wszelkie inne dyskusje, tylko po prostu wybieram sobie jakąś - nie sposób w moim zawodzie brać udział we wszystkich). ;)
Co do miejsc internetowych, jest jeszcze jedno zagadnienie. Jakie? Zacznę od przykładu: kiedyś słyszałem stwierdzenie typu: "blogi to chłam i nie warto tam zaglądać". I co? Nie miałem wtedy bladego pojęcia o blogach. ale wszedłem na ten i ów z ciekawości. No tak. Tu pamiętnik "blondynki" ("różowa szminka jest jednak lepsza"), tam pamiętnik dresiarza ("poznałem na disce zarąbistą dupę"). Kolejnym blog okazał się być prowadzonym przez skrajnie ortodoksyjnych katolików, w wieku 16-17 lat. No i zaczęła się polemika - oni kościelne dogmaty, ja argumenty zwykłe, ludzkie, religijne, czy naukowe, z podawaniem źródeł lub bez i w ogóle przeróżne. Chodziło mi o to, żeby ich czegoś nauczyć, choć sam pamiętam, ile razy szlag mnie dosłownie trafiał, jak widziałem argumenty typu "bo Bóg tak widocznie chciał". Dyskusja trwa 7 miesięcy i wciągnęła masę ludzi (jednych na krótko, innych na dłużej). Perełką nie byli z pewnością, no chyba, że ktoś planowałby kolejny atak na jakieś WTC. Ale mimo to dało mi to wszystko dużo do myślenia, zrozumienia, spowodowało, że odświeżyłem sobie bibliografię, brzmienie pewnych rzeczy czy ich sens, spotkałem parę mądrych osób (o niekoniecznie moim zdaniu), którzy przyszli "w trakcie".
To też powód mojego zdania, że "internet internetowi nierówny".

22.08.2003
16:23
[137]

MastaX [ Konsul ]

E nie martw się mój kumpel niedawno rozstał się z klientką z którą znał sie od piaskownicy a póżniej przez 7 lat mieszkali razem i co
Bagno chłopak wreszcie odżył
Głowa do góry!!!!!!!!!!!!

22.08.2003
17:13
[138]

Syxa [ Connecting people ]

deTorquemada --------> jedynym dopuszczalnym wariantem jest warian 1-> wiem, że to trudne ale tak jest najlepiej. Powineieneś już powoli zacżąć godzić sie z myślą, że to już koniec-- bo im wcześniej tym lepiej.
Z własnego doświadczenia powiem Ci tak. Mój poprzedni związek rozpadł się również po 5 latach <wiem , że było w tym wiele mojej winy> i myślałam , że tego nie przeżyję. Że mój sens życia został utracony, nie było już po co żyć. I wiesz co? Poznałam kogoś, starszego ode mnie o 3 lata <poprzedni chłopak był moim rówieśnikiem> bardzioej dojrzałego, cudownego, opiekuńczego z tysiącem cech których nie miał tamten- i których brak widzę dopiero teraz, bo miałam klapki na oczach. To takie paradoksalne- wydawało mi się wówczas, że stało się coś najgorszego co mogło mnie kiedykolwiek spotkać, a teraz jestem taka szczęśliwa i szczęśliwa z powodu tego, że tak się stało. Kocham teraz z wzajemnością, mam poczucie bezpieczeństwa. Nie wyobrażam sobie traz aby mogł być inaczej. Cieszę się z mojej obecnejsytuacji. Choć wiem, że trzeba wycierpieć swoje- i to jest bardzo wyniszczające, straszne, niewierygodnie ciężkie. Tak to prawda-- CZAS- czas ijeszcze raz czas- a potem nowa miłość. deTorquemada - ja sobie też kiedyś nie wyobrażałam, że jest ktokolwiek kto może mi go zastąpić- a teraz wiem, że nie dość , że może zastąpić- to jeszcze o wiele lepiej!!!! Wiem, że nic nowego Ci tu nie napisałam, ale jestem żywym dowodem tego , że i Ty będziesz kiedyś szczęśliwy- że będziesz się śmiał i zastanawiał- " jak mogłem tak cierpieć" Ale każdy z nas ma pisany jakiś scenariusz życia. Jesteś jeszcze młody, życie przed Tobą- a ta właściwa połówka jest na tym świecie i czeka na Ciebie. I uwierz- ta która łamie Ci serce- nie jest nią. Zapomnij o Zakopanym wspólnie- nie rujnuj się sam. Pozdrawiam- Wiem , że będziesz szczęśliwy, ja jestem - choć mogłam się jeszcze ponad rok temu założyć o własną głowę, że nie będę. Sciskam Cię cieplutko . Buzia

22.08.2003
17:33
[139]

Dayton [ Generaďż˝ ]

pomysl sobie ze jak cie zostawia to to jakas jednak pizda byla bo w dziewczyna w pozadku by tak nie zrobila jak popatrzysz na nia ze to suka to ci bedzie lzej i poszukaj kogos innego na posieszenie pobaw sie...

wiem ze to trudne....
zycze powodzenia

22.08.2003
17:37
[140]

Bzyk [ Offensive ]

Innova >> mam wielką prośbę: możesz podać linka do tego Bloga, gdzie są dyskusje nt. wiary ? Bardzo takie rozmowy mnie ciekawią (dokładne studiowanie "Faktów i Mitów" i wiele pytań).. jeśli nie możesz podać adresu tutaj, to prosze chociaż na email: piotr(at)emu64.pl

22.08.2003
21:04
[141]

beeria [ Konsul ]

jak napisal Bzyk -->

Raz kiedyś mi się nie powiodło w miłości. Od tego czasu jestem ostrożny. Mój błąd to fakt, że się od razu zakochuję a proces "odkochiwania" trwa średnio 10x dłużej :( Jestem romantykiem, chociaż... ostatnio staram się być twardy na siłę - na zewnątrz, wnętrza jednak nie potrafię zmienić. Może to i dobrze. Na "Zielonej Mili" się popłakałem jak małe dziecko, na "Frequency" podobnie. Mam 23 lat. Dziwne? Smieszne?

jakbym widzial samego siebie, jedyna roznica to taka ze u mnie nie byl to 1x, na ale jestem od Ciebie kilka lat starszy...

deTorquemada --> znajdz sobie cos co przynajmniej czesciowo Ci zastapi to co straciles, ew. pozwoli sie oderwac od ciaglego myslenia o tym "co by bylo gdyby..." itd. itp. Dla mnie taka odskacznia sa praca i ciekawa muza

22.08.2003
21:21
[142]

Anarki [ Demon zła ]

:((( ehh....po pewnym czasie przejdzie...

22.08.2003
21:49
[143]

peeyack [ Weekend Warrior ]

==>de Torquemada
Wspolczuje, wiem jak to jest, bo tez jestem na etapie otrzasania sie z czegos takiego. Z doswiadczenia powiem Ci ze nie ma lekkiego sposobu zeby przez to przejsc, ja pilem, odcialem sie od swiata i stracilem mnostwo ciekawych chwil z zycia, przez to ze siedzialem w domu i sie uzalalem nad soba.
Podejrzewam, ze Twoja dziewczyna po prostu potrzebuje nowych wrazen. Moze spotkala Cie za wczesnie, moze chce zobaczyc, jak to jest z innymi, moze po prostu nie wierzy ze wasz zwiazek utrzyma sie na odleglosc, a nie chce byc sama na studiach. Niewazne. Istotne jest , ze prawdopodobnie bedzie żadac od Ciebie przyjazni (tu sie niebezpiecznie zblizamy do 2 wariantu elfa), bo jestes jakby nie patrzec osoba jej najblizsza na swiecie. U mnie teraz tak jest i staram sie wyplatac z tego, bo ona ma chlopaka, a do mnie dzwoni jak ma problemy i mi o wszystkim mowi. Tylko ze ja juz nie moge tego sluchac. Dlatego ja sadze, ze powinienes urwac z nia kontakt, albo ograniczyc do maximum.
Aha, tekst o tym ze jestes zbyt idealny - dziewczyny chyba gdzies go wyciagaja z jakis archiwalnych numerow BRAVO, bo ja tez go uslyszalem od swojej. A laczyly nas tylko 3 lata, nie 5. Mysle ze za jakies 2 lata moze sie z tego otrzasniesz, na tyle, by zaczac szukac kogos innego.
Najwazniejsze, zebys zagoil blizny po starym zwiazku, zeby przez Twoje przezycia nie cierpial nikt niewinny.To tak na wszelki wypadek, gdyby Ci przyszlo do glowy sie odegrac na plci przeciwnej...

Mam nadzieje, ze dasz rade. Musisz dac rade. Ja sobie w ciezkich chwilach powtarzam : Człowiek jest mocny... I pomaga. Wyjdziesz z tego. Z bliznami, ale wyjdziesz.

22.08.2003
21:54
[144]

peeyack [ Weekend Warrior ]

==>Dayton, Anarki

Wiem, ze wszyscy mowia, ze to przejdzie, ale powiedziec jest łatwo. A gdy straci sie kogos, kto byl dla ciebie calym swiatem, takie gadanie nic nie pomaga. Trzeba to przezyc...

23.08.2003
10:42
[145]

tygrysek [ behemot ]

Ecia -->
kazdy z nas ma czastke romantyka- bo nie tylko Ty wierzysz w milosc- ona istnieje i wiele z nas jej doswiadcza, to uczucie nieodlaczne czlowiekowi od wielu stuleci, tysiecy lat, milionow?

nie byłbym taki pewien, czy każdy z nas ma duszę romantyka, bo coraz częściej spotykam realistki, które każdym słowem niszczą moje ego :(

a właśnie przypomniało mi się, że poznaliśmy się na NetMeeting :)
pamiętasz jak dawno temu ??



wysiaku --> kiedy odwiedzisz Poznań tak wogóle ??



a teraz mam pytanie do panów, bo bardzo mnie zastanawia, czy jak postawicie na przeciwwadze romantyzm i realizm to czy dusza romantyka jest dla was ważniejsza ??

23.08.2003
10:46
[146]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

^^^ U mnie nie.

23.08.2003
10:58
smile
[147]

tygrysek [ behemot ]

Piotrasq --> nie wiem dlaczego mam wrażenie, że będąc romantykiem urodziłem się o przynajmnej 100 lat za późno :(. Ty już nie musisz, bo masz swoją panią, ale czy wierzysz, że są kobiety dla których dusza romantyka jest ważna??

23.08.2003
11:00
[148]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

tygrysek--->

"nie byłbym taki pewien, czy każdy z nas ma duszę romantyka"...bo nie kazdy ma dusze romantyka...ale czastka drzemie w kazdym z nas czy chcemy sie do tego przyznac czy nie...raczej nie spotkalam nigdy osoby do cna odartej z czulosc...ale moze i takie sie trafiaja, ja najwidoczniej wybieram sobie tylko dobrych ludzi ;)


"a właśnie przypomniało mi się, że poznaliśmy się na NetMeeting :)
pamiętasz jak dawno temu ?? " --- kupe wody w Warcie od tego czasu przepłynelo ale mysle tygrysie ze sie nie pomyle jak powiem ze 3 lata z kawalkiem :), rany- jak to bylo dawno temu...az sie nadziwic nie moge ;)

23.08.2003
11:27
[149]

tygrysek [ behemot ]

Eciu --> nic dodać nic ująć, poprostu daj buziaka Ashowi

23.08.2003
11:39
[150]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

tygrysek ----> oczywiście, że tak ! I jest ich o wiele więcej, niż takich, które lubią pragmatycznych mężczyzn ( o ile nie są takie wszystkie wszystkie).
Myślisz, że moja Bożenka nie ma do mnie pretensji, że jestem za mało romantyczny ?
Widzę ile radości jej sprawia, jak kupię kwiatki bez powodu, czy zrobię romantyczną kolację dla dwojga, ale romantyka we mnie nie jest za wiele.
No chyba, że za romantyczność uznamy, że płaczę na filmach :))

23.08.2003
11:46
[151]

Rezor [ Defibrylator ]

Powiem tylko tyle: szczerze współczuje ci deTorquemada , znam ten ból .. :(

23.08.2003
11:47
smile
[152]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

tygrysie---> jak tylko wroci nie omieszkam.

All----> zycze wam szczescia takiego jakie mnie spotkalo, bo dla takich chwil jakie przezywam od 1,5 roku sie zyje. Niekiedy zycie zaskakuje i to tak mocno ze czlowiek jeszcze przez dlugi czas sie dziwi. Dlatego warto zyc...dla takicj chwil szczescia...dla istnienia drugiego czlowieka, wiem ze zycie bywa rozne...ale w koncu zawsze wychodzi sie na prosta.


Piotrasq---> bo my kobiety tak mamy ze czasami musimy pomarudzic na brak kwiatow...to juz jest w genach zapisane :)

23.08.2003
11:53
[153]

wysiu [ ]

Tygrysie --> "kiedy odwiedzisz Poznań tak wogóle ??" - Jak tylko troche czasu uda mi sie wygospodarowac.. Bo ostatnie pare miesiecy to mam po prostu urwanie glowy..:( No ale wyglada, ze za jakis czas powinno sie uspokoic, to cos pokombinuje:)

23.08.2003
11:54
[154]

peeyack [ Weekend Warrior ]

==>tygrysek
NO coż, trzeba przyznac ze nadeszly ciezkie czasy dla romantykow.NIe oplaca sie od razu ujawniac romantycznej duszy przed druga osoba, zeby ona tej romantycznej duszy nie wrzucila do maszynki do miesa

23.08.2003
12:01
[155]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

peeyack---> bez przesady... wiem ze sa rozne kobiety...ale....

1) jako kobieta poruszam sie wsrod kobiet, mam szanse uslyszec zwierzenia i niespelnione marzenia jakich mezczyzni uslyszec czesto nie moga...nie wiem moze obracam sie w jakiejs dziwnej grupie kobiet...ale kazda z nich oprocz tego ze ma zachowany swoj indywidualizm jest romantyczka w kazdym calu

2) nawet majac zle dni i bedac az do szpiku kosci realistycznie patrzaca na swiat istota nawet z dawka ironi i cynizmu- zadna z nas nie krzywdzi celowo ( nie mowie tu o niechcacych zranieniach bo nawet romantych jest w stanie strzelic glupote)

3) czesto kobiety maja takze zle doswiadczenia ze strony meskiej- i zadna z plci nie powinna nic uogolniac. Czulosc i delikatnosc znow zaczynaja sie liczyc..nie wiem moze do tego trzeba dojrzec ...jakkolwiek takie rzeczy sie zdarzaja


swoje wynutrzenia opieralam tylko i wylacznie na obserwacjach ktore moglam dokonac w srodowisku w jakim sie obracam...byc moge sa one dlatego subiektywne..

23.08.2003
13:22
[156]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Moim zdaniem kobiety lubią mieć pragmatycznego męża i romantycznego kochanka... ale może się mylę...

A tak na marginesie - czy zdarzyło się Wam kochać dwie kobiety/mężczyzn w tym samym czasie ?
Co wtedy ?
I idąc dalej, gdyby Wasza partnerka/partner kochając Was, pokochał(a) jeszcze kogoś ?

23.08.2003
14:06
[157]

Bzyk [ Offensive ]

el f >> dopuszczam do mysli, że moja kobieta będzie kochać COŚ... jakąś pasję, fajne ciuszki, domowego chomika ;-) Ale nie wyobrażam sobie, żebym pozwolił na to, aby miała ona jeszcze KOGOŚ innego.... kogoś, z kim by romansowała, flirtowała, spędzała mnóstwo czasu - oczywiście mówię tutaj o pożądaniu KOGOŚ na taką skalę (albo i większą), jak mnie. Nie ma się co oszukiwać - pierniczyć takie COŚ.

Ja powiem szczerze: jak znajdę kobietę, która na mnie_zasługuje (!), to oddam jej się prawie całkowicie, nie będzie nawet ważny sex, nie będzie ważna sfera fizyczna, ale sama jej obecność.. w pokoju obok, przy telefonie. Jak mając ją u boku zorientuję się, że "ciągnie" mnie do innej kobiety również, to... mam nadzieję, że nie pójdę na żaden kompromis.

23.08.2003
14:58
[158]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

el f ----> co do pierwszego pytania: nie, nigdy.
co do drugiego: właśnie dlatego jestem teraz w drugim związku.

23.08.2003
15:07
[159]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Piotrasq, Bzyk

Też nigdy nie przeżyłem takiej hmmm zdublowanej miłości... ale pod wpływem wczorajsze dyskusji zacząłem się zastanawiać co by było gdyby...
Muzułmanie maja po kilka żon, kochają je pewnie - czyli taka miłość do kilku kobiet jest prawdopodobna...
Sam nie byłbym zachwycony gdyby moja partnerka oznajmiła mi że strasznie mnie kocha ale również bardzo kocha jakiegoś Zenka...
I tak sobie rozmyślam... dwa warianty, ja zakochany w dwóch kobietach, moja Pani zakochana nie tylko we mnie...

23.08.2003
15:13
[160]

Bzyk [ Offensive ]

heh, muzułmanie to chyba traktują te swoje babki bardziej przedmiotowo :-/

23.08.2003
16:34
[161]

Rogue [ Mysterious Love ]

Witam :)

Nie bede za duzo pisac bo kazdy powiedział w to co wierzy i to co przezył i kazdy ma inne doswiadczenia ,I kazdy tez kocha inaczej bo co innego jest dla kazdego waze w jwgo zwiazku i nie bede ikogo zmuszac czy tez wamiac mu co ma robic .

Ale mam pytanie do Tygrysa skoro jestes takim romantykie i znajac pewna osobe juz dosc dobrze i nie biorac jednej głópiej rzeczy pod uwage bo przyznała sie ze to było gółopie to dlaczego ja tak potraktowałes jak potraktowałes tak robi prawdziwy romantyk ze odwraca głowe od kogos ????????? Ja tego nie rozumie to jest dlamnie dosc dziwne bo zanm pare osób które sa romatykami i tak nie roba .
i to by było na tyle :)

23.08.2003
17:33
[162]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Rogue

Wprawdzie pytałaś Tygrysa i nie znam sprawy... ale to że ktoś jest romantykiem to najczęściej łączy się z silnym idealizowaniem obiektu uczuć... zawód ze strony ktorą się wyidealizowało potrafi kompletnie zburzyć to co już zbudowano...

23.08.2003
18:15
smile
[163]

zarith [ ]

satine --> jesteś moją idolką :-). Właśnie tak myślą wszystkie (no, większość) dziewczyny. Każdej wydaje się że jest skarbem nieocenionym i po rozstaniu z nia chłopak powinien popaść w czarną melancholię, alkoholizm albo może narkomanię. A wała otóż! Jeśli coś cię nie zabije, uczyni cię silniejszym. Są dziewczyny wartościowe, są bezwartościowe (tak jak i faceci naturalnie), są rónież i przeciętne. Jeśli dziewczyna zachowuje się tak jak gdzieś wyżej opisał torque, zalicza się najwyżej do trzeciej kategorii. Po co po takiej płakać?

23.08.2003
19:30
[164]

tygrysek [ behemot ]

wysiak --> nigdy nie masz jakoś ostatnio czasu, co mnie strasznie martwii :(

peeyack --> to może oznaczać tylko jedno, że będąc romantykiem trzeba się chować aby nie być zjedzonym żywcem :(
Smutne :(

Rogue --> jeżeli chodzi o prywatę, to robi się to prywatnie a nie na forum. A co do Twojego pytania, to nieraz trzeba wybrać pomiędy mniejszym złem a większym więc nie bardzo wiem co ma tutaj mój romantyzm do tego ... a wiedz, że w romantyźmie popada się bardo szybko w skrajności

el f --> dokładnie, idealizowanie to częsty przejaw "stopniowania" romatyka. Do tego popadanie w skrajności pomiędzy miłością a nienawiścią dodaje pikanterii emocjonalnej takiej osobie.
Troszkę zamotałem, ale nie potrafię tego inaczej napisać.

23.08.2003
19:35
[165]

tygrysek [ behemot ]

zarith -->
Jeśli coś cię nie zabije, uczyni cię silniejszym.
Nie tak do końca, bo są skutki uboczne takiego myślenia. Kolejne porażki to są kolejne ciosy dla serca, czyli coraz więcej ran, które nigdy do końca nie zaleczą się, bo nie ma takiej możliwości. Wszystko dobrze jak trafimy na osobę, która ukoi nasze zszargane uczucia i pokaże nam miłość znowu. Ale jeżeli znowu otrzymamy cios to nasze serce zrogowacieje, staniemy się zimniejsi lub co gorsze przestaniemy wierzyć w miłość.

Ja osobiście uważam, że należy rozważnie mówić ludziom zacytowane na pczątku zdanie.

23.08.2003
19:48
[166]

Rogue [ Mysterious Love ]

Tygrysku---dziekuje za odpowiedz .

23.08.2003
20:50
smile
[167]

zarith [ ]

tygrysq --> nie dramatyzowałbym. porażki są nieodłączną częścią życia i należy się do nich przyzwyczajać. poza tym zaryzykowałbym zdanie że nie kochał ten kto nie kochał nieszczęśliwie :-)

24.08.2003
01:27
[168]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Tygrysek

"Troszkę zamotałem, ale nie potrafię tego inaczej napisać." - doskonale Cię rozumiem...


Zarith

Ale nie zmienia to że porażki bolą... zmieniają, hartują - tak, ale i powodują że człowiek wielokrotnie skrzywdzony zaczyna krzywdzić innych...

24.08.2003
02:02
[169]

Monaliza [ Pretorianin ]

chyba kazdy czlowiek musi chociaz raz dostac porzadnego kopa w d*** czasami niektorzy nawet nie raz... jedni sadza ze ma to nas czego nauczyc... inni ze ma to nas wzocnic.... inni ze ma to pokazc nam ze nie zawsze wszystko jest tak piekne jak nam sie wydaje i skoro tego nie widzimy i caly czas idalizujemy - to jeszcze bardziej boli.... najwazniejsze by dojrzec to "swiatelko" po tym kopie, nie zalamywac sie a przynajmniej starac, nie odsuwac sie od przyjaciol, bo w sumie wnosza oni w nasze zycie rownie duzo radosci, trzeba to tlyko zauwazyc... i dac sobie szanse - co kolwiek by to znaczylo dla jednostki

jak to bylo...trza miec wiare w lepsze jutro, nadzieje ze bedzie sie w stanie ujrzec radosc w kazdej chwili zycia i milosc... ktora znaczy wiele w zyciu kazdego z nas... a milosc niespodziewana jest najlepsza.... kto wie... moze ten kop mialbyc fundamentem pod nastepne uczucia ktore spotkamy za jakis czas...


Rouge --> pytanie dlaczego jeden romantyk robi tak a inny tak jest zbedne bo kazdy czlowiek sam w sobie jest inny... ja tez jestem romantykiem.. powiedzialabym ze czasem za bardzo szalonym ... teraz wiem (moze dla co niektorych po baaardzo krotki czasie) ze wiele rzeczy nawet za bardzo idealizowalam i sie na tym baaaardzo przejechalam... ale i w moim przypadku bylo wszyskto zupelnie inaczej... caly czas mam burze w glowie ale wiem ze wygrywam z zalamana soba

musze sie zgodzi z elfem - co do tego idealizowania i mozliwosci zburzenia tego co sie juz zbudowalo... zawiesc sie na kims - to bardzo boli... choc od nas zalezy jak dlugo nie bedziemy opierac sie temu...


25.08.2003
09:05
[170]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Ja wrocilem ... czytam to wszystko teraz ... tysiac slow i smiertelna cisza ... Musze wszystko przemyslec i napisze co sie wydarzylo ... w kazdym razie jedno jest pewne. Juz nic nigdy nie bedzie takie samo ...a ja. Wypelnia mnie pogarda ...

25.08.2003
16:51
[171]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

.... pochylicie glowy i pokrecicie nimi z rezygacja ... Jesli kogos sie kocha trzeba walczyc o niego z calych sil ... ale juz wiem ................... wiem ... wszystko wiem. Dziekuje za slowa otuchy ... dziekuje za szczerosc. Dziekuje za prawde i wyznania. Jestescie niesamowici. Obudzilem sie ... widze .. juz widze .... i wiem. Wiem ... ze jestem kim jestem. I slowa, ktore tak lapczywie spijam z waszych ust, ktore jak woda obmywaja twarz i mysli, sprawiajac, ze czuje, iz nie jestem sam ... nie teraz i tutaj ... ale ... zawsze jest ale. John Doe to ja .... predzej czy pozniej. Szalenstwo juz naruszylo ta cieniutka nic, ktora dzieli nas od swiata ... naszego swiata ... za nim czeka pieklo. Takie jakie sami sobie sprawiamy ... Juz nadeszlo. Niech trwa. Niech mnie oczysci i spali w popiol. Zycie to dziwka ... kopie nas jak psy ... a nie kazdy z tych psow potrafi wstac ... i taka jest prawda.

Dziekuje kazdemu z Was z osobna. Nigdy nie bede potrafil sie odwdzieczyc.

25.08.2003
20:00
[172]

el f [ RONIN-SARMATA ]

deTorquemada

Jak rozumiem wybrałeś zgodnie z moimi obawami cos w rodzaju wariantu 3... niestety ?

Szkoda że nie chcesz powiedzieć skąd jesteś, kto wie - może byś znalazł jakiegoś kumpla... jakieś ciekawe środowisko w którym bys się odnalazł na nowo...

Trzymaj się, myślę że Ty jesteś z tych psów co się podniosą...

25.08.2003
20:17
smile
[173]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

poczułaś głód
byłem niedaleko
oblizałaś wargi
na myśl o powabnym smaku
dałem Ci się jeść
wierzyłem, że będziesz
sycić się mną zawsze
ale Ty mnie przełknęłaś
lekko i łapczywie
i zaczęłaś przeżuwać
swoje stare kluski
zabolało mnie to,
chciałem Ci stanąć na żołądku
ale nie zdołałem
strawiłaś mnie
zbyt szybko,
a potem
z nocnika
wylałaś
wprost do szamba
i to w tajemnicy,
żeby sie fetorek nie rozniósł
po domowych kątach,
i teraz dokładnie podtartym tyłeczkiem
zasiadasz na kościelnej ławce,
by modlić się o Szacunek dla świata,
i człowieka,
ale Bóg
ani na Ciebie nie spojrzy,
ani Cię nie posłucha
jest zajety,
wyławia z rynsztoka
takie gówna,
jak ja...


25.08.2003
20:38
smile
[174]

zarith [ ]

deTorquemada -->'ja wiem, że czasem są upadki i wzloty lecz dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty' :-)

nie, nie jestem mizoginem.... nie frikuj stary za bardzo :-)

25.08.2003
20:47
[175]

tygrysek [ behemot ]

deTorquemada --> trzymaj się

Angelord --> co to ??

25.08.2003
20:51
[176]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

tygrysek ----> mnie to wygląda na wiersz...

25.08.2003
20:51
[177]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

"Fetoryk"

wersja erotyku dla porzuconych facetów, którzy niezaleznie od detali, zawsze czuja się tak samo - no nie?;-)

25.08.2003
20:53
[178]

tygrysek [ behemot ]

strasznie to to fatalistyczne

25.08.2003
20:56
[179]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

nie bardziej, niż życie...

25.08.2003
20:58
[180]

tygrysek [ behemot ]

to fakt, życie jest podłe

a co u Ciebie Angelordzie ??

25.08.2003
21:07
[181]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

tygrysek, Angelo----->
zycie jest piekne...i w to trzeba wierzyc...bo zycie jest zbyt ulotne by je marnowac na smutki

a Wy mieliscie pomoc Torqu a nie wpychac go w dola...

smecic i uzalac idzcie na priva

25.08.2003
21:11
smile
[182]

tygrysek [ behemot ]

już zmykam

25.08.2003
21:13
smile
[183]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Etka

100% racji

25.08.2003
21:15
[184]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

Eciu Peciu-->
"Satine--> poprostu nie bylas w Poznaniu:)
mysle ze wysiu sie ze mna zgodzi jako iz czesto u nas bywa:) nasze spotkania sa pelnr pprzyjazni, radosci i szczescia...wiec niegdy nie mow nigdy :)
jest tu cala chmara ludzi wartych poznania- wymieniac nie bede boby mi strony nie starczylo ;)

True, true :-) coz wiecej powiedziec . Mile polechtalas moje prozne ego :-P
Mam nadzieje ze to co mi szpiedzy doniesli nie do konca jest prawda?? Jak nie zapomne to w okolicach srody zadzwonie. Pozdrowionka dla Ashury (btw. kiedy wraca??)

Ecia, el f--> Nie jedno a conaj mniej dwa :-) szykuja sie dwa nastepne ale o tym SZA :-)

deTorquemada--> strasznie mi Cie zal chlopie :-( Straszne chwile zycia pozbawiaja zupelnie energii, wysysaja cenny optymizm i wtlaczaja jad i bol do naszego wnetrza... zyj, trwaj i odpedzaj zle mysli i glosy deptajace Twoje wspomnienia. Przetrwaj teraz a pozniej sam wyciagniesz rece ponad powierzchnie...

Angelo--> 100 lat - jak Ci jest tam gdzie jestes ?? Gdy sie o tym dowiedzialem prawie mnie to zabilo (pilem herbate); nie bylem w stanie uwierzyc...

25.08.2003
21:16
smile
[185]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

tygrysku ---> ano.. dzieki - turla sie, ale jak zwykle pod górkę..:-)

Eciu --->a czy fatalistyczna wersja życia nie może być piękna...????? To raz - a dwa - czy pomoc ma oznaczać banalne - "będzie lepiej" - "nie martw się" - "wszystko bedzie dobrze" - "jeszcze spotkasz Kobietę, która etc." - "wyluzuj, olej, daj sobie siana" ????

Otóż, twierdzę, że gdyby te wszyskie "pseudo-receptury" były prawdziwe - nikt, nigdy by nie cierpiał z powodu złamanego serca. Czasem lepiej upaść na samo dno, owego "dołu", i odbic się solidnie, niż drapać pazurkami tuż nad dnem w przekonaniu, że się jeszcze uda utrzymać.

25.08.2003
21:18
[186]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Kapuszek--> a co Ci szpiedzy doniesli? ;) Ahurek wraca w ten wekend ( prawdopodobnie bo rozne rzeczy zdarzyc sie moga)

ps. dobrze ze dwa ;)

25.08.2003
21:21
smile
[187]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

Kapuszku ---> i dobrze, iż nie uwierzyłeś, bo ja tez herbate lubię... hiech... (donieś Ariance, że juz jestem w kraju i przed pierwszym, jak mogę, to pomogę - niech sie tylko skontaktuje:-)

25.08.2003
21:23
[188]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Angelord---> ale ludzie sa rozni- i co jednemu pomoze - drugiemuzaszkodzi...i niestety Twoj punkt widzenia w tym momencie sie nie sprawdza. mozesz mi wierzyc lub nie - ale jako kobieta powiedzmy ze mam intuicje...znam ludzi...a przynajmniej ten kawalek o ktorym mowimy.

a przeciez nie chodzi nam teraz o dobro ogolu lecz tej jednej konkretnej osoby??? czyzbym sie mylila???

25.08.2003
21:24
smile
[189]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

Eciu Peciu--> to ze drugi weekend wrzesnia Cie nie ma wrrrrr .

super - tona pewno jak z winetou pogadam to sie odezwe :-)

25.08.2003
21:26
[190]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

Angelord--> Hmmm to juz nic nie wiem :-P ale juz przekazuje info
BTW a w co mam wierzyc?? *wykrzywia usta w zdumieniu*

25.08.2003
21:27
[191]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

Angelo---> zerknij na gg prosze!

25.08.2003
21:27
[192]

Jake [ R.I.P. ]

Ehhhhh... Wy mu tak osładzacie pocieszacie a jemu 5 lat życia poszło sie rypać...

25.08.2003
21:27
[193]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

Eciu ---> gdyby ludzie byli az tak różni, to by sie nie rozmnażali, nie rozmarzali, i nie mnozyli...;-)

25.08.2003
21:29
smile
[194]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

Eciu ---> ja nie mam teraz gg :(((((((((( i w ogóle zmykam, ale sie wkrótce pojawię... Ciao:-)

Kapuszku ---> wiara czyni cuda, ale.... wiara to kupa szczonów na rogu ulicy hiech;-)

25.08.2003
21:34
[195]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

kapuhy--> ano zobaczymy ;) szpiedzy nie sa do konca wtajemniczeni ;)) plany plynnie sie zmieniaja ;)

26.08.2003
08:08
[196]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Nie wybralem wariantu 3 ... nie chce ochlapow. Nie mam zamiaru sie ponizac ... bizej do wariantu pierwszego ... to juz jej wybor. Ale ... juz czuje sie zdecydowaie lepiej. Juz wiem, ze mozna wytrzymac ... ale ... zreszta jakie warianty? Jak mozna to tak nazywac ... to jest zycie .. blech ...

Pozdrawiam.

26.08.2003
08:34
[197]

el f [ RONIN-SARMATA ]

deTorquemada

To cieszę się bo to znaczy że wyjdziesz z tego doła.
A warianty ?
Cóż , masz rację ilu ludzi tyle odcieni postępowania... to tylko miało Ci, hmmm pomóc usystematyzować myśli...
Powodzenia Inkwizytorze...

26.08.2003
09:48
smile
[198]

Yans [ Więzień Wieczności ]

deTorquemada ====> fajne są te wszystkie rady, które tutaj się pojawiają i większość jest faktycznie słuszna, aczkolwiek cholernie ciężka w realizacji zaraz po tym co się stało. Wydaje mi się, że faktycznie jedynym lekarstwem jest czas i kolejna kobieta (ale NIE na zasadzie chwilowego substytutu, namiastki) - łatwo powiedzieć, cholernie trudno wykonać, szczególnie jak się jest na świeżo po rozpadzie. 3 lata temu także rozpadł mi się 5 letni związek (5 lat szlag trafił !!!) i wtedy myślałem, że to koniec świata ale prawdziwy koniec świata następuje właśnie teraz kiedy rozpada się mój kolejny związek tylko(AŻ) prawie 3 letni (kolejne 3 lata szlag trafił !!!) - i mam CHOLERNĄ nadzieję, że to już będzie mój ostatni koniec świata !!! Popełniłem już tyle błędów, że więcej chyba już nie można. Właśnie dochodzę do podjęcia decyzji o wykonaniu wariantu 1, brakuje mi tylko ostatniej cegiełki, która przeważy szalę. I pewnie jako Skorpion, w końcu to zrobię, bo potrafię tylko kochać albo nienawidzieć. Zazdroszczę Ci tylko jednej rzeczy, że wiesz dokładnie, co się stało i ta druga osoba Ci o tym powiedziała. O ile właśnie tak miałem w poprzednim związku, to obecnie czuję się jak w domu wariatów i to jest chyba jeszcze gorsze. AMEN.

PS. Sorry, że Cię nie pocieszam ale na razie za bardzo mnie na to nie stać.

26.08.2003
12:41
smile
[199]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Yans --> Trzymaj sie ... skoro i wtedy byl koniec swiata ... dasz sobie rade. Obaj musimy jakos to przetrwac ... i miec nadzieje, ze bedzie lepiej. Musi byc ... to jest zycie .. pieprzone zycie. Teraz moze czas na to, zebysmy my je troche skopali po dupsku ....

I nie lamcie juz sobie klawiatury na tej mojej ksywie ... Torqu wystarczy.

Pozdrawiam.

26.08.2003
12:53
smile
[200]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Yans

Co to ?
Epidemia jakaś ???

26.08.2003
13:29
[201]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

deTorquemada :::::> Ciężko wśród tylu wpisów naskrobać coś nowego. Nie ma co ukrywać, będzie ciężko, mi zajęło prawie dwa lata. Nigdy do końca nie zapomnisz, nigdy do końca nie przestaniesz kochać, ale wierz mi, pewnego pięknego dnia osiągniesz spokój i poczujesz jak wielki ciężar ustępuje, a radość życia powraca.

Trzymaj się...

26.08.2003
13:59
smile
[202]

Yans [ Więzień Wieczności ]

Torqu ====> ja daję sobie jeszcze CHOLERNY miesiąc na ostateczne wyklarowanie sytuacji i podjęcie osatecznej decyzji ale już teraz prawie jestem pewien, że będzie to wariant 1.
PS. Cholera, a myślałem, że tylko mnie się tak ostatnio popieprzyło.

el f ====> chyba jednak jakaś pieprzona epidemia, coś widocznie tym kobietom (nie chciałbym tu obrażać wzystkich oczywiście) rzuciło się na mózg. Jedyny pozytek z tego całego bagna, w jakim się znalazłem, to taki, że na 100% wiem już jakich błędów NIGDY w życiu nie popełnię. A są to błędy, o których kobiety często mówią jako o wymarzonych zaletach u mężczyzn - G prawda, one jedno myślą, co innego mówią, a jeszcze co innego robią ale to już powinienem wiedzieć od dawna - mea culpa.

26.08.2003
14:03
[203]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Yans ::::::> Jedyny pozytek z tego całego bagna, w jakim się znalazłem, to taki, że na 100% wiem już jakich błędów NIGDY w życiu nie popełnię. A są to błędy, o których kobiety często mówią jako o wymarzonych zaletach u mężczyzn - G prawda, one jedno myślą, co innego mówią, a jeszcze co innego robią ale to już powinienem wiedzieć od dawn

Chyba mam deja vu...

26.08.2003
14:04
smile
[204]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Yans ---> Może to nie jest odpowiednia chwila, ale czy mógłbyś wymienić te błędy, o których wspominałeś w poście z 13:59, prosze ?

26.08.2003
14:11
[205]

Ezah [ Centurion ]

Yans -> Czemu piszesz, że te wszystkie lata szlag trafił? Niczego się w ich ciągu nie nauczyłeś ? Nie było żadnych pięknych chwil ? Na pewno zdobyłeś wiele nieocenionych doświadczeń - zarówno pozytywnych jak i negatywnych - teraz możesz z nich korzystać ...
Torque -> j.w. Poza tym żal tej dziewczynki, że nie mając innych doświadczeń nie potrafiła docenić tego co ma - teraz dostanie swoją porcje kopniaków po tyłku od życia. I nie słuchaj tego że nigdy nie zapomnisz, nigdy nie przestaniesz kochać itd. Za jakiś czas będziesz już mógł spojrzeć na to wszystko zupełnie spokojnie i obiektywnie ocenić całą sytuację. 3maj się ...

26.08.2003
14:42
[206]

Yans [ Więzień Wieczności ]

Cainoor ====> nie wiem czy nie o za wiele mnie prosisz, może i byłbym Ci w stanie je wymienić ale na pewno nie teraz. Jeśli przypomnisz mi się za miesiąc, jak będę już miał stały grunt pod nogami, to pewnie się podzielę, może nie wszystkim ale podzielę się.
Jedno Ci powiem: jeśli masz kobietę i w jej życiu ma nastąpić jakaś duża zmiana np. idzie na studia, wyjeżdża na stypendium na dłużej, zmienia pracę itp., to przed tym musisz się zdecydować czy chcesz z nią być na stałe, na poważnie (czyli małżeństwo) czy raczej chcesz ryzykować, że nie będąc z Tobą związana na POWAŻNIE może ulec różnym dobrym radom i życzliwym głosom, kóre "otworzą jej oczy" na inne perpspektywy.

Paudyn ====> ja niestety też

Ezah ====> chodzi mi właśnie o te piekne chwile, zdjęcia, wspomnienia, marzenia - teraz, żeby przeżyć najgorszy okres trzeba to wymazać z pamięci, a i poźniej lepiej do nich nie wracać chyba, że jest się masochistą. Poza tym czy myślisz, że będąc z drugą osobą, ona chciałaby słyszeć o tych poprzednich, bo ja nie.

26.08.2003
15:47
smile
[207]

mikmac [ Senator ]

Matko przenajswietsza... ja chyba snie !!!
Czytam watek od poczatku, wszystkie posty - niektore po kilka razy. Cala jego tresc jak i wiekszosc postow z osobna dotyczy mnie bezposrednio, wiele wypowiedzi moglbym sam napisac... Torqu, Yans i inni - jak bym slyszal wlasne mysli...

Miesiac temu odeszla moja Gosienka...znana tutaj, na forum. Bylismy razem przez 3 lata. Ja z wawy, Ona z wrocka; spotykalismy sie tak czesto jak sie dalo. Dla mnie byl to najlepszy okres mojego zycia, najcudowniejsze wspomnienia z tych 24 lat w sumie! Od miesiaca czuje sie jak bym zostal powieszony, ale na nieszczescie nie zlamalem sobie karku przy szarpnieciu, tylko juz te 32 dni wisze na linie i sie dusze....
Teraz wiem jak kardynalne bledy popelnialem, wiem co robilem zle. Wiem co chcialbym naprawic ale jest za pozno. Stracilem swoja szanse.
Ostatni post Yansa wywarl na mnie piorunujace wrazenie... Malgosia poszla na studia rok temu. Dzis mi mowi, ze ma nowych przyjaciol, ze dzis chce wolnosci, nie chce czuc sie skrepowana zwiazkiem. Wczesniej byla osoba zamknieta w sobie, bylem dla niej partnerem i przyjacielem, byla moja mala Gosia. Teraz chce wiecej. Kiedys Malgosia uchylila by mi Nieba, marzyla o stalym zwiazku, o malzenstwie, domu. Dzis wzdryga ja na mysl o zamazpojsciu - przeciez ma takie bogate zycie przed soba.
Ja w ciagu tych 3 lat wiele zmienilem w swoim zyciu. Zerwalem nawet bliskie stosunki ze znajomymi, bo psulo to atmosfere w naszym zwiazku. Zamknalem sie na jej swiat - na Nia.

Po Jej odejsciu bylem kompletnie zalamany. W ciagu tygodnia stracilem kilkanascie kilogramow wagi. Dalej fatalnie sypiam i prawie nie jem. Stracilem wiare i chec zycia - choc zawsze bylem pelen radosci zycia. Przez chyba tydzien bylem jak w transie - zachowywalem sie tak jak opisywala to sytuacja "3". Potem troche sie uspokoilem ale dalej myslalem tylko o tym, jak to wszystko naprawic.
Rozmawialismy codziennie dlugo przez telefon, choc kazda rozmowa z Gosia coraz bardziej szarpala serce.

Wtedy powstal ten watek, pierwsze odpowiedzi. Wiedzialem juz, ze musze sie podniesc. W zeszlym tygodniu spotkalem sie z Gosia we Wrocku. Ubralem sie elegancko, bukiet roz i..... jej rzeczy zeby Jej oddac. Pozegnanie z klasa, slowo "dziekuje" dla Jej rodzicow i buziak z Gosia na pozegnanie. Nie wszystko wyszlo - znow sie zalamalem przed Nia...
Kilka dni pozniej powiedzialem Jej, ze nie bedziemy wiecej rozmawiac przez telefon...

Nie wiem co przyniesie przyszlosc...

P.S. Mam jedno prosbe. Bardzo prosze o brak jakichkolwiek tekstow w stylu: "odpusc sobie, nie byla warta ciebie..". Gosia (electra) jest obecna na forum (i ciagle w moim sercu) i prawdopodobnie czyta lub przeczyta ten watek....

26.08.2003
16:02
[208]

massca [ ]


przelecialem pobieznie wzrokiem wypowiedzi i co widze?
ze wiekszosc problemow sercowych wynika z prostego bledu jaki popełniaja faceci :

próbuja sie "dostosowac" do swoich kobiet.

to slepa uliczka w zwiazku, ale na poczatku dosyc szeroka , w dodatku jednokierunkowa wiec sie nie zauwaza ze prowadzi do nikad.

ktos kiedy mądre powiedział : "każda kobieta stara sie zmienić faceta wg. swoich upodobań. kiedy jej sie to w końcu uda - zaczyna szukać nowego..."

niestety panowie. tak to wyglada, ze kobiety cenia nas facetow za to jacy jestesmy - z naszymi wadami i zaletami. kobiety szukaja faceta z jajami, z wlasnym zdaniem, z wlasnymi przyzwyczajeniami, z wlasnymi znajomymi , z wlasnymi hobby i pasjami - bo tylko taki facet jest dla kobiety CIEKAWY. interesujaca kobieta nie potrzebuje lokaja - tylko partnera. kogos kto bedzie oparciem ale i wyzwaniem, kims kto potrafi zaskoczyc.

dlatego moja rada: badzcie soba. nie dajcie sie zwieść pozorom. nie zmieniajcie sie w sposob, w ktory pozornie moze zadowolic kobiete. miejcie swoje zdanie i swoj swiatopoglad. pamietajcie ze kiedy panna decyduje sie byc z wami, widzi co bierze. jesli potem okazuje sie ze zamiast konkretu dostaje miałką papke - rezygnuje. i nie ma sie co dziwic.

nie musicie być dla Niej wszystkim. wystarczy zebyście byli SOBĄ.


26.08.2003
16:16
[209]

MastaX [ Konsul ]

To ona jeszcze nie odeszła??????????

26.08.2003
16:27
smile
[210]

Yans [ Więzień Wieczności ]

mikmac ====> moja dziewczyna zmieniła pracę - efekt prawie w 100% identyczny jak u Ciebie, przy czym ja mam do tej pory strasznie pogiętą sytuację ale jak pisałem wcześniej daję sobie miesiąc na podjęcie ostatecznej decyzji. Życie w stanie zawieszenia, to czysta autodestrukcja - objawy takie jak u Ciebie - prawie zero jedzenia, bezsenność, non-stop czuję się jak skopany pies, wszystko wydaje się bez sensu.

PS. Jesteś z Wawy, ja też - może się spotkamy gdzieś na piwie i zalejemy w trupa (opcjonalnie), a przy okazji poważnie pogadamy, cholera nikt nie jest się w stanie lepiej zrozumieć niż ludzie znajdujący sie w identycznej sytuacji w tym samym czasie. Co Ty na to mikmac ?!

26.08.2003
16:34
[211]

Yans [ Więzień Wieczności ]

massca ====> niestety, to co piszesz, to święta racja z małym ale. To ale polega na tym, że jednak człowiek musi się trochę zmienić dla tej drugiej osoby (raczej żadna kobieta nie będzie tolerować, że prawie codziennie jej facet będzie wyskakiwał z kolegami na piwo i/lub panienki) tylko cholernie trudno jest znaleźć i wyczuć moment, w którym trzeba powiedzieć STOP. Poza tym ta druga strona też się zmienia.

26.08.2003
16:36
[212]

mikmac [ Senator ]

MastaX -->
zamilcz i pomysl zanim cos napiszesz. Jezeli twoje pytanie odnosi sie do tytulu watku to jestes po prostu bezczelnie, bezdennie glupi

Yans -->
w moim opisie jest moj GG

26.08.2003
16:37
smile
[213]

pawel020 [ Carnivale ]

moj kuzyn jezdzil do swojej dziewczyny przez 8 lat z Krakowa do Katowic a ona rzuca go co pare miesiecy :( wlasnie teraz tez go rzucila i musial jechac na wakacje bez niej ,chlopak ma juz 27 lat i powaznie mysli o niej a ona zachowuje sie jak pizda ,przyszla pani psycholog ktora wykancza innych !!!!!

26.08.2003
16:40
[214]

massca [ ]

Yans - nie mozesz mylic umiejetnosci kompromisu w sprawach codziennych z uległościa i zmianami swojej osobowosci. poza tym masz racje. nie chodzi o to zeby codziennie latac na piwo z kumplami, ale jesli panna wymaga od ciebie zebys zrezygnowal z przyjaciol czy swoich hobby - to sygnal zebys zmienil panne. chyba ze lubisz grzać tylek pod pantoflem...

26.08.2003
16:46
[215]

el f [ RONIN-SARMATA ]

massca

Hmmm, po raz kolejny muszę sie z Tobą zgodzić... z jednym "ale" - do tego trzeba dojrzeć. Jedni dochodzą do tego wniosku prędzej inni później a jeszcze inni do końca powielają te same błędy...

Yans

W każdym związku są tarcia, dni lepsze i gorsze. Czasem musisz ustąpić Ty czasem Ona. Ważne jest w jakiej sprawie zgodzisz się ustąpić...
Czasem trzeba powiedzieć zdecydowane "nie", pokazać granicę poza którą się nie cofniesz...

26.08.2003
16:48
[216]

mikmac [ Senator ]

massca -->
masz racje, sporo racji, ale pamietaj jedno: serce to nie sluga!!

26.08.2003
16:49
smile
[217]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

mikmac -----> ja wiem, że jest to teraz nie na miejscu, ale ja z perpektywy czasu jestem zadowolony, że schudłem 10 kilo "po przejsciach.
Może i Tobie się to przyda w przyszłosći :)

26.08.2003
16:53
[218]

massca [ ]

el f - alez oczywiscie. mowie to z perspektywy moich trzech dyszek na karku, kilkudziesieciu panienek, kilkunastu romansow, kilku prawdziwych milosci i jednej kobiety mojego zycia :)). co sie wycierpialem i co mialem hardkorowych akcji z babami to moje i faktycznie - cokolwiek komus nie powiesz, to i tak musisz przez wszystko przejsc samemu... oczywiscie logiczne myslenie i wyciaganie wnioskow pomaga, rada starszego tez, ale koniec koncow - jak cie trafi, bo nie ma na to rady. najwazniejsze to po prostu byc szczerym samemu ze soba i umiec spojrzec z boku na cala sprawe.

26.08.2003
16:56
[219]

mikmac [ Senator ]

Piotrasq -->
hehe spoko. W sumie to tez sie z tego ciesze. Wrocilem prawie do figury z przed kilku lat, jak bylem jeszcze aktywnym ratownikiem wodnym.
Teraz znow chodze na basen aby sie wyzyc, zapomniec i utrzymac odzyskana figure :-)

Jednak gdybym mial wybierac.... sam rozumiesz wolalbym ten maly brzuszek :-(

26.08.2003
16:59
[220]

el f [ RONIN-SARMATA ]

mikmac

"serce to nie sluga!!" - tak, ale człowiek uczy się na błędach... w następnych związkach coraz większe znaczenie ma rozum...

W Twoim przypadku jest mi szczególnie przykro... pisząc tam, gdzies wyżej o szczęśliwych parach internautów miałem na myśli Was ... Electrę i Mikmaca... Wasze nicki wyleciały mi z głowy... pamiętałem jedynie takie zdjęcie... góry, śnieg, drzewa i Wy, zakochani, szcześliwi... razem.

Ciśnie mi się na usta bluzg...

26.08.2003
17:03
smile
[221]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

mikmac ---> Juz nie jestes z electra ? Przykro to słyszec. Trzym sie.

Pytanie do forumowych 'starszych': Jest szansa na utrzymanie powaznego zwiazku, gdy dziewczyna zmienia srodowisko (np idzie na studia), a wczesniej przez 2 lata nie widziala innego swiata ? Czy moze lepiej sobie odpuscic zwiazek z taka mloda dziewczyna ?

26.08.2003
17:05
[222]

el f [ RONIN-SARMATA ]

massca

Wiem.
Jak czytam i piszę w tym wątku to... użaliłem się nad sobą ... że "za moich czasów" nie było internetu...
Większość trzeba było przecierpieć w samotności... lub pijąc na umór z kumplami... nie bardzo mogąc się zwierzyć, podzielić bólem...

26.08.2003
17:08
[223]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

Cainoor ----> jak widzisz w tym wątku, przeważnie marnie się to kończy...

26.08.2003
17:10
smile
[224]

massca [ ]

Cainoor - dobre pytanie. niestety, odpowiedz raczej jest przykra - to bardzo niebezpieczny okres. studia (szczegolnie w innym miescie) to okres nowej, nieznanej do tej pory swobody. nauka nauką , ale teraz mozesz robic co chcesz i kiedy chcesz. sam studiowalem w innym miescie i z mojego doswiadczenia wynika ze to okres wyjatkowej zabawy i rozpusty :) . dziewczyny zmieniaja sie jak w kalejdoskopie, pary sie mieszaja, ludzie poznaja calkiem nowe srodowisko, jest wesolo nawet jak jest smutno.
wiadomo ze duzo zalezy od tego jak bardzo jest ktos dojrzaly emocjonalnie, jakie ma poczucie wlasnej wartosci, jaka odleglosc dzieli go od drugiej osoby, jaki ma naprawde charakter, ile sie przeszlo w zyciu do tej pory, jak sie bylo wychowanym, no i - co bardzo wazne - na ile jest sie atrakcyjnym. mało rozrywkowa brzydula a w dodatku kujon moze sie jakos uchowa, ale wiekszosc dziewczyn korzysta dosyc intensywnie z zycia na studiach.

moglbym wam zapodac pare historyjek o takich co to pisywaly listy (wtedy jeszcze nie bylo smsow...) do swoich chlopcow w przerwie miedzy jednym razem a drugim z kolega z akademika, ale oszczedze wam nerwow :))

26.08.2003
17:10
[225]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Piotrasq ---> No właśnie widzę :/ Może jest ktoś, komu to się udało ?!

26.08.2003
17:11
[226]

Yans [ Więzień Wieczności ]

massca ====> spokojnie, odróżniam kompromis od bycia pantoflarzem (byłem kiedyś przez chwilę z osobą, ktora chciała ze mnie zrobić pantofla, no i dlatego trwało to wtedy tylko chwilę). I w pełni jestem świadom, że trwały związek opiera się właśnie na zdrowym kompromisie, raz luzuje jedna strona, raz luzuje druga strona, chociaż wiadomo nikt nie jest idealny i zawsze dojdzie do jakiś mniejszych lub większych zgrzytów. Jest tylko jeden warunek nadający sens temu wszystkiemu - obydwu stronom musi zależeć na związku, kiedy jednej zaczyna wisieć, to nie ma mowy o żadnym kompromisie.

No i jeszcze ten irracjonalny czynnik, o którym napisał mikmac "serce, to nie sługa" - człowiek czasami głupieje i na początku nie zdaje sobie sparwy, co tak naprawdę robi. Pewnie, później z perspektywy czasu wszystko wygląda inaczej.

mikmac ====> teraz jestem w pracy i nie mam tu GG ale odezwę się do Ciebie wieczorem z domu, to pogadamy i może jakoś się umówimy na jakieś piwko.

26.08.2003
17:16
[227]

massca [ ]

Yans - owszem, masz duzo racji, ale pamietaj o jednym - trzeba tez umiec kontrolowac to ze ci zalezy na kims. Nie mozna przytłoczyć drugiej osoby swoim uczuciem. To naprawde żenujące jak widze kolesi ktorzy wisza dwie godziny na telefonie z gadka typu "noooooo pogaaaadaj ze mnaaaa jeeeeszcze.." albo wysylaja 100 smsow dziennie, nawet wiedzac ze panna nie moze w tym momencie odpisac. po prostu trzeba znac umiar - jak przy słodzeniu kawy...

26.08.2003
17:18
[228]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

massca ---> Studentka ? Dentką, którą 100 dmucha... Może dowcip lekko denny, ale oddaje czasem rzeczywistość. Wiem coś o tym. Może jest szansa, by atrakcyjna dziewczyna po zmianie środowiska, nie zmieniała chłopaka ? Jakieś babcine sposoby, albo co ? Bo ja to teraz czytam to wszystko z lekkim przerażeniem. Po co się wiązać poważnie z kimś kto i tak odejdzie ? Blah...

26.08.2003
17:18
smile
[229]

Sasanka [ Generaďż˝ ]

Cainoor - jest ktos ,komu sie udalo. nie mi,ale znam taki przypadek, chyba potwierdzajacy tylko regule. Otoz moja kolezanka z liceum spotyka sie z chlopakiem od 5 lat i jakos zmiana srodowiska, w tym wypadku pojscie do LO jakos nie przeszkodzilo w jej zwiazku. teraz zdala na studia, jej chlopak tez sudiuje i jakos zyje im sie dobrze :-)) tak wiec moze Tobie i innym osobom z tego forum tez ise uda:-) to widac jest wykonalne...

26.08.2003
17:23
[230]

Yans [ Więzień Wieczności ]

mikmac ====> kurczę udało Ci się mnie rozśmieszyć, GRATULUJĘ - ja też chodzę teraz regularnie na basen żeby się jakoś wyżyć, a i przy okazji sylwetka się trochę poprawi, co może mieć później pewne znaczenie.

26.08.2003
17:25
smile
[231]

massca [ ]

Sasanka - mysle ze jakbys dala fotke tej kolezanki , to fenomen by sie nam wyjaśnił :))

26.08.2003
17:26
[232]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Myślę, że jej fenomen jest taki: właśnie zdała maturę i dostała się na studi => jeszcze nie studiuje, jeszcze nie zmieniła swego środowiska. Poza tym massca ma rację ;)

26.08.2003
17:29
[233]

Sasanka [ Generaďż˝ ]

massca- nie jest jakos wybitnie brzydka, nie jest tez ladna , ale inteligentna:-) dojrzala emocjonalnie bardziej niz inni ludzie w jej wieku ( takie odnosilam wrazenie)

Cainoor - ale zmienila srodowisko ida do liceum. a spotyka sie z nim od pocztku 8 klasy podstawowki

26.08.2003
17:31
[234]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Sasanka ---> Gównarzeria. Teraz to się zacznie...

26.08.2003
17:32
[235]

Yans [ Więzień Wieczności ]

massca ====> i niestety tutaj też masz rację i to jest fakt obalający mit, o którym wspominałem, że dziewczyny mówią, że marzą o takim roniącym łzy romantyku, superczułym, delikatnym i wogóle - BZDURA.
Jest tak jak mówisz, trzeba to naprawdę umiejętnie kontrolować (co nie jest takie łatwe, szczególnie jak związek zaczyna się rozpadać), bo inaczej straszna beznadzieja wychodzi. Trzeba jednak o tym wiedzieć i zdawać sobie z tego sprawę, a to przeważnie jest bolesne doświadczenie. Mam nadzieję, że Ci którzy tego jeszcze nie przeszli zapamiętają to sobie - naprawdę warto !!!

26.08.2003
18:19
[236]

martusi_a [ Dezerterka z Krainy Snów ]

Yans -->

"...dziewczyny mówią, że marzą o takim roniącym łzy romantyku, superczułym, delikatnym i wogóle - BZDURA."

Niekoniecznie jest to bzdurą. To, co napisałeś, zakrawa o podporządkowanie do stereotypu. Zapewniam Cię, że istnieją kobiety lubiące silną, męską rękę [byleby nie w dosłownym tegoż słowa znaczeniu], jak i te, dla których partner staję się maminsynkiem. Kwestia gustu.
Śmiem jedynie twierdzić, że w czasach obecnych populacja tzw. 'kobiet wyzwolonych' zwiększyła się, przez co wizja łzawego chłopaczka została wyparta przez obraz asertywnego partnera, czy też nawet przez partnera, który jest niezdobytym, nieugiętym mężczyzną.

26.08.2003
18:26
[237]

massca [ ]

Sasanka - no coż, sama widzisz. jesli laska nie nalezy do tych atrakcyjnych to i pokus mniej - jak juz sie takiej trafi facet to sie nie rozglada za innymi opcjami, a ze sama stanowi towar dla tych zawodnikow z drugiej albo trzeciej ligii to raczej nie musi sie przejmowac. gorzej jak ona sie zakocha (bez odzewu...) w jakims łobuziaku ze studiow, ktory zaintryguje ja tym ze jest całkiem inny niz jej kochany chłopiec jeszcze od podstawowki... ale - roznie to bywa.

nie twierdze bynajmniej ze studentki to jakies rozpustne bestie, tylko po prostu studia to moment i miejsce gdzie poznaje sie duzo ciekawych ludzi - i niektorym pannom spadaja klapki z oczu. nie oszukujmy sie - na studia dostaje sie badz co badz elita mlodziezy - najlepiej wyksztalceni, najzdolniejsi, najbystrzejsi, itd.
i wtedy moze sie okazac ze kumpel z wykładów jest duzo bardziej ciekawym obiektem niz chlopak z technikum, (aktualnie piszacy listy z wojska).

co do rozwoju emocjonalnego i bycia na wyzszym poziomie - to tez moze byc zagrozeniem, bo na studiach moze poznac kolesi ze starszych lat studiow i ... sama chyba sie domyslasz co dalej. kobiety zawsze chetniej patrza na starszych facetow niz na rowiesnikow.

Yans -- widzisz, to nie do konca jest tak ze romantyczny i czuly facet to nie jest to. owszem, kobiety wlasnie o takim marza, tylko niestety wiekszosc facetow myli romantyzm z kiepskim gatunkowo sentymentalizmem a czułość z infantylnościa... nie wiem czy potrafie wyjasnic o co chodzi, to po prostu sie czuje i do tego sie dochodzi z wiekiem i z "treningiem"... po prostu trzeba byc soba - jeszcze raz to powtorze. no i nauczys sie zyciowej pokory - to ze ty chcesz byc z panna , wcale nei musi oznaczac ze ona chce byc z toba. musisz sie z tym pogodzic i zamiast tracic czas na lamenty, wziac sie za poszukiwanie innej...

26.08.2003
19:37
[238]

mikmac [ Senator ]

el f -->
dzieki za mile slowa. Tak ten wypad w gory byl niedawno - na jesieni

Cainnor -->
stalo sie - nie jestesmy razem. A jeszcze nie dawno doradzalismy Ci na forum jak przygotowac romantyczna kolacje...

massca -->
u nas to bylo troche bardziej skomplikowane. Z jednej strony rzeczywiscie wiatr w zagle Gosi - juz rok na studiach, czyli praktycznie drugie, nowe zycie.
Jednak z drugiej strony bylem ja - a raczej moja glupota. Widzisz u nas to nie ja bylem tym wysylajacym slodkie sms-y. Dopiero teraz to widze i rozumiem, ale to ja, swoim zachowaniem, odpychalem Gosie. Zylem od spotkania do spotkania - a pomiedzy nie bardzo spieszno mi bylo do kontaktow. To Malgosia wydzwaniala po 10 razy dziennie przez 3 lata aby mi powiedziec, ze mnie kocha, a ja ja czesto splawialem. Nie bardzo sobie radzilem z ta odlegloscia. Niedlugo sie przeprowadzam do wlasnego mieszkania - mialem nadzieje, ze sciagne Gosie i skonczy sie problem. Ale tak sie nie stalo - nie dotrwalismy, a raczej Gosia nie wytrzymala mojego zachowania. W tym wypadku wlasnie zabraklo czulosci... z mojej strony.

Yans -->
ok, generalnie pracuje w domu wiec jestem przy kompie.

26.08.2003
19:59
[239]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Znam trzy małżeństwa, przyjaźnię się z nimi... w których wszystkie pary są ze sobą jeszcze od podstawówki. Dwie miały łatwiejsze zadanie - uczyli się w tych samych szkołach, studiowali na tych samych uczelniach choć różnych wydziałach. Trzecia miała trudniejsze - studia w różnych miastach ...
Na moim roku był chłopak, miał dziewczynę w Krakowie... my hulaliśmy na imprezach, dyskotekach... on tyrał w Bratniaku i odkładał kasę na przyszłość ... też mu sie udało... Krakowianka czekała na niego...
Przez 5 lat nie spojrzał na inną... a były takie co chciały to zmienić...
Pamiętajcie też że jak już Massca wspomniał, czasy były inne - nie było netu, sms-ów ani nawet automatycznych połączeń międzymiastowych... trzeba było zamawiać przez operatora... listy potrafiły wędrować po Polsce tygodniami...
Wszystko zależy od Ludzi, Uczuć, Wiary... od tego czego od życia oczekują, jakie mają priorytety...

26.08.2003
20:06
[240]

electra [ Konsul ]

hmmm.. ciekawie czyta sie posty o sobie na forum, na ktore zagladam :/ a prosilam by nie wywlekac naszych spraw publicznie, bo glupio sie z tym czuje..

ale moze i ptrzedstawie to z mojej strony.. choc wiekszosc postow jest od mezczyzn i trudno bedzie wam mnie zrozumiec..

owszem na studiach poznalam ludzi, z ktorymi moglabym spedzac 24h/dobe. matura i zmiana otoczenia to taki moment przelomowy w zyciu.. mikmac sam mi opowiadal jakie to zmiany swiatipogladowe zaistnialy u niego w tym czasie kilka lat temu. owszem zapragnelam wolnosci, ale takiej innej to chyba raczej chodzi mi o niezaleznosc, bo wolnosc od kogos nie jest niezbedna w kontaktach z przyjaciolmi. chodzilo mi rowniez o swobode.. ale to tylko czesc calej sprawy..

mikmac juz powiedzial o co chodzilo z innej strony.. widywalismy sie co 2, 3 tygodnie. a miedzy spotkaniami nie czulam abym byla z kims zwiazana. na dzien dobry w rozmmowie telefonicznej slowa od niego "czego chcesz" byly na porzadku dziennym.. na koniec rozmowy na moje "kocham cie" przyzwyczail sie mowic "ja tez" ogolna nieczulosc i lekcewazenie mnie..
moze jakas role odgrywa tu tez roznica wieku <4 lata> albo zle podejscie Macka do mnie. Potrzebowalam kogos, kto bedzie zyl moimi problemami. Ja po sluzbowym jego spotkaniu dzwonilam i pytalam, jak poszlo itp. A jego nie obchodzilo ile mam poprawek, ze sie boje.. kwitowal to krotko, ze nie ma czasu a jak mam problem to do kolezanki.. :((

podsumowujac kochalam do szalenstwa. ale teraz On zniszczyl moje uczucie, zniechecil mnie do siebie. ja uwierzylam w siebie i poznalam swoja wartosc i nie chce byc z kims kto mnie nie szanuje.. kocham go nadal, ze nie potrafie juz dawac sie tak traktowac.. nie bylam niewiniatkiem w zwiazku, ale patrze na to od swojej strony..

26.08.2003
20:08
smile
[241]

massca [ ]

mikmac - no coz, to troche zmienia cala kwestie. panny sa jak kwiaty - trzeba regularnie podlewac. te bardziej wymagajace czesto, te ostre z kolcam jak kaktusy - raz na jakis czas, ale tez mimo wszystko.

odleglosc to inna sprawa - ja osobiscie nie wierze w zwiazki na odleglosc. mozesz zaplanowac sobie terminarz spotkan i trzymac sie go, ale nastroju nie zaplanujesz - wystarczy zeby trafil sie wieczor kiedy panna ma wyjatkowa osobe poczuc twoja bliskosc - a nie moze. i wlasnie takie momenty ruinuja powoli kazdy zwiazek. smsy, maile, gg - to nie zastapi kontaktu bezposredniego....

26.08.2003
20:20
[242]

massca [ ]

elf - tez pamietam te czasy o ktorych piszesz (to wlasciwie byla koncowka ery kamienia łupanego, bo pamietam ze pod koniec studiow dorobilem sie pejdżera - he he he he - przedmiot ktory zaistnial i zniknal :) ).
i tak sie zastanawiam - czy bylo lepiej patrzac na to z perspektywy zwiazków czy nie? teraz latwiej sie kontaktowac ale i latwiej kontrolowac. z drugiej strony internet, smsy, gg , czaty itd to wieksza pokusa na nowe kontakty.
sam nie wiem.
zobacz jak daleko zaszlismy - dwojka ludzi ktorzy byli razem dyskutuje teraz o tym publicznie, ze swiadomoscia ze moga to czytac tysiace ludzi... dziwny jest ten swiat, jak to pewien pan spiewal dawno dawno temu :)

26.08.2003
20:23
[243]

electra [ Konsul ]

to nie ja zaczelam a prosilam wczesniej na privie, aby tego mikmac nie robil..

26.08.2003
20:27
[244]

mikmac [ Senator ]

electra -->
witaj....
nie sadzilem, ze jestes przed komputerem. Wybacz, ale musialem sie podzielic.

massca -->
widzisz do czego doszlo? Sam bym sie tego nie spodziewal...ale czytalem te posty dosc dlugo i musialem to wylac z siebie...
Nie spodziewalem sie, ze dojdzie do wymiany zdan...

26.08.2003
20:28
[245]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

My - Myslovitz


Ja twardy lód
Zimnem głaszczę Twoją dłoń
Ja tak prosto w twarz
Kłamię Ci każdego dnia

Ale Ty
Ty mnie dobrze znasz
Wszystko o mnie wiesz
Wiem wybaczasz mi
Że wszystko przeze mnie

Ja jeden z was
Uśmiech skrada się przez twarz
Ja namiętnie gram
Wiesz inaczej nie mam szans

Ty
Ty mnie dobrze znasz
Wszystko o mnie wiesz
Wiem wybaczasz mi
Że wszystko przeze mnie

Ty
Najlepsza jaką znam
Nie trzeba wierszy nam
Nie muszę się już bać że
Wszystko przeze mnie

Ty
Ty mnie dobrze znasz
Wszystko o mnie wiesz
Wiem wybaczasz mi że
Wszystko przeze mnie

Ty
Najlepsza jaką znam
Twój długi czarny płaszcz
Padał deszcz
Padał deszcz

26.08.2003
20:32
[246]

massca [ ]

elektra, mikmac, sugeruje nie ciagnac dialogu tutaj. potem mozecie jeszcze bardziej zalowac.

etka - nie dawajmy tutaj ulubionych piosenek czy wierszy bo z ciekawej dyskusji zrobi sie ckliwy jak mydlana opera watek...

26.08.2003
20:33
[247]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Massca

Jak tak dalej pójdzie to będę zaczynał ... "tradycyjnie już zgadzam się z masscą" :-)D
A serio - masz rację, może te środki szpiegująco-komunikacyjne zabiły coś co kiedyś nazywaliśmy zaufaniem ?


Mikmac

Przykro mi to mówić aleś trąba...
Nie wiem ... worek pokutny i na kolanach do Canossy... tylko taką mam radę dla Ciebie...

Elektra

Jak widzisz nie nakłamał... a powiem Ci że czasem łatwiej jest... właśnie tak, w wiekszym gronie...
Co bedzie zależy od Ciebie... od Was...

26.08.2003
20:41
smile
[248]

massca [ ]

elf - hmmmmm. nie wiem powiem szczerze czy wynalazki zabiły zaufanie. ale na pewno moga niezle zamieszac w takich kwestiach. jeden blad przy wysylaniu smsa, biling z komorki, archiwum na gg, zlamane haslo na maila - oj, to temat na osobny watek... :)

26.08.2003
20:41
[249]

mikmac [ Senator ]

el f -->
nie musisz mi o tym mowic - wiem o tym. Chcialbym wszystko naprawic, ale jak wiesz nie zawsze mozemy robic to co chcemy...
Do Canossy? Heh ales trafil... Po ponad 15 latach znow bywam czasem w kosciele... nie nie na mszach - chodze wtedy kiedy prawie nikogo tam nie ma, aby posiedziec, posluchac ciszy i porozmyslac. Aby sie pomodlic w duchu...

massca -->
masz racje. Nie mialem zamiaru, piszac pierwszy post, wdawac sie w dyskusje. Musialem sie wygadac, po prostu...

26.08.2003
20:51
[250]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

massca--> watek zmienial juz swoja forme od kiedy sie pojawil juz kilka razy..zaleznie od piszacych w nim rozmowcow...ale nie sadze bym miala wplyw na zmienienie jego oblicza czy to na opere mydlana ..czy na jakis podobny obraz...sytuacja skojarzyla mi sie z czyms co wlasnie wkleilam...kazdy ma prawo do swoich jakze subiektywnych odczuc. Wkleilam to z pewnym celem...moze powinnam to napisac ..zamiast posluzyc sie czyims a nie swoim tekstem..moze? Moze nawet przyznam racje.Ty zinterpretujesz to tak - ja inaczej...i to nie tylko dlatego ze diametralnie roznimy sie zarowno i charakterami ale i sposobem myslenia plci, sposobem spostrzegania swiata oraz targajacymi emocjami.
Watek jest interesujacy ale zastanowmy sie jakim kosztem...bo nie jest to moja tragedia ani Twoja...jestesmy jak stado hien, krazacych nad pociagajacym nas jak krew tematem. Owszem wielu odnalazlo w nim siebie - moze sprzed roku ...moze wlasnie w terazniejszosci- dopadajacej swoimi mackami... i co spowodowalismy??
Sprowokowalismy dwojke ludzi do wyciagania swoich pretensji na forum publicznosci...kiedy tak naprawde prawdopodobnie tego nie chcieli..

26.08.2003
21:05
[251]

massca [ ]

Etka - owszem, masz prawo pisac co uwazasz za stosowne, ja mam prawo to skrytykowac. masz na pewno racje co do roznic miedzy nami - stad tez moja niechec do takich patetycznych zagrywek jak cytowanie jakiś rzewnych kawałkow. rozumiem znakomicie takie zyciowe akcje, ale staram sie na forum publicznym zachowac raczej obiektywizm i sluzyc rada albo dobrym slowem - bez popadania w sentymentalizm, ktorego nie cierpie. dlatego sam nie wywnetrzam sie tu za bardzo, moge cie zapewnic ze pisuje tutaj w miare regularnie prawie 3 lata i w tym czasie przezylem zwiazek i rozstanie z kims kogo do tej pory uwazam za kobiete mojego zycia - ale takie sprawy zachowuje dla siebie, ewentualnie dla najblizszych - ale na pewno nie dla setek anonimowych czytelnikow. po prostu mam swoje granice prywatnosci i mimo ze mozna sie dowiedziec o mnie prawie wszystkiego czytajac te forum - to sa sprawy o ktorych nie pisze.

26.08.2003
21:24
[252]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

massca---> nie uzewnetrznianie sie to cecha ktora tylko dobrze o Tobie swiadczy... ale w momencie kiedy anonimowosc siega tylko i wylacznie sfery wirtualnej. Tutaj mozna byc kazdym, grac nawet role swego zycia ( byla zreszta mowa o falszywosci obrazow internautow takze w tym watku) i cenie to ze potrafisz odgraniczyc obraz forum od rzeczywistosci. Bo mozna sie na tym przejechac...nie zawsze trafi sie na ludzi na tyle w porzadku,zeby moglo sie bezgranicznie zaufac. Bo przeciez ludzie sa rozni a i my nie widzac kogos, gestow, zachowan - nie jestesmy w stanie zweryfikowac ludzkich charakterow. Zreszta jak czesto i w rzeczywistosci nam sie to zdarza...Lecz czesto mamy w sobie jakis zewnetrzny exhibicjonizm emocjonalny, chec podzielenia sie z drugim czlowiekiem, kims nieznajomym kto obiektywnie oceni sytuacje, co spowoduje potok slow rozlewajacych sie na papier...czlowiek jest tylko czlowiekiem, wraz ze swoimi slabosciami. Podziwiam goraco...bo wiele osob ( lacznie ze mna przyznam sie bez bicia) nie potrafia nie pomieszac dwoch swiatow...miec wiele twarzy w oczach innych tylko poprzez niedomowienia...niepowiedzenie o swoim bolu, radosci badz zgryzocie..zatrzymanie tej jakze juz ograniczonej przez zycie prywatnosci.
Byc moze jestem sentymentalna idiotka, wierzaca w ludzi i szczera jak do bolu. Idiotka wierzaca w romantyzmt, w piekno zycia i sens istnienia, w milosc przyjazn, w honor i szacunek. Coz swej sentymentalnosci nie zgubie i szczerze powiedziawszy nawet tego nie chce.
Ale szanujac Twoje zdanie mam nadzieje na wzajemnosc z Twojej strony. I mysle ( miejmy nadzieje iz nie naiwnie) ze jednak ja otrzymalam.

Pozdrawiam

26.08.2003
21:30
[253]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Mikmac

Zawsze możemy próbować... stąd Canossa... choć w tą historię za bardzo lepiej się nie wgłębiać...

Też nie lubię... hmmm... tłumu wiernych, chociaż podobno czasem takie poczucie wspolnoty pomaga... nie ktorym.

Massca

Może "zabily" to przesada ale ułatwily... kontrolę a kontrola to już okazanie braku zaufania... w każdym razie ja to tak odbieram.

26.08.2003
21:33
[254]

Etka [ Imprinterka Dusz ]

elf---> o ile nie myli sie kontroli ze zwyczajna troska. A troska z zaufaniem zbyt wiele wspolnego nie ma. Ale to tak dodam od siebie - tak na marginesie ;)

26.08.2003
22:00
[255]

massca [ ]

etka - to nie tak do konca. po pierwsze - ja tez jestem czlowiekiem dosyc ufnym i potrafie zaufac "na kredyt" - nawet nie widzac ludzi na oczy, tylko przez internet - ale nie publicznie. zreszta jest / bylo pare osob na tym forum ktore moglby potwierdzic, pare osob ktorym w taki czy inny sposob pomoglem - liczac wlasnie na zaufanie - i nie przejechalem sie, jest tez pare osob ktore wiedza o mnie duzo wiecej niz ci ktorzy przeczytaliby wszystkie moje 7.000 wpisow - i ufam ze czesc tych informacji zachowaja dla siebie :)

to ze wierzysz w takie wartosci o jakich piszesz to calkiem normalne i nic w tym dziwnego. mysle ze po prostu trzeba rozroznic miedzy byciem sentymentalnym - bo to cenna cecha - a sentymentalizmem, czyli sztucznemu okazywaniu swoich uczuc w sposob pretensjonalny. to tyle. pozdrawiam rowniez.

elf - kontrola to jedno, ale jednak mozliwosc wyslania komus na przyklad SMSa dokladnie w momencie kiedy czuje sie wyjatkowo i chce zeby dokladnie w tym momencie ktos bliski sie o tym dowiedzial jest bezcenna :)

26.08.2003
22:43
[256]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Dobrze, powiem to inaczej bo ... bierzecie mnie za jakiegos hmmm luddystę ... a ja cenie sobię wygodę, niezależność i przyjemność jaka umożliwiają maszyny, zresztą to że siedzę przy kompie teraz też o czymś świadczy...

Tak jak wszystko, można wykorzystac nowe technologie pozytywnie jak i negatywnie. To od nas zależy jak z nich skorzystamy. Wymusza to wcześniejszą dojrzałość w korzystaniu z nich by nie dochodziło do opisywanej przez masscę sytuacji ""noooooo pogaaaadaj ze mnaaaa jeeeeszcze.." albo wysylaja 100 smsow dziennie, ..." ; często wystarczy po prosu mieć świadomość możliwości kontaktu a korzystać wtedy kiedy naprawdę czuje się potrzebę i ma to sens.

27.08.2003
12:38
[257]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Wgrahhh ... nie wierze w to, ze to co czuje, to ze staram sie dac drugiej osobie wszystko co tylko mam, samego siebie ... ginie w tym swiecie. Nie ... zawsze mozna zwyciezyc. Wierze w to i moze nawet umre za ta wiare, ale zyciem mozna pokierowac tak jak sie tego chce. Tak jak sie chce ... swiadomie ... oczy otwarte .. ? Chce dawac ... dawac i dostawac ... zmieniam priorytety ... zmieniam wartosci .. a uczucia ? Juz nie raz rozszarpywany ... wiem, ze mozna zyc nadal ... kurwa ... na skraju przepasci tylko jeden krok .. w ta lub w tamta ... Wybaczenie. Wybaczenie ... zawsze wybaczam .... grahhhhhhhhhhhhh ...... to ta wartosc ... czy nie jestes czlowiekiem jesli potrafisz wybaczyc .... poswiecic sie do granic mozliwosci ... dla drugiej osoby - tak bede zyl. Jak zylem ... Twardy jak bruk ... nie dla mnie ... nie zawsze ... momentami ktore odeszly. mam ochote teraz wyjsc i zabic .. byle kogo .. zacisnac rece na szyi i patrzac jak wycieka zycie .... bo jesli ja Cierpie ... przez regulki ... przez zycie ... to czemu nie moge zabic ? To tez regulka ... dotyka kazdego jak milosc i zdrada ... Nienawisc ... zmiena sie wszystko. Wszystko ...

27.08.2003
13:13
[258]

el f [ RONIN-SARMATA ]

deTorquemada

Wybaczenie ?
Umiejętność wybaczania jest piekną cechą - tylko nie myl jej z akceptacją...
Piszesz że chcesz dawać i brać, dobrze, tylko co dasz kiedy dasz już wszystko ?
Co będziesz brał kiedy weźmiesz już wszystko ?
Poświęcenie to cecha męczennika...
Ty chcesz być normalnym, szczęśliwym człowiekiem... nie męczennikiem.
Nienawiść, zbrodnia ... a cóż to zmieni ?
Doda Ci nowych cierpień... krzywdzenie nie przynosi ulgi, może jakąś chwilową... a potem sumienie chłoszcze Cię latami...
Pójdź do hospicjum... zobacz prawdziwe cierpienie... daj swoje uczucie, swoje ciepło tym ktorzy je potrzebują ...
Może znajdziesz ukojenie w pomocy innym, dotkniętym przez los... a napewno poznasz dobrych i wartościowych ludzi...
Nie użalaj się nad sobą tylko zrób... COŚ !

27.08.2003
13:32
[259]

smuggler [ Patrycjusz ]

deTorquemada

A ja mam taki malutki sposobik - na pewno ciagle wracasz wspomnieniami do tych 5 lat. Zatem wspominaj nie najlepsze chwile, a... te najgorsze. Serio. Odrobinke pomaga - czasem.

27.08.2003
14:39
[260]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

deTorquemada ---> już nie chciałem tu nic pisać, ale widzę, że Cię mocno trzyma, to może spróbuję Ci zasugerować to, co mi pomogło w takich momentach. Jeśli chcesz walczyć i wierzysz, że ten kto walczy do końca, nigdy nie przegrywa, to walcz - ale też o siebie, nie o te minione lata, bo one już w lamusie, nie o Kobietę, bo każda Twoja aktywność w tej sferze obróci się przeciwko Tobie (daj Jej teraz to, czego chce - jeśli Ciebie nie chce - niech znika). Walcz o siebie:

1) wyjedź - po prostu spakuj manatki i na dwa tygodnie myknij gdzieś w świat. Jeśli nie masz kasy, powalcz o kasę, jesli nie masz urlopu, powalcz o urlop. I wyjedź.

2) Zadbaj o siebie - abyś stał się bardziej atrakcyjny, niż byłeś.

3) Przed wyjazdem spal wszystko to, wyrzuć, co Ci się z Nią kojarzy - żadnych wspomnień, żadnej bzdurnej nadziei, żadnych złudzeń

4) Ból będzie mijał stopniowo, ale szybciej, gdy znów odczujesz, iz jesteś panem swego losu i żadne demoniczne udręki Ciebie nie dołują.

5) Zmień tryb życia - poznaj to, czego jeszcze nie znasz, ucz się tego, czego jeszcze nie umiesz. Obróć ową pozorną życiową porażkę - w realny sukces.

Wówczas zwyciężysz naprawdę.

27.08.2003
15:11
[261]

Arcy Hp [ Pan i Władca ]

Olej ją.... jest tyle pięknych dziewczyn które codziennie przechodzą obok nas wszystkich , jeśli odeszła to oznacza że nie była tobie przeznaczona.

27.08.2003
15:24
[262]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

Do tego, co napisał Angelord mogę dodać, że absolutnie nie należy się zamykać w domu.
Trzeba wychodzić z kumplami na miasto, tylko nie topić smutków w alkoholu, bo rozmyślanie na kacu jest najgorsze...

27.08.2003
17:18
[263]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Piotrasq

Nie wolno dopuścić do kaca ... pić jak najbardziej , można...

27.08.2003
17:58
smile
[264]

Xanthus [ Pretorianin ]

elf--> zgadzam sie. Alkohol pozwala zapomniec i odreagowac trzeba tylko uwazac zeby nie przecholowac i nie zaczac sie staczac po równi pochyłej. Ale flaszka na otarcie łez :D jeszcze niekomu nie zaszkodzila.

27.08.2003
18:47
[265]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Angelord --> Na pewno pkt 2 i 5 bede sie staral zrealizowac .... walcze o siebie ....

A tak nawiasem mowiac. Ktos powiedzial ... to jakas moda, ze te baby tak odchodza. Chyba tak. Dookola teraz o tym slysze. Co sie dziwic. Wszedzie telewizja, gazety ... wszedzi trabia ... kobieta jest szczesliwa bedac samotna! Zabawa, radosc, przyjazn ... co za czasy. Ech ... naoglada sie taka mtv, vivy albo innego badziewia, poczyta gazety .. i juz sie jej w glowie przewraca.

27.08.2003
18:51
smile
[266]

PAW666THESATAN [ DP Jasio aka T-666 ]

deTorquemada >> przykro mi :>

27.08.2003
19:00
[267]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

de Torquemada ----> coś w tym jest, że upada tradycyjny model rodziny.
Baby są teraz wyzwolone, i nie będą przecież siedziały w domu i czekały na powrót ukochanego...

27.08.2003
19:22
smile
[268]

BukE [ Majster ]

Ja chciałem coś dopisać do głównego wątku. Do pierwszego posta :
Mianowicie sam niedawno byłem w takiej sytuacji. Tzn 5 lat , a ona zostawiła mnie dla innego. Dołowałem się 3 miesiące aż w końcu powiedziałem sobie "chuj do dupy!" [sry za forme] Na moim blogu pojawiła się notka takowej treści :

" Już nie czekam
Już nie trwonię mych dni na żal
Jestem pewny
...
Zrzucę ciężar twych kłamst
Powtarzanych co dnia
Zaczne wierzyć w to że żyć bez ciebie się da
...
Obiecam otrzeć swe łzy
Już wiem nie po to mam być
By się zadręczać, do wnętrza
Swój krzyk chować, nie tego chcę
Dziś nie tego chcę

Już nie czekam
Nie odpowiem, że sił mi brak
Jestem wdzięczny
Antidotum dziś w sobie mam
...
"

Od tamtej pory zacząłem na Nią lać, Ona chciała się spotkać jako koleżanka\przyjaciółka, a ja mówiłem, ze nie mam czasu. Nie myśl, ze łatwo mnie to przyszło. To mnóstwo mojej pracy jak i moich przyjaciół... w koncu sie z nia spotkałem. Cały odnowiony z uśmiechem na twarzy. Nie wiedziała co powiedzieć, bo chyba spodziewała sie zdołowanego człowieka, a zobaczyła rozkwit!
Spotykałem ją przypadkiem na różnych imprezach, bo mieliśmy wspólnych znajomych. Kilkanascie razy zobaczyła mnie "nowego" i doszła do wniosku, że źle zrobiła, że odeszła. Nawet jej znajomi jej to mówili. Pewnego dnia przyszła i mi to powiedziała... powiedziałem "Sorry Agata ale jestem zbyt młody i zbyt przystojny żeby tyle czekac na Ciebie"

W taki sposób wyszła na wierzch jej głupota , bo teraz jestem szcześliwy z kimś innym.
OBIECUJE CI, ŻE Z TOBĄBĘDZIE TAK SAMO, bo też myślałem, że nigdy o niej nie zapomne ... zapomniałem i wiele sie nauczyłem.
Jak ktoś powiedział : "Co Cię nie zabije, to Cie wzmocni"

Powodzenia ziomuś ...

27.08.2003
20:04
smile
[269]

Kanon [ Mag Dyżurny ]

27.08.2003
20:39
[270]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

deTorquemada & Piotrasq ---> upada model rodziny zbudowany na hipokryzji i literalnie odczytywanych dogmatach religijnych. To bowiem, co zwykło się określać mianem "tradycyjnego modelu" - de facto najcześciej sprowadzało się do Żony, Męża, Dzieci, Kochanki, lub Kochanka - o tym trąbi od stuleci literatura, demaskując fałszywość struktur małżeńskich, które trwały w imię formalizmu. Współcześnie - gdy skandal przestał być skandalem, a rozwody stały się codziennością - o istocie i trwałości więzi decydują właściwe czynniki. Wspólnie obrana, wypracowana hierarchia wartości, udane pożycie erotyczne, wzajemna atrakcyjność i wspólny rozwój (niekoniecznie finansowy). Jeśli czegoś zabraknie - albo jedno, albo drugie odchodzi. I dobrze - lepiej się bowiem dobrze rozejść, niż źle żyć.

27.08.2003
21:03
[271]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Angelord

Mnie sie wydaje że raczej obserwujemy schyłek systemu wartości opartego o Honor, Szacunek, Tradycję ... który zastępuje nowy określany najprościej... "róbta co chceta"...

Mnie to nie odpowiada i pewnie zostanę takim ... dinozaurem, chociaż może to się i zmieni, w okresie rozkwitu libertynizmu też przepowiadano upadek wartości... a jakoś sie podźwignęły...
W Stanach model "jupi" juz się przeżył, młodzi wracają do tradycyjnych wzorców... podobno...

27.08.2003
21:18
[272]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

el f ---> Honor i Szacunek - wcale się nie gubią, o ile pamięta o nich Dwoje partnerów. Co się zaś tyczy Tradycji, to moim zdaniem cenniejsza jest świadomość ciagłości i wartości pewnych zjawisk, aniżeli odwalanie kiczu np. przy świątecznych stołach - żeby Tradycja stała się wartością, musi być prawidłowo rozumiana - wówczas też się nie zagubi. Poza tym, przeszłość dość rzadko bywa kochającą matką teraźniejszości. Ważne, aby teraźniejszość była lepszą rodzicielką dla przyszłości. A "róbta, co chceta" - to nic innego, jak tylko kolokwialnie wyrażony sens maksymy - "Jedynie Wolność jest warunkiem wyboru".

27.08.2003
22:11
[273]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Angelord

Może sie mylę ale odnoszę wrażenie że napisałeś to samo co ja tyle że innymi słowami...
Specjalnie napisałem również tradycję przez duże "T"... by odgraniczyć ją od samej zewnętrznej oprawy...

27.08.2003
22:24
smile
[274]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

el f ---> niezupełnie. Pisałeś o schyłku systemu wartości - ja uważam, że czegoś takiego po prostu nie ma. Upada system kabotynów i formalistów - wartości były, są i będą - i oby jak najrzadziej funkcjonalizowano je dla potrzeb jałowych struktur - jak niestety bywało nie raz i nie dwa.

27.08.2003
23:05
[275]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Angelord

Hmmm.... przejedź się tramwajem z młodzieżą... posłuchaj o czym mówią...
Włącz TV , obejrzyj oferowane wzorce ...

Jak dla mnie to sie zmienia na gorsze...

27.08.2003
23:17
[276]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

el f ---> hiech...:-) A czy Ty wiesz o czym rozmawiali mlodzi ludzie w karczmach 300 lat temu ? Bluzgali tak samo - "ino po staremu". A wzorce ? Czy młodzież wychowana w okowach hitleryzmu - ponad pół wieku temu - która paliła i mordowała nie miała innych wzorców ? Miała, dzisiejsza też ma. Dlatego daleki byłbym od tak rozumianej aksjologii społecznej, którą prezentujesz. Wszystko się zmienia, ale po prostu na INNE.

27.08.2003
23:42
[277]

massca [ ]

Angelord - zgadzam sie w 100%. ja bym tez nie rozpaczal nad "dzisiejsza młodzieżą". mysle ze pokoleniach ktore głosuja na leppera albo SLD moze ci ktorzy teraz dostaja do reki dowody osobiste zrobia z nich lepszy uzytek...

27.08.2003
23:46
[278]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Angelord

Jak się wychowywała młodzierz w "okowach hitleryzmu" - wiem od Ojca, w "okowach stalinizmu" - od matki...
sklerozy za dużej nie mam i pamietam stosunek do życia swój i swoich przyjaciół, znajomych z czasów szkolnych...
Dla mnie to INNE jest gorsze... ale to moje zdanie, Ty możesz to oczywiście odbierać inaczej.
Broń Boże nie twierdzę że WSZYSCY sa tacy czy inni... nie jestem zwolennikiem generalizowania ale jakieś mody, trendy są... w każdym razie widzę je a czy są trwałe ?
Nie wiem.

28.08.2003
00:04
smile
[279]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

massca ---> w każdej epoce znalazł się jakiś Łoś (lepper), czy stado Łosi (SLD), których "młode wilki" w końcu wygnały z lasu:-) Ale ta spirala, choć ma swój początek, rychłego końca może nie mieć..

el f ---> to ja już Ci tylko mogę zacytować "Odę do młodości";-):

Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
W rajską dziedzinę ułudy:
Kędy zapał tworzy cudy,
Nowości potrząsa kwiatem
I obleka w nadziei złote malowidła.
(...)
Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemnia
Obszar gnuśności zalany odmętem:
To ziemia!
(...)

28.08.2003
00:16
smile
[280]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Angelord

Do szkoły już nie chodziłem... ale jeszcze i takie utwory pisano i nawet ich słuchano...

"Nie gniewaj się na mnie Polsko, nie gniewaj się
Ja naprawdę kocham cię, naprawdę kocham cię
Więc wybacz mi Polsko, że spóźniłem się
Więc wybacz, że na spotkanie spóźniłem się

Od jutra przyrzekam ci Polsko zmienię się
Nie będę palił i pił, już nie będę palił i pił
Nie będę palił i pił, będę już chodził do szkoły
Będę już chodził do szkoły, nie będę palił i pił"

fragment tylko "Spotkanie z ..." Sztywny Pal Azji


28.08.2003
00:22
smile
[281]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

el f ---> ...a ile przy tym fajek wypalono i browarków wysączono... hiech..:-) Zatem "Jeszcze nie zginęła" i "W Polskę idziemy mości Panowie, w Polskę idziemy...." <btw - ja kończę browar i mykam spać - papaytki>

28.08.2003
00:59
smile
[282]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Angelord

Święta prawda... sam całkiem sporo i jednego i drugiego ... zniszczyłem :-)D

28.08.2003
01:22
smile
[283]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

el f ---> <ostatnim półklikiem> nie qmam - "zniszczyłeś" ? tzn. wykorzystałeś zgodnie z przeznaczeniem, czy też wcieliłeś się w rolę "Druha--Moralisty", który wbrew Tradycji i Narodowym Obyczajom (czyt. Honor, Szacunek) zamanifestował brak Patriotyzmu...? Jesli to pierwsze - to ok, ale jesli drugie, to masz cytat z "Pieśni Filaretów" :

"Hej, użyjmy żywota!
Wszak żyjem tylko raz:
Niechaj ta czara złota
Nie próżno wabi nas.

Hejże do niej wesoło!
Niechaj obiega w koło,
Chwytaj i dno chyl
Zwiastunkę słodkich chwil!

Po co tu obce mowy,
Polski pijemy miód;
Lepszy śpiew narodowy
I lepszy bratni ród.
(...)"

hiech...

28.08.2003
01:25
smile
[284]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Angelord

Miodek... póltoraczek ... mniam, mniam

A jak myslisz ? :-)D

Dobranoc... jak ja jutro wstanę...

Godzina szósta, minut trzydzieści, kiedy pobudka zagrałaaaa ...

29.08.2003
00:18
[285]

Angelord [ sic me servavit Apollo ]

No to Ktoś odszedł, żeby nadejść mógł Ktoś...

02.09.2003
13:59
[286]

Hacker X [ Pretorianin ]

No widze ... ze nie któzi mają gorzej ode mnie ... ja sie rozstałem po dwóch dniach :D

02.09.2003
15:24
[287]

wampirek [ Pretorianin ]

U mnie powoli sie zanosi na rozstanie także po ponad 5 latach.
Jak do tej pory wszystkie moje starania na nic.
Walczę dalej.

02.09.2003
16:21
[288]

bigart [ Chor��y ]

deTorquemada -->>> znajdź inną ale nie byle jaką poprostu lepszą .. jak masz doła to wierz mi że to pomaga trzeba to uczucie na kogoś przelać

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.