GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Zcyklu znalezione w sieci--Fajny tekst-Only one.

15.07.2003
09:51
smile
[1]

technior [ Konsul ]

Zcyklu znalezione w sieci--Fajny tekst-Only one.

Tylko jeden przetrwa !

--------------------------------------------------------------------------------
Wszystko zaczęło się od chwili, gdy dowiedziałem się, że mam w tym wziąć
udział. Najgorsze, że kazali. Powiedzieli, że muszę, że nie mam wyjścia. Albo
wchodzę w to pełną parą albo koniec ze mną. Wybór był oczywisty, nie chciałem
umierać. Później, powiedzieli, że przeżyje tylko zwycięzca. THERE CAN BE ONLY
ONE ! W krótkim czasie zostawiłem wszystkie inne zajęcia, wszystkie moje
pasje, marzenia. Liczyło się tylko jedno. Trenowałem do kresu wytrzymałości.
Nie spałem, zapomniałem o przyjemnościach. Poświęciłem się bez reszty. W
końcu - stawką było moje życie.

Nie czekałem długo. W środku nocy wyrwali mnie ze snu i kazali stawić się na
starcie. Byłem tam w niecałe 20 sekund (naprawdę byłem GOTOWY). Ustawiono
mnie pomiędzy innymi. Potem było czekanie. Ta presja, ten stres - zżerał mnie
żywcem. Wiele razy, gdy myślałem, że to już, gdy wszyscy byliśmy już na swych
miejscach, nagle coś gdzieś nie było jak trzeba i musieliśmy zaczynać
ustawianie od początku. Start nastąpił, gdy byłem całkiem nieprzygotowany.
Zresztą nie tylko ja. Można było przypuszczać, że tak będzie. Że cały ten
cyrk z tyloma podejściami jest celowy, że chcą nas zniechęcić, żeby wygrał
nie tylko silny fizycznie, ale i psychicznie. Wylądowałem gdzieś na tyłach,
za ostatnim peletonem. Wiedziałem, że nie mam już szans. Starałem się,
dawałem z siebie wszystko, ale nie byłem w stanie nadrobić dystansu. W
początkowej fazie wyścigu, biegliśmy wąską, dobrze oznakowaną trasą. To był
początek, więc speed był niesamowity. Nikt nie oszczędzał sił, bo nikt nie
wiedział jak daleko jest meta. Wszyscy parli do przodu po równym, wygodnym
trakcie. Nagle droga znikła ! Wiedziałem tylko, że mam biec do przodu.
Wszyscy to wiedzieli. Wszyscy biegli... Wzięła mnie złość ! Co za popapraniec
każe mi biec w wyścigu, w którym nawet nie ma normalnie przygotowanej trasy !
Zakląłem w duszy i stanąłem. "Pieprzę to !" - mówiłem sobie w myślach. "Nie
będę biegał, bo ktoś tak chce !". Zamiast biec, zacząłem iść. Szedłem sobie
tak jak mi się podobało. W lewo, w prawo, wolno, szybko - według własnego
uznania. Oczywiście w kilka sekund straciłem z oczu nawet ostatniego
zawodnika.
Ale gówno mnie to obchodziło ! Po kilku minutach bezsensownego łażenia po
śladach, które zostawili konkurenci, zobaczyłem w oddali na ziemi dziwną
plamę. Potem kolejną i
kolejną. Było ich coraz więcej ! Dobiegłem do pierwszej z nich... To
były w połowie strawione szczątki jednego ze współtowarzyszy ! Obok setki, a
dalej tysiące, miliony ZABITYCH z zimną krwią moich braci ! Miałem dość !!!
Kląłem w duszy ! Dałem się wciągnąć w podejrzany wyścig, ZJEBAŁEM start, a
teraz jestem SAM na trasie pełnej trupów kumpli ! Na dodatek jakieś malutkie,
zielone robale wpieprzają ich zwłoki, a co niektóre z nich zauważyły mnie i
spoglądają swymi obleśnymi ślepiami oblizując się ! Zeżrą mnie żywcem jeśli
czegoś natychmiast nie zrobię. Nie jestem głupi. Nie jestem bohaterem. Nie
mam z nimi szans. UCIEKAM !

Biegłem na oślep. Miałem pęd, jak nigdy na treningach. Nie dbałem o kierunek,
tylko o prędkość i o to by mnie te paskudztwa nie dogoniły. A były tuż za
mną ! Gdy myślałem już, żeby się poddać, zobaczyłem wielki dom. Oczywiście
pobiegłem w jego kierunku. Robaki za mną zaczęły zwalniać. Im bliżej domu
byłem, tym one wolniej biegły. Gdy dobiegłem do drzwi, ich tłum kłębił i wił
się w oddali, ale już się nie zbliżał do mnie. Wyglądało na to, że czegoś się
boją. Ja nie miałem nic do stracenia ! Wcisnąłem klamkę, wszedłem do środka,
zatrzasnąłem do drzwi...

Poczułem tylko uderzenie w główkę i jak odpada mi ogonek. Gdy się obudziłem,
wiedziałem, że zostałem wchłonięty przez coś dużego ! I że sam jestem jakby
większy. I że wokoło mnie jest ciemno i mokro i nie mogę się wiele ruszyć,
skrępowany jakby jakąś błoną. Gdy z całej siły spróbowałem ruszyć nogą, udało
mi się tylko zawadzić o jakąś ścianę.
Usłyszałem radosny okrzyk:
- O zwowu kopie !
I czule dodane:
- Niedługo wyjdziesz maleńki!

Już wiedziałem. Wygrałem ten wyścig. THERE CAN BE ONLY ONE !

Kilka lat później dowiedziałem się, że te małe zielone robale noszą
nazwę "NONOXYNOL 9" i są składnikiem współczesnych prezerwatyw i środków
plemnikobójczych. A moje życie DOPIERO SIĘ ZACZYNA........

15.07.2003
10:19
smile
[2]

wich3r [ Sprzedam nerkę ]

Fajne

15.07.2003
10:20
smile
[3]

Andrewlee [ BFXXJ ]

Fajne, gdzies juz to kiedys widzialem...

15.07.2003
11:26
smile
[4]

Raynor [ Big Man ]

LOOL, wypaśne zakonczenie! ;-)

15.07.2003
11:28
smile
[5]

[email protected] [ Wirnik ]

Super :-D

15.07.2003
11:32
[6]

Regis [ ]

Moze byc...

15.07.2003
11:33
smile
[7]

legrooch [ Legend ]

Ciekawa interpretacja :D

15.07.2003
12:19
[8]

Hary_in da house [ tylko Hary ]

Wspaniala dobranocka...

15.07.2003
12:21
smile
[9]

_Szakal_ [ Żółta Żyrafa ]

Ciekawe

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.