GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Pytanie dotyczące filmu Solaris

23.04.2003
23:27
smile
[1]

mic2110 [ Chorąży ]

Pytanie dotyczące filmu Solaris

Obejrzałem,nawet fajny,chociaż trzeba mbyć w odpowiednim nastroju na taki film.Ale w koncówce się pogubiłem.Co się stało z tym statkiem,oni zginęli tam czy wrócili na Ziemie?Iod kiedy psycholog był swoim klonem(scena zranienia w palec w kuchni),przed wylotem???już,czy jak wrócił,albo nie wrócił???Trochę mieszam,ale jak ktos widział film to mam nadzieje ze sie połapie,w moich wywodach

23.04.2003
23:39
[2]

miluch [ Pretorianin ]

Ja film obejrzałem i tez miałem wątpliwości. Jednak myśle, że może być kilka różnych możliwości, np. Clooney nigdy nie opuścił ziemii (powiedzmy że wszystko mu się śniło); nigdy nie wrócił na ziemię itp. Film oglądałem dawno, jednak po obejrzeniu nasunęły mi się 4 różne możliwości.
Zresztą sam Clooney w wywiadzie powiedział: "Film stawia wiele pytań, jednak nie daje żadnej odpowiedzi."

23.04.2003
23:58
[3]

Drackula [ Bloody Rider ]

jak dla mnie jest mozliwa taka odpowiedz: Na ziemie wrcila tylko ta murzynka. Klon informatyka zaprogramowal spadek na solarisa. Skads te klony przybywaly. I jak bylo powiedziane nie byly one ludzmi, tylko potrafily przybrac taka forme, jak dla mnie istoty raczej duchowe. Ostatnia scena z palcem swiadczy o tym ze jednak cos na tym solarisie istnieje, i clooney znalazl swoja zone tam, moze to forma raju, dom dla dusz, lub jedna z istot faktycznie przybrala postac jego zony. Faktem tez jest ze czesc clooneya przezyla(duchowa mniemam).
Co przemawia za tym ze to nie by sen (moge sie mylic bo ogladalem tylko raz podczas premiery w UK wiec i problem niektorych zwrotow sie pojawil) : na poczatku filmu nic nie bylo przylepione na lodowce(zdjecie zony) natomiast w koncowce owszem, co modlo swiadczyc o tym ze teraz ona zyje i jest z nim. Nie pamietam ale co bylo z jego palcem na stacji, czy juz byl zdrowy czy jeszcze byla rana?

24.04.2003
00:05
smile
[4]

Big Money [ Senator ]

Proponuje przeczytac ksiązke Lem'a a pózniej ogladać film. Coprawda film a ksiazka to - dwie rózne rzeczy, zupełnie inne podejście do tematu. W każdym razie ksiązka naprawde wciąga, chociaz kończy sie inaczej, a film... hmmm ogladałes to wiesz... Polecam Ci książkę, może ona wyjaśni Ci conieco. Ja gdybym nie przeczytał ksiązki wczesniej to z filmu wiedziałbym niewiele... :)
Druga fajna opowiesć podobna w zasadzie to "Niezwycięzony" Lema, tez polecam ;)

24.04.2003
00:20
[5]

uksiu [ OBDŻEKTOR* ]

To chyba taka tradycja mówić: najpierw przeczytaj książkę, a potem oglądaj film.

W tym przypadku nie mogę się zgodzić. Nie trzeba czytać by smakować widowisko. Ciągle podkreślane jest (np. Big Money tuż po stwierdzeniu, o którym mówię na początku :), że film jest różny od książki pod wieloma względami.
To wystarczy za wytłumaczenie.

Film i książka to zupełnie inne podróże do obcego świata. To inne podróże wgłąb nas samych.

A konfuzja... to chyba jest równorzędną przyprawą do filmowej zupy. Co kto lubi. Ja to akurat lubię :) A Wy? Lubicie wychodzić z kina skołowani? (jeśli nie wiąże się z irytacją i zmęczeniem :)

24.04.2003
05:17
[6]

zielony_telefon [ Pretorianin ]

uksiku -> no co ty... najpierw czytac ksiazke a potem ogladac film???
a po cholere?
chyba tylko zeby potem sie irytowac jak ksiazka ci sie naprawde podobala ;)
w zdecydowanej wiekszosci filmow robionych "na podstawie" ksiazki powinno byc info ze dany film nie ma nic wspolnego z taka a taka ksiazka i wszelkie podobienstwa sa czysto przypadkowe... lzej by sie te filmy ogladalo =)
a wracajac do solaris to wedlug mnie psycholog zostal na stacji a "wrocil" (bo mozna sie tu klocic) klon... ta pierwsza scena ze zranieniem w palec byla calkiem normalna i nie bylo w niej nic takiego co by sugerowalo ze to klon (chyba bo tez ogladalem to juz jakis czas temu)
natomiast zdziwilo mnie co innego... koncowka filmu clooney jest na ziemi podchodzi do niego zona i mowi "zostalo nam wybaczone"... eee...??? kto co komu??? to czym w koncu bylo solaris???

24.04.2003
10:53
[7]

deTorquemada [ Pamiętaj ]

Solaris wchlonelo pare .... Stworzylo wlasny swiat w glowie doktora, w ktorym sam sobie wybaczyl smierc ukochanej. Symboliczne dotkniecie reki dziecka ... To film o milosci i przebaczeniu. A samo Solaris, jak sie wydaje, jest wyzsza forma swiadomosci ktora wlasnie dala mozliwosc naprawienia tego co zostalo zniszczone. Dawalo mozliwosc zetkniecia sie z tym czego najbardziej sie boimy lub kochamy. Wystarczy spojrzec na informatyka ... do niego przybyl on sam ... jego klon ... Solaris jest doskonaloscia do ktorej zmierza ludzkosc ...

Pozdrawiam.

24.04.2003
11:38
[8]

Zyga [ Urpianin ]

Big Money --> Co ty? Solaris i Niezwyciężony podobne? Jedna jest psychologiczna a druga raczej czysto przygodowa. O Niezyciężonym możnna powiedzieć, że jest podobny do Edenu, Astronautów, Obłoku Magellana ale nie do Solaris.

24.04.2003
11:59
[9]

Quetzalcoatl [ Konsul ]

Ke?

BigM -> oo widze ze ktos zna obie :) mam to szczescie ze trafilo mi sie wydanie "LEM: Solaris; Niezwyciężony" :) 2 w jednym :3

Zyga, Zyga, ktora z nich miala by byc przygodowa? Niezwyciężony? huhu, to tyś chyba jej do końca nie przeczytał, albo nie zrozumiałeś co było w niej najważniejsze :) Nie pamiętasz co znalazł główny po hmm.. powrocie do statku? Towarzysz zaczekal sie na smierc, chociaz nigdy sie zbytnio nie lubili..

Inni - Jeśli chodzi o klony, to tworzył je ocean, chociaż to ni było powiedziane bezpośrednio. Klony nie byly istotami duchowymi, tylko powstaly z tej samej substancji co zywy ocean, JEDNAK powstawały one na podstawie myśli/uczuć/podświadomości/etc ludzi żyjących na stacji. Ocean jakimś cudem hmm.. "widział" co w ludziach siedzi, tworzyl obraz tego, i im wysyłał "w prezencie". Pamietam ze gdzies mignęla sugestia, czy aby to nie jest jakis eksperyment przeprowadzany przez zywy ocean na nich (ludziach)... O związku między fantomami a ludźmi, przynajmniej w ksiazce, świadczy głównie zachowanie fantomów gdy je próbowano oddzielić od hmm.. źródła (? - człowieka, na podstawie którego myśli powstały. jezu co za skladnia..) Nie naturalna siła, szaleństwo, mijające gdy tylko źródło z powrotem do nich wracało..

dobra, wiecej nie pisze bo ksiazke czytalem dawno, filmu nie widzialem :P
czas odswiezyc wiadomosci, chociaz tego co pisze jestem w 100% pewien. Ostatecznie to jedna z moich ulubionych pozycji. No, ale rozmiec ja mozna na wiele sposobow ;3

25.04.2003
11:49
[10]

Zyga [ Urpianin ]

Quetzalcoatl --> Z całą pewnością przeczytałem i to w tym roku :)
Pisząc 'przygodowa' w odniesieniu do powieści SF też miałem pewne tzw. mieszane uczucia ale nie mogłem jej nazwać przecież 'psychologiczną'.
W końcu masz tam przecież przygody na nieznanej planecie :)

26.04.2003
11:43
smile
[11]

sliva [ Chaotyczny Dobry ]

Na szczęście czytałem książkę i dlatego zrozumiałem film, w przeciwieństwie do wielu innych, którzy np. klony tam widzieli :-))))

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.