GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Nastepny cel : Korea Polnocna.

11.04.2003
15:26
[1]

LooZ^ [ be free like a bird ]

Nastepny cel : Korea Polnocna.

Rok 2004. W Iraku ludziom zyje sie coraz lepiej. Amerykanie rozgladaja sie za kolejnym celem ktory pomoglby napedzic amerykanska gospodarke. Do tego amerykanie znalezli tam wielkie zapasy wspanialej smakowo... trawy ktora spozywaja fanatycy koreanscy. Pretekstem tym razem bedzie proba budowy bronii atomowej. Amerykanie zaczynaja przerzucac wojska w strone polwyspu... I teraz prosilbym wszystkich specjalistow o komentarze ;) Jak takie cos mogloby wygladac i czy jest wogole mozliwe. Z gory dziekuje ;)

11.04.2003
15:29
[2]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

Tu by nie mieli tak latwo. Nie dosc, ze rzadzi nimi wariat, to jeszcze maja 1,5 mln fanatyczna armie i byc moze bron jadrowa.

11.04.2003
15:30
[3]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Tak naprawde, to chyba nie ma za bardzo sensu z ekonomicznego punktu widzenia. Najlepiej przyciac im kurek z pomoca zywnosciowa, a kiedy by zaatakowali moznaby ich bylo zmiazdzyc. Ciekawe, jak szybko padlby rezim Kima? Mysle, ze Koreanczycy chetnie zobaczyliby go na szubienicy.

11.04.2003
15:31
[4]

minius [ Generał ]

dodam do przedmówcy:
...i Chiny jako protektora. Jeśli nie zmieni się reżim w Chinach, to Korea Płn. jest nie do ruszenia.

11.04.2003
15:33
[5]

LooZ^ [ be free like a bird ]

minius : I nie wiadomo czy chcialaby tego Korea Poludniowa... Prawdopodobnie oni musieliby poniesc bilionowe koszty odbudowy Koreii...

11.04.2003
15:33
[6]

mORfeOoSH [ NULL ]

wojna z Korea przydalaby sie, gdyby tamtejsza ludnosc miala srodki, sama obalilaby tego kretyna, co pomoc finansowa przeznacza w 90% na zbrojenia, a w 10 na np. jedzenie czy leczenie

11.04.2003
15:34
smile
[7]

gofer [ ]

po staropolsku :

GDZIE JEST PATROKLES?

11.04.2003
15:34
[8]

gladius [ Óglaigh na hÉireann ]

Na Koree Polnocna wystarczy zrzucic ziemniaki... wtedy sami sie powybijaja.

11.04.2003
15:36
[9]

LooZ^ [ be free like a bird ]

gofer : Jak to gdzie ? W ambasadzie Iraku :)

11.04.2003
15:37
smile
[10]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

LooZ ---> prosi o azyl polityczny ?

11.04.2003
15:40
[11]

twostupiddogs [ Generał ]

obawiam się, że społeczeństwo Płn. Korei jest dużo bardziej zindoktrynowane niż Irackie - tam jednak były jakies okna na świat jeśli chodzi o dostęp do mediów, mogłoby być ciężko, poza tym oni są dużo lepiej uzbrojeni, Saddam w końcu był bardzo osłabiony, przez I wojnę, no i bombka nawet nie trzeba trafić w USA, wystarczy trafić mniej precyzyjnie w wodę, tak aby flota Pacyfiku poszła na dno, żadna flota nie ma szans w konfrontacji z falą po eksplozjii nuklarnej.

aporpo Chińczyków, ostatnio w Forum podano, że chińczyky przekazali CIA mapę Bagdadu z zaznaczoną ich ambasadą :)

11.04.2003
15:40
[12]

minius [ Generał ]

teraz to już chyba POTYLICZNY :D

11.04.2003
15:40
[13]

gofer [ ]

Looz - > ja bym obstawiał że jest w :

a) Salonie Peugeota
b) W drodze do ambasady Korei Płn. ostrzec przed możliwym atakiem :)

11.04.2003
15:41
[14]

LooZ^ [ be free like a bird ]

Piotrasq : Raczej powoli sie pakuje ;P

11.04.2003
15:46
[15]

thanatos [ ]

Z tego co wiem, to KRLD jest już teraz zaliczana do "atomowego klubu".
Oceniani są na 2 do 6 głowic.
Nie posiadają jeszcze strategicznych nosicieli(ale nad tym pracują),spokojnie jednak mogą zrobić "kuku" takiej na przykład Japonii.
No i najważniejsze-Korea leży w strefie wpływów Chin,a ci potrafią być bardzo drażliwi.
Nie sądzę więc aby amerykanie zdecydowali się na taką wojenkę.

11.04.2003
15:46
[16]

Mastyl [ Legend ]

W Korei Północnej nie ma ropy naftowej. Nie opłaca się.

11.04.2003
15:50
[17]

kiowas [ Legend ]

Atak na Koree Pln rowna sie rozpieprzenie kilku miast u poludniowego sasiada i kilku na dokladke w Japonii. Wojny globalnej nawet durni Amerykanie nie chcieliby chyba wywolac.

Choc ostatnio przebakuje sie o kolejnej 'zbawiennej akcji' przeciwko 'szatanskiemu' Iranowi. Administracja Busha byalby pewnie do tego zdolna......

11.04.2003
15:50
smile
[18]

Anarki [ Demon zła ]

nastepna wojna :((

11.04.2003
16:04
smile
[19]

infernal dziad [ Pretorianin ]

ale sobie polewkę robicie z Patroklesa
chłopak naprawdę się przejmuje

11.04.2003
16:09
[20]

Mastyl [ Legend ]

Piotrasq - półtoramilionową armie to miała Korea za Kim Ir Sena, teraz wciaz maja nieproporcjonalnie dużo ale juz ponizej miliona, z tego co wiem.

11.04.2003
16:10
smile
[21]

Deser [ neurodeser ]

LooZ - a na kiedy planują Tybet ? Ty masz tam jakieś wtyki :) mógłbyś coś podpowiedzieć ;)

11.04.2003
16:16
smile
[22]

Annihilator [ ]

po staropolsku:

GDZIE JEST LOOZ^????????

a, to on założył wątek...

11.04.2003
16:21
[23]

UpadlyPaladyn [ Junior ]

widać, że co poniektórzy w domu się skrecają, nie mają gdzie pokrzyczeć, zazdroszczą pacyfistom, których tak bardzo krytykują, że lubią sobie chodzić pod ambasadę USA i tam protestować, o tym swiadczy m.in duża popularność wątków typu "do pacyfistów", co skądinąd jest też dużym nadużyciem, bo w ich mniemaniu ktoś kto odważy się krytykować administrację Busha=przebrzydły pacyfista, a tak naprawdę po prostu siedzą w domu i się nudzą, a sami nic nowego nie potrafią wnieść do dyskusji, do tego są chyba dość słabymi jednostkami o co oskarżają często tzw. pacyfistów, bo muszą w grupie atakować jednego, zresztą może nawet nieobecnego, no cóż pięknie...

11.04.2003
16:25
smile
[24]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

UpadlyPaladyn ---> moze, jakbys pare kropek wstawil w swoj tekst, to bylby zrozumialy.

11.04.2003
16:26
[25]

minius [ Generał ]

UpadłyPalladyn ---> A nie pomyślałeś, że ci niepacyfiści wolą używać głowy do myślenia zamias do tłuczenia głową o mur?

Może to jest właśnie odpowiedź na Twoje spostrzeżenie, że pacyfiści zdzierają gardła, a reszta myśli co zrobić żeby pacyfiści mieli demokratyczne państwo w którym będą demonstrować, a po powrocie z demonstracji podać im coś do jedzenia. Bo niestety żadne jeszcze państwo na świecie z pacyfizmu nie wykarmiło swojego społeczeństwa.

11.04.2003
16:29
[26]

Mastyl [ Legend ]

A ja przy okazji chciałbym wrzucić pod rozwage jedną ciekawa rzecz jaką dzis usłyszałem:

jakis znany niemiecki autorytet -nie wiem niestety kto, ale sprawdze- będący zresztą w kwestii wojny z irakiem w opozycji do elit politycznych Niemiec sformuował ciekawe pojęcie:

Nacjonalpacyfizm ( w oryg. chyba Nationalpazyfismus - za ew. bledy w niemieckiej ortografii przepraszam )

Ciekawe że pojecie to ukuł wlasnie Niemiec, ale mniejsza o to. Sam jestem przeciwnikiem wojny, ale w tym podejsciu jest cos ciekawego. Ruchy antywojenne na swiecie ostro sie zradykalizowały, przypominaja juz jakas bardzo dziwną mieszanke hasel antyglobalistycznych, lewackich, populstycznych i narodowych. Dziwne to jest, ale w duzym stopniu trafne.

11.04.2003
16:35
[27]

UpadlyPaladyn [ Junior ]

Piotrasq
przy poziomie panującym na tym forum to tekst ten jest szczytem poprawności interpunkcyjnej i gramatycznej, nie mówię już o tym, że aż dziwne, że nie strzeliłem żadnego ortografa i nie uraczyłem was takimi kwiatkami jak "pożądek" czy "rzaden" i inne takie, które tu często widuję, a tekst specjalnie był tak pomyślany i napisany, jak się nie umie czytać zdań wielokrotnie złożonych to trudno, bywa...
Mastyl
masz całkowitą rację, ruchy pacyfistyczne obecnie to rzeczywisćie jakaś egzotyczna mieszanka...

11.04.2003
16:37
[28]

Annihilator [ ]

niestety mylony często jest pacyfyzm z "pacyfyzmem". Ci pierwsi to prawdziwi przeciwnicy przemocy - przykłąd - mnisi buddyjscy i Ghandi oraz część ludzi na całym świecie - tylko, że Ci siedzą sobie spokojnie w domu i co najwyżej powiedzą na GOLu, że są przeciwni wojnie itd. Ci drudzy - pacyfiści jak ze mnie święty walenty w dupę zaklęty, to rozwrzeszczany tłum ludzi będących pacyfistami bo to jest "na fali". Pacyfizm to bycie przeciwnym przemocy a nie uzasadnianie, że wojna nie ma sensu bo USA chce ropy (różnica ogromna).

11.04.2003
16:48
[29]

Piotrasq [ Seledynowy Słonik ]

Wlasnie wyczytalem w "Wyborczej", ze jezeli juz, to bedzie marsz na Teheran, a nie na Phenian...

11.04.2003
16:55
[30]

M-Hunter [ The Jester Race ]

Możliwe - Raczej tak, USA wszędzie sie wpycha jeśli jest wzmianka o bombie atomowej, a jak to by wyglądało ? Sam chciałbym to wiedzieć.

11.04.2003
17:13
[31]

uksiu [ OBDŻEKTOR* ]

A ja może wrócę do tematu.

Wojna z reżimem Kim Dzong Ila byłaby na Stanów dość kłopotliwa, jeśli w ogóle możliwa z punktu widzenia politycznego (bo co do zdolności militarnych nie ma chyba dyskusji).

1. Zaszłości. Wojna koreańska była jednym z największych obok wietnamu koszmarów, w jakie wpakowali się Amerykanie. W Iraku walczyli już raz, stracili mniej niż 200 zabitych i zrobili to, co chcieli w ok. 100 godzin operacji lądowej i przez miesiąc bombardowań. W Korei bawili się wiele miesięcy, zginęły tysiące Amerykanów, a udało się wrócić do status quo sprzed wojny, co i tak poczytywano za militarny sukces. Czasy były inne, ale z pewnością nie zapomnieli.

2. Chiny. Korea pozostaje w może nie najlepszych, ale dalej niezłych stosunkach z Chinami. Państwo Środka uważa zaś KRLD za swój bufor i strefę wpływów. Przypominam, że mają miejsce w radzie bezpieczeństwa i wojna - jak ta w Iraku - nie miałaby ONZ-towskiego poparcia.
Co nie znaczy, że w razie zaostrzenia sytuacji Chiny z pewnością przekroczyłyby granicę z braterską pomocą. Chiny powolutku ocieplają stosunki z Zachodem i w ramach reformy "jeden kraj - dwa systemy" korzystają z kontaktów ekonomicznych z tymże Zachodem.

3. Korea Pd. Jaki byłby udział Korei Południowej w tej wojnie? Pełny udział byłby korzystny dla USA, ale w dalszej konsekwencji mógłby spowodować eskalację konfliktu i trudności w zjednoczeniu. Niechęć do takiej wojny ze strony Korei Pd wydaje mi się możliwa (ingerencja w sprawy półwyspu), a neutralności również nie można wykluczyć. Być może tu tkwi klucz problemu półwyspu i KRLD. Ktoś pewnie lepiej zna sytuację, więc liczę, że się wypowie. Tylko błagam, bez stereotypów i demagogii!

4. Broń jądrowa i pozostałe typy ABC. Mimo realnej groźby i potęgi broni ABC, od czasów I wojny światowej tych środków nie użyto na masową skalę w taki sposób, by rozstrzygać losy wojen. Można wspomnieć incydenty z Abisynii z lat 30., ale trudno stwierdzić, czy to akurat gazy bojowe miały decydującą rolę w budowaniu Włoskiej Afryki Wschodniej. Zapewne przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka, ale wydaje mi sie, że na czoło wybijają się dwa: 1. kraj, który zaczyna stosować takie środki zapewne ryzykuje wiele na polu dyplomatycznym (traci poparcie) 2. użycie broni ABC wiążę się z dużym prawdopodobieństwem użycia jej przez wroga w odwecie.

W przypadku KRLD, zdrowy rozsądek dowódców zapewne odradzałby im stosowanie ABC w konflikcie, poza sytuacją bliskiej klęski. Trudno mi jednak ocenić, na ile to generałowie kontrolowaliby sytuację, a na ile przywódca - różne opinie panują na ten temat. Jeśli jednak Kim byłby na tyle szalony, by użyć takich środków, zająłby pierwsze miejsce na liście potworów-tyranów. Nawet Hitler i Stalin nie odważyli się wykorzystać ABC w walce frontowej.

5. Korzyści ekonomiczne. Faktycznie, tak jak wojna w Zatoce przekłada się na korzyści dla Amerykanów (choć i tak nie na zyski dla budżetu, o ile wiem. Zyskają firmy, ale przecież nie kilkadziesiąt miliardów dolarów, jakie pójdą na kampanię). Dokonali krok w kierunku stabilizacji regionu, zwiększyli obszar swoich wpływów (m.in. wypierając Francuzów - fak Czyrak!), ustabilizowali ceny ropy (przynajmniej na jakiś czas). W KRLD będzie co odbudowywać, ale wygrana wojna oznacza zjednoczenie Korei i - prawdopodobnie - wejście tam firm koreańskich. Wpływ usunięcia reżimu w KRLD również miałby dużo mniejsze przełożenie dla amerykańskiej ekonomii. Z drugiej strony prestiż udziału i poparcie dla takiej wojny w świecie mógłby być większe niż dla tej w Iraku - choćby przez fakt, że nikt tam nie robi biznesu, a bieda i zacofanie KRLD jest przysłowiowe.

Reasumując - na dwoje babka wróżyła. Ja poparłbym taki atak, jako konsekwentne realizowanie polityki rozbijania reżimów totalitarnych, rozbójniczych i zasilających terroryzm.

11.04.2003
17:46
[32]

thanatos [ ]

uksiu--->Specjalista takiego formatu jak Ty nie powinien wrzucać do jednego wora broni nuklearnej z resztą środków masowego rażenia.
"Atomówki" są dużo groźniejszą bronią niż cała reszta razem wzięta.
Dleczego nikt nie używał broni chemicznej i biologicznej ?
Z punktu wojskowego ta broń nadaje się tylko do atakowania zaplecza i ludności cywilnej.Sukcesu taktycznego ,a tym bardziej strategicznego dzięki niej się nie osiągnie.Inną parą kaloszy jest broń A,ta w dalszym ciągu jest uznawana za przydatne narzędzie walki -nawet na skalę taktyczną-i na pewno spełnia bardzo dobrze rolę odstraszacza.

Dlatego Hitler nie użył broni B i C ,wiedział po prostu ,że nic mu one nie dadzą.Gdyby posiadał atomówki to kto wie ??
Dlaczego podałeś Stalina jako chętnego do ich używania ?On raczej nie potrzebował takiej broni,wystarczały mu "syberyjskie hordy".
Brak obiektywizmu ?

11.04.2003
18:39
[33]

uksiu [ OBDŻEKTOR* ]

Thanatos--->

Dzięki za komplementy i zamierzam bronić moich poglądów, jak i reputacji ;)

""Atomówki" są dużo groźniejszą bronią niż cała reszta razem wzięta."

Po czym to wnosisz? Po tym, że wybuch niszczy wszystko, nie tylko ludzi?

Aby konstruować ładunki naprawdę wielkiej mocy, trzeba wyrafinowanej technologii, której - o ile mi wiadomo- Korea na szczęście nie ma. Kilka koreańskich głowic to realne zagrożenie - jednak nie wiem, czy jedna wystarczyłaby na np. zniszczenie całej floty czy unicestwienie dużej bazy wojskowej. Nie znamy faktycznych zdolności KRLD w posługiwaniu się środkami przenoszenia. Próby rakiet dowodzą, że rakiety latają. Poza tym Amerykanie nie grzeszą brakiem środków obrony przeciwrakietowej.
Zrzucenie bomby lotniczej jest mało prawdopodobne - USA lubi mieć kontrolę nad tym, co w górze. Pozostaje realny pomysł ostrzału artyleryjskiego. To stawia w zagrożeniu bazy w zasięgu strzału z działa o dalekim zasięgu. Stratedzy amerykańscy na wypadek wojny musieliby brać to pod uwagę i zapewne przemieściliby swoje siły poza potencjalny zasięg ostrzału.
Z bronią BC problemy są podobne. Jednak taka broń może mieć z powodzeniem większy zasięg, a i strzałów można wykonać więcej niż 6, więc ryzyko np. przelotu rakiety mimo obrony jest większe. Co istotne dla KRLD, broń chemiczna jest również dużo tańsza (co do biologicznej nie mam pewności, ale ufam, że także). Co więcej, wiele gazów ma działanie czasowo obezwładniające (jak to świństwo z Dubrowki) i użycie ich może być skuteczne wobec wroga, ale nie musi wywołać międzynarodowego oburzenia w takiej skali, jak atak wyklętą bronią A.

"Z punktu wojskowego ta broń nadaje się tylko do atakowania zaplecza i ludności cywilnej."

Pełna zgoda. Stąd mój niepokój o Koreę Południową i np. Seul.

"Sukcesu taktycznego ,a tym bardziej strategicznego dzięki niej się nie osiągnie"

Dawno nikt nie używał BC. Zmieniła się technologia, wymyślono wiele tanich substancji o praktycznym zastosowaniu bojowym. Nikt nie próbował, jak sprawdzi się sprzęt i wojsko warunkach wielokrotnego i długotrwałego działania środków bojowych w powietrzu, wodzie i glebie. Wydaje się, że trudno określić przydatność takiej broni. Obyś miał rację - wtedy szansa ich użycia maleje, a ja nie jestem ich fanem.

"Inną parą kaloszy jest broń A,ta w dalszym ciągu jest uznawana za przydatne narzędzie walki -nawet na skalę taktyczną-i na pewno spełnia bardzo dobrze rolę odstraszacza."

To fakt, małymi ładunkami można zniszczyć tamę czy most albo kolumnę pancerną. Ale obstaję przy swoim z powodów wyłuszczonych powyżej.

"Dlatego Hitler nie użył broni B i C ,wiedział po prostu ,że nic mu one nie dadzą.Gdyby posiadał atomówki to kto wie ??"

Dlaczego nic by miały nie dać? Brakowało w tej wojnie zastojów, walk o twierdze itd.? II wojna to nie tylko był blitzkrieg, a ludność cywilna była wyniszczana zgodnie z doktryną von Clausewitza. Pozostaję w przekonaniu, że ktoś, kto użyłby broni BC, musiałby być pewnym odwetu. Obie strony miały z resztą taką broń w swoich arsenałach, o ile mi wiadomo.

Broń atomowa była do pierwszych prób wielką niewiadomą. Wielu fizyków przewidywało, że jej moc będzie wielokrotnie większa. Podczas pierwszych prób w Teksasie część naukowców projektu Manhattan utrzymywała, że może dojść do zapalenia się całej atmosfery i zagłady świata. Na szczęście ich przewidywania były błędne, a zastosowany model atmosfery na tyle bliski prawdy, że do katastrofy nie doszło.
Z uwagi na to oczekiwanie, że broń A będzie mogła zmieniać losy wojny, pakowano w nią mnóstwo pieniędzy. I prawdopodobnie mogłaby wiele zmienić - strona, która miała ją pierwsza i mogła ją wykorzystać w dużej skali w sumie uzyskiwała kontrolę nad światem. Jednak realnie patrząc, masowe wykorzystanie broni jądrowej do początku lat 50. było technicznie niewykonalne. Brakowało rozwiązań technicznych, doświadczonych ludzi, wiedzy.

Podsumowując - nawet, gdyby Hitler jej użył, nie sądzę by zmieniło to losy wojny. A także wątpię, by nie spotkał się z odwetem Amerykanów, którzy użyliby wszystkich zakazanych metod dla unicestwienia nazistów. Bo rozpatrywanie, co by było, gdyby tylko Hitler zrobił i osiągnął, gdyby miał 100 potężnych głowiic i sprawne V2 w 1939 uważam za równie użyteczne, jak przewidywanie inwazji Korei Demokratycznej na odsłonięte USA (marines są w Iraku). Byłaby to oczywiście wojna prewencyjna ;)

"Dlaczego podałeś Stalina jako chętnego do ich używania ?On raczej nie potrzebował takiej broni,wystarczały mu "syberyjskie hordy". Brak obiektywizmu ?"

Nie, ale znowu ignorujesz ryzyko odwetu.
Poza tym na syberię raczej wysyłano ludzi (i to z biletem w jedną stronę). Potencjał ludzki tych obszarów był - hmmm - ograniczony. Ale że nie szanował ludzkiego życia - z tym dyskutować trudno i nie ma to sensu.

11.04.2003
18:40
[34]

uksiu [ OBDŻEKTOR* ]

Przepraszam, ale mi zawsze wychodzą tasiemce.
Może dlatego, że staram się argumentować i bronić swoich poglądów?

11.04.2003
18:56
[35]

minius [ Generał ]

uksiu ---> wskazałeś (jak zresztą i rząd USA) na Koreę jako kraj rozbójniczy. Niby to i prawda, ale nie do końca. Bo Korea Płn. nie wspiera międzynarodowego terroryzmu. Praktycznie nie ma wpływu na żadną część świata.
Ja na miejscu specjalistów z Pentagonu stworzyłbym poprostu nową grupę krajów niebezpiecznych - kraje szantażyści". Bo tak naprawdę, to na czym polega polityka Korei Płn?
Na szantażowaniu reszty świata, że jak nie będzie buliła kasy na utrzymanie reżimu, to zrobi komuś kuku.
Podobnie zachowuje się rozkapryszone dziecko w sklepie - jak nie kupisz mi zabawki, to zacznę drzeć mordę i tupać.
Tyle, że to dziecko już podrosło i zrobiło się z niego kawał "schaba" z piąchami jak bochny.

Trzeba było robić z nim porządek kiedy dorastało, ale miało za mocnych protektorów w postaci ZSRR i Chin. Teraz Światu zostało jedynie przedstawianie Korei przykładów co się może "gnojowi zdarzyć" jak przegnie w swoich roszczeniach.

Tak naprawdę, to uważam, że z Koreą Płn. dużo łatwiej pójdzie dogadanie się i ugłaskanie żeby nie darła ryja niż z pozostałymi rozbójniczymi krajami.

11.04.2003
19:06
[36]

uksiu [ OBDŻEKTOR* ]

Minius--->

Zgadzam się, wiele krajów jest rozbójniczych w sensie "mogą napaść, krzyczą, wymachują szabelką", więc po prostu "szantażyści", "kraje agresywne" byłoby lepiej. Jak kraje rozbójnicze określane są po angielsku? Rogue States? Nie mam pojęcia.

Ja również mam wrażenie, że reżim Korei upadnie kiedyś pod własnym ciężarem, bez interwencji z zewnątrz. Co oznacza, że musi to jeszcze potrwać...

11.04.2003
19:20
[37]

minius [ Generał ]

uksiu ---> Prawidłowo przetłumaczyłeś określenie rogue states. Ja jedynie wskazuję, że wrzucanie wszystkich tych krajów, jakie są zakwalifikowane do tej grupy przez Pentagon, czy rząd USA do jednego wora jest niezbyt trafne.

A co do upadku reżimu Korei Płn, to jak najbardziej masz rację. jedno źródełko w postaci CCCP już wyschło KimIr Senowi. Niedługo może jednak dojść do zbliżenia w polityce globalnej pomiędzy USA i Chinami. A wtedy Kim Dzon Ilowi nie zostanie już nic jak pomachiwanie szabelką, a po cichu błaganie o pomoc nawet USA.

11.04.2003
19:27
smile
[38]

Annihilator [ ]

Uksiu, Minus -> Irak tez miał upaść :)

A tasiemców produkujcie jak najwięcej - naprawde świetnie się czyta!

11.04.2003
19:28
[39]

Nurzyk [ mAstEr oF pUlpEts ]

zobaczcie jaka będzie przyszłość hehe

** przepraszam, ale niechce za to bana

11.04.2003
19:29
[40]

uksiu [ OBDŻEKTOR* ]

Minius--->

Skoro "Rogue" to po polsku znaczy to łotr i oszust (może także szantażysta - nie jestem ekspertem). Zatem być może określenie jest niefortunne w naszym języku.
Schodzimy na pole semantyki :)

Może dlatego, że jakoś znowu się zgadzamy i nie mamy o co kruszyć kopii? ;)

11.04.2003
19:35
[41]

minius [ Generał ]

Anihilator ----> Sam se produkuj. Już mi się klawisze wypaczyły :D
A co do upadku Iraku, to tak się składa, że zbyt dużo krajów łaszczyło się na zabawę w przemyt między nimi a Irakiem, więc embargo przypominało durszlak. Ale jak już pisałem, nie chodziło tu tak naprawdę o Irak, lecz o ostateczne rozwiązanie sprawy kolejnego kraju "rozwrzeszczanego bachora" - czyli Izraela. Teraz Izrael musi zamknąć gębę na kłódkę i uznać Palestynę, a uznanie (i stworzenie) Palestyny to klucz do uspokojenia wielu zapalnych ognisk różnej maści nawiedzonych muzułmańskich bojówek i olbrzymie oszczędności dla USA na zaprzestaniu dotowania Izraela w związku z Intifadą.

11.04.2003
19:46
[42]

uksiu [ OBDŻEKTOR* ]

I na to rozwiązanie kwestii palestyńskiej również bardzo liczę. To co tam się działo, to hańba dla ludzkości. Pomijam już kto, co i komu zrobił.

11.04.2003
21:29
[43]

Kondzio74 [ Centurion ]

Tak na rozluźnienie :)

11.04.2003
21:36
smile
[44]

VinEze [ Hasta la victoria siempre! ]

Tylko tym razem, to trzeba od razu na kartce umówić się kto będzię ją odbudowywać, żeby nie było nieporozumień.


O ile tam jest cokolwiek do odbudowywania... W razie czego do budowania.

11.04.2003
23:15
[45]

Windi_ [ Generał ]

no coz....... irak sie znudzi, cza nowa zabawke, a powod juz maja......

11.04.2003
23:23
[46]

minius [ Generał ]

Moim zdaniem USA nie wybierze się długo na kolejną wojnę. Wystarczy jedna acz spektakularna, żeby politycznie wykorzystać ją jako narzędzie nacisku na pozostałe kraje tzw. rozbójnicze.

Najśmieszniejsze, że przy okazji błędnej polityki Francji, Niemiec i Rosji, USA ma również wspaniałą okazję wykorzystania wojny w Iraku również do zmiany polityki wielu państw całkowicie niezwiązanych z krajami rozbójniczymi :D

Jeśli ktś z kolegów dyskutantów chciałby mi zarzucić, że użyłem określenia błędna polityka Francji, Niemiec i Rosji, to wolę z góry uprzedzić, że jest to zdanie zaczerpnięte z większości gazet i wypowiedzi poltyków właśnie tych 3 krajów, a nie moja opinia.

12.04.2003
00:21
[47]

zulu [ Konsul ]

Chciałbym zwrócić uwagę na aspekt psychologiczny, a więc ten, który gra najwazniejszą rolę w naszej ziemskiej rzeczywistości geopolitycznej, a także w warunkach konfliktu zbrojnego.
Dlaczego Bush zaatakował Irak ?? Ropa, wolność Irakijczyków, wpływy, bezpieczeństwo własnych obywateli ?? Moze, ale mozliwe jest inne wyjasnienie. W czasie zdarzen z 11.09 coś mógł doświadczyć przeżyć... hmm, ciężkich, mozliwe iz wydarzenia te naprawdę wywarły na nim przytłaczające wrażenie. Możliwe, że od tej pory postawił sobie za cel zaprowadzenie nowego ładu na świecie, co w pratkyce oznaczałoby rozbicie wszelkich władz państw totalitarnych, czy innych tzw rozbójniczych. W tym sensie mozna postawić znak równości między jego pobudką a tym co powodowało Hitlerem, Fidelem Castro, Husajnem... Oczywiście przełożenie tych pobudek na czyny, teoretyczne przełożenie bez dwóch zdan pociągnęłoby za sobą inne skutki, inna także musi być etyczna ocena takich zachowań. Jednak występuje jeden element wspólny - EMOCJE. To emocje rządzą rządzącymi tym światem. Garstka odbiegających od normy jednostkek dotkniętych różnymi zaburzeniami psychicznymi, nierzadko też chorobami... To jednak napewno składa się na ich osobowości, bez tego nie osiągnęliby nawet małej częsci swej aktualnej pozycji.

Co do Korei - Rzeczywiście, to mogłoby być interesujące... Wojna w Iraku była niezwykłą wojną, gdyż wykorzystano tak cholernie ważny czynnik psychologiczny, naprawdę w tym miejscu należą się dowódcą operacji brawa. Więc moze ewentualna wojna z Koreą N. byłaby okazją do wykorzystania technik wojny psychologicznej na skalę większą oraz stworzyłaby mozliwości uzycia innych jej środków, być może skuteczniejszych niż te, których byliśmy niedawno swiadkami. Uksiu wypowiedział się szczegółowo na temat sytuacji z jaką Amerykanie musieliby się zmierzyć podczas tej wojny, nie będę więc dodawał wiele do tego. Oceniająć więc zasadność tej wojny należy jednak wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz - dlaczego męczennikami walczącymi, cierpiącymi i umierającymi w imię lepszego bytu swych rodaków mieliby być żołnierze armii Północnej Korei ?? A zważywszy na ich liczbę, koszty poniosłyby setki tysięcy jednostek. Chyba ze Amerykanie wreszcie zastosują z powodzeniem technikę zdalnego sterowania armią wroga, co byłoby uwieńczeniem lat experymentowania z bronią psychotroniczną, psychotropową, parapsychologiczną, czy jak tam sobie chcecie to nazwać.

12.04.2003
00:31
smile
[48]

Deser [ neurodeser ]

Korea zasypana LSD :))) I cała armia śpiewa "Give peace a chance"

12.04.2003
10:19
[49]

olivier [ unterfeldwebel ]

Studząc zapędy co niektórych: USA nigdy nie zaatakują KOREI PÓŁNOCNEJ i tyle, gdybym miał wyjaśniać dlaczego to pewnie by mi wyszła praca magisterska.

12.04.2003
11:03
[50]

minius [ Generał ]

olivier --->
Studzenia ciąg dalszy :D

KOLEJNA WOJNA
Sądzę, że w ciągu najbliższych paru lat możemy się nie spodziewać żadnej kolejnej interwencji USA. A to czemu? Poprostu USA nie będzie miało na taką operację pieniędzy. Ci co zaraz zakrzykną, że "przecież ropa z Iraku", już teraz odpowiem:
Pieniądze na armię idą z budżetu, zaś potencjalne zyski z odbudowy Iraku pójdą co najwyzej do kieszeni prywatnych firm. Jeśli Budżet jest efektem podatków/ceł, to będzie on stanowił zaledwie jakiś tam procent tych zysków (tutaj prośba do lepiej obeznanych z realiami Ameryki - może ktoś wie jaki podatek dochodowy/obrotowy obowiązuje w USA).
Faktem niezaprzeczalnym jest, że gabinet Busha dzięki szybkiemu przeprowadzeniu operacji wojskowej, oraz braku zgody Turcji na przemieszczenie wojsk przez jej terytorium, USA zaoszczędzi sporą sumkę. Nie wiem jak ta sprawa rozwiązana jest w tamtejszym parlamencie, ale może parlament, który przyznał dodatkowe pieniądze na interwencję w Iraku, obecnie zadecyduje o cofnięciu części tej kwoty. Tego nie wiem.

INTERWENCJE
W tym zaś temacie mogę się zgodzić, że całkiem możliwe, że może dojść do interwencji zbrojnej np. w Jemenie, lub tego typu podobnym kraju, ale na zasadzie wysłania odziału/ów specjalnego w celu zniszczenia danego celu strategicznego, np. dorwania jakiegoś Taliba lub ochrony obywateli amerykańskich w chwili zagrożenia, i wycofania takiego oddziału zaraz po wykonaniu zadania.
Bardziej prawdopodobne zaś jest wysłanie w ramach ONZ (tak nie mylicie się ONZ - bo gwarantuję, że USA będzie dążyła do przywrócenia roli ONZ na arenie światowej, a funkcjonariuszom ONZ podlizywanie się USA żeby utrzymać się na stołkach) w jakimś z afrykańskich kraju, w którym w danej chwili wyrzyna się jedno plemię z drugim. Ale sądzę, że kasa ta będzie pochodziła z ONZ lub z budżetu USA, ale w ramach długu wobec ONZ (więc na jedno wychodzi).

12.04.2003
23:22
[51]

LooZ^ [ be free like a bird ]

Deser : LOL :)
olivier : Chetnie poczytam.

Cytat z onetu, kto by pomyslal ze Koranczycy tak szybko sie namysla :)))

"Stany Zjednoczone przyjęły "z zainteresowaniem" deklarację Korei Północnej o tym, że może ona wyrazić zgodę na wielostronne rozmowy w sprawie jej programu nuklearnego.

Waszyngton odpowie na tę deklarację kanałami dyplomatycznymi - powiedział rzecznik Departamentu Stanu.

Rzecznik północnokoreańskiego ministerstwa spraw zagranicznych oświadczył wcześniej, że jeśli Stany Zjednoczone są gotowe zmienić swoją politykę wobec Phenianu, to forma dialogu nie będzie mieć większego znaczenia.

Korea Północna do tej pory twierdziła, że na temat swojego programu nuklearnego zamierza rozmawiać tylko ze Stanami Zjednoczonymi i odrzucała apele innych państw, w tym Rosji do podjęcia dialogu na płaszczyźnie wielostronnej.

Według źródeł w japońskim rządzie, w ubiegłym miesiącu podczas nieoficjalnych kontaktów dyplomatycznych przedstawiciele Korei Północnej obiecali rozważyć propozycje strony japońskiej dotyczące przeprowadzenia sześciostronnych konsultacji z udziałem obu Korei - Północnej i Południowej, Stanów Zjednoczonych, Rosji, Japonii i Chin.

Według Tokio w ramach tych rozmów mogłoby dojść do rozmów dwustronnych Korei Północnej ze Stanami Zjednoczonym"

13.04.2003
21:48
smile
[52]

tadekdul [ Konsul ]

Amerykanie będą atakować a nam może się dostać bronią chemiczną :((

13.04.2003
22:23
[53]

KaWuHa [ Konsul ]

Myślę, że najpierw amerykanie wezmą się za Iran żeby mieć Zatokę Perską "czystą" od różnych dyktatorów i niedemokratycznych reżimów! A z Koerą Pn. mogą być problemy, bo przywódzcy tego kraju są bardziej nieobliczalni niż np. Saddam! I tu może się zacząć tak długo wyczekiwana III Wojna Światowa! :(

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.