
leszko [ Konsul ]
Jak zrobic bibę?
Nudzi Ci się? Jeździłeś już na różnych "młodzieżowych" środkach lokomocji, eksploatowałeś swoje pokłady artystycznej energii na ścianach za pomocą farby, molestowałeś biednego "Bambino" mysląc, że może to jest to... to nie było to. Szukałeś naprawdę wszędzie i chciałbyś w tym być nie tylko ubraniem, ale także tworzyć tę kulturę... być wyżej od tych wszystkich gówniarzy, którzy przypłynęli z nurtem do przystani zwanej hip-hop. Wiesz, że jarasz się rapem, a co za tym idzie lubisz uczęszczać na miłe dla oka i ucha imprezki hip-hopowe, jednak ostatnio w Twoim mieście w tym temacie dzieje się nie za wiele ciekawych rzeczy. Ciągle ten sam dj, te same ziomki, z tymi samymi problemami. Nie uważasz, że czas to zmienić? Ale kto ma tego dokonać? Krzysiek ma pryszcze, Marcin zalał forme, a może Grzesiek? Co? No tak, ale ty nie znasz żadnego Grześka...
Osiągniesz sukces... Analizujesz rynek dalej... Pewnie będziesz musiał włączyć Vive i sprawdzić, który teledysk jest najczęściej emitowany. Pezet, Fenomen, Fu, Molesta. Są jeszcze inni, ale ty wyrałeś własnie tych jako pewniaków produkujących pokaźne profity.
Jak się z nimi skontaktować?
Telefon tu, telefon tam... łańcuszek kontaktów - 1 godzina 32 minuty rozmów i możesz sbie pogratulować, gdyż znalazłeś dojście do gwiazdy polskiego hip-hopu!!! Już jesteś cool i aż strach pomysleć co będzie potem. Rozmawisz, gadka szmatka i 2000 za występ plus zwroty i nocleg. Czy to dużo? W sumie od taty dostajesz miesięcznie 1000 PLN kieszonkowego i jeszcze jakieś po 50 PLN na dzień od mamy na lody. To więc chyba nie jest dużo. Zespół już masz, teraz klub.
Gdybyś się wcześniej zorientował to może dowiedziałbys się, że z klubem można się dogadać, ale jesteś frajer i dałeś się zrobić w chuja więc klub musisz wynająć - razem z ochroną to będzie 2000 PLN. Czy to dużo? W sumie nie wiesz, nigdy nie robiłeś imprezy, ale jeszcze jesteś optymistą. Już nie długo... Jak zawsze wyjeżdżasz do Warszawy na te duże koncerty importowanych gwiazd, które nie przyjeżdżają albo przyjeżdżają z chrypką, a bilety na ich koncert plus wyjazd to jakieś kilkaset złotych. Zauważyłeś, że na plakatach są takie małe znaczki różnych firm. Hmmm... są i coś z tym też musisz zrobić... Pewnie umieścić... Zastanawiasz się czy musisz umieścić te same, czy możesz np. tylko z branży przetwórstwa warzywnego? Myślisz... O fuck! Wydedukowałeś, że to są pewnie sponsorzy, i pewnie dają pieniądze za umieszczenie logotypów, w sumie w klubie kilka razy widziałeś takie wielkie reklamy na scenie... I chyba też za to płacą. No to zaczynasz szukać sponsorów. Otwierasz pierwszy lepszy magazyn hip-hopowy i znajdujesz telefony do firm odzieżowych, większość z nich jest w Łodzi lub w okolicach i wcześniej szyła garsonki, pończochy, pantalony, ale przyszły dobre czasy i szyją hip-hopowe ciuchy. Ty o tym nie wiesz i nie musisz wiedzieć. Dzwonisz. Nie wiedziałeś ile powiedzieć to powiedziałeś 1000, dostałeś 500. Nie wiesz czy to sukces, czy porażka, ale w sumie jesteś dumny z siebie bo coś już się dzieje. Koleżankom, które zadaja się z Tobą, bo kupujesz im wszystko powiedziałeś o imprezie i teraz każda chce Ci pieścić swym językiem Twojego pytonga, żeby tylko wejść jako VIP. Stary... Jesteś kimś. Info poszło w miasto, że robisz wielką imprezę
Dzwonią do Ciebie z każdego bloku w sprawie wystepu. W sumie zajarałes się i mówiszok. Zbliża się termin imprezy i czas zrobić plakaty. Jak już wcześniej mówiłem jesteś frajerem i poszedłeś do pierwszej lepszej drukarni, a potem do oficjalnej firmy plakatującej miasto... kolejne 2000. Zabookowałeś gwiazdę, znalazłeś klub, sponsorów i zrobiłeś plakaty. Czy coś powinieneś jeszcze zrobić? Nie masz pojęcia, ale robisz sobie o jakieś3 tygodnie za późno kosztorys imprezy, z którego wynika że, aby wyjść na zero musi przyjść 650 osób. Jesteś przekonany, że tyle przyjdzie. Ale nie sprawdziłeś, że klub może pomieścić 400 osób i szef ochrony jest w tej sprawie nie do przejścia...
Nadchodzi Twój wielki dzień. Dzień debiutu na rynku rozrywkowym. Pożyczasz od ojca jego Mercedesa i jedziesz odebrać z dworca gwaizdy. Hotel, szama i impreza. Supproty. W sumie nie kontrolowałeś tego kto i ile ma grać, więc grało chyba ze 14 zespołów i trwało to tyle, że najlepsze sztuki poszły już do domu. Ale przecież nie każdy jest idealny i trzeba się pogodzić z pewnymi niedociągnięciami. Występ gwiazdy, rutyny, podkłady z cd, ale dzieciaki i tak są szczęśliwe. Koniec wystepu gwiazdy. Troche ludzi jeszcze jest i chce się bawić, ale ty jesteś frajer i nie pomyslałeś o dj-u. No nic, jedziesz do domu po swoja kolekcję cedeków i dajesz je rezydentowi. Połowę tracisz od razu, a drugą połowęzapomnisz odebrać i też stracisz. W swoim frajerstwie nie pomyślałeś o swoim człowieku na bramce w związku z tym dostajesz kasę tylko za 300 osób, czyli 3000 PLN. Jest na gwiazdę, hotel, zwroty. Pozostaje klub i wcześniejsze wydatki = min. 4000 PLN. Ochrona, szerokie bary, nie ma gadki, że jutro - DZISIAJ - ZARAZ. Bankomat. Karta. Pin. Gotówka.
O trzeciej wracasz do domku i jesteś kimś. Zrobiłeś imprezę i teraz już jesteś najważniejszy w mieście. Kosztowało Cię to tylko kilka tysięcy, ale cóż przez chwilę byłeś kimś.

BIGos [ bigos?! ale głupie ]
fajniuteńkie! ;]

Maniac [ Pretorianin ]
Hehehe dobre:)
Chupacabra [ Senator ]
sam robiles taka impreze?? Ja i tak hh nie lubie:)

K@mil [ Wirnik ]
Fajne :-P
Allan2002 [ Konsul ]
Hmm chcialo Ci sie tyle pisac ?. Zreszta co to jest 4000 tys na impre ?.. Wydaj tak z 40000 tys. to wtedy bedziesz kims.
m4ster [ Chor��y ]
hehe opowiesci z krypty ;p

Dexter666 [ aka Harnaś, aka eiP ]
fane fane
VeBiK [ Konsul ]
dobre :D
VeBiK [ Konsul ]
dobre :D
VeBiK [ Konsul ]
dobre :D
VeBiK [ Konsul ]
dobre :D

grzesiek16 [ Feluś ]
jak to nie znasz zadnego Grzeska, a ja??????? ;PPPPPPP
<<<------------------ fajne
leszko [ Konsul ]
:-)