GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Język Polski jest prymitywny...

04.02.2011
23:56
[1]

Behemoth [ Rrrooaarrr ]

Język Polski jest prymitywny...

...tytuł prowokacyjny i sprzeczny z moją opinią, bo w rzeczywistości uważam, że język polski jest piękny (właśnie dlatego pozwoliłem sobie w tytule na błąd ortograficzny aby uwydatnić moją prawdziwą opinię o języku polskim). Zastawiłem sidła w tytule wątku by zajrzała do niego większa liczba osób niż byłoby to w przypadku gdyby tytuł brzmiał: Język Polski, a muzyka rockowa.

Niedawno przypomniałem sobie znakomite albumy polskiej grupy rockowej Sweet Noise. Chodzi mi o "Getto" z 1996 roku i "Koniec Wieku" z 1998 roku. Właśnie teksty utworów z tychże albumów napisane i wykrzyczane w języku polskim skłoniły mnie do refleksji. Czemu polskie zespoły grające muzykę rockową i metalową coraz rzadziej tworzą swoje utwory w języku ojczystym? Dwa wymienione przeze mnie albumy są jaskrawym dowodem, że przesłanie w języku polskim, oprawione w klimacie rockowym, może brzmieć wybornie, dosadne i skutecznie. Zresztą można wymienić więcej przykładów pozytywnych: Armia, Hunter, Kult i Turbo.

Niemniej są to zespoły, które funkcjonują długo na muzycznej scenie, a tendencje wykazują, że wiele nowych grup preferuje język angielski. Czy jest to związane z ambicjami zespołów, które planują podbijać zagraniczne rynki? Na ile jest możliwe aby polskie zespoły wydając swoje albumy tworzyły edycje dwupłytowe: w wersji oryginalnej (docelowo: angielskiej) i w wersji dodatkowej (polskiej)? W finale: czy moglibyście polecić albumy z pogranicza rocka i metalu, ale z polskimi lirykami?

Spróbujmy zrobić listę:
Armia "Ultima Thule", Armia "der Prozess", Brygada Kryzys "Cosmopolis", Coma "Pierwsze Wyjście z Mroku", Dezerter "Prawo Do Bycia Idiotą", Hunter "T.E.L.I...", Hunter "HellWood", Kult "Posłuchaj To Do Ciebie", Kat "Ballady", Lipali "Trio", Ocean "12", Ocean "Depresyjne Piosenki o Niczym", Ocean "Niecierpliwy Dostaje Mniej", Ocean "Cztery", Popiół "Okno na Świat", Republika "Masakra", Sweet Noise "Getto", Sweet Noise "Koniec Wieku", TSA "Proceder", Turbo "Dorosłe Dzieci", Turbo "Strażnik Światła"


Język Polski jest prymitywny... - Behemoth
05.02.2011
00:00
[2]

Devilyn [ Storm Detonation ]

Hetman -

Całkiem przyjemny zespół.

Osobiście też lubię polskie teksty w piosenkach, a ten trend śpiewania po angielsku wydaje mi się uzasadniony tylko chęcią zaistnienia poza granicami kraju. I trudno tu się dziwić, każdy chce zarobić na swojej sztuce.

05.02.2011
00:01
[3]

Agent_007 [ Senator ]

Dezerter?

Póki co znam tylko najnowsze albumy ale mam zamiar się zapuścić też w te starsze rejony. Ogólnie podoba mi się ten zespół, niektóre teksty wg. mnie bardzo fajne, chociaż czy można nazwać to liryką, to nie wiem :)

05.02.2011
00:01
[4]

Trael [ Mr. Overkill ]

Chyba nie odkryję ameryki jeśli napiszę, że powodem są pieniądze. Jak się nagra po angielsku to istnieje szansa, że i ktoś z zagranicy się zainteresuje. Polski język ogranicza znacznie grupę odbiorców. Problemu nie ma jak śpiewa się jakąś masówkę pop. Wtedy liczba odbiorców jest duża i spokojnie można jechać w ojczystym języku żeby zarobić.

05.02.2011
00:05
[5]

Ambitny Łoś [ Wielki Przedwieczny ]

Nie przepadam za polsko śpiewającymi zespołami, ale do listy mogę dodać te płyty:
Ocean - "12", "Depresyjne Piosenki O Niczym", "Niecierpliwy Dostaje Mniej", "Cztery"
Popiół - "Okno na Świat"
Frontside - tak ogólnie :)
Die Last - "Medecine", "Ostatni" - ten zespół mi się bardzo spodobał, bo gra taką muzykę jaką lubię :) Szkoda tylko, że już się rozpadł.

05.02.2011
00:05
[6]

Behemoth [ Rrrooaarrr ]

A czy nie jest tak, że zespół decydując się na granie po angielsku jednocześnie bardzo ryzykuje? Odnoszę wrażenie, że językiem polskim można trafić w większą grupę odbiorców w kraju niż językiem angielskim za granicą (chyba, ze zespół jest wybitny od debiutu albo tworzy w nurcie aktualnie popularnym, a przypominam, że mówimy o rocku i metalu). Czasami muzyce, szczególnie hard rockowej, potrzebne jest dobre przesłanie. Jasne, mamy XXI i problemów z podstawami języka angielskiego większość młodych osób nie ma, ale chodzi mi o efekt, a czy taki nie będzie mocniejszy gdy usłyszymy polskie liryki?

Dezerter to dobry przykład, bo niedawno wydali krążek, a z zespołem Hetman wypadałoby się zapoznać.

05.02.2011
00:05
[7]

Glob3r [ Tots units fem força ]

Wątek podwieszony.

Ostatnio się mocno zdziwiłem, gdy przeglądając sklepowe półki z muzyką natknąłem się na anglojęzyczną płytę Turbo. Nie podoba mi się to zjawisko i mam nadzieję, że nie będzie wielu naśladowców, a to okaże się strzałem w stopę i zespoły powrócą do śpiewania po naszemu.

Po sesji będę musiał posłuchać sobie tych wszystkich albumów, które wymieniłeś i które wymienią inni :). A może i mi coś przyjdzie do głowy.

05.02.2011
00:10
smile
[8]

Satanic Warmaster [ Pretorianin ]

Przykładem dobrego polskiego śpiewania w naszym ojczystym języku (to że utożsamiam się z Niemcami to inna sprawa) jest..Behemoth (myślę że szczególnie warte zainteresowania są pierwsze twory tego pięknego zespołu)

05.02.2011
00:14
[9]

szarzasty [ Mork ]

muzyką natknąłem się na anglojęzyczne płyty Kultu

??Jakie??


Do listy: Proletaryat

05.02.2011
00:16
[10]

Vangray [ Hodor? Hodor! ]

Język angielski z racji swojej charakterystyki bardziej nadaje się do śpiewania, ot co. Kwestia składni, słownictwa, akcentowania, wymowy (gamy używanych, hm, dźwięków?) - nie wiem dokładnie, ale tak jest. Z pewnością także angielski jest bardziej plastyczny i podatny na modyfikację, słowotwórstwo etc., a to dla twórców tekstów ważne.

Oczywiście, część nowszych zespołów mało ambitnie przerzuca się na angielski, coby wrzucić później na myspace'a i inne takie strony i łatwiej przyciągnąć uwagę. Ale to znajduje zwykle odzwierciedlenie w poziomie ich angielskich tekstów, a i wokalista często z wymową nie wyrabia.

Wymienione przez Behemotha zespoły to zespoły starej daty, które sławę zdobyły w języki polskim i się dobrze w tym realizują, bo co miały to zmieniać, jeśli sami potrzeby nie odczuwają. Tym bardziej, że wątpię szczerze, czy te 'dziadki' w ogóle 'umieją" angielski i jakby to brzmiało... edit: są wyjątki, jak te płyty Turbo i Kultu, ale nie o to mi chodzi :)

Żeby nie było - jest mnóstwo polskich wykonawców tworzących i brzmiących świetnie po polsku, daleki jestem od deprecjonowania naszego ojczystego języka :) Ale face the facts, angielski jest przystępniejszy i "pozwala na więcej" :)

05.02.2011
00:20
[11]

Trael [ Mr. Overkill ]

Behemot --> Ryzyko jest zawsze. Tylko weźmy taki przykład. Często przeglądam blogi z muzyką stoner/doom. No i jest masę kapel z całego świata i 95% z nich polecanych na blogach nagrywa po angielsku. Próbki wrzucą na myspace, elektroniczna dystrybucja płyty i każdy komu się spodoba może się zaopatrzyć. Pozostałe 5% (oczywiście liczby te są subiektywne :P) śpiewa w swoich ojczystych językach. Niby też fajnie, niby w porządku jak dobrze grają, ale jakoś dziwnie się słucha jak ktoś śpiewa np. po hiszpańsku lub fińsku. Jakbym miał do wyboru kapele na tym samym muzycznym poziomie jedna po angielsku druga po hiszpańsku to bez zastanowienia wezmę to pierwszą. Bo oprócz nacieszenia się muzyką lubię też rozumieć tekst.

05.02.2011
00:23
[12]

Glob3r [ Tots units fem força ]

Yyy akurat nie myślałem o Kulcie, a o tym napisałem. I szczerze mówiąc, nie wiem już o kim myślałem -.-



A w ogóle dodaję zespół: Oddział Zamknięty

05.02.2011
00:27
[13]

Kravas [ Niepokonan ]

Do listy należałoby dodać Sandaless - zespół z mojego miasta, Ełku.


05.02.2011
00:29
[14]

The LasT Child [ MPO GoorkA ]

Kelthuzzzzzzzz i honor nagrywają po polsku ;)

05.02.2011
00:32
[15]

rog1234 [ Gold Cobra ]

Dla mnie języki polski jest wprost doskonały do poezji, i ogólnie takich dostojnych form, ale do nawet najbardziej dostojnej muzyki jest zbyt... no właśnie, poetycki. Nie ważne o jakim rodzaju muzyki - powiedzmy tylko rockowej - myślę, nie widzę w większości miejsc naszego języka. Zwłaszcza w metalu. Usiłując sobie wyobrazić coś w rodzaju Pantery z wokalistą krzyczącym "RESPEKT! CHODŹ! DO MNIE GADASZ!" wybucham śmiechem, a brodacze z Mastodona przy mikrofonach wywijające słowa o "wielkim białym wielorybie" brzmieliby dla mnie komicznie. Od małego, ale tak bardzo małego chowany jestem na anglojęzycznej muzyce, może to z tego - i tak, polski język do muzyki mi nie pasuje, i nie potrafię sobie wyobrazić słuchania takiej muzyki na dłuższą metę.

Może jest w tym coś z tego, że w muzykę "uciekam" od świata realnego, a częścią tej ucieczki jest też odcięcie się od mowy z którą się ciągle spotykam ;) Nie wiem - po prostu, muzyka po polsku, bo do polskiej z założenia uprzedzeń mieć nie wypada "bo tak" ma u mnie na wejściu przechlapane. Tekst może być świetny, ale sama wymowa tych wszystkich słów powoduje że muzyki słucha mi się gorzej. Pewnie to przyzwyczajenia, ale czemu mam słuchać czegoś, co mi się "nie podoba" przez te przyzwyczajenia, gdy tyle dobrych zespołów w których mi to przeszkadzać nie będzie czeka?

05.02.2011
00:47
smile
[16]

pasterka [ Paranoid Android ]

bo spiewajac w jezyku obcym, latwiej ukryc fakt, ze wiekszosc tekstow nie jest najwyzszych lotow?

05.02.2011
00:50
[17]

smuggler [ Advocatus diaboli ]

PO pierwsze polski w spiewaniu nie brzmi dobrze - te wszystkie "szczbrzdżgżdżęąć", slowa sa dlugie, kwestia akcentu, melodyki samego jezyka itd. Polski brzmi - wedle slow pewnego Anglika - jakby ktos gryzl szklo. :) Szelescimy, szumimy i trzeszczymy, co przez mikrofon, ktory czesto podbija wysokie czestotliwosci, brzmi jeszcze gorzej.

No i druga sprawa - czasem bzdurny tekst po angielsku jest lepszy... bo go nie rozumiemy, albo rozumiemy po lebkach. Do dzis pamietam moje okrutne rozczarowanie, gdy uczac sie angola w koncu pojalem o czym jest "Smoke on the water". Myslalem, ze Bog-wi-co, jakies glebokie przeslanie, niebanalna opowiesc... a tu po prostu o tym, ze pojechali do kumpla, popili, a potem cos sie palilo i dym sie nad woda unosil. Z drugiej beczulki strony - jak sobie niektore teksty na polski przekladam, to sa niesamowcie pretensjonalne w swej epickosci - te wszystkie Valhalle, otchlanie przeznaczenia, herosi, slawa, czy koszmary galopujace niczym bezgwiezdne klacze po wnetrzach moich powiek (autentyk :)). A po angielsku jakos to brzmi... strawniej.

05.02.2011
01:15
smile
[18]

M@rine [ Mariner of the Inet ]

Polski brzmi - wedle slow pewnego Anglika - jakby ktos gryzl szklo
No i co? Mam się z tego powodu pochlastać? Polski kompleks lizania dupy, bo wielce szanowny pan Anglik raczył podsumować brzmienie naszego języka.
Uważam, że polski język nadaje się do muzyki. Kto ma rację. Ja, anonimowy Polak, czy pan Anglik?

05.02.2011
01:16
smile
[19]

Backside [ Senator ]

Czemu? Chociażby ze względu na samą wymowę. To innych język, bardziej miękki, łatwiej tam dopasować końcówki do rymu czy zmusić je do odpowiedniego brzmienia. A czasami po prostu znacznie lepiej brzmi!

Ale nie przesadzałbym - przez ostatnie 50 lat powstało mnóstwo polskich tekstów piosenek, pisanych zarówno przez muzyków jak i osobistości medialne czy poetów. Mamy całe spektrum wybitnych tekściarzy - Młynarski, Osiecka, Grechuta, Kazik. Mieliśmy Niemena, który potrafił tak dogłębnie wykorzystać poezję romantyczną i wpasować ją w muzykę (dla porównania - słyszałem niemiecki rock progresywny pisany pod utwory romantyka Novalisa - niezłe, ale zdecydowanie gorsze od naszego barda).


Inna też sprawa, że po prostu zmieniają się czasy i potrzeby. Podczas rockowej eksplozji na przełomie lat 60 i 70 muzyki zagranicznej za dużo robić nie wypadało. Z przyczyn czysto technicznych znanych pod skrótem PRL. I również sądzę, że dziś młodzież - odbiorcy tej muzyki - nie potrzebują tak dogłębnego wsłuchiwania się w teksty, jak kiedyś to robiono. Może dlatego muzycy pozwalają sobie na uproszczenia? A może w końcu dla niektórych muzyka jest najważniejsza, a nie śpiewany tekst ;)?

05.02.2011
01:18
[20]

Ambitny Łoś [ Wielki Przedwieczny ]

Backside -> Dla mnie tekst to tylko coś jak dopełnienie wokalu mające być częścią muzyki, nie zwracam uwagi na znaczenie, byleby tylko fajnie brzmiało :)

05.02.2011
07:45
[21]

Belert [ Legend ]

no niestety nasz jezyk z tymi:sz cz ż rz ow itd plus skladnia i kiepskie nazewnictwo( znaczenie zalezy od kontekstu) niezbyt sie nadaje do spiewania.
Gdy ktos np. spiewa o sercu w niebie to nie wiadomo czy ktos kipnal czy tez jest to przenosnia :)

05.02.2011
08:36
[22]

Bullzeye_NEO [ 1977 ]

imo jezyk polski brzmi tragicznie przy spiewie (nie tak zle jak niemiecki, ale jednak). moze to kwestia przyzwyczajenia, ale nie moge sluchac kawalkow w jezykach innych niz angielski + romanskie (wylaczajac rumunski)

05.02.2011
09:21
[23]

grish_em_all [ Legend ]

Dołożę do listy jeszcze jedną kapelę, mianowicie Monstrum i ich dwie płyty - VIII Dzień Tygodnia oraz Za Horyzontem Ciszy. Przyjemne dla ucha granie z pogranicza hard rocka i klasycznego heavy.

05.02.2011
09:33
[24]

yasiu [ Legend ]

może nie rock, ale schizma - pod naciskiem

05.02.2011
09:41
smile
[25]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

Behemoth - Właśnie w mainstreamie, typu pop czy coś w tym guście polskie bandy mogą sobie pozwolić na śpiewanie po polsku, bo w samej Polsce mają dosyć spory "target". W bardziej niszowych gatunkach język polski nie jest właściwie żadnym towarem eksportowym i bardzo słabo się sprzedaje. To nie ważne że wam się jakiś zespół śpiewający po polsku podoba - takie zespoły mają bardzo duże trudności z wybiciem się poza Polskę.

Poza tym co by nie ukrywać jak Polak mówi, to brzmi jakby memłał kluski w gębie ; )

Aczkolwiek nie zaprzeczam że śpiew po polsku, ale z pomysłem (vide Moja Adrenalina) może się sprzedać bardzo łatwo : )

05.02.2011
09:54
[26]

Aen [ Anesthetize ]

Tosteer nagrał świetną płytę po polsku, "Ludzie jak piach" bodajże.

05.02.2011
10:26
[27]

udri [ dybuk ]

Ja jeszcze dodałbym do listy 2TM2,3 i Pneuma. Dwa wpyciarskie zespoły, które mają jakiś sens a nie darcie ryja w stylu Behemoth'a. :)

05.02.2011
10:54
[28]

caramucho [ Generaďż˝ ]

Nie zgodzę się z glosami które uważają ze polski język brzmi tragicznie jako język słowiański jest z natury śpiewny i wypada na pewno nie gorzej od innych ba nawet niektórzy Anglicy rozsmakowują się w jego brzmieniu i śpiewają po polsku; nawet to szeleszczenie mu nie przeszkadza.
Oczywiście niektóre piosenki będą brzmieć lepiej po naszemu inne po angielsku a inne w suahili. Z angielskim jest trochę tak ze jak wspomniał Smuggler nawet banalny tekst stosunkowo łatwo zaśpiewać i nie brzmi on w naszych uszach sztucznie z drugiej strony prosty tekst również można pięknie przekazać w ojczystej mowie Republika - Zapytaj Mnie Czy Cie Kocham

W świadomości mamy tez tak ze na wszystko co zachodnie patrzymy przychylniejszym okiem.
Inna sprawa jest tez polski daje zupełnie inne możliwości językowe inne brzmienie dla porównania Maanam wersja PL i ANG


Trudno tez mi wyobrazić sobie pełną moc takich kawałków jak niżej w wersji angielskiej;
KULT - Piosenka młodych wioślarzy
Renata Przemyk - Zero

Do listy pozytywnej proponuje dodać Normalsow


05.02.2011
10:58
smile
[29]

Deser [ neurodeser ]

W rodzimym narzeczu? Lech Janerka.
Z rzeczy nieco niszowych... Morowe.

A co do śpiewania w swoim krajowym żargonie i popularności - Fermin Muguruza, Zebda, Noire Desire, Los Fabulosos Cadlillacs, Hummpa, Kvelertak i jakoś sobie radzą na świecie. Czy to aby tylko kwestia języka?

Prywatnie, z miejsca skreślam krajowych wykonawców, którzy udają światowych :)

edyta: i zapomniałem dodać Świetliki :D

05.02.2011
11:01
[30]

Behemoth [ Rrrooaarrr ]

Gdyby zebrać to co napisaliście wszystkie konkluzje będą druzgocące. Muzycy tworzą w języku angielskim, a nie polskim, bo:
- liczą, że ukryją swojej marnej jakości przesłanie,
- chcą zarobić więcej pieniędzy,
- teksty traktują drugorzędnie i mniejsze znaczenie ma to w jakim języku będą napisane,
- język polski brzmi tragicznie.

Z ostatnim nie mogę się zgodzić, a dowodami empirycznymi są wymienione przeze mnie albumy, jak i te, które wymienili pozostali. Jednak do grupy użytkowników, którzy twierdzą, że język polski brzmi tragicznie mam pytanie: dla kogo brzmi tragicznie? Dla polskiego czy zagranicznego odbiorcy? To jest kluczowe pytanie, które ułatwi dalszą dyskusję :-).

Smuggler napisał, że "dla Anglika", ale czy twórców polskiego zespołu, którzy zdecydowali się pisać w języku ojczystym interesuje opinia Anglika? Czy nie jest tak, że ich target w ten sposób zamyka się w polskim gronie odbiorców?

A tymczasem koronny przykład w jaki sposób można połączyć polskie teksty utworów, jak i nie skazać się wyłącznie na polski rynek muzyczny. Ot, taka hybryda:

...zwróćcie uwagę na genezę tych tekstów. Pytanie tylko na jak długo ten pomysł będzie świeży?

05.02.2011
11:21
[31]

graf_0 [ Nożownik ]

Wydaje mi się, że oprócz aspektów biznesowych - czy próby zaistnienia na rynku światowym, o wyborze języka decyduje "lenistwo".

Bo prawda jest taka że większość bardzo popularnych utworów angielskojęzycznych (zarówno rockowych, rockandrollowych jak i bardziej popowych klasyków ), po przetłumaczeniu na polski w warstwie tekstowej kwalifikowałoby się do disco-polo.


Z kolei gdyby zebrać najpopularniejsze polskie piosenki rockowe (takie starsze, bo przyznam że z młodą sceną nie jestem na bieżąco bo to nigdy mój styl muzyczny nie był), to po przetłumaczeniu na angielski dostaniesz coś co u nich trafi do kategorii poezji śpiewanej.
Dlatego po polsku pisze się po prostu dużo trudniej, gdy chce sie osiągnąć i przekaz i popularność.

Moim zdaniem polskie rockowe piosenki popularne, ze względu na język są o dwie klasy wyżej od angielskojęzycznych rockowych piosenek popularnych. I nawet nie chodzi o angielskie polskich wykonawców - tylko angielskie wykonawców angielskojęzycznych.

05.02.2011
11:28
[32]

kali93 [ Isildur ]

Myślę że to już zostało powiedziane ale powiem to jeszcze raz. Artysta decydując się na napisanie tekstu po polsku właściwie zamyka sobie rynek zagraniczny, niestety.

05.02.2011
12:00
[33]

udri [ dybuk ]

Ta. A fińskie lub inne skandynawskie zespoły robią piosenki w ich języku i jakoś podbijają świat. Takie Korpiklaani na przykład.

05.02.2011
12:51
[34]

ppaatt1 [ Trekker ]

Dodałbym jeszcze polskiego folko-rockowego/metalowego Żywiołaka.


05.02.2011
13:26
[35]

Belert [ Legend ]

to prawda polskie piosenki podbily swiat :)

05.02.2011
13:37
smile
[36]

Zenedon [ Burak cukrowy ]

Partia/Komety.

05.02.2011
13:38
[37]

MajkelFPS [ Frag Per Second ]

Adhezja(Lublin)

www.myspace.com/Adhezja

05.02.2011
14:04
[38]

udri [ dybuk ]

ppaatt1 - Jej! O mały włos bym zapomniał o tym zespole na zawsze. Jeden z najbardziej niedocenianych zespołów. Muzyka ludowa FTW!

05.02.2011
14:33
smile
[39]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

Jeden z najbardziej niedocenianych zespołów

Żywiołak niedoceniony?!

05.02.2011
15:52
smile
[40]

Jedziemy do Gęstochowy [ PAINKILLER ]

Nie prawda, posłuchacie sobie Wyroczni w wersji Vader feat. Orion lub Lucifera z płyty Evangelion Behemotha, polski w metalu jest super.

a tak poza tym angielski to prymitywny w porównaniu do polskiego język, nie ma deklinacji itp.jest prostszy od polskiego i mniej ,,słowotwórczy'' od polskiego, przykładem może być to jak się w polski tworzy np przekleństwa a w angielskim to kilka na krzyż :)

Polski brzmi jakby ktoś gryzł szkło? może i tak, ale to jak w takim razie brzmi niemiecki?

05.02.2011
17:55
[41]

udri [ dybuk ]

Yhm... Po niemiecku "Kocham Cię" brzmi nawet jak pies policyjny na prochach. Czujesz jakby ktoś miałby ci odgryźc nogę. Więc oni mogą tylko pochwalic się death metalem. :D

05.02.2011
18:28
[42]

K4B4N0s [ Filthy One ]

W zasadzie wszystko od Frontside - poza tym, że teksty są jakie są :)

Mi się wydaje natomiast, że nowa generacja muzyki okołorockowej(za parę lat), będzie już dużo bardziej 'polska'. czemu tak uważam? Znam wiele młodych zespołów, które póki co poza występami na półprofesjonalnych festiwalach, nie zostały docenione. Gros z nich to zespoły śpiewające po polsku.

[40] - Jezu to nei było z Orionem, tylko z Romkiem K.

05.02.2011
18:54
[43]

smuggler [ Advocatus diaboli ]

[31] - dokladnie

[40] - niemiecki brzmi gardlowo i groznie, ale nie ma tych szczbrzgmrzwrzczch. :)

Anielski jest "prymitywny" jesli prostota jest prymitywna. Jest PROSTY, ale wystarczy porownac angielski slownik i polski, by zobaczyc w ktorym jezyku jest wiecej slow. Chocby sam usmiech - oni maja oddzielne slowa na usmiech ironiczny, pogardliwy itd. No ale to tak na marginesie, bo nie o "wyzszosci" jezykow tu mowa.

05.02.2011
19:07
[44]

Bullzeye_NEO [ 1977 ]

[31] - dokladnie

jaka warstwe poetycka reprezentuja soba piosenki z kategorii 'z autobusem arabow zdradzila go'? blagam, brassensowi do piet nie dorastaja...

inna kultura, inne obyczaje. r'n'r narodzil sie na terenach, gdzie angielski jest jezykiem urzedowym, z definicji mial byc muzyka prosta i taka zostal, jak chcesz glebokich tekstow to puszczasz sobie baudelaire'a w wersji spiewanej

muzyka ma wzbudzac emocje, nie zachwycac glebia przekazu

05.02.2011
19:13
[45]

Behemoth [ Rrrooaarrr ]

Bullzeye ==> Odrzucasz pogląd, że głębia przekazu nie jest powiązana z emocjami? :-). W pierwszym kontakcie z muzyką zazwyczaj zwraca się uwagę na aranżacje utworów i brzmienie instrumentów, ale odnoszę wrażenie, że w którymś z kolei odsłuchu - będzie groźnie - ambitni słuchacze potrzebują jakiegoś dopełnienia całości. Osobiście znam i uwielbiam wiele utworów instrumentalnych (np. Marooned czy Lost in Moments), ale na dłuższą metę (a może dla równowagi?) potrzebuję czegoś więcej, m.in. dlatego cenię dobrze przygotowane koncept albumy (np. Scenes From a Memory, Dante XXI, Marriage Of Heaven And Hell czy nawet Strażnik Światła), w których poza muzyką ważne jest przesłanie. Traktuję to raczej jako dwa dychotomiczne elementy, a nie w osobnej kategorii.

05.02.2011
19:16
[46]

Bullzeye_NEO [ 1977 ]

kruk - odrzucam, wlasnie dlatego, ze dla mnie muzyka ma tylko chwytac za serce, tekst jest tylko (fakultatywnym) dopelnieniem, vide:



a sam przekaz moze byc rownie piekny w jezyku polskim, angielskim jak i w afrikaans - tylko, uwaga, liczy sie to, jak w ktorym brzmi - i jak to sie ma do glebi przekazu? =]

06.02.2011
13:05
[47]

Behemoth [ Rrrooaarrr ]

Bullzeye ==> Ja się będę upierał przy teorii, że temat nie jest taki oczywisty, jak się wydaje. Podałeś przykład, który służy Twoim racjom, a ja mogę wymienić, np. "Powstanie Warszawskie" Lao Che. Wydaje mi się, że sukces tego albumu opiera się przede wszystkim na przesłaniu, a nawiązując do ostatniego zdania Twojej wypowiedzi myślę, że Polacy nie doceniliby tego krążka gdyby nie jego polskie teksty... ale odwracając medal, nie zrozumieją go np. Anglicy czy Rosjanie dla których mogłaby to być dobra lekcja historii.

W tej chwili zaczynam się zastanawiać czy kluczowej roli w tym wszystkim nie odgrywa sam odbiorca, a nie zespół :>.

06.02.2011
13:20
[48]

rog1234 [ Gold Cobra ]

W tej chwili zaczynam się zastanawiać czy kluczowej roli w tym wszystkim nie odgrywa sam odbiorca, a nie zespół :>.

Jak dla mnie - oczywiście. Zespół, który jest komercyjny, czyli krótko mówiąc chcę sprzedać swoją muzykę masowemu odbiorcy dostosowuje się do wymagań słuchaczy, a rzeczony słuchacz wie czego chce słuchać. Ja zdaję sobie sprawę że byłbym odbiorcą muzyki w języku angielskim, mówiąc o tekstach. Pewnie nie jestem jedyny, i wiele osób, nie tylko z Polski, podpisuje się pod takim stwierdzeniem, i powstaje muzyka z całego świata, ale w języku angielskim.
Z drugiej strony są też zawsze odbiorcy, którzy chcą słuchać muzyki w "swoim" języku. Nie dotyczy to tylko naszego, bo na całym świecie powstają zespoły wykonujące po angielsku, ale i wykonujące w "ich" języku, nie ważne czy to polski, niemiecki, fiński, ruski, masa innych języków - zawsze ktoś ma teksty "po swojemu", bo też są ludzie, którzy chętnie ich słuchają. Nie szukałbym tu łatwiejszego lub trudniejszego pisania muzyki albo takich rzeczy, bo napisać dobry utwór w każdym języku jest równie trudno.

BTW
cenię dobrze przygotowane koncept albumy (...) w których poza muzyką ważne jest przesłanie.
Mnie tam concept albumy niesamowicie drażnią tym, że starają się za wszelką cenę pokazać swoje mądre przesłanie, które czasem jest dla mnie bezwartościowe. Są oczywiście wyjątki od tego, są nawet częste, jak Mastodon i ich Leviathan/Blood Mountain lub Marilyn Manson i jego "trzy" historie, ale większość conceptów jest dla mnie zwyczajnie naciągana lub robiona na siłę. Zdecydowanie wolę przesłania w obrębie pojedynczych utworów ;)

07.02.2011
11:28
[49]

Behemoth [ Rrrooaarrr ]

Mnie tam concept albumy niesamowicie drażnią tym, że starają się za wszelką cenę pokazać swoje mądre przesłanie, które czasem jest dla mnie bezwartościowe.

Ewidentnie masz złe doświadczenia, a to co wymieniłeś, przy całej mojej sympatii do Mastodon, to są raczej quasi koncepty ;-). To pojęcie się nieco w ostatnim czasie zmarginalizowało i często bywa tak, że zespoły nazywają swoje płyty koncepcyjnymi, ale w rzeczywistości takimi nie są. Koncept to spójna i wyraźna historia rozciągnięta na cały album i bezproblemowo weryfikowana przez słuchaczy z poziomu indywidualnego (chodzi mi o zarys, który powinien być oczywisty). Koncept albumy oparte na jakimś dziele literackim lub wydarzeniach są łatwe do uchwycenia, a kiedy zespół tworzy własną historię to musi ona być wyposażona w atrybuty, które odróżniają ją od "zwykłych" albumów, tak było w przypadku The Wall Floydów.

07.02.2011
11:56
smile
[50]

Deser [ neurodeser ]

Hłe, hłe, musiało paść The Wall i Flojdzi, którzy jedynego odjechanego muzyka stracili wcześniej na rzecz psychiatryka. Do dziś zadziwia mnie fascynacja infantylnym przekazem The Wall, bo mają ciekawsze pozycje we wcześniejszej dyskografii. a poetyka Watersa bliska jest poezji dziewiętnastolatków i rozterkom klasycznym dla wieku. Cały hype na ten album polegał raczej na oprawie, która jak na tamte czasy była oryginalna ale to moje zdanie, które nie należy do najpopularniejszych :)
No, Rotten swojego czasu się ze mną zgadzał paradując w koszulce - I hate Pink Floyd :D

08.02.2011
18:20
[51]

Jedziemy do Gęstochowy [ PAINKILLER ]

Kabanos - wersja z Orionem jest lepsza, co nie słyszałeś?

© 2000-2024 GRY-OnLine S.A.