GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Forum CM: Konkurs

11.02.2003
14:44
[1]

Paweł_Puzio [ Legionista ]

Forum CM: Konkurs

Witam, chciałbym ogłosić konkurs, na najlepsze opowiadanie. tyle sie mówi o róznych pamiętnikach, czemu nie mielibyśmy napisać swoich.
Samemu pisuje opowiadania, i wiem ze czasem trudno o wene lub o czas zeby w spokoju popisac, wiec proponuje termin zdawania prac na 17 marca.
Tematem opowiadania, powinny byc przezycia zolnierza ( front wschodni/zachodni ) w czasie dwuch trzech dni. Ot opis jakiejs bitwy, potyczki w ktorej bral udzial, oraz czas przed lub ewentualnie i po ( jesli bochater przezyje ), tym heroicznym i epickim boju.
Jesli cos jest nie jasne lub jesli ktos ma jakies uwagi, to bardzo prosze o pytania, uwagi.

11.02.2003
14:54
[2]

Paweł_Puzio [ Legionista ]

Jeszcze chcialbym poinformowac ze dzial "Teksty" znowu dziala i bardzo prosze o przysylanie tesktow w tym prac konkursowych na moja skrzynke, [email protected] ( w sztabie tez jest podana ). Pozdrawiam

11.02.2003
15:15
[3]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Paweł_Puzio -> Chodzi Ci o takie opisy jakie tworza ludzie skupiajacy sie wokol Close Combat na forum GOL?

Ech... Do tego trzeba miec potezna wyobraznie ;-)))

11.02.2003
15:20
smile
[4]

Wiggins [ SSiberian Tiger ]

Korzystam z tego, ze powstal ten topik i przypominam kilka tekstow, ktore pojawily sie na 4um podczas remontu ... Zeby ocalic od zapomnienia :) Na poczatek bajka o "Jagdpantherce i jagdtigerku" (Jas i Malgosia wersja CMBB) Autorzy: Ordonez, Wiggins i ...Dw4rf [Ordonez] Za siedmioma milami, za siedmioma górami, Jagpanther i Jagtiger żyli sobie razem w małym domku. Pewnego dnia ich dziadek - Strumgeschutz III - poczuł się źle, ruszyły więc z butelką soku malinowego na odsiecz. Niestety! Gdyby wiedziały, że po drodze spotka ich zły Wuj Iwan... Szły i szły, a las był coraz ciemniejszy, drzewa coraz większe, a nasz Jagtiger mocno ściskał rękę Jagpanthery. -Nic się nie bój - mówił półgłosem - mam celownik z żyroskopem! Ledwo wymówił te słowa, a zza najbliższej kępy zarośli wychylił się K.V. (dla bezpieczeństwa świadka podajemy tylko inicjały). Jagtiger skoczył do przodu, by obronić siostrę - która ociężała była nieco już od urodzenia ... Wtem spostrzegł, że K.V. nie jest sam .... z drugiej strony drogi czaił się podstępny I.S. zwany Pierwszym. - Paszli won - drzacym glosem krzyknal Jagdtiger - bo wam sprzedam w rzycie po jednym AP! KV spojrzal niepewnie na ISa jedynke, IS spojrzal niepewnie na grubosc lufy Jagdtigera... i pewnie czmychneliby czym predzej niecni kidnaperzy, gdyby nie glos zza ich plecow: "Za Rodinu!!!"... To olbrzym IS-2, szef szajki, powstrzymal rosnaca panike w szeregach rabusiow... Jagdpantherka sploszona uciekla pod najblizsze drzewo, a jej brat dzielnie wystawil swoj pancerny tors w strone znienawidzonego wroga. Boj rozgorzal... Przed oczyma Jagtigera przewinęly się łąki w Schwartzwaldzie, po których hasał jako prototyp ... Twarz jego wujka Hetzera ... zapach dobrze nasmarowanych łożysk na święta .... To wszystko w ułamku sekundy. Zdążył obrocić sie w kierunku najgroźniejszego przeciwnika, gdy poczuł ból z prawej strony - to K.V próbował przebić mu pancerz ... Pociemniało mu przez chwilę w oczach, jednak szybko otrząsnął sie z szoku i - może nieco zbyt prędko - wystrzelił w kierunku IS -a zwanego Drugim. Pocisk rozerwał mu gąsienicę - olbrzym z rykiem zaczał kręcić się wokół własnej osi, gdy tymczasem poczuł następne uderzenie .... jak przez mgłę słyszał krzyk swojej siostry - Jagpanthery ... "Szukamy naocznych świadków tego zdarzenia !!! Prosimy o kontakt z Głownym Rekonstruktorem Historii o Jagtigerze tel: nul nul sieben sieben acht sieben nul nul sieben ;)" ..Szybko odwrocil sie w strone siostry i...wlos zjezyl mu sie na glowie (!?). To zignorowany przez niego IS Pierwszy strzelal bez opamietania pociskami podkalibrowymi w bezbronna Jagdpantherke... Obraz nedzy i rozpaczy: lewa gasieniczka ukochanej, mlodszej siostry w strzepach, dwa slady po rykoszetach na przednim pancerzu i lufa ze strachu spuszczona do samej ziemi... Cichy placz siostry doprowadzil naszego gieroja do szalu bojowego!!! Bez zastanowienia wpakowal podkalibrowego w tlusty bok IS-2, jednoczesnie szarzujac na KV, chcac wziac go "na rogi" !!! "Już wszystko wydawało się stracone, gdy nagle źli rabusie zaczeli kolejno puszczać dymek. To niedoceniany dziadek S (stefan?) słysząc płacz swych wnucząt zerwał się z łóżka i załadował łotrom po razie w rzycie. Epilog: dziadek napił się soczku, a Jagdtigerka i JagdPanterkę zawieźli na warsztat. Naprawili je i żyją długo i szczęśliwie :P A żli zbójcy zostali przetopieni na gwoździe i po dziś dzień rdzewieją po kątach. THE END. ..Dw4rf !!! ...I jednym pociagnieciem po klawiaturze zakonczyles zajebiscie zapowiadajacy sie watek ;-) Wujek Sturmtiger Ci tego nie wybaczy... :( dw4rf: "Nie lubię jak niemieckie czołgi cierpią :P"

11.02.2003
15:24
smile
[5]

Wiggins [ SSiberian Tiger ]

Petykiem po wodzie pisane przez imc Pejotla: "Jak T-34 zdobył Mistrzostwo Świata Czołgów Średnich w 1941 roku - czyli testy są w modzie :) " Lato 1941. Nad rozległych łąkach nad granicą rosyjsko-niemiecką zgromadziły się tłumy widzów. Dziś rozegrać miał się finał MŚ czołgów średnich AD 1941 między Niemcami a Rosją. Rosjanie wystawili jednego zawodnika T-34, podczas gdy Niemcy z typową germańską przebiegłością, aż pięciu, mamrocząc mętnie coś o wersjach rozwojowych. W pierwszym pojedynku naprzeciw T-34 stanął Pz-IIIF. Ustalono iż w zawodach może wziąć udział 10 T-34 i 14 Pz-IIIF, gdyż tyle zmieściło się w przedziale wagowym 1000 pkt obowiązującej skali CMBB. Pierwsza konkurencja: strzelanie 1040 m Przodem do Siebie (PDS) Wynik 8:0 dla T-34 Druga konkurencja: strzelanie 560 m Przodem do Siebie Wynik 14:0 dla T-34. Na ławce niemieckiej widać konsternacje i rozsnące zdenerwowanie. Trzecia konkurencja 560 m Bokiem do Siebie 13:0 ale sędziowie zdyskwalifikowali 1 PzIII (immobilized) i 1 T-34 (gun damaged) więc łączny wynik: 14:1 dla T-34 Na tym etapie widać było że zawodnik niemiecki nie jest żadnym przeciwnikiem i reszta konkurencji bedzie tylko formalnością. Czwarta Konkurencja 240 m Przodem do Siebie - 13:1 dla T-34 (1 uciekł) Piąta Konkurencja 240 m Bokiem do Siebie - 14: 0 dla T-34 i najtrudniejsza: Szósta Konkurencja 240 m Bokiem do Siebie Włazy Zamknięte 13:4 dla T-34 (1 T34 uciekł i 1 spanikowany) (uwagi techniczne: strzelania odbywają się na całkowicie płaskim polu. Odległości wynikają z konstrukcji edytora CMBB. Punkty przyznawane są za czołg o statusie: Knocked Out, Abandoned, Panic, Broken, Routed, Gun Damaged, Immobilized i za czołgi które uciekły z planszy. Strzelanie trwa 1 turę (60 sekund), rozgrywka Hotseat, żadna strona nie otrzymuje rozkazów początkowych) Ciąg dalszy (niestety) nastąpi :) ..... Po porażce we wszystkich sześciu konkurencjach w obozie niemieckim zawrzało. Z namiotów zajętych przez ekipę Niemiec zaczeło dochodzić kucie młotów i drażniący warkot szybkoobrotowych wiertarek. Aby zyskac na czasie drużyna Niemiec drugiego dnia zawodów wystawiła Pz-IV F. Publicznośc była zawiedziona, gdyż nikt nie uważał tego czołgu za przeciwnka dla T34. Konkurencje przebiegły szybko i jednotorowo: 1040 m PDS - 5:0 dla T-34 (1 PzIV uciekł) 560 m PDS - 10:2 dla T-34 (tu ekipa radziecka wydawała się mocno zaskoczona, ale sędziowie byli nieubłagani - 1 T34 immobilized i 1 gun damaged. 1 PzIV uciekł) 560 m BDS - 10:2 dla T-34 (1 T34 uciekł) 240 m PDS - 10:1 dla T-34 (1 PzIV uciekł) 240 m BDS - 10:5 dla T34 (2 T34 uciekły) Ten ostatni wynik zaskoczył drużyne radziecką, dała się zaobserwować pewna nerwowośc na ławce. 240 m BDS WZ - 10:6 dla T-34 (1 T34 panic, 1 PzIV broken i 1 uciekł) Rosjanie otarli pot z czoła, uśmiechając się blado. Skróty PDS - Przodem do siebie, BDS - bokiem do siebie, BDS WZ - bokiem do siebie, włazy zamknięte Zapomniałem napisać że załogi są regular. Cd(n)n ...... Drobna errata: w poprzednim starciu na przeciwko 10 T34 (2 plutony po 5) stało 10 PzIVF (2 plutony po 4 i dwa pojedyncze) - tyle zmieściło się w limicie 1000 pkt. Dzień trzeci: Trzeciego dnia wśród publiczności dały słyszeć się głosy zaskoczenia. Oto na placu boju pojawił się nowy niemiecki czołg. Trochę przypominający PzIII ale z innym działem i śladami świeżych spawów na wieży. Drużyna radziecka zażądała wyjasnień, ale Niemcy odparli iż czołg nie jest nowy a tylko po remoncie i dlatego tak wygląda, poza tym smieszne jest aby oczekiwać iż przez dwa dni można skonstruować nową maszynę (dziennikarze dziwili się trochę dlaczego Niemcy jedną ręką bili się w piersi a drugą trzymali za plecami ze skrzyżowanymi palcami...) Pojedynek T-34 (10 wozów) vs. Pz-IIIG (13 wozów) 1040 m PDS - 11:1 dla T-34 (rosjanie odetchnęli z ulgą i zaczeli spoglądać z krzywymi uśmieszkami na zawiedzionych inżynierów niemieckich) 560 m PDS - 11:4 dla T-34 (2 T34 immobile) 560 m BDS - 13:3 dla T-34 (1 PzIII panic) 240 m PDS - 7:8 dla Pz IIIG !!!!!!!!!! W tym momencie widzom stanęły na chwilę serca a ekipie radzieckiej przewineły się przed oczami malownicze rejony Kamczatki. Nad placem zawodów zapadła niespodziewana cisza. 240 m BDS - 13:2 dla T34 (1 T34 uciekł) Ekipa radziecka wróciła z dalekiej podróży. Do tej pory w próbach BDS T-34 sprawował się świetnie ale tym razem przeszedł sam siebie. 240 m BDS WZ - 11:7 dla T-34 (1 PzIII broken, 1 T34 gun damaged i 1 uciekł) Razem pięć konkurencji dla T-34 jedna dla PzIII (choć wszyscy po zawodach zgadzali się ze był to wynik bardzo szczęśliwy dla Pz III.) Czwartego dnia zawodów ekipa niemiecka stawiła się na placu z podkrążonymi oczami, śladami smaru na dłoniach i nową wersją Pz-III. Pewne zdziwienie budził fakt że pogrubiony przedni pancerz czołgu owinięty był taśmą klejącą, sznurkiem i poplamiony szybkoschnącym klejem. T-34 (10 wozów) vs. Pz-III H (12 wozów) 1040 m PDS - 4:1 dla T-34 (niski wynik trochę wszystkich zaskoczył) 560 m PDS - 8:6 dla T-34 (bookmacherzy zaczeli nerwowo obniżac stawki w zakładach) 560 m BDS - 9:7 dla T-34 (napięcie sięgało zenitu) 240 m PDS - 8:7 dla T-34 (wiecznie żywy duch Lenina pomagał chyba dziś Rosjanom!!!) 240 m BDS - 10:5 dla T-34 240 m BDS WZ - 10: 7 dla T-34 Było blisko, jednak pojedynek zakonczył sie szczęśliwą wygraną we wszystkich konkurencjach. Drużyna niemiecka opuszczała plac zawodów załamana. Niektórzy nerwowo szukali po kieszeniach kapsułek z cyjankiem. Nastał dzień piąty - ostatni. Zrezygnowana drużyna niemiecka nie miała już pomysłów na walkę. Przegrali. Ponieważ trzeba było rozegrać ostatni pojedynek wystawiono na chybił trafił jeden ze zdobycznych czołgów. Wypadło na S-35 Somua. T-34 (10 wozów) vs. Somua (20 wozów) 1040 m PDS - 9:3 dla T-34 560 m PDS - 10:4 dla T-34 560 m BDS - 15: 2 dla T-34 wszystko idzie zgodnie z planem, ale w następnej konkurencji nastąpił mały zgrzyt 240 m PDS - 15:7 dla T-34 (wygrana ale procentowo straty po 70%) natomiast w to co się stało w następnych konkurencjach nikt dłuższy czas nie wierzył. 240 m BDS - 7:9 dla Somua 240 m BDS WZ - 9:10 dla Somua I tak T-34 zdobył mistrzostwo świata, a najlepszym czołgiem "niemieckim" okazał się Somua :)

11.02.2003
15:25
smile
[6]

Marcinek1648 [ Pretorianin ]

Pawel-->"tyle sie mówi o róznych pamiętnikach, czemu nie mielibyśmy napisać swoich." Moze dlatego nie, bo raczej zaden z nas nigdy nie byl na II WŚ, a chyba o taka tematyke chodzi :-))) Chyba ze interesowaloby cie moje opowiadanie o potyczkach barowych , cos w stylu: "jak zniszczyc gniazdo butelek maszynowych" lub "zakusami do baru marsz!!" :-))). Oczywiscie wiem ze chodzi o jakies opowiadania itd. :-) ( to gwoli wyjasnienia gdyby ktos nie zrozumial ze wiem o co pawlowi chodzi)

11.02.2003
16:45
[7]

Pejotl [ Senator ]

Wiggins -> moja woda i moj patyk :) napisz lepsze jesli potrafisz :)

11.02.2003
18:15
smile
[8]

PaZur76 [ Pretorianin ]

A ja przypominam ten tekst (autor - R. Matysiak) jeśli robimy już takie sentymentalne wycieczki :-) Normalnie medal się należy temu chłopowi :-))) " KOMUNIKAT WOJENNY Na rozkaz marszałka Mózgu, generał Członek przeprowadził ofensywę na twierdzę w Dolinie Miłości znajdującą się w rejonie Uda, przy wsi Podbrzusze. Generał Członek w porozumieniu z majorem Rączką wysłał na zwiad kaprala Paluszka, który stwierdził, że teren jest lekko górzysty i silnie zalesiony, a miejscami podmokły. Wobec tej sytuacji terenowej generał Członek wydał rozkaz ataku. Nagłym ruchem przysuną się do fortecy. W międzyczasie zaatakował wieś Cyc- kowice, gdzie po zaciętej walce zdobył dwa wzgórza o wyjątkowym znaczeniu strategicznym. Po chwili odpoczynku miał się rozpocząć atak na najwyższy punkt twierdzy w Dolinie Miłości. Tutaj dowództwo powierzono generałowi Gołogłowemu spieranemu dwoma działami porucznika Jajko. Tuż przed świtem generał Gołogłowy zajął pozycję wyjściową pod wsią Pępkowice, skąd siłą ognia porucznika Jaja ruszył do ataku. Rozgorzała walka i polała się krew, w ogniu walki porucznik Błona jakiś czas bohatersko przeciwstawiał się generałowi Gołogłowemu. Generał Gołogłowy wykazał się niespodziewaną umiejętnością manewrowania. Atakował długimi i krótkimi posunięciami, to znów wycofał się zdobywając najwyższy punkt w Dolinie Miłośc. Walczył tam również sierżant Śmietana, który został schwytany do niewoli przez majora Pochwę i według naszego wywiadu skazany na dziewięć miesięcy w murach twierdzy Doliny Miłości. Zginą także kapitan Sztywny, po którym dowództwo objął major Flak. Ponieważ sytuacja stała się beznadziejna generał Gołogłowy z powodu braku amunicji został zmuszony do wycofania się wraz z majorem Flakiem do wsi Portkowice. Żal sierżanta Śmietany... Gdyby wsparł go podporucznik Gumowany, albo kapitan Tableta przebieg bitwu byłby mniej dramatyczny Koledzy! Pomijacie jeden wielce ważki wątek, który wycofanie się majora Flaka do Portkowic stawia w zupełnie innym świetle! Otóż salwowania się ucieczką nie można uznać za zbyt pochopne, jeśli pamiętać będziemy o destrukcyjnym wpływie na siły pułkownika Sztywnego wojsk majora Ustawskiego - pułkownik Sztywny (wielokrotnie brany przez majora Ustawskiego w okrążenie, w rejonie rozciągającym się od pozycji generała Gołogłowego do terenów zajmowanych przez porucznika Jajko, czyli w okolicach wsi Podbrzusze) stracił w wyniku tych działań znaczną część swoich sił. Jeśli zapominamy o tym epizodzie bitwy, to zrozumiałe są nasze pretensje do majora Flaka, dlatego też proszę brać poprawkę na te zdarzenia. Spotkałem się swego czasu z twierdzeniem, jakoby jednostka pułkownika Sztywnego wystawiona była na początku bitwy na długotrwały tzw. "friendly fire" majora Rączki, co byłoby kolejnym argumentem usprawiedliwiającym majora Flaka, jednak twierdzenie to wydaje się być pochopne. Szczególnie obeznani z tematem twierdzą przede wszystkim, że w podobnej sytuacji siły majora Rączki mogłyby jedynie służyć wsparciem - ich wpływ na bitwę powinien być marginalny, a działania przezeń podejmowane miałyby charakter jedynie pomocniczy. Stąd też ewentualny "friendly fire" nie powinien rzutować na wynik całej bitwy. Warto byłoby chyba wspomnieć o oddziale sierżanta Syfniewskiego (którego część przeszła na stronę wroga właśnie podczas tej bitwy) i jego niebagatelnym wpływie na dalsze losy kampanii, ale to już temat na osobny wątek. Źródła: Pułkownik Sztywny: "Dolina Miłości - Jak ją poznałem" Marszałek Mózg: "Wojna - moja miłość" Praca zbiorowa pod redakcją naukową kaprala Paluszka: "Rączka, czyli tam i z powrotem" "

11.02.2003
18:17
[9]

PaZur76 [ Pretorianin ]

Ups , sorry , małe sprostowanie - autorów tego tekstu było kilku (dopisywali się w wątku) ale R Matysiak zaczął :-)

11.02.2003
19:04
[10]

IceManEk [ Konsul ]

Ja tam nie wiem ale ten tekst (no powiedzmy w 85 90%) widzialem juz kilka razy w internecie dawno dawno temu.

11.02.2003
19:19
smile
[11]

PaZur76 [ Pretorianin ]

IceManEk ---> No i co z tego ? Przytoczyłem ten tekst bo wydał mi się zabawnym podejściem do tematyki Combat Mission . Nie sprawdzałem czy jest oryginalny i na ile - Nie bawię się w sieciowego detektywa .

12.02.2003
21:17
[12]

Paweł_Puzio [ Legionista ]

Wiggins, szlachetna inicjatywa. Trzeba bedzie te teksty zamiescic, jesli sie autorzy zgodza. Wozu, o wlasnie, mniej wiecej takie, ale pisanie sprawia duza przyjemnosc, sprobuj.Goraco wszystkich namawiam.

© 2000-2024 GRY-OnLine S.A.