bECKy [ how-you-doin? ]
pytanie o kredyt mieszkaniowy
Cześć.
Czy biorąc kredyt mieszkaniowy na inna osobę (w tym przypadku Matka), mieszkanie może być zapisane na innego właściciela (w tym przypadku mnie). Chodzi mi tu o pozniejsze problemy z darowizna (a raczej o koszta takiej darowizny). Ma ktoś wiedzę na ten temat?
pozdrawiam
koniec jest blisko [ Generaďż˝ ]
Mieszkanie moze byc zapisane na kogos innego, wazne aby bank byl wpisany do hipoteki. Ale zrob to w porozumieniu z bankiem, bo pozniej moga byc potrzebne np aneksy do umowy kredytowej itp. Niektore banki moga zastosowac zwyzke marzy przy zabezpieczaniu sie na nieruchomosci osoby trzeciej, wiec lepiej to wszystko uzgodnic przed podpisaniem.
smuggler [ Advocatus diaboli ]
No ale nie bardzo kapuje, bo ten co bierze kredyt jest wlascicielem pro forma, wiec tak czy siak potem jest darowizna konieczna?
koniec jest blisko [ Generaďż˝ ]
smuggler: z punktu widzenia banku mieszkanie jest tylko zabezpieczeniem kredytu, natomiast z punktu widzenia prawa teoretycznie faktycznie moze byc taka sytuacja ze kredyt na zakup (bo domyslam sie ze o takim przeznaczeniu kredytu mowimy) dostala matka, wiec ona miala pieniadze i ona zaplacila za mieszkanie. Z punktu widzenia US wydaje mi sie ze powinna byc darowizna.
Rozwiazaniem moze byc wziecie kredytu wspolnie, syn/corka jako wspolkredytobiorca bez dochodu (jesli to jest powodem dla ktorego sam nie bierze), do tego oswiadczenie o tym ze mieszkaja razem, wiec nie wplynie wogole lub niewiele na zdolnosc kredytowa. I to powinno rozwiazac problem.
Ja mialem taka sytuacje:
kredyt jest na mnie, tesciowa i tescia.
umowe z deweloperem podpisalem tylko ja.
wlascicielem w ksiedze wieczystej jestem ja i zona.
kredyt splacam ja :)
I ani u notariusza ani w sadzie nie bylo problemow ze powinna byc jakas darowizna (z tesciow na zone).
kamehameha [ Konsul ]
Ja nie rozumie co ludzie widzą w tych kredytach. Mieszkanie kosztuje dajmy na to 500 tysięcy. A ludzie, mimo że ich nie stać, decydują się zapłacić za nie milion. Chore!
smuggler [ Advocatus diaboli ]
koniec - ja tam w sprawach prawnych niekumaty, dzienks za wyjasnienie.
Kamehameha - no to zobacz alternatywe: powiedzmy wynajmujesz mieszkanie na 30 lat. Dla ulatwienia zalozmy, ze cena wynajmu jest przez te 30 lat stala i wynosi 2000 zl za miesiac. Po 30x12 (360 miesiacach) placisz komus 720.000 i g... z tego masz.
Teraz bierzesz na kredyt mieszkanie, placac przez te 360 miesiecy rate kredytu w wysokosci 2000 zl (dla ulatwienia wliczamy w to juz czynsz). Placisz te same 720.000 ale masz mieszkanie - ktore mozesz sprzedac, odzyskujac jakby co jakis procent z tego co zaplaciles. Nie wiem ile beda warte nieruchomosci za 30 lat ale zakladajac teoretycznie, ze NIC sie w tym czasie nie zmienilo, to za mieszkanie warte dzis 350,000 zl dales 720,000 ale za 30 lat bedzie ono warte (w dzisiejszych pieniadzach) powiedzmy 200.000. Czyli wychodzi na to, ze wynajmujac mieszkanie placisz 720.000 zl w 30 lat, a kupujac - 520.000.
Od razu mowie, ze argumenty "tracisz prace/masz prace w innym miescie" to zaden argument, bo jak wynajmujesz mieszkanie i tracisz prace, to szybko tez tracisz mieszkanie - a kupujac mieszkanie z kredytem, mozesz tez je z kredytem sprzedac, zas wyjazd do innego miasta - wynajecie mieszkania i splata kredytu z czynszu.
I tak dalej i tak dalej...

bECKy [ how-you-doin? ]
dzieki za pomoc
koniec jest blisko [ Generaďż˝ ]
smuggler: Noo chyba ze bierzesz kredyt we frankach na szczycie gorki nieruchomosci a w dole franka ;)
I tak jak latwo policzyc moze byc sytuacja ze biorac kredyt na mieszkanie 500 000 zl we frankach po 2 zl, po paru latach splacania, mieszkanie jest warte 400 000 zl, a kredytu do splaty jest 750 000 zl ;) i teraz tracisz prace, bank zabiera mieszkanie a dodatkowo jeszcze 350 000 zl do splaty mimo ze mieszkania juz nie ma ;) przy wynajmie przynajmniej jestes bezdomnym bez kilkuset tysiecy dlugu ;)
Do wszystkiego trzeba miec glowe w zyciu, na kupnie mieszkania na kredyt tez mozna sie niezle wypupic ;)
Powyzsza sytuacja jest bardzo mozliwa jak ktos podejmuje decyzje sluchajac sie wiekszosci, ktora jak wiadomo jest glupia ;) Wystarczy dac sie omamic tekstom "Mieszkania ida w gore od lat, kupuj koniecznie bo beda jeszcze drozsze" oraz "Patrz jak frank spada, to idealna waluta aby wziac kredyt".
Baron Samedie [ Generaďż˝ ]
a) Frank i tak jest lepszą walutą do kredytu niż złotówka bo i tak jest o wiele bardziej stabilny i mniej podatny na spekulację
b) Cena mieszkania nie zawsze spada wraz z jego wiekiem, to nie samochód.
c) kredyt mieszkaniowy to raczej kwestia wielu lat, trzeba na to patrzeć długoterminowo - owszem, przy wzroście kursu franka faktycznie nominalna wartość kredytu rośnie, ale za parę lat frank może znowu spaść i wartość spadnie. Znaczenie ma to w przypadku chęci spłaty całości kredytu w danym momencie.
smuggler [ Advocatus diaboli ]
koniec jest blisko [ gry online level: 20 - Generał ]
smuggler: Noo chyba ze bierzesz kredyt we frankach na szczycie gorki nieruchomosci a w dole franka ;)
>>>No wiesz, mozna tez wziac 1 mln kredytu majac 1100 zl pensji na czarno :), ale to juz kazdy sam podejmuje ryzysko.
I tak jak latwo policzyc moze byc sytuacja ze biorac kredyt na mieszkanie 500 000 zl we frankach po 2 zl, po paru latach splacania, mieszkanie jest warte 400 000 zl, a kredytu do splaty jest 750 000 zl ;) i teraz tracisz prace, bank zabiera mieszkanie a dodatkowo jeszcze 350 000 zl do splaty mimo ze mieszkania juz nie ma ;) przy wynajmie przynajmniej jestes bezdomnym bez kilkuset tysiecy dlugu ;)
>>>patrz wyzej. Biorac kredyt podejmujesz jakies ryzyko i trzeba byc tego swiadomym. Ja wzialem kredyt majac oszczednosci pozwalajace mi (przynajmniej w momencie gdy bralem kredyt we frankach po 2,40 zl :P) w pelni go splacic. To po co wzialem kredyt, zamiast placic gotowka? Bo kredyt mam oprocentowany na jakies 2,5%, a kasiorka sobie pracuje po roznych funduszach, dajac w ciagu roku ok. 5% zysku (juz po odjeciu podatku Belki). Wiec zamiast od razu dac bankowi wszystko i miec spokoj, wole by kasa pracowala na siebie. Pewnie, jest w tym ryzyko, ale kto gra ten wygrywa (albo i nie...) i jestem tego swiadom. W wariancie optymistycznym spora czesc kredytu splaci mi sie z tych narastajacych odsetek...
Frank byl po 2 zl, jest po 3,20, a moze byc za 3-4 lata np. po 2,20 albo 2.80, albo i 5 zl itd. Wiec moj dlug moze byc mniejszy albo duzo mniejszy, albo duzo wiekszy. Ile TEORETYCZNIE mam do splaty to mi zasadniczo wisi (patrz post do Barona Samedie), ja patrze ile place MIESIECZNIE.
Powyzsza sytuacja jest bardzo mozliwa jak ktos podejmuje decyzje sluchajac sie wiekszosci, ktora jak wiadomo jest glupia ;) Wystarczy dac sie omamic tekstom "Mieszkania ida w gore od lat, kupuj koniecznie bo beda jeszcze drozsze" oraz "Patrz jak frank spada, to idealna waluta aby wziac kredyt".
>>>Cokolwiek robisz w zyciu - rob z glowa. :)
#####Baron Samedie
>>>Ja patrze tak - jak bralem kredyt, to placilem ok. 1100 zl miesiecznie. Teraz place 1230 (wzrost kursu franka jest niwelowany przez praktycznie zerowy LIBOR). Biorac kredyt zlotowkowy na te sama kwote wtedy placilbym ok. 1800 zl, dzis ok. 1500 (z grubsza liczac). Jakby nie patrzec, ciagle jestem do przodu. A jesli ktos mysli, ze jak zlotowka np. oslabnie do franka tak, ze trzeba bedzie ich 5 placic za jednego, to kredyt w zlotych bedzie mial tak jak teraz, to moge powiedziec tylko, ze gruuubo sie myli, bo tak znaczne oslabienie zlotowki wywola podwyzszenie oprocentowania kredytow i tez bedzie niewesolo "zlotowkowiczom".
koniec jest blisko [ Generaďż˝ ]
"Frank i tak jest lepszą walutą do kredytu niż złotówka bo i tak jest o wiele bardziej stabilny i mniej podatny na spekulację "
Chyba nie wiesz co mowisz. Co to znaczy lepsza? Lepsza bo bardziej stabilna? Stabilnosc zlotowki przy kredycie zlotowkowym jest 100%, zawsze 1:1 :> Ryzyko walutowe = 0!!! Nie ma bardziej stabilnej waluty niz ta w ktorej sie zarabia. A w parze PLN:CHF nie wazne ktora jest bardziej podatna na spekulacje, co za roznica czy spekulacje sa na franku czy na zlotowce jesli tak samo wplywa to na kurs wymiany.
Porownywanie PLN i CHF mowiac ze frank jest stabilniejszy to jakas totalna bzdura, to wogole nie ma sensu w kontekscie brania w Polsce kredytu. Porownywac mozna waluty obce miedzy soba!
"Cena mieszkania nie zawsze spada wraz z jego wiekiem, to nie samochód. "
Nie z wiekiem ale ze zmiana sytuacji rynkowej. W przypadku banki spekulacyjnej jaka prawdopodobnie byla na mieszkaniach, ceny z gorki moga sie nie powtorzyc juz nigdy (uwzgledniajac inflacje, bo nie uwzgledniajac, patrzac jedynie na wartosc nominalna to oczywiscie za pare lat to samo mieszkanie moze kosztowac 10x wiecej, tylko ze inne dobra 20x wiecej ;) ).
"kredyt mieszkaniowy to raczej kwestia wielu lat, trzeba na to patrzeć długoterminowo"
Dlugoterminowo to jedyne co mozesz byc pewny to ze umrzesz. Spojrz sobie na ceny nieruchomosci w Tokio na szczycie gorki i teraz po 20 latach...
Sorry, ale pleciesz glupoty ktore produkuja banki aby kroic frajerow, a ktore media klepia dalej bezmyslnie bo maja kase z reklam ktore banki u nich kupuja.
Branie kredytu walutowego to jest spekulacja, tylko ze spekuluje bank, Twoimi pieniedzmi, na Twoje ryzyko, z Twoim zabezpieczeniem. Bank na tej spekulacji zawsze wygrywa, bo nie dosc ze dostaje marze, prowizje i inne ukryte oplaty to jeszcze zarabia na spreadzie i liczy na wzrost wartosci waluty, aby skroic klienta na wiecej kasy w zlotowkach niz pozyczyl.
Na dowod tego wystarczy spojrzec w historie: kiedy byla najwieksza akcja promocyjna bankow na franki i jak sie potem zachowywal jego kurs...
smuggler: Swietnie ze LIBOR jest niski, tylko ze ciezko zejsc ze stopami procentowymi ponizej zera ;) czyli jesli beda ruchy to tylko w jedna strone. WIBOR teoretycznie ma jeszcze mozliwosc zejscia nizej (abstrahujac od tego co RPP sobie tam kombinuje).
Swoja decyzje o wzieciu kredytu we frankach bedziesz mogl podsumowac po splaceniu go w calosci. Zycze Tobie i wszystkim ktorzy juz maja kredyty we frankach aby wyszlo im to jak najkorzystniej, a tym co jeszcze nad tym mysla, zycze wiele przemyslen i podjecia swiadomej decyzji, a nie opartej na tym co mowia wszyscy, albo najgorzej co doradza pani w banku, ktora jedynie w myslach liczy pieniazki z premii/prowizji i w d.... ma dobro klienta...
Dycu [ zbanowany QQuel ]
Kto bierze kredyt mieszkaniowy z myślą o przyszłościowej sprzedaży mieszkania? Toż chyba po to się bierze ten kredyt, żeby potem wykopyrtnąć i dzieciakom zostawić coś w spadku...? Tak się pomnaża majątek przecież : /
smuggler [ Advocatus diaboli ]
Koniec jest blisko
Zdaje sobie sprawe, ze LIBOR juz nizszy praktycznie byc nie moze, ale mi to nie przeszkadza - poki miesieczna rata frankowego kredytu jest NIZSZA niz zlotowkowa, nie narzekam. A jak bedziesz wyzsza - mowi sie trudno, to jest ryzyko, ktore jest wpisane w koszta takiego kredytu.
Dycu - ja wzialem, zeby mieszkac, ale zawsze mozna sobie policzyc "ile gdyby coby" kombinujac czy wziac mieszkanie na kredyt, czy wynajmowac, czy moze szukac noclegowni :P.
Baron Samedie [ Generaďż˝ ]
koniec jest blisko - przy założeniu, że kupuje się mieszkanie po to, żeby w nim mieszkać a nie żeby nim spekulować to i tak te całe rozważania nie mają większego sensu, bo i tak mało kogo stać na mieszkanie za gotówkę więc kredyt wziąć i tak musi. Największy problem mają ci, co wzięli kredyt na 110% wartości mieszkania.
Natomiast nie da się nie zgodzić z kwestią, że najlepiej jest kupować wszystko za gotówkę i nie brać żadnych kredytów.
koniec jest blisko [ Generaďż˝ ]
smuggler: Masz rozsadne podejscie, mam wrazenie ze niektorzy biorac kredyt we frankach zakladaja ze rata zawsze bedzie nizsza, a takiej gwarancji nie ma. Czuje w kosciach ze wrecz przeciwnie, ale nie mnie doradzac, kazdy kombinuje po swojemu i sam zbiera tego owoce (slodkie lub gorzkie).
Baron Samedie: A znam taka osobe :) Byla dyrektor placowki jednego z bankow. Wziela kredyt na mieszkanie na 110% do tego sobie cos tam skonsolidowala, wyszlo prawie 130%, wystepowala o specjalna zgode do dyrekcji regionu. Wziela we frankach, mieszkanie na ursynowie, pol banki. Frank podskoczyl, mieszkanie spadlo, a ona w miedzyczasie wyleciala z roboty, bo raty miala z 7000 zl (jeszcze nowy samochod za 100 000 zl wziela :) ), jak zarabiala 12-15 tys to spokojnie ja bylo stac, ale nagle okazalo sie ze nie da sie wiecznie realizowac planow sprzedazowych, skonczyly sie premie, wrocila do golej podstawy cos okolo 4tys zl. Przestala splacac, a bank stwierdzil ze nie moze tak byc ze ja zatrudnia a ona nie splaca kredytow ktore zaciagnela u pracodawcy. Przyszla kontrola, wyszly brudy, poleciala dyscyplinarnie.
Teraz robi co tylko sie da aby o kolejny miesiac przesunac eksmisje... Od pol roku jej sie udaje, ale to wrak czlowieka...
A wydawaloby sie ze na kierownikow placowek w bankach powinny byc wybierane osoby o chocby wiekszej od zera inteligencji finansowej :)
mos_def [ Senator ]
Moi rodzice wpadli wlasnie w 'pułapke' franka, bo kilka lat temu wzieli kredyt w tej walucie gdy byla ona dosc tania (~2pln) a ostatnio sytuacja zmienila sie diametralnie i frank poszybowal w gore...
Z drugiej strony stopy proc. tego kredytu sa praktycznie zadne porownujac do zlotowkowego, tak wiec te raty kredytu nie sa az tak duzo drozsze... z tego co mi ojciec ostatnio mowil to gdyby teraz przewalutowal kredyt na PLN, to poprostu wyszedlby na to samo gdyby od poczatku wzial ten kredyt w PLN.
Tak wiec poki co o stracie nie ma mowy.
koniec jest blisko [ Generaďż˝ ]
Na pocieszenie frankowiczow:
Znam osobe, ktora miala 200 000$ z dwa lata temu jak dolar szedl ostro w dol. Nerowowo nie wytrzymala i sprzedala je wszystkie po 2 zl. Wiecie co chwile potem nastapilo? ;)
Baron Samedie [ Generaďż˝ ]
[15] no właśnie, kredyt bez wkładu własnego już na wejściu przewyższający wartość nieruchomości to samobójstwo.

smuggler [ Advocatus diaboli ]
Nie wiemy, opowiedz...
A serio: moral z tego taki, zeby nie dzialac pochopnie, szczegolnie majac kredyt. No i zeby myslec PRZED jego wzieciem "jak go splace" a nie po wzieciu, bo wtedy moze byc troszke za pozno.
PS. Dla mnie "pociecha" nie polega na tym "ale komus tramwaj obcial OBIE nogi..." akurat. Moge mu wspolczuc, szczegolnie jesli to byl dorobek zycia.
Baron Samedie - tak mozna ale na krotki dystans (2-3 lata) liczac np. na zwyzke wartosci, czy tez ze pojdzie na wynajem, z ktorego splaci sie rate kredytu - ale tak czy siak "too risky business" jak dla mnie.
mos_def [ Senator ]
koniec >>>
ja znam sporo takich osob, i to nie tylko w dolarach ale i euro czy funtach, bo wtedy akurat zlotowa bila rekordy w umacnianiu sie (ps. to za rzadow PiS gdy najpierw wykopali Balcerowicza z NBP pod pozorem "zlotowka za mocna i export nie zarabia!!" .. a niedlugo potem Skrzypek wywindowal PLN jeszcze znacznie wyzej, hehe!)
Mam sporo znajomych/rodziny na emigracji i ten okres to byl dla nich prawdziwy test odpornosci psychiki :)
koniec jest blisko [ Generaďż˝ ]
Po prostu spekulacje na walutach (bo do tego sprowadza sie kredyt walutowy, czy zwykle trzymanie waluty) powinny wybierac osoby o silnych nerwach ;)
Ja mam awersje do niekontrolowanego przez mnie ryzyka wiec sie trzymam z daleka od walut, a jak jakies mi wpadna to sprzedaje od razu po kursie uzytym w czasie transakcji.
smuggler [ Advocatus diaboli ]
Ja tez, ale raz postanowilem zagrac w 30-letnia ruletke :]
Baron Samedie [ Generaďż˝ ]
[19] na krótki dystans tak, ale to robi osoba, która mogłaby kupić za gotówkę, a woli zaryzykować... równie dobrze może grać na forexie albo pobawić się w forwardy.
To co pisałem to raczej w kontekście osób, dla których kupno mieszkania jest inwestycją życiową i kupują na własne potrzeby a nie w celach spekulacyjnych. Najbardziej przejechali się ludzie kupujący na kredyty 105% mieszkania dwa lata temu z myślą o odsprzedaży ich właśnie za jakieś 2-3 lata.
Ja też mam kredyt we frankach i też rata jest wyższa mniej więcej o 300 zł od tej, co była na początku - a raczej by była, bo przed wpisem hipoteki do KW i tak była wyższa. Za to oprocentowanie samego kredytu mam bardzo małe. No i ten kredyt jest mniej więcej na połowę wartości mieszkania. Natomiast samo mieszkanie jest zdecydowanie docelowe i bez problemu może być mieszkaniem rodzinnym.

smuggler [ Advocatus diaboli ]
No i ten kredyt jest mniej więcej na połowę wartości mieszkania. Natomiast samo mieszkanie jest zdecydowanie docelowe i bez problemu może być mieszkaniem rodzinnym
Mam tak samo.