GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Co się dzieje z lekarzami?

07.12.2010
19:16
smile
[1]

mirencjum [ operator kursora ]

Co się dzieje z lekarzami?

Co się dzieje z lekarzami? Jaki diabeł w nich wstąpił? Co spowodowało, że przeciągu parunastu lat lekarze stracili zaufanie i dobrą opinię społeczeństwa? Czy mamona i biznesowe podejście do pacjentów, przy poczuciu bezkarności pod bokiem kumpli z Izby Lekarskiej powoduje coraz więcej przypadków lekceważenia zwykłego pacjenta? Umrzeć w szpitalu na złamaną nogę, to w XXI wieku spora sztuka. Ryzyko byle jakiego leczenia zwiększa się w zastraszającym tempie.

"56-letnia kobieta, która trafiła ze złamaną nogą do warszawskiego Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus, zmarła po sześciu dniach oczekiwania na operację ortopedyczną. W lecznicy prowadzone jest postępowanie wyjaśniające..."




"...44-letnia kobieta, która zasłabła na ulicy i przez cztery dni leżała przy Stępińskiej bez opisu zdjęć z tomografu - w weekend nie było radiologów, choć powinni być. Śmierć spowodowały rozległe udary mózgu.




"...Nie dość, że operacja była nielegalna i nie ma po niej żadnej dokumentacji, to jeszcze się nie udała. Kobieta zapadła w śpiączkę, z której nie obudziła się do dziś. Najprawdopodobniej ma trwale uszkodzony mózg, bo po operacji podano jej lek przeciwbólowy, który mógł spowodować zaburzenia oddychania, co kończy się niedotlenieniem."



To tylko przykłady z ostatnich dni o których dowiedzieli się dziennikarze. A ile jest takich przypadków, które pozostają w murach szpitali?

07.12.2010
19:17
[2]

Baron Samedie [ Generaďż˝ ]

Nic się nie dzieje, to komunizm. W prywatnej klinice mieliby o wiele lepszą opiekę.

07.12.2010
19:25
[3]

Sizalus [ Senator ]

W PRL to nie do pomyślenia by było.

07.12.2010
19:29
smile
[4]

Egzek [ Tits Lover ]

To przez Warszawę.

07.12.2010
21:31
[5]

Herr Pietrus [ Gnusny Leniwiec ]

"Nic się nie dzieje, to komunizm. W prywatnej klinice mieliby o wiele lepszą opiekę."

Dobry zart tymfa wart, no nie?
ci prywatni też powoli odpływają w Matrix, niestety. Mozę te najdozsze, prestiżowe w Wawie czy inym Krakowie nie, choć w sumie pewien nie jestem.

07.12.2010
21:48
[6]

persik_ [ medyk bez papierow ]

#1 - "znajoma zmarłej powiedziała PAP", świetny system na zasadzie Jedna Pani Powiedziała Drugiej Pani.

#2 - szpital nie ma pieniędzy by opłacić radiologa, szpital czerpie pieniądze z NFZ, który pieniędzy nie dostarcza. Jednocześnie na sam dźwięk słowa prywatyzacja, połowa społeczeństwa ma kurwiki w oczach. Wnioski do samodzielnego wyciągnięcia.

#3 - swego czasu słyszałem w radiu, że Szwedka źle wypełniła ankietę i stwierdziła, że nie jest uczulona na ten lek. Nie wiem jak sprawa potoczyła się dalej.

To teraz podsumujmy. TRZY sprawy. Ile obecnie chorych przebywa w szpitalach? Ilu z nich codziennie przechodzi operacje, które pozwalają dalej im żyć? Ilu wygrywa z chorobami? Mamona, Izby Lekarskie? Jesteś zazdrosny o każdy grosz i należysz do ludzi, którzy są zdania że lekarz robić powinien za darmo. Szukaj specjalistów, którzy będą przechodzić przez 6 lat studiów, 13 miesięcy stażu i 5-letnią specjalizację za friko. Rozumiem też, że dzięki swojemu świetnemu przygotowaniu w zakresie medycyny jesteś lepszym organem orzekającym niż Izby Lekarskie? Chociaż miej jaja i na wstępie powiedz lekarzowi na najbliższej wizycie, że uważasz że wstąpił w niego diabeł, jest łasy na kasę i bezkarny. Postaw sprawę jasno, bo widzę że opinii na temat człowieka od punktu 0 nie budujesz.

07.12.2010
21:58
smile
[7]

Irish Man [ Chor��y ]

Co ty nie słyszałeś że Lekarze łączą się by dac justinowi b. 1 litr insuliny.


Zrobią to co uważaliśmy za mit.


Mit potwierdzony.

07.12.2010
22:00
[8]

wi3dzmin [ Generaďż˝ ]

mirencjum -> bełkoczesz. Lekarze stracili zaufanie i szacunek przez takich jak ty, ogłupionych przez idiotyczne reportaże ludzi. Wydłubiecie pojedyncze przypadki, pleciecie trzy po trzy "a bo znajoma mojej znajomej to lekarz na nią nakrzyczał".

Postaw ty się na miejscu takiego lekarza, który musi walczyć o życie i zdrowie pacjenta mając na głowie wieczny brak pieniędzy, materiałów i kombinującą dyrekcję. W dodatku co drugi pacjent to sfrustrowany burak, któremu "się należy" więc wyżyje się na "służbie" zdrowia.
A od czasu do czasu panie minister wyciągnie z tyłka statystyki o niebotycznych zarobkach lekarzy i powie ludowi, że wszystko co złe w kraju to wina lekarzy a nie ministerstwa.

Chory i patologiczny system generuje chore i patologiczne zachowania po obydwóch stronach barykady. Nie naprawiaj lekarzy tylko napraw system.

07.12.2010
22:04
[9]

graf_0 [ Nożownik ]

Ale każdy z tych przypadków to nie efekt błędu lekarza tylko bajzlu na poziomie organizacji szpitala i procesu leczenia.

07.12.2010
22:08
smile
[10]

smuggler [ Advocatus diaboli ]

Kupili se garnitury... i oto skutki.

07.12.2010
22:09
[11]

wi3dzmin [ Generaďż˝ ]

graf_0 -> i to właśnie ładnie pokazuje jak działają media i jakie skojarzeniu prostym ludkom narzucają. Lekarza nic nie winni tak naprawdę, nie mają nic wspólnego ze sprawą, ale są ŹLI! Znowu ich wina, człowieka ubili! Mordercy w fartuchach! Armagiedon, Żydy i komunisty!

07.12.2010
22:11
[12]

Lookash [ Legend ]

mirencjum -- Syf w publicznej służbie zdrowia to efekt działania socjalistycznego państwa, które marnotrawi większość pieniędzy w nią wsadzanych. Pogoń za pieniądzem mówisz? Jesteś przeżałośnie śmieszny, spójrz na pensje polskich lekarzy i porównaj ze światem. Lekarz oczywiście powinien mieć powołanie, żeby się chciało, ale też solidne wynagrodzenie, żeby czuł się w pełni spełniony. W Polsce można mieć bez liku tylko tego pierwszego.

Generalnie to jesteś człeniu fajoskim antykiem. Nie znam drugiego takiego zakochanego w socjalu, pragnącego go, ale nie dostrzegającego, że w nim właśnie żyje. Zabawny człowieczek z ciebie, doprawdy.

07.12.2010
22:18
[13]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Oczywiście, że mamy bardzo poważny problem związany ze stosunkiem lekarzy do pacjentów. Wystarczy zejść do ludzi i z nimi porozmawiać. Nie ma to za wiele wspólnego z zarobkami ani garniturami (może czas sobie wreszcie zdać sprawę, że żart powtarzany 50 razy staje się nie tylko nieśmieszny, ale przykry?). Istnieje problem upadku etyki lekarskiej, uprzedmiotowiania pacjentów. Lekarze nie przestają być dobrymi fachowcami, ale zdecydowanie zbyt często zdarza się, że nie potrafią wykazywać minimum empatii i człowieczeństwa w przeróżnych sytuacjach. Przy czym to jest ogólniejszy problem spsienia naszych elit - sędziowie strajkują, lekarze też coraz częściej widzą tylko złotówki - dzisiaj przynależność do tzw. elity nie ma się wiązać z żadnymi obowiązkami, a tylko i wyłącznie dawać prawo zadzierania głowy do góry (jakich to ja trudnych studiów nie skończyłem) i bombardowania ludzi roszczeniami.

Nie muszę oczywiście pisać, że wciąż zdarzają się kapitalni lekarze, to się rozumie samo przez się. Tak samo jak to, że cały system jest w złej kondycji. Ale powtarzam - od elity należy wymagać więcej.

07.12.2010
22:32
[14]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Elita elitą się nie czuje, kiedy pracuje w tragicznych warunkach, musi walczyć o złotówki, a pacjent wie wszystko lepiej. Problem upadku etyki lekarskiej jest poparty przez..?

07.12.2010
22:41
[15]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Upraszczając i celowo przejaskrawiając - przeciętny Polak wracając ze szpitala czuje, że właściwie to powinien był umrzeć, żeby nikogo nie fatygować.

Widzisz, elita ma to do siebie, że będzie zdawała sobie sprawę ze swojej wielkiej społecznej roli. Oczywiście nie oznacza to, że nie powinna dążyć do poprawy swojej sytuacji materialnej, ale kiepskimi warunkami pracy nigdy nie będzie tłumaczyła swoich zaniechań. Kiedy będzie taka rzeczywista potrzeba, to będzie pracowała i za darmo. Zawsze z jednakowym szacunkiem dla pacjenta - człowieka bardzo często w krytycznym położeniu, całkowicie zdanego na łaskę lekarza. Głównie dlatego jest elitą, a nie dlatego, że musiała się dużo uczyć. Praca lekarza to nie jest sprzedawanie ziemniaków na targu.

07.12.2010
23:01
[16]

Kłosiu [ Legend ]

Tak, tylko u nas, jak sie polozy uszy po sobie, i bedzie sie pracowac u podstaw pilnie i cicho to pies z kulawa noga sie nie obroci i nie uzna ze cos tu nie pasuje i nalezaloby dac podwyzke :>.

07.12.2010
23:01
[17]

wi3dzmin [ Generaďż˝ ]

Hajle -> jak to łatwo wymaga się "elitarności" od innych. Oczywiście za darmo i w imię idei.
Swego czasu w mediach trwała zażarta dyskusja czy pacjent przychodząc do lekarza powinien się umyć, żeby nie cuchnąć gównem i potem (!!). Ja byłem w ciężkim szoku, że w ogóle można o czymś takim dyskutować, przecież to oczywiste... Ale nie, w telewizji co i rusz jakiś buraczany idiota bez najmniejszego zażenowania stwierdzał, że myć się nie trzeba bo lekarz ma wąchać smród pacjenta, BO TAK!

Tak się tworzy elity? Tak się namawia do elitarnego zachowania? Czy lekarze mają się "elitarnie" zachowywać gdy minister szczuje na nich pacjentów a Ziobro urządza polowania? Czy może wtedy gdy kolejny napity burak awanturuje się w szpitalu i bije personel?

Ja się oczywiście z tobą w pełni zgadzam, że lekarze powinni mieć odpowiednie podejście do pacjenta, że jest wielu lekarzy-buraków, ale szukasz źródeł problemu nie po tej stronie co trzeba.

07.12.2010
23:46
[18]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Hajle - kiepskie warunki pracy, to choćby brak odpowiednich leków czy sprzętu zabiegowego. Trudno nie tłumaczyć nie przeprowadzania operacji brakiem śrub ortopedycznych.

Nie wymagam od pacjenta, aby zachowywał się jak człowiek na łasce lekarza. Tylko zachował właściwą dozę szacunku, a w drugą stronę też to zadziała. Nie potrzebuję sztucznych definicji elit, dziwnych podziałów i podniosłych haseł. Wymagam godziwej zapłaty za pracę, pracę w trudnych warunkach, w której trzeba poświęcić mnóstwo czasu, gdzie jedna zmiana dochodzi do 32 godzin, kultury ze strony pacjenta i dostępu do odpowiedniego sprzętu i leków. Daleko mam to, kogo społeczeństwo uważa za elity, a sądzę, że w dzisiejszych czasach statystyczny Polak za elitę narodu uważa wyłącznie samego siebie.

07.12.2010
23:55
[19]

peterkarel [ DX ARMY ]

jak to co się dzieje ? wszyscy poszli do wątku o katarze z krwią

08.12.2010
00:02
[20]

graf_0 [ Nożownik ]

System jest chory. I tak choroba spływa na jego elementy.
Szpitale okradają NFZ, lekarze dostają niewiele, więc udają że pracują w kilku miejscach, albo pracują po łebkach. Niski standardy i procesy powodują że lekarze nie dbają o jakość swojej pracy.
Oczywiście nie jest tak że mają pacjentów kompletnie gdzieś, ale po prostu po pewnym czasie męczą się bajzlem i przykładają się mniej (choć nie tyle do leczenia co do innych szczegółów).


08.12.2010
00:08
smile
[21]

Deepdelver [ Legend ]

Co się dzieje z kierowcami autobusów? Jaki diabeł w nich wstąpił? Co spowodowało, że przeciągu parunastu lat zawodowi kierowcy nie zyskali sympatii, zaufania ani dobrej opinii społeczeństwa? Czy pociąg do kielicha oraz agresja przy poczuciu bezkarności powoduje coraz więcej przypadków lekceważenia zwykłego pasażera i kodeksu drogowego?

















Oczywiście z przymrużeniem oka. ;)

08.12.2010
00:08
[22]

qLa [ MPO Medic ]

[13]
Problem upadku etyki lekarskie?
Tzn co jest ta etyka lekarska? Bo nie za bardzo rozumiem Twoja definicje "etyki lekarskiej".
Np. w jakich sytuacjach brak tej empatii?
Ulala, jak praca lekarza nie wiaze sie z zadnymi obowiazkami to ty chyba w swiecie swojej imaginacji zyjesz.
Mam nadzieje, ze ty rowniez "jak jest potrzeba" pracujesz za darmo :)
Oczywiscie, jak wszedzie - masz ciulow i spoko ludzi, tak juz niestety jest wszedzie.

08.12.2010
00:58
[23]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Panowie, nie wierzę, że nie rozumiecie, więc pewnie tylko tak udajecie.

Nie chciałem, żeby dyskusja skupiła się na temat "elity" - równie dobrze można się odnosić w dyskusji do zawodu zaufania publicznego, powołania, etyki zawodowej, nawet zwykłej kultury osobistej, której często dzisiaj lekarzom brakuje.

Generalnie jestem wyznawcą zasady, żeby wymagać od siebie nawet wtedy, gdy od nas nie wymagają. Oczywiście każdemu zdarzy się słabszy dzień, gdy komuś puszczą nerwy. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś wychodzi z założenia, że skoro wokół niego panuje chaos, to on sam powinien dostosować się do otoczenia. To jest problem w ogóle, ale naprawdę poważnie robi się wtedy, gdy chodzi o ludzkie życie, zdrowie czy choćby nawet samopoczucie, o ile chodzi o osobę chorą.

Lekarz się mnie pyta, co to jest etyka lekarska...

Kto powiedział, że lekarze nie mają żadnych obowiązków? Mają gro obowiązków różnej maści. Tak to już jest w życiu, że jest raczej trudniej niż łatwiej.
Równie niedorzeczne jest sugerowanie, że wymagam od lekarza, by tak po prostu pracował za darmo. Wyraźnie napisałem, że może walczyć o lepsze warunki pracy - z jednym wszakże zastrzeżeniem - nigdy nie może się to odbijać na podstawowych dobrach pacjentów. Jeśli ktoś tego nie widzi, to znaczy, że rozminął się z powołaniem. No tak, zapomniałem - nie ma czegoś takiego, jak powołanie lekarskie, lekarz to taki sam zawód jak, nie przymierzając, kierowca autobusu.

Myślę, że tak dochodzimy do głównego źródła sporu - na ile uzasadnione jest pragmatyczne ujęcie zawodu lekarza, a na ile idealistyczne. Jeśli ktoś mi pisze, że kiepskie warunki pracy lekarza mają same w sobie stanowić usprawiedliwienie złego, a w każdym razie dalekiego od pożądanego traktowania pacjentów, to jest to wielki triumf poglądu, że przede wszystkim pacjent jest dla lekarza, a w dalszej dopiero kolejności lekarz dla pacjenta.

Jeszcze raz podkreślam, że celowo, na potrzeby dyskusji, wyostrzam pewne problemy :)

08.12.2010
01:13
[24]

qLa [ MPO Medic ]

No to w jaki sposob staranie o lepsze warunki pracy odbija sie na podstawowych dobrach pacjenta?
Idealizm powiadasz? Szkoda, ze nie masz okazji przechodzic sieczki na polskich uniwerkach medycznych - idealizm na nich jest skutecznie usuwany.

08.12.2010
01:22
[25]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

No to w jaki sposob staranie o lepsze warunki pracy odbija sie na podstawowych dobrach pacjenta?

Ja w ogóle nie stawiam takiej zależności, moim zdaniem ona jest fałszywa. Mogę co najwyżej pisać o dość powszechnym traktowaniu pacjentów z góry, opryskliwości, nieudzielaniu im informacji o przebiegu leczenia lub udzielania informacji szczątkowych, zbyt późnych, mogę pisać o fałszywie pojmowanej solidarności zawodowej, o problemie łapówek, korumpowania lekarzy przez koncerny farmaceutyczne. To wszystko są poważne problemy tego środowiska, a oczywiście niemal wszyscy jego przedstawiciele reagują alergicznie na wszelkie zarzuty. To nie jest problem tylko lekarzy, ale akurat o nich rozmawiamy, no ich rola jest szczególnie ważna (niech mi więc nikt nie zarzuca, że lekarzy oskarżam, tylko niech zauważy, że w zasadzie ich nobilituję).

Idealizm powiadasz? Szkoda, ze nie masz okazji przechodzic sieczki na polskich uniwerkach medycznych - idealizm na nich jest skutecznie usuwany.

Realia mają to do siebie, że można się samemu do nich dostosowywać albo równać idealistycznie do góry.

08.12.2010
02:58
smile
[26]

bartek [ Legend ]

mirencjum, nie wszystko mi w życiu wychodzi, czasami spędzam 20 godzin nad czymś co inni robią w 20 minut, podejmuję pochopne decyzje, marnuję czas, popełniam błędy. Wielu rzeczy w przyszłości będę żałował, z kilku będę dumny.

Mimo to nie spędzam 90% wolnego czasu szukając dziury w całym. Kazik kiedyś śpiewał o górniku, który "całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali; cała jego ciężka praca, wszystko było chuja warte; gdyby leżał całe życie, mniejszą czyniłby on stratę". Wydaje mi się, że Ty już się poddałeś. Poddałeś się i myślisz, że jest z Tobą dokładnie tak, jak z tamtym górnikiem. Tym bardziej, że sam robisz dla "państwa" i ludzie Cię raczej za bardzo nie szanują a jeśli szanują to do momentu pierwszego śniegu, gdy masz 40 minut spóźnienia lub pierwszych upałów i omdleń, i nie pomaga tłumaczenie, że nie możesz włączyć klimatyzacji, bo jest niesprawna.

Nie jest tak? Ty uważasz, że już przegrałeś. Nie robimy z Ciebie jaj, bo mamy taki kaprys, jesteśmy głupimi ch$kami czy nie interesuje nas "kraj" - nam jest Ciebie po prostu autentycznie szkoda i nie lubię mówić za innych, ale rzesza osób, którym jest Ciebie żal rośnie w zastraszającym tempie.

Nie wiem jak wygląda Twoje życie prywatne i nie obchodzi mnie to, ale mirencjum, czas coś zmienić. Może zacznij grać w szachy? Tenisa? Brydża? Wyjedź z Polski? Ucz się języka? Zapisz na basen? Nie wiem, stary, zrób coś, bo jesteś smutny.

Ładna piosenka na poprawę humoru:



Deepdelver wyczerpał temat, jak zawsze, na poziomie ;)


Co się dzieje z lekarzami? - bartek
08.12.2010
04:40
[27]

Belert [ Legend ]

jakbys drogi mirencjum zarabial miesieczne kolo 20-30 k zl to tez bys uznal ze jestes "wspanialy" i ze twoje g... pachnie w odroznieniu od pospolstwa jasminem .

08.12.2010
06:40
[28]

Vader [ Legend ]

Chyba postradaliście do reszty rozum. Czy to wskutek mrozów, czy może za dużo gier komputerowych? Może warto pograć w coś spokojniejszego? Ja ostatnio mile spędzam 2h dziennie przy CIV V, polecam.

Wracając do tematu: Mirencjum podjął ważny temat. Stosunek lekarzy do pacjentów i jakość usług. Gdyby np w mojej firmie, pracownik doprowadził do szkody klienta porównywalnej ze śmiercią pacjenta, to nawet jakby był to przypadek jeden na milion to nie byłoby mowy o dalszej współpracy. U lekarzy jak widać, czegoś takiego nie ma. Umiera staruszka w szpitalu, bo się nią nikt nie zajął? Problemu nie ma. Przecież jest tyle genialnych, "oczywistych" wytłumaczeń:
a) bo na Uniwerkach robią sieczkę (leże i kwiczę :D)
b) bo lekarze pracują w trudnych warunkach
c) a bo Ci na zachodzie zarabiają lepiej
d) a bo górnicy w Polsce maja barbórkę a my nie
e) lekarz musi się długo uczyć, a spawacz krócej

Na litość boską. Ja wykonując swoją pracę, za umówiona kwotę, staram się wykonać ją najlepiej jak potrafię. Dlaczego? No bo się umówiłem na kwotę taką a nie inną, co jest moim problemem, a dwa: jak już coś się robi, to porządnie lub wcale. Tak się buduje renomę, szacunek klientów, opinię. Idąc dalej: na opinię pracuje się całe życie, a traci ją jedną poważna wpadką. Więc robię wszystko, by wpadek nie było. To nie jest nic niezwykłego, to stara znana zasada, dotycząca każdej grupy zawodowej. Dlatego jak czytam powyższe wytłumaczenia, to żal dupsko ściska.
To nie jest idealizm. To zwykły szacunek do siebie, klienta jakim jest pacjent i pracy. Ja mam głęboko w zadku powody, dla których ktoś został lekarzem. Ale jak już został i się zatrudnił w szpitalu, to z każdej wpadli powinien być rozliczany surowo. Bo to nie jest naprawa spłuczki, tylko życie ludzkie. Do k... nędzy.


Hajle --> Nie wiem co się dzieje, ale chyba drugi raz się z Toba zgadzam ;)

Barek --> Może Ty sobie pograj w szachy, walnij sobie setke czystej, wyluzuj. Zmarnowales tyle energii po to, aby zbesztać goscia, ktory podniosl sluszny i zauwazalny problem. Trafisz do szpitala (publicznego) na powazna chorobe, to moze zrozumiesz o czym tu mowa.

08.12.2010
09:23
[29]

wi3dzmin [ Generaďż˝ ]

Vader -> No właśnie, to nie jest naprawa spłuczki. Nie każdego pacjenta da się uratować, nie wszystko da się przewidzieć. Za dużo filmów i seriali się naoglądałeś.
Są sytuacje w których nawet najlepszy lekarz nie pomoże i są sytuacje w którym zdarza się nieszczęśliwy wypadek, nieprzewidziana reakcja organizmu i niestety pacjent umiera.

Tak więc porównywanie normalnej firmy z praca lekarza jest objawem ignorancji. Po fakcie łatwo się komentuje, wtedy jest mnóstwo tych, którzy wiedzą lepiej.

Jakbyś chciał eliminować wszystkich lekarzy, którym umarł pacjent, to nie miałby kto ludzi leczyć w tym kraju. Niestety taki jest świat, medycyna nie potrafi poradzić sobie ze wszystkim, smutne ale nic na to nie poradzisz.

08.12.2010
09:29
[30]

Ragn'or [ mortificator minoris ]

Ale tu chodziło o przypadki ewidentnych zaniedbań.

08.12.2010
09:30
[31]

Lutz [ Legend ]

Zeby zrozumiec co sie dzieje z lekarzami warto byloby zobaczyc materialy szkoleniowe firm farmaceutycznych.

08.12.2010
09:36
[32]

smalczyk [ Senator ]

Są jakies badania na potwierdzenie słów o spadku zaufania społecznego?
Lekarz nieczym się nie różni od księdza, prawnika, bankiera czy taksówkarza - możesz trafic na takiego, który podejdzie z sercem i po ludzku, albo takeigo który w oczach ma banknoty, a ludzi traktuje jak przedmioty.
Osobiście na szczęście spotykam się w wiekszości z dobrymi fachowcami z odpowiednim podejściem do pacjenta, choć oczywiście od czasu do czasu zdarza sie taki, przy którym scyzoryk sie w kieszeni otwiera.
Większej róznicy w stosunku do paru lat wstecz nie zauważyłem.
Aha - żeby nie było że 'mam klapki na oczach'. Korzystam zarówno z prywatnego lecznictwa, jka i publicznej służby zdrowia. Wyniki statystyczne podobne.

Swoja drogą to gros dyskutantów porusza problem szpitali, które statystyczny Polak odwiedza (na szczęście) pewnie ze sto razy rzedziej niż przychodnie zdrowia. Może warto więc skupić sie na ocenie tego co dotyka nas często i bezpośrednio, a nie sporadycznie (bo w takim wypadku faktycznie łatwiej o złe wrażenie, gdy ma sie np 'jedno podejście' do usługi szpitalnej)?
Fajnie się generalizuje, ale chyba należałoby wykazac odrobine zdrowego rozsądku?
osobiście równiez mógłbym wieszać psy na całym gronie lekarskim za to jak potraktowano moją żonę w czasie porodu - to mój jedyny kontakt ze szpitalem w ostatnich ładnych kilku latach, i oby ostatni. Ale jakos nie ferowałbym na podstawie jednostkowego wypadku wyroku na całą rzeszę rzetelnie wyukonujących swój zawód lekarzy.

Hajle ---> dziwnym trafem nie widziałem u ciebie równie zmasowanej krytyki stanu duchownego - a to przeciez równiez 'zawód' zaufania publicznego, ofd którego wymaga się więcej czyż nie?

08.12.2010
10:05
[33]

mikmac [ Senator ]

Moim zdaniem w tym temacie jest jeszcze ciekawsze pytanie do zadania i dyskusji..

Czy "publiczna" sluzba zdrowia powinna byc lepsza? Bo sa inni lekarze i szpitale, pachnace i usmiechniete - ale kosztuja kase, dodatkowo.

Aktualna sluzba publiczna jest taka na jaka nas stac - a dokladnie taka na ile skladamy sie z naszych skladek zdrowotnych. Lepsza nie bedzie, bo by trzeba znacznie wiecej tam odkladac o to oznaczaloby wieksze obciazenia dla pracodowcow i pracownikow - kolo zamkniete.
Przez to szpitale sa niedofinansowane a lekarze zle oplaceni. I tak wyglada praktycznie kazda publiczna sluzba zdrowia na swiecie - nedznie.
Wszystko to sklada sie zapewne na wyzszy odsetek tzw. bledow lekarskich.

Tylko zastanowmy sie kogo taka sluzba leczy. Podobno mamy srednia 3300, ale to brutto i zawyzone przez krawaciarzy. Przecietny czlowiek w Polsce twierdzi, ze zarabia 1500 zapierdalajac 10h/dziennie, czyli de facto jest nedzarzem. To ja sie pytam, dlaczego u licha nedzarz ma miec lepsza sluzbe zdrowia niz nedzna? Gdyby tak spojrzec statystycznie to wszystko jest ok: polacy to przecietnie biedacy, odkladaja smieszna skladke zdrowotna, wiec dostaja w zamian nedzna opieke.

Z drugiej strony mamy prywatne ubezpieczalnie, przychodnie i szpitale. Ale to kosztuje, wiec niejako jest to dla wybranych - po prostu musi cie byc stac. Dobry pakiet to min. 150-200/os dzieci troche mniej, wiec za rodzine trzeba liczyc 400-600 zeta na miesiac.
Tylko tam masz pachnacych lekarzy, usmiechnietych i pelen komplet badan od reki. Nie raz zdarzalo mi sie isc z bolem gardla a konczylem z 10-oma kartkami z wynikami roznych badan.
Czyli prosto - placisz, wymagasz i masz.

Moim zdaniem wszystko jest OK. Oczywiscie, ze trzeba dbac o lepsze zarzadzanie funduszami, ale nigdy z nedznej skladki nie zrobi sie zajebistej sluzby zdrowia. Zle oplacony lekarz bedzie zawsze gorszy od dobrze oplaconego, zadne idealy tu nic nie pomoga.

Dlatego chcesz sie dobrze i komfortowo leczyc? Nie ma problemu, MOZESZ, ale to kosztuje.

08.12.2010
10:15
[34]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

Fajny wątek - Mirek założył kolejny wątek pełen swojego badziewnego bełkotu, został zjebany z góry na dół i więcej się tu nie pojawił.

Że wy macie jeszcze siły z tym trollem dyskutować.

08.12.2010
10:15
[35]

smalczyk [ Senator ]

pelen komplet badan od reki.

Od kilku juz ładnych lat w ŻADNEJ prywatnej placówce nie masz specjalistycznych badań od ręki - ba, nierzadko czeka sie dłużej niż w publicznych przychodniach.
Powód prosty - totalne przeludnienie abopnamentowców w zestawieniu z brakiem nowych lekarzy (swoją drogą jak wielkim skąpcem trzeba być żeby za grube miliony zarabiane na abonamentach nie stac było prywatnych przychodni na zatrudnianie dodatkowych lekarz??)
Więc na dobra sprawę poza ładniejszym wystrojem wnętrz i (zazwyczaj) milszą opieką żadnych dodakotwych bonusów nie mamy.

08.12.2010
10:17
[36]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Ale tu chodziło o przypadki ewidentnych zaniedbań. - a skąd to wiadomo, bo ja "słowom przyjaciółki" nie przypisywałbym mocy rozstrzygającej.

08.12.2010
10:37
[37]

mikmac [ Senator ]

kiowas -->
ja tego nie widze. Mam takie ubezpieczenie, ze kieruja mnie do praktycznej dowolnej przychodni - czy to lim, czy medicover czy enelmed - whatever. I owszem MAM komplet badan i mam wizyte zazwyczaj na jutro (wlasnie dzieki wyborowi placowki). Tylko niewielka czesc specjalistow jest najdalej do tygodnia. Tak wiec przeludnienia nie widze. Dzwonie, przychodze, badaja i wychodze. Nigdy w kolejce tam nie siedzialem - no poza poczekaniem kilku minut na wyjscie aktualnego pacjenta.

08.12.2010
10:37
[38]

Mephistopheles [ Hellseeker ]

"Że wy macie jeszcze siły z tym trollem dyskutować."
To zdanie znacząco by zyskało na powadze, gdyby nie zostało wypowiedziane przez dużo gorszego trolla. Ale przecież powaga na tym forum nie jest w cenie.

[edit]
Spoko. Nigdy by mi przez myśl nie przeszło, żeby kiedykolwiek ci na tym zależało. Tylko po kiego wała zadawać sobie trud (minimalny, ale jednak) udzielania się na forum tylko po to, żeby być ignorowanym i uważanym za debila? Najwyraźniej nawet xircom może znaleźć swoich naśladowców.

08.12.2010
10:41
smile
[39]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

Akurat wierz mi Meph że co jak co ale mam większe zmartwienia niż szacun na forum : )

08.12.2010
10:43
[40]

qLa [ MPO Medic ]

Hajle
Oczywiscie, masz racje - problem korupcji, ukladow z firmami farmaceutycznymi istnieje, ale to generalizowanie, ze dotyczy wszystkich lekarzy.
Co do nie informowania mnie o przebiegu leczenia - nigdy sie z tym nie spotkalem, jezeli spytasz, zawsze uslyszysz odpowiedz, chyba, ze ja mam gigantyczne szczescie do lekarzy.
W lape to sie przewaznie daje w celu ominiecia NFZowskiej kolejki do zabiegu chirurgicznego.
Lapowko, ktore mialem okazje dawac w szpitalach podczas mojej babki wizyt w nich to - kawa dla pielegniarek za opieke.
Idealizm to znajdziesz w Dr House, ER, tutaj sa ludzie z wiekszym, lub mniejszym poczuciem powolania do tego zawodu.
Tak jak pisalem wyzej - wszedzie znajdzie sie kmiot, ktory Cie zbeszta, lub potraktuje jak smiecia - wystarczy zwrocic takiemu milo lub mniej milo uwage - zazwyczaj skutkuje.

Vader
Sek w tym, ze Twoja firma nie zajmuje sie leczeniem ludzi.
W przypadku bledu w sztuce masz zarowno odpowiedzialnosc mornalna lekarza, ktory popelnil blad, jak i odpowiedzialnosc prawna - zarowno mozliwosc utraty prawa wykonywania zawodu jak i zadania przez pacjenta odszkodowania.
Dobrze napisales - to nie jest naprawda spluczki tylko zycie ludzkie, czasem zycie ludzkie troszke trudniej naprawic i zdecydowanie latwiej o blad niz przy spluczce.
Polecam wiecej pograc w Civilizacje :)

08.12.2010
11:38
smile
[41]

Widzący [ Legend ]

Jestem za tym żeby minimalna pensja lekarza wynosiła 10k na początek, specjalista 20k, następne stopnie 30k. Płacić i wymagać.
Niestety większość chce na odwrót.

08.12.2010
11:45
[42]

Kłosiu [ Legend ]

A ja jestem za tym zeby w koncu sprywatyzowac caly ten cyrk, bo teraz jak chce porzadnego leczenia na poziomie to i tak ide prywatnie, a do tego lwia czesc swojej pensji musze oddawac w haraczu na utrzymanie tego niewydajnego molocha, z ktorego uslug i tak nie korzystam.

08.12.2010
11:59
[43]

Vader [ Legend ]

Wiedzmin --> Ale temat nie dotyczy sytuacji, w której lekarz próbował ratować pacjenta i po prostu się nie udało mimo wysiłków. To chyba oczywiste? Sugerowanie, że mam żal do lekarzy, że nie każda operacje się udaje, jest nie tylko przejawem ignorancji z Twojej strony, ale również kłopotów z czytaniem.

"Jakbyś chciał eliminować wszystkich lekarzy" - hahaha, tak chciałbym ich wysyłać do obozu pracy :D powinieneś się dużo udzielać w wątkach o polityce, tam takie umiejętności nadinterpretowania są bardzo przydatne :D

qLa -->
Podobnie jak Wiedźmin, chyba źle zrozumiałeś sens mojej wypowiedzi. Tematem tego wątku jest nie to, że nie każdego da się uratować, ale to, że wskutek chorych zaniedbań umierają ludzie, którzy mogliby żyć - gdyby po prostu ktoś w podstawowym zakresie im pomógł.
A w Cywilizacje sobie pogram, jak wrócę z pracy, czemu nie? Trzeba korzystać, zanim coś się stanie, np przyjdę z siekiera w głowie i dostane termin na czerwiec 2012 :D

08.12.2010
12:15
[44]

wi3dzmin [ Generaďż˝ ]

Vader -> Już obecnie lekarz odpowiada za popełnione przez siebie błędy. Tak jak wiem, że często sprawa jest tuszowana, ale wbrew pozorom prawdziwe błędu w sztuce zdarzają się rzadko. Tak jak ci pisałem to że coś poszło nie tak, nie oznacza, że lekarz popełnił błąd.

Eliminować można z zawodu, i to właśnie miałem na myśli.

A termin na czerwiec 2012, to wina systemu a nie lekarzy. Zresztą od grania w Civ to raczej jakieś nadwyrężenie nadgarstka czy coś a nie siekiera :)

A do polityki też byś się dobrze nadawał, z taką umiejętnością generalizowania ;)

08.12.2010
12:26
smile
[45]

raziel88ck [ Legend ]

Konowały powinni zarabiać nie więcej jak 1000zł. netto.

08.12.2010
12:35
smile
[46]

SpawarczykJunior [ Centurion ]

Ehhh.... każdy bierze więcej z lekarzy bo MUSI mieć więcej. Nie chodzi mi o to, że chce kupić nowy wypaśny samochód, ale że leki podrożały. Co ma brać kredyt NA LEKI? Lekka przesada. Wiem że są tacy co biorą po 100zł od skierowania po "ten jedyny" syrop na kaszel. Ja znam w Starachowicach świetnego lekarza. Bierze 40 zł za wizytę, cokolwiek by nie było pomoże, znajdzie leki, odeśle do dobrego specjalisty, zleci badania. Pracuje 7 dni w tygodniu po 12h - wiem bo go znam. Niektórzy ludzie tacy sie urodzili ale cóż...
Temat na poziomie - gratuluje autorowi.

08.12.2010
12:35
[47]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

A Ty maksimum 500. Niech będzie brutto, ludzki ze mnie pan.

08.12.2010
12:44
[48]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

W garniturach nie wypada operować.

08.12.2010
12:48
[49]

mackie majcher [ Konsul ]

Kiedyś uważałem, że bez poważnych podwyżek dla lekarzy skończy się tym, że...

Młodzi ci lepsi pojadą za granicę, lub będą leczyć tylko prywatnie. W Polsce ostaną się nieudacznicy i nieroby.
Z tych dobrych zostaną tylko starsi, i to tyko Ci, którzy są dobrzy w tym co robią i z czasem będzie ich coraz mniej.

Tak to chyba od jakiegoś czasu wygląda, bo ile razy się przejdę do lekarza, mam do czynienia z lekarzem, który jest ignorantem, leniem, lub nieudacznikiem. Jak już spotkam specjalistę, to tylko wśród ludzi starszej daty, ale to rzadkość.

Naszą służbę zdrowia najlepiej omijać szerokim łukiem, czyli najlepiej nie chorować. Ewentualnie będąc nieco bogatszym zainwestować w prywatne ubezpieczenie. Nie wiem jak to w szpitalach wygląda, ja mówię o przychodniach.

08.12.2010
13:03
smile
[50]

smalczyk [ Senator ]

mam do czynienia z lekarzem, który jest ignorantem, leniem, lub nieudacznikiem

taki osąd podsuwa ci twoja rozległa wiedza medyczna?

08.12.2010
13:04
[51]

Slow Motion [ Generaďż˝ ]

raziel88ck - Nie wiem ile zarabia taki lekarz w publicznej przychodni, ale chyba niedużo skoro idę do niego z lekkim przeziębieniem a dostaję recepte na 5 róznych antybiotyków bo firma farmaceutyczna dołożyła panu doktorowi do wakacji w egipcie?

08.12.2010
13:13
[52]

mackie majcher [ Konsul ]

smalczyk <---- Właśnie to jest niepokojące, że coraz częściej nie muszę mieć nawet wiedzy medycznej, żeby się przekonać z kim mam do czynienia.



08.12.2010
13:15
[53]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

Ale mam nadzieję, że przynajmniej jesteś uważniejszym obserwatorem od kolegi, któremu przepisują 5 antybiotyków naraz?

08.12.2010
13:20
[54]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

Slow Motion --> nie masz pojęcia w ogóle o medycynie, nauce i życiu, więc po co w ogóle się odzywasz ? Zatkaj się w swojej dziupli odwal swoją robotę i poczytaj forum kiedy mądrzejsi piszą.

Sprawa z antybiotykiem wygląda tak, że w takim przypadku powinien zrobić lekarz wymaz, oddać do laboratorium i sprawdzić co za szczep bakterii spowodował dane schorzenie, ale niestety nie ma na to pieniędzy bo stare babki, którym nudzi się w domu idą z każdą głupotą do lekarza, zresztą widzę, że nie tylko stare babki, bo Slow Motion również lubi takie rozrywki.

Następnym razem na lekkie przeziębienie wypij Fervex, weź Rutinoscorbin, wypij maliny i grzej tyłek w łóżku.

Zresztą zdarzają się niekompetentni lekarze, tak jak w każdym zawodzie, nawet kierowcy autobusu, którzy nie noszą garniturów.

08.12.2010
13:22
[55]

wi3dzmin [ Generaďż˝ ]

Slow Motion -> a jak ci nie przepisze antybiotyków to będzie gardłował, że ci żałuje i że chce ciebie zabić w ramach oszczędności :P Takim jak ty nigdy się nie dogodzi, nie musisz wykupywać tych leków, ale nie miej potem pretensji, że nie zdrowiejesz.
A skoro masz takie lekkie przeziębienie, że nie chcesz od lekarza leków to po co tam leziesz? Wyżalić się? Wycyganić zwolnienie?

08.12.2010
13:29
[56]

Vader [ Legend ]

Wiedzmin --> Dalej piszemy o czym innym. Jakby to prościej wytłumaczyć. Ja odnoszę się do pierwszego posta w tym temacie. Czyli przykładowych spraw, jakie wymienił mirencjum. W zasadzie nie ma na razie znaczenia, czy to prawdziwe historie czy nie, bo wiele innych podobnych można znaleźć w bliskim otoczeniu. Są to generalnie sytuacje naganne, świadczące nie o braku wiedzy medycznej, czy pieniędzy w szpitalu, ale dotyczące braku jakiegokolwiek działania, głupich wytłumaczeń, niejasnych sytuacji które maja wymiar organizacyjny, czasem społeczny, a nie medyczny.

Ty natomiast piszesz, że lekarz nie jest w stanie uzdrowić każdego, że są przypadki ciężkie, w których lekarz nie daje rady pomóc. A czasem pomimo starań, popełni błąd, np wskutek zmęczenia, czy braku odpowiedniego sprzętu. No i tu się z Tobą zgadzam, normalna rzecz. Lekarz też człowiek. Na ile odpowiada za te błędy w sztuce? Nie wypowiem się, bo nie błędy w sztuce są tematem całej sprawy. Zatem jak widzisz, odpisujesz mi - ale piszesz całkowicie o czymś innym i stąd rodzi się nieporozumienie.

08.12.2010
13:30
[57]

smalczyk [ Senator ]

Idąc do lekarza ze zwykłym przeziebieniem, i z marszu otrzymując antybiotyk, można łatwo poznac z jakim lekarzem ma się do czynienia. Zwyczajowo antybiotyków się w takich sytuacjach nie przepisuje bo mocno osłabiają organizm - chyba, że pójdziesz do 'prywaciarza' i wyraźnie sobie zażyczysz, wtedy dostaniesz :)

08.12.2010
13:35
[58]

Slow Motion [ Generaďż˝ ]

Juanhijuan - i co powiem wykładowcy? Że jakiś anonim z forum o grach zabronił mi iść do lekarza i kazał siedzieć w łóżku bez L4?

08.12.2010
13:35
smile
[59]

wi3dzmin [ Generaďż˝ ]

Vader -> to ja też napiszę prościej. Komentuję twoje słowa odnośnie spłuczki, błędów w firmie itp. Wyraźnie daję ci do zrozumienia, że stosujesz te pojęcia do złej kategorii. Praca i odpowiedzialność lekarza jest inna niż praca i odpowiedzialność montera spłuczek. Nie mniej nie więcej.

W przypadkach z pierwszego postu oczywiście doszło do zaniedbań i ktoś powinien ponieść za to odpowiedzialność, ale tak jak już ktoś napisał, te sprawy nie mają wiele wspólnego z lekarzami a bardziej administracją i działaniem szpitala jako instytucji.

Na dodatek napisałem, że nie zawsze to co w mediach podają jako błąd lekarza, rzeczywiście jest błędem. Życie nie jest czarno białe.

Zresztą my się zgadzamy co do meritum: winny powinien być ukarany, ja tylko zastrzegam, żeby podchodzić ostrożnie do informacji podawanych w mediach ;)

08.12.2010
13:38
[60]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

Juanhijuan - i co powiem wykładowcy? Że jakiś anonim z forum o grach zabronił mi iść do lekarza i kazał siedzieć w łóżku bez L4?
Możesz opowiedzieć, jak lekarz chciał Cię zabić przepisując 5 antybiotyków. Mniej prawdopodobne, ale za to jakie zabawne.

Smalczyk --> naprawdę dobrzy lekarze nie przepisują antybiotyku na życzenie "nawet" w prywatnej przychodni.

08.12.2010
13:40
[61]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

Czyli byłeś wymusić L4 od lekarza. Z lekkim przeziębieniem ja siedzę na zajęciach i na zaliczenia uczę się na czas, nie potrzebuję załatwiać sobie zwolnień. Zresztą jeśli dał Ci to zwolnienie to był jego błąd i za to powinniśmy go obwiniać, a po prostu stwierdził, że musisz być poważnie chory bo w innym wypadku nie pojawiłbyś się u lekarza w czasie zajęć, dlatego dał Ci mocną dawkę antybiotyków.

Nauczmy się postępować uczciwie a potem od innym tego wymagać.

08.12.2010
13:41
[62]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

Bez przesady. Jak się ma przeziębienie to się siedzi w domu, a nie zaraża innych. Każdy normalny lekarz o tym wie, a nazywanie tego "wymuszaniem zwolnienia" to nieodpowiedzialna głupota.

08.12.2010
13:43
[63]

Vader [ Legend ]

Wiedzmin --> Ale to ja napisałem pierwszy, że praca lekarza, to nie montowanie spłuczki. Właśnie mając na myśli to, że jest to praca o zupełnie innym charakterze, ale w moim przekonaniu: wymagająca znacznie większych kwalifikacji, nie tylko wiedzy i doświadczenia, ale i kwalifikacji etycznych. Słowem, ja ktoś mądrze tu napisał: od elity wymaga się o wiele więcej.

Edit: Oraz to, ze kara za zaniedbania jak w poscie nr 1 (przy założeniu, że sa prawdziwe) powinna byc większa niż dla, naszego ulubionego montera spłuczek :) To chyba też jest oczywiste.

08.12.2010
13:47
[64]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

sparrhawk --> z lekkim przeziębieniem siedzi się w domu ? Podchodząc w ten sposób to w ogóle nie trzeba pracować/uczyć się - wystarczy raz kichnąć i już powinno się siedzieć w domu. Zaznaczam tutaj, że kolega wcześniej napisał, że poszedł z lekkim przeziębieniem. Ja po każdym pobycie na dworze w tą pogodę czuje się lekko przeziębiony, katar dokucza, ale przechodzi, wystarczą lekki bez recepty albo "domowe metody".

Zresztą myślę, że w każdej pracy nasz pracodawca będzie od nas wymagał zwolnienia lekarskiego w takim przypadku, więc od tej pory niech każdy chodzi do lekarza z lekkim przeziębieniem aby ten powiedział nam, że konieczna będzie wizyta w aptece po leki bez recepty, albo wizyta u babci po sok z malin. Potem wróćmy do domu, wejdźmy na stronę gry-online.pl i napiszmy na forum temat o tym jakie to kolejki są do lekarza i kiedy już się doczekałem to dostałem zalecenie w postaci fervex + rutinacea, więc po co tyle stałem kiedy te leki są bez recepty.
Wszyscy lekarze to darmozjady, zarabiają kupę pieniędzy i na dodatek jeszcze więcej niż kierowcy autobusu, cholerne GARNITURY.

08.12.2010
13:51
[65]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

Powiedziałem, że z przeziębieniem. To nie Ty masz ocenić lekkość, tylko lekarz. Jeśli smarkasz co chwila, kaszlesz albo masz gorączkę to idziesz do lekarza albo leczysz się sam. Ale nie "przechodzisz" przeziębienia, to zwyczajnie głupie.

Kolega napisał też, że dostał 5 antybiotyków, co podważa wszystko inne co napisał.

08.12.2010
14:01
[66]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

Gorączka nie wskazuje na lekkie przeziębienie, tylko na stan zapalny w organizmie, więc tutaj wystarczy zdrowy rozsądek aby wiedzieć, że wizyta u lekarza jest konieczna, tak samo ciągły kaszel jest objawem czegoś poważniejszego aniżeli zwykłego przeziębienia, ale idąc tym tropem powinniśmy z każdym bólem głowy udać się do lekarza, bo nie nam oceniać czy to glejak, czy migrena, czy zatoki. Ból brzucha też może sugerować coś poważnego, może to choroba wrzodowa ?
Ale uwierz mi, że jak będzie Cię bolał brzuch z powodu wrzodów to nie nazwiesz tego "lekkim" bólem.

08.12.2010
14:07
[67]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

Ja swoje, Ty swoje. Mówiłem co to znaczy przeziębienie, mówiłem że wtedy nie epatujesz znajomych swoją obecnością. Chcesz pisać o czymś innym, to mnie nie angażuj.

08.12.2010
14:18
[68]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

Odpisałem na posta autorstwa Slow Motion. Stwierdził, że ma lekkie przeziębienie i dlatego potrzebuje L4, więc napisałem co ja na ten temat uważam. Po prostu uważam, że w wielu przypadkach my musimy zmienić swoje postępowanie, bo najpierw latamy do lekarza z każdą drobnostką a potem narzekamy, że są ogromne kolejki, a lekarze i tak nie są rzetelni bo "przepisał" mi lek bez recepty, kiedy mogłem go kupić nie tracąc pół dnia na stanie w kolejce, hipokryzja. Jeśli wiemy co nam lepiej pomoże, to po co w ogóle chodzimy do lekarza, zaopiekujmy się sami sobą.

08.12.2010
14:27
[69]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

A ja wiem, do czego doprowadza Twoja zmiana postępowania. W okresie jesiennym pół firmy, większość sal na studiach, całe autobusy to ludzie kaszlący, smarkający w rękaw. Ale nie, oni nie są chorzy, tylko lekko przeziębieni, nie będą drobnostkami zawracać głowy i wymuszać zwolnienia. Bo przecież jeśli nie mam 40 stopni, to jeszcze nie choroba. A to, że przy okazji zarażają wszystkich wokół już ich nie obchodzi. Nawet to że narażają się na mocne powikłania, jeśli nie za parę miesięcy to lat. Ważniejsze jest "imponowanie" niezłomnością. W cudzysłowie oczywiście, bo nie wiem na kim ma to robić wrażenie.

Ja też kiedyś się zastanawiałem czy dwa dni kiedy nie mogłem wypowiedzieć słowa czy "tylko" 38 stopni na termometrze to wystarczy, żebym lekarzowi zawracał głowę i może powinienem mieć wyrzuty sumienia, że nie idę do pracy. Aż mi mądry lekarz (tak, tacy też jeszcze istnieją) dokładnie wyjaśnił co mnie czeka za 10 lat, jak będę każde przeziębienie "przechodził".

08.12.2010
14:28
[70]

smalczyk [ Senator ]

sparrhawk ---> owszem NIE POWINNI - ale niestety zazwyczaj przepisują. Ci dobrzy, o których mówisz, potrafią zazwyczaj wyperswadować pacjentowi konieczność ich zażycia.

08.12.2010
14:33
[71]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

Mam nadzieję, że ten mądry lekarz przekazał Ci też skutki częstego zażywania antybiotyków. Może wielu z Was nie wie, że to nie są cukierki. Dlaczego wiec antybiotyki nie są bez recepty skoro każde przeziębienie nimi powinniśmy leczyć, chyba po to idziemy do lekarza ?

Nie mówię o przechodzeniu przeziębienia, a wzięciu leków bez recepty, to co powinien każdy mądry lekarz nam zalecić kiedy przychodzimy z przeziębieniem, a jeśli wiemy co trzeba zrobić to po co tracić swój czas i innych na stanie w kolejkach ?

08.12.2010
14:37
[72]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

Antybiotyk w ostatnich 5 latach brałem raz albo dwa, więc nie, nie musisz tłumaczyć. :) I nie wiem, kto mówi, że każde przeziębienie powinno się nim leczyć. Pomijając oczywiście szaleńców, którzy chcieliby je nawet na grypę.

Cóż, po to żeby dostać zwolnienie i nie musieć siedzieć w pracy kaszląc na monitor.

08.12.2010
14:48
smile
[73]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

Brać leki i w dwa dni masz czysty monitor.
Mamy różne podejście, cóż nie dojdziemy w tej kwestii do konsensusu.
Dziękuję jednak za ciekawą dyskusję.

08.12.2010
14:56
[74]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

Czysty monitor, a w pokoju siedzę sam, bo pozarażałem innych. ;)

Również dzięki, przepraszam innych za OT.

08.12.2010
15:27
smile
[75]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

Ja tak tylko na sekundkę przytrollować:

Vader - Słowem, ja ktoś mądrze tu napisał: od elity wymaga się o wiele więcej.

Zabawne że jeśli mówicie o przywilejach to lekarze są konowałami, gnojami i ostatnimi skorumpowanymi kurwami, ale jeśli chodzi o odpowiedzialność i obowiązki, to już elita, od której "powinno się wymagać"!

Biedni Ci lekarze, leczą ludzi a całe społeczeństwo ich nienawidzi, od paradoks : )

08.12.2010
18:16
[76]

qLa [ MPO Medic ]

Vader
No to tu sie zgadzamy - ewidentne zaniedbania powinny byc karane utraca prawa wykonywania zawodu/sprawa cywilna.
Podejrzewam zreszta, ze tak sie dzieje.
Poza tym - takie sprawy to 1 na milion, wiec nie wiem w ogole o czym rozmawiamy.
Nie bede juz wspominal o fakcie, ze polowa naglasnianych przez media spraw nagle okazuje sie, ze "bledem lekarza" nie byla.
Przypomina mi sie akcja, na szczekowo-twarzowej zabiegu nie mogli przeprowadzac, bo skalpeli nie bylo :D Albo NFZ odmowil dodatkowych pieniedzy i oddzial nie mial na leki dla pacjentow, bo wykorzystal juz cala pule ( a byl to trzeci kwartal roku ) - takich kuriozow w polskie sluzbie zdrowia jest cala masa, a pozniej jeden idiota z drugim psioczy - jakie to te elity zle.
Jak Ci termin dadza na czerwiec 2012 to dzwon do NFZ, czemu tak malo uslug kontraktuje, a nie marudz lekarzom, bo nic im do tego :)
Nawet przyklad dzis - facet znajomej ma jakis problem z nerkami od 3 dni - przyszedl do szpitala to mu antybiotyk przepisali, bo przekroczyli norme wykonan USG - tylko gdzie tu jakas wina lekarza?


08.12.2010
18:23
[77]

mirencjum [ operator kursora ]

Tylko nieliczni zauważyli, że tematem wątku nie jest ogólna sytuacja służby zdrowia, jakieś wynagrodzenia, braki szpitali i NFZ.
Chodzi o minimum staranności i wiedzy lekarskiej, którego należy zawsze oczekiwać. I bez znaczenia jest fakt, czy zabieg lekarski był odpłatny czy nie, gdyż obowiązki lekarza są niezależne od relacji prawnych pomiędzy nim a pacjentem. Chodzi o przypadki zaniedbania wynikające z lenistwa, lekceważenia obowiązków, a może wypalenia zawodowego lub przemęczenia.

08.12.2010
18:35
[78]

_MyszooR_ [ Senator ]

Bo to nie lekarze... to sa te osoby co ciagle na sciagach lecialy... frajerstwo i tyle, mam ten przywilizej ze nie choruje, a jak cos mi sie dzieje ,to wystarczy gripex i fervex, do lekarzy nienawidze chodzic , bo stare pizdy ida tam sobie pogadac a nie sie leczyc. Ogolnie sluzba zdrowia w polsce to wielkie gowno...

08.12.2010
18:43
[79]

mirencjum [ operator kursora ]

_MyszooR_ --> mam ten przywilizej ze nie choruje, a jak cos mi sie dzieje ,to wystarczy gripex i fervex, do lekarzy nienawidze chodzic

Życzę Ci aby tak było 100 lat. Tylko w życiu bywa i tak, że jeden zły krok na jezdnię i zwiedzić można setki gabinetów lekarskich w kraju.

08.12.2010
19:06
[80]

qLa [ MPO Medic ]

mirencjum
No wiec caly temat moge podsumowac slowami - wszedzie znajdziesz ciula i nieudacznika, niestety, rowniez wsrod lekarzy.

08.12.2010
19:08
[81]

_MyszooR_ [ Senator ]

mirencjum - wiadomo, ale poki co jest ok :) wiem ze kiedys mnie czeka lazenie po tych isntytucjach i nie napawa mnie to radoscia...juz bym wolal nic nie placic co miecha, a jak zachoruje isc prywatnie... i lepsze leczenie i lekarz zadowlony...a tak to buli sie to bo trzeba i gowno z tego jest.

08.12.2010
19:11
[82]

Azerath [ Generaďż˝ ]

sparrhawk - Ja też kiedyś się zastanawiałem czy dwa dni kiedy nie mogłem wypowiedzieć słowa czy "tylko" 38 stopni na termometrze to wystarczy, żebym lekarzowi zawracał głowę i może powinienem mieć wyrzuty sumienia, że nie idę do pracy. Aż mi mądry lekarz (tak, tacy też jeszcze istnieją) dokładnie wyjaśnił co mnie czeka za 10 lat, jak będę każde przeziębienie "przechodził".

Mógłbyś mnie oświecić? Bo nigdy się przeziębieniami nie interesowałem i szczerze chciałbym wiedzieć czym takie zachowanie może w przyszłości grozić.

08.12.2010
19:15
[83]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

_MyszooR_ - Życzę powodzenia w takiej kuracji, dołóż sobie jeszcze trochę aspiryny, albo połknij ze dwa pudełka fervexów i wtedy będziesz zdrów i cały.
Myślę, że nawet to wspomniane przez Ciebie "frajerstwo", które jechało na ściągach jest o tyle inteligentniejsze od Ciebie, żeby wiedzieć, że od przedawkowania też można chorować, i w wielu przypadkach są to poważniejsze schorzenia.

Powodzenia w życiu.

08.12.2010
19:21
[84]

_MyszooR_ [ Senator ]

Juanhijuan - no tak , jeden gripex rano i ferverx na noc to przedawkowanie, yhym

08.12.2010
19:30
[85]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

Po co zmieniać w takim razie ? Nie lepiej użyć jednego rodzaju leku ? Czy po prostu w ten sposób próbujesz się wybronić ?

08.12.2010
20:12
smile
[86]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Sprawa z antybiotykiem wygląda tak, że w takim przypadku powinien zrobić lekarz wymaz, oddać do laboratorium i sprawdzić co za szczep bakterii spowodował dane schorzenie, ale niestety nie ma na to pieniędzy bo stare babki, którym nudzi się w domu idą z każdą głupotą do lekarza, zresztą widzę, że nie tylko stare babki, bo Slow Motion również lubi takie rozrywki.

Nieprawda. Antybiotyki powszechnie stosowane mają szerokie spektrum i są tak zaprojektowane, aby walczyć z większością występujących w danym środowisku bakterii. Przywleczenie nowej bakterii i rozmnożenie w społeczeństwie to nie jest taka łatwa sprawa. Jeśli ktoś natomiast po wizycie w Tajlandii poczuł się niedobrze, powinien o tym lekarza poinformować i wtedy zaczną się wymazy. Generalnie jednak antybiotyki są jedynymi lekami skutecznie zwalczającymi bakterie i dlatego trudno leczyć niektóre choroby innymi lekami, bo na bakteryjną anginę Gripex i Fervex nie pomogą w większym stopniu niż tylko psychicznym, ew. łagodzącym przebieg choroby. Negatywne skutki antybiotyków już można kompensować i istnieją leki osłonowe, bądź też niektóre antybiotyki mają taką komponente. Leki takie chronią bakterie występujące w jelitach i znacznie ograniczają skutki uboczne, przy czym antybiotyki nie są znacznie groźniejsze niż głupia aspiryna, która upośledza zdolność do ochrony błony śluzowej żołądka i jej regularne branie znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia takich w przyszłości. Kwestią tego, że antybiotyki są lekami na receptę jest raczej to, że powinny być brane w określonych odstępach czasu, na co też jest dobry powód :)

raziel88ck - Nie wiem ile zarabia taki lekarz w publicznej przychodni, ale chyba niedużo skoro idę do niego z lekkim przeziębieniem a dostaję recepte na 5 róznych antybiotyków bo firma farmaceutyczna dołożyła panu doktorowi do wakacji w egipcie? - antybiotyków zwykle nie łączy się ze sobą, więc nie rzucaj głupich tekstów na prawo i lewo. Bardzo możliwe, że dostałeś antybiotyk + lek osłonowy (patrz wyżej) + leki łagodzące przebieg przeziębienia. Następnym razem idź do szamana w swojej wiosce, nie zapomnij tylko spytać wodza plemienia, czy akurat szaman nie jest w niełasce.

08.12.2010
20:29
smile
[87]

Widzący [ Legend ]


Lekarza przy tym nie było!

08.12.2010
20:38
[88]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

Pewnie był to przebrany lekarz, albo inny garnitur, aby tylko oczernić poczciwych kierowców autobusów.

08.12.2010
20:40
[89]

mirencjum [ operator kursora ]

Widzący --> Daj spokój! Nie rób z siebie ...

Dla równowagi:



08.12.2010
20:42
smile
[90]

wysiak [ Legend ]

[87]
Co sie dzieje z kierowcami, strach wsiasc do autobusu!

08.12.2010
20:50
[91]

Juanhijuan [ Hawkeye ]

No to teraz zamiast do lekarza wszyscy powinni leczyć się u kierowców autobusów, jak widać znają się na tym !

08.12.2010
21:40
smile
[92]

Widzący [ Legend ]

mirencjum -> czyżbyś nie był dostrzegł, azaliż może jednak? Solennie daj sobie spokój albowiem nie z Hunów jesteś. Czas baczyć na słów potok abyś w skutku nie musiał w liberii panu jakowemuś drzwi otwierać i to nie pneumatycznie. A że paniska teraz mają pyski krwią nabiegłe (to od stałego krawatem ucisku) to i złe słowo jakieś rzucić mogą. Tedy powściągnij swe zapędy bo więcej jest pijaków pośród braci kierowniczej autobusowej niźli lekarzy szkodników.

08.12.2010
21:42
[93]

_MyszooR_ [ Senator ]

Juanhijuan - a po to, ze na noc wole sobie cieply wywar wypic , niz lykac tabsa

08.12.2010
22:11
[94]

persik_ [ medyk bez papierow ]

89 - To równowagi dla lekarzy nie ma? Na wstępie stwierdziłeś, że diabeł w nich wstąpił, kradną i są bronieni przez diabelskie IL.

09.12.2010
00:12
smile
[95]

Herr Pietrus [ Gnusny Leniwiec ]

"Negatywne skutki antybiotyków już można kompensować i istnieją leki osłonowe, bądź też niektóre antybiotyki mają taką komponente."

A skompensowali juz pierwsze, coraz cześciej poajwiajaće sie takze w Polsce kolonie bakterii z dwoch bodajże szczepów opornych na wszystko i ten jeden, na który działa tylko jakis stary, nei stosowany od ciraca 30 lat antybiotyk?


09.12.2010
09:03
[96]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

persik - Nie wiem czy na necie znajdziesz jakieś w miarę aktualne badania, ale jakbyś sobie antybiogramy porobił z tymi "najczęstszymi w środowisku bakteriami" i "najczęściej przepisywanymi antybiotykami" to by się nagle okazało że szczepów od chuja, każdy wykazujący inną odporność i lekarz przepisując Ci na ślepo antybiotyk większą krzywdę robi niż leczy.

Ale to akurat z braku kasy, dlatego czepiać się trudno.

09.12.2010
09:15
[97]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

Azerath --> Mógłbyś mnie oświecić? Bo nigdy się przeziębieniami nie interesowałem i szczerze chciałbym wiedzieć czym takie zachowanie może w przyszłości grozić.

Różnie. W mojej dalszej rodzinie skończyło się na przykład głuchotą. Może być nawracające zapalenie zatok, dróg oddechowych. Może być nawet zapalenie opon mózgowych. A nieleczone zatoki mogą nawet powodować ślepotę. Sporo się tego znajdzie.

09.12.2010
09:41
smile
[98]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Dycu - mówię jaka jest zasada, takie analizy to domena farmaceutów. To nawet nie chodzi o to, że antybiotyk o szerokim spektrum wytnie w pień wszystkie rodzaje danych bakterii, a hamuje ich rozwój, powiedzmy w jakimś tam stopniu niszczy. Oczywiście, że na pospolitą bakterię zadziała środek selektywny lepiej, niż antybiotyk o szerokim działaniu. Jeśli taką krzywdę lekarz komuś wyrządza, to proponuję nie brać antybiotyku. Choroby bakteryjne mogą wywołać uszkodzenia narządów wewnętrznych, zaburzenie wchłaniania treści pokarmowej. Działanie negatywne tak naprawdę ogranicza się do ubicia korzystnych populacji bakterii w organizmie, co jest oczywiście bardzo negatywne, ale jednocześnie jest kompensowane przez działanie środków osłonowych, patrz niżej. Jeśli chodzi natomiast o odporne szczepy, to jest to w dużej mierze wina ludzi, którzy kończą terapię antybiotykową, pomimo zaleceń, dzień, dwa, trzy wcześniej, "bo czują się zdrowi".

Faktem jest, że zarówno mnie, dziewczynie, całej rodzinie antybiotyki pomagały od razu, a w sumie był to przede wszystkim amoksiklav. Raz jeden się zdarzyło, że ojciec nie wyzdrowiał po zażyciu, zmienił antybiotyk, a drugi już pomógł. Krzywdę to Ci robi system - nie ma czasu, żeby pacjentowi robić wymazy, nie ma pieniędzy, tak więc jak tam dobrze ktoś powiedział - chcesz wymazów, to płać, bo NFZ nie raczy w takie rzeczy inwestować. Zresztą wtedy znajdzie się drugie grono malkontentów, które będzie na odmianę narzekać, że lekarz gówno umie zrobić i potrzebuje tysiąca badań, żeby dowiedzieć się co człowiekowi jest i kiedyś lekarze byli lepsi oczywiście. Tak uczy się lekarzy - przy objawach typowych, przepisuje się antybiotyki niespecyficzne, jedynie jeśli lekarz zauważy lub pacjent wskaże mu jakieś nietypowe symtpomy, należy wykonać dodatkowe badania.

Herr Pietrus - leki osłonowe to nic innego jak żywe kultury bakterii w kapsułkach, takie które u człowieka występują i antybiotyk, szczególnie taki o szerokim spektrum właśnie, zwyczajnie je niszczy. Nie rozumiem więc, w jaki sposób podawany lek osłonowy ma się wiązać z rodzajem bakterii niszczonej przez lek?

09.12.2010
09:44
[99]

graf_0 [ Nożownik ]

Co do antybiotyków i lekarzy to mam taki zarzut że ostatnio spotykałem się z opowieściami (więc nie jest to historia z pierwszej ręki) o antybiotykach przepisywanych "osłonowo" przy grypie czy innych, wirusowych zakażeniach...

09.12.2010
09:48
smile
[100]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

persik - Ale Ja się stary nie czepiam tego że się tego nie robi, bo zdaję sobie sprawę "jak jest", ale po prostu uważam że warto wiedzieć "z czym to się je" i na jakiej podstawie lekarz w XXI wieku zazwyczaj te antybiotyki wydziela.

A że znaczna część antybiotyków kopie po nerkach mocno, to po prostu robienie czegoś takiego z czym spotkałem się przy jakiejś tam chorobie mojej mamy, kiedy to lekarz przepisał jej jeden antybiotyk, nie zadziałał - no to jazda drugi, nie zadziałał, no to jazda trzeci - o! Zadziałał, to po prostu niezdrowe jest. A wystarczy jedno badanie : )

I PS: Ale to akurat z braku kasy, dlatego czepiać się trudno. - Ja się malkontentem nie czuję : )

A drugą rzeczą o której warto wspomnieć to odporność organizmu - Ciekawe ile jest przypadków że to nie brany antybiotyk pomógł, a zwyczajnie system immunologiczny sobie z bakteriami poradził : )

graf_o - w to akurat ciężko uwierzyć, bo już istnym kretynem musiałby być ten lekarz, żeby taką gafę walnąć - ale cóż, istnych kretynów pewnie i wśród lekarzy znajdziesz : )

09.12.2010
09:51
[101]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Dycu - tu się zgadzam, kiedy nie zadziała drugi antybiotyk, należy wykonać badania, chyba że stan chorego pogorsza się szybko, wtedy tak zwyczajnie "coś trzeba robić"..

Immuno - odpowiedź swoista (przeciwciałowa) osiąga maksymalne natężenie po 7-10 dniach, a jednocześnie skuteczność, więc do tego czasu bakterie mogą Ci zrobić niezłe spustoszenie w organizmie. Wcześniej działa odpowiedź nieswoista, ale to jest raczej tylko pierwsza bariera, którą łatwo bakterie "forsują".

graf_0 - tak jak piszę Dycu, to musiał być kretyn, prawdopodobnie jeden z tych lekarzy, którym się wydaje że wykucie kolejnej tabelki z farmakologii to złośliwość prowadzącego, a internę zda się na trzy.. Byle zaliczyć.

09.12.2010
10:01
smile
[102]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

No tak, ale zakładając że na przykład dostajesz antybiotyk który kompletnie na te bakterie nie działa, to jeśli wyzdrowiejesz o tych załóżmy dwóch tygodniach, i tak można by to zrzucić na sukces antybiotykowy : )

Pomijając już fakt że niejako codziennie organizm musi sobie z ogromem bakterii radzić - i jakoś radzi bez pomocy : )

Oczywiście nie mówię żeby antybiotyków nie brać, bo to zło - po prostu zakładam sytuację że przepisując tak antybiotyki można się "machnąć" i pozbycie się bakterii spadnie na organizm, a sukces i tak zostanie przypisany "mylnemu" antybiotykowi : )

09.12.2010
10:10
smile
[103]

persik_ [ medyk bez papierow ]

No jakich 2 tygodniach, antybiotyki przepisuje się na 5 dni zwykle (też 3 i 7 w szczególnych sytuacjach), potem w razie braku poprawy, trzeba się zgłosić do lekarza :P No i każdy antybiotyk oprócz komponenty "antybiotykowej" ma też drugą o działaniu zwykle poprawiającym odporność (i w efekcie przyspieszającym swoistą odpowiedź).

Z bakteriami sobie radzi, bo ma już przeciw nim przeciwciała gotowe - albo od matki, albo po przebyciu chorób. Z niektórymi jednak nie radzi - i po to są antybiotyki. Skąd wiadomo, że sobie nie radzi? Pojawiają się objawy.

09.12.2010
10:11
[104]

graf_0 [ Nożownik ]

Jak komuś antybiotyk nie pasuje to może zawsze kulki cukru łykać (przepraszam - leki homeopatyczne). Bo z tego co wiem to teraz lekarz może takie proponować/przepisywać.. :D

09.12.2010
12:33
smile
[105]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

persik - A to nie jest tak że może sobie poradzić sam nawet jak pojawiają się objawy, w sensie że nastąpi rozpoznanie - produkcja przeciwciał i bam ; )?

Vader - Akurat to dla potencjalnego pacjenta nie ma wielkiego znaczenia bo i tak firmy farmaceutyczne oferują te same antybiotyki - więc to czy to będzie antybiotyk firmy A, czy firmy B dla pacjenta wsio rybka : )

09.12.2010
12:38
[106]

Vader [ Legend ]

Przepisuje to, za co płacą mu prowizje :) (firmy farmaceutyczne, ot tajemnica poliszynela) :)

09.12.2010
13:00
[107]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Dycu - nie do końca. Jak po raz pierwszy stykasz się z daną chorobą, mija 7-10 dni i wtedy bam, wcześniej tylko lekkie łagodzenie. Za drugim razem natomiast, już niewielki kontakt z drobnoustrojem (znacznie mniejszy niż zdolny jest w ogóle wywołać chorobę i jednocześnie znacznie mniejszy niż za pierwszym razem) powoduje reakcje ze strony przeciwciał, gdyż po chorobie w ustroju krąży pewna pula limfocytów pamięci, które takie przeciwciała produkują "od ręki" :) Nawet nie poczujesz, że byłeś chory, co najwyżej dwa razy kaszlniesz w ciągu dnia.

09.12.2010
13:04
[108]

_MyszooR_ [ Senator ]

_MyszooR_ - bo to moje widzimisie ? :)

09.12.2010
13:56
smile
[109]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

persik - No ale istnieje szansa że nawet przy pierwszym zetknięciu się z bakterią (patogenem, whatever) nie biorąc żadnych leków nawet po tygodniu możesz zacząć śmiało zdrowieć : )

Znaczy inaczej rzecz ujmując - antybiotyki nie są niezbędne do przeżycia ; )

09.12.2010
17:43
[110]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Nie są, tylko że kiedy ich nie było głupia angina była zagrożeniem życia, a ludzie żyli kilkanaście lat krócej. Nie zażywanie antybiotyku i liczenie na własną odporność to głupi pomysł, bo po co bakterii dawać nawet te kilka dni swobodnego buszowania po organizmie?

09.12.2010
17:47
smile
[111]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

Nie no się wie, tylko sobie gdybamy na poziomie lekkiej fikcji.

Chociaż z drugiej strony jakby nie patrzeć statystycznie to bierzmy tyle antybiotyków a za 10 lat będziemy mieli troszku szczepów odpornych na wszystko co znamy : ) W sumie ten problem już istnieje : )

09.12.2010
20:12
[112]

persik_ [ medyk bez papierow ]

W dużym stopniu przez to, że ludzie nie kończą terapii antybiotykowej. Lek ten jest tak zaprojektowany, aby udupił wszystkie bakterie - czujemy się dobrze po 3 dniach, bo znaczna większość już została zwalczona, odkładamy antybiotyk, a niewielka ilość ma wolną rękę do pracy nad obroną przed lekiem. No i nie przesadzajmy, tak jak bakterie mogą mutować, tak można delikatnie zmieniać skład antybiotyków :)

09.12.2010
22:19
[113]

Herr Pietrus [ Gnusny Leniwiec ]

No, to tak jak pisałem, powiedz czy zmieniono go tak, by udupic te juz oporne szczepy. No i oczywisce - przerywanie terapii to jest pewien problem - tyle tylko, ze 100% bakterii nei wyginie nigdy, a po drugie równie duży problem to masowe stosowanie antybiotyków, czesto bez powodu.

Oczywiście parę artykułów z prasy i netu napisanych przez jakichś tam profesorów to nie jest mimo wszystko super pewne źródło, ale oporne szczepy to problem bliższy niz sie nam wydaje. :D

09.12.2010
22:47
[114]

sebekg [ Legend ]

Tak to u nas jest... Tylko co ciekawe 8/10 tych lekarzy prywatnych jest i pracuje w Państwowej służbie zdrowia.

10.12.2010
06:45
smile
[115]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

persik - O, żeby to było takie proste, to nie byłoby problemu oporności bakterii chyba : )

Ale to już tylko moje domysły, pojęcia zielonego nie mam jak jest naprawdę : )

10.12.2010
09:25
smile
[116]

persik_ [ medyk bez papierow ]

Herr - zdecyduj się czy mówisz o osłonowych, czy o antybiotykach. Odporność wytwarzana przez bakterie, na przykładzie:

Błona bakterii ma ugrupowanie cukrowcowe, które wystaje na zewnątrz tej błony, powiedzmy jest to ugrupowanie XY. Antybiotyk ma komplementarne ugrupowanie YX (zakładamy, że Y pasuje do X i odwrotnie). Bakteria w procesie mutacji zmienia X na Y i już ma ugrupowanie YY. Antybiotyk przestaje działać - ale można zmienić jego strukturę. Bakterie nie mutują z sekundy na sekundę zmieniając całą swoją budowę. To już proces ewolucji, który jest przecież znacznie wolniejszy (choć stosunkowo szybki dla bakterii w odniesieniu do człowieka) i z takimi bakteriami też będziemy musieli się zmierzyć, ale tutaj nie liczy się przede wszystkim antybiotyk, a np problem przetrwania w wysokiej temperaturze, opieranie siię przepływowi krwi, czy coś tam.

Oczywiście, że 100% nie wyginie po tej 5-dniowej kuracji, ale to jest znaczna większość, wystarczająca by zniwelować ryzyko wystąpienia mutacji wśród szczepu. Jeśli byłoby to ryzyko duże, stosowalibyśmy antybiotyki tylko 7-dniowo.

Ponadto szczerze mówiąc nie spotkałem się z masowym zażywaniem antybiotyków bez powodu. Niech to będzie informacja od lekarza, który miał kontakt z pacjentem, któremu przepisano antybiotyk, a nie statystyka, czy Kowalskiego/Nowaka, któremu lekarz przepisał antybiotyk, a on czuł się tylko trochę przeziębiona (przy okazji -> choroby bakteryjne nie muszą przebiegać bardzo ciężko: ja ostatnio miałem problemy z krtanią, chrypkę, kaszel, dostałem słabszy antybiotyk, ale pomógł jak ręką odjął, mimo że przez 2 dni to zignorowałem i próbowałem zawalczyć gripexem).

Należy też odróżnić powstawanie odporności u bakterii na ewolucyjną, wywołaną przez wczesne przerwanie terapii antybiotykowej i wywołanej przez działanie antybiotyku - gwarantuje, że ta ostatnia zależność będzie najmniejsza. Zresztą tak naprawdę, skoro antybiotyk działa na bakterie, to nieuzasadnione zażycie zniszczy florę jelitową i może co najwyżej spowodować powstanie odporności u bakterii flory jelitowej, co np. dla człowieka byłoby korzyste - i co?:> Oczywiście w efekcie prowadzi to do uszkodzenia błony śluzowej jelit chociażby, dlatego leki osłonowe zawierające żywe kultury tych bakterii powinny być elementem terapii antybiotykowej lub przy słabszych antybiotykach nawet picie actimeli znacznie skompensuje ten ubytek :)

Dziwne jest to, że kiedyś antybiotyki były odkryciem na skalę światową, dzięki nim pojawiła się skuteczna metoda walki z bakteriami (a więc i spadła śmiertelność takich chorób), również dzięki tej skutecznej walce pozwalają oszczędzić sobie nieprzyjemnych powikłań na starość - choćby wad zastawek serca - i tym samym wydłużyć czas życia. Dzisiaj każdy klnie we wszystkie strony świata na antybiotyk, myśląc że jest to lek powodujący więcej złego niż dobrego. Tylko tego lata, w szpitalu w którym praktykowałem, średnio raz w tygodniu na internę trafiał pacjent z zaawansowaną anginą czy innym świństwem. Leczyli się najczęściej gripexem, ibupromem (!), a nawet ktoś herbatą z miodem i cytryną. Skończyło się na pobycie w szpitalu. Ciekawe czy było warto, ale cóż - przynajmniej nie trzeba było brać przez pierwszy tydzień antybiotyku

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.