GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Kantyna Oficerska ---<Zebranie 23>---

05.02.2003
23:40
[1]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Kantyna Oficerska ---<Zebranie 23>---

Witam wszystkich w 23 odsłonie wątku dla militarystów, strategów, przyszłych ( lub obecnych) admirałów i generałów!

Witam wszystkich stałych bywalców, zapraszamy także wszystkich nowych chętnych !!

Ładne zdjęcie na początek ===================================================>

Link do poprzedniej cześci poniżej:

05.02.2003
23:47
smile
[2]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

waterhouse -----> co do łodzi latających. Ciekawą konstrukcją był Boeing B-312, samoloty te przed wojną
latały na "regularnej" lini pomiędzy Anglią a USA. Z dziewięciu wyprodukowanych egz. cztery po wybuchu wojny przejęła Armia i wykorzystywała jako samoloty transportowe.

Fotka================================================================>

05.02.2003
23:53
smile
[3]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

To teraz tutaj pływamy?

05.02.2003
23:58
[4]

Lim [ Senator ]

Viti---> to stwierdzenie czy pytanie?
booo, jeśli pytanie to odpowiadam że to Washington (ew. North Carolina)
Viti - lepiej się przygotuj bo wytaczam ciężką artylerię w obronie typu Vittorio Veneto:)

06.02.2003
00:11
smile
[5]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Na dobranoc jeszcze jedna "łódź latająca" PBY 5A "Catalina" ========================>

Co do ciekawostek n/t łodzi latających to przytoczę może wspomnienia jednego z pilotów dywizjony 304:

"Od lipca 1942 rozpocząłem drugą turę operacyjną w 304 dywizjonie przydzielonym do Coastal Command (obrony Wybrzeża), operującego w obszarze Zatoki Biskajskiej, gdzie wzmagał się ruch niemieckich okrętów podwodnych. Po-większały się zatem straty aliantów na oceanie.
Tym razem dywizjon stacjonował w Walii, na najbardziej na zachód wysuniętym lotnisku Talbeny. Nowe twarze, wszyscy starzy znajomi wyginęli. Ponieważ czekałem na ewentualny przydział do grupy dawnych pilotów PLL LOT w BOAC — więc nie dostałem żadnego stanowiska. Miałem latać z inną załogą na operacje i doszkalanie nowych załóg z OTU (Operational Training Unit). Zawodowym instruktorem po-ostało mi być do końca życia. Zresztą zawodowi oficerowie byli bardzo zazdrośni o stanowi-ka dowódców jako potrzebne do kariery po wygranej wojnie.
Praca dywizjonu polegała na tym, że polowano na wszystko co wrogiego pływało na Biskajach. 29 tras rozchodziło się wachlarzowe od Sycylii na południe; od Cornwalii aż do brzegów Hiszpanii i ok. 1000 km na zachód w At-lantyk. Samoloty obrony wybrzeża latając tam i z powrotem starały się pokryć całą Zatokę Biskajską. Trasy od l. do 5. były najbliżej brzegów francuskich i tu latało się nisko nad wodą celem zaskoczenia okrętów podwodnych wypływających w morze z portów Brest i Lorien, głównych baz niemieckich U-Bootów.
Latanie było bardzo nudne i męczące, prze-ciętnie 9 godzin lotu na samolotach typu Wellington, wprawdzie dwusilnikowych, ale niezdolnych do lotu na jednym silniku. Mieliśmy stosunkowo mniejsze straty niż w Bomber Command, ale tylko do czasu, kiedy Niemcy wzmogli patrolowanie myśliwskie o dalekim zasięgu. Wtedy nad Biskajami rozpętała się prawdziwa wojna.
Ze względu na przeważające zachodnie wiatry i morskie prądy, Biskaje stały się chyba zbiorowiskiem śmieci z całego Atlantyku. Widziało się łódki gumowe bez ludzi, pływające szczątki pianina, ludzi w kamizelkach gumowych itp.
Piloci i nawigatorzy zdawali konkursowe egzaminy z nawigacji bez radia. Mieliśmy spotkania z naszymi okrętami podwodnymi w wyznaczonym miejscu (długość i szerokość geogr.) i o określonej godzinie. 645 km od brzegu. Sam miałem spotkanie z naszym okrętem podwodnym polującym na niemiecki statek 160 km na północny wschód od wybrzeży Hiszpanii.
Polując na okręty podwodne zabieraliśmy 8 bomb głębinowych które atakując należało z wysokości ok. 15 m nad okrętem — prawie włożyć serią i natychmiast uciekać od unoszącej się wody przy ich wybuchach. Czasami robiliśmy wypady na porty francuskie aż do Bordeaux włącznie, ale z bombami konwencjonalnymi.
Zawsze interesowały mnie duże samoloty, a szczególnie łodzie latające. Próbowałem w naszym Inspektoracie Lotnictwa przekonać oficera, aby któryś z nas zebrał doświadczenie z latania na czterosilnikowym Short Sunderlandzie. Wspomniałem o tym również oficerowi z Coastal Command, że nawet w tym celu poświęcę swój urlop.
Nagle w połowie września dostałem przydział do 461 Australijskiego Dywizjonu na Sunderlandach. Tam przyjęto mnie entuzjastycznie. Wystarczyło, jak się dowiedziałem, że jestem Polakiem.
Nieco wcześniej postarałem się o instrukcję o Sunderlandach. Dużo już wiedziałem. You Poles are smart — mówili. Sam Wing Commander zajął się moim szkoleniem i czułem się lepiej jak u swoich. Miałem zaoszczędzone około 50 funtów. Połowę wydałem na wódkę, po-nieważ wszyscy mnie częstowali, a ja nie chciałem być dłużny. Część pieniędzy musia-łem zatrzymać, aby po miesiącu zapłacić za utrzymanie w kasynie.
Jedno mnie zastanawiało — Sunderland miał paliwa na 12 godzin. Wobec tego ten, kory wystartował na zadanie o 5.00 rano, najdalej po 11. godzinach lotu (około 16.00) powinien być z powrotem. Tymczasem była 17.30, a na tablicy w operation nie podano godziny jego powrotu i jakoś nikt się tym nie martwił. Isn'she over-due? (czy on nie jest po czasie?) — zapytałem. Oh, Shut up! — ktoś odpowiedział. W pół godziny potem Sunderland wodował. Jak on latał przez 13 godzin? Nie chciałem za dużo pytać. Innym razem według mnie samolot latał znów ponad 13. godzin i dostałem znów (Shut up). Było więc coś, czego Smart Pole nie rozumiał. Więcej już nie pytałem.
Wkrótce wykonałem pewną ilość lotów z instruktorem, a potem samodzielnie. Poszło gładko i byłem z siebie bardzo zadowolony. Przy starcie należało wyrównać łódź latającą z bocznego pływaka, potem wyciągnąć na redan i po uzyskaniu potrzebnej prędkości oderwać się z wody. Do wodowania należało podchodzić tak jak na szybowcu lub na samolocie, a po zetknięciu się z wodą hamować, szybko powodując krótki wybieg. Bardzo bawiło mnie podchodzenie do boi celem zakotwiczenia Sunderlan-da.
Przy tym manewrze pilot musiał zbliżać się ostrożnie ustalając poprawkę na wiatr i lokalne prądy. Jeden z członków załogi stojąc z przodu na dziobie z bosakiem miał zahaczyć piercień na boi; jeśli podpływał za szybko lub z wiatrem, a facet nie puścił bosaka w czas, wylatywał do wody jak z procy. Mniejsze czynności techniczne przy silnikach wykonywano na wodzie; wtedy pod nim ustawiano ogromne pływające „tace"; mimo to często gubiono narzędzia, ponieważ wpadały do wody.
Dostałem potwierdzenie w dzienniku pilota o zdolności samodzielnego latania na Sunderlandzie, ale bez tak zwanego water handling (znajomości wody). To znaczy bez teoretycznych wiadomości o prądach, przepisach portowych, sygnałach, przypływach i odpływach itp. Sam Wing Commander powiedział, że pięć lat pływał na niszczycielach, nim to dostał.
Nie chciałem nadużywać gościnności. Zaproponowano mi lot operacyjny. Natychmiast skorzystałem, tym bardziej że Sunderlandy jako pierwsze były wyposażone w radary do wykrywania okrętów podwodnych przez chmury, co było wówczas nowością.
Następnego dnia poleciałem jako trzeci pilot. Cienka warstwa chmur leżała nad wodą tak, że na wysokości 760 m nie widzieliśmy morza, ale również nie byliśmy widoczni z dołu. Gdzieś nad Zatoką Biskajską, 160 km od brzegu, na ekranie tuby katodowej pokazał się blip na skali, 25 km z przodu. Kiedy byliśmy o dwie mile od niego Sunderland przebił chmury i przed nami ukazała się duża łódź rybacka z flagą francuską na maszcie. Gdyby to był okręt podwodny, w parę sekund moglibyśmy go obrzucić bombami głębinowymi, jak również ostrzelać z karabinów. To mi naprawdę zaimponowało.
W jakieś cztery godziny potem już nad słonecznym Atlantykiem, chyba około 1000 km od
lądu Skiper (kapitan załogi) zawołał w mikrofon:
— ey boys would you like to have a swim? (hej, chłopcy — czy chcielibyście popływać?)
— Yes sir — odpowiedziało entuzjastycznie kilka głosów.
— Would you? (a ty) — zwrócił się do mnie.
— Nooo... Sir — odpowiedziałem, jak tu głęboko?
— Pewnie z 3500 m, albo więcej.
Morze było gładkie jak stół, a widoczność aż do horyzontu. Sunderland wodował, wyłączono silniki. Okazało się, że wszyscy pływacy mieli ze sobą spodenki, skakali do wody ze skrzydeł. Mieli zabawę na całego. Jeden z załogi był kucharzem, smażył stek na elektrycznej kuchni, gotował wodę na herbatę, a że mieliśmy pełno owoców i czekolady, zjedliśmy obiad jak w kasynie. Było nas jedenastu, razem ze mną. Paru z nas rozebrawszy się — poszło się opalać na skrzydle. Myślę sobie, gdyby tak wynurzył się niemiecki okręt pod nami, wszyscy mielibyśmy kąpiel.
Po dwóch godzinach zabawy wystartowaliśmy z powrotem do bazy. Według mnie byliśmy ponad godzinę po czasie zasięgu paliwa w normalnym locie. To właśnie było powodem owego SHUT UP!
Wróciłem do dywizjonu i zameldowałem swój powrót. Nikt mnie o nic nie pytał, ale wszyscy coś na mnie patrzyli bokiem. Zamiast dwutygodniowego urlopu nie było mnie ponad miesiąc. Dorobiłem jeszcze 12 lotów operacyjnych na Wellingtonach. Piątego stycznia 1944 otrzymałem przydział do BOAC, do Bristolu. Miałem już wtedy 26 lotów, a więc prawie drugą kolejkę.

Sorry, jest to trochę długie, ale myslę że ciekawe.

Pozdrawiam i Dobranoc.

06.02.2003
00:13
[6]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Lim - Stwierdzenie, ale żeby być dokładnym to N.C. Jak dla mnie to najpiękniejszy pancernik. Ładniejszy nawet od Iowa, a to dlatego że ma bardziej zbitą sylwetkę; Indiana to jednak już przegięcie.

06.02.2003
00:19
[7]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Cholera.... tak dlugo pracowalem nad postem, ze... kantyna sie mi przeniosla :P, wiec puszcze go jeszcze raz, co by w niebyt nie odszedl ;-).

"El f... Co mnie dreczy? :)

Ano... Jak juz kiedys wspomnialem kupilem sobie StuGa III E z Attacku. Problem w tym, ze sa tam ponoc bledy, a ja za Chiny nie moge znalezc potwierdzenia ich istnienia nawet w monografii Ledwocha. Ok, a teraz lista problemow.
- Typ podwozia czolgowego, a co za tym idzie...
1) ksztalt i umiejscowienie wlazow inspekcyjnych/ewakuacyjnych w przodzie kadluba
2) typ zawiasu (choc to juz margines)
3) mozliwosc wystepowania pokryw odpowietrzacza na klapach silnikowych (w tej wersji: wszystkie prostopadle do osi pojazdu)
4) pokrywa walu poruszjacego kolo napedowe. Dokladniej: inaczej jest ta czesc przedstawiana w modelu ESCI (pz. IIIJ jesli sie nie myle) a inaczej w Pz. IIIM Revella. Ale znow, tak jak w IIIM, tak samo jest przedstawiony ta czesc w StuGu III A, ktory udalo mi sie dostac. Jak wezmiesz czesc burty z ESCI, to kolo napedowe montuje sie na bolcu wystajacym ze srodka pierscienia, w modelu Revella (pz. IIIM) i Dragona (StuG IIIA) kolo napedowe montuje sie na elemencie o podstawie cylindra, ktory przechodzi w sciety stozek. Niestety inaczej tego okreslic nie potrafie, dlatego zamieszcze na wszelki wypadek skany :)
5) to samo co wyzej, ale tyczy sie kola napinajacego i jego mocowania. Szczegoly jednak podam na skanie

Na skanie piaskowy element to Revell, szary - Attack, ktory jak widac wzorowal sie na ESCI. "

06.02.2003
00:20
[8]

forsetii [ Konsul ]

ładny to był Tirpitz dopóki go nie zatopili

06.02.2003
00:20
smile
[9]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

A jakby skan nie byl zbyt zrozumialy, w sumie kolorki choc efektowne to robia swoje i zamazuja lekko obraz, to posylam "goly" skan, sorki, ale temat dla mnie cholernie wazny. Przez niego spac nie moge ;-).

06.02.2003
00:48
[10]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

Artur Majewski "Stug w akcjii" Armagedon 2000 - masa zdjęć , trochę rysunków z różnicami wersjii. Bardzo dobra pozycja.
I (raczej niedostępne) Bruce Culver "Panzer Colors III" Squadron/signal pbl.1984 str 29-49 to Sturmgeschutz Units.
To tyle w temacie wzbudzania zazdrości :-)

1. Kadłub wygląda na bardzo wierne odwzorowanie wersji E, czepić się jedynie można chyba zbyt wąskich klap na samym tyle kadłuba.

2.Typ zawiasów ok - inne były w A-D a od E właśnie takie - małe i podwójne zamiast pojedynczych.

3.Pokrywy wzdłuż osi pojazdu to dopiero wersja G , wcześniej jak w Twoim modelu

4.ESCI - to Panzer III M tyle że bez osłon - charakterystyczny tył i brak włazów ewakuacyjnych w wannie kadłuba

5.Pokrywa wału (Twój p.4 i 5 - jutro przejrzę zdjęcia , może coś znajdę rozstrzygającego)

Jak chcesz to zeskanuję rysunki i zamieszczę.

Śpij spokojnie ORMO czuwa :-)

06.02.2003
01:23
[11]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Viti---------> zgadzam się IMHO North Calorina, to jeden z najpięniejszych typów okrętów w dziejach, a na pewno jest to najładniejszy pancernik, jaki kiedykolwiek został zbudowany.

Cyb_767---------> co powiesz na taką łódź latającą?

=======================================>

06.02.2003
01:25
[12]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

errata: North Carolina oczywiście

Pozdrowienia!

Dobrej nocy życzę!

06.02.2003
01:35
[13]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Ano, sek w tym, ze pokrywy nad silnikiem pojawily sie juz w StuGu III F i tak stoi tez u Ledwocha.

Troche koslawy ten skan, ale robilem na szybko...

Na dodatek jest taki tekst:
"... Pojazdy Ausf. F mialy taki sam kadlub jak pojazdy Ausf. E jedyna modernizacja bylo umieszczenie w gornej plycie nadbudowki wentylatora elektrycznego. Pociagnelo to za soba koniecznosc przebudowy srodkowej czesci gornej plyty nadbudowki"

Dalej jest mowa o zagospodarowaniu wolnego miejsca, zwiekszono ilosc pociskow z 50 do 54, zwiekszeniu przedniego pancerza przez dospawanie lub dokrecenie plyt, zmodyfikowanie przedniego pancerza nad przedzialem kierowcy, usuniecie przednich lamp i zastapienie ich reflektorem typu Notek, zamontowaniu dodatkowej radiostacji i w koncu przezbrojeniu z 7,5cm L/43 na 7,5cm L/48

Dopiero przy opisie StuGa III F/8 otwarcie pisze:
" Od wrzesnia 1942r. wprowadzono do produkcji nowa wersje dziala samobieznego StuG 40 Ausf. F/8. Dziala byly budowane w ramach osmej serii produkcyjnej.
Glowne zmiany konstrukcyjne dotyczyly kadluba i byly podobne do ulepszen wprowadzanych w toku produkcji czolgow PzKpfw III Ausf. J i L."

Z tym, ze pokrywy nad silnikiem w Pz. III J byly jeszcze prostopadle do osi kadluba (tak jak w modelu Attacku), a w Pz. III L pokrywy nad duzymi wlazami byly juz skierowane rownolegle do osi.

Natomiast co mnie zaciekawilo jeszcze, to to , ze Ledwoch wspomina o StuGu III B wybudowanym na kadlubie Pz. III H... Niestety, zamieszczony jest tylko rzut boczny i nie widac na nim pokryw nad przedzialem silnikowym. Gdzies wyczytalem, ze kadluby StuGow III C/D i E byly podobne do tych z Pz. III E i F, zwlaszcza F, gdy zaczeto stosowac szersze gasiennice z nowym typem kol napedowych i napinajacych. I w tym momencie dochodze do "tropokalnego" Pz. III czyli wersja G. Ma ona wszystko to co widac na wyprasce Attacku, procz przednich wlazow inspekcyjnych/ewakuacyjnych. W "G" otwieraly sie one przod-tyl a nie lewo-prawo. Po wersji G, jest owa "H", do ktorej planow nie udalo mi sie dotrzec, a ciekawi mnie z tego powodu, iz wykorzystano ja niby do StuGa III B, jak wspomnialem wyzej. Pomimo tego, ze Niemcy to skrupulatny narod, to jednak wyobrazni do numerowania pojazdow nie mieli... :/, a teraz ja musze przewertowac tysiace stron, tylko po to, aby sprawdzic, czy StuG III E budowano tylko i wylacznie korzystajac z podowzi Pz. III F :-/

06.02.2003
03:02
smile
[14]

Lim [ Senator ]

szwagier--->hymm...rozwiniesz tą myśl ?
...albo lepiej nie (heh)

OK. przeprowadzałm właśnie niezmiernie ciekawą rozmowę na GG a teraz wracam do tematu:)
Viti---> porównajmy dane obu okrętów - oczywiście znamy je doskonale ale może przypomnę :
Vittorio Veneto :
wyporność (standard) 41.160 t, wymiary : 237,8x 32,9x 9,6; uzbrojenie - 9x381,12x152,4x120plot(od1942)12x90plot,20x37plot 32x20plot,3 wodnosamoloty,1 kat ; opancerzenie - pb 350mm,pp219mm,pg 290mm; szykość 31w.
King George V :
wyporność 38.000t, wymiary : 227,1x 31,4x 9,7; uzbrojenie - 10x356, 16x133plot, 32x 40plot (do 72x40 i 16 x 20 w końcu wojny) 3 wodnosamoloty , 1 kat (wyposażenie lotnicze zdemontowano w 43r.); opancerzenie - pb 381, pp 152, pg 406; szybkość 29,2w.
najgrubszy pancerz chronił w obu okrętach wieże atr. głównej - Brytyjczyk z przody miał 406mm a włoski okręt 350mm - jako ciekawostkę przypomnę fakt że stanowisko dowodzenia okrętu brytyjskiego nie było opancerzone, okręt włoski natomiast miał analogiczne miejsca zabezpieczone pancerzem o grubości do 290 mm. Uzbrojenie Vittorio ważyło 6.461 t a opancerzenie 13.454t - Gorga V odpowiednio ok. 7.000t i 12.410t. Napisałeś o słabszej(?) ochronie kadłuba włoskiego okrętu - Twoja opina wynika prawdopodobnie z przygody w Tarencie gdzie Littorio otrzymał w 3 bliskie siebie trafienia torpedami w dziób okrętu który nabrał tak wiele wody że znacznie się zanurzył. Dla mnie to zdarzenie świadczy właśnie o dobrej wytrzymałości okrętu który stał sobie w porcie pod niepełną załogą absolutnie nie przygotowany do obrony przed atakiem lotniczym (ach ta włoska organizacja i wola walki).
Przypomnę że Prince Of Wales został zatopiony w krótkim czasie po trafieniach 5-6 torped i jednej 500 kg. bomby. Okręt był w pełni gotowy do walki, obsadzony doskonałą załogą - dodam jeszcze że pancernik stracił większość swych zdolności bojowych już po 1 trafieniu torpedy która uszkodziła lewy wał śruby okrętu ograniczając jego prędkość do 6(!)w i pozbawiając odpływu prądu większości wież art. plot. Napisałeś wreszcie o rzekomych :) brakach w opancerzeniu komór amunicyjnych włoskich okrętów- to opinia wynika zapewne z losu jaki spotkał Romę po trafieniu 2 bombami - okręt eksplodował i zatonął wraz z większością załogi.Musimy jednak wspomnieć JAKIE to były bomby! Były to kierowane radiowo bomby typu Fritz X o wadze...14000 kg wyposażone dodatkowo w silnik rakietowy, skonstruowano je specjalnie do walki z ciężkimi okrętami. Roma otrzymała 2 trafienia- pierwsze 0 15.42 i zniosła ten cos, druga bomba uderzyła w kilka minut później i PODKREŚLAM - nie spowodowała eksplozji komór amunicyjnych - wybuch w nich nastąpił pod wpływem szalejących pożarów o godzinie 16.11. Dodam jeszcze że Littorio otrzymał jedno trafienie taką bombą i dopłynął o własnych siłach na Maltę .Nadmienię też że w kwietniu 43 roku solidnie opancerzony i bardzo udanie zmodernizowany Warspite po trafieniu podobną bombą był bliski zatopienia i ratował się chwilowo osadzeniem okrętu na mieliźnie...a jak była to odporna konstrukcja niech zaświadczy fakt że w bitwie Jutlandzkiej okręt otrzymał 13 trafień pociskami kalibrów 280-305 i odpłynął o własnych siłach do portu ze stratą (zaledwie) 14 zabitych i 16 rannych. Te wydarzenia świadczą jak najlepiej o konstrukcji okrętu, dodam też że w większości źródeł te konstrukcje są uważane za dobrze zaprojektowane i udana, niestety nieefektywnie wykorzystywane.
I jeszcze jedna ważna uwaga- okręty liniowe w swych pojedynkach wykorzystują potęgę swej artylerii - jeśli więc miało by dojść do spotkania okrętów obu opisanych typów to jestem pewien że Littorio byłby w tej walce absolutnym faworytem. Oba okręty posiadały świetne przyrządy celownicze, oba wyposażone były w radary- George V radar artyleryjski typ 274 a Littorio typu E.C3 Gufo (dodam że brytyjski radar był w opinii fachowców nieco lepszy) jednak - jedno małe ,,aleee'' :) Pociski z Littorio miały zasięg 42.200m i wagę 885 kg , natomiast Brytyjczyk wystrzeliwał pociski o wadze 721 kg na odległość 37.000 metrów. Nie stawiał bym w takim pojedynku na brytyjski okręt - nawet obsadzony najdzielniejszą załogą :)
Fakty które tu przytoczyłem niech nie świadczą na niekorzyść tej lub innej konstrukcji- uważam jednak że opina którą wygłosiłeś o pancernikach typu Littorio buła nieco nietrafna i mocno krzywdząca - natomiast zdarzenia które spotkały np. Romę lub Prince of Wales świadczą nie o słabościach tych okrętów a raczej o potędze broni która próbowała je zwalczać...i oczywiście o niebywałej komplikacji konstrukcji okrętów które mimo potężnego opancerzenia stawały się przy dziwacznym i nieszczęśliwym splocie okoliczności jednostkami wrażliwymi na ciosy lotnictwa.
Tak czy inaczej pancernik był królem mórz - uwielbiam i podziwiam te piękne , potężne okręty !

06.02.2003
03:58
[15]

Lim [ Senator ]

ups :)
bomba kierowana SD 1400X którą trafiła Romę ważyła oczywiście 1400 kg :)

Pozdrawiam i ...dobranoc.

06.02.2003
08:08
smile
[16]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

Przyjrzę się zdjęciom i może coś znajdę. Ale jak pisałem wcześniej - kształt kadłuba generalnie odpowiada wersji E (tylko te ostatnie klapki za wąskie lub tak wyszły na zdjęciu). Oznaczenia niemieckich pojazdów - chyba stosowali je "dla zmylenia przeciwnika".

06.02.2003
08:28
[17]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

Zajrzyj też pod link poniżej

06.02.2003
08:45
[18]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

I ten znalazłem w "ulubionych"

06.02.2003
09:22
smile
[19]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Cyb_767! Mnie ciekawiły zawsze japońskie łodzie latające produkowane przez firmę Kawanishi. Były chyba nawet większe od Sunderlandów, a latały pewnie jeszcze dłużej...

06.02.2003
11:27
[20]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Obie strony juz dawno zwiedzilem, Tech Pubs jeszcze z powodu WW2 OnLine ;-)))

No dobra... To bede musial jednak sciac te pokrywy nad silnikiem. Co do klap na samym tyle kadluba, to tez zdaje mi sie, ze sa za waskie. Wlazy przednie zostawiam tak jak jest.
I teraz najciekawsza czesc :-)))))
Chce usilnie wykorzystac samo zawieszenie z Revella w modelu Attacku. W rzeczywistosci w tych podwoziach nie powinno byc roznicy. W StuGu III E przesuniete do przodu bylo pierwsze kolo podtrzymujace, byly obecne szerokie gasiennice, a co za tym idzie, nowy typ kola napedowego i kola napinajacego oraz kola jezdne.
I wszystko to mozna znalezc takze w modelu Pz. III M z Revella, problem jest tylko w nachyleniu przedniego pancerza w kadlubie, mianowicie w tym z Attacku byl on bardziej stromy (co widac chociazby na skanie). Ale po zapoznaniu sie z materialami na stronkach wyzej przez Ciebie wymienionych widac, ze istotnie nachylenie poszczegolnych plyt bylo takie same na kazdym StuGu (za punkt odniesienia bralem StuGa IIIG, w ktorym takze wykorzystywano podwozie III M).
Takze bede w "przyszlosci" pracowal nad dopasowaniem podwozia z Revella - jest dokladniej i lepiej technicznie wykonane min. zaznaczono roznice odleglosci drazkow skretnych z lewej i prawej strony, w Attacku tego brak.

06.02.2003
11:29
[21]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

El f -> Cholera, z tego wszystkie zapomnialem podziekowac za linki, sorka i dziekuje :-))))

06.02.2003
11:45
[22]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

A czemu chcesz ścinać te pokrywy ? Wydają się być ok dla wersji E.
Wieczorem zrobię skan rysunku Stuga E i zamieszczę - może też znajdę czytelne zdjęcia.

06.02.2003
12:20
[23]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Lim - Przyznam ci rację (widzisz jaki ja wspaniałomyślny jestem; całuj teraz pierścień dona ;-)))))) Z jednym 'ale'. Wyporności świadczą tylko o wielkości a nie o jakości, tak samo grubośc pancerza i inne suche cyferki. Ten zasięg 37 km czy 42 km to można sobie darować. Na taką odległość chyba zaden z ówczesnych okrętów nie uzyskałby trafienia. Najdalej w pojedynku strzelał chyba Duke of York do Scharnhorsta (ok. 18 km.). Pomost nie był opancerzony, za to dzięki temu pocisk z Bismarcka przeleciał przez niego nie detonując. Prince of Wales nie powinien zatonąć, mimo że podwodna część kadłuba była jego piętą achillesową, załoga zostawiała włazy otwarte, było za mało tub głosowych do komunikacji. Został on zatopiony po 6-7 torpedach i 2 bombach, co nie zmienia obrazu że jedna torpeda praktycznie go wyeliminowała (tak jak Bismarcka) - spaczony, zerwany wał śrubowy dokonał zniszczeń wewnątrz, porozbijał grodzie itp. O Warspicie nie słyszałem że musiał siąść na mieliźnie. 3 torpedy dla Littorio i okręt ryje dziobem w wodę, co praktycznie uniemożliwia plynięcie, niedobrze.

PS. ...I tak amerykańce wszystkich skosiły North Caroliną, pierwszy ich "szybki" pancernik i od razu najlepiej zaprojektowany. Jedynie francuski Richelieu mógł sie z nią równać.

06.02.2003
13:26
smile
[24]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam.

Ghost2 ----> witaj ! Jak wrócę z pracy (jeżeli wrócę...pada niemiłosiernie...) to podrzucę jakieś fotki i dane techniczne tych łodzi latających.

waterhouse -----> za cholerę nie wiem co to jest..... znalazłem coś podobnego ale ten samolot ... miał koła :)))

Lim -----> Hm, pancerniki są (były) ładnymi okretami, ale co do tego kto był królem mórz w II wś to raczej obstawiał bym ciężkie krążowniki. Jak by się tak zastanowic to zależało to też od akwenu czy teatru działań.
Niemniej jednak każdy pancernik lub krążownik liniowy prezentuje się naprawdę okazale.

Pozdrawiam.

06.02.2003
14:29
smile
[25]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Cyb_767 - Dla mnie to ciężkie krążowniki były koniami roboczymi flot, takie 'przynieś, podaj, pozamiataj'.

06.02.2003
15:23
[26]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Lim,Viti-------> wtrące swoje 33 grosze do dyskusjii o Vittorio Veneto.

Uważam że wyporność 41.000 ton została w dużej mierze zmarnowana. Fakt że przemysł włoski nie był w stanie wyprodukować armat większych niż 381 mm, dawał dodatkowe możliwości zagospodarowania tak wielkiej wyporności. Tymczasem jednak… Na początek uzbrojenie. Zasięg dział artylerii głównej był osiągnięty kosztem precyzji, gdyż włoscy projektanci używali dział o bardzo dużej prędkości wylotowej pocisku( większe ładunki), oraz większym stosunku długość/średnica. Oznaczało to większe rozproszenie salw. Dodatkową wadą była niska jakość używanego kordytu. Innym problemem był fakt iż większa prędkość pocisku powodowała na dużych odległościach mniejszy kąt upadku, co minimalizowało efekt na dużych odległościach. Przykładowo włoskie pociski miały kąt upadku na większych dystansach rzędu 26 stopni, natomiast angielskie 40 stopni ( prędkości odpowiednio 498 i 441 m/s. Innym problemem był źle zaprojektowany pocisk 381mm o małej penetracji.
System podwodnej ochrony kadłuba (Pugliese ) był nieefektywny czego najlepszym przykładem jest nabranie 4000 t. wody przez Vittoria Veneto pod Cape Mattapan.Okręt z trudem przetrwał. System opancerzenia nie został nigdy tak naprawdę przetestowany w walce--- nie wiemy jak sprawdziłby się podczas prawdziwej wymiany ognia artyleryjskiego.
Cóż, co do tego trafienia dwiema bombami szybującymi to nie jestem pewien czy istniał wtedy okręt na świecie który byłby zdolny do wytrzymania tego typu uderzeń.

Mimo wszystko jednak,były to dobre okręty jak na warunki Morza Śródziemnego, a wiele z ich wad było cechą wspólną dla całej włoskiej marynarki wojennej. Szanse z KGV istniały jednak IMO tylko w warunkach walki w dzień--- nocne starcie zakończyłoby się dla jednostek włoskich prawdopodobnie tragicznie, głównie ze względu na słabości w wyszkoleniu i dowodzeniu.

Co do statusu „królowych mórz” to w 1945 r. miałbym bardzo duże wątpliwości czy przyznać ten tytuł pancernikom. Sądzę że wtedy lotniskowce przjęły „pałeczkę”

BTW: największa zarejestrowana odległość to chyba trafienie włoskiego Giulio Cesare przez Warspite’a na odległość ok.22 km ( bitwa koło Kalabrią)

06.02.2003
16:29
[27]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam.

Ale jazda jest na drogach !!

Ghost2-----> obiecane fotki i dane:

Kawanishi H8K2:
Allied Code Name: Emily
Design Bureau: Kawanishi Kokuki K.K.
Manufacturer: Kawanishi Kokuki K.K.
Type: long-range maritime reconnaissance flying-boat
Crew: ten
Engine: four Mitsubishi MK4Q Kasei 22 fourteen-cylinder air-cooled radial engines, each rated at 1,850 hp
Max speed: 290 mph at 16,405 feet
Max range: 4,445 miles
Service Ceiling: 29,035 feet
Dimensions: wingspan 124 feet, 8 inches; length 92 feet, 4 inches; height 30 feet
Weight: empty 40,521 lbs; loaded 54,013 lbs; maximum 71,650 lbs
Armament: one 20-mm Type 99 Model 1 cannon in bow, dorsal and tail turrets; one 20-mm Type 99 Model 1 cannon in beam hatches; one 7.7-mm Type 92 machine-gun in ventral, port, starboard and cockpit positions; up to 4,408 lbs of bombs/depth charges or two torpedos
====================================================================>

06.02.2003
16:30
[28]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

el f -> No widzisz... I znow wracam do punktu wyjscia ;-). OK, czemu chce sciac te pokrywy... Pierwsza informacja o tym fakcie znalazlem pod tym linkiem:
https://www.burleehost.net/ontheway/reviews/Attack/StugIIIE-prev.htm
Jest to recenzja tego koszmarka... Twierdza tam, ze pokrywy na klapach nad przedzialem silnikowym wprowadzono dopiero na StuGu III F (ktorego Attack takze robi i wykorzystuje ta sama nadbudowke). Ale znow mija sie to lekko z tekstem Ledwocha, ktory twierdzi, ze kadluby StuGow III E i F byly takie same...
Sytuacje moglyby zmienic zdjecia, oczywiscie, ale na Internecie znalazlem takie, ktore nie pokazuja tylnej czesci StuGa III E. Mam dodatkowo zdjecia (jakims wielkim cudem) dwoch propozycji malowania. Jedno zdjecie udalo mi sie zodbyc na battlefield.ru (zdobyczny StuG III E z tekstem po ukrainsku "Pomscimy Ukraine" [chyba ;)]), drugie, mizernej jakosci zdjecie, przedstawia StuGa III najwidoczniej E z nazwa wlasna "Puma". Niestety na zadnym nie widac tylka :/. W monografii Ledwocha sa za to 3 nieznane mi wczesniej zdjecia "E", ale znow... male, niewyrazne i pojazuja glownie front, a nie tyl. W Pelcie leza jeszcze rosyjskojezyczne monografie StuGow (2 czesci), w sumie sa to raczej albumy ze zdjeciami, ale o "E" jest takze niewiele informacji.
Wogole jakos nie widac tego, ze "E" zrobili 248 szt. bo relatywnie duzo zdjec jest "A" gdzie bylo ich zaledwie 30.

06.02.2003
16:30
[29]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Kawanishi H6K5:
Allied Code Name: Tillie
Design Bureau: Kawanishi Kokuki K.K.
Manufacturer: Kawanishi Kokuki K.K.
Type: long-range maritime reconnaissance flying-boat
Crew: nine
Engine: four Mitsubishi Kinsei 51 or Kinsei 53 fourteen-cylinder air-cooled radial engines, each rated at 1,300 hp
Max speed: 239 mph at 19,685 feet
Max range: 4,208 miles
Service Ceiling: 31,365 feet
Dimensions: wingspan 131 feet, 3.75 inches; length 84 feet, 1 inch; height 20 feet, 7 inches
Weight: empty 27,117 lbs; loaded 38,581 lbs; maximum 50,706 lbs
Armament: one flexible 7.7-mm Type 92 machine-gun in bow turret; one 7.7-mm Type 92 machine-gun in dorsal position; one 7.7-mm Type 92 machine-gun in port and starboard beam positions; one flexible 20-mm Type 99 Model 1 cannon in tail turret; up to 2,205 lbs of bombs or two torpedoes
======================================================================>

06.02.2003
16:32
[30]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Short Sunderland:

W 1933 roku brytyjskie Ministerstwo Lotnictwa wydało wymagania taktyczno-techniczne R.2/33 na czterosilnikową łódź latającą do dalekiego zwiadu i ochrony wybrzeża. Nowy samolot miał być jednopłatowcem. Zakłady Short Brothers (w konkursie z firmą Saunders Roe) przystąpiły do projektowania nowego typu łodzi latającej wzorując się na konstrukcji cywilnej S.23 C-class Empire Flying Boat. W ten sposób powstał S.25 Sunderland - najsłynniejsza łódź latająca wszechczasów. Projekt stanowił istotny przełom pod względem konstrukcji i technologii. W marcu 1936 (na 18 miesięcy przed oblotem pierwszego prototypu) uzyskano zamówieni na 25 samolotów. Pierwsza wersja produkcyjna, Sunderland I (75 egzemplarzy), podobnie jak prototyp, wyposażona była w silnik Bristol Pegasus XXII o mocy startowej 745 kW. W chwili wybuchu wojny Sunderlandy znajdowały się na wyposażeniu 3 dywizjonów Coastal Command: 210, 204 oraz 228, nie licząc dywizjonów działających na Dalekim Wschodzie. Dzięki przypadkom niezwykle skutecznej obrony przed myśliwcami niemieckimi, Sunderland zyskał sobie w Luftwaffe miano Stachelschwein (jeżozwierz). W 1942 roku do służby wszedł Sunderland II z doładowanymi silnikami Pegasus XVIII o mocy startowej 773 kW, a w czerwcu 1942 - Sunderland III z tymi samymi silnikami, ale z większą wieżyczką grzbietową i z poprawionym aerodynamicznie podłodziem. W ostatniej wersji Sunderland V wprowadzono dodatkowe uzbrojenie obronne w postaci 4 stałych karabinów 7,7 mm uruchamianych przez pilota i strzelających do przodu, b skuteczne w zwalczaniu obrony przeciwlotniczej niemieckich okrętów podwodnych. Sunderland V miał silniki Pratt-Whitney R-1830-90B Twin Wasp o mocy 885 kW. Sunderlandy III i V wyposażone były w stacje radarowe. Ogółem wyprodukowano 721 samolotów tego typu. W końcowej fazie wojny były one na wyposażeniu 28 dywizjonów.

Dane taktyczno-techniczne

Konstrukcja: 10-osobowy, czterosilnikowy, wolnonośny górnopłat półskorupowej konstrukcji całkowicie metalowej, z pracującym pokryciem. Charakterystyczny był gruby profil płata, kadłub o wysokim przekroju, co było najkorzystniejszym rozwiązaniem z punktu widzenia aerodynamiki. Również jednoredanowe podłodzie było dokładnie wystudiowane pod względem hydrodynamicznym i przebadane na doświadczalnym samolocie Scion.

Uzbrojenie: Niebanalnie rozwiązano uzbrojenie obronne samolotu, w postaci dwóch hydraulicznie napędzanych, obrotowych wieżyczek Fraser-Nash, z których przednia (dziobowa) miała 2, a tylna (rufowa) - 4 ruchome karabiny maszynowe 7,7 mm oraz dwóch, grzbietowych, otwartych stanowisk z pojedynczymi karabinami 12,7 mm. Uzbrojenie zaczepne składało się z bomb typu Torpex oraz bomb głębinowych umieszczonych wewnątrz kadłuba, skąd po usunięciu dużych pokryw bocznych, przed zrzuceniem wysuwano je po szynach na zewnątrz, pod przykadłubową część skrzydła. Maksymalny udźwig bomb wynosił 2250 kg.

Dane techniczne:

Długość 26,0 m
Rozpiętość 34,4 m
Wysokość 10,5 m
Powierzchnia nośna m2
Masa własna 16740 kg
Masa całkowita 29500 kg
Prędkość maksymalna 333 km/h
Prędkość przelotowa 215 km/h
Wznoszenie 4,2 m/s
Pułap normalny 5450 m
Zasięg 4330 km
==================================================================>

06.02.2003
16:35
smile
[31]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Viti ----> i własnie z powodów jakie wymieniłeś "te" okręty są dla mnie wspaniałe :-)))

waterhouse -------> jakie jest rozwiązanie zagadki (24 h minęły, chyba) ??

Pozdrawiam.

06.02.2003
16:50
[32]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Cyb_767------&#61664; dzięki za informacje, mnie także się przydadzą

Co do zagadki to jest to Convair XP5Y-1 (Tradewind), owoc prac projektu mającego za zadanie stworzyć rozpoznawczą łódź latająca z dodatkową możliwością wykonywania ataków na cele nawodne(planowane uzbrojenie miało wynosić 10 działek 20mm i 8 bomb ) Projekt, rozpoczęty w 1946 r. przechodził zmienne koleje losu, podjęto modyfikację tego samolotu do roli transportowej, ale ostatecznie, po katastrofie prototypu został skasowany w 1958.

06.02.2003
16:56
[33]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

No to teraz puszcze kilka fotek StuGow III Ausf. E, ktore udalo mi sie zebrac.

I tak na pierwszy ogien idzie znane zdjecie. W sumie, na co warto zwrocic uwage, to brak przednich swiatel, obecnosc sporych rozmiarow lampy szlakowej, a takze stelaza na dodatkowe ogniwa gasiennic na przednim pancerzu.

06.02.2003
16:59
[34]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Tu widac panow w kufajkach z pieczolowitoscia kompletujacych czesci StuGa III, najwidoczniej E, choc mogli skompletowac juz pochyla oslone na burcie, wtedy bylaby to wersja C/D

06.02.2003
17:07
[35]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Na kolejnym zdjeciu widac ewidentnie, ze jest to StuG III E, nie wiem, czy jest to ten sam, ktory byl na poprzednim zdjeciu, ale jak mozna spostrzec panowie kufajek juz nie maja, a jest to pojazd zdobyczny, o czym moze swiadczyc helmofon dowodcy - Niemcy uzywali sluchawek, no i ubior raczej nie ten ;). W sumie jakichs specjalnych detali nie widac. Na przedniej klapie ma oparte nogi ruski zolnierz, a tylu StuGa jak zwykle nie widac...

06.02.2003
17:09
[36]

Lim [ Senator ]

Viti---> no coś ty :)))
Różnica w zasięgu ognia obu jednostek nic nie znaczy? To 5 km a nie 500 m !
5 km przez które okręt może ostrzeliwać wroga nie będąc w jego zasięgu - do tego różnica w szybkości - Włoski okręt może szybciej zająć dogodną pozycję, szybciej może też się wycofać z zasięgu skutecznego ognia wroga. Do tego znacznie cięższe wiec i posiadające większą siłę przebicia pociski. To wszystko sprawia że Littorio w takim spotkaniu jest faworytem:)
Tylko nie pisz proszę że te 5 km różnicy w zasięgu okrętu nic nie znaczy bo zaprzeczasz tym sensowi wyposażania pancernika w potężne działa o wielkim zasięgu...czyli sensowi jego istnienia w czasie 2 wś (i wcześniejszych wojnach:)
i jeszcze drobiazg :
Klimczyk podaje jako przyczynę zatopienia Prince of Wales 4-5 torped i pół tonową bombę
Szoszkiewicz - 6 torped i bombę
Flisowski - 5 torped i bombę
- to niewiele więcej od 6-7 torped i 2 bomb które podałeś , jednak to jest drobna lecz widoczna różnica.
I mała konkluzja na koniec- oczywiście w boju manewrowym 5 km różnicy zasięgu , większa o 2 w. szybkość i cięższe o 160 kg pociski mogą mieć lub nie decydujące znaczenie - to kwestia spekulacji, nie zmienia to jednak faktu że Littorio to okręt potężniejszy od skądinąd udanego Kinga Gorga 5. Jeszcze raz podkreślę więc - stawiam na Włocha :) Może tylko przytoczę jeszcze jeden mały argument- włoskie pancerniki są piękne...czego nie można powiedzieć o przysadzistych kadłubach okrętów brytyjskich - niby to drobiazg, aleee cieszy oko:)
waterhouse---> czytałem to opracowanie, przypomnę że Littorio i Vittorio Veneto były poza przygodą w Tarencie kilkakrotnie torpedowane i pomimo uszkodzeń znosiły z powodzeniem te ciosy i dopływały bezpiecznie do portu, system Pugliesa sprawdził się w praktyce - o ile można mieć do niego zastrzeżenia to tylko takie że nie był to tak rewolucyjny i doskonały system jak zakładał jego konstruktor - był to jednak z pewnością system wydajny i w miarę skuteczny. Wszyscy znamy historię brytyjskich lub amerykańskich pancerników nabierających tysiące ton wody po trafieniu pojedynczymi torpedami - a ich system ochrony podwodnych części kadłuba był przecież zupełnie inny. Nie zapominaj też że Włosi tak jak i Niemcy posiadali już od jakiegoś czasu skuteczne radary artyleryjskie - jako ciekawostkę podam fakt że Bismarck otworzył celny ogień do Hooda kierując się właśnie wskazaniami radaru. Co do parametrów armat pancerników - garść danych o kalibrze 380(381)mm
Littorio: masa pocisku 885kg,prędkość wylotowa 850 m/s , zasięg 42.200m
Hood,Vonguard: kolejno 879kg, 805m/s, 32.500m
Bismarck: kolejno 798kg, 820m/s 36.200m
- i możesz mi wierzyć że prędkość początkowa pocisku to zdecydowana zaleta parametrów armaty a nie jego wada :) Potęga uderzenia pocisku przeciwpancernego okrętu wynika z olbrzymiej siły kinetycznej uderzenia pocisku a nie np. z stosunkowo niewielkich zawartości materiału wybuchowego lub jego kształtu który był podobny we wszystkich flotach w zależności od rodzaju pocisku:) Dodam że ostatnią marynarką która stosowała pociski z zapalnikami uderzeniowymi, wybuchające w momencie trafienia w pancerz byli właśnie Brytyjczycy i zarzucili ten typ zapalników jeszcze w czasie I wś.( po bitwie Jutlandzkiej) To właśnie do tej marynarki nowinki trafiały w okresie pokoju (z pewnymi wyjątkami) stosunkowo późno...
OK. to była ciekawa rozmowa :)

06.02.2003
17:18
[37]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

To jescze jedno zdjecie frontu StuGa III E, zwraca uwage lampa szlakowa nowego typu - Notek oraz typowe dla Pz.Kpfw. III miejsce przwozenia dodatkowych odniw gasiennic. A skoro juz o gasiennicach mowa, to widac tu wyrazne detale nowego typu.

06.02.2003
17:22
[38]

Lim [ Senator ]

ps.
waterhouse ---> odnośnie ostatniego akapitu :
- pojedynek Hoda z Bismarckiem rozpoczął się z odległości 22.200 m ...Bismarck osiągając trafienia w 3 salwie...6 salwa była ostatnia i tragiczna dla Hooda.

06.02.2003
17:26
[39]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

A tutaj znalazl sie jedyny u mnie rzut z prawie z gory. Widac tyl! :). No moze nie tak do konca, ale zawsze cos. Co mozna rozpoznac w tym StuGu III E, to min. wlazy techniczne/ewakuacyjne otiwerane na boki (lewo-prawo) - takie jak w modelu Attacku ;) - czyli jestem spkojniejszy. Z tylu widac drewniane rynienki sluzace do zabezpieczenia anten (z lewej i z prawej strony) w przypadku nie uzywania radia, gdy radio bylo uzywane anteny podnosily sie do gory, na pozniejszych StuGach zrezygnowano z tego wodotrysku i zablokowano anteny w pozycji pionowej. Poza tym z tylu widac kolejne miejsce na przymocowanie dodatkowych ogniw gasiennic, w sumie typowe (jak tylko podam inne zdjecia ;)). Jak widac na klapach nie ma pokryw silnikowych, takze ja w modelu bede zmuszony chyba je sciac.

06.02.2003
17:36
[40]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

A tu widac kolumne zdobycznych StuGow III i Pz. III. Pierwszy i drugi pojazd to StuGi III E, glebiej StuG III i Pz. III

06.02.2003
17:38
[41]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Ta sama kolumna z "drugiej" strony. Jak widac na czele jedzie Pz. III najwidoczniej J, ale moze to byc takze G lub H - nie widac tak istotnego tylu. Potem widzimy StuGa III C/D i dalej dwa StuGi III E

06.02.2003
17:42
[42]

Lim [ Senator ]

Wozu--> a doczytałeś może gdzie jedzie ta wycieczka :)))

06.02.2003
17:49
[43]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

I w koncu ujecie burty StuGa, ktory mnie interesuje. Napis jest po ukrainsku i ma znaczyc ponoc "Pomscimy za Ukraine" czy "Mscimy za Ukraine". Widac tyl, ale nie na tyle aby stwierdzic, czy sa tam pokrywy :/. Widac natomiast miejsce przymocowania dodatkowych gasienic oraz "cos" przewozone na przedziale silnikowym. Brak koncowki blotnika.

06.02.2003
17:57
[44]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Lim - Zasięg to nie wszystko. Może dla ciebie jest faworytem. Dla mnie typ KGV ma minimalną przewagę. ...Mi się bardziej KGV podoba. Oooo! tutaj już ostro zaprotestuję: "Wszyscy znamy historię brytyjskich lub amerykańskich pancerników nabierających tysiące ton wody po trafieniu pojedynczymi torpedami" A jaki to amerykański pancernik nabrał tysiące ton wody? North Carolina wzięła tyle ile powinna - zalane zostały uszkodzone przedziały a okręt utrzymał prędkość 25 węzłów. To że długa lanca jest trochę inną torpedą niż angielska to chyba wiadomo.

06.02.2003
18:02
[45]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Lim -> W sumie wiem, bo na stronce jest wiadomosc, zdjecia sa z marca 1942r. taki tekst jest:

>>Western front. Independent company of captured tanks (this unit possessed of one Pz III and three StuGs). On the tank's side there is a slogan "Death to Hitler!". On Stugs sides there are: "We'll avenge our Ukraine!", "Avenger" and "Hit Goebbels!"<<

Czyli "moj" StuG to "Pomscimy nasza Ukraine" choc tekst napisany jakos tak nie brzmi :P

Ten "Msciciel" (cholernie popularne haslo) to StuG C/D (Na zdjeciu)

"Smierc Hitlerowi" to Pz.Kpfw. III J(?)

"Uderzyc Goebbelsa!" (?) - to tlumaczenie z angielskiego, bo niemoge odczytac tego z, jak mniemam z drugiego StuGa III E

06.02.2003
18:09
[46]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

I jeszcze jedno ujecie "Msciciela". Cholera, mogli tak "nacykac" zdjec tym StuGom z tylu ;)

06.02.2003
18:25
[47]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

OK i ostatni ;) StuG III E na dzis. Jest to dzialo samobiezne o nazwie wlasnej "Puma". jak zwykle g... widac. Caly przedzial silnikowy zawalony gratami i przykryty czarna lub ciemnozielona plachta (flaga raczej nie...). Widac dowodce z peryskopem (nozycowym?) i ladowniczego. Co ciekawe dodatkowe kolo jezdne (tak mi to wyglada) przymocowane jest jakos pionowo przy nadbudowce zaraz kolo lewego wizjera kierowcy. Jest to drugie malowanie dostepne w modelu Attacka, pojazd wedlug moich domnieman nalezy do 184. Sturmgeshuetz Abteilung, Demiansk, zima 1941-1942. Rozumowanie bylo bardzo proste. W monografii StuGa pojawiaja sie plansza barwna i zdjecie dwoch StuGow pomalowanych calkowicie na bialo z pozostawiona przestrzenia ksztaltu prostokatu z farba bazowa, na ktorej widnieje nazwa wlasna pojazdu. Oba StuGi mialyby nalezec do tegoz 184 dywizjonu.

06.02.2003
19:32
[48]

Lim [ Senator ]

Viti ---> a pamiętasz te wydarzenia:
Barham - grudzień 1939 - uszkodzony przez torpedę okrętu podwodnego
Resolution -wrzesień 1940 - storpedowany przez okręt podwodny, naprawa do marca 1941
Nelson- wrzesień 1941 rok, jedna torpeda lotnicza, remont do kwietnia 1942.
Newada- grudzień 1941- , trafienie torpedą lotniczą (ale i 5 bombami) po których okręt zostaje osadzony na mieliźnie by uniknąć całkowitego zatopienia-prace remontowe połączone z modernizacją do maja 1943
Ramillies- maj 1942 torpeda z okręty podwodnego, prawie roczna pauza w działaniach bojowych
North Carolina - wrzesień 1942 , torpeda okrętu podwodnego, naprawa do listopada
Maryland- czerwiec 1944 , trafiony torpedą lotniczą - remont dwumiesięczny
Mississipi - kwiecień 1945 , torpeda lotnicza
Pensylwania - w sierpniu 1945 poważnie uszkodzona torpedą lotniczą - naprawiona tylko prowizorycznie (z wiadomych powodów naprawy nie dokończono)
wynotowałem tylko uszkodzenia zadane pojedynczymi trafieniami torpedy :)
Wszystkie te okręty odniosły w wyniku tych trafień mniej lub bardziej groźne uszkodzenia, wymieniłem tylko brytyjskie i amerykańskie pancerniki...zgodzisz się że jest tych przykładów więcej niż tylko North Carolina którą wymieniłeś ostatnio :)
Podałem te przykłady odnosząc się do kwestii w której nie zgodziłeś się z moim stwierdzeniem zawartym we wcześniejszej wypowiedzi.
Pozdrawiam :)

06.02.2003
19:44
[49]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Lim------> System Pugliese składał się z cylindrów, które w teorii miały absorbować energię wybuchu torpedy. Tak naprawdę jednak fala uderzeniowa podążała po linii najmniejszego oporu,czyli wokół cylindra, co powodowało akumulację fali na wklęsłej grodzi podtrzymującej. Efekty----- Conte di Cavour zatonął od pojedynczej torpedy pod Taranto, Caio Duilio także po jednym trafieniu ciężko uszkodzony, Littorio, po trzech trafieniach osiadł na mieliźnie, podobnie Vittorio Veneto nabrał ogromne ilości wody dwa razy, Littorio raz. Takie efekty nie powinny zdarzać się na na tyle nowocześnie zaprojektowanych okrętach..

Teraz kwestia artylerii. Prędkość wylotowa pocisku, ma znaczenie gdy analizujemy ten fakt pod kątem żywotności lufy. Wysoka prędkość dramatycznie zmniejsza ilość możliwych salw. Po pewnym czasie w niektórych z włoskich armat wprowadzano poprawki aby zmniejszyć prędkość wylotową pocisku. Dla porównania EFC(Equivalent Full Charges ) brytyjskich wynosiło około 335, natomiast włoskich 100 do 135.
Kształt pocisku może się różnić--- w szczególności chodzi tu o cześć nosową, która może być albo ostro zakończone co spowoduje że pocisk odbije się od pokładu pancernego, lub też „tępo” zakończona, wtedy ten efekt nie wystąpi.

Co do rekordu odległości to mimo wszystko pod Kalabrią Warspite osiągnął 26,000 jardów, natomiast oceny odległości Bismarck—Tirpitz, są bardzo różne i te 25,000 to wartość maksymalna. Poza tym liczyłem w pamieci :-)
Radary niemieckie były doskonałe zwł. sprawdziły się w bitwie koło Wyspy Niedźwiedziej ( zatopienie Scharnhorsta) Tam pokazały swoją niebywałą skuteczność.

06.02.2003
19:55
[50]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Miało być---Bismarck—Hood naturalnie.

Lim----> ilość przytoczonych przez Ciebie wypadków o niczym nie świadczy. Były to okręty pochodzące z różnych okresów budownictwa systemów obrony przeciw-torpedowej, więc nie można ich porównywać z ciągłą zawodnością jednego systemu( włoskiego).

06.02.2003
20:08
[51]

Lim [ Senator ]

waterhouse---> tak ci się wydaje ?
wręcz przeciwnie to dowód na to że włoski system nie był bardziej zawodny ( lub niezawodny- jak kto woli)
od innych :)

06.02.2003
20:14
[52]

Lim [ Senator ]

waterhouse ---> 3 trafienia obok siebie w część dziobową okrętu nie przygotowanego do odparcia ataku lotniczego
(na włoską zaradność nie będę już narzekał:)
...bądź obiektywny proszę :)

06.02.2003
21:34
[53]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam.

wozu ----> pare zdjęć "czwórki"
================================>

06.02.2003
21:35
[54]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

nastepna fotka ===============>

06.02.2003
21:36
[55]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

natepna==========>

06.02.2003
21:37
[56]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

co do tej to nie jestem pewien czy to "czwórka" ======>

06.02.2003
21:38
[57]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

i następna ===========>

06.02.2003
21:40
[58]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

i ostatnia =============>

zaraz będą "trójki"....

06.02.2003
21:41
[59]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

no to lecą "trójki". Pierwsza ==========>

06.02.2003
21:42
[60]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Druga ========>

06.02.2003
21:43
[61]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Trzecia=======>

06.02.2003
21:43
[62]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Czwarta======>

06.02.2003
21:44
[63]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Piąta====>

06.02.2003
21:46
[64]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Szósta======>

06.02.2003
21:47
[65]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Nr 7 =========>

06.02.2003
21:48
[66]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Nr. 8========>

06.02.2003
21:49
[67]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Nr 9 ostatnia=======>

06.02.2003
21:52
smile
[68]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Trójki to (po kolei) wersje : A, A, B, B, C, D, E, F, F

Profile (boki, góra, przód, tył) potrzebujesz ?

Pozdrawiam.

06.02.2003
23:18
[69]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

Na rysunkach u Majewskiego wszystkie wersje mają klapy na końcu. W późniejszych modelach na klapach były bolce na które nakładano zapasowe koła. Ja bym tych klap nie scinał.
Co do zdjęć to faktycznie wersja E nie cieszyła się powodzeniem u fotografów a już jej pupa w szczególności :-)

06.02.2003
23:20
[70]

el f [ RONIN-SARMATA ]

jeszcze jedno

06.02.2003
23:22
[71]

el f [ RONIN-SARMATA ]

i na razie ostatni scan

06.02.2003
23:53
[72]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Cyb_767 -> Dzieki wielkie, ale szukam zdjec tylko i wylacznie jednego typu StuGa III :-). Ale dzieki za fotki, skataloguje je sobie...
Co my tu mamy... Wiec wszystkie pojazdy sa na podwozi "trojki" ;-), i tak:

1. Fotka to StuG III F/8. Cecha charakterystyczna StuGa III F/8 i G byly min. glowne pokrywy nad silnikiem umieszczone rownolegle do osi pojazdu. W wersji G dowdca mial wiezyczke, tu jej brak, wiec jest to F/8 (widac jak z tylu zwisa otwarta klapa wlazu).

2. fotka, bycmoze StuG III G, moze dowodca siedzi na wiezyczce obserwacyjnej, ale slabo widac przez ta "zaslonke" ;)

3. fotografia przedstawia ewidentnie StuGa III G, jego wczesna wersje ze spawanym jarzmem dziala.

4. fotografia to StuG III G, brakuje mu tylko tablicy z literka "L" ;-)))

5. zdjecie to znow StuG III G, wczesny

6. zdjecie przedstawia... StuHa 42 z pozna, odlewana oslona jarzma (typ saukopf)

7. fotka, i na niej mamy StuGa III C/D (byly do siebie zewnetrznie podobne). A/B mialy ażurowe oslony wizjera celowniczego - tutaj niepotrafie sie tego dopatrzec.

8. fotografia - StuG III Ausf. A - charakterysyczna, zwezajaca sie ku otworowi oslona wizjera celowniczego oraz przednie kolo podtrzymujace rownomiernie umieszczone wzgledem dwom pozostalym i oczywisce nachylony pod katem boczny pancerz nadbudowki (typowe dla A/B/C/D)

9. zdjecie to StuG III Ausf. B. Od A odroznial sie tylko przesunietym do przodu pierwszym kolem napedowym. Powod byl prozaiczny, na StuGu III A stosowano gasienice o szerokosci 360mm, na dalszych wersjach kadluba pz. III stosowano juz nowe, szersze gasienice (400mm), ktore byly rowniez ciezsze od poprzednich. Przesuniecie pierwszych kol podtrzymujacyh w strone kola napedowego mialo na celu zmniejszenie naprezen powstajacych na gasienicy.

10. zdjecie, to StuG III B, pierwsze kolo podtrzymujace jest stosunkowo blisko kola napedowego.

11. fotka... To zdjecie takze i ja gdzies tam mam i trudno bylo to gdzies zakwalifikowac, gdyz wojacy siedzacy na blotnku zaslaniaja istotna czesc odrozniajaca StuGa III C/D od E... Choc jak znam zycie jest to pewnie C/D ;))

12. fotka i widzimy StuGa III C/D

13. zdjecie przedstawia mojego StuGa III E :-). To samo zdjecie jest w monografii Ledwocha, po nim min. typowalem przynaleznosc "Pumy" do 184. StuG Abt., gdyz taki podpis stoi pod tym zdjeciem w/w monografii. Choc jak zaczalem jescze przegladac materialy, to podobnie malowano pojazdy w 185 dywizjonie. Nazwa wlasna pojazdu (namalowana na prostopadlosciennym wybrzuszeniu w burcie pancerza) dla mnie nie do rozpoznania.

14. zdjecie przedstawia najwidocznie StuGa III Ausf. F... choc malo co widac ze szczegolow...

15. fotografia to StuG III F. Mozna rozpoznac tylko poksztalcie nadbudowki (zwlaszcza po czesciach lezacych na blotnikach).

07.02.2003
00:05
[73]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

el f -> Ten sam, a moze grozniejszy problem jest w monografi Ledwocha. Profil ze StuGiem III E wyglada jak C/D ze zdjeta czescia slony (tej bocznej, pod katem). W innej publikacji (Bliezkrieg 1936-1940) jest niby profil podpisany "StuG III E" a widac ... StuGa III C/D z pokrywami nad silnikiem... :/.

Jakos zaczynam powatpiewac w rysunki i szukam konkretnych zdjec. Dzieki chociaz za to :). Przynajmniej widac antene ustawiona do odbioru oraz rynienki, ktore mialy ja chronic, gdy byla polozona. Z drugiej strony, nie wiem, czy gdyby byly obecne te pokrywy nad przedzialem silnikowym, to czy uzytkownicy tego dziala odwazyliby sie polozyc cos tam z tylu. Bo w sumie te pokrywy mialy tylko chronic "system" wentylacji silnika... A jeszcze jak nakladano tam jakies plachty brezentowe..

07.02.2003
00:16
[74]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Lim - No i co mi po remontach. Np. Yorktowna remontowali 2 dni co nie znaczy że ten typ był lepszy od typu Essex.

...Ja myślałem że omawiamy "szybkie pancerniki", a nie jakieś starocia z IWŚ.

Fakty mówią same za siebie, włoski system był znacznie gorszy od amerykańskiego 'all or nothing'. Prawda jest taka że włoski pancernik rył dziobem w wodę przy 3 trafieniach, a amerykański by sobie spokojnie pływał dalej. Jeśli już się upierasz przy remontach to 'V V' remontował się od listopada do sierpnia, po trafieniu 1 torpedą.


...a ten zakręca na ręcznym ;-)

07.02.2003
00:17
smile
[75]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

...gubisz towar baranie ;-)

07.02.2003
00:18
smile
[76]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

...spoko mam jeszcze kilka takich ;-)

07.02.2003
00:21
smile
[77]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

A tutaj przykład unikatowego parkowania na skrzydle; bo skoro można jechać samochodem na dwóch kołach ;-)

07.02.2003
00:23
smile
[78]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Jedno pytanko; pan startuje czy ląduje? ;-)

07.02.2003
00:27
smile
[79]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

...rozrywkowi chłopcy ;-)

07.02.2003
00:28
[80]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

Też wolę zdjęcia :-)

Jak coś jeszcze znajdę o wersji E to zamieszczę - te zdjecia które przeglądałem nic więcej nie wyjaśnią ale mam jeszcze ze dwie książki do przejrzenia.

07.02.2003
01:21
[81]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za dzisiejszą dyskusję!

Pozdrowienia i do zobaczenia jutro!

Dobranoc!

07.02.2003
02:13
[82]

Lim [ Senator ]

Viti, Viti ...bój się boga :)
widzisz chyba różnicę między skrobaniem drewnianych klepek dla załatania dziury w pokładzie lotniczym a naprawą grodzi wodoszczelnej pokrytej na zewnątrz 14 calowym pancerzem :)
Co do zalet systemu opancerzenia typu ,, wszystko albo nic'' nie musisz mnie przekonywać...wiem o jego zaletach - natomiast ty nie wiedziałeś jak widzę o zaletach włoskiego pancernika typu Vittorio Veneto, mam nadzieję że ci nieco przybliżyłem moją (i ogółu fachowców opisujących wspomniany typ okrętu) opinię ;)
Bardzo brzydko wyraziłeś się natomiast o okrętach budowanych pod koniec I wś - muszę cię skrytykować z 2 powodów:
1. wiele z tych okrętów przeszło kompleksowe przebudowy w okresie międzywojennym i były to pod każdym względem jednostkami pełnowartościowymi w czasie trwania II wś - ustępowały jedynie nowoczesnym pancernika w szybkości - ta cech (nie zwiększona prędkość) wyróżniała amerykańskie zmodernizowane pancerniki.
2. drugi zarzut jest już bardzo poważny - wychwalasz system opancerzenia ,, wszystko albo nic'' i jednocześnie skrytykowałeś starsze okręty których ,,przygody'' opisałem wcześniej....
- czy zapomniałeś że pierwszym amerykańskim okrętem o tym typie opancerzenia była Nevada i Oklahoma ? Oba okręty weszły zostały zbudowane w 1914 roku a weszły do służby 2 lata później.
Tak więc system ,,all or nothing'' jest bardzo skuteczny... ale okręty wyposażone w ten typ opancerzenia to ,,starocie''? Tylko dlatego że powołałem się na ich konstrukcje ? Trochę sobie zaprzeczyłeś, prawda?
Viti, popraw się :)))
Pozdrawiam serdecznie i na osłodę zamieszczam fotkę ,,staruszka'' . Niech ci się taki zadziorny staruszek przyśni :)
Dobranoc
PS. to była ciekawa dyskusja.

07.02.2003
02:30
smile
[83]

Lim [ Senator ]

...na koniec jeszcze jedna fotka bohatera naszej dyskusji.

dobranoc panowie - do ,,usłyszenia'' rano :)

07.02.2003
13:26
[84]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Lim - Już mi się neichce odpisywać na twoje "kluczenie". Ależ oczywiście że były to starocia, i po raz kolejny nie bedę zaprzeczał swoim słowom. Na tle "szybkich pancerników" to były starocia, minimum 20 lat starsze. Prędkosć, bagatelka, jedna z najważniejszych wartości na pacyfiku. Co niby miało ochraniać lotniskowce uderzeniowe w trakcie rajdów? Przecież nie ciężkie krążowniki, tak się stało na Filipinach gdzie w pewnym momencie istniało widmo starcia krążowników z Ise i Hyuga, mogło by być nieciekawie. ...Chciałeś remontów to masz. Pokazałem ci bezsens takiego toku myślenia. Może jeszcze w to wplączesz ilość stoczniowców przy remontach i przeanalizujesz system zmian. Piszesz masę nic nie znaczących danych z których nic, poza nimi samymi, nie wynika.

07.02.2003
13:29
[85]

merkav [ Aguś ]

Lim, Viti -->zejdzcie na ziemie, widac morze wam nie sluzy:))))

07.02.2003
13:32
[86]

Lim [ Senator ]

Viti---> masz tację ,,tak'' nie dopisuj :)
a racja leży pewnie gdzieś po środku .

07.02.2003
13:44
smile
[87]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

merkav - zabieraj się z tą trumną na gąsiennicach ;-)))))))) A na poważnie, czołgi traktuję tylko jako dodatek do akcji, kiedy to trzeba zejść z okrętu i poganiać trochę po dżungli ;-) Pojechał bym sobie na Guadalcanal i trochę pozwiedzał.

Lim - p-podobnie.


PS. A jednak sie kręci ;-)

07.02.2003
14:06
smile
[88]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witam!

Może zrobimy jakieś małe głosowanie/ ankietę?? Dawno już niczego takiego nie przeprowadzaliśmy.
Tylko jaki temat?

07.02.2003
14:11
smile
[89]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Dla rozładowania atmosfery , może znacie , ja usłyszałem to dzisiaj :

" Tajna baza amerykanska. Lotnisko. Schodki. Podchodzi gosciu w skafandrze.
> Wlazi na schodki. Dochodzi do konca i spada.
> Ociera zakrwawiona twarz, probuje nastawic nos i mamrocze:
> - pierdole te niewidzialne bombowce..."

07.02.2003
14:18
smile
[90]

_WITEK_ [ Junior ]

OK ja jestem tu ciemny :P

07.02.2003
14:42
smile
[91]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

waterhouse - proszę bardzo. w jakich wojskach, w jakim stopniu, na jakim stanowisku itp. chciałbyś służyć w trakcie wojny? jakbyś musiał oczywiście.

07.02.2003
16:05
[92]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

El f -> Dla "rownowagi" znalazlem ta stronke:
https://republika.pl/bigtank/page4.html

Czlowiek robi sam od podstaw modele pojazdow wojskowych w skali 1:15. Jest tam min. StuG III E... z tymi wszystkimi rzeczami, ktore ma modelik z Attacku... Ech, skoro On robi od podstaw, to moze wie lepiej? ;).

07.02.2003
16:56
smile
[93]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam.

el f ------> dobre !!!

Viti --------> jezeli służyc to tylko w lotnictwie !! :-)))) A na jakim samolocie ??. Ponieważ mysliwce odrzutowe mnie "nie rajcują" to wybrał bym lotnictwo transportowe - pilot "Herculesa". A juz najlepiej było by latac na samolotach szturmowych w rodzaju argentyńskiego "Puccara" lub amerykańskiego "Dragonfly" :))))))))))

Ciekawa fotka =======================================================>

07.02.2003
17:43
smile
[94]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Szukajac informacji o StuGach natrafilem na ta stronke:
https://slimak.sciaga.pl/prace/praca/3786.htm
...I wlos zjezyl mi sie na glowie. Boze.. przestrzegam wszystkich, zeby nie czytali tego, a jesli juz musza, to potraktowali to jako tania rozrywka.

Przyklady tekstow:
O "Sturmgeschütz StuG III i IV (działo szturmowe)"

"W pierwszych miesiącach 1942 pojawił się model StuG III 75 mm z długim działem 77 mm L/43 albo L/48 montowanym zwykle w czołgach."

"Chociaż działo kalibru 77 mm nadające pociskom bardzo dużą szybkość zapewniało wystarczającą skuteczność, uznano, że waga pocisków powinna zostać zwiększona. Dlatego kilka Sturmgeschützów zostało zaopatrzonych w haubice kaliber 105 mm na bazie PzKpfw III model StuH. Model ten, składał się z pozbawionej kół haubicy przymocowanej do otwartego kadłuba czołgu PzKpfw III. Była to jednak wersja niestandardowa, bowiem później haubica była zakrywana pancerzem."

O "Ferdinand/Elefant SdKfz 184"

"Konstrukcja ta powstała w wyniku zamówienia na średni czołg stanowiący konkurencję dla Henschela (Henschel - nazwany później Tygrysem - został zaakceptowany i wprowadzony do produkcji)."

07.02.2003
17:52
smile
[95]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

co do mnie to chciałbym latać jako pilot na A-6 Intruder lub ew. na A-1 Skyraider i to koniecznie w 60-tych i 70-tych !

07.02.2003
18:03
smile
[96]

merkav [ Aguś ]

Ja bym sobie polowal na "niedzwiadki" w moim F-14 :))))))))))))

07.02.2003
18:07
[97]

merkav [ Aguś ]

-->>

07.02.2003
22:55
[98]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

Model bardzo ładny - trochę szperałem po zdjęciach, ale nic jednoznacznego nie znalazłem.
A jak z dopasowaniem części modelu - lepiej niż Pz.38 ?
Za takie wypracowanie jak w drugim linku - pała !!!

Ankieta

Kucharz w naczelnym dowództwie - głęboko pod ziemią w schronie przeciwatomowym.

07.02.2003
22:57
smile
[99]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

A ja bym chciał być na okręcie, najlepiej pancerniku typu Iowa. To że bym był w miejscu osłoniętym pancerzem to chyba wiadomo; najlepiej na stanowisku dowodzenia.

09.02.2003
01:48
[100]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu

Mam prośbę , jak będziesz w Martoli , zapytaj czy mają blaszki do "8 ton half track 37mm AA" Hasegawy. Patrzyłem na stronie ale nie mogłem znaleźć.

09.02.2003
16:22
[101]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

el f -> Pz. 38 nie mam, wiec trudno porownac. Ponoc spasowanie gorsze, wedlug recenzji, ktora wyzej gdzies podalem.

"Ankieta

Kucharz w naczelnym dowództwie - głęboko pod ziemią w schronie przeciwatomowym."

hehehehehe :-D

A co do Martoli... To ja do niej nie chadzam. Mieszkam w Wawie co prawda, ale do samej Martoli mam sporo do przejechania. Moge najwyzje spytac sie w Jadarze. A jesli blaszka istnieje i jest w spisie Eduarda (www.eduard.cz) lub Parta (www.part.pl) to z pewnoscia sie znajdze, no bo jesli nie ma..., to nie ma ;)

09.02.2003
20:36
[102]

merkav [ Aguś ]

Panowie--->>

© 2000-2022 GRY-OnLine S.A.