oczywol [ Chor��y ]
Kształcenie przyszłych kierowców?
Jak Waszym zdaniem powinno się kształcić kierowców? Teraz jest to 30 godzin bezsensownego jeżdżenia po mieście. Nikt nic nie umie, oblewają albo nie, a później są stłuczki, nieznajomość przepisów i głupie pytania. Jak Waszym zdaniem powinno uczyć się kierowców, żeby nie wychodziły półmózgi, które nie wiedzą jak się zachować na skrzyżowaniu równożądnym?
settoGOne [ settogo ]
To, że dla Ciebie było to bezsensowne jeżdżenie po mieście, po którym oblałeś egzamin i nie umiesz jeździć - to albo wina złego instruktora albo nie masz do tego talentu. Mnie wystarczyło spokojnie to 30h i chociaż nie uważam się za króla kierownicy, to jeździ mi się dobrze:-)
Co do skrzyżowań równorzędnych - pojedź sobie do Holandii - tam masz szachownice pól, otoczonych drogami krzyżującymi się w ten sposób. Ciekaw jestem czy sam siebie nie złapiesz na wymuszeniu pierwszeństwa :-) Łatwo jest się zasugerować tym, że Twoja droga jest "główna", a ta po prawej popierdółka malutka to podporządkowana :D
kierowcy ciągle głupieją jak mnie widzą
tzn? Tak słabo Ci to idzie?:D Dziwnie to zabrzmiało
EspenLund [ Senator ]
Tak jak do tej pory - jesli nie umiesz się zachować na skrzyżowaniu równorzędnym to nie zdajesz egzaminu. Dodałbym do tego kilka godzin nauki wychodzenia z poślizgów.

wysiak [ Legend ]
Na jakim skrzyzowaniu, req? Równonierządnym?
LU2864J [ Konsul ]
EspenLund dobrze gada.
Wszystkie szkolenia z zakresu wychodzenia bez szwanku z niebezpiecznych sytuacji powinny być na standardzie wszystkich ośrodków szkolenia kierowców. Nie raz już się o tym przekonałem na mokrej nawierzchni a zima dopiero przede mną, pierwsza zima z prawkiem.
oczywol [ Chor��y ]
settoGOne -> w moim wieku mogę jeździć tylko skuterem, znam przepisy, ale kierowcy ciągle głupieją jak mnie widzą.

Kłosiu [ Legend ]
Skrzyzowaniu żądnym czego?
oczywol [ Chor��y ]
Kłosiu -> równości, to skrzyżowanie gdzie wszyscy są równouprawnieni, czyli mają takie same prawa.
mirencjum [ operator kursora ]
Kształcenie przyszłych kierowców?
Trzeba zacząć od tego kto kształci kierowców. Spora grupa to osoby nie mające pojęcia o prowadzeniu samochodu. Wszystkie wróble na dachu ćwierkają, że łatwiej jest zdobyć uprawnienia instruktora niż zdać egzamin na prawo jazdy.
ksips [ Legend ]
[5] To będzie moja trzecia zima z prawkiem - pierwsza była w miarę lajtowa, bo jakby nie patrzeć to przyszła pod koniec lutego i trwała króciutko. Zeszłoroczna to był już lekki hardcore, ale dałem sobie radę i obyło się bez większych problemów (pomijając parkowania, gdzie musiałem wysiadać z auta i odkopywać sobie miejsce do parkowania). Mam nadzieję, że w tym roku będzie równie fajnie jak podczas mojej pierwszej zimy ;)
iLLusionist [ FataL ]
[1] bzdura..30 godzin kształcenia dla normalnego człowieka w zupełności wystarcza a jeśli chcesz to nikt nie zabrania dokupywać dodatkowych godzin..
Nikt nic nie umie
huh
później są stłuczki, nieznajomość przepisów i głupie pytania
jak się nie ma wyobraźni na drodze to są stłuczki, przepisów za Ciebie nikt się nie nauczy a po to jest egzaminator żeby się go o wszystko pytać póki trwa kurs..
EspenLund [ Senator ]
mirencjum - to kłamliwe wróble u Ciebie ćwierkają. Owszem, jest sporo patałachów którzy nie potrafią uczyć, ale do nich idą chyba największe ciemniaki którzy nie słuchają innych (no chyba że ktoś nie ma kolegów, to inna bajka). Większość instruktorów uczy przyzwoicie żeby zdać egzamin, mi trafił się na szczęście bardzo dobry. A egzamin... nie znasz przepisów, nie potrafisz się do nich idealnie dostosować - nie zdajesz. A jak zdasz to reszty uczy życie na drodze, które diametralnie różni się od tego określonego przepisami. I egzamin jest łatwy, nic trudnego zdać. Wystarczy się nie denerwować i jechać jak Bozia przykazała.
LU2864J
Po odebraniu prawa jazdy przez jakieś 2 miesiące jeździłem w zimę i to była dobra lekcja pokory :)
Ale oblodzone drogi mogą być świetną zabawą i nauką w jednym - pod warunkiem że znajdziesz jakąś rzadko uczęszczaną i będzie "cwiczyl" tylko wtedy kiedy będzie pusta :)
Dycu [ zbanowany QQuel ]
mirek - I tak powinno być. Od testowania tego co kierujący się nauczył jest egzamin, a nie instruktor.
Wolny rynek wypędza słabszych instruktorów na rzecz lepszych - prosta rzecz.
Aktualnie prócz teorii która jeszcze pare lat temu nie miała żadnego sensu, to egzamin praktyczny na mieście oraz jazdy po mieście to świetne rozwiązanie.
Można się doczepić tylko braku nauki bardziej zaawansowanych technik jak poślizgi, wymijanie przeszkód z dużą prędkością, czy korzystanie z hamulca ręcznego.
Royal_Flush [ Generaďż˝ ]
Raz nam gościu od angola mówił że w Dani mają albo60 albo 90 godzin jazd w tym kilka jazd tych bezpiecznych (z kółkami od wózka z tyłu :)) i jak ktoś przejeździ to wszystko to dostaje z góry prawko bez niczego.
I to jest lepsze bo kurde według mnie 30 godzin to trochę mało.
Sam jestem po 18 i kurde no niby umiem jeździć ale nie czuję się pewnie na drodze.
iLLusionist [ FataL ]
jak ktoś przejeździ to wszystko to dostaje z góry prawko bez niczego.
a jak trafi się osoba szczególnie "uzdolniona" i po tych 60 godzinach dalej kompletnie nie radzi sobie za kółkiem to również dostaje prawo jazdy? kompletna głupota :)
fenfir [ Pretorianin ]
Według mnie 30h spokojnie starcza, żeby nauczyć się prowadzić, kwestia tylko taka, że dopiero jak sam pojeździłem później to nabrałem pewności na drodze.
olivierpack [ Senator ]
Jak Waszym zdaniem powinno się kształcić kierowców?
To twój wybór czy kupujesz bułki w markecie czy w piekarni, czy idziesz do fryzjera czy faceta/baby z nożyczkami, czy wybierasz dobrą szkołę czy złą. Przy Wordach są chyba statystyki zdawalności za pierwszym razem pod kątem poszczególnych szkół, przynajmniej widziałem coś takiego w lokalnym dzienniku (pewna Babska Szkoła Jazdy przykładowo mi utkwiła w pamięci ze zdawalnością kilku procent:). Jak dla mnie to każdy dorosły z prawem jazdy B mógłby na wypożyczonym przystosowanym pojeździe uczyć podopiecznego do woli, a nie tylko 30 h i zrobiłby to nie gorzej niż niektórzy instruktyorowie. Mniej chorych przepisów, licencji, mniej ograniczeń, więcej rozsądku i budowania odpowiedzialności.
EspenLund [ Senator ]
Jak dla mnie to każdy dorosły z prawem jazdy B mógłby na wypożyczonym przystosowanym pojeździe uczyć podopiecznego do woli
Całkiem fajny pomysł, ale tylko jeśli traktowałoby się to jako jazde doszkalającą. Z pozostawieniem 30 godzin z instruktorem.
Kharman [ ]
olivierpack --> Jak dla mnie to każdy dorosły z prawem jazdy B, mógłby na wypożyczonym przystosowanym pojeździe uczyć podopiecznego do woli, a nie tylko 30 h. Mniej chorych przepisów, licencji, mniej ograniczeń, więcej rozsądku i budowania odpowiedzialności.
W Anglii mają taki system, można aplikować o tymczasowe prawo jazdy i wyjeździć dowolną liczbę godzin, we własnym samochodzie, bez żadnych podwójnych sprzęgieł i hamulców, pod warunkiem że na fotelu pasażera siędzi ktoś z pełnym prawkiem które posiada od minimum trzech lat i ma przynajmniej 21 lat.
simian-raticus [ Generaďż˝ ]
Psychotesty na prawko pijacy przechodzą nawet, a potem boom po pijaku albo zgony czy uszkodzenia!
fresherty [ Jimi Hendrix Rules! ]
Prawda jest taka, że faktycznie swobodę i pewność na drodze kierowca zyskuje po dobrych paru tysiącach przejechanych kilometrów. Obecny system nie jest zły w ujęciu miejskim, brakuje obowiązkowych kilkunastu godzin poza miastem i trenowania sytuacji awaryjnych (przede wszystkim 'test łosia' i kontrola poślizgów). Przepisy, które nie pozwalają doszkalać się kierowcom przed egzaminem też są kretyńskie.
P.S Ostatnio z przerażeniem odkryłem, że sporo członków mojej rodziny (z rzekomo wieloletnim doświadczeniem za kółkiem i bezwypadkową jazdą) nie ma pojęcia że np. wszystkie uliczki osiedlowe (strefa zamieszkania i brak dodatkowych oznakowań dot. pierwszeństwa) to skrzyżowania równorzędne, niezależnie od tego z jak głębokich krzaków dana dróżka wyjeżdża, ani co to znaczy że ograniczenie prędkości jest napisane na kwadratowej tablicy ("Popatrz, nawet normalnego znaku nie potrafią zrobić").
P.S2 Wprowadzić obowiązkowe badania lekarskie co kilka lat i wszystkich pijaków by można było wyłapać. Alkoholizm to choroba, która ma określone objawy i da się ją z niemal całkowitą pewnością stwierdzić na podstawie zwykłych badań... :)
mirencjum [ operator kursora ]
fresherty --> Wprowadzić obowiązkowe badania lekarskie co kilka lat i wszystkich pijaków by można było wyłapać.
Na pewno? Lekarze są tak uczciwi?
jasonxxx [ Szeryf ]
Prawda jest taka, że faktycznie swobodę i pewność na drodze kierowca zyskuje po dobrych paru tysiącach przejechanych kilometrów
fresherty --> tak jest, z tym, że to bardzo niebezpieczny okres. Wtedy kierowca myśli, że już jest mistrzem. A do tego mu zazwyczaj bardzo daleko, przez zbyt dużą pewność siebie stwarza jeszcze większe zagrożenie niż świeżak, który na wszystko podwójnie uważa.
Jeśli ktoś uważa, że po 30 godzinach kursu ma pojęcie o jeździe samochodem jest w błędzie.
Umie ruszać, skręcać, manewrować, zna przepisy i to wszystko.

Qverty™ [ Legend ]
w moim wieku mogę jeździć tylko skuterem, znam przepisy
Tak ci się tylko chłopcze wydaje...Jadąc samochodem często widze takich synków na skuterach co to "znają przepisy" a wyjeżdżają ludziom pod koła i wymuszają pierszeństwo, o ścinaniu zakrętów nie wspomnę...Na skuter powinno być normalne prawo jazdy poprzedzone egzaminem jak na motor a nie, slalom między pachołkami.
fresherty [ Jimi Hendrix Rules! ]
mirencjum -> Nie są, ale jest zdecydowanie lepiej niż było jeszcze jakiś czas temu.
stanson -> Dlatego mówię że po paru dobrych tysiącach - nie po 2-3, tylko po 20-30 ;).Z tym, że nawet wieloletnie posiadanie prawa jazdy (i analogiczny 'przebieg' kierowcy) nie zwalniają od myślenia i dokładnego analizowania sytuacji na drodze. No i oczywiście niedoceniana zasada ograniczonego zaufania. Przysłowiowe 30 godzin to starcza osobie z grubsza pojętnej opanować to o czym mówisz... Gorzej jak ktoś sobie gorzej radzi.
Imak [ Generaďż˝ ]
[7] -> żądnym równości rasowej.płciowej i tak dalej.
Ja osobiście uważam, że ludzie za kółkiem się śpieszą za bardzo, ja sam nie jeżdżę, ale od czasu do czasu jestem pasażerem i tak jadąc przez pół polki ponad trzy godziny przez różne drogi i miasta tak stwierdzam, wszyscy myślą, żer jak zwolnią do 30 km/h to od razu jest wolno, ale nie obchodzi ich to, czy ktoś w nich przywali, lub oni w kogoś.
Najdurniejszych kierowców zawsze widziałem na takim rondzie w Kaliszu, nie wiem jak takie coś się nazywa, ale rondo zawierało dwa pasy, co kłopotało niektórych, ale problemem byli ci, którzy się ryli i robili tam zamęt, podobne rondo jest tez chyba w Koninie.
EspenLund [ Senator ]
No i oczywiście niedoceniana zasada ograniczonego zaufania.
Dokładnie, ta zasada jest niedoceniana. W moim własnym interesie jest uznać każdy samochód który wyjeżdża z drogi podporządkowanej, skręca w lewo na skrzyżowaniu itp. uznać za potencjalne zagrożenie.
LU2864J [ Konsul ]
EspenLund ->> Przez lato przywykłem trochę do tej "ciężkiej stopy" więc zima da mi trochę po tej nodze, ale za to puste ośnieżone parkingi na pewno się wykorzysta w "dobrym celu" ;))
Marti77 [ ZOOM-ZOOM ]
fresherty --> co do tego, że piszesz o tym, że ktoś sobie nie radzi. Instruktorzy powinni być wyczuleni na takie rzeczy i w takim przypadku powinno się skierować kursanta na psychotesty. Z tym że łatwiej to napisać niż wprowadzić w życie w jakiś sensowny sposób. Trafiłem na znakomitego instruktora, który uczył mnie nie tylko jak zdać egzamin, ale i jak jeździć. Pewnie, że po kursie znasz tylko podstawy a reszty uczysz się sam, ale podstawy też ktoś musi dobrze przekazać. Poza tym miałem na egzaminie fart, bo egzaminator, chociaż mógł mnie oblać na jakieś pierdółce, stwierdził że sobie spokojnie poradzę.
smokinnhobo [ czolgista ]
[28] To tez trzeba umiec ;) A nie wszyscy potrafia
smalczyk [ Senator ]
Obecne kształcenie w szkolach jazdy, jak słusznie ktoś wyżej powiedział, uczą jak zdac egzamin na prawo jazdy, nie jak nauczyć przyszłego kierowce prowadzenia pojazdu i (przede wszystkim) jak zachowac się na drodze.
Wałkowane od lat a idiotyczne jak cholera zbędne poświęcanie czasu parkowaniu na centymetry jest najgorsza krzywda jaką można wyrządzić niedoszłemu kierowcy. Zamiast skupić się na testowaniu rozmaitych sytuacji na drodze, kluczowych dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, wpaja się delikwentowi, że grunt to zaparkowac jak najbliżej innego auta (najlepiej tak by wysiąść się nie dało).
Póki nie będzie presji na gruntowne zmiany nie tylko przepisów w tym temacie, ale i podejścia do idei kształcenia kierowców (wystarczy spojrzeć jakim zainteresowaniem cieszą sie dodatkowe kursy bezpiecznej jazdy - sprawa kluczowa, a kompletnie pomijana na podstawowych kursach), póty będziemy mieć takich kierowców jakich mamy. Czyli zazwyczaj marnych.
jasonxxx [ Szeryf ]
^ Temat wyczerpany.
AloneInTheDark [ AITD ]
Potwierdzam.
Zdałem egzamin na prawo jazdy i tak naprawdę niewiele umiałem. Sporo jeździłem od tamtego czasu samochodem. Prawko mam od roku, a zrobiłem 15 tys. km.. ; ) I dopiero teraz czuję, że umiem "dość" dobrze jeździć. Co do sytuacji ekstremalnych.. Poślizg mi się zdarzył jeden - udało mi się z niego wyjść, ale nie wiem, czy to skutek dobrej kontry czy raczej szczęście.. Przydałoby się podszkolić w tym zakresie.
Za to wiele koleżanek dumnie chwaliło się, że nie za bardzo potrafią jeździć, ale egzaminator puścił je, bo przyszły w miniówkach i bluzkach z dekoltem.
EspenLund [ Senator ]
[30]
Wszystkiego można się nauczyć, chociaż jednemu przychodzi łatwiej a drugiemu ciężej :)
LU2864J [ Konsul ]
[30]
Dobry ręczny, trochę koni mechanicznych i powoli do celu ;))
siwCa [ Legend ]
^
W zimie to te konie na niewiele się zdają :)
Bardziej wyłącznik ESP, jeśli ktoś takowy system w aucie posiada.
LU2864J [ Konsul ]
Dlatego napisałem "trochę". Z drugiej strony to nie wyskoczę jakimś Fiatem Punto 1.1 55KM bo nie będzie takiej frajdy jak np. z 90 KM pod maską ;)

doctor_greenthumb [ Pretorianin ]
Skuteczne szkolenie kierowców? A to jest możliwe? To jest Polska, polaczki-czwaniaczki ze swoją ee ... mądrością i żadne szkolenia tu sprawy nie załatwią.
Szkolenie jest natomiast bardzo potrzebne ale na zupełnie innej płaszczyźnie, aby pewne zachowania nie przenosiły się potem na drogę. Tylko to już nie jest rola instruktorów jazdy dlatego temat nie jest wyczerpany i się go chyba tak łatwo nie da wyczerpać.
EspenLund [ Senator ]
LU2864J
W zimę można mieć duża frajdę maluchem z 24 KM na pokładzie:).
Jeśli masz oblodzoną/osnieżoną drogę to konie mechaniczne schodzą na daleki plan.
Liczy się wyczucie. No i oczywiście nigdy nie będzie aż takiej frajdy przednionapędowcem jak czymś z napędem na tylną oś :)
LU2864J [ Konsul ]
No i oczywiście nigdy nie będzie aż takiej frajdy przednionapędowcem jak czymś z napędem na tylną oś :)
Ojj no, co racja to racja. ;))
Trzeba szukać jakiegoś malucha, dużego fiata albo poloneza na zimę ;D
AloneInTheDark [ AITD ]
#EspenLund
Nie wierzę, że nie kręciłeś nigdy bączków przednionapędowcem w zimie.
Jakiś wolny parking przed hipermarketem, koła maksymalnie skręcone, wsteczny i jazda.. tylko na latarnie trzeba uważać :-P
Oczywiście tylnonapędowe to o wiele więcej frajdy, ale trzeba sobie radzić.
No i takie kręcenie to tylko 4fun, bo umiejętności nam nie polepszy.
Zenedon [ Burak cukrowy ]
Omega kumpla, krata browarów i pusty parking. Zabawa była w cyc, jak będę kupował brykę, to na pewno tylnionapędówkę.

smokinnhobo [ czolgista ]
[41] I na to zeby sprzegla nie spalic :)
EspenLund [ Senator ]
AloneInTheDark
I dobrze że nie wierzysz, bo mam dwa przednionapędowce tylko w domu :-).
A umiejętności... Cóż jak tylko kręcisz bączki to nie polepszy, ale jak jedziesz sobie bokiem i starasz się to kontrolować do dlaczego nie? Jak wpadniesz w prawdziwy poślizg to może Ci to uratować dupę, ale nie musi.
Smokin
Trzeba mieć talent żeby na bardzo śliskiej nawierzchni spalić sprzęgło :)