GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Problemy z motywacja, jest zle...

23.09.2010
22:29
smile
[1]

Pajak_master [ Konsul ]

Problemy z motywacja, jest zle...

witam
podkusilo mnie zeby zagladnac tutaj, mimo ze obecnie niewiele sie tu udzielam a watku w dziale uczucia nie zakladalem nigdy (!)
Mam wrazenie ze dzieje sie ze mna w cholere zle. Z tego co pamietam bylem osoba ambitna i pracowita ktora zawsze dazyla do wyznaczonego celu. Niestety cos w przeciagu moze roku, dwoch stopniowo sypie sie coraz bardziej i nie moge odnalesc w swoich ambicjach (ciagle jakies mam). Zaczynam sie opierdalac, przegladac bezmyslnie internet wiaszac na facebooku. Kiedys przynajmniej w czasie 'nicnierobienia' gralem w jakas gre albo ogladalem serial. Teraz wogole przestalem grac a jesli mam jakis czas i cos zaplanowanego do roboty ociagam sie z tym, obezwladnia mnie prokastynacja i brak motywacji. Wyglada to tak, jakby kazde zadanie, ktore powinienem zrobic obezwladnialo mnie swoim ogromem i sprawialo ze 'robie to jutro'. To mi juz podchodzi pod chorobe psychiczna, omg ;|
Jessu, zapodajcie jaki film ktory dalby mi poklady motywacji czy jakas ksiazke czy cokolwiek.
Mam jakies checi chce cos ze soba zrobic, tym bardziej ze jestem w tym momencie zycia w ktorym postawie jeden krok i mam szanse na osiagniecie sukcesu. Ale te wszystkie wizje jakos mnie nie motywuja. Pomocy bo k**** bedzie ze mna wkrotce zle.

23.09.2010
22:32
[2]

s1ntex [ Senator ]

Mam podobnie, tzn. w mniejszym stopniu, ale podobnie. Zamulam, osobiście liczę, że wyprowadzka z domu do Anglii na rok sprawi, że będzie inaczej.

Może to coś z tym? Nuda, monotonia?

23.09.2010
22:41
[3]

maly_17a [ Generaďż˝ ]

Gdzieś 1/3 ludzi z tego forum ma ten problem. Nie wiem czy lenistwo się da leczyć, ja nie znalazłem na to sposobu ;P Ale jakby ktoś miał, to z chęcią wysłucham propozycji.

23.09.2010
22:58
smile
[4]

Reaper1996 [ Generaďż˝ ]

Ja też mam to już jakiś czas (8 lat może) i się przyzwyczaiłem

23.09.2010
23:05
smile
[5]

KiLlaZ97 [ Pretorianin ]

Mam identycznie...Już mnie to wkurwia.

23.09.2010
23:53
smile
[6]

bartek [ Legend ]

Jest w tym metoda.

Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami
Całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali
Cała jego ciężka praca, wszystko było chuja warte
Gdyby leżał całe życie, mniejszą czyniłby on stratę

24.09.2010
00:20
smile
[7]

Old Devil [ Pretorianin ]

SSRI, SNRI

24.09.2010
00:32
[8]

HUtH [ pr0crastinator ]

Jak czujesz, że się wieszasz i nie wiesz co masz robić, szybko rusz się gdzieś, porób cokolwiek, posprzątaj, poćwicz, idź do sklepu, a potem od razu zacznij robić coś konkretnego. No i nie wolno myśleć(lub w ogóle nie myśleć :P) "jeszcze pięc minut" czy "jutro", ale "Jazda, ku*wa!"

Z filmów... może "motyl i skafander"?

Edit: Może zmiana wystroju pokoju coś da? Jak jestes nerdem, to możesz też myśleć w kategoriach erpegowych, czyli robisz coś i wtedy masz xp i jesteś bardziej zajebisty, ale to naprawdę jest mocno nerdowe :P

Edit: No i dobrze jet zawsze pogadać z kimś przy kieliszku.

24.09.2010
01:42
smile
[9]

j-bobo [ Bobek ]

wp.pl, onet.pl, fejsbuk, fora internetowe, inne spolecznosciowki, poczta, gg, wp.pl, onet.pl... i tak w kółko w poszukiwaniu nowych rzeczy...

nuda, monotonia, czas leci, a człowiek się zatrzymał i czeka jak na zbawienie... które jakoś nie nadejdzie, jeśli się nie ruszy

24.09.2010
02:50
[10]

HUtH [ pr0crastinator ]

Homo internetus... Z jednej strony nieskończony, pędzący bez przerwy wirtualny świat, z drugiej wegetacja na fotelu w blasku monitora. Jak w ogóle żyli ludzie przed wynalezieniem Internetu? :P

Patologiczną sytuację ciężko rozwiązać, bo odłączając się od sieci, tracimy kontakt z potęgą odsłanianej kliknięciem, dostępny świat zostaje brutalnie ograniczony, światło zostaje zgaszone. Otaczająca rzeczywistość staje się przytłaczająca, wymagająca ogromnej sprawności motorycznej, pełna przeszkód i wielkich odległości na drodze do błahego celu.
Stojąc przed wyborem jednego ze światów; przejrzystego, ciepłego, bogatego w skarby morza, a brudnego bajora, z głęboko w mule tkwiącymi niespodziankami - wypłynięcie szybkim jachtem - kliknięcie - jest oczywiste. Żegnaj szarobura, prymitywna i toporna rzeczywistości. Wiej bitowy wietrze!

Pytanie: czy wprowadzenie indywidualnych, mobilnych środków dostępu do Sieci, będzie zbawcze i pozwoli na nieskrępowane uczestniczenie jednocześnie w obydwu, mających się uzupełniać rzeczywistościach, czy też pogłębi różnice, przesłoni realny świat wirtualną maską, marginalizując go do koniecznego minimum?



Tak wygląda próba skupienia na nauce do egzaminu :P

24.09.2010
03:08
[11]

PodporaNieprzesuwna [ Centurion ]

Jeej, stara, dobra prokrastynacja. Typowy problem osób nieumiejących dbać o własne interesy.

Walka z tym nędznym zwyczajem wymaga pracy nad sobą i wysiłku. Jednym z dobrych wyjść jest ograniczenie bezmózgiej rozrywki jak ślepe gapienie się w ekran monitora czy oglądanie tv. Po tygodniu można zauważyć wyraźny wzrost percepcji. To bywa trudne, wiem, taki komputer to dziś nierzadko narzędzie pracy i nauki, co i mi skutecznie przeszkadza w regularnych powrotach do rzeczywistości. :/

A jak ograniczyć? Może wyjść na spacer, taki bez celu? Tak zamiast? Jedne z najmilszych chwil spędzonych samotnie przeżyłem spacerując bez celu z parasolem w czasie ulewy albo w niedzielę tuż przed wschodem słońca (okazało się, że jednak są w Krakowie inne ptaki niż gołębie). Albo wziąć książkę do ręki, czytanie rozwija słownictwo i - jeśli nie jest to coś wyjątkowo ograniczonego - także ową jakże ważną percepcję. O hobby nie będę się rozpisywał, wałkowane wielokrotnie... Kiedyś się wkurzyłem, postanowiłem nie siadać do kompa, jeśli nie mam czegoś ważnego do zrobienia, siadłem na łóżku i zaczekałem chwilę. W ten sposób zrobiłem pranie, posprzątałem, odkurzyłem, obiad ugotowałem i nawet porobiłem rzeczy na uczelnię na następny tydzień, byle nie siedzieć bezczynnie. :)

A jak jesteś w tym momencie zycia w ktorym postawie jeden krok i mam szanse na osiagniecie sukcesu to... weź powiedz komuś, żeby Cię kopnął w dupę i szpicrutą poganiał. Komuś w końcu musi też zależeć.

HUtH --> Też mam egzamin, pozdrawiam ;)

15.10.2010
12:10
smile
[12]

FurN [ Centurion ]

własnie sie zastanawiasz po co zyjesz, dlatego sie we wszystkim ociagasz, to nie jest złe, poprostu bronisz sie jak to sie mówi przed ''tępotą szarego zycia'', byc albo nie byc? o to jest pytanie;)))

27.12.2010
15:27
[13]

meggi18 [ Junior ]

Można ten temat w sumie zaliczyć pod kategorię "uczucia", bo ma duży związek z naszą psychiką i myśleniem;). Ja aktualnie przeżywam takie rozterki jeśli chodzi o moją pracę, jak jestem w biurze to ostatnio coraz częściej nie mam ochoty i motywacji do pracy. Myślałam, że fajnie by było jakby u nas w pracy organizowane były takie wspólne wyjazdy pracowników, jakie proponuje biuro podróży Mega Travel, czyli integracyjno - motywacyjne. Ja uważam, że to świetna sprawa. W sumie można nawet samemu skorzystać z ich oferty i wyjechać gdzieś, odpocząć od widoku ciągle tych samych miejsc i ludzi. Może zastanów się i np. na ferie wybierz się gdzieś;).

27.12.2010
23:29
smile
[14]

Fear2 [ Konsul ]

Jeżeli nie masz powodu dla którego chciałbyś żyć, to poszukaj czegoś, za co chciałbyś umrzeć.

27.12.2010
23:53
smile
[15]

k4m [ that boy needs theraphy ]

Kiedyś miałem z tym problem w dużo większym stopniu, teraz przynajmniej w dziedzinie nauki udaje mi się to zwalczać, chociaż często mam nawroty. To wydaje się niesamowicie skomplikowane, a w gruncie rzeczy jest banalnie proste. Wystarczy zmienić nastawienie z "ale mi się nie chce, zabiorę się za to za 10 min" na "chce mi się, zrobię to teraz!". Tylko i jednocześnie aż tyle. Należy to też odpowiednio umotywować np uświadomieniem sobie faktu, że owszem przez powiedzmy najbliższą godzinę trzeba będzie się zająć czymś mniej przyjemnym, ale później będziemy mieli już czas wolny wyłącznie dla siebie, a poza tym satysfakcję ze zrobionej pracy. Do tego trzeba umieć powiedzieć sobie "koniec, wyłączam komputer", nie jest to ani łatwe, ani przyjemne, ale bez tego np ja nie jestem w stanie się za nic zabrać.

28.12.2010
00:22
[16]

gepetto66 [ Konsul ]

''Trzeba ci wiedzieć, miła Ciri - rzekł Yarpen - że moja babka znała się na leczeniu jak nikt. Niestety, uważała, że źródłem większości chorób jest nieróbstwo, zaś nieróbstwo najskuteczniej leczy się kijem. Względem mnie i mojego rodzeństwa stosowała taki lek głównie zapobiegawczo. Lała nas przy byle okazji albo i bez okazji. Wyjątkowa to była jędza''

28.12.2010
00:32
[17]

Serek55 [ Sercio Polski ]

Może nie dotyczy to samej motywacji, ale pięknie powiedziane, że mimo wszystko trzeba się starać.



W zasadzie pierwsze 30 sekund.

28.12.2010
09:22
[18]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

Huth - Nie o tyle homo internus, bo czasem (nawet niedawno, jakiś miesiąc temu) mam tak że całe dnie marnuję nad książką - potrafię wtedy wchłaniać książkę na dwa dni, łazić do biblioteki i pożyczać kolejną - I co z tego że nie siedzę przed monitorem, jak tracę nad tym prawie cały wolny dzień nie robiąc nic pożytecznego?

Oczywiście to po czasie mija, ale takie okresy się zdarzają : )

28.12.2010
19:44
[19]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Rozpisz sobie plan dnia następnego, nie zapominając o czasie przeznaczonym na film, książkę, grę lub internet. Nie uogólniaj jednak do "od 13 do 15 - czas wolny", a zamiast tego napisz np. "od 13 do 13:30 internet, a od 13:30 do 15 - film". Poza rozrywkami, polegającymi na siedzeniu i patrzeniu przed siebie - które także rozwijają jak np. dobry film - przejdź się gdzieś, jak masz psa to i on będzie miał radochę, albo poćwicz, idź na piwo, porób zdjęcia gołębiom - cokolwiek. Ważne żebyś wiedział co i kiedy chcesz robić oraz co z tego będziesz miał. Naturalnie nie zapominaj o pracy/szkole. Na każde zajęcie wygospodaruj więcej czasu, niż wydaje ci się, że będziesz potrzebował. W ten sposób znajdziesz czas na chociażby nieplanowane wyjście do sklepu, albo zrobienie herbaty i jednocześnie nie zburzysz całego swojego planu dnia. Nie przesadzaj z zajęciami, których nie lubisz, bo szybko się zniechęcisz. Na pewno przyjdzie dzień, gdy olejesz cały plan. Nie poddawaj się, wieczorem spisz plan na kolejny dzień.

Myślę, że przeżywa to duża część społeczeństwa, a walczyć z tym trudno jak z nałogiem i nigdy się z tego do końca nie wychodzi. Po upadku trzeba szybko podnieść się, strzepać kurz i wskoczyć na drzewo;)

28.12.2010
21:58
[20]

SutiL [ Generaďż˝ ]

też miałem okres gorszy o wiele gorszy niż ty, były wakacje a ja straciłem pracę, przez 3 miechy dzień w dzień piłem i to nie tam 3 piwka...
2 dobre wypłaty poszły się wylać, doszedłem do poziomu nędzy, ciężko się podnieść było, nie przyjmowali mnie chyba do z 3 firm co odpadałem na rozmowach, wiele wiele podań, ale wkońcu jakoś stanęłem na nogi, w czasie pracy też szok do nowej sytuacji, ale po 2 tyg ogarnąłem się i jako tako sobie żyję.
Także widzisz ja miałem o wiele gorzej niż ty i jakoś dałem rade, nie chwalę się tym bo doprowadziłem się do strasznego stanu i tym się nie ma czym chwalić, głowa do góry !
przedewszystkim polecam zdecydowania jakąś fajną wyprawe ze znajomymi, naprawde to tak nie wiele ale też miałem wielkie mętliki, , wielki chaos, nie wiedziałem tez co robić nawet jak ta pracę dostałem, ale poszedłem na dobrą imprezę, i potem jakoś ożyłem, wyjedż gdzieś, na spokojnie można sprawy przemyśleć.

© 2000-2025 GRY-OnLine S.A.