GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Soulfly

28.01.2003
19:20
[1]

maYkel [ Pretorianin ]

Soulfly

W najblizszy poniedzialek w stodole - chaos zacznie sie o 19 ;P
Wybiera sie ktos? Ja wlasnie nabylem bilecik...

28.01.2003
19:25
smile
[2]

The LasT Child [ GoorkA ]

ja mialem jechac, ale ostyatecznie jade wtedy na narty, a i tak cena 80 zeta za Soulfly, Corruption i NONE jest za wysoka
zycze wszystkim swietnej zabawy na koncercie i zebyscie to Wy skopali tylki Maxowi a nie on Wam!
aha i pozdrowcie go odemnie!

28.01.2003
19:27
[3]

The LasT Child [ GoorkA ]

zapomnialem dodac byscie pokazali Maxowi ze w Polsce sa ludzie ktorzy kochaja metal (moze wtedy bedzie wiecej koncertow), czyli macie skakac, skakac i jeszcze raz spiewac!

29.01.2003
02:20
smile
[4]

_RedruM_ [ Centurion ]

Child masz na myśli jumpdafackup ? :DDD Dziamp , dziamp , dziamp !

30.01.2003
20:45
[5]

maYkel [ Pretorianin ]

^UP^

Naprawde nikt? :))

30.01.2003
20:49
[6]

Maxwell [ ]

ni ja...

30.01.2003
22:23
smile
[7]

Katane [ Useful Idiot ]

No doobra... :)
Melduję posłusznie, że w składzie Yoghurt, Yosia, ja + jeszcze jedna osoba nieznana na tym forum będziemy na ww koncercie :)
I co z tego? :)

30.01.2003
22:29
smile
[8]

dygi [ Pretorianin ]

Jak ja wam zazdroszcze.

30.01.2003
22:45
[9]

maYkel [ Pretorianin ]

Katane -> I nic z tego :)
Z czystej ciekawosci pytam :P I chcialem zyczyc dobrej zabawy ;P
BTW: mam nadzieje ze w tym roku tez zagraja 'wasting away' :) I ze bedzie dluzej niz ostatnio...

30.01.2003
22:46
[10]

Katane [ Useful Idiot ]

maYkel --> Dzięki i nawzajem :)

05.02.2003
21:16
smile
[11]

Katane [ Useful Idiot ]

Może przekleję recenzję z innego wątku, bo zainteresowani będą jej szukać raczej tutaj.

Najpierw trzeba było uzbroić się w cierpliwość, żeby w ogóle wejść do stodoły. Kolejka ogromna i wolno posuwająca sie do przodu. Kiedy weszliśmy naszą ekipą - Yoghurt, Yoś, ja i 2 osoby nie znane na tym forum - Zakrent i sAVEk - None już kończył występ, grali ostatni utwór.Sądząc po rekacji publiki zagrali nieźle. Później był Corruption, którego grzecznie przeczekaliśmy w barku. Soulfly sie opóźnił, zatrzymano ich podobno na granicy białorusko-polskiej. W pewnym momencie ktoś wrzasnął "PRZYJECHALI". Cóż, tłum rzucił się jak dziki na salę :) Poszliśmy i my ;) Szedłem 1,5 metra od Zakrent, a zgubiłem Ją po... 5 sekundach od wejścia na salę :) Na początek Downstroy. Cholera, a ja myślałem, że publika będzie musiała się trochę rozkręcić. Ale nie, już przy pierwszej piosence co najmniej połowa sali pogowała. Po 3 utworach musiałem wyjść... Nie dało się oddychać. Poszedłem do barku, i kupiłem Red Bulla. Miałem takie szczęście, że akurat gdy zaczynałem pic, chłopcy zagrali.... "Roots Bloody Roots". Do głowy przychodziło mi tylko jedno "Kurwa!!!!". Reakcja tłumu - największe owacje tego wieczoru. Nie pamiętam dokładnie, byłem na sali może na 5-6 utworach. Po prostu nie wytrzymałem więcej. W pewnym momencie wyszedł Yoghurt, którego, ofkorz, zgubiłem na początku koncertu ;) Poszliśmy wspomóc się dodatkowymi Red Bullami :) Pijemy... na sali zapalają się światła, ludzie masowo emigrują. "Co jest, przerwa?" - pomyśleliśmy. Niestety, był to koniec koncertu.... Grali niewiele ponad godzinę... Było to dla mnie największe rozczarowanie tego wieczoru.

Koncert byl krótki, ale cholernie intesnywny. Nie byłem na wielu koncertach, na żadnym tak dużym, ale Yoghurt, który jest w tej materii bardziej doświadczony, powiedział "Nie byłem jeszcze na tak dobrym koncercie".

Well, młynek po prostu niesamowity, pod sceną nie dało sie żyć. Byłem mniej więcej na środku sali, a skończyłem z rozciętą wargą, kilkoma siniakami i ogromnym bólem mięśni.

Ocena konceru 7/10 (po punkciku mniej za to, że za krótko, i że Soulfly'a lubię raczej średnio ;)

05.02.2003
21:26
smile
[12]

_RedruM_ [ Centurion ]

GrOOOwl !

Zazdrocha , łapie mnie zazdrocha ... JA CHCE MOJE SOłLFLAJ !

Katane --> powiedz czy grali Ratamahatta ? albo Biotech is Godzilla ? a może Kaiowas ? rozumiem , że Seek'nStrike było ? kur*a ja chcę jakieś bootlegi/videos z koncerrrrta , fOrgh !

05.02.2003
21:33
smile
[13]

_RedruM_ [ Centurion ]

A jeszcze taka ciekawostka ... kiedy puszczam sobie Sałlflaja ...powiedzmy , że leci sobie "Seek'n'Strike" , albo "Refuse , Resist" [ Sepultura heh :) ] ... nie wiem czemu ale staję się maxymalnie agresywny :D Mam ochotę roznieść dom i roz^$%^$ wszystko w zasięgu 1km ... moi starzy mają chyba rację ...: "muzyka szatańska" :> co uważam za niewyobrażalnie mocny komplement :)))

I za to uwielbiam Soulfly


05.02.2003
21:39
[14]

Katane [ Useful Idiot ]

Redrum --> A jakże, Seek'n'Strike było :) Zaraz po "Downstroy" :) I jeśli mam być szczery, to nie pamiętam co dokładnie grali. W pamięć zapadły mi "Downstroy", "Seek'n'Strike" im "Roots..".

05.02.2003
21:46
smile
[15]

Katane [ Useful Idiot ]

Aha, jeszcze jedno...

Nie było "One" - buuuuuuuuuuuuu.......

05.02.2003
21:52
smile
[16]

Aen [ MatiZ ]

Katane- I jak Zakrent? Wydziarana, nie?

05.02.2003
21:54
smile
[17]

_RedruM_ [ Centurion ]

Katane ---> ale "One" jest na 2 wokale przecie , kupa by wyszła na koncercie - 2gi wokal z playbacku ? :P [ 2gi wokal to kolo z Ill Nino ]

05.02.2003
21:55
[18]

Katane [ Useful Idiot ]

To zależy co rozumiesz przez "wydzaiarana".
Ale o tym to wal raczej na GG ;)

05.02.2003
21:56
[19]

Katane [ Useful Idiot ]

Redrum --> Nie wiem, ale tak czy siusiak to mój ulubiony kawałek z "3" :)

05.02.2003
23:29
[20]

dygi [ Pretorianin ]

A bylo 'Tree Of Pain' albo 'jumpdafuckup' ?

05.02.2003
23:41
[21]

dygi [ Pretorianin ]

Katane ----> Masz racje 'One' rzadzi !

Skoro juz jestesmy przy koncertach - ktos jedzie na Metalmanie? Juz dla samego Opeth i Anathemy warto!

06.02.2003
08:41
[22]

Katane [ Useful Idiot ]

Dygi --> "Jumpdafackup" było, to pamiętam :)
A na metalmanię mam trochę daleko... :-/

07.02.2003
00:39
[23]

Yosia [ Pretorianin ]

Dobra, teraz koncert z mojego punktu widzenia :) no więc wieczór rozpoczęliśmyod wspomożenia się w parczku przy Stodole kilkoma napojami :D Zaliczyliśmy też odwiedziny trzech ciekawych panów, którym się najwyraźiej nudziło i szukali zaczepki, ale całe szczęście obeszło się bez większych ofiar :) no i jakoś przed 19 udaliśmy się pod Stodole, gdzie stał już pokaźny ogonek ciekawych ludziuf :) niestety wpuszczanie do środka szło dość mozolnie, przez co coniektórzy nabawili się odmrożenia stóp (tak, tak, mam na myśli mnie). Asekurowana przez kumpla przedarłam się do barierek, a stamtąd do Stodoły. Przy wejści zmacała mnie jakaś kobita i zrewidowała mój plecak, ale jako iż w zwyczaju nie mam noszenia przy sobie niebezpiecznych narzędzi zaraz przepuszczono mnie dalej (Zakrent zabrali butelkę Coca Coli :D). Oderwano mi kawałek biletu, a po zobaczeniu na legitymacji, żem gówniara i nie mam 18 lat przybito mi pieczątkę na czole (kidding, na ręce) o treści WIBRATOR :D poczekałam aż się wszyscy zbierzemy (wszyscy w liczbie 5 osób :D). Poleźliśmy do szatni, po uprzednim upchaniu kurtek do plecaków. A później staliśmy, i staliśmy i staliśmy i chyba na zbawienie czekaliśmy, aż w końcu oświeciło nas, że przecież gra Noon więc może ruszylibyśmy dupska i zobaczyli co się dzieje. Załapaliśmy się aż na jedną piosenkę, trząchnęłam sobie trochę łbem i przekonałam się, że w pobliżu sceny jest naprawdę gorąco (dosłownie). Pomyślałam, że na Soulu się rozpłyniemy :) Potem grał Corruption co nas niespecjalnie zainteresowało, poszliśmy na góre do barku, tam czekaliśmy dłuuuugo, bo jak już wspomniał Katane zespół zatrzymała białoruska granica i złe warunki pogodowe. Co chwile dostawaliśmy raporty od sprzątacza gdzieteraz Soulfly przebywa, aż w końcu przyjechali :) poleźliśmy na salę. Szłam wgłąb tłumu, za sobą miałam Yogha, odwróciłam się, krzyknęłam "TO GDZIE SIĘ SPOTYKAAAAAMYYYYYY..." i już mnie nie było :) podskoczyłam sobie bliżej sceny, gdzie niestety zrobiło się dość niemiło, bo wszyscy zaczęli się pchać i "Downstroy" spędziłam na gnieceniu ideptaniu innych ludzi i byciu gnieconą i deptaną przez jeszcze innych. Pomyślałam sobie, że zaraz umrę, wyciągnęłam łapę, wrzasnęłam "WYCIĄGNIJCIE NAS!!!", ktoś mi odkrzyknął "STARAM SIĘ" no i po chwili stałam już na nogach (dzięki ci człowieku, gdyby nie ty, to pewnie bym skończyła jak ta dziewczyna na Bekstrit Bojs w 1997 r.). OK, dostałam małego szoka, postanowiłam wydostać się tego dzikiego tłumu, przelazłam na koniec sali, oceniłam sytuację i... wróciłam spowrotem, bo stwierdziłam, że nie zmarnuję takiego koncertu tylko dlatego, że chciano mnie zadeptać :) Jako iż na środku sali stworzono niebezpieczny młynek, poszłam w stronę lewych kolumn, gdzie przeskakałam większość koncertu. Publika bawiła się naprawdę zajebiście, Soulfly odwalał swoją rzeźnię, serwował najlepsze utworki, a już szczyt to był "Roots Bloody Roots" (siem troszku zdziwiłam, że Soulfly to gra...). Ah jak my wtedy szaleliśmy... wtedy też odnalazłam Savka, który mi przy okazji pstryknął fotkę :) i zaraz się znów zgubiliśmy :) co chwilę byłam wciągana w ten niebezpieczny młynek na środku, ale nie powtórzyła się już sytuacja z początku koncertu. Potem była jakaś przerwa, jeszcze jeden (albo dwa, nie pamiętam) utworek i znów "przerwa". czekamy, czekamy, a tu techniczni zaczynają rozkręcać perkusję :( Wszystki miny zrzedły, zaczeliśmy tupać i wrzeszczeć "SOULFLY" "MAX CAVALERA" albo "WE WON"T GO". Niestety nikt nas nie posłuchał i na scenę nie wylazł. Nie pozostało nic innego jak czekać na dostanie się do szatni, co szybko okazało się bezsensem więc ponownie poleźliśmy do barku, po tym jak już się wszyscy znależliśmy (jak sobie stałam, to koło mnie dwóch gości się o coś biło, po czym mi na głowe spadł jakiś pieniążek, nie wiem czy to o to się pożarli, ale wydawało mi się, że Max rzucał coś takiego ze sceny, niestety pieniążek znikł mi z oczu :)) Znalazłam koncertowe trofeum, kulkę z koralików jednego gościa i se zabrałam na pamiątkę :D Dostaliśmy się do szatni, około 00:30 przyjechał po nas transport, zdąrzyliśmy jeszcze podleźć do autobusu zespołu i wylukać, że perkusista i basista rozdają autografy (mam, mam! i zdjęcie też!). No i czas było jechać. Nic mnie nie bolało, tzn na koncercie dostałam dwa razy w szczękę z bara, łokciem w skroń i walnęłam głową w plecy jakiegoś gościa, ale przeżyłam bez żadnych pokoncertowych dolegliwości.
Podsumowując cały koncert: było zajebiście, ale bardzo krótko. Tzn. to była godzina i 10 minut ale wydawało się, że to tylko 20 minut :) Wiadomo, to co dobre szybko się kończy :)

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.