Behemoth [ Rrrooaarrr ]
Sześć miesięcy dobrego metalu. Szeroko o muzyce 2010.
Wbrew tytułowi rozmawiamy nie tylko o metalu. Wątek podsumowujący pierwsze dwa kwadranse nowej godziny.
Pół roku niemal minęło. Wydaje mi się, że był to dobry czas dla muzyki, szczególnie jeśli idzie o metal, bo kilka tegorocznych premier pozwoliło mi zbudować opinię, że gatunek ma się naprawdę nieźle. Chodzi mi tutaj przede wszystkim o heavy n' thrash metal, bo te gatunki w metalu interesują mnie najbardziej (nie wiem co na innych frontach, ale słyszałem, że za nowym albumem Burzum nie kryje się nic wielkiego). Potężnymi wydawnictwami uderzyły przede wszystkim klasyczne firmy: Nevermore i Annihilator (2 x miazga totalna) oraz wielowątkowy Ihsahn (trudny do jednoznacznej definicji). Innym ważnym punktem tego roku było dla mnie moje pierwsze starcie z angielskim zespołem Cathedral i z jego premierowym wydawnictwem. Zgadywanka rozłożyła mnie na łopatki, bardzo dziwny i zastanawiający album. Świetne pomysły w muzyce.
Na plus na pewno dwa prog/art rockowe polskie debiuty: Terminal i Acute Mind. Jakimś cudem trafiłem też na nowy album Bullet For My Valentine i poza drażniącymi mnie "miętkimi" wokalami do których nigdy się nie przyzwyczaję, to muszę przyznać, że młodzież z Walii ostro zasuwa na instrumentach.
Negatywnie na pewno jeśli chodzi o nowe Soulfly (album plus koncert, na którym Maxio udowodnił, że po jego energii zostały tylko sine jądra, które Gloria od czasu do czasu podgryza). Totalną niespodzianką in minus jest także nowe, nudne Pain Of Salvation (monotonia czy nuda były ostatnimi wadami, które mógłbym zarzucić Szwedom). Nie zdołałem się też przekonać do nowego Lao Che. Należę chyba do tej grupy osób, która woli jeśli zespół tworzy jakiś patos wokół swojej muzyki.
+++ Ihsahn - After
+++ Cathedral - The Guessing Game
+++ Nevermore - The Obsidian Conspiracy
+++ Annihilator - Annihilator
++ Overkill - Ironbound
++ Fear Factory - Mechanize
++ The Dillinger Escape Plan - Option Paralysis
++ Terminal - Tree Of Lie
++ Armored Saint - La Raza
++ Exodus - Exhibit B: The Human Condition
+ Rob Zombie - Hellbilly Deluxe 2
+ Blaze Bayley - Promise and Terror
+ Jon Oliva's Pain - Festival
+ Dark Tranquillity - We Are The Void
+ Bullet For My Valentine - Fever
+ Sabaton - Coat Of Arms
+ Acute Mind - Acute Mind
- Pain Of Salvation - Road Salt One
- Soulfly - Omen
-- Lao Che - Prąd Stały / Prąd Zmienny
Na wykopaliskach znalazłem przed wszystkim ubiegłoroczne "Spirit Black" Jorna (dwa rewelacyjne covery, solidna twórczość w studio) i "Strażnika Światła" Turbo (jeden z nielicznych polskich albumów w dwudziestym wieku posiadający przesłanie), ale moja cała uwaga skupiła się na Dream Theater (Słowa i Obrazki, Train Of Thought i Falling Into Infinity). Wreszcie udało mi się także kupić "Sound Of White Noise" czyli chyba jeden z najbardziej udanych materiałów Anthrax (to a propos nowego wydawnictwa Armored Saint i fatalnej kondycji studyjnej Anthrax).
Na koncertach bywałem rzadziej niż zwykle (dużo zmiennych niezależnych, w tym jedna na dwóch nogach i z piersiami). Wyjątkowo podobał mi się koncert Comy na juwenaliach, który zapewne z powodu charakteru tej imprezy pozbawiony był e-gimnazjalistów, którzy w tym czasie byli na imprezie na facebooku czy innym społecznościowym gównie ;-).
No i pozostaje duży żal po dużym Steelu...
rog1234 [ Gold Cobra ]
"Metalowo" niewiele albumów mnie w tym roku ruszyło, w poprzednim było lepiej (Endgame, Liebe ist fur alle da, The Devil You Know, żeby dać przykład). W tym roku spodobały mi się tylko nowe płyty Bullet For My Valentine (ale przyznam, że już zdążyła mi się znudzić, i nieprędko do niej wrócę), Godsmack, HIM, (na tyle na ile można to zaliczyć do metalu) i... to w zasadzie tyle. Za to zbliżająca się nowa płyta Trivium zapowiada się wyśmienicie - z jednej strony mają utwór na potrzeby God of War III, który jest świetny, z drugiej strony zapowiadają "duchowego następcę" poprzedniej płyty, a Shogun to istne arcydzieło alternatywnego (i trochę wchodzącego w prog) metalu. Ciekawi mnie też nowa płyta Helloween. Znacznie więcej w tym roku spodobało mi się nowych płyt rockowych (Airbourne, Stone Temple Pilots, The Dead Weather, które swoją drogą, jeżeli pójdzie na trzeciej płycie jeszcze dalej w eksperymenty, może stworzyć istne arcydzieło ciężkostrawnego rocka, bo na chwilę obecną Sea of Cowards jest tylko kawałkiem geniuszu, który prosi się o więcej wszystkiego).
Za to odkryłem (lub poświęciłem należytą uwagę) wielu zespołom metalowym (i nie tylko) w tym roku, między innymi Tool, Helloween, i, niestety przez tragiczne okoliczności, Type O Negative. Do tego dochodzi fala fascynacji altrockiem, zwłaszcza spod znaku Jacka White'a, którego do jakiegoś czasu (który wypada plus-minus na początek słuchania Queens of the Stone Age) nie trawiłem. Dziś uważam Elephant od The White Stripes za jeden z lepszych albumów dekady i w historii w ogóle.
Czyli z nowościami rok wypada z mojego punktu widzenia raczej średnio. Za to na pewno dekada wyszła fenomenalnie.
STypoL9 [ STYPOL 3 16 ]
Ja tam za dużo pisał nie będę, za bardzo spać mi się chce, a z drugiej strony i tak mało nowości w tym roku słuchałem. Mogę tylko powiedzieć, że spodobał mi się nowy Sabaton - Coat Of Arms i BFMV. :D Może się w wakacje coś więcej posłucha.

ZgReDeK [ Wredne Sępiszcze ]
Annihilator (2 x miazga totalna)
+++ Annihilator - Annihilator
Jest tu ktoś, kto jeszcze bierze na poważnie rekomendacje Kruka ?
Ostatnie dwie płyty tego zespołu to jest taka kaszana, nie wiem nawet czy nie gorsza niż St. Anger.
Próbka na myspace pozwala sądzić, że nic się w tej kwestii nie poprawiło... ot drugie Iced Earth
Aen [ Anesthetize ]
Zajebisty album, o co się rozchodzi? Bo panu Ironia się nie podoba?
przeciw_trybunalom [ Centurion ]
Metal już zdycha, klasyczny metal. Proste projekty typu zwrotka-refren-zwrotka-refren powoli odchodza do lamusa panowie. Taka jest niestety prawda. A prowadzenie rock`and`rollowego stylu bycia który bardzo przeszkadza w "normalnej egzystencji" w niczym t już nie pomaga.
Tak samo stało się z punkiem. Od iluż już lat słyszę , że punk not dead????
Jest jak najbardziej dead, pozostanie tylko takim jakim go pamiętamy.
Metal jest już tylko ikoną kltury, która swego czasu była czymś niezwykłym, niestety nie dane mi było żyć świadomie w pełni jej rozkwitu, ale muzycznie ten gatunek jest zimny jak jasna cholera. Tu się nie ma co burzyć, nie powstaną już takie albumy jak dwie czy trzy dekady wstecz. Żal trochę tego wszystkiego, nawet bardzo. Taka jest niestety prawda. Wielcy muzyki metalowe odcinaja tylko kupony od swej sławy, młode kapele nic szczególnego nie wnoszą.
Śmierć panowie, śmierć.
Dobranoc

litlat [ (A)//(E) ]
To ja może coś nowego polecę... Wyobraźcie sobie rock'n'rolla z punkowymi naleciałościami i jeszcze zmiksujcie to z black metalem. Nagranie dajcie do mixu kolesiowi z Converge a potem to już tylko posłuchajcie Kvelertak. Powiem szczerze - po przesłuchaniu płyty jestem przekonany, że to jedna z najlepszych rzeczy jakie tego roku dane mi było usłyszeć. :)
przeciw_trybunalom - co do punka - bredzisz :)
Behemoth [ Rrrooaarrr ]
Sesese. Poszukiwałem jakiegoś źródła w necie aby znaleźć negatywne opinie o ostatnim Annihilator (co by zweryfikować pole do frustracji co niektórych), ale nie znalazłem. Album najczęściej zbiera recenzje w granicach skali 8-9 (w dodatku są to opinie nie tylko pojedynczych recenzentów, ale grupy anonimowych osób "oceniających" w necie).
Warto się z tym materiałem zapoznać szerzej aniżeli na myspace, w towarzystwie siarki i chipsów serowo-czosnkowych.
Aen [ Anesthetize ]
Zgredek - "Próbka" pozwala sądzić? Moc stary, moc.
Rebel Mr Spanky [ Generaďż˝ ]
litlat dokładnie : ). To jest genialne co żeś dał!
Mega debiut .
Amity Affliction - I Hate Hartley
A tu jeszcze ze starszej płyty..., fajnie w falset boczny wokal przechodzi :=)
Pozdro

Dycu [ zbanowany QQuel ]
przeciw_trybunałom - Żyjąc w czasach największego rozwoju muzyki metalowej, rockowej oraz elektronicznej mówisz o śmierci gatunków? Niezła ślepota Cię dopadła, naprawdę.
U.V. Impaler [ Hurt me plenty ]
Metal ma się zajebiście, ale ja słucham głównie siarki. A Burzum fakt, Filosofem nie przebił, ale płyta jest bardzo dobra.
Dobra, idę się żenić. Mam nadzieję, że nie spłonę w wejściu do kościoła. \m/

K4B4N0s [ Filthy One ]
Najlepszego UVI.
Do kompletu należy natomiast dodać także nowe:
Kalmah - 12 Gauge - kopie tyłek. Co prawda nie jest to to samo co They Will Return, ale mimo to całkiem niezła płyta. Bardziej melodyjna od poprzednich. Na szybko wystawiłbym 8/10
As I Lay Dying - The Powerless Rise - Wszysycy mówią o niej jako o niemożliwym - nagranie idealnego albumu(An Ocean Between Us), a potem jeszcze lepszego. Sam nie miałem jakiejś lepszej okazji, żeby całości przesłuchać, natomiast to czego wysłuchałem spowodowało mi opad szczeny.
ZgReDeK [ Wredne Sępiszcze ]
#Aen
Po odsłuchaniu płyty zdania nie zmienię. Annihilator to zespół, który upadł wyjątkowo nisko. Materiał lepszy od "Metal" ( ciężko byłoby nagrać coś gorszego) jednak wszystko kuleje - wokal momentami tragiczny, żenujące refreny (w większości kawałków ), te 66 solówek to grubo za dużo .... Tak w połowie miałem już dość, "Nowhere To Go" dobitnie podsumowuje jakość płyty.
Co do reszty to oprócz Lao Che nic z tego roku jeszcze nie przesłuchałem..W kolejce czeka Triptykon, Cathedral, Nevermore, jednak wbrew temu co Kruk napisał rok posuchy się zapowiada...
Prąd Stały / Prąd Zmienny dużo lepiej mi wszedł niż poprzedniczka, chłopaki idą do przodu i eksperymentują z nowymi rzeczami i póki co wychodzi im to świetnie. "Czas" zdecydowanie najlepszy kawałek na płycie.
Taven [ Generaďż˝ ]
Dycu
Żyjąc w czasach największego rozwoju muzyki metalowej, rockowej oraz elektronicznej mówisz o śmierci gatunków? Niezła ślepota Cię dopadła, naprawdę.
Podaj mi chociaż ze trzy rockowe albumy z poprzedniej dekady (oprócz The Glow, Pt.2), które wpłynęły na rozwój muzyki gitarowej (pod względem melodycznym, brzmieniowym, harmonicznym etc.) w podobnej skali jak zrobił to np. debiut VU, Dark Side of the Moon, Remain in Light czy Exile on Main St.
Co do elektroniki (choć to straszliwie szerokie pojęcie) mogę się zgodzić - chillwave, dance-punk, synth funk, pojebane eksperymenty typu Flying Lotus etc. rzeczywiście są czymś nowym.
Jeśli chodzi o metal trudno mi się odnieść, bo nie siedzę w nim zbyt głęboko, ale chyba bezpiecznie można powiedzieć, że tacy wykonawcy jak Mastodon, Sunn 0))), Baroness, Cynic brzmią świeżo?
Dycu [ zbanowany QQuel ]
Taven - Zabawnym wydaje mi się porównywanie zespołów poszerzających horyzonty danych gatunków z zespołami kreującymi gatunki. Ale mimo to niech Ci będzie:
Niesamowity rozwój post-rockowych brzmień spod znaku Gospeed You Black Emperor, czy Do Make Say Think, to jedno. Drugie to ostry rozwój eksperymentalnych hardcore'owo-hard rockowych brzmień spod znaku Fear Before, czy (upadłego już) These arms are Snakes.
I fakt, mocno w rockowych klimatach nie siedzę, dużo więcej mogę powiedzieć już na temat metalu gdzie Mastonodn, Meshuggah, czy Sunn o)) to szczyt góry lodowej w rozwoju muzyki w wielu róznych kierunkach.
Ach, btw, Taven - Może moje podejście jest spowodowane nieco młodym wiekiem i faktem że to co dla Ciebie jest "kultowe", "legendarne" i "genialne" to dla mnie nic nie warty dzisiaj zespół, który doceniam jedynie dlatego że to czego mogę posłuchac dzisiaj istnieje właśnie dzięki temu co było kiedyś. Dlatego też pewnie się nie zgodzimy : )
Ach, i większego rozwoju instrumentalistów pod wymienionymi przez Ciebie względami doszukiwałbym się aktualnie w muzyce metalowej, biegnącej często w kierunku dużo większego skomplikowania technicznego : )
Oczywiście rozumiem że do takich ludzi jak Ty, czy "przeciw_trybunałom" takie argumenty nie przemówią, gdyż wymienione przeze mnie zespoły to "już nie to" i generalnie "ssą pauke" - ale jednak polecam iść nieco z duchem czasu i nie poprzestawać na bredzeniu bzdur o śmierci gatunków, bo akurat nadszedł wspaniały czas wielkiego rozwoju gatunków, fuzji, rozpadów, odłamów i ciekawych brzmień, niekoniecznie będących powtórkami tego co było 50 lat temu.
The LasT Child [ MPO GoorkA ]
+ Blaze Bayley - Promise and Terror
+ Bullet For My Valentine - Fever
+ Sabaton - Coat Of Arms
dziękujemy, do widzenia! raczej do pana nie zadzwonimy!

Behemoth [ Rrrooaarrr ]
Ależ się puryzm w muzyce rozwinął na forum. Ciekawe co jest dzisiaj "true and only".
Taven [ Generaďż˝ ]
Dycu
Zabawnym wydaje mi się porównywanie zespołów poszerzających horyzonty danych gatunków z zespołami kreującymi gatunki. Ale mimo to niech Ci będzie
Nowatorstwo to nowatorstwo. Nikt w muzyce nie siedzi przy tabelkach i nie planuje z góry jej rozwoju. To, co jeszcze kilka lat temu było tylko niszowym podgatunkiem dzisiaj może być uznawane za zupełnie nowy rodzaj muzyki (tak było np. z freak folkiem). Zresztą najprężniejsze dzisiaj gatunki muzyczne same "zaczynały" jako wyłącznie dopiski do swojego starszego rodzeństwa (metal - początki w blues-rocku, punk - garage i British Invasion). To naprawdę nie ma znaczenia, szczególnie że jeśli chodzi o dosyć świeżą muzykę wciąż nie mamy tzw. perspektywy historycznej, żeby mówić o "mieszaniu" czegokolwiek.
I ja nie mówię, że nic się nie rozwija, bo coś tam może idzie do przodu. Ale to nie ta skala, nie te zagęszczenie. Kiedy wyszło F♯A♯∞, skoro już mówisz o GYBE? 1997? Albo Kid A czy The Glow, Pt.2? Dawno dosyć.
I oczywiście nie ma bezpośredniej korelacji między jakością muzyki a jej nowatorstwem. Może nawiązywać kopiować Beatlesów i tworzyć rzeczy wybitne (późne XTC), można kopiować Beatlesów i robić to chujowo (Oasis). Współczesna muzyka gitarowa może się komuś podobać (nawet ten kuriozalny mainstream, którym stało się zjawisko zwane indie 2.0), bo i owszem spora jej część jest całkiem "słuchalna", ale W ŻYCIU nie nazwałbym tego "czasem największego jej rozwoju". Bo rozwój to nieco więcej niż pisanie dobrych piosenek.
Ach, btw, Taven - Może moje podejście jest spowodowane nieco młodym wiekiem i faktem że to co dla Ciebie jest "kultowe", "legendarne" i "genialne" to dla mnie nic nie warty dzisiaj zespół, który doceniam jedynie dlatego że to czego mogę posłuchac dzisiaj istnieje właśnie dzięki temu co było kiedyś. Dlatego też pewnie się nie zgodzimy : )
Tak się składa, że autentycznie nie znam wykonawcy, którego formalne nowatorstwo nie szłoby w parze z kunsztem songwriterskim (za to odwrotnie - jak najbardziej). Nie rozumiem w muzyce pojęcia wartości wyłącznie historycznej.
I nie sądzę, żeby wiek miał tu coś do rzeczy, o ile mi się wydaje Dycu jesteś starszy ode mnie :)
ale jednak polecam iść nieco z duchem czasu i nie poprzestawać na bredzeniu bzdur o śmierci gatunków, bo akurat nadszedł wspaniały czas wielkiego rozwoju gatunków, fuzji, rozpadów, odłamów i ciekawych brzmień, niekoniecznie będących powtórkami tego co było 50 lat temu.
I pod tym mógłbym się w pełni podpisać. Ja nie skreślam całkowicie muzyki gitarowej (choć mam przeczucie, że środki muzyczne, jakimi się posługuje mocno się wyczerpały) i nie wiem, może relatywna bida, jaka obecnie w niej panuje jej dziełem przypadku. Uważam tylko , że dużo ciekawsze rzeczy dzieją się dzisiaj np. w elektronice, soulu czy nawet popie i mówiąc szczerze zupełnie nie pojmuję zamykania się środowisk skupionych wokół konkretnych gatunków i bronienie ich do upadłego. A stwierdzenie, że "rock jest na etapie swojego największego rozwoju" jest dzisiaj co najmniej prowokacyjne :)
I ja nie chcę, żeby dzisiaj grano to samo, co pół wieku temu. Wręcz przeciwnie - to właśnie uświadomienie sobie, że skoro np. takie Interpol czy Editors (plus sto innych bandów) brzmią IDENTYCZNIE jak Smiths dwadzieścia lat temu i im granie nie wychodzi nawet w połowie tak dobrze, jak im starszym kolegom - to jest to znak, że coś jest nie w porządku. I że trzeba poszukać czegoś nowego.

Dycu [ zbanowany QQuel ]
Nowatorstwo to nowatorstwo. Nikt w muzyce nie siedzi przy tabelkach i nie planuje z góry jej rozwoju. To, co jeszcze kilka lat temu było tylko niszowym podgatunkiem dzisiaj może być uznawane za zupełnie nowy rodzaj muzyki (tak było np. z freak folkiem). Zresztą najprężniejsze dzisiaj gatunki muzyczne same "zaczynały" jako wyłącznie dopiski do swojego starszego rodzeństwa (metal - początki w blues-rocku, punk - garage i British Invasion). To naprawdę nie ma znaczenia, szczególnie że jeśli chodzi o dosyć świeżą muzykę wciąż nie mamy tzw. perspektywy historycznej, żeby mówić o "mieszaniu" czegokolwiek.
Prawda, zwracam honor w 100%-ach : )
Dlatego też żałuję że pewnie nie dożyję pełnego uformowania gatunkowego tego czego dzisiaj słucham, a co często mylnie jest podpisywane pod istniejące gatunki. To boli : )
I ja nie mówię, że nic się nie rozwija, bo coś tam może idzie do przodu. Ale to nie ta skala, nie te zagęszczenie. Kiedy wyszło F♯A♯∞, skoro już mówisz o GYBE? 1997? Albo Kid A czy The Glow, Pt.2? Dawno dosyć.
No tak, no ale widzisz - GYBE jest jakby prekursorem gatunku który ma ledwo kilkanaście lat - przecież ciągle powstają zespoły które bazując na m.in. ich formie tworzą coś nowego rozwijając gatunek. W ten sposób rozwijała się muzyka od zawsze, naprawdę : )
To samo można by powiedzieć o twórczości Meshuggah - że to już przestarzałe i dzisiaj wszystko co połamane jest ich kopią - ale przecież to gówno prawda i forma którą Oni stworzyli została tak mocno rozwinięta, że dzisiaj powstających zespołów praktycznie wcale już się nie wiąże z ich starszym kuzynem.
I to samo możnaby powiedzieć o twórczości Neurosis - Ile to zespołów powstało na ich bazie, ba, ile to zespołów ciągle powstaje na ich bazie. Ba, niesamowite jak całkiem różnią się one od starszego kuzyna. Ba, powiedziałbym że gatunek wykreowany przez Neurosis uległ już dawno podziałowi na kilka kolejnych, wciąż nienazwanych gałęzi.
Bo rozwój to nieco więcej niż pisanie dobrych piosenek.
Ciągle jak piszesz coś takiego to mam przed oczami gatunek metalu bardzo szeroko pojętego (Z wyjęciem kilku najpopularniejszych gatunków), który to prezentuje właśnie to o czym piszesz - idealny rozwój instrumentalistów : ) Zabiegi i wybiegi tak i gitarowe, jak i basowe, jak i perkusyjne o których w zeszłym wieku wielu ludziom nawet się nie śniło - bo to już inny poziom umiejętności jest i to co kiedyś było wybitne, teraz zrobiło się standardem. Ja to bądź co bądź widzę, ale nie jestem pewien czy w dzisiejszej muzyce rock'owej coś takiego występuje.
I nie sądzę, żeby wiek miał tu coś do rzeczy, o ile mi się wydaje Dycu jesteś starszy ode mnie :)
W takim razie Twoje gusta muzyczne i rozeznanie naprawdę mnie zaskakuje : )
A stwierdzenie, że "rock jest na etapie swojego największego rozwoju" jest dzisiaj co najmniej prowokacyjne :)
Dobra, dobra, odczepmy się od tego rock'a, bo Ja się naprawdę na tym nie znam - znam ledwo kilka zespołów i tak mocno zahaczających lub bezpośrednio wywodzących się z hardcore'u i w sumie tyle : ) Chciałem coś dodać do wymienionej przeze mnie elektroniki i metalu żeby ładniej brzmiało : )
I ja nie chcę, żeby dzisiaj grano to samo, co pół wieku temu.
O, i teraz dojdziemy do sedna, bo właśnie w wypowiedziach ludzi zafascynowanych thrash metalem zeszłego wieku można naprawdę dojrzeć takie zdanie, że jeśli coś nie brzmi tak jak wczesny Megadeth, czy wczesna Metallica to jest kiczem i nie warto tegu sluchać. No i koniecznie muzyka umiera.
I że trzeba poszukać czegoś nowego.
Ależ szukają czegoś nowego - przecież nie inaczej : )
I dodam jeszcze że jeśli chodzi o rock'a to może i masz rację - możliwe że tak nasiąkł muzyką popularną iż przestał się rozwijać, skomercjalizował się zaś do tego stopnia że od długiego czasu jedzie na gustach ludzi którzy dzisiaj mają już po 40-50 lat i próbuje kopiować coś, co swego czasu było idealne. Ale w takim razie pozostaje się cieszyć że taka stagnacja dotarła wyłącznie do muzyki rock'owej.
przeciw_trybunalom [ Centurion ]
Dycu te kilka zdań kieruję do Ciebie, gdyż jesteś największym ignorantem oraz muzycznym yuppie na tym dość oryginalnym forum. Naucz się rozumieć to co aktualnie czytasz.
Choć Behemoth wyraźnie zaznaczył iż rozmawiamy nie tylko o metalu, to następne kilka zespołów, które wymienił to przykłady stricte metalowego i gitarowego grania. Do nich właśnie odnosi się moja wypowiedź. Sam sobie odpowiedz co wnoszą nowego w kanony gatunku te składy. Odpowiedź brzmi NIC nowego.
A to że w ciągu ostatnich kilku lat obserwujemy dość spore natężenie różnego rodzaju muzycznych wynalazków to już inna historia. Wspomniane Sun o)) to nie jest metal w klasycznym jego rozumieniu. Tu problem leży w głeboko posuniętej dysharmonii oraz arytmicznych aspektach kompozycyjnych utworów. charakterystyczna budowa utworu uległa mutacji w jedną ścianę dźwieku, dominująca klasyczne partie gitarowe, unisona czy stricte gitarowe pasaże. Jeśli dodasz do tego ogromny ciężar, noiseowe wiraże oraz szczyptę elektroniki otrzymasz mieszankę na której jeździ wiele współczesnych projektów. Metal to nie tylko gitary, jeśli tego nie rozumiesz albo nawet nad tym się nie zastanawiałeś to po jaką cholerę zabierasz głos.
To co określasz mianem jako Niesamowity rozwój post-rockowych brzmień spod znaku Gospeed You Black Emperor to już jakaś totalna pomyłka. Pokaż mi aktualnie grający zespół w stylu GYBE, bo z wielką chęcią bym posłuchał. Nie masz bladego pojęcia a co gorsze o zgrozo nawet własnego zdania na ten rodzaj muzyki. Posiłkujesz się wyłącznie zasłyszanymi gdzieś, bądź wyczytanymi, utartymi frazesami i przedstawiasz je jako swój punkt widzenia. Każda Twoja wypowiedź to stek bzdur bez jakiekolwiek logiki czy schematu, a starasz się uchodzić w oczach innych zainteresowanych jako skarbnica wszelakiej muzycznej wiedzy, choć w podstawówce nie potrafiłeś zagrać Wlazł Kotek Na Płotek... na cymbałkach, co najwyżej na fujarze.
Więc przestań się oburzać i rzucać jak w potrzasku bo to bardzo źle wygląda.
Underlinge [ Pretorianin ]
przeciw_trybunałom - kolejne konto(choć ostatnie miało być ostatnie) na którym pieprzysz uważając się za największego znawcę.
Taka mała dygresja.

Dycu [ zbanowany QQuel ]
przeciw_trybunałom
Cóż mogę tu więcej dodać od tej minki. Branie moich postów które mają na celu sympatyczną dyskusję jako oburzanie i rzucanie jak w potrzasku jest po prostu zabawne. Tak samo w sumie zabawne jak stwierdzenie że forma utworu uległa mutacji w ścianę dźwięku (A nie słyszałeś o technicznym metalcorze który ostatnio uległ znacznemu rozwojowi za sprawą kilku zespołów?), czy że przykładami stricte metalowego grania są wyłącznie zespoły reprezentujące thrash i heavy metal.
I taka mała dygresja - jeśli chcesz mi coś udowodnić przyłącz się do dyskusji, zamiast obrzucać błotem, tak będzie łatwiej, przyjemniej, a może obaj się czegoś dowiemy : )

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Bo ja wiem, przede wszystkim spodobała mi się kupa rzeczy, których i tak tutaj nikt nie kojarzy, to i nie będę się specjalnie rozpisywał :P
Z rzeczy bardziej mainstreamowych (ha, ha) odkryłem dopiero w tym roku kilka rewelacyjnych rzeczy z roku zeszłego (np. "Manafon" Davida Sylviana czy "Spoils" Alasdaira Robertsa). O, już wiem, kupiłem zdecydowanie nowy album The National - to już z tego roku i większość pewnie nawet kojarzy :)

Rebel Mr Spanky [ Generaďż˝ ]
Ma ktoś tekst i dokładne tłumaczenie tego KVELERTAK - MJOD ? Ciekawy teledysk, tylko za bardzo nie rozumiem tego kanibalizmu i krwawej rozpierdlanaki : ) Jakieś metafory ?

SzymX_09 [ Mr. Irony ]
A mi akurat przypadł do gustu ostatni krążek Lao Che. Nowy styl, nowe brzmienie, więcej kombinacji. Dobra płyta.