GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

K-19

18.01.2003
01:23
[1]

Poke [ Konsul ]

K-19

Sadzilem ze to sredni film po niektorych komentarzach na filmweb.pl gdzie niektorzy negatywnie porownywale go do Czerwonego Padziernika. Ja tez go prowonam: Czerwony Pazdziernik to tani sensacyjny utworek przy tym filmie. K-19 po prostu wgniotlo mnie w fotel, az trudno sie otrzasnac z wrazenia. To nie jakas sensacja o dobrym rosyjskim kapitanie ktory dla uratowania Swiata pomaga, oczywiscie, Amerykanom. K-19 to calkowite przeciwienstwo. Uwazam ze jeden z najlepszych filmow o lodziach podowdnych/wojennych. Rewelacja.

18.01.2003
01:25
[2]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

Poke------->Widziałam i podobało mi się z wyjątkiem jednej rzeczy pod koniec. Gdy postać grana przez Forda

SPOILERY!

mówi, że zbuntuje się przeciw Moskwie i jej nie posłucha, że poddają się Amerykanom... w następnej scenie napromieniowanych żołnierzy radzieckich przenoszą na okręt rosyjski, co jest?;)

18.01.2003
01:25
smile
[3]

Stinger [ Warrior Of Havoc ]

Też tak uważam, świetny film, trzyma w napięciu, bardzo dobre zdjęcia
polecam wszystkim

18.01.2003
03:13
[4]

zulu [ Konsul ]

Film fajny, szczególnie dlatego, że wywołał we mnie zainteresowanie pewnym zagadnieniem w nim poruszonym ( reaktor jądrowy ). :)) A tak pozatym zdecydowanie wystawiłbym mu ocenę pozytywną. Bardzo dobrze na ekranie oddana jest atmosfera, to wszystko udziela się widzowi, który ma wrażnie, iż uczestniczy w wydarzeniach, które się tam rozgrywają. Niektórzy krytykowali, że reżyserem jest kobieta. No i co z tego ? Ze co chwila nie widać "akcji", że krew i inne takie, co tygryski lubią najbardziej, nie epatuje nas z ekranu ? :)) I dobrze, dlatego można było stworzyć dzieło, koncentrujące się wokół innych zagadnień, pokazujące ludzi. To wielki + tego filmu !!!

18.01.2003
08:32
[5]

Krookiet [ Pretorianin ]

Ja jeszcze nie oglądałem ale mam pytanie czy można go ściągnąć z Kazy czy jest na Kazie ???

18.01.2003
09:06
[6]

Deembica [ Legionista ]

ja go jeszcze nieoglądałam ale napewno niedlugo obejrze!!

18.01.2003
09:09
smile
[7]

baziiii [ '87 ]

lepsze niż karmazynowy przypływ ?(z Hackmanem i Denzelem W.)

18.01.2003
09:27
smile
[8]

elfik [ mesmerized by the sirens ]

Naprawde swietny dramat, ale "Polowanie na Czerwony Pazdziernik" i tak jest nie do przebicia :)

18.01.2003
09:53
smile
[9]

H3ZEKI4H [ Homo Homini Lupus ]

Świetny film ale popieram zdanie Elfika że Polowania na Czerwony Październik nic nieprzebije. Najbardziej podobala mi sie postawa zastępcy dowódcy okrętu (byłego dowódcy) który dowodzi że najważniejsze jest posłuszeństwo wobec przełożonego i porządek.

18.01.2003
10:02
[10]

następny [ Rekrut ]

mam w domu ale nie oglądałem ale "Polowanie na Czerwony Pazdziernik" jest lepszy

18.01.2003
10:08
[11]

Michmax [ ------ ]

Polecam ten filmik

18.01.2003
10:33
[12]

Holy wood [ Pretorianin ]

Film jest bardzo słaby, autorowi nie udało sie stworzyć atmosfery zagrozenia wynikajacej z mozliwosci wojny atamowej z USA. Praktycznie skupil sie on na pokazaniu tragedi ludzi w okrecie a nie na swiecie. Gdyby nie jak zwykle perfekcyjna gra Forda nie polecilbym tego filmu nikomu.

18.01.2003
13:31
[13]

Poke [ Konsul ]

następny->
"mam w domu ale nie oglądałem ale "Polowanie na Czerwony Pazdziernik" jest lepszy" - LOL, nie ma to jak opinia poparta argumentami

Holy wood->
Slaby bo nie strzelaja z kalaszy?

18.01.2003
13:58
[14]

Artuus [ Kapitänleutnant ]

Dla mnie to mieszanka Hostile Waters + Karmazynowy przyplyw + Polowanie na czerwony pazdziernik...zawiodlem sie moze tez dlatego ze myslalem ze troche bardziej beda sie trzymac w fabule faktow (dla zainteresowanych polecam np ksiazke M Zatiejewa (dla niewtajemniczonych prawdziwy dowodca K 19) -" S.O.S z Glebin")

18.01.2003
13:59
[15]

Artuus [ Kapitänleutnant ]

...a tak pozatym patrzac z punktu czystej "sensacji" - to poprawne:)

18.01.2003
14:44
smile
[16]

kaaczka [ Legionista ]

nie widziałam ale z pewnościa go zobacze

18.01.2003
14:46
smile
[17]

Shakka [ Pogromca Chomików ]

Po tym co tu przeczytalem to NAPEWNO zobacze

18.01.2003
22:18
[18]

Poke [ Konsul ]

Artuus->
Wydaje mi sie ze wlasnie w Pazdzierniku bylo wiecej sensacji. K-19 to film wyjatkowow powazny bez jakis kowbojskich wyczynow.
To tak imho.

18.01.2003
22:21
[19]

electra [ Konsul ]

ja ogladalam K-19 i tez przez chwile po obejrzeniu zastyglam.... ale nie wbilo mnie w fotel.. bardzo mi sie film podobal i wszystkim polecam!!!

18.01.2003
22:22
smile
[20]

Sephion [ One Winged Angel ]

Jesli taki fajny film to jutro ide go ogladac :)

18.01.2003
23:45
smile
[21]

_MARAS_ [ Chor��y ]

Z tego co słyszałem o tym filmie, to w znacznym stopniu odbiega on od faktów historycznych, tak jak Władca Pierścieni odbiega od fabuły książki. Ale chyba mimo tego oba filmy są dobre ...

18.01.2003
23:59
[22]

krixq3a [ Pretorianin ]

FoXXXMagda --->
Czyzby za szybko literki migaly :PPP... Najpierw chcial sie poddac marynarce USA, ale zauwazyli rosyjska lodz. Moskwa nie pozwolila im opusciac statku, wiec sie zbuntowal i na przekor rzadowi opuscili statek.

Nie ma to jak Amerykanie nakreca film o radzieckiej lodzi :)



19.01.2003
00:02
[23]

FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

krixq3a ----->Oj, czyżbyś oskarżał mnie o 'wtórny analfabetyzm', jak to ładnie nazywają w innym wątku;P Thx za wyjaśnienie, ale dziwi mnie, że Rosjanie z tego drugiego okrętu ich wpuścili...nie mieli ich przyjmować na pokład, tylko dostarczyć do Moskwy okręt wraz z załogą w środku!;)

19.01.2003
00:12
[24]

Poke [ Konsul ]

Co do opuszczenia lodzi podwodnej wydaje mi sie ze sytuacja wygladala tak: zanim przybyla druga lodz podwodna jedyna alternatywa byli Amerykanie, ale skoo przybyla to dziekujemy USA i przesiadamy sie na swoja.

19.01.2003
00:25
smile
[25]

oksza [ Senator ]

Film widziałem w wakacje w Stanach, jest słaby.


1. Wątek łodzi podwodnych już był, przerabiano go na 1000 sposobów.

2. Konflikt dobry XO / zły kapitan był -> "Karmazynowy Przypływ". Wsteczniactwo.

3. Ford się nie popisuje, Neeson też, głównie dlatego że ich postaci są papierowe, płaskie. Postać kapitana (bodajże) Wostokowa jest śmieszna - a jeszcze podbudowana angielskim z rosyjskim akcentem :) Dialogi są marniutkie. [spoiler] No, i jeszcze te wzruszające akcenty na końcu!! Ach, no tandetka się leje z ekranu aż miło!

4[spoliler]. Znakomity pomysł z popsutym reaktorem. Napradę najlepszy moment w filmie.

Ogólnie słaba trója.

19.01.2003
01:07
[26]

Poke [ Konsul ]

oksza->
ad 1) no i co?
ad 2) Ty chyba nuie zrozumiales filmu: kabitan byl wlasnie swietny (tak jak i pierwszy oficer). Gdyby nie on to mogla by wybuchnac III wojna swiatowa
ad 3) Twoje zdanie
ad 4) To nie pomysl rezysera/scenarzysty ale Zycia

Wszystko wskazuje (tzn. uwazasz ze sa marne dialogi jak nieznajomosc tego iz film jest na podtstawie prawdziwych wydazen) na to ze Twoj angielski jest tak slaby iz 90% filmu po prostu nei zrozumiales. Radze w zwiazku z tym ogladac filmy w polsce z napisami a nie w USA.

19.01.2003
02:06
[27]

oksza [ Senator ]

-->> Poke


1. No i nic. Ale zobowiązuje to scenarzystę i reżysera do tego, by się nie powtarzali i nie stosowali cały czas tych samych schematów. No, chyba że to był pierwszy twój film Wojenny-Łodziopodwodny, to przepraszam.

2. Patrz wyżej. "bohaterowie ratują cały świat" to też oczywiście schemat. Nie zrozum mnie źle - nie mam nic przeciwko temu, ale jak już stosujesz schemat, to przynajmniej przedstaw go ciekawie (np. napisz dobre dialogi). No chyba zgodzisz się jednak ze mną że kapitan przez większą część filmu jest jednak antybohaterem. I to marnym, ale to tylko moja opinia.

3. A owszem, moje.

4. Wiem doskonale. Prawdopodobnie dlatego film trzyma momentami poziom (patrz końcowe sceny z awarią). Takich doskonałych pomysłów dostarcza tylko życie. Tym bardziej nie usprawiedliwia to scenarzysty.



+ Haha! Ale źle trafiłeś! Profesjonalnie tłumaczyłem już wieele tekstów, niektóre za pieniądze, mój angielski jest naprawdę bez zarzutu, wystarczy mi spokojnie do takiego filmu. Mówię to bez cienia pychy, nie jest też idealny.

+ To nie jest tylko moja opinia. Krytyka amerykańska jechała na tym filmie jak na łysej kobyle. ...żeby nie było że mam jakieś zdanie odrębne :) (recenzja, i tak szczodra - Washington Post - poniżej)


A dialogi, zapewniam cię, były dużo prostsze od większości tekstów nad którymi pracowałem.

Pozdrawiam.

19.01.2003
10:41
[28]

Holy wood [ Pretorianin ]

Oksza -> widze, że ktoś ma jeszcze pojęcie o dobrych filmach na tym forum
Swoja drogą "To nie pomysl rezysera/scenarzysty ale Zycia " Buahahahah zepsuty reaktor i ludzie wchodzacuy do niego bez zadnych zabezpieczen, jeszcze nie uszczelnienie drzwi do niego i plywanie w takim okrecie pare godzin... Nie ma to jak scenariusz napisany przez życie.

19.01.2003
11:31
[29]

Poke [ Konsul ]

Zabwane. Piszesz ze "bohaterowie ratują cały świat" i ze to schematy. No to milo ale moze mi wytlumaczysz, skoto to sa schematy, jak to sie ma do tego ze film jest oparty (bardziej lub mniej) na faktach. Rozumem ze fakty sa dla Ciebie fakty sa schematyczne, czyli np. taki Spiderman nie jest schematyczny (bo przeciez nie jest na faktach). Dobre!
"Profesjonalnie tłumaczyłem..." - juz ja to widze to profsjonalne tlumaczenie.
" Krytyka amerykańska jechała" - krytyka amerykanska to dosc ograniczone osoby biorac pod uwage co napisaly o np: "Solarsie". Najwiekszym zarzutem krytyki amerykanskiej bylo: film jest zbyt intelektualny i nie ma happy-end'u. I dlatego argument ze cos sie nie spodobalo krytyce amerykanskiej najmniej mnie obchodzi.

Troche cytatow z Polityki o najnowszym Solarisie:
"Dla niektórych jednak nawet amerykańska adaptacja jest zbyt wschodnioeuropejska – narzekają na jej rozwlekłość (nieprawda), wstrzemięźliwość i brak żywej akcji. „Można wziąć film z Rosji, ale nie można Rosji wyjąć z filmu. Zrobiony przez Soderbergha remake s.f. z 1972 r. jest bardziej rosyjski niż amerykański” – wyrokuje w „Washington Post” Stephen Hunter na początku recenzji, z której dalszego ciągu wynika, że z „Solaris” nic nie zrozumiał albo nie chciał zrozumieć. Podobnie jak Stephen Holden w „New York Timesie” (dziennik zamieścił aż trzy teksty o adaptacji Soderbergha), który na końcu przewiduje: „Upór filmu, by pozostać intelektualnym i ponurym do samego końca, może być objawem uczciwości, ale powinien go drogo kosztować przy kasie”. Taki jest poziom krytyki filmowej w dwóch najbardziej prestiżowych gazetach w USA. W telewizji mówiąc o „Solaris” panie z obsługi show-biznesu głównie chichoczą o tym, że przystojny George Clooney pokazał na ekranie nagie pośladki."
Caly art. ->
https://polityka.onet.pl/162,1102373,1,0,artykul.html

Holy wood->
"zepsuty reaktor i ludzie wchodzacuy do niego bez zadnych zabezpieczen, jeszcze nie uszczelnienie drzwi do niego i plywanie w takim okrecie pare godzin..." -> moze mi powisz co w tym smiesznego? Bawi Cie ze mlodzi ludzie po 20-25 lat umierali na chorobie popromienna bo jakis partyjniak stwierdzil "macie na skonczenie okretu 2 miesiace, a jak nie to idziecie do wiezienia"? To jest smieszne?

19.01.2003
14:18
smile
[30]

oksza [ Senator ]

--->>> Holy wood

Dzieki.

--->>> Poke


Schematy a fakty - nie zrozumieliśmy się. Gdyby teraz powstał oparty na FAKTACH film o nowojorskim gliniarzu, który ratuje wieżowiec pełen ludzi brawurowo rozbrajając bombę i obezwładniając terrorystów - jak bardzo prawdziwe by nie były fakty, faktem jest też że wykorzystanie ich w filmie i świadomość tego, że to autentyczne zdarzenia nie podnosi w żaden sposób wartości filmu, ponieważ widzieliśmy już takich filmów miliony. Chodziło mi o sposób wykonania , nie o treść!

Vide wyżej moje teksty o odpowiedzialności spoczywającej na scenarzyście.

"Krytyka amerykańska to ograniczone osoby" -> takie generealizacje uwielbiam. To twierdzenie bardzo podobne do "żydzi są chytrzy" albo "polacy kradną" -> podobnie rozumujesz. Nawet nie podejmujesz polemiki z recenzją, tylko mówisz mi z góry, że "jest głupia". Minus dla ciebie. To nie jest jedyna amerykańska recenzja, podałem dal przykładu tą, która odpowiadała mojemu odbiorowi filmu. Generalizowanie to błąd, możesz najwyżej polemizować z recenzją.

Nie wiem na podstawie czego oceniasz mój angielski, ale widzę że przyczepiłeś się do tego jak rzep psiego ogona, a nie masz podstaw, żeby go oceniać, daj sobie spokój z tym wątkiem, czepianie się tego jest żałosne. Mam ci pokazać kopie tłumaczeń, to cię uspokoi?

Co do komentarzy pana Zalewskiego, uważam że jest on bardziej dziennikarzem niż krytykiem filmowym, co oczywiścienie nie odbiera mu prawa do własnego zdania. Za to kłamstwem i kolejnym uogólnieniem jest sprowadzanie opinii recenzentów amerykanskich do poziomu pośladków Clooneya. To nieprawda, że amerykanie opluli Solaris, a fragment recenzji jest trochę wyrwany z kontekstu.
Poza tym usiadłem i z miejsca znalazłem kilka pochlebnych recenzji Solaris, co znakomicie ilustruje że pan Zalewski źle pracuje, bo widocznie przeczytał jedną, dwie, wyciągając od razu wniosek o calości. To niedobrze, szkoda bo go szanuję jako dziennikarza.

A może po prostu Solaris jest słaby? Nie wiem, dopóki nie zobaczę nie wypowiadam się.

Żeby nie być gołosłownym... pochlebne recenzje Solaris z największych gazet Ameryki:

Recenzja R. Eberta (Chicago Sun Times):
https://www.suntimes.com/ebert/ebert_reviews/2002/11/112704.html

Recenzja z L.A. Timesa:
https://www.calendarlive.com/movies/reviews/cl-et-turan27nov27,0,3667791.story

Krótka, The Rolling Stone:
https://www.rollingstone.com/reviews/movie/review.asp?mid=2045361&afl=imdb

Żeby nie było że amerykanie zjechali biedne, malutkie, wspaniałe K-19:

Pochlebne recenzje "K-19",

https://www.sfgate.com/cgi-bin/article.cgi?f=/c/a/2002/12/13/DD214669.DTL

https://slate.msn.com/?id=2068347

Świat nie jest czarno-biały...

Pozdrawiam.

19.01.2003
23:06
[31]

Poke [ Konsul ]

Fakty to fakty. Nawet najbardziej nieprawdododobny fakt ma dla mnie wieksza wartosc aniezli najciekawsza prawda.

"takie generealizacje uwielbiam" -> Ciesze sie ze sprawdzilem Ci przyjemnosc. Co do polemiki z recenzja to wydaje mi sie ze wszystkie swoje watpliwosci dosc jasno uargumentowalem. Widocznie niezbyt wyraznie pisze...

Tak, chyba faktycznie nie wyrazam sie jasno skoro piszesz: "Nie wiem na podstawie czego oceniasz mój angielski": moze jeszcze raz aby ulatwic:
a) nie wiedziales ze film jest na faktach co jest o tyle zaskakujace iz na samym poczatku jest to napisane WIELKIMI literami
b) piszesz ze maja smieszny rosyjski akcent (rozumiem ze Ford powienien przez ostatnie 10 lat mieszkac w Rosji aby przygotowac sie do roli)
= wniosek: dukasz po angielsku a nie rozmawiasz.

"daj sobie spokój z tym wątkiem, czepianie się tego jest żałosne" -> zalosne to sa Twoje argumety typu: cytuje "Dialogi są marniutkie" koniec cytatu. Nooo...! Coz za ilosc faktow, kontrargumentacji, przykladow dobrych dialowgo w innych filmach i, kontrastowo, przykladow zlych dialogow w K19, a takze wlasnych przemyslen.

Co do recenzji: ja takze moge Ci znalesc recenzje ktora postuluje iz "Gulczas a jak myslisz" jest swietnym filmem a "Odyseja kosmiczna" to film dlugi, nudny i bez sensu. I co to zmienia? Nic.
Jezeli chcesz poznac ogolna kulture spolecznestwa to nie idziesz do biblioteki tylko do ubikacji - tak samo z recenzjami: aby poznac poziom spolecznosci to czytasz najpoczytniejsze periodyki a nie np. wydawany w 1000 egzemplarzy "Almanach mola ksiazkowego". I do tego odnosi sie atrykul Zalewskiego, ktorego w tym momencie calkowicie popieram.

"Świat nie jest czarno-biały..." -> dziekuje Ci za te wiadomosc, bede robic wszystko aby sobie ta trudna wiedze przyswoic. Zaczne 35 maja.

19.01.2003
23:08
[32]

Poke [ Konsul ]

Ehhh
"najciekawsza prawda" = najciekawsza nieprawda.

Tak to jest pisac na modemie i liczyc impulsy...

20.01.2003
02:00
smile
[33]

oksza [ Senator ]

Znowu boisz sie porozmaiwiać o filmie, uarguemntować coś.
Nie bronisz filmu, tylko własnego poczucia dumy.

Widocznie ja też mam coś nie tak z klawiaturą i niewyraźnie piszę:

Język:

Wiesz, w erystyce jest taki arguemnt, któego nie powinno się używać w dyskusji. Nazywa się ad personam i jeżeli go używasz - to marny jest z ciebie dyskutant. Dyskutuje się z faktami, a nie wytyka człowiekowi, z którym rozmawiasz... To niegrzecznie.

Wyraźnie napisałem że wiedziałem, że film jest oparty na faktach, nie można tego nie wiedzieć, zastanów się nad tym, na Boga, przecież podkreślone jest to chociażby we wszystkich recenzjach, których linki ci podałem! To nielogiczne!! I co to ma do rzeczy, czy film jest oparty na faktach czy nie? Po co to tak podkreślasz? Jest słaby (między innymi) dialogowo i tyle. Spytaj się o to byle scenarzysty.

Nie mogę słabo znać angielskiego bo czytałem rencezje i musiałem wiedzieć, które są pochlebne, a które nie. Teraz sprawdź sobie z łaski swojej je wszystkie i jeśli Twoja znajomość angielskiego jest wystarczająca, możesz się przekonać czy je zrozumiałem i wiem o czym piszę czy nie... ok?

W takim układzie się dowiemy, czy znam angielski czy "dukam".

Fakty a fabuła:

Wydaje mi się że nie przeczytałeś mojej repliki. Rozumiem doskonale że film jest oparty na faktach. Nie wiem dlaczego przyczepiasz się do tego tak strasznie i boisz się rozmawiać o filmie... To jakieś lęki?? To może jeszcze raz. Fakty nie czynią jeszcze dobrego filmu. Dobry film czyni scenariusz, reżyseria i gra aktorska. A nie wydarzenia, na których film jest oparty.

Dialogi:

Jak nie znasz przykładów dobrych dialogów, to ja ci już nie pomogę, naprawdę. Ja na przykład lubię Allenowskie, Bergman, Tarantino pisze świetne - widać że postaci żyją... Każdy lubi co innego, ale ważne żeby to nie było kręcenie się wokół własnego ogona i utartych schematów. Nie każ mi cytować filmu, błagam, widziałem go, na miłość boską, w lipcu! To było pół roku temu i gdyby jakaś sytuacja dialogowa zapadła mi w pamięć, uwierz, z radością bym ci ją zacytował. Niestety pamiętam tylko że nawet amerykanska publiczność śmiała się z niektórych cliché...

Akcent:

No tak, o to nie ma się co spierac, po prostu bawi mnie przekonanie reżysera (zreszą nie tylko tego filmu) że jeśli amerykańscy aktorzy będą mówili jak rosyjscy emigranci z Greenpointu, to bardziej wiarygodna stanie się ich rola. Nie prościej po prostu im to darować, pozwolic im mówić po angielsku?



Jezeli chcesz poznac ogolna kulture spolecznestwa to nie idziesz do biblioteki tylko do ubikacji - tak samo z recenzjami: aby poznac poziom spolecznosci to czytasz najpoczytniejsze periodyki a nie np. wydawany w 1000 egzemplarzy "Almanach mola ksiazkowego". I do tego odnosi sie atrykul Zalewskiego, ktorego w tym momencie calkowicie popieram.

Niezupełnie rozumiem. Czy ma to znaczyć, że pan Zalewski nagle stał się oazą europejskiego smaku filmowego, broniącą Amerykę przed nią samą i jej tandetnymi zapędami? Tylko on ma teraz rację? Moze to rozwiniesz? Może uważasz że "społeczność" (miałeś chyba na myśli społeczeństwo) polska jest w czymś lepsza od amerykańskiej albo odwrotnie? Przepraszam że dywaguję w ten sposób ale posługujesz się zagadkami a nie faktami, trochę trudno z
nimi polemizować.

A może uważasz że recenzje które podałem są "zbyt elitarne" ? Może te 3 wielkie opiniotwórcze gazety nie przemawiają do ciebie ilością swoich czytelników? Nie reprezentują gustów amerykańskich? To nie znaczy wcale że muszą. Nie rozmawiamy przecież o gustach większości, a opiniach wyspecjalizowanych jednostek.

Co do recenzji: ja takze moge Ci znalesc recenzje ktora postuluje iz "Gulczas a jak myslisz" jest swietnym filmem a "Odyseja kosmiczna" to film dlugi, nudny i bez sensu. I co to zmienia? Nic.

Mylisz się - w tym prztypadku sporo. Usiłowałem wykazać, że pan Zalewski się myli, mówiąc że większość Amerykańskich krytyków zwraca uwagę głównie na dupę Clooneya. 3 wielkie gazety, które cytowałem wyżej, mówią coś zupełnie innego. Śmiem twierdzić że Zalewski pomylił się co do argumentacji - nie co do faktu. Możliwe, że fakt jest taki, że rzeczywiście recenzenci amerykańscy są głupi. Ale skoro tego nawet nie potrafił udowodnić, po co wysuwa taką tezę?


Nie odpowiedziałeś na żaden z zarzutów postawionych wyżej, powtórzyłeś tylko swoje poprzednie, tylko ostrzej. Szkoda, miałem nadzieję że się ustosunkujesz do błędu pana Zalewskiego, do budowy scenariusza, a ty wytykasz mi mój angielski. Nie możezs uwierzyć mi na słowo? jeśeli nie możesz tego przeboleć to załóż chociażby, że zrozumiałem film doskonale i spróbuj mnie przekonać. Bo na razie nawet nie spróbowałeś. Jednyne twoje argumenty to: "nie rozumiesz filmu", "amerykanie też nie rozumieją bo są głupi". To trochę mało.

A jak się ustosunkowujesz do "ograniczonej krytyki" amerykańskiej po lekturze tych wszystkich recenzji? Czy naprawdę żaden krytyk amerykański nie pochwalił Solaris? Ani K-19?


Pozdrawiam raz jeszcze...

20.01.2003
11:32
[34]

Poke [ Konsul ]

oksza ->
Nie bronisz filmu, tylko własnego poczucia dumy. -> LOL

"a nie wytyka człowiekowi, z którym rozmawiasz... To niegrzecznie." -> no patrz, czytajac Twoje komentarze jakos nie widac abus przestrzegal tej zasady.

"Nie mogę słabo znać angielskiego " -> rozumiem ze ten fakt jest po prostu tak oczywisty jak 2+2=4


"przyczepiasz się do tego tak strasznie i boisz się rozmawiać o filmie" -> juz dwa razy tlumaczylem dlaczego sie "przyczepiam" (jak to okresliles). Bo rozumiem ze przyczepianie sie jest wtedy gdy ktos sie z Toba nie zgadza... Taaa...

"Ja na przykład lubię Allenowskie, Bergman, Tarantino" -> cieszy mnie to ze mamy podobne gusta (oprocz Bergmana). Co do dretwych dialogow: dretwe dialogi ostatnio idzielm w "Wrog u bram", nowych "Gwiezdnych Wojnach", idiotyczny LOTR, reklamach proszkow do prania i podpasek, serialach dla inteligentnych iczanej, talkszolach (tez dla inteligentnych inaczej), ale w K19 jakos tego nei zauwazlyem. Moze zle sluchalem...

"Nie prościej po prostu im to darować, pozwolic im mówić po angielsku" -> gdyby mowili czystym angielskim to ktos (moze nawet Ty) mialby pretensje typu: "co to za Rosjanie ktorzy mowia oxfordzka angielszczyzna"

"broniącą Amerykę przed nią samą i jej tandetnymi zapędami" -> Ameryki nie da sie juz obronic przed nia sama. Widac po poziome ostatnich Oskartow: dwa prawdziwie nedzne filmy, klasyczne popkornowe tasmy dostaly nagrody. Nie wspomne juz o aktorach. Popatrz sobie jak wyglada trailer np. Moulen Rouge dla USA i Japoni. To jest wstrzasajace. W japonskim skupiono sie na tym co sie dzieje w czlowieku, na milosci, nienawisci, odwadze i tchorzostwie. A w amerykasnkim? Glos lektora z CNN i wszstko obraca sie wogol kariery i pieniedzy, co jest o tyle zabawne iz tyen film nie ma NIC wspolnego z ta problematyka. Smiac sie i plakac? Czy tylko plakac?

"Zalewski pomylił się co do argumentacji - nie co do faktu" -> czyli jednak ma racje?

"Nie odpowiedziałeś na żaden z zarzutów postawionych wyżej" -> jakich zarzutow? Jakich prosze Pana? Cytuje (niezbyt dokladnie, bo z glowy):"pewne wypowiedzi polane lukrem rozwodnienia i posypane cukrem demagogi moga dla kogos niezorientowanego moze udawac tort"

"A jak się ustosunkowujesz do " -> jak juz napisalem: krytyka jest dla mnie tyle warta ile zeszloroczny snieg. Szczegolnie krytyka w Stanach gdzie 99% gazet jest polaczonych z jakims wielkim studiem filmowym. Przyklady? Prosze bardzo: ostatni Hary Potter - wszystkie gazety zwiazane z producentem tego gniota pialy nad nim z zachwytu, po drugiej stronie barykady opinie byly raczej negatywne.

Zreszta jak juz rozmiawiamy o krtyce: co to wogole jest ta cala krytyka i krytycy. Co oni robia? Oceniaja co moze a co nie moze sie podobac innym? Smiech na sali!

Optymistyczny wierszyk na zakonczenie:

Do krytyków

A w maju
Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskroś mnie przeszywa!
Co się tam dzieje w mej głowie:
Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,
Wesoło w czubie i w piętach,
A najweselej na skrętach!
Na skrętach - koliście
Zagarniam zachwytem ramienia,
A drzewa w porywie natchnienia
Szaleją wiosenną wonią,
Z radości pęka pąkowie,
Ulice na alarm dzwonią,
Maju, maju! - -
Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,
Wielce szanowni panowie!...

Julian Tuwim


PS.
Dziekuej za podsuniecie pomyslu na nowy watek.

20.01.2003
15:47
smile
[35]

oksza [ Senator ]




"Nie mogę słabo znać angielskiego " -> rozumiem ze ten fakt jest po prostu tak oczywisty jak 2+2=4

Fakt: nie raczyłeś sprawdzić recenzji i ustosunkować się do mojego pytania, czy są pochlebne czy nie. Widać więc wyraźnie, że nie interesuje cię czy znam angielski czy nie, chcesz mi po prostu przyłożyć (erystycznie tylko, mam nadzieję :).

Twoja cała argumentacja oparta na mojej nieznajomości angielskiego pada - czy to znaczy że jednak zrozumiałem film? Czy nadal uważasz że jestem jełopem, który idzie na film nie znając języka w jakim jest wyświetlany?

2+2=4, trzeba tylko podjąć wysiłek i je dodać.

"Nie prościej po prostu im to darować, pozwolić im mówić po angielsku" -> gdyby mówili czystym angielskim to ktoś (może nawet Ty) miałby pretensje typu: "co to za Rosjanie którzy mówią oxfordzka angielszczyzna"

O, to teraz ty mi mówisz że ja się przyczepiłem? To podobno tylko ja ci wypominam że się czepiasz? :)

Ale serio: nie mów mi co powiedziałbym a co nie... skąd możesz wiedzieć? Nie żądam żeby mówili "oksfordzką angielszczyzną" -> wystarczy, żeby mówił "po amerykańsku".

"broniącą Amerykę przed nią samą i jej tandetnymi zapędami" -> Ameryki nie da się już obronić przed nią sama.


Ten lament trwa już wieki i jest strasznie nudny. Kinu amerykańskiemu wróżono upadek i klęskę już od końca lat '70. Upada i upada i upada... a wszyscy i tak oglądają dobre amerykańskie filmy. Bo nikt się nie kłóci z faktem, że powstaje co roku kilka - kilkanaście znakomitych filmów amerykańskich. Cóż z tego, że zalewa USA tandeta? Dla mnie amerykańska tandeta w niczym nie różni się od tandety polskiej, japońskiej czy indyjskiej. Tandeta jest tandetą, zły recenzent złym recenzentem. A jeden przykład tandety czy złego recenzenta nie opisuje całości środowiska. Tandeta amerykańska tym tylko może różnić się od np.: polskiej, że amerykanie wiedzą jak robić kicz, a Polacy nie potrafią nawet tego.

"Zalewski pomylił się co do argumentacji - nie co do faktu" -> czyli jednak ma racje?

Może. A skąd mogę wiedzieć? A skąd ty to wiesz? Bo przykład z Solarisem jest fatalny, co do tego chyba się zgodzimy. Nie wiem czy Zalewski miał rację, myślę że chyba trochę przesadza, mówiąc że krytycy amerykańscy to debile. Po przeczytaniu paru recenzji na pewno nie można tak powiedzieć. A już na pewno ja się nie poważę, bo chociaż czytałem ich wiele, to nie jestem kompetentny na tyle by to stwierdzić.

"pewne wypowiedzi polane lukrem rozwodnienia i posypane cukrem demagogi moga dla kogos niezorientowanego moze udawac tort"

"Nie dyskutuje się z szaradami, dyskutuje się z faktami" A oskarżyć o demagogię jest najprościej, nie trzeba myśleć, można to powiedzieć zawsze i w każdym momencie. Tak mógłbym odpowiedzieć na każdy twój argument.

"krytyka jest dla mnie tyle warta ile zeszłoroczny śnieg"

Zresztą jak już rozmawiamy o krytyce: co to w ogole jest ta cala krytyka i krytycy. Co oni robią? Oceniają co może a co nie może się podobać innym? Śmiech na sali!


Szkoda. Bo często są to wykształceni, elokwentni ludzie, którzy często całe życie poświęcili filmowi i kochają go bardzo. Znam pewnego krytyka, który by się z ciebie śmiał... Cieszę się tylko, że on zawsze się śmieje a nie płacze. Bo krytyk jest takim człowiekiem, którego można tylko nie lubić. Opluwa nasze ulubione filmy, gadzina! Jak może nie schlebiać naszym gustom?

Prawda jest niestety taka że krytycy są opluwani zawsze, zawsze byli i zawsze będą. Taki to już zawód. Ale różnica pomiędzy naszym zdaniem a zdaniem krytyka to pewnie jakieś kilka tysięcy filmów więcej po jego stronie. To trzeba uszanować, nawet kiedy się z nim nie zgadzasz. Jakby na to nie patrzeć, to wiedza profesjonalna.

Błagam, nie wytaczaj armaty: "znam krytyka który jest debilem, a ten napisał źle". Ja też znam takie przykłady, ale nie można oskarżać wszystkich.

Jasne, można się nie zgadzać z większością recenzji. Ale ja takiej tendencji nigdy nie zauważyłem. Nigdy się nie spotkałem z jakimś strasznym atakiem recenzentów, którzy na filmach nie zostawiali suchej nitki, męcząc je wszystkie bezlitośnie...Zawsze zdania są podzielone, jak sam napisałeś wyżej, "ja także mogę Ci znaleźć recenzje która postuluje iż "Gulczas a jak myślisz" jest świetnym filmem"

Krytyk nie ocenia co ma się komuś podobać a co nie. Banałem jest stwierdzenie że krytyk ocenia po swojemu. Krytyk kształtuje w znikomym stopniu gusta masowego widza, zauważyłeś? To, że zjadę "Gulczas.." w recenzji nie odbierze mu wcale widzów. Zarzut więc, że krytyk w czymś ci przeszkadza, zmusza cię do czegoś, narzuca ci, jest śmieszny. Przecież krytyk nie ciągnie cię do kina na swoje ulubione filmy. TY masz wybór, ty decydujesz, co jest dobre. A krytyk ma reprezentować profesjonalny segment wypowiedzi o filmie.



Nadal twierdzę, ze oglądasz świat czarno - biały, ale to tylko moje zdanie. Podtrzymujesz schemat: 'krytycy sa głupi, a ja mam rację".

"a nie wytyka człowiekowi, z którym rozmawiasz... To niegrzecznie." -> no patrz, czytając Twoje komentarze jakoś nie widać abyś przestrzegał tej zasady.

Podnoszę rękawicę - powiedz mi w którym miejscu. Nawiasem mówiąc to jest jak atak dziecka, które wyjęte z bandy okładającej inne mówi "a oni też!". Tak żeby nie było - to jest mechanizm psychologiczny dyskusji, przykład książkowy, żebyś się nie uraził. :)




A wierszyk, dziękuję, bardzo lubię... W ogóle lubię Tuwima.


Raz jeszcze pozdrawiam.

20.01.2003
16:43
[36]

H3ZEKI4H [ Homo Homini Lupus ]

nie brałem udziału w dyskusji i po przeczytaniu waszych postów musze przyznać że Poke broni swoich poglądów chyba tylko dla za sady bo niemożliwe jest żeby myślał tak jak to napisał.

20.01.2003
16:58
smile
[37]

oksza [ Senator ]

H3ZEKI4H --> dzieki

Gratuluję w ogóle wytrawałości , że też chciało ci się czytać te nasze wypociny ;)

21.01.2003
09:42
[38]

Poke [ Konsul ]

H3ZEKI4H ->
"chyba tylko dla za sady bo niemożliwe jest żeby myślał tak jak to napisał." -> a to czemu? Jezeli ktos ma prawo krytykowac to inny chyba ma prawo bronic, czyz nie?

oksza->
To zaczyna przypominac popisy erudycji. Wydaje mi sie ze do niczego nie dojdziemy. Tak mozna przez najblizsze kilka lat. Ty nie przekonasz nie a ja Ciebie
Proponuje EOT.

21.01.2003
14:10
smile
[39]

oksza [ Senator ]

dobra, sztama :)

przyjemnie było tak czy inaczej, dyskusja była ciekawa, jak jeszcze kiedyś będziesz miał ochotę to zapraszam


nara...

21.01.2003
16:23
[40]

FreemaN [ ]

wlasnie obejrzalem K-19 owdawiacza :P
film ten byl jedna z najwiekszych tegorocznych klap finansowych w USA, byc moze taka tematyka przejadla sie juz Amerykanom bo widzialem o wiele gorsze filmy ktore zarabialy w kinach spora kase, odnosze tez wrazenie ze gdyby film opowiadal identyczna historie ale o amerykanskiej lodzi podwodnej to mogloby go uratowac od kleski finansowej w USA, ktos tu pisal ze film nie trzyma sie faktow (obejrzyjcie sobie lepiej U571 tam to dopiero sie trzymaja faktow :P), chcialem jeszcze powiedziec ze nigdzie na poczatku filmu byl napis ze film jest ZAINSPIROWANY faktycznymi wydarzeniami a to rozni sie od zdania ze jest oparty na faktach

teraz troche o moich odczuciach, film nie nalezy do grupy tych "spektakularnych" ale uwazam ze jest ciekawy i w miare niezly, pierwsza rzecza jaka mnie zdenerwowala na samym poczatku sa (to juz standard w filmach made in USA) anglojezyczni rosjanie mowiacy z tym cudzoziemskim akcentem, bardzo mnie to irytuje w kazdym filmie, czytalem ze Amerykanie sa zbyt leniwi zeby chodzic na filmy z napisami (autentyczna wypowiedz Bruce`a Willisa ktory tez tak uwaza), jesli sie chce to mozna, przykladem jest Mel Gibson ktory swoja najnowszy film o zyciu Chrystusa realizuje w jezykach aramerjskim i lacinskim, wiec jesli Monica Bellucci i James Caviezel beda w filmie Gibsona poslugiwac sie tymi jezykami to dlaczego do jasnej cholery Ford i Leeson nie mogli mowic po rosyjsku a jako reszte zalogi moznaby zatrudnic rosyjskich aktorow i film moglby powstac w kooprodukcji (wlasciwie to jest w kooprodukcji tyle ze UK-USA :)))
ciekawe jest to ze amerykanski film opowiada tez o komunistach ktorzy byli dobrymi ludzmi, sama koncowka filmu jest troche zbyt wyniosla, jak dla mnie sceny na cmentarzu i polowy przemowienia Leesona w sadzie mogloby nie byc, wystarczyloby tylko samo spotkanie dwoch kapitanow po latach

oksza - piszesz ze krytycy to "często są to wykształceni, elokwentni ludzie, którzy często całe życie poświęcili filmowi i kochają go bardzo", rownie dobrze moze byc dokladnie odwrotnie wiec nie generalizujmy jak to bylo napisane gdzies powyzej, ot chocby pani Krystyna Lubelska z Polityki ktora tak zachwycala sie gulczasem Gruzy, skrzywiony gust moze miec kazdy nawet krytyk ktory obejrzal niezliczona liczbe filmow

21.01.2003
20:38
smile
[41]

oksza [ Senator ]

o raaaany znowu...

---->>FreemaN

ehhh...

Jeżeli czytałeś posty wczesniej, to dziwne ze nie zalapales o co mi chodzilo...
Jak nie to przecztaj całość - ja nie generalizuję, po prostu taka jest specyfika zawodu krytyka - on powinien się na tym znać. To tak jakbyś mi napisał:

"wiesz oksza.. to nie jest do konca tak że komunikacja miejska jest punktualna... u mnie kiedyś nie przyjechał autobus!"

Przecieżna pisałem wyraźnie : "CZĘSTO" nie zawsze, często..

:)

znowu się powtarzam, męczące to już
uff...

22.01.2003
23:36
[42]

Colonel_CoBrA [ Konsul ]

Film jak na kino amerykańskie (i każde inne;-) całkiem niezły, raz mozna obejrzeć;-) Byle tylko nie więcej:-) Co do faktów itd. akurat nic o tej łodzi podwodnej nie wiedziałem dlatego oglądałem, by mnie jasna nie trafiała przy amerykańskich przekrętach typu amerykanie rozszyfrowali enigmę, zbombardowali japonię startując z lotniskowców od razu po ataku na Pearl Harbour, 2 "braci" zestrzeliło kilka samolotów, a ich manewry to była kpina... amerykańskie kino z faktami ma niewiele wspólnego, bo amerykanie na historii mało co się znają, nawet często nie wiedzą nie tylko gdzie, ale również co to jest Europa;-) Ogólnie film średni i do obejrzenia (tylko w div`x`ie) i to tylko dla tych co nie znają tej historii jak się wydażyła na prawdę...
Ps. Nie oglądajcie amerykańskich "pseudohistorycznych" produkcji... kpina... no chyba, że z historii mieliście w szkole same "pały";-)))

23.01.2003
00:33
[43]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Colonel---------> „zbombardowali japonię startując z lotniskowców od razu po ataku na Pearl Harbour”--- to akurat jest fakt. 18 kwietnia 1942 16 samolotów B-25 startujących z lotniskowca Hornet pod dowództwem płk. Dolittla dokonało ataku bombowego na cele położone w Tokio. Szkody materialne były minimalne, ale efekt psychologiczny i propagandowy ogromny. Chyba że chodzi Ci o to że wydarzyło się to od razu, tylko po kilku miesiącach. Nie pamiętam jak wyglądała ta kwestia w filmie.

23.01.2003
00:38
[44]

mikmac [ Senator ]

a mi film sie podobal - i tyle moge powiedziec, bo historii prawdziwej nie znam. Nie mam zastrzezen do konstrukcji filmu oraz podobalo mi sie to, iz skupil sie na ludziach a nie na lupaninie.

Chcialem tylko sie odniesc do jednej z wypowiedzi, iz jest to w typowo amerykanskim stylu, ze wlazili do reaktora i potem jeszcze wychodzili zywi... No wiec, jak by to nieuswiadomionym powiedziec...hmm... to nie jest nic dziwnego!!! Sam mialem grudke uranu (mala) w rece i zyje - nawet sladu nie mam na dloni...
Z tym promieniowaniem nie jest tak strasznie jak 99% ludnosci sie wydaje (troche inaczej jest przy wybuchu - tutaj mamy doczynienia z olbrzymia energia).
Dodam jeszcze tylko, ze w czasie projektu Manhattan (czyli konstrukcja bomb na Hiroshime i Nagasaki) fizycy dodawali bardzo silne zrodla do bomby recznie szukajac masy krytycznej. Czesto tez podnosili pokrywe samej bomby. Owszem Neumann zmarl od tego - ale dopiero po szesciu latach.
Tutaj w filmie byli oddzieleni plaszczem olowianym oraz warstwa wody. To co widzielismy na filmie to byly tylko koncowki pretow paliwowych - sam uran jest 2, 2-5 metra nizej na drugim koncu tych pretow.

23.01.2003
02:12
[45]

Colonel_CoBrA [ Konsul ]

waterhouse -> chodziło mi o to jak szybko tego dokonali i w jaki sposób... ale obejrzyj film i te walki powietrzne... naprawdę;-) Pearl Harbour... taaa... baaaardzo ciekawy...

23.01.2003
15:42
[46]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

colonel-------> nie pamiętam filmu na tyle dokładnie aby pamiętać w jaki sposób został tam pokazany okres między grudniem a kwietniem. Oczywiście było tam sporo błedów merytorycznych ale ja po prostu zapomniałem o Pearl... w bardzo krótkim okresie czasu.

26.01.2003
01:02
[47]

r_ADM [ Konsul ]

Film jest tragiczny. Nuda lejaca sie z ekranu jest nie do wytrzymania. Ford ktory jest ogolnie dobrym aktorem tutaj dal plame. Jego aktorstwo jest plaskie, wlasciwie zero emocji. Dokladnie tak jak to opisuje Inz. Mamon z "Rejsu" ;)

Jezeli chodzi o atmosfere na lodzi podwodnej to ciezko powiedziec co autorzy mieli do przekazania. W "das boot" bylo to o wiele lepiej pokazane. Wszystkie inne watki walkowane byly w innych filmach dziesiatki razy...

Ogolnie bardzo, bardzo niedobrze...

26.01.2003
01:35
[48]

d333d333 [ Silber Kreuz ]

jakies dwa tygodnie temu na discovery byl akurat program o k-19, w ktorym miedzy innymi wypowiadali sie marynarze z tego okretu. niestety nie widzialem calego ale kilka watkow filmowych sie zgadzalo - ludzie naprawiali reaktor bez ochrony, po wyjsciu "rozpadali sie" w oczach w ciagu godzin, caly statek byl naprowmieniowany, kapitan wyprowadzil zaloge na poklad(wiekszosc chora i chora), nadawal s.o.s, byla w poblizu baza nato (na ktora kapitan nie zdecydowal sie na nia przyplynac), zostali uratowani przez wlasna lodz podwodna (ale chyba po jakims czasie dopiero). nie pamietam nic o amerykanskim niszczycielu, mozliwe ze to bylo zanim wlaczylem dicho :) choc wydaje mi sie to malo prawdopodobne :/

a "najlepsza" byla przyczyna awarii - jakiemus spawaczowi wpadlo cos do rurek systemu chlodzacego, i plywalo tam sobie az wywolalo awarie....

co do filmu(dzisiaj obejrzalem) to nie byl zly(a na pewno nie tragiczny) - nie wiem co innego mialby robic ford w takim miejscu w takich okolicznosciach? machac biczem? latac sokolem? to byl chyba dramat a jak ktos spodziewal sie akcji-libacji to nic dziwnego ze sie zanudzal...a od realizmu to jest dichoveri :)

26.01.2003
01:37
[49]

d333d333 [ Silber Kreuz ]

ehehe
"chora i chora" mialo byc "chora i oslabiona "

© 2000-2024 GRY-OnLine S.A.