Może to głupie, ale nie wiem co powiedzieć na spowiedzi ;P

16.12.2009
21:53
[1]
SilentFisher [ Generał ]
Może to głupie, ale nie wiem co powiedzieć na spowiedzi ;P

Zbliża się czas spowiedzi. Wiem, że muszę pójść, odczuwam taką potrzebę, ale nie wiem jakie grzechy powiedzieć.
16.12.2009
21:55
[2]
szarzasty [ Mork ]

wszystkie?
16.12.2009
21:55
[3]
Backside [ Senator ]

Wszystkie, które pamiętasz.

Jedna rada - nie idź do jakiegoś-tam-kościółka, tylko do miejsca, gdzie znajdzie się prawdziwy, inteligentny ksiądz. Ty się nie będziesz męczył, bo on Ci trochę pomoże, a efektem spowiedzi nie będzie banalne pouczenie i 3 zdrowaśki tylko coś, co faktycznie człowieka podbuduje i pomoże w jego słabościach.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-16 21:56:07]
16.12.2009
21:56
[4]
Glob3r [ Tots units fem força ]

Mamy Ci wymienić Twoje grzechy?
16.12.2009
21:57
[5]
kubicBSK [ Legend ]

Waliłeś?
16.12.2009
21:58
[6]
SilentFisher [ Generał ]

Chodzi o to, że ja może umiem wymienić 3. Nie wiem, co więcej. Ile wy mniej więcej wymieniacie? I może jakie?
16.12.2009
22:01
[7]
Kozi89 [ Legend ]

Spowiedź to wynalazek średniowiecza (czy i jeszcze dalej) mający na celu wyciąganie pieniędzy za odpust. Odpusty zniknęły, spowiedź została.
16.12.2009
22:03
[8]
mefsybil [ Legend ]

[5]
16.12.2009
22:04
[9]
Jeremy Clarkson [ Prezenter ]

- oglądanie pornografii
- samogwałt
- przeklinanie
- agresja do kolegów
- okłamywałeś kolegów
- nie słuchałeś rodziców
- okłamywałeś rodziców
- oszukiwałeś na sprawdzianach
- oszukałeś nauczyciela
- niszczyłeś mienie szkoły
- śmieciłeś na ulicach

itd. itp.
16.12.2009
22:06
[10]
Backside [ Senator ]

SilentFisher ---> musisz usiąść wieczorem i zrobić rachunek sumienia. Przypomnieć sobie co zrobiłeś nie tak, co mógłbyś zrobić lepiej. I nie chodzi tylko o "bójkę z kolegą" czy takie przyziemne sprawy. Lenistwo? Koncentracja na obżeraniu się? Obijanie się i zapominanie o obowiązkach szkolnych czy pomaganiu w domu? Notoryczne marnowanie czasu na pierdoły? Skupianie swoich myśli na czymś co w gruncie rzeczy określasz jako "złe"? Brak pamięci o najbliższych - rodzicach, dziadkach, przyjaciołach?
Nie mówię, że to wszystko dotyczy siebie, ale to różne od siebie sprawy, które mogą (niekoniecznie muszą) być uznane za grzech. Albo mówiąc innymi słowy - na dłuższą metę prowadzą do negatywnych skutków, złych nawyków itd



Kozi89 ---> po co wypowiadasz się nie na temat?
16.12.2009
22:06
[11]
Niko Bellic [ Konsul ]

Może wzoruj się na Postal Dude:

"Przepraszam Cię Ojcze bo bardzo zgrzeszyłem. Naprawdę, nie robię sobie jaj! Jestem grzesznikiem po byku!". Wtedy łaskawie dasz x kasy na kościół i spowiedź zaliczona. :)
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-16 22:07:01]
16.12.2009
23:21
[12]
DeVitoo [ AWF Poznań ]

Kolejny chory problem, kolejny chory wątek, kolejny chory autor.

Nie pozwólmy zniszczyć tego forum...
17.12.2009
12:48
[13]
Attyla [ Legend ]

Tak jak napisał Backside. Trzeba ci zrobić rzetelny rachunek sumienia. osobiście doradzałbym także lekturę Katechizmu. tam znajdziesz takie zachowania, o których nigdy sam nie powiedziałbyś, że są grzesznymi. Rewolucja kulturowa, której nośnikiem są media narobiła ogromnego spustoszenia w ludzkich sumieniach.
17.12.2009
12:51
[14]
Mr_Baggins [ Legend ]

tam znajdziesz takie zachowania, o których nigdy sam nie powiedziałbyś, że są grzesznymi.

Zasadniczo wszystko, co sprawia przyjemność, ma szansę znaleźć się na liście grzechów. Chyba, że źródłem przyjemności jest np. post i kontemplacja.
17.12.2009
12:54
[15]
_agEnt_ [ Tajniak ]

Ja zawsze korzystam z wwwdidyouwatchporncom :D
17.12.2009
12:55
[16]
Nesh [ Centurion ]

Trzeba miec niezle nasrane, zeby obcemu facetowi mowic takie bzdury.
Bylem raz u spowiedzi przed komunia. Pierwszy i ostatni.
Wtedy uzmyslowilem sobie, ze to jakas porazka mowic komus, ze sie cukierka podprowadzilo koledze.
17.12.2009
13:25
[17]
paściak [ carpe diem ]

Powiedz tylko te za ktore zalujesz i postanawiasz ich wiecej nie popelniac.
17.12.2009
13:33
[18]
ormats [ Generał ]

Mialem ostatnio podobny problem. Mailem chrzciny bratanka i jako ojciec chrzestny musialem isc do spowiedzi i otrzymac podpisany papierek.
Nie dostalem rozgrzeszenia za to , ze zyje w konkubinacie. Napisal , ze moge byc ojcem chrzestnym jednak bez przyjecia komunii podczas mszy.
17.12.2009
13:37
[19]
Attyla [ Legend ]

Myli się. Nie hołdując chrześcijańskim zasadom nie możesz wspomagać chrześcijańskiego wychowania dziecka.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-17 13:38:07]
17.12.2009
13:43
[20]
ormats [ Generał ]

Musialem mu powiedziec , ze w przyszlym roku zalegalizuje zwiazek, co jest akurat prawda bo w przyszlym roku staje przed oltarzem.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-17 13:44:02]
17.12.2009
13:52
[21]
smalczyk [ Senator ]

Myli się

Jak każdy chrześcijanin myślący inaczej niż autor tych słów :)))

Ale w jednym masz rację - nie hołdując chrześcijańskim zasadom nie możesz żyć zgodnie z przykazaniami i głosić dobra nowinę.
Dlatego nadal nie pojmuję co co strzepisz sobie język w tym temacie :)
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-17 13:53:34]
17.12.2009
13:54
[22]
Attyla [ Legend ]

Co nie zmienia faktu, żeś obecnie grzesznik. Tym bardziej, że nie tylko poddajesz się grzechowi i bagatelizujesz go ale też szerzysz go wśród innych.

Od tego jednak jest rachunek sumienia, postanowienie poprawy, spowiedź i naprawienie błędów, byś mógł ponownie stać się pełnoprawnym członkiem Kościoła Świętego. Wolę naprawienia błędu wyraziłeś, co implikuje wniosek, że wiesz, że to co robisz jest złe, ponieważ nie jest dobre, dzięki czemu można powiedzieć, że jedną nogą jesteś już czysty.
W tej sytuacji ksiądz podjął słuszną decyzję. Chociaż... Z drugiej strony pozostaje błędne koło bezpośrednie, jeżeli nie wyjdziesz z konkubinatu przed ślubem. W takiej sytuacji nie powinieneś uzyskać rozgrzeszenia, bez zaprzestania grzeszenia, co przy grzechach ciągłych jest istotnym.
Ale to już straszliwy kazuizm - wręcz - faryzeizm:)
Na szczęście Pan Bóg jest bezgranicznie miłosierny. I dlatego jest Panem Bogiem:)
18.12.2009
20:25
[23]
SilentFisher [ Generał ]

Dzięki wszystkim. Powiedzcie mi jeszcze jedno, a w szczególności ty, Atylla. Nie odczuwam pragnienia wyspowiadania się. Jednak muszę, bo będe miał podpis na bieżmowaniu. I tak i tak nie powiem wszystkim grzechów. Czy to nie jest jeszcze gorzej, jak gdybym wogóle nie poszedł? A wy chodzicie?
18.12.2009
20:30
[24]
Jeremy Clarkson [ Prezenter ]

Okłamanie w konfesjonale jest grzechem ciężkim
18.12.2009
20:31
[25]
SilentFisher [ Generał ]

W taki razie bez sensu...
18.12.2009
20:34
[26]
Emil22 [ Generał ]

A wy chodzicie?

Nie
18.12.2009
20:44
[27]
Salado. [ Generał ]

I tak i tak nie powiem wszystkim grzechów. Aż tak się wstydzisz? to naprawdę nie jest takie trudne
18.12.2009
20:49
[28]
siurekm [ Szef wszystkich szefów ]

Ja do spowiedzi nie chodzę i nie mam takiego zamiaru. Chodziłem tylko ja miałem iść do komunii lub do bierzmowania.

Ja uważam, ze ksiądz nie odpuszcza grzechów, tylko prowadzi człowieka to stanu oczyszczenia psychicznego, bo tak naprawdę niewiele osób mówi całą prawdę u spowiedzi. Jest tylko JEDEN który to zrobi w dniu sądu ostatecznego.
18.12.2009
20:57
[29]
Salado. [ Generał ]

Ja uważam, ze ksiądz nie odpuszcza grzechów

"Którym odpuścicie grzechy, będą im odpuszczone, a którym zatrzymacie, będą im zatrzymane"
choć myślę, że gdy grzechy zostaną zatrzymane Bóg może jest odpuścić w dniu Sądu Ostatecznego, ale nie wiem, z tego cytatu raczej co innego wynika
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-18 21:01:06]
18.12.2009
20:58
[30]
PitbullHans [ Legend ]

Zbliża się czas spowiedzi. Wiem, że muszę pójść, odczuwam taką potrzebę, ale nie wiem jakie grzechy powiedzieć.

I Ty się nazywasz Chrześcijaninem?

Ja gdy musiałem zawsze mówiłem te same 3 i tyle.
Nie będę obcym ludziom mówił co robię niby niemoralnie w życiu.

Zaraz znowu się zacznie wojna guzik wartych ateistów z wielce wierzącymi.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-18 20:59:38]
18.12.2009
21:00
[31]
_D_R_A_G_O_N_ [ Legend ]

Właśnie ja też idę do spowiedzi... Znaczy się jeszcze zastanawiam. Chodzę co święta, ale teraz mi się nie chce... Nie lubię się spowiadać... Zobaczę, może pójdę, może nie... Chociaż święta bez spowiedzi... Kurde, sam nie wiem...
18.12.2009
22:40
[32]
Herr Pietrus [ Gnusny Leniwiec ]

"i tak nie powiem wszystkich, czy to jeszcze gorzej niż nie pójść wcale?"

No właśnie. z tego samego powodu nie chodzę. Teoretycznie ktoś powie - to właściwie to samo, wsio rawno, a olewając spowiedź i jednocześnie oglądając sie na istnienie ciężkiego grzechu spowiedzi nieszczerej, świętokradzkiej czy jak tam się ja nazywa jesteś jakimś zupełnie niezrozumiałym pokręconym do sześcianu hipokrytą... No i? Errare humanum est ;-) Tyle że właściwie bardziej nei pasuje mi to, ze sprowadza sie to wszystko do wywołania poczucia wstydu i zażenowania koniecznością opowiadania o swoich grzechach kompletnie obcej osbie, bez względu na to, jakiego majestatu by nie reprezentowała. Bo tym właśnie jest osławiony "zal" przy konfesjonale i poczucie ulgi - ze ta poniżająca sytuacja w końcu sie skończyła. Właściwie to jasne, że instytucji tej przez wiele lat chrześcijaństwa nie było i chyba wszyscy nie smarza sie w piekle. A skoro miałbym pójść do konfesjonału i w ostateczności i tak nie powiedzieć o wszystkim, to nie zważając na ewentualny grzech jest to po prostu bezcelowe i żałosne.

W sumie i tak dopóki naprawdę ciężkiego grzechu nie zmarzesz, to ci nikt nie da rozgrzeszenia, a skoro inne dostajesz z urzędu? Nie wiem, po co Bogu wszechmogącemu tak rozbudowany aparat administracyjny do "przybijania pieczątki". Bez tego też staram się ze słabosciami walczyc i naprawdę szczerze zaluję podczas własnej modlitwy. Czemu miałbym nie wierzyc, zę Bóg tego nie dostrzeże? To chyba byłaby obraza dla jego majestatu i wszechmocy.

A co ty masz zrobic? Jeśli chcesz przstąpić do bierzmowania, pójść i tak musisz. Możesz sie przemóc i jakos powiedzieć wszystko - pewnie, ze sie da, ostatecznie sam tak pare razy zrobiłem. Dawno Do kłamstwa namawiać cie nie mogę - ale rozumiem twój dylemat.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-18 22:43:32]
19.12.2009
00:17
[33]
Tomuslaw [ Superbia ]

Jak czytam ten temat, stwierdzam, że niektórzy nie rozumieją czemu ma służyć spowiedź. Skieruję swoje słowa tylko do autora wątku, bo nie chce mi się wdawać w dyskusje w piątek wieczorem.

Zbliża się czas spowiedzi. Wiem, że muszę pójść, odczuwam taką potrzebę, ale nie wiem jakie grzechy powiedzieć.

Po pierwsze, zawsze możesz iść do spowiedzi. Nie ma określonych terminów. Owszem, księża spowiadają "na potęgę" przed Świętami Kościelnymi, ale wynika to z faktu, iż wiele osób wówczas ma zamiar do tej spowiedzi się udać i np. podczas Wigilii móc z czystym sumieniem po pojednaniu się z Bogiem pojednać się również ze swoimi bliskimi. Spowiedź jest (a przynajmniej tak jest w moim kościele i tak być powinno wszędzie) codziennie podczas każdej Mszy Świętej.

Po drugie, nie masz obowiązku iść do spowiedzi. Nie masz obowiązku nawet wierzyć. Od tego masz wolną wolę - daną nam przez Boga, w co osobiście wierzę - by z niej korzystać i móc dokonać wyboru. Jeśli rozważasz jednak pójście do spowiedzi, lecz np. nie czujesz żalu za grzechy, módl się o niego (przydają się modlitwy o wstawiennictwo NMP) i - jak już będziesz szedł do spowiedzi - o dobrą spowiedź. Piszesz, że odczuwasz potrzebę spowiedzi. Oznacza to, że Bóg działa w Twoim życiu, przez poruszanie Twojego sumienia. Oznacza to, że Cię kocha, bo chce, abyś znalazł się z nim w Królestwie Niebieskim. Warto o tym pamiętać idąc do konfesjonału.

Co do grzechów jakie mogłeś popełnić - musisz sam się nad tym zastanowić. Przeprowadź w swoim sercu rachunek sumienia. Modlitwa w tym (i we wszystkim, jakby się nad tym zastanowić) pomaga. Oprócz tego można przejrzeć żywoty świętych lub specjalne strony internetowe poświęcone tematyce spowiedzi.

To tyle. Mam nadzieję, że pomogłem.

Pozdrawiam (z Bogiem).
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-19 00:18:51]
19.12.2009
14:58
[34]
Attyla [ Legend ]

SilentFisher
Nie odczuwam pragnienia wyspowiadania się. Jednak muszę, bo będe miał podpis na bieżmowaniu.
To niedobrze, że nie czujesz potrzeby wyspowiadania się. To już pierwszy dzwonek alarmowy. Oznacza to, że nie czujesz się winien, a zatem do spowiedzi świętej podchodzisz jako do obowiązku narzucanego ci przez ............... (tu wstaw tego wyimaginowanego tyrana). W takiej sytuacji nie można mówić o rachunku sumienia, postanowieniu poprawy - a już w szczególności szczerym wyznaniu winy.
Winy nie ma, jeżeli jej nie odczuwasz. Co nie zmienia faktu, że wina nie jest warunkiem koniecznym dla odpowiedzialności.
Wstyd jest twoją osobistą relacją tego co jest do tego, co być powinno, przy czym to, co być powinno określone jest w Objawieniu. Jeżeli nie czujesz wstydu, który jest wstępem do winy, znaczy to, że kwestionujesz Objawienie jako system i skalę wartości. To zaś z kolei oznacza, że potrzebujesz długiej i rzetelnej rozmowy ze swoim spowiednikiem. Jeżeli nie masz go, to porozmawiaj ze swoim proboszczem. Wskaż mu na twój problem (bo to już jest problem) i poproś o wyznaczenie spowiednika. I nie szukaj, jak to niektórzy proponują jakiegoś szczególnego spowiednika. Będzie to oznaka pychy. Tak jak oznaką pychy będzie jeżeli ksiądz wyda ci się trywialny, głupi czy coś w tym rodzaju. A to już grzech ciężki. Nie wiem czy nie najcięższy, skoro w nim biorą swoje źródło inne grzechy.
Dlatego proponuję oddać się osądowi proboszcza. Już to samo będzie aktem pokory. Wiem o tym, bo sam tak zrobiłem.

W każdym razie mogę powiedzieć ci, że ciężka to sprawa - odczuć wstyd wobec zachowań, które w naszej pysze lekceważymy. Ja radzę sobie z tym w ten sposób, że sięgam do Katechizmu, czytam omówienie i zgodnie z zaleceniem akwinaty staram się rozumem zrozumieć przyczynę takiego a nie innego rozstrzygnięcia Kościoła. W ostateczności mówię sobie, że jestem bałwan i nie dorosłem jeszcze do tego, by to zrozumieć. Pomaga:) Wtedy wstydzę się co prawda nie grzechu właściwego, ale własnej głupoty, ale zawsze jest to jakieś tymczasowe rozwiązanie. Często podczas spowiedzi podnoszę ten problem i wtedy moja spowiedź przedłuża się ponad miarę. Ale wtedy i ja czuję się rzetelnie i spowiednik wydaje się zadowolony.

I tak i tak nie powiem wszystkim grzechów. Czy to nie jest jeszcze gorzej, jak gdybym wogóle nie poszedł?
Jest jeszcze gorzej, jeżeli jakiś grzech ukrywasz przed spowiednikiem. Z jednej strony to dobrze, bo oznacza, że wstydzisz się tego co zrobiłeśrobiłeś - czyli rozumieszczujeszwiesz czym obraziłeś Boga, a z drugiej źle, bo wtedy można mówić o oszustwie.
Zatem jeżeli o czymś nie powiesz, ponieważ nie rozumiesz tego, że to grzech, oszustwa nie będzie. Jeżeli o czymś nie powiesz, bo wyleci ci to z głowy, to rozgrzesza cię formuła "więcej grzechów nie pamiętam". Kłopot jest wtedy, gdy pamiętasz je ale obawiasz się ich wyznać, bo to znaczy, że masz kłopot z pychą. A ją winieneś zwalczać w pierwszej kolejności.
Ja mam dobre ćwiczenie. W czasie, gdy żona ma do mnie pretensje o coś, zwłaszcza, gdy nie chcę przyjąć wyrzutów (nie zależnie od tego, czy wyrzuty są zawinione czy nie), klękam na kolano, całuję w rękę i przepraszam a w razie możliwości dodaję do tego później jakiś badyl. Ja tego nie rozumiem, ale kobiety lubią to:) Możesz mi wierzyć, że to jest trudne ćwiczenie - oj trudne!

Dziękuję też za zaufanie. Niezasłużone, ale zawsze miło usłyszeć coś takiego:)
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2009-12-19 15:07:11]
25.12.2009
13:06
[35]
Yaboll [ Generał ]

Ja takich problemów nie mam bo nie chodze do spowiedzi. Z reszta jaki jest sens się spowiadać skoro po spowiedzi i tak sie będzie znowu grzeszyć?
25.12.2009
13:16
[36]
Gr0mek666 [ Zdzichu Banan ]

[35] Dlatego się postanawia poprawę, ale cóż ty pewnie tego nie robisz.
02.01.2010
11:28
[37]
Yaboll [ Generał ]

ja nie pisałem o sobie, pisałem ogulnie. Wiele osób przed księdzem w konfesionale obienuje poprawe a i tak później grzeszy.
02.01.2010
12:03
[38]
HR@BIA [ czynmy dobro ]

Ogólnie to wszyscy grzeszą nie znaczy to jednak, że nie można się zmienić dla własnego dobra przede wszystkim.
05.02.2010
16:44
[39]
tomashes9 [ Niesamowity Jezdziec ]

Dla mnie spowiedz jest bez sensu. Skoro Bog zna kazda mysl, i kazdy uczynek to czemu mam mowic to ksiedzu. Argumentem ksiezy i katolikow moze byc oczywiscie, aby pokazac skruche. Ale spowiadajac sie Bogu w myslach tez mozna okazac skruche przed samym Bogiem. Niektorzy powiedza, ze tak jest bardzo latwo. Ale ja powiem, ze jesli wierzy sie w Boga, a Ci co twierdza, ze tak latwiej sa wierzacymi, to wierzy sie rowniez, ze Bog to slyszy, a to sprawia, ze czuje sie respekt o czym sie mysli i do kogo. Mozna dojsc do wniosku, ze uwazanie spowiedzi w myslach za zla, jest watpieniem w Boga i w to, ze on nas naprawde slyszy, a to chyba grzech?
Jestem ateista i widze pewna hipokryzje w Kosciele.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2010-02-05 16:46:12]
05.02.2010
17:01
[40]
Caine [ Legend ]

Kup sobie poradnik. Rachunek sumienia dla dorosłych czy coś podobnego.
05.02.2010
17:33
[41]
eros [ Senator ]

Pytania pomocnicze do rachunku sumienia znajduja sie zwykle w modlitewniku.

Yaboll ---> Po co sprzatac mieszkanie, skoro i tak sie zrobi balagan? Po co sie myc, skoro sie w koncu i tak sie czlowiek pobrudzi? Po co sie ruszac z lozka, skoro i tak czlowiek zasnie?
05.02.2010
17:43
[42]
toaster [ MrBook? ]

[41] - to czemu obiecuje sie poprawe ?
05.02.2010
18:10
[43]
eros [ Senator ]

toaster ---> Przeciez to sa podstawy, ktorych ucza na religii.

mateuszplpow011103
05.02.2010
18:19
[44]
$erek47 [ Veteran Gear ]

[43] -->Sugerujesz, że spowiedź jest bezsensowna
05.02.2010
18:24
[45]
Nikos007 [ Liverpool FC ]

O niektórych rzeczach nie powinno się mówić...
Nigdy...
wątek: Może to głupie, ale nie wiem co powiedzieć na spowiedzi ;P
© 2000-2014 GRY-OnLine S.A. game guide