Kantyna Oficerska [Zebranie 14]

19.11.2002
10:11
[1]
Ghost2 [ Panzerjäger ]
Kantyna Oficerska [Zebranie 14]

No to witamy w 14 odsłonie wątku dla militarystów, strategów i domorosłych generałów :)

Oto stali (mniej lub bardzej) bywalcy :
Merkav
Yoghurt
Waterhouse
Diplo
Wozu
Przezdzieblo
2zin
Cyb_767
el f
Viti
Ghost2
matchaus "

Ewentualnych pominiętych i zaginionych przepraszam

Panzerwaffe podtrzymuje swój "sponsoring" w zamian za screen

Link do poprzedniej części - poniżej
19.11.2002
11:03
[2]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Poprzednio było o wielkich lub ciężkich kalibrach, teraz będzie coś bardziej przyziemnego - o samobieżnej broni p-panc np. niemieckiej. Za pierwszy pojazd tego typu w Wehrmachcie możnaby chyba uważać pojazd, który nosił nazwę "Panzerjager I (Sd.Kfz.101) (4.7cm PaK(t) (Sf) auf Panzerkampfwagen I Ausf B)". Był on zestawem - podwozia od Pzkw I B i czeskiej armaty p-panc kal. 47 mm. Brak choćby jednego karabinu maszynowego czynił go cokolwiek bezradnym z starciach z piechotą (tak jak później Ferdynanda pod Kurskiem). Pozostawał w użyciu do 1943 r.
19.11.2002
15:20
[3]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Niemcy za to po ataku na Francje zorientowali sie, ze 47mm to nie tak duzo i wtedy nastala era Marderow ;-). Pierwsze byly to zamontowane armaty niemieckie 7,5cm PaK 40 na podwoziach francuskich pojazdow (na Achtung Panzer! sa detale, ja tego sprzetu nie obejumuje :P ... jeszcze), potem doszly podwozia niemckich Panzer II oraz czeskich LT vz.38 oraz armata rosyjska 76,2mm F-22. Co do karabinow maszynowych, ktore mialyby chronic dzialo przed piechota, to dysponowal nim tylko Marder III sposrod wymienionych podwozi (Praga LT vz. 38). Reszcie dawano do dyspozycji MG34 wewnatrz przedzialu bojowego. Czlowiek musial tylko sie wychylic zza pancerza i strzelac :-). Sprawa Ferdinandow to chyba najdotkliwsza nauczka dla Niemcow, jesli chodzi o dziala samobiezne. Sposrod 90 wyprodukowanych i dostarczonych nad Kursk dzial tylko 47 zdolano przywrocic "do zycia" pod zmieniona nazwa "Elefant" - dodano jarzmo kuliste mieszczace MG34 - operowal nim radiotelegrafista, przekonstruowano nadbudowke, dodano wiezycze dowodcy, zmieniono gasienice na szersze, itp. Historia dzial samobieznych jest szersza :-), a dzial przeciw-pancernych jeszcze troche w Niemczech bylo... Ja sie wypowiem zaleznie po tym gdzie dyskusja pojdzie :-)), albo p-panc., albo znow w kierunku wieszkych kalibrow, do haubic samobieznych. A na zalaczonym zdjeciu moje ulubione dzialo samobiezne, Sd.Kfz. 139 Marder III :-))
19.11.2002
20:53
[4]
Yoghurt [ Senator ]

O witam w nowej czesci :) Widze że mój ulubiony temat nadal na wokandzie :) I dobrze... Na początek pochwale się, ze jutro w ramach PO jedziemy sobie do muzeum wojska polskiego- łącze w ten sposób przyjemne z pozytecznym... Przyjemne- nie ma lekcji, pożyteczne- dawno nie byłem, a se przypomnę jak wóz powstańczy wyglądał :) Jesli chodzi o "samobiegi pepanc." jak zwykł nazywac je mój ojciec, weteran i dożwotni maniak PanzerGenerala- Marder RULEZ :) Gdyby nie to, ze Elefanty były po prostu powolne jak krowy, ciężkie jak słonie i do tego nie potrafiły bronić się praktycznie przed piechotą, byłyby doskonałe... Za to Marder (II i III) łączył w miarę znosną mobilność z wystarczającą siłą ognia... Co prawda czołg ma zazwyczaj przewagę nad samobiegiem, ale po pierwsze- pepance były tańśżęóńś€ć (oszczedzano na obrotowej wieżyczce i paru innych niezbędnych w czołgu bajerach), łatwiej się je maskowało i ustawiało dzięki nim zasadzki... Najiększa wadą był własnie brak wieżyczki i słabowity pancerz... Choc akurat wada tyczaca się pancerza nie obowiązywała radzieckich pepanców, z tymi najpotężniejszymi- SU-120 i SU-152 na czele :) Jak wiadomo jestem miłośnikiem porabanej myśl sowieckiej i to własnie SU-152 jest moim kandydatem na de best działo samobieżne pepanc w II WŚ.
19.11.2002
21:16
[5]
merkav [ Aguś ]

Oj, Panzery ,Mardery Su-xx brzmi II wojną- niedobze :(
19.11.2002
21:28
[6]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witajcie! merkav-------> popieram w 100% broń pancerna: tak ale broń pancerna z 2 W.Ś----nie!!!!!!!!!!!
19.11.2002
21:34
[7]
Yoghurt [ Senator ]

E, malkontenci :P Broń panecran II WŚ to to co TYGRYSY lubią najbardziej :)
19.11.2002
23:55
[8]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Yoghurt Ach... Panzer General :-). Ja mecze od pol roku czesc III, narazie skonczylo sie na ucieczce spod Stalingradu ;-). Od pewnego czasu cwicze Combat Mission. Co do dzial samobieznych - prawda ich zalety byly czasem poteznymi wadami. Rosjanie rzeczywiscie przyjeli inna doktryne dzial samobieznych. Amerykanie za to wybrali odmienna od pozostalych ;-)). Krokiem na przod u Rosjan byla budowa dziala 122mm, montowanego na IS-2 (a takze na dzialch samobieznych na podwoziu IS-2 - ISU-122) i dzialach samobieznych na podwoziu T-34 - SU-122. 152mm to juz armatohaubica, ktora montowano wlasnie min. na ISU-152. Pomyslcie jak dopiero mieli przesrane amerykanscy przeciwczolgisci w swoich M-18 czy M-10. Nie za dobre dzialo, malo miejsca, slaby pancerz... tylko ta wieza niby ruchoma :-). A jak dyskusja pojdzie dalej, to jest to moj drugi ulubiony pojazd - Grille-M :-))))
20.11.2002
07:41
[9]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Merkav, Waterhouse Nie lubicie II wś - to może wolicie coś takiego jak na zdjęciu ? A co do panzerjaegerów - moim faworytem jest Hetzer - chyba ostatnia konstrukcja na czeskim podwoziu. Mały, zgrabny, nie źle opancerzony i dobrze uzbrojony.
20.11.2002
07:49
[10]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Protest w sprawie sponsoringu , skierowany do OKH : Wy, tam w ciepłym Berlinie sponsorujecie jakieś "Kantyny" a my tu, cholera, marźniemy. Żądamy zaprzestania sponsoringów i dostarczenie piecyków dla frontu !!!
20.11.2002
09:49
[11]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

el f! Już lecą... Prosto znad Morza Śródziemnego...
20.11.2002
09:50
[12]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

el f! "Uciekł" mi screen w poprzednim poście
20.11.2002
10:47
[13]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2 To dodajmy im jeszcze eskortę
20.11.2002
11:02
[14]
merkav [ Aguś ]

No to moze i atakujacego :))))
20.11.2002
11:20
[15]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Merkav Zestrzel ich, złodziei jednych, zestrzel ! Ukradli nasz piecyk !
20.11.2002
12:22
[16]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Yoghurt! Wracając do rzeczy, znaczy - do tych samobiegów... Zarówno Panzerjager I 4.7cm PaK(t), jak i seria Marderów oraz Stug-i III i IV były adaptacjami podwozi czołgów do roli dział samobieżnych. Początkowo spełniały rolę "wędrownej" artylerii, która mogła nadążyć za wojskami pancernymi, udzielającej wsparcia m.in. piechocie. Z czasem "awansowały" także do roli samobieżnej artylerii p-panc. Pierwszym i od początku projektowanym do roli niszczyciela czołgów pojazdem był Panzerjäger V Jagdpanther Sd. Kfz. 173. Widać to zresztą choćby po samej sylwetce. Jest to zresztą mój faworyt
20.11.2002
12:44
[17]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2 Mój Hetzer był jednak pierwszy ! W 1943 roku generalny inspektor broni pancernej gen. płk Heinz Guderian zlecił zaprojektowanie lekkiego niszczyciela czołgów (niem. Panzerjäger). Miała to być prosta konstrukcja, bazująca na elementach produkowanych wielkoseryjnie czołgów, spełniająca równocześnie wymagania aktualnego pola walki. Dotychczas produkowane niszczyciele czołgów (np. wozy serii Marder II czy Marder III) były w większości pojazdami improwizowanymi, bazującymi na przestarzałych podwoziach czołgów lekkich i zdobycznych a nawet ciągników półgąsienicowych. Powstający pojazd planowano uzbroić w działo bezodrzutowe lub działo z nowym typem zamocowania tzw. Starr. Ponieważ jednak nie były one jeszcze gotowe został on uzbrojony w klasyczne działo przeciwpancerne 7,5 cm Pak 39 L48 kalibru 75mm.Jagdpanzer 38(t) SdKfz 1382 Hetzer (podszczuwacz). Posiadał on typową konstrukcję - był to bezwieżowy pojazd pancerny z działem przeciwpancernym wbudowanym w kadłub. Czołowa i boczne ściany były pochylone co zapewniało czteroosobowej załodze dodatkową ochronę. Również niewielka wysokość - Hetzer był niewiele wyższy od stojącego człowieka - ułatwiała ukrycie w warunkach bojowych. W ukończonym w marcu 1944 prototypie zastosowano nowy typ jarzma armaty tzw. Saukopfblende oraz dokonano kilku zmian w stosunku do modeli m.in.: zlikwidowano hamulec wylotowy działa i zmieniono sposób mocowania osłony jarzma działa.Od marca 1944 w zakładach BMM Bohmish - Mahnsch - Maschinenfabrik i od lipca 1944 roku w zakładach Škoda do lutego 1945 roku wyprodukowano 2100 sztuk niszczycieli czołgów Jagdpanzer 38(t) SdKfz 1382 Hetzer. Łącznie wyprodukowano 2584 pojazdy. Armaty 7,5 cm Pak 39 L48 kalibru 75mm produkowano w zakładach Rheinmetall-Borsig w Unterluss i Seitz Werke w Kreuzbach. Pojazdy wyprodukowane w BMM nosiły numery fabryczne od 321001 do 322999, a wyprodukowane w zakladach Škoda od 323001 do 325 001. Działa Panzerjager 38(t) były używane we wszystkich typach jednostek przeciwpancernych (także węgierskich). Jako pierwsze zostały przezbrojone 731-szy i 743-ci Dywizjony Przeciwpancerne. W czasie powstania warszawskiego jedno działo typu Hetzer zdobyli powstańcy. Po wojnie produkowano Hetzery na potrzeby Armii Czechosłowackiej a także na eksport m.in. do Szwajcarii - 158 sztuk o oznaczeniu G 13. Jagdpanzer SdKfz 1382 "Hetzer" jest uważany za jeden z najlepszych niemieckich niszczycieli czołgów, ponieważ był małym, ale potężnym pojazdem, który był znacznie bardziej ekonomiczny w produkcji i eksploatacji niż wiele większych pojazdów. Mimo że był uzbrojony jedynie w armatę kal. 75mm, to potrafił unieszkodliwić niemal każdy z powszechnie używanych typów czołgów (poza najcięższymi) samemu bedąc bardzo trudnym do zniszczenia, ze względu na niską sylwetkę, nieduże gabaryty (był tak mały, że w warunkach bojowych stawał się praktycznie niedostrzegalny dla celowniczych dział przeciwnika) i dobry pancerz.
20.11.2002
12:55
[18]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

el f! Pozostanę przy Jagdpanther, ale oczywiście - szacuneczek dla Hetzera i Twojego wyboru.
20.11.2002
13:59
[19]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witam! el f ----------> ja uwielbiam 2 W.Ś we wszystkich jej aspektach pomijając właśnie broń pancerną. Tak po prostu się złożylo czołgi i inne nie interesują mnie po prostu, szkoda że jest to moatyw przewodni tego i kilku odcinków. Szczerze mówiąc nie mogę już na nie patrzeć i o nich słuchać ( czytać). Monotematyczność na dluższą metę może okazać się niebezpieczna.
20.11.2002
14:07
[20]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Waterhouse! To co byś proponował jako myśl przewodnią...? Zresztą, mnie chodziło o broń przeciwpancerną, a nie o pancerną, ale to już inna sprawa.
20.11.2002
14:08
[21]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Waterhouse To na pocieszenie , zdjątko mniej pancerne. A swoją drogą , temat działań morskich na Bałtyku jest trochę jakby zapomniany. A szkoda ...
20.11.2002
14:17
[22]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

el f! Pewnie, że o działaniach morskich na Bałtyku niewiele się mówi, a szczególnie "niedopieszczony" w literaturze jest okres I Wojny Światowej. Trudno się temu dziwić - Bałtyk leży jakby "z boku" większych akwenów wodnych, na których zwykle się dzieją różne ważne wydarzenia, a przecież jest całkiem sporym morzem.
20.11.2002
14:20
[23]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

El f -> Jesli zlecenie mialo miejsce w 1943, a produkcja prototypu w marcu 1944, to Jagdpanther byla "szybsza" :-). O dziale samobieznym na tymze podwoziu myslano juz w 1942r. - tzn. podczas finalizowania prac na Pantera. Prototyp zaprezentowano juz w pazdzierniku 1943r. Ghost2 -> Ja bym nie zapominal o innym, prawie rownoczesnie prowadzonym projekcie - Jagdpanzer IV. Ciekawa historia dotyczyla tych dzial. Pierwsza, drewniana makieta przedstawiajaca Jagdpanthere pojawila sie w listopadzie 1942r. Pierwszy testowy model wyprodukowano do stycznia 1943r. az po licznych modyfikacjach w maju 1943r., uzyskal ksztalt znanej dzis Jagdpanthery. Tenze model zaprezentowano pozniej w czerwcu Hitlerowi. Dopiero w padziernikku wyprodukowano pierwszy prototyp a w listopadzie kolejny. Prace nad Jagdpanzer IV rozpoczely sie pozniej, by skonczyc sie rownczesnie z tymi prowadzonymi nad Jagdpanthera. Mianowicie prace nad tym projektem rozpoczely sie na poczatku 1943r. W maju wyprodukowano drewniana makiete, ktora to zaprezentowano Hitlerowi we wrzesniu. Pierwszy prototyp ze stali miekkiej byl gotowy juz w pazdzierniku 1943r. a w listopadzie zaprezentowana prototyp wersji produkcyjnej. Poniewaz prace nad nowym dzialem 7,5cm L70 opoznialy sie, postanowiono na kilku pierwszych egzemplarzach zamontowac armate 7,5cm PaK 39 L43, bez hamulca wylotowego - dokladnie ta sama wersja, ktora zamontowano pozniej na Jagdpanzer 38(t) Hetzer. Poniewaz caly czas nie bylo dlugiego dziala 75mm, na kolejnych kadlubach montowano armate czolgowa, znana z typowych "wiezowych" Pz.Kpfw IV ostatnich wersji - 7,5cm KwK 40 L48 z hamulcem wylotowym. W "miedzyczasie", na poczatku 1944r. byla gotowa juz armata 7,5cm PaK 42 L70. Prace nad pierwszym prototypem wyposazonym w nia zakonczyly sie do kwietnia 1944r. Drugi prototyp zbudowano miedzy czerwcem a lipcem 1944r. Produkcja seryjna "nowego" dziala samobieznego ruszly w sierpniu 1944r. Pomimo tego, ze charakterystyki przebijalnosci "dlugich" 75-tek byly podobne do tych jakie oferowala "krotka" 88-ka (montowana min. na Tygrysie I) produkcje dzial samobieznych skupiono wokol StuGow III i IV. Niezaprzeczalnym plusem Jagdpanthery, natomiast, bylo uzycie "dlugiej" 88-ki (podobnej do tej montowanej na Tygrysie II) - byla ona znacznie lepsza od swojej "krotkiej" poprzedniczki. Poza tym sylwetka Jagdpanzer IV... wygladal niczym limuzyna ;-)) - niski i dlugi - cos odmiennego od typowych StuGow III. A jesli chodzi o niszczyciele czolgow, to bylo jeszcze cos takiego jak Nashorn i Hornisse - dziala 88mm na podwoziu Panzer IV - ale mi one sie cholernie nie podobaja ;-)).
20.11.2002
14:43
[24]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu, Jest (był) ładny model w 172 Jagdpanzer IV z długą 75-tką z ESCII , Hetzer zresztą też - oba czekają w kolejce :-) Ghost2 I wojna jest generalnie na drugim planie , wystarczy spojrzeć na oferty producentów modeli - pierwszowojenne można policzyć na palcach jednej ręki. A przecież używany wówczas sprzęt jest bardzo "modelarski" , i to na lądzie , morzu i w powietrzu.
20.11.2002
14:52
[25]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Ghost2----------- IMO temat przewodni nie powinien być, że tak powiem, specjalistyczny tj. wszyscy powinni mieć możliwość wypowiedzenia się, natomiast nie mam nic przeciwko równolegle toczonej dyskusji o broni pancernej lub nawet przeciwpancernej jak to raczyłeś słusznie zauważyć. Możemy porozmawiać np. o: 1.Wzrot potencjału morskiego Chin---straszak na Tajwan czy na USA? 2. Stan polskiej armii--- czy jesteśmy na krawędzi buntu? 3. Przyszłość NATO. 4. Wojna pogodowa na połnocnym Atlantyku. 5. U-booty typ XX| 6. Czy armia rosyjska podniesie się kiedykolwiek z upadku? 7. Itp. Itd. Etc. El f--------> dzięlki za zdjęcia !
20.11.2002
16:18
[26]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Waterhouse - > Trzeba roznic zdan... Rzuc teza, to sie jakos do tego ustosunkujemy. :-) O Chinach trudno cos wypowiedziec, bo ten kraj caly czas swoja "potege" militarna trzyma w tajemnicy. I nie wazne czy bylaby to modyfikacja T-55, czy MiGa - 21 (tam produkowana na licencji z inna nazwa J?-7) - nic o niej nie mozna sie dowiedziec oficjalnie. Nieoficjalnie jest to zlom :-P, ktory nijak sie ma do produkcji USA, czy chocby Rosji. Ale tajemnica - wazna sprawa. No ja tylko czekam na reakcje Chin kontynentalnych, kiedy Taiwan glosno wypowie sie o swojej niezaleznosci. Jest tez ciekawe czy kiedykolwiek rzad Taiwanski wroci na kontynent. Z tego co pamietam z lekcji historii, na Taiwanie schronil sie rzad Chinski przed atakiem Mao. Do tej pory Chiny Ludowe uznaja Taiwan za zbuntowana placowke, a Taiwan uwaza sie za jedyny i prawdziwy rzad Chin. Chiny Ludowe powoli otwieraja sie na swiat (choc bardzo powoli), to jednak chyba w najblizszym, czasie nie czeka nas inwazja na Taiwan... Chyba obecna poza Chin to tylko gra, ktora ma przyslonic prawdziwe zamierzenia ;-) - ale to taka mini-teoria spisku. Ciekawsze sa chyba wydarzenia na Polwyspie Koreanskim. Jeszcze dwa lata temu bylo blisko do konfrontacji miedzy dwoma Koraemi. Jesli jeszcze ktos pamieta sytuacje z zatopieniem polnocnokoranskiej lodzi patrolowej na wodach Korei Poludniowej czy bardziej ciekawe "ladowanie" polnocnokoreanskich podwodniakow (to byl mini-lodz podwodna) na poludniowokoreanskiej plazy. 4. Wojna pogodowa na polnocnym Atlantyku (?) el f -> Piekniutkiego Jagdpanzera IV z krotka i dluga 75-tka w 172 wypusila niedawno Hasegawa. Niestety cena (50zl) odstrasza skutecznie. A Hetzera sam bym upolowal, ponoc byl on w wersji wczesnej i moznaby z niego zrobic powstanczego "Chwata" :-). Temat pierwszej wojny swiatowej... No rzeczywiscie modeli b. malo - jesli chodzi o czolgi i statki, bo samolotow jest multum. A co najlepsze, mozna wykonac liczne i roznorodne jak na tamte czasy polskie lotnictwo. Przewazaly wtedy konstrukcje niemieckie (to wynik repracji wojennych + maszyny pozostawione przez niemcow na lotniskach podczas wycofywania sie z terenow Polski) ale dochodzily takze maszyny francuskie i angielskie. Sprzet ten w niedlugim czasie zostal uzyty bojowo juz w 1920r. - wiadomo przeciw komu. Najciekawsze sa informacje o czolgach. Oprocz przywiezionych przez Legiony Hallera, francuskich FT-17, Polska miala miec na stanie takze niemiecki ciezki czolg - A7V :-). Niestety, jak dotad okazala sie ta informacja jedynie plotka, a szkoda ;-)
20.11.2002
17:15
[27]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Wozu----------> złom? A Chengdu J-10, opartym na skasowanym izraelskim projekcie Lavi? To na pewno nie jest złom, niektóre parametry dorównują FA-18. No i nie mozna zapomnieć o Su-30MKK, czy wielozadaniowym J-7FS. Zgadzam się że niektóre projekty można uznać za nieudane ale przestrzegałbym przed generalizowaniem. Wojna pogodowa na Połnocym Atlantyku to seria zdarzeń w których alianci jak i Niemcy próbowali zbudować sieć posterunków na obszarze północnego Atlantyku alby moć z dużą skutecznością przewidywać pogadę na terenie Europy. Na terenie między wschodnim krancem północnej Kanady a zachodnim wybrzeżem Szkocji ustala sie pogada na tera całej Europy. Szczególne znaczenie miała tutaj Islandia i Grenlandia.
20.11.2002
19:43
[28]
olivier [ unterfeldwebel ]

"Elf-A co do panzerjaegerów - moim faworytem jest Hetzer - chyba ostatnia konstrukcja na czeskim podwoziu. Mały, zgrabny, nie źle opancerzony i dobrze uzbrojony. " a ja tam wole skodę faworitke, jest szybsza zwrotniejsza i nie pali tyle ropy:)))
20.11.2002
19:50
[29]
olivier [ unterfeldwebel ]

Wozu, skąd wytrzasnełeś te zdjęcie-chodzi mi o kombinacje tego niby hetzera z podwoziem PZKPW IV??? O niemieckiej broni pancernej wiem dosyć sporo ale tego prototypu nigdy na oczy nie widziałem, więc czy mógłbyś przedstawić nieco więcej szczegółów na ten temat??
20.11.2002
20:51
[30]
Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam ! Długo mnie nie było, może jakieś streszczenie ? :) Elf ---> bardzo ładne zdjęcie (post 20.11.2002r -10:47) Bf-109 E-4Trop najprawdopodobniej z II.JG 51 (pytanie - to jest zdjęcie z IIwś czy wspólczesne?). Co do wojny pogodowej (ciekawe określenie :) )- to dla mnie nowość. Jak Niemcy mogli w ogóle konkurować z brytyjczykami w tym względzie ? Przecież nie mieli w tym rejonie (Islandia, Grenlandia) baz - chyba, że wykorzystywali szpiegów lub "Condory". A propo wojny na Bałtyku - ciekawy temat. Dla mnie osobiście numerem jeden tych zmagań pozostaną dwaj dowódcy - kmdr. Przybyszewski który dowodząć baterią cyplową nie pozwolił jej zniszczyć, a cały czas nękał te dwa stare niemieckie pancerniki i kmdr. de Walden - dowódca ORP "Wicher" - będąc na unieruchomionym okręcie tak celnie strzelał (co prawda razem z ORP "Gryf"), że cztery niemieckie nisczyciele (typ "Leeberecht Mass") nie mogły mu dać rady. Niestety z broni pancernej II wś jestem noga i niewiele wiem. Zapodam Wam ładne zdjęcie =====>
20.11.2002
20:54
[31]
Cyb_767 [ Pretorianin ]

No masz - nie wkleił .... Spróbujmy jeszcze raz ===>
20.11.2002
20:59
[32]
Cyb_767 [ Pretorianin ]

Tym razem się udało :)) Pytanie -- czy ktoś z Was ma pełne informację nt niemieckich niszczycieli klasy "Narwik" ?? (oznaczenie, ew. nazwy, uzbrojenie, wyporność no i przede wszystkim zdjęcia lub bokrys). Zgóry dziękuję za ewentualne informacje. No to do przeczytania jutro. Pozdrowienia i Dobranoc !!
20.11.2002
22:07
[33]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Olivier Ale Favorytka ma kiepski pancerz i zero uzbrojenia , no i porusza się jedynie po utwardzonej nawierzchni. :-) Wozu - tej Hasegawy jeszcze nie widziałem :-( Cyb_767 O ile wiem jest to zdjęcie oryginalne z czasów wojny. To akurat wziąłem z jakiejś strony o DAK ale mam je też w jakiejś książce. Pełne dane praktycznie wszystkich okrętów z II wś znajdziesz w książce "Druga Wojna Swiatowa na morzu" Jerzego Lipińskiego. Ja mam "przedpotopowe" wydanie ale chyba Lampart wypuścił nie dawno wznowienie.
20.11.2002
22:18
[34]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Cyb 767-------> Witaj! oto dane: Wyporność: standardowa 2,527-2,603 ton, maksymalna 3,543-3,691 ton Wymiary: 127x12x3.7m Prędkość:36-38,5 węzła Uzbrojenie: 5x 150mm SK36 w 5 wieżach 4x 150mm SK36 w 4 wieżach ( Z24) Z23,25,Z27,Z29,Z30 otrzymały podwójną wieżę 150 mm i trzy stanowiska na rufie pl: 4x 37mm Mark 42 6x 20mm MG C38 torpedy: 4x2 533mmm Miny: 6070 Wyrz. głebinowe: 4 Silnki: 6 kotłów wagnera 70000 koni mechanicznych załoga: 350 Tylko 8 flotylla( Narvik flotille) stąd jej okręty znamy jako Narvik Destroyers Załaczam rzut burtowy: =========================> Natomiast wojna pogodowa, po zajęciu Islandii i Grenlandii polegała głownie na niszczeniu niemieckich trawlerów rybackich przerobionych na stacje meteo oraz na zakładaniu i zajmowaniu posterunków Wehramchtu rozlokowanych na Grenlandii.To nie musiały być bazy, na takim wybrzeżu ukrycie małego posterunku nie nastręcza żadnych trudnośći. Pozdrowienia!
20.11.2002
22:19
[35]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu Sorry że nie na temat ale kiedyś wspominałeś że składasz kompy więc Cię poproszę o radę. Kupiłem nagrywarkę i nie bardzo wiem jak podłączyć. Problem w tym, że mam dwa dyski twarde. Jeden (tzw startowy) podłączony do złącza podstawowego i drugi podłączony do dodatkowego razem z cd-romem. I nie wiem czy podłączyć nagrywarkę do podstawowego razem z twardzielem, czy poprzestawiać twardziela z twardzielem a cd-rom z nagrywarką . Nie wiem też jak ustawić zworki zależnie od wariantu, co ma być master a co slave ? Gdzieś czytałem że master powinno być urządzenie na końcu taśmy - ? Ustawienie zworek na dyskach mam nast. podstawowy na (licząc od lewej) 3 i 4 bolcu u góry a dodatkowy na 3 i 4 ale w dolnym rzędzie. CD-rom jest na slave.
20.11.2002
22:50
[36]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Ale w końcu nie wiadomo czy jeden z dwóch niszczycieli typu 'Leberecht Maass' (jeden z nich pod dowództwem kontradm. Lutjensa) poszedł na dno.
20.11.2002
22:53
[37]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

el f - Zworki na dyskach są podpisane. Nie powinno łączyć się cd-romu z dyskiem twardym, zrób tak jak napisałeś. Dwa dyski oraz cedek z nagrywarą. Zgadza się dysk na master powinien być podpiety na końcu taśmy.
20.11.2002
23:22
[38]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Waterhouse -> No widzisz... Dzieki za informacje. Chcialbym podyskutowac nt. chinskich samolotow, ale... nie mam do tego podstaw (czyli wiadomosci). Spekulowac zawsze moge, ale jak co nieco wiem na dany temat, a jak nic... To moge jeszcze zajrzec na net... ;-) Olivier -> To nie zaden wymysl ani zadka konstrukcja :-). To na zdjeciu to wlasnie Jagdpanzer IV "Kurze" L48 (chyba tak sie pisze "krotki" po niemiecku ;-)) z armata 7,5cm PaK 40 L48 (byla montowana min. na StuGach III FG i StuGu IV, oraz na Pz.Kpfw. IV pozny GHJ). Na zdjeciu Jagdpanzer IV "Lange" L70. Wiecej informacji o tym pojezdzie mozna znalezc na stronach Actung Pazner!, ale nie tylko ;-)... Monografii w Polsce troche o tym dziale jest :-) el f -> Bo ta Hasegawa byla droga jak cholera. Niewiele sklepow wzielo ten towar :-). Na upartego w Warszawie znajdziesz, ale tak to chyba nie... Co do kompa, to info poszlo na priv. Viti -> Nie przesadzaj. Ja mam teraz tak "odwrotnie" podlaczony komp i teoretycznie zaprzeczaloby temu co mowisz :-). W czasie mojej przeprawy z KT400 probowalem wszystkich mozliwych ustawien na z dyskami (tasmami) na plycie, i na 400 i na starej 333. Na KT400 i tak nic nie chodzilo jak trzeba (nawet jak podlaczylem jak ty mowisz). A na KT333 dziala wszystko, nawet jak podlacze naped CD z dyskiem twardym. Ci wiecej, ostatnio czytalem, ze nidobrze jest laczyc na jednej tasmie CD i nagrywarke :-) - sprawa DMA, ktora na niektorychh kompach przyprawia wiecej problemow niz pozytku.
20.11.2002
23:26
[39]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Viti, Cyb_767 Typ "Leberecht Maas" : 1.Leberecht Maas - Z1 - zat. 22.02.40 M.Płn., miny 2.Max Schultz - Z3 - j.w. 3.Georg Thiele -Z2 - 13.04.40 fiord Rombaks samozatopienie po bitwie z Warspite i niszcz. bryt. 4.Richard Beitzen -Z4 - 5.Bruno Heinemann - Z8 - 14.01.42 pod Ostendą, miny 6.Hermann Schoemann - Z7 - 02.05.42 M.Barentsa , kr.Edinburgh + niszcz. 7.Paul Jacobi - Z5 - 8.Theodor Riedel - Z6 - 9.Wolfgang Zenker - Z9 - 13.04.40 jak Z2 10.Bernd von Arnim -Z11 - jw 11.Erich Gieze -Z12 - jw 12.Erich Koellner - Z13 - jw 13.Hans Lody -Z10 - 14.Friedrich Eckoldt - Z16 -31.12.42 M.Barentsa , kr.Shefield 15.Friedrich Ihn -Z14 - 16.Erich Steinbrinck -Z15 - I dzięki za info. Na dysku faktycznie pisze master, slave i to trzecie ale nic z tego nie kumam. Na nagrywarce i cd-romie zworka idzie w pionie i jest zaznaczone które bolce ma zakryć a na twardych idzie w poziomie - czy ma znaczenie góra czy dół ?
20.11.2002
23:41
[40]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Wozu - Nie zapominaj że urządzenia na jednej taśmie działają z prędkością najwolniejszego. I tu jest ból, bo łączę takiego Maxtora ATA133 z np. nagrywarką ATA33 :) el f - Ma znaczenie, też powinno być zaznaczone. A to trzecie cię nie interesuje :) Jestem tylko ciekaw czy obydwa niszczyciele zawinęły do portów, po bitwie. Przecież powinni być jacyś świadkowie.
20.11.2002
23:45
[41]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

el f-> Na dyskach twardych ma, jesli zazyczyl tak sobie producent :-). Jesli dobrze pamietam, to te poziome zworki na niektorych dyskach okreslaly limit pojemnosci (np. na 40GB do 32GB - dysk chyba IBMa czy Caviara.... nie jestem pewien, bo teraz mam Seagate'a i tylko jedna zworka na nim jest ;-)).
20.11.2002
23:56
[42]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Viti - No fakt... w sumie masz racje, tylko twardziel dzialal tak jak trzeba... Sie moze troche zasugerowalem ;-). Sprawdzielem co tam pod obudowa piszczy i widze ze dysk mam na osobnej tasmie a napedy na osobnej... Tyle, ze ten naped na koncu jest.. slave, srodkowy - master. Tylko nie mow ze zle, bo wszystko dziala :-). DVD gra a nagrywarka wypala - bez zadnych bledow.
21.11.2002
00:00
[43]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Wozu - Muszę przyznać że ja już też nie pamiętam jak mam podpiętego cedeka z nagrywarą (czy master jest na końcu czy nie). Kiedyś za to miałem odwrotnie włożony kabel pomiędzy płytą a hdd, nie ten koniec był w płycie. Ale już dawno temu zamieniłem
21.11.2002
00:06
[44]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Na zdjęciu - pudełko z moim Hetzerem, kamuflaż tzw "ambush" . Viti, Wozu Sprawdzę jeszcze raz oznaczenia na obudowach twardzieli. Ale tak na logikę , to podłączony "samotny" dysk powinien mieć ustawienie master (?) , a drugi, podpięty z cd ustawionym na slave też musi byc master ( dwa slavy na jednej taśmie chyba by nie poszły ?)
21.11.2002
00:10
[45]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

el f - Samotny powinien mieć mastera. Dwa slave raczej nie pójdą, ale zawsze możesz spróbować cuda się zdarzają ;)
21.11.2002
00:20
[46]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

"ale zawsze możesz spróbować cuda się zdarzają ;)" To jest chyba sentencja na dzis. Szkoda ze OT ;-) ale prawdziwa. Niby komputer to urzadzenie cyfrowe (0,1) a mimo to, cholera, czesto dwa te same komputery nie dzialaja tak samo :-).
21.11.2002
00:20
[47]
el f [ RONIN-SARMATA ]

a zdjęcie mi gdzieś "umkło"
21.11.2002
00:26
[48]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Hmm, ciąg dalszy danych niemieckich niszczycieli: Z-17 Diether von Roader 13.4.40 Narvik Z-18 Hans Ludemann 12.4.40, fiord Rombaks Z-19 Hermann Kune 13.4.40 fiord Herjangen Z-20 Karl Gaster 1946—radz Procznyj Z 21 Wilhelm Heidkanp 10.4.40 Narvik Z 22 Anton Schmitt 10.4.40 jw. Typ Z 23 Z 23 – 21.8.44 La Pallice. br. sam. Z 24 – 25.8.44 La Verdon jw. Z 25 1945 zdany Wlk. Bryt. 1947 fran. Hoche Z 26 29.3.42 na płn od Murmańska bryt. KR Trynidad N Fury i Eclipse Z 27 18.12.43 Bisk bryt. KR Glasgow i Entrprise Z 28 6 3.45 koło Sassanitz bryt. sam. Z 29 zdany USA Z 30 zdany Wlk. Bryt I tak dalej, nie ma sensu chyba wymieniać……….. Wozu----> podaję link do strony o lotnictwie( i nie tylko) chińskim. Może teraz Ty zaproponujesz jakiś temat do dyskusji? Może niech każdy przygotuje małą listę, zróbmy mała „burzę mózgów” pt. „ O czym chciałbyś rozmawiać w Kantynie?” ;-) Dobranoc i do jutra!
21.11.2002
00:28
[49]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Viti Nie wiem czy o to Ci chodzi - załogi z niszczycieli samozatopionych w fiordzie Rombaks i rozbitkowie z zatopionych zasilili wojska broniące Narwik.
21.11.2002
00:33
[50]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

el f - O jeez, nie :) Mi chodzi o te dwa niszczyciele które miały niefart wejść w zasięg naszych niszczycieli i baterii helskich. Ciekaw jestem czy obydwa dopłynęły do portów.
21.11.2002
00:43
[51]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Viti W wyniku kampanii wrześniowej Niemcy utracili jedynie trałowiec M-85 i zatopiony wskutek kolizji torpedowiec Tiger. Uszkodzenia w wyniku pojedynków z bateriami helskimi odniosły pancernik Schleswig-Holstein i 2 niszczyciele. Z ciekawostek - podczas kapitulacji Helu , Niemcy koniecznie chcieli się dowiedzieć od kmdra Steyera gdzie jest bateria dział 320 mm , które im tak nabruździły :-)
21.11.2002
00:59
[52]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

320 ? I co jeszcze, może 460 z Yamato ;-)
21.11.2002
01:07
[53]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

el f -> No to dawaj z tym Hetzerem na "Chwata" ;-). Link prowadzi moze do budowy Hetzera w wiekszej skali, ale slowa wypowiedziane na koncu tego opracowania bardzo mi sie podobaja :-).
21.11.2002
07:46
[54]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu No to będzie Chwat :-) Dzięki za link Viti Nie pamiętam gdzie, ale kiedyś czytałem że w początku lat 20-tych Królestwo Jugosławii chciało przekazać Polsce jeden z po-austrowęgierskich pancerników. Niestety nie doszło to do skutku, a szkoda. Sam okręt mało przydatny w polskich realiach - ale jakie wzmocnienie baterii nadbrzeżnych , gdyby wieże artylerii głównej zamontować na Helu.
21.11.2002
10:44
[55]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu Chwat -> link -> Conclusion -> faktycznie , miłe A na zdjęciu, jak pewnie wszyscy rozpoznają, jeden z przeciwników baterii helskiej w akcji
21.11.2002
11:16
[56]
el f [ RONIN-SARMATA ]

A tu XXXI Bateria Cyplowa im. kmdr ppor. Heliodora Laskowskiego, niestety nie mam żadnego fajnego zdjęcia , więc tylko ten rysuneczek zamieszczę.
21.11.2002
11:49
[57]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Viti Leberecht Maas and Co. cd Niszczyciel "Z 1" ("LEBERECHT MAASS") "Leberecht Maass" należał do niszczycieli typu 1934, jego pierwszym dowódcą został kmdr. por. F. Schmidt. Pełnił funkcję okrętu dowódcy torpedowców. W sierpniu 1939 r. przydzielony do blokady polskiego wybrzeża. Jego dowódcą był kmdr. por. Fritz Bassenge. W nocy 3 września Leberecht Maass mając na pokładzie głównodowodzącego torpedowców kontradm. G.Lütjensa wyszedł z Piławy (Pillau) w towarzystwie drugiego niszczyciela Wolfgang Zenker w kierunku Gdańska. Około godz. 06.25 obydwa niszczyciele zostały zauważone przez załogi Gryfa i Wichra. O godz. O6.50 niemieckie niszczyciele znajdując się w odległości 18 km od Helu rozpoczęły ostrzał portu. Chwilę później Gryf i Wicher odpowiedziały ogniem uzyskując trafienia. Leberecht Maass otrzymał o godz.06.57 pierwsze trafienie w maskę działa B pociskiem 120 mm pochodzącym z Gryfa. W wyniku trafienia zabitych zostaje 4 marynarzy a kolejnych 4 rannych. Chwilę potem kolejna salwa Gryfa niszczy wyrzutnię torpedową. Również niemiecki niszczyciel trafił Gryfa dwa razy niszcząc dwa działa plot. 40 mm. Po włączeniu się do walki baterii cyplowej 152 mm, Wolfgang Zenker postawił zasłonę dymną i oba niszczyciele o godz. 07:35 odeszły do Piławy. Po przybyciu do portu o godz.10:15 z pokładu zabrano rannych i przetransportowano na statek szpitalny Berlin. Zabitych natomiast zabrał niszczyciel Z 14 i przetransportował je do Niemiec. Uszkodzony Leberecht Maass udał się do Świnoujścia celem naprawy, które podjęto 4 września. Po naprawach 10 września udał się do Wilhelmshaven gdzie wraz z niszczycielem Georg Thiele wychodził na patrole w rejon ujścia rzeki Jade. 23 grudnia przeszedł do Świnoujścia. Pod koniec stycznia 1940 roku przeszedł do Wilhelmshaven. 2 lutego podporządkowany zostaje 2 Flotylli Niszczycieli. W dniach 13 i 14 luty bierze udział wraz z niszczycielami Z 5 i Z 7 w operacji stawiania min u wybrzeży angielskich. 19 lutego ubezpiecza operację Nordmark' w rejonie Skagerraku. Trzy dni później Leberecht Maass i niszczyciele: Z 4, Z 16, Z 6, Z 13 i Z 3 opuszczają Wilhelmshaven w ramach operacji 'Wikinger 444', której celem jest zniszczenie angielskich statków rybackich w rejonie Dogger Bank. Podczas przejścia przez pole minowe niszczyciele zostały zauważone przez samoloty Lufwaffe, które wzięto za nieprzyjacielskie i ostrzelano w wyniku, czego piloci He - 111 utwierdzili się w przekonaniu że są to statki brytyjskie. O godz. 19.44 samolot He -111 o numerze 1H+IM zaatakował Leberecht Maass i dwie minuty później niszczyciel otrzymał trafienie bombą w śródokręcie pomiędzy pomostem dowodzenia, a przednim kominem w wyniku czego stracił pędkość i wyszedł z szyku na prawą stronę. O godz. 19:56 pozostałe niszczyciele zaczęły zawracać kiedy to 2 minuty póżniej na Leberecht Maass nastąpił gwałtowny wybuch w okolicy pierwszego komina i niszczyciel okrył się wielką chmurą dymu. O godz. 19.58 przełamał się na dwie części i zatonął w Zatoce Helgolandzkiej. Wraz z okrętem ginie 282 marynarzy, uratowano tylko 60.
21.11.2002
12:23
[58]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

el f - Teraz bateria 152 stoi w muzeum WP w Warszawie :-) Tylko czy obydwa niszczyciele dopłynęly do Piławy ? Muszą być na to dowody.
21.11.2002
12:32
[59]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Viti Dowodem jest to, że oba zatonęły dopiero w 1940 roku. A na fotce Z 3
21.11.2002
12:48
[60]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

el f - No chyba że tak. Ale i tak się musieli mocno oberwać skoro zaraz postawili zasłonę dymną.
21.11.2002
15:59
[61]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Wozu! Wprawdzie nie na "Achtung Panzer", ale jakiejś literaturze czytałem, że właśnie Jagdpanzer IV70 zwany był "Kurczakiem Guderiana". Chyba z powodu tej długiej lufy...
21.11.2002
16:55
[62]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Ghost2 -> No na temat Jagdpanzera IV L70 tez obila mi sie o oczy "nazwa z Guderianem", ale nie jestem powien czego dotyczyla konkretnie ;-)
21.11.2002
18:29
[63]
Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam. elf, waterhouse ---->WIELKIE DZIĘKI !! O to mi chodziło. Jeszcze raz dziękuję ! Viti -----> po kapitulacji Helu Niemcy rzeczywiście poszukiwali baterii dział 320 mm, które jak sądzili tak bruździły Schlezwigowi i Schleissenowi. Wg. kmdr Steyera (książka "Samotny półwysep") posiadali oni wg nich wiarygodne informacje nt sprzedaży do Polski baterii dział 320 mm włoskiej firmy Ansaldo. Czy rzeczywiście istniały takie plany zakupu w dowództwie Marynarki Wojennej to nie posiadam informacji na ten temat (a nie pamiętam co o tej sprawie z polskiego punktu widzenia mówił kmdr. Steyer, bo książka gdzieś mi sie w akademiku zdematerializowała:) ) Pozdrowienia
21.11.2002
18:37
[64]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Cyb767 - Gdyby nasi rzeczywiście mieli wtedy takie działo to strzelali by bezpośrednio w pancernik który ostrzeliwał Westerplatte. Raczej nie wyszedłby on z tego cało ;)
21.11.2002
18:57
[65]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Viti! Pewnie, że "Heliodor Laskowski", o ile posiadałby armaty kalibru 320 mm, mógłby nieźle poharatać "Schlezwig-Holstein"-a. Ten pancernik był okrętem raczej starszego typu i chyba nie zdzierżyłby wielu trafień takim kalibrem, zakładając, że byłyby jakieś trafienia
21.11.2002
19:07
[66]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Ghost - Trafienia byłyby na pewno. Zawsze zaloga placówki mogłaby dać namiary, i korygować je na bieżąco. Schleswig by się rozpadł po paru trafieniach ;) przeciez to starocie jeszcze sprzed IWŚ.
21.11.2002
19:07
[67]
olivier [ unterfeldwebel ]

Panowie, potrzebuje adresów do rozbudowanych galerii bronii pancernej z II WW, wiem że mnie nie zawiedziecie..
21.11.2002
19:10
[68]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Olivier! Zobacz na początek poniższy link, ale pewnie go już znasz. Jutro podrzucę dalsze
21.11.2002
19:16
[69]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Viti! Do pełni szczęścia przy topieniu "Schlezwiga-Holsteina" potrzebaby jeszcze nieba opanowanego całkowicie przez polskie lotnictwo, żeby jakiś nadgorliwy pilot z Luftwaffe nie ulokował celnie bomby w działobitni...
21.11.2002
19:31
[70]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

To jak, piszemy alternatywną historię IIWŚ ? :)
21.11.2002
19:38
[71]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witajcie! Cyb_767----------> nie ma za co, zawsze służę pomocą. Co do spekulacjii nt. baterii 320 mm na Helu to zgadzam się w 100% z Ghostem2: przy takiej przewadze Luftwaffe musielbyśmy mieć sporo szczęścia aby ta bateria zdołała oddac chociąz jedną salwę w stronę niemieckiego pancernika. Ale kto wie może jednak by się udało........ Miałoby to znaczenie przede wyszytkim psychologiczno-propagandowe gdyż losów wybrzeża raczej by nie zmieniło.
21.11.2002
19:45
[72]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Viti! Alternatywną historię II Wojny Światowej można stworzyć samemu, choćby grając w taką grę jak któraś z serii Panzer General (osobiście preferuję "jedynkę"). Zdobywasz Wielką Brytanię w 1940 r. i już wiele rzeczy dzieje się inaczej, a co dopiero kiedy w tej samej grze zdobędziesz Moskwę w 1941 r. lub wygrasz bitwę pod Kurskiem...? Zresztą, chyba jakiś pisarz angielski lub amerykański popełnił powieść z gatunku, który możnaby nazwać "historical fantasy". Toczy się ona w XX wieku, po wygraniu przez Niemców II Wojny Światowej. Też są to osobliwe klimaty...
21.11.2002
20:37
[73]
merkav [ Aguś ]

Panowie potrzebana pomoc!!! Jakiego US Army uzywa ciezkiego transportera wiem tylko ze ma 4 osie ,jest wielki i ma nazwe podobna do HUMWV. Wiecie???
21.11.2002
20:44
[74]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Merkav! Ten pojazd nazywa się chyba LAV-25, czy jakoś tak.
21.11.2002
20:47
[75]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

olivier -> Czego dokladniej maja one dotyczyc? Niemcow, Rosjan, Finow, Wlochow, Anglikow, Amerykanow, Francuzow? No i w jakim kontekscie te galerie? Modelarstwo ;-)? Czy moze tylko dane techniczne? Viti, Ghost2, Waterhouse -> Oj, panowie, panowie. Znow zaczynaja sie opowiesci na temat alternatywnych rozwiazan :-). Ja narazie obstaje przy swoim, czyli przewaga lotnictwa niemieckiego. Bombardowania i zwiad lotniczy byl przeprowadzany zwykle z nieduzym "udzialem" polskich lotnikow. Poczatkowo jak Heinkle lataly bez eskorty - prawda, Niemcy ponosili straty, ale wystarczylo wprowadzic eskorte z Bf-109E i wszystko wracalo do normy. Nawet polskie p-lot. Boforsy 40mm nie robily takich szkod aby mogly powstrzymac Luftwaffe. Jak dla mnie mielismy zbyt nowoczesna flote bombowcow (Los i rozwojowe wersje Karasia) niz mysliwcow, ktore, zwane wtedy samolotami poscigowymi, mialyby za zadanie przechwytywac wrogie maszyny. Takze przewaga techmologiczna w mysliwcach niemieckich powodowala, ze bombowce mogly bezkarnie bombardowac kolumny polskich wojsk, a to co pozostalo trafialo pod lufy czolgow Wehrmachtu. W kwestii czolgow sie takze wypowiadalem, ale tu uwazam ze mielismy pewne szanse w odroznieniu od pilotow. Podwozie 7TP bylo juz lekko archaiczne, za to wieza z dzialem Boforsa nalezala juz do nowoczesnych konnstrukcji.
21.11.2002
20:56
[76]
merkav [ Aguś ]

Ok juz znalazlem to M985 tylko jakos nic o nim w necie znalezc nie moge :((
21.11.2002
20:57
[77]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Ghost2-------> jest świetna książka Philipa K. Dicka pt: Człowiek z Wysokiego Zamku, opisae są w niej USA podzielone na strefy okupacyjne, niemiecką i japońską. Książka jest naprawdę genialna i polecam ją nie tylko fanom sci-fi. Wozu------> nalezy zadać sobie pytanie, czy w razie posiadanie przez Polskę w miarę nowoczesnych mysliwców kampania wrześniowa trwała by nieco dłużej? Ciekawe dlaczaego nasi "wierni" sojusznicy nie przysłali nam wcześniej nowoczesnych maszyn?
21.11.2002
20:57
[78]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Merkav, Ghost2 -> Nawet napewno LAV-25 :-) i chyba z "dopyskiem" "Piranha" ;-). Jesli to to, co jest na zdjeciu. Ja tam uwazam, ze Niemcy maja ladnego, swojego Fuchsa (3-osiowy). Luchs (4-osiowy) juz tak mi sie nie podoba. I pomyslec, ze po Leopardach chca takze zredukowac liczbe Fuchsow...
21.11.2002
21:05
[79]
merkav [ Aguś ]

....
21.11.2002
21:22
[80]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Merkav - HEMTT to cieza ciezarowka (nie wiem jak to inaczej okreslic ;)). A ja sadzilem, ze chodzi Ci o jakis kolowy transporter opancerzony :-) Waterhouse -> No... Gdybysmy mieli w miare "normalny" sprzet, to moze rzeczywiscie sprawa wrzesnia wygladalaby inaczej. Wezmy prosty przyklad - Hurricane'y. Pierwsza sprawa, jest taka, ze Polska zlozyla zamowienie na te samoloty, ale jednak za pozno. Hurricane'y byly gotowe i przygotowane do wyslania juz po rozpoczeciu dzialan wojennych we wrzesniu 1939r. Wysylka zostala wstrzymana i przekierowana pozniej do Finalandii. Gdyby Polska otrzymala Hurricane'y wczesniej... znacznie wczesniej (w 1937, bo 1938r to juz najwyzej) ale z tym bylby problem natury... "czasowej". Huricane'y weszly do sluzby RAF wlasnie w 1937r. A kupowanie, jeszcze wtedy, kota w worku nie lezalo w niczyjej kwestii. Kolejna sprawa to ilosc posiadanych maszyn. Wiadomo, ze p.11 bylo sporo, ale juz wtedy nie nadawaly sie do niczego, powiedzmy szczerze. Ich predkosc maksymalna byla nizsza od He-111 czy od Bf-109. Mogly jedynie nawiazac "rownorzedna" walke z samolotami zwiadowczymi. Ale wracajac do Hurricane'ow. Wpierw piloci musieliby sie przeszkolic na nowy typ maszyn, aby w pelni wykorzystywac ich walory. Gdyby to sie udalo (choc czasu byloby nieduzo) mozna by bylo wystawic sensowna powietrzna obrone. Taki samolot potrafilby przechwycic zblizajace sie bombowce, czy podjac nawet naprawde rownorzedna walke z Messerschmittami. Kwestia napraw - z historii BoB wynikla min. cecha charakterystyczna Hurricane'ow - prostota ich naprawy - niestety te sprawe musileibysmy "odkryc" sami ;-). Sprawna obrona przed bombowcami to czyste szlaki zaopatrzenia i dalej plynace z tego korzysci. Po 2-3 tygodniach walk Niemcy bez oslony lotniczej daleko by sie nie posuneli (tak mowi tez i pozniejsza historia). Gdyby jeszcze udalo sie opanowac sytuacje w powietrzu, moznaby bylo myslec o misjach eskortowych dla naszych Karasi itp. - ale to juz za daleko idaca "gdybologia" ;-). Moze nalezaloby wtedy inaczej spojrzec na Losia i nie przystosowywac go na predce do wykonywania misji szturmowych - ale jak mowilem - to byla kwestia zachowania proporcji.
21.11.2002
21:31
[81]
olivier [ unterfeldwebel ]

--->Wozu. Olaboga tą obftością to mnie zaskoczyłeś, powiedzmy że na poczatek sprzęt niemiecki...
21.11.2002
21:34
[82]
Cyb_767 [ Pretorianin ]

Oho, znowu gdybologia. Super! A zastanawialiście się Panowie Oficerowie nad aspektem strategicznym naszej wojny obronnej? Pomijam sprawy stricte techniczne (uzbrojenie, liczebność). Nasi dowódcy w '39-tym zdecydowali sie bronic granic. A co gdyby wycofali sie troche dalej i przyjęli niemiaszków na większej odlegóści od granic. Niemcy mieli dobrze rozpracowny nasz układ fortyfikacji granicznych, ale im głębiej w las tym ciemniej prawda? W głebi kraju na pewno czekało by na nich więcej niespodzianek. Można było przegrupowąc siły i uderzyć na jednym wybranym kierunku skoncentowanymi siłami. Wtedy adolf miałby spory problem, i na pewno sprawy potoczyły by się inaczej. Po drugie - układ naszych przedwojennych granic. Przecież lepszej sytacji niemcy wymysleć sobie nie mogli! Swobodny dostęp z każdej strony (no może nie ze wschodu, ale tu pomocny okazał się wujo josip wisarionowicz) A może trzeba było wspomóc Czechóww w '38-mym, a nie kłocić sie z nimi i zabierać Zaolzie.Co nam to dało? Kompletne zero. Gdybyśmy pomogli Czechom to może oni pomogli by nam w 39-tym. I wtedy adolf miałby spory problem, nie? O ile oczywiście nie zastanowi by się wcześniej czy w ogóle jest sens atakować Polskę skoro my mamy krytą całą południową flankę przez wdzięcznego sąsiada. I wtedy może poszedł by na francuzów i połamał sobie zęby na lini Maginota. Uwielbiam gdybologię :)))
21.11.2002
21:46
[83]
Przezdzieblo [ Konsul ]

Były ponoć projekty kupna włoskich 320 centymetrówek lub chyba rosyjskich dwunastocalówek. Nic z tego nie wyszło. Gdybyśmy miel takie działo, to pewnie nie na stanowisku w pełni obrotowym, raczej na wzór norweskich 280 z fiordów o ograniczonym kącie ostrzału. Zwracam też uwagę, że 152 nienajgorzej sobie radziły (choć bez przesady, w "Schlezwiga-Holsteina" trafień było tylko pare) i to własnie MIMO niemieckiej przewagi w powietrzu. Jasne, że odpalenie działa dwunastocalowego jest łatwiejsze do wykrycia, niż sześciocalowego, ale i tak zniszczenie takiego stanowiska nie byłoby łatwe. Sam zaś niemiecki pancernik radziłbym traktować z większym uznaniem. Jasne, że przestarzały, ale sporo starsze rosyjskie i japońskie predrednoty wytrzymywały sporo trafień ciężkimi pociskami. Wielokrotnie rażony pod Cuszimą "Orieł" przetrwał rzeź, poddał się i został przejęty przez Flotę Imperium. A "kuferek" 305 mm ma i masę, i siłę rażenia. Niemcy zaś od podjecia decyzji o budowie floty przeprowadzali testy wytrzymałości okrętów. Stal Kruppa nie miała sobie równych (przed I wojną światową), pancerz był obliczony na przetrwanie przez okręt ostrzału właśnie pociskami najpopularniejszego wówczas kalibru ("brytyjskiego":)), dwunastu cali. Konstrukcja panceników typu "Deutschland" była solidna, pancerz dobry, podział kadłuba przemyślany. Aż tak łatwo na dno by się go nie posłało.
21.11.2002
21:49
[84]
el f [ RONIN-SARMATA ]

I. Wozu, Viti Dzięki za pomoc, pierwsze płyty wypalone :-) Jedyny problemciekawostka - to pierwotne ustawienie zworek na dysku primary (startowym), okazało się że poziome ustawienie zworki nic nie określa a master, slave i to trzecie ustawia się jak w napędach (opis na obudowie). II. Bateria helska Praktycznie, od początku lat 20-tych Polska starała się zakupić jakieś działa dla art. nadbrzeżnej, najchętniej dużego kalibru. Były prowadzone rozmowy z Francuzami, Anglikami a w końcu wybrano ofertę szwedzką. Pod koniec lat trzydziestych zamówiono w Boforsie kolejną baterię (dostawa na koniec 39 roku) i we Włoszech działa kal.320 mm (dostawa 4041 rok). Co do skuteczności Luftwaffe, to zwróćcie uwagę na fakt, że przez ponad miesiąc bombardowań nie udało się Niemcom zniszczyć baterii helskich. Tak że nasze hipotetyczne 320-tki też miały by szansę postrzelać.
21.11.2002
22:06
[85]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

el f - Ale w końcu udało ci się połączyć dyski ? A teraz w kwestii baterii. Raz, czy niemcy mieli bombę zdolną przebić gruby pancerz ewentualnej baterii 320 mm. Dwa, czy w ogóle by w nią trafili, tak jak przeżyły baterie 152 mm, to tak samo przeżyły by 320. Świetne maskowanie czyniło baterie prawie niewykrywalnymi z powietrza. Same rozmiary też niewielkie, toż to mniejsze niż winda na lotniskowcu. Do tego obrona p-lot. Przezdzieblo - Schleswig nie miał by gdzie się schować przed pociskami. Jego zatopienie było by kwestią kilku godzin.
21.11.2002
22:14
[86]
Cyb_767 [ Pretorianin ]

Przezdzieblo ---> witaj! Jak to mawiał mój znajomy - "uderz w stół a nożyce sie odezwą" :))) Wiedziałem, że jak zaczniemy rozmawiać o okretach to się pojawisz :)) Jedna sprawa - typ "Deutschland" - to chyba oznaczenie tzw "kieszonkowców" (Admiral Sheer, Lutzow,Admiral Graf Spee), chyba że była to wcześniejsza klasyfikacja "Schlezwig'a". Co do odporności "Schlezwig'a" to się trochę z Twoim stwierdzeniem nie zgadzam. Był to okręt po prostu stary. Może w czasie kiedy odbywała sie bitwa pod Czuszimą był by niezły, ale w Polsce było to prawie czterdzieści lat pózniej. Do przodu poszła amunicja, systemy celowania i tym podobne rzeczy. Schlezwig dobrze nadawałsię do ostrzału pozycji naziemnych, ale nawet bateria cyplowa dała by mu radę. Brak takiej reakcji ze strony polskiej należy raczej tłumaczyć niechęcią do zdradzania swojej pozycjui (taki pojedynek musiał by trwać parę minut) jak i przewagą lotnictwa niemieckiego. No i wreszcie jeżeli "Schlezwig" tak sobie dorze radził to dlaczego wezwano "Schleissena" ? Niemcy obawiali sie właśnie baterii cyplowej, a więc zakładali, że może ona pocharatać pancernik. Jeżeli 25 -IX -1939 dwa takie pancerniki manewrując (i mając absolutną przewagę w powietrzu) nie mogły dać rady nieruchomej baterii naziemnej o mniejszym kalbrze - to chyba nie najlepiej świadczy o zaletach tych pancerników.
21.11.2002
22:22
[87]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Cyb_767--------- gdyby ;-) nie zajęcie Zaolzia to Czesi na pewno wspompogliby nasz potencjał obronny produktami takich zakładów ja CKD, Skoda, Ceskoslovenska Zbrojeniowka i zakłady Avia. Mogibyśmy liczyć na wparcie ze stroby czaeskiej armii. Kampania wrześniaowa potrwałaby trochę dłużej. Jednak nie łudźmy się: Polska w owym okresie czasu nie miała IMO żadnych szans w walce na dwa fronty. Istnieje jedak jedno ale, jak zresztą zwykle; co w razie ataku, i to ataku natychmaistowego 3 września sił francuskich rozlokowanych na linii Maginota? Niemcy na pewno byliby zmuszeni do zmienienia dyslokacjii sił i napór na front polski zostałby na pewo nieco zmniejszony. Przezdzieblo-------. Witaj! Nie lekceważę niemieckiego pancernika ale w razie posiadania przez Polskę lepszych baterii dział na pewno szanse na poważna chociaż uszkodzenie okrętu zwiększyłyby się znacznie. Na pewno taki ostrzał zmusiłaby Niemców do większego wysiłku, nawet do zmiany pozycji Shlezwiga lub podjęcie przez niego ognia kontrbateryjnego( nie wiem czy to się tak dokładnie nazywa). Musimy wziąć pod uwage także determinację polskich obronców, posiadajać lepsze uzbrojeni może zaczęli by postępowć nieco śmielej. Co do oznaczenie to IMO Shleisen i Shlezwig miały w niemieckie nomenklaturze oznacznie Shulshiffe co oznacza pancrniki szkolne, nie ma to nic wspólnego z Panzershiffe czyli pancernikam "kieszonkowymi"!
21.11.2002
22:46
[88]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Viti Podlączyłem - tylko musiałem poprzestawiać zworki na twardzielu bo były ustawione ni w kij ni w ucho. Teraz wszystko chodzi. Jeszcze raz Tobie i Wozow dziękuję za pomoc. Waterhouse Na pomoc naszych południowych sąsiadów to bym nie liczył. Jak nas lubią i jak by nam najchętniej "pomogli" pokazali w czasie wojny polsko-bolszewickiej, zajmując właśnie Zaolzie i blokując dostawy sprzętu idące via Rumunia. Przyjaciół poznaje się w biedzie - warto porównać postawę Czechów i postawę Węgrów czy Rumunów w owym czasie (1919-1920).
21.11.2002
23:12
[89]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

El f--------- zgadza się ale w 38-39 sytuacja był nieco inna. Tutaj zagrożeni byliśmy wszyscy, i czesi i Polacy. Można mieć nadzieję że politycy czescy wykazaliby nieco bardziej dalekowzroczne rozumowanie i mimo wszystko jakaś forma pomocy zostałaby nam udzielona.
21.11.2002
23:25
[90]
Przezdzieblo [ Konsul ]

Cyb_767, owszem, szymoza nie równa trotylowi. Ale żeby wyrządzić krzywdę pancernym burtom "Schlezwiga-Holsteina" z działa 152 mm trzeba byłoby strzelać niemal "z przystawienia". Ogień na dalsze dystanse, mogacy zaszkodzić pokładom, utrudniony i nie najcelniejszy. Bateria cyplowa mogłaby co najwyżej poharatać pancernik, zapalić i rozbić kazamaty, podziurawić kominy i zerwać maszty. Ale zatopić nie, wyłączyć z akcji też raczej nie. Z drugiej strony "Schlezwig-Holstein" niewiele mógł baterii zrobić. Na początku strzelał on ze zbyt bliska, by rozgryźć "papierowe" omalże umocnienia Westerplatte. By zniszczyć działa na Helu musiałby strzelać z daleka, co odbiłoby się na celności ognia. Zresztą walka okrętów z umocnieniami lądowymi zawsze była trudna, vide Dardanele i próby złamania umocnień na wyspach trzymanych przez Japończyków (Angolom lepiej poszło w Aleksandrii, ale tam były duże forty). waterhouse, jasne, że 320 mm zdziałałaby cuda w porównaniu z sześciodcalówką. Zamiast nieznacznego przebicia pancerza kazamaty byłby niewielki pancerz kazamaty w przebiciu :) Ale by żywotnie zagrozić takiej jednostce nie wystarszyłoby "parę trafień". Cyb_767, czekam jeszcze na broń palną :) Co do "Deutschlandów" to były ich dwie serie. Ostatnie 5 z 20 jednostek sprzed ery "Dreadnaughta" (np. tak "słowiańskie" nazwy jak "Pommern", "Schlesien":)), a potem te ciężkie krążowniki zwane pancernikami "kieszonkowymi". Oznaczenia przytoczone przez waterhousa wybitnie drugowojenne.
21.11.2002
23:27
[91]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Waterhouse Tylko że w 1938 nikt nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia, nawet Czesi. Mieli przecież sojusz z Francją i ZSRR, dość silną armię i potężne umocnienia na granicy z Niemcami. Politycy czechosłowaccy jakoś w 1938 nie zwracali się do Polski z propozycjami sojuszu. Polska natomiast do bodajże kwietnia 1939 żyła w dość przyjacielskich układach z Rzeszą , która liczyła na pozyskanie kolejnego sojusznika w Osi.
22.11.2002
00:12
[92]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Co do ewentualnego sojuszu z Czechami. Gdyby wspolpraca rozwinela sie wczesniej niz 1936r. to moze Polska wygladalaby wogole inaczej. Pierwsza sprawa to kwestia wymiany lub zakup licencji na czolg Praga LT vz. 35. Byl on ciekawa konstrukcja, ustepowal nieznacznie, pod wzgledem technicznym tak doskonalemy podwoziu Pragi LT vz. 38. Druga sprawa to czeska armata 47mm, ktora spisywala sie chyba lepiej niz nasz "Pocisk". Ale jak widac Polacy woleli isc na wlasna reke, a szkoda. Polskim wojskom uzbrojonym w " Lekkie czolgi wzor 35" a jeszcze lepiej "wzor 38" byloby latwiej walczyc z Niemcami. Poza tym trzeba pamietac, ze Niemcy duzo czerpali z zagranicznych naukowcow i dostepu do zajetych tak czy inaczej fabryk (tak bylo min. w przypadku Austrii i Czech). A co by bylo gdyby rozwinela sie wspolpraca polskich iczeskich naukowcow...? Pewnie cos niezwykle ciekawego (podwozie LT vz. 35 i zmodyfikowana wieza Boforsa z odwracalnym peryskopem ;-)). A co do kwestii Rosji. To przeceniacie ja panowie. 17 wrzesnia tylko skorzystala z tego, ze Polska byla zajeta glownie obona zachodniej granicy, ale jej sprzet pancerny niewiele odbiegal od naszych konstrukcji. Lotnictwo takze nie bylo zorganizowane i nowoczesne jak to bylo w przypadku Niemcow. Oczywiscie, uderzenie Francuzow odciazyloby walke na froncie polsko-czesko-niemieckim ;-), a wtedy moglibysmy zajac sie spokojnie Rosjanami - o ile by wkroczyli. Bo gdyby zobaczyli, ze przez 2 tygodnie Wehrmacht ruszyl sie moze 70-90 km w glab Polski, to chyba nie podchodziliby do tego kociolka, ktory mogl poparzyc ;-). No i ta bateria dzial 320mm... Zaslugujemy chyba na lepsza (czyli, spokojniejsza) historie ;-)))))).
22.11.2002
01:03
[93]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Olivier -> Stronka z podstawowymi wiadomosciami na temat czolgow niemieckich: wwwachtungpanzercom i jej rosyjski "mirror" - te same zdjecia, na dodatek dolozyli do niektorych opisow renderowane grafiki 3D pojazdow. achtungpanzer.bos.ru Wiecej niz podstawowe wiadomosci (malo zdjec) wwwvolny.czgegepanzer Troche wiadomosci i zdjec: wwwpanzerworld.net Cos dla "hardcore'owcow", ktorzy lubia zagladac do wewnatrz: kithobbyistcomAFVInteriors Stronka w sumie o sprzecie rosyjskim, ale jest troche info i wiecej fotek o sprzecie niemieckim: wwwbattlefield.ru Troche info i ciekawostek: wwwpanzerdieselcomenglishe100 Plany czolgow (4 rzuty): wwwonwarcomtanksindex Sporo ciekawych zdjec (male, ale zawsze...) wwwphotosammler.dewhmain I na koniec: wwwmissing-lynxcom A zwlaszcza jego forum. Czesto przesiaduja na nim tegie glowy i ich wypowiedzi warto poczytac - zdarza sie, ze postowane sa tam tez zdjecia - zwykle bardzo rzadkie. Takim rzadkim zdjeciem, znalezionym tam niech bedzie ten improwizowany Sturmpanzer III. Zrobiono taka, co najmniej jedna sztuke i bylo to podwozie od Panzer IIIH (jesli dobrze pamietam) a na nim nalozone dzialo sIG 33 i oslona z Bisona II
22.11.2002
07:46
[94]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Poniżej historia helskich baterii : Na mocy Traktatu Wersalskiego przyznano II Rzeczypospolitej część Pomorza wraz z niewielkim odcinkiem wybrzeża morskiego o długości 146 km licząc półwysep Hel z obu stron . Ponieważ nieliczna ówczesna Polska Marynarka Wojenna nie mogła zapewnić bezpieczeństwa granicy morskiej już jesienią 1920 r. rozpoczęto formowanie Pułku Artylerii Nadbrzeżnej i prowadzono studia poświęcone ufortyfikowaniu i obronie Wybrzeża. Zwrócono uwagę na dogodne położenie i znaczenie Półwyspu Helskiego. Projekty przewidywały ustawienie tu baterii ciężkich dział kal. 240mm do 350 mm i licznych baterii dział mniejszych oraz reflektorów. W roku 1930 podjęto próbę zakupu dział kalibru 149,1 mm w czechosłowackich zakładach "Skoda" , a w roku 1931 rozpatrywano propozycje zakupu francuskich armat firmy "Schneider" kalibru 155mm. Przeciwko Francuskim propozycją wystąpił późniejszy twórca polskiej artylerii nadbrzeżnej szef Służby Artylerii i Uzbrojenia Kierownictwa Marynarki Wojennej (K.M.W.) kmdr ppor. inż. art. Heliodor Laskowski (1898-1936), uznał on proponowany sprzęt za przestarzały oraz tez postanowił przełamać francuski monopol na dostawy uzbrojenia do Polski , ostatecznie te projekty i rozmowy zakończyły się fiaskiem dla strony francuskiej . Kierownictwo Marynarki Wojennej decyduje się w roku 1931 na ustawienie prowizorycznych baterii lekkich .Wykorzystano w tym celu francuskie armaty polowe kaliber 105 mm wz. 29(ciężar całkowity 5000kg, zasięg 20 km, ciężar pocisku 26,4 kg) firmy "Schneider" zakupionych wcześniej do badań porównawczych. Te dwudziałowe baterie nazwano później bateriami "grecką" (32) i "duńską" (33) . Baterie te uznano jednak za półśrodek , K.M.W. miało nadal w planach jak najszybciej ustawienie nowoczesnej najmniej jednej średniej baterii nadbrzeżnej .Dzięki staraniom kmdr ppor. Heliodora Laskowskiego prawdopodobnie na początku 1933 r. K.M.W. zaprosiło szwedzką firmę "Bofors" do złożenia oferty i 20.12.1933 r. zawarło kontrakt na dostawę czterech armat Bofors wz. 30 kalibru 152,4 mm z terminem realizacji do 26 miesięcy.Za sprzęt oraz zapas amunicji wartości 1 936 000 zł. zapłacono 125 000 tonami węgla. Realizacja zamówienia przebiegała sprawnie i wiosną 1935 r. firma przystąpiła do montażu Dział i prób poligonowych. Stronę polską reprezentował oddelegowany do Szwecji chor. mar. Jan Lichy , a ogólny nadzór sprawował kmdr ppor. inż. art. Heliodor Laskowski który kilkakrotnie wyjeżdżał aby brać udział w próbach. W czasie montażu w zakładach "Boforsa" mechanizmy każdego działa były docierane przez 12 godzin następnie działa demontowano i w częściach przewożono na poligon zakładów gdzie ponowny montaż trwał zaledwie przez dwa dni. Tam wykonywano próbne strzelania do tarczy z płyt pancernych o wymiarach 1,50X2,00 m. i grubości 100 i 200 mm . Strzelano obu rodzajami pocisków na odległości od połowy donośności aż do maksymalnej. Trafienia w tarcze uzyskiwano nawet na największych odległościach . Pierwsze odpalenie ze względów bezpieczeństwa odbywało się zawsze elektrycznie ze schronu . Po odbiorze działa zostały zakonserwowane i barkami przewiezione do Goteborga . Następnie w dwóch partiach w czerwcu i wrześniu 1935 r. na pokładzie transportowca PMW "Wilia" przypłynęły do Gdyni. Równolegle do złożenia zamówienia na działa rozpoczęto opracowywanie dla baterii szczegółowego planu taktyczno –fortyfikacyjnego. Dla stanowisk dział wybrano miejsce na cyplu półwyspu na terenach spółki "Hel-Kąpiele Morskie" i wykupiono teren wraz z sześcioma willami wypoczynkowymi i zespołem szatni tzw. "Łazienek" . Spowodowało to spór pomiędzy spółką a władzami wojskowymi trwający aż do wybuchu wojny. Plan opracowany w szefostwie Foryfikacji Wybrzeża Morskiego przewidywał możliwość prowadzenia ognia do celów na pełnym morzu i na Zatoce Puckiej. Szef Fortyfikacji mjr Tadeusz Fryszowski ( 1889-1953 )opracował wstępny projekt, inż. Henryk Wagner ( 1878-? )wykonał niezbędne pomiary , plan usytuowania dział i stwierdzenie martwych pól. Autorem koncepcji ustawienia armat na bloku żelbetonowym, kryjącym w sobie magazyny amunicyjne i schron załogi był szef Budownictwa K.M.W. kmdr ppor. inż. Tadeusz Kinel. Szczegółowy projekt stanowisk armat opracował por. inż. sap. Włodzimierz Dołęga Otocki (1901-?)z szefostwa Fortyfikacji Wybrzeża Morskiego. Budowę stanowisk baterii rozpoczęto wiosną 1935 r. prace budowlane wykonała wybrana w drodze przetargu prywatna firma "Jaskólski, Brygiewicz i Spółka" . Stanowiska baterii rozmieszczono na piaszczystych wydmach wzdłuż nieregularnej linii co 80 m. Były one w zasadzie identyczne , wszystkie też zbudowano na tym samym poziomie. Żelbetonowy blok stanowiska ma masę około 800 ton i liczy 13,50 m. długości , 11,50 m. szerokości i 6,50 m. wysokości. Strop tworzący platformę bojową działa ma 2,00 m. grubości natomiast ściany boczne magazynów amunicyjnych 2,35 m. ,a przedsionka 1,80 m. Platformę bojową otaczał wieloboczny wytyczony na planie koła parapet-przedpiersie o wysokości 1,50 m. i grubości 1,00 m. Według projektu konstrukcja stanowiska miała wytrzymać bombardowanie pociskami kalibru do 203 mm . Budowę stanowiska rozpoczynano od wykonania w przygotowanym wcześniej wykopie żelbetonowej płyty fundamentowej. Grubość płyty była zróżnicowana, w miejscach gdzie miała łączyć się ze ścianami była o 10-15 cm niższa . Następnie dbając o jednolitość betonu wylewano ściany , strop w którym umieszczono stalowe pierścienie pod podstawy dział. Później wykonano przedpiersie chroniące platformę bojową dla którego pozostawiono specjalne wycięcie w stropie. Taka budowa oraz połączenie zbrojenia zabezpieczało elemęty konstrukcji przed przesuwaniem się po trafieniu ciężkim pociskiem lub bombą. Do gotowego bloku stanowiska dobudowano wsparte w murach oporowych schody. Tu pojawiają się różnice pomiędzy stanowiskami gdyż w zależności od poziomu terenu schody były proste lub załamane. Gotowy obiekt obsypano piaskiem tworząc płaski pagórek o wysokości 4-5 m. Na szczycie pagórka od czoła i z boku stanowiska dobudowano płytę detonacyjną o szerokości 3,80 m. i grubości 0,40 m. Jej zadaniem było zatrzymanie i powodowanie eksplozji padających blisko bomb i pocisków aby nie dopuścić do wybuchu pod fundamętem budowli. Mogłoby to spowodować naruszenie fundamentu i pochylenie stanowiska zabudowanego na lekkim gruncie. Wnętrze każdego z czterech stanowisk kryło trzy pomieszczenia. Wejście znajdowało się "wycięciu" w pagórku pomiędzy schodami. Do środka wchodziło się przez zewnętrzne dwuczęściowe drzwi pancerne, krótki korytarzyk i drzwi wewnętrzne, za którymi znajdował się przedsionek stanowiący równocześnie schron dla załogi. Stąd wchodziło się do dwóch komór amunicyjnych. Lewa przeznaczona była na pociski a prawa na ładunki miotające. W przedsionku zamontowano dwie napędzane ręcznie windy amunicyjne wzorowane na podnośnikach amunicyjnych zakupionego właśnie we Francji niszczyciela ORP"Wicher". Windy te wykonano według projektu inż. Karola Pawełka w warsztatach portowych na Oksywiu. Obok windy umieszczono rury głosowe do łączności z platformą bojową oraz zamykane stalowymi drzwiami nisze na uzbrojoną amunicję podręczną. Pociski i ładunki miotające podawane do przedsionka były tu uzbrajane i ładowane do wind. Łuski przenoszono ręcznie, natomiast ważące blisko 50 kg pociski z komory amunicyjnej do przedsionka podawano na przenośniku rolkowym. W przedsionku umieszczono również ręczny wentylator ustawiony na specjalnym postu męcie oraz skrzynki rozdzielcze instalacji elektrycznej, telefonicznej i sygnalizacyjnej. Szczególną uwagę poświęcono oświetleniu wnętrza. Lampy ustawiono w przedsionku w czterech specjalnych niszach oddzielonych grubymi szybami, oświetlały również wnętrza komór amunicyjnych. Platforma bojowa zawierała otwarte z tyłu stanowisko działa o średnicy blisko 10 m. Otoczone było wielobocznym przedpiersiem o symetrycznym narysie zbliżonym do kształtu podkowy. Obok wyprowadzano końcówko rury głosowej. Nisze boczne to schowki na sprzęt chemiczny. Ponadto z boków przedpiersia znajdują się wnęki z klamrami, a w części czołowej wyloty przewodów wentylacyjnych. Armaty Bofors wz. 30 ustawiono na podstawach lądowych z dużym podestem dla obsługi. Osłonięte były maską o wysokości 3m. I takiej też szerokości wykonana z płyt pancernych o grubości 20mm. Dane taktyczno – techniczne armaty Bofors wzór 30: - kaliber 152,4 mm - długość lufy 55 kalibrów - masa pocisku 47 kg ( pancerne i burzące ) - prędkość początkowa 920 ms - zasięg 22400 26000 m. - kąt ostrzału pionowego – 8o do + 47 o - kąt ostrzału poziomego 360o - masa działa 10500 kg - przebijanie pancerza 78 mm 15000m. Już w czasie budowy stanowisk okazało się, że Służba Uzbrojenia MW nie ma odpowiedniego wyposażenia do montowania tak dużych dział. Ale postanowiono rozwiązać problem we własnym zakresie mimo, że wojsko dysponowało odpowiednim sprzętem, gdyż w budowanych właśnie fortyfikacjach Obszaru Warownego Śląsk osadzono kopuły pancerne o masie 18 ton. Armaty dostarczono koleją z Gdyni do stacji Hel, wyładowano specjalnie z Radomia sprowadzonym dźwigiem kolejowym. Najcięższym elementem były: podstawy ważące około 5 ton i lufy o masie około 3 ton. Na stanowiska baterii transportowano je pojedynczo na specjalnie skonstruowanych saniach przetaczanych na rolkach z rur stalowych ¨ 100mm. dla sań ułożono prowizoryczną drogę o długości 1200m. z podkładów kolejowych, a do napędu wykorzystano ustawioną na saniach ręczną windę kotwiczną której linę mocowano do drzew lub specjalnie wbitych pali w ciągu ośmiogodzinnej zmiany przeciągano obciążone sanie na odległość około 500m. Najmniejsze trudności napotkano podczas ustawiania działa na stanowiskach. Problem rozwiązano wykorzystując dwa wypożyczone od PKP podnośniki do parowozów połączono je specjalnie skonstruowaną belką tworząc prowizoryczny dźwig bramowy. Elementy dział po zdjęciu podbudowywano podkładami kolejowymi i odpowiednio manipulując podnośnikami i podkładami unoszono do poziomu platformy bojowej, a następnie montowano na stanowisku. Prace nadzorował chor. mar. Jan Lichy i podczas zakładania lufy pierwszego działa uległ ciężkiemu wypadkowi na dwa miesiące zastąpił go kapitan mar. Ryszard Reyman szef Uzbrojenia Floty. Po zmontowaniu i ustawieniu dział wykonano prace maskownicze, każde otrzymało kopułkę "parasol" z rur stalowych przymocowaną do maski i obracającą się razem z działem. Na kopułkach rozpięto sieci maskujące i ustawiono sztuczne drzewka. Sektor kopuły , w którym poruszała się lufa wypełniały dwa odchylane na bok segmenty. Zamaskowano także drogi dojazdowe i tor kolejki wąskotorowej doprowadzonej w rejon stanowisk. Wszystkie prace maskownicze zaprojektował por .inż. sap. Włodzimierz Dołęga Otocki . Jak dowiódł późniejszy przebieg działań wojennych maskowanie to doskonale zdało swój wojenny egzamin. Po zakończeniu prac montażowych i wykończeniowych przy stanowiskach przeprowadzono próby mechanicznej i elektrycznej sprawności dział wind amunicyjnych , łączności i pozostałych urządzeń. W wrześniu 1935 r. przeprowadzono próbne strzelania .Następnie wybudowano prowizoryczna wieżę kierowania ogniem (W.K.O.) na której zainstalowano urządzenia łączności i kierowania ogniem w tym dalmierz geodezyjny produkcji Polskich Zakładów Optycznych ( P.Z.O.) mierzący z dokładnością do 5 metrów na odległość 20 000 metrów . W rok później oddano do użytku koszary i kuchnię wraz z stołówką. Centrala artyleryjska (C.A.) francuskiej firmy "St. Chamond Granal" uruchomiona została dopiero na początku 1938 roku. To bardzo precyzyjne i wrażliwe urządzenie tymczasowo ustawiono w budynku z blachy falistej . W osobnym budynku z wykonanym również z blachy falistej ustawiono awaryjny agregat prądotwórczy (A.) Teren baterii otoczono zasiekami i potykaczkami z drutu kolczastego, zwracając szczególną uwagę na brzeg morski . Bezpośrednią obronę zapewniać miały stanowiska karabinów maszynowych rozmieszczonych wzdłuż plaży. W skład weszły tez dwie armaty kaliber 75 mm wz. 97 na podstawach morskich ustawione na cyplu od strony zatoki .Tworzyły one pół baterię dział oświetlających do strzelania nocnego i równocześnie pełniły rolę artylerii przeciwdesantowej. Nadal też trwały prace przy obiektach baterii , zbudowano druga wierzę kierowania ogniem „Cal” , a w roku 1939 rozpoczęto budowę nowoczesnej centrali artyleryjskiej ale prace przerwał wybuch wojny. Pierwotnie bateria nosiła nazwę 1 Baterii Nadbrzeżnej , zarządzeniem Ministra S. Wojsk. Z dnia 26.VI.35 ogłoszone w Dz. Zarz. Szefa K.M.W. Nr 14 tjn. z 3.VII.35 i weszła wraz z baterią "grecką" nr 11 (2x105 mm d-ca. por. Kazimierz Wnorowski 1912-1979 ) i "duńską" nr 12 (2x105 d-ca. por. Adam Stanisław Rychel 1909-1958 ) oraz gdyńską baterią "Canet" nr 13 (2 armaty 100 mm) w skład Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej (DAN). Na jej pierwszego dowódcę wyznaczono kpt. mar. Stanisława Kukiełkę. Po nim pełnił tę funkcję: kpt. mar. Bohdan Mańkowski .Etat DAN-u wynosił 16 oficerów , 349 podoficerów i szeregowców oraz 2 urzędników cywilnych. Utworzenie Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej, wielki sukces w organizowaniu obrony Wybrzeża, było wynikiem starań szefa Artylerii i Służby Uzbrojenia KMW, kmdr ppor. inż. art. Heliodora Laskowskiego. Niestety tak bardzo zasłużony oficer od lat chorował i w ostatnim okresie życia nie mógł pełnić obowiązków służbowych . Wyjechawszy na kuracje do Egiptu zmarł 12.04.1936 r. Czyniąc zadość wnioskowi kolegów i przyjaciół szef KMW kontradmirał Jerzy Świrski (1882-1959), nadał baterii dział na cyplu helskim jego imię. Uroczyste mianowanie miało miejsce 01.01. 1937 r. (zarządzenie szefa KMW ogłoszone w Dz. Zarz. Nr 22 z 31.XII.36 w Dziale I poz.5 ). To samo zarządzenie szefa KMW (Dz. I poz.11) zmienia numeracje baterii DAN : 1 Bat. Nadbrzeżna otrzymała Nr 31 , 11 Bat. Nr 32 a 12 Bat. Nr 33. Gorące lato 1939 roku przynosi wzrost napięcia międzynarodowego i szereg zmian. Dowódcą baterii cyplowej zostaje kpt. mar. Zbigniew Przybyszewski przeniesiony z niszczyciela ORP "Burza" gdzie pełnił obowiązki oficera artylerii . Wstępem do działań staje się mobilizacja ogłoszona 24 sierpnia. Rozpoczyna się uzbrajanie alarmowego zapasu amunicji do dział wydawanie amunicji małokalibrowej , masek p-gaz i opatrunków osobistych . Dotychczasowy stan baterii : 2 oficerów( kpt. mar. Zbigniew Przybyszewski , ppor. mar. Zbigniew Deżakowski ) i 50 marynarzy powiększa się o 2 nowo przybyłych oficerów (ppor. mar. Bolesław Chrostowski , ppor. mar. Łyżwinski ) i kilkudziesięciu rezerwistów . Powiększa się też uzbrojenie p-lot o pojedynczy nkm 13,2 mm , a stare ckm-y wymienione zostały na nowsze wz. 30. Przed bateria postawiono zadania bojowe : -zwalczania nieprzyjacielskich jednostek morskich -wspieranie własnych oddziałów w wypadku desantu nieprzyjaciela Z uwagi na mały zapas amunicji (po 186 pocisków na działo) d-ca baterii otrzymuje ustną instrukcje nie strzelania do małych jednostek z niszczycielami włącznie. W dniu 27 lipca 1937 r. przedłożono zamówienie w firmie "Bofors" kolejną baterię dział 152,4 mm . Warto wspomnieć że odlewy na lufy tych dział wykonane zostały jeszcze podczas pobytu polskiej delegacji na próbach odbiorczych w 1935 r. Zamówienie obejmowało też 2500 szt. łusek i zapalników do amunicji dla tych dział natomiast pociski miały być produkowane w kraju w Wytworni Amunicji nr 2 w Kraśniku . Zgodnie z kontraktem armaty miały być dostarczone do lutego 1940 r. i rozpoczęto już wstępne prace wybierając dla stanowisk miejsce przed Juratą około 10 km od cypla. Wybuch wojny przerwał dalsze prace nad tą baterią , armaty pozostały w Szwecji, gdzie utworzono z nich baterię nadbrzeżną. Dzisiaj znajdują się one prawdopodobnie w miejscowości Helsingborg i udostępniane są do zwiedzania. We wrześniu 1939 r . prawdopodobnie w miejscu planowanej baterii ustawiono dwulufowe działo 120 mm firmy "Bofors" wz.3436 (ciężar całkowity 17 650kg, zasięg 19,4 km, ciężar pocisku 24 kg) zdemontowane z zatopionego stawiacza min ORP „Gryf” tworząc 34 baterię pod dowództwem por. mar. Edmunda Pappelbauma (30 września oddano dwa strzały próbne). Kierownictwo Marynarki Wojennej starało się też o zakup ciężkiej artylerii nadbrzeżnej z działami kalibru 240-380 mm .Rozpatrywano szereg ofert w roku 1937 rozpisano przetarg lecz żadna z propozycji nie spełniała wszystkich wymogów , najbardziej zawansowane rozmowy prowadzono za pośrednictwem firmy handlowej "Sepewe" w W-wie z włoską firmą "Ansaldo" w Genui i po długich pertraktacjach w marcu podpisano kontrakt na dostawę dwóch dwudziałowych wież z działami kal.320 mm .Według przesłanej w dniu 23.03.38 oferty koszt dział miał wynieść około 10 mln. zł.(cześć tej sumy polska miała spłacić stalą i drzewem brzozowym) z dostawą w ciągu 36 miesięcy. Prawdopodobnie identyczne działa zainstalowane były na włoskich pancernikach typu "Conte di Cavour" i "Andrea Doria" .Dla tej baterii wybrano miejsce w najszerszej części cypla i rozpoczęto prace przygotowawcze które przerwała wojna . Wcześniej pod wpływem niemieckich nacisków pertraktacje z Włochami utknęły w martwym punkcie i zostały przerwane w kwietniu 1939 r. Podobne rozmowy i plany zakupu odbywały się w Holandii Francji i Anglii żadne z nich nie doszły do skutku. Mimo to Niemcy w trakcie walk obawiali się dział nieistniejącej baterii ciężkiej i szukali jej po zajęciu półwyspu. Obrona Półwyspu Helskiego trwająca prawie najdłużej w kampanii wrześniowej bo do 2 października opierała się w głównej mierze na artylerii nadbrzeżnej a najsilniejszym elementem była umieszczona na cyplu XXXI Bateria Cyplowa. Świetnie zaprojektowana i znakomicie zamaskowana była trudnym przeciwnikiem do wykrycia i zniszczenia .Zasłynęła pojedynkiem z niszczycielami oraz dwukrotną potyczką artyleryjską z pancernikami. O samej baterii z uznaniem wyrażali się sami Niemcy próbując być może ukryć braki własnych sukcesów. Po kapitulacji Półwyspu Helskiego docenili jego znaczenie i położenie strategiczne, tworzone w Gdyni i Gdańsku bazy Krigsmarine wymagały odpowiedniej ochrony. Ponieważ wrześniowe walki dowiodły znaczenia artylerii nadbrzeżnej już jesienią 1939 r. przystąpiono do prac w najszerszej części półwyspu na zapleczu portu wojennego. W ciągu dwóch lat Niemcy zbudowali dalekonośna baterię ciężką 406 mm (typ SK C34 3x406 mm, waga 159 ton , teoretyczny zasięg strzelania do 56 km , masa pocisków 600 do 1030 kg ) nazwaną „Schleswig-Holstein”. Do obrony półwyspu wykorzystywano również prawdopodobnie stanowiska dział dawnej baterii cyplowej , Niemcy przywrócili działom sprawność , nowe zamki do dział i amunicję sprowadzili ze Szwecji ,wykorzystywali je do 1945 r. kiedy to 9 maja półwysep skapitulował. Po zakończeniu II Wojny Światowej w ramach PMW powstaje nowa jednostka artylerii . Jest to 31 Samodzielny Dywizjon Artylerii Nadbrzeżnej . W 1948 roku rozkazem ówczesnego dowódcy PMW na podstawie oceny niskiej wartości bojowej zdemontowano i zakonserwowano działa 152,4 mm w miejsce ich po przebudowie stanowisk zamontowano rosyjskie działa kalibru 130mm typ. B13 wz. 43 .Według założeń z 23 października 1945 r. zamierzano z sprowadzonych dział sformować Dywizjon Artylerii Nadbrzeżnej (DAN) w składzie trzech 4-działowych baterii, na dowódcę wyznaczono kmdr por. Zbigniewa Przybyszewskiego ( kmdr por. Zbigniew Przybyszewski został w 1950 roku zwolniony z wojska aresztowany i skazany w sfingowanym procesie na karę śmierci przez Najwyższy Sąd Wojskowy). Rozkazem Ministra Obrony Narodowej z 22 września 1950 roku rozwiązany został 31 DAN a w jego miejsce utworzono cztery samodzielne Baterie Artylerii Stałej (BAS) w tym 13 BAS w Helu . W ten oto sposób zakończyła się historia XXXI Baterii Cyplowej im. kmdr ppor. Heliodora Laskowskiego , a rozpoczęła się historia 13 Baterii Artylerii Stałej. Obecnie dwa historyczne działa "Bofors" wz. 30 znajdują się w muzeach jedno w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie , a drugie w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Fragment lufy z komorą zamkową zobaczyć można również podczas zwiedzania Helu w ekspozycji plenerowej Sali Tradycji 9 Flotylli Obrony Wybrzeża obok Kasyna Oficerskiego i kina „Wicher”. W ekspozycji Sali Tradycji można zobaczyć szereg pamiątek związanych z obroną Helu min. łuskę kal. 152,4 mm firmy "Bofors" wydobytą z zniszczonego w roku 1947 stanowiska nr 1 XXXI Baterii Cyplowej . Materiał źródłowy: 1.Stanisław M. Piaskowski "Kroniki Polskiej Marynarki Wojennej 1918-1946" 2.Jerzy Sadowski , Marcin Dudek " Bateria Cyplowa im.Heliodora Laskowskiego" 3.Rafał Witkowski "Ostatnia reduta" 4.Wojciech Zawadzki "Baterie Artylerii Stałej" MSiO nr3 z 98 r. A na zdjęciu - Schleswig Holstein w ogniu baterii Laskowskiego
22.11.2002
09:37
[95]
olivier [ unterfeldwebel ]

--->Wozu. dzięki wielkie!!! --->Elf. widze że masz dużo wolnego czasu:))
22.11.2002
12:35
[96]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Olivier Czas jest pojęciem względnym :-) W moim przypadku mam go dużo za mało (a na Ctrl c i Ctrl v naprawdę dużo go nie trzeba :-) ).
22.11.2002
16:46
[97]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Ja sobie wyobrażam jakby Schleswig zaczął się miotać po kanale portowym jakby zainkasował pierwsze trafienie z działa 320 :-))))))))
22.11.2002
17:31
[98]
Yoghurt [ Senator ]

No i znowu marynarka wojenna, w której się nie wyznaje, cholera :) Witam po KOLEJNEJ (shit) przerwie.... Miałem okazje obejżec ostatnio wygrzebaną w wyporzyczalni kaset (ta tak, jeszcze istnieja! I co najwazniejsze- perełki mozna znaleźć!) opowieśc o zołnierzach amerykanskich w Ardenach, ale co ciekawe, nie o Bastogne, a o bitwie, któa toczyła się jakiś tydzień przed, w lesie Hurtgen.... Film zowie się "When Trumpets Fade"(po naszemu prztłumacyzli go "Gdy umilkną działa) i ładnie pokazuje ironię wojny, choć scena zniszczenia tygrysów jest nieco anciągana...Za to wybijanie piechoty amerykanskiej przez niemiecką artylerię oraz przesliczna bitwa o malutki mostek na zece w środku lasu sprawiają, ze warto film obejżec... Rok produkcji 1998, sytuacja z nim podobna jak z Tigerlandem- jakoś producenci nie lubią puszczać wojennych filmideł do kin, za to wypuszczają je na VHS i DVD...A ja jako maniak filmów wojennych nie omieszkam posuzkać tej pozycji na DVD :)
22.11.2002
17:31
[99]
olivier [ unterfeldwebel ]

Nie uważacie że trochę to żałosne, że polska armia w jakby nie patrzeć, porcie pod swoją kontrolą, nie była w stanie zatopić nędznego klamota z pierwszej wojny światowej. Za takie karygodne zaniedbanie każdy dowódca w cywilizowanej armii powinien stanąć przed sądem wojennym, a u nas wynosi się ich niemal na miarę świętych, patrz Westerplatte, czy polska marynarka wojenna.
22.11.2002
18:03
[100]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Czołem! El f---------> dzięki za materiały, na pewno trochę się podzkolę w histotii kampanii wrześniowej który to temat nawiasem mówiąc u mnie nieco leży :-( Olivier---------> Shleswig w porównaniu do współczesnych mu okrętów nie był może specjalnie nowoczesny ale mimo wszystko był to pancernik :-) Przy takiej koncentracji sil i środków w rejonie wybrzeża IMO nie mogiśmy chyba zdziałać znacznie ponad to co udało się osiągnać. Co Polska MW miała wówczas dokonać? Pójśćie do kawaleryjskiej szarży jedynymi nowoczesnymi okrętami( vide niszczyciele) mogłoby się zakończyć tylko w jeden sposób---spoczęłyby one na dnie. To dopiero byłoby zaniedbanie! Yoghurt-----> Witaj! filmu który opisujesz nie widziałem ale skoro jest tak dobry to spróbuje poszukać.
22.11.2002
18:16
[101]
Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

Olivier - "nędznego klamota z pierwszej wojny światowej" Ja nie mogę co za określenie :D Mimo wszystko ten klamot miał 4 działa 280 mm, aż nadto żeby z łatwością zatopić któryś z naszych okrętów nawodnych. Podwodniaki tylko dali trochę ciała. Mogli zrobić akcję w stylu Priena
22.11.2002
20:25
[102]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Właśnie czytam sobie książkę Janusz Piekałkiewicza pt. "Wojna powietrzna 1939-1945" i jestem na etapie początków biltzkriegu w 1940 r. Czy ktoś z Was słyszał o tym, że Niemcy zasadniczy atak poprzedzili dwiema operacjami dywersyjnymi o kryptonimach "Niwi" i "Hedderich". Zamysłem tych akcji było zablokowanie co ważniejszych połączeń drogowych, ulokowanych poza skupiskami ludzkimi. Wybrano do tego celu dwie niezbyt duże grupy żołnierzy. Zostały starannie przeszkolone. A teraz najlepsze - do przerzutu oddziałów w głąb terytorium belgijskiego użyto samolotów Fieseler Fi-156 Storch. Przewoziły one w jednym "kursie" po dwoch żołnierzy z wyposażeniem. Nie uważacie, że akcja ta ma nieco komiczny aspekt (znaczy ten transport Storchami), co nie zmienia faktu, że w jakiś sposób przyczyniły do powodzenia blitzkriegu.
22.11.2002
21:13
[103]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Ghost2----- coś mi się obiło o uszy, to było chyba pierwsze użycie wojsk aeromobilnych w historii. Nie był to oczywioście atak na dużą sklalę(Niwi 196 ludzi, hedderich 125 z dywizji Grossdeutschland") ale mimo to zakończony pełnym sukcesem AFAIK Trudno znaleźc w tej akcjii coś komicznego przynajmniej dla mnie---była to po prostu b. niekonwencjonalna akcja specjalna przeprowadzoana w jasno określonym celu. Należy zaouważyć że jedynie 22 Storchów zostało uszkodzonych w czasie trwanie ww. operacjii co pokazuje jak doskonały był to samolot.
22.11.2002
22:05
[104]
olivier [ unterfeldwebel ]

Co do Schlezwika to był to mocno przestarzały pancernik pamiętający czasy pierwszej wojny światowej, i między innymi dlatego został skierowany do portu gdańskiego. Ryzyko tej akcji zostało nawet poruszone w bezpośredniej rozmowie jednego z admirałów z Hitlerem, który powiedział coś w stylu " i co z tego przecież to tylko stara łajba", kiedy admirał zaoponował że na pokładzie znajduje się ponad tysiąc kadetów Kriegsmarine Hitler nie odpowiedział. Po datę i okoliczności tej rozmowy musiał bym zajrzeć w głąb opasłej biografii Adolfa stojącej na półce, ale kolacja mi stygnie. A --->Waterhouse. Nie chodzilo mi o samobójcze rajdy polskich okrętów ale o poruszane choćby przez Elfa baterie nadbrzeżne; wystaczyły by jedna, dwie baterie artylerii nadbrzeżnej w samym Gdańsku i nie bylo by sprawy, inna sprawa że nie było wogóle planu obrony Wolnego Miasta, ale to już problem innej wagi. I dziwi fakt że istniejące baterie nie zatopiły żadnej jednostki, ale były zbyt słąbe i zbyt nieliczne żeby odnieść takie sukcesy jak później Norwegowie. --->Ghost. Co do akcji dywersantów niemieckich to nie brakowało ich też w kampanii wrezśniowej, kończyły się jednak dość niefortunnie. Np. jedna z grup niemieckich miała opanować zaminowany most w Tczewie, na skutek działania polskich kolejarzy utknęli razem z "pociągiem towarowym" w podgdańskim Szymankowie. Kolejarze przypłacili to życiem, a niemcy jednak dotarli do mostu. Wjazd na most był jednak zablokowany, po paru chwilach polacy 2 kilometrowy most na wiśle wysadzili. Inna grupa niemców z ABWEHRY przebrana w cywilne ubrania miała opanować most w Grudziądzu, została jednak zatrzymana przez ..nadgorliwego niemieckiego oficera, niemcy do mostu nie zdążyli gdyż także zostal wysadzony. W Jabłonkowie niemieckiej grupie szturmowej nie udało się opanować strategicznego tunelu, gdyż także wyleciał w powietzre. O Bydgoszczy chyba każdy słyszał.. A i zdjęcie.He,he i czego to ludzie nie wymyślą T55 przerobiony na tygrysa, aż strach pomysleć co ludzie mogą skręcać w swoich garażach...
22.11.2002
22:22
[105]
Annihilator [ ]

przypominam - za 15 minut Kompania Braci 710
22.11.2002
23:08
[106]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Olivier Wolne Miasto Gdańsk - to było osobne państwo pod protektoratem Ligi Narodów. Polska nie mogła "postawić" sobie baterii w Gdańsku, tak jak nie mogła sobie tego robić w żadnym innym państwie. Pamiętaj że siły polskie na terenie WMG zostały traktatowo ograniczone do kompanii wartowniczej z lekką bronią piechoty do ochrony składnicy na Westerplatte. Obecna tam 75-tka i dwa Boforsy - to było juz "nielegalne". Jeśli chodzi o sukcesy baterii helskich w porównaniu do norweskich - zwróć uwagę że nasze nie dopuściły do desantu morskiego na Hel a po ciężkim uszkodzeniu Leberechta Maasa i kilku zainkasowanych trafieniach przez Schleswiga więcej niemieckie okręty w zasięg polskich armat nie wpływały. Ghost2 Książki Piekałkiewicza są świetne - jedyną ich wadą jest cena.
22.11.2002
23:11
[107]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Yoghurt -> "When trumpets fade" grali na HBO pod tytulem "Kiedy fanfary umilkna" - ogladalem 2 razy :-). Moment ataku miotaczy ognia byl... ciekawy :-)) Olivier -> O ile dobrze pamietam Stukasy w kilka dni rozporawily sie z nasza flota... : A ci co przezyli dostali rozkaz odwrotu do Anglii lub innych portow sprzymierzonych. Ghost2 -> Chyba opisujesz akcje zrzutu "agentow specjalnych", ktorzy mieli za zadanie sabotowac przemieszczanie sie wojsk. Nie jestem pewien czy akurat bylo to Belgia, ale byli to zolnierze, ktorzy potrafili rozmawiac plynnie po francusku czy innym "ichnim" jezykiem. O zdarzeniu tym tylko "nacialem" sie gdy przegladalem podobna misje Skorzennego w 1944r. i jego "amerykanskim" oddziale niemieckim ;-)
23.11.2002
00:30
[108]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu Trzon floty, czyli dywizjon kontrtorpedowców (bez Wichra), pomyślnie wykonał "Plan Pekin" i znalazł się w portach angielskich w pierwszych dniach września. Dywizjon wypłynął do Anglii w ostatnich dniach sierpnia o czym do końca nie wiedział wywiad niemiecki - o sukcesie Pekinu Niemcy dowiedzieli się z prasy brytyjskiej. Natomiast faktycznie , w trakcie kampanii rozkaz przebijania się do Anglii dostał dywizjon okrętów podwodnych.
23.11.2002
00:37
[109]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Wozu---------> operacja "Hedderich" była przeprowadzona przez żołnierzy 34 Dyw. Piechoty natomiast Niwi przez oddział wydzielony z dywizjii Grossdeutschland. Ich celem było blokowanie dróg do czasu nadejścia sił głównych, a w przypadku "Niwi" zatrzymanie przemiesczania się wojsk alianckich z Linii Maginota do Luksemburga.Zostali związani walką przez regularne odziały. IMHO to nie byli agenci Abwehry ;-) Rozkaz przemiesczenia 3 niszczycieli do Wlk. Bryt został podjęty i wykonany przed zniszczeniem naszej floty na Bałtyku. Plan "Pekin" zakładał iż te nisczyciele będą eskortowały statki z zaopatrzeniem dla Polski. Dobaranoc!
23.11.2002
02:33
[110]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Waterhouse -> Nie, nie chodzilo mi o formacje Abwehry, skadze znowu. Ale wiem, ze operacja podobna, jaka przeprowadzono w przypadku aliantow w 1944r. miala byc powtorka operacji z 193940r. - tylko ze przeciwnik byl inny. Napisalem "agentow" ale chyba bylo to stiwerdzenie na wyrost. Chodzilo mi o niemiecka piechote, ktora mialaby sie "wmieszac" w broniacyh sie - stad byl wymog plynnego wypowiadania sie w tamtym jezyku. Ech... pamietam tylko wydarzenie, ale nic ze szczegolow - nawet nie wiem co szukac na jaki temat w necie ;-). Poza tym, fakt, slyszalem, ze jakies ladowanie spadochroniarzy niemieckich zaskoczylo obrone Belgii lub Holandii, ale to chyba, tak mi sie wydaje, byly dwa odrebne epizody - z tymi niemcami podszywajacymi sie za "broniacych sie" (jak tylko cos znajde na ten temat, to powiem o kogo chodzilo ;-)) oraz zdarzenie ze spadochroniarzami. Z reszta, malo jest literatury nt. wojny Niemiec z krajami Beneluksu. Jedyna ksiazka, ktora posiadam i zahacza o temat Belgii i Holandii podaje tylko ilosc i typ maszyn tych dwoch broniacych sie panstw. Wracajac na Baltyk 1939r. -> Wiec skoro wszystkie polskie niszczyciele dostaly rozkaz wycofania sie, to tym bardziej PMW nie mogla w zaden sposob zatopic S.-H. W porcie, jesli dobrze pamietam, pozostaly min. tralowce, jak "Jaskolka" itp. - w porownaniu ze S.-H. przedstawialy minimalna wartosc bojowa.
23.11.2002
02:54
[111]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu Pewnie chodzi o zdobycie fortu Eben Emael broniącego mostów na Kanale Alberta (Belgia) lub zajęcie lotnisk holenderskich Waalhaven i Valkenburg oraz mostów w Moerdyck i Dordrecht. Natomiast to z 44' - to pewnie specjalna jednostka Skorzennego w Ardenach, która miała mieszac na tyłach Amerykanów. Z książek , jest fajna Piekałkiewicza "Kalendarium wydarzeń II wojny światowej" - prawie że dzień po dniu, masa zdjęć, 1120 stron, wydawnictwo AWM. Bałtyk 39' - jedynie Wicher, w czasie ubezpieczania operacji "Rurka" miał szansę zatopić lekki krążownik, gdyby dowódca Wichra wiedział (został powiadomiony) o odwołaniu Rurki, to by wykonał atak torpedowy na przepływający krążownik (Rurka miała mieć miejsce nocą, operacja stawiania pól minowych, krążownik widoczny był w świetle księżyca zaś Wicher pozostawał w cieniu - sytuacja idealna). W pojedynku z pancernikami (pamiętajmy że prócz Schlezwiga był też Schlesien) ani Wicher ani Gryf ani żaden inny nasz okręt nawodny nie miał szans.
23.11.2002
04:00
[112]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

El f-> No przeciez jak mowilem o 1944r. i "tej" operacji to nawiazywalem tez do mojego poprzedniego posta, w ktorym wykorzystalem jako przyklad wlasnie operacje Skorzennego :-). A co do zajmowania Holandii i Belgii... Nie wiem. Byc moze o te miejsca chodzilo :P. Ja o tych wydarzeniach czytalemslyszalem bardzo dawno temu i jakos wtedy za bardzo tym sie nie interesowalem ;-) Baltyk '39 - Czyli gdybologie nt. zatopienia przez nasza PMW "Schlezwiga-Holsteina" prawie zakonczylismy. A teraz mam inne nawiazujace do tego wypadku pytanie. Mianowicie, jaka obrona p-lot. dysponowal "Schlezwig-Holstein"? Nieukrywam, ze zaczalbym temat: "Czy udaloby sie chociaz zbombardowac tego <nedznego klamota>?". Oczywiscie pomijajac na chwile przewage w powietrzu Luftwaffe :-))
23.11.2002
04:04
[113]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Aj.. Korekta. Ten pan, ktory zaplanowal cala akcje dywersyjna w 1944r., nazywal sie Otto Skorzeny (przez jedno n). ;-))
23.11.2002
14:51
[114]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witajcie! Wozu-------> uzbrojenie p-lot Shleswiga to: 6X105 mm, 4x37 mm,i 15x20 mm. Do tego należy doliczyć uzbrojenie zespołu wsparcia. Na wybrzeżu Polacy dysponawali niewielką liczbą samolotów ( ok 23). Szanse były więc, IMO co najmniej iluzoryczne.
23.11.2002
15:06
[115]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Waterhouse -> Rany! Kaliber 105mm na p-lot. ? Jej. Ale chyba przeznaczony na wysoko przelatujace samoloty :-). Za to 15x20mm to juz sporo... :-. Wiem, ze na wybrzezu sporej ilosci samolotow nie bylo, dodatkowo, byly to glownie samoloty patrolowe typu Lublin. Raczej myslalem, po cichu, o sciagnieciu z glebi kraju Losi lub ewentualnie Karasi :-)). Tyle ze o ile Karas nie wyrzadzilby znaczacych szkod (bomby byly raczej typu zaczepnego o niewielkim wagomiarze) o tyle Losie moze by cos zdzialaly... No ale... caly czas gdybam na ten temat, nie twierdze, ze tak musialoby sie stac :-)
23.11.2002
17:06
[116]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Wozu-------> dane podałem za wykazem stanu flot opracowanym przez Tadeusza-Wywerkę Prekurata i wszelkie zażalenia kieruj do niego nie do mnie :-) Zgadza się że duża liczba dział p-lot może nieco dziwic ale np w 44 r wręcz zwiększono ich liczbę do 22( 20mm) Być może jest to błąd w opracowaniu----jeśli tak to skorygujcie mnie. Nie jestem pewien czy nawet przy hipotetycznym ściągnieciu Łosi załogi te byłyby zdolne do przeprowadzenia takiej akcjii czyli zbombardowania okrętu. Nie sądzę aby były do tego szkolone.
23.11.2002
18:30
[117]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Waterhouse - > Poruszyles istotona kwestie. Wyszkolenie personelu. Podczas kampanii wrzesniowej Losi uzyto w chrakterze bombowcow szturmowych (do czego w zalozeniach nie byly przystosowane) a mimo to zalogi wykonywaly udane rahdy na niemieckie kolumny. Fakt, faktem ze ponoszac ciezkie straty, bo nie mialy eskorty i na dodatek nie byly to samoloty opancerzone, takze kosilo je i Luftwaffe i dzialka przeciw-lotnicze. Takze, moze i nie byli do tego szkoleni, ale precyzyjne bombardowanie od dziobu moze daloby jakis skutek ;-))
23.11.2002
18:53
[118]
Yoghurt [ Senator ]

Cóż, kampania wrześniowa to nie moja działka, jeśli nie móimy o działaniach na lądzie :) Fakt faktem, że szczerze wątpię, aby udało się ścviągnąć łosie z głębi kraju, nie wspomnając o skutecznym bombardowaniu :) A ja sobie pogrywam znowu w CCV na veteranie :) Śłćżńężółem amerykanów z Tare Green (mając do dyspozycji jedynie 4 niewyszkolon oddziały reserve grenadiers i dwa działa p.panc. oraz jeden MG-42 stając naprzeciw M-10, M4 i 10 oddziałom piechoty oraz paru drużynom kaemów :) Głównie fuks zadecydował, ze moje 38mm p.anc. ukryte w zagajniku zmiotło obie jednostki pancerne, zanim te ścięły mi resztę piechoty, a amerykancami na plazy zajął się KM który miał kill ratio chyba 20 amerykanów :) Z Verville też bez problemu ich wygoniłem :) I pytanie w gruncie rzeczy dotyczącewątku- zadałem je również na watku Close Combata, ale zobaczymy, gdzie szybxciej uzyskam odpowiedź- Gdzie mogę dorwac mody od Close Combat? Głónie chodzi mi o V i III :)
23.11.2002
19:18
[119]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Yoghurt -> Niedoceniasz polskich pilotow, jedynie sprzet nie pozwalal im na lepsze pokazanie swoich umiejetnosci :-). Co do CC... Nie wiem. Przyznam sie, ze tydzien temu sciagnalem sobie "kopie" CCV - ale nie dziala ;-)). I na tym zdarzeniu skonczyla sie moja stycznosc z ta gra. Za to od tygodnia zbieram informacje o StuGu III E. Nabylem droga kupna modelik czeskiej firmy Attack i teraz mam problem. W jednej z recenzji wyczytalem, ze nie powinno byc na klapie od silnika pokryw na wywietrzniki nad silnikiem. Ale to jeszcze male piwo jest. Zaczalem padac historie i teoretycznie w StuGach III od wersji A do F wykorzystywano podwozie Pz.kpfw III F. Od StuG III F8 stosowano juz podwozie Pz.Kpfw. III J. No i diabel tkwi w szczegolach... Po Pz.kpfw III F a przed Pz.kpfw. III J byly jeszcze wersje G i H. Nie znalazlem jednoznacznych informacji, ze te podwozia takze wykorzystywano, ale z fotografii mozna wywnioskowac, ze tak. Moze to wszystko wydaje sie banalna sprawa, ale z rozgryzieniem tej sprawy wiaze sie u mnie zamontowanie prawidlowych kol napedowych i napinajacych oraz zlikwidowanie tych klap nad wywietrznikami... Jak znajde potwierdzenie stosowania podwozi od Pz.Kpfw III (najlepiej H), to bede mogl z czystym sumieniem przystepowac do prac :-).
23.11.2002
23:19
[120]
el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu CCV - prócz płyty jest jeszcze załączony plik na dyskietce bez którego gra nie pójdzie, jeśli Ci go brakuje to mogę mailnąć. Stug - polecam A.Majewski "Stug w akcji" wyd.Armagedon, bardzo dużo zdjęć, rysunków i opisów. Skorzeny - tak mi się jakoś w odmienianiu z dwoma "n" bardziej podobało :-)
24.11.2002
01:46
[121]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

el f-> CCV - Sprawdze jeszcze raz, moze to cos mam :-) StuG - Narazie zawiesilem wydatki zwiazane z tematami okolomodelarskimi ;-). Teraz kumuluje kase na zestawik 5.1. Jakos tak mnie tknelo, aby po 9 latach uzywania moich glosnikow zastapic je czyms lepszym i nowszym :-))) Skorzeny - Nie tylko Ty. Ja takze probowalem z niego zrobic Polaka (choc, nie wiem skad pochodzil, bo nazwisko takie... swojskie ;-))).
24.11.2002
02:05
[122]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Wozu---------> Skorzeny był AFAIK austriakiem Nie wiem czy opłaca Ci się kupować zestwu 5.1 nie lepiej dołożyć trochę i zainwestować w nowy standard czyli 7.1? Podobno różnica jest olbrzymia. Pozdrowienia i dobranoc!
24.11.2002
03:00
[123]
Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Waterhouse -> Trzeba inaczej zadac pytanie. Czy Audigy potrafi obslugiwac zestaw 7.1? (od kiedy on jest standardem, skoro ja widze glownie przy kompach 2 glosniki? ;-)))) Ale nawet gdyby, to ten 5.1 mi sie baardzo podoba :-) Subwoofer z cyforwym wyswietlaczem i satelitki ...trojdrozne :-)))).
24.11.2002
14:26
[124]
waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Wozu--------> 7.1 jest jescze dosyć dużą nowością i nie wszedł jescze chyba nawet do powrzechnej sprzedaży. Wybacz ale zapomniałem że masz Audigy, która rzeczywiście jeszcze tego nie wspomaga. Jedyną kartą na rynku która to obsługuje jest Audiotrak Maya 7.1 Gold. Tak naprawdę to nie mam co tu dyskutowac bo mam jedynie 4.1 ;-))))))
25.11.2002
11:03
[125]
Ghost2 [ Panzerjäger ]

Znać, że weekend był i towarzystwo pisało, ile wlezie... Nastał nowy tydzień, można chyba zacząć nową część wątku. Link - poniżej, zapraszam!
wątek: Kantyna Oficerska [Zebranie 14]
© 2000-2014 GRY-OnLine S.A. game guide