GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Gry idealne.

06.02.2009
14:44
[1]

John Wayne Gacy [ Pretorianin ]

Gry idealne.

Od razu zaznaczę, że nie jestem betonowym fanbojem Nintendo, pomimo tego, że posiadałem lub posiadam SNESa, N64, DS, Wii i prawie wszystkie odmiany GameBoya bardzo długo moim centrum domowej rozrywki było PS2, a obecnie przymierzam się do kupna X360. Jestem po prostu graczem.

Do zaczęcia tego tematu zainspirował mnie Yoghurt postem swoim na nowym blogu (link dla zainteresowanych, niech ma chłopak - ).

Na początku był chaos. Potem pojawił się Pong, potem Space Invaders, potem Tetris, a następnie Arkanoid. Cztery gry, które wyszły do ludzi, gry, które przebiły się do zbiorowej świadomości świata, gry w które zagrał każdy, od największych hardkorowców, którzy przeszli Blade Runnera na wszystkie sposoby, po gospodynie domowe. Cztery gry, które zaistniały na ekranach komputerów, telewizorów, automatów, telefonów komórkowych, iPodów, przenośnych konsolek z odpustów z cyklu "999 Games In 1", są nawet mikrofalówki, na których w oczekiwaniu na jedzenie możesz sobie pyknąć rundkę w Tetrisa.

O każdej z tych gier możemy powiedzieć, że była grą idealną. Ryzykowne stwierdzenie, ale po chwili zastanowienia jakże prawdziwe. Każda z nich przetrwała próbę czasu. Mimo braku jakiejkolwiek grafiki, ujemnej ilości dźwięków, zasad skomplikowanych jak obsługa widelca - są po prostu kurewsko grywalne. I zupełnie niezobowiązujące. Nie wymagają poświęcania mnóstwa czasu, nie wymagają czytania instrukcji, po prostu mając wolne pięć minut możesz sobie bez problemu zagrać.

Dziś mówimy na nie "minigierki". Ale właśnie takie minigierki zrobiły przemysł gier komputerowych. To w minigierki zagra każdy. Nie każdy siądzie do World of Warcraft. Nie każdy zagra w Rainbow Six. Nie każdy pojmie klawiszologię Soul Calibura. Nie każdemu spodoba się Mass Effect. Ale każdy potrafi odbijać paletką piłeczkę.

Z czasem rynek gier ewoluował. Powstał jasny podział gatunkowy na RTS, RPG, FPP etc. Wraz z postępem podział ten zaczął zanikać, dziś nikogo nie zdziwi First Person Shooter z elementami RPG, RTS i baseballa. Nie każdy się w tym odnajdzie. A w minigierkach odnajdzie się każdy.

Jest rok 1998. Nintendo wydaje pierwszego prawowitego następcę wymienionych na początku gier. Mario Party mogło osiągnąć gigantyczny sukces. To była gra, w którą zagrałby każdy, dodatkowo wykorzystywła wąsatego hydraulika, który jest maszynką do robienia pieniędzy. Tak się nie stało ze względu na samobójczą konstrukcję N64. Kartridże to był zły pomysł, dlatego większość graczy przyniosła pod strzechy PSX.

Podobny błąd popełniono przy GameCube - mini dyski przegrały z możliwościami wykorzystania PS2 jako odtwarzacza DVD i, powiedzmy to szczerze, na Kostce ciężko było z piratami. A piraci również są ważnym ogniwem w całej tej komercyjno-growej maszynie.

Miyamoto myślał, myślał i wymyślił. Często mówi się, że selling-pointem Wii są kontrolery. Błąd. Selling-pointem Wii są minigierki. Które uberłatwo obsługuje się Wii-motem. Wii to Mario Party do kwadratu, Arkanoid do sześcianu. Wii to kwintesencja gier.

Na Wii może zagrać każdy. Nintendo wróciło do korzeni gier, kiedy prostota i nieskomplikowanie umożliwiły popularyzację tej formy rozrywki. Gdyby pierwszą grą na świecie było Rainbow Six, gry byłyby niszową rozrywką dla hardkorowców.

Dlatego nie zawaham się nazwać Wii "konsolą idealną". Bo to najbardziej "growa" platforma z najbardziej "growymi" grami jaka kiedykolwiek powstała. To po prostu rozrywka w najczystszej postaci.

BTW: Ostatnio przerobiłem mojego Maka na N64. I straciłem wczoraj pięć godzin przy F Zero X, gdzie używa się trzech klawiszy. Czy nie o to chodzi w grach?

06.02.2009
15:38
[2]

John Wayne Gacy [ Pretorianin ]

Czyli sprawdza się stara prawda o tym, że jak post ma więcej niż 100 znaków to nikt go nie czyta?

06.02.2009
15:39
[3]

logicznyalek [ Konsul ]

ninja ma jakies kompleksy

06.02.2009
15:47
[4]

hopkins [ Zaczarowany ]

Przeczytalem. Powiem tyle, ze zaraz rozpeta tu sie pieklo :) Jednak popieram Twoje zdanie. Lubie prostote.
Nie zmienia to jednak faktu, ze nowe gry tez wciagaja jak te stare. Taki BG czy Fallout przetrwaly na razie probe czasu i dalej gracze do nich powracaja.
Co do konsol to teraz jest ogolne przekonanie, ze N robi rzeczy dla dzieci :)

edit: Sam jestem posiadaczem DS i nigdy w zyciu nie wymienilbym go na psp :)

06.02.2009
15:51
[5]

adrem [ Soap Mac Tavish ]

[2] A co tu komentować? Graczem jest zarówno ten który gra pasjansa i ten który posyła headshot za headshotem w Call of Duty. Tylko niektórzy nie mogą tego przyjąć do wiadomości.

06.02.2009
15:51
[6]

maviozo [ Man with a movie camera ]

Ja uważam, że szachy, kółko i krzyżyk, warcaby są jeszcze lepsze!

06.02.2009
15:53
[7]

John Wayne Gacy [ Pretorianin ]

maviozo -> Gdyby nie było szachów, nie byłoby Heroes of Might and Magic. :)

06.02.2009
15:53
[8]

hopkins [ Zaczarowany ]

Maviozo i tak nie ma mocnych na Chinczyka!

06.02.2009
15:54
[9]

Ambitny Łoś [ Wielki Przedwieczny ]

Dla mnie ideał gry, to gra zbliżona do filmu. Dlatego moja ulubiona gra to Fahrenheit, a już niedługo pewnie Heavy Rain :)

06.02.2009
15:55
[10]

rzaba89nae [ WTF!? ]

No nie wiem, osobiście nie zgadzam się z Twoim zdaniem, dla mnie Wii nie jest konsolą idealną. Ideał to dla mnie coś, co nie ma minusów, a Wii niestety ma ich sporo. Największą IMO wadą jest ogromny nacisk na casuale, których nie trawię. Po drugie- cena konsoli w porównaniu do możliwości- za te 1000 zł można kupić o wiele mocniejszego x360 w wersji premium. Poza tym większa część gier nie jest zbyt ambitna- przewracanie naleśników, odbijanie piłki, zabawa w boksera... Fajnie jest od czasu do czasu się zrelaksować, ale nie wyobrażam sobie hardkorowego grania po nocach przy konsoli Nintendo. To urządzenie skierowane jest raczej do ludzi, dla których granie ogranicza się do uruchomienia konsoli w niedzielne popołudnie i zabawie przez godzinkę, maks dwie.

maviozo >>> co ty gadasz, przecież jedynka i tak jest wg mnie lepsza. Serio! :)

06.02.2009
15:56
[11]

maviozo [ Man with a movie camera ]

Gdyby nie było szachów, nie byłoby Heroes of Might and Magic
A gdyby prastary człowiek nie pieprznął dzidą w ścianę, dzisiaj nie podziwialibyśmy Picassa.

Widzisz, jesteś z tego starszego pokolenia graczy, który najwyraźniej bardzo cierpi, że dzisiejsza młodzież nie zachwyca się tymi "kupami" co my. Taka kolej rzeczy. Wszystko idzie do przodu.

Prosty przykład: jeśli ktoś pozna serię GTA od VC, prawdopodobnie krzywo spojrzy na dwójkę, podczas gdy starszy fan tej serii zawsze chętnie do niej przysiądzie.

hopkins -> a w karty najlepsza jest wojna!:P

06.02.2009
16:02
[12]

hopkins [ Zaczarowany ]

Maviozo mozna sie smiac ale kiedys bylem namietnym graczem i taktykiem! Pozniej poznalem Texasa i wojna poszla w odstawke :) Ta niepewnosc...

Co do tego co piszesz to sie nie zgodze. To wszystko zalezy od gustow, wiec temat do walkowania przez wieki. Gdybym poznal GTA od Vice City to bym pewnie nie chcial grac w SA :)

06.02.2009
16:04
[13]

maviozo [ Man with a movie camera ]

hopkins->to tylko przykład, w dodatku pierwszy lepszy i jest to mała skala. Chociaż VC jest zbliżone zasadami do SA, natomiast dwójka to zupełnie co innego;)

06.02.2009
16:05
[14]

John Wayne Gacy [ Pretorianin ]

maviozo -> Ja nie każę nikomu grać w starocie. Ludzie sami grają - choćby na telefonach, nie trzeba ich do tego namawiać.

Ja tylko stwierdzam, że Wii to łatwa w obsłudze czysta grywalność, a przy tym w linii prostej potomek wymienionych w pierwszym poście staroci.

rzaba -> Przeczytaj sobie post na blogu Yoghurta. Wyjaśnił ci tam absolutnie wszystko.

06.02.2009
16:06
[15]

hopkins [ Zaczarowany ]

Maviozo ja chcialem podkreslic tylko gusta :) GTA pierwsze uwielbiam. Drugiego juz nie trawie. Tak samo jest z tymi nowymi 3 i VC nie dla mnie. Jednak SA jak najbardziej :)

06.02.2009
16:22
smile
[16]

MistrzGrzegorz [ Generaďż˝ ]

O niee...niech ktoś mi streści pierwszy post bo nie ogarne go...

06.02.2009
16:42
[17]

rzaba89nae [ WTF!? ]

Nie wiem, czy mi to cokolwiek wyjaśnia, koleś ma po prostu inny sposób postrzegania świata gier.

Nie ma czegoś takiego jak casual i hardcore. Jest jedynie produkt, który się podoba i dociera do masowego odbiorcy i taki, który trafia do ograniczonego targetu bądź nie trafia wcale

No i o to mi chodziło, Wii postawiło sobie za target łatwe i przyjemne gierki, ale co na Wii miałby robić np. fan strzelanin i survivali, których jest tam jak na lekarstwo?

Stosując podział, w jakim teraz lubuje się nasza branża, można rzec, że cała muzyka pop jest dla każuali, a opery tylko dla hardkorowców

Głupi przykład, mógłby służyć do porównywania gatunków gier, tak jak gatunków muzyki, a nie casuali i hadrcore`owców. Każdy słucha muzyki i każdy gra w gry, cytując Adrema "Graczem jest zarówno ten który gra pasjansa i ten który posyła headshot za headshotem w Call of Duty." Każdy gra, w co lubi.

Wśród tych, którzy mianują się hardkorowcami, panuje błędne przekonanie, że ruchami adwersarza, którego zmiażdżyli przed chwilą butem w sieciowej rozgrywce, kierował im podobny osobnik polujący na acziki, bo przecież tylko prawdziwi wymiatacze idą na wojnę z Locustami, Floodem, Hellghastami albo inna zarazą z kosmosu. Przykro mi- gość, z którym właśnie się ścigasz w Burnoucie to prawdopodobnie biały kołnierzyk średniego szczebla, który ostatni raz miał pada w ręku grając w Mario na NESie dwadzieścia lat temu.

No ale jeżeli jest w tym dobry- znaczy jest hardkorowcem, bo ma skilla, a ma skilla, bo zapewne dużo gra w takie gry, a jak nie gra, to skilla nie ma. A co z tego, że w niedzielę ktoś odpala (także) Wii dla relaksu? To nie oznacza od razu, że jest casualem, po prostu też ma ochotę na coś "lżejszego". A jeżeli jest słaby- prawdopodobnie jest casualem, "białym kołnierzykiem", który grając w singla nie da sobie rady pod koniec, bo poziom trudności go zmiażdży. A gry casualowe są na tyle łatwe, że da sobie z nimi radę. Znów wychodzi ten podział...

Wynika to zapewne z faktu, że niektórzy chcieliby, aby gry nadal były rozrywką elitarną, zamkniętym środowiskiem, do którego nie wpuszcza się elementu niepożądanego.

Bzdura, po prostu są, wbrew temu, co uważa autor- casuale i hardkorowcy. I dla obu tych typów graczy skierowane są różne tytuły. Choć nikt nikomu nie broni odpalić GoW czy Resistance 2...

Ci zatwardziali hardkorowcy mają zresztą jeszcze jedną przypadłość- schizofrenię

Ehe... Zapewne wszyscy, bez wyjątku! To już mnie rozwaliło, wierzę mu!!! (Nie bij, gdzie jest szatan, zabiję babcię, ble ble ble... Cycki!!! Lubi placki, łiki łikiki!!! :P). Autor podaje za przykład psioczenie na nowe części FIFY za wtórność... A gdyby dostał dziesiątą część Wii Sports, bliźniaczo podobną do poprzednich, to by się niby tylko cieszył???
Potem mówi o słabej sprzedaży Mirror`s Edge- podejrzewam, że spowodowanym właśnie tym, że taki progamer może ją przejść z 4 godziny, a kosztuje sporo, więc się zwyczajnie nie opłaca, a nie tym, że jest zbyt innowacyjna.

Zapewne mógłbym tak cytować w nieskończoność, ale nie widzę sensu. Autor zwyczajnie mnie nie przekonał.

06.02.2009
16:48
[18]

Darth Father [ Mr. Monster Kill ]

Dla mnie mam przynajmniej nadzieję że chyba grą idealną będzie dla mnie konsolowy Wiedźmin bo jest o bohaterze książkowym nie na podstawie filmu.(Najgorzej wspominana przeze mnie adptacja książki to chyba ERAGON :()

06.02.2009
16:51
smile
[19]

Chudy The Barbarian [ Senator ]

Ideał nie istnieje ;) Bo zawsze można stworzyć coś lepszego, albo ulepszyć ten twój "ideał". A to, że uważasz te gry za ideały to po prostu nostalgia. To tak jak z gadaniem, że kiedyś gry były lepsze.

06.02.2009
17:10
[20]

CHESTER80 [ Uroboros ]

Ciekawe rzeczy pisze autor, ale absolutnie się z tym nie zgadzam. To że gra jest prosta i masowa, nie świadczy że jest idealna. Moim zdaniem to idzie właśnie w odwrotnym kierunku, tzn. gra idealna musi być rozbudowana i nie może być grą na pięć minut. Pong czy Tetris były pierwsze, ale świat idzie do przodu i gry również. Dlatego Wii jest dla mnie krokiem wstecz. I to dużym. Wychowałem się na starym GameBoy'u, GameCube dał mi mnóstwo zabawy (Zelda, Resident) ale Wii nie dotknę nawet patykiem. Z drugiej strony cieszę się że Nintendo odkuło się po porażce z Gackiem. Chyba nikt nie spodziewał się takiego sukcesu Wii i tego, że wszystko będzie wywrócone do góry nogami (Nintendo pierwsze, Sony na końcu). Do gier służy mi Xbox360 którego uważam za najlepszą platformę do gier.

06.02.2009
18:59
[21]

John Wayne Gacy [ Pretorianin ]

rzaba -> Więc powiedz mi, takie na przykład World of Goo, prosta gra logiczna, jest tytułem dla casuali czy hardkorowców?

Zasady ma banalne, grafikę prostą, a zapewniam cię, że nie jedna matka radzi sobie z nią lepiej, niż jej hardkorowy synek, który zarywa noce przy PS3. Ale i on w WoG tnie, bo to po prostu świetna gra.

Ten podział jest po prostu sztuczny.

06.02.2009
19:42
[22]

rzaba89nae [ WTF!? ]

To, że ktoś sobie z tym radzi lepiej, a z czymś innym gorzej, zależy od indywidualnych umiejętności. Jeden jest dobry w przygodówkach, inny w FPSach, a jeszcze inny w grach logicznych.
Tylko co skill ma wspólnego z targetem twórców gier? Czy jak ja przejdę FarCry`a na najwyższym poziomie trudności w jeden dzień ani razu nie ginąc będzie oznaczało, że gra jest casualem, czy że jestem dobry w FPSy? Ale posadź przed komputerem taką właśnie mamę i każ jej tak samo przejść grę- zobaczymy, czy jej się uda...

WoG jest casualem, bo poradzi sobie z nim każdy, jest skierowany do szerokiego grona odbiorców choćby z racji swojej przystępności, niskich wymagań sprzętowych i ceny.

Na Wii też znajdziesz graczy lepszych i gorszych, obojętnie w jakiej grze, ale tym się różnią od hardkorowych tytułów, że opanuje ja praktycznie każdy.

06.02.2009
20:26
[23]

pawcyk3 [ Prawie jak Steven Seagal ]

W chiwli obecnej podział na casuale i gry hardkorowe wygląda mniej więcej tak:
-casuale - my little ponn, cooking mama i wszystko od nintendo
-gry hardkorowe - tam gdzie jest dużo krwi

Jest to idiotyczny tok rozumowania. Gry hardkorowe powinny być adresowane do wąskiej grupy ludzi, powinny stanowić jakieś wyzwanie. A tymczasem tym mianem określa się choćby Call of Duty (którego może skończyć każdy) czy Fallouta 3 (choć gra jest prościutka). A ja miałem znacznie większe problemy z ukończeniem choćby New Super Mario Bros na DSa niż wyżej wymienionych tytułów.

W chwili obecnej zapanował trend na casuale. Inne firmy zobaczyły, że Nintendo odniosło sukces, więc oni też mogą. I powstają teraz takie gnioty jak nowy PoP, który niby jest łatwy, przyjemny i dla wszystkich, a z drugiej strony jest kompletnie wyprany z miodności, która to sprawia że gry Big N są tak świetne i tak rewelacyjnie się sprzedają.
Owszem, niektórzy decydują się na stworzenie czegoś bardziej nowatorskiego, ale takie tytuły rzadko kiedy odnoszą wielki sukces (np. Beyond Good & Evil, Psychonauts). Ostatnio były dosyć głośno o porzuceniu paru produktów przez Activision-Blizzard, a wśród znajdowało się Brutal Legend. Na szczęście EA postanowiło zaryzykować i zostać wydawcą BL, ale ciężko powiedzieć jak na tym wyjdą. Gra zapowiada się wyśmienicie, ale coś mi się wydaje, że dołączy do grona świetnych gier które się nie sprzedały. Ilu z was słyszało o tym projekcie? Zapewne niewielu, gdyż tytuł ten jest praktycznie olewana przez branże grową. A skoro nawet branża olewa bardziej ambitne pozycje, to nie ma się co dziwić że z roku na rok jest ich coraz mniej.

Edit: A idelna gra już powstała - Beyond Good&Evil :).

07.02.2009
00:57
[24]

rzaba89nae [ WTF!? ]

W moim słowniku nie ma akurat słowa "gra hardkorowa*", jest jednak gra casualowa- łatwa (czytaj: sztucznie uproszczona) i pozbawiona ogromu przemocy, by trafić również do jak najmłodszego odbiorcy. Inne z kolei są normalnymi grami nie upraszczanymi i ugrzeczniamymi na siłę, a niekiedy nawet odwrotnie- robione w stylu "gorzej niż 18+ być nie może, więc co się będziemy ograniczać!?

*- bo co to niby jest? Hardkorowy to może być gracz.

17.02.2009
22:49
[25]

Blazkovitch [ Generał pułkownik ]

Podczas mojego największego zainteresowania grami, podczas największego dołowania przy tym gatunku. Gdy grałem 24/24, gdy przez LATA nie grałem w ogóle... zawsze uruchamiałem pewien program, zwie się Championship Manager 2001/02. Mam to zainstalowane zarówno na stacjonarnym jak i na laptopie. Siedzę przy tym ZAWSZE. Klepię te sezony jeden po drugim, różnymi drużynami i w rożnych konfiguracjach: na uczelni, w parku, w łazience, w domu, na basenie, w łóżku, w wucecie, wszędzie. Teraz powróciłem do etapu pt. "pieprzę was, gry!" i nie gram w nic... poza CM-em.

Czy to jest gra idealna? Dla mnie na pewno, a że to tylko bardzo odległa interpretacja pierwszego posta to sorry :>

17.02.2009
22:50
smile
[26]

wojak5 [ Don ]

Gothic 3

© 2000-2024 GRY-OnLine S.A.