Europeistyka czy politologia ;)?

26.07.2007
12:35
[1]
Loon [ Panicz ]
Europeistyka czy politologia ;)?

Sam nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie. Mam jeszcze do wyboru najbardziej praktyczny kierunek, jakim jest prawo - ale tam niestety w grę wchodzi tylko wieczorowe (za +- 8000 zł za rok), bo mam za słabą maturę by dostać się na dzienne.

Do tej pory jednak żyłem z przeświadczeniem, że będę tyrał jak głupi i opłacę sobie to prawo, ale teraz zaczynam się zastnawiać czy lepiej nie skonczyc za darmo politologii czy europeistyki? Mowa o Uniwersytecie Warszawskim, więc uczelnia prestiżowa. Co można robić po takich kierunkach? Jakie perspektywy za sobą niosą :)?

Nie chcę do końca życia babrać się dziennikarstwem, bo mi się to nudzi, także najlepiej w jakąś organizacyjną drogę... sami doradźcie :).
26.07.2007
12:39
[2]
rothonu [ Konsul ]

Ani jedno, ani drugie. Zawodu sie jakiegos wyucz, fachu, a nie trac sil i srodkow na jakies duperele, w ktorych kariere zrobisz jedynie na wydziale ;-)
26.07.2007
12:41
[3]
Loon [ Panicz ]

Kariera wojskowa mnie nie interesuje.
26.07.2007
12:45
[4]
rothonu [ Konsul ]

W takim kontekscie to wsio rawno. Myslalem, ze sie nauczyc czegos chcesz, a tu sie okazuje, ze jedynie podatnika oskrobac. W takim razie wszystko jedno - i na jednym i na drugim, ani sie niczego nie nauczysz, ani nie pojdziesz do syfu. Dylemat wiec nie istnieje.
26.07.2007
12:45
[5]
Matt [ I Am The Night ]

ano prawda jest taka jak pisze rothon - sam konczylem europeistyke na AE w Poznaniu i praktycznie zaden z moich znajomych z tego kierunku (oprocz jednego goscia ktory sie doktoryzuje) nie robi nic do czego wlasnie te studia byly by niezbedne...
26.07.2007
12:45
[6]
You tube my space. [ Konsul ]

Europeistyka - jak najbardziej, w sensie "już dziś pakuj walizki".

rothon, bo to taka moda, nie idziesz na studia - cienias jesteś. Jak mówię znajomym, że mam w d$#% studia i po technikum od razu zmiatam jak najdalej to patrzą jak na debila. Cóż, nie będę z tego powodu płakał, zobaczymy za te kilka lat :->
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 12:46:56]
26.07.2007
12:47
[7]
qLa [ MPO Proud Member ]

Moim zdaniem oba kierunki naleza do typu studiow, w ktorym ludzie wyksztalceni w tym kierunku zapelnili juz rynek, wiec sadze, ze ciezko bedziesz mial z robota.
26.07.2007
12:49
[8]
rothonu [ Konsul ]

You tube my space.--> Moda dzis jest taka, moim zdaniem, ze jezeli z tego co umiesz mozesz wygodnie zyc, to jestes lepszy niz ten, ktory tak nie moze. Ze porownam spawacza w Norwegii i filozofa w IV RP ;-)
26.07.2007
12:49
[9]
Aen [ MatiZ ]

"Europeistyka czy politologia?"

Ok, hobby już powiedziałeś, ale co ze studiami? ;]

Człowieku, takie kierunki wypluwają dziesiątki nic nie znaczących magistrów, którzy stracili młodość ucząc się oczywistych pierdoletów. Posłuchaj rady rothonu - Jeśli nie wiesz co chcesz robić (a tak wnioskuję) to wyucz się jakiegoś fachu i bądź profesjonalistą w jego zakresie. Believe it.
26.07.2007
12:49
[10]
alpha_omega [ Senator ]

Prawo - jak się naprawdę przyłożysz (ale naprawdę naprawdę) i będziesz miał szczęście ilub znajomości to ustawisz się finansowo na całe życie w tym zawodzie.
26.07.2007
12:50
[11]
You tube my space. [ Konsul ]

rothon, trafne porównanie ;-)

alpha_omega, jak ma znajomości to zostanie komornikiem po zaocznym hotelarstwie :->
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 12:51:42]
26.07.2007
12:52
[12]
qLa [ MPO Proud Member ]

[10]alpha_omega
Jezeli chlopak mialby znajomosci to nie szedl by na zaoczne prawo, a aplikacja droga rzecz :)
26.07.2007
12:53
[13]
rothonu [ Konsul ]

Ale na to prawo, to warto zebrac kase. Rok, dwa... studia nie wyscigi. A sie zawodu wyuczysz.
Potem tylko bariera aplikacji, ale to rozumiem wkalkulowane w ryzyko nauki, tak?
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 12:54:25]
26.07.2007
12:55
[14]
Loon [ Panicz ]

26.07.2007
12:55
[15]
alpha_omega [ Senator ]

qLa ------------> Ta, bo korupcja jest za klażdym rogiem : Może i aplikacja droga rzecz, ale jak się jest dobrym i wkręci np. jako radca do jakiejś dużej firmy, to się ma kasy jak lodu. Poza tym aplikacja już nie wygląda jak niegdyś - już zapomnieliście, że teraz nie przyjmują jedynie znojomych królika, bo zmieniono całą formułę? Sam się zastanawiam czy po studiach nie robić zaocznie prawa - kierunek w sumie nie taki trudny (nie jest to matematyka czy fizyka teoretyczna), tylko dużo wkuwania, a ma się po nim duże perspektywy.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 12:59:03]
26.07.2007
12:58
[16]
gladius [ Subaru addict ]

To są bardzo fajne studia, dla panienek z dobrego domu, ładnych i z zamożnymi rodzicami.

A na aplikację przyjmują każdego, bo obniżyli poziom trudności egzaminu wstępnego do potencjału intelektualnego zi0br0 i Gosiewskiego. W ten sposób na aplikację startuje mój kot, który jest mądrzejszy od tych obu razem.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 12:59:38]
26.07.2007
12:59
[17]
qLa [ MPO Proud Member ]

Nie jestem prawnikiem i nie studiuje prawa, ale wiem jak kiedys sytuacja wygladala.
Chociaz smiem watpic, ze duza firma, jak to ladnie stwierdziles, zatrudni prawnika ze studiow zaocznych, zamiast dziennych.
26.07.2007
12:59
[18]
Loon [ Panicz ]

Wieczorowe to nie są zaoczne. To są takie jak dzienne, tylko płatne...
26.07.2007
13:01
[19]
alpha_omega [ Senator ]

Oj już nie przesadzajcie z tymi kierunkami - to prawda, że zapotrzebowanie rynku jest niewielkie, ale nie oznacza to, że kierunki są bezwartościowe czy głupie. Po prostu trzeba być wybitnym studentem, ażeby zrobić po nich karierę związaną z kierunkiem.

gladius -------------> Nie, zmienili formułę, nowa eliminuje patologię rozwoju w gronie rodzinnym.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:06:02]
26.07.2007
13:04
[20]
qLa [ MPO Proud Member ]

alpha_omega [ Senator ]

Rownie dobrze mozna nie byc studentem i zrobic wielka kariere zawodowa.

Dyskutowalbym co do tego, ze prawo w porownaniu do matematyki czy fizyki to taki banalny kierunek.
26.07.2007
13:05
[21]
alpha_omega [ Senator ]

qLa -------------> W porównaniu do matematyki czy fizyki to jest banalny kierunek, jak niemal każdy w takim porównaniu. Co w prawie jest takiego wyjątkowo trudnego - przeglądałem podręczniki i - z miejsca - nie ma tam nic co sprawiłoby mi większą trudność w rozumieniu?
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:10:16]
26.07.2007
13:07
[22]
giergas [ Chorąży ]

bez roznicy na UW na politologii i europeistyce 90% przedmiotow masz takich samych na pierwszym roku

encyklopedia prawa = wstep do prawoznawstwa
nauka o panstwie i polityce = wstep do nauki o panstwie i polityce

ogolnie jak jara Cie uczenie sie antropologi czy tez miedzynarodowe stosunki gospodarcze to studia te beda dla Ciebie idealne. Jesli nie, idz do jakiejs roboty a krakowskie odwiedzaj jak zabierzesz dziewczynę do harendy. Tyle :)
Aaaa... jest jeszcze na wszystkich kierunkach WDiNP na I roku ekonomia - przedmiot beznadziejnie nudny a i egzamin do najfajniejszych nie nalezy :)
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:10:27]
26.07.2007
13:09
[23]
qLa [ MPO Proud Member ]

Lol, raczej nie.
Na matematyke ida raczej ludzie, ktorzy maja talent matematyczny. Znalem troche takich ludzi, dla nich zadanie z maty to po prostu krzyzowka, rozrywka, cos co ich fascynuje. Natomiast prawo to pakowanie w glowe multum wiedzy, ktora z grubsza trzeba zapamietac. Konczyles jeden z tych kierunkow, albo jakis kierunek scisly - prawda?
26.07.2007
13:10
[24]
promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

A co powiecie na socjologie? Ja właśnie na takim kierunku będe się uczył do licencjatu, a później może zrobie magistra z zarządzania. Co po takim zestawie można robić? Też zastanawiałem się nad tymi dwoma kierunkami, które podał Loon. Wybrałem jednak socjologie.
26.07.2007
13:15
[25]
qLa [ MPO Proud Member ]

[24]promilus1
Po tych dwoch kierunkach bedziesz mogl ewentualnie sie wkurw... stojac w bezrobotnym, ze je skonczyles.
Nadprodukcja magistrow po socjologi jest wielka, a po zarzadzaniu astronomiczna ;)

[21]alpha_omega
A w matematyce?
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:15:47]
26.07.2007
13:16
[26]
alpha_omega [ Senator ]

qLa ---------------> Mam kilku prawników w rodzinie i brata na prawie, sam kończyłem (jeszcze nie skończyłem, leję zresztą na te studia i myśle o kolejnym kierunku na zaocznych) filologię polską. Matematyką się jedynie pobieżnie interesuję i nie wiem jak byłoby gdybym zaczął się tego poważnie uczyć i rozwiązywał setki zadań, ale ogólnie uważam, że jest to wyjątkowo trudna dziedzina wiedzy, czytasz czasem coś i ni w ząb nie rozumiesz. Prawo natomiast - poza elementem pamięciowym - jak sobie poczytywałem podręczniki brata i obserwowałem pracę prawników - wydaje mi dość proste w przyswojeniu rozumowym; po prostu nie napotkałem tam nic co by mi mówiło: jesteś na to za słaby. Jednym słowem - myślenie prawnicze wydaje mi się naturalne; w matematyce do tej pory nie wiem jak powinno się rozumować, czy np. starać się wszystko pojąć do najmniejszych elementów, czy raczej rozwiązywać zadania jak łamigłówki, co umożliwia znalezienie rozwiązania bez "widzenia" pełnego mechanizmu do dna, po prostu jakby powierchniowo, naokoło znajduje się prawidło, które sprawę przesądza (ale co się dokładnie dzieje pod powierzchnią - tego często nie wiem).
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:20:22]
26.07.2007
13:16
[27]
gladius [ Subaru addict ]

alpha_omega [ Senator ]

gladius -------------> Nie, zmienili formułę, nowa eliminuje patologię rozwoju w gronie rodzinnym.

Bullshit. Powoduje tylko tyle, że przyjmują każdego matoła, który będzie chciał, żeby go przyjąć. Nie ma żadnej selekcji. Za to np. synalek Wassermana dostał na egzaminie na aplikację prokuratorską 3030 punktów od kolegów tatusia. Zdolniacha, zwłaszcza, że do tej pory tak dobre wyniki były bardzo, ale to bardzo rzadkie.
Pisiory po prostu namąciły we łbach różnego rodzaju nieudacznikom i tyle. Teraz na aplikację zdałby nawet Gosiewski. Poprzednio było tak, że zniesiono limity przyjęć, ale egzamin był trudny. Mimo to, jak ktoś był dobry, to się dostawał - bez względu na to, czy miał rodzinę, czy nie. Owszem, przed chyba 2004 rokiem, gdy rady ustalały liczbę miejsc bywało tak, że ktoś zdobył dużo punktów, ale go nie przyjęli. Potem się zmieniło i każdy odpowiednio dobry mógł się dostać. Oczywiście o tym populistyczna zi0br0-edgaro-czabańska hołota już nie mówi.
26.07.2007
13:18
[28]
Behemoth [ Ayrton Senna ]

Wybierz politologię jeśli na uczelni jest specjalność polityka regionalna i nie słuchaj osób, które nie mają pojęcia o czym piszą.

Politologia kształci m.in. pracowników trzech szczebli samorządu terytorialnego: gminy, powiatu i województwa. Aktualnie mamy 2007 rok i bardzo dobrze rozwinięty samorząd terytorialny, a większość osób chyba żyje głębokim komunizmem na terenach RP, którego władza na mocy ustawy o terenowych organach jednolitej władzy państwowej zlikwidowała całkowicie samorządy terytorialne wprowadzając system Rad Narodowych. Dopiero ledwo 20 lat w Polsce działają sprawne i wolne samorządy terytorialne, w których istnieją miejsca pracy i przez wzgląd na normalną wymianę kadr (odejścia: emerytury, renty) powstają nowe. Owszem nie jest łatwą sprawą dostać się do pracy w urzędzie np. szczebla wojewódzkiego, ale tam przyjmują tylko specjalistów, którzy kształcą się na politologii i pokrewnych studiach.

Ponadto politologię można łatwo powiązać np. z dziennikarstwem, bo do pracy w prasie czy innych mediach nie potrzebują tylko licencjonowanych dziennikarzy, ale dziennikarzy, którzy ukończyli (również) najczęściej studia humanistyczne (w zależności od profilu gazety lub innych mediów).

Na przyszłość nie pytaj o takie rzeczy na forum pieniaczy i wiecznych narzekaczy, którzy jak widzimy o rzeczy nie mają bladego pojęcia.

[edit]
Zapomniałem dodać, że studiując politologię w trybie pięcioletnim obowiązuje Cię znajomość najważniejszych ustaw, a z taką wiedzą możesz spokojnie realizować się jako doradca np. w kancelarii prawniczej lub w biurze poselskim.

Wszystko kwestia "dojść". Znajdź teraz prace po jakichkolwiek studiach bez dojść.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:21:58]
26.07.2007
13:20
[29]
qLa [ MPO Proud Member ]

[26]alpha_omega [ Senator ]

Ja mam podobnie, studiuje totalnie niematematyczny kierunek, ale studiowalem tez na scislym - inzyniera srodowiska i wiem, ze wcale z ta matematyka tak okropnie nie jest.
To, ze sadzisz, ze jest to tak piekielnie trudny kierunek wynika z tego, ze tak jak 80% spoleczenstwa, po prostu nie rozumiesz matematyki.
26.07.2007
13:22
[30]
twostupiddogs [ Senator ]

promilus1

Bardzo dużo zależy od specjalizacji. Z osób, które skończyły socjologię, a sporo takich znam w zawodzie pracują tylko te które zdecydowały się na badania ilościowe i jakościowe. Patrz witaj Unilever :)

IHMO to bardzo fajne studia. Gro ludzi trafiło do różnych fundacji etc. zależy czym się kto interesuje. Ogólnie po socjologi można też trafić do administracji, ale raczej odradzałbym ten krok. Szczególnie teraz.

Absolwentów zarządzania tak jak i prawa jest jak psów. Natomiast jeśli chcesz łączyć socjologię z zarządzaniem najlepiej by było wziąć się za zarządzanie zasobami ludzkimi i do tego wspomóc jakimś poważnym kursem w zakresu prawa pracy (na wydziałach zarządzania tego uczą, ale różnie to wygląda). Przy czym od razu możesz sobie odpuścić wizję, że zostaniesz wielkim rekruterem chyba, że skończysz psychologię.
26.07.2007
13:23
[31]
qLa [ MPO Proud Member ]

Z tego co mi wiadomo w samarzadach terytorialnych sprawa wyglada tak, ze kazdy trzyma swojego stolka az do smierci, wiec trudno moze byc chlopaki znalezc robote od teraz, a na kazdy stolek jest tez troche chetnych.
Pozatym pensje w terytorialce astronomiczne nie sa.

Edit:
"Absolwentów zarządzania tak jak i prawa jest jak psów"
A socjologi nie :O
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:24:45]
26.07.2007
13:26
[32]
rothonu [ Konsul ]

Sam to, Behemoth, wysmazyles, czy przepisales z broszurki reklamowej IV RP? Synu, najgorsza corka kmiecia, ktory wygrywa wybory jest lepsza, niz guru politologii. O takich sytuacjach nie slyszales zapewne, bo zyjesz nie w glebokim komunizmie, ale w rozwinietym, samorzadnym regionie!?
Staramy sie chlopakowi jakos podpowiedziec. Zeby nie stracil lat, pieniedzy, zludzen i checi do zrobienia czegos pozytecznego. Wiec idz propagande siej w innym miejscu.
Albo powiedz na czym sie powinien znac minister sportu, w dzisiejszych czasach.
26.07.2007
13:28
[33]
alpha_omega [ Senator ]

qLa -------------> Tak i teraz pytanie: nie rozumiem podejścia, czy mam za małą moc obliczeniową. Co to właściwie jest rozumienie matematyki? Szybkość wytwarzania kombinacji rozwiązań, czy raczej wypracowana zdolność widzenia od odpowiedniej strony i zdolność swego rodzaju odrzucania imperatywu, ażeby wszystko rozkminiać niemal dotykowo, niemal widzieć? Widzisz - ja mam ten problem, że jak widzę pierwiastek to pytam się - czym w cholerę jest pierwiastek. Dlaczego sqrt_a*sqrt_b=sqrt_(a*b)? No dobra - można to wiedzieć, że skoro a=x*x; b=y*y; to a*b=(x*x)*(y*y)=(x*y)*(x*y), a więc sqrt_(a*b)=x*y=sqrt_a*sqrt_b. Ale to w cholerę jest g**** a nie widzenie i to jest moim problemem, bo nie wiem czy coś się da głębiej widzieć (w rozbiciu na bardziej podstawowe elementy), a ja jestem za głupi, czy też należy się czymś zadowolić. W ten sposób wciąż rozkminiam na nowo rzeczy - wydawałoby się - oczywiste i wciąż nie jestem - mimo tłumaczenia sobie na dziesiątki sposobów - do nich przekonany.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:31:12]
26.07.2007
13:29
[34]
qLa [ MPO Proud Member ]

[32]rothonu
Buahaha
P.S
Czy ty w UO przypadkiem nie grales?

Loon [ Panicz ]
Osobiscie polece Ci tak - jezeli masz chociaz minimalne zrozumienie fizyki i matematyki i nie bierze Cie na wymioty na mysl o tych przedmiotach - idz na politechnike, z tego co wszedzie sie mowi, praktycznie na kazdy kierunek jest zapotrzebowanie po studiach, poniewaz za duzo mlodych ludzi w polsce konczy studia humanistyczne.
26.07.2007
13:31
[35]
rothonu [ Konsul ]

Gralem, qLa, nawet sie pamietamy. Znaczy ja pamietam. Z DM :-)
Tylko nick mam inny, bo tamten zlikwidowali po wieczne czasy.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:31:56]
26.07.2007
13:32
[36]
qLa [ MPO Proud Member ]

Matematyke po prostu trzeba widziec i czuc, tak jak niektorzy maja zmysl rytmu muzycznego, umiejetnosci plastyczne, tak i matematyka i fizyka jest taka sztuka. Taka moja opinia. Ale dalej twierdze, ze dla kogos kto ten zmysl ma, te studia taka katorga nie sa. To raczej astronomie bym mogl tu wymienic.
26.07.2007
13:33
[37]
qLa [ MPO Proud Member ]

Wiec jednak dobrze wykryta inteligencja i cynizm;)
Gorace pozdrowienia
26.07.2007
13:38
[38]
alpha_omega [ Senator ]

qLa ----------------> No nie wiem - mam kumpla na matmie, który jest wybitnym studentem i twierdzi kilka rzeczy:

a) Myśli bardziej formalnie, niż coś widzi

b) Jeśli już coś widzi to raczej pojęciowo i na zasadzie takiej, że widzi to po wielu rozwiązanych zadaniach, z czasem coś widzi, nie od razu. Jest to raczej widzenie tego typu, że znając jakieś prawa i dostrzegłszy uprzednio pewne zależności następnie jak się jakiś symbol widzi to się automatycznie widzi powiązania tych praw z całym równaniem, definicją, po prostu widzi się symbole poprzez doświadczenie, a nie na podstawie opdczytania definicji itp.

c) Twierdzi, że nauczył się matematyki poprzez rozwiązywanie setek zdań tygodniowo przygotowując się na kangury.

d) Jak już raz coś zauważy to później to przyjmuje jako pewnik, do którego ewentualnie dołącza nowe spostrzeżenia, ale nie rozkminia tego za każdym razem, tzn. niejako mechanizuje myślenie.

e) Zgodził się z moim stwierdzeniem, że bardzo możliwe, iż nawet tak podstawowe rzeczy jak przemienność mnożenia są przez ludzi odczuwane jako oczywiste tylko dlatego, że w młodym wieku zostały algorytmicznie zakodowane w procesie edukacji. Co zresztą wydaje się być sensowne zważywszy ile wieków potrzebowała matematyka dla osiągnięcia obecnego poziomu, po prostu my teraz mechanizujemy w podstawówce fakty, które kiedyś wymagały odkrywania.

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:43:23]
26.07.2007
13:43
[39]
qLa [ MPO Proud Member ]

No wlasnie i to jest praca, jaka on musi wlozyc w swoje studia - rozwiazywac zadania, ja np. na medycynie musze wchlaniac ksiazki, ktore maja po 1000 stron, co jest trudnijesze - kwestia sporna jak dla mnie.
26.07.2007
13:45
[40]
alpha_omega [ Senator ]

qLa ---------------> Ale to przeczy Twojemu twierdzeniu, że matematycy to osoby, które po prostu z miejsca chłoną książki matematyczne i wszystko widzą i wiedzą. Wydaje się, że to kwestia lat praktyki. Tak więc - talent czy praca? Pomińmy niewątpliwe zjawisko geniuszu, które jest wyjątkiem na dziesięciolecia, a nawet wieki. Niewątpliwie jednak matematyka angażuje myśl bardziej, niż - zaryzukuję twierdzenie - jakakolwiek inna dziedzina, no może jeszcze fizyka, informatyka i pokrewne.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:48:24]
26.07.2007
13:51
[41]
moneo [ Nikon Sevast ]

Absolwentów zarządzania tak jak i prawa jest jak psów
Nadprodukcja magistrow po socjologi jest wielka, a po zarzadzaniu astronomiczna ;)
Co do prawa - wątpię. Co do socjologii - nie wiem.

Jednak zawsze ciekawi mnie ta gadka o nadprodukcji absolwentów zarządzania. Kończyłem w tym roku zarządzanie i nie znam właściwie nikogo z mojego roku, kto miałby problem ze znalezieniem pracy przynajmniej za średnią krajową.
Jest to po prostu na tyle elastyczny kierunek, że każdy studentabsolwent może iść w swoją stronę i znaleźć dla siebie spokojnie miejsce. Oczywiście ma to minus w postaci słabej specjalizacji jaką dają same studia, ale oznacza to tyle, że nie można przestać się dokształcaćrozwijać samemu.
26.07.2007
13:52
[42]
qLa [ MPO Proud Member ]

Talent+praca
Bez talentu do maty, nawet jezeli rozwiazesz tysiac zadan, nie zrozumiesz tego.
Matematyka angazuje te partie mozgu, ktore sa niezbedne do wykonywania zadan, natomiast te, w ktorych trzeba wkuwac angazuja pamiec. Nigdy nie zgodze sie z twierdzeniem, ze matematyka wymaga wiecej, niz przedmioty, na ktorych trzeba wkuc gigantyczna ilosc wiedzy - tak jak ty sobie nie radzisz z zadaniami, tak twoj matematyk mialby problemy z zapamietywaniem.
Wiem to na przykladzie kolegi, ktory szedl na Akademie Medyczna ( jak jeszcze byl egz. testowy biolachemiafiza) - z fizy byl swietny, z chemi tez nawet, nawet, z biologi ( przedmiot pamieciowy ) slabiutko - padl na 2 roku.
26.07.2007
13:53
[43]
MR.MANIAK [ Senator ]

A co sądzicie o studiach ekonomicznych? Kierunek np. Międzykierunkowe Studia Ekonomiczno-Menedżerskie.
26.07.2007
13:53
[44]
qLa [ MPO Proud Member ]

moneo
Wiesz, w sklepie za kasa to i bez magistra mozna robic
26.07.2007
13:54
[45]
Loon [ Panicz ]

nie sądzicie, że pod koniec lipca, blisko 3 miesiące po maturze trochę za późno na proponwoanie mi kierunków typu fizyka, matematyka czy bioinżynieria genetyczna?
26.07.2007
13:54
[46]
alpha_omega [ Senator ]

qLa ----------------> Poza tym - zwracał na to uwagę również Ulam, aczkolwiek to się samo narzuca z powyższego - czyż za talent matematyczny nie odpowiada po prostu pamięć, pewna jakość pamięci (nie zdolność ilościowego przyswajania, ale bardziej specyficzna jakość), która pozwala zoczywszy symbol przywołać odpowiednio uporządkowaną myśl, która np. pozwala zapamiętać ten chwilowy przebłysk jaki pojawia się w chwili zrozumienia dowodu, zachować go, a następnie w odpowiednim momencie przywoływać?

____________________

Ale jakie partie mózgu? Myślenie logiczne? Bzdura - radzę sobie całkiem nieźle w myśleniu logicznym. Dedukcja? Bzdura - dedukować potrafię w języku naturalnym. Wyobraźnię przestrzenną? - z tym nie zgodzi się znaczna część matematyków, bo oni również dzielą się na tych którzy rozumieją geomtrię, a mają problemy z algebrą i tych o odwrotnych preferencjach. Więc co jest tutaj takim wyróżnikiem matematyki? Moim zdaniem właśnie odpowiednie podejście, a tego uczą chyba tylko i wyłącznie zadania. Jednym słowem - myślę, że przede wszystkim trzeba się nauczyć(!) rozumowania matematycznego, stylu tego rozumowania.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 13:58:58]
26.07.2007
13:54
[47]
qLa [ MPO Proud Member ]

[43]MR.MANIAK
To juz lepsze, chociaz jezeli masz zdolnosci matematyczne, nie lepiej wybrac sie na polibude?
26.07.2007
13:58
[48]
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Jeśli jesteś przekonany do prawa (ciężko studiować coś, co uważasz za bezwartościowe), idź na studia, które pozwolą Ci poprawić maturę z czego tam trzeba, a może i kierunek spodoba Ci się na tyle, że zechcesz go studiować równolegle z prawem. Nie znam programów studiów na UW, ale na UMK europeistyka byłaby jak znalazł, bo mieści się na WPiA i chyba jako jedyna w Polsce jest nastawiona na zagadnienia prawa europejskiego, co dla studiów prawniczych jest niezłym uzupełnieniem.
26.07.2007
13:59
[49]
twostupiddogs [ Senator ]

moneo

Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś wydział prawa i administracji UW to była fabryka. Ponad 1500 osób na roku.

26.07.2007
13:59
[50]
qLa [ MPO Proud Member ]

Raczej sadze jednak alpha, ze trudniejszym jest przywolac z pamieci 3 linijki z morza 1000 stron niz 1 wzor, z 10 mozliwych na dane zadanie.

Edit:
Nie mam pojecia na jakiej zasadzie czlowiek zaczyna pojmowac zajecia, nie jestem neurologiem ani psychiatra, wiec nie moge stwierdzic, ktore partie mozgu sa za to odpowiedzialne.
Natomiast, jezeli twierdzisz, ze do zrozumienia maty potrzebne jest tylko trzepanie zadan, to nadal twierdze, ze trudniej jest przesiedziec i wkuc 1000stron niz rozwiazac 100zadan. Przynajmniej te zadania daja radosc, jak sie je rozwiazuje.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 14:03:10]
26.07.2007
14:02
[51]
alpha_omega [ Senator ]

qLa ---------------> Nie masz przywołać wzoru, tylko potrafić przywołać go jako strukturę powiązań w ruchu - przywołanie ze zrozumieniem zależności w działaniu, zapamiętywanie struktury dynamicznej. To jest moim zdaniem ten wyróżnik pamięciowy genialnych matematyków, ale tych jest ledwie ułamek ułamka promila pośród wszystkich.

Twierdze, że dla zdolnych (ogólnie) ludzi potrzba rozwiązywania dużej ilości zadań dla rozumienia matematyki i tutaj jest pies pogrzebany dlaczego tyle osób jej nie rozumie. Myślę, że w nauce matematyki ważna jest zdolność uczenia się uczenia. A czy dają radość? To zależy czy sobie wyrzucasz, że np. za wolno je rozwiązałeś (jak ja często robię; wiem, że to chore). Pytanie - czemu, skoro uważasz, że matematyka przyjemniejsza - zrezygnowałeś ze studiów ścisłych?
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 14:07:15]
26.07.2007
14:02
[52]
MR.MANIAK [ Senator ]

qLa= To jest jedna z opcji...

Maturę rozszerzoną z matmy pisać będę, ale na polibudę potrzebna jest jeszcze fizyka...a tu już gorzej... ( jakoś tak nie lubię zbytnio - najprawdopodobniej przez nauczycielkę )

Jeszcze jest trochę czasu i dlatego analizy tego typy zaczynam trochę wcześniej niż loon ale i tak być może za późno.

Generalnie niby ta matma idzie, ale wolałbym, żeby studia głównie nie opierały się na matematyce...najlepiej, żeby zahaczały. Nie wiem jak jest na ekonomicznych ale myślę, że coś z handlem by mi się spodobało. Na polibudzie? Automatyka i robotyka... nie wiem...
Ciekawy jestem jak później z pracą by było. Muszę też przyjrzeć się dokładniej liście przedmiotów na kierunkach
26.07.2007
14:04
[53]
qLa [ MPO Proud Member ]

MR.MANIAK
Moze podpowiem - logistyka?
26.07.2007
14:04
[54]
qLa [ MPO Proud Member ]

[51]alpha_omega
No to wiesz, sa i tacy geniusze co raz cos przeczytaja i pamietaja to na dlugie lata...
26.07.2007
14:25
[55]
MR.MANIAK [ Senator ]

qLa= pobieżnie przyjrzałem się i wygląda nawet ciekawie. Na polibudzie jest ten kierunek. Muszę jedynie się przekonać do fizyki na maturze ( na podstawie oczywiście ) jeśli chcę myśleć o polibudzie

Masz jeszcze jakieś propozycje? Nie znam się na tym, ale jak na studiach gdzie matematyka odgrywa ważniejszą rolę będą do nauki takie głupoty jak w liceum na matmie to ja dziękuję:)
Czy tu już jest bardziej to ukierunkowane i głupot nie ma? A co z tymi ekonomicznymi, bankowością? Orientujesz się może jak tam jest?
26.07.2007
14:49
[56]
moneo [ Nikon Sevast ]

qLa--->Wiesz, w sklepie za kasa to i bez magistra mozna robic
Ponoć tak. Jednak całe szczęście, że z kolei z magistrem, nawet "masowego" zarządzania, można robić co innego: pracować przy wdrożeniach systemów informatycznych, jako trader, dziennikarz, analityk, albo kreatywny w agencji reklamowej.
I to w Polsce, w której to ponoć żyć się nie da.

MR.MANIAK---> u nas (AE Poznań) na zarządzaniu matma była dość mocno ukierunkowana na problemy ekonomicznozarządcze, co nie znaczy, że super prosta. Całe studia, tak jak mówisz, zahaczały o matematykę, choć im dalej tym mniej (choć zależy, jaką kto specjalkę wziął). Sprawa tylko taka, że o ile logistyka była u nas na zarządzaniu, to bankowość na ekonomii, gdzie matmy o ile wiem jest trochę więcej. Polecam przejrzeć specjalności na tej czy innej uczelni.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-07-26 14:50:54]
26.07.2007
14:49
[57]
LUser [ Pretorianin ]

@qLa

Masz bardzo inżynierskie spojrzenie na matematykę. Odbierasz ją tylko jako rozwiązywanie zadań - nie dziwię się, skoro proponujesz każdemu studia na polibudzie, pewnie po prostu nie miałeś okazji poznać tej nauki z innej strony.

Rozwiązywania zadań można się nauczyć poprzez praktykę - zrobisz 100 i możesz być przygotowany na sprawdzian z określonego działu.

Gorzej sprawa ma się z nauką definicji, twierdzeń i - najważniejsze - ich dowodów. Zadania uczą praktycznego zastosowania twierdzeń, wniosków z nich płynących, ale nie pokazują ich pochodzenia i nie dają odpowiedzi na pytanie 'dlaczego?' .

Definicje trzeba znać - i już, została wprowadzona, człowiek coś nazwał, określił. Część pamięciowa.

Z twierdzeniami gorzej. Ile razy zdarza się spojrzeć na twierdzenie (po zdobyciu pewnego doświadczenia) i stwierdzić "To oczywiste!", "To widać!", "To trywialne!". To za mało - twierdzenia wymagają dowodów. I tutaj wkracza część, której myślę, że nie miałeś okazji przyjrzeć się zbyt długo. Umiejętność dobrania 'z morza' definicji, pomniejszych twierdzeń i wniosków z nich spośród tych, które poznałeś WCZEŚNIEJ. Tak więc pisanie, że matematyk nie radzi sobie z zapamiętywaniem, jest po prostu bzdurą. To bardziej dotyczy inżynierów, speców od praktycznych zastosowań, którym te wszystkie dowody są niepotrzebne w rzetelnym wykonywaniu swojej pracy.

Owszem - mógłbyś napisać, że wystarczy w takim razie miast 100 zadań, nauczyć się 100 twierdzeń i ich dowodów. W istocie, to bardzo pomaga w poznawaniu kolejnych, bo zrozumienie dowodów uczy myśleć. Myśleć - nie odtwarzać, spora to różnica. Jednak czasem formalne podejście do dowodu twierdzenia, wychodzenie od definicji i wypracowywanie go na kilkanaście (!) stron nie jest najlepszą drogą. Istnieje jeszcze metoda pomysłu - wtedy dowód może skurczy się do dwóch stron. Ale by wpaść na pomysł, musisz rozumieć, czym się zajmujesz, prawda? Do robienia zadań rozumienie nie jest warunkiem koniecznym, to algorytmy w sporej większości.


@alpha_omega

Jeśli tylko umiesz logicznie myśleć i czujesz się w tym dobry, i nie sprawia Ci to bólu, jak wielu osobom na tym świecie - śmiało mógłbyś spróbować poznać świat matematyczny. Bardzo wymagający świat, wymagający mnóstwo czasu i samozaparcia, ale dający też wspaniałą satysfakcję, gdy zrozumiesz coś trudnego.

Co do nauki matematyki poprzez rozwiązywanie zadań - podejście inżyniera, w odpowiedzi dla qLa moja opinia zawarta jest.

Mam wrażenie, że chciałbyś rozbić zagadnienia dotyczące matematyki na pomniejsze, na bardziej podstawowe elementy. Owszem, to jest możliwe, bo każdy dział matematyki wychodzi od aksjomatów (a przynajmniej nie znam póki co takiego, który by tego nie robił). Czasochłonne i żmudne zajęcie. Co ważne, w pewnym momencie dojdziesz do granicy, której nie przekroczysz - bo coś trzeba było zdefiniować na początku, rzeczy skomplikowane buduje się na fundamentach, nie potrafię sobie wyobrazić tego inaczej.

Tutaj można się też rozczarować. Aksjomaty ustala człowiek, to zależy wyłącznie od niego, znajduje sobie jakąś rzecz, wybiera zjawisko i nazywa je. Nie ma tu żadnej ingerencji boskiej mocy. Z tego też powodu denerwowanie się "czym do cholery jest pierwiastek" jest bezcelowe. Owszem, matematyka ma sporo wspólnego z filozofią, gdy zająć się właśnie aksjomatami, podstawowymi prawami i jakie cuda mogą się stać, gdy podważymy któreś z nich. Wtedy to również będzie matematyka - ale 'inna'. Wciąż jednak ludzka.

Takiego spojrzenia można się nauczyć poprzez studiowanie podstaw matematyki jak algebra liniowa i (nowsza dziedzina, z lukami w bardziej skomplikowanych kwestiach - właśnie z powodu aksjomatów ;) ) teoria mnogości.

Gwarantuję - studiowanie tych przedmiotów to NIE JEST rozwiązywanie zadań. Zadania mogą pomóc w odpowiedzi na pytanie 'jak zastosować twierdzenie', mogą czasem nawet pokazać coś obrazowo, ale NIE SĄ celem samym w sobie!
26.07.2007
18:16
[58]
qLa [ MPO Proud Member ]

[57]LUser
Ja matematyki nie rozumie i nie wiem jak do niej podejsc, nie wiem jak sie jej nauczyc - nie mam podejscia inzynierskiego - studiuje na uczelni medycznej ;)

[55]MR.MANIAK
Osobiscie polecilem Ci logistyke, poniewaz jest tam wiecej maty niz fizy ( sam mowiles, ze to + ), no i co najwazniejsze jest to kierunek PRZYSZLOSCIOWY, w chwili obecnej praktycznie kazdy po logistyce dostaje prace. Wez jeszcze pod uwage to, ze moze w koncu jakies barany w rzadzie zrozumia, ze gdyby w Polsce wybudowac siec autostrad to jest pomost UE->Rosja,Bialorus,Ukraina i roboty masz multum.

[56]moneo
Masz prace w zawodzie wyuczonym? Bo z tego co wiem, to po zarzadzaniu pracy w zawodzie nie ma, pewnie ze mozna wylapac jakas fuche za 1500zl z wymaganym wyzszym wyksz., ale pytanie brzmi, czy chcemy cos studiowac 5 lat, po to, zeby w zupelnie innej brazny pracowac?Ludzi po zarzadzaniu stojoacych w kolejkach w bezrobotnym jest sporo - paru znam, dlatego nikomu nie polecilbym tego kierunku.
26.07.2007
18:32
[59]
Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Loon

Ja osobiście skończyłem właśnie 3 rok politologii i zaczynam pierwszy rok prawa (dzienne). Po swojej styczności z politologią radzę jedno - prawo. Chyba, że chcesz sobie zmarnować kilka lat.
26.07.2007
18:53
[60]
Herr Pietrus [ Gnuśny leniwiec ]

A ja do glównego tematu wątku. Tez miałem podobny dylemat, nie wiedzialem czy wybrać prawo, politologie czy socjologię.... Zwłaszcza, że to pierwsze najmniej mnie pociagało.... Niestety ;-) zapytałem na GOLu i dostałem odpowiedź taka samą jak ty, poza tym poczytałem troche o tym, jak trudno znaleźć pracę po politologiii.... Dylemat byl duży, bo zakwalifikowałem sie na kazdy z trzech kierunków, ostatecznie jednak pod wplywem presji społecznej wybrałem prawo... Czy slusznie? Okaze sie w październiku ;-)

a co do problemów z aplikacją - teraz egzaminy ponoc nie są tak straszne, a roczny koszt adwokackiejradcowskiej to czterokrotność średniej krajowej...
02.08.2007
08:00
[61]
volunteer [ Junior ]

wwwbankierplwiadomoscZawody-przyszlosci-Gdzie-szukac-szansy-na-zrobienie-kariery-1450919l

no coz, jak to sie mowi 'dobre rady zawsze w cenie'. Nie ma co bidowac skoro mleko jeszcze stoi, masz niezly wybor ciekawych kierunkow. najlepiej wez sobie programy i poczytaj zobacz jakie przedmioty bardziej cie interesuja - po prostu idz tam gdzie wolisz i koniec. nie jest tak ze jeden wybor bedzie znacznie gorszy od drugiego. prace mozna znalezc i po filozofii wszystko zalezy od osobowosci, asertywnosci, profilu psychologicznego. zastanawiam sie co studiuja wszyscy ci ktorzy udzielaja tak trafnych rad na zacnym forum o grach: skonczyli jakas psychologie, sa analitykami rynkowymi? skad czerpia swa niezmierna wiedze na temat popytu i podazy dotyczacej zawodow? ja znam naprawde wiele osob - rodzynkow, ktorzy skonczyli 'smieszne' studia lub nie skonczyli ich wcale i zarabiaja tyle ile pewnie 90% tego forum chcialaby zarobic choc raz w zyciu. kwestia tego jaki jestes, czy sie przydasz firmie jako czlowiek - encyklopedia nie jest nikomu potrzebna. liczy sie umiejetnosc kontaktu, pracy w zespole, asertywnosc, umiejetnosc podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialnosci, trzeba byc KIMS, a nie obojetne kim byle by skonczyl prawo obojetne czy go to interesuje czy nie:. i'd say - go for it and that's the way! jesli bedziesz chcial to znajdziesz zajebista prace po filozofii i teologii konczac na kulturoznawstwie - jezeli tylko bedziesz umial sie znalezc i pokazac ze jestes cos wart to wazne jest to ze jestes czlowiekem na poziomie, a nie czlowiekiem ktory na wizytowce ma napisane dr cos tam. to troche tak jakbys zadal pytanie po jakich studiach mozna zostac autorytetem dla ludzi. no i pewnie by ci odpowiedzieli ze tylko w po tych ktore sie cos licza bo przeciez kogo obchodzi tam jakis historyk czy jakis tam teolog. no to macie lecha kaczynskiego - prawo skonczyl profesor i co? nie chodzi mi tu o mieszanie sie do polityki, ale nie mozna powiedziec zeby byl czlowiekiem pokroju bartoszewskiego. liczy sie osobowosc a nie mozolnie wyuczony zawod, ktorym po skonczeniu studiow juz wymiotujesz a tu jeszcze musisz w nim pracowac przez najblizsze 65lat:
02.08.2007
08:30
[62]
Reavek [ Tukan ]

mam podobny problem z tym ze nie wiem czy iść na administracje czy właśnie politologie... ewentualnie bezpieczeństwo narodowe, ale ten ostatni kierunek wybrałem jako zabezpieczenie jakbym sie nie dostał na administracje czy politologie ;P
wątek: Europeistyka czy politologia ;)?
© 2000-2014 GRY-OnLine S.A. game guide