Reaktywacja ND, numerek 36, rzuć brechtem w eter jak proboszcz i teść.

01.07.2006
21:47
[1]
yazz_aka_maish [ Legend ]
Reaktywacja ND, numerek 36, rzuć brechtem w eter jak proboszcz i teść.

W związku z tym, że nie wszyscy chcą uczestniczyć w konkursach na najlepszy dowcip, nie wspominając już o tym, że plebiscyt jest nieco sztampowy zaś klimat sztuczny, padł na 4um pomysł o reaktywacji wątku w luźnej atmosferze, gdzie mozna wrzucać wszystko co śmieszne, od linków, przez foty po kawały i zabawne sytuacje z życia wzięte.
Poprzednie edycje cieszyły się niemałym zainteresowaniem, miejmy nadzieję, że tak będzie i tym razem. Tradycyjnie zaczynam od garści dowcipów, linka i jotpega, coby rozruszać forumowiczów i tym samym zachęcić do podobnego działania. Tyle tutułem wstępu. Wiem, sztywno. Po raz pierwszy i ostatni w tym wątku :)

Stoi dwóch górali po dwóch brzegach Dunajca. Jeden krzyczy do drugiego:
-Głęboka?!
A że było słabo słychać bo szum wody i w ogóle, drugi sie drze:
-To nie Oka, to Dunajec
Tamten wchodzi i po chwili wpada po szyje i porywa go nurt wody. Jakimś
cudem sie ratuje, przepływa na drugi brzeg, podchodzi do tamtego:
-Ja ci k** dam "do jajec"!


***

Urząd emigracyjny na kanadyjskim polu na którym są zatrudnieni obcokrajowcy. Łapią pierwszego lepszego polaka i zaczynają go wypytywać:
- A czy pan jest tutaj legalnie???
- Oczywiście ze tak - odpowiada przestraszony polak.
- A czym sie pan tutaj zajmuje??
- Pracuje troszke przy pomidorkach i.....i przy tych kolbach kukurydzianych.
- A ten przy jabłonce to pana kolega???
- Tak tylko ze on w ogóle nie zna języka!!!
- Pan go zawoła.- powiedział jeden z inspektorów.
- Dobrze. Marian, spierdalaj.....

***

Pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją
wypróbować na żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko
poszedł z kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera a on:
- Słuchaj, skończyło się babci sranie!
JA jestem w tym domu panem! JA mówię, a ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi
kapciuszki, obiadek, potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je
weźmiesz, potem się zdrzemnę a wieczorem napuścisz mi wody do wanny.
No, i nie muszę chyba mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No???!!! Kto?
- Zakład pogrzebowy skurwysynu!

***

Był sobie pewien ubogi rybak. Pewnego razu złowił złotą rybę, ale że była niewielka szkoda mu się jej zrobiło i postanowił ją wypuścić. Rybka pomyślała sobie: Ojoj, taki biedny a jednak nie wziął mnie na kolacje wobec tego jak jutro wstanie spełnię jego 3 życzenia.
Rybak poszedł spać głodny, na drugi dzień rano wstaje, otwiera okno, przeciąga się i mówi:
Chuj w dupę, kotwica w plecy, byle pogoda była!

***

Drogi Mikołaju,

Musisz być zaskoczony, że piszę do Ciebie dziś, 26. grudnia.
No cóż, bardzo pragnąłbym wyjaśnić pewne sprawy, które miały miejsce od początku miesiąca, kiedy, pełen złudzeń, napisałem do Ciebie list.
Prosiłem o rower, kolejkę elektryczną, parę rolek oraz strój do piłki nożnej.
Zniszczyłem sobie umysł ucząc się przez cały rok. Nie tylko byłem pierwszy w klasie, ale miałem też najlepsze oceny w całej szkole. I nie skłamię, jak powiem, że nie było nikogo w całej okolicy, kto zachowywałby się lepiej ode mnie wobec rodziców, braci, przyjaciół i sąsiadów.
Byłem posłuszny i nawet pomagałem starszym przechodzić przez ulicę.
Faktycznie nie było niczego możliwego dla mnie do zrobienia, czego bym nie zrobił dla ludzkości.
I gdzie Ty masz jaja, żeby dać mi jakieś pi...olone jo-jo, kijowy gwizdek i parę wstrętnych skarpetek?
Co Ty sobie, ku.wa, wyobrażałeś, stary pierdzielu, że robisz ze mnie frajera przez cały rok, żeby na koniec pod choinkę puścić mi takie gówno? I na dodatek, jakbyś jeszcze mnie za mało wydymał, temu małemu pionkowi z naprzeciwka dałeś tyle zabawek, że ledwo do domu wszedł.
Żebym Cię nie widział, jak próbujesz zmieścić to swoje wielkie, tłuste dupsko w moim kominie w przyszłym roku.
Wypie.dolę Cię. Obrzucę te Twoje durne renifery kamieniami i wypłoszę je, i będziesz musiał zasuwać na ten swój je.any biegun północny na piechotę, tak jak ja muszę zasuwać, skoro nie przywiozłeś mi tego zasranego roweru.
PIE.DOL SIĘ, MIKOŁAJU. W przyszłym roku się przekonasz, jaki mogę być wstrętny,
TY GRUBY OBCIĄGACZU.
Z poważaniem

Mały Jasio

***

Spotykają się kumple i jedem mówi:
- Wiesz właśnie wróciłem z Norwegii, staaary czego ja tam nie widziałem: niedzwiedzie, renifery po prostu wszystko...
Drugi mówi:
- A fiordy widziałeś? Widziałeś fiordy? Widziałeś?
Ten na to:
- Staaary fiordy to mi z ręki jadły...

***

Wujek Macieja był kiedyś na polowaniu w Afryce. Zabił tam pięć słoni,
z czego dwa były żółte, a pozostałe trzy szare. Oto fragment jego opowiadania o sposobach
polowania na słonie:
-... tak więc, jak ci zapewne Macieju wiadomo, szarego słonia łatwo złapać w pułapkę, a potem zabić.
Jednak z żółtymi jest większy problem. Żółte słonie charakteryzują się tym, że lubią cytryny.
Kupujemy więc kilka kulek, malujemy na żółto i wieszamy na drzewie rodzącym cytryny.
Słoń przychodzi i myśli, że kulki to cytryny. W ten sposób robimy słonia na szaro.
A szarego już łatwo złapać...

***

Przychodzi facet do okulisty, staje mu przed biurkiem i zaczyna
odpinać pasek od spodni.
- Proszę pana, ale pan się chyba pomylił, ja jestem okulistą!
- Moment, moment - i facet ściąga spodnie.
- Nie, no proszę pana, tu chyba zaszła pomyłka; przecież ja leczę
oczy!
- Spokojnie facet, momencik.... i gość ściąga majty.
- ...ale proszę pana, na pewno się pan nie pomylił?
- Słuchaj pan! Gość wypina na okulistę dupę. Widzisz pan ten
włos na dupie?
- ...no tak widzę ale nadal nie bardzo wiem o co chodzi?
- Panie, jak ja pociągnę za niego, to mi oczy łzawią!

***

Do miasta przyjechal cyrk. Reklamuje sie po calym miescie, ze to "przedstawienie Waszego zycia, czegos takiego jeszcze nigdy nie bylo, tego nigdy nie zapomnicie". No to zebrala sie grupka ludzi, ida zobaczyc, a tu patrza - bilet 100 zeta. Polowa wymiekla, ale druga polowa z ciekwosci poszla - mialo byc przedstawienie zycia, a co tam. Siedza na widowni, ciemno jak w d**ie, a tu wchodzi dyrektor i mowi:

-Prosze panstwa, to prawda, to bedzie przedstawienie Waszego zycia. Prosze tylko o bezwzgledna cisze, bo numer sie nie uda. Zadnych smiechow, kichniec itp.

Kolesie kiwaja, ze zgoda, ze beda cicho. Dyrektor wychodzi, znowu ciemno jak w d**ie, a tu nagle pojedynczy reflektor na srodek sceny. Po chwili wchodzi na scene facet, siada na znajdujacym sie na srodku krzesle i zaczyna ogladac jakas porno gazete. Usmiecha sie, przyglada to z bliska, to z daleka, po czym wyciaga malego, zamyka oczy i zaczyna walic konia. Na widowni - konsternacja. Ludzie patrza po sobie, ale coz, czekaja na dalczy ciag przedstawienia. Jednak jeden koles nie wytrzymuje i chrzakna znacząco. Koles na scenie otwiera oczy, rozglada sie nerwowo i pyta:
-Halo! Jest tu kto?

***

A na koniec jumper:
wwwextremefunnyhumorcommovie?id=150


PS. Fotka ma nazwę ---> Politechnika rulez!
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-07-01 21:49:04]
01.07.2006
21:52
[2]
kasztaneczuszek [ Legend ]

zaraz doczytam :P

a co do filmku to dzieciaki pomysł miały dobry ale coś z wykonaniem nie tak:P
01.07.2006
21:52
[3]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Byłbym zapomniał. No i link do poprzedniego wątku (sprzed roku):
forumarchiwum.gry-onlineplS043archiwum.asp?ID=3960366&N=1
02.07.2006
00:24
[4]
Lord Deemon [ Ogame Player ]

Dzisiejsza rozmowa na Ogame`owskim IRC`u.

Początku nie pamiętam. dalej...

- Może mnie jeszcze proównasz do vice premiera ;D
...
A - Ty prezydencie!
B - Ty premierze!
C - ty janasie! :)
A - o jaaa
B - a cie wyzwal
A - :D
A - giertych!
C - beger!
B - begger!
C - :P
B - :D

Ostro :P
02.07.2006
01:19
[5]
mirencjum [ operator kursora ]

Zemsta sąsiada ----------->
02.07.2006
10:06
[6]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Odnoszacy sukcesy biznesmen przylecial na weekend do Las Vegas na maly
hazardzik. Niestety przegral wszystko - zostalo mu tylko cwierc dolara i
bilet powrotny na samolot. Gdyby tylko udalo mu sie dostac na lotnisko
mialby zapewniony powrót do domu. Poszedl wiec przed kasyno gdzie
czekala taksówka. Wsiadl do niej i wyjasnil swoja sytuacje
taksówkarzowi. Obiecal, ze odesle kierowcy pieniadze z domu.

Zaproponowal, ze da mu numery karty kredytowej, numer jego prawa jazdy,
jego adres itd.
Taksówkarz odpowiedzial: jesli nie masz pietnastu dolców to wynos sie z
mojej taksówki !
Biznesmen musial skorzystac z autostopu i ledwo udal mu sie dotrzec na
lotnisko przed odlotem samolotu. Gdy minal rok powrócil do Las Vegas i
tym razem wygral fortune. Zadowolony z wygranej wyszedl przed kasyno,
zeby wziac taksówke na lotnisko. Na koncu dlugiej kolejki taksówek
zobaczyl goscia, który odmówil mu podwiezienia gdy opuscilo go szczescie
rok temu. Biznesmen zastanowil sie przez chwile i obmyslil plan ukarania
taksówkarza za jego brak wyrozumialosci.
Wsiadl do pierwszej w kolejce taksówki i zapytal:
- Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko ?
- Pietnascie dolców" uslyszal w odpowiedzi.
- A ile by kosztowalo gdybym po drodze Cie przelecial?
- Co ?! Spadaj z mojej taksówki ty pedale jeden!
Biznesmen obszedl wszystkie taksowki zadajac te same pytania innym
taksowkarzom z takim samym skutkiem. Gdy doszedl do - stojacej na koncu
kolejki - taksówki znajomego sprzed roku, wsiadl i zapytal:
- Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko?
- Pietnascie dolców
- OK - odpowiedzial biznesmen i ruszyli. Gdy przejezdzali powoli
wzdluz dlugiej kolejki taksówek biznesmen SZEROKO USMIECHAL sie do
pozostalych kierowców.......
02.07.2006
10:24
[7]
Orlando [ Friends Will Be Friends ]

JUUUHUUUU!! Wraca stara seria!!!
Bóg zapłać!

a co do dowcipu z Marianem, dam lepsza wersje, lepszy efekt...

Kanada, sezon ogórkowy. W polu pracuja emigranci z róznych krajów, w tym Polski. Pewnego dnia, przyjezdzaja goscie z Urzedu do spraw emigracji. Biora jakiegoś gościa i go przepytuja:
- Are you Polish?
- Yes - odpowiada bez zastanowienia
- Are you working here legally?
- Of course.
Nadal podejrzliwie:
- And what are you doing here?
Znowu odpowiada bez zastanowienia:
- Well, i work here with tomatoes.. and corn.
Zbici z tropu pokazuja na innego faceta:
- And what about him? He's also Polish?
- Yes
- Can you call him, to come here?
- OK, but he doesn't know English, so I will call him in Polish, good?
Wyrazili zgode. Polak odwraca sie w strone rodaka i drze sie na caly glos:
- MARIAN!! SPIERDALAJ!!!
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-07-02 10:35:50]
02.07.2006
13:54
[8]
Narmo [ nikt ]

-->
03.07.2006
09:52
[9]
Raziel [ Action Boy ]

no chlopaki, sypać dowcipami:)))

mi sie cos same znane przypominają, ale może jakiś jeden na podniesienie wątku:) :

----

Słuchaj stary! Wczoraj jak jechałem z Twoją żoną samochodem, to opowiedziała mi taki dowcip, że spadłem z łóżka.
03.07.2006
10:05
[10]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Autentyki :)
Teksty z policyjnych radiostacji
Policjant też człowiek! A kto pisze na ścianach HWDP to zwykły wandal jest i bandzior. ;)

- Podjedź na Poselską XX, tam jakieś dzieciaki rzucają petardy. Wytłumacz im, gdzie mają sobie je wsadzić.

- Tokarza 5. Jakiejś kobiecie wyrwali dziecko z wózka i bawią się w berka.

- 00 od 09: Przyślij mi tu grupę, bo na ulicy leży facet i wygląda, że mu coś strzeliło do głowy.
- Co takiego!?
- Nie znam się na tym, ale wygląda mi to na dwie kule kaliber 9mm.

- 07 do 00: Podjedź pod domy towarowe, tam czai się nasza obserwacja i biją ich chuligani. Trzeba im pomóc.

- Na Placu Zgody stoi czerwony Zaporożec z niemiecki znakami bojowymi, zobacz, co to jest.

- Oskar 210, chciałbym przypomnieć, że nie wolno używać słów przez stację!
- To jak mam mówić?

- 03 do 3274: Czy mogę coś dla ciebie zrobić?
- Przytul mnie czule.

- Oskar 31380: przed chwilą sprzed komisariatu skradziono radiowóz, oznakowany. Wygląda jak, jak każdy inny.

- Wał Miedzeszyński-Fieldorfa, tam jakiś nachlany łazi, samochodom w jeździe przeszkadza. Nadaj mu kierunek.

- Ostrobramska przy P.C.O, na pasie zieleni leży.
- Uuuu... ten pijaczek nie ma sił się ruszyć, tu trzeba trójek. ("trójki" - 3033 - policyjna Nyska do zbierania pijaków, zawozi ich do izby wytrzeźwień)

- Trójki? - Tak, zgłaszam się. - Podjedź i zabierz leżaczka do Betlejem.
- No cóż, taki los taksówki bagażowej.

- Jagiellońska 42m, XXXX mają gwałcić, zdążyła przedzwonić.

- Przy mieszkaniu leży i śpiewa.
- Może artysta?
- Właśnie, 65 sprawdź, czy go do izby, czy na festiwal.

- Podjedź na 607, tam kolizja i winny jest, ale się nie zgadza, chce policji. Przynajmniej za 500
- Zobacz tego pana XXXX i sprawdź, czy ma prawo jazdy.

- Pisz: 9 kwietnia, ul. Chałubińskiego, 1,5 promila, zabrane prawo jazdy i zaraz potem, w maju w Wołominie, 1.1 promila, zabrane drugie prawo jazdy.
- Może ma fabrykę?

- Oskar 220, podaję komunikat za pojazdem: Mercedes pięćsetka, czarny, numer rejestracyjny XXXX, tym samochodem porusza się mafia z Wołomina.
- No, no, nie mów tak, oni mają lepszą łączność z nami, niż my ze sobą.

- Podjedź Wiatraczna XX, tam jakiej kobiecinie wybili szybę i sprawcy ponoć są w parku i ona ci wskaże.
- Wiatraczna w penetracji wynik negatywny. Pouczono: do szklarza.

- Kiedy wreszcie dowieziesz zatrzymanego do prokuratury? Tam czekają już 3 godziny!
- Jak tylko pomocnik dowiezie mi benzynę tramwajem.
- Gdzie stoisz?
- Nie wiem, nigdy tu nie byłem.

- Przy Belwederskiej jest konkurs na najlepszego policjanta, bodajże z ruchu drogowego, tam są próby kierowania ruchem i korek się robi straszny!

***
1. Jeden z mieszkańców Katowic chciał w lombardzie zastawić swojego syna.
2. Jako pierwsza nacja na świecie, opracowaliśmy sposób na picie denaturatu, płynu borygo, kwasu siarkowego i wod kolońskiej.
3. Grabarz z Krakowa miał we krwi 9,5 promila alkoholu i przeżył.Mieszkaniec Wrocławia w 1995 r. osišgnšł absolutny medyczny rekord świata- 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczył trzykrotnie śmiertelnš dawkę.
Zmarł w wyniku obrażeń poniesionych w wypadku samochodowym.
4. W zachodniej Europie pojawiajš się alkohole z ostrzegawczym napisem: "Dawka śmiertelna - 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków!".
5. Tadeusz Kościuszko tak się spił pod Maciejowicami (1794), że zapomniał wziąć mapy i nie mógł dowodzić bitwę. Dlatego Polacy ponieśli klęskę w starciu z rosyjskimi wojskami.
6. Andrzej K. jest rekordzistš świata w szybkości picia piwa. Pół litra piwa wypija w 3 sekundy.
7. Polska kupuje piasek i żwir w Republice Południowej Afryki.
8. Pewien mieszkaniec Warszawy w izbie wytrzeźwień przebywał 335 razy, za każdym razem przynajmniej 8 godzin. jak wyliczył, jego przymusowy areszt trwał minimum 2.680 godzin (prawie 112 dni).
9. Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500 razy przekroczył medycznš normę testosteronu w organizmie zdrowego mężczyzny.
10. Władysław Reymont, autor "Chłopów", nie pojechał w 1924roku do Sztokholmu po odbiór nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz zmarł rok później z powodu alkoholizmu.
11. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenia papierosów przez rurkę w tchawicy

***

Dowcipy :)

Poszla mama z synkiem na zakupy. W sklepie synek zobaczyl czlowieka o
krzywych nogach i zawolal
- Mamo, zobacz jakie ten pan ma krzywe nogi!
Mamie zrobilo sie glupio, wytlumaczyla synkowi, ze nie wypada tak
pokazywac na kogos i ze za kare ma przeczytac sztuke Szekspira. Póki nie
skonczy, nigdzie z nia nie pójdzie.
Minal jakis czas, sztuka przeczytana, poszli znowu na zakupy.
Synek znowu zobaczyl goscia z krzywymi nogami, pociagnal mame za reke
i pamietajac nauke mamy rzekl:
" Cóż za maniery panuja w tych czasach
By ludzie swe jaja nosili w nawiasach!"

***

W okienku pojawia sie glowa w kominiarce, chwile pozniej dlon, a w niej nerwowo sciskany pistolet:
-To jest napad! Dawaj pieniqdze!
-Ale prosze pana, to jest bank spermy! My tutaj nie mamy pieniedzy!
-Dawaj, kurwa, pieniqdze! To jest napad!
-Ale to jest bank spermy! My tu nie mamy...
-Otwieraj szuflade, bo ci leb rozwale!
(otwiera szuflade pelnq probowek ze spermq)
-Co to kurwa jest?
-Sperma... Mowilam ze mamy tu bank spermy...
-Otwieraj probowke i pij!
-Alez prosze pana...
-Otwieraj i pij, bo ci leb rozwale...
(gluuup, gluuuup)
-Brrrrrr....
-Otwieraj drugq i pij!
-Alez prosze pana...
-Pij, kurwa!
(gluuuup, gluuuup)
-Brrrrr...
(w tym momencie facet sciqga kominiarke, usmiecha sie)
- No widzis Kryska, jak chcesz, to potrafisz...

***

Plynie kajakiem Kubus Puchatek z Prosiaczkiem .. plyna.plyna.. spoko
machaja wioselkami.. Nagle Kubus puchatek jak nie walnie prosiaczka
przez leb! Prosiaczek odwraca sie
-...Ale...za co?!.. Dlaczego?!
A na to Kubus Puchatek:
-...A bo wy swinie zawsze cos knujecie!

***

Jechał facet samochodem, a że samochód dobry, szybki to sobie nie żałował. Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 kmh... 180 kmh... 220brkmh...250 kmh..., aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic się nie dało zrobić, jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu, woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po tych kilkuset metrach, i patrzy, o k... ,ale jatka. Nic to myśli, jatka nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu pomoc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają. Jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego... pozarąbywał na śmierć. Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnice. Woźnica na to, podciągając koc i przykrywając urwane nogi:
- Panie! Nawet mnie kurwa nie drasnęło!!!

03.07.2006
10:18
[11]
diabelek1 [ szczęśliwy ]

HUra!! Najlepsza seria na tym forum wrocila! Postram sie potem cos wrzucic od siebie :)
03.07.2006
13:41
[12]
jackowsky [ Dobry Wojak Szwejk ]

- Na co trzeba uważać w seksie grupowym?
- Na to, żeby nie zostać pominiętym!!!
05.07.2006
16:47
[13]
Raziel [ Action Boy ]

coś słabo w wakacje dowcipkujecie. Ja coś zarzucę na ruszt:) :

(kawał w pewnych miejscach niecenzuralny za co przepraszam, ale taka jest jego oryginalna treść)

Jasio z tatą znaleźli w lesie samotnego jeżyka. Jasiu poprosił tatę by mógł przygarnąć jeżyka. Tato wyraził zgodę. Przez pierwszych kilka miesięcy Jasiu był w 7 niebie. Opiekował się jeżykiem, darzac go wielką miłością - przytulał go, głaskał, karmił, spał z nim. Przyszła zima i wydażyło się coś niesamowitego - jeżyk zamienił się w gówno. Zdziwiony Jasiu postanowił iż nie wywali gówna na bruk i nie przestanie się nim opiekować. Tak więc jasiu starał się karmić gówno, przytulał je, głaskał spał z nim - darząc go wielką miłością. Minął długi czas, przyszła wiosna i zdarzylo się coś niesamowitego - gówno zamieniło się w jeżyka z tym, że jeżyk ten miał róg na czole i skrzydełka. Latający zwierzak wylecial na skrzydełkach przez okno...

A teraz: jaki z tego morał?
Więc, Jasiu z tatą nie znaleźli w lesie jeżyka...tylko chuj wie co.
06.07.2006
11:08
[14]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Rozuszajmy wątek :]

Proboszcz oprowadza nowego młodego księdza po plebani.
Przedstawia wszystkich.Oprowadza po pokojach.Nagle stają przy dupie w ścianie i nowy młody ksiądz pyta się proboszcza:
-A ta dupa to odczego?
-Ano wiesz jakto jest...możesz sobie tu przyjść w każdy dzień tygodnia i sobie użyć.Oprócz środy.
-Czemu środy?
-Twoja wachta.

***

Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach nad głową, brakowało mu jednak kobiety.
50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych kobiet. Codzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze roiło się od rekinów... A życie było mu milsze niż sex...
Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej wyspy, podeszła do niego złota żabka.
- Cześć, mówi. Jestem złota żabka. Moge spełnic Twe jedno życzenie. Jedno i tylko jedno. Zastanów sie dobrze, bo szansę masz jedyną i ostatnią.
Gość sie popatrzył i mówi:
- J*bnij mi tu proszę mostek!
Na to żabka stajac na tylnich łapkach, wyginając się do tyłu:
- Toś k*rwa wymyślił....

***

Metale:
nonsensopedia.wikiacomwikiMetal_%28ludzie%29

Jim Carrey jako Ratownik na Służbie:
wwwyoutubecomwatch?v=nQ1GnKozrI4

***

Tratwa płynie, a na niej czterech rozbitków: Niemiec, Polak, Rosjanin oraz Murzyn. Po pewnym czasie zaczęło kończyć się im jedzenie, więc postanowili wyrzucić Murzyna za burtę. Niemiec doszedł do wniosku, że to nie jest fair, więc wymyślił konkurs. Kto nie odpowie na pytanie ten wylatuje za burtę. Zadał pytanie Polakowi:
- Kiedy zrzucono bombę na Nagasaki?
- 1945 r.
- Ok, zostajesz
Pytanie do Rosjanina:
- Ile osób zginęło ?
- 60 tys.
- Ok, zostajesz.
Do Murzyna:
- Nazwiska!

***

Wraca facet do domu i od progu krzyczy:
- Jessss wygralem w lotto, jest udalo sie SZEŚĆ, SZOSTKAAA! - wydziera sie
zadowolony z siebie.
Patrzy, a tu zona siedzi smutna i placze.
-Co sie stalo - pyta.
Na to żona: - Mama mi dzis umarla.
Facet wrzeszczy: - Yessssssssssss ku*** KUMULACJA

***

06.07.2006
11:12
[15]
Orlando [ Friends Will Be Friends ]

Wakacje, a ja nudzę o szkole. Ale chyba warto powspominać miniony rok szkolny i psychicznie przygotować się do następnego. Zatem publicznie pokazujemy Twoje uwagi...

Grzesiek czyta książkę z zamkniętymi oczyma.

* * * * *

Podczas lekcji religii kolega zagwizdał. Ksiądz do dziennika wpisał następującą uwagę: "Tomek gwiżdże na lekcji, chyba mu się podobam."

* * * * *

Córka na lekcji chemii robi musze i pająkowi sekcje zwłok, po wstawieniu uwagi dodaje "Cholera mogłam zagazować."

* * * * *

Przypycha koleżankę Basie do ściany i wykonuje ruchy jak przy współżyciu.

* * * * *

Odrabiałem angielski na religii wiec Siostra wpisała mi uwagę: "Sebastian uczy się na lekcji religii".

* * * * *

Siedzi tyłem - bokiem do klasy.

* * * * *

Na lekcji techniki robi analizę zegarka.

* * * * *

Swojego czasu bodajże w podstawówce próbowałem przewrócić kumpla i otrzymałem następującą uwagę "Kamil wiesza się na kolegów proszę coś z nim zrobić".

* * * * *

Paweł puścił hymn ZSRR i uciekł.

* * * * *

Konrad molestuje gąbkę.

* * * * *

Wyskoczył z okna aby sprawdzić czy latawiec, który stworzył lata.

* * * * *

Rafał pluje na lekcji, chłopcy to słyszeli.

* * * * *

Klasa domaga się sera.

* * * * *

M. przesiada się w zwolnionym tempie

* * * * *

Przyniósł na lekcję klucz francuski i zaczął majstrować przy ławce.

* * * * *

Joanna K. symuluje sen a gdy zwracam jej uwagę odpowiada: "Jeszcze momencik"

* * * * *

Temperówka rzucona przez syna rozbiła się o kąt ławki stwarzając niebezpieczeństwo dla przebywającej tam Katarzyny L.

* * * * *

Przeklina w myślach.

* * * * *

Posypuje Vegetą kanapkę którą zrobił w trakcie lekcji i na uwagę, że je, z pełnymi ustami odpowiada, że nie je.

* * * * *

Szymon i Bartek wycinają twarze dzieci z ćwiczeniówki i urządzają paluszkowy teatrzyk.

* * * * *

B*** na pytanie jakie jest przeciwieństwo zwierząt żyworodnych powiedział "martworodne."

Wykonuje końskie odgłosy a po wstawieniu uwagi krzyczy, ze to zniewaga na ministrze edukacji.
06.07.2006
11:18
[16]
grish_em_all [ Hairless Cobra ]

najciekawsze zapamiętane


Kolega X z całej siły uderzył kolegę Y zeszytem w głowę. Jednocześnie powiadamiam, że kolega Y otrzymuje uwagę, że śmieje się z faktu, że kolega X uderzył go w głowę

****

Bije kolegę po dzwonku

****

Iksiński sprawdza na lekcji stan migdałków koleżanki

****

Gdy nauczycielka kichnęła odpowiedział "żeby ci ryja nie urwało"

****

Rzucił w nauczyciela doniczką i wykrzyknął "trafiłem!"

****

Próbuje wysadzić w powietrze laboratorium chemiczne

[edit]
jeszcze jedno sobie przypomniałem :)
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-07-06 11:19:28]
07.07.2006
12:51
[17]
Raziel [ Action Boy ]

"Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach nad głową, brakowało mu jednak kobiety.
50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych kobiet. Codzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze roiło się od rekinów... A życie było mu milsze niż sex...
Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej wyspy, podeszła do niego złota żabka.
- Cześć, mówi. Jestem złota żabka. Moge spełnic Twe jedno życzenie. Jedno i tylko jedno. Zastanów sie dobrze, bo szansę masz jedyną i ostatnią.
Gość sie popatrzył i mówi:
- J*bnij mi tu proszę mostek!
Na to żabka stajac na tylnich łapkach, wyginając się do tyłu:
- Toś k*rwa wymyślił....

...to jest masakrator, tez chcialem zapodać ten dowcip, ale lepiej się go opowiada jak ktos pokazuje ten mostek:D:D:D śmiałem się z tego chyba pol dnia:P
07.07.2006
12:55
[18]
-=chudy=- [ ]

Otrzymane w mailu:

Poniżej cytuję jedno z pytań, które pojawiło się na egzaminie na wydziale
chemii NUI Maynooth (National University of Ireland).Odpowiedź jednego ze
studentów była na tyle wyjątkowa, że profesor podzielił się z nią ze swoimi
kolegami, a później jej treść przedstawił w internecie.Pytanie:
Czy piekło jest egzotermalne (oddaje ciepło) czy
endotermalne(absorbuje ciepło)?
Większość odpowiedzi oparta była na prawie Boylesa, które mówi, że w
stałej temperaturze objętość danej masy gazu jesto dwrotnie proporcjonalna do jego
ciśnienia. Jeden ze studentów napisał tak:
>> > Najpierw musimy stwierdzić, jak zmienia się masa piekła w czasie.Do
>> > tego potrzebna jest ocena liczby dusz, które idą do piekła i liczba
>> > dusz, która piekło opuszcza. Moim zdaniem można ze sporym
>> > prawdopodobieństwem przyjąć, że dusze, które raz trafiły do
>> > piekła,nigdy go nie opuszczają.Na pytanie, ile dusz idzie do piekła,
>> > można spojrzeć z punktu widzenia wielu istniejących dzisiaj religii.
>> > Większość z nich zakłada, że do piekła idzie się wtedy, gdy nie
wyznaje
>> > się tej właściwej wiary. Ponieważ religii jest więcej niż jedna i nie
>> > można wyznawać kilku religii jednocześnie, to można założyć, że
>> > wszystkie dusze idą do piekła.Patrząc na częstotliwość narodzin i
>> > śmierci można założyć, że liczba dusz w piekle wzrastać będzie
>> > logarytmicznie. Rozważmy więc pytanie o zmieniającej się objętości
>> > piekła. Ponieważ wg prawa Boylesa wraz ze wzrostem liczby dusz
>> > rozszerzać musi się powierzchnia piekła tak, aby temperatura i
>> > ciśnienie w piekle pozostaly stałe, to istnieją dwie możliwości:
1. Jeśli piekło rozszerza się wolniej niż liczba przychodzących doniego
dusz, to temperatura i ciśnienie w piekle będą tak dlugorosły aż piekło się
rozpadnie.
2. Jeśli piekło rozszerza się szybciej niż liczba przychodzących tam dusz,
to temperatura i ciśnienie w piekle będą spadać tak długo, aż piekło
zamarznie.Która z tych możliwości jest bardziej realna?
Jeśli weźmiemy pod uwagę przepowiednię Sandry, która powiedziała do mnie
"prędzej piekło zamarznie niż się z tobą prześpię" ,jak również to, że
wczoraj z nią spałem, to możliwa jest tylko ta druga opcja.
Dlatego też jestem przekonany, że piekło jest endotermalne i musi być już
zamarznięte. Z uwagi na to, że piekło zamarzło, można wnioskować, że żadna
kolejna dusza nie może trafićdo piekła, a ponieważ pozostaje jeszcze tylko
niebo, to dowodzi też istnienie Osoby Boskiej, co z kolei tlumaczy,
dlaczego Sandra cały wczorajszy wieczór krzyczała "Oh, God" .
Ten student otrzymał ocenę "bardzo dobry".
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-07-07 12:55:18]
07.07.2006
13:05
[19]
kasztaneczuszek [ Legend ]

ku*wa.. leże
08.07.2006
09:26
[20]
Orlando [ Friends Will Be Friends ]

- Tata! Opowiedz mi bajkę na dobranoc!
- Dobrze synku. Połóż się, to ci opowiem...


...dawno, dawno temu, w dalekim kraju, żył sobie młody chirurg. Miał śliczną żonę. Żyli sobie szczęśliwie, aż tu jednego dnia żona mu mówi: "Odchodzę od ciebie, innego kocham!". Załamał się chirurg i pyta: "A co ze mną?" Na to żona: "Znajdź sobie jakąś inną" - i myk do drzwi. Wtedy on chwycił skalpel, krzyknął: "Jeśli nie będziesz moja - to niczyja", i rzucił się na nią!
- I co tato? Zarżnął ją?
- Synu, przecież to lekarz był, przysięgał, że nie będzie szkodził. Złapał niewierną i... zmienił jej płeć.
- Straszna bajka...
- Straszna. Więc ją zapamiętaj i opowiedz przy okazji mamie, dobrze?
- Tato... ale ty nie jesteś chirurgiem.
- Synku, anatomopatolog też wie, jak się używa skalpela.

* * * * *
Wpadły zwierzęta w jamę wykopaną w ziemi. Siedzą. Nagle zając groźnie:
- Kto pierdnął?!
Lew:
- Ja. A co?
Zając, z zachwytem podnosząc kciuka:
- Zapach - zajebiozka!

* * * * *

Rok 1938. W Berlinie na Stadionie Olimpijskim rozgrywany jest właśnie towarzyski mecz Niemcy vs Włochy. Trybuny wypełnione ludźmi w mundurach z charakterystycznymi opaskami na rękawach. Na honorowych miejscach dwaj wodzowie Hitler i Mussollini. Mecz zbliża się do końca a zawodnicy ni jednej ni drugiej drużyny nie mogą wbić piłki do bramki przeciwnika. Ostatnia minuta. Hitler zwraca się do Mussolliniego:
- Drogi Benito, zrób coś, pomóż mi. Jak ja wyglądam przed narodem. Przecież oni wierzą we wszystko co mówię, a obiecywałem wczoraj, że wygramy dwa do zera.
- Nie ma sprawy, Mein Fuhrer - odpowiada Duce. Woła adiutanta, coś mu szepcze do ucha, ten szybko podbiega do trenera i, o dziwo, za dziesięć sekund pada bramka dla Niemców. Po wznowieniu szybki rajd lewą strona boiska i gol na 2:0. Na trybunach szaleństwo, wiwaty na cześć zawodników i wodza.
- Adolfie - cicho mówi do ucha Hitlera Mussollini - Ale wiesz, kiedyś będzie trzeba oddać ten dług.

* * * * *

Sąd.
Adwokat:
- Chciałbym złożyć oficjalny protest! Chcę piwa!!!
Prokurator:
- Wnoszę sprzeciw! Chcę wódki!!!
Sędzia:
- Protest oddalam! Też chcę piwa!!!

* * * * *

Młode małżeństwo, kilka lat po ślubie.
Od jakiegoś czasu mąż stał się namiętnym czytelnikiem kryminałów.
Każdego wieczoru, kładł się w małżeńskim łożu obok pięknej żony i zaczynał czytać.
Nie potrafił zasnąć póki nie doczytał do końca, całkowicie zapominając o małżeńskich obowiązkach.
Któregoś ciepłego wieczoru, żona w cieniutkiej piżamce często wzdychała i przewracała się z boku na bok, manifestując swoją obecność.
Lekko podenerwowany mąż, odłożył książkę i wykonał najszybszy numerek świata, następnie zapalił papierosa i sięgnął po książkę.
- Kochanie! -zagadnęła ściszonym głosem żona.
- Tak! - co znowu?
- Zabójcą jest adwokat!

* * * * *

Stoją na przystanku autobusowym babcia i harcerz. Babulka kicha i kicha. Harcerz mówi:
- Babciu, na zdrowie!
Babcia:
- Dziękuje, ale chyba nie na zdrowie, synuś, ja po prostu tabaczkę wącham.
Harcerz w odpowiedzi:
- Tak ogólnie to s*am na to, ale harcerz powinien być uprzejmy!

* * * * *

Spotyka się dwóch gości na ulicy, obydwaj włóczą prawą nogą po chodniku, jeden zagaja:
- Wiesz ja byłem żołnierzem w Iraku i szrapnel mi poszarpał ścięgna, mam totalny bezwład, a ty?
- Ja też wlazłem w g*wno...

* * * * *

Blondynka wpada do apteki z pretensjami:
- Czy moglibyście zacząć odbierać ten cholerny telefon? Człowiek dzwoni w ważnej sprawie, a tu nic i nic...
- Hmm... a pod jaki numer pani dzwoni?
- 08002200
- A skąd pani go ma?
- No przecież na drzwiach macie napisane!
- Ach tam... To są godziny otwarcia apteki.

* * * * *

- 32 zęby.
- 16 zębów.
- 3 zęby.
- Nieważne jakiej pasty do zębów używasz. Ważne, w jakiej dzielnicy mieszkasz....

* * * * *

Żali się Franek znajomemu:
- Miałem takiego pięknego węża ogrodowego, mówię ci, ręczna robota dziadka, wąż miał ponad kilometr i był cenną pamiątką rodzinną, a tu wczoraj przyszedł komornik i zabrał mi tego węża.
- A za co?
- Nie wiem, powiedział, że za długi.

* * * * *

Do gabinetu psychiatry, wchodzi dziwnie rozglądający się niewysoki, szczupły gościu i mówi:
- Ja w sprawie mojego kolegi z pracy.
- O co chodzi?
- Doktorze! - jemu się ciągle wydaje, że jest tirem z osiemnastokołową naczepą.
- Tak to ja nic nie pomogę - musi go pan jakoś tutaj dostarczyć.
- To raczej niemożliwe! - nie da rady wjechać tutaj do centrum, przecież wszędzie są znaki do 2,5 tony.

* * * * *

Chłopek wchodzi do baru, zamawia whisky:
- Ile ?
- Trzy dolary.
Wyjmuje z kieszeni trzy dolary. Jeden kładzie na bufet przed sobą, potem idzie w lewy koniec bufetu, tam kładzie drugi, potem idzie w prawy koniec bufetu, tam kładzie trzeci.
Barman, delikatnie wk*rwiony, idzie na prawo, na lewo i zabiera pieniądze. Następnego dnia znowu ten sam chłopek przychodzi, znowu szklaneczkę whisky zamawia i znów rozkłada dolary w różne końce bufetu. Barman złości się, lecz za pieniędzmi chodzi. Taki obraz powtarza się dzień za dniem. I ot, pewnego razu chłopek zamawia whisky, stawia przed sobą, grzebie w kieszeni i wyjmuje papierek - 5 dolarów. Barman szybko ten papierek bierze, mściwie uśmiecha się, wyjmuje dwa dolary reszty, idzie w lewy koniec bufetu, tam kładzie jeden dolar, potem idzie w prawy koniec i tam kładzie drugi. Następnie wraca i wrogo patrzy na chłopa. Chłop flegmatycznie wypija whisky, wyjmuje z kieszeni dolara, kładzie go przed sobą:
- Chyba, wezmę jeszcze szklaneczkę.

* * * * *

Pewien Lord postanowił przenieść się z jeden willi do drugiej tak na jakiś czas, a ponieważ droga była dosyć długa i zrobiło mu się straszliwie nudno postanowił zagadać do swego woźnicy.
- Słuchaj ... John, a który koń ci się bardziej podoba? Gniady, kary czy w łaty?
- To jest tak Sir... kiedy ja zaprzęgam gniadego konia to najbardziej podoba mi się gniady, kiedy zaprzęgam karego to najbardziej podoba mi się kary.. A kiedy zaprzęgam konia w łaty to najbardziej podoba mi się koń w łaty..
- Dziękuję John.
- Nie ma za co Sir.
- A powiedz mi John, które wino ci najbardziej smakuje? Czerwone, białe czy różowe?
- Widzicie Sir... Kiedy ja piję czerwone wino to najbardziej smakuje mi czerwone wino. Kiedy piję białe to najbardziej smakuje mi białe wino, a kiedy piję różowe to najbardziej smakuje mi różowe wino.
- Dziękuje John.
- Nie ma za co Sir.
- A powiedz mi John jakie kobiety najbardziej ci się podobają? Blondynki, szatynki czy brunetki?
- Widzicie Sir...
- Dziękuję John.
- Nie ma za co, Sir.

* * * * *

Spotyka się dwóch znajomych, którzy nie widzieli się już od wielu lat:
- Co u ciebie słychać?
- Nic szczególnego, ożeniłem się, mam dzieci...
- Ile?
- Och, najpierw urodziły się bliźniaki, potem urodziły się bliźniaczki, potem znowu bliźniaki, po dwóch latach znowu bliźniaczki, a teraz za trzy miesiące żona ma urodzić kolejne bliźniaki...
- Co?! Dziwi się kolega? Za każdym masz razem bliźniaki?
- No nie, były takie razy, że nic było...

* * * * *

Stary MacDonald miał poważne problemy ze zdrowiem. Czując zbliżającą się śmierć poprosił swojego przyjaciela MacDougal’a o przysługę:
- Słuchaj mam do ciebie ogromną prośbę. Jak umrę, to wlej mi do trumny butelkę najlepszej whisky.
- Nie ma sprawy - odparł MacDougal - pozwolisz jednak, że najpierw przepuszczę ją przez swoje nerki?
08.07.2006
21:12
[21]
Orlando [ Friends Will Be Friends ]

Dowcipy głupie, śmieszne i strasznie wkręcające: Cichy zielony skwerek w miejskim parku. Na postawionej w alejce ławeczce odpoczywa mężczyzna, wyciągnąwszy nogi. Obok biegnie mała dziewczynka i odbija piłeczkę: - La-la-Lala, la-la-Lala, NOGI CHUUJU ZABIERZ!!! La-la-Lala!!!La!


* * *

Ruscy żołnierze w czasie II wojny światowej skakali po nagrobkach i czytali kto ma leży. - Joseph Muller - Hans Frank - Achtung Mine

* * *

..auf der Autobahn! I jedziemy przez te niemcy i jedziemy i mój kolega zadaje pytanie - - "co to za miejscowość obok, nigdy o niej nie słyszałem a cały czas są drogowskazy?" - "jakie drogowskazy" - pytam nieco zdziwiony... - "no te... (pokazał palcem).. ausfahrt..." i wiecie co? Nie znalazlem tego na mapie :P *aushafrt - zjazd z autostrady ;]

* * *

- Co będzie jak się skrzyżuje blondynkę z psem husky? ... - Ano... są dwie możliwości: albo wyjdzie nam blondynka zajebiście odporna na mróz, albo husky, który będzie najlepiej ciągnął w całym zaprzęgu ...

* * *

...konczac 81 lat powiedzial, ze jego plany na najblizsze 10-lecie to: "trzymac sie wlasciwej strony trawy".

* * *

- Cenię wasze inklinacje liryczne, Rżewski - wyznał pułkownik Jajcew. - I przyznam się, że wiem, iż moja żona nie jest już podobna do przytulnej, ciepłej stajni dla ogierów mej husarii. - Niby racja pułkowniku, ale... - zaprotestował porucznik. - Teraz pańska żona podobna jest do państwowego szpitala - czysta, bezpłatna i ogólnie dostępna.

* * *

- Porucznik Rżewski bywa niekiedy nieobliczalny - opowiada kornet Obołeński. - Otóż, kiedyś poszliśmy z kolegą do burdelu. Położyliśmy niczego sobie prostytutkę na stół i zaczęliśmy ją zaspokajac ogórkiem. Ale przyszedł porucznik i lekko nas zdenerował. - Wyr*uchał kurewkę? - Nie, ogórka zjadł. * * * Marzenie idioty wygląda zazwyczaj jak żona sąsiada.

* * *

Żali się Franek znajomemu: - Miałem takiego pięknego węża ogrodowego, mówię ci, ręczna robota dziadka, wąż miał ponad kilometr i był cenną pamiątką rodzinną, a tu wczoraj przyszedł komornik i zabrał mi tego węża. - A za co? - Nie wiem, powiedział, że za długi.

* * *

Kochaj bliźniego swego jak siebie samego! Zenek bardzo się tym przejął - chodzi teraz po mieście i masturbuje ludzi...

* * *

- Chcecie usłyszeć najszybszy dowcip? - TAK! - Chcecie usłyszeć jeszcze jeden?

* * *

Dyslexics of the World..... UNTIE!

* * *

- Byłaś u Nowaka? Doktor Nowak nigdy nie odkłada niczego na miejsce, prawda? - mówi jedna pielęgniarka do drugiej - Noo... eee... w sumie to masz rację, a co? - Pierś ci z fartucha wystaje...

* * *

- Hej stary! Pamiętasz tę seksowną sekretarkę z dyrekcji? Wyobraź sobie, bylismy na randce! - Wow! - Tak! I wiesz co? Zaprosiłem ją do domu. A ona, wyobraź sobie, zgodziła się! - No i? - Wyobraź sobie, zaczęliśmy się miziać... - I...?! - Ty wiesz jakie ona ma cudowne cycki? - Wyobrażam sobie! - A potem ściągnęła majteczki, wiesz jaką ona ma dupcię?! - Wyobrażam sobie!! - A wyobraź sobie jakie ona ma gibkie ciało! - No ku*wa wyobrażam sobie!! - Położyliśmy się przy kominku... - Taaak... - I wyobraź sobie, zrobiła mi takieeego loda... - Taaaaaak... - I teraz wyobraź sobie, kiedy w nią wszedłem... Hej! Gdzie idziesz?! - Zmienić gacie...
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-07-08 21:13:07]
08.07.2006
21:40
[22]
Bury Pies [ Konsul ]

- No widzis Kryska, jak chcesz, to potrafisz...
11.07.2006
16:52
[23]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Jak to w sejmie grają w kamień, papier i nożyczki...

wwwwebproviderplroman
12.07.2006
20:33
[24]
Łysack [ Przyjaciel ]

Z pamiętnika informatyka
Wracam do domu, patrzę, a żona leży naga w łóżku z obcym facetem. A oczy u nich jakieś takie chytre. Rzucam się do komputera, faktycznie: zmienili hasło!

***

W szpitalu leży nieprzytomny mężczyzna, przy nim siedzi troskliwa żona. W pewnym momencie chory budzi się, patrzy na żonę i pyta: Byłaś przy mnie zawsze, kiedy spotykało mnie jakieś nieszczęście, prawda? Tak, kochanie. Byłaś przy mnie, kiedy mnie z pracy wywalili? Tak, kochanie. A gdy moja firma zbankrutowała, też przy mnie byłaś? Tak, kochanie. A gdy nam się chałupa spaliła? Też przy tobie byłam, kochanie. Teraz, gdy miałem ten cholerny wylew, też przy mnie jesteś? Tak, kochanie. Wiesz co? Ty mi kurwa pecha przynosisz!

***

Przy barze siedzi pijany mężczyzna. Nagle, tuż za jego plecami, stanęła kobieta ubrana w sukienkę na ramiączkach. Podniosła wysoko rękę, żeby przywołać barmana i pijak zauważył, że ma niewydepilowane włosy pod pachami. Nabrał powietrza w płuca i krzyknął ile sił. Barman, kolejka dla primabaleriny! Barman natychmiast obsłużył kobietę. Po chwili ta sama kobieta stanęła za pijakiem znowu i znowu podniosła rękę, żeby zamówić drinka. Pijak spojrzał przez ramię i znowu krzyknął na całą salę. Barman, kolejka dla primabaleriny! Barman znowu obsłużył kobietę. Gdy pojawiła się po raz trzeci i sytuacja znowu się powtórzyła, barman nie wytrzymał i zapytał pijanego mężczyznę. Skąd pan wie, że ona jest primabaleriną. Bo tylko tancerka baletowa może podnieść nogę tak wysoko.

***

Przy barze siedzi dwóch mężczyzn. Piją równo i mocno. Nagle jeden z nich spada ze stołka na podłogę i leży bez ruchu. Jego przyjaciel spogląda na barmana i mówi. I to się nazywa siła charakteru. On zawsze wie, kiedy przestać.

***

Do seksuologa przychodzi młoda kobieta i oznajmia, że ma kłopoty ze swoim pożyciem z mężem. Doktor zadaje jej mnóstwo pytań, ale nadal nie może ustalić głównej przyczyny kłopotów. W końcu zadaje jej pytanie. Czy widziała pani kiedykolwiek twarz swojego męża w czasie odbywanie stosunku. Tak, raz. I jak wyglądał? Był wściekły. Doktor uznał, że znalazł przyczynę i drąży temat. Kiedy to było? Wtedy, gdy obserwował mnie przez okno, a ja byłam z sąsiadem.

***

Nowy Jork. Mistrzostwa świata w zapasach. Finałowa walka Rosjanina i Amerykanina. Telewizyjną transmisję ogląda we Władywostoku brat rosyjskiego zawodnika. Niestety, Rosjanin znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, olbrzymi Amerykanin sprowadził go do parteru, przygniótł całym swoim ciałem i niemal zawiązał w supeł. Nagle we Władywostoku nastąpiła awaria i w mieście zgasło światło. Zniecierpliwiony facet biegnie do telefonu i dzwoni do ekipy rosyjskich zapaśników. W słuchawce słyszy głos brata. Wania, nu, kto wygrał? Nu, ja! Nu, ale jak z tego wyszedłeś? Wiesz, leżę tak pod tym gościem i myślę sobie, że to koniec. Aż tu nagle widzę genitalia. Nu, to wziąłem i ugryzłem z całej siły. Nu, Wania, ale to nie po sportowemu. Nu, może i nie po sportowemu, ale czy ty wiesz, do czego zdolny jest człowiek, który ugryzł się w jaja?

***

Zatłoczona plaża w popularnym kurorcie. Dzwoni komórka. Facet podnosi telefon i słyszy kobiecy głos: Kochanie, to ja. Nie gniewaj się, że ci przeszkadzam, ale właśnie widziałam w salonie pięknego mercedesa. Wyobraę sobie, dzióbku, że w promocji kosztuje raptem 200 tysięcy złotych. Czy mogę go sobie kupić? A kup sobie, kup odpowiada mężczyzna. I wiesz, Gosia mówiła mi właśnie, że widziała gdzieś zupełnie okazyjnie futro z soboli syberyjskich. Tylko za 100 tysięcy. Mogę? No, pewnie kochanie zgadza się mężczyzna. No i jeszcze taka drobna sprawa. Ten słynny reżyser, o którym ci już kiedyś opowiadałam, właśnie sprzedaje swoją willę. I to naprawdę okazyjnie, tylko 5 milionów. Wiem, że to wyczyści twoje konto, no, ale misiu, przecież niedługo się pobierzemy, musimy gdzieś zamieszkać. Czy mogę kupić, kochanie? Tak, tak, oczywiście odpowiada mężczyzna. To kończę, rybko, kończę. Pa! Pa! Facet odkłada telefon, rozgląda się wokół i krzyczy na całe gardło: Czyja to komórka?

***

Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy na arenie pojawił się sło�, tata poszedł kupić słodycze. Nagle chłopiec wstaje i wyciągając rękę, krzyczy: - Mamo, mamo, co to jest? Zaskoczona pytaniem mama odpowiada: - To jest ogon słonia. Syn jednak wykrzykuje dalej: - Nie! Pod spodem. Zakłopotana mama odpowiada: - Tooo... nic takiego. Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, więc idzie po nie mama. Gdy tylko się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu. - Tato, tato, co to jest? - To jest ogon, synu. - Nie, pod spodem. - To jest siusiak słonia. Chłopiec chwilę się zastanawia, po czym mówi: - A mama powiedziała, że to "nic takiego". Ojciec z dumą rozpiera się na fotelu: - No cóż, synku. Tatuś trochę mamusię rozpuścił.

***

Do baru wchodzi klient z żółwiem pod pachą. Zwierzątko jest w opłakanym stanie: popękana skorupa sklejona taśmą, jedna z nóżek owinięta bandażem, opuszczona smutno główka. Barman patrzy na zwierzę z litością. - Co mu jest? - Wszystko w porządku. Wygląda może nienajlepiej, ale jest w świetnej formie. Czy pan wie, że on jest szybszy od psa? Barman patrzy na właściciela żółwia ze zdziwieniem. - To niemożliwe! - No, to możemy się założyć. Zanim pański pies ruszy swój tłusty tyłek, mój żółw będzie już przy drzwiach. Barman ustawia psa, odliczanie, rusza. W tym momencie mężczyzna chwyta swojego żółwia, bierze potężny zamach i rzuca nim w stronę drzwi. Pies jest w połowie drogi, kiedy jego konkurent z hukiem ląduje na framudze. - A nie mówiłem, że będzie pierwszy?

***

Pewien turysta wybrał się na wakacje do Szkocji. Pewnego dnia postanowił spędzić wieczór w starym pubie w niewielkiej miejscowości. Siadł przy barze i rozejrzał się dookoła. Niedaleko siedział stary człowiek o pomarszczonej i smutnej twarzy. Turysta poczuł do� sympatię i postawił mu piwo. Staruszek wypił, otarł usta i przemówił: - A on widzi tę stodołę tam na wzgórzu? Jam ją wybudował. Sam narysował plany w mojej piwnicy, sam zwiózł materiał i sam ją postawił. I co? Myśli może, że nazywają mnie "McDonald Budowniczy"? Nie. I zapadł w zadumę. Po kilku minutach zaczął znowu. - A widzi to ogrodzenie, tam? Jam je wybudował. W swojej piwnicy nocami plany rysował, kamienie ciężkie zwoził i sam postawił. I co, myśli może, że nazywają mnie "McDonald budowniczy"? Nie. Mija chwila i staruszek zaczyna znów. - A widzi ten most, tam niedaleko? Jam go wybudował. We własnej piwnicy plany nocą robił, materiał zwoził i tymi rękami go zbudował. I co, myśli, że nazywają mnie we wsi "McDonald budowniczy"? Nie, bo wystarczy, że człowieka raz w życiu, w młodości, słabość najdzie i zabawi się z owieczką?

***

Chłopak zaciągnął się do komandosów. Po przeszkoleniu, razem z innymi rekrutami zabrany został na pierwszy skok ze spadochronem. Następnego dnia dostał przepustkę do domu. Wita się z ojcem, a ten pyta - jak było. - Gdy samolot osiągnął odpowiednią wysokość, sierżant otworzył drzwi i spytał, kto skoczy na ochotnika. Skoczyła połowa z nas. - I ty synu? - Jeszcze nie. Wtedy sierżant zaczął nas po kolei wyrzucać. - I skoczyłeś, synu? - Jeszcze nie. Zostałem sam. Sierżant próbował mnie wyrzucić, ale ja uczepiłem się drzwi i nie puszczałem. Wtedy on, a facet ma 2 metry wzrostu i waży 120 kilogramów, wyjął kij bejsbolowy i wrzasnął: "Albo skoczysz, albo wsadzę ci to w tyłek!". - I wtedy skoczyłeś? - No, troszkę? Na początku...

***

Do sklepu z damską bielizną wchodzi mężczyzna. Czeka aż wyjdą wszyscy klienci i zmieszany podchodzi do ekspedientki.
– Chciałbym kupić żonie biustonosz.
– Jaki rozmiar?
– Nooo, nie wiem.
– Czy pańska żona ma piersi tak duże jak grejpfruty?
– Nie.
– A może takie jak jabłka?
– Nie.
– Może takie jak jajka?
Mężczyzna zastanawia się przez chwilę.
– Tak, tak – jak jajka. Sadzone.

***

Do supermarketu wchodzi dwóch kumpli.
Jeden z nich bez przerwy bawi się monetą – podrzuca ją do góry i łapie zębami. Nagle pierwszy z kumpli odwraca się i niechcący potrąca kolegę. Moneta
wpada mężczyˇnie do gardła. Gość robi się czerwony i zaczyna się dusić. Przerażony przyjaciel wpada w panikę i wzywa pomocy.
Pojawia się dystyngowana, elegancko ubrana kobieta po 30–tce. Bez słowa podchodzi do duszącego się mężczyzny i łapie go za przyrodzenie. Ściska go bardzo mocno, po chwili jeszcze mocniej – nagle mężczyzna wypluwa monetę, z ulgą łapiąc powietrze. Przyjaciel uratowanego z szacunkiem podchodzi do damy.
– To było fantastyczne. Czy pani jest lekarzem?
– Nie, jestem prawnikiem, moją specjalnością są rozwody.

***

Do baru wchodzi klient. Zamawia drinka. Wokoło pusto, więc zagaduje barmana.
– Jak pan myśli, czy lewica wygra wybory w…
Barman przerywa mu gwałtownie:
– Żadnych rozmów o polityce w tym barze. Taka zasada.
Klient milczy przez chwilę.
– A wie pan, że papież…
Barman znowu przerywa mu gwałtownie:
– Żadnych dyskusji o religii również.
Zniecierpliwiony klient patrzy na barmana i zapytuje:
– A o seksie można?
– Można.
– To pieprz się pan!

***

Zapracowany tatuś wraca póˇną porą samochodem z pracy. Spieszy się do domu, gdy nagle przypomina sobie, że jego córeczka ma właśnie urodziny. Skręca więc szybko do najbliższego sklepu z zabawkami. Podchodzi do sprzedawcy i pyta o jakąś ładną lalkę.
— Mamy „Barbie na wakacjach” za 19,99, „Barbie idzie na bal” za 19,99, „Barbie zostaje projektantką mody” za 19,99 oraz „Barbie się rozwodzi” za 399 dolarów.
Lekko zdezorientowany ojciec pyta:
— Dlaczego ta ostatnia lalka jest taka droga?
— Bo Barbie, która się rozwodzi, idzie razem z domem Kena, meblami Kena, samochodem Kena i jachtem Kena.

***

Przy barze siedzi pijany staruszek i zachowuje się bardzo agresywnie. Upatrzył sobie stół, przy którym siedzą trzej potężnie zbudowani młodzi mężczyˇni. Patrząc wyzywająco na jednego z nich, krzyczy na cały głos.
— Twoja matka robiła mi laskę!
Mężczyzna przez chwilę popatrzył na starca, ale nie zareagował. Krzepki dziadek nie daje za wygraną i pokazuje ręką drugiego faceta.
— Z twoją matką robiłem to, kiedy tylko chciałem!
Drugi facet również popatrzył przez chwilę na staruszka i wrócił do rozmowy z towarzyszami. Starzec, pijany już w sztok, kieruje się w stronę trzeciego z siedzących przy stole.
— A z twoją matką to…
Mężczyzni podnoszą się nagle, dwóch z nich bierze intruza pod ramiona, a trzeci cichym głosem mówi:
— Chodz tato, na dzisiaj ci już wystarczy...

***

W Londynie odbywa się Wielki Festiwal Piwa. Czterej prezydenci największych browarów chcą się zrelaksować. Umawiają się więc na wieczór w pubie. Podchodzi kelner i pyta, co podać. Jeden z nich, z hiszpańskim akcentem, zamawia pierwszy.
— Senior, najlepsze na świecie piwo, proszę podać Coronę.
Drugi z nich, z jowialnym uśmiechem i niemal nie otwierając ust mówi:
— Podaj mi chłopcze The King of Beer, Budweisera.
Następny z ciężkim akcentem wykrzykuje:
— Podaj mi jedyne piwo, do którego wyrobu używana jest prawdziwa ˇródlana woda z górskiego źródła Rocky Mountain. Coors poproszę!
Ostatni z nich, szef Guinness’a, zamawia coca—colę. Przez chwilę panowie piją w milczeniu, ale w końcu nie wytrzymują i pytają czwartego, o co chodzi.
— Szanowni panowie, uznałem, że skoro żaden z was nie pije piwa, to ja nie będę się wyłamywał.

***

Mężczyzna już bardzo długo kocha się z niezwykle namiętną i wygimnastykowaną blondynką. Zmęczony i spragniony przeprasza ją na chwilę i wychodzi do kuchni. W lodówce jest tylko mleko. Nalewa sobie szklankę i zaczyna pić. Czuje jednak, że jego kogucik jest rozgrzany niemal do czerwoności, aby więc sobie ulżyć, wkłada go na chwilę do szklanki z mlekiem. W tym samym momencie wchodzi blondynka.
— Ach, a ja zawsze zastanawiałam się jak wy go napełniacie.

***

Dwoje 80—letnich staruszków mieszkających na Alasce wybrało się na romantyczny spacer. Zaczynała się wiosna, przyroda powoli budziła się do życia. Obojgu zebrało się na amory.
— Czy wiesz, że na Alasce jest 117 000 wilków?
— Och kochanie, jaki jesteś mądry.
— A czy wiesz, że na Alasce żyje 482 000 niedˇwiedzi grizzly?
— Och kochanie, jaki jesteś mądry.
Rozanielona staruszka czuje, że zbliża się tak dawno nie przeżywana przygoda i patrzy coraz cieplejszym wzrokiem na swojego staruszka. A ten nie tracąc czasu, już prawie rozebrał swoją babunię.
— A czy wiesz, że na Alasce żyje 2 mln karibu?
— Och kochanie, jaki jesteś mądry, ale skąd ty to wszystko wiesz?
— A pamiętasz jak w środku zimy zabrakło nam papieru toaletowego?
— Tak kochanie.
— I podałem ci wtedy egzemplarz „National Geografic”?
— Tak kochanie.
— Masz przyklejoną do pupy 68 stronę.

***

Międzynarodowy kongres feministek. Na podium wchodzi jedna z delegatek i rzuca hasło.
— Siostry, dość wyzysku. Nie będziemy im prać i gotować.
Uchwałę przyjęto jednogłośnie. Na kolejnym spotkaniu wojowniczych pań, delegatki dzielą się swymi spostrzeżeniami. Zaczyna Angielka.
— Wróciłam do domu i mówię: John, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia — widzę — gotuje jajko.
Sala zatrzęsła się od oklasków. Na mównicę wchodzi Francuzka.
— Wróciłam do domu i mówię: Pierre, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia widzę — pierze majtki.
Owacje na stojąco. Na podium wchodzi Rosjanka.
— Wróciłam do domu i mówię: Iwan, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia nadal nic nie widzę. Czwartego dnia – zaczynam widzieć na prawe oko.

***

Pracownik fabryki frytek popadł w dziwną obsesję.
- Mam nieprzepartą ochotę włożyć penisa w obieraczkę ziemniaków - zwierza się żonie.
- Absolutnie nie rób tego! - krzyczy kobieta. - To się źle dla ciebie skończy.
Po kilku dniach facet wraca do domu blady, strój w nieładzie, włos zwichrzony.
- To było silniejsze ode mnie - mówi. - Zrobiłem to.
- Włożyłeś penisa w obieraczkę ziemniaków?! - pyta przerażona żona. - I co?!
- Wyrzucili mnie z pracy - odpowiada mąż.
- A co z obieraczką?
- Ją też wyrzucili.

***

Henryk i Alina z Krakowa odwiedzają Londyn. Na lotnisku biorą taksówkę i jadą do centrum miasta. Podróż trwa długo i taksówkarz postanawia porozmawiać z pasażerami.
- Where are you from? - pyta.
- We are from Poland - odpowiada Henryk. Alina, która nie zna angielskiego, pyta chłopaka, o co pytał taksówkarz.
- Chce wiedzieć, skąd jesteśmy - odpowiada Alfred.
- Where do you live in Poland? - brzmi kolejne pytanie taksówkarza.
- We live in Kraków - mówi Alfred.
- Oh my God! In Kraków! I had there the worst fuck in my life! - krzyczy przerażony taksówkarz.
Alina znów pyta chłopaka, o co chodzi.
- Taksówkarz mówi, że cię zna.

***

Polski turysta udaje się do Rosji, gdzie dzięki silnej złotówce maksymalnie korzysta z tanich usług tamtejszych dziewczynek. Po powrocie do kraju zauważa, że coś złego dzieje się z jego penisem. Idzie do lekarza.
- Niebieskie plamy, różowe wybroczyny i zielone wrzody. Diagnoza jest jednoznaczna: ruski PVSD- mówi lekarz.
- Co takiego? - pyta pacjent.
- Ruski PVSD. Bardzo rzadka, wielce tajemnicza choroba. Mało o niej wiemy. Podejrzewamy, że to kosmiczna mutacja AIDS. Nie ma na to lekarstwa. Jedyny ratunek - amputacja członka.
Przerażony amator cielesnych uciech w te pędy biegnie do rosyjskiego znachora. Ten musi się znać na PVSD - chorobie typowej dla państwa Putina.
- No, tak. PVSD w drugim stadium. Przepraszam, są też początki trzeciego etapu choroby - widzi pan te wybroczyny? Nie mam wątpliwości, ma pan PVSD.
Kliniczny przypadek - mówi rosyjski znachor.
- Polski lekarz kazał mi amputować penisa.
Czy miał rację? - pyta pacjent.
- Konował z Kasy Chorych! Chce pana naciągnąć na forsę. Po co od razu amputować. Poczekasz pan dwa, no, góra trzy tygodnie i sam odpadnie - pociesza znachor.

***

12-letni blizniacy, Adam i Jakub, porównują prezenty, które otrzymali na urodziny od rodziców.
- Zobacz Jakub, jak mnie kochają. Dostałem komputer, sprzęt hi-fi, rower, hulajnogę, nowy telewizor i nowe wideo, a ty?
- Ja dostałem tylko ten przerobiony przez matkę wełniany sweter po ojcu i ciepłe skarpety z wyprzedaży. Ale nie narzekam. To przecież nie ja umieram na raka - odpowiada bratu Adam.

***

89-letni Alfred, emeryt zmęczony i wiekiem, i samotnością udaje się do pubu, aby poderwać dziewczynę. Godzinami siedzi przy barze, ale żadna kobieta nie chce przyjąć jego propozycji wspólnego wypicia drinka. Zrozpaczony podrywa 67-letnią babcię klozetową, Leokadię. Ta z ochotą przyjmuje jego propozycję, spędzają upojną noc i razem jedzą lekkostrawne śniadanie (płatki kukurydziane na mleku). W trzy dni póˇniej Alfred zauważa, że coś złego dzieje się z jego penisem - wypływa z niego podejrzana wydzielina. Tak szybko, jak na to pozwalają mu jego lata, biegnie do dermatologa. Lekarz dokładnie ogląda członka emeryta i pyta:
- Czy ostatnio masturbował się pan lub też miał stosunek seksualny?
- Tak! - odpowiada dumnie Alfred.
- No to zjeżdżaj mi pan stąd! Za chwilę będzie miał pan orgazm!

***

Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak ,,miastowy'' oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
- Panie, to moje pole i moja kaczka!
- Ale to ja ją ustrzeliłem! - protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę.
- No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycją - odpowiada sołtys.
- To znaczy jak? - pyta ,,miastowy''.
- Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma więcej kopniaków - wygrywa - wyjaśnia kmieć.
- Zaczynaj! - mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w krocze.
Warszawiak pada na ziemię, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
- Teraz... teraz chamie... chamie.... moja kolej!
- A bierz pan tę kaczkę i spadaj.

***

Młoda matka pyta lekarza, jak wygląda jej dopiero co urodzone dziecko.
- Wszystko ma na miejscu. Uroczy blondynek, skóra jednak jak u Murzynka, a rysy typowo azjatyckie. Na przyszłość radziłbym, aby pani nie przesadzała z seksem grupowym - odpowiada lekarz.
- Przecież to cudowna wiadomość, panie doktorze! Była taka balanga, że bardzo bałam się, że mój mały urodzi się z ogonem i będzie szczekać!
15.07.2006
10:17
[25]
yazz_aka_maish [ Legend ]

UWAGA Oszustki!


Nie wiem, czy robicie też zakupy w marketach, ale te informacje mogą się
przydać. Chcę was ostrzec przed tym, co mi się przydarzyło. Padłem ofiarą
przebiegłych oszustek. Zdarzyło mi się to w TESCO, ale mogło i gdzie indziej
i komuś innemu. Oszustki działają następująco: Dwie ładne dziewczyny koło 20
przychodzą do waszego samochodu, kiedy ładujecie zakupy do bagażnika.
Zaczynają myć szyby a piersi im dosłownie wyskakują z bluzek. Kto by nie
popatrzył? Jak im podziękujecie i zaproponujecie pieniądze za wykonaną
pracę, odmówią i poproszą, by ich lepiej podrzucić do następnego TESCO.
Jeżeli się zgodzicie, obie usiądą na tylnym siedzeniu i w trakcie jazdy się
zaczną nawzajem pieścić. Następnie jedna z nich przechodzi na przednie
siedzenie i zabierze się do robienia laski. W tym czasie druga kradnie wasz
portfel.

Mój portfel został właśnie tak skradziony w zeszły piątek, sobotę, dwa razy
w poniedziałek i wczoraj też !
15.07.2006
11:13
[26]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Nauczyciel wchodzi do klasy Jasia a tu na tablicy wypisane słowa ogólnie znane jako nie przyzwoite : pi*da, ch*j, k*rwa ...
Przyjrzał się tablicy, pokiwał głową ... cmoknął z dezaprobatą i mówi :
- Moi drodzy jesteście zbyt młodzi żeby używać takiego podwórkowego języka ... po za tym takich słów kulturalni ludzie w ogóle nie powinni używać ...nie będę wnikał w to, kto z Was to napisał. Mam więc taką propozycję. Na mój znak wszyscy zamykamy oczy a ja będę głośno liczył do 50-ciu. W tym czasie niech "sprawca" dokładnie wytrze tablicę i postaramy się zapomnieć o tym incydencie ... OK ? No to UWAGA ! RAZ... DWA... TRZY ...
Nauczyciel doliczył do 50-ciu ... wszyscy oczyt pootwierali ... a tu nadal brzydkie wyrazy a na dodele dopisek :
- Spierdalaj gościu! Fantom uderza ponownie!

***

Wpadły zwierzęta w jamę wykopaną w ziemi. Siedzą. Nagle zając groźnie:
- Kto pierdnął?!
Lew:
- Ja. A co?
Zając, z zachwytem podnosząc kciuka:
- Zapach - zajebiozka!

***

Przyszedłem prosić o rękę pańskiej córk,chociaż wiem że to tylko formalność.
-Wypraszam sobie!-wściekasię przyszły teść.
-Kto ci powiedział,że to tylko formalność?
- Ginekolog.

***

Pewien stary rzeźnik postanowił przekazać swój interes synowi. Jako że synek lekko przygłupi to postanowił mu wszystko wyjaśnić pokolei. Prowadzi go do zakładu i mówi:
- Patrz to jest taka maszyna, tu wkładasz barana a tam wychodzi parówka. Rozumiesz?
- Nie...
- No patrz tu wkładasz barana a tam wychodzi parówka. Rozumiesz?
- Nie..
- Nosz co tu do rozumienia- tu baran tu parówka. Rozumiesz?
- Nie... a tato, jest taka maszyna gdzie się wkłada parówkę i wychodzi baran?
- Tak, twoja stara!

***


Gwiazdy za młodu :)
wwweatlivercomcelebrities-kids6l
15.07.2006
12:20
[27]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Dość stare ale dla mnie wciąż BOMBA :D
15.07.2006
12:41
[28]
Lord Deemon [ Ogame Player ]

Pewien stary rzeźnik postanowił przekazać swój interes synowi. Jako że synek lekko przygłupi to postanowił mu wszystko wyjaśnić pokolei. Prowadzi go do zakładu i mówi:
- Patrz to jest taka maszyna, tu wkładasz barana a tam wychodzi parówka. Rozumiesz?
- Nie...
- No patrz tu wkładasz barana a tam wychodzi parówka. Rozumiesz?
- Nie..
- Nosz co tu do rozumienia- tu baran tu parówka. Rozumiesz?
- Nie... a tato, jest taka maszyna gdzie się wkłada parówkę i wychodzi baran?
- Tak, twoja stara!

I ten obrazek ^^

ROTFL :D

Germański ku.wa oprawca :D
15.07.2006
16:24
[29]
hassan2004 [ roll hard go pro ]

[27] --> ten rysunek staje sie moim moytwem przewodnim na kazdy dzien tego lata :D
15.07.2006
17:21
[30]
yazz_aka_maish [ Legend ]

hassan2004 dla mnie jeden z najlepszych minikreskówek jpg jakie w ogóle widziałem :)

I te miny oddające emocje :D
20.07.2006
19:29
[31]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Na poboczu autostrady superhiperblondyna w superhipermini wypina swoją
superhiperpupę wymieniając koło w swoim superhipersamochodzie. Zatrzymuje
się policjant i najdelikatniej jak umie zwraca uwagę:
- Rozumiem, że jest Pani zdenerwowana, ale stoi Pani niebezpiecznie
wyeksponowana na poboczu, a ja coś nie widzę trójkąta.
- No.. bo.. ja.. mam wydepilowany - zarumieniło sie dziewczę...

Narcystyczny "paker" :D
wwwflabber.nlarchief014262

Mąż do żony:
- "Kochanie, nie mogę znaleźć herbaty!"
- "Człowieku, ty byś bezemnie zginął! Herbata jest w łazience,w apteczce, w puszce po kakao, z nalepką "sól".

***

Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą dziewczynkę, która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka.
- Poczekaj, dziecko, pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:
- Nie wiem, jak pan ale ja teraz spierdalam!

***

Profesor na uczelni egzaminuje studenta. A ze był to dziwny profesor, to lubił ze studentami sobie pogrywać. Student odpowiedział tak na granicy zaliczenia, więc profesor stawia mu ultimatum:
- Jak odpowiesz na moją zagadke t ozdasz, jak nie to nie zdasz.
- No dobra.
- Ile w tym pokoju jest zarówek?
Student liczy liczy... jedna.. pięć... osiem
- Osiem
A profesor wyciąga z kieszeni zarówke i mówi:
- Widzisz 9, oblałeś.
Student zawiedziony ostrzega kolegów ze profesorek lubi pogrywać, i przy którymś studencie z kolei sytuacja sie powtarza:
- Ile tu jest zarówek??
Student doliczył sie osmiu, ale ostrzezony mówi:
- Dziewięć.
- Widzisz, niepotrzebnie cie ostrzegli bo ja tym razem nie mam w kieszeni zarówki.
A student wyciąga swoją i mówi:
- Ale ja mam.

***

Spotkały się stworzonka z Ludzkich Dolinek.
Opowiada Woskowinek:
"Do mnie zagląda czasami taka watka na patyczku i próbuje mnie wyciągnąć,
wtedy chowam się głęboko w uszku i nie może mnie dostać"
Na to Próchniaczek:
"Do mnie wpada 2 razy dziennie szczoteczka i próbuje mnie za każdym razem
wykurzyć, chowam się głęboko między ząbkami i nic mi nie może zrobić..."
Dołącza się Grzybek Pochewka: "A do mnie zagląda czasami taki jeden łysol.
Nie może się najpierw zdecydować czy wejść czy nie, a na koniec zarzyguje
mi całą chatkę ..!"
Na to wyrywa się Próchniaczek: "O,o! Tego gnoja to ja też znam!"

***

Plaża, morze, piękna pogoda. Na kocyku wspaniała laseczka posuwistymi,
erotycznymi wręcz pociągnięciami smaruje swoje idealnie opalone ciało. W
bliskim sąsiedztwie tego "zjawiska", na rozpostartym ręczniku leży z
przymkniętymi oczami facet w średnim wieku. Gdyby nie coraz bardziej
zwiększające się gabaryty jego slipek, możnaby uznać, że śpi i kompletnie
nie zwraca uwagi na dziewczynę. Tym zachowaniem myli panienkę, która
zerkając na niego widzi tylko jego opuszczone powieki i bez żadnych
zahamowań wkłada rękę w stringi, kładzie ją na "swym łonie" i półgłosem
mówi:
-Ty mój skarbie największy, ty moja pieszczoszko. Mamusia pamięta, że
wszystko ma dzięki tobie. I mieszkanie i samochód i spore oszczędności.
Chcesz się wykąpać? Już idziemy do wody. Wstała i pobiegła w stronę morza.
Facet otwiera oczy, unosi się na łokciu i spoglądając w kierunku swojego
przyrodzenia warczy: -Słyszysz, k***a, słyszysz? A ja przez ciebie straciłem
willę, dobrze prosperującą firmę, samochód. I jeszcze muszę płacić alimenty
w trzech różnych miejscach. Chciałbyś się z nią wykąpać, co? -tutaj
przekręca się na brzuch... -A piasek żryj, skurwielu.

***

Listonosz odchodzi na emeryturę. Mieszkańcy jego rewiru postanowili go
pożegnać, każdy na swój własny pomysł. Przychodzi do pierwszego domu,
otwiera facet, bierze listy i wręcza mu czek na 200zl. W drugim domu dostaje
pudełko kubańskich cygar, w trzecim butelkę dobrej whisky. Przychodzi do
czwartego, otwiera mu odziana skąpo, ponętna blondynka.
Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciąga do sypialni. Jeden, dwa... pięć
orgazmów. Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniały obiad. Na sam
koniec podaje mu kawę i banknot dziesięciozłotowy. Facet z lekka zblazowany
drapie się po głowie.
-To co pani dla mnie zrobiła było wspaniale, ale po co mi te dziesięć
złotych?
-Zastanawiałam się, co panu dać w związku z odejściem na emeryturę. W końcu
mąż powiedział : "Pierdol go! Daj mu dychę!" A posiłek sama wymyśliłam....

***

Przychodzi blondynka do sklepu miesnego i tym swoim cienkim glosikiem pyta:
-psze pani a jak nazywa sie taki duzy ptak z czerwonymi nogami i dlugim
czerwonym dziobem?
ekspedientka odpowiada:
-bociek
na to blondi:
-to pol kilo boćku poprosze

***

Pewne małżeństwo wskutek wypadku znalazło się na bezludnej wyspie.
Przebywali tam już kilka lat, aż pewnego dnia fale wyrzuciły na brzeg
młodego mężczyznę. Nowy rozbitek i żona od razy wpadli sobie w oko,
jednak nie było mowy o żadnym intymniejszym kontakcie, gdyż w pobliżu
zawsze był mąż kobiety, dlatego też musieli opracować sprytny plan. Mąż
ów, swoją drogą, też był zadowolony z nowego towarzysza niedoli, w swej
bystrości obliczył bowiem, że zamiast dwóch 12-godzinnych zmian na
wybudowanej przez rozbitków wieży, można będzie ustanowić trzy zmiany
8-godzinne. Do pierwszej zmiany zgłosił się na ochotnika "nowy".
Tymczasem małżeństwo wzięło się do rozpalania ogniska. Najpierw zaczęli
układać krąg z kamieni. W tym momencie z góry dobiegł głos: "Ej, bez
seksu tam proszę!". Na to para z dołu: "Ależ my nic nie robimy!".
Po chwili para zaczęła układać w kamiennym kręgu kawałki drewna. I znowu
z góry dobiegło głośne: "Ej, bez seksu tam proszę!". A para znowu: "Ależ
my nic nie robimy!".
Później małżeństwo zabrało się do układania na drewnie liści palmowych.
"Nowy" z góry na to: "Ej, mówiłem BEZ SEKSU". A małżeństwo jeszcze raz:
"Ależ my nic nie robimy".
Po ośmiu godzinach na wieżę udał się mąż. Ledwie doszedł na górę,
spojrzał w dół i pomyślał: "Kurczę, stąd faktycznie wygląda, jakby się
bzykali"..

***

Przychodzi murzyn do biura pośrednictwa pracy i pyta:
- Czy jest jakaś praca dla czarnego?
- Oczywiście! Pensja 10 tys., samochód służbowy, komórka.
- Pani żartuje?
- Pan pierwszy zaczął...

***

Spotykają się koledzy w pracy i jeden sie pyta:
- Ty co masz takie podbite oko?
- A, żona mnie wczoraj uderzyła kurczakiem.
- Kurczakiem? I od tego takie limo, przecież kurczak jest mięki?
- Tak ale ten był taki zmrożony z lodówki.
- A za co cie żona tak pieprznęła?
- Bo wiesz schyliła się do lodówki i tak jej się spudnica podnioła i normalnie nie wytrzymałem i dawaj ją od tylca.
- To co ta twoja żona jakś chora, nie lubi od tyłu?
- Lubi, ale nie w supermarkecie.

***

Mąż do żony:
-Jutro kupię kilka kondomów o różnych smakach, a ty po ciemku zgadniesz jaki to smak...
Żona: - OK.
Na drugi dzień, żona próbuje i mówi:
-Serowo-cebulowe?!?
Mąż: - GŁUPIA!!! Jeszcze nie założyłem !!!



***

AUTENTYKI!
Mała dziewczynka rozmawiała z nauczycielem o
wielorybach.
Nauczyciel twierdził, że jest fizyczną niemożliwością, by
wieloryb mógł połknąć człowieka. Pomimo, że jest taki
wielki, jego gardło jest zbyt wąskie. Dziewczynka
upierała się, że przecież Jonasz został połknięty przez
wieloryba. Zirytowany nauczyciel powtórzył, że to
fizycznie niemożliwe. Dziewczynka powiedziała:
- Gdy będę w niebie zapytam o to Jonasza.
Nauczyciel spytał:
- A jeśli Jonasz poszedł do piekła?
Odpowiedziała:
- Wtedy pan go zapyta.

Przedszkolanka przechadzała się po sali obserwując
rysujące dzieci. Od czasu do czasu zaglądała, jak idzie
praca. Podeszła do dziewczynki, która w skupieniu coś
rysowała. Przedszkolanka spytała ją, co rysuje.
Dziecko odpowiedziało:
- Rysuję Boga.
Zaskoczona nauczycielka po chwili odpowiedziała:
- Ale przecież nikt nie wie, jak Bóg wygląda.
Nie przerywając rysowania dziewczynka odpowiedziała:
- Za chwilę będą wiedzieli.

Na lekcji religii nauczyciel omawia z 5 i 6-latkami 10 Przykazań.
Właśnie omówili przykazanie o szanowaniu rodziców.
Nauczyciel spytał:
- A czy jest jakieś przykazanie, które mówi o tym, jaktraktować
braci i siostry?
Mały chłopiec (najstarszy z rodzeństwa)odpowiedział:
- Nie zabijaj.

Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia
dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego.
- Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie
na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest
prawnikiem" albo "To jest Krzys. Teraz jest lekarzem."
Na to cienki głosik z tyłu sali:
- A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje.

Aby lepiej objaśnić problem klasie, nauczyciel posłużył
się przykładem:
- Gdybym stanął na głowie, krew, jak wiecie, spłynęłaby
do niej i zrobiłbym się czerwony na twarzy.
- Tak - odpowiada klasa.
- Więc dlaczego, gdy stoję w pozycji normalnej, krew nie
spływa z głowy do stóp? Jeden z uczniów odpowiedział:
- Ponieważ pana stopy nie są puste.

Pewnego dnia mała dziewczynka przyglądała się, jak jej
matka zmywa naczynia. Nagle zauważyła kontrastujące z
brązowymi włosami matki siwe pasma. Spytała zatem:
- Mamo, dlaczego niektóre pasma Twoich włosów są siwe?
Matka odpowiedziała: Za kazdym razem, gdy mnie
zdenerwujesz lub doprowadzisz do płaczu niektóre moje
włosy stają się siwe. Dziewczynka przemyślała chwilę tę
rewelację i odrzekła:
- Musiałaś nieżle wkurzyć babcię.


***

27.07.2006
12:04
[32]
Raziel [ Action Boy ]

no ludzie deklarowaliscie sie ze bedziecie wrzucać dowcipy, tymczasem jak narazie tylko yazz dba o wątek. Ja nic nowego nie znam, ale zeby nie bylo offtopa muszę coś zarzucić:D :

W czasie zimnej wojny amerykanie wyszkolili szpiega i zrzucili go na Syberii. Szpieg trafił do chaty tubylca, który zaproponował mu nocleg. Na drugi dzień tubylec mówi:
- Nu, ty gawarisz kak nasz, ty pijesz kak nasz, nu ale ty nie nasz!
- paczemu ty tak dumajesz? - pyta skonsternowany Amerykanin.
- a potomu, szto u nas cziornych niet!

Jedzie facet tirem przez miasto, przejezdzajac pod mostem zaklinowal sie, przyjechala policja i policjant siem pyta
- co zaklinowalo sie

przychodzi gosciu do spowiedzi i mowi
- bzykalem kure
ksiadz- a zwiazales jej nozki??
gosciu???
ksiadz- bo ja ostatnio nie zwiazalem i mi jajka podrapala...

Dlaczego nie należy się powstrzymywać od puszczania bąków?- Nie wypuszczone unoszą się do mózgu i stąd się właśnie biorą posrane pomysły...

Siedzi dwóch downów w pokoju i zgasło światło.
Jeden mówi to pewnie korki,a drugi to idź mu otwórz.

a facet
- nie kurwa, most wiozlem i mi paliwa zabraklo!

Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-07-27 12:06:13]
27.07.2006
12:13
[33]
Raziel [ Action Boy ]

ja pierdziele ale zamotalem i juz nie moge wyedytować.

Ten dowcip z facetem który się zaklinował pod mostem jest w dwoch czesciach w srodku i na dole nie wiem czemu:P Całość:

Jedzie facet tirem przez miasto, przejezdzajac pod mostem zaklinowal sie, przyjechala policja i policjant siem pyta
- co zaklinowalo sie
a facet
- nie kurwa, most wiozlem i mi paliwa zabraklo!
29.07.2006
11:42
[34]
Raziel [ Action Boy ]

wklejać dowcipy damn it!
29.07.2006
12:00
[35]
Lysack [ Przyjaciel ]

to ja napiszę kawał co żem se go usłyszoł, a nie wyczytol:)

Przychodzi facet do baru, zamawia koniak, do tego jeszcze ze dwie setki, na koniec wypija piwo, chce zapłacić, więc pyta:
-ile płacę?
-aaa, dolara.
zapłacił i wyszedł. myśli sobie "hmm, coś tanio, tak dużo wypiłem za jednego dolara, muszę tu częśćiej przychodzić"
na drugi dzień przyszedł z kolegą. kupili sobie po kolejce kilku alkoholi, koniaki, giny, tequile i kilka innych. opili się tak, że ledwo mogli ustać, no ale trzeba zapłacić
-ile płacimy?
-aaa, dolara.
zapłacili i wyszli, kolega mówi:
-kurna, jak ten facet na tym wychodzi, tyle takich tobrych trunków, a to wszystko za dolara...
następnego dnia pozapraszali kolegów z całego miasta, łącznie ze 100 osób, wszyscy piją, grają w bilard, bawią się w najlepsze do samego rana. w końcu przychodzi czas na zapłatę
-ile płacimy?
-aaa, dolara.
-wie pan co? wszystko ładnie pięknie, ale przyszedłem sam, zapłaciłem dolara, przyszedłem z kumplem zapłaciliśmy dolara, przyszedłem z całą brygadą też płacimy dolara, jak to możliwe?
-widzi pan tę blondynkę co tam siedzi?
-no widzę
-a tego łysego faceta obok niej?
-no widzę
-widzi pan, ta blondynka to moja żona, a ten facet to właściciel tego baru. on pierdoli moją żonę, a ja pierdolę jego bar.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-07-29 12:01:42]
29.07.2006
13:05
[36]
MadaFakaMan [ Pretorianin ]

umieściłem ten dowcip w śmiech to zdrowie ale postanowilem umieścig go tu też gdyz uwazam że jest świetny
p.s.
lepszy efekt jak sie opowiada

Wychodzi sobie pedal od swojego chlopaka idzie przeszedl ze 100metrow a tam nagle niebo sie rozstepuje pojawia sie Aniol i mowi
-Sraj! Pedale!!
Pedal tak sie popatrzyl nie wie o co chodzi chce cos powiedziec...
-Alll...e...
Aniol:
-Sraj! Pedale!!
Wiec pedal zdjol gacie zrobil kloca i idzie dalej...
Przeszedl ze 100metrow nagle niebo sie rozstepuje wyskakuje Anilo w zbroji z mieczem i mowi
-Sraj! Pedale!!
Pedal:
- Ale juz sra..
Aniol:
-Sraj! Pedale!!
W takim razie pedal zdjol gacie zrobil kloca i idzie dalej...
Przeszedl ze 100metrow nagle niebo sie rozstepuje wyskakuje Anil w zlotej zbroji czarodziejskim mieczem i mowi
-Sraj! Pedale!!
Pedal:
-Ale Aniele blaga...
-Sraj! Pedale!!
W takim razie Pedal zdjol gacie wypiol sie po ciezkich probach udalo mu sie...
Juz dalej pedal chowa sie po krzakach...
Nagle niebo sie rozstepuje wyskakuje sam Archaniol Gabriel
i mowi:
-Sraj! Pedale!!
-Ale blagam juz 3 razu sralem blagam...
-Sraj! Pedale!! -Już my cie nauczymy do czego dupa sluzy!!!!
05.08.2006
23:14
[37]
Narmo [ nikt ]

To tylko drasniecie.
Jedz, prawa wolna.
Do wesela sie zagoi.
To tylko kot halasuje w ogrodku.
Lekarz mowi, ze najgorsze juz minelo.
Ta bomba to robota amatora.
Popatrz zaraz dziadek zrobi fikolka.
A co mi tam! Zabije albo wyleczy!
Na pewno nie jest nabity.
Nie zastrzelisz czlowieka patrzac mu prosto w oczy.
Nigdy nie czulem sie lepiej.
Ten gatunek nie jest jadowity.
Spojrz, nauczylem sie prowadzic jedna reka.
Patrze, czy lufa jest dobrze wyczyszczona.
Nie wiedzialem, ze to panska zona.
Oczywiscie mam nadzieje, ze mimo wszystko zostaniemy przyjaciolmi.
Wchodz do wody, tu nie ma zadnych rekinow.
Raz kozie smierc.
Przeciez ci mowie, glupia babo, ze to nie jest pod pradem ...
O przepraszam. Chyba pobrudziłem panu dres...


Mydełko
Do eleganckiego sklepu perfumeryjnego w Londynie wchodzi Klient. Sprzedawca podchodzi do niego i pyta uprzejmie:
- Czego pan sobie życzy?
- Chciałbym kupić mydło.
- Proszę bardzo. Mamy wspaniałe mydełka. Pachną niezwykle, nie toną w wodzie, zawierają balsam, są półprzejrzyste...
- Ile kosztuje to mydło?
- Trzy funty.
- Nie ma pan czegoś tańszego?
- Oczywiście. Nasz klient nasz pan. Tu mamy mydełko, też nie tonie, ślicznie pachnie, luksusowe...
- Ile kosztuje?
- Dwa i pół funta.
- Jednak wolałbym coś tańszego.
- Ależ proszę bardzo. Klient nasz pan. Mamy bardzo dobre mydła toaletowe, pachnące, we wszystkich kolorach...
- Jak drogie?
- Półtora funta.
- A jeszcze coś tańszego?
- Proszę bardzo. Te mydełka tutaj dobrze się pienią, całkiem przyzwoicie pachną...
- Ile?
- Pół funta.
- Za drogie.
- No cóż, mamy jeszcze coś na zapleczu... - biegnie i przynosi podłużny kawałek szarego mydła.
- Ile to kosztuje? - pyta klient.
- Dziesięć pensów.
- Świetnie. Poproszę połowę kostki.
- Proszę uprzejmie. Klient nasz pan.
Sprzedawca znika na chwilę i przynosi dwa małe, eleganckie pakuneczki.
Klient zdumiony:
- Ale ja prosiłem tylko połowę kostki!
- Proszę uprzejmie, oto kawałek mydła. A tu, w drugiej paczuszce, prezent od firmy.
- Dla mnie? Dziękuję. A co to takiego?
- Prezerwatywy, żebyś się fiucie nie rozmnażał!



W parku na ławce siedzi młoda atrakcyjna dziewczyna i czyta książkę. Dosiada się do niej młody chłopak. Chce ją poderwać.
- Jaka książkę pani czyta?
- "Geografie seksu".
- I jaka jest główna myśl tej książki?
- Że najlepszymi kochankami są Żydzi i Indianie.
- Pani pozwoli że się przedstawię. Nazywam się Mojżesz Winnetou.


Wchodzi blondynka do swojego mieszkania i slyszy odglosy z sypialni. Odglosy sa jednoznaczne.... Ale dla potwierdzenia otwiera drzwi i widzi swojego meza z obca baba.
Wybiega z sypialni otwiera schowek meza, wyjmuje pistolet, przeladowuje, przyklada sobie do skroni, i w tym momencie maz mówi:
- Alez kochanie nie rób tego, ja Ci wszystko wytlumacze!
Blondynka patrzac na niego groznie, krzyczy:
- Zamknij sie!!! Ty bedziesz nastepny !!!



Wnuczek ze swiezo poslubiona malzonka przyjechal do dziadka na wies. Po dwoch dniach dziadek niechcacy nakryl ich in flagranti. Pod wieczór pyta wnuczka:
- A co wy tak dziwnie, tak wiesz...?
- A bo to dziadku wtedy wchodzi dwa centymetry glebiej!
- Uuu - zafrasowal sie dziadek.
Przez dwa dni dziadka nie ma - siedzi u siebie w pokoju, oblozyl sie jakimis starymi kalendarzami, papierem, olówkami... W koncu trzeciego dnia nad ranem wchodzi do kuchni.
- Stara! - mówi do babci. - Jestes niedo....na na dwadziescia kilometrów



Jasio sie pyta ojca:
-Tato, jak to sie nazywa, jeśli ktoś ma dwie żony?
-Poligamia.
-A jak ktoś ma jedną?
-Monotonia.



Egzamin z prawa konstytucyjnego. Po serii rutynowych pytan egzaminujacy profesor postanawia sprawdzic tzw. wiedze ogolna egzaminowanej studentki:
- Prosze wymienic wszystkich wicemarszalkow Sejmu RP.
- ... (cisza)
- Prosze sie zastanowic.
- ...
- A o wicemarszalku Lepperze pani nie slyszala?!!
- ...
- Nie mam slow....... A moze o prezydencie Kwasniewskim tez pani nie
slyszala?!
- ...
- A skad pani w ogole pochodzi, prosze pani?!
- Z Koscierzyny.
Profesor wstal zza biurka, podszedl do okna, pomyslal i mówi:
- A moze rzucic to wszystko w diably i jechac do Koscierzyny ...


Żyrafa opowiada zajaczkowi:
- Nawet nie wiesz, jak to wspaniale mieć taką dłuuugą szyje.
Sięgnę wszędzie, do każdej gałązki, a potem.... Pomyśl, każdy listek, który zerwę i przeżuje, wędruje potem tak dłuuuguo, dłuugo w dół... Ach... jaka to rozkosz...
Zajączek słucha, nie reagując. Żyrafa ciągnie dalej:
- A gdy przychodzi upał... Idę nad rzekę, pochylam głowę, zaczerpnę
wody... Nie wyobrażasz sobie, jaka to rozkosz, gdy zimna, ożywcza
woda spływa w dół, chłodząc mnie coraz bardziej i bardziej...
Moja szyja rozkoszuje się tym chłodem, centymetr po centymetrze, metr po metrze, a ja wraz z nią...
Ech, gdybyś wiedział, zajączku, jak to wspaniale mieć taką dłuuugą
szyje...

Zajączek przechyla tylko lekko głowe i pyta:
- A powiedz... Rzygałaś kiedyś?



- Tato, jakis facet mnie podrywal w parku - mowi Jasio do ojca
- Chlopcze nie wiesz co robic w takich sytuacjach? Najlepiej szybko uciekac.
- W szpilkach po zwirze?!


Dwóch facetów wpada na siebie w centrum handlowym:
- Och, przepraszam pana!
- Nie, nie, to ja przepraszam. Zagapiłem się, bo wie pan, szukam gdzieś tu mojej żony...
- Ach tak? Ja też szukam swojej żony. A jak pańska żona wygląda?
- Wysoka, włosy płomienny kasztan, ścięte na okrągło z końcówkami podwiniętymi do twarzy. Doskonałe nogi, jędrne pośladki, duży biust. Była w spódniczce mini i bluzeczce z pięknym dekoltem. A pańska?
- Nieważne! Szukajmy pańskiej!


Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z
opustoszałego już biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa
stojącego nad niszczarką z jakimś ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem pieczątek.
Prezes minę ma zakłopotaną.
- Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes.
- Oczywiście - odpowiada pracownik.
Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili
dokument znika.
- Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie.


Mąż z żoną jedzą obiad w wykwintnej restauracji, kiedy nagle do ich stolika podchodzi oszałamiająco piękna młoda dziewczyna, całuje faceta w usta, mówi, że zobaczą się później i wychodzi. Żona patrzy na męża z wściekłością:
- Kto to był ?!?!?!
- Moja kochanka - odpowiada mąż.
- Wystarczy! Chcę rozwodu!
- Dobrze - odpowiada mąż - ale zauważ, że po rozwodzie nie będzie już wycieczek do Paryża na zakupy, nie będzie wakacji na Karaibach, nie będzie mercedesa w garażu i nie będzie weekendów na jachcie. Ale oczywiście możesz zrobić jak zechcesz.
Właśnie wtedy żona widzi ich wspólnego znajomego wchodzącego do restauracji z cudowną dziewczyną:
- Kim jest ta dziewczyna obok Karola?
- To jego kochanka.
- Nasza jest sympatyczniejsza.


Stoi dwóch pijaczków przed klatką z lwami. Nagle jeden z lwów przerażliwie zaryczał w stronę pijaczków.
- Ja idę do domu - powiedział pierwszy.
Drugi na to
- Ja zostaję na film...


Mąż siedzi w fotelu, czyta gazetę, ogląda telewizję. Podchodzi do niego żona i mówi z wyrzutem:
- Może powiedziałbyś mi czasem jakieś ciepłe słówko.
- Kaloryfer.


W przedszkolu Staś mówi do Jasia:
- Znam sposób, dzięki któremu możemy trochę zarobić. Jak będziesz z kim sam to powiedz "A ja wszystko wiem"
No o jasio poszedł do domu i mówi do mamy:
- Mamo, a ja wszystko wiem
- Masz tu 20 zł i nikomu nic nie mów.
Jasio zadowolony poszedł do taty:
- Tato, a ja wszystko wiem.
- Masz tu 50 zł i nikomu nic nie mów
Jasio zadowolony poszedł z pieniędzmi do sklepu po zabawki. Po drodze zobaczył listonosza i postanowił na nim przetestować ten sposób. Podchodzi do niego i mówi:
- A ja wszystko wiem.
Listonosz złapał go i przyciągną do siebie mówiąc:
- W końcu! Chodź tu synku.

O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon.
Profesor odbiera i słyszy:
- Śpisz?
- Śpię - odpowiada zaspany profesor.
- A my się k... jeszcze uczymy!


Pewien rycerz mial bardzo szpetna zone. Gdy przyszlo mu wyruszyc na wyprawe krzyzowa, zalozyl zonie pas cnoty, wsiadl na konia i pojechal.
W pewnym momencie giermek, ktory szedl obok moi:
- Panie chyba niepotrzebnie zakladaliscie ten pas cnoty.
- Potrzebnie, potrzebnie, jak wroce to powiem ze kluczyk zgubilem.


Późny wieczór. Nowakowie przyłapali nastoletniego syna, jak wymykał się z domu z wielką latarką w dłoni.
- Dokąd to?! - pytają.
- Na randkę – przyznał syn.
- Ha! Jak ja chodziłem w twoim wieku na randki, to nie potrzebowałem latarki – zakpił ojciec.
- No i popatrz na co trafiłeś...


Stary kowboj oburza się na współczesne obyczaje:
- Co to za zwyczaje, żeby komputer wybierał żonę?
- A jak poznałeś mamę - pyta syn.
- Zwyczajnie. Wygrałem ją w karty.


Jak powstaje pomnik?
1. Maly model.
2. Odlew.
3. Obróbka dlutem.
4. Gladzenie.
5. Odsloniecie.
6. Przemówienie.
7. Kolacja.
.
Jak powstaje czlowiek?
W odwrotnej kolejnosci...


Spotykaja sie dwaj koledzy. Jeden z nich ma podbite oko.
- Co ci sie stalo?
- Zona mnie tak mrozonym kurczakiem zalatwila.
- Mrozonym kurczakiem?!
- Tak, poszla po niego do zamrazarki, nachylila sie, a wtedy ja podszedlem i wzialem ja od tylu.
- To co, nie lubi od tylu? - dopytuje sie kolega.
- Lubi, ale nie w hipermarkecie.


W aptece stoi niesmialy chlopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta:
- Co, pierwsza randka?
- Gorzej - odpowiada chlopak. - Pierwsza goscina u mojej dziewczyny.
- Rozumiem - mówi aptekarz. - Masz tu prezerwatywe.
Chlopak sie rozochocil:
- Panie, daj pan dwie, jej mama tez podobno niezla laska.
Po goscinie dziewczyna robi chlopakowi wyrzuty:
- Gdybym ja wiedziala, ze ty taki niewychowany, caly wieczór nic nie powiedziales i patrzyles na podloge, nigdy bym ciebie nie zaprosila.
- A ja bym nigdy do was nie przyszedl, gdybym wiedzial, ze twój ojciec jest aptekarzem !



Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi do drugiego:
- Słuchaj stary, nie wiem co mam zrobić, mój kot sra mi na dywan.
- Jak to?
- No sra na dywan, potem jeździ tyłkiem po podłodze i rozsmarowuje to wszędzie, nie wiem już co mam robić. Może ty byś coś poradził?
- Wiesz co, zwiń dywan i oklej podłogę papierem ściernym.
Spotykają się ponownie po dwóch tygodniach.
- No i jak? - pyta pomysłodawca.
- O człowieku, rewelacja! Jak kocisko rozpędziło się w przedpokoju, to do lodówki już tylko oczy dojechały!



- Co gorsze, choroba Alzheimera czy Parkinsona?
- Właściwie to wszystko jedno, czy się swoje piwo wyleje czy zapomni, gdzie się je odstawiło...


Młoda zakonnica podchodzi do konfesjonału.
- Ojcze, zgrzeszyłam tym, że pod habit nie założyłam dzisiaj majtek... - wyznaje.
- To nie jest wielki grzech córko - uspokaja ją spowiednik. - Za pokutę masz zmówić dwa razy litanię do wszystkich świętych, a w drodze do ołtarza zrobisz gwiazdę i trzy koziołki...



Trafia gościu do piekła. Sam diabeł wzywa go do siebie i pyta:
D: Witam drogiego kolegę, czy koledze zdażyło sie kiedykolwiek pić
G: No kilka razy
D: No to kochany w poniedziłek chlejemy od samego rana .. do bólu .. whisky, wóda co tylko chcesz
Gościu mysli super ..
D: Czy kiedykolwiek palileś?
G: Ano paliłem
D: Slicznie we wtorek palimy fajki, papierochy, cygara ... co tylko chcesz .. ćmimy na maxa
D: A czy jakieś prochy ... może
G: Ze dwa razy probowałem
D: To w srode dajemy sobie w żyłe ... marychya, kompocik heroinka .. odlot ze cho cho
D: A z chłopcami próbowałeś może ... no wiesz ...
G: Co to to nie !!!
D: Uuuuuuuuu , to czwartek może być nieprzyjemny



Wchodzi farmer do pubu i powtarza:
-Tego sie nie da wytlumaczyc...Tego sie nie da wytlumaczyc...Tego...
-Stary, czego sie nie da wytlumaczyc - pytaja koledzy
-Sluchajcie...Doje wczoraj krowe, a ona jak mnie kopnie przednia noga.
Wiec sie wkurzylem wzialem sznurek, zwiazalem jej przednie nogi i dalej ja doje. Wtedy ona kopnela mnie tylna noga. Znowu sie wkurzylem, chcialem jej zwiazac tylne nogi, ale nie mialem juz sznurka, wiec wyciagnalem pasek ze spodni i zmotalem jej tylne nogi. Wtedy ona zaczela mnie bic ogonem. Wstalem wiec, zlapalem ja za ten ogon i odgialem go do tylu i wowczas spadly mi spodnie. Akurat do obory weszla moja zona. I tego sie nie da wytlumaczyc...


Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi:
- Chciałabym mieć takie futro...
Na co mąż zza gazety:
- To jedz whiskas !


Pewnej nocy złodziej włamuje się do pustego mieszkania. Szpera po ciemku,
przerzuca rzeczy w komody szukając pieniędzy aż tu nagle słyszy:
- Jezus cię widzi...
Zapala światło rozgląda się po pokoju. Nikogo nie ma. Dalej przerzuca
rzeczy.
- Jezus cię widzi...
"Co u licha!!" - rozgląda się dokładniej a tu papuga w klatce.
- Te papuga to ty mówiłaś?
- Ja
- A jak masz na imię?
- Nepumenozenia
- Nepu... co? Głupie imię jak dla papugi.
- Jezus tez głupie jak dla rottwailera.


Facet grzebie w domowej instalacji elektrycznej. W pewnym momencie prosi o pomoc żonę:
- Stara, chodź no tu, złap ten przewód... I co?
- No, nic.
- A, to faza będzie w drugim. ...


Wycieńczony wędrowiec znalazł na pustyni butelkę. Uradowany odkorkował ją. Nie było w niej wody, ale za to wyskoczył dżin.
- Powiedz, czego chcesz, a spełnię każde twoje życzenie - zaproponował.
- Chcę do domu, do Chicago.
Dżin wziął wędrowca za rękę i zaczyna prowadzić go po pustyni.
- Ale ja chcę szybko! - protestuje wędrowiec.
- No to biegnijmy!



Wymiana oleju w samochodzie

Instrukcja dla kobiet:

1) jechać do warsztatu, najpózniej 15.000 km po ostatniej wymianie
2) wypić kawę
3)po 15 min. wystawic czek i z porządnie skontrolowanym autem opuścić warsztat

Koszty:

wymiana oleju: pln 100,-
kawa: pln 2,-
Suma: pln 102,-

Instrukcja dla mężczyzn:

1) jechać do sklepu z wyposażeniem, pln 70,- zapłacić za olej, filtr, uszczelki, paste czyszcząca i drzewko zapachowe
2) odkryć, że pojemnik na zużyty olej jest pełen, zamiast oddać go na stacji benzynowej, wylać zawartość do dołka w ogrodzie
3) otworzyć puszkę piwa, wypić
4) podnieść auto lewarkiem. 30 minut szukać klocka
5) znaleźć klocek pod autem syna
6) z samego stresu otworzyć następną puszkę piwa, wypić
7) wsunąć pojemnik na zużyty olej pod motor
8) szukać klucza 16-tki
9) przestać szukać i użyć ustawiane cęgi
10) odkręcić śrubę do spustu oleju
11) śrubę do pojemnika z gorącym olejem upuścić, przy tym upaprać i poparzyć się gorącym olejem
12) posprzątać
13) przy piwku obserwować, jak olej spływa
14) szukać cęgi do filtra oleju
15) przestać szukać, filtr śrubokrętem przebić i tak odkręcić
16) piwo
17) pojawienie się kumpla. Opróżnić wspólnie sześciopak piwa, wymianę oleju dokończyć jutro.
18) następny dzień. Wanienkę pełną oleju przesunąć pod autem
19) wytrzeć olej, który się przy pkt. 18 rozlał
20) piwo - nie, wczoraj wszystko poszło...
21) do sklepu, kupić piwo
22) nowy filtr nakręcić, rozsmarować cienka warstwę oleju na uszczelkę
23) wlać pierwszy litr nowego oleju
24) przypomnieć sobie o śrubie z pkt. 11
25) szybko szukać śruby w wanience ze starym olejem
26) przypomnieć sobie, że zużyty olej wraz ze śrubą został wylany ogrodzie
27) piwo wypić
28) dołek odkopać, szukać śruby
29) zauważyć pierwszy litr świeżego oleju na podłodze garażu
30) wypić piwo
31) przy dokręcaniu śruby wyślizgnąć klucz z reki, kostkami palców uderzy w podwozie
32) głową uderzyć w posadzkę, jako reakcja na pkt. 31
33) zacząć zdrowo przeklinać
34) klucz wywalić w diabły
35) następne 10 minut kląć, bo klucz trafił w zdjęcie "miss październik" i pobrudził jej biust
36) piwo
37) ręce i czoło zabandażować, zatamować krew
38) piwo
40) wlać 4 litry świeżego oleju
41) piwo
42) auto zdjąć z lewarka
43) auto cofnąć i wytrzeć olej z podłogi
44) piwo
45) jazda próbna
46) zostać skierowany na pobocze i zostać z powodu alkoholu aresztowany
47) auto zostanie odholowane
48) kaucje wyznaczy sad, auto z parkingu policji ściągnąć

Koszty:

części: pln 140,-
grzywna za jazdę po pijaku: pln 500,-
hol: pln 200,-
kaucja: pln 400,-
piwo: pln 60,-

Suma: pln 1300,-




Trzy ciężko harujące babki postanowiły raz zaszaleć i poszły po pracy na
piwko. Niezwyczajne takich atrakcji szybko się ululały. Po drodze do
domu, na skutek ilości wypitego browaru zaczęły wszystkie trzy
odczuwać nagle parcie na pęcherz.
Jedynym w miarę zacisznym zakątkiem w okolicy był mały cmentarzyk.
Ponieważ dłużej już nie mogły, postanowiły tam właśnie załatwić swoje
potrzeby fizjologiczne.
Przycupnęły w kątku miedzy nagrobkami, zsunęły majtki i sikają.
Na tej czynności przyuważył je znudzony swym fachem i również nieźle
"wcięty" grabarz.
Postanowił dla rozrywki babki postraszyć. Jak pomyślał tak zrobił.
Z dzikim wrzaskiem i uniesionym wysoko szpadlem zaczął przedzierać się ku
nim przez alejki. Baby przerażone hałasem pierzchły w panice, tratując
groby, przewracając drewniane krzyże, gubiąc odzież i drąc się w niebogłosy.
Nazajutrz w knajpie spotykają się trzej mężowie wspomnianych trzech babek.
Wszyscy miny do pasa, ponurzy, że bardziej nie można.
W milczeniu wala setę za setą. Wreszcie jeden wszedł już w "fazę zwierzeń" i
mówi:
- Moja żona gdzieś się puszcza. Wczoraj wieczorem wróciła do domu pijana i
bez majtek.
- Moja jeszcze gorzej - mówi drugi. - Przyszła do domu pijana, nie miała
majtek,
a cala suknia była na niej poszarpana i podarta.
- Eeeech - wzdycha na to trzeci. - To jeszcze nic. Moja wróciła wczoraj
pijana, bez majtek, w podartej sukience i opasana szarfą z napisem:
NIGDY CIĘ NIE ZAPOMNIMY - CHŁOPAKI Z RADOMIA.
05.08.2006
23:14
[38]
Narmo [ nikt ]

dubel :P
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-08-05 23:13:50]
07.08.2006
18:17
[39]
Narmo [ nikt ]

07.08.2006
18:23
[40]
karol_sz [ myślozbrodniarz ]

Ciekawy blog o kaszmarach architektury

raider55.bloxplhtml1310721,262146,169,170l?3,1
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-08-07 18:22:22]
10.08.2006
18:12
[41]
Narmo [ nikt ]

Coś cienko idzie ta reaktywacja...
10.08.2006
18:35
[42]
Łysack [ Przyjaciel ]

powolutku i nieśpiesznie:P ale nie ma się co dziwić - wakacje są:)
10.08.2006
18:58
[43]
Narmo [ nikt ]

eeetam wakacje :P
10.08.2006
19:07
[44]
Łyczek [ Legend ]

Kawały z [37] postu są świetne ;)
11.08.2006
19:13
[45]
PatrykW [ Arbiter Elegantiae ]

dobre dobre:D najfajniejsza przeróbka okładki z gta
11.08.2006
20:08
[46]
FixUS_1 [ Call me Fix ]

Był konkurs na najlepszy owoc egzotyczny, no i owoce sobie wychodzą na scenę i prezentacje robią. Wychodzi cytryna i mówi:
- Ja jestem cytrynka, najlepsza dla Was witaminka!
Wychodzi melon i mówi:
- Ja jestem melonik, jestem okrąglutki jak balonik!
Wychodzi kiwi i mówi:
- Ja jestem kiwi, każdy się mną pożywi!
Wychodzi marakuja i mówi:
- Ja jestem marakuja.. i nie mam co powiedzieć.
11.08.2006
20:13
[47]
Lysack [ Przyjaciel ]

polecam dowcipy na stronie CKM-u:)

wwwckmplhtmlhumorl
oraz 6 zakładek po lewej:)

moim zdaniem jedne z najlepszych dowcipów na necie i co dziwne wiele z nich przeczytałem tam pierwszy raz:D
11.08.2006
21:28
[48]
siwCa [ Legend ]

Lysack - ten mnie zabil :)

Mloda zakonnica przyjechala do Nowego Jorku. Przerazona ruchem ulicznym stanela niepewnie przy przejsciu dla pieszych. Nagle podbiega do niej dwóch skinów. Porywaja ja na rece i bezpiecznie przenosza na druga
strone ulicy.
- Dziekuje, panowie - wyszeptala zaskoczona zakonnica.
- No problem! - mówi jeden skin. - Przyjaciele Batmana sa naszymi przyjaciólmi!
17.08.2006
23:37
[49]
Lewy Krawiec(łoś) [ Cęturion ]

No to dwa "okrutniki";)

Dlaczego niewidome dzieci lubią bułki z makiem?
Bo na każdej jest inna bajka.

================

Idzie dziadek z wnuczkiem przez Czarnobyl, wszędzie dookoła ponure, szare, smutne pejzaże. Dzieciak się przejął tymi melancholijnymi krajobrazami.
-Dziadku, a czemu tu jest tak smutno?
-A bo widzisz, kiedyś zdarzyła się tu straszna tragedia.
I dziadek pogłaskał dziecko po główce. Poszli dalej. Małego nadal trapiła ta sprawa.
-No ale dziadku, co takiego tu się stało?
-No naprawdę zdarzyła się tu katastrofa. Nie będę ci opowiadał dalej, bo to smutna historia.
I pogłaskał dziecko po drugiej główce.
18.08.2006
10:36
[50]
jackowsky [ Dobry Wojak Szwejk ]

Do rolnika z okolic Czarnobyla przyjeżdża miastowy.
- Ooo, jakie ładne, dorodne jabłka u Was rosną.
- To nie są jabłka, to wiśnie. - odpowiada rolnik.
- Ooo, a jakie świetne pomidory...
- To nie są pomidory, tylko porzeczka.
- O, a tam na drzewie jakiś ptaszek ładnie ćwierka.
- To nie ptaszek, to licznik Geigera-Mullera...
19.08.2006
12:59
[51]
Orlando [ Friends Will Be Friends ]

Niemieccy archeolodzy znaleźli w pięćdziesięciometrowym wykopie kawałki miedzi. Po długich badaniach nad tym znaleziskiem, Niemcy ogłosiły, ze Germanie żyjący 25 000 lat temu mieli pokrywającą cały kraj sieć telefoniczną.

Oczywiście rząd brytyjski nie chciał być gorszy. Nakazano wykonać wykopaliska na terenie Wielkiej Brytanii. Na głębokości 100 metrów znaleziono kawałki szkła. Po długich badaniach Wielka Brytania ogłosiła, że żyjący 35 000 lat temu Brytowie mieli do dyspozycji pokrywającą cały kraj sieć światłowodową.

Cała ta sytuacja wyprowadziła z równowagi naukowców Izraelskich. Zaczęli oni prowadzić własne wykopy. Nie znaleźli niczego na głębokości 50m, poszukiwania na 100 i 200m też niczego nie przyniosły.

Po 3 miesiącach Izrael ogłosił, że żyjący 55 000 lat temu Hebrajczycy używali telefonów komórkowych.

* * *

Mając dziewięćdziesiąt lat dobrze jest być z rodziną. Szczerze mówiąc, w tym wieku dobrze jest być gdziekolwiek.

* * *

Co ma wspólnego dziewczyna premiera z Yeti? I jedno i drugie ktoś gdzieś kiedyś podobno widział.

* * *

Bóg dał kobiecie dwa cycki a mężczyźnie dwie ręce.

* * *

Smok - legendarny potwór, odżywiający się dziewicami. Ostatni smok umarł z głodu w XV wieku przed naszą erą

* * *

Ludzie mówią, że do szczęścia w rodzinie trzeba opuszczać deskę muszli klozetowej po! A ja jako żonaty człowiek powiem - dla rodzinnego szczęścia trzeba podnosić deskę przed!

* * *

Tworzyli idealne małżeństwo - ona nie chciała, a on nie mógł.

* * *

Zawsze mnie zastanawiało, czy pracownicy Liptona mają przerwy na kawę.

* * *

Widziałem się dzisiaj z ekspertem od reklam podprogowych. Ale tylko przez sekundę.

* * *

Po męczącym dniu, spracowany pszczelarz kładzie się do łóżka. Po chwili dobiega go głos żony: -Kochanie, pobzykamy się?
Pszczelarz lekko poirytowany:
- A j***ąć Ci?!!

* * *

Kobieta słyszy dzwonek do drzwi. Po chwili otwiera je i widzi kolegę męża, który pracuje z mężem w browarze.
- Mam dla pani złą wiadomość. W browarze był wypadek i pani mąż zginął.
- O Boże! Jak to się stało?
- Wpadł do kadzi z piwem i się utopił. Kobieta pyta przez łzy:
- Ale czy przynajmniej miał szybką śmierć?
- Obawiam się, że nie. Zanim utonął, wyłaził z kadzi pięć razy, żeby się odlać.

* * *

Nowojorczyk u psychoanalityka:
- Jest noc. Pan w łóżku - mówi psychiatra - Nagle widzi pan, że pański "grający" telewizor unosi się i kieruje się w stronę okna. Jak pan reaguje ?
- Postaw to na miejscu pier***lony złodzieju, bo cię zastrzelę.


Ostatnio wprowadzono zmiany na egzaminach na prawo jazdy. Jednym z ważniejszych elementów do zaliczenia jest "koperta". Kliknij i sprawdź jak zrobić to prawidłowo:
skoczplkoperta

Lubisz pokazywać swoje nagie ciało przez internet? To sprawdź co może cię spotkać gdy w tym czasie słuchasz muzyki przez słuchawki.
skoczplstriptiz

Wydaje ci się, że wiesz co to jest "rozszerzenie" to przekonaj się, że Peter trochę inaczej rozumie to pojęcie.
skoczplrozszerzenie
27.08.2006
09:12
[52]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Pewien misjonarz byl z misja humanitarna w Afryce. Ktoregos dnia w dzungli zauwazyl lezacego slonia. Podszedl I zobaczyl,ze slon ma w noge wbity gwozdz. Zrobilo mu sie zal I wyjal mu ten gwozdz. Slon wstal I popatrzyl na swego zbawce z umilowaniem, jakby chcial powiedziec “dziekuje”. Odchodzac,odw rocil sie jeszcze raz,jakby chcial powiedziec “do widzenia” I zniknal wsrod drzew. “Ciekawe,czy go jeszcze kiedys znowu zobacze?!”-pomyslal misjonarz.
Kilka lat pozniej facet wybral sie do cyrku. Wystepowaly rozne zwierzeta,takze slonie. Uwage duchownego zwrocil slon, ktory patrzyl na niego w ten sam sposob,jak ten z dzungli.
”Czyzby to ten sam?”-pomyslal -Jest do tamtego taki podobny!”. Po wystepie podszedl do slonia, poglaskal go po uszach. A wtedy slon zlapal go traba I trzasnal nim kilka razy o podloge,zmieniajac jego ciało w krwawy pasztet. Okazalo sie,ze to nie byl ten slon...

***

Przychodzi bardzo zmeczony facet do domu po ciezkiej pracy.....jest tak zmeczony ze ledwo sie rozbiera...gasi swiatlo..marzy tylko by wreszcie usnac...juz zamyka oczy..a tu nagle dzwonek do drzwi...KURWA!! mysli sobie...jestem tak zmeczony a tu jescze ktos cos chce odemnie...NO nic..wstał zapioł szlafroczek..i sunie do drzwi...otwiera...a tam listonosz!! ledwo stoi facet i mowi panie jestem tak zmeczony a pan ....NAgle listonosz wybucha smiechem...no nie moze sie powstrzymać....a ten zmeczony...PANIE KURWA ja taki zmeczony a pan nie dosc ze budzi to jeszce sie smieje!! OCO CHODZI???...a listonosz- PANIE!!! JA W ZYCIU NIE WIDZIALEM ZEBY KTOS SIE ZAPIOL NA 2 GUZIKI I JAJO!!!!!!!


***


Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-08-27 09:15:35]
27.08.2006
11:02
[53]
goldenSo [ Ciasteczkowy LorD ]

Rzecz się dzieje na budowie.
Spotykają się dwaj przyjaciele, jeden zasuwa z pustą taczką jakby mu sie conajmniej tyłek palił. To w lewo to w prawo. Drugi sie go pyta :
- Stary co tak latasz z tą pustą taczką?
- A daj spokój! Taki zapierdol że nie ma kiedy załadować.
27.08.2006
16:01
[54]
W_O_D_Z_U [ Pawel or Pablo ]

Wraca informatyk z pracy późnym wieczorem i widzi na ulicy jakiegoś gościa, który zamalowuje napisy na płocie... Postał, popatrzył, zamyślił się i mówi pod nosem:
- A, to chyba moderator jakiś...
||||
Wsiada informatyk do taksówki
- Jaki adres – pyta taksówkarz
- 195.205.73.72 – odpowiada informatyk
||||
Dziadek opowiada wnuczkowi :
- Najgorsza zima była w lipcu 1923 roku, mrozu po kolana, śniegu 30 stopni, a my żytem szli
||||
Wnuczek pyta dziadka, czy warto pojechać na wycieczkę do Rosji. Dziadek mówi:
- O tak, warto. Kiedy tam byłem, wódka lała się strumieniami! A jakie tancerki...
Zachęcony wnuczek pojechał. Kiedy wrócił, mówi:
- Dziadku, chyba coś ci się pomyliło. Dziewczyny okropne, nic nie można kupić, a o wódce już w ogóle można zapomnieć.
- A z kim ty byłeś?
- Z biurem podróży "Orbis"
- Widzisz, a ja byłem z Wehrmachtem.
||||
Chiny. Lata 70-siąte. Nadszedł wyż demograficzny. Panika - miliard nowych Chińczyków lada chwila wejdzie w wiek prokreacyjny. Poproszono o pomoc cały cywilizowany świat. ONZ postanowił: wszystkie państwa podadzą ilu Chińczyków są w stanie przyjąć do swoich klinik w celu dokonania operacji kastracji. Pierwsi zgłosili się Japończycy. Zadeklarowali wykonanie 1000 operacji na dobę. Sekretarz Generalny zachwycony. Druga deklaracja wpłynęła od Amerykanów: 3000 operacji na dobę. Standing owejszyn na Zgromadzeniu Ogólnym. I wtedy przychodzi zgłoszenie od lekarzy rosyjskich: 6000 operacji w przeciągu pięciu minut! Niedowierzanie, nikt nie jest w stanie tylu operacji zrobić! Powołano międzynarodową komisję śledczą, wysłano ją do Rosji w celu dokonania wizji lokalnej. Zawieziono ją na olbrzymie pole ogrodzone drutem kolczastym. Na środku oficer z kijem bejsbolowym:
- W jednym szeregu stanąć!.. Na prawo zwrot!... Skłon!... Jajca sąsiada w zęby wziąć!...
Następnie cichym krokiem zbliża się do ostatniego w szeregu i z całej siły wali go bejsbolem po jajcach.
I słyszy oddalający się dźwięk:
- Chrum...chrum...chrum... chrum...
|||||
Po świętach Bozego Narodzenia Jasio spotyka się z Małgosią i chwalą się prezentami. Jasio mówi:
-Ja to dostałem discmana, komórke, play-station 2, komputeer i to wszystko takie drogiee...
-A ja dostałam sweter i podarte rajtuzy, ale to nie ja choruje na białaczkę...
|||||
Przyszedł facet do lekarza i mówi:
-Panie doktorze boli mnie woreczek.
Lekarz:
-Mosznowy?
Facet:
-Jak bym mioł nowy, to bym nie przychodził.
||||
Dzwoni Sasza z Leningradu do Fiodora na Syberię:
- Ty, stary słyszałem, że u Was tęga zima - mówi Sasza.
- Jaka tam tęga. Raptem -25*C - odpowiada Fiodor.
- Tak? A ja słyszałem w telewizji, że -60*C - z zaciekawieniem rzecze Sasza.
- A, chyba, że na dworze... - mówi Fiodor.
||||
Karetka więzienna przewozi trójkę skazanych do więzienia na odsiadkę. Jeden trzyma w ręku książkę. Drugi pyta:
- po co ci to?
- a, będzie mi się nudziło, poczytam, czas szybciej zleci.
- a, to ja mam karty, pogram sobie z wami, pasjanse poukładam, czas szybciej zleci.
Zwracają się do trzeciego:
- a ty co masz?
Ten wyciąga z dumą pudełko tamponów i uśmiecha się tryumfalnie.
Wśród dwóch pozostałych konsternacja
- po co ci to?
Ten odwraca pudełko i zaczyna czytać:
- "można jeździć konno, pływać, zjeżdżać na nartach i na snowboardzie, jeździć rowerem...
||||
On i ona.
ON: Czy to prawda, ze jesli kobieta mowi "nie", to znaczy "tak"?
ONA: Nie.
||||
Sala operacyjna, pacjent leży na leżance, podchodzi anestezjolog.
- Dzień dobry, dzisiaj ma pan operację, będę pana usypiał, ale mam jeszcze jedno pytanie. Czy leczy się pan w naszym szpitalu prywatnie, czy na kasę chorych?
Pacjent na to:
- Na kasę chorych.
Anastezjolog:
- Aaaaa... kotki dwa...
||||
Pewien farmer miał pole arbuzów. Podczas jednego z obchodów farmy zauważył, że ktoś mu je regularnie podkrada i robi sobie ucztę.
Pomyślał nad sposobem zabezpieczenia się na przyszłość przed kolejnymi kradzieżami i postawił przy polu znak:
"UWAGA! Do jednego z tych arbuzów wstrzyknięto cyjanek"
Kilka dni później wybrał się na kolejny obchód swojej farmy, gdy doszedł do arbuzów, zauważył, że tym razem żaden z nich nie został skradziony, ale zobaczył przy nich inny znak, na którym widniał napis: "Teraz już do dwóch"
||||
Przychodzi kobieta do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mam wstydliwy i nieco dziwny problem. Otóż na wewnętrznej stronie ud pojawiły mi się ostatnio tajemnicze, zielone koła.
Lekarz kazał jej się rozebrać, obejrzał dokładnie opisane miejsce, po czym zapytał:
- Ma pani kochanka Cygana?
- Tak, skąd pan wie? - zapytała zawstydzona nieco kobieta.
- Proszę mu powiedzieć, że te kolczyki nie są złote.
||||
Święty Piotr ogłasza przetarg na budowę bramy do raju. Do przetargu zgłasza się Turek, Niemiec i Polak. Piotr pyta Turka, ile ta brama u niego ma kosztować. Turek mówi, że jakieś 20 tys.
- A skąd takie koszta?
- 10 tys. materiał plus robocizna, a 10 tys. to mój zarobek.
Św. Piotr pyta Niemca o koszt, Niemiec mówi 50 tys.
- A czemu tyle? - pyta Św. Piotr.
Na to Niemiec:
- 20 tys. dobry materiał, 20 tys. solidna niemiecka robota i 10 tys. mojego zarobku.
To samo pytanie zadaje Polakowi.
U Polaka brama ma kosztowac 100 tys.
- Czemu tak drogo?- pyta Święty Piotr.
Na to Polak:
- 40 tys. dla ciebie 40 tys. dla mnie, a Turek za 20 tys. bramę zrobi.
||||
Jeszcze dziś wiele osób pisze ręcznie cyfrę 7 z poziomą kreską w połowie wysokości. Kreska ta zaniknęła w większości stylów pisma maszynowego i komputerowego. Ale czy wiecie, dlaczego ta kreska przetrwała do naszych czasów? Trzeba powrócić do czasów biblijnych, kiedy to Mojżesz wspiął się na górę Synaj. Gdy zostało mu podyktowane 10 przykazań zszedł do swego ludu i zaczął odczytywać im donośnym głosem każde przykazanie. Gdy doszedł do siódmego odczytał:
- Nie będziesz pożądał żony bliźniego swego...
Na co z tłumu odezwały się liczne głosy:
- Skreśl siódemkę, skreśl siódemkę!
||||
Donald Tusk po śmierci trafił do nieba.
U bram niebios spotyka św. Piotra, który go oprowadza po niebie. Tuska bardzo zaciekawiły zegary rozmieszczone w ogromnej ilości po całym niebie.
Pyta się więc św. Piotra:
- Co to są za zegary i czemu wskazują różne godziny?
- Widzisz, Donaldzie - odpowiada św. Piotr - Każdy człowiek ma taki zegar, którego wskazówki przesuwają się do przodu z każdym kłamstwem. Z chwilą urodzin zegar każdego człowieka wskazuje godzinę 12. Widzisz tu na przykład jest zegar Matki Teresy, który wciąż wskazuje godzinę 12.
- A gdzie są zegary Kaczyńskich?
- Ich zegary robią za wentylatory w holu głównym....!
||||

Poszedłem do klubu studenckiego, w którym trzeba okazać legitymację przed wejściem, a ja legitymację zostawiłem w domu.
Spróbowałem więc zrobić "fast talk" i pytam:
- Może odpowiem na jakieś pytanie testowe, żeby udowodnić ze jestem studentem?
Ochroniarz na to:
- Dobra, może być test. To będzie pytanie z historii filozofii. Jakie były poglądy Platona na temat duszy ludzkiej?
Ja: - ...
Ochroniarz:
- No dobra, coś łatwiejszego. Jaka była natura rzeczy według Heraklita?
Ja: - ...
Ochroniarz, z wyrazem politowania na twarzy:
- Dobra, wchodź pan, panie student. Jak jeszcze pan powie, ze z uniwersytetu, to już wstyd totalny.

29.08.2006
15:43
[55]
Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]

Nie no, musiałem odkopać.
Usłyszałem od kolegi biologa. Dowcip dot. pewnej branży ;)

- Dzień dobry baco, potrzebna mi owieczka...
- No .. dobra panocku, mam na sprzedaż, ale wybierz se pan sam
... więc wybiera.. zagląda wszystkim do pyska, pod ogon, w końcu zadowolony dokonał wyboru i idzie do bacy.
Baca przeciera oczy, po czym patrzy w niebo, pyka fajką i mówi:
- Panocku, ty jesteś chyba biolog molekularny
- No... tak, jestem, potrzebuję owieczki do badań genetycznych, ale... skąd u diabła pan to poznał?
- Bo to mój owczarek
17.09.2006
12:18
[56]
Raziel [ Action Boy ]

no cos nie idzie, pobudka, okres wakacyjny zakończony (olać studentów;)!

porcyjka dowcipow from Raziel with love;) :

Pewien facet pierwszy raz miał trafić za kratki i miał wielkiego stracha przed więziennym życiem i obyczajami o których nei miał zielonego pojęcia. Poradził się więc adwokata, jak ma się zachować w kiciu. Adwokat doradza:
- Wejdziesz śmiało do celi, popatrzysz odważnie i powiesz: "Kopsnij szluga dla pasera, bo cię paser sponiewiera". Wtedy od razu wszyscy nabiorą respektu i będą wiedzieli, że jesteś gość.
Facet postanowił posłuchać adwokata, bo co innego mu pozostało. Wchodzi do celi, strażnik rygluje drzwi, a na pryczach banda oprychów patrzy na niego groźnym wzrokiem. Na to facet rzuca tekst:
- Kopsnąć szluga dla pasera, bo was paser sponiewiera!
Chwila napięcia, po chwili ze wszystkich prycz wyciągają się łapska, a w każdej paczka fajek. Tylko w kącie siedzi jakaś postać i nie zwraca na nowego lokatora celi uwagi. Na to facet już pewny siebie i rozluźniony ciągnie dalej:
- A ty gnojku nie częstujesz? Coś ci nie pasuje?!
- Ja nie częstuję, bo ja tutaj jestem cwelem.
- Taaa?! To zapamiętaj sobie cwaniaczku - od dzisiaj JA tutaj jestem cwelem

*****

- Ile potrzeba szowinistycznych meskich swin zeby wkrecic zarowke w kuchni???
- Zadnej, niech kurvva gotuje po ciemku

*****

Żona wysyła męża programistę do sklepu:
- Kup parówki, jak będą jajka, to kup 10.
Mąż w sklepie:
- Są jajka?
- Tak.
- To poproszę 10 parówek.

*****

Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
- Och Ty szczęściarzu!!!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać…
- I co? I co?
- No a ona mówi: „Rozbierz mnie!”
- Nie może być!!!
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok laptopa…
- Nie pierdol !!! Kupiłeś se nowego kompa??? A procesor jaki?

*****

Niewielki kościółek nad jeziorem Michigan w stanie Wisconsin.
- Chciałbym Wam, drodzy parafianie - mówi młody pastor - przedstawić sylwetkę Świętej Weroniki. Żebyście lepiej sobie uświadomili jak wspaniałą i czystą kobietą była Święta Weronika, posłużę się przykładem. Oto tu, w pierwszym rzędzie ławek siedzi ze spuszczonymi skromnie oczętami, wszystkim nam znana Dolores Steward. Wiemy jak dobrą, prawdomówną i uczynną jest osobą. Wiemy z jakim zaangażowaniem opiekuje się swoimi starymi rodzicami, a przy okazji wieloma starszymi ludźmi z okolicy. Wiemy, że uczestniczy we wszystkich charytatywnych akcjach organizowanych przez nasz kościół. To kobieta, która nie przejdzie obojętnie przy bezdomnym, która, choć nie zarabia zbyt wiele, zawsze rzuci dolara żebrakowi, której dobroć emanuje na wszystkich współmieszkańców a skromność może być tylko przykładem.
Wstań Dolores niech wszyscy Cię zobaczą...
- Otóż wyobrażcie sobie, moi mili że przy Świętej Weronice nasza Dolores to zwykła kurwa...

******

(beton;)


poszedł facet z buldogiem do parku, a tam odbywały się wyścigi chartów. buldog mówi do faceta:
- zapisz mnie proszę. na pewno wygram! zobaczysz...
- co ty buldog, nie dasz rady.
- mówię ci, że dam. proszę zapisz mnie
więc zapisał facet buldoga na wyścigi. po chwili wszystkie psy stanęły na starcie, a wśród nich buldog. sędzia dał znać, otworzyły się boksy i psy wystartowały. pierwsze okrążenie i buldog przebiega linię mety ostatni. właściciel zaniepokojony wydziera się z trybun:
- no i co? jesteś ostatni!
- spoko spoko
drugie okrążenie i pies znów przebiega przez metę na samym końcu. facet się wydziera:
- buldog, co jest?!
- spoko spoko
przed ostatnim okrążeniem pies znów ostatni przebiegł linię mety. facet krzyczy:
- buldog, co jest? dasz radę?!
- dam, spoko spoko
na ostatniej prostej pies znów był najgorszy i przybiegł na metę ostatni. po wyścigu podchodzi do niego pan:
- no i co? mówiłeś, że dasz radę. co jest buldog?
- no kurwa nie wiem.


*****

siedzi sobie małpa nad rzeczką i łowi ryby. płynie krokodyl, patrzy na małpę i myśli:
- podpłynę do niej i spytam czy biorą. jeśli odpowie, że nie to powiem: takiej małpie to nigdy nie biorą, a jeśli odpowie, że biorą to powiem: takiej małpie to zawsze biorą.
jak pomyślał tak zrobił. podpływa do małpy a ona:
- płyń... zielona kupo


******

Przedszkole. Jasio zaczyna zwalać na podłogę wszystkie zabawki z półek.
Pani go pyta
- Co robisz Jasiu?
- Bawię się
- W co?
- W "kurwa mać, gdzie są klucze do samochodu"

******

-Dziadku, dziadku, a kiedy pierwszy raz się kochałeś?
- Na wojnie, wnusiu...
- A jak, a z kim?
- Jak to z kim... Na wojnie się nie wybiera...


******

Pani w szkole pyta się dzieci jakiej pasty do zębów używają. Małgosia:
- Ja używam Colgate, bo to numer 1 na świecie.
- A ty Kasiu?
- Colodent, bo popieram polskie produkty.
- A ty Jasiu jakiej używasz?
- BlendaMed, bo po niej są twarde jaja.

******

Jaś pyta nauczycielkę:
- Czy dzieci mogą mieć dzieci?
- Ależ Jasiu, co ty mówisz? To zupełnie niemożliwe.
Jaś odwraca głowę i mówi:
- No i czego się boisz, głupia.

******

Zapraszam wszystkich do dzielenia się dowcipami!:) Pokażmy forumowej braci który wątek zapoczątkował dowcipkowanie na forum!:)
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-09-17 12:18:08]
13.10.2006
15:59
[57]
Narmo [ nikt ]

Jak ja kocham koty :P
13.10.2006
16:00
[58]
Narmo [ nikt ]

13.10.2006
16:01
[59]
Narmo [ nikt ]

Ech
13.10.2006
16:02
[60]
Narmo [ nikt ]

Czy to znaczy, że jestem chory?
13.10.2006
16:25
[61]
Lysack [ Przyjaciel ]

Narmo -> karate kOt wymiata:D

a tutaj z serii znajdź różnice odnośnie pierwszej fotki:)
13.10.2006
16:32
[62]
Arczens [ Legend ]

Dzisiejsze z basha :)

<kate> 3 na 10 polaków żyje w stresie
<studnia> ta a pozostałych 7 w londynie
13.10.2006
16:36
[63]
Orlando [ Friends Will Be Friends ]

Idzie niedźwiedź przez las, patrzy, leży coś szarego i sponiewieranego. Podchodzi i widzi - zając! Pyta:
- Co jest, zając?
- Stary, w lesie grasuje łoś-zboczeniec, dupczy wszystko co spotka! Ale nie powiem, kultura, elegancja-francja, wszystko w porządku.
Idzie niedźwiedź dalej, patrzy, coś rudego i wymemłanego leży. Podchodzi, a to lis. No to cuci i pyta:
- Co jest, lisek?
- Misiek, nie wiesz? W lesie grasuje łoś-zboczeniec, silny, ale elegancki, pełna kultura, wszystko w porządku...
Idzie niedźwiedź dalej, patrzy, zmrok zapada, czas spać. Wymościł sobie spanko gałęziami, wygodnie, ale myśli: "Przecież w lesie grasuje łoś-zboczeniec, muszę się jakoś zabezpieczyć!". I wiele nie myśląc zatkał sobie d**ę kołkiem. Śpi, śpi i nagle coś go obudziło, jakieś szmery! Wtem usłyszał (tu odgłos jak otwieranej butelki wina):
- DOBRY WIECZÓR!!!
13.10.2006
16:40
[64]
Xaar [ Uzależniony od Marysi ]

beton z buldogiem najlepszy :)
13.10.2006
17:16
[65]
Strodus [ Couch Potato ]

Z cyklu znalezione na bashu ;D

<ja> Kuba...stary zmrolu coś ty wczoraj nawyrabiał...:D
<ja> ja rozumiem, że alkohol, staff itp., ale jak mogłeś lizać się z żoną twojego brata... ;-)
<ja> laska niemiłosierna i wszyscy wiedzą, że na ciebie leci...tylko wiesz...Jak Jacek się dowie...Jezu, w szpitalu wylądujesz ;-)
<ja> Kuba...jesteś ??
<Kuba> Cześć, tu Tata Kuby. Aktualnie Kuba jest nieosiągalny, tak przez przez parę dni.
<ja> Dzień dobry Panu.
<Kuba> Jak chcesz go odwiedzić w szpitalu mogę dać ci adres
<ja>...tak poproszę...
<Kuba> tylko nie mów Jackowi, gdzie on leży
<ja> oczywiście...
13.10.2006
17:23
[66]
Lewy Krawiec(łoś) [ Cęturion ]

Orlando-->Wypraszam sobie:P
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-10-13 17:22:57]
19.10.2006
13:15
[67]
Arczens [ Legend ]

Nauczycielka pyta dzieci:
- Jakie warzywo sprawia, że oczy łzawią?
- Rzepa, proszę pani! - wyrywa się z odpowiedzią Jaś.
- Nie Jasiu, zapewne miałeś na myśli cebulę.
- Nie, proszę pani! Pani po prostu nigdy nie oberwała rzepą po jajach.
24.10.2006
18:18
[68]
Grzesiek [ www na-skroty pl ]

Jakieś nowe dowcipy ? :-)
19.02.2007
14:03
[69]
Rybha [ Generał ]

Leci w samolocie w jednym rzędzie: 2 Arabów (od strony okna) i Żyd (od przejścia).
Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy - wyluzowany kompletnie - rozpiął kołnierzyk, zdjął buty.
Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu jeden z nich wstaje i mówi:
- Idę po Colę.
Żyd na to:
- Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi.
Po kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
- Idę po Colę.
Żyd jak poprzednio:
- Ja pójdę.
I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Cole Arabowi.
Po godzinie samolot ląduje, Żyd zbiera się zapina kołnierzyk, założył jednego buta, skrzywił się i mówi:
- Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami - to plucie do butów, to szczanie do Coli...
27.03.2007
21:53
[70]
Raziel [ Action Boy ]

chamski dowcip na podniesienie starego wątku;D

Mąż używa sobie z żoną, w pewnym momencie słychać PSSSSSST i z ust małżonki wylatuje mucha.
zdziwiło go to bardzo ale nic nie powiedział ale na następny dzień to samo i na następny, i na następny. w końcu zdenerwowany poszedł do lekarza i mówi mu jak jest.
-Panie doktorze może troche to dziwne ale podczas stosunku z żoną z jej ust wylatuje mucha
-Nie ma w tym nic dziwnego, proszę oto czopki dowcipne i kłopot z głowy
uradowany mąż wrócił do domu, od razu zaaplikował lekarstwo... ale podczas następnej zabawy z żoną sytuacja się powtarza PSSSSST i mucha.
wraca więc do lekarza, a lekarz mówi, że w takim razie to musi zobaczyć pacjentkę bo inaczej to nie wiadomo. wrócili razem i w celach demonstracyjnych mąż zaczął uprawiać z żoną seks wtem słychać PSSSSST i kolejna mucha wyleciała z ust żony
-I co doktorze, widział pan co to może być ?? jaka diagnoza?...
-Pańska żona nie żyje od trzech tygodni.
29.05.2007
20:15
[71]
Pik [ No Bass No Fun ]

John z Liverpoolu wybierał się do Watykanu ze swoją mamą, aby zobaczyć papieża. John był zatroskany, bardzo chciał, aby papież dostrzegł go pośród tłumu ludzi. Mama pocieszała go:
- Papież jest wielkim fanem futbolu, więc kupię ci strój piłkarski FC Liverpool. Zobaczy czerwony strój i na pewno porozmawia z tobą.
Watykan, kilka dni później. John stoi pośród tłumu w koszulce FC Liverpoolu. Papież w swym papa-mobile zbliża się w jego kierunku. W pewnej chwili papież zatrzymuje papa-mobile, wysiada i... zaczyna rozmowę z innym chłopcem, ubranym w koszulkę Manchester United. Po chwili papież odjechał. John był bardzo przygnębiony i popłakał się. Matka uspokaja go:
- Nie martw się. Kupię ci koszulkę Manchester United, wrócimy tu jutro i tym razem papież na pewno z tobą porozmawia.
Watykan, następnego dnia. Tym razem John stoi w tłumie, ubrany w koszulkę Manchester United. Papież w swoim pojeździe zbliża się do niego, John jest podekscytowany. Papa-mobile się zatrzymuje przy nim, papież wysiada, zbliża się do Johna i szepcze:
- Już ci wczoraj mówiłem, żebyś się odpieprzył!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Studenci wybrali się na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudziło im się więc zaczęli się bawić indeksami - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę trafił indeksem pod drzwi, i do sali w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwilę indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0 Ucieszył się, no więc koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator:
- Piątka za odwagę!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe
życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
"Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada do padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...".
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj,
niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wnerwił się strasznie.
Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby byłaświadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca i nie wraca..."
29.05.2007
20:57
[72]
Łysack [ Przyjaciel ]

:)
29.05.2007
22:26
[73]
Yassey [ Pretorianin ]

Do banku spermy wchodzi zamaskowany koleś przystawia recepcjonistce pistolet do głowy i mówi:
- Otwieraj sejf! Ale już!
- Jak to? Nie mogę tego zrobić...
- Otwieraj mówię, bo jak nie, to kula w łeb!
Kobieta nie mając wyjścia otworzyła sejf i wyjęła jego zawartość - wiadro ze spermą.
- A teraz to wypij!
- Jak to? Nie mogę tego zrobić...
- Pij mówię, bo jak nie, to kula w łeb!
Kobieta nie mając wyjścia wypiła. W tym momencie bandyta zdejmuje kominiarkę i mówi:
- Widzisz kochananie, jak chcesz, to potrafisz...



Rodzice Jasia uprawiali sex w pozycji na pieska. Nagle w drzwiach stanął Jasio. 'Kurde, muszę
wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji' - pomyślał tatko.
- A ty, niedobra! Ty...! - ryknął tatko i zaczął walić mamci klapsy w
dupę. Nie będziesz już Jasia więcej biła... A masz...!
A Jasio krzyczy:
- Super tatko, super! Wyruchaj jeszcze kota, żeby mnie nie drapał!



Lekcja muzyki w szkole. Nauczycielka do Jasia:
- Słyszałam Jasiu, że lubisz dobrą muzykę...
- Nic nie szkodzi, niech pani gra dalej.



Poszedl facet do lasu. Tak lazil i lazil, ze w koncu zabladzil. Chodzi
wiec po lesie i krzyczy. W pewnym momencie cos go szturcha z tylu w ramie.
Odwraca glowe, patrzy, a tu stoi wielki niedzwiedz, rozespany, wk****ony,
piana z pyska mu leci i mówi:
- Co tu robisz?
- Zgubilem sie - odpowiada facet
- Ale czego sie tak drzesz? - pyta znowu wsciekly niedzwiedz
- Bo moze ktos uslyszy i mi pomoze. - mówi gosc
- No to, kurw@, ja uslyszalem. Pomoglo ci?



Chirurg wychodzi po operacji Pinokia i oznajmia Dżepetto:
- Mam dla pana dwie wiadomości - złą i dobrą.
- Niech pan zacznie od złej.
- Otworzyliśmy klatkę piersiową chłopczyka, ale nie wiele dało się zrobić. Ani serce,
ani żołądek, ani wątroba nie funkcjonują.
- A ta dobra?
- Ma pan nowe, fajne korytko.
31.05.2007
19:43
[74]
Pik [ No Bass No Fun ]

Dlaczego na Księzycu nie moze być imprez?
Bo tam nie ma atmosfery.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentarze Rządu na temat Euro 2012:

Minister Sportu: To będzie wspaniała lipcowa impreza...

Minister Edukacji: Te eliminacje wygraliśmy w cuglach...

Premier: To sukces bliźniaczo podobny do wygranych wyborów parlamentarnych 2005...

Stanisław Łyżwiński: Nie jestem ojcem tego sukcesu...

Donald Tusk: Oczywiście Polska powinna organizować ME 2012 ale sposób, w jaki zrobił to PiS jest niedopuszczalny. Platforma Obywatelska zamierza zaskarżyć ustawę UEFA do Trybunału Konstytucyjnego

Józef Oleksy: O ku*wa, teraz to dopiero będą przekręty.

Renata Beger: Serdecznie dziękujemy prezesowi UEFA Anana Platana.

Ludwik Dorn: Przegranych zakujemy w kamasze.

A. Lepper: W tych mistrzostwach nic nie zablokuje nam drogi do sukcesu.

Posłanka Sandra Lewandowska: A naszych zwycięzców namaścimy pachnącymi olejkami.

Edytka Górniak: Odpier*olcie się - nie zaśpiewam hymnu!

L. Miller: Nieważne jak zaczniemy - ważne jak skończymy.

Prezydent: Oczywiscie zdążymy zbudować 3 mln stadionów.

Premier: To wielkie wyróżnienie dla Wolski

Jurek: musimy zapisać w konstytucji obronę stadionów od chwili poczęcia !

Konfucjusz: Szczęśliwy ten, kto mieszka daleko od stadionu.

Rasialdo: Kto przyjdzie mnie obejrzeć? Ooo, las rąk widzę!

Nostradamus: W 2012 i koniec świata i Polska będzie mistrzem świata... dwa w jednym normalnie...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedzi facet nad brzegiem szamba i grzebie w nim. Przechodzi ktoś obok i pyta:
- Panie, co pan robisz?
- A wie pan, wpadła mi marynarka...
- Ale chyba nie będziesz pan w niej chodził?!
- Nie, ale w kieszeni miałem kanapki.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na ławce w parku siedzi chłopaczek i zajada cukierek za cukierkiem. Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi:
- Chłopcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to bardzo szybko powypadają ci zęby. Malec popatrzył na gościa i odpowiedział:
- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.
- Tak? A też jadł tyle cukierków?
- Nie, on się po prostu nie 'wchrzaniał' w nie swoje sprawy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wchodzi facet do autobusu, taki himen z niego... wchodzi i mówi:
jestem marek! marek kafarek! i nigdy nie kasuje biletu!
kierowca bał się kafarka, więc mówił: ależ proszę... dobrze, dobrze, proszę...
następnego dnia sytuacja się powtarza:
jestem marek! marek kafarek! i nigdy nie kasuje biletu!
ależ oczywiiiścieee...proszę bardzo...
mija tydzień..
dwa tygodnie..
miesiąc...
a sytuacja się powtarza!
wkońcu poirytowany kierowca autobusu poszedł na siłownie, napakował się, wziął sterydy...
poprostu od tych mięśni już nie mógł się prawie zmieścić za kierownicą!
tak jak przewidywał kierowca sytuacja się powtórzyła...
jestem marek! marek kafarek! i nigdy nie kasuje biletu!
kierowca autobusu wychodzi ze swojej 'kabiny' i mówi: BO CO?!
a marek odpowiada: BO MAM MIESIĘCZNY!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Leży blondyna na łące obok pasi sie krowa i słonce niezle przygrzewa... no to panienka polożyła sie zamknęła oczy wsluchuje sie w przyrode... i nagle krowa stanęła nad nia a blondyna otwiera oczy i mówi:
- panowie ja sie zgadzam ale nie wszyscy naraz
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Było sobie dwóch braci: dobry i zły.
Zły po hulaszczym życiu zapił się dość szybko, dobry w końcu też przecież umarł.....
Chodzi dobry brat po niebie i mówi do Boga:
- Wiesz, Boże, martwię sie o tego mojego brata jak tam mu w piekle ....
Bóg na to:
- A wiesz, ja mam tu taki wziernik do piekła, pozwolę ci raz zajrzeć.
Dobry brat zagląda i widzi:
Zły brat siedzi sobie na ławie przy stole, obok niego na stole taki duży kufel, obok niego na ławie taka duża blondyna.......
- O! - mówi - widzę, że w piekle nie musi być tak całkiem źle....
- Synu mój - Bóg na to - nie wszystko zawsze jest takie jak nam się wydaje! Widzisz: ten kufel jest dziurawy......., a blondyna nie!
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2007-05-31 19:44:16]
01.06.2007
07:45
[75]
Pik [ No Bass No Fun ]

Kolega z klasy powiedział Jasiowi, że wymyślił dobry sposób na szantażowanie dorosłych:
- Mówisz tylko "Znam całą prawdę" i każdy dorosły głupieje, bo na pewno ma jakąś tajemnicę, której nie chciałby ujawnić...
Podekscytowany Jasio postanowił wypróbować świeżo zdobytą wiedzę w domu. Przyszedł do mamy, powiedział Znam całą prawdę i... dostał 50 złotych, z przykazaniem, żeby nic nie mówił ojcu.
Zachwycony pobiegł szybko do ojca, powiedział "Znam całą prawdę" i dostał 100 złotych - z zastrzeżeniem, żeby nic nie powiedział matce.
Rozochocony Jaś postanowił więc wypróbować nową metodę również na kimś spoza rodziny.
Nadarzyła się okazja, kiedy listonosz przyniósł pocztę.
- Znam całą prawdę! - powiedział z szelmowskim uśmiechem Jasio.
Listonosz pobladł, poczerwieniał, rzucił listy na ziemię, rozłożył ramiona i wzruszonym głosem wyszeptał: - W takim razie uściskaj tatusia...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozmowa via mail w sprawie zakupu Kimona do Karate (allegro):
Zozo:Witam! Zauważyłem, że na Pańskich aukcjach są różne rodzaje kimon do sztuki Karate Kiokushin-Kai. Czym się różni kimono Standart od Sensei? Z góry dziękuję i pozdrawiam!
Sprzedawca: Sensei ma +3 do szybkości i +2 do siły. Pozdrawiam.
01.06.2007
19:56
[76]
Mul Bagienny [ Konsul ]

Rozmowa dwóch przyjaciółek: -Ten mój stary to nie widzi we mnie już kobiety! Przychodzi wieczorem do domu i tylko : Co jest do żarcia? zeżre i idzie spać. -Mam na to sposób, z moim było to samo. Kupiłam sobie seksowną satynową czarną koszulkę, czarne podwiązki z pończochami i jeszcze do tego czarną maskę. Wieczorem jak przyszedł z pracy i mnie w tym zobaczył to mówe ci ... było boooosko. Spotykają się po kilku dniach: - I co, pomogło? -Daj spokój, zrobiłam jak mi radziłaś, a on wraca do domu, patrzy na mnie i wali tekst: - Cześć Zorro, co jest do żarcia?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Oczywiście pierwsze
uderzenie żony w piłeczkę i okno stojącego obok pola golfowego domku zostaje
rozbite. Mąż trochę się zdenerwował:
- Mówiłem żebyś uważała a teraz trzeba będzie tam iść przepraszać i może
nawet zapłacić
Tak, więc golfiści idą do domku i pukają w jego drzwi. Dochodzi ze środka
miły głos mężczyzny:
- Proszę wejść.
Po wejściu zauważają w domku zbite kawałki szyby, rozbitą starą wazę i
siedzącego na kanapie kolesia w jakimś dziwnym turbanie. Koleś pyta:
- Czy to wy zbiliście szybę?
- Tak... przepraszamy za to bardzo - odpowiadają golfiści.
- Hmm właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej
wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić 3 życzenia. Nie obrazicie się
jak spełnię wam po jednym sam zostawiając sobie jedno na koniec?
- Nie, tak jest świetnie - odpowiada mąż.
- Ja bym chciał dostawać milion dolarów co roku.
- Nie ma problemu - mówi dżin
- Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty młoda kobieto czego
chcesz?
- Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie, każdy ze służącymi.
- Mówisz i masz - odpowiada dżin.
- Do tego obiecuje Ci, że do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie.
- A jakie jest twoje życzenie dżinie? - pyta małżeństwo.
- Ponieważ tak długo byłem uwięziony nie marzę o niczym innym jak o seksie z
tobą - zwraca się do kobiety dżin.
- I co ty na to kochanie? - pyta mąż
- Mamy tyle kasy i domy... może się zgódź.
Tak więc żona kolesia z dżinem idzie na pięterko.... Całe popołudnie kochają
się. Dżin jest wręcz nienasycony. Po 4 godzinach nieustannego seksu dżin
złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
- Ile masz lat ty i twój mąż?
- Oboje mamy po 35
- Pierdolisz !? 35 lat i w dżiny wierzycie ???
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Studencka jajecznica: rano otwierasz pustą lodówkę, drapiesz jajka, zamykasz lodówkę
13.06.2007
00:40
[77]
Pik [ No Bass No Fun ]

Dwóch gejów zapragnęło mieć potomka. Adopcja odpadała, ponieważ chcieli, aby to było ich dziecko. Wpadli więc na pomysł, że wymieszają swoje nasienie, poszukają chętnej do urodzenia, a jako że brzydzą się kobiet wybiorą zapłodnienie in vitro. I tak się stało. Po dziewięciu miesiącach urodził im się dorodny syn. Poszli go zobaczyć - pielęgniarka wprowadziła ich na salę, gdzie leżało kilkanaścioro noworodków i każdy z nich darł się wniebogłosy. Tylko jedno dziecko nie krzyczało - syn gejów.
- Widzi pani, a mówiła nam pani, że my jesteśmy nienormalni, a proszę jakie grzeczne dziecko się nam trafiło.
- Tak? To zobaczycie, jak się rozedrze, gdy mu smoczek z tyłka wyjmę!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Do bacy wypasającego owieczki przyjeżdża pobliską drogą nowoczesnym samochodem ubrany w garnitur człowiek w średnim wieku. Po wyjściu z samochodu pyta:
- Baco, co tu robicie? Wypasacie owce?
- Tak, panocku...
- A baco, jak wam powiem ile macie tych owiec dokładnie, to dacie mi taką jedną, do upieczenia?
- Dobrze, panocku, domy...
Przyjezdny wrócił do samochodu, wziął laptopa, telefon satelitarny, połączył się z siecią, ciągnął dane z satelity, przetworzył, popracował chwile nad programem, który mu to policzył, i mówi:
- Baco, macie tu na tej łące 347 owieczek.
- Dobrze panocku..., to wybierzcie sobie jedną.
Przybysz wybrał sobie jedną, ładną, białą; baca mówi:
- Panocku, a jak ja wom powim, kim wy jesteście, to oddacie mi ją...?
- Dobrze, oddam.
- No panocku, to wy jesteście konsultant Unii Europejskiej do spraw rolnictwa.
- A skąd to wiecie, baco!?
- Ano tak: jeździcie drogimi samochodami, pchacie się gdzie was nikt nie prosi, zabieracie biedniejszym od wos i nic wiecie o mojej pracy! Oddajcie mi mojego psa!!!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Baca przemierza góry i lasy, napotyka w końcu na swojej drodze turystę, który go pyta:
- Dokąd idziecie, baco?
- A na premierę nowego burdelu w Nowym Targu.
- A po co wam ta książeczka do nabożeństwa?
- Bo jak mi się spodoba, to i do niedzieli zostanę
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
jedzie czarna bmka a za nią studencik popiernicza maluszkiem. w pewnym momencie bmw dało po hamulcach no a studencik mimo że zareagował szybko i też dał po hamplach to samochód miał jaki miał no i jednak minimalnie zarysował zderzak bmki. z czarnej fury wysiada 5 drechów no i podchodzą do studenta z tekstem:
- no to co trzeba będzie zapłacić
-ale panowie ja nie mam pieniędzy jestem biednym studentem
- no to będzie wpier...
-no ale panowie was jest 5 a ja jestem sam jeden... jakże to tak?
dresiarze odchodzą na chwilę na bok żeby się naradzić zaraz potem wracają i jeden z nich mówi:
- dobra Łysy i Grucha są z tobą
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zderzyły się bmw i moskwicz. Z bmw wysiada 4 dresiarzy, z moskwicza jeden starszy, drobny gość, oglądają uszkodzenia. Dresiarze mówią:
- No, to żeś wpadł... Sprzedawaj samochód, mieszkanie, może się wypłacisz!
- A wy kto jesteście? - pyta gość.
- Myśmy są sportowcy - rechocze jeden z dresów.
Na to gość wyciąga gnata i cedzi przez zęby:
- Tak? No to do biegu-gotowi-start!
13.06.2007
08:07
[78]
Yassey [ Pretorianin ]

Pewne małżeństwo od długiego czasu starało się o potomka, bezskutecznie. Po wielu latach w końcu żona zaszła w ciążę. Radości nie było końca. Mąż cały ten okres krzątał się wokół niej, aby niczego jej nie zabrakło. W końcu zbliżał się czas narodzin. Kobieta przebywała w szpitalu, mąż czuwał przy niej nawet w nocy, nie mogąc doczekać sie upragnionego syna. Jednak pewnej nocy olbrzymie znurzenie dało w końcu znać o sobie i mężczyzna usnął. Budzi sie na korytarzu, nie wiedząc o co chodzi. W ty momencie z sali wychodzi położna niosąc jego dziecko. Facet ma łzy w oczach, aż w końcu rozbeczał się jak niemowle ze szczęscia. A położna w pewnym momencie potyka sie i wywraca wraz z dzieckiem, facetowi wszystkie włosy stanęły dęba! Kobieta podnosząc dziecko niechcący wali głowką o parapet. Facet doskakuje do niej przerażony:
- Co pani wyrabia z moim dzieckiem??!!
- Oj, tak tylko chciałam żartem rozładować napięcie. Niestety urodziło sie martwe.
17.06.2007
22:26
[79]
Pik [ No Bass No Fun ]

Byl sobie szczesliwy mezczyzna. Mial dobra prace, piekna malzonke, grzecznego syna, wiernego psa i idealnie podcięty wąs. Pewnego dnia wszystko stanelo na glowie - zadzwonil szef i wypieprzyl go z pracy zapewniajac o wilczym bilecie. Zona zachorowala na nieuleczalna chorobe. Syn powiedzial ze nie zda z matmy, psa potracil samochod. Tylko z wąsem nic sie nie stalo . Tak czy siak mezczyzna postanowil ze soba skonczyc i poszedl na most. Stoi, patrzy sie na wode i juz ma skakac a tu zlota rybka wyskakuje i krzyczy:
- nie rob tego nie skacz! Spelnie Twoje zyczenia, tylko nie zabijaj sie!
- skacze nie mam po co zyc...
- no spelnie twoje zyczenia!
- dobra, ale chce tylko jedno... zeby wszystko wrocilo do normy
Rybka machnela ogonkiem i powiedziala ze juz jest ok. Mezczyzna wrocil do domu i zastal tam psa ktory radosnie machal ogonem, ze szpitala zadzwonili ze zona nagle ozdrowiala, synek wrocil ze szkoly i powiedzial ze zaliczyl matme na 5, a do domu przyszedl sam szef z kwiatami i powiedzial ze nie do niego mial dzwonic i ze ma ciagle prace a jako rekompensate daje mu podwyzke o 100%.
No wiec facet postanowil sie odwdzieczyc rybce. Poszedl nad rzeke i spotkal ją:
- Dziekuje ci rybko, uratowalas moje zycie. musze ci sie odwdzieczyc
- Nie no, nie ma o czym mowic..
- Daj spokoj jak ci sie nie odwiecze to bede sie zle czul
- No dobra, no to kochaj sie ze mna
- No wiesz, ja jestem czlowiekiem a ty ryba.. jak to mam zrobic?
- To ja sie zamienie w sexowna piętnastkę i wtedy bedziemy sie kochac
..... I tak to bylo wysoki sądzie a nie tak jak ta gówniara opowiada!
23.06.2007
15:38
[80]
Pik [ No Bass No Fun ]

Alladyn w skrzyni ze skarbami znajduje starą lampę.
Na lampie widnieje napis:
Spełnię za darmo każde twoje życzenie
Dżinn
Alladyn wypuszcza dżinna z lampy a ten zaraz po wyjściu rzuca się na niego,
wiąże go jego własnym turbanem, zdziera z niego portki i rżnie aż wióry lecą.

Morał: Jeśli ktoś oferuje ci coś za friko, najprawdopodobniej chce cię wydymać.
14.07.2007
16:22
[81]
Pik [ No Bass No Fun ]

Ktoś zapukał do burdelu. Burdel-mama otworzyła drzwi i zobaczyła raczej schludnego, dobrze ubranego i w przeszło średnim wieku mężczyznę.
-W czym mogę pomóc? - spytała.
-Chcę się widzieć z Baśką! - odparł gosc.
-Proszę pana, Baśka jest jedna z najdroższych panienek. Może jakas inna...
-Nie! Muszę zobaczyć Baśkę! - zażądał gosc.
Baśka podeszła do niego i powiadomiła go, że żąda 1000 złotych za wizytę. Mężczyzna bez wahania sięgnał do kieszeni i podał jej dziesięć 100 złotowych banknotów. Oboje poszli do pokoju na górę, na godzinkę...Następnej nocy przyszedł znowu i zażądał Baśki. Baśka wyjaśniła mu, że bardzo rzadko zdarza się tutaj, żeby ktoś wracał drugą noc z rzędu.... i że nie może dać mu zniżki. Stawka pozostała ta sama, 1000 złotych. Mężczyzna znowu wręczył jej gotówkę i znowu poszli na pięterko... Kiedy przyszedł następnej nocy, nikt nie móg uwierzyć. I znowu wręczył Baśce gotówkę i znowu poszli na pięterko... Kiedy minęła godzina Baśka spytała go:
-Skad jestes? Nikt wcześniej nie żądał moich usług trzy noce z rzędu...
-Z Warszawy... - odparł mężczyzna.
-Naprawdę!? Mam tam rodzinę..-odrzekła.
-Tak, wiem... - odparł mężczyzna. - Twój ojciec umarł, a ja jestem adwokatem twojej siostry. Ona prosiła mnie, żebym Ci przekazał Twoje 3000 złotych spadku...
Morał z tej historyjki: Trzy rzeczy są w życiu pewne:
1. Śmierć
2. Podatki
3. I to że Twój prawnik zawsze Cię wydyma...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi facet do dyrektora cyrku i gada:
- Panie dyrektorze mam świetny numer chciałbym go panu przedstawić
- Panie daj pan spokój niemam czasu
- Ale naprawde ten numer to bomba, czegoś takiego jeszcze ludzie nie widzieli, zostanie Pan milionerem.
- Mowiłem już panu, że niemam czasu na pierdoły
- Ale proszę mi dac szansę, 30 sekund, opowiem Panu
- No dobra ale szybko bo niemam czasu
- Niech pan sobie wyobrazi. Cyrk pełen ludzi, sufit namiotu zapełniony przez balony w gównie. Nagle na estrade wjeżdżają konie, a na nich stoją amazonki trzymające w rękach łuk. I te konie z tymi amazonkami tak krążą wokół estrady i nagle te amazonki strzelaja z łuku do tych balonów, przebijają je. Całe to gówno z tych balonów leci na estrade, na ludzi. Wszyscy w jednej chwili są cali w gównie.
I wtedy wchodzę ja! Caly ubrany na biało!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Dwie pary małżeńskie wybrały się na wspólny wyjazd za miasto. Wieczorem mężczyźni wpadli na pomysł zamiany żonami, bez ich wiedzy, na jedną noc a rano przy śniadaniu mieli zdać sobie relację ile razy każdy z nich uprawiał seks z żoną kolegi stukając łyżeczką w szklankę. Jak postanowili tak zrobili. Nazajutrz rano obydwie kobiety były rozpromienione i bardzo zadowolone z nocnego seksu. Koledzy patrzyli na siebie ze złością ale postanowili do końca wypełnić postanowienie więc pierwszy z nich zaczął stukać w szklankę: raz, dwa, trzy, cztery, pięć. Drugi kolega z nutą złości i satysfakcji zaczął stukać w szklankę: raz, dwa, po czym rozejrzał się po stole i trzeci raz uderzył w nutellę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Pięknego, ciepłego dnia wybrał się do Zoo pewien gość z żoną. Żona, naprawdę atrakcyjna, makijaż, letnia, różowa sukienka spięta paskiem, pończochy samonośne... Gdy szli pomiędzy klatkami małp, zobaczyli goryla, który na ich widok jakby oszalał i zaczął skakać na kraty, chrząkać, zawisać na jednej ręce, i drugą uderzać w czaszkę, najwyraźniej niesamowicie podniecony. Mąż zauważywszy podniecenie małpy, zaproponował żonie podrażnić go jeszcze bardziej i zaczął podsuwać pomysły:
-Obliż usta, zakręć tyłeczkiem...
Żona wykonywała jego instrukcje, a goryl zaczął wydawać takie dźwięki, że chyba obudziłby martwego.
-Rozepnij pasek... - goryl prawie już rozginał kraty z napięcia.
-... a teraz podciągnij sukienkę nad pończochy... - goryl oszalał kompletnie.
Nagle facet złapał żonę za włosy, otworzył drzwi klatki, wrzucił żonę do środka, zatrzasnął drzwi i powiedział.
-A teraz mu się wytłumacz, że boli cię głowa...

06.09.2007
19:04
[82]
Pik [ No Bass No Fun ]

Facet kupuje w sklepie zoologicznym ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu ją, dodając do zakupu łyżeczkę do herbaty.
- Po co mi ta łyżeczka? - dziwi się facet.
- Należy ją użyć, gdy ośmiornica przyśsie się do czegoś swoimi mackami - informuje sprzedawca.
Facet zaniósł ośmiornicę do domu. Mija jeden dzień, drugi, trzeci, a ośmiornica do niczego się nie przysysa. Czwartego dnia facet wraca z pracy, patrzy: ośmiornica przyssała się do krzesła i za nic nie chce się odessać. Bierze więc łyżeczkę i przy jej pomocy ostrożnie odczepia jedną mackę ośmiornicy, potem drugą. Zabierając się do trzeciej zauważa, że ośmiornica z powrotem przyssała się pierwszą macką do krzesła i za chwilę przyssie się również drugą. Zrezygnowany idzie do sklepu zoologicznego i mówi:
- Ta łyżeczka jest do niczego, wcale nie pomaga!
- Niemożliwe! - mówi sprzedawca. - Niech pan przyniesie tę ośmiornicę razem z krzesłem, to pokażę panu, jak to się robi.
Po godzinie facet przynosi krzesło z przyssaną ośmiornicą, stawia je przed sprzedawcą i podaje mu łyżeczkę. Sprzedawca łyżeczką wali ośmiornicę w łeb, a ta chwyta się swoimi wszystkimi mackami za swoją głowę i wrzeszczy:
- Auć, moja główka!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozmawiają dwaj skazani:
- Za co siedzisz?
- Za napad z bronią. A ty?
- Za iluzje.
- Jak to?
- No, jestem iluzjonistą.
- Nie wierzę, żeby za to sadzali do więzienia.
- Zaraz ci pokażę. Zdejmij spodnie... Zrób skłon... Czujesz palec w tyłku?
- Tak, czuję.
- No widzisz! A rączki masz tu!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na ławce w parku siedzi chłopaczek i zajada cukierek za cukierkiem.
Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi:
- Chłopcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to bardzo szybko powypadają ci zęby.
Malec popatrzył na gościa i odpowiedział:
- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.
- Tak? A też jadł tyle cukierków?
- Nie, on się po prostu nie wpier****l w nie swoje sprawy
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Złapali Amerykanie Bin Ladena. Skazali go na rozstrzelanie. Tuż przed egzekucją wysoko postawiony przedstawiciel Amerykanów pyta się go: Jakieś życzenia co do kary? Na co Bin Laden: Tak, chcę aby strzelał Beckham.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
10.09.2007
22:49
[83]
Pik [ No Bass No Fun ]

- Co pan taki smutny ostatnio, panie dyrektorze?
- A, sekretarkę zmieniłem
- I co? Niezbyt bystra, tak?
- NIe, całkiem mądra
- To może leniwa?
- Skąd! Bardzo pracowita!
- To może hmmm... ten... tego... nie chce....
- No coś pan! Robimy to kilka razy dziennie!
- A może nie chce brać do...
- Jak to nie?! Ciągnie jak odkurzacz!
- No to o co chodzi?
- Aaa... kawę robi jakąś taką...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Do salonu mercedesa weszla odpicowana na rozowo blondyna i od razu wpadl jej w oko wypasiony kabriolecik. Podeszla do niego zeby sie mu lepiej przyjrzec i nachylajac sie nad autem wymsknelo jej sie male pierdniecie. Majac nadzieje ze nikt nie zwrocil na to uwagi odwrocila sie delikatnie, jednak stal za nia usmiechniety od ucha do ucha pracownik salonu, ktory 'wyczul' cale zajscie. Chcac szybko zabic krepujaca cisze blondyna wypalila:
- Moze mi pan powiedziec ile kosztuje to auto?
- Prosze wybaczyc, ale gdybym powiedzial pani ile kosztuje to auto to chyba by sie pani zesrala.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozmawiają dwie dziewczynki o tym, że jak kobietę w ciąży ktoś przestraszy to nienarodzone dziecko przejmie później lęk i będzie się wszystkich bało. Jasiu podsłuchuje i w końcu mówi:
- To nieprawda! moja stara jak była w ciąży dostała od ojca gramofonem i nic mi sie nie stało, nic mi sie nie stało, nic mi sie nie stało...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wchodzi do marynarskiej knajpy 90-letnia babcia z papugą na ramieniu i mówi:
- Kto zgadnie co to za zwierzę... - i wskazuje na papugę - ... będzie mógł kochać się ze mną całą noc.
Cisza. Nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos kapitana...
- Aligator.
Na to babcia:
- Skłonna jestem uznać.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Blondynka kupiła Fantę z zielonym kapslem.
Otwiera, patrzy - na kapslu napis:
"Spróbuj szczęścia znowu" - zamyka, odkręca, czyta - "Spróbuj szczęścia znowu" - zamyka, odkręca, czyta ...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przed ślubem:

On: Hura! Nareszcie! Już się nie mogłem doczekać!
Ona: Możesz ode mnie odejść?
On: Nawet o tym nie myśl!
Ona: Ty mnie kochasz?
On: Oczywiście!
Ona: Będziesz mnie zdradzać?
On: Nie, skąd ci to przyszło do głowy?
Ona: Będziesz mnie szanować?
On: Będę!
Ona: Będziesz mnie bić?
On: W żadnym wypadku!
Ona: Mogę ci ufać?

po ślubie czytać z dołu do góry....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W knajpie spotyka się dwóch kupli:
- Słyszałeś, ponoć Staszek nie żyje!
- Tak, wiem o tym doskonale... Wyobraź sobie, że Staszek jechał samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczył mu pod koła kot. Staszek nie chciał przejechać zwierzaka wiec szarpnął kierownica w bok, wjechał na krawężnik, auto wyleciało w powietrze, przeturlało sie po moim ogrodzie, Staszek wyleciał z samochodu i przez szybę wpadł do mojej sypialni...
- Daj spokój, przecież to straszne tak zginać!
- Ależ nie, on wciąż jeszcze żył. Leżał tak cały we krwi w tym rozbitym szkle i nagle zauważył taka stara, zabytkowa szafę. Wyciągnął rękę i chwycił się szafy, żeby wstać. Niestety szafa z całym impetem przewróciła się na niego i pogruchotała mu kości...
- Rany, jaka okropna śmierć!
- Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakoś wypełznął spod szafy i doczołgał się do schodów. Tam chwycił się poręczy i próbował podnieść, ale poręcz nie wytrzymała ciężaru jego ciała i urwała się pod nim. Staszek spadł z pierwszego piętra na stół w korytarzu, a połamane kawałki poręczy powbijały mu się w ciało...
- Psiakrew, strasznie zginął!
- No co ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok drzwi do kuchni, czołga się do środka i próbuje podciągnąć na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z gotującą się wodą i chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i poparzył mu ciało...
- Cholera, przerażająca taka śmierć!
- Ależ nie, wciąż jeszcze oddychał. Mało tego, w pewnym momencie zauważył telefon. Próbował dosięgnąć słuchawki, żeby wezwać pomoc, ale zamiast tego wetknął palce do gniazdka elektrycznego. Żebyś ty to widział, woda w połączeniu z prądem wywołała istny żywioł i Staszkiem szarpnęło napięcie rzucając jego ciałem o ścianę...
- O rany, okropnie tak umrzeć!
- Daj spokój, on wtedy jeszcze nie umarł...
- To właściwie jak on zginął?
- Zastrzeliłem go!
- Zastrzeliłeś go?
- K...., człowieku, przecież on by mi rozwalił całą chałupę!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
10.09.2007
23:22
[84]
Pik [ No Bass No Fun ]

Dżepetto przypadkiem natknął się na piżamę Pinokia rzuconą w kąt.
Kiedy ją wziął do rąk zauważył, że spodnie są ochlapane świeżą żywicą.
- Chłopak dojrzewa - wyszeptał z zadowoleniem
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Młoda para kocha się długo i w różnych pozycjach.
W przerwie pomiędzy, chłopak pyta:
- Kochanie, przepraszam, że pytam... Rozumiem, że nie jestem Twoim pierwszym... ale... powiedz, może chociaż drugim?
- Trzecim, kochanie. Ale powiedz mi, z jakiego powodu interesuje Cię dzisiejsza kolejność?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozmawiają trzy plemniki:
- Ja to bym chciał zostać lekarzem.
- Ja sławnym artystą.
- Boję się panowie, że ten onanista zniszczy nasze marzenia...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi dziadzio do burdelu. Wchodzi do, bo ja wiem, wybieralni, a tam na jego widok podrywa się jedna ze zgromadzonych dziewcząt i, łagodnie kołysząc biodrami, podpływa do potencjalnego klienta. Z jej ust, niczym tchnienie jaśminowego odświeżacza do powietrza, wydobywa się pytanie:
- Numerek?
Na to dziadzio:
- O żesz ty!!!. Do dentysty - numerek, do kardiologa numerek, ale żeby do dziwki, to już przesada!!!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chłopak zaprosił nową dziewczynę na lody.
Siedzą w ogródku przed cukiernią i delektują się różnymi smakami.
W pewnym momencie cała zawartość łyżeczki, wylądowała chłopakowi na spodniach w okolicach rozporka.
Dziewczyna chwyciła serwetki i szybkim ruchem rzuciła się na pomoc spodniom.
Kiedy usiłowała zlikwidować plamę pocierając wokół miejsca, chłopak prostując nogi mówi:
- Nie trzyj za mocno!
- Nie bój się, dziury nie zrobię!
- Nie o to chodzi! To miejsce podobne jest do Lampy Alladyna, potrzesz dłużej to ukaże się Wielki Dżin, a to oznacza dla ciebie problem - bo może mieć trzy życzenia!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Amerykańscy uczeni wymyślili urządzenie do badania ludzkich myśli. Po wielu badaniach w kraju postanowili wypróbować je w Rosji. Znależli chętnego, podłączyli do urządzenia i czekają.
SZszszszszszs i nic.
Pomyśleli, że może gorzała go odpręży. Dali mu szklanę samogonu - wypił.
SZszszszszsz - nic
Dali mu drugą - wypił
SZszszszszss - nic
Dali trzecią i nagle w lewym górnym rogu monitora pojawił się mały kwaszony ogóreczek.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Babcie klozetowe powołano na egzamin. Pierwszą komisja pyta:
- Co znaczy kółko?
- To ubikacja dla kobiet.
- Trójkąt?
- Ubikacja dla mężczyzn.
- Gwiazdka?
- Ubikacja dla żołnierzy radzieckich.
Po egzaminie babka wychodzi, a reszta pyta:
- O co pytają?
- Stawiają dwa pytania zawodowe i jedno z marksizmu i leninizmu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Narąbany facet zdrzemnął się na cmentarzu. Budzi się, noc, księżyc świeci. Zbiera się do wyjścia z cmentarza, patrzy, a tu stróż cmentarny kopie grób.
- O, ho, ho - pomyślał sobie - przestraszymy gościa...
Podkradł się cichcem, a kiedy był już tylko kilka kroków od delikwenta jak nie ryknie:
- BUUUUUUUUUUUU!!!!!!
Żadnej reakcji. Stróż jak kopał tak kopie, nawet się nie obejrzawszy.
Więc facet znowu:
- BUHAHAHAHIHIHIHIHIBUUUU!!!!
Znowu nic. Zniechęcony pijaczek odwrócił się na pięcie i idzie do wyjścia. Kiedy już sięgał ręką do furtki nagle z tyłu ktoś go łups w łeb łopatą!
- O nie, nie! Chciałeś pospacerować, to spaceruj, ale poza teren nie wychodzimy! - powiedział stróż.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Starsze małżeństwo układa się do snu. Babcia mówi do dziadka:
- Otwórz okno, bo jest bardzo duszno!
- To ty otwórz, ja nie mam sił.
- Proszę cię otwórz!!!
Dziadek zdenerwował się i rzucił drewniakiem wybijając szybę.
Babcia zaciągnęła się świeżym powietrzem i zasnęła. Zasnął również dziadek.Rano wstają a tam szyba w regale wybita!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wycieńczony wędrowiec znalazł na pustyni butelkę. Odkorkował ją, ale zamiast wody węwnątrz był dżin.
- Panie - odezwał się dżin - dziękuję, że mnie uwolniłeś, spełnię każde Twoje życzenie.
- Chcę do domu. Do Chicago! - wyjęczał wędrowiec.
Dżin wziął go za rękę i zaczyna go prowadzić przez pustynię.
- Ale ja chcę szybko. - prosi ledwie żywy Amerykanin.
- No to biegnijmy.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wątek: Reaktywacja ND, numerek 36, rzuć brechtem w eter jak proboszcz i teść.
© 2000-2014 GRY-OnLine S.A. game guide