Najlepszy Dowcip cz. 23 - Rozśmieszymy internautę ogrodnika i ciecia ;)

20.06.2003
07:54
[1]
yazz_aka_maish [ Legend ]
Najlepszy Dowcip cz. 23 - Rozśmieszymy internautę ogrodnika i ciecia ;)

Przyda się część następna bo tamta nieco przydługa :)

Na dobry początek usprawiedliwienie :)


Poniżej link do części poprzedniej.
20.06.2003
08:01
[2]
yazz_aka_maish [ Legend ]

LOL - gdzieś po drodze zgubiłem dwie części wątku ale nie mam pojęcia w jaki sposób ;))
20.06.2003
09:04
[3]
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

yazz_aka_maish --> mam prośbę :) prześlij mi na maila dwa obrazki - jeden dołączałeś do dowcipu o torcie dla dzieciaka na kinderbal (mniej alkoholu ;) ), a drugi to jest ten z wypowiedzią informatyka o spolszczeniu komend itd. :)

z góry wielkie dzięki :)
20.06.2003
16:02
[4]
bartushan [ Cham z Wyboru ]

osobiscie lubie sprosne dowcipy
20.06.2003
16:20
[5]
wodnik_szuwarek [ Son of UDT ]

yazz_aka_maish ===> dolaczam sie do prosby Hellmakera..czy moglbys mi tez to wyslac ...majl jest w moich danych
20.06.2003
16:28
[6]
Qba19 [ Junior WRC ]

ale tu chyba chodziło o to żeby kawały dodawać ;)
ja zaczne ...

Pani na lekcji:
Niech ktoś ułoży zdanie z jednym ptakiem.
zgłasza się Jasiu:
Mój tata przyszedł do domu pijany jak szpak.
A Pani: Brawo a spróbuj z dwoma ptakami.
Jasiu:
Mój tata przyszedł do domu pijany jak szpak,
wywinął orłą.
Brawo Brawo
dostaniesz piątkę jak ułożysz z trzema ptakami:
Mój tata przyszedł do domu pijany jak szpak
wywinął orła
puścił pawia.
Jasiu postawię Ci szóstke jak ułożysz z pięcioma ptakami:
Mój tata przyszedł do domu pijany jak szpak
wywinął orła
puścił pawia
a z nosa poleciały mu dwa gile
Jasiu zdasz z Polskiego z 6 jeśli ułożysz z 6 ptakami:
Mój tata przyszedł do domu pijany jak szpak
wywinął orła
puścił pawia
z nosa poleciały mu dwa gile
a potem znowu poszedł chlać na sępa.

Wraca mąż z pracy do domu, otwiera mu żonka (typ blondynki), podaje kapcie, obiad, potem piwko i gazetka, włącza telewizor z ulubionym kanałem sportowym i nic nie mówiąc wychodzi do kuchni (do swoich kobiecych, domowych obowiązków). I tak jest co dzień od ślubu.
Jednak tego dnia żona przerywa swoje czynności, wpada do pokoju i pyta:
- Kochanie powiedz mi co to jest "konsternacja".
Mąż leniwie składajac gazetę z lekkim wkurzeniem, że mu się przerywa, odpowiada:
- Widzisz kochanie, gdybyś to ty wróciła wcześniej do domu po pracy, a ja tu z inną kobietą..., to u ciebie właśnie wtedy wystąpiła by konsternacja.
- Ahaaa.... i wróciła do swoich czynności.
Jednak po dziesięciu minutach wpada ponownie i pyta:
- To znaczy, że gdybyś Ty wrócił wcześniej do domu, a ja tu z innym mężczyzną...?
- Nie, nie, nie kochanie! Ty nie myl kurestwa z konsternacją!!

przychodzi murzyn do zamku białej księżniczki.
władze chcą go wygnać, ale księżniczka mówi:
dajcie mu 3 szanse, jeśli zrobi wszystko co mu nakażę oddam mu się.
Ksieżniczka pewna że KALI nie zrobi niczego, mówi: przynieś mi największy diament świata.
a na to murzyn:Kali kocha, Kali przyniesie.
na drugi dzień księżniczka, rozzłoszczona z diamentem na kolanach: prezynieś mi żmiję w swojej dupie!
-Kali kocha, Kali przyniesie.
na drugi dzień Kali maszeruje ze żmija w zadku.
A księżniczka,rozzłoszczon a w furii na to:
Oddam ci się jak będziesz miał huja po kolana!
A Kali :
Kali kocha, Kali skróci

Poszedł zdawać student egzamin. Zdaje, zdaje, męczy sie męczy, ale coś
mu to nie wychodzi. Profesor coraz bardziej wnerwiony, widzi ze student nie
kumaty i chce go oblać. Ale student nie daje za wygraną i prosi o drugą szanse.
Na co profesor odpowiada:
- No dobra. Dam panu drugą szanse. Jeśli odpowie pan na jedno moje
pytanie to pan zdał. Proszę mi powiedzieć: Kto to jest STUDENT?
Po czym student z uśmiechem na twarzy odpowiada:
- No więc STUDENT to młoda osoba, która dąży do zdobycia wiedzy itd. itp.
Na co profesor tak patrzy i mówi:
- Otóż nie. Student, to takie małe gówno co pływa po wielkim szambie i z
trudnością próbuje dopłynąć do wyspy zwanej MAGISTER.
Student wkurzony nie wie co powiedzieć. Profesor chce wpisać pałę, na co
student się odzywa:
- To niech mi pan profesor powie kto to jest PROFESOR?
Profesor uśmiechnął się i zaczął mówić że profesor, to starsza osoba bardzo
inteligentna i tak dalej.
Student popatrzył i mówi:
- Otóż nie. PROFESOR to było kiedyś takie małe gówno pływające po
wielkim szambie, z trudem dopłynęło do wyspy MAGISTER, posiedziało,
znudziło mu się, z trudem dopłynęło do wyspy zwanej PROFESOR i teraz
siedzi i robi fale żeby te inne gówna nie dopłynęły!
20.06.2003
17:30
[7]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Poszło do was chłopaki ale niestety z tym tortem już nie mam :(
20.06.2003
18:04
[8]
Sandro [ Wymiatacz ]

Macie tu tego trochę:

Mały Jaś siedzi i płacze. Do pokoju wchodzi jego siostra.
- Czemu płaczesz?
- Bo mam zadaną pracę domową i nie wiem co napisać!
- Pokaż mi, to ci pomogę - proponuje siostra i czyta temat zadania: "Napisać zdanie z wyrazem podżegacze".
- To napisz tak: "Na balkonie wiszą gacze, pod balkonem piesek skacze, jak doskacze podrze gacze".


W domu Jasiu słucha muzyki: "...mniej niż zero, mniej niż zeroo...", "...jesteś szalona mówię Ci
i zawsze byłaś...", "...mocniej, mocniej, mocniej. Mocniej, mocniej, mocniej tydzień szalony się
kończy...", "...przeżyj to sam... przeżyj to sam...."
Na następny dzień idzie Jasiu do szkoły i pani od matematyki go pyta:
- Jasiu, ile jest 2 razy 2?
- "...Mniej niż zero, mniej niż zero..."
- Jasiu bo pójdziemy do dyrektora!!
- "... Jesteś szalona mówię Ci..."
Nauczycielka poszła z Jasiem do dyrektora i dyrektor daje Jasiowi w skórę, a Jasiu krzyczy:
- "...mocniej, mocniej, mocniej. Mocniej, mocniej, mocniej tydzień szalony się kończy..."
Wraca Jasiu ze szkoły do domu i tata pyta się go:
- Jak tam w szkole?
- "...przeżyj to sam, przeżyj to sam..."


Na lekcji biologii nauczycielka niosła akwarium z rybkami i kiedy miała je już postawić Jasiu
tak głośno gwizdnął, że Pani się przestraszyła i opuściła akwarium na ziemię, po czym natychmiast poszła
do dyrektorki.
Wezwano mamę Jasia. Opowiedziano jej całe zdarzenie, a mama na to:
- Paaani, to nic takiego, jak ja kiedyś doiłam krowę i Jasio gwizdnął to mi tylko cycki w rękach
zostały.


Mały Jaś poszedł z babcią do kościoła w zaduszki. Ksiądz mówi:
- Za duszę MARIANA , KAROLA, STEFANA, HENRYKA...
Przerażony chłopiec mówi do babci:
- Babciu wracajmy do domu bo jeszcze nas zaduszą!


Jasio mówi do swojej mamy:
- Mamusiu! - wykopałem z piaskownicy granat z drugiej wojny światowej!
Na to mama:
-Jasiu wyrzuć to cholerstwo do pieca bo nas pozabija!!!!!!!!!!


Siostra katechetka na lekcji religii pyta swoich uczniów:
- Kochane dzieci, kto wie, co to jest, ma cztery łapki, rudą kitkę, długi puszysty rudy ogonek,
mieszka w lesie i je orzeszki?
Zgłasza się Jasiu:
- Na 99% jest to wiewiórka, ale znając siostrę, to pewnie Jezus...


Jaś przyjeżdża z rodzicami do dziadków. Przy obiedzie Jasio mówi do mamy:
- Chce mi się siusiu!
- Jasiu, przy innych nie mówi się siusiu. Mów... gwizdać.
- No dobrze.
Wieczorem Jaś przychodzi do dziadka i mówi:
- Dziadziu, chce mi się gwizdać!
- Jest późno i się nie gwiżdże.
- Ale mi się bardzo chce!
- No dobrze... To pogwizdaj dziadziowi, po cichutku do uszka.


Nauczycielka kazała dzieciom narysować portret rodziny.
- Jasiu - mówi nauczycielka - pokaż nam swój portret.
Dumny Jasio pokazuje swój rysunek.
Zdziwiona pani pyta:
- Jasiu dlaczego twój tata ma fioletową głowę?
- Bo nie miałem łysej kredki - odpowiada.


Tata po przyjściu z pracy zwraca się do Jasia, swojego syna, tymi słowami:
- Jasiu, przez cały dzień dzwoniłem do Ciebie ale telefon wciąż był zajęty! – mówi z wyrzutem
ojciec.
- Tato, ale to nie było drogie połączenie! Łączyłem się z Internetem!
- No dobrze, ale czy ten I n t e r n e t nie może dzwonić do Ciebie!?!


- Czym dla nas jest Bóg? - pyta katechetka na lekcji.
- Pasterzem - odpowiada Kasia.
- A czym my jesteśmy dla BOGA?
W klasie cisza, nagle Jasiu mówi:
- Grupą baranów!!!


Dzieci, co to jest? - pyta się nauczycielka biologii trzymając w ręku wypchanego ptaka.
- To jest ptok - odpowiada Jaś.
- Ależ Jasiu, nie mówi się ptok, tylko ptak. A może wiesz, jak ten ptak sie nazywa?
- Sraka - odpowiada pojętny uczeń.


Na budowie, podczas szkolnej wycieczki:
- Bardzo ważne jest noszenia kasków. Znałam chłopca, który nie nosił kasku. Pewnego dnia spadla
mu cegła na głowę i zabiła go na miejscu. Znałam też dziewczynkę, która chodziła w kasku i gdy
spadła jej cegła na głowę, uśmiechnęła się i poszła dalej.
- Ja ją znam! Mieszka w naszym bloku. Do tej pory chodzi w kasku i się uśmiecha.

Pani w szkole do Jasia:
- Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!!
Jasio na to (spokojnie):
- Ja nie mam ojca.
- A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka.
- Walec go przejechał.
- Oj, no to niech przyjdzie matka.
- Matkę też przejechał walec.
- A dziadka masz? - zapytała z odrobiną zwątpienia.
- Nie.
- Jego też przejechał walec?! - zapytała zdumiona nauczycielka.
- Tak.
- A babcię?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej
odpowiedzi.
- Też... - odpowiedział Jasiu.
- Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię, którzy uniknęli tej strasznej śmierci!?! -
zapytała prawie nie wierząc, że Jasio odpowie twierdząco.
- Nie - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec.
- Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz??? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka.
- Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem.


Dzieci w szkole sprzeczają się, które z nich ma mniejszego dziadka:
1. Mój dziadek ma 100 cm wzrostu!
2. A mój ma tylko 50 cm.
3. A mój - mówi Jasio - leży w szpitalu, bo spadł z drabiny jak zrywał jagody.


Mamo, tato mam pierdolca, w uchu kolczyk, w dupie stolca, i mózg trochę mam
spuchnięty, chyba jestem pierdolnięty.


Pułkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia. Niech wszyscy
żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ
i tak nic nie będzie widać, prośże żebrać ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie
Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej
oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia.
Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu zaćmienie
odbędzie się w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.
Porucznik do sierżanta:
Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słonce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego
dnia.
Sierżant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali gimnastycznej
będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, żebrać wszystkich na plac
ćwiczeń.
Dwaj szeregowi pomiendzy sobą:
Zdaje się, ze jutro będzie padał deszcz. Słonce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej.
Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...
20.06.2003
18:26
[9]
m6a6t6i [ hate me! ]

trzecia w nocy. do profesora dzwoni telefon. facet zaspany podnosi słuchawkę.
- słucham? - pyta ziewając.
- śpisz? - pyta głos w słuchawce.
- śpię. - odpowiada profesor.
- no widzisz! a my się kurwa jeszcze uczymy!

20.06.2003
19:19
[10]
marihuanin [ Pretorianin ]

Mam nadzieje że tego jeszcze nie było:
- Wiecie czym się różni informatyczka w spódnicy od informatyczki w spodniach... czasem dostępu :)
20.06.2003
20:17
[11]
Jozzo [ Konsul ]

-->
20.06.2003
20:18
[12]
Jozzo [ Konsul ]

-->
20.06.2003
20:18
[13]
Jozzo [ Konsul ]

-->
20.06.2003
20:18
[14]
Jozzo [ Konsul ]

-->
20.06.2003
20:18
[15]
Jozzo [ Konsul ]

-->
20.06.2003
20:19
[16]
Jozzo [ Konsul ]

-->
20.06.2003
20:19
[17]
Jozzo [ Konsul ]

-->
20.06.2003
20:20
[18]
Jozzo [ Konsul ]

-->
To podpucha - za mojzesza krzyz nic nie znaczyl :-)
20.06.2003
20:20
[19]
Jozzo [ Konsul ]

-->
20.06.2003
20:21
[20]
Jozzo [ Konsul ]

-->

Mam nadzieje, ze zaden Moderator nie uzna rego za spam skoro jest jeden obrazek na posta
20.06.2003
22:30
[21]
Templar^ [ Konsul ]

> >> > > > > > > > >> Jest to autentyczna historia, która miała miejsce na
> >> > > > > antenie
> >> > > > > > > > >> > Radia Zet podczas audycji na żywo.
> >> > > > > > > > >> > Dialog przedstawiał się mniej więcej tak:
> >> > > > > > > > >> > R-redaktor
> >> > > > > > > > >> > F-facet do którego dodzwonił się redaktor
> >> > > > > > > > >> > Z-żona faceta do którego dodzwonił się redaktor
> >> > > > > (potem tez
> >> > > > > > > > >> > będzie uczestniczyła w rozmowie)
> >> > > > > > > > >> >
> >> > > > > > > > >> > R: Dzień dobry panu!
> >> > > > > > > > >> > F: Dzień dobry!
> >> > > > > > > > >> > R: Dzwonie do pana z radia zet, proszę powiedzieć
> >> > > > > nam (jest pan
> >> > > > > > > > >> > na fonii)jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił
pan
> >> > > > > tego ranka
> >> > > > > > > > >> > -jeżeli pan powie to wygra zestaw mebli kuchennych.
> >> > > > > > > > >> > F: Kochałem się z moja żona.
> >> > > > > > > > >> > R: Bardzo dobrze. To jedna rzecz już mamy.
> >> > > > > > > > >> > Proszę powiedzieć nam gdzie pan się kochał z żoną?
> >> > > > > > > > >> > F: W kuchni.
> >> > > > > > > > >> > R: Mamy wiec już dwie najintymniejsze rzeczy jakie
> >> > > > > pan robił
> >> > > > > > > > >> > tego ranka. Zestaw mebli kuchennych jest już prawie
> >> > > > > pański.
> >> > > > > > Jeszcze
> >> > > > > > > > >> > musimy zadzwonić do pana żony i jeżeli ona
> >> > > > > potwierdzi pańskie
> >> > > > > > > > >> > słowa, to wygrali państwo konkurs(redaktor dzwoni
> >> > > > > teraz do żony
> >> > > > > > > > >> > tego faceta)
> >> > > > > > > > >> > R: Dzień dobry pani!
> >> > > > > > > > >> > Z: Dzień dobry!
> >> > > > > > > > >> > R: Dzwonie do pani z radia zet. Wcześniej
> >> > > > > rozmawiałem z pani
> >> > > > > > > > >> > mężem i zapytałem go jakie dwie najintymniejsze
> >> > > > > rzeczy robił tego
> >> > > > > > > > >> > ranka.
> >> > > > > > > > >> > Jeżeli potwierdzi pani to co powiedział mąż to
> >> > > > > wygrali państwo
> >> > > > > > > > >> > zestaw mebli kuchennych! Proszę wiec powiedzieć nam
> >> > > > > jakie dwie
> >> > > > > > > > >> > najintymniejsze rzeczy robiła pani tego ranka?
> >> > > > > > > > >> > Z: (po chwili wahania i namowach męża antenie
> >> > > > > radia): Kochałam
> >> > > > > > > > >> > się dzisiaj rano z mężem.
> >> > > > > > > > >> > R: Bardzo dobrze - mąż powiedział nam to samo.
> >> > > > > Proszę nam
> >> > > > > > > > >> > jeszcze powiedzieć gdzie?
> >> > > > > > > > >> > Z: O nie, tego już nie powiem!
> >> > > > > > > > >> > F: (włącza się do rozmowy): Kochanie powiedz panu
> >> > > > > redaktorowi,
> >> > > > > > > > >> > ja już wcześniej powiedziałem, bardzo cię proszę!
> >> > > > > > > > >> > R: Jeżeli pani powie gdzie i będzie się zgadzało z
> >> > > > > tym co
> >> > > > > > > > >> > powiedział mąż to przypominam ze wygrają państwo
> >> > > > > zestaw mebli
> >> > > > > > > > >> > kuchennych
> >> > > > > > > > >> > F: Kochanie no powiedz panu redaktorowi gdzie - ja
> >> > > > > już mu
> >> > > > > > > > >> > wcześniej powiedziałem, nie wstydź się!
> >> > > > > > > > >> > Z: (po chwili wahania): w pupę....
> >> > > > > > > > >> > Teraz w radiu nastąpiła konsternacja
> >> > > > > > > > >> > Po chwili:
> >> > > > > > > > >> > R: Bardzo dobrze wygrali państwo zestaw mebli
> >> > > > > kuchennych! (mąż i
> >> > > > > > > > >> > żona na antenie radia nie powiedzieli już ani
słowa,
> >> > > > > a do radia
> >> > > > > > > > >> > powróciła atmosfera jak sprzed konkursu ...)

20.06.2003
22:55
[22]
Zawisza Czarny [ Sulimczyk ]

Hahaha.... ojej.... przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać! :)))))))

Templar --> To było świetne ! :))))
20.06.2003
23:10
[23]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Templar znam tą historię już od kilku lat i potwierdzam że jest prawdziwa - nadal jest dla mnie fantastyczna :))))
21.06.2003
12:01
[24]
Lupus [ starszy general sztabowy ]

Z tym , że już nie są małżeństwem .
21.06.2003
12:04
[25]
eJay [ Gladiator ]

Templar--------------------->LOL:D
21.06.2003
12:36
[26]
iNkogNitO [ Pretorianin ]

Wychodzi Baca przed dom sie odlac, po chwili wraca spowrotem mokry.
Żona pyta-" Co leje???"
Baca na to -" Nie , halny!!"

***

Małżeństwo puka do drzwi w górach. Otwiera Baca.
-Czy moglibysmy przenocować u Pana??
-Noo dobra , tylko że ja mam jedno łożko i bedziemy musieli spac we trójke -odpowiada Baca z usmiechem.
Minęła noc. Rano turysta budzi sie i widzi jak Baca leży na jego małżonce trzymając głowę pomiedzy jej biustem.
-Baco co Wy robicie???-pyta zdziwiony.
-Słucham walkman-a
-Że co???
-Sam spróbuj-zacheca Baca turyste.
Turysta po chwili układa się w tej samej pozycji co Baca i mówi:
-Dziwne ...Ja nic nie słysze!!:-
-A widzisz panicku , a dzeka włozyłeś???

***

Do spowiedzi przychodzi pedał i mówi:
-Zgrzeszyłem , przeleciałem księdza z sąsiedniej parafiii!!
na to ksiądz z wrzaskiem
-To ty synu nie wiesz gdzie jest Twoja parafia??

***

Przyjeżdza żaba na wózku inwalidzkim do restauracji , podjeżdza do faceta , który akurat zjada ze smakiem żabie udka i pyta:
-Co smakowało??

***
21.06.2003
15:09
[27]
PAW666THESATAN [ DP Jasio aka T-666 ]

LOL ROTFL - do wszystkiego ,dajcie wiecej !!! :D
24.06.2003
16:24
[28]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Autobus.

jedzie calkiem zadbane ale po imprezie malzenstwo,

on siedzi a ona nad nim stoi i sie kiwa,

on: "siadaj"

ona:"cicho"

on: "siadaj"

ona:"cicho"

on: "siadaj"

ona:"cicho mysle",

autobus zakreca, pani traci równowage i laduje glowa w dol na
schodach autobusu.

On nie podnoszac sie z miejsca komentuje: "ale zes kurwa wymyslila"
24.06.2003
17:09
[29]
Kanon [ Mag Dyżurny ]

Malzenstwo góralskie mialo dwudziestoparoletnia córke no i koniecznie
> chcieli ja wydac za maz. Wziela matka córke na rozmowe i mówi do niej:
> - Córus, ty córus trza Ci za maz isc.
> - Oj trza mamus, trza.
> - Tylko pamietoj córus, ze twój narzeczony mo byc: loszczedny, glupi i
> nierusany.
> - Dobrze mamus, bede pamintac.
> Minal jakis czas i córka przyjezdza do domu rodziców z narzeczonym z
> miasta.
> Zasiedzieli siedlugo no i wichura za sniezyca na dworze sie rozszalala.
> Wiec matka mówi:
> - Nikaj nie pojedziecie, przespita sie tutej. Posciele wam w izbie dwa
> lózka.
> Mlodzi zgodzili sie na to wiec tak tez sie stalo.
> Rankiem córka wychodzi z pokoju cala usmiechnieta. Widzac to matka sie
> pyta:
> - I jak córus ten twój narzeczony, loszczedny jest?
> - Oj mamus jaki lon loszczedny. Tylko co zesmy weszli do izby to on mówi
> "Po co mamy brudzic dwa lózka, przespijmy sie w jednym"
> - Oj loszczedny jest córu?, loszczedny. A glupi jest?
> - Oj mamus jaki on glupi!!! Poduszke zamiast pod glowe to on mi pod dupe
> wsuwa
> - Oj glupi, córus glupi. A nierusany jest??
> - Oj mamus, siusiaka to on mial w celafonie jeszcze!
24.06.2003
18:25
[30]
Narmo [ Youkai ]

Wszystkie texty przepisane z "Tawerny RPG"
Objaśnienie (dla niekumatych ;) ):
MG - Mistrz Gry
G1,G2,G3... - Gracze

Sytuacja:
Drużyna, po krótkich spięciach, podzieliła się. Trzech Graczy poszło jednym tunelem, czwarty wybrał inną odnogę i poszedł sam. Zginął.
MG: Dobrze, idziecie tędy... Twoja tura.
G1: Hmm... to ja rozpalam pochodnię i wchodzę wgłąb.
G2: Idę za nim, napięty łuk, ubezpieczam.
G3: Powoli idę na końcu, często zerkam za siebie.
MG: Wporządku, powoli...
G4: Ej, a ja?
MG: Co "TY"?
G4: No kiedy ja???
MG: Przecież Ty nie żyjesz.
G4: No ja wiem, ale na jak długo...???
Sytuacja:
Gracze ogłuszyli kobietę i wsadzili ją do wielkiego worka. Jeden z nich zarzucił ją sobie na ramię i idą tak nocą przez miasto. Zaczepiają ich strażnicy miejscy.
MG: Co masz w tym worku?
G1: Yyy...
G2: Ziemniaki!

Sytuacja:
Gracze kupili sobie kilku niewolników. Znajdują się we wieży maga, jednak żeby dostać się piętro wyżej muszą otworzyć drzwi hasłem. Każdorazowo jednak wypowiada się hasło trzymając za klamkę, ta zaś jest pod prądem. Gdy hasło jest błędne - bzzzt...
MG: Macie mnóstwo czasu, mag wróci prawdopodobnie rankiem.
G1: Ile tam kto ma żywota?
G2: W sumie mogę próbować...
MG: Bzzzt!
G2: K****! Ktoś inny teraz!
G3: No to może...
MG: Bzzzt!
G1: Ja to pieprzę, dawać mi niewolników!
Po kilkudziesięciu minutach:
G3: Ja nic nie mówię, ale na za długo to ich nam nie starczy...

Sytuacja:
Gracz jest wysoce wkur****y.
MG: I co robisz?
G1: Co robię?! Siadam na d****, pi******!! Nigdzie nie idę!!
G2: Stary, będzie dobrze...
G1: Co dobrze, jak dobrze?? Już się ze mnie śmieją - wszyscy ściągają snotlinga na raz tylko nie ja!!

Sytuacja:
Gracz wyważa drzwi od wieży.
MG: Druga kumulacja!
G1: Oj, ludu, wióry z tych drzwi zostaną...
MG: Trzecia kumulacja!!
G1: Hmm... będzie dobrze to jeszcze z rozpędu ścianę wyburzę...
MG: Czwarta kumulacja!!!
G1: No jasna cholera, smoka to nawet trafić nie mogę, a co dopiero kumulacja!!
MG: No nie wierzę, piąta kumulacja!!!
G2: Ej, może cofnijmy ten ruch, co?
G1: Dlaczego?
G2: Miałeś tylko drzwi przyjąć z bara, a jak ja widzę, co się dzieje, to się o tą wieżę boję...

Sytuacja:
Sprawdzanie czyjejś... prawdziwej... natury.
G1: Przepraszam, czy pan nie żyje?

Sytuacja:
Znów podenerwowany Gracz.
G1: No ja pieprzę, większego pecha mieć nie można!!!
G2 (Wychodząc z toalety): A co ci się stało?
G1: Dziesięć minut temu rozpieprzyliśmy w pył trzydziestu orków, nie?!
G2: I?
G1: Teraz koń mnie kopnął, a ten już mnie tu straszy, że nie mam Punktu Przeznaczenia!!

Sytuacja:
Tresura zwierzęcia...
G1: Wiejemy!
G2: Nie wiem, jak wy, ale ja zostawiłem sobie konia pod oknem!
G1: Ja tam chrzanię, lecę schodami, najwyżej...!
G2: No to ja skaczę na mojego konia...
MG: Hmm...
Mgnienie oka później.
G2: Spadłem z ilu metrów???

Sytuacja:
Wredny Gracz, typowy "rozpier****lacz przygód".
MG: Widzicie z daleka, jak dziewczyna, przywiązana za nadgarstki i kostki, szarpie się na ołtarzu. Za moment podejdzie do niej główny kapłan i pocznie z nią dziecko w rytualnym akcie krwi.
G1: Idę do tego kapłana, jebs go w łeb, przebieram się w jego ciuchy i zabieram się za dziewczynę!

Sytuacja:
Niesprawiedliwy MG...?
G1: No weź przestań, uwziąłeś się na mnie!!
MG: A to dlaczego niby???
G1: Te, może przypadkiem trzeci raz dzisiaj poślizgnąłem się na gównie i rozbiłem sobie łeb?!

Sytuacja:
Posłaniec u barona.
G1: Mam cię w dupie, posłańców się nie zabija!
MG: Ależ ja cię nie zabiję, zginiesz w przypadkowym napadzie w drodze powrotnej.

Sytuacja:
Brak questa...
MG: Karczmarz pada martwy na brzuch głębiej nabijając się na twój sztylet.
G1: No i super, opróżniam kasę.
G2: Stary, mamy przesraną sesję dzisiaj...
G1: Czemu?
G2: Coś czuję, że on miał dla nas questa.

Sytuacja:
Znudzony Gracz.
G1: Znowu na szczury? Ile można??? Mam ochotę na coś trudniejszego.
G2: Słuchaj, lepsze to, jak nic...
Minęło trochę czasu w podziemiach.
MG: Słyszycie za sobą pisk...
G1 (z przerażeniem): Ja stąd spie******!!!

Sytuacja:
Gracze rozmawiają z kobietą lekkich obyczajów, dość wredną zresztą.
G1: To mówisz, że gdzie oni poszli??
MG: Już mówiłam, w tamtą stronę, a teraz spadaj pan, jak nie masz interesu.
G1: Pewnie, że nie mam, za brzydka jesteś.
MG: Pan też nie piękny!
G1: Nie muszę być, ja nie daję d*** za pieniądze...

Sytuacja:
Gracze wypoczywali w towarzystwie kilku kobiet. Rano porównują wrażenia (opisy MG robił każdemu osobno).
G1: I jak?
G2: Całkiem, półelfka ponoć...
G1: A Ty...?
G3: Tak wiesz, tutka na łeb i heja...
G4: U mnie tak sobie... a jak twoja?
G1: Oj tam...
G4: Mów, mów, jak było...
G1: No chyba się nie cieszyłem, jak powiedziała, że mam d*** kudłatą jak niedźwiedź!!

[Rzecz dzieje się podczas tworzenia postaci, w pewnym systemie autorskim]
G1: Cholera, trochę mało mam umiejętności, tak na tle innych.
MG: Trudno, tak wylosowałeś.
G1: No ale bez jaj, przy innych szans nie mam.
MG: Takie zasady, cicho.
G1: Weź daj coś jeszcze, chociaż coś...
MG: Chociaż coś? Dobra, masz „Rozpoznawanie płci owiec”.
G1: Oj, no coś przydatnego, serio...
MG: „Mieszanie smoły prętem”...

MG: W porządku, zaczynamy. Gwoli przypomnienia, ostatnio...
G1: [z wyrazem rozbrajającej szczerości na twarzy, wyciągając browary z plecaka] Sorry, przerwę ci. Chłopaki, ale tak serio - ja się wolę dzisiaj naj***ć...

G1: Idź, idź, stary, wygrasz, mówię ci...
G2: Nie ma bata, nie idę. Jestem za słaby, zrozumcie mnie, dostanę w d***...
G3: Oj idź, zobacz, jaka kasa!
G2: Ja tego nie przeżyję. On mnie zabije, ja to wiem!
[Wreszcie G2 daje się przekonać, wychodzi na arenę. Walka jest krótka, G2 przegrywa i ginie]
G1: No cóż...
G2: Mówiłem, że mnie zabije, to nie, „idź, idź, uda się”!!!
MG: Ale jak ci klaskali...

MG (do G1, grającego człowiekiem): Dowiadujesz się, że każdy, kto nie jest krasnoludem, musi przejść Próbę Ognia, by dołączyć do Braci Topora.
G1: Kucam i udaję krasnoluda!

MG: Trafiacie do wielkiej, zbiorowej celi. Na podłodze widać ciemne ślady krwi. Więźniowie siedzący pod ścianami zaczynają uśmiechać się pod nosem i łypać na was z błyskiem w oku.
G1: No, to teraz d**ą do ściany...

MG: Tak, wiem, wyglądam obrzydliwie. Aby jednak odzyskać ludzką postać muszę po prostu posiąść jakiegoś mężczyznę w czasie pełni. Dziś właśnie jest pełnia...
G1: Na mnie nie licz...
G2: Nic z tego...
G3: Poczekajmy na G4...
[Zaczynają się gorączkowe naszeptywania. W międzyczasie G4 wraca z toalety]
G4: Co mnie ominęło?
G3: Yyy... my idziemy zapolować, a ty... yyy... pomóż pani przy zlewie...

MG: Straże wpadają do budynku. Słyszysz ich już na pierwszym piętrze, szybko wbiegają po schodach. Nim wywalą drzwi masz tylko kilka sekund na ukrycie się. Elma (córka burmistrza) siedzi odrętwiała ze strachu na drugim końcu stołu, ty wiercisz się nerwowo na krześle.
G1: Włażę do szafy!
MG: W tej komnacie nie ma żadnej szafy.
G1: To oknem!
MG: Jesteś pewien? To drugie piętro...
G2: Stary, masz ciężką zbroję, opuść przyłbicę i udawaj makietę! Może się nie skapną!
G1: Tak jest, ha! Opuszczam przyłbicę i udaję makietę!
MG: Pod ciosami toporów padają drzwi. Strażnicy wbiegają do komnaty i od razu dopadają do ciebie.
G1: Hej, jak??? Jak mnie rozpoznali???
MG: Makiety nie siedzą przy stole...

G1: Strzelaj, no strzelaj, na co czekasz?! Zaraz mnie zabiją!!
G2 (wyraźnie zrezygnowany, rozczarowany swoją postacią): Daj spokój, to nie ma sensu. I tak nie trafię, zobaczysz.
G1: No to jak nie trafisz to nie trafisz, ale chociaż próbuj! To tylko kości, kiedyś w końcu ci się uda!
G3: No wal, bo on zaraz zginie!!!
G2: Dobra, napinam łuk i strzelam.
[Oczywiście następuje rzut kośćmi. G2 patrzy załamany na rezultat]
MG: Twój strzał nie mógł być bardziej pechowy - trafiasz w G1.
G1 i G3, jednocześnie: I po cholerę strzelałeś?!

MG: Niewiarygodnie silny cios przeciwnika odcina ci drugą rękę nieco poniżej łokcia, krew tryska strumieniem na...
G1: Ja już nie mam rąk...
MG: No właśnie mówię - krew tryska strumieniem na twarz twojego wroga, a...
G1: Nie, nie o to chodzi. Ja już nie miałem rąk!
MG: Tak??? W takim razie ucina ci nogę.

[Bohaterowie mieli odnaleźć kotka pewnej księżniczki. Ponieważ mieli już na głowie pewne niezwykle ważne zadanie, sprawę z kotkiem potraktowali bardzo pobieżnie i bez uwagi. Rzecz dzieje się nocą, na skraju lasu]
MG: Zauważacie w rozmokłej ziemi ślady...
G1 (przypominając sobie o subqueście): O, to może ten kot! Czy to są ślady kota?
MG (z perwersyjnym uśmiechem): Tak, to są ślady kota.
G1 (idąc z G2 znalezionym tropem): Kici, kici, kici, kici!
MG: Z zarośli wyłania się głowa tygrysa. Wielkie, białe kły połyskują w świetle księżyca.
G2: Taa, kici, kici, ku***, kici, kici...

[Głęboka jaskinia]
MG: Widzicie bezdenną przepaść, już przez najbliższe parę metrów nie widzicie absolutnie nic.
G1: Rzucam zapaloną zapałkę w przepaść.
MG: Zapałka spada oświetlając słabym światłem. Widzicie twarde skały półki skalnej i stalagmity w dole, działające jak szpikul... ZARA!!!! SKĄD MIAŁEŚ ZAPAŁKĘ?!?!?!!!


[Rozważania o umiejętnościach]
G1: Czy podczas korzystania z zamtuza przydadzą mi się takie umiejętności jak: akrobatyka, gibkość i przenikliwość?



[Prawie cała drużyna w niewoli u złego maga. Jeden z gracz (wojownik) zdołał uciec. Skoczył do miasta po "wsparcie" do gildii najemników. Podczas ekspedycji MG robi sekretny test cech przywódczych (nieudany), a potem spostrzegawczości (również nieudany)]
G1: Poddaj się szubrawco! Mamy przewagę liczebną! Ja i moja armia skopiemy ci tyłek!
Zły mag: Jaka armia?
G1: He he he. <powoli, powolutku, odwracam się i liczę ilu mi gostków zostało>


[Klasyczna walka ze smokiem]
MG: Smok zieje na ciebie ogniem.
G1: Odbijam go Znakiem Aard!
MG: Znak Aard Wychodzi ci bez problemu (uśmiech G1), jednak niknie w płomieniach. Nagle przypominasz sobie, że czary odbija się Znakiem Heliotropu.
G1: No to używam tego znaku.
MG: Nie możesz! Zużyłeś akcję! Zobaczmy, dostałeś 4k6+...
G2: Czekaj! Znak Aard nie wymaga akcji, jeśli użyty do odbijania!
MG: (szybkie spojrzenie do notatek) No, w sumie masz rację, ale przecież G1 ma kajdanki, więc jak ma zrobić blok?
G1: No to nogami robię!
MG: Oż ty skubańcu, no dobra, trudność wzrośnie o 3, to będzie w sumie... NIE MASZ SZANS ODBIĆ!
G1: Daj mi chociaż kostką przeznaczenia spróbować.
MG: No dobrze, ale tylko 12 na 2k6 może cię uratować.
[Wypada 12]
G1: AHAHHAHhhahhahah! Super! I co? I co? I co teraz powiesz?
MG: Powiem: nie wystarczy PM.


[Nie ma to jak nowy gracz, maniak Baldurs Gate. Na początku wszystko oki, szybko stworzył postać i nie miał żadnych wątpliwości, a potem...]
MG: To jak cny panie? Pomożecie?
[Cisza...]
MG: Ej no, co mu odpowiadasz?
G1: Słucham?
MG: Co odpowiadasz chłopowi??
G1: A jakie mam możliwości dialogu?


G1: Hej! Kto mi opluł kartę postaci??!!


MG: Do karczmy wchodzi kobieta. Ma na sobie kolczugę i długi miecz u pasa, który demonstracyjnie podprawia.
G1: Demonstracyjnie poleruję kuszę.
G2: Demonstracyjnie drapię się toporem.
G3: Demonstracyjnie bawię sie amuletem.
G4: [nie mając lepszych pomysłów] Demonstracyjnie podciągam spodnie.
MG: ???????
G2: Myślałem, że spodnie demonstracyjnie się ściąga...

[Walka...]
G1: Przechodzę do ataku!
G2: Używam pioruna!
G3: Zachodzę z prawej!
MG: <turl..turl..> Piorun chybił, topór trafił, ale obrażenia zostały wyparowane przez klasę pancerza..
G1: Kurde!
MG: ...atak z prawej nie wyszedł. Atakuje... G2... chybił...
G2: Odchodzę na bezpieczną odległość
G3: Uderzam z riposty!
MG: Pudło.
G1: Celuję gada w głowę!
MG: KRYTYK! Przebiłeś pancerz! Teraz atakuje ciebie...
G1: Unikam!
MG: Próba nie udana, chlasnął cię za 10.
G2: Biję gada maczugą, za honor i krew
MG: Trafiony... zabiłeś go!
Wszyscy: HURA!
G3: Ile exp. dostaniemy?
[W ten oto sposób drużyna upolowała żółwia na kolacje....]

G1(błagająco): Daj mi pistolet plazmowy…..
MG: Nie!
G1: Proooossszzzeee….
MG: NIE!
G1: Czemu?
MG: Bo to Warhammer, a nie cyberpunk!!!
G1: To może chociaż shotguna?


G1: Co mam robić by Sigmar mnie polubił?
MG: Modlić się codziennie, składać datki na świątynie, zabijać stwory chaosu, nie zabijać kapłanów, nie gwałcić kapłanek…. Aha i jeszcze jedno: Kiedy zabijasz jakiegoś potwora krzyknij: "Za Sigmara!"
[Parę godzin później]
ZA SIGMARA!!! - krzyknął gracz i kopnął goblina w genitalia.


[Miejsce akcji: Ciężkie więzienie]
G1(do G2): Jak myślisz, dlaczego tamten więzień do mnie mrugał?


G1: Jako Zabójca Trolli powinienem dać sobie radę z nekromantą….
MG: [Rzut okiem na kartę postaci] Ale ty jesteś marynarzem…
G1: Tak? To uciekam...


MG: Dobra, już jestem. Zaczynamy.
G1: A nie możemy pograć w Liero?
MG: Nie! Czas na kwas. G2, dawaj karty postaci.
G2: Jakie karty postaci?
MG: No, wasze karty postaci. A czyje?
G2: Tak, ale to TY je wziąłeś, pamiętasz? Miałeś je przepisać na czysto.
MG: Hmm…. racja. To może pogramy w Liero?


G1: Sigmarze, proszę, pomóż mi!
MG: W głowie słyszysz cichy głos….
G1 (z nadzieją): Jaki?
MG: Proszę czekać… proszę czekać… proszę czekać… proszę czekać… proszę czekać…


G1: Przed nami horda goblinów. Walczymy, uciekamy, udajemy martwych czy błagamy o litość?
G2: Walczymy. Dla odmiany.


G1: Biorę z kuferka miksturę leczniczą i wypijam całą.
G2: Czekaj, masz ich trochę! Daj mi też jedną!
MG (na ucho G1): Ty, jako wiedźmin, jesteś od dziecka przyzwyczajony do napoju. Dla każdego innego to śmiertelna trucizna.
G1 (do G2): Śmiało, do dna!

[Mały sparing pomiędzy graczami. Do pierwszej krwi.]
MG (patrząc na kostki i do podręcznika): Wybiłeś mu zęba, stracił ogładę. Masz silny cios, więc dodatkowo go ogłuszasz. Rzut obronny. Ups… nie udało się… dodatkowo rąbnął głową o bruk…
G1: To ja uciekam zanim odzyska przytomność.


[Gracze dostają nowego questa od miejscowego kapłana.]
MG: Zanim nasze miasto urosło w dobrobyt, rządziła nami hrabina, dosyć twardo. Aż pewnego dnia…
G1 (ziewając): Tak, tak… i co?
MG: Pewnego dnia jej najemnicy…
G1: Dobra, streszczaj się!
MG: Jak już mówiłem: dokonała strasznego mordu na…
G1: Ile dostaniemy?
MG (poirytowany): Zamordowała pięćdziesiąt kobiet, by z ich krwi…
G1 (do G2): A wiesz, że dzisiaj Polska gra z Litwą o 18.00?
[MG nie wytrzymał. Uderzył z całej pety gracza w brzuch, a ten potoczył się po ziemi jak ranny łoś.]
MG: I CO??? CHCESZ RZUTY OBRONNE?????


Oto sprytna metoda gracza na kąpiel na statku: przywiązał jedną nogę do masztu długą liną pokładową i wyskoczył za burtę.


[Gracz zadowolony ze wspaniałych umiejętności halfinga. Grał tą rasą po raz pierwszy. Niestety przyszedł na niego czas.]
G1: Jak to zginąłem???
MG: No cóż, powiem ci to tak: niziołki są niezwykle szybkie i z niesamowitą precyzją miotają wszelkimi przedmiotami, ale w walce na miecze z Rycerzem Chaosu są cienkie.


G1 któregoś dnia wkurzył się, że G2 jest przywódcą - tyranem. Zakradł się w nocy, połamał mu magiczny łuk na kawałki i wywalił za burtę. G2 wybił mu za to 3 przednie zęby. Dowodząc pomysłowości też chciał go oddać morzu, ale G1 zdążył go uwięzić w butelce. Po dwóch dniach G2 uwolnił się i sprzedał G1 w niewole zboczonemu szlachcicowi. Wojna trwa do dziś.


[Po krótkiej bitwie w piwnicach zamkowych przeżyli tylko dwaj gracze. Zamknęli się w jakimś magazynie. Drzwi powoli pękały pod ciosami wrogów.]
G1: Co robimy?! Zginiemy tutaj!
G2: Spoko, mam plan…
G1: Jaki, jaki???
G2: [głęboki wdech] ...cholera, zapomniałem...


G1: Obiecałem złożyć datek na świątynię…
G2: Ile?
G1: Skromny taki…
G2: ILE?
G1: 60%
G2: Nic z tego! Muszę sobie kupić porządny miecz.
G1: A co z Sigmarem?
G2: Mam w dupie twojego Sigmara!
G1: Nikt nie będzie mówił, że ma mojego boga w dupie!
G2: A właśnie, że tak!
G1: A właśnie, że nie!
MG (do G2): Wiesz, że obrażając Sigmara podpisałeś na siebie wyrok?
G2: No dobra….[do nieba] Przepraszam! [do MG] Wystarczy?


[Gracze zeszli do piwnicy w starym domu. Mieli zlikwidować bandytów. Niestety, jeden poślizgnął się (i zrobił nieudany rzut na zręczność). Padł na pozostałych graczy i wszyscy wywalili się ze schodów. To dziwne wejście zaskoczyło bandytów, więc gracze mieli dodatkową akcję. G1 rzucił się na pierwszego z mieczem i… spudłował o dobry metr. G2 załadował łuk, puścił strzałę i… trafił G1. G3, wnerwiony akcją pozostałych, rzucił toporkiem w jednego z bandytów. Trafił go prosto między oczy. Tyle, że ten był informatorem i sojusznikiem graczy.]
MG: Panowie. Normalnie wejście smoka.


[W jaskini smoka.]
MG: Smok jest pogrążony w głębokim śnie. Jego chrapanie przypomina warkot lokomotywy.
G1: świetnie! Podchodzimy cicho i ryp go w kark!
G2: Dobra, ja nasuwam strzałę i celuję w łeb.
G1: Idziemy, pamiętaj MG: bardzo cichutko…
G3: Czekajcie! Potrzebujemy lepszej walki wręcz. Używam okrzyku bojowego!


[G1 dając kasę G2 (łuczniczce)]
G1: Dobra. Masz 800 ZK i kup mi jakiś dobry miecz. Ja spadam do kibelka.
G2: Idę do krawca.
MG: Czego sobie szanowna dama życzy?
G2: Sukni balowej w kolorze fioletowym, stroju podróżnego i jeszcze sukni koronkowej zielonej.
MG: Jasne. To będzie jakieś… 800 ZK
G2: Dobrze, akurat tyle mam. [nawet się nie targowała]
G1: [wracając z toalety] Co mi nabyła?
MG: Zieloną suknię
G1: COOOO?!?!?!!?


[Kłótnia pomiędzy palladynem i czarodziejką.]
G1: Ty dupku! Miałeś mi dać połowę kasy za trolla.
G2: Obiecałaś, że postawisz mi browca. Nie ma browca, nie ma kasy.
[Wtrąca się G3 bardzo pojednawczo.]
G3: Spoko ludzie. Mam rozwiązanie. [Do czarodziejki] Ty mu stawiasz [do palladyna] on ci płaci.


G1: Zaklęcie nazywa się… „Spadająca krowa”?
G2 (o MG): Pewnie znowu Tawerny się naczytał.
MG: Bez takich mi tu…
[Podczas walki.]
G1: G2!!! Do jasnej ciasnej ratuj mnie! Ta tarcza długo nie wytrzyma!
G2: Co mam kurde robić? Składniki mi się skończyły!
MG (z szyderczym uśmiechem): Na polu leży krowi dzwonek z paskiem.
G2: Tylko nie to…
G1: NA CO CZEKASZ???
G2 (podnosząc dzwonek): Ale to takie głupie…
G1: ZRÓB TO!!! BO JAK NIE TO NIE DOŻYJESZ JUTRA!!!!!!
G2 (ze łzami w oczach): Krasula! Wybieram cię!

24.06.2003
19:03
[31]
Pik [ No Bass No Fun ]

Narmo ===> fajne :)
24.06.2003
19:39
[32]
mysiek [ @#mysieks@# ]

Bezrobotny Nowak szedł po chleb ale spotkał go zawod

***
Kowalski poszedł na policje i niezle sie tam spisal

***

Dziadek brał udział w zawodach balonowych i nieźle wypadł

***

Pewien zolnierz hcial sie zabawic. Wszedl na mine i .. niezle sie rozerwal

***

-Wiesz co mo maz ma niebieskiego malucha.
-Co kupil??
-Nie drzwiami przytrzasnal

***

- Krasnoludku ile wazysz
- 10 deko
-Krasnoludku bez jaj!
-A bez jaj to 8 deko

***

Kiedy kobiety najmniej mowia ??
W lutym bo to najkrotszu miesiac
28.06.2003
20:11
[33]
Jeremy [ Konsul ]

13
28.06.2003
20:12
[34]
Jeremy [ Konsul ]

23
28.06.2003
20:12
[35]
Jeremy [ Konsul ]

33
28.06.2003
20:35
[36]
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

Jeremy ---> dobrze że nie ma takich skrzyżowań w Polsce :))))) Egzaminatorzy NA PEWNO by po nich radośnie jeździli na egzaminach. Zdawałoby pewnie 1 na 10 tys. :D
28.06.2003
20:55
[37]
owoc_pomarańczy [ Konsul ]

siedzi sobie tasiemiec w perzewodzie pokarmowym. zalega na luzaku, patrzy, biegna nicienie.
nicienie:tasiemieeeeec ku*****a!!!! spie***my!!!!! antybiotyki dają!!!!
tasiemiec zlewka, siedzi dalej, podjada cos sobie, wyluzowany
patrzy dalej, a tu glista biegnie..
glista:tasiemieeeec!!!!! co ty tu robisz jeszcze!!!! spie****my!!! antybiotyki dają!!!
i uciekla.
tasiemiec zalega, ale mysli sobie, kurcze sztywno jakos,sam zostalem,eeeeeee moze faktycznie i na mnie juz pora,dobra to ide.i poszedll.dochodzi do jelita grubego, patrzy, a tam glista na walizkach siedzi.
tasiemiec:te,glista, a co ty tu robisz jeszcze??!!!!!
a glista:eeee,spier****ła mi kupa o drugiej..


:)), wiem wiem... taki sobie.
28.06.2003
21:31
[38]
BoyLer [ tribunus plebis ]

Narmo---> Jako, że mam niemałe pojęcie o grach fabularnych (w tym Warhammer) o mało ze smiechu sie nie popłakałem. Po prostu genialne.
28.06.2003
21:38
[39]
Necromancer [ Generał ]

Ja nie mam w ogłe pojącia o grach fabularnych, ale czytało się zajebiście. :)
28.06.2003
21:39
[40]
Necromancer [ Generał ]

w ogłe = w ogóle
28.06.2003
21:41
[41]
Goozys[DEA] [ Virus ]

Młody dresiarz pali trawkę ukryty w łazience.
Zaciąga się - światło gaśnie. Zaciąga się drugi raz - światło się zapala. Po kilku takich machach słyszy pukanie do drzwi i glos matki:
- Co ty tam robisz w tej lazience?!!!
- Myje zeby, mamo!
- Cztery dni ???!!!!
28.06.2003
22:03
[42]
Blendon [ Generał ]

Pisze to z pamieci wiec moze byc cos niegramatycznie

Koleś o nazwisku Watson miał firmę produkującą gwoździe. Pewnego razu chciał rozpromować swoją firmę więc zadzwonił do agencji reklamowej. Przyjeżdża gość z agencji i mówi, że reklama będzie gotowa za tydzień.
Po tygodniu przyjeżdżają, pokazują mu taśmę a tam Jezus przybity do krzyża, wokół stają Rzymianie, jeden odwraca się i mówi:
- Gwoździe Watsona - przybiją wszystko
- Nie, źle! To jest bezbożne za coś takiego wyrzucą mnie z branży! Macie coś zmienić!
- No dobra, za tydzień będzie pan miał nową reklamę
Mija tydzień i gość zjawia się znowu. Włącza taśmę, a tam podobnie: Jezus przybity do krzyża, wkoło Rzymianie, jeden odwraca się i mówi:
- Gwoździe Watsona - przybiją nawet Jezusa
- No debile! To jest jeszcze gorsze! Mieliście coś zmienić, a nie robić sobie ze mnie jaja! Daję wam ostatnią szansę!
- Dobra, dobra. Za tydzień wszystko bedzie inaczej.
No i po tygodniu przyjeżdża facio z agencji, włącza gotową taśmę a tam scena: stoji pusty krzyż, Jezus ucieka, gonią go Rzymianie i w pewnej chwili jeden odwraca sie i mowi
- Gdybyśmy mieli gwoździe Watsona...
29.06.2003
22:09
[43]
PAW666THESATAN [ DP Jasio aka T-666 ]

>>>>>>>>Narmo >>>>> Swietne !!! ROTFL
29.06.2003
22:35
[44]
pezz [ >> ExtraPezz << ]

Debest Kawalki to:

[Kłótnia pomiędzy palladynem i czarodziejką.]
G1: Ty dupku! Miałeś mi dać połowę kasy za trolla.
G2: Obiecałaś, że postawisz mi browca. Nie ma browca, nie ma kasy.
[Wtrąca się G3 bardzo pojednawczo.]
G3: Spoko ludzie. Mam rozwiązanie. [Do czarodziejki] Ty mu stawiasz [do palladyna] on ci płaci.



Sytuacja:
Niesprawiedliwy MG...?
G1: No weź przestań, uwziąłeś się na mnie
MG: A to dlaczego niby?
G1: Te, może przypadkiem trzeci raz dzisiaj poślizgnąłem się na gównie i rozbiłem sobie łeb?!

Sytuacja:
Gracze wypoczywali w towarzystwie kilku kobiet. Rano porównują wrażenia (opisy MG robił każdemu osobno).
G1: I jak?
G2: Całkiem, półelfka ponoć...
G1: A Ty...?
G3: Tak wiesz, tutka na łeb i heja...
G4: U mnie tak sobie... a jak twoja?
G1: Oj tam...
G4: Mów, mów, jak było...
G1: No chyba się nie cieszyłem, jak powiedziała, że mam d*** kudłatą jak niedźwiedź

G1: Idź, idź, stary, wygrasz, mówię ci...
G2: Nie ma bata, nie idę. Jestem za słaby, zrozumcie mnie, dostanę w d***...
G3: Oj idź, zobacz, jaka kasa!
G2: Ja tego nie przeżyję. On mnie zabije, ja to wiem!
[Wreszcie G2 daje się przekonać, wychodzi na arenę. Walka jest krótka, G2 przegrywa i ginie]
G1: No cóż...
G2: Mówiłem, że mnie zabije, to nie, „idź, idź, uda się”!
MG: Ale jak ci klaskali...

MG: Straże wpadają do budynku. Słyszysz ich już na pierwszym piętrze, szybko wbiegają po schodach. Nim wywalą drzwi masz tylko kilka sekund na ukrycie się. Elma (córka burmistrza) siedzi odrętwiała ze strachu na drugim końcu stołu, ty wiercisz się nerwowo na krześle.
G1: Włażę do szafy!
MG: W tej komnacie nie ma żadnej szafy.
G1: To oknem!
MG: Jesteś pewien? To drugie piętro...
G2: Stary, masz ciężką zbroję, opuść przyłbicę i udawaj makietę! Może się nie skapną!
G1: Tak jest, ha! Opuszczam przyłbicę i udaję makietę!
MG: Pod ciosami toporów padają drzwi. Strażnicy wbiegają do komnaty i od razu dopadają do ciebie.
G1: Hej, jak? Jak mnie rozpoznali?
MG: Makiety nie siedzą przy stole...



G1: Strzelaj, no strzelaj, na co czekasz?! Zaraz mnie zabiją
G2 (wyraźnie zrezygnowany, rozczarowany swoją postacią): Daj spokój, to nie ma sensu. I tak nie trafię, zobaczysz.
G1: No to jak nie trafisz to nie trafisz, ale chociaż próbuj! To tylko kości, kiedyś w końcu ci się uda!
G3: No wal, bo on zaraz zginie!
G2: Dobra, napinam łuk i strzelam.
[Oczywiście następuje rzut kośćmi. G2 patrzy załamany na rezultat]
MG: Twój strzał nie mógł być bardziej pechowy - trafiasz w G1.
G1 i G3, jednocześnie: I po cholerę strzelałeś?!


G1: Przed nami horda goblinów. Walczymy, uciekamy, udajemy martwych czy błagamy o litość?
G2: Walczymy. Dla odmiany.



G1 któregoś dnia wkurzył się, że G2 jest przywódcą - tyranem. Zakradł się w nocy, połamał mu magiczny łuk na kawałki i wywalił za burtę. G2 wybił mu za to 3 przednie zęby. Dowodząc pomysłowości też chciał go oddać morzu, ale G1 zdążył go uwięzić w butelce. Po dwóch dniach G2 uwolnił się i sprzedał G1 w niewole zboczonemu szlachcicowi. Wojna trwa do dziś.
30.06.2003
13:28
[45]
Pik [ No Bass No Fun ]

Przychodzi dwóch dresiarzy do McDonalds'a:
- Dwa wieśmaki!
Na to sprzedawca:
- To widzę, a co do jedzenia?
01.07.2003
12:35
[46]
Swidrygajłow [ ]

Poszla kobieta na rynek, a tam slyszy jak jeden ze sprzedawcow krzyczy:
- Komary, komary, unikalne komary, jedyne 5 zlotych sztuka!
Zdziwiona podchodzi i pyta:
- Panie, co pan tu za oszustwo ludziom wciska?! Komary po 5 zlotych!
- Oszalales pan czy co?
Facet na to:
- Alez prosze pani, to sa specjalne, tresowane komary. Jak pani kupi takiego jednego, wezmie do domu, polozy sie i wypusci komara - to on zrobi pani tak dobrze, jak pani jeszcze przedtem nie miala...
- Panie, zarty pan sobie robisz, tresowany komar tez cos!
- Mowie pani, ze to szczera prawda, zaden kit. Zreszta jak sie pani nie spodoba, to za komara zwracam pieniadze.
Mysli kobieta, a co tam - 5 zlotych nie majatek, zobaczymy.
Facet zapakowal jej komara do sloika. Baba leci w te pedy do chaty, rozbiera sie kladzie na lozku, rozklada nozki, odkreca pokrywke, komar wylatuje i siada na zyrandolu. Baba, cala napalona czeka, a tu nic!
Wkurzona dzwoni do - Panie, co za kit! Mialo byc dobrze, a tu komar siedzi na zyrandolu i nic. Co to za tresowanie!
- Niemozliwe, cos musiala pani zrobic nie tak, za 5 minut do pani przyjade.
Facet przyjezdza i patrzy, faktycznie - baba lezy na lozku z rozwalonymi nogami, komar siedzi na zyrandolu... Gosc zrezygnowany, zaczyna rozpinac spodnie i mowi groznie do komara:
- Ostatni raz ci kurwa pokazuje....
01.07.2003
22:38
[47]
Zawisza Czarny [ Sulimczyk ]

Jak przeczytałem ten dowcip, niemalże z krzesła spadłem..... :))))

Na ksiezycu londuje pierwsza amerykanska, zalogowa expedycja. Neil Amstrong wychodzi ze statku, a tu nagle zza kamienia wyskakuje trzech gosci: Chinczyk, Rusek i Polak.
- Jak to tak ? - Amerykanin ma glupia mine.
Chinczyk:
- Nas jest duzo, brat podsadzil brata i jestem.
Rusek:
- Nasza agentura spisala sie na medal, i bylismy szybsi.
- No a ty ? - pyta Amerykanin Polaka.
- Daj mi spokoj, z wesela wracam...

01.07.2003
23:10
[48]
redruM< [ Konsul ]

afgańskie dziecko wraca do domu .
- co robiles?
- nic
- jak nic ? chuchnij
- huuu
- jadles :D
03.07.2003
15:45
[49]
Swidrygajłow [ ]

W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i
grają w karty. Grają grają, noc mija i zrobili się głodni. Jeden
mówi:
-Grajcie we dwóch, ja idę coś wrzucić na ruszt.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią...
-Znacie tę wioskę na południe stąd?
-Mhm
-No to już jej nie ma. Wyssałem ich co do jednego...
Drugi wampir wstaje:
-Dobra, teraz wy grajcie a ja napełnię żołaja
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią...
-Znacie to miasteczko na zachód stąd?
-No...
-Nikt już tam nie mieszka, he,he..., be-ek!
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach:
-Teraz ja, niedługo wracam.
Wraca jeszcze szybciej niż tamci. Ociężale wchodzi do komnaty.
Twarz cała we krwi.
-A ty gdzie byłeś?
-Nigdzie. Wyjebałem się na schodach
03.07.2003
15:59
[50]
nutkaaa [ Żywiołak Ognia ]

no to moze zarzuce tekstami z DOGmani :D

30 przykazań dobrego psa.
O czym każdy pies powinien pamiętać.


1. Śmieciarz nie kradnie naszych rzeczy.
2. Nie ma potrzeby zrywać sie raptownie, zwłaszcza kiedy leżę pod małym stolikiem.
3. Nie będę "gubił" zabawek za lodówką, kanapą lub pod łóżkiem.
4. Pies otrząsa sie z wody PRZED wejściem do domu.
5. Kocia karma należy do kotów - nawet jeśli ja zwymiotowały i najwyraźniej jej już nie chcą.
6. Żeby zwymiotować nie muszę szukać ostatnich czystych miejsc na dywanie.
7. Nie będę wymiotował w samochodzie.
8. Nie będę sie tarzał w zdechłych mewach, rybach, jeleniach etc. tylko dlatego że tak cudownie pachną.
9. Zawartość kociej kuwety, chociaż smakowita i chrupiąca, nie służy do jedzenia.
10. Nigdy nie najem się papieru toaletowego lub serwetek tylko po to, aby zwrócić je później w ogródku.
11. Sterta pieluch to nie bombonierka.
12. Nigdy nie pogryzę szczoteczek do zębów bez pozwolenia.
13. Nie będę żuł kredek i pisaków, szczególnie tych czerwonych, by moi państwo nie myśleli, że dostałem krwotoku.
14. Jadąc samochodem w deszczu nie będę nalegał na otwieranie okna.
15. Nie mamy w domu dzwonka przy drzwiach. Nie będę szczekał za każdym razem, kiedy usłyszę go w tv.
16. Nie będę kradł bielizny pańci i roznosił jej po ogrodzie.
17. Kanapa nie służy do wycierania pyska. Kolana pańci i pana także nie.
18. Nie wolno wkładać głowy do zamrażalnika ani pralki.
19. Nie będę gryzł ręki policjanta, która sięga po prawo jazdy i dowód rejestracyjny naszego samochodu.
20. Nie będę szarpał pańcia za majtki, kiedy ten siedzi w toalecie.
21. Powinienem unikać wyjadania linki do bielizny w łazience, żeby sznurek nie wystawał z mojej pupy.
22. Nie będę tarzał sie w brudach, zwłaszcza tuż po wyjściu z kąpieli.
23. Wtykanie nosa w krocze gościa nie jest dobra forma powitania.
24. Nie powinienem pieprzyć czyjejś nogi tyko dlatego że nabiorę takiej ochoty.
25. Nie będę puszczał bąków, kiedy śpię na poduszce, przytulony do twarzy pańci czy pana.
26. Zaraz po spacerze nie będę wycierał pupy o dywan.
27. Muszla klozetowa nie jest źródełkiem, a to że woda jest w niej niebieska nie znaczy że jest czysta.
28 Jeśli kiedykolwiek znudzą mnie goście, nie powinienem siadać na środku salonu i wylizywać krocza.
29. Niespodziewane wiatry mogą sprawić. że zostanę sam w pokoju.
30. Kot nie jest gumową zabawką, wiec kiedy zaczyna piszczeć podczas zabawy to zły znak.



9 przykazan: regulamin dla wlasciciela psa:

1.Pies nie ma wstepu do domu, ma siedziec w ogrodku.
2. Pies może wejsc do domu, ale tylko do przedpokoju i kuchni.
3. Pies może być w domu, gdzie chce, ale nie ma prawa skakac po meblach.
4. Pies może lezec tylko na starej kanapie.
5. Dobra, pies może lezec, gdzie chce, ale nie może spac w moim lozku.
6. Pies może spac ze mna w lozku, ale nie pod koldra.
7. Pies może spac ze mna w pod koldra, ale tylko wtedy, gdy go zawolam.
8. Pies może spac ze mna w lozku pod koldra, kiedy mu się podoba.
9. Musze pytac psa, czy mogę spac z nim w lozku pod koldra.
03.07.2003
18:27
[51]
Misiak [ Pluszak ]

Narmo--> Skad to jest ??? Wyglada ciekawie :)))
Hehe czyste RPG :)))
03.07.2003
19:01
[52]
Narmo [ Youkai ]

Misiak --> Z Tawerny RPG z CDA
03.07.2003
19:05
[53]
Bolcek [ Pretorianin ]

Mam taki:
Wchodzi klient do restauracji i pyta:
-Czy to jest restauracja tylko dla piegowatych?
-O kurde ,kot znowu nasrał w wentylator-odpowiada kelner
03.07.2003
19:37
[54]
Misiak [ Pluszak ]

Narmo--> A nie wiesz czy jest takie cos w necie ??? ;p
03.07.2003
19:39
[55]
eJay [ Gladiator ]

Mama do Jasia:
-Jasiu gdzie jest tata???
-Poszedł do lasu na grzyby...
-I nie zabral cie ze soba??
-Nie, bo by mnie do knajpy nie wpuscili...
03.07.2003
19:40
[56]
Mad_Angel [ Love Hate Love ]

Nauczycielka pierwszej klasy, Pani Magda miala ciagle
klopoty z jednym z uczniów. Nauczycielka spytala:
- Jasiu, o co ci chodzi?

Jasiu odpowiedzial,

- Jestem za madry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w
trzeciej klasie a ja jestem madrzejszy od niej! Mysle, ze
tez powinienem byc w trzeciej klasie!&#148;

Pani Magda miala dosyc. Zabrala Jasia do gabinetu dyrektora.
Kiedy Jasiu czekal w sekretariacie, nauczycielka wyjasnila
dyrektorowi cala sytuacje.Dyrektor powiedzial pani Magdzie,
ze chcialby zrobic chlopcu test i jesli nie odpowie na zadne
pytanie bedzie musial wrócic do pierwszej klasy i nie sprawiac
wiecej zadnych klopotów. Nauczycielka sie zgodzilla. Jasiowi
wytlumaczono wszystkie warunki i zgodzil sie na
przeprowadzenie testu.

Dyrektor: &#132;Ile jest 3 x 3?&#148;
Jasiu: &#132;9&#148;.

Dyro: &#132;Ile jest 6 x 6?&#148;
Jasiu: &#132;36&#148;.

I Jasiu odpowiadal na kazde pytanie, które wymyslal dyrektor
uwazajac, ze trzecioklasista powinien znac odpowiedzi.
Dyrektor spojrzal na Pania Magde i powiedzial:

- Mysle, ze Jasiu moze isc do trzeciej klasy.

Pani Magda spytala czy i ona moze zadac Jasiowi kilka pytan?
Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili sie (i sie zaczelo...)
Pani Magda spytala:

&#132;Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
Jasiu, po chwili: &#132;Nogi.&#148;

Pani Magda: &#132;Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam?&#148;
Jasiu: &#132;Kieszenie.&#148;

Pani Magda: &#132;Co zaczyna sie na &#132;K&#148; konczy na &#132;S&#148;, jest
owlosione, zaokraoglone, smakowite i zawiera bialawy plyn?&#148;
Jasiu: &#132;Kokos&#148; Pani Magda:

&#132;Co wchodzi twarde i rózowe a wychodzi miekkie i klejace?&#148;
Oczy dyra otworzyly sie naprawde szeroko, ale zanim zdazyl
powstrzymac odpowiedz Jasia, Jasiu odpowiedzial: &#132;Guma
do zucia&#148;

Pani Magda: &#132;Co robi mezczyzna stojac, kobieta siedzac, a
pies na trzech nogach?&#148; Dyrektor ponownie otworzyl szeroko
oczy, ale zanim zdazyl sie odezwac... Jasiu: &#132;Podaje dlon&#148;.

Pani Magda: &#132;Teraz zadam kilka pytan z serii &#132;Kim jestem?&#148;,
dobrze? Jasiu: &#132;OK&#148;.

Pani Magda: &#132;Wkladasz we mnie drag. Przywiazujesz mnie. Jest
mi mokro wczesniej niz tobie&#148;. Jasiu: &#132;Namiot&#148;

Pani Magda: &#132;Palec wchodzi we mnie. Bawisz sie mna, kiedy
sie nudzisz. Drózba zawsze ma mnie pierwszy&#148;. Dyrektor
patrzy niespokojnie i widac, ze jest nieco spiety.
Jasiu: &#132;Obraczka slubna&#148;

Pani Magda: &#132;Mam rózne rozmiary. Gdy nie czuje sie dobrze,
kapie. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz sie dobrze&#148;.
Jasiu: &#132;Nos&#148;

Pani Magda: &#132;Mam twardy drazek. Mój szpic zaglebia sie.
Wchodzac z drzeniem&#148;. Jasiu: &#132;Strzala&#148;. Dyrektor odetchnal
z ulga: &#132;Wyslijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na
ostatnie dziesiec pytan zle odpowiedzialem!"
03.07.2003
19:43
[57]
eJay [ Gladiator ]

Mad_Angel--------------------->To juz dzisiaj bylo ale i tak LOL:D
03.07.2003
19:44
[58]
Mad_Angel [ Love Hate Love ]

Przepraszam ze jeszcze raz wkejam ale teraz powinno byc juz dobrze.


Nauczycielka pierwszej klasy, Pani Magda miala ciagle
klopoty z jednym z uczniów. Nauczycielka spytala:
- Jasiu, o co ci chodzi?

Jasiu odpowiedzial,

- Jestem za madry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w
trzeciej klasie a ja jestem madrzejszy od niej! Mysle, ze
tez powinienem byc w trzeciej klasie!

Pani Magda miala dosyc. Zabrala Jasia do gabinetu dyrektora.
Kiedy Jasiu czekal w sekretariacie, nauczycielka wyjasnila
dyrektorowi cala sytuacje.Dyrektor powiedzial pani Magdzie,
ze chcialby zrobic chlopcu test i jesli nie odpowie na zadne
pytanie bedzie musial wrócic do pierwszej klasy i nie sprawiac
wiecej zadnych klopotów. Nauczycielka sie zgodzilla. Jasiowi
wytlumaczono wszystkie warunki i zgodzil sie na
przeprowadzenie testu.

Dyrektor: -Ile jest 3 x 3?
Jasiu: -9.

Dyro: -Ile jest 6 x 6?
Jasiu: -36.

I Jasiu odpowiadal na kazde pytanie, które wymyslal dyrektor
uwazajac, ze trzecioklasista powinien znac odpowiedzi.
Dyrektor spojrzal na Pania Magde i powiedzial:

- Mysle, ze Jasiu moze isc do trzeciej klasy.

Pani Magda spytala czy i ona moze zadac Jasiowi kilka pytan?
Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili sie (i sie zaczelo...)
Pani Magda spytala:

-Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
Jasiu, po chwili: -Nogi.

Pani Magda: -Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam
Jasiu: -Kieszenie

Pani Magda: -Co zaczyna sie na K konczy na S, jest
owlosione, zaokraoglone, smakowite i zawiera bialawy plyn?
Jasiu: -Kokos Pani Magda:

-Co wchodzi twarde i rózowe a wychodzi miekkie i klejace?
Oczy dyra otworzyly sie naprawde szeroko, ale zanim zdazyl
powstrzymac odpowiedz Jasia, Jasiu odpowiedzial: -Guma
do zucia

Pani Magda: -Co robi mezczyzna stojac, kobieta siedzac, a
pies na trzech nogach? Dyrektor ponownie otworzyl szeroko
oczy, ale zanim zdazyl sie odezwac... Jasiu: -Podaje dlon.

Pani Magda: -Teraz zadam kilka pytan z serii -Kim jestem?-,
dobrze? Jasiu: -OK.

Pani Magda: -Wkladasz we mnie drag. Przywiazujesz mnie. Jest
mi mokro wczesniej niz tobie. Jasiu: -Namiot

Pani Magda: -Palec wchodzi we mnie. Bawisz sie mna, kiedy
sie nudzisz. Drózba zawsze ma mnie pierwszy. Dyrektor
patrzy niespokojnie i widac, ze jest nieco spiety.
Jasiu: -Obraczka slubna

Pani Magda: -Mam rózne rozmiary. Gdy nie czuje sie dobrze,
kapie. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz sie dobrze.
Jasiu: -Nos

Pani Magda: -Mam twardy drazek. Mój szpic zaglebia sie.
Wchodzac z drzeniem. Jasiu: -Strzala. Dyrektor odetchnal
z ulga: -Wyslijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na
ostatnie dziesiec pytan zle odpowiedzialem!"
03.07.2003
19:52
[59]
baziiii [ '87 ]

Nauczycielka pierwszej klasy, Pani Magda Miała ciągłe kłopoty z jednym
z uczniów. Nauczycielka spytała, "Jasiu, o co ci chodzi?"
Jasiu odpowiedział : "jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra
jest
w trzeciej klasie a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też
powinienem być w trzeciej klasie!" Pani Magda miała dosyć. Zabrała Jasia
do gabinetu dyrektora. Kiedy jasiu czekał w sekretariacie, nauczycielka
wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Nauczyciel powiedział pani
Magdzie ,że chciałby zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na żadne
pytanie
będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych
kłopotów. Nauczycielka się zgodziła.
Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na
przeprowadzenie testu.

Dyrektor: "Ile jest 3 x 3?"
Jasiu: "9".
Dyro: "Ile jest 6 x 6?"
Jasiu: "36".
I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor uważając,
że trzecioklasista powinien znać odpowiedzi. Dyrektor spojrzał na
Panią Magdę i powiedział, "Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej
klasy." Pani Magda spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pyta ?,
Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się. (i się zaczeło )

Pani Magda spytała, "co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
Jasiu, po chwili "Nogi."
Pani Magda: "Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?"
Jasiu:"Kieszenie."
Pani Magda: "Co zaczyna się na "K" ko czy na "S", jest owłosione,
zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?"
Jasiu: "Kokos"
Pani Magda: "Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?"
Oczy dyra otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim zdążył powstrzymać
odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział.
Jasiu: "Guma do żucia"
Pani Magda: "Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na
trzech nogach?"
Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim zdążył się
odezwać...
Jasiu: "Podaje dłoń".

Pani Magda: "Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim jestem?", dobrze?"
Jasiu: "OK".
Pani Magda: "Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie.Jest mi
mokro wcześniej niż tobie".
Jasiu: "Namiot"
Pani Magda: "Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz.
Dróżba zawsze ma mnie pierwszą".
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty.
Jasiu: "Obrączka ślubna"
Pani Magda: "Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię.
Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze".
Jasiu: "Nos"
Pani Magda: "Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z
drżeniem".
Jasiu: "Strzała"

Dyrektor odetchnął z ulgą, "Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam
na ostatnie dziesięć pyta źle odpowiedziałem!"


sorka ale nie chcialo mi się zmieniać formy tego ?dowcipu? :D
03.07.2003
19:56
[60]
mysiek [ @#mysieks@# ]

jest o tym watek tak wogle !! a nie wystarczy jak jedna osoba wklei baziiii??
03.07.2003
20:05
[61]
baziiii [ '87 ]

lol niezauważyłęm sorki forgive me
04.07.2003
13:34
[62]
baziiii [ '87 ]

hehehe mój kumpel w wojsku takiej piosenki się nauczył :

Chryzantemy zlociste w półlitrówce po czystej stoja na fortepianie nie podlewa ich kur** nikt.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, wypije denaturat, ale nie otruje sie nie bo lubie go akurat.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, podetne sobie żyły ale nie wykrwawie sie nie bo żyły dawno zgniły.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, rzuce sie z wysokości ale nie nie zabije sie nie bo mam kur** gumowe kości.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, wyjebie sobie z dziala ale nie rozjebie mnie nie bo dzialo to nie dziala.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, pod pociąg się wpierdole ale nie zabije mnie nie bo jedzie kur** innym torem.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, zostane traswestytą ale nie obetne go nie bo lubie machać pytą.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, zostane kanibalem ale nie otruje się nie bo pichce prze wspaniale.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, rzuce sie w dół Dunajca ale nie utopie sie nie bo mam kur** wyporne jajca.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, wykłuje sobie oczy ale niie wyjebie ich nie bo metyl mnie zamroczył.
Ona miała 16 lat była prostytutką miała czarny skórzany płasz obrzygany wódką.
Zdradziłaś kur** mnie, rzuce się z wierzowca ale nie zabije się nie bo skocze z parterowca.


zwrotki są naprawdę mocne :D jeśli ktoś chce oryginalna wersje tej piosenki to nich napisze mi na gg 1931278 ze jest z Gol'a chce tę piosenke no i niech poda maila :P
04.07.2003
16:46
[63]
nutkaaa [ Żywiołak Ognia ]

baziii >> moj brat uczy sie wlasnie tego grac na gitarze :)
04.07.2003
23:58
[64]
paciorus [ Annius Verus ]

nie wiem czy juz było
rozmowy pilotów

Steward linii Southwest Airlines: ?Może być 50 wyjść i sposobów na
opuszczenie kochanka, ale są tylko 4 drogi wyjścia z tego samolotu.?
*****
Pilot: ?No ludzie, właśnie wznieśliśmy się na poziom lotu, więc wyłączam
znak nakazu zapięcia pasów. Możecie swobodnie poruszać się po kabinie
pasażerskiej, ale proszę zostańcie w samolocie aż do wylądowania... na
zewnątrz jest raczej chłodno, a jeżeli przejdziecie na skrzydła, to może to
wpłynąć na sposób lotu."
*****
Po wylądowaniu: ?Dziękujemy za wybranie Delta Business Express. Mamy
nadzieję, że jesteście tak samo zadowoleni z dołożenia do naszego biznesu,
jak my jesteśmy zadowoleni z zabrania was na przejażdżkę.?
*****
Po wyjątkowo twardym lądowaniu podczas burzy z piorunami w Memphis, steward
linii Northwest zaanonsował: ?Bardzo proszę uważać, kiedy będziecie Państwo
otwierali skrytki na bagaż podręczny, bo po takim lądowaniu, tam się
wszystko w cholerę przetasowało.?
*****
Pracownik linii Southwest Airlines: ?Witamy na pokładzie lotu linii
Southwest z X do Y. Aby zapiąć pasy, proszę wsunąć metalową część do
sprzączki i mocno zacisnąć. Ten pas bezpieczeństwa działa jak każdy inny, a
jeżeli nie wiecie, jak się zakłada pas bezpieczeństwa, nie powinniście
wychodzić z domu bez opieki. W wypadku nagłej utraty hermetyczności, maski
tlenowe zsuną się z sufitu. Wtedy proszę przestać krzyczeć, złapać maskę,
nałożyć na twarz. Jeżeli podróżujecie z małym dzieckiem, najpierw nałóżcie
swoją maskę, a dopiero potem nałóżcie maskę dziecku. Jeżeli podróżujecie z
dwojgiem dzieci, zdecydujcie, które kochacie bardziej."
*****
Pilot: ?Temperatura w naszym porcie docelowym wynosi 10 stopni C, mamy
trochę poszarpanych chmur, ale może zdążą je obrębić do naszego przybycia.
Dziękujemy, i pamiętajcie, nikt nie kocha was i waszych pieniędzy tak jak
Southwest Airlines.?
*****
?Wasze fotele mogą być użyte jako podręczne pontony, i w przypadku
awaryjnego lądowania w morzu prosimy je sobie zabrać z najlepszymi
życzeniami.?
*****
?Przed wyjściem z samolotu prosimy sprawdzić, czy zabrali Państwo bagaż.
To, czego Państwo zapomną, zostanie rozdzielone po równo pośród załogi.
Prosimy nie zostawiać dzieci ani małżonków.?
*****
?Ostatni wychodzący sprząta samolot!?
*****
Od pilota podczas jego mowy powitalnej do pasażerów: ?Z przyjemnością
informujemy, że wśród naszej załogi są najlepsi stewardzi i stewardessy w
branży... Niestety, nikt z nich dziś z nami nie leci!?
*****
Usłyszane na pokładzie lotu American Airlines do Amarillo w Texasie, w
dzień wyjątkowo wietrzny i obfitujący w turbulencje. Podczas podejścia do
lądowania, kapitan musiał faktycznie walczyć z niesprzyjającymi warunkami.
Po wyjątkowo twardym lądowaniu, steward podszedł do mikrofonu i ogłosił:
?Panie i Panowie, witamy w Amarillo. Prosimy pozostać na swoich miejscach z
zapiętymi pasami bezpieczeństwa podczas gdy kapitan podjedzie tym co
zostało z naszego samolotu, do bramki.?
*****
Komentarz innego stewarda po niezbyt miękkim lądowaniu: ?Prosimy pozostać
na swoich miejscach podczas gdy Kapitan Kangur podskoczy nas do terminalu.?
*****
Pilot akurat w tym rejsie wylądował wyjątkowo twardo, uderzając samolotem
jak młotem o podłoże. Ta linia lotnicza wymagała, aby pierwszy oficer stał
w drzwiach i żegnał pasażerów uśmiechem i słowami: ?Dziękujemy za lot
liniami XYZ?. Ciężko mu było patrzeć w oczy pasażerów chwilę po tym
kiepskim lądowaniu, zastanawiając się który z gości wyskoczy z jakimś
złośliwym komentarzem. W końcu wszyscy wyszli za wyjątkiem starszej pani,
wspierającej się na lasce. Powiedziała: ?Synku, czy mogę zadać pytanie??.
?Ależ oczywiście? odpowiedział oficer, ?o co chodzi?? Starsza pani na to:
?My wylądowaliśmy czy zostaliśmy zestrzeleni??
*****
Po twardym lądowaniu w Phoenix, steward ogłosił: ?Panie i Panowie, prosimy
o pozostanie na swoich miejscach aż do chwili, gdy Kapitan Kraksa i jego
Załoga zahamują z piskiem przy bramce. A gdy dym z przypalonych opon już
się rozwieje, a alarm przestanie wyć, otworzymy drzwi i będziecie mogli
wyjść ze szczątków tego samolotu na terminal.?
*****
Część pożegnalnego ogłoszenia stewarda: ?Dziękujemy Państwu za wspólny lot.
A kiedy następnym razem poczujecie tę wariacką potrzebę przebijania się
przez chmury z prędkością pocisku, zamknięci w zassanej metalowej tubie,
mamy nadzieję, że pomyślicie o naszej US Airways.?
*****
Podczas podjazdu załoga lotu US Air do Fort Lauderdale źle skręciła i w
rezultacie stanęła nos w nos z samolotem United 727. Zirytowany damski głos
kontrolera złajał załogę US Air, krzycząc: ?US Air 2771, gdzie wy
jedziecie? Mówiłam, że macie skręcić w prawo, na pas C! A wy skręciliście
na D! Zatrzymajcie się natychniast. Wiem, że trudno odróżnić C od D, ale
spróbujcie!". Ciągnąc swoją tyradę do zakłopotanej załogi, krzyczała
histerycznie: Boże, wszystko popieprzyliście! Całe wieki zajmie odkręcanie
tego! Zostańcie, gdzie jesteście i nie ruszajcie się zanim nie powiem!
Oczekujcie instrukcji do podjazdu za jakieś pół godziny; chcę żebyście
jechali dokładnie gdzie wam wskażę, kiedy wskażę i jak wam wskażę!
Zrozumieliście, US Air 2771?"
?Tak jest, proszę pani? odpowiedziała pokornie załoga. Oczywiście na
częstotliwości kontroli naziemnej zapadła śmiertelna cisza. Nikt nie chciał
ruszać zirytowanej pani z kontroli naziemnej w jej obecnym stanie. W każdym
kokpicie wzrastało napięcie. I wtedy nierozpoznany pilot złamał tę ciszę,
pytając: ?Czy ja nie byłem kiedyś z tobą żonaty??
*****
DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu zbyt dużej
prędkości przy podejściu. Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na
końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd ?Guadeloupe? na
autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.?
*****
American 702:?Wieża, American 702 przełączamy się na Odloty. Jeszcze jedno:
po tym, jak się podnieśliśmy, widzieliśmy jakieś martwe zwierzę na końcu
pasa.?
Wieża: ?Continental 635, macie pozwolenie na start, przejdzcie na Odloty na
124,7. Słyszeliście co mówił American 702??
Continental 635: "Continental 635, pozwolenie na start, odebrane, i tak,
słyszeliśmy American 702 i juz zawiadomiliśmy naszą firmę cateringową?
*****
Niemieccy kontrolerzy lotu na lotnisku we Frankfurcie należą do
niecierpliwych. Nie tylko oczekują, że będziesz wiedział, gdzie jest twoja
bramka, ale również, jak tam dojechać, bez żadnej pomocy z ich strony. Tak
więc z pewnym rozbawieniem słuchaliśmy (my w Pan Am 747) poniższej wymiany
zdań między kontrolą naziemną lotniska frankfurckiego a samolotem British
Airways 747 Speedbird 206:
Speedbird 206: "Dzień dobry, Frankfurt, Speedbird 206 wyjechał z pasa
lądowania."
Kontrola naziemna: "Guten Morgen. Podjedź do swojej bramki."
Wielki British Airways 747 wjechał na główny podjazd i zatrzymał się.
Kontrola naziemna: "Speedbird, wiesz gdzie masz jechać?"
Speedbird 206: "Chwilę, Kontrola, szukam mojej bramki."
Kontrola (z arogancką niecierpliwością): "Speedbird 206, co, nigdy nie
byłeś we Frankfurcie!?"
Speedbird 206 (z zimnym spokojem): "A tak, byłem, w 1944. W innym Boeingu,
ale tylko żeby coś zrzucić. Nie zatrzymywałem się tutaj"
*****
Mechanik z Pan Am 727 czekając na pozwolenie na start w Monachium, usłyszał
co ponizej:
Lufthansa (po niemiecku): "Kontrola, podajcie czas pozwolenia na start."
Kontrola (po angielsku): "Jeżeli chcesz odpowiedzi, musisz pytać po
angielsku."
Lufthansa (po angielsku): "Jestem Niemcem, w niemieckim samolocie, w
Niemczech. Dlaczego mam mówić po angielsku?"
Nierozpoznany głos (z pięknym brytyjskim akcentem): "Bo przegraliście tę
cholerną wojnę!"
*****
Kiedy w Anglii wprowadzono Concordy na linie transatlantyckie, wymyślono
hasło mające chwalić prędkość samolotu. Brzmialo ono: "Breakfast in London,
lunch in New York". Natychmiast w formie graffitti pojawiło się
uzupełnienie: "Luggage in Bangkok."
*****
Opóźniony start samolotu VIP'a Ala Gore'a z lotniska ALB w piątkowy wieczór
wkurzył cały ruch lotniczy na Północnym Zachodzie. Po kolejnej zmianie
informacji o oczekiwaniu na lądowanie, kontroler zapytał: "Commuter 5678,
wytrzymasz jeszcze jakieś pół godziny?". Na co uzyskał odpowiedź "Tak,
oczywiście, nie mam problemu z paliwem. Ale muszę przestrzec, że już połowa
moich pasażerów przeszła do obozu Republikanów."
*****
Podczas podjazdu na pas startowy, odrzutowiec gwałtownie zahamował,
zawrócił i podjechał z powrotem do bramki. Wystartował dopiero po godzinie
czekania. Zaintrygowany pasażer zapytał stewardessy: "Co się stało?". "-
Pilot zaniepokoił się jakimś dźwiękiem, który usłyszał w silniku"-
wyjaśniła - "no i trochę to potrwało zanim znaleźliśmy innego pilota."
*****
Cd. pisanej korespondencji między załogą (Z) a personelem technicznej
obsługi naziemnej (TON):
Z: Nieznany dźwięk dochodzi z silnika nr 2.
TON: Po 4 godzinach pracy silnika dźwięk już jest znany.
*****
Z: Z silnika nr 2 dochodzi dziwny dźwięk, jakby ktoś uderzał młotkiem.
TON: Zabrano młotek ktosiowi z silnika nr 2.
*****
Z: Stewardesom zimo w czasie lotu.
TON: Testy naziemne nie wykazują istnienia problemu.
*****
Członkini załogi pilotującej samolot Northwest Airlines prosiła
kilkakrotnie o pozwolenie na odjazd od bramki, ale po uzyskaniu pozwolenia
zrezygnowała z wykonania manewru. Jej ostatnie zapytanie brzmiało, jak
następuje:
NW123: Kontrola, NW123 jest gotowy na odjazd od rękawa.
Kontrola: Aby na pewno?
NW123: Cóż, jestem kobietą i mogę zmienić zdanie w każdej chwili.
Kontrola (ze śmiechem): Udzielam pozwolenia na odjazd od rękawa.
*****
W czasie lotu liniami EasyJet w 1997, pilot wylądował w Luton w sposób,
który da się jedynie określić jako bardzo twarde lądowanie. Było bardzo
wcześnie rano i sporo pasażerów wyglądało na przerażonych z powodu nie
tylko hałasu, ale też faktu, że część schowków nad fotelami otworzyła się,
a sporo sztuk bagażu podręcznego wypadło na przejście. Samolot zwolnił,
zjechał z pasa, skręcając na postój, kiedy przez interkom dobiegła
następująca wiadomość: ?Dzień dobry Państwu, mówi kapitan Smith, witamy w
Luton! Jeżeli ktoś z Państwa spał... to jestem pewien, że już się obudził!?
*****
Kontroler lotu: ?Cessna G-ABCD podaj zamierzenia??
Cessna: ?Zdobyć zawodową licencję pilota i licencję lotów na
instrumentach.?
Kontroler lotu: ?Miałem na myśli następne pięć minut, nie pięć lat.?
*****
Kandydat na pilota marynarki lecąc na instrumentach, zagubiony,
sfrustrowany, niechcący włącza radio zamiast interkomu, kiedy chciał
powiedzieć swojemu instruktorowi, że jego orientacja w sytuacji opadła
poniżej optimum:
Uczeń (nadając w świat): "Sir, wszystko mi się popierdoliło.?
Wieża w Whiting: ?Samolot używający przekleństw, zidentyfikować się.?
Instruktor (po krótkiej przerwie): "Mój uczeń powiedział, że mu się
popierdoliło, a nie, że jest głupi."
*****
zasłyszane w radio
BOAC (z akcentem z ekskluzywnej szkoły prywatnej): "Heathrow Centre, tu
British Airways Speedbird lot 723!"
Heathrow Centre: "British Airways Speedbird lot 723, tu Heathrow Centre,
słucham."
BOAC: "Heathrow Centre, British Airways Speedbird lot 723 chce przekazać
wiadomość."
Heathrow Centre: "British Airways Speedbird lot 723, Heathrow Centre gotowy
do przyjęcia wiadomości."
BOAC: "Heathrow Centre, tu British Airways Speedbird lot 723, podaję
wiadomość: Mayday, Mayday, Mayday..."
*****
Pilot do pasażerów lotu widokowego po twardym lądowaniu: ?Wybaczcie to
twarde lądowanie, ale właśnie przygotowuję się do pracy w dużych liniach
lotniczych. Następnym razem postaram się zgubić wasze bagaże.?
*****
kontroler lotu: "Widoczność pionowa zero."
Pilot: "W stopach czy w metrach?"
*****
Kapitan przez interkom do pasażerów: ?Proszę Państwa, nasz start się nieco
opóźni. Niestety, maszyna, która niszczy Państwa bagaże się zepsuła i nasza
obsługa naziemna musi niszczyć bagaż ręcznie.?
*****
Historia ta została opowiedziana przez kogoś, kto zarzekał się, że słyszał
poniższe osobiście podczas lotu bez widoczności w Niemczech. Amerykanin z
teksaskim akcentem, pilotujący Air Force C-130 był w kolejce do lądowania z
użyciem instrumentów na lotnisku Rhein-Main.
Kontroler: "AF33, jesteś na ostatniej prostej na pas 27 prawy, osiem mil.
Na ostatniej prostej masz przed sobą UH-1, trzy mile; zredukuj prędkość do
130 węzłów."
Pilot: "Potwierdzam, Frankfurt. redukujemy prędkość naszej wielkiej maszyny
do 130."
Kontroler (kilka chwil później): "AF 33, helikopter przed tobą, z
prędkością 90 węzłów, półtorej mili; zredukuj prędkość do 110 węzłów."
Pilot: "AF trzydzieści trzy redukuje prędkość swojej maszyny do 110
węzłów."
Kontroler: "AF33, masz trzy mile do lądowania, helikopter przed tobą, jedna
mila, zredukuj prędkość do 90 węzłów."
Pilot (nieco zdziwiony): "A ty w ogóle wiesz jaką nasz C-130 ma prędkość
przeciągnięcia?"
Kontroler: "Nie, ale zapytaj swojego drugiego pilota, pewnie ci powie..."
*****
Kapitan (wyjaśniając pasażerom opóźnienie przez interkom): "Przepraszamy
Państwa, ale nasze lądowanie się opóźni z powodów technicznych. Maszyna,
która automatycznie tłucze i gubi Państwa bagaże nie funkcjonuje poprawnie
i musimy czekać na naprawę."
*****
Wieża: "Delta 351, obiekt na godzinie 10, odleglość 6 mil!"
Delta 351: "Podaj to inaczej! Mamy zegarki elektroniczne!"
*****
Wieża: "N2115L, jesteś Cessną?"
N2115L: "Nie, proszę pana... Jestem latynosem..."
*****
?Panie i Panowie, tu mówi kapitan. W imieniu naszej załogi i linii Alaska
Airlines chcieliśmy podziękować Państwu za dzisiejszy lot. Zbliżamy się do
Los Angeles i prosimy o umieszczenie bagaży pod fotelem przed Państwem oraz
złożenie stolików i foteli.? ? pauza ? ?A, jeszcze jedno ? przypomniano mi,
żebym Państwa poinformował, że kiedy zejdziecie z pokładu i przejdziecie do
hali odbioru bagażu, możecie zauważyć tony jemioły wiszące przy bramkach
naszej konkurencji. Proszę się nie dziwić ? jest tam po to, aby przypomnieć
Państwu, że korzystając z usług naszej konkurencji powinniście pocałować
swój bagaż na pożegnanie...?
*****
Ta wymiana zdań miała miejsce zaraz po wojskowym pokazie lotniczym.
Kontroler do F-117 (myśliwiec typu stealth): ?Przed tobą F-16, na godzinie
drugiej, 13 mil, w stronę południową, wznosi się przez 6000?
Pilot F-117: ?Przyjąłem, znajdę.?
Kontroler do F-16: ?Przed tobą F-117, na godzinie drugiej, 12 mil,
przeciwny kierunek, poziom 5?
Pilot F-16: ?Przyjąłem, znajdę...?
Pilot F-117 (natychmiast i monotonnie): "A gówno..."
*****
Nieznany oficer sygnałowy do pilota marynarki po jego szóstym nieudanym
podejściu do lądowania na lotniskowcu: ?Tutaj musisz wylądować, synu. Tu
jest jedzenie.?
*****
Wieża: "Cessna N1234, uwaga na turbulencję śladową za UA 737".
Cessna: "Wieża San Jose, Cessna jest przed 737."
(dłuższa przerwa)
Wieża: "UA 737, uwaga na turbulencję śladową za Cessną 172."
*****
Wieża: ?Halo, lot 56, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj skrzydłami...?
Pilot: ?OK, wieża, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj wieżą!?
*****
Mający wyjątkowo dużo pracy kontroler skierował 727 z wiatrem do zrobienia
okrążenia nad lotniskiem. 727 zaoponował: ?Czy ty wiesz, że zrobienie
okrążenia tym samolotem kosztuje nas dwa tysiące dolarów??. Kontroler na to
odpowiedział bez zastanowienia: ?Zrozumiałem i poproszę za cztery tysiące!?
*****
Pilot do wieży: ?Mogę prosić o podanie czasu, tak z grubsza??
Wieża: ?Jest wtorek, proszę pana.?
*****
Przez interkomy i słuchawki wszystkie głosy brzmią raczej podobnie, więc
czasami można nie wiedzieć skąd akurat słyszany głos pochodzi ? z własnego
samolotu, a może skądinąd. Ta rozmowa ukazuje właśnie taką sytuację, w tym
akurat wypadku helikopter wznosił się nad na 3000 stóp nad namiarem Cubla,
który jest pomocą nawigacyjną.
Pilot helikoptera do kontroli podejścia: ?Tak, jestem 3000 stóp nad
namiarem Cubla.?
Drugi głos na tej samej częstotliwości: ?NIE! Nie możesz! Ja też jestem na
tej samej wysokości nad tym samym namiarem!?
Krótka przerwa, po czym odzywa się głos pierwszego pilota (bardzo głośno):
?Ty idioto! Ty jesteś moim drugim pilotem!?
*****
Wieloletni kapitan linii lotniczych, najwyraźniej próbujący się
skontaktować z kontrolą lotów na nieodpowiedniej częstotliwości, został
zapytany "Podaj pozycję!?, na co odpowiedział: ?Kapitan?
*****
Pilot: "Wieża, co robi wiatr?"
Wieża: "Wieje." (śmiechy w tle)
*****
Pilot?uczeń zgubił się podczas samodzielnego lotu w terenie. Podczas próby
zlokalizowania samolotu na radarze kontroler lotów zapytał: ?Jaka była
twoja ostatnia znana pozycja??. Pilot ? uczeń odpowiedział na to: ?Kiedy
ustawiono mnie do startu.?
*****
Po wyjątkowo twardym lądowaniu w Jersey, steward ogłosił przez interkom:
?Prosimy wszystkich pasażerów o pozostanie w górnych lukach bagażowych, aż
samolot się zatrzyma, a nakaz zapięcia pasów zostanie zgaszony.?
*****
Pilot-uczeń: ?Zgubiłem się; jestem nad jakimś jeziorem i lecę na wschód?
Kontroler: ?Zrób wielokrotnie skręt o 90 stopni, to będę mógł cię znaleźć
na radarze."
(krótka przerwa...)
Kontroler: ?No dobra. To jezioro to Ocean Atlantycki. Proponuję natychmiast
skręcić na zachód...?
*****
Wieża: ?Mission 123, czy masz kłopoty??
Pilot: ?Chyba straciłem kompas.?
Wieża: ?Sądząc po sposobie lotu, straciłeś wszystkie instrumenty!?
*****
Kontroler: ?CRX600, jesteś na kursie do SUL??
Pilot: ?Mniej, więcej.?
Kontroler: ?Radzę skieruj się raczej więcej w kierunku SUL.?
*****
Pilot samolotu British Airways prosi o pozwolenie na odepchnięcie od
rękawa. Wieża na to: ?A dokądże to udaje się najbardziej doświadczona linia
lotnicza świata bez wypełnienia planu lotu??
*****
Kapitan pozwolił swojemu drugiemu pilotowi na wykonanie jego pierwszego
trudnego podejścia. Podejście wyszło bezbłędnie, jednak już nad pasem
samolot leciał (nie przyziemiając) przez jakiś czas. Kapitan przerwał
ciszę, pytając ?Mam poprosić kontrolera o niższą wysokość??
*****
Kontrola lotów lotniska O?Hare (Chicago): ?USA 212, pozwolenie na podejście
do 32 lewy, utrzymaj prędkość 250 węzłów.?
USA212: ?Przyjąłem. Jak długo mam utrzymać tę prędkość??
Kontroler: ?Jak potrafisz, to aż do rękawa.?
USA212: ?No dobra, ale lepiej uprzedź kontrolę naziemną...?
*****
Kontroler: ?USA353, zgłoś się na częstotliwości 135,60, Cleveland Center.?
(przerwa)
Kontroler: ?USA353, zgłoś się na częstotliwości 135,60, Cleveland Center!?
(przerwa)
Kontroler: "USA353 jesteś jak moja żona, nigdy nie słuchasz!"
Pilot: ?Center, tu USA553, może gdybyś nie mylił imienia swojej żony, to by
lepiej reagowała!?
*****
Wieża: ?Hawk 20, czy jesteś tą samą maszyną, która dwie godziny temu
zgłaszała niebezpieczeństwo??
Pilot: ?Nie, to tylko ten sam pilot.?
*****
Wieża w Stuttgarcie: ?Lufthansa 5680, zredukuj do 170 węzłów?
Pilot: ?Jak we Frankfurcie. Jest tylko albo 210, albo 170... no, ale my
jesteśmy elastyczni.?
Wieża: ?Lufthansa 5680, my też jesteśmy elastyczni. Zredukuj do 173,5
węzła..."
*****
Niedawno pilot podczas nasłuchu na częstotliwości blisko DallasFort Worth
usłyszał taką rozmowę między kontrolerem lotu a samolotem American
Airlines:
Kontroler: "American 1234, zejdź na 5000 i utrzymaj, kurs 280."
cisza...
Kontroler: "American1234, tu kontrola lotów?"
cisza....
Kontroler: "No dobrze, American 1234, odpowiesz jak zawołam TWA?"
*****
XYZ123: ?Dzień dobry, kontrola, XYZ 123 prosi o pozwolenie uruchomienie
silników na odepchnięcie od rękawa.?
Wieża: ?XYZ123 oczekuj pozwolenia na uruchomienie silników za dwie
godziny.?
XYZ123: ?Proszę o potwierdzenie: Dwie godziny opóźnienia?!"
Wieża: ?Potwierdzam.?
XYZ123: ?W takim razie odwołuję ?dzień dobry?!?
*****
Boening 747 linii QANTAS wylądował na lotnisku de Gaulle'a w Paryżu po tym,
jak Australia pokonała Francję w finale Pucharu Świata w rugby. Samolot
minął swoje podejście do stanowiska i musiał wykonać dodatkowe okrążenie.
Wieża: "Qantas 123, macie jakieś problemy?"
Qantas 123: "Nie, po prostu wykonuję rundę zwycięzców!"
*****
Dwusilnikowy samolot turbośmigłowy, obsługujący krótkie rejsy dla dużych
linii lotniczych, podchodził do lądowania przy użyciu instrumentów w Elko,
Nevada, podczas zawiei śnieżnej. Koniec lewego skrzydła zaczepił o nadajnik
VOR umieszczony na szczycie wzgórza, około 4 mile od lotniska. Samolot
spadł i zsunął się po zboczu. Na szczęście, mimo że zarówno dwóch członków
załogi jak i wielu pasażerów odniosło poważne obrażenia, obeszło się bez
ofiar śmiertelnych. Parę tygodni później wchodziłem po schodach rampy do
podobnego samolotu tej samej linii, w Elko. Starszy pan na schodach przede
mną, wychylił się w stronę kokpitu, gdzie obaj piloci przygotowywali się do
startu. Starszy pan do kapitana (młodego człowieka): ?Synu, widzisz tamto
wzgórze?? (wskazał na wzgórze z nadajnikiem VOR). Kapitan odpowiedział z
wahaniem: ?No tak, a.....?? Na co starszy pan: ?A to dobrze?.
*****
Samolot linii SABENA zatrzymuje się za samolotem KLM-u na zatłoczonej
drodze podjazdowej, w oczekiwaniu na start.
SABENA do KLM na częstotliwości kontroli: "KLM, czwarty w kolejce na start,
zgłoś się na 3030?.
Po paru minutach SABENA woła znowu: ?KLM, trzeci w kolejce na start, zgłoś
się na 3030?.
Znów brak odpowiedzi, więc SABENA woła kontrolę: ?Wieża, powiedzcie
maszynie KLM przed SABENA 123, żeby się do nas zgłosili na 3030?.
I wtedy włącza się załoga KLM-u: ?Wieża, powiedz SABENie, że
profesjonaliści z KLM nie wchodzą na prywatne kanały, podczas gdy powinni
być na nasłuchu wieży.?
SABENA odpowiada na to: ?Dobra wieża, nie ma sprawy, tylko powiedz tym
profesjonalistom z KLMu, że nie zdjęli szpilek blokujących podwozie.?
(chwila ciszy)
KLM: ?Wieża, KLM prosi o pozwolenie na powrót do bramki.?
*****
Z (załoga): Igła indykatora skrętu utkwiła w pozycji centralnej podczas
skrętów.
TON (techniczna obsługa naziemna): Gratulacje! Właśnie wykonał pan pierwszy
skoordynowany skręt!
*****
Z: Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos.
TON: Usunięto pilota z samolotu.
*****
Z: Zegar pilota nie działa.
TON: Nakręcono zegar.
*****
Z: Autopilot obniża jedno skrzydło, gdy dysproporcja wagi paliwa sięga 500
lbs.
TON: Instrukcja obsługi pozwala na maksymalną dysproporcję 300 lbs.
*****
Z: Igła ADF nr 2 szaleje.
TON: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.
*****
Z: Samolot się wznosi jak zmęczony.
TON: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.
*****
Z: Stewardessa widziała mnóstwo karaluchów w kuchniach.
TON: Karaluchy wysadzone na ląd.
*****
Z: Żywe karaluchy widziane w kuchni na dziobie.
TON: Wpisano karaluchy do inwentarza.
*****
Z: 3 karaluchy w kuchni.
TON: 1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.
*****
Podczas ?godzin szczytu? na lotnisku w Houston jeden z lotów był opóźniony
z powodów technicznych. Ponieważ bramka była potrzebna dla następnego
wylotu, samolot został odholowany i ustawiony tak, aby ekipa techniczna
mogła przy nim pracować.
Pasażerom przekazano numer nowej bramki, która okazała się być spory
kawałek dalej. Wszyscy przeszli do nowej bramki i tam dowiedzieli się, że
wyznaczono kolejną, trzecią już bramkę. Po chwili zamieszania pasażerowie
weszli na pokład i właśnie siadali, gdy stewardessa ogłosiła przez
głośniki: "Przepraszamy za kłopoty związane ze zmianą bramki w ostatniej
chwili. Ten lot jest do Waszyngtonu, DC. Jeżeli ktoś z Państwa nie
zamierzał lecieć do Waszyngtonu, DC, powinien teraz wysiąść.?
I wtedy bardzo zmieszany i czerwony na twarzy pilot wyszedł z kokpitu,
ciągnąc za sobą swoje torby. ?Przepraszam?, powiedział, ?pomyliłem
samoloty.?
*****
Wieża: ?Airline XXX, wygląda na to, że macie otwarte drzwi przedziału
bagażowego?
Kapitan (po szybkim sprawdzeniu kontrolek): "A, dzięki wieża, ale patrzycie
na nasz silnik pomocniczy...?
Wieża: "OK, Airline XXX, macie pozwolenie na start?
Kapitan: "Pozwolenie na start, Airline XXX?
Wieża (podczas, gdy samolot kołuje do startu): "Airline XXX, eee....
wygląda na to, że twój silnik pomocniczy gubi bagaż...?
*****
Leciałem do Washington National liniami American Airlines. Lot miał pecha
jeżeli chodzi o opóźnienia. Po wylądowaniu około półtorej godziny później
niż w planie, stewardessa w swoim ogłoszeniu pożegnalnym podsumowała to
tak: ?Wiemy, że macie Państwo wybór jeżeli chodzi o linie lotnicze i mamy
nadzieję, że następnym razem, gdy będziecie wymagali punktualnego przybycia
na miejsce, wybierzecie właśnie... a, zresztą.?
*****
Po wylądowaniu nowego Boeinga 777 linii United Airlines w jego locie
prezentacyjnym, stewardessa wypowiedziała zwyczajowe: ?Prosimy o pozostanie
na swoich miejscach z zapiętymi pasami bezpieczeństwa, aż samolot zatrzyma
się, a kapitan wyłączy nakaz zapięcia pasów. Jak nam wiadomo, żadnemu
pasażerowi nie udało się jeszcze przegonić samolotu w drodze do bramki,
więc naprawdę możecie dać sobie spokój.?
*****
Wieża: "I tak dla informacji, byłeś trochę na lewo od linii centralnej
podczas podejścia.?
Pilot: "Jak najbardziej. A mój drugi pilot był trochę na prawo.?
*****
Kontroler rozmawia z przyjacielem przez telefon...
Przyjaciel: ?to jesteś dziś mocno zapracowany??
Kontroler (niechcący nacisnąwszy pedał transmisji) ? ...tak naprawdę to
nie, mam tylko dwóch dupków czekających na wjazd na pas startowy...?
Pilot: ?Wieża, tu dupek numer 1, jesteśmy gotowi do startu!?
*****
Usłyszane na częstotliwości BNA (lotnisko w Nashville, Tennessee):
Członek załogi: "Zaraz! Daliście nam takie wskazanie wysokościomierza,
jakbyśmy byli 15 stóp pod ziemnią!"
Wieża: "No to peryskop do góry i kołować do rampy!"
*****
Samolot: "Radar, jesteśmy szykiem dwóch A10, właśnie nad wami i, eee tego,
zapomnieliśmy jaki mieliśmy sygnał wywoławczy."
Radar: "Żaden problem, przydzielimy wam tymczasowe sygnały: Głupek Jeden i
Głupek Dwa."
*****
Wieża na Monachium II: "LH 8610 pozwolenie na start."
Pilot (LH 8610): "Ale my jeszcze nie wylądowaliśmy!"
Wieża: "Dobra, a niby to kto stoi na pasie 26?"
Pilot (LH 8801): "LH 8801."
Wieża: "OK, to w takim razie wy macie pozwolenie na start!"
*****
Pilot małej awionetki: "Hm, kontrola, potwierdźcie, że chcecie, żebym
kołował przed 747."
Kontrola lotów: "Taa, będzie dobrze. Nie jest głodny..."
*****
Pilot: "Kontrola Oakland, Cessna 1234 na Sierra Academy. Proszę o
pozwolenie na kołowanie, cel Stockton."
Kontrola: "Cessna 1234, pozwolenie na kołowanie, potwierdź jak wyjedziesz z
lotniska."
*****
Rzecz dzieje się w piękny letni słoneczny dzień, opodal lotniska Billund,
Dania.
Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycję i wysokość?"
Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."
Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokość."
Kontrola (zimnym, suchym głosem): "To mam wyjąć raport o kolizji?"
*****
Pilot: ?... proszę o kurs aby uniknąć.?
Kontroler: ?Uniknąć czego??
Pilot: ?Uniknąć kolejnego opóźnienia.?
*****
Facet, o którym będzie mowa, był świetnym pilotem, ale nie bardzo potrafił
uspokoić pasażerów. Pewnego razu samolot lądujący przed nim rozwalił sobie
oponę podczas lądowania, a jej gumowe szczątki rozleciały się po całym
pasie. Polecono mu poczekać aż pas zostanie sprzątnięty. A oto jego
ogłoszenie do pasażerów: ?Panie i panowie, obawiam się, że będziemy mieli
niewielkie opóźnienie w przylocie. Na dole zamknięto lotnisko do chwili,
gdy to, co zostało z ostatniego samolotu, który tam wylądował, zostanie
usunięte.?
*****
Eggenfelden Info: "D-EXXX proszę podać ilość osób na pokładzie.?
D-EXXX (Cessna-172): "Pilot, dwóch pasażerów, jeden pies.?
Parę chwil później, gdy Cessna w końcu zatrzymała się po podskokach na
pasie:
Eggenfelden Info: ?Rozumiem, że pilotem-dowódcą był pies??
*****
Kontrola: "Piper N444D, uwaga samolot, na godzinie drugiej, 500 stóp
poniżej."
Piper N444D: "Hm, widzimy jakieś zbliżające się do nas światełko..."
Kontrola: "Przypatrzcie się ? za tym światełkiem jest pewnie samolot."
*****
Lot linii Continental, obsługiwany przez nienajmłodsze stewardessy. Pilot:
?Panie i panowie, jesteśmy na wysokości przelotu i zgasimy światła
kabinowe. To dla waszej wygody i aby polepszyć aparycję członków załogi
kabinowej.?
*****
Pilot: "W jakiej jesteśmy odległości od innego samolotu?"
Kontrola: "Trzy mile."
Pilot: "Nam to nie wygląda na trzy mile!"
Kontroler: "Jesteście półtorej mili od niego, a on od was półtorej mili...
razem trzy mile."
*****
Pilot małego samolotu pocztowego miał dość swobodne podejście do
przepisowego słownictwa, prawdopodobnie z powodu znudzenia rutynowymi,
nocnymi lotami. Każdego dnia o 2:15 w nocy lądował na małym lotnisku
wywołując je "Dzień dobry lotnisko Jones, zgadnij kto?" Kontroler lotów też
był znudzony, ale nalegał na zachowanie prawidłowej terminologii i pouczał
tego pilota codziennie jak prawidłowo korzystać z radia. Lekcje nie
przynosiły rezulatatu i pilot kontynuował swoje codzienne pytania "zgadnij
kto?".
Tak było też pewnej nocy, gdy w radiu zabrzmiało "Dzień dobry lotnisko
Jones, zgadnij kto?". Kontroler, tym razem dobrze przygotowany, wygasił
wszytskie światła na lotnisku i odpowiedział: "Tu lotnisko Jones, zgadnij
GDZIE!". Od tej chwili komunikacja radiowa przebiegała najzupełniej
prawidłowo...
*****
Podczas długodystansowego lotu, świeżo upieczony pilot zaczął rozglądać się
za jakimś lotniskiem, gdzie mógłby uzupełnić paliwo. Ponieważ miał go coraz
mniej, wkrótce zaczął szukać także zwykłych stacji benzynowych z
możliwością wylądowania i po pewnym czasie wypatrzył stację benzynową
umiejscowioną tuż przy prostym odcinku autostrady, bez żadnych dodatkowych
przeszkód na bokach. Gdy podkołował do pomp, starszy człowiek okupujący
fotel tuż przy drzwiach wyglądał na zupełnie niewzruszonego tym widokiem. W
końcu młody pilot nie wytrzymał i zapytał "Jak sądzę, nie miewacie tu wielu
samolotów, na tej stacji?". "Nie" odpowiedział staruszek, patrząc na
horyzont podczas pompowania paliwa do baku. "Zakładam, że większość z nich
tankuje o tam.." - kontynuował pokazując palcem - "na tym lotnisku po
drugiej stronie autostrady"...
05.07.2003
18:39
[65]
dudka [ ! szypon ! ]

Złota myśl:
Kto ma gówno w głowie, ten i gówno powie!
06.07.2003
11:08
[66]
dudka [ ! szypon ! ]

Szczyt szybkości:
Zamknąć tak szybko szufladę na klucz żeby go jeszcze do niej schować.


Szczyt wytrzymałości:
Nalać sobie wody do ust, wsadaić tam jajko, usiąść na gorącej blasze i czekać, aż się jajko ugotuje.


Szczyt niemożliwości:
Połaskotać tak żarówkę, aby ci w elektrowni się śmiali.


Szczyt sadyzmu:
Przestraszyć strusia na betonie.


Szczyt roztargnienia:
Założyć hełm na lewą stronę.


Szczyt beztaleńcia:
Namalować V Symfonię Beethovena.


Szczyt ciemnoty:
Zapalić zapałkę a potem drugą aby zobaczyć czy ta pierwsza się pali.


Szyt grzeczności:
Wyskoczyć z okna zamykając je za sobą.


Szczyt uprzejmości:
Przeprowadzić przez jezdnię staruszkę która szła w przeciwną stronę.


Szczyt skąpstwa:
Znależć plaster na odciski i kupić sobie buty o numer mniejszy.


Szczyt hamstwa:
Nasrać komuś na wysieraczkę , zadzwonić do drzwi i poprosić o papier.
06.07.2003
11:47
[67]
dudka [ ! szypon ! ]

Szpital. Anemik leży pod kołdrą.
-Sioooooostro - woła płaczliwie. - Paaaaaaaaaająk!!!
Siostra zajęta czymś innym nie zwraca na niego uwagi.
- Sioooooostro, paaaaaajjjjjjąąąąąąk!!!
-Proszę się uspokoić - mówi siostra
Po chwili słychać anemika:
- Gdzie mnie wleczesz BEEEEEEESTIOOOOOOOOO???
06.07.2003
11:49
[68]
dudka [ ! szypon ! ]

Anemik leży w szpitalu:
- Siooooostro, pchła....
- Nie poradzi pan sobie z pchłą?
Po chwili z sali dobiega:
- Cooooo, RĘCE Wykręcasz?
06.07.2003
11:51
[69]
Fett [ Avatar ]

Szpital. Anemik lezy na łóżku.
-Sioooostro gazeta !
-Podać panu ?
-Przygniotła mnieee...
06.07.2003
12:47
[70]
Pik [ No Bass No Fun ]

W Szkocji doszlo do tragicznego wypadku. Zderzyly sie dwie taksowki - zginelo 30 szkotow!
06.07.2003
13:05
[71]
fifalk [ fifalkowiec ]

przeczytalem jak narazie tylko ta czesc (do poprzednich zagladalem tyko wyrywkowo, jak zobaczylem, ze sa na 1 stronie :-) ) i po prostu ROTFL :-D
cos ode mnie:

Małżonkowie wychodzą z kina, żona wydyma wargi:
- Nie rozumiem, co ci ludzie widzą w tej Brigitte Bardot. Jeśli zabrać jej te włosy, figurę i biust, co by z niej
pozostało?
- Ty - ponuro odpowiada mąż.
07.07.2003
18:42
[72]
dudka [ ! szypon ! ]

Dlaczego w rzekach jest woda?
Żeby się nie kurzyło kiedy statki hamuja!
07.07.2003
18:44
[73]
dudka [ ! szypon ! ]

Dlaczego nie można spać na suficie?
Bo się kocyk zsuwa!
07.07.2003
18:46
[74]
dudka [ ! szypon ! ]

Dlaczego chirurg zawsze operuje w maseczce?
Żeby nie oblizywał skalpela!
07.07.2003
18:47
[75]
dudka [ ! szypon ! ]

Co to jest leży w trawie i nie dycha?
Dwie dychy!
07.07.2003
18:47
[76]
K@mil [ Wirnik ]

Dudka ====> Przystopuj, mordki czuwają :)
07.07.2003
18:48
[77]
dudka [ ! szypon ! ]

Kto wynalazł drut miedziany?
Szkoci gdy wyrywali sobie jednego pensa!
07.07.2003
18:50
[78]
K@mil [ Wirnik ]

Jasiek zaprosił swoją mamę na obiad w mieście, w którym studiował, wynajmował małe mieszkanko razem z koleżanką Justyną. Jednak, kiedy matka przyjechała do synka, nie mogła nie zauważyć, że współlokatorka syna jest wyjątkowo ładną i seksowną blondynką. Jak to każda matka zaczęła się zastanawiać, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Syn zauważył, jak matka patrzy na Justynę i kiedy byli sami powiedział:
- Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Justyna pyta się Jaśka:
- Słuchaj, nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką, nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
"Droga mamo, nie piszę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Justyny, nie piszę też, że jej nie wzięłaś. Fakt jednak pozostaje, że od kiedy byłaś u nas na obiedzie tydzień temu, nie możemy jej znaleźć."
Odpowiedź przyszła parę dni później.
"Drogi Jasiu, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną, nie twierdzę też, że z nią nie sypiasz. Fakt jednak pozostaje, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki, mama"

Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Kowalski jedzie pociągiem. Po godzinie przychodzi konduktor i mówi:
- Proszę bilecik do kontroli.
- A ja nie mam.
- No to proszę dziewięćdziesiąt złotych.
- Panie! Dziewięćdziesiąt złotych?! Za co dziewięćdziesiąt złotych?!
- Za bilet.
- A! Chciałbyś! Od koników nie kupuję!

Icek mówi do żony.
- Salcia, ty masz włosy jak las!
- Takie gęste?
- Nie. Tyle zwierza...

Francik prowadzi z Antkiem rozmowę "filozoficzną":
- Wiesz Antek, małżeństwo jest jak ten port, w którym spotykają się okręty z morza życia...
- O, pierona, to ja się musiał spotkać z okrętem wojennym - mówi Antek.

Rozmawia ze sobą trzech mężczyzn:
- Ale moja żona jest głupia, zrobiła prawo jazdy i myśli, że kupię jej samochód - mówi jeden.
- Moja jest jeszcze głupsza, zrobiła kurs pilotażu i myśli, że kupię jej samolot - mówi drugi.
- To jeszcze nic! - na to trzeci. - Moja jedzie do sanatorium i kazała bym jej kupił dwie duże paczki prezerwatyw. Głupia myśli, że będę codziennie do niej dojeżdżał!

Czterech panów dyskutuje w knajpie o życiu. Po pewnym czasie i kilku piwach jeden z nich wychodzi do ubikacji, pozostali kontynuują rozmowę.
- Bardzo się bałem, że mój syn będzie niedorajdą - zaczynał od mycia samochodów. Kiedyś ktoś dał mu szansę i zatrudnił go jako sprzedawcę, no i syn się sprawdził. Sprzedał tyle samochodów, że po pewnym czasie wykupił firmę. Dziś jest wielkim biznesmenem i ma tyle pieniędzy, że kupił swojemu najlepszemu przyjacielowi mercedesa na urodziny - mówi pierwszy.
Na to drugi:
- Ja też się bałem, że mój będzie nieudacznikiem. Zaczynał jako pomocnik ogrodnika u pewnego handlarza nieruchomościami. Ale ten kiedyś dał mu szansę, syn się sprawdził i dziś sam obraca tyloma domami i fabrykami, że swojemu najlepszemu przyjacielowi kupił na urodziny luksusową willę.
Trzeci mówi:
- Ja byłem załamany, bo mój syn zaczynał jako sprzątacz w budynku giełdy. Ale ktoś dał mu szansę, syn się sprawdził i zarobił na giełdzie mnóstwo pieniędzy, cały świat leży mu u stop. A swojemu najlepszemu przyjacielowi dał na urodziny milion dolców.
Tymczasem z toalety wraca czwarty pan. Pozostali wprowadzają go w temat rozmowy, na co on opowiada:
- Mój syn to dopiero kompletny nieudacznik. Zatrudnił się jako fryzjer i jest nim do dziś - już od 15 lat. Co gorsza - lubi tylko chłopców i ma ich całą masę. Ale ma to i swoje dobre strony: jeden taki chłopak dał mu na urodziny mercedesa, drugi - willę, a trzeci milion dolarów.

Małgosia bardzo dużo rozmawiała na lekcjach, dlatego pani profesor wpisała jej uwagę do dzienniczka. Następnego dnia Małgosia pokazuje pani dzienniczek a tam notatka pod uwagą:
- To jeszcze nic! Usłyszałaby pani moją żonę!
07.07.2003
18:51
[79]
dudka [ ! szypon ! ]

Co to jest: zielone ogolone i skacze?
Żołnierz na dyskotece!



Dlaczego Ala ma kota?
Bo sierotka ma rysia!



Co miś Uszatek je na kolację?
Pora na dobranoc.



Dlaczego Robin Hood?
Bo mało jadł!


Co to jest: zielone i ma kółka?
Żaba - kółka były dla zmyłki!
07.07.2003
18:55
[80]
Turgon [ Centurion ]

Co mowia nauczyciele do uczniow:

•Do cholery, po co w tej szkole tablice kupili?
•Panczyk, ty mowisz, czy mruczysz? No mowze, bo ja mam stare ucho.
•Dobra, niech Michalski siadzie, bo ja zaraz zasne, a jak zasne, to bede strasznie chrapal.
•Ja sprobuje to zrobic taka metoda troszeczke turecko - chinska.
•Co Gatkowska patrzy tak na mnie jak zaba na pioruna?
•Sluchaj, stary, powinienem ci dac 50 tys. nagrody za to, ze z dnia na dzien kolowaciejesz i oglupiasz cala klase i mnie. Ty kolowaciejesz odwrotnie proporcjonalnie do czasu. Paszkowski, dostajesz ode mnie na przerwie hot-doga i jedynke w dziennik. Paszkowski, opamietaj sie wreszcie, tak nie mozna.
•Edyte nie pytam, bo nawet chyba jest nieobecna.
•Zyc, uczyc sie i nie umierac. Tylko czego tu sie uczyc, jak lekcji nie ma.
•Rozumiem, ze nic nie rozumiesz. Powiedz, co rozumiesz.
•Zle sie dzisiaj czuje, jestem na pograniczu grypy. Albo ja ja zwalcze, albo ona mnie zwalczy.
•Mazur, ty jestes taka nedzna Mazurowna, niech cie pierun wezmie. Dostajesz jedynke na polrocze, tak od serca. Powinni ci postawic pomnik i podpisac: "Leniowi - od wdziecznych leniow". •Wez w domu, Mazur, jakiegos sznura i sie zbiczuj. Mowie ci, zbiczuj sie porzadnie i jutro bedziesz na fizyce koncertowal.
•Jak mi, Kuba, jeszcze raz otworzysz buzie, to zobaczysz, jak cie spiesciuje.
•Dwa metry dlugosci jak Arnold amerykanski, a udaje Greka.
•Nauczyciel to jest tak zwany honorowy dziad.
•Wykujecie te wartosci na blaszke i jak ktos przyjdzie jutro bez tej blaszki, to go wyrzuce.
•Edyta jest? Przyniesli ja diabli, czy nie przyniesli?
•Paszkowski, ja cie wezme, postawie na srodek i spiore. Moze cie wreszcie ocuce.
•Po lewej stronie zapiszcie fale mechaniczne - ten nasz stary, dobry jazz.
•Czlowiek reaguje na wszystko, chyba, ze jest slepy i gluchy jak nasze zwiazki zawodowe.
•Wrzesien, co cie dzis przypedzilo do szkoly? Brzydka pogoda, czy co?
•Ten mecz sie zaczal nie o 20.00, tylko o 20.15, tam jakies uroczystosci szly, trabki, pompki...
•Dziewczeta, podejdzcie blizej, bo wyciagacie te glowy jak ciagnace na poludnie zurawie.
•Dobra, wez, Mazur, swoj mszalnik [zeszyt] i siadz do lawki.
•Na drugi raz, Edyta, postawie ci pierwiastek z 1. Wiesz, ile to jest? Przyniose komputer i oblicze, ile to jest pierwiastek z 1.
•Sliwa dzisiaj jest? On wie, kiedy zwiac.
•Cos mi gardlo nawala, nie moge mowic. Pierun, Czarnobyl jakis, czy ta wiosna?
•Badz, Paszkowski, laskaw zmoczyc sobie scierke i rekultywowac tablice. Rekultywacja jest to odzyskiwanie powierzchni utraconej.
•Ty wez sie do roboty, bo cie kropne z tej fizyki. Patrz, biore najgorszego ucznia: Edyta, idz no.
•Chodzisz do kosciola? No i po co? Lepiej bys sie do jakiejs partii zapisala.
•Jak Edyta przyjdzie raz na jakis czas do szkoly, to sie musi rozejrzec po klasie, co jest grane.
•Lubie takie filmy, jak np. "Przeminelo z wiatrem", ktory trwal 8 godzin. Mozna sie bylo wtedy wyspac porzadnie.
•Gatkowska, [powiedz] jeszcze raz, gladko, powabnie.
•Sluchajcie, studenci na przyszlej lekcji beda bezrobotni, a ja ide zaplacic rachunek na poczte, bo mnie wsadza do kicia.
•E, Mazurowi to jest wszystko jedno, czy je jajko wedzone, czy gotowane.
•Debski, ty jestes [...] pniak, but. Ciebie mozna objac dwoma kryteriami: kompletny niezdolniacha lub zgnilec, to jest prozniacha, albo taki duzy zgnilec, czyli zgnily zgnilec.
•Debski, ty to jestes len patentowany. Trzeba by dotrzec do twoich rodzicow.
•Kuba, jak ja cie kopne w kostke, to zobaczysz, jak bedziesz przez tydzien kulal. Buty mam twarde.
•Kuba, no gdzie ty tu widzisz obraz? To jest papuga, a nie obraz.
•Ta wiosna cos knoci sprawe.
•W Zambii jest monokultura obuwnicza. Wszyscy chodza boso.
•Wektorow jest tak duzo jak Chinczykow.
•Opornica nie moze byc ani komunistyczna, ani imperialistyczna. Opornica nie zalezy od systemu.
•Nie mozna upraszczac kaszanki z szynka.
•Ty musisz przy tablicy szalec. Jak uczen umie przy tablicy szalec, to jest uczen dobry, a jak zniszczysz tablice, to kupimy nowa.
•Traba jestes pieronska, wyrzuce cie z klasy. Takiego zwiazku to nawet Rosjanie nie wymyslili.
•General, na przyszlej lekcji, jak tylko wejdziesz do klasy, rzucasz torbe, idziesz do tablicy i albo ty mnie wykonczysz, albo ja cie wykoncze.
•Golba dzisiaj tak zdebial, ze trzy razy go pytalem i nie dalo sie go oddebic.
•Mazurze, tu na pierwsza lawke szybko chodz. Lubie, jak siedzisz blisko oltarza.
•Nie no, cos tu nie gra w ogole, niech to diabli wezma.
•Biernacki na dzisiejszej lekcji jest pierwotniakiem.
•Otworzcie drzwi, bo mnie krew zaleje w tej sali, padne zaraz.
•Ooo, a coz sie dzieje w tej klasie: Biernacki zlozony niemoca, Debski - bida, [...] Mazur sie dzisiaj opala, [...] Edyta ma dzisiaj powazne sprawy i nie ma po co przychodzic do szkoly.
•Od razu widac po klasowce, jakie jest oblicze polityczne klasy IIIb.
•Strumien indukcji to jest kawal takiego chama.
•Gdziez to pieronstwo jest, nie widze na oczy.
•No, Sliwa, dosiegla cie reka sprawiedliwosci ludowej.
•Idz i rozwal to zadanie, ale tak, zeby sie tynk z sufitu sypal.
•Ej, cos tu sie knoci dzisiaj, wysoka temperatura, czy co?
•Wrzesien, nie gadaj glupot, bo jak przypale pierwiastek z 4, to zobaczysz.
•Jak jeszcze nie byles bity, to bedziesz, zobaczysz, ta dzida, poloze cie tu i bede pral.
•Panczyk jest leworeki i jak rysuje to mu reka drzy i wychodza takie knoty.
•Przypominam ci, ze mozesz sie zwrocic do adwokata klasowego, szkolnego, ale wszystko, co powiesz moze byc uzyte przeciwko tobie.
•Wojtowicz, prosze isc do siebie i wziac te srube.
•Dobra, Mazur, siadz na miejsce, zatluke cie na przyszlej lekcji.
•Lap klamke z drugiej strony i bywaj zdrow.
•Kuba, ty byles bida, jestes bida i bedziesz bida.
•Co wy dzisiaj tacy trabalscy jestescie?
•W fizyce wszystko jest muzyka, poezja, sztuka.
•Daje wam 3 minuty czasu, zeby znalezc klucz. Jak nie, to zrobie to, co zrobil moj dziadek.
•Rock and roll dobry jest na pogode i na deszcz.
•Dosyc polityki, przechodzimy do fizyki.
•Dalem sobie slowo, ze wyrzuce za drzwi ta polityke, ale jakos tak czlowieka ciagnie.
•Mroz - zdolna bestia, ukryty cichy talencik, tak jak w tej piosence: "Cyt, cyt, mija czas, a mrozisko szczypie nas".
•Jak ktos nie slucha ojca i matki, to slucha psiej traby.
•Jak lodow nie wolno jesc, to wy byscie schaboszczaka za loda oddali.
•Wy nadajecie sie jedynie do kopania rowow, ale nawet do tego sie nie nadajecie, bo byscie sie zakopali.
•(Do ucznia, ktory w trakcie lekcji odwrocil sie do kolegi siedzacego za nim): "Kowalski! Frontem do wroga!"
•(z chemii) Ewa, jak to jest w okresie?
•Cieple prady zaznaczone sa na czerwono, a niebieskie na zielono.
•Badzcie troche ciszej, bo przeszkadzacie tym, ktorzy sa na korytarzu. Drzwi sa przeciez otwarte.
•No to do tablicy dziarskim krokiem zmierza ochotnik numer ...
•Moze byscie z tego jakiegos wniska wyciagli!
•Dobrze by bylo, abys byl na tej lekcji, a nie siedzial tylko tym zezwlokiem...
•Wez wyjdz sie przelec!
•To trzeba pokaza lopatologicznie.
•Ustalilismy, ze jestem wiedzma.
•Juz mowie jaka jest zasada dzialania tego ustrojstwa.
•Usmiechnij sie ! Jutro tez cie zapytam.
•Konrad, poloz rece na stol, bo mi biurko oswinisz!
•I mamy misz-masz
•Albo mi zresz, albo mi gadasz, albo chodzisz po klasie. Dosc tego!
•Tylko geba mlaska!
•Ty sie strzez mnie!
•Reklamacje do Pana Boga
•Kowalska, skonczona jestes!
•Tutaj nacpalem troche...
•Bo ja cie zaraz rozszarpie!
•Nie popijac tam sobie!
•Co za "juz" gnoju?
•A ty co - zglupiales?
•Moge ci huknac, co se myslisz?
•Ty bedziesz trup zaraz.
•Co za jeki? Co za jeki u was ciagle?
•Czego rzysz tak?
•Z wami tylko do ZOO...
•Durne paly!!
•Kryminalisto!!
•Tylko mi spruboj chamie!
•Zamknij sie! Nie marudz!
•Ty malpo jedna..
•Banda pajacow.
•Przestancie rechotac jak konie!
•Co ty za spacery uskuteczniasz?
•Pierwszego co bedzie gadal zlapie i miazge zrobie!
•Ale jestescie ciemniaki...
•Zatkaj sie!!
•Co? Bedziecie sie znowu podniecac?
•Bo w gebe zaraz...
•Zaraz bedziesz miala cialo o masie...
•To jest lekcewazenie mnie!!!
•Leb ci urwe.
•Jak Alicja przebywala po drugiej stronie lustra, byla w ujemnej odleglosci od niego..
•Widzimy, ze nic nie widzimy..
•Panowie!! Na litosc Boga!
•Zabraniam ci tak wygladac!!!
•Splywa mi to jak po kaczce...
•Michale przyjacielu zwierzat futerkowych.
•Co ty mi tu pleciesz za gluposci?
•Pszczolka Maja robi razem kupke i siusiu a nie oddzielnie.
•Klitus bajdus modl sie za nami.
•Uspokujcie sie bo postawie mu palke i nie bede sie z nim wiecej zabawiac.
•To teraz kontiniuejszyn prosze.
•Co to jest jedrnosc? (cisza) Jest to zjawisko przeciwne do sflaczalosci.
•Nie jestes taki madry jak ci sie wydaje.
•Niech ci rozum wroci bo pleciesz jak po duzym piwie.
•Zostawmy to bos sie zakapukala znowu.
•Siedz prosto,jestes niebrzydki.
•Nie podpieraj sie jak bys byl po 10 piwie.
•Siedz prosto bo twoje walory ulegna zmniejszeniu.
•Aaaaaa to ten Kamil grubasek.
•A nie zrozumialas???!!! bo ja rzeczywiscie po chinsku mowie.
•Pokaz sie no malutki.
•Panno, za wlosy to masz szostke.
•Przyjdzie i na ciebie kolej, kudlaczu jeden!
•Jak ktos odpowiada to ty podpowiadasz, jak ja cie pytam to milczysz. Co z ciebie za dziwolag!?!?!
•Nie wiem czy bedzie potrzebne ale wez na wszelki wypadek jak to powiedzial pan Wladek.
•Glab jestes!!!!
•Prezydent byl odpowiedzialny przed Bogiem i historia, czyli przed nikim.
•Kto z was myje sie rano? (Cisza) Czulem to.
•Niejeden z was mialby klopoty z tym jak sie rozmnazaja liscie.
•Jesli twierdzisz, ze Kmicic nie byl rycerski, to, kochasiu, po prostu bluznisz na okraglo.
•Gdyby twoj pies to slyszal, to by sie wsciekl.
•Popatrzcie jaki okaz: kapusta z uszami.
•Jak by to pies zjadl to by zdechl.
•Dlaczego na lekcje przychodzicie w ubraniach?
•Te liczbe najlepiej wstawic w zawias
•Kto chetny niech podniesie reke. Nogi tez mile widziane.
•Ja tu z wami kompletnie zidiocialam
•Ten okrag jest zakonczony na okraglo - jak to okrag
•Jak to, nie wiesz co dostales? Stopien dostales!
•Jedna druga mozna otrzymac dzielac 50 przez 100 albo 50 przez 25, czy tam odwrotnie. Wszystko jedno!
•Wstan glosno i powiedz!
•Ja mam znowu okres, a wy jeszcze nie macie stopni.
•Rozrozniasz pojecie bieguna i elektrody? Elektroda to elektroda a biegun to biegun
•Niech was ges kopnie a swinia powacha!
•Oszczedze ci chyba wrazen zwiazanych z przejsciem do nastepnej klasy
•Wezcie se te kapcie do serca
•To, ze nosze okulary nie znaczy, ze jestem glucha!
•Odwroc sie klasa do buzi!
•Zaraz kogos wyrzuce za drzwi, bo Jacek od rana rozrabia
•Wszyscy wychodza, reszta zostaje
•Klasa chodzi po klasie i nie zwraca uwagi na moje uwagi
•Na nastepnej lekcji bede latac
•Zeby bylo szybciej to jedna reka bede pisac a druga mowic
•Poniewaz mamy zaleglosci do wojny przystapimy pozniej
•Uwaga dyktuje zadanie! Trudne! Osoby o slabych nerwach prosze zamknac oczy!
•Lekcja z wami to jak Kalwaria i Golgota do kupy
•Nie bede wam piaty raz powtarzac! Mowilismy o tym juz trzy razy!
•Przypomnij mi, ze mam ci wstawic te pale do dziennika!
•Kto mi tam trzaska dziobem? Zamknij sie i przejdz na odbior!
•Jestes durny az sie kurzy!
•Nie jestescie orlami. Mozna was wszystkich wystawic na parapecie i nie wyfruniecie
•Wygladasz jakbys srodki toksyczne jadla
•Podyktuje wam zadanie tak latwe, ze az strach. Nie pokazujcie go rodzicom!
•Gadam do was jak mur do sciany
•A gdy juz dostaniecie Nobla, nie zapomnijcie pana od fizyki...
•Ale to na za chwile
•Jestescie kompletne dno! Tu trzeba plutonu egzekucyjnego, zeby zrobic porzadek
•Wstan i zobacz jak siedzisz!
•Dzien bez klasowki - to dzien zmarnowany
•Niby po cichu, ale krzyczycie
•Spojrzcie na tej mapie na teren zkropkowany kreskami
•W tym dniu bedzie wolny dzien
•Nie niszcz tej czaszki! Kiedys bedziesz tak wygladal...
•Jak mam miec szczesliwy przyszly rok, jezeli bede was uczyc ?
•Jak nie wierzycie to spytajcie starszych rowiesnikow.
•Jestes rozgarniety jak kupa lisci.
•Jak wyciagasz pierwiastek, to tak aby wszyscy widzieli.
•Wyjdziecie za piec po wpol do.
•To juz jest szczyt, zaraz pojde z dyrektorem do dziennika.
•Zdejm ten lach, ty sieroto obrzygana!!!
•Boze!!! Jeszcze 5 minut do konca lekcji. Mi sie juz nie chce. Cos sobie porobcie.
•Co to za glupia dyrektorka, ze karze mi przychodzic na jedna lekcje! Przeciez nie oplaca mi sie wstawac.
•Magda(blondynka)! Choc do tablicy!!! Czego ci pan jeszcze dzisiaj nie robil?
•Wy nedzne kawalki przewodnikow!!
•Jak dzwoni do was telefon, to nikt do was nie dzwoni. To Bog do was dzwoni.
•Nie chce panstwa martwic, ale tak naprawde, to nikt jeszcze nie udowodnil ze swiat tak naprawde istnieje. Ale dam wam rade - zyjcie tak, jakby swiat naprawde istnial.
•Ja przez was to zylakow na mozgu dostane!



Podsluchane na konferencjach wypowiedzi pani dyrektor szkoly podstawowej przez znajomego nauczyciela:

•Trudno jest utrzymac porzadek wokol szkoly, jesli trawniki sa ciagle zaskakiwane przez dzieci.
•Rodzice gwalca mnie na stanowisku pracy.
•Nie wiem co to jest, ale czort jakis wstapil na placowke.
•Wchodze rano do toalety chlopcow, i co widze? Na posadzce lezy wielka polska kupa!
•Chlopcy pala w ubikacji typowo papierosy.
•Trzeba zatuszowac te sprawe, bo inaczej zrobi sie smrod na szkole.
•Ja przeciwko temu prostytuuje!
07.07.2003
19:00
[81]
dudka [ ! szypon ! ]

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze tak mnie bolą plecy!
- No cóż nie może pani chodzić po schodach przez 2 miesiące. - powiedział doktor po zbadaniu baby.
Po 2 mies. przychodzi znów baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze czy ja mogę już chodzić po schodach?
- Tak.
- O to jak dobrze! - ucieszyła się baba - Bo już zmęczyłam się wchodzeniem po rynnie na 2 piętro!
07.07.2003
19:52
[82]
Sandro [ Wymiatacz ]

Sposoby nazywania siedzenia na klozecie(trochę obrzydliwe):

puszczanie kupona (...idę puścić kupona)
topienie kupielca (...idę utopić kupielca)
odwiedzanie srajczykiewicza (...idę odwiedzić srajczykiewicza)
strzelanie kupasa (...idę sobie strzelić kupasa)
wykręcanie kreta (...idę wykręcić kreta)
rozwijanie ślimaka (...idę rozwinąć ślimaka)
wycisnąć z tubki (...idę sobie wycisnąć tubkę)
kukurydza (...idę zrobić kukurydzę)
kopiec kreta (...idę robić kopiec kreta)
kilimandżaro (...idę zrobić kilimandżaro)
uwalnianie orki (...idę uwolnić orkę)
zarzucanie bobasa przez ramię (...)
wigilijny zrzut (...)
zapodawać kloszarda (...)
wydalić kotka mruczka (...)
strzelić sobie kapiszonem (...)
zacumować kupoląga (...)
sklejanie bobka (...)
uwalnianie kreta (...)
składać ofiarę kupidynowi (...)
łamanie się (...idę się złamać)
złożyć hołd bobowi (...)
trenowanie pokemona (...)
walnąć kloca (...)
nadać paczkę (...)
wykręcić baton (...)
ciśnięcie kloka (...)
idę na kupakabana
pozdrawianie boba (...)
kret dupę ryje (...)
sadzenie kasztana (...)
rzeźbić w brązie (...)
robienie zrzutu (...)
idę skręcić klocka
formatowanie czekolady (...)
08.07.2003
09:52
[83]
Bolcek [ Pretorianin ]

ha ha dobre!!!!!!!!!!!
08.07.2003
10:21
[84]
MD Bodzio [ Pretorianin ]

Dobre a o co chodzi???

08.07.2003
18:26
[85]
Narmo [ Youkai ]

No to dam kilka fotek :)
08.07.2003
18:32
[86]
Narmo [ Youkai ]

2 -->
08.07.2003
18:36
[87]
Narmo [ Youkai ]

3 -->
08.07.2003
18:39
[88]
Narmo [ Youkai ]

4 -->
09.07.2003
01:08
[89]
hotDog [ Outsider ]

to ja dodam cos z zupelnie innej beczki (<--kocham ten text)
Jak wiecie w Czestochowie jest glowna ulica czyli Aleje NMP, ktora dzieli sie na 3 czesci, I, II i III. I ten kawal, a raczej anegdota dotyczy III Alei, czyli tej polozonej najblizej Jasnej Gory :)


Co robia sprzedawcy w sklepach w III Alei ?
Gdy wchodzi klient pada pytanie: "Pielgrzym czy swoj?", gdy klient odpowie "Pielgrzym", w ulamku sekundy reka sprzedawcy robi tajemnicze szybki ruch pod lade, i wyjmuje nowy cennik, i szybkim unikiem zastepuje nim stary...

:)) Taka jest prawda, u nas w KFC, ktore tez jest w III Alei w okresie pielgrzymkowym ceny pizz wzrastaja ok. 6zl :)
09.07.2003
05:24
[90]
motherphucker [ Konsul ]

To jakis cud musi byc -->> na calym swiecie w KFC podaja kurczaki a tam pizze :]
09.07.2003
15:38
[91]
hotDog [ Outsider ]

motherphucker--> wiesz, w koncu to Czestochowa wiec cuda sie zdarzaja :)) A tak na serio to zapomnialem dodac, ze u nas KFC jest razem z Pizza Hut :) Ale niedawno chyba Pizza Hut sie wyprowadzila gdzie indziej, wiec aktualnie pozostalo samo KFC.
09.07.2003
21:57
[92]
Blendon [ Generał ]

Mozliwe, ze bylo, ale fajne:

Taki zawód

Mam na imię Bogdan. Mam 42 lata. Zaczałem to robić, kiedy miałem może 18 lat. W szkole zawsze byłem zamknięty w sobie. Przyjaciół praktycznie żadnych. Nie podchodziłem do kobiet, bałem się ich. Już nie pamiętam nawet, jak to się zaczęło. To miał być tylko jeden raz. Nie wiedziałem, ze tak trudno z tym skończyć. Upatruje sobie kogoś. Podchodzę. I wyciągam.
Wiem, że to, co robię, jest chore. Wstydzę się. Niektórzy mówią, że to zboczenie. Zdaje sobie sprawę, że potrzebuje pomocy. Ale to jest silniejsze ode mnie. To mnie po prostu podnieca. W tej jednej chwili czuję się w pełni władzy, jakby wszystko zależało wyłącznie ode mnie. Nie jestem z tych, co robią to tylko kobietom czy małym dziewczynkom. To może wydawać się dziwne, ale lubię działać w autobusach i tramwajach. Patrzę na ludzi, którzy uciekają w kierunku drzwi. Czuję wtedy, jak adrenalina uderza mi do głowy. Może gdybym na tym poprzestał, nie byłoby tak źle. Ale na tym nigdy się nie kończy. Napawam sie widokiem... tego, no wiecie...
Oglądam, macam. Wstydzę się, ale jak już zacznę, to nie mogę się powstrzymać... Wtedy sięgam zenitu, jestem w ekstazie. Niestety, nie na każdej trasie bywa tak dobrze. Najciekawiej jest w okolicach Starówki. Jak się trafi turysta, to mogę sobie pozwolić na wszystko. Idę na całość. Wiem, że później będę tego żałował, ale teraz działam pod wpływem impulsu. Jak w transie. Muszę jednak być ostrożny. Często zmieniam wygląd. Gdyby ktoś mnie rozpoznał, wszystko stracone. Raz mam wąsy, raz okulary. Zawsze jestem czujny. Mam na imię Bogdan. Mam 42 lata. Jestem kanarem...

09.07.2003
23:37
[93]
hotDog [ Outsider ]

Blendon--> "Niektorzy mowia, ze to zboczenie" - Buhahaha :)) niezle
10.07.2003
00:11
[94]
kakoon [ Generał ]

hotDog - nie mowie ze klamiesz, i od razu bym uwierzyl gdybys powiedzial ze wzrastaja ceny w sklepie czy w budce z zapiekankami a nawet w porzadnej knajpie, ale w restauracji sieciowej???

jesli tak jest faktycznie to zwykly skandal! ---> chociaz moze i nie - moze to zwyczajna konsekwnecja badziewnych zasad swiata w jakim przyszlo nam zyc?
10.07.2003
00:32
[95]
hotDog [ Outsider ]

kakoon--> ogolnie, w calej III Alei jest mnostwo kawiarni o astronomicznych cenach, w koncu okres pielgrzymkowy trwa caly rok. Ten przypadek w KFC znam od mojego przyjaciela, kiedys ( w szczyscie czyli lipiec-sierpien) byl glodny no i chcial cos zjesc, a ze lubi pizze to wstapil do KFCPizzy Hut. Czesto tam jadal wiec znal ceny duzych i maluch pizz, no ale kiedys sie zdziwil jak cena skoczyla z 22 na 27 zl : teraz juz tam nie ma Pizzy Hut, jest tylko KFC.

Dlaczego ruskie spadochrony sa najlepsze?
Bo otwieraja sie przy uderzeniu...
10.07.2003
07:13
[96]
ICEMAN_11 [ Pretorianin ]

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
B.-dr. nie mam biustu
D.-a ja jaj
14.07.2003
18:37
[97]
Narmo [ Youkai ]

I kolejna część Kfiatków z sesji:

MG: Widzicie posąg pięknej nagiej syreny...
G: Może sobie pochędożymy?

MG: Przed wami stoi łotrzyk ubrany na czarno, przy pasie wiszą mu dwa lekkie sztylety, w woreczku przypiętym do ubrania zapewne trzyma truciznę. Na plecach ma łuk i kołczan wypełniony strzałami. Roderick (złodziej) bez problemu rozpoznaje strzały używane przez zabójców.
G: To pewnie jakiś łotrzyk...

MG: Atakują was gobliny...
G1: Wyciągam halabardę i szarża na pierwszego z brzegu.
MG: Nie możesz.
G1: Czemu?
MG: Przecież jesteś magiem.
G1: Ale...
MG: Przez całą wczorajszą sesję udowadnialiśmy Ci, że mag nie może używać halabardy i w końcu przyznałeś nam rację.
G1: Cholera, myślałem, że zapomniałeś.

MG: Kiedy rozmawiacie, nagle zauważacie, że z zarośli obserwuje Was młody zielony smok.
G1: Udaję, że go nie widzę i mówię: "Tak, smoki to bardzo inteligentne stworzenia..."
MG: Ma 40 cm wzrostu.
G1: Atakuję go krzycząc "Zabić głupiego gada!"
MG: Na niebie pojawia się drugi, 10 razy większy, pikuje w twoją stronę.
G2: Dżizus, k***a ja pie***lę!
G3: Mamuśka...
G4: Widzis co zrobiłeś kretynie?
G1: Jak już mówiłem, smoki są niezwykle mądre...

MG: Dobra, trochę mechaniki. G1, G2 awansujecie na poziomy 3 i 5. Kto ile dostaje punktów umiejętności, wiecie. Na co je przeznaczacie?
G1: Mistrzuniu, znajdź mi tu [daje mi podręcznik gracza i przewodnik mistrza podziemi] sposób na to, żeby mag mógł walczyć halabardą.
MG: Nie da się, nie ma tu zapisu, który by na to pozwalał.
G1: Shit!!! [wiązanka]

G1: Błagam ... Pozwól mi...
MG: Nie!!!
G1: Ale...
MG: Dobra, możesz walczyć halabardą ale pod warunkiem, że twoja halabarda będzie ważyła tyle co kij, miała takie same opóźnienie, zadawała tyle samo obrażeń, miała taki sam rzut na trafienie i krytyk, będzie wyglądała jak kij i będzie kijem.
G1 (ucieszony): OK!!!

[Walka...]
MG: Jesteś na skraju śmierci...
G1: Znowu...
MG (wkurzony): Posłuchaj mnie. Nie wiem, dlaczego grasz magiem skoro tak lubisz siekankę, ale wyjaśnij mi, czemu zawsze pchasz się do pierwszej linii...
G1: Bo lubię i magię, i broń...
MG: Ale to drugie jest w przypadku maga nieskuteczne.
G1: No dobra, rzucam magiczny pocisk.
MG: Nie możesz, właśnie straciłeś przytomność.
G1: Wczytuję grę...
[Scena zbyt brutalna, żeby ją opisać]

MG: Młoda kobieta kopie cię w krocze...
G1: To co chłopcy? Bierzemy na bok i gwał...
MG: Ma paskudną bliznę na twarzy.
G1: ...i gwałtownie wytłumaczymy jej, żeby spadała.

[G1 pił przez całą noc. Zemdlał nad ranem po wypiciu setnej chyba butelki wina. Rano budzi się z kacem stulecia.]
MG: Budzisz się.
G1: Mogę ruszać rękami???
MG: Tak, choć z trudem.
G1: Sięgam po butelkę...
14.07.2003
20:42
[98]
dudka [ ! szypon ! ]

To się zdarzyło naprawdę!:

Akcja dzieje się w sklepie:
-Mchałku co Ci kupić? Może tego robota, albo samochodzik?
-Nie wujku. LALKĘ BARBIE!!!

A chłopak miał 11 lat!!!!!!!
14.07.2003
21:33
[99]
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

Narmo ---> przy pierwszej części tegoż zostało Ci zadane pytanie :) Czy wiesz, czy można te "kfiatki" znaleźć gdzieś na necie ? :))))) Po prostu wymiatają :)))
14.07.2003
21:50
[100]
hopkins [ Wieczny Optymista ]

Narmo--> LOL BUHHAHAHAHA ROTFL :D
JA mam taka jedna sytuacje z sesji w ktorej bralem udzial :D

Tak wiec uwiziono graczy w wiezieniu w sprawie takiej afery :D
No i przybyli ich przyjaciele niziolek i polork.
Po odzwiedzinach w wiezieniu proba odbicia :D
G1 do G2: Ty jestes wyzszy podsac mnie ja pogadam z nimi
G2:Ok
Mg:Widzisz spiacego saldorfa (moj kumpel) po korytarzu przechodzi straznik
rzut czy zauwazyl nie zauwazyl
G2 przestraszony: JA uciekam
Mg:uciekajac opuszczasz G1 ktory upada straznik slyszy halas

Walka udana :D
Jeden mial klucz do cel
G1:Rzucam klucz przez okno
Rzut trafil
Mg:Saldorf budzisz sie widzisz jak przez okno wpada klucz straznik ktory zostal by was pilnowac zauwazyl go
Saldor:Chwytam klucz i i chowam go za plecami
Mg:CO tam masz??? (straznik)
Saldorf:NIC
Mg Straznik wchodzi tlucze saldorfa i zabiera mu klucz

Znowu G2 podsadza G1 i znowu ucieka :


Mg:Trzech straznikow podaza w waszym kierunku. NIe widza was ale slysza
G1:Pocichutku ide w krzaki (niziolek)
G2:Ja w nie skacze za nim (polork)
...... Dalsz czesc :D
Mg:straznicy was zauwali i atakuja
G2 wykonuje rzuty i sie z nimi leje
G1:Czaje sie za straznikiem (łotrzyk) i robie ukradkowy atak
wykonuje rzut NIEUDANY
Mg:Straznik obraca sie w twoja strone widzi jak trzymasz sztylet w reku i atakuje cie
G1: Prosze pana to bylo niechcacy
Straznicy zamkneli ich w wiezieniu
........ Przesluchuja G1
Mg:I co mowisz ze to bylo niechcacy??Wiec co robiles w nocy z sztyletem za plecami straznika i jeszcze probowales go mu wbic??
G1: No bo ja bylem na grzyach i sie o korzen potknelem

AKCJA TOCZYLA SIE W MIESCIE(CENTRUM)
14.07.2003
21:52
[101]
hopkins [ Wieczny Optymista ]

Mg:uciekajac opuszczasz G1 ktory upada straznik slyszy halas

Walka udana :D

zapomnialem dodac ze wybieglo 2 straznikow :D
19.07.2003
20:04
[102]
dudka [ ! szypon ! ]

WITAM WAS CHLEBEM I SOLĄ W KRAJU W KTÓRYM LUDZIE WSZYSCY PIER***Ą!


Tak można przywitać obcokrajowców
19.07.2003
20:05
[103]
dudka [ ! szypon ! ]

SORRY to niemiało być tak!
Miało być tak:
WITAM WAS CHLEBEM I SOLĄ W KRAJU W KTÓRYM LUDZIE WSZYSTKO PIER***Ą!
19.07.2003
20:09
[104]
Tbi [ Pretorianin ]

jak wam czegos malo to polecam te stronke:::
19.07.2003
20:18
[105]
Xaltorun [ Konsul ]

PUK PUK

-Kto tam?
-Sataniści
-nie wierzę!
-Jak boga kocham!!
19.07.2003
20:20
[106]
Tbi [ Pretorianin ]

ten kawal slyszalem od swojej babci w '72
stary jak sfiat
19.07.2003
20:21
[107]
Hadriel [ Screener's ]

SPRZEDAM SKARPETKI PODARTE NA PLECACH
19.07.2003
20:22
[108]
dudka [ ! szypon ! ]

Czym różni się blondynka od żaby?
ŻABA KUMA!
19.07.2003
20:23
[109]
Hadriel [ Screener's ]

HE HE
19.07.2003
21:03
[110]
Sparrow [ Pretorianin ]

Co to jest: male zielone i zjada myszy??

Żaba sierota wychowana przez koty:)))
22.07.2003
19:43
[111]
dudka [ ! szypon ! ]

Stoi pijak przy lampie ( takiej przy ulicy) i woła:
- Otwieerać!
- Otwieerać do cholery!
Podchodzi do niego policjant i mówi:
- Panie tam nikogo niema
Nato pijak:
- Nojak nie jak tak. Przecież światło się pali!
22.07.2003
19:49
[112]
Kompoholik [ Designed by AI ]

Sprawdzian kandydatów do CIA.
Pierwszy kandydat ma za zadanie wejść do pokoju, w którym siedzi jego dziewczyna i ją zastrzelić. Wchodzi... wraca po połowie minuty razem z nią i mówi:
- Nie, nie dam rady, to nie dla mnie.
Drugi kandydat ma wejść do pokoju, w którym siedzi jego narzeczona i ją zastrzelić. Wchodzi... po chwili wraca wraz z nią i mówi:
- Nie, nie dam rady. To nie dla mnie.
Trzeci kandydat ma wejść do pokoju, w którym siedzi jego żona i ją zastrzelić. Wchodzi... po chwili słychać strzały i krzyki kobiety. Po chwili trzeci kandytat wychodzi zdyszany i mówi:
- Jakiś skurwiel mi dał ślepaki do pistoletu, musiałem ją taboretem zajebać.
22.07.2003
19:50
[113]
Narmo [ Youkai ]

W sprawie kfiatków:
Wszystko skopiowałem z kącika o nazwie "Tawerna RPG" zamieszczanego na płycie w CDA.
22.07.2003
20:36
[114]
rammzes1 [ Generał ]

moze to juz bylo ale co tam:

Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank&nb z torbą pełną pieniędzy.
Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę zrozumieć, chodzi o wielką sumę pieniędzy"...
Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan.
Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić.
Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EUR. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistosci.
Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy. "Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?"
Klientka na to: "Całkiem prosto.Zakładam sie".
"Zakłada sie pani? - >pyta prezes - Ale o co= ?".
Starsza pani odpowiada:
Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe!"
Prezes zaśmiał się głośno i powiedział:
"Przeciez to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić."
"Cóż, przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje pieniądze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną?"
"Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu szło o kupę pieniędzy). Zakładam się, o 25.000 EUR, że moje jaja nie są kwadratowe."
Starsza pani odpowiada: "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku?"
"Jasne", prezes wykazał zrozumienie.
Całą noc był prezes niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej formie z jednej i drugiej strony.
Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawką jest 25.000 EUR.
Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe.
W celu przekonania sie o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni.
Prezes opuścił spodnie.
Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie czy może dotknąć jaj - "Zauważcie, że chodzi ........"
"No dobrze" - odpowiedział prezes - "25.000 EUR są tego warte i mogę zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać."
Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie.
Wtedy zauważa prezes, że prawnik zaczyna uderzać głową w scianę.
Prezes pyta więc kobietę: "Co się stało z tym pani prawnikiem?"
Na to ona:
"Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EUR, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank".
22.07.2003
20:41
[115]
Kompoholik [ Designed by AI ]

***

Pewne małżeństwo zaprosiło na kolację najlepszą przyjaciółke żony. Kolacja
udała się znakomicie, śmiali się i rozmawiali we trójke do pózna. Gdy przyjaciółka wychodziła gospodarz zaoferował, ze ją odwiezie do domu. W
samochodzie dalej rozmawiali i robiło sie coraz milej. Gdy byli już na miejscu przyjaciółka zaprosiła go na lampkę wina. Wypili całe wino i koniec
konców wylądowali w lóżku. O trzeciej nad ranem niewierny mąż mówi:
- O rany! Muszę iść do domu! Żona mnie zabije!
- Masz rację. Kiepska sytuacja - twoja żona to moja najlepsza
przyjaciółka... Ale jak ty się jej wytłumaczysz?
- Nie martw się, pożycz mi tylko trochę talku.
- ???
- O nic nie pytaj. Zobaczysz - będzie dobrze.
Przyjeżdża po chwili do domu i drzwi otwiera mu wściekła żona
- Gdzie byłeś !!!
- Kochanie. Bardzo Cię przepraszam. Twoja przyjaciółka jest bardzo miła i bardzo atrakcyjna. Zdradziłem cię z nią. Przepraszam.
Żona patrzy na niego i po chwili wykrzykuje:
- Pokaż ręce! (ręce są całe w talku)
- Nie kłam ŚWINIO! Znowu grałeś z kolegami w kręgle!!!!!

***

- Córuś, ty córuś, trza ci za mąż iść!
- Oj trza, mamuś, trza!
- Tylko pamiętaj córuś, że twój narzeczony mą być: oszczędny, głupi i
nieruszany.
- Dobrze mamuś, będę pamiętać.
Minął jakiś czas i córka przyjeżdża do domu rodziców z narzeczonym z
miasta. Zasiedzieli się długo, no i wichura ze śnieżycą na dworze się
rozszalała. Matka więc proponuje:
- Nikaj nie pojedziecie, prześpita się tutaj. Pościele wam w izbie dwa łóżka.
Młodzi zgodzili się na to, więc tak też się stało. Rankiem córka
wychodzi z pokoju cała uśmiechnięta. Widząc to matka się pyta:
- I jak córuś? Ten twój kawaler oszczędny jest?
- Oj mamuś, jaki on oszczędny. Tylko co żeśmy weszli do izby to on mówi
Po co mamy brudzić dwa łóżka, prześpijmy się w jednym.
- Oj oszczędny jest, córuś, oszczędny. A głupi jest?
- Oj mamuś, jaki on głupi!!! Poduszkę zamiast pod głowę to on mi po
zadek wsuwa.
- Oj głupi, córuś, głupi. A nie ruszany jest?
- Oj mamuś, siusiaka to on mial w celafonie jeszcze!

***
22.07.2003
20:56
[116]
__FurY_of_WinD_ [ Metal Gear Solid RuleZ ]

ej tu były urywki z Karczmy RPG czy jakoś tak :P suuper to było tylko moglby mi ktos dać namiary na to karczme ?:P
22.07.2003
21:47
[117]
dudka [ ! szypon ! ]

Co to jest zielone i ogolone i skacze?
Żołnierz na dyskotece!
22.07.2003
21:50
[118]
NaJlePsZy [ Konsul ]

pewnego dnia do pracy przychodzi Jozek i mowi do szefa:
-przydaloby mi sie pare dni wolnych, szef rozumie, zmeczony jestem dzien w dzien sex i sex, ja juz nie wyrabiam...
-oj Jozek, Jozek, w twoim przypadku wystarczy zmiana reki:)
22.07.2003
23:17
[119]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy
Nagle wyprzedził go Mercedes, dziadek się wystraszył
Mercedes zatrzymał się na światłach, dziadek z tego strachu nie dał
rady, przyjebał w tył
Z Mercedesa wysiada dwóch byków:
- i co dziadek przyjebałeś?
-tak (cieńkim wystraszonym głosem)
-masz kasę?
-nie
-a ubezpieczenie?
-nie
-a syna?
-mam
-to masz tu komóreczkę, dzwoń po synia to odrobi u mnie bo ty się do
roboty nie nadajesz
Dziadek zadzwonił, podjeżdzaja 3 Mercedesy S-klasa, wysiada kilku byków i
jeden z nich mówi:
-i co tatuś???? Przypierdolił jak cofał?
23.07.2003
00:09
[120]
guzol [ LEXUS ]

Jest wyprzedarz z klubu nocnego, pewna rodzina wzięła papugę
Wchodzi matka i papóga mówi: O przyszła matka!, zaołała siostre, papuga mówi przyszła matka i siostra, matka poczekala az mąż wróci, mąż wchodzi do pokoju a papuga mówi: O Zdzisiek!, nasz stały klient!
23.07.2003
11:18
[121]
baziiii [ '87 ]

Łowi sobie koleś ryby i po czasie złowił złotą rybkę... tak się na nią patrrzy i pomyślał sobie ''aghh niech sobie żyje'' i wrzucił ją spowrrotem do wody.....
Rybka jednak zdziwiona takim dobrym sercem Wędkarza podpłyneła i zapytała się czy może nie chciał by żeby ona spełniła mu 3 życzenia....
W: nieeeee, ja już mam wszystko, płyń sobie dalej nie zawracaj sobie mną głowy....
R: ale jedno jedno życzenie, co tylko zapragniesz, no dalej
W: no mówię ci ja mam wszyystko naprawdę dziękuje
R: a taki najlepszy samochód ? chcesz?
W: nieee ja już taki mam
R: a Wille? będziesz miał największy dom w całym województwie!
W: nieeeeeee ja już taki mam....
R: a sex uprawiasz?
W: uprawiam
R: a jak często?
W: nooo raz w tygodniu
R: to sprawie tak że będziesz uprawiał sex codziennie z inną panięnką!
W: nie no aż tak to mi nie wypada bo jestem księdzem
25.07.2003
09:57
[122]
yazz_aka_maish [ Legend ]

MYDEŁKO
Korespondencja pomiędzy obsługą jednego z hoteli w Londynie, a jego gościem.





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowna Pokojówko,
Proszę nie zostawiaj już więcej tych małych mydełek w mojej łazience jako że kupiłem sobie normalnej wielkości mydło kąpielowe Dial. Proszę wziąć tych sześć nieotwartych mydełek z półeczki pod apteczką i kolejne trzy z mydelniczki w kabinie z prysznicem. Zawadzają mi. Dziękuję,


J. Martin



--------------------------------------------------------------------------------


Szanowny Pokoju 234,
Nie jestem twoją regularną pokojówką. Ona wróci jutro, w czwartek, po dniu wolnym od pracy. Wzięłam 3 mydełka hotelowe z mydelniczki jak prosiłeś. Tych 6 mydełek zabrałam z półeczki, aby ci nie zawadzały i położyłam na pojemnik na ręczniki papierowe, na wypadek gdybyś zmienił zdanie. Tak więc pozostały jedynie 3 mydełka, które przyniosłam dzisiaj, zgodnie z zaleceniami keirownictwa hotelu, aby zostawiać 3 mydełka dziennie. Mam nadzieję, że usatysfakcjonowałam pana.


Betty, Zastępująca Pokojówka





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowna Pokojówko - mam nadzieję, że jesteś moją regularną pokojówką.
Najwyraźniej Betty nie powiedziała ci o całej sprawie dotyczącej tych małych mydełek. Kiedy wróciłem do mojego pokoju dziś wieczorem zauważyłem, że dołożyłaś 3 mydełka Camay na półeczkę pod apteczką. Mam zamiar przebywać w tym hotelu dwa tygodnie, tak więc nabyłem własne mydło kąpielowe Dial i nie potrzebuję tych 6 mydełek Camay, które znajdują się na mojej półeczce. Zawadzają mi kiedy golę się, myję zęby itd. Proszę je zabrać.


J. Martin





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowny Panie Martin,
Ostatniej środy miałam dzień wolny i zastępująca mnie pokojówka, wedle danych nam przez dyrekcję instrukcji, zostawiła trzy hotelowe mydełka. Zabrałam z półki 6 mydełek, które ci zawadzały i włożyłam je do mydelniczki, gdzie było twoje mydło Dial. Dla twej wygody przełożyłam mydło Dial do apteczki. Nie wzięłam 3 zapasowych mydełek, znajdujących się zawsze w apteczce na wszelki wypadek, a co do których nie miałeś obiekcji zaglądając tam w ostatni poniedziałek. Proszę poinformować mnie jeśli mogę czymś jeszcze służyć.


Twoja regularna pokojówka,
Agnes





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowny Panie Martin,
Kierownik, Pan Preston, poinformował mnie dzisiaj rano, że dzwonił pan do niego wczoraj wieczorem skarżąc się na obsługę pokoju. Wyznaczyłam nową pokojówkę do pańskiego pokoju. Mam nadzieję, że przyjmie pan moje przeprosiny za zaistniałe niedogodności. Jeśli w przyszłości będzie pan miał jakieś uwagi proszę kontaktować się ze mną, bym mogła się nimi zająć osobiście. Telefon wewnętrzny nr 1020 między 8 rano i 5 po południu. Dziękuję.


Harriet Stone
Kierownik Personalny





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowna Pani Stone,
Niemożliwe jest dla mnie skontaktować się z panią albowiem wychodzę z hotelu o godzinie 7:45 rano i nie wracam wcześniej jak o 5:30 lub 6 wieczorem. Z tego też powodu dzwoniłem do pana Prestona zeszłego wieczoru. Pani była już nieosiągalna. Jedynie spytałem pana Prestona czy mógłby zrobić coś z tymi mydełkami. Nowa pokojówka, którą mi pani wyznaczyła, musiała dojść do wniosku, że jestem nowym gościem, jako że zostawiła mi kolejne 3 hotelowe mydełka w apteczce, oprócz regularnie zostawianych 3 mydełek w mydelniczce. Przez 5 dni pobytu tutaj uzbierałem już 24 mydełka. Dlaczego mi to robicie?


J. Martin





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowny Panie Martin,
Twoja pokojówka, Betty, została poinstruowana, by nie dostarczać już mydełek do twojego pokoju i by zabrać wszystkie zbędne. Jeśli będę mogła w czymkolwiek jeszcze pomóc proszę dzwonić pod wewnętrzny 1020 między 8 rano i 5 po południu. Dziękuję,


Harriet Stone,
Kierownik Personalny





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowny Panie Preston,
Moje kąpielowe mydło Dial zniknęło. Wszystkie mydła zostały zabrane z mojego pokoju razem z moim własnym mydłem kąpielowym Dial. Wróciłem wczoraj wieczorem i musiałem prosić gońca by przyniósł mi 4 mydełka Cashmere Bouquet.


J. Martin





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowny Panie Martin,
Poinformowałem naszą Kierowniczkę Personalną, Harriet Stone, o pańskim mydlanym problemie. Nie mogę zrozumieć dlaczego nie było w ogóle mydła w pana pokoju, jako że pokojówki są poinstruowane zostawiać 3 mydełka za każdym razem, kiedy sprzątają pokoje. Sytuacja ta będzie niezwłocznie wyjaśniona. Proszę przyjąć moje przeprosiny za zaistniały kłopot.


Andrew F. Preston
Kierownik





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowna Pani Stone,
Kto u diabła zostawił 54 mydełka Camay w moim pokoju? Wróciłem ostatniego wieczoru i znalazłem 54 mydełka. Nie chcę 54 mydełek Camay. Chcę do cholery moje kąpielowe mydło Dial. Czy zdaje sobie pani sprawę z tego, że mam tu 54 mydełka. A wszystko, czego chcę, to moje kąpielowe mydło Dial. Proszę oddać mi moje kąpielowe mydło Dial.


J. Martin





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowny Pnie Martin,
Skarżył się pan na zbyt dużą ilość mydła w pańskim pokoju, więc zabrałam wszystkie. Po tym poskarżył się pan pnau Prestonowi, że całe mydło zniknęło, więc osobiście je zwróciłam. 24 mydełka Camay, które wcześniej zostały zabrane i 3 mydełka Camay, które jest pan zobowiązany dostawać codziennie (sic). Nic nie wiem o 4 mydełkach Cashmere Bouquet. Najwidoczniej pana pokojówka, Betty, nie wiedziała, że już zwróciłam panu mydełka i też zostawiła 24 mydełka Camay wraz z 3 mydełkami Camay zostawianymi codziennie. Nie wiem jak wpadł pan na pomysł, że nasz hotel daje też kąpielowe mydło Dial. Udało mi się znaleźć dla pana kąpielowe mydło Ivory, które zostawiłam w pańskim pokoju wraz z pozostałymi mydełkami.


Harriet Stone
Kierownik Personalny





--------------------------------------------------------------------------------


Szanowna Pani Stone,
Proszę zorientować się w moim ostatnim zestawieniu mydlanego inwentarza.

Jak do dzisiaj posiadam:
- Na półce pod apteczką - 18 mydełek Camay w czterech słupkach po 4 i jeden z 2.
- Na pojemniku na ręczniki papierowe - 11 mydełek Camay w 2 słupkach po 4 i jeden z 3.
- Na komódce w sypialni - 1 słupek z 3 mydełkami Cashmere Bouquet, 1 słupek z 4 mydłami kąpielowymi Ivory, 8 mydełek Camay w 2 słupkach po 4.
- W apteczce - 14 mydełek Camay w 3 słupkach po 4 i jeden słupek z 2.
- W mydelniczce pod prysznicem - 6 mydełek Camay, bardzo wilgotnych.
- Na północnowschodnim rogu wanny - 1 mydełko Cashmere Bouquet, lekko zużyte.
- Na północnozachodnim rogu wanny - 6 mydełek Camay w 2 słupkach po 3.

Proszę poinstruować Betty, aby sprzątając mój pokój wyrównała i odkurzyła słupki. Proszę ją również poinformować, że słupki składające się z więcej niż 4 mydełek mają tendencję do przewracania się. Jeśli mogę coś zasugerować, to mój parapet okienny nie został jeszcze wykorzystany, a jest wspaniałym miejscem dla mydełek dostarczonych w przyszłości. Jeszcze jedno, nabyłem kolejne mydło kąpielowe Dial, które trzymam w hotelowym schowku na wypadek kolejnych nieporozumień.


J. Martin





* * * * *


--------------------------------------------------------------------------------

Młoda kobieta przychodzi do salonu z samochodami. Spogląda dookoła: Porsche, Lamborghini, Ferrari, Jaguary etc. Dziewczyna decyduje się na Jaguara, płaci gotówką i odjeżdża wozem.
Dwa dni później wraca.
- Chcę moje pieniądze z powrotem... Coś strasznie śmierdzi, kiedy używam hamulców! - stwierdza z naciskiem w głosie.

Sprzedawca nie chce stracić klienta i swojej prowizji od sprzedaży. Wsiada do samochodu obok kobiety, by sprawdzić o co chodzi.
Ledwo wsiedli do samochodu, kobieta nacisnęła gaz do dechy. Samochód ruszył z piskiem opon. Pęd wtłoczył sprzedawcę w fotel, tak że nie mógł się ruszyć. Jedynka, dwójka, trójka... biegi przeskakiwały jak szalone. Po czterech sekundach mknęli już 120 kmh.
Wtedy kobieta skręciła w polną drogę i naprawdę zaczęła przyspieszać. Czwórka, piątka... szóstka. Samochód wąską dróżką pędził już 320 kmh. Silnik ryczał jak oszalały. Za oknami krajobraz zlewał się w jedną zieloną masę. Sprzedawca kurczowo trzymający się pasów, skurczony, wciśnięty w fotel dostrzegł nagle w oddali opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym i odetchnął z ulgą. Przypuszczał, że kobieta również je widzi i zaraz zwolni, a on będzie mógł wysiąść z samochodu. Z narastającym zdziwieniem obserwował jak samochód z niezmienną prędkością mknie prosto na zamknięty przejazd pod koła rozpędzonego pociągu. Dopiero 40 m przed przejazdem kobieta zwalnia pedał gazu i z całą siłą naciska na hamulec jednocześnie zaciągając hamulec ręczny. Samochód dosłownie milimetry zatrzymuje się przed szlabanem. Dziewczyna szybko odwraca się do sprzedawcy i pyta:

- O, właśnie! Czuje pan!!!

- Czy czuję?? - odzywa się blady sprzedawca - JA W TYM SIEDZĘ !!!


*****

Rosyjscy naukowcy po wielu latach badan ustalili,
ze gdyby cala wode ze wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów, strumyków
i wode zawarta w atmosferze wpuscic do rurki o srednicy 1 cm,
to ta rurka musialaby miec taka dlugosc ze ja pierdole...

*****

Autentyk!!!!!

>Dworzec Centralny w Warszawie w kasach
>MIĘDZYNARODOWYCH.
> Bohaterowie: Kasjerki 1, 2; turystka i jej
> mąż (oboje z Ameryki), jakiś facet za nimi.
>
> Podchodzi turystka do kasy.
> - Hello, when does the next train to Moscow leave?
> Kasjerka 1:
> - Słucham?
> - When does the next train to Moscow leave?
> - Proszę głośniej bo nie rozumiem.
> - Excuse me?
> - A, pani Angielka... Zośka, zawołaj Krysię, ona chyba zna
> angielski...
> (przypominamy: kasa MIĘDZYNARODOWA).
> Zośka:
> - Nie ma Krysi, poszła na papierosa.
> - No to Baśkę, ona chyba po niemiecku zna...
> - Dzisiaj nie pracuje.
> - No to chodź tu sama, bo nie rozumiem co klientka chce...
> - Dobra idę.
> Po chwili, Zośka:
> - Słucham?
> Turystka:
> - One ticket to Moscow, please.
> - Do Moskwy? Da, pożałujsta. A w kotoryj czas?
> - Excuse me?
> - Nu davajte, sleduszcij pojezd idet v vosiem czasov.
> Hotite bilet pokupit'?
> - (do męża) oh my god. I don't understand her...
>
> Jakiś facet za nimi:
> - Excuse me. Could I help you with this?
> - Yes, please, thank you.
> Facet do kasjerki:
> - Przepraszam, o której najbliższy pociąg do Moskwy?
> - A pan co chciał? Kolejka jest!

*****

Facet w Stanach miał kurzą fermę, wszystko szło dobrze aż do czasu jak zdechł główny kogut rozpłodowiec. Farmer wybrał się na targ celem zakupu nowego koguta.
Chodzi, chodzi ale nic godnego uwagi nie widzi -
wtem zaczepaia go nieśmiało jeden malutki człeczyna i powiada, że posiada odpowiedniego koguta-rozpłodowca .
Farmer nie przekonany prosi o jakiś opis mozliwości i możliwe referencje kogucika.
Człeczyna zaczyna opowieśc o wspaniałym i bujnym życiu seksualnym koguta, jak to zapłodnił wszystkie jego kury, a miał ich dużo, i nie dość mu było, więc się zaczął dobierać do żony opowiadającego a to już przesada, więc go sprzedaje.
Farmer pomyślał - Jestem samotny więc nie problem,
głośno zaś rzekł:
OK, biorę!
Zawiózł go na swoją farmę i powiada:
Masz tu kogucik 3000 kur do obrobienia, zaczynaj pracę!
Wraca po 2 godzinach i co widzi? Wszystkie kury w siódmym niebie, mają dość, kogucik biedny leży na środku prawie nieżywy, oczka zamknięte, ledwie oddycha, krążą już nad nim sępy.
Farmer ze łzami w oczach podchodzi i zaczyna go obżalać:
Biedny koguciku nie musiałes tych wszystkich kur od razu, Po co było się tak przemęczac, teraz zdychasz i co ja zrobię?!
Kogucik odchyla jedną powiekę i syczy:
Spadaj bo mi sępy spłoszysz!!!


*****

Co można usłyszeć pracując w Biurze Obsługi Klienta? Jak się okazuje bardzo wiele ciekawych rzeczy. Prezentujemy zbiór śmiesznych rozmów, które bawią czytelników a konsultantów BOK-u doprowadzają do rozpaczy.

konsultant: "poproszę Pana nazwisko"
klient: "moje, czy żony?"
kons.: "czy mają państwo różne nazwiska?"
klient: "nie"

ja kupiłem dziś kartę tak-tak i nie zdążyłem jej jeszcze
zaktywować, ale chyba ją zablokowałem".

klient: "ja mam taki malutki problem"
konsultant: "tak, slucham?"
klient: "zdeptałem swój telefon"

konsultant: "powinien Pan wybierać numery bez zera, proszę pana"
klient: "dokladnie tak robię"
konsultant: "proszę podać mi więc numer jaki pan wybiera"
klient: "072..."

konsultant: "proszę wyjąć z aparatu kartę SIM"
klientka: "nie moge tego zrobic - ręce mi się trzęsą"

"czy komorka moze sama puszczac sms-y?"

"ja kupiłem ten telefon i co ja mam teraz zrobic?"

"proszę pana, ja się założyłem z kolegą i włożyłem swojego Siemensa M35 do szklanki z woda, i teraz nie chcą mi go naprawić w ramach gwarancji"

konsultant: "żeby zmniejszyć koszty na tym koncie mogę jedynie zasugerować zmniejszenie ilości wykonywanych połączeń"
klient: "acha, a na czym to polega?"

"prosze mi natychmiast podac lokalizacje mojego drugiego aparatu, wiem, ze jest to mozliwe, bo widzialem cos takiego na filmie SF"

"prosze pana, ja słucham jak ktoś mi sie nagral na poczcie glosowej i staram sie odpowiedziec tej osobie, i krzycze "halo, halo!", ale ona mnie nie slyszy"

prosze mi powiedziec, jakie promocje będziecie mieli we wrześniu przyszłego roku"

"dlaczego Alcatel ma antenkę z prawej strony, Siemens z lewej, a Nokia w ogole nie ma?"

kons.: "proszę pani, w dniu dzisiejszym pani konto było mniejsze niż 10 pln"
klient: "nie"
kons.: "proszę pani, pani konto wynosiło dziś 2,46 pln, czyli mniej niż 10 pln"
klient: "nie"

"ja dostalem taki komunikat, ze w celu tam-tego to cos-tam. Co mam teraz zrobić?"

"prosze pana, mam taki problem, ja nie wiem czy mam przyjemność z tym samym panem...?"

"prosze pana, mi chodzi o ten aparat Motorola za 49 zlotych netto, czy to jest cena brutto?"

KLIENT: To tyknęło i nie odpowiada !!!!!!!!! -
(po 15 minutach rozmowy doszedłem do tego, iż ten pan dostał smsa)

KLIENT: Jak wyjadę na HAWAJE to ten telefon będzie działać?
- tak
- a ten z domu?
- przepraszam czy pan chce zabrać tel. stacjonarny?
- a ktory lepiej dziala ?
(ludzie pomocy!!)

KLIENT: panie mam problem! nie mogę wejść w moją sekretarkę!

KLIENT: dzien dobry, chciałbym rozmawiać z iwentyfikacją
- z identyfikacją...
- no! z tymi od pieniedzy!

KLIENT: "czy mogłaby mi pani rozciągnąć telefon na Niemcy..."
(chyba chodzilo o roaming...??)

KLIENT: "przepraszam ale ile naszczekałem do wczoraj?"
(pytanie o bieżący rachunek??)

KLIENTKA: "proszę pani, ja byłam wczoraj na grzybach i pies mi zablokował telefon i on teraz pisze, ze trzeba PUK wpisać..."
(kurcze, inteligentny ten pies, trzy razy PIN musiał blednie wpisać...!)

KLIENT: czemu nie mam tej jadaczki w poczcie na powitanie?


KLIENT: chciałbym uaktywnić krycie numeru...

KONSULTANTKA: w tej taryfie będzie miał pan szczyt od siódmej do dwudziestej...
KLIENT: to chyba po viagrze!

Klient: Ile ja mogę w sumie, ogółem, rozmawiać w ramach bezpłatnych minut?
Konsultantka: A w jakiej jest Pan taryfie?
Klient: Kielce Taxi... ale co to ma do rzeczy?

Klient: Czy to z Panią rozmawiałem przed chwilą?
BOK: Nie. Tu w infolini siedzi sporo osób...
Klient: A to w takim razie nie ma sensu, żebym Pani wszystko jeszcze raz tłumaczył.

Klient: Dzień dobry, chciałbym zlokalizować gdzie teraz jest moja żona, bo dzwoniłem do niej i mówiła, ze jest w Szczecinie, a miałem wrażenie, ze pojechala jednak gdzie indziej, gdzieś w rejony Władysławowa.
BOK: Ale my nie jesteśmy w stanie zlokalizować pańskiej żony...
Klient: Pani ja bezczelnie kryje! Jak nie możecie jej zlokalizować, jak ja do niej przed chwila dzwoniłem i ja zlokalizowałem?

Klient: Dzien dobry chciałem się dowiedzieć ile kosztuje rozmowa w sieci.
BOK: 1 zł
Klient: Ciekawe, to się oszukujecie, mnie teraz wyswietlilo 0:33. (... to był czas trwania rozmowy...)

Klient: Witam, ja dzwonie, bo właśnie jestem poza zasięgiem sieci, i chciałbym się dowiedzieć czy państwo mogą mnie połączyć.

Klient: Dzień dobry. Przeczytałem właśnie w gazecie, ze Państwo mogą mnie podsłuchiwać nawet jak ma wyłączony telefon. Czy to prawda?

Klient "Pani, na wyświetlaczu koperta mi się pokazała".
konsultant "ma pan wiadomość na poczcie"
klient "a to dziękuje, dowidzenia"
15 minut później
Klient" panie jaja sobie pan ze mnie robisz!!!!!! Byłem na poczcie we wsi i tam żadnej poczty dla mnie nie ma..."
konsultant "ma pan wiadomość na telefonie"
klient się rozłączył...


**********

25.07.2003
10:10
[123]
eJay [ Gladiator ]

Podchodzi facet do wędkarza i sie pyta:
-Jak tam woda??
-po kolana..
-A ile ryb???
-od ch...
25.07.2003
10:28
[124]
Kocham_Kasie [ Centurion ]

okej to ja tez cos dam, nie wiem moze znane ale co tam ;]

to jest cos z czasow BIGBrothera

Big Brother Afganistan
6 facetów, 6 bab. Baby kąpią się w ubraniu, faceci się nie golą. 6 razy dziennie modlitwa. Różne gry i zabawy muzułmańskie - obrzezanie nowoprzybyłych. Za molestowanie seksualne (powiedzenie do kobiety - podaj mi krzesło) - kary cielesne. Eliminacja odbywa się przez ukamienowanie najbardziej grzesznych.

Big Brother Etiopia
Ekipa wykonuje różne zadania, otrzymując pod koniec tygodnia kilka bułek. Eliminacja odbywa się przez śmierć głodową. Zadania - złożenie śpiworów ze słomek, zawody hippiczne - WKKP -Wszechstronny Konkurs Konika Polnego.

Big Brother Jamajka
Nie doszła do skutku gdyż zgodnie z zasadami do domu BB nie można wnosić żadnych dragów. Po 2 dniach z braku bluntów 11 jamajczyków zmarło. Przeżył misjonarz z Polski.

Big Brother Korea Północna.
4 robotników, 4 chłopów i 4 inteligentów zostało zamkniętych w kontenerze pod Phenianem. Mieszkańcy codziennie układają piosenki na cześć Wielkiego Brata Kim Dzong Ila i prowadzą walkę klasową. Inteligenci śpią w kiblach i jedzą to, co robole i chłopy im rzucą. Eliminacja odbywa się przez naradę na Głównym Plenum Komunistycznej Partii Korei Północnej.

Big Brother Chiny
Zgłosiło się 600 milionów chętnych ale KPCh zdecydowała się na 12 oddanych działaczy partyjnych. Wygrał górnik z Tin-Ton-Fun, który wyrobił 1261%
normy.
******************************************
Facet przy okienku w banku:
- Chce zalożyć konto w tym jebnym banku.
- Co proszę??
- Powiedzialem, że chcę założyć pieprzone konto w tym jebanym banku!
- Jak pan śmie!
- Normalnie! Nie dosłyszysz szmato? Dawaj mi tu kierownika!
Kierownik, cały nabuzowany, bo już wie czego i jak żąda ten klient:
- No więc, o co panu chodzi!
- Powtarzam, ze chce założyć ochujałe konto w tym jebanym banku!
- A ile pan chce wpłacić?
- 2 miliardy.
- I ta k**wa robiła jakieś problemy???
*********************************
Dzwoni telefon.
-Dzień dobry. Przepraszam bardzo, czy to pralnia?
-Chujalnia, ty bucu pier**lony! To jest ministerstwo kultury!!!
* * *
Wchodzą dwa dresy do McDonalda i zamawiają
- Dwa wieśmaki
- No widzę, a co jecie?
* * *
Facet posuwa drugiego od tyłu i szepcze mu słodko do ucha:
- Ale masz wspaniałą ciasną dziurkę!
- Bo jestem dopiero na I roku, proszę księdza biskupa.
*************
Jedzie Arab przez pustynie z żoną do lekarza. Arab oczywiście na wielbłądzie żona 50m za nim na piechotę. Jada tak już 3 dni i w pewnym momencie arab nagle staje odwraca się i pyta żony:
- Masz czarny mazak ???
- Nieeeee..
- To śmigaj do domu po mazak !
Po sześciu dniach zmizerniała żona powraca do swego wybrańca..
- Masz !!!
- Mam, mam, a biały masz ???
- Nieeee, nieee maaam..
- To jazda po biały mazak!
Znów mija sześc. dni, wraca..
- Masz !!!
- Mam, mam.
- To narysuj mi na plecach szachownice..
- ???!!!
- Nooo !
Mija chwila arab pyta:
- Narysowałaś ?
- Tak, narysowałam..
- Proporcjonalną, dokładną ?
- No pewnie..
- To podrap mnie w A4..
* * * * *
Młody ksiądz przyjechał do swojej nowej parafii. Ma wygłosić pierwsze kazanie. Poprosił starego księdza, żeby go pobłogosławił przed tym. Ten mu, żeby się nie martwił i wszystko będzie OK. Stary proboszcz powiedział też, że on ma zawsze najlepsze kazania jak sobie strzeli setę przed msza. To młody wykoncypował, ze skoro taki stary ksiądz wali setę, to on sobie
walnie trzy sety. Jak pomyślał tak i zrobił. Po kazaniu przychodzi do proboszcza i pyta, jak poszło.
- Generalnie to było całkiem nieźle, z paroma tylko nieścisłościami. Jak zaczynasz kazanie nie mów "Cześć", tylko "Niech będzie pochwalony", pod krzyżem Jezusa nie stały ku*** tylko nierządnice... aha! I Jezus umarł ukrzyżowany, a nie zajeb*** toporkami przez Indian...
Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla, a na zakończenie kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po barierce z okrzykiem "jupi!"
* * * * *
Czasami... Kiedy płaczesz... Nikt nie zauważa Twoich łez...
Czasami... Kiedy jesteś zmartwiony... Nikt nie widzi twojego bólu...
Czasami... Kiedy jesteś szczęśliwy... Nikt nie widzi Twojej radości...
Ale wszyscy potrafią doskonale zauważyć i na długo zapamiętać gdy jeden, jedyny raz...
NIECHCĄCY PIERDNIESZ W TOWARZYSTWIE...
* * * * *
Wchodzi pedał do meczetu, patrzy a tu faceci składają pokłon w stronę ołtarza.
- O kurwa- myśli - co to szwedzki stół?
***
Siedzi milicjant przy stole i patrzy na ludzi grających w brydża. Obserwuje dzień, drugi, w końcu mówi:
- OK, już wiem o co w tym chodzi, rozdajcie na pięciu.
25.07.2003
10:29
[125]
Kocham_Kasie [ Centurion ]

a mam tu jeszcze zagadke:
Dyskoteka była pełna ludzi. Krzywa Wieśka siedziała samotnie wokół baru i popijała kawę z solą. Co i raz rozglądała się swymi świńskimi oczyma po sali. Z racji ciemności i tak jeno gówno widziała i to ledwo ledwo. Na parkiecie kłębił się tłumek bywalców. Wywracali się oni i w świetnym stylu rozwalali sobie mordy o podłogę. To kelner, niejaki Wojciech Parzymięso rozlał po sali 4 szklany zacieru ziemniaczanego. Krzywa Wieśka dumnie obnażyła swoje półtora zęba w grymaśnym uśmiechu. W tym momencie drzwi dyskoteki otwarły się z cichym hukiem i ukazał się w nich jugosłowiański producent pisaków - Bozidar Nikolić. Nikolić po godzinach handlował narkotykami i kradzionymi psami. Był też alfonsem i przemytnikiem papieru podaniowego z Mołdawii do Lugaszu. Oczy wszystkich skierowały się w jego stronę. Był na bosaka, ubrany w rumuński kożuszek, a usta zlepione miał krówką. Stał w drzwiach 30 minut (dla lepszego efektu). Dopiero na koniec ruszył do baru. Za nim wjechało na bujanych konikach dwóch ochroniarzy. Bozidar wychylił herbatę z cytryną i poczuł odprężenie. Z nosa poszła mu jucha a z dziąsła wyfrunął koliber. Krzywa Wieśka posłała kurierem zalotny uśmiech. Romans wziął w łeb, gdyż niespodziewanie salę przeszył gwałtowny pomruk, jęk i kichnięcie rozpaczy. Strach sparaliżował wszystkich gości. Wszystkich z wyjątkiem Bozidara, który ze strachu zjebał się z fikołka i rozbił sobie twarz o kant bufetu. Goryle nadeszli z pomocą i zaczęli cucić go zimną musztardą. Na szczęście na sali był strażnik miejski pan Genek Cieplik. On to będąc w stanie zamroczenia alkoholowego zaaresztował wszystkich i zasnął. Pytanie brzmi, kto zamawiał cztery szklanki zacieru z ziemniaków ?
25.07.2003
10:30
[126]
Kocham_Kasie [ Centurion ]

I tak sobie mysle czy ktos to w ogole czyta czy tylko dodaje nowe ;)
25.07.2003
10:37
[127]
mysiek [ @#mysieks@# ]

moze nowy watek ??
25.07.2003
10:43
[128]
legrooch [ Legend ]

Czytać to ja czytam, ale że mam opóźniony zapłon z nowymi dowcipami, to nic niezamieszczam....
25.07.2003
10:55
[129]
rothon [ Malleus Maleficarum ]

Kocham_Kasie--> Kto zamawial nie wiem, ale tekst jest super! :-)))
25.07.2003
11:09
[130]
Kocham_Kasie [ Centurion ]

rothon--> hehe ja tez nie wiem ale jestem blisko rozwiazania tej jakze trudnej zagadki ;]
25.07.2003
13:27
[131]
sMOOker [ Konsul ]

rozmawiaja dwie prsotytutki:

-wiesz, kupilam sobie skunksa
-a po co ci skunks?
-robi swietnie ozorkiem :)
-a co ze smrodem???
-dwa dni zygal, a potem sie przyzwyczail

-----------------------------------------------
dwie pary bokserek (slipek :)) w pralce:

-bylas gdzies na wakacjach??
-nie! dlaczego pytasz??
-bo cala brazowa jestes
25.07.2003
13:40
[132]
Swidrygajłow [ ]

Kocham_kasie --> no jak to kto? ja
25.07.2003
20:35
[133]
dudka [ ! szypon ! ]

Szkot do do sąsiada:
- Czy to ty uratowałeś mojego synka przed utonięciem?
- Tak ja! Ale nie ma oczym mówić!
- Jak to nie ma? A czapeczka?
25.07.2003
20:39
[134]
temp2 [ Konsul ]

To ja moze znwou cos po ENG.

"American beer is like making love in a canoe"
"Making love in a canoe?"
"Yes. It's fucking close to water."
27.07.2003
14:35
[135]
dudka [ ! szypon ! ]

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze z bliska źle widzę!
- A z daleka?
- Z Koszalina!
27.07.2003
14:45
[136]
eJay [ Gladiator ]

Pewien bogaty biznesmen mial dziwne zawroty glowy. Oprocz tego dusil sie, upadal na ziemie, oczy wychodzily mu z orbit oraz sinial na twarzy. Lekarze nie stwierdzili u niego zadnej choroby ale ostrzegli ze jezeli dalej bedzie sie tak czul to zostanie mu okolo 5 miesiecy zycia. Biznesmen jako ze nie byl juz taki mlody postanowil sie zabawic na te ostatnie 5 miesiecy. Zamienil swojego fiata na BMW, kupil wielka wille, otworzyl kasyno itd. W tym czasie wydal mnostwo kasy. Gdy dobiegal konca 5 miesiac zycia postanowil iz umrze majac na sobie najlepsze ciuchy. Poszedl wiec do znanego sklepu z ubraniami i zarzadal sobie najdrozsza marynarke. Sprzedawca zaczal go mierzyc calowka zeby kroj byl dobry i sie spytal:
-Pan ma numer kolnierzyka 42??
-Nie, ja mam numer 40
-Alez nie!! pan ma numer 42.
-Nie ja mam 40!!
Na to sprzedawca chwile sie sie zastanowil i powiedzial:
-No dobra, moze pan miec taki numer kolnierzyka, ale gdy bedzie pan go za dlugo nosil to po pewnym czasie bedzie sie pan dusil oraz sinial na twarzy, oczy wyjda panu z orbit, a czasem upadal na ziemie...
27.07.2003
16:16
[137]
Buby [ Konsul ]

Narmo --> Twoje najlepsze!! :)
01.08.2003
10:56
[138]
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

To z sesji RPG (nie mojej) :))))) to cytat ze znajomego

"ja (rogue), kumpel1(sorceror), kumpel2(cleric)(a do tego newbie)
+mg moj brachol, gramy w D&D3ed

wchdzimy do pomieszczenia. pojawiaja sie 3 ogromne szczury (dire rats)
rogue: popija pifko i szykuje kusze
sorcerer: magic missle w srodkowego
cleric: hmmm.. no to ja create water na tym z lewej
my: i co chcesz zrobic
cleric: to 2 galony wody, utopie je :) "
01.08.2003
11:03
[139]
Hadriel [ Screener's ]

"Nowe BMW dla dresa!!!"

Specjalnie na rynek polski zostanie wypuszczony nowy model samochodu BMW. Niestety, nazwa jeszcze nie jest znana. Wiem natomiast na pewno o kilku innowacjach:

- prezroczyste drzwi kierowcy, żeby było widać cały dres
- auto będzie bardzo wąskie, żeby oba łokcie można było wystawić za okna (niestety tu jest mały problem bo na tylnej szybie nie bardzo chce się zmieścić naklejka firmy PIONEER szerokości 150 cm)
- w wyposażeniu przewidziano także magnetyczne rękawice - umożliwiające trzymanie ręki na dachu przy prędkości powyżej 130 kmh
- peruka blond podczepiona do dachu, jeżeli partnerka ma inny kolor włosów
- na przedniej szybie lampa kwarcowa zamiast solarium
- i otwory w podłodze, aby można było schować obcasy wyższe niż 20 cm
- megafon, żeby lepiej nosiło disco
- szyby kuloodporne, żeby nie popękały od megafonu
- zestaw kamer video, żeby coś widzieć
- wszak ma 100% przyciemnioną przednią szybę
- srebrny wieszaczek na złoty łańcuch
- opony ze skóry, a nie zwykłe gumiaki
- "złote" felgi nabijane ćwiekami
- sprężyna w zagłówku pomagająca machać cabanem w rytmie "Milano"
- zdejmowane lusterko wsteczne, żeby móc wymierzyć równe działki koki
- automatycznie wysuwany bejsbol z napisem: "Shazza moja miłość"
- golarka do szlifowania łysej pały
- schowek na szaliki, w zależności od tego gdzie sie wybiera poimprezować
- sprężyna pod pedałem gazu, żeby przygrzać, a i przypakować w mięśnie nogi

koniec
01.08.2003
11:12
[140]
Kichote [ Pretorianin ]

Dres złapał gumę w nowym mercu. Wysiadł, żeby zmienić koło.
Obok przechodzi inny dres i pyta:
-co robisz?
-odkręcam koło
Na co ten drugi wybija szybę, i krzyczy:
-to ja biorę radio!
01.08.2003
12:10
[141]
mithos [ Senator ]

Jak było to sorry :) --------->
01.08.2003
12:28
[142]
muhabor [ Konsul ]

wiecie jak zrobic salatke z burakow?

wrzucic granat do merca.
01.08.2003
12:57
[143]
muhabor [ Konsul ]

jaki jest najlepszy srodek na aids?

globulki antykoncepcyjne.

Trzeba ich napchac tyle aby juz nic wiecej nie wlazlo..
01.08.2003
17:22
[144]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Autentyczne rekordu :)))

Najwięcej połkniętej
Michelle Monahan z Los Angeles wypiła 1.7 pinta (ok. 0,57 litra) spermy.

Najdłuższe włosy
Maoni Vi z Cape Town miała włosy długie na 32 cale (ok. 81,28 cm) pod pachami i 28 calowe (ok. 71,12 cm) wokół pochwy.

Najbardziej pojemna
Linda Manning z Los Angeles mogła, bez specjalnej rozgrzewki, włożyć całkowicie nasmarowaną kremem piłkę do gry w rugby do swojej pochwy.

Najdalej wyciśnięty
Carl Chadwick z Rugby, Anglia, wycisnął swojego pryszcza na odległość 7 stóp i jednego cala (ok. 2 m 13 cm).

Najgorszy napój
Za najgorszy napój na świecie uważa się ciecz o nazwie Khoona. Piją ją Afgańczycy w noc poślubną. Zawiera on małą ilość świeżo „pobranej” spermy byka. Ponoć działa jako afrodyzjak.

Najbardziej paskudny koktail
Dostępny tylko w wybranych barach w Nowym Jorku. Zawiera: sok pomidorowy, 100 ml wódki, łyżeczkę francuskiej musztardy i plasterek cytryny. Nie miesza się go, ale podaje razem z tamponem (nie używanym!) zamiast parasolki - nazywają go „krwawą Marysi”.

Najdalszy wytrysk
Horst Schultz osiągnął 18 stóp 9 cali (ok. 5 m 71 cm). Jest on także rekordzistą jeśli chodzi o wysokość: 12 stóp 4 cale (ok. 3 m 75 cm) oraz o prędkość: 42.7 mph (ok. 68,7 kmh).

Najdłuższy klocek
Autorem tego wyczynu jest pewien amerykanin, który tworzył swoje dzieło przez 2 godziny i 12 minut, a jego wynik to 12 stóp 2 cali (ok. 3 m 71 cm). Jednocześnie ten pan dostał zakaz wstępu do 134 szaletów publicznych w stanach...

Najdłuższe wiatry
Bernard Clemmens z Londynu wydawał krępujący odgłos z odbytu przez 2 minuty 42 sekundy.


01.08.2003
17:43
[145]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Wydział policji Nowego Jorku bada tajemniczą śmierć wybitnego biznesmena, który wyskoczył dziś z okna swego biura na 11 piętrze.
Jill, jego zmysłowa prywatna sekretarka nie potrafiła podać żadnego powodu, dla którego jej szef to zrobił.
Wprawdzie odkąd zaczęła tu pracować miesiąc temu, zachowanie szefa stawało sie coraz dziwniejsze.
- Po pierwszym tygodniu pracy - powiedziała Jill - otrzymałam 1000 $ podwyżki. W końcu drugiego tygodnia zawołał mnie do prywatnego gabinetu, dał mi śliczną czarną koszulę nocną, pięć par nylonowych pończoch i powiedział, że są dla pięknej i skutecznej sekretarki. Pod koniec trzeciego tygodnia dostałam od niego bajeczne norki. Feralnego popołudnia zawołał mnie znów do siebie, wręczył tę cudowną diamentową bransoletkę i spytał mnie, czy mogłabym rozważyć kochanie się z nim i czy coś by to kosztowało.
Powiedziałam mu, że się zgadzam a ponieważ był dla mnie tak miły zrobię to dla niego za 5 $, choć od wszystkich innych facetów w biurze biorę po 10 $.
I właśnie wtedy wyskoczył przez okno...


***

Idzie sobie facet ulica i widzi, jak ktos maluje plot. Mysli sobie:
- ktos sobie plot maluje... Jak ktos maluje sobie plot, to co? Czy ktos biega
za nim potem, palcami pokazuje i krzyczy:
- Ludzie, patrzcie, to jest ten, ten facet, ktory sobie pomalowal plot?
Nigdy!
Ze zwieszona glowa facet idzie dalej. Widzi harcerza przeprowadzajacego
staruszke przez jezdnie. Mysli:
- Staruszka... Taka staruszka .. Jak ktos przeprowadzi przez jezdnie
staruszke, czy cos sie dzieje? Czy ktos przyczepia mu potem na drzwiach
kartki "Przeprowadzacz staruszek"? Czy wysyla anonimy, ze takich, co
przeprowadzaja staruszki ludzie nie chca w miescie? Nigdy!
Facet idzie dalej i widzi kolejke po poranna prase. Mysli:
- Gazety... Gazety ludzie czytaja... I czy ktos ich potem wytyka palcem
na ulicy, krzyczy za nimi "Eeeee, gazeciarze"... Nikt, nigdy nikt tego
nie robi... A wystarczylo tylko jeden raz wyruchac koze....jeden raz !!!


***

Jaki jest najlepszy sposob, by mezczyzna wykonywał 200 sklonow dziennie?
- Przybij pilota od telewizora do podlogi.


Jakie jest ulubione cwiczenie mezczyzn na plazy?
- Wciaganie brzucha za kazdym razem, gdy widza laske w bikini.


- Co wspolnego maja mezczyzni i magnetofon?
- Do przodu, do tylu, do przodu, do tylu, eject!


- Jak nazywa sie kobieta, ktora wie gdzie jest jej maz w nocy?
- Wdowa.


AUTENTYK!

Po doświadczeniu kłopotów z komputerem, nieznany użytkownik, zadzwonił
do serwisu technicznego:
Technik: Witam. W czym mogę pomóc?
Klient: Z zasilacza mojego komputera unosi się dym...
Technik: Wygląda na to, że potrzebuje pan nowego zasilacza do komputera...
Klient: Nie, wcale nie! To trzeba tylko zmienić coś w plikach startowych...
Technik: Proszę pana, to co pan opisał, to zepsuty zasilacz. Musi go pan wymienić...
Klient: W żadnym wypadku! Ktoś mi powiedział, że to wystarczy tylko zmienić pliki startowe, żeby się pozbyć tego problemu! Niech mi pan tylko poda
właściwe komendy...
Przez następnych 10 minut, pomimo wysiłków technika w wyjaśnieniu problemu i jego rozwiązania, klient uparcie twierdził, że to on ma racje. W końcu zirytowany technik powiedział:
Technik: Przepraszam. Zwykle nie mówimy o tym naszym klientom, ale jest taka nieudokumentowana komenda w DOS'ie, która załatwia ten problem...
Klient: Wiedziałem
Technik: Proszę tylko dodać linię "LOAD BEZDYMUcom" na końcu pańskiego pliku CONFIG.SYS, i wszystko powinno zacząć działać. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak poszło...
Dziesięć minut później, klient oddzwonił...
Klient: Nie zadziałało. Z zasilacza ciągle unosi się dym...
Technik: Której wersji DOS'a pan używa?
Klient: MS-DOS 6.22...
Technik: No, to tu leży problem. Ta wersja DOS'a nie obsługuje komendy BEZDYMU. Musi się pan skontaktować z Microsoft'em i poprosić ich o łatę na system. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak panu poszło...
Po około godzinie, telefon znowu zadzwonił...
Klient: Będę potrzebował nowego zasilacza...
Technik: Jak pan do tego doszedł?
Klient: No, więc, zadzwoniłem do Microsoft'u i powtórzyłem ich technikowi to co pan mi powiedział, a on zaczął mnie wypytywać o wytwórcę zasilacza...
Technik: I co panu powiedział?
Klient: Że mój zasilacz nie jest kompatybilny z komendą BEZDYMU...


***

Dawno dawno temu, w bogatym któlestwie, żył sobie szczęśliwy król.
Ale jak to bywa, stało się nieszczęście, i królowi zrobił się straszny wrzód na penisie. Nic nie dało wyciskanie, okłady. Król wzywał medyków z całego królestwa, ale żaden nie potrafił pomóc. W końcu wezwano stargo znachora, który orzekł, iż króla może uzdrowić jedynie stosunek ze stuletnią dziewicą. Król rozesłał gońców. Nie wracali przez miesiąc, dwa, trzy... rok... w końcu po dwóch latach wrócił goniec, prowadząc stuletnią dziewicę. Król przespał się z nią, i po paru dniach wyzdrowiał.
Wypijmy więc za zdrowie pradawnych znachorów, którzy wieki temu znali dobroczynną działalność zawartej w grzybach penicyliny.


***

(ponoć autentyk)
Wracajac z zajęć autobusem uslyszałam rozmowę dwóch tzw dresiarzy. Brzmiala mniej wiecej tak:
- Przgrałem dzisiaj 100zl
- K***a no co ty? Jak to zrobiłeś?
- Założylem się z kumplem...
-
- Rozmawialiśmy wczoraj o tej k**** Unii Europejskiej i ja mówiłem k***a, że USA też należy...


***

Francuz, Rusek i Polak stoją przed wieżą Eiffla i Francuz mówi do reszty chcąc popisać się sokolim wzrokiem:
- Patrzcie, na wierzchołku jest mrówka...
Rusek patrzy chwilę i mówi:
- No, i do tego czerwona....
Polak się wpatruje i po chwili dodaje:
- No i do tego samiec...
Francuz z Ruskiem pytają:
- A skąd wiesz?
- Bo chuja stąd widać...

***

Jasiek, już dorastający młodzieniec, zaczyna się interesować koleżankami. Ale ma jeden mały problem: jego oddech nie jest najświeższy. Nawet zjedzenie pasty do zębów i psiknięcie perfum nie pomaga - pachnie mu z gęby jakby gówno zjadł...
A nie jest to łatwo z takim oddechem zarwać jakąś laskę. Biedny Jasiu chodzi sobie i się pyta wszędzie o cudowne recepty, ale nic nie działa. W końcu poszedł do tatusia i się pyta:
- Tata, co ja mam biedny począć? Śmierdzi mi z buzi jak z klopa dworcowego, a ja bym chciał mieć dziewczynę. Przecież ładny jestem, inteligentny, i w ogóle...
- Wiesz synku, jak byłem w twoim wieku też miałem ten problem. Lekarz przepisał mi wtedy takie specjalne krople, które zabijają nieprzyjemne zapachy w oka mgnieniu, i zamieniają je w ładny zapach lasu. Chyba mam jeszcze trochę.
I Jasiu wlał sobie kropelki no i poszedł na polowanie. Spotkał sympatyczną dziewczynkę, a że nie ma specjalnych szpetności fizycznych ani specjalnie chamskiego zachowania, w swojej obcisłej koszulce zaznaczającej jego umięśnienie i z jego grzywką wycyzelowaną na glans szybko zakręcił dziewczynkę i zaprosił na piwo.
Siedzą tak sobie w kawiarni, rozmawiają, wszystko OK, ale tak się dziewczyna jakoś dziwnie patrzy, stara coś wyczuć, zbliża się do niego i wącha. Jasiu, dumny że nareszcie krople działają pyta się panienki, co ją tak interesuje.
A ona mu na to:
- Wiesz, taki masz ciekawy oddech. Dość nietypowy jest jego zapach.
- Podoba ci się? - pyta się rozochocony Jasiu zalotnie.
- Jest dość wyjątkowy, tak jakby się ktoś zesrał za sosną...


***




01.08.2003
17:44
[146]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Wydział policji Nowego Jorku bada tajemniczą śmierć wybitnego biznesmena, który wyskoczył dziś z okna swego biura na 11 piętrze.
Jill, jego zmysłowa prywatna sekretarka nie potrafiła podać żadnego powodu, dla którego jej szef to zrobił.
Wprawdzie odkąd zaczęła tu pracować miesiąc temu, zachowanie szefa stawało sie coraz dziwniejsze.
- Po pierwszym tygodniu pracy - powiedziała Jill - otrzymałam 1000 $ podwyżki. W końcu drugiego tygodnia zawołał mnie do prywatnego gabinetu, dał mi śliczną czarną koszulę nocną, pięć par nylonowych pończoch i powiedział, że są dla pięknej i skutecznej sekretarki. Pod koniec trzeciego tygodnia dostałam od niego bajeczne norki. Feralnego popołudnia zawołał mnie znów do siebie, wręczył tę cudowną diamentową bransoletkę i spytał mnie, czy mogłabym rozważyć kochanie się z nim i czy coś by to kosztowało.
Powiedziałam mu, że się zgadzam a ponieważ był dla mnie tak miły zrobię to dla niego za 5 $, choć od wszystkich innych facetów w biurze biorę po 10 $.
I właśnie wtedy wyskoczył przez okno...


***

Idzie sobie facet ulica i widzi, jak ktos maluje plot. Mysli sobie:
- ktos sobie plot maluje... Jak ktos maluje sobie plot, to co? Czy ktos biega
za nim potem, palcami pokazuje i krzyczy:
- Ludzie, patrzcie, to jest ten, ten facet, ktory sobie pomalowal plot?
Nigdy!
Ze zwieszona glowa facet idzie dalej. Widzi harcerza przeprowadzajacego
staruszke przez jezdnie. Mysli:
- Staruszka... Taka staruszka .. Jak ktos przeprowadzi przez jezdnie
staruszke, czy cos sie dzieje? Czy ktos przyczepia mu potem na drzwiach
kartki "Przeprowadzacz staruszek"? Czy wysyla anonimy, ze takich, co
przeprowadzaja staruszki ludzie nie chca w miescie? Nigdy!
Facet idzie dalej i widzi kolejke po poranna prase. Mysli:
- Gazety... Gazety ludzie czytaja... I czy ktos ich potem wytyka palcem
na ulicy, krzyczy za nimi "Eeeee, gazeciarze"... Nikt, nigdy nikt tego
nie robi... A wystarczylo tylko jeden raz wyruchac koze....jeden raz !!!


***

Jaki jest najlepszy sposob, by mezczyzna wykonywał 200 sklonow dziennie?
- Przybij pilota od telewizora do podlogi.


Jakie jest ulubione cwiczenie mezczyzn na plazy?
- Wciaganie brzucha za kazdym razem, gdy widza laske w bikini.


- Co wspolnego maja mezczyzni i magnetofon?
- Do przodu, do tylu, do przodu, do tylu, eject!


- Jak nazywa sie kobieta, ktora wie gdzie jest jej maz w nocy?
- Wdowa.


AUTENTYK!

Po doświadczeniu kłopotów z komputerem, nieznany użytkownik, zadzwonił
do serwisu technicznego:
Technik: Witam. W czym mogę pomóc?
Klient: Z zasilacza mojego komputera unosi się dym...
Technik: Wygląda na to, że potrzebuje pan nowego zasilacza do komputera...
Klient: Nie, wcale nie! To trzeba tylko zmienić coś w plikach startowych...
Technik: Proszę pana, to co pan opisał, to zepsuty zasilacz. Musi go pan wymienić...
Klient: W żadnym wypadku! Ktoś mi powiedział, że to wystarczy tylko zmienić pliki startowe, żeby się pozbyć tego problemu! Niech mi pan tylko poda
właściwe komendy...
Przez następnych 10 minut, pomimo wysiłków technika w wyjaśnieniu problemu i jego rozwiązania, klient uparcie twierdził, że to on ma racje. W końcu zirytowany technik powiedział:
Technik: Przepraszam. Zwykle nie mówimy o tym naszym klientom, ale jest taka nieudokumentowana komenda w DOS'ie, która załatwia ten problem...
Klient: Wiedziałem
Technik: Proszę tylko dodać linię "LOAD BEZDYMUcom" na końcu pańskiego pliku CONFIG.SYS, i wszystko powinno zacząć działać. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak poszło...
Dziesięć minut później, klient oddzwonił...
Klient: Nie zadziałało. Z zasilacza ciągle unosi się dym...
Technik: Której wersji DOS'a pan używa?
Klient: MS-DOS 6.22...
Technik: No, to tu leży problem. Ta wersja DOS'a nie obsługuje komendy BEZDYMU. Musi się pan skontaktować z Microsoft'em i poprosić ich o łatę na system. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak panu poszło...
Po około godzinie, telefon znowu zadzwonił...
Klient: Będę potrzebował nowego zasilacza...
Technik: Jak pan do tego doszedł?
Klient: No, więc, zadzwoniłem do Microsoft'u i powtórzyłem ich technikowi to co pan mi powiedział, a on zaczął mnie wypytywać o wytwórcę zasilacza...
Technik: I co panu powiedział?
Klient: Że mój zasilacz nie jest kompatybilny z komendą BEZDYMU...


***

Dawno dawno temu, w bogatym któlestwie, żył sobie szczęśliwy król.
Ale jak to bywa, stało się nieszczęście, i królowi zrobił się straszny wrzód na penisie. Nic nie dało wyciskanie, okłady. Król wzywał medyków z całego królestwa, ale żaden nie potrafił pomóc. W końcu wezwano stargo znachora, który orzekł, iż króla może uzdrowić jedynie stosunek ze stuletnią dziewicą. Król rozesłał gońców. Nie wracali przez miesiąc, dwa, trzy... rok... w końcu po dwóch latach wrócił goniec, prowadząc stuletnią dziewicę. Król przespał się z nią, i po paru dniach wyzdrowiał.
Wypijmy więc za zdrowie pradawnych znachorów, którzy wieki temu znali dobroczynną działalność zawartej w grzybach penicyliny.


***

(ponoć autentyk)
Wracajac z zajęć autobusem uslyszałam rozmowę dwóch tzw dresiarzy. Brzmiala mniej wiecej tak:
- Przgrałem dzisiaj 100zl
- K***a no co ty? Jak to zrobiłeś?
- Założylem się z kumplem...
-
- Rozmawialiśmy wczoraj o tej k**** Unii Europejskiej i ja mówiłem k***a, że USA też należy...


***

Francuz, Rusek i Polak stoją przed wieżą Eiffla i Francuz mówi do reszty chcąc popisać się sokolim wzrokiem:
- Patrzcie, na wierzchołku jest mrówka...
Rusek patrzy chwilę i mówi:
- No, i do tego czerwona....
Polak się wpatruje i po chwili dodaje:
- No i do tego samiec...
Francuz z Ruskiem pytają:
- A skąd wiesz?
- Bo chuja stąd widać...

***

Jasiek, już dorastający młodzieniec, zaczyna się interesować koleżankami. Ale ma jeden mały problem: jego oddech nie jest najświeższy. Nawet zjedzenie pasty do zębów i psiknięcie perfum nie pomaga - pachnie mu z gęby jakby gówno zjadł...
A nie jest to łatwo z takim oddechem zarwać jakąś laskę. Biedny Jasiu chodzi sobie i się pyta wszędzie o cudowne recepty, ale nic nie działa. W końcu poszedł do tatusia i się pyta:
- Tata, co ja mam biedny począć? Śmierdzi mi z buzi jak z klopa dworcowego, a ja bym chciał mieć dziewczynę. Przecież ładny jestem, inteligentny, i w ogóle...
- Wiesz synku, jak byłem w twoim wieku też miałem ten problem. Lekarz przepisał mi wtedy takie specjalne krople, które zabijają nieprzyjemne zapachy w oka mgnieniu, i zamieniają je w ładny zapach lasu. Chyba mam jeszcze trochę.
I Jasiu wlał sobie kropelki no i poszedł na polowanie. Spotkał sympatyczną dziewczynkę, a że nie ma specjalnych szpetności fizycznych ani specjalnie chamskiego zachowania, w swojej obcisłej koszulce zaznaczającej jego umięśnienie i z jego grzywką wycyzelowaną na glans szybko zakręcił dziewczynkę i zaprosił na piwo.
Siedzą tak sobie w kawiarni, rozmawiają, wszystko OK, ale tak się dziewczyna jakoś dziwnie patrzy, stara coś wyczuć, zbliża się do niego i wącha. Jasiu, dumny że nareszcie krople działają pyta się panienki, co ją tak interesuje.
A ona mu na to:
- Wiesz, taki masz ciekawy oddech. Dość nietypowy jest jego zapach.
- Podoba ci się? - pyta się rozochocony Jasiu zalotnie.
- Jest dość wyjątkowy, tak jakby się ktoś zesrał za sosną...


***




01.08.2003
17:45
[147]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Wydział policji Nowego Jorku bada tajemniczą śmierć wybitnego biznesmena, który wyskoczył dziś z okna swego biura na 11 piętrze.
Jill, jego zmysłowa prywatna sekretarka nie potrafiła podać żadnego powodu, dla którego jej szef to zrobił.
Wprawdzie odkąd zaczęła tu pracować miesiąc temu, zachowanie szefa stawało sie coraz dziwniejsze.
- Po pierwszym tygodniu pracy - powiedziała Jill - otrzymałam 1000 $ podwyżki. W końcu drugiego tygodnia zawołał mnie do prywatnego gabinetu, dał mi śliczną czarną koszulę nocną, pięć par nylonowych pończoch i powiedział, że są dla pięknej i skutecznej sekretarki. Pod koniec trzeciego tygodnia dostałam od niego bajeczne norki. Feralnego popołudnia zawołał mnie znów do siebie, wręczył tę cudowną diamentową bransoletkę i spytał mnie, czy mogłabym rozważyć kochanie się z nim i czy coś by to kosztowało.
Powiedziałam mu, że się zgadzam a ponieważ był dla mnie tak miły zrobię to dla niego za 5 $, choć od wszystkich innych facetów w biurze biorę po 10 $.
I właśnie wtedy wyskoczył przez okno...


***

Idzie sobie facet ulica i widzi, jak ktos maluje plot. Mysli sobie:
- ktos sobie plot maluje... Jak ktos maluje sobie plot, to co? Czy ktos biega
za nim potem, palcami pokazuje i krzyczy:
- Ludzie, patrzcie, to jest ten, ten facet, ktory sobie pomalowal plot?
Nigdy!
Ze zwieszona glowa facet idzie dalej. Widzi harcerza przeprowadzajacego
staruszke przez jezdnie. Mysli:
- Staruszka... Taka staruszka .. Jak ktos przeprowadzi przez jezdnie
staruszke, czy cos sie dzieje? Czy ktos przyczepia mu potem na drzwiach
kartki "Przeprowadzacz staruszek"? Czy wysyla anonimy, ze takich, co
przeprowadzaja staruszki ludzie nie chca w miescie? Nigdy!
Facet idzie dalej i widzi kolejke po poranna prase. Mysli:
- Gazety... Gazety ludzie czytaja... I czy ktos ich potem wytyka palcem
na ulicy, krzyczy za nimi "Eeeee, gazeciarze"... Nikt, nigdy nikt tego
nie robi... A wystarczylo tylko jeden raz wyruchac koze....jeden raz !!!


***

Jaki jest najlepszy sposob, by mezczyzna wykonywał 200 sklonow dziennie?
- Przybij pilota od telewizora do podlogi.


Jakie jest ulubione cwiczenie mezczyzn na plazy?
- Wciaganie brzucha za kazdym razem, gdy widza laske w bikini.


- Co wspolnego maja mezczyzni i magnetofon?
- Do przodu, do tylu, do przodu, do tylu, eject!


- Jak nazywa sie kobieta, ktora wie gdzie jest jej maz w nocy?
- Wdowa.


AUTENTYK!

Po doświadczeniu kłopotów z komputerem, nieznany użytkownik, zadzwonił
do serwisu technicznego:
Technik: Witam. W czym mogę pomóc?
Klient: Z zasilacza mojego komputera unosi się dym...
Technik: Wygląda na to, że potrzebuje pan nowego zasilacza do komputera...
Klient: Nie, wcale nie! To trzeba tylko zmienić coś w plikach startowych...
Technik: Proszę pana, to co pan opisał, to zepsuty zasilacz. Musi go pan wymienić...
Klient: W żadnym wypadku! Ktoś mi powiedział, że to wystarczy tylko zmienić pliki startowe, żeby się pozbyć tego problemu! Niech mi pan tylko poda
właściwe komendy...
Przez następnych 10 minut, pomimo wysiłków technika w wyjaśnieniu problemu i jego rozwiązania, klient uparcie twierdził, że to on ma racje. W końcu zirytowany technik powiedział:
Technik: Przepraszam. Zwykle nie mówimy o tym naszym klientom, ale jest taka nieudokumentowana komenda w DOS'ie, która załatwia ten problem...
Klient: Wiedziałem
Technik: Proszę tylko dodać linię "LOAD BEZDYMUcom" na końcu pańskiego pliku CONFIG.SYS, i wszystko powinno zacząć działać. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak poszło...
Dziesięć minut później, klient oddzwonił...
Klient: Nie zadziałało. Z zasilacza ciągle unosi się dym...
Technik: Której wersji DOS'a pan używa?
Klient: MS-DOS 6.22...
Technik: No, to tu leży problem. Ta wersja DOS'a nie obsługuje komendy BEZDYMU. Musi się pan skontaktować z Microsoft'em i poprosić ich o łatę na system. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak panu poszło...
Po około godzinie, telefon znowu zadzwonił...
Klient: Będę potrzebował nowego zasilacza...
Technik: Jak pan do tego doszedł?
Klient: No, więc, zadzwoniłem do Microsoft'u i powtórzyłem ich technikowi to co pan mi powiedział, a on zaczął mnie wypytywać o wytwórcę zasilacza...
Technik: I co panu powiedział?
Klient: Że mój zasilacz nie jest kompatybilny z komendą BEZDYMU...


***

Dawno dawno temu, w bogatym któlestwie, żył sobie szczęśliwy król.
Ale jak to bywa, stało się nieszczęście, i królowi zrobił się straszny wrzód na penisie. Nic nie dało wyciskanie, okłady. Król wzywał medyków z całego królestwa, ale żaden nie potrafił pomóc. W końcu wezwano stargo znachora, który orzekł, iż króla może uzdrowić jedynie stosunek ze stuletnią dziewicą. Król rozesłał gońców. Nie wracali przez miesiąc, dwa, trzy... rok... w końcu po dwóch latach wrócił goniec, prowadząc stuletnią dziewicę. Król przespał się z nią, i po paru dniach wyzdrowiał.
Wypijmy więc za zdrowie pradawnych znachorów, którzy wieki temu znali dobroczynną działalność zawartej w grzybach penicyliny.


***

(ponoć autentyk)
Wracajac z zajęć autobusem uslyszałam rozmowę dwóch tzw dresiarzy. Brzmiala mniej wiecej tak:
- Przgrałem dzisiaj 100zl
- K***a no co ty? Jak to zrobiłeś?
- Założylem się z kumplem...
-
- Rozmawialiśmy wczoraj o tej k**** Unii Europejskiej i ja mówiłem k***a, że USA też należy...


***

Francuz, Rusek i Polak stoją przed wieżą Eiffla i Francuz mówi do reszty chcąc popisać się sokolim wzrokiem:
- Patrzcie, na wierzchołku jest mrówka...
Rusek patrzy chwilę i mówi:
- No, i do tego czerwona....
Polak się wpatruje i po chwili dodaje:
- No i do tego samiec...
Francuz z Ruskiem pytają:
- A skąd wiesz?
- Bo chuja stąd widać...

***

Jasiek, już dorastający młodzieniec, zaczyna się interesować koleżankami. Ale ma jeden mały problem: jego oddech nie jest najświeższy. Nawet zjedzenie pasty do zębów i psiknięcie perfum nie pomaga - pachnie mu z gęby jakby gówno zjadł...
A nie jest to łatwo z takim oddechem zarwać jakąś laskę. Biedny Jasiu chodzi sobie i się pyta wszędzie o cudowne recepty, ale nic nie działa. W końcu poszedł do tatusia i się pyta:
- Tata, co ja mam biedny począć? Śmierdzi mi z buzi jak z klopa dworcowego, a ja bym chciał mieć dziewczynę. Przecież ładny jestem, inteligentny, i w ogóle...
- Wiesz synku, jak byłem w twoim wieku też miałem ten problem. Lekarz przepisał mi wtedy takie specjalne krople, które zabijają nieprzyjemne zapachy w oka mgnieniu, i zamieniają je w ładny zapach lasu. Chyba mam jeszcze trochę.
I Jasiu wlał sobie kropelki no i poszedł na polowanie. Spotkał sympatyczną dziewczynkę, a że nie ma specjalnych szpetności fizycznych ani specjalnie chamskiego zachowania, w swojej obcisłej koszulce zaznaczającej jego umięśnienie i z jego grzywką wycyzelowaną na glans szybko zakręcił dziewczynkę i zaprosił na piwo.
Siedzą tak sobie w kawiarni, rozmawiają, wszystko OK, ale tak się dziewczyna jakoś dziwnie patrzy, stara coś wyczuć, zbliża się do niego i wącha. Jasiu, dumny że nareszcie krople działają pyta się panienki, co ją tak interesuje.
A ona mu na to:
- Wiesz, taki masz ciekawy oddech. Dość nietypowy jest jego zapach.
- Podoba ci się? - pyta się rozochocony Jasiu zalotnie.
- Jest dość wyjątkowy, tak jakby się ktoś zesrał za sosną...


***




01.08.2003
18:00
[148]
Lewy Krawiec(łoś) [ I can change ]

Nie wiem czy było, ale...

Jak zabić rosjanina?
Wejść z nim na wieżę Eiffla i powiedzieć ,,skocz po flaszkę"


@@@@@


Pewnego razu małą dziewczynkę w USA zaatakował pies. Zobaczył to przechodzeń, doskoczył do psa i zabił go. Po chwili podszedł do nich policjant i zagadnął wybawcę
-Naprawdę panu gratuluję. Jutro w gazetach napiszą: ,,Bohaterski Amerakanin uratował dziewczynkę"
-Ale ja nie jestem Amerykaninem
-Czyli napiszą:,,Bohaterski Europejczyk uratował dziewczynkę"
-Ale ja nie jestem Europejczykiem
-To kim pan jest?
-Pakistańczykiem
Następnego dnia w gazetach pojawił się artykuł: ,,Wczoraj arabski terrorysta zabił psa. Być może to część większego planu przestępczego"

01.08.2003
18:04
[149]
eJay [ Gladiator ]

Idzie pedal ulica, zauwazyl robotnika walacego mlotem pneumatycznym w ziemie...Podchodzi do niego i mowi:
-Och jaki fajny mlot, ja tez bym chcial miec taki...itd.
-Zamknij morde pedale bo ci ten mlot w dupe wsadze..
-Och obiecanki cacanki...:)
01.08.2003
19:21
[150]
40i4 [ Pretorianin ]

ja znam bardzo dobry kawał, krótki , chyba najkrótszy na świecie...POLSKA GOLA! :))))))))
01.08.2003
21:02
[151]
Turgon [ Centurion ]

Historia
August II był elektronem Saksonii
Cesarz Klaudiusz był nieśmiały, wiec nie odważył się zabić swojej zony
Wars i Sawa zbudowali Warszawę z jednej i z drugiej strony stolicy
Barbarzyńcy byli bardzo miłymi i uprzejmymi ludźmi
Powstanie Listopadowe było w listopadzie, a Rewolucja Październikowa tez
Koalicja w sejmie polega na bliższych stosunkach w lawie
Kościuszko wyciągnął i powiedział ze nie schowa
W roku 1863 w Ameryce wybuchła wojna sensacyjna
Komisja Edukacji Narodowej obejmowała wszystkie dziewczęta
W XVI wieku Polacy mieli wojsko ciężarne
Washington był prezydentem Stanów Zjednoczonych, a Lincoln - USA
Hitler był najgroźniejszym z hitlerowców
Koń trojański to była zdradziecka sztuka
Anders był umundurowany aż po pas
Kara śmierci ma charakter nieodwracalny
Pięta Achillesa to miejsce, które jest wrażliwe na śmierć
Żeby Kolumb mógł odkryć Amerykę to najpierw musiała być zakryta
Całemu oddziałowi wojska złożono najserdeczniejsze życzenia ekshumacji
Duży wpływ na rozwój kultury miał Cyryl i jego metody
W dawnych czasach chłopi żyli dłużej bo orali sami a nie traktory
Drzymała woził się wozem naokoło a Niemcy mogli mu naskoczyć
noszą zielone mundury żeby udawać trawę
Król nosi na głowie czapkę, zwana przez niektórych korona
Pod bron powołano cala młodzież od 16 do 60 lat
Skrzydła husarskie ważyły pół metra
Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako
nauczyciele
Na mordy carów państwa Europy patrzyły złym okiem
Polacy byli waleczni i walczyli w walce o Anglie, walcząc o niepodległość
Anglii
Dokument składał się z trzech części: pierwszej, drugiej i trzeciej
Mumie służyły jako wkłady do grobów i były robione przez Egipcjan
W XVI wieku uprawiano wiele roślin, których jeszcze nie znano
Ludzie pierwotni gdy chcieli rozpalić ogień musieli pocierać krzemieniem o
krzemień a pod spod podkładali stare gazety
Dawniej wszystkie prace na roli wykonywano ręcznie za pomocą wołów
Dzięki seppuku Japończycy mogli pokazać swoje prawdziwe wnętrze
Chrobry złożył do papieża podanie o koronę
Na placu gdzie stoi pomnik Jagiełły, toczyła się kiedyś wielka bitwa zwana
pod Grunwaldem
W dawnych czasach ludzie spali na piecach bo nie mieli czym palić
Dedal potrafił rożne rzeczy, wiec żona Minosa urodziła dziecko
Tylko przez kobiety są wojny bo to one przeważnie rodzą żołnierzy
Królowa Bona sprowadziła do Polski seler, kalafiory i makaroniarzy
Emilia Plater była pułkownikiem o kobiecych piersiach widocznych spod
munduru
Franciszek Józef oprócz kobiet klepał również konie, podczas gdy inni
klepali biedę
Rycerz średniowieczny składał się z głowy, zbroi i konia, który stawał na
każde zawołanie
Słowianie mieszkali w domach z drewna, z których dym wychodził mniejszymi
otworami a Słowianie większymi
Mumia to żona faraona
Człowiek współczesny powstał dzięki ludziom pierwotnym
Jagiełło miał z Sonką tylko czterech synów ponieważ możnowładcy odmówili mu
poparcia
Indianie zabijali i skalpowali co popadnie
W czasie totalnej mobilizacji wcielono do wojska nawet dzieci w podeszłym
wieku

Język Polski
Wieś była samowystarczalna: kobiety dostarczały mleka, mięsa i skór
Boryna śpiewał w chórze, ale tylko partie solowe
W komedii bohaterowie dążą do celu powodując śmierć, często zakończoną
szczęśliwie
Judym spuścił manto Dyziowi w karecie, bo mu się spocił
Alkoholików dzielimy na pijących i niepijących
U Żeromskiego ludzie dzielili zapałkę na czworo i tez im się zapalała
Konopnicka żyła od urodzenia aż po śmierć
Antek ciężko pracował rękami a Boryna językiem
Zenon kochał Elżbietę mimo, że był w ciąży z Justyną
Justyna jest mądrzejsza od Marty - nie gardzi chłopem
Ziębowicz wyrzucał sobie to, ze popełnił samobójstwo
Harem to człowiek posiadający zbiór kobiet
Wokulski zakupił klacz od Krzeszowskiego, aby później prosić o jej rękę
Zygier miał ospowatą sylwetkę kulturysty a jego wyłupiaste oczy ładnie
przylegały do twarzy
Zachowanie dzieci dalece odbiega od rzeczywistości
Jego trzyletni przyjaciel po ukończeniu studiów popełnił małżeństwo
Tatuś kupił stary samochód do spółki ze stryjem, którym dojeżdża do pracy
Lato spędzę w górach u kuzynek, z których zejdę dopiero po wakacjach
W sklepie koła fortuny podoba mi się Magda Masny
Będąc na drugim roku uniwersytetu, wybuchła wojna
Pijacy pod wpływem alkoholu często popełniają samobójstwo i nazajutrz nic
nie pamiętają
Kasia to moja siostra cioteczna, Jurek tez
Gdy wiosna umarła babcia automatycznie powiększył się metraż w mieszkaniu
W książce Ten Obcy najbardziej podobał mi się Zenek, bo był głównym
bohaterem i bez niego nie byłoby książki

Biologia
Niektóre bakterie rozkładają obornik na kompot
Żółw musi być z wierzchu twardy, bo w środkowej części jest zupełnie miękki
Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budowa gęby
Liść ma taka role w życiu ze musi cały czas wdychać i wydychać
Gryzoń to zwierze, które ogryza co tylko może, np. jabłka, zostawiając
ogryzki
Wśród wirusów rozróżniamy: mikroby, mikrony, mikrusy i mikrobusy
Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych
Meduza żyje w jelicie grubym człowieka wiec jest pożytecznym szkodnikiem
Rolnicy nie lubią kretów, bo obgryzaja im korzenie
Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcje w życiu komórki: wiedza kogo
wpuścić, a kogo wypuścić, czyli funkcje celnika
Wątroba była cały dzień śledziona
Alkoholik nie może mieć dzieci, bo się trzęsie
Dżdżownica jest spiczasta, bo gdyby była prostokątna to by się bardzo
męczyła przy wchodzeniu w ziemie
Krowa to zwierze roślinobójcze
Kręgosłup składa się z kręgu i ogona
Podczas zapłodnienia plemnik łączy się z komórką jajowa i powstają nowotwory
Jesienią wszystko spada z drzew
Wczoraj w naszej klasie lekarz badał dzieci chore na higienę
Głowa osadzona jest na zębie trzonowym kręgosłupa
Węgiel rośnie na drzewach
Białe motyle, których dzieci żrą kapustę, nazywają się kapuśniaki
Kangurzyca nosi dziecko w torebce
Kurczęta są produktem jaj sadzonych
Do chorób zawodowych zaliczamy: pylice, gruźlicę i rzeżączkę
Lekarz przed operacja myje ręce i pielęgniarki
Kukurydza rośnie w kaburach i ma żółte zęby
Choroby przenoszą się z rośliny na roślinę a niekiedy nawet z roku na rok
Choroby weneryczne są rozpowszechniane przez prasę, radio i telewizje
Wielbłądy wędrują przez pustynie w karnawałach
Wścieklizna można się zarazić jeśli się ugryzie wściekłego psa
Kameleon ma oczy, które mogą kręcić głową dookoła
Ślimaki są jadalne, ale tylko we Francji
Węgiel może być kamienny i brutalny
Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko jeden raz
Młodzież w stanie nietrzeźwym może spowodować potomstwo
Bakterie które rozmnażają się prze kichanie, prowadza tryb życia koczowniczy
Kość słoniowa wyrasta z nosa
Szczur jest bardzo inteligentny bo nie lubi zjadać trutki
Sosny znoszą szyszki
Na wystawie kwiatów najbardziej podobała mi się pani która nas oprowadzała
Pawie pióra wytwarza paw
Koryto należy umyć po zjedzeniu świń
W budowie niektórych płazów wyróżniamy odwłok i płozy
Układ oddechowy przechodząc przez nos i gardło wpada do żołądka
Człowiek ma wzrok skierowany do przodu, a nie umieszczony po bokach jak żaba

Matematyka
Jeśli podzielimy graniastosłup wzdłuż przekątnej podstawy, to otrzymamy dwie
trumny
Trójkąt Pitagorasa, to trójkąt kwadratowy
Suma to nie wynik dodawania, tylko msza rano w niedziele
Kolo to jest linia, bez kątów, zamknięta, by nie było wiadomo gdzie jest
początek
Trójkąt równoramienny ma równe ramiona, jednak jeden z boków jest krótszy
Całka całki to jak córka corki czyli wnuczka
Linijka, kątomierz i cyrkiel to narządy matematyczne
W życiu Pitagorasa liczyło się tylko liczydło oraz kalkulator, którego wtedy
jeszcze nie znano
Linijka 20 centymetrowa ma ponad 20 centymetrów
Prostokąt rożni się od kwadratu tym ze raz jest wyższy a raz szerszy
Pierwszy człowiek na ziemi nie czul się samotny bo nie umiał liczyć

Geografia
Kolumb myślał ze odkrył Indie, a to były Stany Zjednoczone
Kopernik ruszył Ziemie i dlatego zobaczył, ze jest okrągła
Azja jest największym kontynentem na Ziemi, a nawet na świecie
Ze Śląska kilofem wydobywa się węgiel kamienny i brunatny górnik
Klimat to cos stałego, co nie wiadomo kiedy się zmienia
Morze Martwe zostało w XIX wieku zabite prze niektórych ludzi, aż po dzień
dzisiejszy
W Australii człowiek współżyje z Aborygenami
Pomimo ze na niebie świecił księżyc dzień był smutny i ponury
Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral
Marynarzy o jednym oku nazywamy piratami
Węgiel powstał z paproci, skrzypków i widłaków
Wietrzenie skal jest pojęciem czysto teoretycznym bo wszystkie dawno
wywietrzały
Baca bardzo długo gadał turystom, ze milczenie jest zlotem
Na ukształtowanie powierzchni Ziemi maja wpływ jej trzęsienia oraz
wulkanizacja
Europa to kontynent ziemski
W czasie mgły latarnik wyje na latarni i tym ostrzega okręty
Węgiel występuje na całej kuli ziemskiej, na przykład w mojej komórce
Na globusie wyróżniamy południki, polnocniki i cale nocniki
Od czasów Kopernika Ziemia krąży wokół Słońca
Górale robią kierpce z własnej skory
Dwa przeciwległe punkty na globie nazywamy biegunkami
Amundsen zasadził flagę na biegunie
Wisła płynąc przez Żuławy wpada w depresje
Na niektórych wyspach Indonezji ludzie chodzą poubierani nago
W górach nie mieszkają ludzie tylko górale


Ja po przeczytaniu tego niemalże tarzałem się po podłodze:)... Szczególnie jeśli chodzi o historię:)
03.08.2003
18:00
[152]
dudka [ ! szypon ! ]

Idzie chłop i patrzy a tam drugi kopie dół i pyta się:
- Daleko do Berlina?
- ciężko się kopie twarda glina
- Coś pan głuch?
- Nie nie kopało nas dwóch
- Gadaj dupa z panem!
- na wieki wieków amen!
03.08.2003
18:38
[153]
dziki cool [ Pretorianin ]

ja znam take dwa kawały:
Przychodzi facet do spowiedzi.....wypowiadał się.
Ksiadz mówi:
-Synu, twoje grzechy zostały odpuszczone.
Na to facet:
-Tylko nie synu bo ci ten kiosk rozp.......
;]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]
Idzie czerwony kapturek przez las,spotyka wilka.
Czerwony kapturek pyta się:
-Wilku,czemu masz takie wielkie oczy.
Na to wilk:
-Spier..... nie iwdzisz że sram.
04.08.2003
15:12
[154]
dudka [ ! szypon ! ]

Królewna śnieżka poszła doswej komnaty się przebrać. Za nią poszły krasnoludki i weszły jeden na drugie żeby podejrzeć ją przez dziurkę od klucza.
Królewna zdjęła bluzkę. Na to krasnoludek który partzył przez dziurkę mówi
- Zdejmuje bluzkę. - i tak szło w dół
- Zdejmuje bluzkę
- -I--I -II-

Królewna zdjęła spódniczkę, stanik, majti. I krasnoludki tak za każsym razem. Potem zaczęli się pytać od dołu
- I co
- I co - itak kilka razy
Ten co podglądał mówi:
- Stoi
- I stoi
- I stoi
- I stoi
-Mi też
- Mi też
- Mi też
04.08.2003
15:24
[155]
dudka [ ! szypon ! ]

Olbrzym ciągle napadał wioskę krasnoludków. niszczył wszystko. Krasnoludkowie myśleli jak temu zaradzić. Pewnego dia przyszedł olbrzym i przedstawiciel krasnali spytał:
- Olbtzymie co mamy zrobić żebyś nie niszczył naszej wioski?
- Musicie zwalić mi konia.
no to krasnale wzięly się do roboty. Po paru minutach Jeden krzyczy:
- Czekajcie! Józka pod skórkę wciągnęło!
04.08.2003
15:45
[156]
Necromancer [ Generał ]

dudka - ten ostatni... ROTFL =)
05.08.2003
19:16
[157]
dudka [ ! szypon ! ]

Na lekcji W-Fu nauczycielka do Jasia:
- Jasiu podnieś lewą nogę.
jasiu podniósł.
- Jasiu podnieś prawą nogę.
A Jasiu:
- A co ja kur** mam na hu*u ustać!?





na lekcji mamtematki pani do Jasia:
- Jasiu 2+2?
- 4 Proszę pani
- Dobrze! A teraz: Ile jest 2 razy 2?
- Ten sam h*j!
05.08.2003
20:56
[158]
Shilka [ Pretorianin ]

ŁAŃCUSZEK SZCZĘŚCIA


czesc!

Nazywam sie Piotr i choruje na kilka rzadkich i,oczywiscie,nieuleczalnych chorob, na zle oceny z klasowek i egzaminow, na ekstremalne dziewictwo, a do tego panicznie boje sie, ze zostane uprowadzony i ulegne zagladzie spowodowanej szokiem wywolanym porazeniem pradem trojfazowym, poniewaz nie wyslalem okolo 50 miliardow kretynskich lancuszkow szczescia. Lancuszkow od ludzi, ktorzy naprawde w to wierza, ze ta biedna, mala dziewczynka z Arkansas, ktora urodzila sie z piersia na czole, zbierze dosc pieniedzy na operacje zanim rodzice sprzedadza ja do telewizji
jako dziw natury. Czy naprawde myslisz, ze Bill Gates zaplaci 100 dolarow Tobie i wszystkim innym, ktorzy wysla "jego" maila? Masz racje, ja tez tak mysle....
Byc moze, korzystajac z tego, ze akurat ulozylem sie do snu, do mojego
mieszkania zakradnie sie zly lancuszkowy kobold i wysle mnie do Sodomy
i Gomory. A to dlatego, ze przerwalem pewien lancuszek, ktory
rozpoczeto w roku piatym po narodzeniu Chrystusa, a ktory do Europy
trafil za posrednictwem wybawionego cudem z niewoli krzyzaka, i ktory,
jezeli dotrwa do roku 2800, trafi do Ksiegi Guinessa.

A oto trzy najczesciej spotykane rodzaje:

Rodzaj I lancuszka szczescia:
Czesc.
czytaj ponizej

Pomysl o czyms, co chcial(a)bys zeby sie spelnilo.
czytaj ponizej

Nie, nie o tym!
czytaj ponizej

O tym tez nie, swituchu!
czytaj ponizej
czytaj ponizej
czytaj ponizej
itd.

Achacha! Po pierwsze, jezeli w przeciagu 5 sekund nie wyslesz tego
maila do 5096 osob, to zostaniesz zgwalcony(a) przez jednonoga corke
marynarza, o nieokreslonej orientacji seksualnej, tylko po to zeby
zostac zepchniety(a) do morza przez zawalajace sie wiezowce World
Trade Center. I to jest prawda! Bo: TEN list nie jest taki jak inne!
Ten jest czysta prawda!


Rodzaj II lancuszka szczescia:
Dzien dobry, i dzieki, ze zechciale(a)s przeczytac ten list. Jest taki
chlopiec w Baklaliviatatlaglooshen. Nie ma on raka, rodzicow ani
flakow, a do tego urosly mu uszy na dupie. Zycie tego biednego dziecka
moze zostac uratowane, bo za kazdym razem kiedy ktos przesyla dalej
tego maila, Telekomunikacja wplaca 1 PLN na "konto dotacji dla
bezrakiej, beznogiej, bezflakowej, dwuusznej sieroty z
Baklaliviatatlaglooshen". Automatycznie! Nic przy tym nie zarabiajac!
Ach, i pamietaj, ze nie mamy absolutnie zadnej mozliwosci policzenia
ilosci wyslanych listow. Nawet z pomoca NASA i KGB nie jest to
mozliwe. A ten list to tylko wielki szwindel. Wiec kontynuuj ten
lancuszek! Wyslij go do 5 osob w ciagu najblizszych 47 sekund!


Rodzaj III lancuszka szczescia:
Hejka! Ten lancuszek szczescia istnieje od roku 897. To jest
niesamowite, bo wtedy nie bylo jeszcze e-maili! Oto instrukcja:
w ciagu najblizszych 7 minut wyslij ten list do 15067 osob, o ktorych
sadzisz, ze mogliby tego listu potzebowac. Jezeli tego
nie zrobisz, to:

scenariusz nr.1 rodem z horroru.
scenariusz nr.2 rodem z jeszcze straszniejszego horroru.
scenariusz nr.3 rodem z jeszcze o wiele straszniejszego horroru.

===================================================================

Wszystko jasne? Jezeli dostaniesz lancuszek szczescia, ktory bedzie Ci
grozil, ze opusci Cie szczescie i wszelka pomyslnosc, wyrzuc go do
kosza. Jezeli bedzie przynajmniej zabawny, to mozesz go wyslac osobom,
o podobnym poczuciu humoru. Nie truj du... innym, narazajac ich na
wyrzuty sumienia, ze nie pomogli choremu na brak paznokci na zoladku
chlopcu z Botswany. Chlopcu,ktoremu wypadly wszystkie zeby, i ktory od
27 lat ma przywiazanego na grzbiecie martwego slonia, i ktorego
jedynym ratunkiem jest podany dalej lancuszek szczescia, bo w
przeciwnym razie rakieta z ksiezyca uderzy w sam srodek jego ogrodka.

Dzieki... :))))

P.S. Wyslij ten lancuszek szczescia do innych, a Ksiezna Diana i Elvis
znajda sie znów wśrod zywych


07.08.2003
16:44
[159]
dudka [ ! szypon ! ]

Rusek i Polak prowadzili grupę żołnierzy Polak krzyczy:
- Odrahuhować!
potem Rusek woła do jednego żołnierza:
- Odrahuj!
Na to Polak:
- Jeżeli nasza Dodra h*j to wasza Wołga piz*a!
07.08.2003
16:46
[160]
dudka [ ! szypon ! ]

Qurczę!
Spaliłem!
Miało być: ODRAHOWAĆ a nie orahuhować
11.08.2003
01:41
[161]
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

Telefon. Ktoś podnosi słuchawkę i dziecięcy głosik szeptem mówi:
- Tak, słucham ?
- Czy możesz poprosić tatę ?
- (szeptem) nie mogę - jest bardzo zajęty.
- To poproś mamę.
- (szeptem) nie mogę jest bardzo zajęta.
- A jest ktos z dorosłych ?
- (szeptem) nooo... jest policja, ale też są zajęci.
- A ktoś jeszcze ?
- (szeptem) straż pożarna - ale też są zajęci ...
- A czym do cholery są wszyscy tak zajęci ?!?!?!
- (szeptem ale dumnie) MNIE SZUKAJĄ !

:D
11.08.2003
01:47
[162]
Banita_bb [ bo był za miły ]

Dudka-------->spaliles chyba podwojnie bo powinno byc odrachować :))))
11.08.2003
01:47
[163]
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

następna część :)
wątek: Najlepszy Dowcip cz. 23 - Rozśmieszymy internautę ogrodnika i ciecia ;)
© 2000-2014 GRY-OnLine S.A. game guide